Astronomia i Astrofotografia - Astropolis.pl: Astronomia a literatura - Astronomia i Astrofotografia - Astropolis.pl

Skocz do zawartości

  • (2 Stron) +
  • 1
  • 2
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Astronomia a literatura Wątki astronomiczne w literaturze Oceń temat: ***** 2 głosy

#1
Użytkownik jest dostępny   Karol Wójcicki 

  • Astro-Forum.org
  • PipPip
  • Grupa: Społeczność Astropolis
  • Postów: 252
  • Dołączył: 09-styczeń 04
  • Skąd:Warszawa
Cześć,

jestem w trakcie tworzenia dosyć dużego projektu popularyzującego astronomię. Jak się uda, to będzie to coś, czego w naszym kraju jeszcze nie było. Póki co jednak sza!
Gdy będę mógł to będę Was informował.

Potrzeba mi jednak Waszej pomocy.
Szukam informacji na temat występowania w literaturze opisów zjawisk czy obiektów astronomicznych. I oczywiście nie mam tu na myśli literatury popularno naukowej. Dopuszczam jednak znane i popularne dzieła SF typu Lem itp.

Niewiele czytam (źle, źle, źle!) i do głowy przychodzi mi raczej tylko wzmianka o komecie i halo słonecznym (prawdopodobnie halo) w Ogniem i Mieczem.

Projekt ma być kierowany do naprawdę dużej grupy odbiorców, w różnym wieku. Literaturą jak pewnie się domyślacie chcemy trafić w humanistów, bo czemu by nie? :)

Z niecierpliwością wyczekuję zatem Waszej pomocy!

Pozdrawiam,
Karol Wójcicki
Planetarium Niebo Kopernika
0

#2
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa

Zobacz postKarol Wójcicki, o 10 wrzesień 2009 - 23:30 , powiedział:

..Z niecierpliwością wyczekuję zatem Waszej pomocy!...

Przewspaniały opis nocnego nieba i komety w "Panu Tadeuszu".
Cytuję niewielkie fragmenty.
(Takie gwiazd historyje, które z książek zbadał
Albo słyszał z podania, Wojski opowiadał):

Już naprzeciw księżyca gwiazda jedna, druga
Błysnęła; już ich tysiąc, już milijon mruga.
Kastor z bratem Polluksem jaśnieli na czele,
Zwani niegdyś u Sławian: Lele i Polele...
... Był to k o m e t a pierwszej wielkości i mocy,
Zjawił się na zachodzie, leciał ku północy;..

Także u Iwaszkiewicza:
Plejady to gwiazdozbiór już październikowy.
Błyszczą jak winne grono wśród innych gwiazd roju...

Zajrzyj też tutaj: http://www.pulsar.el...astropoezja.php

I jeszcze moje ulubione:
...Zanurza się okręt nowiu
w czarny ocean nieba..
(Hafiz - Saki, płomieniem wina...)

oraz tuwimowskie "Strofy o późnym lecie":
...Wypiję kwartę jesieni,
Do parku pustego wrócę,
Nad zimną, ciemną ziemię
Pod jasny księżyc się rzucę.

Uzupełnienie - kosmologiczna wizja Konrada w Wielkiej Improwizacji:
Pieśni ma, tyś jest gwiazdą za granicą świata!
I wzrok ziemski, do ciebie wysłany za gońca,
Choć szklanne weźmie skrzydła, ciebie nie dolata,
Tylko o twoję mleczną drogę się uderzy;
Domyśla się, że to słońca,
Lecz ich nie zliczy, nie zmierzy...
...Ja mistrz wyciągam dłonie!
Wyciągam aż w niebiosa i kładę me dłonie
Na gwiazdach jak na szklannych harmoniki kręgach.
To nagłym, to wolnym ruchem,
Kręcę gwiazdy moim duchem.
Milijon tonów płynie; w tonów milijonie
Każdy ton ja dobyłem, wiem o każdym tonie...

I jeszcze Gałczyński, bo Słonku też coś się należy (z Kroniki olsztyńskiej):
Kiedy słońce przechodzi
przez swe zachodnie wrota,
widzę twe ciało w wodzie
jak posążek ze złota...

Refren piosenki sprzed lat (nie potrafię odtworzyć, czyjej):
Plamy na Słońcu,
Na Słońcu plamy, Gdy plamy miną,
To się spotkamy... (mniej - więcej tak)

I jeszcze raz KIG - zakończenie "Wielkanocy Jana Sebastiana Bacha":
...taka chwila wielkiego , wielkiego wytchnienia,
właśnie teraz, gdy widzę przez altany szparę
rzecz niezwykłą, zawrotną, szaloną nadmiarem:
WIOSENNE, GWIAŹDZISTE NIEBO.

PS
Kolego Moderatorze, proszę o interwencję, bo to się źle skończy!

Użytkownik Janko edytował ten post 16 wrzesień 2009 - 12:58

Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
+4

#3
Użytkownik jest niedostępny   Perkuła 

  • Astro-Forum.org
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Społeczność Astropolis
  • Postów: 310
  • Dołączył: 21-styczeń 08
  • Skąd:52.23N 20.55E
Nie wiem, czego dokładnie potrzebujesz do tego projektu, ale do głowy przychodzi mi "W mroku gwiazd" Tadeusza Micińskiego.
Cytował nie będę :szczerbaty:

KLIK!

Edit: I jeszcze Bolesław Leśmian "Gwiazdy" KLIK

Pozdrawiam
Michał

Użytkownik Perkuła edytował ten post 11 wrzesień 2009 - 11:40

0

#4
Użytkownik jest niedostępny   Swarog 

  • Nowy użytkownik
  • Pip
  • Grupa: Astroamator
  • Postów: 41
  • Dołączył: 12-luty 09
  • Skąd:Toruń
J. Żuławski - Na srebrnym globie. Rękopis z Księżyca (powieść z r. 1903). Urzekające, sugestywnie nakreślone pejzaże seleniczne, dowód erudycji pisarza (gruntowanie przestudiował dostępną wówczas wiedzę astronomiczną). Co do Żuławskiego, to napisał jeszcze dwie "Księżycowe" powieści: Zwycięzca (1910) i Stara ziemia (1911).

Z poezji, to na przykład Pieśń II Sępa Szarzyńskiego.

W razie gdybyś potrzebował więcej przykładów, to służę pomocą (studiuję polonistykę).

Użytkownik Swarog edytował ten post 11 wrzesień 2009 - 19:18

W chwili obecnej - brak sprzętu.
0

#5
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa

Zobacz postSwarog, o 11 wrzesień 2009 - 19:15 , powiedział:

J. Żuławski - Na srebrnym globie. Rękopis z Księżyca (powieść z r. 1903). Urzekające, sugestywnie nakreślone pejzaże seleniczne, dowód erudycji pisarza (gruntowanie przestudiował dostępną wówczas wiedzę astronomiczną). Co do Żuławskiego, to napisał jeszcze dwie "Księżycowe" powieści: Zwycięzca (1910) i Stara ziemia (1911).

Te trzy powieści to jest trylogia - wspólny wątek i bohaterowie.
Dziecięciem będąc nawet przeczytałem. Jednak bardzo "trąci myszką".
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#6
Użytkownik jest niedostępny   Michał_Ufo 

  • Astro-Forum.org
  • PipPip
  • Grupa: Społeczność Astropolis
  • Postów: 113
  • Dołączył: 12-czerwiec 07
  • Skąd:Kraków
Ja też ostatnio uczestniczę w popularyzowaniu astronomii :). 17 listopada w Krakowie, w Dworku Białoprądnickim, w którym pracuję, odbędzie się wykład dr Jarosława Włodarczyka - popularyzatora i znawcy historii astronomii. Temat brzmi: "Wszechświaty polskich poetów romantycznych" - chodzi właśnie o astronomiczne odniesienia w literaturze. Do Krakowa pewnie Ci nie po drodze, ale mogę potem streścić wykład. A jeśli to już miało by być za późno, to może sprawdź w książkach autorstwa dr Włodarczyka - możliwe, że napisał coś na ten temat.

Przypomina mi się jeszcze "Boska Komedia", w której Dante Alighieri opisał ponoć m. in. gwiazdozbiór Krzyża Południa, zanim jeszcze jakikolwiek Europejczyk dotarł w szerokości geograficzne, z których można go oglądać :o . Pisze o tym np. Willy Ley ("W niebo wpatrzeni").

Jest jeszcze, oczywiście, Juliusz Verne (np. "Wokół Księżyca"), ale to na pewno wiesz. W każdym razie polecam.
MTO-11 CA @ EQ-2
Meade ETX-70 AT
Lidletka 10x50
Canon 350D
Sigma 5,6/400
0

#7
Użytkownik jest niedostępny   Lampka 

  • Astro-Forum.org
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Społeczność Astropolis
  • Postów: 2231
  • Dołączył: 05-lipiec 04
  • Skąd:Toruń
Jednym z bardziej znanych w polskiej literaturze motywów astronomicznych jest opis zjawiska zaćmienia Słońca w "Faraonie" Prusa (rozdział 16).
Tu masz tekst:
http://univ.gda.pl/~.../faraon/065.htm

Użytkownik Lampka edytował ten post 15 wrzesień 2009 - 14:25

Piotr Lamparski
skype: piotr-lamparski
komórka: +48 664703577

Celestron 80ED, ETX-70AT, MTO-11, lornetki
0

#8
Użytkownik jest niedostępny   ansmann 

  • Astro-Forum.org
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Społeczność Astropolis
  • Postów: 371
  • Dołączył: 01-listopad 06
Może się przydać.

Autor: Henryk Piersa
Tytuł: Wiedza astronomiczno-fizykalna w twórczości literackiej Bolesława Prusa
Sky-Watcher 203/1200, PZO 7x45, Canon EOS 350D
0

#9
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Szkoda, by taki fajny wątek przepadł. Niezależnie od potrzeb Karola, może wrzucajmy tu cytaty, fragmenty utworów, złote myśli czy inne odniesienia kulturowe do astronomii. Może to być ciekawe i pouczające dla nas i dla innych.

Zacytuję dalszy ciąg wątku astronomicznego z „Pana Tadeusza” – wypowiedź Podkomorzego:

I ja astronomiji słuchałem dwa lata
W Wilnie, gdzie Puzynina, mądra i bogata
Pani, oddała dochód z wioski dwiestu chłopów
Na zakupienie różnych szkieł i teleskopów;
Ksiądz Poczobut, człek sławny, był obserwatorem
I całej Akademiji naonczas rektorem,
Przecież w końcu katedrę i teleskop rzucił,
Do klasztoru, do cichej celi swej powrócił
I tam umarł przykładnie. Znam się też z Śniadeckim,
Który jest mądrym bardzo człekiem, chociaż świeckim.


(Więcej na ten temat, patrz: Jarosław Włodarczyk, rozdział „Astronomia w Polsce”, w:
„Historia astronomii”, red. Michael Hoskin,)
Ponieważ Mickiewicz studiował w Wilnie początkowo na Wydziale Nauk Fizycznych i Matematycznych, słuchając m.in. wykładów Jędrzeja Śniadeckiego, niewykluczone, że owe „dwa lata” dotyczą samego poety. Może ktoś wie więcej na ten temat?

Edit:
Mickiewicz nie studiował astronomii.

Użytkownik Janko edytował ten post 01 kwiecień 2011 - 15:05

Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#10
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Pomimo, że "Grek Zorba" Nikosa Kazantzakisa należy do moich ulubionych lektur, nie miałem w świadomej pamięci astronomicznych odniesień tej książki. Zajrzałem jednak do niej wiedziony podświadomością i nie zawiodłem się. Jest tu wiele smakowitych opisów, służących podkreśleniu jedności tytułowego bohatera z przyrodą i ogólniej Wszechświatem. Oto niektóre z nich:

Gwiazdy lśniły teraz w górze, wielkie jak skrzydła anielskie rozpostarte ponad białym sklepieniem kościoła. Droga mleczna niby rzeka przepływała z jednej strony nieba na drugą. Zielona gwiazda wisiała nad naszymi głowami jak szmaragd. (Rozdział 10)

Ja długo nie mogłem zasnąć, patrzyłem więc w gwiazdy świecące na niebie. Cały nieboskłon pełen gwiaździstych konstelacji przesuwał się powoli na północ, a moja głowa niby kopuła obserwatorium astronomicznego podążała za nim. (Rozdział 20)

Pojawiły się pierwsze gwiazdy i zawisły w powietrzu, drżące niby srebrne dzwoneczki, noc cała była jak dźwięczna pieśń. (Rozdział 23)

Słońce, płonąca, ognista kula, zachodziło za szczyty Peloponezu. (Rozdział 26)

Patrzyłem na Zorbę oświetlonego księżycem i podziwiałem odwagę i prostotę, z jaką zespala się ze światem, z jaką jego ciało i dusza tworzą harmonijną całość, z jaką wszystko - kobiety, chleb, woda, mięso, sen - stapia się z nim i utożsamia. Nigdy nie widziałem tak przyjaznego przymierza człowieka z wszechświatem.
Księżyc chylił się ku zachodowi, okrągły, bladozielony. Niewypowiedziany urok spowił morze. (Rozdział 11)
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#11
Użytkownik jest niedostępny   Michał_Ufo 

  • Astro-Forum.org
  • PipPip
  • Grupa: Społeczność Astropolis
  • Postów: 113
  • Dołączył: 12-czerwiec 07
  • Skąd:Kraków
Zainteresowanym związkami między astronomią i poezją, którzy będą we wtorek w Krakowie, przypominam o nadchodzącym wykładzie :)
MTO-11 CA @ EQ-2
Meade ETX-70 AT
Lidletka 10x50
Canon 350D
Sigma 5,6/400
0

#12
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Spośród moich ulubionych poetów to Gałczyński najczęściej przywołuje obrazy nieba. Oprócz już tutaj cytowanego „wiosennego, gwiaździstego nieba, szalonego nadmiarem”, czy płomienia, co „nie zagaśnie, drogę do gwiazd odszuka i nad gwiazdami błyśnie” (Kronika olsztyńska), mamy dziesiątki odniesień astronomicznych – do gwiazd, Słońca a zwłaszcza Księżyca. Zacytuję kilka pięknych fragmentów.

Rozpłakały się gwiazdy Belgii
nad mym zbłąkaniem, nad szaleństwem wielkim..
...Gwiazdy czarne nad Notre-Dame
też widziały, jak bardzo byłem sam... (Gwiazdy, 1945)

Urojona kantyna,
urojona dziewczna,
jeden księżyc jest tylko realny,
jeden wiatr, bo z południa, upalny,
jeden lok, bo zalotny, ze złota,
i tęsknota, i trochę noc... ( Urojona kantyna, 1946)

Idę, powiedzmy, wieczorem z Arturem
i nagle: księżyc wschodzi nad murem,
Artur ostrzega, bo dobry kolega:
- Nie patrz – A ja jak bóbr:
liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.... (Liryka, liryka, tkliwa dynamika, 1946)

Poeto, kowalu skromny,
nie wzdragaj się, wejdź w me progi!
Ja, muza astronomii,
matematyki i technologii.... (Muzy, Urania, 1949)

Po okręgu zakreślonym starannie
Toczy się świecący mój mechanizm:
każdą linię, bryłę i płaszczyznę
trącam tym świecącym mechanizmem...
...Gdy odejdę, nie płacz, moja żono –
ja księżycem wrócę pod twe okno.
Kiedy w szybie promień zamigoce,
wiedz: to ja. Twój księżyc. Serce nocy. (Księżyc, 1952)

Ale są jeszcze sprawy drobne: loty ptasie,
chwianie się trzcin w jeziorach, blask gwiazdy wieczornej...
...a kiedy noc...
(Ten niedokończony wiersz poeta zostawił na swym stole, gdy zmarł przedwcześnie w 1953 roku mając 48 lat)
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#13
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Niebo wiszące nad głowami pobudzało od zarania dziejów wyobraźnię ludzką. Już najstarszy wielki zabytek piśmiennictwa ukazuje zmagania człowieka z tajemnicą wszechświata. Gilgamesz, heros i król miasta Uruk tak opowiada swój sen:

Matko, sen widziałem dziś w nocy! Wesół szedłem wśród innych mężów, zebrały się i lśniły gwiazdy na niebie. Wtem runęły na mnie zastępy Anu i treść Anu mnie przygniotła, wojownik z gwiazd. Dźwignąłem go wzwyż i okazał się dla mnie za ciężki, trząsłem nim i zrzucić z siebie nie mogłem...(Gilgamesz, epos starożytnego Dwurzecza; rekonstrukcja i przekład: Robert Stiller)
Anu był bogiem nieba i uosabiał to niebo, czym były jego zastępy, możemy się domyślać.

Mitologię rzymską najpiękniej chyba przedstawił Owidiusz w swych Przemianach (tu w tłumaczeniu Anny Kamieńskiej):

... Nad wszystkim zaś rozpostarł płynny, lekki eter, nic nie mający w sobie z pyłu ziemi. Zaledwie wszystko w ścisłych rozmieścił granicach, gdy nagle gwiazdy, które z dawna kryły się w chaosie, błysły i roziskrzyły niebo. By zaś żadne regiony nie pozostały próżne, gwiazdy objęły w posiadanie krainę niebios, przybrawszy kształty bogów...
A Prometeusz zmieszał glinę z wodą rzek i ulepił z niej człowieka na podobieństwo bogów. Gdy zaś inne stworzenia wzrok spuszczają w ziemię, człowiek otrzymał postać wyniosłą, miał nakaz patrzeć w niebo, twarz zwracać ku gwiazdom...

Nic więc dziwnego, że starożytni Rzymianie mawiali:
Locum virtus habet inter astra – cnota mieszka wśród gwiazd (Seneka Młodszy),
czy też
Sic itur ad astra – tak idzie się do gwiazd (Wergiliusz, Eneida; słowa Apollina chwalące męstwo).
Najszerzej chyba jednak znana jest inna sentencja, będąca parafrazą z Seneki a dotycząca Herkulesa:
Per aspera ad astra – przez ciernie (trudy) do gwiazd.

To ostatnie zdanie ma jak najbardziej aktualny wydźwięk. Tylko jak Rzymianie mogli przewidzieć obecne ceny sprzętu obserwacyjnego? Z drugiej strony, jeśli Majowie mogli przewidzieć koniec świata, to czemu nie?

Użytkownik Janko edytował ten post 30 grudzień 2009 - 14:02

Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#14
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Fizyka wywodzi się z astronomii, gdyż najdawniejsi filozofowie z podziwem spoglądali na rozgwieżdżone niebo i poszukiwali logicznych modeli, które pozwoliłyby wyjaśnić konfiguracje gwiazd, ruchy planet oraz wschody i zachody Słońca.
Leon Max Lederman (laureat Nagrody Nobla z fizyki w 1988 r.): Boska cząstka: jeśli Wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#15
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Zapytał mnie kiedyś kuzyn patrząc na atlas nieba, czemu Uranometria a nie np. Plutonometria. No właśnie, czemu? Dlaczego geografia, kim jest Selene i Jutrzenka?
A więc było to tak:
Na początku był Chaos, wielka otchłań lub - jak później myślano - bezładna mieszanina elementów. Pierwszą siłą działającą we wszechświecie był Eros, "Miłość". Czy najpierw był Uranos, "Niebo", czy Gaja (Ge), "Ziemia", trudno wywnioskować ze sprzecznych źródeł... Gaja była małżonką Uranosa... Również synami Uranosa i Gai byli tytani: Okeanos, Kojos, Hyperion, Krios, Iapetus i Kronos, najmłodszy. Córkami ... były tytanidy: Tetys, Rea, Temida, Mnemosyne, Febe, Dione i Teja...
Potomkami tytanów są ... Dziećmi Hyperiona i Tei są: Eos - "Jutrzenka", Helios - "Słońce", i Selene - "Księżyc". Z Kriosa i Eurybii ... zrodzili się: Astrajos ... Iapetos i Asja wydają na świat synów: Atlasa, który dźwiga na barkach firmament niebieski, oraz Prometeusza ... Eos ze związku z Astrajosem powija wiatry i gwiazdy ...
Wśród dzieci Hyperiona i Tei rozgrywa się codziennie owa wspaniała scena niebiańska ... Oto czwórka rączych rumaków wyciąga z fal morskich ognisty rydwan Heliosa, a ilekroć się wynurzy, tylekroć gwiazdy, jedna po drugiej, rzucają się do morza. Tylko Phosphoros (łać. Lucifer), "niosąca światło" gwiazda poranna spokojnie oczekuje wschodu słońca. Na drugim końcu stropu niebieskiego, dosiadłszy rączego rumaka uchodzi Selene, bogini Księżyca, z nadejściem bowiem swego brata, boga Słońca, musi się oddalić; Pan, koźlorogi bożek łąk i pól goni przerażonym spojrzeniem uchodzącą z nagła umiłowaną. Heliosa poprzedza "różanopalca Eos", bogini jutrzenki, która o tej właśnie porze zwykła się spotykać ze swym ziemskim kochankiem Kefalosem bądź - jak mówią inne mity - z Orionem...

Imre Trencsenyi-Waldapfel: Mitologia (tłum. Jan Śląski)

Użytkownik Janko edytował ten post 18 grudzień 2011 - 19:35

Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#16
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Skoro już wiemy, skąd się to wszystko wzięło, warto by się dowiedzieć, dlaczego ten Kosmos jest tak przeraźliwie pusty. Odpowiedź znalazłem u Stanisława Lema (Cyberiada; Jak ocalał świat).
Otóż gdy genialny konstruktor Trurl zbudował maszynę, która umiała robić wszystko na literę n–, jego zawistny przyjaciel Klapaucjusz kazał jej zrobić Nic. Maszyna zaczęła likwidować wszystko po kolei:
... Ależ to...- zaczął przestraszony Klapaucjusz i w tej chwili zauważył, że istotnie już nie tylko na n nikną różne rzeczy: przestały ich bowiem otaczać kambuzele, ściśnięta, wytrzopki, gryzmaki, rymundy, trzepce i pćmy.
- Stój! Stój! Cofam to, co powiedziałem! Przestań! Nie rób Niebytu!! - wrzeszczał na całe gardło Klapaucjusz, ale zanim maszyna się zatrzymała, znikły jeszcze graszaki, plukwy, filidrony i zamry Wtedy dopiero maszyna znieruchomiała. Świat wyglądał wręcz przeraźliwie. Zwłaszcza ucierpiało niebo: widać było na nim ledwo pojedyncze punkciki gwiazd; ani śladu prześlicznych gryzmaków i gwajdolnic, które tak dotąd upiększały nieboskłon!
- Wielkie nieba! - zakrzyknął Klapaucjusz. A gdzież są kambuzele? Gdzie moje murkwie ulubione? Gdzie pćmy łagodne?!
- Nie ma ich i nigdy już nie będzie odparła spokojnie maszyna.
- Wykonałam, a raczej zaczęłam wykonywać to tylko, coś mi kazał...
... - Ale ja chcę, żeby były murkwie! - ryknął Klapaucjusz.
- Murkwi nie będzie rzekła maszyna. Popatrz, proszę, na świat, jaki jest cały pełen olbrzymich czarnych dziur, pełen Nicości, która wypełnia bezdenne otchłanie między gwiazdami, jak wszystko dookoła stało się nią podszyte, jak czyha nad każdym skrawkiem istnienia. To twoje dzieło, mój zawistniku! Nie sądzę, żeby następne pokolenia miały cię za to błogosławić...

Użytkownik Janko edytował ten post 15 grudzień 2009 - 11:11

Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#17
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Gdybym miał podarować przyjacielowi w depresji książkę, byłby to „Colas Breugnon” Romaina Rollanda. Powieść ta tchnie niesłychaną radością i optymizmem, przedstawia najlepszą filozofię życia jaką znam. Są w niej też odniesienia astronomiczne. Oto kilka urywków:
(Przyjaciel tytułowego bohatera) ... Miał też drugą manię. Sprowadził sobie z Holandii jakąś nowo wynalezioną lunetę i obserwował księżyc. Sporządził na szczycie dachu pomiędzy kominami dziwaczną ruchomą platformę i stamtąd starał się wyczytać w gwiazdach zasady, na których opiera się los rodzaju ludzkiego.
W gruncie rzeczy nie miał pojęcia o astronomii czy astrologii, ale lubił to zajęcie. Rozumiem go doskonale. Miło spoglądać z okna na spacerujące po niebie, niby panienki po ulicy, ciała niebieskie. Można z nimi flirtować, intrygować je, nawiązywać stosunki, a choćby to wszystko było głupstwem, bawi jednak człowieka...
... Rozprawialiśmy, naturalnie, długo o cudzie, o ognistym mieczu, który się w zeszły czwartek pojawił na niebie, a każdy tłumaczył ten znak po swojemu i upierał się przy swym zdaniu. W końcu jednak zorientowaliśmy się, że żaden z nas nie widział kornety, gdyż właśnie tego wieczora zdrzemnął się astronom przy swym teleskopie. Z chwilą gdy się człek dowie, że nie sam jest głupcem, doznaje ulgi i przyznaje rację drugiemu głupcowi. Przeto dyskusja zakończyła się wesoło...
... Rok posuwa się cichutko, nieznacznie. Drzwi otwierają się i zamykają. Niby fałdy jakiejś miękkiej materii, dni ścielą się w głęboki kufer nocy. Kurczą się, a potem zaczną wychodzić, wydłużać się, tak że na Nowy Rok przybędzie na zajęczy skok.
Przez szczelinę widzę już ten rok nowy.
Siedzę sam pod okapem wielkiego komina i patrzę, jak z głębi studni, w gwieździste wigilijne niebo, mrugające tysiącem oczu i drżące tysiącem serduszek; słyszę dzwonienie dzwonów, które niesie się po czystej przestrzeni...
... Jestem sobie figlarz nie lada, im mniej posiadam, tym jestem bogatszy. Zauważyłem to już w noc wigilijną, a teraz wiem na pewno, że tak jest. A czemu? Oto stałem się pasożytem, umiem żyć szczęściem innych ludzi. Mam bogactwa bez żadnych kosztów...
... A wiecie dlaczego? Oto dlatego, iż nie byłem tak głupi i nie dałem sobie wydrzeć wszystkiego do ostatka. Straciłem mienie, to prawda, ale zachowałem skarb wesołości, ów skarb ogromny, gromadzony mozolnie, grosz do grosza, czasu mych dalekich wędrówek i spacerów wzdłuż i wszerz życia, poprzez rozłogi pogody, radości i sceptycyzmu, poprzez roztocze pełnej głębi mądrości szaleńca i szału mędrca uwielbiającego byt cały. Nagromadziłem zapasy nieprzebrane, których zużyć nie sposób...
...Kto chce widzieć króla bez królestwa, „Jana bez Ziemi”, szczęśliwego człeka, niech spojrzy na mnie teraz oto, gdy siedzę na tronie przewodnicząc bankietowi...
...Jest teraz wieczór, siedzę przy stole, a wokół mnie wszystkie moje dzieci i wnuki. Razem ze mną trzydzieści sztuk, a wszyscy krzyczą:
— Król się bawi!
Król to ja...

Życzę Wam wszystkiego najlepszego.
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#18
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Panie są u nas niedoreprezentowane, nad czym boleję. Tak było też wśród greckich poetów. Jednak łagodny głos Safony dotarł do nas w okruchach przez otchłań czasu i chwyta za serce po 2600 latach.
Także wtedy widok nieba budził wzruszenie poetki:

Jaśniejesz teraz wśród lidyjskich kobiet
jak nocą, po zachodzie słońca
różanopalce księżycowe światło

zaćmiewające gwiazdy, i promienie
ślące na gorzkie fale morza
i na kwiatami zaścielone łąki...
...
gwiazdy dokoła prześlicznej Selene
cieniem promienne przesłaniają twarze,
gdy ona pełnią srebrzystego blasku
świeci nad ziemią.
...
Zaszedł już księżyc i zgasły
Plejady, północ mija,
godziny płyną wolno
a ja tu leżę sama.
...
Wiem, że nie można zakosztować w życiu
wszelkiego dobra. Trzeba raczej wybrać
rzecz upragnioną niż tę, którą łatwiej
przyjdzie zapomnieć.

Przekład: Janina Brzostowska
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#19
Użytkownik jest dostępny   szuu 

  • :-)
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Społeczność Astropolis
  • Postów: 1389
  • Dołączył: 21-styczeń 08
Olga Tokarczuk - "Dom dzienny, dom nocny" (fragmenty)

"Księżyc wschodził teraz nad domem Marty, co znaczyło, że jest już jesień. Na chwilę zakryła go chmura,
a gdy odpłynęła, nie był już ten sam co przedtem – na jego talerzowatej twarzy widać było okrągły cień,
najpierw wąski, potem coraz większy. Wszystko działo się za szybko, ledwie skręt zdążył przejść jedną
kolejkę. Potem księżyc zniknął, została po nim brunatna dziura wycięta w niebie, wypalone kółko. Zapadło
jakieś pełne niedowierzania milczenie, trwało krótko, kilka sekund, kilkanaście, tyle ile sama ciemność na
twarzy księżyca. W tym krótkim momencie rozbłysły gwiazdy; niebo było ich pełne. Nigdy nie wydawały
się nam takie jaskrawe. Stały ułożone w sensowne figury, w cyfry, symbole, figury geometryczne, a nawet
znaki drogowe. Można je było czytać, jak się chciało. Można było w nich zobaczyć komiksowe historie, te,
do których przyzwyczaiło się myślenie: Prometeusz uwalnia Andromedę, powiewa warkocz Bereniki, Lutnia
Apollina szybuje w przestrzeni, dźwięcząc z tęsknoty do ludzkich palców. Można je było wziąć za kawałek
tekstu napisany brajlem, za nieskończone szeregi zero-jedynkowego kodu albo za ekran komputera
z wieloznacznymi ikonami. Gdybyśmy tylko mieli wielką myszkę, supermysz, żeby kliknąć na
jednej z tych ikon, a wtedy otworzyłyby się inne nieba, o zupełnie niespodziewanym przeznaczeniu,
zadziwiające, wciągające w siebie jak ta gra dzieci z komputera. Moglibyśmy wtedy w nie zagrać,
wciągnęłyby nas i zabrały nam sen. Bylibyśmy w nich innymi ludźmi, przydarzałyby się nam historie
niewiarygodne i całkiem zwyczajne. Umieralibyśmy, jak to w grze, setki razy i wciąż mielibyśmy w zapasie
nowe życia, rozwieszone w przestrzeni i czasie mapy wędrówek między ciemnością a światłem.
Wtedy księżyc zabłysł na nowo. Najpierw pojawił się świecący skrawek, obrzynek niebieskiego paznokcia.
Zadźwięczały kieliszki i na nowo rozjarzył się ognik skręta. Zaczęliśmy klaskać."


"Światło żyje w duszach ludzi i zwierząt, tam mieszka w ukryciu, zahibernowane, zamknięte w puszce.
Księżyc zaś jest statkiem transportowym – przewozi dusze zmarłych ludzi z ziemi na słońce. Przez każdą
pierwszą połowę miesiąca zbiera je i staje się coraz bardziej świetlisty; idzie do pełni. W drugiej połowie
miesiąca oddaje je słońcu, więc w nowiu znowu jest pusty, rozładowany. Stoi między ziemią a słońcem
wypróżniony, gotowy do swojej dalszej pracy. Srebrzysty tankowiec."
Miejsca do oglądania ciemnego nieba w Google Maps - przyłącz sie do tworzenia Mapy!
+1

#20
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Baran - kim on jest

Przesilenie, punkt Barana na ekliptyce, wiemy, wiemy. Są jednak związane z tym skojarzenia nie tak szeroko znane. Baran, ratujący dzieci (Fryksosa i Helle - ta jednak utopiła się w morzu, stąd Hellespont) a także nieszczęsny właściciel Złotego Runa (nieszczęsny, bo złożony w ofierze), został umieszczony przez Zeusa na nieboskłonie (chyba obdarty ze skóry?). Po przechowywane w Kolchidzie Złote Runo wyprawił się na okręcie Argo Jazon z doborową drużyną herosów. Spośród nich na niebie mamy obecnie Herkulesa, Kastora i Polluksa (Bliźnięta), a także Lutnię Orfeusza. Okręt Argo długo żeglował po południowym niebie w całości, jednak okazał się zbyt wielki na nowoczesny gwiazdozbiór i wyodrębniono z niego Kil (Carina), Żagiel (Vela), Rufę (Puppis) i Kompas (Pyxis). Dziwić może, czemu tylu bohaterów (w sumie 52) wybrało się w tak daleką i niebezpieczną wyprawę, w dodatku po coś nie swojego. Niektórzy twierdzą, że Złote Runo to eufemizm dla realnego skarbu. Pierwsze monety, które zastępowały dawny środek płatniczy w postaci skór zwierzęcych, same miały kształt skóry. Nasi herosowie wyruszyliby więc po prostu na wyprawę łupieżczą po złoto, pilnie strzeżone przez smoka (wiadomo, jak się taki zachowuje) oraz byki zionące ogniem i trującymi oparami. Mnie jednak chodzi po głowie inne wytłumaczenie całej tej historii. Ludzkość nie czciła przecież nigdy rabusiów. Złote Runo pomogła Jazonowi zdobyć czarodziejka Medea – wnuczka boga słońca Heliosa, którego ognistym rydwanem uciekła później, gdy wpadła w opały. Mity mają to do siebie, że przenoszą najstarsze wspomnienia ludzkości w coraz nowsze czasy. Kto pamięta film „Walka o ogień”?
W gwiazdozbiorze Barana wypadało przed wiekami skrzyżowanie ekliptyki z równikiem niebieskim, osiągane przez Słońce w dniu przesilenia wiosennego. Więc wiosna, światło, nowe życie. Światło to ogień, nowy ogień rozniecany tradycyjnie o tej porze roku za pomocą wiertła (czy też świdra) ogniowego i roznoszony po domostwach. Z wiosennym przesileniem związane są Święta Wielkanocne – pierwsza niedziela po pierwszej wiosennej pełni. Ich ważnym symbolem jest baranek. Baranek opatrzony czerwoną chorągiewką na długim drzewcu, jak płomień. Symbol judeochrześcijański, ale czy tylko? Wiele symboli pochodzi z dawniejszych czasów i zostało zaadaptowane do nowej roli. W ulubionej przeze mnie astrologii (ha, ha) znak Barana jest kojarzony z Marsem i barwą czerwoną. Coś tu jest na rzeczy, ciepło, ciepło.
Jeśli jeszcze wspomnimy wspaniałego czerwonego olbrzyma Hamala, α-Ari – ra’s al-hamal, głowa barana (typ widmowy K2 III), mamy komplet wiosennych skojarzeń.


Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#21
Użytkownik jest dostępny   Stalker 

  • Nowy użytkownik
  • PipPip
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 164
  • Dołączył: 24-luty 04
  • Skąd:Komorów (50*50' N, 16*25' E)

Zobacz postJanko, o 19 marzec 2010 - 08:58 , powiedział:

Przesilenie, punkt Barana na ekliptyce, wiemy, wiemy.


Bardzo ładnie napisane, podziwiam wiedzę i doceniam, że chciało ci się to wszystko opisać. Ale niestety wrzucę kamyczek do ogródka: cały czas mówisz o równonocy wiosennej, a piszesz o przesileniu :)
0

#22
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa

Zobacz postStalker, o 19 marzec 2010 - 15:12 , powiedział:

...cały czas mówisz o równonocy wiosennej, a piszesz o przesileniu :)

Dzięki!
Wiesz, jak to jest z tym uczeniem się przez całe życie.

Edit
Zaraz, zaraz.
Przecież wg. Krzysia*, oprócz bieguna północnego i południowego mamy jeszcze wschodni i zachodni. Więc czemu ma nie być przesilenia wiosennego i jesiennego?

*patrz: A. A. Milne, Kubuś Puchatek
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#23
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Cała akcja „Mistrza i Małgorzaty” koncentruje się wokół zjawiska astronomicznego jakim jest pełnia Księżyca. Jest to jednak pełnia szczególna – pierwsza pełnia wiosenna. Z widokiem Księżyca w oczach ginie pod tramwajem redaktor Berlioz: „Raz jeszcze, po raz ostatni zamigotał księżyc, ale już pękający na kawałki, a potem nastała ciemność”. Z tym samym widokiem wpada w szaleństwo poeta „Bezdomny” - Iwan Nikołajewicz Ponyriow, późniejszy profesor. W blasku Księżyca leci nad ogrodem na szczotce do zamiatania naga Małgorzata, udając się na bal do Wolanda-szatana. I oczywiście podczas pełni „dawno temu, czternastego dnia wiosennego miesiąca nisan” toczą się wydarzenia w znienawidzonym przez hegemona mieście Jeruszalajim:

... Miasto tonęło w świątecznych ogniach. We wszystkich oknach migotały płomyki świeczników, a dolatujące zewsząd modlitwy zlewały się w nieskładny chór. Zaglądając czasami do okien jeździec mógł dostrzec siedzących za świątecznymi stołami ludzi; na stołach zaś koźlęce mięso, kielichy z winem i przybrane cierpkimi ziołami potrawy. Pogwizdując jakąś cichą piosenkę jeździec kłusował nieśpiesznie pustymi ulicami Dolnego Miasta, kierując się ku wieży Antoniusza i popatrując to na jedyne w swoim rodzaju, rozjarzone nad świątynią pięcioramienne świeczniki, to na księżyc wiszący jeszcze wyżej...
... Zasłonięte kolumną łoże znajdowało się w półmroku, ale od schodów ku posłaniu legła smuga księżycowego światła. I gdy tylko Piłat stracił więź z tym, co było rzeczywiste — natychmiast wstąpił na świetlisty szlak i podążył nim w górę, ku księżycowi. Roześmiał się nawet we śnie ze szczęścia, bo na przejrzystej drodze przez błękit wszystko stawało się piękne i niepowtarzalne. Szedł w towarzystwie Bangi, a obok podążał wędrowny filozof. Dyskutowali ze sobą o czymś ważnym i skomplikowanym, przy czym żaden nie był górą. Nie zgadzali się pod żadnym względem, dzięki czemu spór był szczególnie ciekawy i mógł trwać wiecznie. Oczywiście, dzisiejsza egzekucja okazała się zupełnym nieporozumieniem — przecież filozof, który wymyślił niewiarygodną niedorzeczność o tym, że wszyscy ludzie są dobrzy, szedł obok, a więc był żywy. I, naturalnie, strach brał na myśl, że takiego człowieka można było zabić. Nie było żadnej egzekucji, nie było! Oto, na czym polegał urok tej wspinaczki po księżycowej drabinie.
Wolnego czasu było do woli, burza miała nadejść dopiero pod wieczór, tchórzostwo zaś to niewątpliwie jedna z największych ludzkich wad. Tak twierdził Jeszua Ha-Nocri. Nie, filozofie, nie zgadzam się: to największa i najstraszniejsza wada!...
...Wybacz wszakże, filozofie; czyż człowiek tak mądry jak ty mógł przypuścić, że namiestnik Judei złamie sobie karierę z powodu sprawcy przestępstwa przeciw cezarowi?...
... — Odtąd będziemy zawsze razem — mówi doń we śnie obdarty filozof-włóczęga, który jakimś sposobem stanął na drodze Rycerzowi Złotej Włóczni. — Gdzie jeden, tam i drugi! Kiedy wspomną mnie, to zaraz wspomną i ciebie. Mnie, podrzutka, dziecko nieznanych rodziców i ciebie, syna króla-liczygwiazdy i pięknej Pili, córki młynarza.
— Tak, proszę, nie zapomnij o mnie!, Wspomnij syna astrologa — prosił we śnie Piłat...

... I wreszcie Woland leciał również w swej prawdziwej postaci. Nie umiejąc powiedzieć, z czego zrobiona była uzda jego konia Małgorzata myślała, że to może ogniwa księżycowych promieni, że sam koń jest bryłą ciemności, jego grzywa — chmurą, a ostrogi jeźdźca — białymi plamkami gwiazd...

... Co roku, w porze wiosennej świątecznej pełni księżyca w lipowej alei nad Patriarszymi Stawami zjawia się pod wieczór ... profesor Iwan Nikołajewicz Ponyriow.
Przyszedłszy pod lipy siada zawsze na tej samej ławeczce, na której siedział owego wieczoru, gdy dawno już przez wszystkich zapomniany Berlioz po raz ostami w życiu ujrzał roztrzaskany na kawałki księżyc.
Teraz zaś księżyc ów, nienaruszony, najpierw biały, a później złoty, z ciemną, ni to smoczą, ni końską figurą przepływa nad byłym poetą Iwanem Nikołajewiczem, a zarazem trwa bez ruchu na wysokości....
Ale wie też, iż nie ze wszystkim umie sobie poradzić. Nie umie sobie poradzić z wiosenną pełnią. Kiedy zaczyna się zbliżać, gdy ów świetlisty planeta, który zwisał kiedyś nad dwoma pięcioramiennymi świecznikami, staje się coraz większy i złocistszy — Iwan Nikołajewicz traci spokój, denerwuje się, nie śpi i nie je w oczekiwaniu, aż księżyc dojrzeje. I gdy nadchodzi pełnia, nic nie może zatrzymać Ponyriowa w domu. Wychodzi zeń pod wieczór udając się nad Patriarsze Stawy...
... — Jeszcze jedna ofiara księżyca... Jeszcze jedna taka sama ofiara jak ja... — Kłamie, kłamie! O, bogowie, jak kłamie! — zamruczy Iwan Nikołajewicz odchodząc od ogrodzenia. — nie świeże powietrze wabi go do ogrodu, on coś widzi w ten czas wiosennej pełni — na księżycu i tu, wysoko, nad ogrodem...
I profesor wraca do domu zupełnie chory...
Po zastrzyku wszystko się wokół śpiącego zmienia.
Od łóżka do okna rozpościera się teraz szeroka księżycowa droga. Wychodzi na nią człowiek w białym płaszczu z podbiciem koloru krwi i zaczyna iść w stronę księżyca. Obok niego idzie jakiś młodzieniec ze zmasakrowaną twarzą, ubrany w podarty chiton...
... Wtedy księżyc zaczyna szaleć, wychlustuje na Iwana strumienie światła, bryzga światłem na wszystkie strony, aż w pokoju zaczyna się księżycowa powódź, aż rozchwiane światło wzbiera coraz wyżej i zatapia łóżko. To właśnie wtedy twarz śpiącego Iwana staje się szczęśliwa...

Michał Bułhakow: Mistrz i Małgorzata; przełożył Andrzej Drawicz
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#24
Guest_cassiopeia77_*

  • Grupa: Guests

Zobacz postKarol Wójcicki, o 10 wrzesień 2009 - 23:30 , powiedział:

..jestem w trakcie tworzenia dosyć dużego projektu popularyzującego astronomię. Jak się uda, to będzie to coś, czego w naszym kraju jeszcze nie było. ...Szukam informacji na temat występowania w literaturze opisów zjawisk czy obiektów astronomicznych. I oczywiście nie mam tu na myśli literatury popularno naukowej. Dopuszczam jednak znane i popularne dzieła SF typu Lem itp....Projekt ma być kierowany do naprawdę dużej grupy odbiorców, w różnym wieku. Literaturą jak pewnie się domyślacie chcemy trafić w humanistów, bo czemu by nie? Dodaj obrazek...,
Karol Wójcicki
Hej, jak ten projekt o astronomii? Jeśli masz to pod ręką, prześlij proszę, mój adres e mail, anabak007@hotmail.com Dzięki z góry!!!!
0

#25
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Pieśń świętojańska o Sobótce

Gdy słońce Raka zagrzewa
A słowik więcej nie śpiewa,
Sobótkę, jako czas niesie,
Zapalono w Czarnym Lesie...

Panna I
Piękna nocy, życz pogody,
Broń wiatrów i nagłej wody;
Dziś przyszedł czas, że na dworze
Mamy czekać ranej zorze...

Panna XII
Wsi spokojna, wsi wesoła,
Który głos twej chwale zdoła?...

Mistrz Jan z Czarnolasu był człowiekiem wszechstronnie wykształconym. Urodził się około 30 lat przed Galileuszem. Wiedział, że podczas przesilenia letniego słońce znajduje się w punkcie Raka (nie znaczy to, że w gwiazdozbiorze Raka, tam podczas przesilenia było 2000 lat wcześniej, obecnie jest to Byk).
Z Pieśnią świętojańską poeta musiał być emocjonalnie związany, zapewne odnosiła się do dnia jego urodzin. Dokładnej daty urodzin nie znamy, zakłada się, że był to rok 1630.
Noc świętojańska, czyli kupała lub sobótka, to święto ognia i wody, słońca i księżyca, miłości, płodności i urodzaju. Rytuał skoków przez ogień i kąpieli miał znaczenie oczyszczające. Puszczenie wianka na wodę przez pannę i wyłowienie go przez kawalera, wspólne poszukiwanie kwiatu paproci, skoki przez płomienie, czyli rytualne wspólne przejście przez wodę i ogień, było równoznaczne z zaślubinami możliwymi tego jedynego dnia w roku bez woli ojca.
Ludzie urodzeni pod znakiem Raka przejawiają według astrologów następujące pozytywne cechy (cytuję za astrologia.oryginalna): wrażliwość, dobrą adaptację, romantyczność, intuicyjność, emocjonalność, dążenie do celu, wytrzymałość, cierpliwość, upór, wytrwałość, odpowiedzialność, gospodarność, oszczędność, troskliwość, przywiązanie do rodziny i domu, łagodność, miękkość, nieśmiałość, opanowanie, bogatą fantazję, twórczą wyobraźnię, mieduiczność (?), dobrą pamięć. Cech negatywnych oczywiście nie zacytuję, bo i tak w astrologię nie wierzę.
Jednak mistrz Jan jest dla mnie postacią bardzo sympatyczną, posiadającą wiele spośród wymienionych cech (zapewne poza mieduicznością). Więc może w tej całej astrologii coś jest? Przecież wszyscy pochodzimy z gwiazd.
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#26
Użytkownik jest niedostępny   jackqb 

  • Nowy użytkownik
  • Pip
  • Grupa: Astroamator
  • Postów: 21
  • Dołączył: 22-październik 09
  • Skąd:Piastów
O Prusie już koledzy wspominali, ale dodam kilka cytatów z jednej z moich ulubionych książek:

Wówczas przyszło mi na myśl, że tak daleko jestem od domu, że dziś ostatnim między mną i wami łącznikiem są tylko te gwiazdy, że w tej chwili u was może nikt nie patrzy na nie, nikt o mnie nie pamięta, nikt!... Uczułem jakby wewnętrzne rozdarcie i wtedy dopiero przekonałem się, jak głęboką mam ranę w duszy.
- Prawda, że nigdy nie interesowały mnie gwiazdy - szepnął pan Ignacy.

Dziwne, co prawda, to stwierdzenie. Rzecki – taki romantyk i nie zainteresowany gwiazdami?!

[…]
Było już wpół do dziewiątej wieczorem, kiedy Wokulski wracał do domu. Słońce niedawno zaszło, lecz silny wzrok mógł już dopatrzeć większe gwiazdy przebłyskujące na złotawo-lazurowym niebie.

Nie mieli wtedy ludziska problemu z LP, nawet w mieście, jak się zdaje
:D

[…]
Była już noc duża, bezksiężycowa i bezobłoczna, a na niebie więcej gwiazd niż zwykle. Wokulski otworzył okno i przypatrywał się konstelacjom. Przyszły mu na myśl syberyjskie noce, gdzie niebo bywa niekiedy prawie czarne, zasiane gwiazdami jak śnieżycą, gdzie Mała Niedźwiedzica krąży prawie nad głową, a Herkules, kwadrat Pegaza, Bliźnięta świecą niżej niż u nas nad horyzontem.
"Czy dziś umiałbym astronomię, ja, subiekt Hopfera, gdybym tam nie był? - pomyślał z goryczą. - A słyszałbym co o odkryciach Geista, gdyby mnie Suzin gwałtem nie zaciągnął do Paryża?..."

[…]
Odsunął okno zamknięte przez barona, i dla odpędzenia natrętnych wspomnień począł znowu przyglądać się niebu. Kwadrat Pegaza opuszczał się już na zachód, a na wschodzie podnosił się Byk, Orion, Pies Mały i Bliźnięta.
+1

#27
Użytkownik jest niedostępny   abrakadabra 

  • Astro-Forum.org
  • PipPip
  • Grupa: Społeczność Astropolis
  • Postów: 114
  • Dołączył: 13-lipiec 08
  • Skąd:3miasto
Klimat "Lalki" pobudza wyobraźnię....Opisywany nastrój miał miejsce w latach 80-tych XIX wieku. Jeszcze wtedy można było podotykać wzrokiem bogatego miejskiego nocnego nieba...

Użytkownik abrakadabra edytował ten post 16 wrzesień 2010 - 12:21

0

#28
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Jesienna symbolika

23 września Słońce przecina równik niebieski i zaczyna się astronomiczna jesień. Słońce w gwiazdozbiorze Panny, ale dawniej była to Waga. Dzień się już przeważył. Czas to na ogół smutny, chociaż niekiedy i w październiku można się cieszyć resztkami lata. Dni stają się coraz krótsze, zwykle zaczynają się słoty, chłody i choroby. Zakończyły się zbiory, było więcej czasu na refleksję. Więc tęsknota za tymi, co odeszli, wspominanie zmarłych - Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny, nasze Dziady i celtycki Halloween. Zmarłych trzeba było uczcić świętem, pomodlić się za nich, lecz także nakarmić czy przywołać. Niekiedy zresztą sami zjawiali się na tym świecie i należało zachować ostrożność, by ich nie skrzywdzić wykonując pewne prace – cięcie, ubijanie czy wylewanie brudów. Warto też było zdmuchnąć niewidzialnego gościa z ławy, zanim się usiadło. Gość zresztą nie musiał być całkiem niewinny, mógł to być upiór lub czarownica, stąd odstraszanie go hałaśliwymi obrzędami, dziwacznymi strojami czy światłami. Błędne ogniki naśladowano umieszczając świeczkę w wydrążonej dyni. Ambiwalentne podejście do dusz zmarłych widać w mickiewiczowskich Dziadach – chcemy je zobaczyć, lecz boimy się ich, mogą nas zabrać ze sobą, skrzywdzić, przypomnieć tragiczne chwile. Na ogół jednak tych, co odeszli chcemy tylko wspomnieć i uczcić, zapalić ogień na ich cześć, złożyć wianek na grobie. Ten ogień to nie lampka ze świeczką czy, o zgrozo, elektryczna. Tradycyjny znicz to talerz lub miska z wypalonej gliny, który wkrótce „w pył się obracał”. Na nim paliła się stearyna a dawniej tłuszcz, najcenniejsza część pożywienia. W tym okresie pożywienia starczało i dla żywych i zmarłych. W Ameryce obchodzono Dzień Dziękczynienia z tradycyjnymi potrawami – pieczonym indykiem, szarlotką z dyni (pumpkin pie) i sosem żurawinowym. Świąteczne potrawy miewają znaczenie symboliczne. Ryby, grzyby czy mak, jedzone w wieczór wigilijny, wskazują na związek także tego święta z zaświatami, krainami mrocznymi i cichymi. Dawne odmiany maku nie były bynajmniej pozbawione opium a strój Świętego Mikołaja dziwnie przypomina czerwone muchomory. Przy stole wigilijnym powinno być puste miejsce dla niespodziewanego gościa, mógł on być zwykłym wędrowcem, ale mógł też przyjść z zaświatów.
Dla nas, astroamatorów, to także ciężki okres. Jeśli jednak nie będzie słoty i zobaczymy skrawek nieba, w fosforycznej poświacie Wielkiej Mgławicy w Orionie wypatrujmy tych, za którymi tęsknimy.
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#29
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Sławni podróżnicy na Księżyc
Poprzednicy programu Apollo

Księżyc, czy to pełnia czy wąski sierp, występował zarówno w pieśniach ludowych jak i w poezji lirycznej, bajkach czy powieściach fantastycznych. Często był też celem mniej lub bardziej zamierzonych podróży. Wedle polskiej tradycji takim podróżnikiem wbrew woli, w dodatku korzystającym z bardzo oryginalnego środka transportu, był Pan Twardowski. Przypomnę, że został upuszczony przez diabła, unoszącego go do piekła. Ratunek, dość wątpliwy (strasznie musi się tam nudzić) zawdzięczał mieszaninie sprytu z pobożnością. Zaczął się modlić lub według innej wersji śpiewać nabożną pieśń. Tak wystraszył tym swego prześladowcę, że ten cisnął go gdzie popadnie, godząc się ze stratą niepokornej duszy. Trzeba przyznać, że opowieść ta mówi co nieco o naszym „charakterze narodowym”. Osobiście wolę jednak mickiewiczowską wersję tej historii. Chociaż jest ona nieco mizoginiczna i mniej budująca, jednak Twardowski radzi sobie z Mefistofelesem własnymi siłami (i siłą wdzięku swojej małżonki). Z tekstu „Pani Twardowskiej” zaczerpnęliśmy szereg świetnych powiedzeń: ku drzwiom się kwapić, czmychnąć dziurką od klucza, czy najlepsze - tańce, hulanka, swawola.

Tradycja francuska jest odmienna. Wiek pary i elektryczności budził nadzieje na opanowanie obcego świata dostępnymi wówczas środkami technicznymi. Juliusz Verne wysyła swych podróżników „Wokół Księżyca” w wydrążonym pocisku wystrzelonym z gigantycznej armaty za pomocą środka wybuchowego – bawełny strzelniczej. Na szczęście cel podróży – lądowanie na Księżycu, nie został osiągnięty, gdyż pomimo żartobliwie deklarowanego przez jednego z bohaterów „rzadkiego oddychania” zapewne nikt by nie przeżył.

Moim ulubionym podróżnikiem na Księżyc jest jednak kto inny: Cyrano de Bergerac. Ten francuski pisarz i wolnomyśliciel, żołnierz gwardii gaskońskiej, brawurowy pojedynkowicz o groteskowym wyglądzie (słynny wielki nos), był też autorem powieści fantastyczno-filozoficznej o podróży na Słońce i Księżyc. Tytułowano ją różnie w różnych okresach: Tamten świat lub Podróż do Księżyca; Historia ucieszna. Historyczny Cyrano głosił w niej, że jedynie rozum powinien kierować poczynaniami człowieka i wyraził swą niewiarę w cuda, nieśmiertelność duszy i Stwórcę. Jednak większą sławę zdobył nie jako postać historyczna, lecz jako bohater sławnej sztuki teatralnej Edmonda Rostanda Cyrano de Bergerac.
Pochodzi z niej szereg moich ulubionych cytatów, z których najkrótszy to

„Gaskońskie oto są junaki”

Zaś dalej:

Nie mam żadnej błyskotki do piersi przypiętej,
Idę, zdobny jedynie w szczerość i swobodę.
Jeśli chodzi o talię - nie zważam na modę,
A gorsetem wymagań ściskam tylko duszę.
Nawet najskrytszych czynów ukrywać nie muszę!
Każdy z nich tak mnie zdobi jak błyszcząca wstążka.
Wiem o tym - i mój dowcip podkręcam jak wąsa.
Mijam was i przechadzam się między wrogami
Podzwaniając wam prawdą niby ostrogami.
..

Nie, dzięki! - Kalkulować i blednąć ze strachu,
Ponad pisanie wierszy przedkładać wizyty,
Redagować podania, prośby i monity...
Nie, dzięki! dzięki! dzięki! - Za to śpiewać mogę,
Marzyć, śmiać się, iść naprzód, sam! – jak wolny człowiek.
Mieć oko bystre, dźwięczny głos, czapkę na bakier,
Walczyć o swoje zdanie – i zaczerniać papier.
A tworzyć nie dla sławy, nie dla apanaży,
Lecieć choćby na księżyc, kiedy się zamarzy.
Nigdy nie pisać tego, co z serca nie płynie
I mówić sobie skromnie: ciesz się tym jedynie...

Poznaję starych wrogów! Na czele mych gości
Kłamstwo?
Masz! masz! - Ha, ha, ha! Przesądy, Podłości
Kompromisy!
Co, chcecie, bym wchodził w ugodę?
Nigdy, nigdy! - Ah! jesteś, Głupstwo, wiecznie młode!


- Wiem, że zduszą mnie wasze uściski padalcze;
Nic nie szkodzi; ja walczę! ja walczę! ja walczę!
Wydzierajcie mi wszystko, róże, laury wieszcze!
Wydzierajcie! Wbrew waszej woli jest coś jeszcze,
Co unoszę, czem teraz, gdy wejdę do Boga,
Zmiotę proch w mym pokłonie z gwiaździstego proga,
Jest coś, co bez zagięcia, bez plamy, z dni chwały
Unoszę...

To jest...

Jest to?...

Pióropusz mój biały.

(tł. Włodzimierz Zagórski)
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

#30
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1601
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Artykuł Craiga Scogina na „Cloudy Nights” (klik) spodobał mi się tak bardzo, że postanowiłem przetłumaczyć jego dwa fragmenty. Zamieszczam tłumaczenie w tym wątku, ponieważ jest to niewątpliwie literatura i niewątpliwie związana z astronomią:

...Od rozpoznawania asteryzmów i gwiazdozbiorów do numerów Flamsteeda, umysł ludzki starał się stworzyć porządek w powolnym chaosie nocnego nieba. Odczuwamy potrzebę nadania mu pewnej formy, by opleść naszymi umysłami jego mechanizm. Począwszy od mitologii ludów starożytnych po eksperymenty mechaniki kwantowej, specyfiką ludzkiej wędrówki jest poszukiwanie Formy. Umysł sili się, by zrozumieć czasoprzestrzeń, podobnie jak oko zmaga się z delikatnymi mgiełkami. Dostaję upomnienie, że istnieją głębokie ograniczenia ludzkiej percepcji i ważności. Łatwo jest zapomnieć (trudniej pojąć), że obserwujemy M81 i M82 takimi, jakie były mniej-więcej 12 milionów lat temu. W tym, co widzimy, jest głębokie znaczenie. Dla mnie znaczenie to stanowi centralny motyw astronomii obserwacyjnej. Rozmyślanie w skali większej niż ludzka jest dla każdego ciężkim zadaniem. Wielu po prostu nie chce go podejmować. Nasz umysł istnieje po to, by pomóc nam przeżyć w naszym kontekście (parę tysięcy mil i 80 lat, jeśli mamy szczęście). Uważam, że właśnie dlatego myślenie w skali uniwersalnej stanowi dla wielu z nas wyzwanie i podnietę a nawet jest trochę przerażające. Myślę także, iż zdrowo jest przypomnieć sobie niekiedy „na czym stoimy”.
... Wydaje mi się, że doświadczony obserwator nie znajdzie tu nic nowego. W najlepszym razie, ten „kawałek” przyda się nowicjuszom. Napisałem go, ponieważ ciekawe zdawało mi się uporządkowanie własnych myśli i odpowiedź na pytanie zadawane przez naprawdę zainteresowanych: o czym myślisz, gdy patrzysz przez swój teleskop. Astronomia obserwacyjna może być wysiłkiem medytacyjnym. Wrażenia ulegają wzmocnieniu dzięki głębokim rozmyślaniom nad tym, co widzimy. Dokąd nas te rozmyślania zaprowadzą, z konieczności różni się u każdego. Jedni pójdą ścieżką techniczną, zaś inni szukają doświadczenia piękna. Niektórzy będą rozważać historię lub kosmologię. Wielu po prostu czuje swą małość. To wszystko zależy od rodzaju przyjemności, jaką lubimy czerpać z własnego umysłu. Sam lubię dzielić odczucia z innymi, lecz muszę przyjąć do wiadomości, że niektórzy stają się drażliwi (lub po prostu siedzą milcząc) podczas konfrontacji z małością ludzką w kontekście kosmologicznym, czy też z pojęciem roku świetlnego. Mnie, zamiast zagubienia we własnym braku ważności przypomina się, jak głębokie znaczenie mamy dla siebie nawzajem, dla naszych rodzin, przyjaciół i kolegów. Mamy cudowne szczęście, że jesteśmy tutaj z naszymi współtowarzyszami na naszej „błękitnej kulce”, w „strefie Złotowłosej” obok niewielkiej, żółtej gwiazdy. Jeszcze cudowniejsze i szczęśliwsze jest, że mamy taki umysł, który pozwala nad tym wszystkim rozmyślać, oraz narzędzia, dzięki którym dzielimy się naszymi odkryciami.
Właśnie to stanowi część moich rozważań.
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
0

Udostępnij ten temat:


  • (2 Stron) +
  • 1
  • 2
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych