Ocieplenie postępuje gwałtownie??
Panika wynikała z porównywania wskazań ze stacji, które w międzyczasie obrastały ludzką infrastrukturą. Wiadomo, że betony, dachy itp podgrzewają okolicę.
Ocieplenie nie następuje??
Biorąc pod uwagę starannie już uwzględniane obserwacje powoli ale postępuje.
Za ocieplenie odpowiada wyłącznie wzrost ilości gazów cieplarnianych (CO2, Metan i inne)??
Aktywność Słońca i "dostawy" energii od Słońca, też mają pewien ocieplający wpływ, trudny do oceny ilościowej, ale jakościowo stwierdzony. Można doszukiwać się i innych zjawisk in plus i in minus (niechby jakiś wulkan solidną erupcję uskutecznił).
Za wzrost ilości gazów cieplarnianych odpowiadają wyłącznie ludzie??
Duże wahania CO2 mogą pochodzić od zjawisk na styku atmosfera - ocean ("rozpuszczalność" - tu wzrost temperatury nie pomaga nam czyli istnieje groźba niekorzystnego sprzężenia zwrotnego). Pojawianie sie CO2 i wycofywanie zależy też od fitoplanktonu, roślinności lądowej itp. Metan to nie tylko produkt hodowli bydła. Obecnie szkodzi (uwalnia go) rozmarzająca coraz głębiej wieczna zmarzlina. Dygresja - na odległym końcu ocieplenia prawdopodobnie wyjdzie z oceanów groźny siarkowodór.
W razie szybkiego roztapiania się lądolodów poziom morza podniesie się w tym stuleciu o kilka metrów lub więcej??
Dokładniejsze obliczenia wykazały, że najwyżej o kilkadziesiąt centymetrów. I nawet w dalszej perspektywie jest to mniejszy problem niż sądzono. Z bliskich nam miejsc ucierpi najwyżej Holandia trochę, Żuławy i okolice Szczecina, a z nieco większych dalej - cześć Nowej Gwinei.
FAKTY
CO2 emitowane przez człowieka może być "języczkiem u wagi", który może "rozkręcić" ocieplenie więc szkoda ryzykować rezygnację z ograniczania go (USA, CHINY - nieładnie tu optują na razie). Prawdopodobieństwo, że taki języczek funkcjonuje oceniane jest jako wysokie (np 70-90%).
Pomijając utopijne scenariusze wspaniałej zmiany i współpracy ludzkości w ciągu najbliższych kilkudziesięciu (80) lat średnia temperatura wzrośnie o około 4 stopnie (+/- 1)
Najbardziej ucierpią uprawy co zaowocuje głodem! W Afryce, Środkowej i południowej Ameryce, południowych stanach USA, południowej Azji, Turcji, Grecji, Bułgarii, Hiszpanii. Wszędzie tam nasilą się też problemy z dostępem do wody.
W aspekcie opadów i wzrostu plonowania rolnictwa zyska Skandynawia, Wielka Brytania i kraje tego pasa (w tym trochę Rosji) oraz kraje rejonu Czechy-Węgry-Austria.
Ceny żywności na świecie znacząco wzrosną, gdyż obszar pogorszenia (np też Australia) wydajności upraw będzie znacznie większy niż obszar polepszenia
PRZYSTOSOWANIE LOKALNE (wszystko to dotyczy bardzo młodych ludzi już dzisiaj żyjących)
W Polsce sytuacja rolna i leśna nieco się pogorszy. Sporym problemem będzie zastąpienie lasów iglastych innymi - oby tolerującymi różne scenariusze klimatyczne (owe +4 +/-?) i wichury.
W zakresie opadów nastąpi tu tylko niewielki wzrost. Mimo nieznacznej zmiany średnich opadów wystąpi zjawisko "skoków" opadowych i "wiatrowych" czyli nasilą się tak zwane ekstremalne zjawiska pogodowe (katastrofy) typu orkan czy powódź. To wymaga rozsądnego planowania i zmieniana całego otoczenia rzek i ich samych. Rozważać warto nawet rozbieranie wałów w terenach słabo/średnio zaludnionych. Wzrośnie ilość poważnych pożarów. Służby alarmowe i interwencyjne nie są tu jeszcze doskonałe. W lecie pojawi się problem nieco liczniejszych zgonów osób słabszych z powodu upałów (dla niektórych to nieco to może nie być nieco - kilkaset zgonów więcej rocznie w każdym z najwiekszych miastach). Może pojawić się malaria lub inna choroba z południa.
Teoretycznym dla Polski (oby tylko) zagrożeniem będą światowe migracje (głównie z powodu głodu, także dostępu do wody). Szacunki mówią o bardzo różnych liczbach od 100 milionów do Miliarda. Należy przypuszczać(mieć nadzieję), że na przykład Grecy, Turcy czy Bułgarzy po prostu przesuną się do krajów ościennych, a nie do Polski. W tym zakresie jakby perspektywicznie wspaniałą robotę robi Pani Ochojska, która zaangażowała sie już w budowę bardzo głębokich studni w Sudanie
A co za 350 lat? - UFF
... specjalna „wojna” atomowa-pyłotwórcza?
... Armia rozkładnych parasoli na wysokiej orbicie – czy MOŻE STALE na linii Słońce – Ziemia – WYKONALNE ???
Mam nadzieję, że od krytyków tego tekstu oraz osób dodających coś dowiemy się czegoś ciekawego. Temat wbrew pozorom jest ostry, światowo-polityczny i nie ma tu arcymądrych - moim skromnym zdaniem.
Użytkownik ekolog edytował ten post 11 marzec 2011 - 01:08
Zaloguj się
Rejestracja
Pomoc





Do góry
















