Proponuję dzielić się tą wiedzą, co może skutkować ogólnym wzrostem poziomu wypowiedzi na Astro-Forum..
Na początek sprawy pozornie proste, ale za to ciekawe (przynajmniej dla mnie).
Słońce i księżyc czy Słońce i Księżyc?
Można i tak, można i tak. W codziennym, nie astronomicznym języku prawie każdy napisze z małych liter: „słońce świeci i deszcz pada...” czy też „Już księżyc wzeszedł, psy się uśpiły...”.
Jednak nas, astroamatorów, świerzbi ręka, by użyć dużych liter. Chyba niesłusznie, bo nie rozpatrujemy tu ciał niebieskich o nazwach własnych pisanych z dużych liter, tylko raczej codzienne (conocne) zjawiska na niebie. Co innego, gdy Sawes obserwuje coś przez swą słynną Pestkę, tu bez wątpienia chodzi o gwiazdę zwaną Słońcem.
Księżyc zaś to dawniejszy Miesiąc, którego imię przez szacunek omijano, zwąc go synem Księcia (Słońca). Zaś syn pana to panicz, Syn Boży – Bożyc (patrz „Bogurodzica”), więc syn księcia – księżyc. Ten książę zaś w dawnej polszczyźnie był „księdzem” – „...a ksiądz Kiejstut nawiedzi Teutony” (Mickiewicz: „Trzech budrysów”).
Jednak były Miesiąc zmienił już swą gramatyczną męskoosobowość i odmienia się odmiennie niż bardziej męski „panicz” – lubię panicza, ale lecę na Księżyc. Czasem jednak przebija jego pierwotna natura i zdarzają się omyłki.
Inne księżyce zawsze są z małej litery zaś ich nazwy własne z dużej (tak samo jest z Galaktyką i galaktykami). Tutaj też czają się omyłki, bo niekiedy bez znajomości mitologii i płci bogów oraz herosów jak bez ręki.
To jednak szerszy temat i lepiej niech trochę poczeka.
Użytkownik Janko edytował ten post 01 październik 2009 - 14:43
Zaloguj się
Rejestracja
Pomoc





Do góry

















