Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 08/11/2019 in all areas

  1. 37 points
    Witam Z trudem zebrane 5h materiału (Księżyc i cirrusy). TLAPO804 i ASI071 Uwagi mile widziane
  2. 36 points
    Piotrek ( Grzędziel ) pokazał niedawno ubiegłoroczne, piękne zdjęcie niezwykle rzadko fotografowanej okolicy Łabędzia. Zdjęcie to zostało Polskim APODem 20 kwietnia 2019 roku. No i wskoczyło na moją listę " must have" od razu. W czasie sierpniowego urlopu miałem szansę zrealizować ten pomysł w nieco szerszym kadrze niż Piotr. Setup: Veloce RH 200, STL 11000 na ASA DMM 60. L: 25x600 sekund. RGB: 25x300 sekund na kolor. Z Broku. Opis poniżej. Opis:
  3. 28 points
    Hej Na zdjęciu przedstawiono mgławicę M8 oraz M20. Zdjęcie wykonane w trakcie wyprawy do Namibii. Asi1600 + TS71 + CEM25 + AsiAir L/R/G/B = 60min/30min/30min/30min w subach po 300s
  4. 22 points
    Fajka (Pipe Nebula) to fantazyjny zbiór ciemnych mgławic czyli ileś tam obiektów z katalogu Barnarda umiejscowiony na jasnym tle drogi mlecznej. Pewnie inni dołożyli swoje 3 grosze i też sobie to skatalogowali ale pozostańmy na prekursorach ciemnych mgławic. Tak mnie zirytował Jowisz w tym roku, że znalazłem sobie kadr i materiał bez niego Canon6D/200mm iso1600, 20x4min, f3.5, HEQ5 Fajka w takim ujęciu jest spora. Aby ja znaleźć w kontekście Drogi Mlecznej polecam tę mozaikę, jest praktycznie w centrum kadru: http://astromarcin.pl/images/aaa2016/MilkyWay/MilkyWay_Mosaic_6x50_2016_dusty_2800.jpg
  5. 19 points
    I jeszcze garść fotografii ze wschodu słońca nad Kasprowym Wierchem.
  6. 18 points
    Zdjęcie zrobione pod koniec czerwca w Roztokach Górnych. Łącznie 37x120s zmodyfikowanym NikonemD610 z Samyangiem 135/2 na HEQ5. To już któryś raz, kiedy na szeroko sfotografowałem ten kawałek nieba i... żałowałem... mam nadzieję, że to ostatni raz, kiedy popełniłem ten błąd. Przeważnie, jak coś wystawiam, to jestem do tego w jakimś stopniu przekonany... w tym przypadku, chcę się już od tego zdjęcia uwolnić... najzwyczajniej w świecie zabrakło mi wyobraźni, jak to można obrobić... w załączeniu wersja wyprana z gwiazd i z opisem poniżej... Pozdr i
  7. 15 points
    Witam. Udało mi się spełnić marzenie. Nie tak dawno dysponowałem jeszcze kiepską lornetką ale gdzieś po głowie chodziło coś nowego.Już nie podglądanie przyrody lecz ciemne,błyskające gwiazdami niebo. To był początek mojej choroby. Zacząłem przeglądać strony ze sprzętem optycznym.Tam też wpadła mi w oko lunetka Celestron 90 .Fajna-pomyślałem. Ale zaraz obok był Mak102.Jeszcze fajniejszy! Stąd już niedaleko do Newtona 150/750 na paralaktyku. Moja wiedza na ten temat była jednak znikoma (nadal jest),więc niewiele myśląc postanowiłem poradzić się mądrzejszych od siebie.Szybka rejestracja na forum i pytania. Tutaj pokazano mi właściwą drogę i wytłumaczono co się z czym je. Koniec końców zamówiłem GSO 8" ,który trochę przekroczył założony budżet.Kobieta zniosła wszystko cierpliwie.Rano następnego dnia obudziłem się ze strasznym przeświadczeniem popełnionego błędu! Nie.Tak nie będzie. Szybki telefon do Delty: - Pańskie zamówienie w trakcie realizacji.Tak oczywiście możemy zmienić... Udało się jeszcze uzyskać niewielki rabat. I dziś przyjechał! Teraz z tego miejsca pragnę ostrzec nowicjuszy.Zobaczcie co wyprawia z ludźmi ta choroba-astronomia amatorska. Nienaruszalna rezerwa naruszona,kobieta wkurw...na jak 150! A ja sobie siedzę,przeglądam oferty okularów i patrzę na to swoje cudo. Niebieski GSO 10". Pozdrawiam. Czystego nieba! PS. Pogoda nie rozpieszcza więc dziewiczy rejs musi poczekać.
  8. 14 points
  9. 12 points
    W końcu wszystkie sprzęty grają w jednym zespole , autofocuser od MateuszaW to prawdziwy majstersztyk , zadziałał autodithering w APT . eq6 , samyang 135mm , asi 178 mmc , baader Ha 7 nm . 50 x 180 s
  10. 10 points
    Przemyśl to jeszcze...masz prawo do zwrotu sprzętu i kupna 12"
  11. 9 points
    W wolnej chwili nagralem 3 filmik w HD skladajace sie na jedna calosc. Przedstawiaja moj obecny workflow przy przygotowaniu materialu do obróbki. Zastanawiam sie czy warto oceniac klatki dwukrotnie? Wszystkie uwagi mile widziane. cz1 KALIBRACJA cz2 KLATKA REFERENCYJNA cz3 ALIGNACJA I STACKOWANIE Edit. Tutki powstały dzięki temu tematowi
  12. 9 points
    Cześć, Mgławice pyłowe w Wilku. iOptron CEM25P, TS APO 360/60, Canon 6D, 25 x 5 min, ISO 1600, Tivoli, Namibia.
  13. 8 points
    Dzięki uprzejmości Darka dołączyłem i ja w tym roku do ekipy "Łowców Perseidów". Niestety w tym roku podczas pierwszej połowy nocy, księżyc rozjaśniał niebo a z kolei po zachodzie księżyca od strony Słowacji nadciągnęły gęste chmury. Spomiędzy nich, od czasu do czasu pojawiały się gwiazdy i droga mleczna. Wspaniała noc w naprawdę doborowym towarzystwie. Wielka wdzięczność Darkowi, jego żonie, Markowi i Marcinowi za wspaniale spędzony czas. Poniżej kilka kadrów oraz filmik
  14. 7 points
    Dzisiaj wybrałam się na obserwacje, po długim czasie przerwy. Odkąd przeporwadziłam się do Gdyni, "nie miałam siły" wychodzić z teleskopem. Nie mam pojęcia dlaczego. Jedno jest pewne: na zdrowie mi ta bierność nie wyszła i pomału tęsknota zaczynała mi doskwierać. Dlatego dzisiaj zabrałam mojego telepa przed blok i zastałam na prawdę czyste niebo. Wiem, że Albireo to temat mocno "oklepany", ale mnie chyba jeszcze długo się nie znudzi. Widok mocno kontrastowej pary gwiazd za każdym razem zachwyca w podobny sposób. Dziś obserwowałam ją przy niedużym powiększeniu, 36x. Pierwotny składnik wyraźnie żółty (K3II). Intensywny blask powoduje, że przybiera złoty odcień. Podobny jak złota gwiazda Alpha Aquaris (Sadalmelik). Druga z gwiazd jest zaskakująco błękitna. A jest to błękit wyrazisty, niezapominajkowy. Wtórny składnik typu widmowego B8V jest znacznie ciemniejszy od gwiazdy macierzystej, ale nie niknie w jej blasku, za to wspaniale kontrastuje współtorząc uroczą parę gwiazd, oddalonych od siebie o blisko 35''. W jednym polu widzenia było widać sporo gwiazd. Był wyraźne. choć zdawały się być całkowicie "bezbarwne" na tle złoto- błękitnej gwiazdy beta Cygni.
  15. 7 points
    Po przeczytaniu tego nagłówka wiele osób zastanawia się pewnie, co to jest Huta i gdzie to do diaska leży? Czy chodzi o Nową Hutę obok Krakowa? NIE! To miejscowość w województwie Wielkopolskim w Gminie Czarnków. W ubiegły weekend, a konkretnie 10 sierpnia 2019 roku odbyła się tam trzecia edycja inicjatywy astronomicznej, za której współorganizację byłem odpowiedzialny. Nie chcę wam relacjonować tego wydarzenia, bo oficjalne relacje pojawiają się w mediach, które nam patronowały lecz chciałbym powiedzieć, jak bardzo się cieszę, że po raz kolejny coś mi się w życiu udało. Organizowanie wydarzeń bez względu na ich charakter, jeśli są wydarzeniami publicznymi to wielka mordęga i kłębek nerwów. Trzeba zadbać o bezpieczeństwo, odpowiednie warunki, atrakcje, namówić patronów do wsparcia, znaleźć sponsorów i ogółem modlić się o to, żeby wszystko wypaliło. Nie informowałem was o inicjatywie przed jej organizacją, bo byłem masakrycznie zestresowany. Mimo, że wszystko starałem się dopiąć na ostatni guzik oraz mam świadomość tego, że to nie jest impreza z alkoholem to jednak bałem się, że wybuchnie coś kontrowersyjnego i moja "reklama" zyska złą popularność, a w komentarzach ludzie zjedzą mnie za moją głupotę. Na szczęście wszystko przebiegło pomyślnie. Chciałbym tylko napisać jeszcze kilka słów od siebie na temat tego skąd w ogóle pomysł, i jak udało się to wydarzenie zorganizować. Ogólnie to było, jak już wspomniałem - trzecie wydarzenie astronomiczne w Gminie Czarnków, w której mieszkam. Za organizację poprzednich dwóch również byłem w pewien sposób odpowiedzialny. Kluczową edycją w mojej "karierze" organizatora okazała się jednak druga (w 2018 roku), w której obserwowaliśmy całkowite zaćmienie Księżyca. Przyjechało sporo zainteresowanych niebem osób, a najciekawsze było to, że mimo tego iż przygotowaliśmy kilka swoich urządzeń na tą imprezę to ludzie i tak przychodzili ze swoimi teleskopami, lornetkami, czymkolwiek... Byłem wtedy równie zestresowany, co w tym roku i równie mocno mi ulżyło, kiedy już było po wszystkim. W każdym razie po drugiej edycji zauważyliśmy (zarówno ja, jak i władze gminy), że takie wydarzenia są lokalnej społeczności potrzebne. W tyle głowy powstały plany już co do organizacji trzeciej edycji, lecz na tamtą chwilę nie wiedzieliśmy jeszcze gdzie mogłaby się ona odbyć. W tym roku, jakoś w marcu odezwała się do mnie Pani Prezes Stowarzyszenia Kobiet Aktywnych w Hucie, która oczarowana nocą naukowców w Hucie, jaką zorganizowaliśmy na spontanie we wrześniu 2018 roku, powiedziała, że w tym roku trzeba to powtórzyć. Od razu wpadłem na pomysł, że można by właśnie zorganizować trzecią edycję astronomicznego wydarzenia gminnego. Pani Prezes przystała na tą propozycję, ze strony władz gminy również usłyszałem aprobatę. Zastrzegłem sobie na początku, że jeżeli mamy coś robić to ja muszę zajmować się promocją tego wydarzenia i tak rzeczywiście było. Odezwałem się do wielu mediów lokalnych, regionalnych, do ogólnopolskich tematycznych czasopism, do przedsiębiorców z prośbą o patronaty i wsparcie wydarzeń na tyle na ile mogą. Ku mojemu zaskoczeniu wiele mediów, na których mi zależało z czysto promocyjnych względów oraz wiele przedsiębiorców zgodziło się wesprzeć wydarzenie. Kluczowym punktem miało być jednak coś innego. Dotychczasowe edycje organizowaliśmy angażując tylko i wyłącznie swój własny sprzęt astronomiczny. W tym roku postanowiliśmy znaleźć firmę, która udostępniłaby nam coś na co nas de facto nie stać, a co stanowiłoby prawdziwe zaskoczenie i atrakcję dla zwiedzających. Odezwałem się do najpopularniejszych sklepów astronomicznych w Polsce z propozycją patronatu i prośbą o sprzętowe wsparcie wydarzenia. Spośród nich najbardziej korzystną dla nas ofertę przedstawił sklep teleskopy.pl, którego bardzo polecam! Pan Aleksander - właściciel sklepu, udostępnił nam Sky-Watcher 12" Flex-Tube na Dobsonie. Teleskop spisywał się na wydarzeniu w sposób fenomenalny. Ludzie do niego ustawiali się w kolejkach. Wielkie brawa dla Teleskopów za zaufanie do naszej inicjatywy, a w szczególności do mnie, że sprzęt nie zostanie uszkodzony. Tak, czy inaczej patronat nad moim wydarzeniem objęło wiele ciekawych instytucji medialnych i wiele z nich poza patronatem chciało w jakiś sposób o tym wydarzeniu wspomnieć. Otrzymałem gigantyczne wsparcie zarówno od włodarzy gminy, jak i wielu znajomych, a także przedsiębiorców, którzy współpracowali ze mną przy organizacji tego wydarzenia. Muszę wam powiedzieć, że jest to coś, co naprawdę się udało i za rok ... znowu pewnie z podobnego powodu będę miał nerwy w strzępkach! Napisałem to wszystko z nadzieją, że w przyszłym roku ktoś weźmie ze mnie przykład i zorganizuje coś podobnego w swojej najbliższej okolicy. Moi drodzy, naprawdę trzeba niewiele, żeby zrobić coś ciekawego. Muszę się szczerze przyznać, że Integracja Pod Gwiazdami była wydarzeniem (kolejnym z rzędu), które zorganizowaliśmy po kosztach. Ktoś przywiózł nagłośnienie, ktoś pożyczył nam projektor, inny przywiózł ekran i udało się wspólnymi siłami doprowadzić całą tę inicjatywę do postaci, którą już naprawdę warto się chwalić, bo moim zdaniem - jest się czym chwalić, za kogokolwiek byście mnie teraz nie wzięli. fot. Anna Iciek
  16. 7 points
    Proszę by każdy, kto zamieszcza tu zdjęcia spojrzał na tytuł wątku. Potem oczywiście dalej może traktować to Forum, jak "brukowiec", ale z korzyścią dla nas wszystkich, byłoby lepiej, gdyby w ślad za fotograficznymi dowodami swojej astronomicznej działalności, każdy dodawał szereg przydatnych informacji. Byłoby to również znakiem certyfikującym zdjęcie. Bo skąd niby można wiedzieć, czy nie jest to kopia czyjejś pracy zaczerpniętej z internetu?
  17. 7 points
    Jaki jest wungiel każdy widzi - czorny jak czort I tak właśnie wygląda Worek wizualnie - jak wielka dziura w Drodze Mlecznej. Jednak na zdjęciu odkrywa swoje bogactwo i nie jest taki ciemny, jakby się zdawało. 4 jasne gwiazdy z prawej to Krzyż Południa. Natomiast w centrum złapał się ciekawy rodzynek - czerwona mgławica RCW71, która wbrew pozorom nie jest planetarką, a odległą mgławicą emisyjną. Poniżej crop 100% na nią: U góry cropa widać też gromadę Pudełko Klejnotów, która faktycznie odznacza się swoim blaskiem. Samyang 135 + Nikon D750 mod + CEM25EC unguided 34x120s, ISO400, f/2,5
  18. 7 points
    Tegoroczne Perseidy postanowiłem obserwować w nocy z 11 na 12 sierpnia, ponieważ na następną noc były złe prognozy pogody. Wyjechałem kawałek za miasto i już od 22 byłem pod w miarę ciemnym niebem. Niestety Księżyc zbliżał się do pełni i bardzo rozświetlał niebo. Rozstawiłem sprzęt i od godz. 22:37 aparat wykonywał non stop zdjęcia po 30s, aż do godz. 02:27. Spędziłem więc na obserwacjach cztery i pół godziny czasu. W tym czasie widziałem kilkanaście jasnych przelotów meteorów, nie tylko z roju Perseid. Aparat wykonał w sumie 350 klatek, a na 9-ciu z nich zarejestrowały się ślady przelotu meteorów. Aparat Canon 550D na montażu Star Adventurer, obiektyw Canon 10-22 mm ustawiony na 12 mm, przesłona F-3,5, ISO 800, 1600 i 3200 po zachodzie Księżyca. Jak wspomniałem wyżej klatki po 30 sekund.
  19. 7 points
    Odnoszę wrażenie, że środowisko miłośników astronomii dzieli się na tych, którzy obserwują niebo i tych, którzy wyposażają się w przeróżne gadżety do obserwacji i to staje się ich mottem. Gdyby profesjonaliści tak podchodzili do astronomii pewnie nie powstałoby żadne obserwatorium astronomiczne, a przynajmniej żadne by nie przetrwało tzw. próby czasu. Jest teleskop i co dalej? Obserwować niebo. Nie ma co wyciskać z tego teleskopu, bo ma on swoje ograniczenia choćby z tytułu montażu. Można lepszy okular zakupić, ale ten proponuje jak najlepszy i w sumie droższy, bo będzie służył tez do innych teleskopów w przyszłości. Większe powiększenie spowoduje konieczność częstego a wręcz ciągłego korygowania obiektu w polu widzenia. Taj sobie spokój z kolejnymi wydatkami. A konieczność ich zrobienia niech wyniknie z twoich potrzeb. Na forach obserwatorzy piszą wiele o swoich obserwacjach. Spróbuj zrobić to co oni. Odszukaj obiekt. Sprawdź jak go widzisz w swoim teleskopie. Oszacuj jasność. Zapisz wyniki obserwacji w dzienniku. Jak piszesz, wiele nauki przed tobą. Życzę sukcesów i zadowolenia z odkrywania tajemnic nieba.
  20. 7 points
    Ponieważ temat zawsze powraca i zawsze znajdują się tacy, którzy twierdzą że: -nie można ustawić teleskopu do pionu - otóż można -jeśli się uda ustawić do pionu, to trzeba obserwować na leżąco - otóż nie trzeba: -jeśli już da się zrobić to co powyżej, to teleskop nie będzie wyważony - otóż jest wyważony (zdjęcie przedstawia obie osie odblokowane): - jeśli użyje się takiego wysokiego statywu, że obserwacje będą możliwe w zenicie, to obserwacje nisko położonych obiektów będą niemożliwe- otóż są możliwe, nawet na siedząco. -długim refraktorem nie można na montażu EQ obserwować obiektów w zenicie, bo wali w nóżki statywu - otóż nie wali: tutaj jest pokazana sytuacja, gdzie mamy ustawienie nawet nieco poza pionem. W montażu EQ dochodzi oczywiście do sytuacji, gdzie nie jest możliwe bez obrotu tuby prowadzenie dookoła 360stopni jeśli obserwujemy blisko zenitu. Wtedy trzeba po prostu obrócić tubę w osi RA i w osi DEC o 180 stopni i cieszyć się dalej obserwacjami, niestety po odszukaniu na nowo obiektu. Dodać należy że takie utrudnienia występują także w montażach AZ i nawet Dobsonie, gdzie w zenicie trzeba dokonać obrotu tuby. PS Sorki za nieastronomiczne tło
  21. 7 points
    Tak se pykłem 6x300 sekund na zakończenie ostatniej sesji urlopowej o 3 nad ranem. Veloce, STL 11K na ASA DDM 60. Tak jak zeszły z matrycy, tylko kalibracja i histogram.
  22. 7 points
    Spotkania ze zwierzętami dodatkowo urozmaicają nocne obserwacje i dodają im smaczku. W miejscówce gdzie jeżdżę, praktycznie każdej nocy odwiedza mnie jakiś zwierzak. Często potrafią nieźle wystraszyć, szeleszcząc nagle gdzieś za plecami. Przeważnie jednak z daleka informują o swojej obecności Są to głownie lisy, sarny i zające. Raz miałem wyjątkowo bliskie potkanie z pewnym lisem.. Byłem akurat na towarzyskim wyjeździe w Zakopanem ale z racji, że był to drugi tydzień sierpnia nie mogłem odpuścić sobie okazji do nocnych obserwacji Perseid na tle Tatr. Rudy koleżka był tak towarzyski, że bez krępowania poczęstował się moim piwem... Z grzeczności pozwoliłem mu dopić do końca
  23. 7 points
    Księżyc nad Giewontem z nocy z 8/9 sierpnia. Zdjęcie zrobione przypadkowo, niezaplanowane, Nikon D5300, Nikkor 55-200mm (200mm).
  24. 7 points
    Hej Na zdjęciu przedstawiono mgławicę Statua Wolności (NGC 3576) w gwiazdozbiorze Kila. Zdjęcie wykonane w trakcie wyprawy do Namibii. Asi1600 + TS71 + CEM25 + AsiAir S/H/O = 80min/80min/80min w subach po 300s Crop na Statuę 1:1 I cała klatka
  25. 7 points
    Dzięki bas.sic za stacki. Moje dwie wersje - jedna eksperymentalna jeśli chodzi o mapowanie kolorów i kurcze podoba mi się.
  26. 6 points
    Różnie w życiu bywa. Na przykład ostatnio firma dość niespodziewanie wysłała mnie służbowo na Hawaje. Jak tylko się o tym dowiedziałem to było dla mnie oczywiste że zrobię wszystko, żeby się dostać na Mauna Kea. Nie dość, że jest tam największe zagęszczenie wielkich obserwatoriów na świecie, to jeszcze jest to najwyższy szczyt Hawajów mierzący 4205m n.p.m. Co więcej, w wartościach bezwzględnych jest to najwyższa góra na Ziemi, wznosząca się 10km z dna oceanu. Wbrew pozorom dostanie się na szczyt wcale nie jest proste. Przede wszystkim Honolulu leży na wyspie O'ahu. Natomiast Mauna Kea - na wyspie Hawai'i, zwanej lokalnie po prostu Big Island. Czyli trzeba polecieć, ale to akurat było od początku jasne. Druga sprawa, to jak będąc już na Big Island (jak sama nazwa wskazuje wyspa jest naprawdę duża) dostać się na szczyt? Jest jedna firma, która wynajmuje samochody 4x4, którymi można tam wjechać, ale cenę za taką przyjemność uznaliśmy z małżonką jednogłośnie za przesadzoną. Jest też firma, która wozi ludzi na zachód słońca na szczycie busami 4x4, jednak cena za tę przyjemność rozśmieszyła nas jeszcze bardziej. Dość szybko na prowadzenie wybiło się jedyne słuszne rozwiązanie: trzeba tam wejść. Pewnego wieczora wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy drogą Saddle Road, przecinającą wyspę w poprzek szerokiej przełęczy między ogromnymi wulkanami tarczowymi Mauna Kea i Mauna Loa. Początkowo było ciepło i tropikalnie, ale w miarę zdobywania wysokości temperatura szybko spadała, wjechaliśmy w stratocumulusy, spadł mały deszczyk. Na wysokości ok. 2000m skręciliśmy w prawo, aż po ciemku dojechaliśmy do parkingu przy Ellison Onizuka Information Station na wysokości 2800m n.p.m. Onizuka był amerykańskim astronautą, który zginął w katastrofie Challengera. Pochodził z Kona na Big Island. Po wyjściu z samochodu dwie rzeczy uderzyły nas od razu: jasność sterczącego pionowo klina światła zodiakalnego i hałaśliwy tłum ludzi. Przy dobrej pogodzie organizowane są tam pokazy nieba i ludzie przyjechali właśnie w tym celu. Zresztą też liczyliśmy na ładny widok przez duży SCT. Niestety pokazy nieba zostały odwołane "ze względu na niekorzystne warunki". Powinni zmienić synoptyka. Nakryliśmy się śpiworami i zdrzemnęliśmy w aucie na parę godzin. O północy na parkingu było już tylko nasze auto. Cisza doskonała. Gdy ruszyliśmy w górę przeciwblask świecił wyraźnie dokładnie w zenicie. Stary rytuał: krok za krokiem pod górę, stukot kijków, chrzęst żwiru pod butami. Mimo całkowitego braku aklimatyzacji (normalnie koniecznej przy wejściu na ponad 4 tysiące metrów) parliśmy mocno do góry i dopiero na wysokości 3,500m zrobiliśmy pierwszy dłuższy odpoczynek. Gwiazdy wydawały się być na wyciągnięcie ręki, a wschodząca Droga Mleczna wyglądała zachwycająco. Nic dziwnego, w końcu to Mauna Kea. W tle widać łunę nad wulkanem Kilauea, który narobił w ostatnich dniach sporo zamieszania. Do tej pory szło się sprawnie, choć wpływ wysokości stawał się coraz bardziej odczuwalny. Odpoczęliśmy długo, zjedliśmy i opiliśmy się. Jednak mimo zmniejszającego się nachylenia terenu nie byliśmy w stanie utrzymać tempa. Narastające zmęczenie w połączeniu z abstrakcyjną porą (3 rano) i coraz mniejszą ilością tlenu stworzyły mieszaninę nurzącą, której nie sposób się było przeciwstawić. Gdzieś koło 3,800m n.p.m. zauważyłem, że znikły porosty. Byliśmy otoczeni przez sterylną wysokogórską pustynię. Na wschodzie świeciło światło zodiakalne zapowiadające zbliżający się świt. W tropikach brzask następuje bardzo szybko. Zanim rozstawiłem statyw światło zodiakalne znikło w kolorach poranka. Moje założenie wydawało się sensowne: wyjść o północy i dotrzeć w okolice szczytu jeszcze przed początkiem świtu astronomicznego. Obserwować największe teleskopy świata w trakcie pracy, ślące w niebo żółte wiązki laserów - taki miałem plan. Internety mówiły, że idzie się 6-7 godzin, więc wyszedłem z założenia, że tacy starzy włóczędzy jak my dadzą radę w 5 godzin. Nie daliśmy rady. Minęliśmy wtórny stożek wulkaniczny, jeden z wielu, i pierwszy raz w słabym świetle poranka zobaczyliśmy teleskopy, które wydawały się być już bardzo blisko. Spojrzałem na GPS i okazało się, że jesteśmy na wysokości 4000m, czyli zostało nam jeszcze 200 metrów w pionie do szczytu... Na zachodzie w czystych warstwach atmosfery wyraźnie odcinał się cień góry. Było to piękne. Ale fakt, że nawet nie zobaczymy wschodu słońca ze szczytu i że jeszcze mamy tyle do przejścia zupełnie nas znokautował. Po prostu zostaliśmy odarci z energii. Powłócząc nogami minęliśmy teleskop submilimetrowy Caltechu i Submilimeter Array, układ ośmiu 6-metrowych radioteleskopów. Japoński 8.2-metrowy teleskop Subaru i bliźniacze 10-metrowe teleskopy Kecka: W końcu dotarliśmy do telekopów Kecka na wysokości 4145m. Między nimi jest jedna jedyna ławeczka na całym obszernym szczytowym plateau. Dorka osunęła się na nią ciężko, wbiła wzrok w ziemię i zapadła w katatoniczne odrętwienie. Zdarza się. Co by nie mówić rozciągał się stamtąd piękny widok na wulkan tarczowy Mauna Loa, największy czynny wulkan na świecie. Drugie zdjęcie jest przez teleobiektyw. Pod kalderą szczytową widać słynne obserwatorium atmosferyczne Mauna Loa, gdzie od lat 50-ch XX w. prowadzi się m.in. dokładne pomiary stężenia dwutlenku węgla w atmosferze. Odsapnąłem chwilę i powlokłem się dalej w górę, aż dotarłem na sam szczyt na wysokości 4205m, gdzie znajduje się kolejna grupa teleskopów. Barometr wskazywał ciśnienie 615hPa. I jak tu się czuć świetnie? Od lewej 4.2-metrowy teleskop kanadyjsko-francusko-hawajski (CFT), ogromny 8.2-metrowy Gemini North i mała perełka, UH88 (University of Hawaii 88 inch) o średnicy 2.2m. Zbudowany w 1968 roku był wówczas jedynym teleskopem na szczycie i nosił dumne miano Mauna Kea Observatory. W drodze powrotnej sfotografowałem miejsce, w którym powstanie gigantyczny Thirty Meter Telescope (na końcu dróżki biegnącej w prawo), o ile naukowcy dojdą w końcu do porozumienia z rdzennymi Hawajczykami, którzy za żadne skarby nie chcą się na to zgodzić, bo to dla nich święta góra. W tle zdjęcia widać wyspę Maui. Na jej najwyższym szczycie, Haleakala o wysokości 3050m, również znajdują się obserwatoria astronomiczne, m.in. teleskopy Pan-STARRS znane z odkrywania komet i planetoid. No to tyle, czas wracać.
  27. 6 points
    Czekałem na wczorajszy wschód Księżyca jednak przesłoniły go niewidoczne chmury. Dzisiaj wieczorem było nieco lepiej - niebo idealnie czyste ale nad horyzontem wisiało takie półprzezroczyste zamglenie które nie pozwoliło dostrzec samego wschodu. 100-letni komin Cukrowni Ciechanów wskazuje na Księżyc.
  28. 6 points
  29. 6 points
    Nie kumam... Zrobiłeś astrobutkę dla siebie, a setup na zewnątrz ???
  30. 6 points
  31. 5 points
    To tak na szybko "upichcone". W załączeniu masz plik .ino skompilowany dla Arduino Uno, w IDE wersja 1.8.9. oraz biblioteki dla MLX 90614 oraz BME20. Żeby Ci zadziałało musisz mieć jeszcze dodatkowo czujnik temperatury np. DHT 22 lub taki ja użyłem tj. BME280. W pliku .ino jest oprogramowany BME280 ( dodatkowo, oprócz temperatury otoczenia, zyskujesz pomiar wilgotności i ciśnienia ). Zasilanie dla obu czujników to 3,3 V pobrane z Uno. SDA to pin A4, SCL to pin A5 na UNO. DETEKTOR_CHMUR.zip Adafruit_BME280_Library-master.zip Adafruit-MLX90614.zip
  32. 5 points
    Mak + ZWO + RED 610nm
  33. 5 points
    W końcu udało mi się skończyć i wyposażyć w pełni moja Astrobude. Wyszła jak wyszła najważniejsze że spełnia swoje zadanie . Koniec że sterczeniem na zewnątrz Hura.
  34. 5 points
    Dzisiejsza pełnia księżyca Synta 8 z kitowym okularem 25mm. Zdjecie zrobione przy pomocy telefonu.
  35. 5 points
    14/15.08.2019r 3 kamery zarejestrowały 133 meteory, w tym 104 Perseidy, czyli jeszcze mają sporą aktywność, tylko że pełnia Księżyca przeszkadza... Kilka jaśniejszych z ostatniej nocy:
  36. 5 points
    Cześć bikolor zrobiłem raz w życiu, a teraz sobie eksperymentuję. Materiał zebrany w lipcu, ilość średnia, ale nie jakoś bardzo mało. Rasa 11" + Asi 1600 65X180s Ha 120x180s O3 bez klatek kalibracyjnych wersja druga wersja pierwsza
  37. 5 points
    pobrane 11:34, skonczone 11:59 G skladalem identycznie jak Ty Kuba. edit. poprawilem halo przy niebieskich gwiazdkach.
  38. 5 points
    Statua w palecie SHO S/H/O = 60min/60min/60min w subach po 300s Nie pytajcie o kadr, miałem trudności z ustawieniem obiektu w centrum . W celach prezentacyjnych postanowiłem, że tego nie przytnę.
  39. 5 points
    Przykro mi to stwierdzić, ale to nieuleczalna choroba tzw: dwucalica złośliwa. pk
  40. 5 points
    Składanka z nocy 8 - 11 sierpnia. Ogólnie nie za dobrze w tym roku i jeszcze dzisiaj leje Andrzej
  41. 5 points
    Ponieważ sprawa pochodzenia map, które oferuję w tym wątku, budzi ciekawość - by nie powiedzieć emocje (nawet niezdrowe: patrz casus eda49) - postanowiłem napisać co nieco o samych mapach, jak i tym, skąd je mam. Odpowiem też na pytanie kolegi Wessela o klauzulę tajności. Potoczna, branżowa nazwa "moich" map to obrębówki (formalnie: mapy obrębowe) lub powiatówki. Prezentują powiaty z czasów Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, a dokładnie po reformie administracyjnej z 1957 r. [1] Jest to pierwsza seria map pokrywająca cały kraj, stworzona specjalnie na potrzeby cywilne po II wojnie światowej. Do tej pory, w atmosferze powojennego krycia tajemnicą wszystkiego co się dało, dokładne mapy posiadało tylko wojsko. Sytuacja ta mocno ciążyła władzom samorządowym, które nie miały dostępu do dobrych map terenów, którymi zarządzały. W atmosferze odwilży pogomułkowskiej podjęto decyzję o udostępnieniu map wojskowych cywilom. Nie stało się to jednak w sposób automatyczny, a poprzez ingerencję w treść map. I tutaj zaczyna się najciekawsza część. Skrótowo opisuje to Wikipedia [2] oraz opracowanie pt. "Dawne mapy topograficzne w badaniach geograficzno-historycznych" [3], a zwłaszcza jeden akapit na str. 115. Zacytuję go w całości (wygląda na to, że opiera się na nim wpis w Wikipedii): Mówiąc krótko, powiatówki nie pokazywały terenu idealnie w 100% wiernie, ale poddano je celowym zniekształceniom, a niektóre obiekty po prostu usunięto. Doskonale opisuje ten proces artykuł pod wiele mówiącym tytułem "Utajnianie parametrów układów i map" [3] z pracy pt. "W okowach radzieckiej doktryny politycznej. Służba topgraficzna Wojska Polskiego w latach 1945-1990". Znowu obszerny cytat: Być może niektórzy z Was znają projekt Mapy WIG [5], czyli "Niekomercyjny projekt udostępnienia skanów map i materiałów geograficznych wydanych przez Wojskowy Instytut Geograficzny (WIG) w latach 1919-1939". Jeśli nie, to czym prędzej się z nim zapoznajcie. Powiązany z mapywig.org jest serwis Archiwum Map Zachodniej Polski, znany jako AMZP [6]. Rozwinięciem obu serwisów jest z kolei Mapster [7] - bardzo wygodna w obsłudze składnica starych map z wyszukiwaniem po nazwie miejscowości (dostajemy listę dostępnych map, na znajduje się interesujące nas miejsce), graficzne skorowidze arkuszy map i tekstowe zestawienia tychże (dziesiątki wydań, można w tym utonąć na długi czas). Źródła najróżniejsze - zarówno polskie, jak i zagraniczne, w tym odtajnione mapy tworzone na potrzeby armii amerykańskiej i CIA. Wracając do powiatówek - wydawało mi się, że jeśli Mapster jest tak bogatym źródłem, to powiatówki będą w nim na sto procent. W końcu nie były tak chronione jak mapy sztabowe. I tutaj się zdziwiłem - nie ma ich. Grzebiąc głębiej w sieci trafiłem na serwis RCIN (pełna nazwa to Repozytorium Cyfrowe Instytutów Naukowych) [8]. Dla przykładu znalazłem powiat, w którym mieszkam: http://rcin.org.pl/dlibra/docmetadata?id=23068&from=&dirids=1&ver_id=&lp=14&QI= Opis bibliograficzny i miniaturka mapy mówią wyraźnie, że jest to jedna z powiatówek, ale przy próbie obejrzenia pełnej wersji zostajemy przeniesieni do strony logowania. Sprawdzając dokładniej opis bibliograficzny trafiamy na Prawa oraz Zasady wykorzystania. I cóż tam widzimy? "Prawa zastrzeżone - dostęp ograniczony" oraz "Zasób chroniony prawem autorskim. Korzystanie dozwolone wyłącznie na terminalach Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN w zakresie określonym przez przepisy o dozwolonym użytku." Jeśli pogrzebie się jeszcze głębiej, to na stronie RCIN można trafić na dział "Prawa autorskie" [9], który te kwestie dokładnie wyjaśnia. Pomyślałem, że to dziwne, w końcu mapy wojskowe są od dawna dostępne publicznie, a te cywilne, wykonane ze środków publicznych i na użytek cywilnej administracji nie? Napisałem w tej sprawie do jednego z opiekunów serwisu Mapy WIG, który po pierwsze potwierdził, że treść tych map mija się czasami z rzeczywistością ("proszę pamiętać, że one były celowo zniekształcane, i to lokalnie, tzn. nie za pomocą jakiegoś "algorytmu", który można by teraz odwrócić, ale przez ludzi, przypadkowo / losowo. Dlatego _czasem_ lokalizacja pewnych elementów terenu może zupełnie nie pokrywać się z rzeczywistością"), a po drugie wyjaśnił przyczynę braku powiatówek w serwisie: "Tych map, mimo tego, że są bardzo ciekawe, nie udostępniamy ze względu na prawa autorskie. Wprawdzie jest ustawa, zgodnie z interpretacją której te mapy można udostępniać, bo powstały przy udziale skarbu państwa, ale jest też druga ustawa, która twierdzi, że nie można udostępniać (ustawa o prawach autorskich i dziełach pokrewnych). (...) Nie było też sensu robienia skorowidza tych map w mapsterze, ponieważ te mapy nie mają żadnej siatki (celowo), są niekartometryczne (celowo), i - nie ma kto ich zrobić, ani nie widać perspektywy, aby te mapy można było w najbliższym czasie udostępnić". Czyli pat - mapy istnieją, nie są utajnione (o tym później), a korzystać z nich w zasadzie nie można. Piszę "w zasadzie", bo przecież <sarkazm ON> wystarczy pojechać do Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, zasiąść przed terminalem i korzystać do woli! <sarkazm OFF> Wyjaśnienia wymaga jeszcze termin "niekartometryczne". Mówiąc w największym skrócie, mapa niekartometryczna nie nadaje się do praktycznego użytku. W przypadku powiatówek niekartometryczność polega na braku siatki współrzędnych, braku godła, braku współrzędnych na krawędziach oraz - to chyba najbardziej dotkliwa cecha - wspomnianych już celowych zniekształceniach treści. Dlaczego w takim razie powiatówki były w powszechnym użyciu przez ponad dwie dekady? Na to pytanie odpowiedź padła już wcześniej - po prostu nie było innych map dostępnych administracji cywilnej o tym stopniu dokładności. Do wielu zastosowań nadawały się jednak całkiem dobrze. Sytuację zmieniła zmiana ustroju i upadek bloku wschodniego. Mapy wojskowe zaczęły być stopniowo odtajniane i udostępniane cywilom - najpierw w małych skalach (mniej dokładne), później coraz większych (bardziej dokładne). Niemal dokładnie 30 lat temu, 13 sierpnia 1989 r., Sztab Generalny Wojska Polskiego obniżył klauzule tajności niektórych map, a kilka miesięcy później odtajnił kolejne [10]. I po tym długim wywodzie mogę chyba odpowiedzieć na pytanie kolegi Wessela: "dlaczego na tych mapach nie ma adnotacji o zdjęciu klauzuli poufności?". Wesselowi chodziło zapewne o to, że słowo TAJNE lub POUFNE wydrukowane na mapie nie zostało przekreślone. Odpowiedź prowokacyjna brzmi "a po co?". Bardziej wyważona: "czy to naprawdę potrzebne?". Oto dwa przykłady: fragmenty map okolic Legnicy (skala 1:50 000) oraz Wrocławia (skala 1:500 000). Pełne źródła: Legnicę wziąłem z Eloblog [11], a Wrocław z AMZP [12]. Jak widać na załączonym obrazku (Wrocław), nie trzeba skreślać klauzuli tajności, by mapa stała się ogólnie dostępna. A tak na marginesie, patrząc na sprawę mniej formalnie, a bardziej zdroworozsądkowo: skoro bardzo dokładne, kartometryczne, tworzone bez zniekształceń, wykreślane w dużych skalach mapy wojskowe są obecnie jawne, to dlaczego niekartometryczne, z celowymi zniekształceniami mapy cywilne nadal miałyby być tajne lub poufne? W dobie obrazowania satelitarnego, z powszechnie dostępnymi źródłami takimi jak mapy Google lub nasz rodzimy Geoportal [13], a w końcu mapami tworzonymi przez społeczność (znany zapewne wielu z Was projekt Openstreetmap [14] i oparte na nim różnorodne aplikacje) taka tajność staje się jedynie "tajnością". Na koniec wyjaśnię jeszcze, skąd mam tak duży zbiór powiatówek. Wbrew prezentowanym przez niektóre osoby teoriom spiskowym (te posty są na szczęście dla ich autora ukryte przez administrację forum) nie mam ani nie miałem rodziny w wojsku. Zresztą powiatówki są mapami do użytku cywilnego, mimo że powstały w kreślarniach wojskowych. Swego czasu przez kilka lat pracowałem w bibliotece Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu jako administrator sieci komputerowej i systemów bibliotecznych. Pewnego razu, bodajże w 2009 lub 2010 r., zauważyłem na korytarzu wózki wyładowane mapami powiatów województwa dolnośląskiego. Po nitce do kłębka dotarłem do informacji, że mapy zgromadzone w bibliotece są przeznaczone do skatalogowania, ale jest to tylko niewielka część dotycząca Wrocławia i okolic. Reszta map jest przechowywana w innym budynku, w pomieszczeniu służącym jako rupieciarnia i przeznaczonym do remontu, w związku z czym wszystkie zgromadzone tam przedmioty w trybie pilnym mają być wywiezione jako niepotrzebne. Okazało się, że ten pilny tryb jest naprawdę bardzo pilny, bo mapy miały być wyrzucone (sic!) już tego samego dnia. Uprosiłem osobę odpowiedzialną za sprzątanie, by odroczyła egzekucję i kolejnego dnia przyjechałem do pracy samochodem, pakując do bagażnika wszystkie mapy niezależnie od ich stanu. Swoją drogą okazało się, że papier potrafi być naprawdę ciężki, całość waży dobre kilkadziesiąt kilogramów. Po niektórych mapach widać było "zmęczenie materiału" i niezbyt delikatne traktowanie - rozerwania, naderwania, poszarpane krawędzie, przebarwienia itp. Część z nich odrzuciłem jako zbyt zniszczone, część rozdałem znajomym, a resztę złożyłem w bezpiecznym i suchym miejscu, gdzie czekały na lepsze czasy. Niektóre z map stały się z czasem ozdobą ścian w moim przedpokoju (nakleiłem je jak tapetę), a resztę powoli katalogowałem. W pewnej chwili pracę przerwałem i wróciłem do niej w lipcu tego roku. Okazało się, że uratowałem około 250 powiatów. Niektóre z nich są niekompletne, ale to na szczęście niewielki procent całości. Na wszystkich arkuszach są pieczątki - zazwyczaj dwie, bywają trzy - z informacją o dysponencie. Widać je na poniższym zdjęciu. Na niektórych arkuszach widziałem też pieczątkę bodajże z Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach; zrobię zdjęcie i dorzucę, gdy trafię na taką mapę. Faktycznie na niektórych mapach jest pieczątka z Katowic, ale nie z AWF, a z Zakładu Zagospodarowania Turystycznego GKKFiT - widać to na nowym zdjęciu. Mogę jedynie gdybać, do czego służyły. Jeśli dysponował nimi Główny Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki oraz uczelnie, to zapewne przydawały się do pracy ze studentami oraz do planowania aktywności związanych z wypoczynkiem i turystyką. Na mocno zdekompletowanych okolicach Pisza i Mrągowa (Kraina Wielkich Jezior) ktoś wykreślił czerwoną kredką działki przylegające do jezior. Być może jakaś instytucja planowała budowę ośrodka wypoczynkowego dla pracowników i na mapach wytypowano obszary, które później sprawdzano w terenie i urzędach. Inne mapy z kolei, zwłaszcza obszary górskie i pogórza, były składane do mniejszego formatu tak jak mapy turystyczne. I do takiego celu najprawdopodobniej służyły - jeśli ktoś pamięta, jaką "dokładnością" charakteryzowały się mapy turystyczne wydawane przez PPWK w latach 70. (znowu ingerencja wojska!), ten zrozumie, jakim skarbem musiała być mapa topograficzna z gęstymi poziomicami, zaznaczonymi drogami leśnymi i różnymi ciekami wodnymi. Bardzo ciekawy artykuł na ten temat ("Cenzura w kartografii okresu PRL na przykładzie map do użytku ogólnego") dostępny jest w kolejnym źródle [15]. Pokazany jest tam na zdjęciach proces deformacji map poprzez ich cięcie na fragmenty, zmianę położenia i ponowne sklejanie. No i to chyba wszystko. Przepraszam, jeśli kogoś znudziłem, ale ponieważ temat dla niektórych osób jest kontrowersyjny, a pytanie "skąd on to ma?" nie daje spać po nocach, zdecydowałem się na dokładne wyjaśnienia. Poza tym potraktowałem temat jako pretekst do opowiedzenia o mapach topograficznych jako takich. Poza astronomią i meteorologią kartografia (zarówno Ziemi, jak i nieba) jest moim konikiem PS. Nawiasem mówiąc w zamierzchłych czasach na Astropolis pojawiła się oferta sprzedaży odtajnionych map sztabowych na CD. Oto prehistoryczny wątek na giełdzie: https://astropolis.pl/topic/4470-mapy-topograficzne-polski-dla-miłośników-astronomii/ Gdyby ktoś miał ochotę obejrzeć, o jakie mapy chodziło, to pomocne będzie kolejne źródło [16] Źródła: [1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Podział_administracyjny_Polski_(1944–1975)#1957–1975 [2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_mapy_topograficzne#Mapa_obrębowa_powiatów_w_skali_1:25_000 [3] https://www.umcs.pl/pl/tablica-ogloszen,1458,monografia-dawne-mapy-topograficzne-w-badaniach-geograficzno-historycznych,38495.chtm (plik PDF) [4] https://geoforum.pl/strona/47155,47238,47242/wojsko-w-okowach-radzieckiej-doktryny-utajnianie-parametrow-ukladow-i-map [5] http://polski.mapywig.org [6] http://mapy.amzp.pl [7] http://igrek.amzp.pl [8] http://rcin.org.pl [9] http://rcin.org.pl/dlibra/text?id=copywright-low [10] https://geoforum.pl/strona/47155,47238,47257/wojsko-w-okowach-radzieckiej-doktryny-politycznej-wydanie-map-szeregu-skalowego-od-1-10-000 [11] https://eloblog.pl/zdigitalizowane-mapy-sztabowe-wojska-polskiego/ [12] http://maps.mapywig.org/m/Polish_maps/series_PRL/500K_SGWP/M-33-B_WROCLAW_1951.jpg [13] https://www.geoportal.gov.pl [14] https://www.openstreetmap.org [15] http://yadda.icm.edu.pl/baztech/element/bwmeta1.element.baztech-article-BAR0-0025-0102 [16] http://www.3fun.pl/mapa/
  42. 5 points
    Jeśli widziałeś tylko odblask, to śmiało mógł to być pies (nie, nie wszystkie psy szczekają), albo np. sarna. Rysia naprawdę ciężko spotkać, nawet w Bieszczadach. A wilki bardzo często chodzą samotnie. A jeśli chodzi o zwięrzęta spotkane podczas obserwacji nieba, to ciężko byłoby chyba wszystkie wymienić, z tych które najlepiej zapamiętałem to: - sowy (puszczyk, puszczyk uralski, uszatka i nawołująca z daleka włochatka) - lis, który przez kilkanaście minut chodził mi między nogami jak kot - koń, który zdejmował mi czapkę z głowy, przewracał walizkę z akcesoriami i zasłaniał zadem kometę - jeże, które miały swoją codzienną trasę akurat tam, gdzie rozstawiałem teleskop - kuropatwy, które przyglądały mi się podczas mroźnego zmierzchu, kiedy oglądałem kometę na tle zorzy wieczornej - ropucha szara, która idąc po żwirowej drodze trącała kamienie w taki sposób jakby ktoś się skradał - "psykające" nad głową słonki przy rozjaśniającym się niebie po całonocnej obserwacji - wrześniowe jelenie podczas rykowiska - czerwcowe derkacze, słowiki, świerszczaki i strumieniówki - wyjące wilki na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczadów
  43. 5 points
    Moje 3 kamery już od 17 lipca polują Ubiegłej nocy (9/10.08) zarejestrowały 126 meteorów, w tym 86 Perseidów. Najciekawsze: Sam miałem wczoraj ochotę na zliczanie, ale cirrus przeszkadzał a teraz leje... 13.08.2019r o 2UT ma być maximum wyliczone przez Petera Jenniskensa. Księżyc zajdzie przed 3 (1UT), a nad ranem Ziemia zbiera najwięcej meteorów sporadycznych. Tu na bieżąco jest aktualizowany wykres obserwacji Perseidów: https://www.imo.net/members/imo_live_shower/summary?shower=PER&year=2019 Do obserwacji potrzeba tylko: leżaka/materaca/karimaty, czerwonej latarki, kilku kartek papieru na podkładce, 2 ołówków (jakby 1 się złamał, długopis raczej nie, bo lubi przestać pisać) zegarka (telefon może oślepiać przy zapisywaniu początków i końców obserwacji - zalecane są okresy 15-20 minutowe) Trzeba się ciepło ubrać, ewentyalnie koc mieć, bo marzniemy leżąc w bezruchu, do tego termos z kawą/herbatą i jakaś przekąska (ciastka itp) Wskazane przypomnieć sobie jasności gwiazd, żeby wyznaczyć zasięg podczas obserwacji. Z dokładnością do 1 mag (ewentualnie od 0.5 mag) wyznaczamy jasność meteorów. Meteory mozemy dzielić najprościej na Perseidy i inne. Jak ktoś chce, to mozna dzielić na Perseidy, Akwarydy, k Cygnidy i sporadyczne. Mapka z rojami: To teraz liczmy na pogodę...
  44. 5 points
    Księżyc 2 dni po pierwszej kwadrze - 9.08.2019r Księżyc nisko nad horyzontem (17°), jakby był cięższy niż wczoraj i bledszy. Otulony mglistym woalem zawisł na granatowym niebie. Pełny Łuk Imbrium z kraterem Plato na jednym końcu i Eratosthenesem na drugim. Mare Nubium z klifem Rupes Recta i kraterami: Deslandres, Pitatus i Hesiodus. Tycho, Clavius, wschodnie krawędziowe morza. Achromatyczny Refraktor TS 152/900, ASI290MM, Omegon Halpha 12nm, EQ-ATM, FireCapture v2.6, Autostakket!3 (500/2500), Registax6, Microsoft ICE.
  45. 4 points
  46. 4 points
    "Łysy" w całej okazałości. projekcja afokalna. 14.08.2019. N.Skamierzyce. Bino 100mm/90deg.APM Semi APO. Iphone 6S/ adapter Bresser / prowadzenie ręczne. Obróbka PIPP/AS2/ Photo Director Acer.
  47. 4 points
    Na to kiedy idzie się spać na zlocie, pogoda nie ma żadnego wpływu
  48. 4 points
    Cześć, po długiej posusze i walce ze sprzętem wreszcie udało się coś wypalić . Na cel poszedł klasyk. Podziękowania jeszcze raz dla Taysona, Dzikiego i Spirita za pomoc z ogarnianiem setupu i oprogramowania. Pelikan z towarzystwem to jedyne 7 x 7 minut, strzelane po zajściu księżyca (stąd marna ilość materiału), bez klatek kalibracyjnych. ts apo65q i qhy8l
  49. 4 points
    1) Sowy latające wokół Ciebie podczas obserwacji - na początku ich pohukiwanie, szczególnie puszczyków może napełnić pampersa, ale z czasem się człowiek przyzwyczaja 2) Coś sapie i trzeszczy w krzakach, słychać jak się przemieszcza... Świecisz latarką, a tam radośnie tupie jeż... Co z tego, że włos się jeżył na głowie Kolejne nie będzie spotkaniem ze zwierzętami, ale równie przerażające... 3) Cisza, spokój, a nagle nieopodal Ciebie z góry świeci słup światła. Chowam się do samochodu, co to kurde ma być. Biorę lornetkę, nic nie widać. Nagle na masce samochodu odbija mi się słup światła, gacie pełne, cholera kosmici po mnie przylecieli światło zgasło, wyglądam lornetką i wtedy widzę - dwie zielone i dwie czerwone diody - dron, najprawdopodobniej straży granicznej. Ale tę noc zapamiętam na długo
  50. 4 points
    Z tym trudno polemizować, że się komuś coś bardziej podoba Natomiast czytając komentarze to odnoszę wrażenie, że większość zapomniała, że to zdjęcie z Warszawy, gdzie obiekt góruje 14* nad horyzontem, skala zdjęcia to 0,78"!!! Przykładowe zdjęcie Jesiona było robione w RPA (!) pod nieporównywalnie ciemniejszym niebem i nieporównywalnie wyżej nad horyzontem, w nieporównywalnie mniejszej skali! To trochę tak jakby każdą fotę M16 porównywać do foty z Hubbla "e no tam to lepsze kolory i gwiazdy jakieś takie ładniejsze i detal też" Nie mówię, żeby nie krytykować - każda konstruktywna krytyka myślę jest przez większość ceniona, ale halo - punkty odniesienia w postaci okoliczności robienia zdjęcia i parametrów są istotne
  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.