Skocz do zawartości

Witaj na forum skupiającym największą społeczność astronomiczną w Polsce - Astropolis.pl
Zachęcamy do rejstracji, dzięki której uzyskasz dostęp do wszystkich funkcji Astropolis.pl. Po tym, jak założysz swoje konto i zalogujesz się do systemu będziesz mógł zakładać wątki, odpowiadać we wszystkich tematach, oceniać posty innych użytkowników, a także korzystać z rozbudowanego systemu komunikacji między użytkownikami. Jeśli masz już swoje konto, zaloguj się tutaj - w przeciwnym wypadku zarejestruj konto - za darmo - teraz!




Zdjęcie
- - - - -

Nieistotne - między wierszami: Czy Sigurd Sunden pomylił kierunki świata?

Napisane przez wimmer , 11 wrzesień 2016 · 1581 Wyświetleń

UWAGA! Wpis zdradza treść i sens książki „Nieistotne”. Jeśli nie chcesz zepsuć sobie zabawy i ewentualnej przyjemności z odkrywania zawartego w książce sensu, zapraszam po przeczytaniu książki! 
 
Pierwszą, i jak dotąd jedyną osobą, która zwróciła uwagę na nieścisłość w ustaleniu kierunku podróży przez Sigurda jest Paether :)
No, być może inni też zwrócili na to uwagę, ale tego nie zasygnalizowali.
Nieścisłości w książkach nie powinny się zdarzać, ale mimo wszystko czasem się zdarzają, zwłaszcza w tych debiutanckich. Mam jednak nadzieję, że nikt nie podejrzewa mnie o to, że nie wiem gdzie na mapie jest północ, na niebie z resztą też ;). Ponadto opisane w książce punkty podróży leżą w tak charakterystycznym położeniu względem siebie, że prawie jak pod linijkę. Rotterdam znajduje się niemal idealnie na północ od Mervans.
 
Problem wygląda następująco:
Gdy Sigurd ustala kierunek na papierowej mapie, stwierdza, że z miejsca, w którym stacjonują w drodze do Rotterdamu powinien iść na północny zachód. Najpierw jednak ma zamiar udać się na północ - do Mervans.
Oczywiście jest w błędzie, ponieważ Rotterdam znajduje się w kierunku północnym od okopów. Mervans znajduje się na północ i nieco na wschód.
Sigurd nie umie wyznaczyć kierunków na mapie! Jeśli chcemy stwierdzić, na czym polegał jego błąd, wystarczy, że wyobrazimy sobie w jaki sposób patrzy i trzyma on mapę. Jego papierowa mapa jest po prostu przekręcona o mniej więcej 45° w lewo, czyli w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara. O błędzie, który popełnił informuje go dopiero kompas wbudowany w zegarek, na który spojrzał niedługo po ucieczce z okopów: 
"Skupił się na wbudowanym w zegarek kompasie i ustalił kierunek w którym miał zamiar iść. Okazało się, że zboczył za bardzo na wschód, więc skorygował swoją drogę."
Jeśli wyobrazimy sobie, że pomagamy Sigurdowi ustalić kierunek, to poprawimy mu ułożenie mapy i przekręcimy ją o te, mniej więcej, 45° w prawo. Wtedy wszystko będzie się zgadzać. Rotterdam będzie na północ, a Sigurd twierdząc, że do Mervans trzeba iść na północ odkryje, że poszedłby na północny wschód, czyli zboczy za bardzo w kierunku wschodnim.
W ten sposób odkryjemy też miejsce stacjonowania: Okopy znajdują się w obszarze pomiędzy Macon i Bourg-en-Brasse. Dokładnego położenia jednak nie ustalałem, bo dla biegu wydarzeń nie ma to żadnego istotnego znaczenia.
Co miałem na myśli?
Po pierwsze: w ten sposób chciałem wykreować przytyk w stronę ludzi żyjących w czasach Sigurda, ale również nawiązać do czasów teraźniejszych. W czasach upadku opisanych w książce ludzkość była już niemal całkowicie uzależniona od elektroniki. Jak wiadomo fundamentaliści wyrzucili wszystkie zdobycze technologii na "śmietniki". Dlatego Ian mówi, że na mapę elektroniczną nie ma szans, ale może uda się załatwić papierową. Poprzez uzależnienie od urządzeń wykorzystujących GPS, ludzie stracili podstawowe umiejętności ustalania kierunków za pomocą prostej mapy. Śmiem przypuszczać że już obecnie wielu ludzi miałoby problemy z orientacją z użyciem mapy papierowej. Podejrzewam, że gdybyśmy wybrali sto losowych osób, wywieźli ich na jakieś pustkowie, wręczyli papierową mapę i kazali ustalić kierunek do najbliższego miasta, to spora część z nich miałaby kłopot. Cały czas mam w głowie miejską legendę, albo i prawdziwą historię o kierowcy, który tak ufał wskazaniom nawigacji, że wjechał autem do stawu czy jeziora.
 
Słabe umiejętności Sigurda mają jednak swoją genezę:
W pierwszej wersji książki wydarzenia i postać Sigurda miały być inaczej przedstawione. Sigurd miał zamiar zanieść list do człowieka nieśmiertelnego i zostawić go na szczycie kopca w Rotterdamie. Wtedy też miał przypadkowo spotkać tam Samvela. Pozostałość po tym niezrealizowanym wątku pozostała w ostatecznej wersji książki:
"Miał jedynie dwie rzeczy, które nadal trzymały go przy życiu i kazały przetrwać: pamiętniki które czytał i list, który miał zamiar napisać."
W dodatku Sigurd miał być niemal analfabetą! Bardzo słabo czytał i pisał. Ian miał go poduczyć w pisaniu. Tym samym postać żołnierza byłaby szerzej opisana, a wątek pobytu w więzieniu miał być o wiele dłuższy. Relacja z Ianem też miała być bogatsza. To też miało podkreślić jak nisko upadli ludzie i jak ułomna była armia korpokratów. Uznałem jednak, że prawdopodobieństwo, iż Sunden zjawi się na szczycie kopca w tym samym dniu co Samvel byłoby za małe i ten watek byłby zbyt nieprawdopodobny. Potem uznałem też, że owszem - Sigurd może nie wiedzieć jak ustalić kierunek za pomocą mapy, ale to, że jest prawie analfabetą też mogłoby być zbyt dziwne. Dorastał przecież w świecie zaawansowanej technologii. Musiał gdzieś nauczyć się pisać i czytać, choćby po to, aby być dobrym konsumentem.
Tak więc wątek z mapą i kierunkami został, a pozostałych nie wpisałem do ostatecznej wersji książki.
 
To tyle na temat pomyłki Sigurda :)
 
pozdrawiam



  • Adam_Jesion lubi to



Kierunek jest tylko jeden

  • Zgłoś

Dobrze. Stron świata jest kilka.

  • Zgłoś

 

Pierwszą, i jak dotąd jedyną osobą, która zwróciła uwagę na nieścisłość w ustaleniu kierunku podróży przez Sigurda jest Paether

 

Serio? Już o tym zapomniałem :D

  • Zgłoś

"chodźmy na wschód! tam musi być jakaś cywilizacja!" ^_^

    • wimmer lubi to
  • Zgłoś