Skocz do zawartości

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Z ostatniej godziny
  2. Agent Smith

    Zakrycie planetoidalne podczas najbliższego zlotu w Lipowcu

    Cieszę się bardzo, że temat wzbudził tyle zainteresowania Dla nowicjuszy w tym fascynującym "fachu" polecam przejżenie na początek tego: https://slideplayer.pl/slide/11876956/ Tam dosyć metodycznie opisano co i jak, a i osoba autora jakby znajoma (Pozdrawiam, Wojtku i dziękuję za jakże wartościowy głos w tym wątku! ). Jeśli chodzi o rejestrację zjawiska - fakt, że kamery analogowe to przeżytek (oraz, że wszyscy mamy jakieś kamery cyfrowe) - ale nie są one jeszcze przeżytkiem przy zakryciach: brak na razie kamer cyfrowych z wbudowanym GPS (tak, wiem, że jest jedna, kosztuje jednak fortunę) a zapewnienie właściwej (weryfikowalnej) służby czasu z użyciem popularnych kamer cyfrowych - co wiąże się z zsynchronizowaniem zegara PC z czasem "z internetu" - jest trudne. Dosyć łatwe jest natomiast naniesienie znaczników czasu na sygnał analogowy - jest na "rynku" parę rozwiązań komercyjnych, których wymieniał nie będę bo większość z nich jest obecnie nie do kupienia. Można jednak bardzo łatwo coś takiego sobie zmontować, kosztem ok. 60-80 euro, lub nawet sporo mniej ->. Jest na ten temat oddzielny wątek: Miło mi pochwalić się, że właśnie uruchomiłem VTI (video time inserter) według pomysłu Piotra Smolarza (mój pierwszy kontakt z Arduino w życiu) http://smopi.news.nstrefa.pl/index.php?pages/Video-Time-Inserter O kamerach i zapisie analogowego sygnału (kolejny problem) też napiszę w tamtym wątku, żeby się nie powtarzać. Wrócmy więc do niezwykłego poranka 02.02.2019. Mamy to szczęście, że do akcji włączył się (na razie zakulisowo) nasz niezawodny "Sokole Oko" Piotrek Guzik, znający te okolice "jak własną kieszeń" Cytuję fragmenty naszej korespondencji (za zgodą Piotrka): Co do miejscówek, to ciekawsze z odpowiednim na to zjawisko horyzontem są tu: https://drive.google.com/open?id=1OCGtemVXcuXP1wm9FftVEJUoRA_95gQs&usp=sharing Na zielono są takie, gdzie jest spora szanse, że nie będzie problemu ze śniegiem i będzie można stanąć poza droga. Na niebiesko zaznaczyłem takie, gdzie trudno mi powiedzieć, czy śnieg nie utrudni rozstawienia się. Na pomarańczowo zaznaczyłem dobrą miejscówkę, do której raczej nie da się dojechać samochodem i gdzie o tej porze może być sporo śniegu. Co do tej dolinki, z Jaślisk do Lipowca, to na tej trasie znajdzie się więcej miejsc, z których będzie widać tę część nieba, tyle że może być ciężko zejść z drogi. Inna sprawa, że tą drogą prawie nic nie jeździ, a już zwłaszcza zimą o 6 rano ;). Świt astronomiczny będzie niestety już o 5:15, tak więc w momencie zjawiska będzie już się robiło jasno (Słońce będzie tylko 11 stopni pod horyzontem), ciągle jednak powinno być na tyle ciemno, żeby zakrywana gwiazda była całkiem nieźle widoczna. Wmalowałem więc (tak z palca, nie wiem jak się dodaje warstwy do map Googla etc) linię przewidywanej granicy pasa zakrycia na mapie Piotrka. Najlepiej byłoby, aby "poranny desant śmiałków" rozlokował się po obu stronach tej linii - pamiętajmy, że wynik "negatywny" w pobliżu linii brzegowej ma taką samą wartość jak "pozytywny" No i na deser mamy zakrycie Saturna, w wersji malowniczej... tu zapis czasu nie wydaje się konieczny - chyba, że uda się złapać któryś z księżyców. Ja bardzo chciałbym podelektować się tym przepięknym zjawiskiem na luzie - czyli trzeba by wyczaić jakąś miejscówkę na więcej osób z odkrytym horyzontem w kierunku 140. Bogowie Pogody - słyszycie nas???
  3. Hmm, chyba wiem, o co biega! Załóżmy, że zgodnie z poprzednim postem, zrobiliśmy idealnie skalibrowane zdjęcie - czyli takie, które wysyła z monitora do oka fotony w takich samych proporcjach między kolorami, jak rzeczywisty obiekt na niebie. Teraz patrzy na ten obiekt, oraz na zdjęcie Ziemianin. Załóżmy, że zdjęcie przedstawia gwiazdę zimniejszą, niż Słońce, a więc nasze oko odbierze ją jako pomarańczowa - w rzeczywistości i na zdjęciu. Teraz bierzemy kosmitę, który jakimś cudem (dla uproszczenia) ma taką samą budowę oka i takie same wykresy czułości czopków, co człowiek. Kosmita ten zamieszkuje w okolicy gorętszej, czyli bardziej niebieskiej dla nas gwiazdy. Dla niego nasz niebieski kolor jest białym. Teraz kosmita patrzy na tą samą gwiazdę, którą spociliśmy i na jej zdjęcie. Wg niego gwiazda rzeczywista i na zdjęciu będzie wyglądać tak samo, jednakże inaczej, niż widział ją człowiek - kosmita zobaczy zamiast pomarańczowej, mocno czerwony kolor. Czyli podsumowując, w obu przypadkach obserwator zobaczył taki sam kolor na niebie i na zdjęciu, jednakże dla dwóch obserwatorów był to inny kolor. Można jednak powiedzieć, że zdjęcie było wykonane całkowicie obiektywnie poprawnie - bo każdy z nich zobaczył na zdjęciu to samo, co w rzeczywistości. To "rzeczywistość" jest inna dla różnych obserwatorów!
  4. Adam_Jesion

    Kasa nie zrobi z Ciebie astrofotografa

    Ależ oczywiście. Każdy profil do druku jest skorelowany pod temperaturę barwową oświetlenia (ambient D50). Co więcej, każde stanowisko drukarskie powinno być całkowicie odcięte od zewnętrzych źródeł światła i oświetlone lampami D50 (5000K, czyli neutralne), operator powinien mieć neutralny szary strój, tak samo jak kolor ścian. Nie żartuję - to standard w profesjonalnych miejscach, gdzie kolor jest kluczowy. https://en.wikipedia.org/wiki/Color_temperature
  5. Ale zaraz, chwila. Chyba popełniliśmy w którymś miejscu poważny błąd logiczny. Balans bieli naszego oka to osobna rzecz, nieistotna dla problemu. Tymi samymi oczami patrzymy na galaktykę, co na zdjęcie - czyli światło jest transformowane do naszego mózgu w ten sam sposób. W nocy nie mamy źródła światła, który oświetla obiekt, to sam obiekt jest źródłem światła. Czyli pozostaje kwestia samego obiektu. Czyli absolutnie i obiektywnie prawidłowy balans bieli zdjęcia będzie wtedy, kiedy patrząc na ten obiekt na żywo zobaczymy takie same kolory, jak patrząc na monitor (w ciemnym pokoju) wyświetlający zdjęcie. Czyli wówczas, gdy nasz monitor będzie wysyłał do oka taki sam zestaw fotonów, jak obiekt na niebie (pomijając różnicę jasności i kwestię wykresu czułości na kolory). A to jest coś niezależnego od Słońca i Ziemi. Jutro pomyślę, gdzie jest ten błąd
  6. No, o czymś trzeba gadać, przecież nie będziemy w nocy spać
  7. To jest dosyć ciekawe, że najbardziej burzliwe wątki o astrofotografii, o czym by na początku nie były, to i tak w pewnym momencie schodzą na temat 'prawdziwości' zdjęcia
  8. Masz świętą rację i fajnie że przypominasz o tej "globalności" problemu My, ludzie, uznaliśmy za prawdziwą biel kolor, którym świeci nasze Słońce. Jeśli miałbym zaproponować wyznacznik uniwersalnego balansu bieli dla całego wszechświata, to mam pomysł. Weźmy za taki absolutnie biały kolor źródło światła, które emituje w każdej długości fali takie samo natężenie Ale teraz potrzebuję porady od fizyków, bo mam problem ze zdefiniowaniem co to znaczy "takie samo natężenie" @Behlur_Olderys? No bo energia fotonów jest zależna od długości fali. A wydaje mi się, że ani przyjęcie jednakowej energii, ani jednakowej ilości fotonów nie będzie tutaj dobrym wyznacznikiem... Prawdziwy jest ten, który pokazujemy przy oświetleniu, jakie było zamierzone przy drukowaniu I tu pojawia się dobre pytanie, jak to się określa przy wydruku? Da się nadać profil kolorów zależny od temperatury światła? Czy może przyjmuje się milcząco, że jest to barwa Słońca. Ja się na drukowaniu dużo nie znam. Wiem tylko, że na kolor, jaki dociera do oka wpływa zarówno kolor przedmiotu, jak i źródła światła, skąd przy monitorze jest prościej (no dobra, część światła otoczenia odbija się od niego i wprowadza pewną różnicę).
  9. Nie popadajmy w skrajności. Można by dodać do tego jeszcze prosty fakt, że całe nasze postrzeganie ( i w ogóle nasza cała "rzeczywistość") to dość sztuczny subiektywny wytwór naszego mózgu. Wiadomo, że mówiąc o prawdziwym kolorze obiektu astronomicznego myślimy o takim jego wyglądzie, jaki widzielibyśmy na własne oczy, gdyby był on dostatecznie jasny. I takie coś próbujemy odtworzyć na zdjęciu RGB
  10. Wczoraj
  11. Adam_Jesion

    Kasa nie zrobi z Ciebie astrofotografa

    Mam chęć się podroczyć, bo cała ta dyskusja o kalibracji na gwiazdy G2V (czyli w skrócie słoneczne) i prawdziwości koloru ilustruje pewien paradoks. Dla nas na zdjęciu "prawdziwy" kolor wynika tylko i wyłącznie z balansu bieli, który narzuciło nam Słońce. A co z mieszkańcami innych układów planetarnych krążących dookoła gwiazd o innej temperaturze barwowej? Będą kolor kalibrować na swoje parametry? I kto będzie miał rację w takim interplanetarnym konflikcie? Który kolor jest prawdziwy - nasz, czy ich? Co więcej - nie trzeba odlatywać w kosmos, żeby doświadczyć tego paradoksu prawdziwości koloru. Wystarczy porównać kolor wydruku w domu, przy typowym oświetleniu, a następnie wyjść na zewnątrz w słoneczny dzień. Który jest więc prawdziwy? Ten w domu, czy ten na zewnątrz? Nie będę się znęcał nad określaniem prawdziwości koloru i nie wspomnę o różnicach w postrzeganiu koloru między osobnikami tego samego gatunku, ale także i wpływie kulturowym na ich widzenie. Abstrahując już zupełnie od faktu, że ludzie w ogóle widzą ekstremalnie mały wycinek widma, a ta ich ułomność stała się megalomańskim filtrem rzeczywistości - "nie widzę więc tego nie ma". Co mają powiedzieć ptaki, które potrafią widzieć znacznie szerzej? Z ich perspektywy to nasza percepcja rzeczywistości jest ułomna.
  12. Jak rozumiem masz całkowicie ortodoksyjne podejście do astrofotografii A już myślałem, że to ja jestem dość ortodoksyjny To dlaczego się nie czepiasz np tego, że klasyczny fotograf, gdy wykonuje jakiekolwiek zdjęcie, nie ma ze sobą tablicy kalibracyjnej Kodaka? Nie możemy popadać w skrajność. Wystarczy że automatyka dobierze balans bieli, a jak się pomyli, to można ręcznie skorygować. Ale bez przesady, żeby się bić o drobne różnice. Kalibrowanie koloru przed fotkami dziennymi pozostawmy NASA i ich sondzie inSight
  13. mirek01

    Astroberry Server

    Niby proste uaktualnienie A jednak mam problem
  14. gawain74

    Księżycowe zakamarki.

    Dwa ujęcia na okolice krateru Grimaldi z 19 i 20 stycznia 2019. Szczególnie zależało mi na kadrach z 20 stycznia aby w plastycznym świetle zbliżyć się do Mare Orientale. Lacus Autumni w pełnej krasie, wiosenny odpowiednik Lacus Veris jeszcze w cieniu, ale widoczny jest wewnętrzny wał Montes Rook, a stamtąd już "elegancka droga" do Mare Orientale. Mimo jeszcze niekorzystnej libracji, chciałem jeszcze 21 stycznia skierować ED-ka w ten rejon. Niestety około północy 20/21 stycznia niepogoda pokrzyżowała plany...również te zaćmieniowe. Dwa kadry, każdy z nich to mini mozaika dwupanelowa. Pozwoliłem sobie zamieścić również wersje opisowe ED80 / Barlow Hyperion 2,25 / ASI 224 fot. 1 i 2 19.01.2019 fot. 3 i 4 20.01.2019
  15. Nie prawda. Generalnie, aby prawidłowo zbalansować kolor zdjęcia potrzeba dobrać 6 współczynników, po 2 dla każdej barwy - poziom tła i skalowanie (nazwy być może są inne). Poziom tła to taki jakby offset dla kolorów, a skalowanie to taki gain - mnożnik. Żeby to ustawić potrzebujemy zasadniczo dwóch punktów pomiarowych. Jednym punktem jest gwiazda G2V, natomiast drugim tło zdjęcia. Tło ma być czarne i takie dajemy offsety, a gwiazda biała i takie dajemy mnożniki. Oczywiście sprawa się komplikuje, jeśli w tle coś jest - jakaś mgławica czy pył. Wtedy nie powinna być ona czarna. Ale i na to są metody, jak choćby program eXcalibrator, który dokonuje pomiaru na podstawie wielu gwiazd ze zdjęcia i ich wskaźników barw z katalogu. Teoretycznie robiąc raz kalibrację (obliczając te 6 współczynników) moglibyśmy ich używać już zawsze. Ale niestety, LP, Księżyc itp wprowadzają nam zmianę koloru i chcąc to skorygować musimy obliczać współczynniki na nowo. Tak więc da się ustalić prawdziwy kolor dla całego zdjęcia w sposób całkowicie obiektywny. Potencjalny autor zazwyczaj nie bawi się w "matematyczną" kalibrację, bo nie potrzebuje otrzymać naukowo poprawnego zdjęcia. Zostawia sobie ten mały margines na interpretacje. Gdzie ten margines się kończy to już temat na oddzielną dyskusję... A część tego nie robi, bo im się nie chce, część nie potrafi, a część nawet o tym nie wie Mój drogi, chyba nie rozumiesz różnicy w działaniu i możliwości naszego oka i matrycy światłoczułej Otóż, nasze oczy nie potrafią robić wielominutowego naświetlania w celu rejestracji bardzo słabych obiektów, a do tego jedynymi działającymi przy słąbym świetle receptorami są pręciki, które widzą czarno - biało. Jakby tego było mało, to na środku oka nie mamy pręcików i w tym miejscu jesteśmy w nocy ślepi, oraz rozdzielczość obrazu powstającego z pręcików jest dość niska Dodajmy do tego maksymalny użyteczny rozmiar źrenicy wyjściowej równy średnicy źrenicy oka, co limituje nam możliwą jasność powierzchniową obrazu w teleskopie i mamy przepis na katastrofę Tak więc obserwator wyposażony nawet w wielki teleskop nie jest w stanie zobaczyć tego, co zarejestruje fotograf. A to co fotograf zarejestrował to nie jest żaden wytwór jego fantazji. Gdyby ten obiekt był 1000x jaśniejszy, to wizualowiec mógłby bez trudu podziwiać pięknie nasycone kolorami obiekty pełne detali. A to że ktoś po naoglądaniu się zdjęć w necie chce to samo zobaczyć w okularze nazywa się syndromem Hubblea, który jest szeroko znany na forach i bynajmniej nie jest winą astrofotografów. Jest winą tego, że ten ktoś nie wie właśnie, jak działa oko i jak różni się od możliwości matrycy.
  16. Adam_Jesion

    Kasa nie zrobi z Ciebie astrofotografa

    Ojojoj, to teraz już trochę przesadziłeś. Nie wiem, czy powinienem tłumaczyć i czy masz w ogóle ochotę "słuchać". Prosty test na logikę - jeżeli nasze astrofotografie są wytworem fantazji, to trzeba by założyć, że istnieje coś takiego, jak wyobraźnia zbiorowa. Dlaczego wszystkie zdjęcia danego obiektu wyglądają tak samo z całego świata? Owszem - u jednego będzie trochę więcej szumu, słabszy kolor, krzywy kadr, nierówne tło, jakieś prześwietlenia, niedoświetlenia, ale to przecież bez znaczenia - wszyscy zarejestrują dokładnie to samo (przy danej technice rejestracji). To, że my nie widzimy tych fotonów nie jest winą kosmosu, tylko nas samych, a konkretnie ludzkiej ewolucji i jej słabości. Nasze pręciki w oczach nie widzą kolorów, ale to nie znaczy, że tych obiektów tam nie ma. Bakterii też nikt gołym okiem nie widział, a to nie znaczy, że nie istnieją. Idąc dalej - złamanej nogi przez rentgena też nikt nie widzi, a zdjęciu wierzy (nawet zafarbowanemu na pomarańczowo, czarno, fioletowo, czy różowo - jakie to ma znaczenie?). Można by tak bez końca. Nie popadajmy więc w skrajności. Zdjęcia tworzone przez astrofototografów malowane są jednak fotonami. Do interpretacji pozostaje już niewiele, w zasadzie jako środki wyrazu artystycznego pozostają już tylko kadr, medium, tonacja kolorystyczna (większa w przypadku narrowband, choć to też się ustandaryzowało) - i tyle. Oczywiście przy założeniu istnienia i stosowania kodeksu etycznego astrofotografa i nie wchodząc znowu w polemikę, czy ktoś może wsadzić zdjęcie drogi mlecznej z Australii w krajobraz z Wrocławia.
  17. Marek_N

    Baader vs Astrodon

    Filtry Astrodon mają budowę z wieloma wnękami rezonansowymi. W efekcie w miejscu maksimum transmisji jest "wypłaszczenie" dzięki czemu filtr działa z maksymalną sprawnością w szerokim zakresie światłosił. Astrodon deklaruje sprawność powyżej 90% dla układu działającego ze swiatlosiłą f/3 (3nm dla Ha i 5 nm dla OIII) [Powinno być na odwrót - wiec to raczej błąd na stronie producenta] Baader posiada jedną wnękę rezonansową, w związku z czym ma wykres do szpica. Maksimum transmisji (poniżej 85%) wyłącznie dla jednej częstotliwości. Baader nic nie deklaruje, poza tym że filtr przepuszcza linie Ha przy ukladzie f/3.5 (ale równie dobrze to może być 85% jak i 5%) -- Filtr 3nm jak koledzy pisali - głównie pod słabe niebo. Ale nie można przeceniać jego wpływu na redukcję intensywności gwiazd oraz znacznie lepszy stosunek S/N dla słabych części mgławic. Po prostu otrzymuje się znacznie lepszy materiał wejściowy do dalszej obróbki. Nie będzie pracowała pełna apertura (dla wybranej linii emisyjnej). Ale należy pamiętać, że współczesne obiektywy fotograficzne mają budowę telecentryczną - mimo sporej światlosily wiązka wychodzi z nich w miarę równoległa.
  18. MateuszW

    Baader vs Astrodon

    Z obiektywem prawdopodobnie nic. Chodzi tu o kąt stożka światła, jaki generuje optyka. W teleskopie jest to prosta zależność - masz stożek o podstawie wielkości lustra/soczewki i wysokości równej ogniskowej. I im większy kąt przy wierzchołku (przy kamerze), tym bardziej przesuwa się wykres transmisji względem normalnego. Czyli linia wodoru może "nie trafić" w pik transmisji filtra. Ale obiektywy to dużo bardziej skomplikowane twory I niekoniecznie (a raczej rzadko) kąt stożka światła na matrycy jest taki, jaki wynika ze światłosiły. W jasnych szkłach ten kąt jest wciąż mały. To dlatego, żeby np nie robić winietowania od komory matrycy. Dzięki temu jasny obiektyw powinien pracować ok z filtrami. A już taka RASA czy Hyperstar nie i tu potrzeba specjalnych filtrów.
  19. sullifan

    Zbyt ciemny ekran Canon 500D

    zainstalowałem, rozjaśniłem ekran zobaczymy jak to sie sprawdzi w akcji, dzięki
  20. RadekK

    Baader vs Astrodon

    Filtry z tak wąskim pasmem poniżej f/3 mają duży spadek efektywności. Astrodon pisze o tym w specyfikacji i na wielu forach znajdziesz dyskusję na ten temat. A co do przeceniania wąskiego pasma... Odczucie subiektywne - odpowiadając na Twoje pytanie z pierwszego postu - stawiam na 7-8nm Baader'a.
  21. Tayson

    Baader vs Astrodon

    TSAPO100Q, f5.8 Co się stanie jak użyje filtrow do >f3 z obiektywem 200mm f2.8 lub nawet f2.0? Czyli, że maja moc w swojej wąskości?
  22. Jarek76

    Moja astrofotografia bez guiding'u

    Kolejne obiekty . M16 35x120s - tu poległem na ustawieniu ostrości i lekko przymglonym niebem. Ale dość tłumaczeń oraz IC 5070 Pelikan 50x120s
  23. RadekK

    Baader vs Astrodon

    W takim razie zestaw mieszany jest OK. Czy wchodzić w 3nm? Zależy od jasności optyki. Jeśli masz powyżej f/3 to da radę Chyba nie przeceniałbym jednak tak wąskiego pasma.
  24. Meiser

    Trudny wybor

    W takim razie Pan ze sklepu nie powinien głupot opowiadać że jak najbardziej jak zastosuje się reduktor DSy mozna rejestrować.
  25. Krzychoo226

    Baader vs Astrodon

    Chodzi mi o to, że jeżeli nie ostrzysz ręcznie podczas sesji to najprawdopodobniej masz jakąś formę zrobotyzowania wyciągu i ostrość ustawia program. Tak w maximie jak i sgp można ustawić offesty dla każdego z filtrów i program sam zrobi poprawkę po zmianie filtru. W tym momencie nie ma znaczenia czy jeden filtr ma 2mm a inny 3mm grubości. Procedura jest identyczna jak dla filtrów parafokalnych które i tak trzeba przeostrzać. Moje obecne baadery z założenia powinny być parafokalne, a praktyce każdy ma inny offset.
  26. Tak masz rację, w takim przypadku otrzymasz "najprawdziwszy" kolor ale tylko i wyłącznie tej jednej gwiazdy G2V, niczego więcej. Rozumie się, że potencjalny autor "wie" lepiej jakie są te "prawdziwe" kolory. Generalnie nie podoba mi się tworzenie fałszywego (niezgodnego z rzeczywistością) obrazu kosmosu (w sensie "fotografii"). Na domiar złego potencjalni adepci (powiedzmy młodzi adepci) astronomii, zwiedzeni tymi podkolorowanymi "fotografiami" przeżywają głębokie rozczarowanie tym co widzą w swoim (czasem z wielkim trudem nabytym) teleskopie bo nikt im nie uświadomił, że te wszystkie "estetyczne" astro-fotogramy są w istocie wytworem fantazji czy wyobrażeń ich autora o rzeczywistości przedstawianej a w związku z tym nie da się ich obserwować bo sam autor ich w takiej postaci też nie widział o czym zapomniał wszem i wobec powiedzieć. Mam nadzieję, że nikogo nie obraziłem bo nie miałem takiego zamiaru i nie jest to jakiś skomplikowany rebus.
  27. sullifan

    Zbyt ciemny ekran Canon 500D

    nie widzę nigdzie takiej opcji (500D)
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
  • Biuletyn

    Chcesz być na bieżąco ze wszystkimi naszymi nowościami i informacjami?

    Zapisz się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.