Astronomia i Astrofotografia - Astropolis.pl: Lornetki, mróz i mgławice - Astronomia i Astrofotografia - Astropolis.pl

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Lornetki, mróz i mgławice Obserwacje 28 stycznia Oceń temat: ***** 2 głosy

#1
Użytkownik jest niedostępny   Janko 

  • Binokularnik
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Zobacz galerię
  • Grupa: Moderator
  • Postów: 1607
  • Dołączył: 18-sierpień 06
  • Skąd:Warszawa
Wyczekiwałem tego weekendu od dawna. Po długim okresie pogoda miała się przełamać i poprawić wkrótce po nowiu. Tak też się stało. Jednak zapowiedzi nie były pewne – która to noc będzie naprawdę pogodna i czy w ogóle. Wybierając się wczoraj do rodziny za Warszawę, w okolice mojej najlepszej miejscówki, zabrałem ze sobą część sprzętu – lornetki poza tą największą (kątową), lekki fotelik z odchylanym oparciem i chiński statywik „na kurzej nóżce”. Zarówno w Warszawie jak i na wschód od niej snuły się po niebie lekkie chmurki a smugi kondensacyjne po samolotach rozwlekały się na 90 stopni. Niedobrze. Spełniwszy obowiązek towarzyski (mniam, mniam) zacząłem tęsknie spoglądać to na Księżyc, to na Wenus i Jowisza widocznego jeszcze przed zmierzchem. Rokowania nadal złe, chmur jakby nawet przybywa. Więc jak już się ściemniło, około szóstej, wystawiłem statyw, zawiesiłem lornetkę, by przez te mgiełki i chmurki spojrzeć sprzed domu na gwiazdy. A tu olśnienie – żadnych chmur nie ma, horyzont czysty. Więc szybko naciągam bety na grzbiet, nogi i całą resztę, przepraszam rodzinę i brykam 15 km dalej na moje ulubione śródleśne pólko. Wbrew obawom nie grozi zakopanie w śniegu. Samochód daje się ustawić poza obrysem drogi, za nim fotelik sprytnie schowany w cieniu sosny, bo Księżyc niby młody ale wysoko i całkiem jasny. Ze statywu już zrezygnowałem, bo po pierwsze zaczął się składać na mrozie a po drugie manewrowanie przy nim grozi odmrożeniem rąk. Poręcze pod łokciami i oczodoły pod okularami lornetki muszą wystarczyć. W optymistycznym programie były mgławice, jednak nadzieje na nie nieco osłabły. Tymczasem M42 – Wielka mgławica w Orionie, przez 15x60 z filtrem UHC-E wetkniętym w jeden z okularów całkiem ładna, coraz rozleglejsza w miarę patrzenia, asymetryczna, z prawym, zachodnim skrzydłem rozleglejszym. Potem w innych lornetkach, już bez filtra, zerkaniam niewiele gorsza, nawet w niewielkiej 8,5x44. Więc nieśmiało ku celowi głównemu – IC 437, słabej krawędzi światła pod Alnitakiem (zeta Ori). To na jej tle leży jeden z najsławniejszych obiektów, ciemna mgławica B33, inaczej Koński Łeb. Po dłuższej chwili wpatrywania się na zmianę z zerkaniem, słabiutka krawędź zaczyna być widoczna. Później dopatruję się jej także bez filtra. Końskiego Łba nie widziałem (chyba nie widziałem, raczej nie widziałem). Jednak uważam, że jest on do zobaczenia przez lornet(k)ę w polskich warunkach. Skoro Phil Harrington widział na Florydzie, to czemu nie my w Bieszczadach czy na innych Mazurach. Gdybym miał ze sobą moją Grubą Bertę (20x77) ze statywem, gdybym poczekał, aż Orion wespnie się wyżej a Księżyc zajdzie, to kto wie, kto wie. Jednak Głowę Czarownicy (IC 2118) widziałem na pewno i to w kilku lornetkach. Rozległa, pionowa smuga pojaśnienia tuż na wschód od beta Ori (Rigel) i pod beta Eri (Cursa) to często fotografowana mgławica refleksyjna o charakterystycznym kształcie. Widziałem ją nieco podobnie jak Kalifornię (NGC 1499) w Perseuszu, jako podłużny obszar mniej-więcej 3 stopnie x 1 stopień. Tyle o stopach olbrzyma, teraz okolice ramion. Widziałem na zdjęciach nieba lecz nigdy w rzeczywistości mgławicę NGC 2174 otaczającą gromadę NGC 2175 tuż na wschód od chi 2 Ori (dłoń lewej ręki, czy jak kto woli, szczyt maczugi). Jest bardzo blisko czerwonej pary mi i eta Gem, jeszcze bliżej znanej gromady otwartej M35. Widziałem te obiekty przez wszystkie lornetki, ba, nawet małą i słabą NGC 2158 obok M35 było dobrze widać przez 8,5x44. Jednak wracając do mgławic, przez 12x50 widziałem w Bliźniętach mgławicę planetarną Eskimos. Początkowo przypominała nieco nieostrą gwiazdę, jednak nie dawała się wyostrzyć a zerkaniem pokazała wyraźną tarczkę. W Jednorożcu gromada otwarta z mgławicą, NGC 2264, popularna Choinka, dobrze widoczna we wszystkich lornetkach. Sama gromada, czyli to coś o kształcie choinki ze zmienną S Mon u podstawy, stanowiła najjaśniejszy obszar, jednak mgławica rozciągała się przynajmniej drugie tyle dalej na zachód. Rozeta, czyli wieńcowy kompleks mgławic NGC 2237-9 wokół drabinkowatej gromady NGC 2244, zauważona początkowo z filtrem, później dała się zauważyć a może domyślić przez lornetki 60 mm także bez filtra. No i jeszcze spojrzenie w okolice Gromady Podwójnej, czyli Hichot (NGC 869 i 884). Bez tego obserwacje nieważne. Na wschód od nich jasne, wyraźne i nie do przegapienia dwie sąsiadujące mgławice – IC 1805 (Serce) oraz IC 1848 (Dusza). Było je widać naprawdę dobrze przez wszystkie lornetki, widok przez 8,5x44 widok wcale nie gorszy niż przez 15x60, tym bardziej, że na szerokim polu mieściły się obie mgławice. Ogólnie, mniejsze lornetki, czyli 8,5x44 (8,2 stopnia pola widzenia) i 12x50, wcale nie przegrywały z większymi. Gdzie traciły na rozdzielczości (nie „rozbiły” M-ek 36-38 w Woźnicy) tam zyskiwały na polu widzenia (trzy M-ki razem czy Hichoty z NGC 952 i Stock 2). Czułem się całkiem komfortowo przy -12 stopniach. Wygrzanie torby z lornetkami przed kominkiem i ciepły „kompres chłodząco grzejący” umieszczony w tejże torbie nad okularami lornetek zrobiły swoje. Jak pojawiała się mgiełka na szkłach, lornetka wędrowała do ciepłego opakowania zastępowana przez ogrzaną towarzyszkę. Jeszcze sobie poleżałem patrząc gołym okiem na niebo, jeszcze pomyślałem, co to by było, gdyby nie ten Księżyc oraz śnieg i wróciłem do domu. Oj jak było pięknie!
Kiedy śledzę obiegi gwiazd, tudzież powroty ich, już nie dotykam ziemi...
+7

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych