pierwszy będzie Newton 250/1750 przeznaczony głównie do obserwacji i fotografowania planet, a w związku z tym będzie posiadał małe LW i montaż paralaktyczny typu amerykańskiego z napędami w obu osiach
drugi (w dalszej kolejności) będzie miał większą światłosiłę. Lustro planuję na 12-13" i ogniskową taką jak pierwszy czyli 1750. Ten będzie typowym teleskopem wypadowym o konstrukcji kratownicowej na montażu Dobsona
od kilku miesięcy gromadziłem materiały aż wreszcie w długi styczniowy weekend rozpocząłem szlifowanie mniejszego lustra. Szlifowanie przebiegło nadspodziewanie sprawnie i już po 11 dniach mam skończony ten etap. Poszczególne fazy przebiegały następująco
karborund #60: po 7 godzinach miałem już wyszlifowane wgłębienie 1,95 mm (potrzebne 2,29) jednak nie cała powierzchnia zwierciadła była przeszlifowana więc przez 4 kolejne godziny szlifowałem na przemian w pozycji normalnej i odwróconej. Razem 11 godzin
karborund #240: zapomniałem kupić #120 więc od razu przeszedłem do #240. Musiałem szlifować aż 5 godzin by pozbyć się wżerów z grubego proszku
karborund #500: tym razem wystarczyły 2 godziny ale na wszelki wypadek poświęciłem dodatkowo 1 godzinę by mieć pewność, że lustro jest dobrze wyszlifowane, a ogniskowa taka jaką zaplanowałem (wyszła 1770)
karborund #1200: już tylko 1,5 godziny i gotowe
w sumie cały proces szlifowania zajął mi 20,5 godziny. Praca szła bardzo gładko i szybko. Zwierciadło nie sklejało się z matrycą, nie było też innych niespodzianek. 10 lat temu szlifowałem znacznie mniejsze lustro 180 mm i ten sam etap zajął mi prawie 40 godzin! Tak szybkie tempo spowodowało, że poświęcając po około 2 godziny dziennie uwinąłem się w zaledwie 11 dni. Teraz kilka dni odpoczynku i zabieram się za polerowanie
kilka pamiątkowych fotek ze szlifowania
po 1 godzinie
po 7 godzinach
i po zakończeniu szlifowania
cdn
pozdrawiam
Zaloguj się
Rejestracja
Pomoc





Do góry


















