To,że nie tylko supernowe zasilają przestrzeń w związki i pierwiastki niezbędne do tworzenia skalistych planet podobnych do Ziemi było wiadomo już od jakiegoś czasu. Mechanizm jest prosty. Nawet mniejsze gwiazdy u schyłku życia wpompowują w okoliczną przestrzeń spore ilości metali przechodząc stadium czerwonych olbrzymów i budowy dysków pyłowych (tu słowo wyjaśnienia, zawodowi astronomowie mają taką przypadłość,że wszystko co nie jest wodorem lub helem , nazywają metalem ;) ). Trochę szczegółów można znaleźć na astropolis tutaj - http://astropolis.pl/astrofizyka/... >
Prawdą jest,że do utworzenia tych najcięższych pierwiastków typu złoto czy platyna, trzeba czegoś więcej niż napuchnięta, umierająca, średniej wielkości gwiazda. Skupmy się jednak na "lżejszych metalach" jak węgiel czy tlen. To one interesują nas najbardziej z punktu widzenia poszukiwań życia, choć trochę podobnego do naszego. Ostatnio zostałem zapytany o to, skąd się wzięła taka fajna atmosfera na Ziemi, skoro na początku było tyle toksycznego syfu. Aby nie wdawać się w długie dyskusje, odesłałem człowieka do artykułu "Ciężka dola Geologa" - http://www.astropolis.pl/story/... Teoretycznie wszystkie odpowiedzi jak na dłoni. Teoretycznie.
Pytający to kumaty zawodnik, szybko przetrawił ze zrozumieniem podetknięty artykuł. Po jakimś czasie wrócił. Coś tu nie gra. Powiedz mi skąd w takim razie te pra-oceany n... zobacz więcej
W szkołach uczą nas, że proces połowicznego rozpadu jest stały. Historycy datują swoje znaleziska opierając się na tym założeniu. Lekarze ustalają dawki promieniowania jakie aplikują swoim pacjentom podczas prześwietleń, wszyscy biorą stałość połowicznego rozpadu za pewnik... i chyba są w głębokim błędzie.
Naukowcy ze Stanford and Purdue University badają niezwykłe zależności pomiędzy aktywnością Słońca, a tempem połowicznego rozpadu, jakie przypadkiem zostały odkryte przez Jere Jenkinsa, podczas pomiaru szybkości zaniku manganu -54 (szybko rozpadający się izotop używany w diagnostyce medycznej).
Od jakiegoś już czasu naukowcy, szukający naturalnego generatora liczb losowych, łakomie przyglądali się zjawisku połowicznego rozpadu. Założenie było proste. Bryłka radioaktywnego izotopu jako całość podlega połowicznemu rozpadowi ze stałą prędkością, ale nie oznacza to, że jej pojedyncze atomy będą to robić równie stabilnie. Stała jest suma, jednak na poziomie pojedynczych rozpadów, mógłby to być idealny , naturalny generator liczb losowych. Wystarczy przysunąć czuły licznik Geigera i mamy rozwiązanie problemu. Okazało się jednak, że to nie takie proste. Mierzona losowość była nie do końca losowa.
Najpierw pewną konsternację wywołały wyniki badań przeprowadzonych w Brookhaven National Laboratory on Long Island i w The Federal Physical and Technical Institute in Germany. Długoterminowe obserwacje szybkości zaniku krzemu-32 i radu-226 wyda... zobacz więcej
Uwaga wystawa kończy się już 3 września!
Poniżej zamieszczam swoją fotorelację ze niedzielnego zwiedzania.
Jak wywnioskować co działo się we wczesnej atmosferze ziemskiej mając przed oczami tabelkę stosunków kilku izotopów jakiegoś siarczanu w kolejnych wydobytych z głębi skał próbek? Jak rozwikłać tajemnice wczesnych procesów chemicznych, zachodzących na pra-ziemi, które zamieniły zupę dwutlenku węgla, azotu i pary wodnej, nasączonych metanem, amoniakiem, dwutlenkiem siarki, siarkowodorem i kwasem solnym w przyjemną dla nas tlenowo-azotową atmosferę?
Napisałem tlenowo-azotową? No właśnie, skąd się wziął cały ten tlen? Zgodnie ze współczesnymi podręcznikami, na początku (czyli jakieś 4 miliardy lat temu) było inferno. Wyjątkowo toksyczna mieszanka wymienionych wyżej gazów wpompowywana do atmosfery przez wulkany (uh, bym zapomniał jeszcze o takich składnikach jak tlenek azotu i dwutlenek węgla). To wszystko unosiło się nad pra-oceanami pochodzącymi ze skondensowanej pary wodnej i sporych dostaw od komet, intensywnie "odwiedzających" powierzchnię Ziemi. Pra-oceany to też nie było do końca to co teraz nazywamy "wodą morską". Spore ilości wyjątkowo aktywnych kominów hydrotermalnych pompowały do wody bardzo znaczące ilości rozpuszczonych związków żelaza.
Zgodnie z obecną wiedzą w tych niesprzyjających dla obecnie dominujących form życia warunkach, pojawili się superherosi - sinice. 2.7 mld lat temu ci najwięksi twardziele potrafiący zarówno sztuczkę z fotosyntezą jak i umiejętność wiązania azotu zaczęły na Ziemi ogromny, naturalny proces terraformingu tr... zobacz więcej
Gdyby Ziemia przestała się obracać wokół swojej osi, wody, które wskutek tego ruchu są kierowane ku równikowi, cofnęłyby się do biegunów, zalewając prawie całą Europę dużą część Ameryki Pn. oraz Antarktydę.
Brązowe karły , lilipucie prawie-gwiazdy niewiele większe od największych egzoplanet. Jak przyjrzeć im się bliżej mogą być doskonałymi i powszechnymi nosicielami życia.
Nic nie stoi na przeszkodzie (a przynajmniej nic na obecnym poziomie naszej wiedzy o tym nie świadczy) by brązowe karły posiadały układy planetarne.Co więcej, mimo niewielkich relatywnie energii jakie produkują te miniaturowe prawie-gwiazdy, jest jej dość by stworzyć doskonałe warunki do rozwoju życia w ich otoczeniu. Przyjrzyjmy się przeciętnemu, brązowemu karłowi. Powiedzmy 40-50 mas Jowisza. Będzie zupełnie niewidoczny dla większości amatorskiego sprzętu nawet gdyby siedział zaledwie kilkanaście parseków od naszego Układu Słonecznego (choć pewnie udało by się amatorsko zarejestrować takiego karła, gdyby był w układzie z jakąś inną gwiazdą, metodą pomiarów prędkości radialnych lub metodą tranzytową). Wspomniana wcześniej masa nie wystarczy by zainicjować syntezę wodoru w jądrze karła, ale powinna być wystarczająca by podtrzymać reakcje oparte na licie w jego rdzeniu. To dość, by całkiem ładnie ogrzać planetę krążącą po ciasnej orbicie, kilka milionów kilometrów od karła. Jak dodamy do tego odpowiednie albedo i sprzyjającą atmosferę może być przytulniej niż na Ziemi (choć będzie tam raczej mroczno).
Ktoś może powiedzieć, że zbyt wiele razy użyłem słowa "gdyby", aby można było powiedzieć, że narodziny i utrzymanie życia są prawdopodobne na światach orbitujących wokół brązowych ... zobacz więcej
"Czeka nas być może historyczne przejście od bycia biernymi obserwatorami tańca natury do stania się jej choreografami mogącymi manipulować życiem, materią i inteligencją. Obdarzeni tą wielką siłą będziemy jednak również czuć wielką odpowiedzialność, aby te dobrodziejstwa wykorzystać jak najlepiej dla dobra całej ludzkości."
Autor: Michio Kaku
Źródło: Parallel Worlds, 2005, s. 351-361.
Po prostu mam ogromny żal za ostatnie powiedzmy 1000 lat kiedy to w naszej europejskiej kulturze grupka fanatyków religijnych próbowała właśnie "prawdami wiary" kreować także rzeczywistość naukową i dochodzenie do oglądu świata takim jaki on jest. Dzisiaj widzę coś całkowicie przeciwnego rodzaj zemsty intelektu nad duszą i usilne próby zdegradowania i zniszczenia wiary.
Konsekwencje są takie że zarówno nauka jak i religijność, wiara zostaje wypaczona z jednej strony daje to paranaukę dowodzącą słuszność homeopatii, roku 2012 a z drugiej wysyp sekt i np masowych zabójstw czy samobójstw aby dostać się w nowym duchowym wcieleniu na statek kosmiczny plejadan. Bardzo się wtedy bulwersuje co zresztą było widać po moich wpisach:)
Pozdrawiam Nie ja nie chcę zamiast argumentów czysto intelektualnych, doświadczalnych mocą autorytetu decydować co można zaakceptować a co należałoby na wstępie odrzucić. Tego autorytetu chciałem użyć raczej do ... Zobacz więcej -
Górne warstwy ziemskiej atmosfery doświadczają ostatnio poważnych wahań i nikt nie ma pojęcia co się dzieje.
Atmosfera, jest naszym kluczem do przetrwania. Nie tylko pozwala oddychać, ale chroni też przed zabójczym promieniowaniem Słońca. Z jej najwyższą częścią, termosferą, będącą naszą barierą przed najbardziej energetycznym zakresem promieniowania UV (EUV), dzieje się właśnie coś niepokojącego. Zmiany są na tyle poważne, że problem raczej nie jest z tych, które można rozwiązać większym filtrem kremu do opalania. Termosfera, sięgająca na ponad 600 km ponad powierzchnię naszej planety, gwałtownie skurczyła się. Według słów Johna Emmerta z Naval Research Lab, zajmującego się badaniem i monitorowaniem tego zjawiska " Jest to największy skurcz termosferze od co najmniej 43 lat ". (czyli od momentu, jak zaczęto monitoring)
Termosfera podlega cyklicznym wahaniom zgodnym z cyklem aktywności naszego Słońca. Jej zasięg płynnie zmienia się od 90 do ponad 600 kilometrów, jednak w trakcie ostatniego minimum słonecznego 2008-2009 naukowcy zostali zaskoczeni rozmiarami "skurczu" jaki objął termosferę. Pojawia się nawet określenie "collapse". Skala załamania była dwa do trzech razy większa niż w trakcie normalnego minimum aktywności słonecznej i wygląda na to, że nieco dłuższy okres ciszy na Słońcu to za mało, by wyjaśnić skalę zmian w naszej atmosferze.
Sytuacja jest skomplikowana. Teoretycznie, odpowiedzialne mogą być emitowane przez naszą cy... zobacz więcej
AAVSO Alert Notice 422, Krótka notka, w której naukowcy proszą o monitoring cefeidy. Podają nam standardowe parametry interesującego ich obiektu, okres - 30.41 dnia, typ zmienności, współrzędne: 00:41:27.30 +41:10:10.4 (J2000.0). Wydawało by się, że nic nadzwyczajnego. Jednak gdzieś w głowie włącza się cichy alarm. Coś jest inaczej. Nazwa obiektu - celu kampanii to M31_V1. Dziwna nazwa dla cefeidy... zaraz... M31? Tak, dokładnie tak, zawodowcy proszą amatorów o obserwacje zmiennej w innej galaktyce :)
Szczerze powiem, trochę opadła mi szczęka. Sprawdziłem tą gwiazdkę, faktycznie, "nieco wymagająca" .19.4 magnitudo dla filtra V, i trochę kombinacji z gwiazdami referencyjnymi, ale zmiana w okolicach 1.3 mag. to sporo. Wielu z nas osiąga taki zasięg na swoich amatorskich fotografiach już na czasach liczonych w pojedynczych minutach bez specjalej gimnastyki.
To pierwsza gwiazda odkryta przez Edwina Hubble w Mgławicy Andromedy. Jedna z około 40 zmiennych w M31 na których w 1929 roku oparto nowatorskie wyliczenia odległości do galaktyki M31. Kawał historii. Co więcej, nie wygląda na to, aby traktowano tę kampanię jako sentymentalnego powrotu do czasów pionierów fotometrii.
"Your observations of this historically significant but neglected Cepheid are essential and will be greatly valued. Many thanks for your contributions!" - Elizabeth O. Waagen, AAVSO Headquarters
Jeśli nie sięgałeś jeszcze do innych galakty... zobacz więcej
[...]
Zobacz więcej ...
« poprzedni1234 następny »