Jump to content
  • entries
    13
  • comments
    16
  • views
    2689

Paradoks Fermiego a Prawdopodobieństwo istnienia innych cywilizacji we Wszechświecie


oleks24f

2516 views


My ludzie już od wieków zadajemy sobie pytania o nasze miejsce w Kosmosie, o to czy jesteśmy sami czy też jest tam jeszcze ktoś kto tak samo jak my spoglądając na rozgwieżdzone niebo zadaje sobie te same pytania. No dobra bądźmy szczerzy nie wiadomo czy sobie zadaje bo nie wiemy jaką posiada mentalność, jaki rodzaj inteligencji i świadomości reprezentuje itp, ale o tym opowiem dalej i w kolejnych wpisach. Dzisiaj spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie czemu do tej pory nie odkryliśmy jeszcze żadnych śladów innej cywilizacji. Zaczynając od początku istnienie innych światów rozpatrywali już filozofie greccy np Epikur (341- 270 r. p.n. e. ), który pisał między innymi tak "We Wszechświecie istnieje nieskończona liczba światów podobnych jak i niepodobnych do naszego ". W czasach nam bliższych niezwykle zbliżone tezy i co warte podkreślenia niesprzeczne z najnowszymi odkryciami i obserwacjami astrofizycznymi głosił Giordano Bruno. W czasach współczesnych co i róż odkrywane są jakieś nowe Egzoplanety. Pojawia się tu właśnie wielkie pytanie czemu mimo pozornie niezwykle dużego prawdopodobieństwa istnienia innych światów, ras i cywilizacji nie odkryliśmy żadnych śladów ich istnienia. Wszelkie obiecujące bycie przełomowym odkryciem poszlaki takie jak Sygnał WOW! okazywały się być niewypałami, gdyż według najnowszych analiz i rewizji pochodziły od przelatujących komet i asteroid. Odpowiedzi na powyższe pytanie stara się udzielić tak zwany Paradoks Fermiego, chodź musimy tu pamiętać że wszelkie tego typu rozważania są w większości czystą spekulacją wprowadzaną a priori i bazują na tym co znamy z Ziemi, co z oczywistego powodu nie koniecznie musi być prawdą w innych miejscach Kosmosu. A więc zagłębmy się w przeanalizowanie kilku z teoretycznie nieskończenie wielu wyjaśnień. Z heurystycznego punktu widzenia najprostrzą z odpowiedzi jest ta, że oni nigdy nie istnieli, przez co dochodzimy do tak zwanej Hipotezy Rzadkiej Ziemi, która zakłada że procesy prowadzące do powstania życia są unikalne i wyjątkowe dla naszej planety. Niestety Hipoteza ta łamie w otwarty sposób słynną i obowiązującą we wszystkich modelach kosmologicznych słynną słabą zasadę kosmologiczną, gdyż wprowadzała by wtedy wyjątkowość jednych miejsc uniwersum od innych. Inne warianty tego typu hipotez zakładają niszczenie przez prawa rządzące przyrodą złożonego życia, a jak zapytacie się a np poprzez sterylizację całych planet przez wybuchy bliskich Supernowych albo bardziej gwałtownych rozbłysków gamma i związanych z nimi Hipernowych. Oprócz tego samo złożone życie może doprowadzać do swojego unicestwienia poprzez osiąganie punktu technologicznej osobliwości, wszelkie wojny w tym atomowa, degradacja macierzystej planety i wiele, wiele więcej możliwych zagrożeń.
Zakładając jednak że inne rasy istnieją, być może komunikacja z nimi jest z fizycznego punktu niemożliwa gdyż rozrzuceni jesteśmy od siebie w kosmosie w zbyt dużych odległościach od siebie. Poprzez to z kolei jakkiekolwiek próby kontaktu z innymi gwiazdami poza własnym układem są zbyt kosztowne i ekonomicznie nieopłcalne. Problemy te teoretycznie obejść można by wysyłając w przestrzeń kosmiczną sondy i całe oparte na nich misje bezzałogowe, których celem była by eksploracja i badanie innych gwiazd. Pomysł takiej misji zobrazowany został w filmie Wirtualna Podróż na Planetę Darwin IV (ang. Alien Planet) lużno opatym na książce Wayna Barlowa pod tytułem Expedition. Na marginesie mówiąc zapozanie się z tak z filmem jak i z książką bardzo wam polecam. 1f609.png;) Lecz tu pojawia się problem czekania często długie lata na jakkiekolwiek wiadomości zwrotne od sond, w czasie których z daną cywilizacją stać się może wiele często niezbyt optymistycznych rzeczy. A wszystko poprzez teorię względności zakazującą wszelkich prędkości w rozchodzeniu się sygnałów większych od światła i podróży z taką prędkością dla ciał o masie większej od zera. Obejść można było by to poprzez zastosowanie zjawiska splątania kwantowego do przesyłu danych pomiędzy obserwatorem na planecie a sondą. Być może istnieje też coś takiego jak Boska Kwarantanna odseparowująca cywilizacje od siebie tak w przestrszeni i czasie, po to by nie dochodziło między nimi do międzyplanetarnych konfliktów. Teza ta jest jednak jak dla mnie zbyt metafizyczna i zakładająca jakiś trancsendentny aspekt ewolucji życia w kosmosie. Choć kto wie może przed nami istniały inne cywilzacje, z tym że z czasem zaczęły one degenerować, wymierać, niszczyć się w konfliktach pomiędzy sobą. To prowadziło by do tego, że w naszym koryzoncie czasowym bylibyśmy jedyną rozumną rasą, a co do innych tego typu ras moglibyśmy szukać jedynie ich śladów w postaci np megakonstrukcji wokół gwiazd itp. Takie konstrukcje nosza nazwę Sfer Dysona, czasem też Sfer Dysona- Narropa, Pierścieni Nivena, hiperkomputerów Umusłów Matrioszek. Te ostatnie mają postać koncentrycznych Sfer Dysona, nakładajcych się na siebie i pracujących w odpowiedniej do odległości od gwiazdy tempertaurze stąd nazwa Matrioszka. Ostanimi czasy głośno bylo o jednej z gwiazd, która wykazywała w krzywej blasku ciekawy tranzytowy ślad czegoś co mogło by być pierwszą z odkrytych przez nas Sfer Dysona lub czymś w tym stylu. Inna koncepcja mówi o tym, że to my jeteśmy pierwsi i pierwsi zadajemy sobie tego typu pytania. Inne cywilizacje mogły też osiągnąć punkt technologicznej osobliwości i albo ulec samozagładzie lub osiągnąć taki punkt rozwoju że wszelki kontakt z resztą wszechświata stał sie w ich pojęciu zbyteczny. Zaklada się przy tym że hiperkomputer typu umysłu Matrioszki zdolny jest do tworzenia całych gigantycznych wirtualnych rzeczywistości typu ala Matrix do których takie cywilizacje mogły ucieć, tudzież przenieść samą tylko swoją świadomość porzucając swoje materialne ciała. Takie hipotezy są przykładem zastosowania do rozważań pojęcia Transcendencji w tym przypadku wirtualnej. Takie cywilizacje na tym już co tu ukrywać egzotycznym dla nas poziomie wiedzy i zrozumienia stają się postbiologicznymi superinteligencjami ekwiwalentnymi co do boskich VIII poziomów zaawansowania na Skali Kardaszewa.
A co jeśli takie hipotetyczne cywilizacje stosują do komunikacji technologie i środki daleko przerastające nasze zrozumienie, przypominam tu i to nie jest śmieszne, że my szukając obcych dalej operujemy tylko sygnałami radiowymi; nawet słynne SETI w całości się na nich opiera. Być może nie rozumiemy, nie dostrzegamy lub nie potrafimy poprzez takie a nie inne mózgi dostrzec prób kontaktu z nami innych inteligentnych istot. Poprzez nasze mózgi właśnie dostosowane do takiego a nie innego środowiska, takich a nie innych sygnałów sprawdzających się przez pokolenia wszelkie takie próby kontaktu traktujemy jako objawy chorób psychicznych itp. Mówię tu o takich kanałach kontaktu jak wszelkiego rodzaju Channelingi z Plejadanami i wieloma innymi rasami, które ponoć są w stanie odebrać tylko pojedyncze wrażliwe osoby. Inne to podania o demonach, duchach, bogach, wróżkach zachowane w dawnych podaniach i świętych księgach wielu religii. Choć doskonale zdaję sobie sprawę z tego że społeczność naukowa do której de facto należę nie eksploruje dziedzin, które teraz poruszam traktując je jako pseudo i paranaukę. To zobaczmy jak tego typu przekazy próbuje się wyjaśniać za pomocą stanu splątania kwantowego umysłów, na czym opierać miała by się też telepatia. Takie przesyły wiadomości bazujące na zasadzie nielokalności w mechanice kwantowej nie wymagały by właściwie opuszczania planety, i co istotne zauważmy, że stan splątania jako przesył wiadomości, w istocie most Einsteina- Rosena według rozważań Leonarda Susskinda i Juana Malcadeny pomiędzy cząstkami nie łamałby by zasady względności. A czemu oj to pozwólcie że wytłumaczę wam już w innym wpisie. 1f609.png;) Skrajna postać takich rozważań uważa wszelkich mistyków, szamanów, schizofreników, jasnowidzów czy też tak zwanych kontaktowców za przykłady zniekształconych i źle rozumianych kontaktów z innymi rozumnymi rasami, lub efekt uboczny na niedostosowanych do tego umysłach Homo sapiens sapiens. Wszystkie te spekulacje oparte są jednak tylko na naszej niewiedzy i nie mają praktycznie żadnej wartości stricte naukowej.
Jeszcze inna grupa hipotez koncentruje się na pomyśle, że ziemia jest z jakiegoś powodu odizolowana, być może z racji niskiego poziomu technologicznego. Po jej osiągnięciu być może staniemy się bardziej atrakcyjni do kontaktu, rasy takie jak nasza mogą być też uważane za niebezpieczne z racji ich prymitywności.
Na koniec kontakty międzyplanetarne, mogą uchodzić w mentalności kosmicznych egzospołeczeństw jako przejaw dziwactwa, mogą być zakazane w lokalnym prawie i religii. Mogą więc być to czyny karane przykładowo śmiercią, odizolowaniem itp, a wszelkie dyskusje na temat innych form życia uchodzą za temat tabu. Wiąże się to że wspomnianą przeze mnie inną mentalnością i rodzajem świadomości/inteligencji które ewoluowały w odmiennych od naszej warunkach. Brak kontaktów może być też spowodowany ksenofobizmem, lękiem przed obcymi lub złymi wspomnieniami ze wcześniejszych prób nawiązania kontaktu z agresywnymi rasami.
Pozdrawiam i do zobaczenia w następnych wpisach Alex 1f609.png;)

12 Comments


Recommended Comments

Dobry początek ("nie wiemy jaką posiada mentalność, jaki rodzaj inteligencji i świadomości reprezentuje"), ale późnij jak zwykle pomieszanie z poplątaniem mitów, religii i urojeń, by skończyć na antropologizmach "ksenofobizm, karanie śmiercią, odizolowaniem". Wyobraź sobie inteligencję, która wyewoluowałaby np. z ziemskich rozgwiazd. Jakie miałaby cele, co chciałaby osiągnąć, jak bardzo potrzebowałaby kontaktu z innymi, jak dla niej płynąłby czas? A przecież możemy być bardziej niż pewni, że podobieństwo między ludźmi a rozgwiazdami jest nieporównywalnie większe niż między ludźmi a obcymi (jeśli w ogóle istnieją).

 

Pzdr,

Gajowy

Link to comment

Niestety w obecnej dobie gdy nie mamy praktycznie żadnych dowodów istnienia innego niż my inteligentnego życia wszystko co dotyczy tematów z tym związanych to tylko luźne spekulacje, domniemania itp. Dopiero jak uda nam się odkryć i nawiązać być może !! kontakt z takową cywilizacją będziemy mogli zweryfikować nasze modele z obiektywną rzeczywistością.

 

A być może cywilizacje takie, jeśli istnieją nie kontaktują się z nami z miliona innych powodów, które nie przyszły nam do głowy + wykraczają poza nasze rozumienie.

 

Na razie możemy tylko gdybać i gdybać, no i ekstrapolować z tego co znamy u siebie na ziemi. Choć tu istnieje niestety niebezpieczeństwo wpadnięcia w pułapkę antropocentryzmu na życie i inteligencję które de facto miały by za sobą inną ewolucję niż my ;)

 

Również pozdrawiam i dzięki za głos w dyskusji, która może się tu rozwinie ;)

Link to comment

źle napisałem - chodziło mi o ufoludki inteligentne czyli takie, z którymi można hipotetycznie nawiązać kontakt albo takie, które nawet same się do nas zgłoszą.

rozgwiazdy albo trawa też mogą gdzieś sobie istnieć na jakiejś planecie ale z nimi nie porozmawiamy.

 

To tym bardziej nieprawdopodobne, że istnieją.

Link to comment

Hm... Czyli na pytanie "jacy są obcy pod warunkiem, że są podobni do nas" naukowcy odpowiadają, że "są podobni do nas". Rewelacja! :P

 

Pzdr,

Gajowy

Link to comment

Napisałeś: "Choć doskonale zdaję sobie sprawę z tego że społeczność naukowa do której de facto należę"

Czy możesz ujawnić czym się zajmujesz w nauce, bo my tu na forum mamy naukowców lub ex-naukowców z różnych dziedzin i to ułatwiłoby dyskusję (np jakie wzory jesteś w stanie dyskutować). My widzimy też argumenty innego rodzaju - np niemożność latania z prędkościami rzędu prędkości światła bo zgarniane po drodze protony międzygwiezdne zbyt rozgrzewają rakietę. Transmisje radiowe od obcych można wyłapać ale to jest problem ekonomii

(ogromny radioteleskop, szczęśliwie wycelowany, non stop zbierajacy dane, kosmitom musi się chcieć zbudować ogromny radioteleskop i nim długo nadawać w nasza stronę).

 

Argumenty że nas omijają a jest ich dużo (tylko traktują jak rezerwat małp) jest bez sensu bo byłby i takie na różnych poziomach i co jakiś czas przylatywały tutaj i plądrowały lub zagospodarowywały nas. Gwiazdy umierają i planeta przy młodszej gwieździe jest łakomym kąskiem. Ale nie przylecą - patrz protony.

Okazja na bliski przelot zdarza się raz na 100 mln lat podczas mijania z innym układem.

 

Przesyłanie informacji szybciej niż światło (za pomocą splątania) wymaga jeszcze trafiania i spójności wiązki i najpierw musi ona fizycznie dolecieć a odległości są spore łatwo o rozproszenie. Walec o promieniu 10 cm wytyczony w kosmosie na 1000 lat świetlnych to utopia.

 

Przegląd haseł jaki zaprezentowałeś może zaciekawił nowych userów ale starzy znają większość z tych pomysłów. ;)

 

Nie uwzględniłeś wyników eksperymentów na samopowstawanie złożonych związków organicznych (dawnych i nowych!), a nawet sfer w rodzaju błon komórkowych co praktycznie wyklucza idee rzadkiej Ziemi czyli unikalności życia na naszej planecie.

Wiesz ile jest planet w kosmosie?

Niewyobrażalnie duża liczba albo NIESKOŃCZENIE WIELE (FIZYKA NIE ROZSTRZYGNEŁA DO KOŃCA CZY NASZ WSZECHŚWIAT NA PEWNO JEST SKOŃCZONY)

Nawet jak objętość jest skończona to planet jest tyle że ... spoko ... samopowstawało wiele razy

 

Hipoteza przeciwna jest ultra-dziwaczna co udowodniłem tutaj:

 

http://astropolis.pl/topic/56684-kosmici-czy-istnieja-i-jacy-moga-byc/page-27?do=findComment&comment=564082

 

Pozdrawiam

Link to comment

 

 

Nie uwzględniłeś wyników eksperymentów na samopowstawanie złożonych związków organicznych (dawnych i nowych!), a nawet sfer w rodzaju błon komórkowych co praktycznie wyklucza idee rzadkiej Ziemi czyli unikalności życia na naszej planecie.

Czego u Ciebie nie lubię, to to, że swoje opinie wyrażasz w sposób sugerujący jakiś konsensus naukowy. Niczego takiego w tym temacie nie ma. Samopowstawanie złożonych związków organicznych to co najwyżej zabawa w małego chemika. Podawałem Ci już cytaty z noblistów, że powstanie z takich związków życia jest kilka rzędów mniej prawdopodobne niż odwrotność liczby atomów we Wszechświecie. Poruszamy się w strefie tak ogromnej niewiedzy, że wyrażanie jakiś radykalnych twierdzeń po prostu nie przystoi światłym umysłom ;-).

 

Pzdr,

Gajowy

Link to comment

I jeszcze z czegoś warto zdać sobie sprawę. W dzisiejszych czasach propsy, lajki i granty płyną do tych, którzy potrafią gromadzić wokół siebie fejm. Z oczywistych względów każda bzdura, która zahacza o obcych (jak ta ze strefą Dysona wokół jakieś zmiennej) opływa Ziemię wielokrotnie niczym fala tsunami, trafia do telewizji śniadaniowych i do "gorących" na forach nudzącej się w pracy klasy średniej.

Jeśli chcesz być uznanym naukowcem to najprostsza droga - wymyśl jakąś nieweryfikowalną teorię na temat życia w kosmosie :). Jak chcesz wysłać sondę kosmiczną do Jowisza, bo interesuje Cię jego pole magnetyczne - we wniosku do Kongresu napisz, że na Europie może być życie, jeśli odkryłeś tranzyt egzoplanety - rozpisuj się o ekostrefach i oceanach wody. Cóż, taka jest rzeczywistość - pan płaci, pan wymaga. Kepler też (z obrzydzeniem, ale) zajmował się astrologią.

Dlatego też warto do rewelacji z zakresu badań na życiem podchodzić z rezerwą, by się nie dać po raz kolejny wpuścić w kanał, tym razem nie na Marsie ;-).

 

Pzdr,

Gajowy

Link to comment

tylko jeden noblista i to z tych dawnych i dość pociesznych (sic!)

 

Pozdrawiam

 

No i dobra. Traktuję opinię tego noblisty jako właśnie opinię, jedną z wielu - ze względu na dorobek trudno ją uznać za nieistotną. Znasz jakieś inne oszacowania prawdopodobieństwa samoistnego powstania życia ze związków organicznych? BTW, pisanie o nobliście "pocieszny" pozostawię bez komentarza.

 

Pzdr,

G.

Link to comment

Mam to samo co Gajowy. Tylko inaczej trochę. Te protony Ekologa. Tyle razy już to podnosił w wielu wątkach to jakby fundament , religia niemożności. Loty z prędkością światła były lata całe trudne. Stały się zdecydowanie niemożliwe jak Ekolog przeczytał coś o protonach rozgrzewających korpus statku. OK przyjmuję to. Tzn. że ktoś może obrać taką strategię tłumaczenia. Tylko dziwi mnie że znając historię rozwoju nauk stawia się takie jednoznaczne i zdecydowane tezy. Z "przytupem". Jak planety i Słońce na złotych obręczach krążące wokół Chrześcijańskiej Ziemi. I weź się tu wychyl. Wtedy stos dzisiaj pośmiewisko forum ? Całe uznanie w gruzy. Szkoda by było.

 

Andrzej

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.