Skocz do zawartości

madzik_Blog

  • wpisów
    6
  • komentarzy
    0
  • wyświetleń
    9869

Wpisy na tym blogu

madzik_

Trochę już obserwacje sprzed dwóch tygodni zatarły się w pamięci. Nie wiem, czemu wcześniej ich nie podsumowałam, ale jest tyle rzeczy, którym poświęcam teraz uwagę.... Teraz jest motywacja. 5 marca to były obserwacje! O wiele lepsze od poprzednich - nie do końca wiem jakim sposobem. Niebo ciemne, spokojnie 4 mag, zerkaniem i dalej.... Bez chmur, mgły czy dymu. Bez Księżyca. Przełamałam chyba "niechęć" do gromad, których było wszędzie pełno. Najpierw standardy - Orion, Plejady.... A potem idziemy w Woźnicę - M36, M37, M38. Przepiękne obiekty. Szukamy dalej - M34 i M35. Już po woli nie ogarniam, który obiekt to który. Andromeda już zbyt nisko nad horyzontem, ale przeczesując teleskopem ten rejon, aż po Kasjopeję, w poszukiwaniu M103 (odnalezionego, oczywiście), zahaczając ponownie o Perseusza znajduję jakieś dziwne plamy.... Zdjęć się naoglądałam, to zobaczyłam Chichotki. Tak, tak to wygląda, taki znany obiekt, ale gdzie on w ogóle leży? Mapa nieba - i już wszystko jasne. Cóż, zdjęcia piękne - ale na żywo ten obiekt jest poza jakimikolwiek zdjęciami :D Wracam po koli do obejrzanych już obiektów, niebo się przesunęło, w polu widzenia Rak. No to poszukajmy Żłobka! Z czym nie było żadnych problemów. Niesamowicie piękny i rozległy obiekt. Oczu oderwać nie mogłam, rewelacja. Ale wiedziałam, że zbliża się już dla mnie koniec, więc jeszcze próba odnalezienia M67.... udana próba. Nie, że urządziłam sobie jakiś maraton Messierowych gromad. Tak jakoś dużo ich wyszło.... Narzekać nie będę :) Chciałam jeszcze z drugiej strony zapolować na Saturna.... Ale ten zdążył już się schować za sąsiadujący budynek.

6 marzec - warunki się pogorszyły. Dramatycznie. Mgła, i dym. I mało czasu. Powtórzone prawie wszystkie obiekty z poprzedniego dnia, teraz już nie wiem które dokładnie. Następnego dnia rodzinka do pracy, więc trzeba szybciej skończyć. Skończyłam więc szybciej, po tych niezbyt udanych warunkach, i przeniosłam teleskop na Wschód, by może tym razem udało się zapolować na Saturna. Udało się :D Była to raczej namiastka, bo po obserwacjach teleskop nie do końca się ugrzał, poza tym od tamtej strony są lampy, no i patrzyłam przez szybę.... Wyraźnego kształtu nie było. Raczej malutkie, niewyraźne żółtawe jajko :P Ale nie szkodzi - widziałam Saturna po raz pierwszy przez teleskop :D Saturna i ogrom jego księżyców. Więc jest super :) Po weekendzie pełnym astronomicznych wrażeń, można było wracać do Szczecina.

A dziś (19.03) znów malutkie obserwacje. Malutkie, bo choć chmur nie było, to niebo jaśniejsze niż w wakacje :/ Nie dość, że pełnia, to jeszcze Księżyc tak blisko.... Taki wielki i jasny. Fantastyczny widok. Ogromna tarcza. Więc z obserwacji tylko mały look na M42(szkoda gadać), Plejady (ledwo widoczne gołym okiem, i to tylko zerkaniem), Chichoty, i M36, M37, M38 - ale nie wiem kiedy na co patrzałam, bo przeszukiwałam niebo z okiem w okularze. W szukaczu NIC nie było widać. Tragedia. Ale nie narzekajmy. Tak duży Księżyc szybko się nie powtórzy, a za dwa tygodnie też jest weekend :)

madzik_

To nie były idealne warunki. Drobne chmurki na niebie oraz - co najgorsze - mgła.... A miało być tak pięknie. Jak poprzednio wyjechałam, pogoda stała się idealna. Teraz wróciłam - pogorszenie, a poprawienie ma nastąpić, gdy znowu wyjadę. I weź tu się człowieku nie zdenerwuj :/. Ale korzystając z tego co jest, małe podsumowanie : zasięg gołym okiem może ze 2 mag (LEDWO widoczny pas oriona - istne szaleństwo!). Miałam w planach wiele obiektów, ale ze względu na warunki miałam olbrzymie problemy ze zlokalizowaniem gwiazdozbiorów. No dosłownie i w przenośni dziecko we mgle. Ale nie było tak źle. Na pierwszy ogień oczywiście w tej części nieba M42 - widoczne tylko gwiazdki, mgławicy nie dało się dostrzec - to chyba pokazuje, jak rewelacyjne warunki panowały. Potem Plejady - te nigdy nie zawodzą :) Zawsze cieszy mi się twarz, gdy widzę tą gromadkę, takie proste, czyste, i naturalne piękno :) Następnie pytanie - co dalej? Stwierdziłam, że nie ma nawet co przymierzać się w Andromedę, a jeśli w cokolwiek warto, to tylko w jakieś gromadki - wycelowałam więc w Woźnicę, gdzie bez większych problemów, po kilku minutach udało mi się odnaleźć M37. Przepiękną M37! Niesamowicie urzekł mnie ten widok.... Obserwowałam tą gromadę po raz pierwszy i jestem totalnie i całkowicie zachwycona! Przefantastyczna. Nie mogę się doczekać, jak zaprezentuje się w nieco bardziej sprzyjających warunkach, bo już teraz było rewelacyjnie :) A wcześniej, gdzieś na granicy percepcji udało się dojrzeć bardzo gęstą gromadkę, nie mam pojęcia co to był za obiekt - może ten sam, tylko bardziej przysłonięty przez chmurki? Nie wiem i pewnie się nie dowiem, jeśli nie uda mi się go ponownie zaobserwować :P Tak więc do grona "zaliczonych" obiektów dopisać mogę M37. Yeah! ;D

madzik_

Krótkie obserwacje

Światła miasta i księżyc - niedobrze. Za to dobrze - w końcu jestem i ja, i teleskop, i dziura w chmurach :) A teleskop pięknie wychłodzony. Chmurki jednak przeszkadzały - dało się dojrzeć lekką jedynie mgiełkę M42, nie było sensu szukać nic więcej. Pozostał księżyc - ale co to był za księżyc! IDEALNIE wyraźny - jego chmury nie przesłoniły. Absolutnie piękne kratery, wszystko tak wyraźne.... Jeszcze nigdy aż tak mnie nie zachwycił. To jest jednak przewaga obserwacji zimowych nad letnimi ;) Teraz tydzień nad morzem, słońce ciągle świeci.... Jest nadzieja na więcej :)

madzik_

No i stało się - przytrafiło się bezchmurne niebo, a na dodatek mróz trochę zelżał. Bezchmurne niebo po raz pierwszy od....? Już nie pamiętam kiedy. Nie może być jednak za dobrze. W tym przypadkiem czynnikiem utrudniającym okazało się przeziębienie. Na tyle uciążliwie i obezwładniające, że trzeba było opuścić sylwester w Szczecinie (z Myslovitz i Dżemem) na rzecz elitarnej imprezy w zamkniętym gronie organizowanej przez Miś Tv w miejscu swego zameldowania. Nic to. Choroba powstrzyma mnie przed Sylwestrem, ale nie przed wytęsknionymi, wymarzonymi obserwacjami. "Mamo, jak wyjdę na pół godziny to nic mi się nie stanie, a może nawet mi się polepszy" - ta jasne, pół godziny ;) Zwłaszcza, że byli Szanowni Goście. Teleskop cudnie wychłodzony, niebo idealne, księżyca brak, widzialność gołym (moim niepełnosprawnym, niedowidzącym) okiem 3 mag ;o [takie małe miasto, a jakie zanieczyszczone, pomyśleć że w dzieciństwie z centrum widać było drogę mleczną]. No to lecimy w cel dzisiejszego balkonowego spotkania, czyli Jowisz. Ostatni raz oglądany.... hmm w listopadzie? Jakoś tak. Niebo lepsze niż to listopadowe, obraz wyraźniejszy, ostrzejszy, nie latał, nie dygotał, nie pływał, nie falował. Istna żyleta ;) Goście zachwyceni (nie to, co przy poprzednim 'oglądaniu' Księżyca ;)), ja, jak zawsze, też. Pooglądaliśmy, popatrzyliśmy, Goście się nacieszyli widokami z różnych okularów. No i co dalej? Chora nie chora, nie schowam się jeszcze do domu. Mamy Jowisz, a więc mamy Ryby. Mamy Ryby, a więc mamy Andromedę = mamy M 31. No to próbujemy. Najpierw próba rozeznania się na niebie z Mobile Chart Star oraz dziewicze użycie nowiutkiego, pachnącego drukarnią (no, prawie), kolorowego 'kieszonkowego atlasu nieba' i próba wyłapania, o co w ogóle chodzi. Ciężko namierzyć Mirach w szukaczu w newtonie, gdy teleskop jest prawie pionowo ;) Ale dałam radę, choć nie bez problemów w stylu 'ta gwiazda to ta, czy tamta, czy co?'. Szukam kolejnej gwiazdy, szukam i nie mogę znaleźć, zaraz, wróć - może to nie był Mirach? Jednak był. A co jeśli.... tak, tej kolejnej gwiazdy nie było w polu widzenia, ot i cała tajemnica, która wyjaśniła się, przy większym ruchu tubusem. Tak, to powinna być ta gwiazda. Teraz trzeba zjechać jeszcze trochę niżej i będzie ta gwiazdka, która jest przy Andromedzie. Zjeżdżam i.... aż mi serce zamarło na chwilę - czy ja widzę mała plamkę? Najeżdżam na nią szukaczem, patrzę w okular.... i proszę państwa, oto moja pierwsza zaobserwowana galaktyka! Lecz najpierw chwila niepewności, czy na pewno to Andromeda, przecież chyba powinna być większa i trochę jaśniejsza, ale zaraz - mam spore LP, w głowie kołacze się post z forum, że ktoś za pierwszym razem jak jej szukał (w mieście) to poświęcił na to godzinę. A więc tak, to M 31, tym bardziej że nieco oddalona jest mała, niewyraźna kropeczka - czyżby któryś z karzełków? Poza tym teleskop wycelowany w dobre miejsce.... "słuchajcie, chyba mam...." - kolejny zachwyt Gości i debata nad oglądanym obiektem - zgoda, co do tego, że to jest M 31. Więc po jakimś czasie pukam w okno - "Mamo, chcesz zobaczyć galaktykę? :)". To jednak był już wystarczający czas dla mego organizmu na mrozie, ale i tak jestem strasznie szczęśliwa. W końcu widziałam galaktykę! Przez najbliższy tydzień będę pod wrażeniem tego faktu. Aż się włącza Pascalowe myślenie ;) Niesamowite. A więc to już drugi DS - po Plejadach :D Po mału, po mału, a niebo będzie mieć dla mnie coraz mniej tajemnic.... Udanie się rozpoczął ten rok z perspektywy i astronomicznej, i piłkarskiej (Wygrana z Fulham 1-0), ze zdrowiem trochę gorzej, ale małe przeziębienie, to zaraz przejdzie - może być tylko lepiej.... :D

 

Edit : Przed położeniem się spać, niebo wciąż było piękne, więc jak mogłam tak po prosty położyć się spać? Widziałam dużą, szarą plamkę - Plejady.... Obok Orion - prosta sprawa - przeciągnęłam teleskop po dywanie do okna i patrzałam przez szybę ;p Noworoczne obserwacje rozrosły się o M45, M42 i NGC 1981 - reszty pewna nie jestem, więc nie piszę. Jestem bardzo zadowolona :D

madzik_

2 dni temu....

....wpadli z wizytą Drodzy Goście, których od dawna nęciłam moją maleńką Syntą : przerwa między chmurami i gęstą jak dym tytoniowy mgłą + szybka reakcja + niewychłodzony teleskop + obserwacja przez okno + prawie pełen księżyc = katastrofa. Ale i tak jestem szczęśliwa. Co noc mi się śni, że oglądam niebo, a warunki na to nie pozwalają. A akurat gdy nie mogę oglądać, niebo jest piękne i ciemne. Nie wystawiałam jednak teleskopu na dwór, by się schodził, nie sądziłam, że warunki się utrzymają. I nie utrzymały - zresztą pozostały niezmienione do tej pory. Obraz był cholernie nieostry (ładnie prezentował się jedynie w szukaczu :D), skakał i tańczył w okularze (przydałby się Rutinoscorbin), a jedyne co mogliśmy z powodu infrastruktury dojrzeć to księżyc - kraterów nie było widać za wiele, a na wszystko inne w tym rejonie było za jasno, z resztą zanim zdążyłabym sprawdzić co aktualnie powinno być 'widać' na niebie, mgła i chmury z dziką rozkoszą pokrzyżowałyby moje plany. Ale jak już wspomniałam, byłam szczęśliwa. Dlaczego? Bo uwielbiam namęczyć się przy ustawianiu teleskopu, uwielbiam moment zdejmowania zaślepek, który jest prawie tak samo magiczny, jak rozpakowywanie bożonarodzeniowych prezentów na Gwiazdkę w dzieciństwie. Założenie okularu, wycelowanie teleskopu.... i jest, mamy go! Można się poczuć jak odkrywca :) Regulacja ostrości i podziwiamy nieskończone piękno nieskończonego wszechświata....

madzik_

Aaaargh!

Jestem zła! Tak rzadko mam okazję być w Świnoujściu, a gdy już jestem, to o obserwacjach nie może być mowy. Ja się irytuję, a teleskop tylko zbiera kurz. Miałam tutaj opisywać swoje obserwacje, a jak na razie odreagowuję złość. Ja wiem, że Polska to zachmurzony kraj, a zwłaszcza okres jesienno - zimowy, no ale ile można! Chcę dokupić mocowanie do filtra słonecznego, filtr mgławicowy i księżycowy, myślałam nad jakimś okularem szerokokątnym, zastępczo do Szczecina jakaś fajna lornetka by się przydała.... Tylko po co? I tak nie skorzystam :[ Wiem, że trzeba dużo cierpliwości w astronomii, ale już mnie ta bezradność roznosi. Grr!

 

Wystarczy tylko życzyć sobie pogodnego nieba....

×