Jump to content

Krzysiek_S

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    580
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

252 Good

About Krzysiek_S

  • Rank
    Procjon

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Brawo. Po raz kolejny zachód Słońca czyni cuda. Na Szumawę z Karkonoszy potrzebna jest inwersja, taka jak 2 stycznia. Poza tym - Szrenica może się okazać i tak za niska. Warto wejść wyżej, w okolice Łabskiego Szczytu, Śnieżnych Kotłow i Wielkiego Szyszaka.
  2. Uzupełnić można, że wyliczyłeś obserwacje udokumentowane. Nie zapominaj o Borżawie (np. tu: http://www.dalekieobserwacje.eu/bieszczady-polonina-rowna-i-borzawa-z-malej-wysokiej-233-km/ ). Możliwe (co nie znaczy łatwe) są znacznie dalsze, w tym rekordowe w naszym regionie 340 km, z Krywania do Vladeasy. Co do pytania 3, to wiem, ale nie wiem, czy mogę kłapać na prawo i lewo. Witek w tym roku, po długiej przerwie, odezwał się na dalekich obserwacjach, ale poza tym nie mam pojęcia, jak z nim nawiązać kontakt.
  3. Stara, nie stara - przynajmniej miałeś już odpowiednie wyposażenie fotograficzne i wiedziałeś, w którą stronę je wycelować. Zdjęcie stamtąd przywołuje u mnie wspomnienia. Latem 1997 robiliśmy z kolegą, w tamtej okolicy, grań Hintere Schwärze - Similaun. Trafił się dzień z niesamowicie przejrzystym powietrzem. Wtedy nie byłem jeszcze "dalekoobserwacyjny", więc pewnie i tak bym poprzestał na ogólnych fotkach. Nawet gdybym jednak chciał czegoś więcej, to miałem Smienę 8M, klisza się kończyła, a w dodatku dałem aparat koledze i obiecałem, że zdjęcia będą jego. Dwa dni wcześniej, jego sprzęt (chyba też Smiena, albo coś podobnej klasy - na pewno radzieckie) wypadł mu z rąk na grani Weißkugel. Gdy patrzyliśmy bezradnie, jak toczył się po stromym, śnieżnym polu, kolega wypowiedział słowa, od których aż mnie zmroziło: "Będziemy tędy schodzić!" - wspinał się dużo lepiej ode mnie, więc może dla niego realne... Na szczęście, być może dla nas obu, aparat w końcu wpadł do szczeliny brzeżnej lodowca i było "po ptokach". Na wszelki wypadek dałem mu swój, żeby nie przyszło mu do głowy penetrować tej szczeliny ;-). Z perspektywy lat dopiero widać, jak w stosunkowo krótkim czasie upowszechnił się sprzęt cyfrowy, wysokiej klasy, wówczas dla mnie zupełnie niewyobrażalny. Teraz po prostu dałbym koledze kopie plików. Gdyby jednak coś takiego wpadło do szczeliny lodowca... Oj...
  4. Jeśli widok odpowiada temu tutaj: http://www.dalekieobserwacje.eu/tatry-z-warzyc-k-jasla/ to może by tak odświeżyć ten wpis? Zdjęcia faktycznie są piękne, Jasło pod Tatrami! Poza tym starsze wpisy dublują się: http://www.dalekieobserwacje.eu/tatry-z-warzyc/ - co myślicie o tym, by je przy okazji scalić? Nie wiem, ile z tym jest pracy, a łatwo daje się dobre rady z zewnątrz.
  5. Michał, poprawić te drobiazgi w opisie i dodać na DO: http://www.dalekieobserwacje.eu/tatry-z-siniewskiej-gory-200/ Bieżący materiał jest najzwyczajniej w świecie jeszcze lepszy! W tym roku 200-kilometrowe obserwacje już chyba spowszedniały, ale moim skromnym zdaniem, nie ma się co przyzwyczajać. Kończąca się właśnie zima (kalendarzowa, bo w pogodzie prawie jej nie było) stanowiła, w ciągu ostatnich kilku lat, wyjątek pod względem liczby dni z aż tak sprzyjającymi warunkami. Może powinno się dodać "wykorzystanych" do "dni". Pamiętam jednak całkiem niedawne zimy, podczas których w ogóle nie było sensu jechać na jakiekolwiek obserwacje, bo cały czas panowała pochmurna, niżowa pogoda. Z drugiej strony, kilka ostatnich było jakby lepszych. Za rok zobaczymy, czy seria będzie miała ciąg dalszy :-).
  6. Radek, jesteś pewny, że na zdjęciu jest Błyszcz, a nie ma Bystrej? Błyszcz nawet nie jest porządną górą, tylko raczej punktem w grani głównej, z którego odchodzi boczny grzbiet z wyższą Bystrą. Dodatkowe: Chyba wiem, co jest grane. W bazie nazw, u Ulricha jest Błyszcz, a nie ma Bystrej! Nie rozumiem, jak to się stało, bo przecież chodzi o najwyższy szczyt Tatr Zachodnich.
  7. Byliśmy już na obrzeżach wyżu, dlatego tak wiało. Koledzy z Podkarpacia mieli za to świetne warunki. Mogliby coś tu pokazać w stosownym wątku. A myślałem, że wiosna już się tak rozbuchała, że nic specjalnego się nie przytrafi. Tymczasem słowacki dalekoobserwator uchwycił w piątek Hochschwab z Vtáčnika (na http://naobzore.net jest więcej informacji). Co najfajniejsze, fotografował z drzewa :-) BTW, zdążyłeś zejść przed najazdem tłumów? Podobno na Tąpadłach było wręcz niemożliwie, pomimo zarazy. No i co, był jakiś ciąg dalszy? Po południu odwiedziłem Okole w Górach Kaczawskich, gdzie tłumów nie ma. Warunki bez porównania słabsze, niż rano. Widok w zasadzie kończył się na Korunie, obu Szczelińcach i Skalniaku w Górach Stołowych. Na upartego dało się jeszcze wypatrzyć kawałek Gór Bystrzyckich (Wójtowska Rówień, 86 km), na lewo od Koruny. Trójmorski Wierch i Puchacz w masywie Śnieżnika - niewidoczne.
  8. Po świetnym styczniu i początku lutego, przyszła marna druga połowa tego ostatniego... a dzisiaj mamy już marzec. Ku swojemu zaskoczeniu, zobaczyłem ze Ślęży, około godziny 13, na granicy dostrzegalności, Górę Świętej Anny. W sumie nic nadzwyczajnego (112 km), ale zdarza się zaskakująco rzadko. Zdjęcie oczywiście w fałszywych barwach...
  9. Moi drodzy, przy okazji opisywania zdjęć z Pradziada, od kol. Rambo75, a także dywagacji na temat hipotetycznej obserwacji Apusenów wydźwigniętych nad mgłę inwersyjną, umknął mi pewien szczegół. Niestety, nastrajający mało optymistycznie. W warunkach, jakie panowały 2.I.2020 nad Morawami, pojawiała się możliwość dostrzeżenia z Pradziada pasma Hochschwab, odległego o przeszło 300 km. Wszyscy zapewne zwrócili uwagę, jak spłaszczone są na zdjęciach masywy Schneeberg i Rax, a niektórzy może nawet na moją późniejszą uwagę, że góry wychodzą na samej granicy mgły inwersyjnej. Pokusiłem się o zestawienie wyników obliczeń dla wybranych szczytów. Poniżej podane są wysokość w m n.p.m., odległość w km i wysokość horyzontalna w stopniach, dla widoku z Pradziada: Klosterwappen 2076 277.6 -0.8516 Keiserstein 2061 276.8 -0.8514 Waxriegel 1888 277.6 -0.8598 Heukuppe 2007 288.9 -0.8609 Ötscher 1893 287.7 -0.8614 Göller 1766 284.2 -0.8620 Hochschwab 2277 313.4 -0.8620 Jauerling 961 237.4 -0.8623 Severinkogel 2038 310.1 -0.8624 Obersberg 1467 276.7 -0.8624 O ile Schneeberg jest jeszcze w miarę wysoko, a Rax i może jeszcze Ötscher zauważalne, to różnice wysokości horyzontalnych pozostałych szczytów, niższych lub nieco odleglejszych, są znikome! Szybko przeliczyłem, że gdybym zrobił moim aparatem (kompakt z maksymalną ogniskową równoważną 720 mm) nawet zdjęcie idealnie ostre, to pomiędzy sąsiednimi pikselami byłoby około 0.0006° różnicy. No dobra, są tacy, którzy mają lepszy sprzęt. Załóżmy, że przy dostępnej ogniskowej 1200 mm i matrycy o większej rozdzielczości, trafią na podobne warunki i zjadą do rozdzielczości kątowej około 0.0002° na piksel. Czy góry pojawią się w całej swojej krasie? Obawiam się, że guzik - dalej będziemy mieli tylko kreski na horyzoncie i jeżeli trzeba będzie rozstrzygnąć, czy wyszło coś odleglejszego i wyższego, czy bliższego o 30 km i niższego o kilkaset metrów, to nie będziemy w stanie tego zrobić. Chyba dochodzimy do ściany, bo nie sądzę, że zacznie się wożenie teleskopów na dalekie obserwacje. Nie chcę siać defetyzmu, ale takie są wnioski z ostatnich obliczeń. 310 km i 280 km tylko z pozoru niewiele się różnią. Tym bardziej trzeba docenić ostatnią obserwację Apusenów z Niskich Tatr. Aktualizacja: żeby nie było, że zachęcam do załamywania rąk! Góry Apuseni, oglądane ze Słowacji, nie wymagają nadzwyczajnej refrakcji, dzięki czemu wyglądają na zdjęciu tak, jak należy :-). Obserwując Alpy z Sudetów Wschodnich, sięgamy poza normalny widnokrąg, co wymaga wsparcia ze strony inwersji. Silna refrakcja skutkuje wydźwignięciem, ale jednocześnie spłaszczeniem obrazu. Zrobiłem jeszcze jedne obliczenia, z warunkami takimi, które dobrze odtworzyły Schneeberg i Rax ze Śnieżnika (delikatnie zmodyfikowany, południowy pomiar z Prostejova). Uwzględniłem główne "przeszkadzajki", znajdujące się przed szczytem Hochschwab. Tak, jak powyżej, mamy wysokość, odległość i wysokość horyzontalną. Najpierw z Keprnika (azymut 207.7°): Hochschwab 2277 318.1 -0.82691 p1540_miraż 1540 301.6 -0.82724 p1214_miraż 1214 285.3 -0.82725 Przełęcz o wysokości 1540 m prawdopodobnie wcale nie byłaby widoczna - utonęłaby we mgle, podobnie jak niższe partie Schneebergu czy Raxa. Tym bardziej bliższy i niższy punkt terenowy. Gdyby udało się, w takich warunkach, zaobserwować cokolwiek nad tą mgłą, to bez wątpienia byłby to Hochschwab. Szansa jest. Teraz z Pradziada (azymut 209.9°): Hochschwab 2277 313.4 -0.86206 Hennesteck 1344 279.0 -0.86264 Tu jest nawet lepiej! Hennesteck też z pewnością by utonął, a różnica wysokości kątowych jest w zasięgu nawet mojego aparatu :-). Mamy w Sudetach Wschodnich szanse na przekroczenie 300 km, choć widok nie będzie równie zachwycający, jak Tatry z Pradziada. Należy się raczej spodziewać ciemnej kreski nad mgłą inwersyjną. No i zdjęcia muszą być jak brzytwa... Ze Śnieżnika raczej nie, bo Wyżyna Górnoswratecka przeszkadza. Bartodziej, uszy do góry!
  10. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Gdy jechałem na Śnieżnik, to zazwyczaj oceniałem swoje szanse na nie więcej niż 20% :-). A co do polowania na Apuseny - jest sobie wpis na DO, dość stary, ale takie dinozaury jak ja jeszcze go pamiętają: http://www.dalekieobserwacje.eu/karpaty-wschodnie-z-gory-bradlo-200/ Październik, a warunki chyba wymarzone - choć raczej nie dla mnie, bo mam za daleko. To, że Słowacy zrobili sporo obserwacji alpejskich, nie powinno dziwić z bardzo prostego powodu - mają wiele punktów widokowych w odległościach dużo "rozsądniejszych", niż 280 km, w dodatku nie potrzebują na nich wspomagania ze strony nadzwyczajnej refrakcji. Rzeczywiście jednak, obserwacji "rumuńskich" jest zdecydowanie mniej.
  11. Rozjaśniło mi się w głowie, gdy opisywałem zdjęcie od Tucznika. Ten ciemny pas, to jednak mgła inwersyjna. Wszystkie bardzo odległe szczyty wychodzą w symulacji na jej granicy, ale to niestety nie oznacza, że można zdjęcie uznać za ich udokumentowaną obserwację. Wstawiłem dwa do opisu. Jeden z nich, Severinkogel w paśmie Hochschwab, jest odległy o ponad 300 km i nie ma go co zasłonić, jednak - podobnie jak na zdjęciu Schneebergu z 17 grudnia 2016 - to, że wychodzi w obliczeniach nie jest rówoważne z faktyczną obserwacją. Wtedy miraż Klosterwappen zdążył z czasem zniknąć we mgle, a w symulacji nic się przecież nie zmieniło! W zakresie kątów azymutu 209-209.5° widać wprawdzie jakiś wyżej położony, ciemny pas, w kierunku zgodnym z położeniem Hochschwab, ale podobna, słabsza smuga jest też przy około 208°, a tam nie mam jej do czego przyporządkować. Wobec braku danych z sondowań przeprowadzonych w Austrii, nie potrafię rozstrzygnąć, czy mają one coś wspólnego z jakimiś górami, czy z wyżej położonymi pasmami mgły - podobnie jak poprzednio nie byłem pewny proweniencji mirażu nad Jauerlingiem, poza konstatacją, że nie ma go jak przypisać do jakiegokolwiek alpejskiego szczytu. Przypuszczam, że rozstrzygnięcie przyniosłyby zdjęcia ostrzejsze, najlepiej zrobione zaraz po zachodzie Słońca.
  12. W lecie byłem z żoną w Niskich Tatrach. Akurat w słowackich mediach pojawiła się informacja o turystach poszkodowanych po spotkaniu z niedźwiedziem, w rejonie Barańca, ale nie potrafię powiedzieć, czy miał miejsce faktycznie atak, czy tylko skręcenie nogi podczas panicznej ucieczki przed zbliżającym się zwierzęciem. Na pewno trudno o spokój, wobec myśli o możliwej konfrontacji z drapieżnikiem od nas większym i bez porównania silniejszym. Nawet jeśli ten drapieżnik zdecydowanie preferuje pokarm roślinny i nie patrzy na nas jak na potencjalne śniadanie (prędzej jak na źródło jedzenia z plecaka), to i tak jest odpowiednio wyposażony. Własnych doświadczeń w tym zakresie nie mam, bo w Sudetach, gdzie najczęściej szwendałem się po nocach, spotykałem najwyżej dziki, a jedyne realne zagrożenie stanowiły wiejskie psy. Wszystko zależy, jak długo się siedzi. Od siedzenia na kanapie rośnie brzuch :-). Oczywiście element ryzyka na pewno jest, a ja chyba mam skrzywienie od czasu, gdy pod lawiną w Kotle Łomniczki zginął mój dobry znajomy, który wcześniej prowadził kurs lawinowy. W każdym razie widać, że wejść się da, w miarę bezpiecznie, pod warunkiem przestrzegania zasad rozsądku. Pozostaje pytanie, czy TANAP nie ściga? Chyba, że masz uprawnienia taternickie, a sądząc po tym, co piszesz, wcale bym się nie zdziwił, gdybyś je miał. Czytam Wasze (chodzi też o Michała) relacje i nie mogę się nadziwić. Tak niedaleko, a tak inne warunki są uważane za optymalne. My tu w Sudetach wypatrujemy inwersji, jak kania dżdżu, bo bez niej guzik byśmy zobaczyli, a nie Alpy z Pradziada i Śnieżnika, Szumawę z Karkonoszy czy Beskidy z Gór Sowich. Mogę jeszcze to i owo wymienić. Tymczasem na kierunku rumuńskim przedstawiacie inwersję niemal jak plagę, która uniemożliwia obserwacje! Czy naprawdę nigdy się nie zdarza nad Panonią inwersja niska (gdzieś na 500 m npm), ale nie czysto radiacyjna przy samym gruncie, tylko wywodząca się przede wszystkim z osiadania wyższych warstw powietrza, z silnym wzrostem temperatury, wynosząca obraz odległych gór ponad granicę mgły?
  13. Ku tym razem niemiłemu zaskoczeniu, po drodze jest góra Jaworzyna (ta na granicy, między Raczą a Rycerzową), którą najzwyczajniej w świecie przegapiłem, bo jest bardzo blisko Pilska. Niby linia widzenia biegnie nad nią, ale na wysokości porównywalnej z lasem. Nie skreślam Pilska definitywnie, ale w znanym przysłowiu przypisuję mu rolę "gołębia na dachu". Wielka Racza zostaje wobec tego "wróblem w garści" - he, he.
  14. No nieźle, miałeś go przeszło 3 lata i ani mru-mru. Ciekawe, ile jeszcze takich obserwacji leży w zapomnieniu na dyskach twardych. Warunki termiczne z południa, bo Prostejov nie sonduje o 6 rano, ale i tak wyszło.
  15. No tak, połącz punkty i zobacz obrazek. Zdaje się, że opisywałem niedawno zdjęcie, które zrobił z Kral'ovej holi, w stronę Borżawy (ostatecznie okazało się, że nic nie wyszło). Jeśli to nie była zwykła wycieczka w góry, z przypadkową próbą złapania widoku, tylko zaplanowany, w oparciu o prognozy, wyjazd dalekoobserwacyjny... Koń jaki jest, każdy widzi... Przy okazji wyszło szydło z worka. Ja się tu zastanawiam, czy da się w zimie popróbować z Krywania, a Czarny najzwyczajniej w świecie tam chodzi! Czy wejście jest bezpieczne?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.