Omegon wisi już na AP1200 w obserwatorium. O ile w biurze wydawał się GIGANTEM, o tyle zamienienie go z AG12 Oriona spowodowało, że w obserwatorium zrobiło się "pusto". Na tym montażu nie robi już takiego monumentalnego wrażenia

- tym bardziej, że widywałem na nim 200 mm APO.
Obawiam się, że w tej recenzji będziecie podejrzewać mnie o stronniczość. Refraktor robi tak pozytywne wrażenie, że trudno o nim pisać inaczej, niż w superlatywach. Obiecuję jednak, że będę starał się znaleźć w nim wady, choć - jak na razie, jest bardzo dobrze. A jak ktoś nie wierzy, zawsze może wpaść i sam "pomacać".
Mimowolnie odnoszę go do Takahashi TOA, którego miałem przyjemność (czasami bolesną) posiadać. Omegon wykonany jest "prawie" perfekcyjne (zostawiam margines na to, że zawsze można zrobić coś lepiej - z zasady). Wszystko zrobione jest z kompozytów (włókna węglowe) i wysokiej jakości stopów aluminium. Wstawki w postaci złotych pasków podkreślają serię premium. Jakość i stylistyka podobna jest do wysokiej serii teleskopów William Optics, które niektórzy w środowisku nazywają "biżuterią". Obawiam się, że w ostatecznej recenzji w kategorii Jakość, Omegon będzie musiał dostać przysłowiowego maxa (chyba, że np. odpadnie odrośnik

). Wygląd teleskopu dobrze opisują reakcje ludzi, którzy widzieli go u nas w Astromarkecie - robię OGROMNE WOOOOW!.
Tuba i wyciąg posiada w środku przyzwoite wyczernienie wspomagane dodatkowym bafflami (bodajże 5 sztuk), wysokiej jakości, wielowarstwowe powłoki dają niebieskawo zielone odbicie.
Udało mi się wykonać wczoraj kilka obserwacji. Chmury nie pozwoliły na żadne komfortowe badania, ale jeden rzut okiem na pole gwiazdowe ukazuje typowy kontrast i ostrość dla najlepszych tripletów APO. Ci co widzieli - wiedzą, a reszta - niech żałuje. Obraz wizualny gwiazd, czerni tła, jest porażający. Piszę to z pełną świadomością. Nie ma innej konstrukcji teleskopów, które dawały by tak piękny obraz gwiazd-szpileczek. Tu APO jest po prostu królem.
Nie inaczej jest z obserwacją planet. Wiele razy powtarzałem, że najlepsze planety w swojej "karierze" astronomicznej widziałem przez duże APO. Nigdy nie zapomnę obrazu Jowisza w Takahashi FS128, a potem w TOA130. Czekałem wczoraj 2 godziny na dziurę w chmurach, która chociaż na sekundę odsłoniłaby Jowisza. Doczekałem się już o świcie. Miałem kilka minut na kontemplacje. Co może być lepszego od widoku w APO130? Obrazy z APO 150. I to jest święta prawda. Omegon nie ma żadnych kompleksów i może spokojnie walczyć z najlepszymi, uznanymi już APO. Jowisz przy 200x wyglądał dużo lepiej niż na typowych zdjęciach w internecie. Obraz jest "przestrzenny", czuć, że Jowisz nie jest krążkiem, tylko kulą zawieszoną w przestrzeni. Bardzo dobrze widoczne kolory, w tym brazowe pasy. Wg mnie, planety (i Księżyc) to jedne z tych obiektów, które w astrofotografii wyglądają gorzej, niż live. Nie wiem, czy to tylko moje odczucie, czy i Wam bardziej podobają się w okularze?
Krążki dyfrakcyjne wzorcowe, po obydwu stronach ogniska białe, bez widocznych tęczowych zabarwień. Cecha super APO skorygowanego dla kilku barw trzema soczewkami.
To tyle pierwszych wrażeń. Są naprawdę, szczerze, bardzo pozytywne. Duże APO może w człowieku rozbudzić chęć obserwacji wizualnych samą estetyką obrazów. Ostrość, punktowość, kontrast, kolor, to wszystko wygląda inaczej, niż w konstrukcjach lustrzanych.
Niestety - nic nie ma uniwersalnego i apertura 150 mm nie ma najmniejszych szans z zadaniach, gdzie ważniejsza jest zdolność zbierania fotonów. W DS'ach APO 150 da zbliżone obrazy do dobrego newtona 250 mm, nic poza tym. Kupowanie takiego APO do oglądania słabych obiektów kosmosu mija się z celem. Tu wystarczy teleskop wart 1/10 tego APO.
Jeżeli ktoś kiedyś wyprodukuje takie APO za 5 tys. zł, to okrzyknę go najlepszym teleskopem pod Słońcem. Pokusiłbym się nawet o użycie słowa - UNIWERSALNY! Jednak cena ~30 tys. zł kieruje ten sprzęt w ręce ludzi, którzy wiedzą czego potrzebują i oczekują najlepszych jakościowo obrazów, jakie można zobaczyć pod naszą atmosferą (ostrość, kontrast, kolor).
W następnych testach pobawimy się astrofotografią. Test będzie wg mnie ciekawy, bo przede mną porównanie 2 bardzo różnych konstrukcji, ale w podobnym budżecie. APO150 mm vs AG12 (300 mm). Trudno jednak będzie mi przeprowadzić ten test obiektywnie, bo:
1. nie mam jak podpiąć Atika 383L+ do mojego AG12 (musiałbym "rozbroić" cały setup, dorobić adapter, a to nie jest proste)
2. nie mam jak podpiąć FLI ProLine 16803 do APO150 (nie mam korektora odpowiedniego dla tripletu APO150, który da krążek 55 mm, a szkoda mi trochę wydawać 2K euro na topowe rozwiązania).
Mimo to, zobaczycie zdjęcia z APO150 sparowanego z Atikiem 383L+ oraz z Atikiem 4000 (to chyba polska premiera

)
Kończąc ten post pragnę dodać, że oto właśnie skończyła się promocja - chmury powróciły
Użytkownik Adam_Jesion edytował ten post 11 sierpień 2011 - 19:23