Do baru wchodzą prezesi Redsa, Lecha i Żywca. Każdy z nich siada przy osobnym stoliku.
Po kilku minutach przychodzi kelner do prezesa Redsa i pyta:
- Co podać?
- Oczywiście zimnego Redsa - odpowiada prezes Redsa
Następnie kelner podchodzi do prezesa Lecha:
- Co podać?
- Oczywiście zimnego Lecha
Wreszcie kelner podchodzie do prezesa Żywca z tym samym pytaniem:
- Co podać?
Na to prezes Żywca odpowiada:
- Poproszę zimną colę.
Na to prezesi Redsa i Lecha:
- Co ty, głupi, nie zamawiasz zimnego Żywca?
- Jak wy nie pijecie piwa, to ja też - odpowiada prezes Żywca.
Gdyby czas płynął w druga stronę to byłoby tak pięknie...
Zaczyna się od tego, ze kilku gości przynosi cię w skrzyneczce i oczywiście od razu trafiasz na imprezę. Aż żyjesz sobie spokojnie jako starzec w domku. Stajesz się coraz młodszy. Pewnego dnia dostajesz odprawę w postaci grubszej gotówki i idziesz do pracy. Ha! Pracujesz jakieś 40 lat i poznajesz uroki życia. Zaczynasz pic coraz więcej alkoholu, coraz częściej chodzisz na imprezy no i coraz częściej uprawiasz seks. Jak juz masz to opanowane, jesteś gotów żeby trafić na studia. Potem idziesz do szkoły. Coraz mniej od ciebie wymagają, masz coraz więcej czasu na zabawę. Robisz się coraz mniejszy, aż trafiasz do... hmm, gdzie pływasz sobie przez 9 miesięcy wsłuchując się w uspokajający rytm bicia serca.
A potem nagle BĘC i Twoje życie kończy się orgazmem.

))))))
- Ja taka mała biedna myszka a Ty taki wielki i silny, prosze złap mnie
i przewiez na druga stronę...
- Nie.
- Proszę...
- Nie!
- Błagam...
- NIE!
Ptak odleciał... Myszka sie wkurzyła, zebrała wszystkie siły, wskoczyła
do wody i ostatkiem sił przeplynela na drugi brzeg. Wychodzi cala mokra,
zupełnie przemoczona.
- Jaki z tego morał?
- Jak ptak jest twardy to myszka musi być mokra!
Druga w nocy. Do drzwi Romana Giertycha puka facet.
- Czego pan chce o tak późnej porze?
- Chcę wstąpić do Ligi Polskich Rodzin i to od zaraz.
- Panie, jest druga w nocy! Przyjdź pan jutro rano do biura poselskiego,
to się pan zapiszesz, przynieś pan zdjęcie i nie będzie problemu.
- Nie ma mowy, ja chcę teraz i już, od zaraz. Zdjęcie mam przy sobie...
- Ale panie, daj pan spokój. Nie mam w domu druków, pieczątek... Przyjdź pan rano do biura.
- Nie ruszę się stąd, do rana będę stał aż zostanę członkiem LPR!
Facet przekomarzał się tak przez godzinę, w końcu Giertych zmiękł, wyciągnął z szafki wszystkie niezbędne dokumenty, gość je wypełnił, otrzymał legitymację i zadowolony jak dziecko już miał iść do domu, gdy Giertych zatrzymał go i pyta:
- Dlaczego panu tak zależało na wstąpieniu w szeregi Ligi Polskich Rodzin?
- A bo, panie, to było tak: wróciłem wcześniej niż było planowane z delegacji, wchodzę do domu, patrzę: żona bzyka się z sąsiadem.
Wchodzę do pokoju córki, a ta ostro zabawia się, z dwoma facetami na raz, z czego jeden był Murzynem. Wpadam do pokoju syna, a ten w najlepsze ze swoim kolegą z ławki... Stanąłem więc na środku mieszkania i wrzasnąłem na całe gardło:
- To ja wam, k*rwa, teraz wstydu narobię!!!
Konsulting
Zaprosił facet znajomych do restauracji na kolację. Zauważył, że kelner,
który prowadzi ich do stolika, ma w kieszeni łyżki. Zastanowił się chwilę,
usiedli przy stoliku i wtedy zobaczył, że kelner od ich stolika również ma
łyżki w kieszeni. A także inni kelnerzy na sali. Poprosił kelnera bliżej i
pyta:
- Po co wam łyżki w kieszeniach?
- Kilka miesięcy temu nasze szefostwo zleciło firmie Artur Andersen
zrobienie analizy procesów. I wyszło, że średnio co trzeci klient zrzuca
łyżkę ze stołu, przez co trzeba iść do kuchni i przynieść nową. Dzięki temu,
że mamy łyżki pod ręką, zaoszczędzamy jednego człowieka na godzinę, a
wydajność wzrasta o 70,3%. Zdziwił się ale wkrótce zobaczył, że każdy kelner
ma przy rozporku cienki łańcuszek, którego jeden koniec przyczepiony jest do
guzika, a drugi znika wewnątrz spodni. Zaciekawiony zawołał kelnera i pyta:
- Zauważyłem, że każdy z was ma łańcuszek przy rozporku. Po co?
- Nie każdy jest tak spostrzegawczy, jak pan. Ale tak ten łańcuszek zalecił
nam Artur Andersen. Wie pan, mam go przyczepionego do... no wie pan! Jak idę
do toalety, to rozpinam rozporek i wyciągam łańcuszek, dzięki czemu po
oddaniu moczu nie muszę myć rąk i wydajność wzrasta o 30%. Facet znów był
zdziwiony, ale zaraz odkrył nieścisłość:
- Dobrze, rozumiem, że go pan wyjmuje łańcuszkiem, ale jak pan go wkłada z
powrotem?
- Nie wiem, jak inni, ale ja łyżką!
dialog w pociagu - oparte na faktach
Znajomy jedzie w przedziale dla niepalacych.
Przedzial pelny a jedna z pasazerek jest jakas starsza
nadwrazliwa dewota.
Znajomy wyciaga papierosa a ta z grubej rury:
"No co pan, co pan ???!!! Nie pal pan tutaj !!!"
"Prosze pania, ja nie pale tylko wyciagam papierosa ."
"No ale sie pan przygotowuje !!!"
Kumpel nic nie powiedzial, wyszedl z przedzialu, spalil
peta i wrocil. Minelo pare chwil ta sama baba wyciaga kanapke
i zaczyna w dobre ja wtrzachac na co moj kumpel:
"No co pani, co pani ???!!! Bedzie tu pani teraz kupe robila ??? !!"
Ludzie zdebieli, patrza po sobie a baba:
"No... jak to... ja... ja tylko jem kanapke... !!!"
"Ale sie pani przygotowuje"
Ktoś zapukał do drzwi... Neo wstał od komputera, podszedł i wyjrzał przez wizjer. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na korytarzu nikogo nie ma...
Pukanie ponowiło się. Zaintrygowany Neo zawołał gestem Morpheusa. Ten wyjrzał przez wizjer i zrobił zdziwioną minę.
- Nikogo nie ma
- Może to pułapka, - szepnął Neo
- Sprawdzimy, - powiedział Morpheus, sięgając po broń
Delikatnym ruchem przekręcił gałkę i lekko otworzył drzwi. Na korytarzu nikogo nie było. Coś jednak było nie tak... Neo spojrzał pod nogi. Obok buta stał całkiem malutki agent Smith, wykrzykując coś cieniutkim głosikiem. Morpheus schylił się i usłyszał wyraźne:
- Je*any WinRAR...
Zdesperowana dziewczyna stoi na nadbrzeżu i chce popełnić samobójstwo.
Widzi to młody marynarz, podchodzi do niej i mówi:
- Nie rób tego! Zabiorę cię na pokład naszego statku, ukryję, przemycę do Ameryki i zaczniesz nowe życie. Przez cały rejs będę cię karmił, będę ci dawał radość, i ty będziesz mi dawać radość. Jeszcze nie wszystko stracone... Dziewczyna, jeszcze pochlipując z cicha, postanowiła dać sobie jeszcze jedną szansę i poszła z nim na statek. Jak obiecywał tak zrobił - ukrył ją pod pokładem, raz na jakiś czas podrzucał jej kanapki, jakiś owoc lub coś do picia, a całe noce spędzali na miłosnych igraszkach. Sielankę przerwał kapitan, który pewnego dnia odkrył kryjówkę dziewczyny.
- Co tu robisz? - zapytał surowo.
- Mam układ z jednym marynarzem. Zabrał mnie do Ameryki, karmi mnie, a ja mu pozwalam robić ze mną, co chce. Mam nadzieję, że kapitan go nie ukarze?
- Nie - odpowiedział kapitan.
- Chciałbym jednak, żebyś wiedziała, że jesteś na pokładzie promu Wolin-Świnoujscie-Wolin.
Jeden Rosjanin zaprosil drugiego do swojego nowo wybudowanego domu.
Chodza po pokojach, ogladaja, marmury, zloto, dywany,Versace (jak zwykle), garaz na 50 samochodow i tak dalej. Pod koniec zwiedzania gospodarz pyta goscia:
- No i jak? Podoba sie?
- Wiesz, stary, wszystko OK, ale ta lazienka taka sobie .
- Co jest nie tak z lazienka?
- No wiesz, te kafelki sa do kitu - male, czarne, matowe, zero luksusu.
Wtedy gospodarz podchodzi do sciany w lazience, wyjmuje jeden kafelek,
pokazuje i mowi:
- zero luksusu ? przeciez to Pentium 4 .
Przychodzi rolnik do baru. Prosi o setke mocnej wodki.
Wypija to na raz i mruczy pod nosem, krecac glowa:
- No po prostu nie do wytlumaczenia...
Barman spojrzal zaciekawiony, nadstawil ucha. Rolnik
tymczasem ponawia zamowienie. Wypija na raz i mruczy pod nosem:
- No po prostu nie do wytlumaczenia...
Barman nie wytrzymal:
- Wie Pan, ja tu juz kilka lat za barem stoje. Niejedno widzialem,
niejedno slyszalem. Niech Pan powie o co chodzi, moze jakos
zaradze.
- Widzi Pan, dzisiaj rano doje sobie krowe. Siadlem sobie za nia
spokojnie na zydelku, a ta jak mnie nie strzeli z kopyta! Spokojny
czlowiek jestem, to sie nie denerwowalem, tylko wzialem jej te noge do
slupa przywiazalem.
Doje dalej, a ta jak mnie nie strzeli z drugiej nogi! No to
przywiazalem jej i te noge do drugiego slupa. Doje dalej, a ta jak mi
nie zatnie z ogona. No to przywiazalem jej ten ogon do powaly. Doje
dalej, a ta jak mi nie pierdnie prosto w twarz. Wtedy to juz sie wkurzylem,
Panie kochany,mysle sobie "Ja ci pokaze, cholero jedna!"
Pasa sciagnalem, zeby jej wpierdol spuscic, ale spodnie mi z tylka spadly,
bo mam za luzne i wtedy weszla moja zona...
No po prostu nie do wytlumaczenia...
Przychodzi ceper do górala i mówi:
- Góralu powiedzcie: chrząszcz brzmi w trzcinie.
- Eee, cobyk nie pedzioł: chrobok burcy w trowie...
Na razie tyle