Jump to content

Piotr K.

Społeczność Astropolis
  • Posts

    536
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Piotr K.

  1. Nie tylko się wybieram, ale też prowadzę tam część zajęć. Z rejonu Wrocławia jedzie jeszcze dwóch kolegów. Może jeszcze ktoś, ale o tych dwóch wiem :)
  2. Są jeszcze wolne miejsca na Izerskie Długie Ekspozycje 2021 - ok. 9 miejsc. Zaliczka 50 pln, łączny koszt ok. 200 pln z noclegiem i wyżywieniem (nie pamiętam dokładnej kwoty). Tu są podstawowe informacje: http://www.astro.uni.wroc.pl/astroizery/ide/ide2021.html Jeśli ktoś jest chętny to trzeba pisać na astroizery@astro.uni.wroc.pl. Szczerze polecam, fajna atmosfera, ciemne niebo, ciekawe wykłady i masa rozmów z pasjonatami astronomii
  3. A nie są to przypadkiem wióry zestrugane w trakcie siłowego odkręcania srebrnego pierścienia...? W moim EQ3-2 kilka lat temu też wszystko rozkręciłem, przesmarowałem i wymieniłem podkładki, i ten srebrny pierścień dał się odkręcić bez problemu. Ale gdybym wcześniej nie obejrzał tutoriala, to zdarłbym gwint do cna, bo w życiu bym sam nie wpadł, że na obwodzie pierścienia są blokujące śrubki robaczkowe. Z tego co piszesz wynika, że te śrubki poluzowałeś bez problemu, ale i tak mam wrażenie, że to siłowe odkręcanie pierścienia wynikało ze zdzierania jakiegoś metalu metalem... :/
  4. Nie kolego, taki zestaw daje Ci dokładnie taką samą ogniskową jaką masz, czyli 500 mm. Jedyne co się zmienia przy mniejszym sensorze to pole widzenia - im mniejszy sensor, tym jest mniejsze. Liczy się skala zdjęcia, czyli to, ile sekund łuku (arcsec) przypada na jeden piksel. Jeśli mamy dwa sensory różnej wielkości, ale o tym samym rozmiarze piksela, to dla obu skala (=„powiększenie”) jest identyczna. Jedyna różnica to pole widzenia, czyli ile nieba mieści się w kadrze. To tak, jakbyś w Photoshopie zrobił crop i wyciął np. środkową część kadru, po czym powiększył ten wycinek na cały ekran. Wygląda jakby było większe powiększenie, ale tylko pozornie.
  5. Wobec tego bardzo przepraszam za moje zrzędzenie, i posypuję głowę popiołem - myliłem się. Przepraszam
  6. Panowie, wy naprawdę sądzicie, że autorka wątku uważnie przeczyta wszystko, co tu wypisujecie, i że się jeszcze odezwie? Stare konie, a w bajki wierzą Laska teraz już nawet nie pamięta, że tu cokolwiek napisała, a fundusze dawno przeznaczyła na „ugruntowanie cnót niewieścich”, tzn. błyszczyk, tipsy i kosmetyczkę. Mało tu dzieciaków pisze takie posty? „Mam 300 pln i chcem kupić teleskop, polećcie coś”. Po czym następuje burza mózgów userów forum, zażarta dyskusja, sto pomysłów i propozycji, a dzieciak się więcej nie odzywa, bo miał kaprys na teleskop, ale mu przeszło po 15 minutach, a czytać jakichś technicznych wywodów mu się nie chce. A wyście się już tu nawet zdążyli pokłócić jak przedszkolaki (a ja to wszystko czytam, nie wiem po co ).
  7. Bardzo podobny efekt obserwuję w moim Samyangu 135 mm. Jaśniejsze gwiazdy wychodzą w miarę OK, ale słabsze zawsze mają mniej lub bardziej delikatny zielonkawy odcień. Kombinuję nad tym od lat. Najpierw sądziłem, że to może przez zbyt krótkie ekspozycje - miałem wąziutkie histogramy, ledwo odklejone od lewej, sądziłem, że może przy rozciąganiu zielony idzie w prawo nieproporcjonalnie dalej niż czerwony. Ale potem zacząłem naświetlać dłużej, histogramy mam teraz w ok. 1/5-1/4 wykresu, a efekt zieloności nadal się utrzymuje, i nie jestem w stanie tego ogarnąć w "uczciwy" sposób - to znaczy pracując tylko na levelsach, bez zaznaczania samych gwiazd i bez stosowania protez typu HLVG. Ostatnio podejrzenie padło na aberrację chromatyczną - to dzięki Sirilowi, który defaultowo rozdziela obraz na kanały, więc od razu widać, który kanał jest ostry, a który nie. Załączam animowanego gifa z wycinka kadru koło M107 (stack z ok. 70 klatek po 2 minuty, Canon 4000D, iso 1600) - Samyang 135 mm, przymknięty do f/4, ostrzone maską Bahtinova najlepiej jak się dało. Załączam też wersję kolorową tego wycinka kadru, można sobie pomierzyć pipetką kolory poszczególnych gwiazdek. Jak widać G jest w punkt, R nieostre, a B też by mogło być lepsze. Podejrzewam, że zielonkawe gwiazdki biorą się stąd, że gdy G jest ostry, a więc punkty są małe i jasne, to R jest nieostry, a więc jasność R w obszarze pokrywającym się z G jest mniejsza (bo R jest "rozlane" na większej powierzchni). Stąd mogłaby się brać przewaga jasności G i zielonkawość gwiazdek, której nie da się wyrównać samymi levelsami - albo ja nie umiem, mimo wielu prób i różnych kombinacji.
  8. W 100% to popieram. Ten "kawałek kartonu" jest idealny do objęcia jednym rzutem oka tego, co w danym momencie widać na niebie, pozwala też z szerszej perspektywy zrozumieć ("poczuć") jak to działa. Obrotowa mapka to taki rzut oka z szerszej perspektywy, podczas gdy wszelkiego rodzaju aplikacje zawsze mi się kojarzyły z oglądaniem nieba przez dziurkę od klucza - owszem, można oddalić widok, tak że widać całe niebo, ale wg mnie to nie to samo. Poza tym przy korzystaniu z aplikacji osoby początkujące muszą na początku ogarnąć nie tylko niebo, ale też zasady obsługi danego programu. Prowadzę od czasu do czasu zajęcia z astronomii amatorskiej dla początkujących, i widzę, że dzięki prostocie obrotowych mapek ludzie błyskawicznie zaczynają "czuć" co, gdzie i kiedy powinno być na niebie widoczne. Fajnie też można ludziom uzmysłowić, że dane konstelacje są widoczne przez cały rok - tylko że czasem w nocy, a czasem w dzień Ponadto mapka obrotowa ma jeszcze jedną zaletę - nie można zrobić zooma, nic z niej nie znika ani się na niej nie pojawia w zależności od powiększenia. Jest na niej zaznaczone raptem kilkanaście czy kilkadziesiąt obiektów, zawsze tych samych, i dlatego wg mnie na początek jest idealna do ogarnięcia podstaw. W przypadku programów typu Stellarium strasznie mnie drażni, że obiekty pojawiają się i znikają w zależności od ustawionego powiększenia - jest to strasznie mylące i bardzo utrudnia zgrubne zorientowanie się, jakie obiekty w danym momencie są widoczne. A poza tym mapce nigdy się nie wyczerpie bateria, nie niszczy adaptacji wzroku do ciemności i nie szkodzi jej wilgoć (a w każdym razie mniej niż telefonowi), no i jest tania jak barszcz
  9. Jak dla mnie to jest zwykły błąd okresowy, który rozkminiałem animacją w podobny sposób kilka lat temu w EQ3-2. Ale jeśli wcześniej też fociłeś bez guidingu, tą samą ogniskową, i tego efektu nie było, to nie wiem...
  10. I tak oto zostałem roszczeniową młodzieżą z wyuczoną bezradnością Ale że z krytykowaniem mojej skromnej osoby nie mam żadnego problemu, więc co mi tam - mogę być A na serio, to myślę @Agent Smith , że trochę opacznie odczytałeś moje intencje. Nie chodzi mi o to, żeby ten czy ów stary wyjadacz pokazywał workflow pt. „zrób tak i tak, a będziesz miał gwarantowany APOD”. I absolutnie nie uważam, że ktokolwiek ma obowiązek pomagania. Ponadto bardzo lubię czytać wszelkie instrukcje obsługi (jakiś czas temu rzuciłem się np. na manual do Sirila i przeczytałem go od deski do deski), więc moje pytanie dotyczyło wyłącznie namiaru na źródła, które warto poznać, ponieważ ich autorzy wiedzą co robią, i robią to prawidłowo. Nie oczekuję, że ktoś mi poda gotowe przepisy. To, co napisał kolega @Grzędziel o sałatkach jarzynowych w sosie HST zrozumiałem jako wniosek dotyczący prac publikowanych tu na Astropolis. Wg mnie 99% tych prac jest na poziomie dowodzącym, że autorzy mają opanowane podstawy warsztatu, stąd było moje pytanie - jeśli te prace oceniane są tak nisko, to z jakich źródeł wiedzy korzystać, żeby nie popełniać takich (dla mnie niewidocznych) błędów? Ale możliwe, że chodziło o jakieś faktycznie zmasakrowane bohomazy np. z Astrobin, z przyciętymi histogramami, buraczkowo-zielonym balansem kolorów itp. Na Astrobin raczej nie zaglądam, więc nie wiem, co tam się pojawia - ale gdy czasem zerknę, to faktycznie zdarza mi się zdziwić, źe ludzie publikują takie potworki, w których nawet ja widzę podstawowe błędy. Więc może chodziło o takie właśnie potworki, a nie o to, co się pojawia na AP :)
  11. A jak oceniasz prawdopodobieństwo, że ten zalew dziesiątkami zmasakrowanych sałatek jarzynowych bierze się z podanej wyżej porady pt. "trzeba samemu eksperymentować"? Pytam o podstawy warsztatu, a dostaję odpowiedż, że materiałów jest dużo i trzeba szukać samemu. Czyli wracamy do punktu wyjścia - chcesz się czegoś nauczyć poprawnie, to musisz sam do tego dojść. Pewnie, że jest sporo materiałów po angielsku. Można się z nich np. dowiedzieć, że w Sirilu jest taka czy inna świetna opcja, i choć autor tutoriala nie ma pojęcia, jak jej używać, to z pewnością dobrze, że jest, i "it's fun to play with" (The Lazy Geek, o ile dobrze pamiętam), albo że autor tutoriala nie przesuwa środkowego suwaczka dalej w lewo niż prawy brzeg górki histogramu, żeby uniknąć data clipping (nie pamiętam, który to był geniusz obróbki), albo że dzięki założeniu aparatu z APS-C do RedCata uzyskujemy ogniskową 400 mm (imć pan Jones z Astrobackyard). Itp. Itd. Nóż się w kieszeni otwiera Dzięki za namiar. Książka jest dostępna na Amazon w cenie odpowiedniej dla tuzów Astropolis : https://www.amazon.com/Making-Every-Photon-Count-Astro-Photography/dp/B00J5PL6JK lub dla normalnych ludzi na First Light Optics: https://www.firstlightoptics.com/books/making-every-photon-count-steve-richards.html Nawet chciałem zamówić, ale rzut oka na spis treści (dzieki za zdjęcie! ) kazał mi się zastanowić. Na ok. 200 stron niecałe 50 wydaje się dotyczyć kwestii parametrów ekspozycji i obróbki (Film your object, Finish your object, Correcting optical aberrations), a reszta to informacje sprzętowe. Jeśli wg Ciebie to, co dotyczy obróbki, jest wartościowe, to książkę zamówię. Dobra, ale teraz na poważnie - wiem, że podanie konkrentych, wartościowych linków wcale nie jest takie proste. Siedzę od lat w akwarystyce, przez ten czas zdobyłem wiedzę i doświadczenie pozwalające mi mniej-wiecej ogarniać temat, ale gdy od czasu do czasu dostaję pytania jak zacząć, to łapię się na tym, że nie potrafię podać konkretnych namiarów na wartościowe źródła. Bo doświadczenie i świadomość co i jak nabywa się przez lata, zdobywając wiedzę z książek i z netu, a potem weryfikując w praktyce własnymi działaniami, co jest skuteczne, a co nie. Żródeł, z których przez lata korzytałem, było tyle, że nie sposób sobie ich przypomnieć ani odnaleźć na zawołanie. Po prostu pewne rzeczy się już wie, bo się nimi nasiąkło przez te wszystkie lata Ale zamiast konkretnych linków zawsze jestem w stanie podać kilka podstawowych zasad, które początkującego uchronią przed porażką. Więc może z takiej mańki by to ugryźć w kwestii astrofotografii? Kilka podstawowych zasad, które można zastosować będąc na początku nauki astrofotografii, gdy korzysta się z DSLRa lub kamery OSC, możliwych do zastosowania w darmowych programach typu DSS i GIMP. Nie mówię o tym, żeby nie obcinać histogramu z lewej, bo to raczej każdy wie (a może nie?) - ale o takich, które - gdy się je złamie - powodują ból zębów zaawansowanych astrofociarzy. Choć z drugiej strony zasada typu "nie dopuszczaj do rozlewania się gwiazd przy rozciąganiu histogramu" niewiele da - bo co z tego, że ją znam, jeśli nie umiem tego zrobić w GIMPie...
  12. A gdzie można poczytać lub obejrzeć instrukcje o (prawidłowych) podstawach warsztatu? Serio pytam
  13. Moje doświadczenie z Equinoxem 120 SW i montażem AZ4 na stalowych nogach 1,75” jest takie, że przy niskich powiększeniach rzędu 30x jest bardzo dobrze, a przy wysokich, planetarnych, drgania tuby zaczynają być widoczne. Equinox 120 to długa i ciężka tuba, łatwo wpada w drgania, które wprawdzie gasną po kilku sekundach, ale przy dużym powiększeniu obiekty szybko uciekają z pola widzenia, więc znowu trzeba dotykać montaż albo teleskop, znowu drgania, i tak w kółko. Dlatego planety najlepiej mi się obserwowało Dobsonem GSO 10”, a Equinox był do DSO. PS: „z tym, że” piszemy osobno
  14. Bardzo mi się podoba, że szczegółowo z linkami opisałeś czego używasz i co tym robisz. Super, oby więcej takich opisów! EDIT - kolega @tex88 też ma za to propsy
  15. Panie, a w ogóle prawdziwe astrofoto to było tylko kiedyś, na dagerotypach. A montaż napędzany przez jakiegoś niewolnika Stać na to było tylko światowych arystokratów, hrabiów i innych "sirów", a pospólstwo mogło się tylko pozachwycać i patrzeć w nabożnym podziwie, jaką to magię wielkie paniska robią. A teraz, panie, obłęd jakiś, nakupował se jeden z drugim chińskiego sprzętu zamiast karkówki na grilla, wozi to jakąś 10-letnią Audicą raptem 10 km poza miasto i mu się wydaje, że jest astrofotografem i szpanuje przed znajomymi, i strachu ani "szaconku" nie czuje przed "prawdziwymi" astrofotografami A co do 40 kryteriów na ocenę zdjęcia - haha, właśnie dlatego nigdy nie będę brał udziału w żadnych konkursach, ani dla początkujących, ani dla wyjadaczy, ani dla innych To tak samo jak z oceną psów czy kotów rasowych - a czy uszko ma odpowiedni kąt do czaszki, a czy ogon przycięty na przepisowe 17,5 mm, wariactwo. Lubię zwierzaki dla samych zwierzaków, dla frajdy jaką dają i dla chwil, jakie można z nimi spędzić, a nie dlatego, że pasują albo nie do czyichś wyśrubowanych wymagań
  16. Ha, a więc tu Cię boli Że ludzie, którzy wg Twoich standardów robią foty nadające się co najwyżej do oceny jakości ustawienia kadru i ostrości śmią się uważać za astrofotografów i jeszcze się chwalą swoimi osiągnięciami? A co gorsza - zbierają całkiem sporo lajków, może nawet więcej niż "święte" prace, cyzelowane miesiącami, sprzętem za cenę kilku używanych samochodów
  17. Kolego @wessel , jeśli chcesz poprawy jakości, to może opublikuj szczegółowe tutoriale, pokazujące krok po kroku jak obrabiasz materiał, i tłumacząc dlaczego tak, a nie inaczej. Gdyby to samo zrobili inni, stojący na wysokim poziomie obróbki, to nie byłoby przeszkód, żeby średni poziom prac wzrósł. Niestety mam wrażenie, że ci, którzy uważają się za mistrzów obróbki bardzo zazdrośnie strzegą swoich tajemnic, ograniczając się do uwag typu „popraw gwiazdy”, „popraw balans kolorów” itp. Bo przecież nie będą prowadzić za rączkę tych nowych, radosnych leni, przyzwyczajonych, że wszystko dostają na gotowo Efekt jest taki, że początkujący muszą się sami przebijać od początku przez różne, dawno już przez innych otwarte drzwi. Są oczywiście różne tutoriale na Youtube, ale ja np. w żadnym z nich nie znalazłem interesujących mnie informacji. Więc mamy paradoks - wymagasz jakości, ale ci, od których tego wymagasz, koniecznie sami muszą do niej dojść, bo inaczej to się nie liczy Mam wrażenie, że korzystając z tutoriali na YT szybko dochodzi się do etapu „szklanego sufitu” - podstawy załapiesz, ale powyżej pewnego poziomu nie przeskoczysz, i dopiero przegrzebanie się przez dziesiątki czy nawet setki godzin materiałów, w większości mało pomocnych, pozwala wyłapać pojedyncze cenne informacje. A ja np. nie mam czasu oglądać z uwagą przez godzinę jakiegoś losowego tutoriala na YT, tylko po to, żeby stwierdzić, że w 45 minucie i 17 sekundzie jest coś przydatnego, a reszta to strata czasu. Ale niestety tak chyba trzeba robić, bo innej drogi nie ma...
  18. To stwierdzenie jest wg mnie absurdalne „Bezsensowny” dla Ciebie, ale dla kogoś innego będzie to miało sens. Np. dla mnie - nie mogę się doczekać, aż skompletuję sprzęt i ogarnę obróbkę, żeby móc wreszcie przestać się zastanawiać i kombinować co jest nie tak z obiektywem / matrycą / moim brakiem umiejętności i zacząć wreszcie fotografować obiekty. Na początek chcę zrobić całego Messiera, po jednej, góra dwóch nocy na obiekt, ponieważ interesuje mnie jak wyglądają one i ich otoczenie, w kolorach w miarę naturalnych (nie chcę tu zaczynać kolejnej dyskusji o kolorach ). A w międzyczasie co jaśniejsze NGC-e, jeśli też się złapią w kadr. I na pewno nie będę palił po 10h na obiekt, bo nie widzę takiej potrzeby - pewien poziom szumu mi nie przeszkadza, natomiast przeszkadza mi ciągły brak pogody oraz brak czasu na zarywanie nocy. I kompletnie mnie nie kręci focenie przez wiele nocy obiektów, które ledwo się rejestrują. Krótko mówiąc, sens tego co się robi ocenia osoba, która to robi - jeśli dla niej ma to sens, to tak jest i tyle Nie rozumiem spiny o to, że „spada jakość”. No to co? Bierzemy udział w jakimś plebiscycie, od jakości astrofotek zależy, nie wiem, pozycja Polski na liście dotacji z UE, albo poziom kształcenia młodzieży na polskich uniwersytetach, czyli nasza przyszła konkurencyjność w świecie? Przecież tak nie jest. Lubisz wysoki standard fotek, masz umiejętności, sprzęt oraz czas i cierpliwość, by go osiągać - OK, gratuluję. Ale to nie znaczy, że wszyscy mają mieć takie same priorytety, bo hobby to hobby, ma sprawiać przyjemność. Dla mnie z kolei „bezsensowne” jest to co robi sporo astrofotografów, tzn. ciągłe zmiany sprzętu i ciągłe testowanie na kilku, w kółko tych samych, obiektach. A jak ogarną kwestie sprzętowe, to kupują nowy sprzęt i zaczynają całą zabawę od nowa. Drażni mnie takie podejście, ale to jest tylko moja prywatna opinia, i nic mi do tego co robią inni. Niech sobie robią co chcą, jak ich to bawi. A wrażenie o spadającej jakości zapewne bierze się stąd, że po prostu coraz więcej ludzi foci, więc siłą rzeczy widocznych jest więcej średnich prac niż kiedyś. Jak w każdej dziedzinie, ludzi chcących osiągnąć poziom mistrzowski jest garstka, reszta chce sobie po prostu trochę popykać w niebo i tyle, bez konieczności brania udziału od razu w zawodach na Iron Mana
  19. Jak widzę, tłumaczenie Ci jak działa optyka nie ma większego sensu - w tym wątku masz wszystko, co potrzebne by zrozumieć, co się tak naprawdę dzieje w Twoich układach testowych, i to napisane nawet po kilka razy, przez ludzi, którzy zęby na tym zjedli (ja się do nich nie zaliczam, ale mam nadzieję, że podstawy jednak rozumiem ). Niestety wygląda na to, że mimo (chwalebnej!) chęci testowania idziesz podobną ścieżką jak różni poprzedni "wynalazcy", którzy tu na przestrzeni ostatnich lat prezentowali różne swoje odkrycia. Czyli zamiast na spokojnie przeczytać wszystkie podlinkowane materiały, i postarać się je zrozumieć, idziesz dalej w zaparte i twierdzisz w kółko to samo - że Barlow zły, a telekonwertery genialne. I nie przyjmujesz do wiadomości, że Twój Barlow daje po prostu zbyt duże powiększenie jak na Twój obiektyw. W sumie w dwóch rzeczach masz rację - faktycznie w Twoim zestawie lepszy obraz dają telekonwertery, i faktycznie w Twoim zestawie nie warto inwestować w drogiego Barlowa TV 5x. Ale najwyraźniej nie chcesz zrozumieć, dlaczego tak się dzieje.
  20. Super! To teraz zastosujmy zoom cyfrowy - czyli zwykłe przycięcie zdjęcia: Górna fotka to sam obiektyw, dolna - z telekonwerterami. Wygląda na to, że telekonwertery są przereklamowane, bo obraz z krótszej ogniskowej jest bardziej wyraźny i kontrastowy
  21. Ależ mówi się, i to od dawna Po prostu Barlow TeleVue 5x daje zbyt wysokie powiększenie jak na możliwości optyczne Twojego obiektywu. Dlatego obraz jest ciemny i rozmazany - ale nie świadczy to o tym, że Barlow TV5x jest zły i przereklamowany (albo „ciemny” ), tylko o tym, że należy go używać świadomie i z odpowiednim sprzętem Tu jest stary wątek z Astromaniaka, w którym jest to wyłożone łopatologicznie: http://www.astromaniak.pl/viewtopic.php?f=3&t=4317 Większość dotyczy obserwacji wizualnych, ale zasada jest ta sama - nie należy przesadzać z powiększeniem, bo da to ciemny i zdegradowany obraz.
  22. Popieram Mam też nadzieję, że ten wątek nie zostanie zamknięty / usunięty, ponieważ - jak zwykle w przypadku takich wątków - oprócz różnego rodzaju waty słownej znajduje się w nim również sporo ciekawych, rzetelnych informacji. Może warto też byłoby przywrócić poprzedni wątek, ten o tytule „Mini-zestaw astrofoto” lub podobnym, bo były tam zdjęcia zestawów kolegi @Krzysztof Dreczkowski . Obecna dyskusja jest niepełna gdy nie widzi się, jakie mniej-więcej są odległości między obiektywem, Barlowami / telekonwerterami a matrycami aparatów zestawu autora. Ale tak z pamięci to sprawa jest dla mnie dość prosta - Barlow Televue 5x daje razem z odległością do matrycy większą krotność, czyli większe powiększenie, więc i ciemniejszy i bardziej rozmazany obraz. A kombinacja Barlow 2,5x + telekonwerter 2x daje realnie pewnie coś koło 4x, czyli mniejsze powiększenie optyczne, czyli jaśniejszy i ostrzejszy obraz, który autor wątku powiększa zoomem cyfrowym. I z tego się bierze wrażenie jaśniejszego i ostrzejszego obrazu. I tyle, cała filozofia (z czego zapewne większość dyskutantów tutaj zdaje sobie sprawę, więc i ja żadnej Ameryki tu nie odkrywam ).
  23. A zdajesz sobie sprawę z konsekwencji? Jeśli naprawdę chcesz zrobić coś dobrego dla tych młodych ludzi, to rozbudź w nich zainteresowanie czymś, co jest w jakiś sposób przydatne w prawdziwym życiu. Jako fizyk masz spore możliwości - elektryczność, wytrzymałość materiałów itp. Tak, żeby potem Twoi uczniowie mogli znaleźć pracę przydatną w społeczeństwie - elektroinstalatorstwo, budownictwo, stolarstwo, czy inna mechanika samochodowa. Próbując uczniów wciągnąć w astronomię w gruncie rzeczy im szkodzisz, ponieważ ci, którzy złapią bakcyla, będą mieli z tego powodu same problemy: Trudność w znalezieniu normalnych znajomych - większość ludzi w najlepszym razie zerknie w teleskop przez 15 sekund i wróci przed TV, a spora część wręcz popuka się w głowę i nawet nie wstanie z kanapy. Pasjonat nieba jest skazany na outsiderstwo i szukanie znajomych po internecie, bo nagle się okazuje, że grill na działce i popijawa z kumplami z osiedla już nie jest atrakcyjna. Kłopoty w domu - przyszła żona na bank będzie gderać, że astronom-amator traci czas i hajs na takie pierdoły, zamiast zajmować się nią / rodziną /domem. „Chcesz kupić teleskop? Zwariowałeś?? Rozumiem kupić coś mądrego, ale teleskop??” - cytat z realnego życia, z mojej bliskiej rodziny. Kłopoty z sąsiadami - jasny halogen na podwórku sąsiada nagle zaczyna niesamowicie przeszkadzać, podczas gdy wcześniej w ogólnie nie zwracało się na niego uwagi. Kłopoty z sąsiadami nr 2 - co gorsza, okazuje się, że takie halogeny ma większość sąsiadów. Kłopoty z sądiadami nr 3 - na delikatne uwagi, że może mogliby założyć słabsze halogeny, albo przynajmniej skierować w dół te co są - sąsiedzi zaczynają się pukać w czoło i traktować astronoma-amatora jak szkodliwego idiotę, który jest przeciwko postępowi. Wzrastająca frustracja z powodu rosnącego z roku na rok zanieczyszczenia światłem - zjawisko, na które wcześniej nie zwracało się uwagi, a na które nic nie można poradzić, ponieważ 99% normalnych ludzi chce mieć w nocy jasno (patrz „Kłopoty z sąsiadami”). Przykład z real life - kumpel pojechał na weekend w góry na miejscówkę z ciemnym niebem (pozdro @Maro21 ) i donosi, że polana przed schroniskiem została zastawiona lampami, żeby w nocy było jasno. Stała frustracja z powodu braku pogody - czy hobby, które można uprawiać kilka razy w roku, to w ogóle jest hobby? (w naszym prześlicznym kraju albo są chmury, albo jest pełnia ). Warto też zdawać sobie sprawę, że w 99% przypadków fascynacja amatorską astronomią to tak naprawdę fascynacja sprzętem do obserwacji / fotografowania, a nie zainteresowanie przyrodą, czyli obiektami astronomicznymi. Czyli dochodzi stała frustracja z powodu rosnących cen i niemożności kupienia tego co by się chciało (przykład z real life - obecny dramatyczny wzrost cen i braki w zaopatrzeniu sklepów astro). Krótko mówiąc, zachęcanie ludzi do astronomii amatorskiej w gruncie rzeczy jest sposobem na utrudnienie im życia, a wiedza i umiejętności, które przy okazji zdobędą, są do niczego nieprzydatne w realnym życiu. Jako nauczyciel powinieneś mieć to na uwadze
  24. Już tego pilota i napędu nie mam, przesiadłem się na czerwony z dwoma silnikami (RA i Dec), który ma wbudowany port ST-4. Przy modyfikacji pilota napędu jednoosiowego korzystałem z tego: http://www.store.shoestringastronomy.com/eq_mod.pdf Zdaje się, że dotyczy to pilota dwuosiowego, ale zasada ta sama. Jedno ważne to to, że w tym co pisałem wcześniej, o lutowaniu kabelków do przycisków 8x, jest w zasadzie błąd. O wiele lepsze efekty daje przylutowanie kabelków do przycików 0x i 2x (czy jakie tam są oznaczenia, nie pamiętam teraz ), wtedy jeden krok guidingu jest o wiele mniejszy (a w zasadzie krok na wschód to w ogóle zatrzymanie silnika ). Jeśli będziesz miał dalsze pytania pisz śmiało, przypomnę to sobie dokładniej, bo teraz tak na szybko piszę z telefonu
  25. Sprzedany, proszę zamknąć
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.