Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 06/16/2019 in all areas

  1. 54 points
    Od dawna miałem w swoim planach niecne zamiary wobec Nikona D610 i w końcu... nabyłem drugi egzemplarz, który kilka dni później przeszedł u kolegi Michała stosowną operację plastyczną, w wyniku której, niebo stało się dla mnie (i dla aparatu) "bardziej czerwone". Poniżej pierwsze światło i debiucik mojego D610mod. Materiał zebrany 2 tygodnie temu w Roztokach Górnych przez 2 noce. Parametry: 47x120s Samyang135mm/2@2.8+NikonD610mod@iso1600 + HEQ5 Celem stał się kompleks wodorowych mgławic w centrum Łabędzia. Chyba było warto pozdr i
  2. 54 points
    Ok. 14 na imprezę helikopterem przybywa prezydent Chile Sebastián Piñera, który odwiedza m.in. 3.6 m teleskop. Nas zaszczyca sam Dyrektor Generalny ESO, Prof. Xavier Barcons, z którym zamieniamy kilka słów i robimy sobie pamiątkowe zdjęcie. Na imprezie obecna jest oczywiście również prasa - dziennikarz The New York Times Sebastian Modak (The 52 Places Traveler) przeprowadza z nami wywiad (głównym bohaterem jest Bernie, bo tylko jego nazwisko ktoś w USA jest w stanie wymówić J). Do przeczytania tutaj (str. 5). NYTimes-The52PlacesTraveler.pdf 14:30 – 15:20 Kolejna atrakcja dnia – koncert gitarzysty z legendarnego zespołu Marillion: Steve’a Rothery wraz z przyjaciółmi. Panowie wymiatają na scenie u stóp nieczynnego już szwedzkiego radioteleskopu Submillimetre Telescope (SEST). Magia! 15:23 Pierwszy kontakt rozpoczyna zaćmienie. Obserwujemy wizualnie przez lornetki Fujinon 10x50, Kowa Highlander 32x82, stabilizowaną Canon 10x42L i inne. Chłopaki robią też zdjęcia. W miarę zbliżania się do totality szukamy zjawisk, o których opowiadał nam Bernie i czekamy w napięciu, wraz z tysiącem innych osób. Obserwujemy obrazy Słońca przez camera obscura – wystarczy do tego zwykła kartka z dziurkami. Światło dnia zmienia się nie do poznania. Bliżej totality nawet gołym okiem widać sierp Słońca na niebie. Spada znacząco temperatura (jakby poprzednio było ciepło) i wszyscy wyciągają puchowe kurtki. Kilkadziesiąt sekund przed totality część z nas obserwuje shadow bands – niewielkie fluktuacje atmosfery porówywane zwykle do refleksów na dnie basenu w słoneczny dzień. Tomek obserwuje, że ich natężenie jest znacząco mniejsze niż w 2017. Zapewne istotną rolę odgrywa mniejsza ilość słupa powietrza nad nami (jesteśmy na wysokości 2400m). 16:39 – 16:41 TOTALITY. Nie da się opisać słowami jak to wyglądało. Kompletna miazga, dziura w niebie, czarne Słońce – można użyć każdej przenośni. Zdjęcia również nie oddają tego zjawiska w pełni. Zaćmione Słońce jest ogromne (zdecydowanie większe niż na foto), obok niego wiszą na granatowym niebie planety i gwiazdy. Część z nas obserwuje tylko wizualnie, bo to ich first time. Inni cykają fotki na dłuższe ogniskowej dzięki czemu mamy poniższy materiał. Zaglądamy w okulary bino gdy kończy się diamond ring rozpoczynający totality. Korona rozciąga się na całe pole widzenia okularów 21x (63 stopnie) symetrycznie wydłużona. Na godzinie 6 widać różowe protubernacje. Kosmos. Kilka sekund później (jak nam się wtedy wydawało) Bernie oznajmia, że zaraz koniec – jak to, już? No tak, 1 minuta i 52 sekundy. Odrywamy oczy od bino, by móc przez chwilę podziwiać zjawisko gołym okiem. I zdecydowanie taki sposób obserwacji polecamy. Kończący diamond ring wygląda nieziemsko. 16:42 – 20:00 Faza całkowita się kończy, ale zaćmienie trwa nadal. Choć trzeba przyznać, że spora część ludzi zwija już swoje sprzęty i udaje się w stronę busów z obawy (słusznej) przed korkami w drodze powrotnej. Zgodnie z programem jednak ostatni transport na dół wyjeżdża ok 21.00, a to oznacza, że będziemy mogli zostać w La Silla do nocy astronomicznej! Słońce kończy ten piękny dzień w niesamowitej scenerii, ale dla nas zostało jeszcze coś na deser. Teren La Silla jest dzisiaj wyjątkowo oświetlony ze względów bezpieczeństwa, ale i tak nad Andami wschodzi pięknie Droga Mleczna z czerwonym airglow. Bartkowi udaje się złapać bolida w jednym kadrze z radioteleskopem, a ja fotografuję światło zodiakalne w miejscu gdzie jeszcze niedawno wisiało czarne Słońce… Na zdjęciach widać sznury świateł samochodów stojących w korkach. 90% ludzi wraca na południe do La Sereny. Dobre planowanie się jednak opłaciło – my jedziemy na północ w kierunku Vallenar, gdzie korków praktycznie nie ma. ---------------------------------------------------------------------------------- W okolicy La Silla, oprócz imprezy ESO, odbywało się co najmniej kilka innych eventów zaćmieniowych, skupionych w obozach u podnóża gór przy autostradzie. Łącznie w okolicy przebywało tego dnia kilka tysięcy osób. Czyli kilkset razy więcej niż na co dzień J. Zaćmienie było punktem kulminacyjnym naszej wyprawy. 2 dni później, czyli w ostatni czwartek, wyruszliśmy z powrotem w stronę Europy. To co, w grudniu 2020 r. środkowe Chile/Argentyna, a potem w 2021 r. Antarktyda? Pozdrawiamy Jakub, Mateusz, Krzysztof, Bartek, Marek, Bernie, Tomek i Maks
  3. 47 points
    Hej, Noce krótkie, białe i obserwując astrofotografa przy sprzęcie to jedyne co przychodzi do głowy to "serwisuje", "dobiera złączki" albo "testuje". U mnie było troszkę inaczej - mimo bardzo niesprzyjających warunków - miasto, białe noce i księżyc postanowiłem dopalić obiekt, który płynie na deklinacji prawie -14* Udało mi się zebrać 156x300sek wodoru, 189x300sek tlenu i 69x300sek (bin2) siarki - wszystko to przez Njutka 8" f/5 z podpiętą ASI1600MM-C. Obiekt jest tak popularny, że nie ma co pisać więcej. Oto wynik: Wersja rozjaśniona
  4. 46 points
    W środę wraz z kolegą wyskoczyliśmy na Podhale aby troszkę pofotografować gwiazdy. Tak się prezentowała Droga Mleczna uchwycona z Łapszanki 04.07.2019 Canon 6D mod + Samyan 24mm f1.4
  5. 45 points
    Znalazłem trochę czasu aby zabrać się za zaległe fotki. Na warsztat wziąłem Łańcuch Markariana który nie jest jakiś nadzwyczajny jeśli chodzi o kolorystykę ale sam fakt ułożenia galaktyk przykuwa uwagę, więc warto go mieć w swojej kolekcji. Łańcuch Markariana są to galaktyki należące do Gromady w Pannie odległej od nas o około 50 milionów lat świetlnych w skład której wchodzi 2000 galaktyk. Nazwa nawiązuje do widocznego z Ziemi ułożenia poszczególnych galaktyk na zakrzywionej linii. Został on odkryty przez ormiańskiego astrofizyka Beniamina Markariana w połowie lat 70. XX wieku. Główne galaktyki należące do łańcucha to M84, M86 które są największymi eliptycznymi galaktykami tego ciągu, NGC 4477, NGC 4473, NGC 4461, NGC 4458, oraz zdeformowana NGC 4438 i mniejsza NGC 4435, które tworzą parę nazwaną często jako Oczy. Deformacja nastąpiła około 100 milionów lat temu poprzez zbliżenie się obu galaktyk do siebie. Co najmniej siedem galaktyk porusza się w sposób spójny, lecz inne wydają się być nałożone w łańcuch przez przypadek. W tle widać bardzo dużą liczbę galaktyk tej gromady. Materiał zbierany zdalnie Refraktorem TSAPO130 i kamerą QHY 163M w ilości 5 godz. Luminancji i 3 godz. RGB.
  6. 41 points
    Hej Na zdjęciu przedstawiono IC 1275, w lewym rogu załapała się część M8. Zdjęcie wykonane w trakcie wyprawy do Namibii. L/R/G/B = 60min/30min//30min//30min Asi1600 + Ts71* + CEM25 + AsiAir
  7. 36 points
    W ramach testu guidingu, ditheringu, mojej cierpliwości i determinacji w obróce zdecydowałem się oczywiście, jakby nie inaczej, na obiekt położony nisko nad horyzontem, jak każdy poczatkujący Sprzet mam od marca, a guiding udało mi sie podłączyć dopiero pod koniec maja. Wiele rzeczy jeszcze nie do końca opanowałem, jak choćby dithering który raz sobie zadziała a raz nie potrafi montaż odzyskać stabilności prawdopodobnie. Sprzęt SW ED80 + dedykowany x0.85 ff, Canon 1100d mod. Guiding na 80/400 + klon ASI120. Wszystko wisi na HEQ5 belt mod. Niebo niestety mam śląskie i to pod Katowicami. Znalazłem jakieś w miare znośne miejsce na odludziu ale bez filtra ALP nie warto w moich okolicach w ogóle próbować foto. Wiele rzeczy mam do zarzucenia temu zdjęciu i ciągle jestem z niego niezadowolony. Wiele pytań i narazie brak odpowiedzi. Wiem, że gwiazdy mam pojechane lekko i korektor nie do końca spełnia swoją funkcje, mimo to zauważyłem że bez filtra gwiazdy mają kształt jakby korektor był za blisko, a z filtrem jakby był za daleko. Ostrze maską bahtinova jednak od pewnego czasu zauważyłem ze spajk na niej nie jest idealnie pionowy wzgledem gwiazdy. Czego może być to wynikiem? Modyfikacje canona robiłem sam, na żywioł i tez nie mam pewności czy matryca jest tak idealnie dokręcona. No i filtr niszczy mi gwiazdy. Mile widziane kometarze co do obróbki bo to moje 5 podejscie i prawie żadne mi sie nie podoba. Mam wrażenie, że za bardzo wyciągam detal na siłę, ale pare osób mi mówi, że przesadzam. Wiec liczę, że tu czegoś sie dowiem Pozdrawiam 23x600s
  8. 35 points
    Hej Na wstępie prośba o wyrozumiałość, to moje pierwsze foto w palecie HST. Na zdjęciu przedstawiono NGC 6188 oraz NGC 6164. Zdjęcie wykonane w trakcie wyprawy do Namibii. Ha/SII/OIII = ~1.5h/~1.5h/~1.5h Asi1600 + Ts71* + CEM25 + AsiAir * Wiem gwiazdki są trochę walnięte
  9. 34 points
    W czasie ostatniej wyprawy po prostu musiałem wycelować w ten obiekt Mgławica jest uznawana za najjaśniejszą częścią pozostałości Supernowej Żagla. Pewnie mógłbym polemizować z tym stwierdzeniem nieco ( z wiki) ale fakt jest charakterystyczna. Znajduje się w gwiazdozbiorze Żagla w odległości ok. 815 lat świetlnych od Ziemi. Została odkryta przez Johna Herschela 1 marca 1835 roku. Brak mi cierpliwości do długiego zbierania materiału gdy tyle skarbów dookoła ale narrowband dla tego obiektu to jest to i na pewno widać więcej niż na niegdysiejszym popełnionym przeze mnie LRGB. TS906/Asi1600 SHO - 5h
  10. 31 points
    Po ponad 20 latach „uprawiania“ tego hobby, przyszedł czas aby zerknąć na niebo południowe. Nowe wyzwania, oczekiwania, nadzieje, niespodzianki. Z grupą kolegów po ponad roku przygotowań nadeszła właśnie TA chwila. Od 26 czerwca do 9 lipca byliśmy TAM - 11 nocy w pełni do wykorzystania do obserwacji i astrofoto. Półkula południowa. Tivoli Southern Sky Gest Farm - ośrodek prowadzony przez Reinholda i Kirsten Schreiber - przemiłych, gościnnych i pomocnych ludzi, zaprawionych w niejednych bojach jeśli chodzi o sferę astro jak i warunki życia w Namibii. Motto: Touch the Sky. Kilka fotek tak dla ogólnego oglądu. Droga na Farmę. Farma. Stołówka na wypasie. Pokój. Ze sobą zabrałem: iOptron CEM 25P Canon 10 - 18 Canon 50 Canon 70 - 200 TS APO 360/60 z wypłaszczaczem 1:1 Canon 1100 D mod Canon 6 D mod Atik 314 L+ z kołem filtrowym Atik Tytan (guider) i guide scope Stary PC z astro oprogramowaniem oraz Mac jako rezerwa w razie gdyby „staruszek“ odmówił posłuszeństwa. Lecieliśmy z Franfurtu nad Menem liniami Air Nambia bezpośrednio do stolicy Namibii Windhoek. I dalej z lotniska busem na farmę po szutrowych drogach, aż na koniec świata J Limit bagażu to 30 kg rejestrowy i 10 kg kabinowy i mały przedmiot (np. laptop). Z trudem zmieściłem się z tym wszystkim, zabierając oczywiście niezbędne rzeczy oraz ciepłą odzież - przecież tam jest teraz zima i w nocy temperatura potrafi spaść do prawie zera Celsjusza. Plan fotografowania był przygotowany pieczołowicie i był ambitny. Ale o tym w kolejnym poście.
  11. 30 points
    Witam Po prawie pół rocznej przerwie znowu wróciłem do astrofotografii. Problemy ze zbyt mocno ściśniętymi soczewkami we flattenerze spowodowały, że materiał z pierwszego dnia był praktycznie bezużyteczny. Ze względu na bliskie położenie innego pięknego obiektu w Cefeuszu jakim jest Mgławica Irys obszer ten jest rzadko fotografowany. NGC 7129 (również OCL 240 lub LBN 497) – gromada otwarta powiązana z mgławicą refleksyjną IC 5134[1], znajdująca się w gwiazdozbiorze Cefeusza w odległości około 3000 lat świetlnych od Ziemi. Została odkryta 18 października 1794 roku przez Williama Herschela[2]. Gwiazdy należące do gromady NGC 7129 są w stosunkowo młodym wieku, mają po zaledwie kilka milionów lat. (Wiki) W samej mgławica NGC 7129 są obiekty Herbiga-Haro. Obiekt Herbiga-Haro (HH) – mały, mgławicopodobny, aktywny obszar w kosmosie, powiązany z regionem gwiazdotwórczym. Obiekty Herbiga-Haro posiadają charakterystyczne widma, które umożliwiają odróżnienie ich od innych zjonizowanych światłem rejonów. Obiekty HH są wszechobecne w obszarach gwiazdotwórczych i wokół jednej gwiazdy można ich zaobserwować nawet kilka, ustawionych wokół osi obrotu. Wykazano, że obiekty Herbiga-Haro to wysoko skolimowane dżety częściowo zjonizowanego gazu (plazmy), poruszającego się z prędkością 100-1000 km/s, wychodzące od młodej gwiazdy, z której się wywodzą. Obszary gwiazdotwórcze są wysoce zagęszczone i dlatego można w nich znaleźć nie tylko pojedyncze, odizolowane obiekty Herbiga-Haro, ale również ugrupowania blisko położonych obiektów tego typu. Sprzęt: APM107/700mm+ASI1600MMC+HEQ5 L-16x200s RGB-14x12x14x200s Muszę koniecznie jeszcze dozbierać materiału.
  12. 29 points
    Witam TLAPO804, Asi071, 4h materiału + UHC Brakuje jeszcze flatów. Materiał zbierany 23 i 24 czerwca. Krytyka mile widziana. Podczas focenia Miotły Canon 1200D też nie próżnował. Złożenie kilku klatek. Startrails3.mp4
  13. 29 points
    Chronologicznie to pierwsza sesja jaką popełniłem podczas tegorocznej wyprawy do RPA . Ten obszar popularnie kojarzony jest z pozostałościami po supernowej w gwiazdozbiorze Żagla. Chyba mam do niego słabość bo powracałem tam kilka razy wciąż nie mogąc nacieszyć się fragmentem Drogi Mlecznej, który jest tak dynamiczny ale chyba wciąż mniej znany i oczywiście kompletnie niewidoczny z Polski. Szybko zachodził co tylko mnie bardziej dopingowało do naświetlania Canon 6Dmod/Sigma 105 A HEQ5, 23x2min f2.8 iso1600
  14. 28 points
    Wreszcie obrobiłem zdjęcia więc zabieram się do spisania wspomnień z niedawnej wyprawy do Chile podczas której przemierzyliśmy prawie 6000 kilometrów i spędziliśmy siedem astronomicznych nocy na najsuchszej pustyni świata. W ostatecznym składzie ekipy znaleźli się: Mateusz Błaszczak @Alice Krzysiek Dominiak czyli ja Bartosz Makowski @maquu Tomek Mrugalski @thomson Marek Pacuk z synem Maksem Jakub Roszkiewicz @qbanos oraz Bernie Volz (nasz zaćmieniowy guru z USA). Nie była to typowa wyprawa astronomiczna, gdzie żyje się w nocy, a śpi w dzień. Byliśmy raczej nastawieni na zobaczenie i poznanie tak wielu rzeczy jak to tylko możliwe z astronomią pomiędzy. I chyba udało się tak krajoznawczo jak i astronomicznie. Przywiozłem dość nocnego materiału by mieć co obrabiać w trakcie białych nocy Relacje podzielę na dni, bo z jednej strony ogranicza mnie ilość miejsca na zdjęcia, a z drugiej mój brak zdolności pisarskich. Zwyczajnie nie dam rady opisać tego wszystkiego za jednym posiedzeniem. To chyba tyle tytułem wstępu. Dzień pierwszy Tego dnia w zasadzie nie wydarzyło się nic ciekawego. Po przylocie do Santiago i załatwieniu dwóch Pathfinderów, lokalnej waluty, kart sim oraz jedzenia ruszamy 800 kilometrów na północ do Copiapo. Mniej więcej w połowie drogi w La Serenie zatrzymujemy się zjeść późny obiad. Tutaj też widzimy pierwsze plakaty reklamujące zbliżające się całkowite zaćmienie Słońca. Zmęczenie lotami i długą jazdą powoduje, że poważnie myślimy o zatrzymaniu się tu na noc zamiast kontynuowaniu jazdy. Ostatecznie kawa i posiłek poprawiły wszystkim humory i postawiły na nogi. Do Copiapo docieramy sporo po zachodzie Słońca. Dzień drugi Copiapo posłużyło nam jako punkt wypadowy pod Argentyńską granicę do malowniczej laguny Verde. Po długim locie i szaleńczej jeździe samochodem tuż po nim, nie ma nic lepszego niż kolejne 500 kilometrów, tym razem w trudnym terenie Wstajemy wcześnie rano i kierujemy się na północny wschód. Krajobraz zmieniał się wielokrotnie: od drogi przez pustynie, przez zielone pastwiska i wąską dróżkę zawieszoną w kanionie docieramy na przełęcz na wysokości ponad 4000m. Nieprzyzwyczajeni (rano byliśmy jeszcze na 400m!) wyraźnie odczuwamy niskie ciśnienie, a każdy większy ruch kosztuje nas zadyszkę. Zostajemy tu chwilę nacieszyć się widokami i porobić zdjęcia. Przy okazji przeprowadziliśmy niezamierzony eksperyment - w Copiapo, czyli 4 kilometry niżej, kupiliśmy 2 paczki czipsów które przeleżały w bagażniku całą drogę. Jedna już strzeliła, drugą można zobaczyć na zdjęciu poniżej. Dalej szlak prowadzi do Chilijskiego punktu granicznego znajdującego się w parku narodowym Nevado Tres Cruces. Stąd już niedaleko do celu naszej wyprawy, raptem 80 kilometrów. Trasa wiedzie po dobrej drodze, ale biorąc pod uwagę nagłą zmianę wysokości jedziemy ostrożnie. Po około godzinie docieramy na miejsce. Laguna całkowicie mnie oczarowała i podobała się najbardziej spośród wszystkich które odwiedziliśmy podczas tego 2 tygodniowego pobytu (może dlatego że ta była ta pierwsza?). Niezwykła była ilość soli, wszystko było dosłownie białe. Wiał też silny, słony wiatr przez co chodzenie bez okularów było właściwie niemożliwe. W drodze powrotnej zastała nas noc, a wraz z nią południowe niebo. Nie było siły, musieliśmy się zatrzymać i choć chwilę popatrzeć. Oczarowani wracamy do Copiapo zjeść i wyspać się solidnie, bo już jutro wizyta w VLT!
  15. 27 points
    Ten fragment Drogi Mlecznej towarzyszył nam co wieczór górując nad południowym horyzontem po zapadnięciu nocy. To swoisty symbol czerwcowych nocy południowego nieba. Pirwsza pojawiała się rozświetlona część skupiona wokoło Eta Carina a po zapadnięciu konkretnej już nocy "ciemna dziura" zwana Workiem Węgla ( ang Coal Sack) przyciągały wzrok. Nic dziwnego, że postanowiłem ując go w kadrze posiadanego zestawu wybierając te 2 symbole nieba południowego mgławice: Eta Carinae oraz charakterystyczny asteryzem będącym jednocześnie głównymi gwiazdami niezależnego gwiazdozbioru zwanym Krzyżem Południa. Canon 6Dmod/Sigma 105mm iso1600 20x3min SWSA
  16. 27 points
    Kolejny rok minął, a ona uparcie pędzi na południe (edit, na północ):
  17. 27 points
    Pod tym niewiele mówiącym oznaczeniem kryje się mgławica emisyjna popularnie nazwana Tulipanem. Znajduje się w gwiazdozbiorze Łabędzia. Przedstawiam jej dwa zdjęcia. Pierwsze, w szerokim polu zrobione szerokokątnym refraktorem RedCat a drugie zbliżenie wykonane APO 140 w ognisku głównym (bez reduktora) 1. RedCat APO 51 f/5.1, HEQ5, Atik 383, Ha 45x600 sek. 2. CFF APO 140 f/6.5, AZ-EQ6, Atik 383, Ha 36x600 sek.
  18. 27 points
    Nie licząc Andromedy z Tamrona 600 mm i Star Adventurera (początek sierpnia 2018) i M101 już z refraktora bez uvir cuta (nie ma co pokazywać tego durszlaka), uznaję to zdjęcie za swój pierwszy DS na poważnie, kiedy nie miał być już tylko fotką testową. Od lata 2018 fotografowałem wiele razy Księżyc, praktykę z DS odbywałem wyłącznie w teorii, bo kompletowałem sprzęt i miesiącami nie widziałem na niebie niczego poza chmurami. W maju udało mi się powiedzieć "koniec zakupów, wszystko mam". Pojechałem pod ciemne niebo z planem fotografowania i "włączenia" guidingu po raz pierwszy. I tak naprawdę miałem mnóstwo problemów- połowa każdej nocy to była walka z nietrafiającym goto i guidingiem, gdzie korekty wychodziły poza skalę i zasłonięciem się od bardzo silnego wiatru. Podczas 11 nocy tylko przedostatnia była naprawdę świetną frajdą i radością ze zbierania materiału. Miałem w planach trochę więcej obiektów niż przywiozłem, ale nie zrażam się. Doskonale pamiętam jakie błędy popełniłem i co było przyczyną zamarzania pod gołym niebem, zamiast spania w aucie z budzikiem. Te wszystkie kłopoty wyeliminowałem, będzie miejsce na nowe Z problemów jakie sam dostrzegam: foto pojechane, LD róg chyba traci ostrość, PG też ma jakiś problem. Prawdopodobnie jest to wina połączenia- kamerę łączę z APO poprzez filtr Baadera w oprawie GSO. Pierścień jest wysoki i trzyma mi wszystko płytko, gdzieś na 1,5 skoku, pewnie nie ma osiowości, na razie nie wiem jak to poprawić. Stack z DSS i prosta obróbka w PS. 7x600 + 8 x300, 100%.
  19. 26 points
    Chyba jeszcze nie ma wątku z Saturnem na 2019 rok - więc zakładam i jako pierwszy (chyba) prezentuje swoje wypociny. Ciężki obiekt (tak samo jak Jowisz) w tym roku
  20. 26 points
    Dzień trzeci Dzień zaczął się dobrze, z godzinnym zapasem ruszyliśmy autostradą numer 5 na północ w kierunku Antofagasty. Mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Copiapo, a VLT opona naszego Pathfindera powiedziała dość. Na szczęście nic groźnego się nie wydarzyło, mogliśmy spokojnie zatrzymać się obok drogi i dokonać oględzin. Okazało się, że rozerwał się bok opony - dalsza podróż na czymś takim możliwa nie była, a kontynuowanie jazdy na zapasie przez kolejne 300km nam się nie uśmiechało. Kuba dzwoni do wypożyczalni, w weekend nikt tam nie mówi po angielsku, więc jako jedyna osoba hiszpańsko-języczna musi uratować dzień (zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz). Dowiedzieliśmy się, że wypożyczalnia ma 2 oddziały w Chile jeden w Santiago i jeden w Antofagaście. Samochodu nie dadzą, mogą co najwyżej jutro kogoś wysłać do pracy, żeby dał nam kolejny wóz. W tym momencie mogliśmy też zapomnieć o VLT, na zapasie dojedziemy z dużym opóźnieniem, a nikt tam nie będzie przecież czekał, nie jesteśmy jedynymi odwiedzającymi tego dnia... Próbujemy jeszcze szczęścia w napotkanej po drodze wulkanizacji, ale niestety nie mają takich dużych opon. Poradzili tylko by jechać powoli i nie przegrzewać zapasu. Gdzieś w tym miejscu zapadła decyzja, że jeżeli opona będzie wyglądała ok, to podjedziemy na parking przed VLT i porobimy fotki z daleka, jeżeli nie to trudno. Musimy przejechać 300 kilometrów i nie ryzykujemy zostawienia połowy ekipy na noc na pustyni w razie awarii. Powoli wgramoliliśmy się z zamglonego, pochmurnego wybrzeża przez góry na marsjański płaskowyż pośrodku którego z jednej strony znajduje się Cerro Paranal, a z drugiej Cerro Armazones czyli góry na szczycie których znajdują się obecne i przyszłe największe obserwatoria świata. Na parking zajechaliśmy godzinę po czasie, zakładam więc 400mm, by choć tak zbliżyć się do VLT. Z tego miejsca widać morze... Chmur nad oceanem. Choć VLT w linii prostej od oceanu dzieli niecałe 20 kilometrów Andy zatrzymują całą wilgoć na wybrzeżu. Kontrast między szaro-burą jesienną pogodą, a tym co doświadczamy zaledwie godzinę później jest niesamowity. Dopiero po chwili zauważam, że Kuba ciągle rozmawia z ochroniarzami przy bramie. Czyżby próbował ich przekonać by nas wpuścili? Po pewnym czasie ochroniarz znika wewnątrz budynku, a Kuba oznajmia żebyśmy się przygotowali, bo będą dzwonić do kogoś w obserwatorium i jest nadzieja że nasza historia zmiękczy im serca. Po chwili ochroniarz prosi o nasze formularze wejściowe, jadą po nas! Przyjechali po nas pracownicy swoimi prywatnymi samochodami. Mamy 5, 10 minut na zdjęcia na placu przed teleskopami. Nie posiadamy się ze szczęścia! Na szczycie Cerro Paranal widoczność grubo ponad 200 kilometrów, bez problemu widoczny Llullaillaco oddalony o 190 kilometrów. No i teleskopy... Antu, Kueyen, Melipal i Yepun... Przytłaczająco wielkie... W trakcie rozmowy z naszymi przewodnikami jeden z nich zaproponował, że może nas zabrać do budynku kontrolnego i opowiedzieć o pracy w obserwatorium. Nie śmieliśmy odmówić. Do środka teleskopu nie można było wejść tego dnia, trwała kalibracja - pewnie robili darki albo flaty, też bym nie wpuścił ;). Na koniec zdjęcia grupowe z przewodnikami, nasza niedoszła wycieczka cały czas ciekawie nam się przygląda. Musieliśmy podejrzanie wyglądać małą grupą z 2 przewodnikami, jedyni bez kasków - wizyta vipów Szczęśliwi kontynuujemy jazdę do Antofagasty. Rezygnujemy z odwiedzenia Hand of the Desert, zapada zmierzch, przed nami jeszcze sporo kilometrów, nie ma sensu ryzykować dokładania kolejnych. Tej nocy czeka na nas wygodny hotel i długi poranek, zasłużony odpoczynek po ostatnich dniach pełnych gonitwy. Jutro wyprawa w serce pustyni gdzie spędzimy następny tydzień - San Pedro de Atacama.
  21. 26 points
    Witam Materiał zbierany maj, czerwiec w raczej bezksiężycowe noce z Warszawy. NGC 7635 - Mgławica Bańka Mgławica ta jest wydmuchiwana przez masywną gwiazdę centralną. W miejscu przestrzeni, w którym znajduje się mgławica, napierają na siebie dwa ośrodki powodując burzliwe procesy. Ekspansja bąbla gazu jest powstrzymywana przez zewnętrzny obłok molekularny, który jest wzbudzany przez wysokoenergetyczne promieniowanie centralnej gwiazdy. Promieniowanie to rozgrzewa gęste rejony obłoku molekularnego, przez co powoduje jego świecenie. z wiki. W wersji miejskiej w asyście latarni, gdzie bańka przemyka tuż nad domem sąsiada prezentuje się tak Ha 173x300s OIII 167x300s +darki ED 80 / ASI 178MM-C (-20st) / HEQ5 wersja bicolor
  22. 24 points
    IC4685 zapomniany sąsiad mgławicy Laguna. W prawym górnym rogu widoczna NGC6544, w lewym górnym NGC6546. Czerwona plamka na środku, lekko z prawej to Minkowski 1-41 mgławica planetarna. Obiekty dość nisko nad Tatrami.. Teleskop: Celestron RASA 11" f2.2 Kamera QHY168C @ -10C Montaż: iOptron CEM60 Guide: ZWOASI120MC na Starguider 42 klatki *180 sek (2godziny 10 minut) Pozdrawiam
  23. 24 points
    Ja też wczoraj nagrywałem Seeing całkiem znośny jak na 10 stopni nad horyzontem.
  24. 23 points
    Czekając na pójście sobie chmur (brrr, a miał być clear) dokończyłem opracowanie materiału z majowego weekendu. 5 dni pobytu w górach i tylko 2 bardzo marne noce. Nawet nie chciało mi się za ten materiał zabierać. A plany były ambitne -IFN wokół M 81 i M 82. Niestety nic z tego nie wyszło, ale galaktyki widać. Setup: RedCat 51/250, Atik One 9, L: 28x300, RGB 8x300. Zawadka Rymanowska, Beskid Niski.
  25. 23 points
    NGC 55 to galaktyka spiralna znajdująca się w gwiazdozbiorze Rzeźbiarza. Dla naszych szerokości to egzotyk, niestety, leży bowiem na linii horyzontu ( Deklinacja –39° 11′ 48″ ). NGC 55 o jasności 7,87m jest jedną z najjaśniejszych galaktyk na niebie południowym. Zobaczymy ją w małej lunecie jako mglistą plamkę o rozmiarach 27' × 5'. Została odkryta 7 lipca 1826 roku przez Jamesa Dunlopa ( a jakże... ). Galaktyka ta rozciąga się na około 61 tysięcy lat świetlnych. Występują w niej duże obszary formowania nowych gwiazd powiązane z mgławicami emisyjnymi. Położona jest w odległości około 6,5 miliona lat świetlnych. Galaktyka NGC 55 jest najbliższą Ziemi z sześciu dużych galaktyk tworzących grupę galaktyk w gwiazdozbiorze Rzeźbiarza. Centrum tej grupy oddalone jest od nas o 9 milionów lat świetlnych. Grupa galaktyk w Rzeźbiarzu jest najbliższą grupą naszej Lokalnej Grupy Galaktyk. TS906/Asi1600 HEQ5, LRGB 3h * to nie trailer ale z chęcią coś ulepszę jeśli się da
  26. 22 points
    Tak na szybko sklecony gif, zanim reszta pokaże wypasione time-laps'y:
  27. 22 points
    Panowie widzę, że pozjadaliście wszystkie rozumy i szczerze nie chcę tutaj przytaczać wulgaryzmów ani się wkurzać Oczywiście wiedzieliśmy o tym znacznie wcześniej! Prosiłem rodzinę Janusza o opłacenie domeny wiedząc, że zbliża się termin jej ważności. Dokument przyszedł dopiero trzy dni przed terminem zapłaty i po prostu Karol syn Janusza tego nie zauważył. Cała korespondencja i dokumenty znajdują się na skrzynce Janusza do której niestety nie mamy dostępu. Dorota, żona Janusza postanowiła zgodnie ze swoim sumieniem zapłacić za domenę dopiero w momencie przepisania na nią praw do Astromaniaka. Taka jest jej wola i trzeba to uszanować! Komplet dokumentów został już przez nią dostarczony i mam nadzieję, że płatność zostanie uregulowana najpóźniej dzisiaj bądź jutro! Pozostaje mi tylko poprosić o wyrozumiałość i cierpliwość użytkowników i jestem pewien, że Forum Astromaniak wkrótce ruszy na stałe bez kolejnych przerw !!!
  28. 22 points
    Obiekt znany więc nie będę się rozpisywał. Materiał 29 x 1200 s w BIN2 (HA) zebrany od grudnia 2018 do czerwca 2019 w Nerpio w Hiszpanii. Szczegóły miejscówki oraz setupu na stronie www.iTeleskop.org Zdjęcie w oryginalnej rozdzielczości 1,28’’ / piksel Obróbka w PixInsight była dla mnie trudna ze względu na brak czystych pól gwiazdowych, w całym kadrze jest mgławica. Wszelkie uwagi mile widziane
  29. 22 points
    Szybka sesja wyjazdowa z @pablo12311 i milionem komarów. Chyba wszystko wiadomo, efekt niedopatrzenia widać na fotce w postaci skopanych rogów. 28x300s Ha 7nm. Esprit 100/550, Asi1600mmc Lmod. (ł)Oparówka - taka miejscowość
  30. 22 points
    Dziś po północy, opad szczęki
  31. 21 points
    Hej Na zdjęciu przedstawiono NGC 3372 (Eta Carinae). Zdjęcie wykonane w trakcie wyprawy do Namibii. Asi1600 + Sigma 105/1.4 Art @2.8 + CEM25 + AsiAir
  32. 21 points
    Dzień czwarty Po śniadaniu udaliśmy się do wypożyczalni zostawić uszkodzony samochód jednocześnie mocno trzymając kciuki by mieli coś większego niż tico. Na miejscu okazało się, że w istocie mają 4 samochody które mogłyby nas interesować, ale jeden był uszkodzony, jeden zarezerwowany więc zostały dwa - pathfinder i wielki pickup nissana. Jako że przyjechaliśmy pathfinderem to taki też samochód dostaliśmy w zamian. Zrobiliśmy nim jakieś 400m po czym wróciliśmy z powrotem. By nie używać słów powszechnie uznanych za obelżywe powiedzmy, że zawieszenie było w nie najlepszym stanie. Nie mieli wyjścia, musieli dać nissana. Załatwiwszy tę sprawę mogliśmy udać się w kierunku San Pedro. Najpierw jednak zahaczyliśmy o znajdujące się w pobliżu klify La Portada. Przepiękne miejsce, setki ptaków, naturalny łuk skalny i klify rozciągające się na obszarze ponad 30 hektarów. Następny przystanek na trasie to Chacabuco - miasteczko górnicze istniejące zaledwie 14 lat, od 1924 do 1938 roku. Wydobywano i przetwarzano tutaj azotany, ale wraz z wynalezieniem w Niemczech na przełomie lat 30 i 40 metod syntetycznych przemysł ten popadł w ruinę, a w raz z nim wyparowała połowa chilijskiego PKB. W czasach Pinocheta Chacabuco przeistoczono w obóz koncentracyjny... Obecnie z wolna odrastaurowuje się poszczególne części miasta. Na zwiedzenie całości niestety nie starczyło czasu, przed nami zaopatrzenie w prowiant w Calamie i dalsza jazda do San Pedro. Do celu dzisiejszej jazdy - Atacama Space Lodge - dotarliśmy w nocy, w sam raz by zaniemówić na widok Drogi Mlecznej rozciągającej się nad naszymi głowami. W euforii robiłem zdjęcia opierając aparat o relingi na dachu pickupa Po kolacji w miasteczku rozpoczęliśmy obserwacje, a astrofociarze dodatkowo nierówną walkę z ustawieniem montaży na biegun południowy. Chciałoby się całą noc do samego rana, ale niestety jutro pobudka najpóźniej o 7. Następnego dnia czeka na nas ALMA!
  33. 21 points
    Zacząłem dzisiaj od NGC 6723 i otaczającego pyłu. iOptron CEM 25P, APO 360/60 (f/6) myślałem, że nie wyjdzie, bo to ciemny obiekt, Canon 6D mod, ISO 1600, 18 x 5 min.
  34. 21 points
    Zainspirowany pracami kolegi @gawain74 też postanowiłem do swojej kolekcji dodać dwie pozostałe (poza Plutonem) planety karłowate z pasa Kuipera, czyli Huamea i Makemake. Ciekawe informacje o tych obiektach znajdziecie tutaj: Makemake, Haumea (wybaczcie, że nie robię kopiuj-wklej) Dodam tylko, że zdjęcia zrobiłem w odstępie jednej doby 04 i 05 czerwca refraktorem 140 mm, czas naświetlania 45 minut, skala zdjęcia 1.09 arcsec/pix crop 1:1 Obie planetoidy mają jasność ok. 17,5 mag. Makemake: Huamea:
  35. 21 points
    NLC obłoki srebrzyste 17-18 czerwca 2019 r. (pomorskie) obłoki siegały azymutu 270 W Po cichu liczyłem, że jasność NLC bedzie taka jak w nocy z 16 na 17 czerwca 2019 r. Nie mniej jednak było co podziwiać.
  36. 20 points
    Siedzę sobie w kuchni i piję wodę a tu widzę że zza drzew wyszedł Łysy zaraz nad Giewontem. Po 10u minutach zabrałem MTO1000 , poszedłem na spacer dwa metry na balkon i zrobiłem zupełnie przypadkowo kilka ujęć. Ujęcie sprzed parunastu minut. Ale seeing za to był tragiczny.
  37. 19 points
    Wczorajsze (08.07.2019) okno pogodowe pozwoliło zebrać trochę materiału. Mało tego, bo tylko 99min, ale Hantle już całkiem nieźle się prezentują. Jak na taką ilość materiału oczywiście. 33x180s Esprit 100/550, Asi1600mmc, Baader Ha 7nm. Strzyżów.
  38. 19 points
    Kuba dzięki za zorganizowanie wycieczki i założenie tematu. Jak dla mnie zaćmienie rozwaliło system. Cała wyprawa obfitowała w mnóstwo ciekawych punktów, które już same w sobie tworzyły bajkę, a co dopiero całkowite zaćmienie Słońca. I to w takim miejscu jak La Silla. Chciałbym jakoś opisać widok krajobrazu i korony słonecznej, ale po prostu się nie da. Trudno określić co się działo wtedy ze światłem i cieniem. Kolorystyka dookoła była taka nienaturalna. Ponad oceanem od strony południowo-zachodniej tuż przed fazą "totality" widać było zbliżający się cień Księżca, a nad nim jakby zawieszona była taka jakby mgła, płynna granica światłocienia, popielata. Sekundy przed "Diamond Ring" już kątem oka można było dostrzec czarną jak smoła tarczę księżyca, ale jeszcze mocno przeżarzoną przez ostatnie skrawki tarczy słońca. Wtedy patrzyłem już gołym okiem bez filtrów. Diamond Ring - czad. Trwał tak krótko, ale wydawało mi się jakby wieczność. Widocznie skutek wyczekiwania na pełne "totality". Potem już nie wiedziałem gdzie patrzeć. Czy na Słońce, czy na cienie w atmosferze, czy szukać planet i gwiazd. Widok jak dla mnie totalna miazga. Kolory atmosfery jakich nie widziałem nigdy. Na górze prawie ciemność, a dokoła nad horyzontem pomieszane: czerwień, niebieski, żółty, popielata "mgła". Za nami nisko nad górami Jowisz, a pod Słońcem Wenus. Dostrzegalne były też bez problemu najjaśniejsze gwiazdy, ale w takiej chwili po prostu nie da się marnować czasu na ich identyfikację. Spojrzenie przez 10x50 na koronę i kolejna miazga. "Streamery" rozciągały się w całym polu widzenia, a korona o wiele jaśniejsza niż na załączonych wyżej zdjęciach. Jasna jak na zdjęciach HDR. Niezwykłe jak specyficzną rozpiętość tonalną ma ludzkie oko. Protuberancje na dole tarczy pięknie widoczne, ale o wiele jaśniejsze niż na zdjęciach, nie tak kontrastowe, bledsze. Najbliższe odzwierciedleniu tego widoku są zdjęcia HDR, ale i tak nie do końca pokazują to w sposób w jaki widzi oko. Tak samo zdjęcia w szerokim kadrze. W zupełności nie oddają wrażenia "na żywo". Nie oddają ani kolorów, ani skali obrazu. Zaćmione Słońce zdaje się nagle być ogromnym. Czarna dziura w niebie otoczona koroną. Jak ktoś się zastanawia, czy opłaca się lecieć zobaczyć TSE choćby na końcu świata to wystawiam gwarancję zadowolenia (bez gwarancji pogody oczywicho). Podsumowując: mnie zamurowało, nigdy nie byłem świadkiem czegoś tak wspaniałego. Gratki dla wszystkich, którzy wybrali się na to zaćmienie, ponieważ pogoda chyba w całym rejonie była idealna. Kilka fotek ode mnie: W drodze z Vallenar do La Silla - obserwatorium widoczne już z autostrady: Farmy fotowoltaiczne koło La Silla: Coraz bliżej góry: To miejsce wybraliśmy na rozstawienie sprzętów: A taki widok: Miał każdy, kto udał się na zwiedzanie 3.6 m teleskopu: I widok z góry na nasze miejsce: Pacyfik w chmurach: A teraz rzut oka na sąsiednie (27km) obserwatorium Las Campanas: Gdzie stoją bliźniacze Teleskopy Magellana: Z kolei na tym wypłaszczeniu wkrótce zbudowany zostanie jeden z trzech "wielkich teleskopów przyszłości" - GMT: W międzyczasie przyleciał prezydent Chile (ten z czerwonym krawatem). A na drugim planie dyrektor ESO. Dzień mijał, a zaćmienie coraz bliżej. Sprzęty od rana w gotowości: A to już tylko chwile przed zaćmieniem. Na oceanie widoczny nadchodzący cień Księżyca, czyli mówiąc wprost nasze zaćmienie. Oczywiście zdjęcie w ogóle nie oddaje tego co widziały na żywo oczy. Jeszcze raz cień: I coraz bliżej: A to już sekundy przed "Diamond Ring", a właściwie to już to: I "totality": Te zdjęcia to kompletne dno i żenada w porównaniu do tego co było widoczne naocznie. Skala, rozpiętość tonalna oka, głębia kolorów - to parametry których aparat nie uchwyci, dlatego nie pytać tylko lecieć.
  39. 19 points
    Szybki strzał, na koniec sesji. Okolice gwiazdy Altair w gwiazdozbiorze Orła. Canon 6D mod Sigam 105mm f1.4 15x 60s ISO1600
  40. 19 points
    Kilka miesięcy temu stałem się posiadaczem tuby optycznej GSO 200/1000, którą nabyłem na forumowej giełdzie. Jeśli dobrze pamiętam, zapłaciłem za nią około 700 zł. Zakup był przemyślany. Chciałem niewielkim kosztem stać się posiadaczem teleskopu o jak największej aperturze, który po pewnych modyfikacjach będzie nadawał się do astrofotografii (w tym przypadku chodzi o obserwacje tranzytów planet pozasłonecznych oraz poszukiwanie nowych egzoplanet). Zdecydowałem się na zakup tego konkretnie egzemplarza, gdyż trafił się Newton, który posiadał już dwie interesujące mnie modyfikacje: - wykonane owręgowanie w postaci dwóch wewnętrznych pierścieni zamocowanych po obu stronach wyciągu - nagwintowana końcówka wyciągu Wraz z teleskopem otrzymałem złączkę do zamocowania korektora komy. Dodatkowo teleskop posiada podniesione lustro główne i w związku z tym można wyostrzyć obraz w podłączonej kamerze bądź lustrzance. Nie jestem pewien czy wykonał to poprzedni właściciel, czy też jest to fabryczne rozwiązanie. Aby przystosować powyższy teleskop do astrofotografii najlepszy efekt przyniosłyby następujące modyfikacje: - wymiana wyciągu - Crayford GSO z mikroruchami ugina się pod dużym obciążeniem - wymiana pająka - ten fabryczny jest bardzo delikatny, dodatkowo ramiona pająka były skrzywione - wymiana mocowania lusterka wtórnego lub całego LW - nieuwzględniony offset - wymiana tuby na karbonową - metalowy tubus jest podatny na deformacje i rozszerzalność cieplną - wykonanie owręgowania tuby w okolicach wyciągu (w nowej tubie) - wymiana obejm i dovetaila na solidniejsze - dokupienie korektora komy Tak naprawdę zostałaby sama optyka, a koszt wymiany powyższych elementów zbliżyłby się do wartości dobrego firmowego astrografu. Tego chciałem uniknąć - postanowiłem zmieścić się w budżecie równym zakupowi używanego korektora komy - dokładnie 350 zł. Wykonałem następujące czynności: 1. Ustawienie wyciągu w osi teleskopu. a) wyznaczamy punkt wewnątrz tubusa znajdujący się dokładnie naprzeciw środka wyciągu (w osi drawtube): Odkręcamy wyciąg. Wykonujemy obrys wyciągu i otworów montażowych na tekturze. Wyznaczamy środek tego otworu i robimy w tym miejscu małą dziurkę. Mocujemy tekturowy szkic dokładnie w miejscu wyciągu. Zawieszamy ciężarek (np. niewielką śrubkę z nakrętką) na nitce taki sposób, aby nitka przechodziła przez dziurkę w tekturze. Poziomujemy tubę z otworem na wyciąg skierowanym dokładnie ku górze. Ustawiamy tubę tak, aby zwisająca nitka znajdowała się pośrodku dziurki, zaś ciężarek wisiał tuż nad dolną powierzchnią tubusa. Zaznaczamy punkt, w którym nitka prawie styka się z tubusem. b) potwierdzamy poprawność wykonanego pomiaru: Mierzymy odległość od początku tubusa do środka otworu na wyciąg oraz odległość od początku tubusa do zaznaczonego punktu. Obie odległości powinny być takie same. Sprawdzamy np. za pomocą paska papieru odległości (po wewnętrznym obwodzie tuby) między środkiem otworu wyciągu oraz zaznaczonym punktem. Odległości po obu stronach tuby powinny być identyczne. c) przykręcamy wyciąg d) za pomocą (skolimowanego) kolimatora laserowego, który umieszczamy w wyciągu skierowanym pionowo do góry sprawdzamy czy promień lasera trafia w wyznaczony w pierwszym kroku punkt. Podczas tej czynności nie dokręcamy kolimatora śrubkami lecz opieramy na końcu drawtube wyciągu. e) jeśli promień lasera trafia w wyznaczone miejsce zarówno przy wsuniętym jak i wysuniętym wyciągu, nie są niezbędne dalsze czynności związane z ustawianiem wyciągu (jest zachowana osiowość). f) jeśli promień lasera nie trafia w punkt (tak było w moim przypadku), stosujemy podkładki pod śruby mocujące wyciąg tak, aby po przykręceniu wyciągu laser trafiał w znacznik. Ja zastosowałem po 2 cienkie podkładki pod obie dolne śruby. Po wykonaniu tej czynności uzyskujemy odpowiednie ustawienie wyciągu. g) kontrolujemy czy drawtube znajduje się dokładnie pośrodku otworu na wyciąg. 2. Modyfikacja pająka. Ponieważ lusterko wtórne zostało przyklejone do mocowania bez uwzględnienia odpowiedniego przesunięcia (offset), rozwiązania były dwa: umieścić lusterko w odpowiedniej pozycji bez offsetu bądź spróbować "wyczarować" offset. Jedynym sposobem, który przyszedł mi do głowy (poza odklejeniem i ponownym przyklejeniem LW) była modyfikacja pająka. Wyznaczamy offset ze wzoru: szerokość_LW/(światłosiła*4). Wyginamy 2 ramiona pająka (oba identycznie) prostopadłe do wyciągu okularowego w taki sposób, aby lusterko wtórne było przesunięte - odsunięte od wyciągu - o obliczony odcinek. W moim przypadku ramiona pająka są bardzo delikatne, dlatego zaginanie mogłem wykonać bez użycia narzędzi, ale dla zwiększenia dokładności użyłem kombinerek. Zagięcia znajdują się blisko mocowania, czyli "w cieniu" lusterka wtórnego, także patrząc na nie z góry nie widzimy zakrzywienia ramion, a jedynie przesunięcie LW (na zdjęciu - w górę). 3. Poprawienie mocowania lustra głównego (LG). Po wyjęciu celi z LG okazało się, że lustro swobodnie porusza się w niej na boki. Do trzech korkowych podkładek, które powinny przylegać do lustra, przykleiłem po 3 warstwy dociętej taśmy montażowej. Teraz lustro nie przesuwa się na boki po zmianie pozycji tuby. Przemieszczanie się lustra głównego w celi przy zmianie położenia teleskopu przekładało się na powstawanie różnic w oświetleniu klatek i brak możliwości wykonania prawidłowych flatów. 4. Usztywnienie mocowania stopki szukacza/guidera. Moja stopka jest inna niż standardowa. Zamocowanie jej na dwie śruby okazało się niewystarczające - stopka nie przylegała to tubusa całą powierzchnią. Wywierciłem otwór w tubie i przykręciłem trzecią śrubkę. Teraz mocowanie guidera jest bardzo sztywne. 5. Przykręcenie drugiego dovetaila, aby zmniejszyć ugięcia tubusa. 6. Zamocowanie osłony przeciw światłu z tyłu lustra głównego. LG z tyłu teleskopu było całkowicie odkryte. Podczas nocnego fotografowania zauważyłem, że tylne światło powoduje powstawanie odblasków na zdjęciach. Dlatego wyciąłem osłonę z grubej tektury i umieściłem ją za lustrem. 7. Wykonanie dokładnej kolimacji. Skorzystałem z metody zaproponowanej przez jolo: https://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/4121-kolimacja-newtona-pod-astrofoto/ Mam nadzieję, że przedstawione tu modyfikacje przełożą się na zdjęcia lepszej jakości, a opis i zdjęcia pomogą również Wam przygotować teleskopy do astrofotografii.
  41. 19 points
    Następny obiekt z Nerpio 40x1200s BIN2 filtr HA. Rozdzielczość oryginalna około 1,28’’/piksel Info z wikipedia.pl Mgławica Kraba, M1 czy NGC 1952 –w gwiazdozbiorze Byka. Mgławica została zaobserwowana po raz pierwszy w 1731 przez Johna Bevisa. Jest skojarzona z supernową zauważoną przez chińskich oraz arabskich astronomów w 1054. Znajduje się w odległości około 6,3 tysiąca lat świetlnych od Ziemi. Jej średnica to około 11 lat świetlnych i co sekundę zwiększa się o kolejne 1500 kilometrów. W centrum mgławicy znajduje się pulsar obracający się wokół własnej osi 30 razy na sekundę, emitujący promieniowanie w zakresie od fal gamma do radiowych. Materiał został zebrany jesienią i zimą poprzedniego roku w pobliżu miejscowości Nerpio w Hiszpanii. Obserwatorium znajduje się w zespole obserwatoriów Astrocamp.es jest to jedno z najciemniejszych miejsc w Europie. Obserwatoria znajdują się na szczycie góry na wysokości 1650 npm wewnątrz parku narodowego. Jestem współwłaścicielem tego teleskopu. Pełne informację na temat tego przedsięwzięcia znajdują się na stronie www.iTeleskop.org Co prawda to samo pisałem w poście o M78 ale lepiej aby wszystkie informacje były w jednym miejscu Trochę informacji o sprzęcie Teleskop: Planewave 17” CDK fi 432, ogniskowa 2939, f/6.8 Kamera: FLI ProLine 16803 4096 x 4096 wielkość piksela 9 mikronów Montaż: Paramount ME Niestety jest to tylko półprodukt dlatego publikuję go w formie czarno-białej, ponieważ brakuje nam w zestawie filtrów kolorowych i NB więc na kolor muszę poczekać do zimy i spróbuję zebrać kolor we własnym przydomowym obserwatorium. Obróbka PixInsight. Wszelkie uwagi mile widziane
  42. 19 points
    wczorajsze, wieczorne
  43. 18 points
    Dzień piąty Wczesny i mroźny poranek dość szybko wybudza nas z zaspania. Choć Operation Support Facility ALMA'y nie znajduje się daleko - punkt kontrolny jest odległy o zaledwie 13 kilometrów - to uwijamy się możliwie szybko. Nie chcemy się spóźnić taj jak to VLT, limit szczęścia mamy już raczej wykorzystany. Na miejscu wita nas 3 strażników z których jeden zgodził się pominąć procedury bezpieczeństwa z zamian za drapanie za uchem, dwaj pozostali nie są niestety tak przyjaźnie nastawieni. Musieliśmy podpisać papiery, obejrzeć film instruktażowy i pokazać 2 razy tą sama gaśnicę w obu samochodach (no cóż, w wypożyczalni się nie marudzi tylko bierze to co jest...). Okazuje się że dotarliśmy jako pierwsi i reszta wycieczki dopiero teraz zjeżdża na miejsce. Gdy pozostali w końcu załatwiła formalności - ruszamy. Na górze wita nas sympatyczny przewodnik. Od początku przypomina o konieczności osłaniania skóry przed Słońcem, a jako przykład negatywnych skutków podaje siebie. Twierdzi, że jest finem, choć wydaje mi się, że mógł nas wkręcać (foto jegomościa znajduje się poniżej). Wycieczkę rozpoczynamy od, jakżeby inaczej, centrum wycieczkowego poznając historię ALMY, metodykę prowadzenia badań oraz najważniejsze i najciekawsze obserwacje dokonane w tym obserwatorium. Następnie udajemy się do centrum zarządzania zatrzymując się na chwilę obok laboratorium w którym znajduje się jeden z detektorów pracujących w antenach. Z laboratorium trafiamy do mózgu placówki - pokoju kontrolnego. Na wielkim monitorze, na żywo, widzimy w działaniu anteny na płaskowyżu Chajnantor znajdującego się 2 kilometry nad nami. Panowie na miejscu opowiadają o swojej pracy, wyjaśniają w jaki sposób sygnał ze wszystkich anten łączony jest w jedno oraz odpowiadają na nasze, pewnie naiwne, pytania. Następny budynek to hangar używany do serwisowania anten, możemy tu z bliska obejrzeć jedną z nich oraz z bezpiecznej odległości popatrzeć na Otto - jeden transporterów używanych do przemieszczania anten z i na płaskowyż. I tak minęły nam 4 godziny w jednym z najważniejszych miejsc współczesnej nauki. Na górę do anten nie ma szans się dostać, warunki tam panujące są zbyt niebezpieczne by wozić wycieczki. No ale przecież jesteśmy narodem przeznaczonym do zadać szczególnych. Potomkowie Polan, Wiślan, Lechitów, Piastów, Jagiellonów, Sarmatów, Wikingów, Adama, Ewy, Gigantów, Kosmitów, Żubrów, Bobrów i Archaniołów nie odpuszczają tak łatwo Wątek ALMY jeszcze się pojawi! Przy okazji wspomnę o ciekawostce związanej z tym i innymi miejscami należącymi do ESO. Na terenie OSF spotkaliśmy całkiem dużo osiołków, nie są to zwierzęta należące do naturalnej fauny Atakamy, zostały tu sprowadzone przez człowieka do pracy w kopalniach. Gdy te zmechanizowane osiołkom podziękowano za współpracę i wypuszczono wolno. Niemniej jednak ESO ma politykę, że każde zwierze żyjące na wolności powinno być traktowane jak dzikie i nie należy w żaden sposób ingerować w ich życie. Podobnie cały teren należący do placówek badawczych musi pozostać formie naturalnej, gdy ALMA przestanie funkcjonować ESO przywróci ten obszar do stanu w jakim go zastała. Miło spotkać się z takim podejściem w dzisiejszym świecie, tym bardziej że ESO to przecież my - Europejczycy Po powrocie, jako że dzień jeszcze młody jedziemy poobcować z tutejsza historią. Pukará de Quitor, bo tak nazywał się nasz kolejny cel to wioska obronna z okresu przed kolumbijskiego zlokalizowana zaledwie 3 kilometry od San Pedro de Atacama, tuż obok znajdują się słynne twarze wykute w skale. Przechadzając się szlakiem widokowym zauważamy coś na co nie zwróciliśmy wcześniej uwagi. Po wizycie w OSF, wiedząc teraz dokładnie gdzie mieszczą się anteny ALMA'y spostrzegamy tuż obok zbocza jednego z wulkanów biały punkt, dokładniejsze oględziny tego miejsca przez zabraną lornetkę potwierdzają nasze przypuszczenia - to antena ALMA'y i to nie jedna, a trzy! Obiecujemy sobie, że mając wolny czas w najbliższych dniach przyjedziemy tu uzbrojeni w telekonwerter i 400mm szkło by porobić zdjęcia. Resztę dnia spędziliśmy w przepięknym, kolorowym San Pedro, a potem wiadomo - astro Chyba tego dnia obserwowaliśmy przez pół metrowy teleskop, ale pewien nie jestem, może to było wczoraj?
  44. 18 points
    Od ponad pół roku praktycznie tylko zadaję pytania na tym forum. Postanowiłem się podzielić wreszcie jakimś zdjęciem. Wiadomo- wciąż się uczę i dużo mi jeszcze brakuje umiejętności, więc nie bijcie za mocno Zastanawiam się jak zlikwidować problem pojechanych gwiazdek w rogach- używam spłaszczacza pola, backfocus ustawiam używając suwmiarki o dokładności do 0.01mm... gwiazdki wciąż pojechane... Odnośnie samego obiektu, za Wikipedia: "IC 1396 – gromada otwarta, powiązana z otaczającą ją mgławicą emisyjną. Obiekt znajduje się w gwiazdozbiorze Cefeusza. Została odkryta w sierpniu 1893 roku przez Edwarda Barnarda. Gromada ta jest jedną z największych widocznych na niebie, jej widoczna średnica kątowa jest prawie trzy razy większa niż średnica kątowa Księżyca. Rozciąga się na setki lat świetlnych. W mgławicy tej świecący kosmiczny gaz miesza się z ciemnymi chmurami pyłowymi, z których najbardziej znana jest Mgławica Trąba Słonia. Na krawędzi IC 1396 znajduje się nadolbrzym Gwiazda Granat." Materiał zbierany 25 i 26 czerwca. Niebo kategorii Bortle 3. 26x400s Ha + 20 darków 35x120s RGB + 20 darków + 20 biasów + 20 flatów Sprzęt: William Optics 71 GT, Canon 650d mod, montaż iOptron CEM25p Mile widziana konstruktywna krytyka.
  45. 18 points
    Gromada otwarta z gwiazdozbioru Rufy. Obiekt z pogranicza tzn praktycznie z linii naszego horyzontu. Najjaśniejsza centralna gwiazda ma ponad 4 magnitudo więc ciemna nie jest i być może z południowych rubieżny Polski jest to obiekt to wyłapania w wizualu. Ciekaw jestem czy ktoś popełnił taką obserwacje. Gromada znajduje się na tle Drogi Mlecznej stąd nie może dziwić mnogość gwiazd i mgławicowy charakter tła gdzie jak widać dominuje wodór. TS906/Asi16000 RPA 1h
  46. 18 points
    Pokażę Wam moje pierwsze ciemne mgławice. Mogłem je wykadrować nieco lepiej, ale już nie mogę Nie udało mi się zastosować ditheringu, co na pewno widać. Nie wiem też na ile guiding sobie radził, ponieważ zmęczył mnie bardzo. Guidowałem ASI174, która ma piksel 2,4um. Nie sprawdziłem tego jeszcze, ale chyba jest za mało czuła do takiego zadania. Musiałem gain podbijać do ogromnych wartości ~300, żeby w peaku przekroczyć wartość 100. Problem z guidingiem został wyeliminowany, kiedy lunetkę 50/200 zamieniłem na stary obiektyw Panagor 105 mm F2,8. Być może warto, żebym przeszedł na OAG, ale tym razem nie zrobię zakupu bez przetestowania. No, ale mgławice, o których nic właściwie nie udało mi się znaleźć zarejestrowałem przed tymi zmianami. Czy jestem zadowolony? Bardzo. Prawie 100%, uciałem tylko Xi Ophiuchi, ponieważ nie zapisała się w całości. ASI071MC Pro, CEM25P, Sharpstar 71, 13x600 sek, Asiair (bardzo się cieszę z zakupu tego ustrojstwa) Brak flatów, darków i biasów. Oczywiście wszystko poza flatami jeszcze dopalę i zaktualizuję, ale nie ma jak zejść teraz do -23C Pokazuję tyle co jest.
  47. 18 points
    Dziś chyba w całej Polsce dały czadu Pod radioteleskopem UMK w podtoruńskich Piwnicach było tak...
  48. 18 points
    Piękne.... Ciekawe czy za 4 godziny będzie powtórka
  49. 17 points
    Parę słów ode mnie. Jako ostatni dołączyłem do ekipy. Wybierałem się na zaćmienie do Argentyny, ale Paweł @bas.sic dał znać na AP, że zwolniło się miejsce, więc zmieniłem docelowy kontynent i cel podróży. Była to bardzo dobra decyzja :). Zawsze rodzi się pytanie czy ktoś (jak ja) będąc w sumie całkowicie zielonym w astrofotografii powinien jechać w takie miejsce (jeśli oczywiście ma na to oszczędzone środki? Moim zdaniem tak. Oczywiście trzeba zapłacić "frycowe" w postaci straty czasu na walkę ze sprzętem, który często nie działa tak jak powinien (albo jak uważamy, że powinien) i wiele innych rzeczy, które oczywiście jeśli mogą pójść źle to pójdą (za to radocha, jak już wszystko się zgra jest nie do opisania ). Jednak komfort 11 nocy ze stałą pogodą jest niewyobrażalny. Dodatkowo w otoczeniu ludzi, którzy służą pomocą i nie masz stresu ich o tę pomoc poprosić, bo za chwilę przyjdą chmury a jutro to nie wiadomo jak będzie. Tak, że wielkie dzięki Wszystkim a szczególnie Pawłowi i Bartkowi @Bartosz Podróżowałem sam (trochę na okrągło) Kraków > Frankfurt> Johannesburg > Windhoek. Z samolotu na podejściu do lotniska od wschodu: Lotnisko jest dość małe: Samo Winhoek jest ok. 30 km.od niego (za górkami po prawej): Niestety akurat trafiłem na kumulację przylotów i trzeba było odstać prawie 1.5 godziny do odprawy paszportowej: Byłem dzień wcześniej i miałem chwilę czasu żeby gdzieś pojechać. Niestety największe atrakcje turystyczne Namibii są w dość dużej odległości na północ lub na zachód od Windhoek. Do samej stolicy nie chciałem się pchać zwłaszcza, że pierwszy raz w życiu prowadziłem samochód w ruchu lewostronnym więc podjechałem do małego (?) rezerwatu dla niepoznaki nazywającego się "Daan Viljoen Game Reserv". Fajne miejsce, trzeba mieć więcej czasu niż 3 godziny (lub samochód 4x4) żeby zobaczyć np. żyrafy. Mnie udało się sfotografować:
  50. 17 points
    Podczas testów prowadzenia mojego montażu ze stopki wycelowałem w NGC 7000. Dobrodziejstwem fov mojego zestawu jest to, że pozwala przyjrzeć się dokładnie poszczególnym fragmentom, bez rozpraszania widza obrazem całości. Dziś burza wodorowa znajdująca się na północny-zachód od zatoki. Zdjęcie robiłem już ponad tydzień temu, ale jakoś nie było czasu obrobić. 27x300s Ha 7nm Orion Optics CT10, Atik 414EX, montaż o kodowej nazwie N50
  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.