Kobitka poszła do dentysty. Leży na fotelu. W ustach gaziki, facio dłubie jej w zębach. Krew się leje, pot i łzy. Nagle ? telefon. Dzwoni i dzwoni. Kobitka bezradna. Dentysta w końcu się zlitował. Bierze komórkę:
- Halo... Kto mówi?
- Jak kto, kto mówi?! MĄŻ!
- Aaaa... Mąż... OK., zaraz kończymy. Żona tylko wypluje i natychmiast oddzwoni.
Król Lew postanowił wybudować na polanie dla swoich poddanych
schronienie, ale to wymagało szeregu zezwoleń, wniosków i podań.
Trzeba się było udać do Urzędu by ta sprawę załatwić, zwołał więc
miejscowa społeczność by wybrała przedstawiciela, zadecydowano więc by
był to niedźwiedź bo duży, silny i wzbudza respekt.
Po ośmiu godzinach wraca z urzędu, lew się go pyta co tam załatwił, a on
mówi, ze nic.
Jak to nic ? Ty taki wielki i nic?!
Wydelegowano więc lisa, chytry i przebiegły i sprytu ma dużo, wraca po
ośmiu godzinach i tez nic.
Lew mówi, to może wiewiórkę, taka delikatna, ładna, szybka i zgrabna...
Podobnie jak poprzednicy tez nic nie załatwiła.
No to koniec naszych marzeń orzekł Król Lew, a może ktoś na ochotnika?
Zgłosił się osioł, wszyscy pękali ze śmiechu, przecież Ty nic nie
potrafisz
załatwić, ale osioł się uparł i poszedł. Wraca pod dwóch godzinach
uradowany, z zezwoleniem w ręku, ogólne zdziwienie, królowi szczęka
opadła.
Pytają się więc jak to załatwił, a osiol na to:
- Gdzie otwarlem drzwi, to ktos z rodziny...
"Panie doktorze ciagle jestem wk**wiona, wszystko i wszyscy mnie
wk**wiaja, a najbardziej wk**wia mnie to, ze wszystko mnie wk**wia, proszę
mi pomóc!"
- "Czy próbowala Pani w jakis sposób się wyciszyc, uspokoic, np. spacery w lesie, parku wsród spiewu ptaków, spacerujac boso po trawie, kontakt z
przyroda bardzo pomaga..."
- "E tam, Panie Doktorze - ptaki mnie wk**wiaja, bo dra ryje, w trawie pelno robactwa, pajęczyny, galezie zaczepiaja o ubranie, nie, nie, przyroda
mnie wk**wia!"
- "To moze inny sposób, np. kapiel w wannie pelnej piany z aromaterapia, przy nastrojowej muzyce?"
- "E tam, Panie Doktorze, tego tez próbowalam piana mnie wk**wia, bo szczypie w oczy, muzyka mnie wk**wia, kazda muzyka mnie wk**wia, ta nastrojowa
najbardziej mnie wk**wia, a te olejki zapachowe, to dopiero wk**wiajace, kleja się, lepia, plamia, nie, nie olejki najbardziej mnie wk**wiaja!"
- "No dobrze, to moze sex? Jak wyglada Pani zycie seksualne?"
- "Sex !? A co to takiego?"
- "Nie wie Pani co to sex !? No dobrze, zaraz Pani pokazę, proszę za parawan."
Po chwili na parawanie laduja kolejne częsci garderoby: spodnie, spódnica, kitel, bluzka, biustonosz, majtki. Po kolejnej chwili slychac sapanie i
wzdychania, wreszcie slychac glos kobiety:
-Panie Doktorze, proszę się zdecydowac:?! Wklada Pan czy wyciaga, bo juz mnie pan zaczyna wk**wiac!"
Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć
dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu
wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa,
zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". Przypadek
sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf,
specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
- Dzień dobry, madame, ja jestem.
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
- Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach.
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili
pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na
mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa
trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością
parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie.
- Naprawdę można się wyluzować. "dywan w salonie." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego,
że mnie i Harry'emu nic nie wychodziło."
- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje
fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę
z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani
zadowolona z rezultatu. Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą,
a facet nawija dalej:
- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty,
człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę
nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty
mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania. Kobieta usiadła przy otwartym oknie,
spocona z wrażenia.
- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy.
- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
- Straszliwie. Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku.
Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć
mnie w akcji. TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY
ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno,
że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo
zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki
zaczęły mi obgryzać sprzęt.
- Sprzęt. - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że
wiewiórki naprawdę obgryzły panu. khem.. sprzęt..?
- Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal.
No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
- STATYW ?
- No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale
nosić. Proszę pani! Proszę pani!!! Jasna cholera, ZEMDLAŁA!!!!
Murzyn na kontrakcie w Polsce stracil palec wskazujacy u jednej
reki..(wypadek przy pracy).
Poszedl wiec do zakladowego chirurga z prosba o pomoc. Chirurg
oczywiscie przyjal pacjenta, zbadal miejace po palcu i stwierdzil ze mozliwe jest
przyszycie innego palca. W magazynie jednak byly tylko biale palce...
Murzyn ze rasista nie byl, chetnie zgodzil sie i na bialego paluszka,
wiec chirurg szybko i sprawnie przyszyl go Murzynowi...
Palec blyskawicznie odzyskal sprawnooec, a zadowolony wlasciciel udal
sie w strone domu...
Jadac tramwajem nie mogl sie nadziwic jak szybko i skutecznie palec
zostal mu przyszyty - przygladal nu sie wiec cala droge.
Stojacy obok lekko wstawiony koles widzac to mowi:
- Oho! widze ze Pan kominiarz od dziewczyny wraca...
Na tylnym siedzeniu w taksówce siedzi zamyślony pasażer. Nagle pochyla się i lekko klepie kierowcę w ramię, żeby go o coś zapytać. Taksówkarz wrzeszczy jak oparzony, podskakuje pod sufit i traci panowanie nad kierownicą. Samochód z trudem mija grupkę ludzi na przystanku i uderza w latarnię. Po kilku sekundach zapada cisza. Kierowca odwraca się do pasażera wściekły.
- Niech pan nigdy tego więcej nie robi. Proszę mnie nie klepać po ramieniu, gdy prowadzę samochód.
Przerażony pasażer kiwa głową, nie mogąc wymówić słowa. Taksówkarz dodaje już łagodniej:
- No dobra, to nie pańska wina. To mój pierwszy dzień na taksówce, przez ostatnie 25 lat byłem kierowcą karawanu.
Jan Kowalski jest moim pracownikiem do spraw programowania,
zawsze ciężko pracującym. Jest samodzielnym pracownikiem, nigdy nie
narzekającym na warunki pracy. Nigdy nie zdarzyło się, żeby Jan Kowalski
odmówił, gdy ktoś potrzebuje jego pomocy. Poza tym zawsze
kończył pracę w określonym terminie. Często ubiega się o dodatkowe
zadania i poświęca się im cały, omijając nawet swoje własne
przerwy śniadaniowe. Jan Kowalski jest człowiekiem, który nie ma
w sobie nic z próżności. Doskonałe umiejętności są potwierdzeniem jego
wiedzy o programowaniu. Głęboko wierzę, że mój pomocnik może
być zaklasyfikowany jako bardzo dobry pracownik, który nie powinien
zostać zastąpiony przez kogoś innego. Rekomenduję, żeby został awansowany. Jestem pewien, że czas poświęcony tej decyzji nie okaże się
stracony, co na pewno zaowocuje dla dobra firmy w najbliższym czasie.
Załącznik:
Ten idiota Kowalski stał nade mną cały czas, jak pisałem tę rekomendację.
Uprzejmie proszę o ponowne przeczytanie tylko nieparzystych linijek
rekomendacji,
a wszystko stanie się jasne.
Niezła kreska
Koniecznie zobaczcie do końca
http://fcmx.net/vec/v.php?i=003702