Skocz do zawartości

PiotrTheUniverse

Społeczność Astropolis
  • Liczba zawartości

    404
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

191 Good

O PiotrTheUniverse

  • Tytuł
    Altair
  • Urodziny 03.02.1985

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyna
  • Skąd
    Warszawa i okolice
  • Sprzęt astronomiczny
    - oczy z wadą wzroku
    - teleskopy:
    Synta 8 Dobson + szukacz kątowy GSO 8x50
    Meade R80/400 + statyw foto
    - okulary:
    SW LET 28mm, SWA 13mm, TMB 8mm, TMB 5mm, Celestron 40mm,
    - lornetki:
    Celestron SkyMaster 15x70
    Berkut 10x50

Ostatnie wizyty

2493 wyświetleń profilu
  1. Takie wyładowania widziałem kiedyś przy rozpogadzającym się niebie o zmierzchu w Bieszczadach, trochę też wiało i nastąpiła idealna pogoda na noc obserwacji. Ale błyski z oddali przez jakiś czas nie ustawały, na szczęście obyło się bez burzy do następnego dnia.
  2. Refraktor daje radę bez 2ch zdań! Trzeba będzie w końcu zainwestować w nieco lepsze okularki. To było marca 12, A ja jeszcze 13go złapałem quasi-okno pogodowe przy zachodzącym Księżycu (tam koło Wesołej). A że wszystkie 4 skupienia gwiazdek do obejrzenia we wschodzącym Łabędziu były oddalone od siebie max o kilka stopni, to rozprawiłem się z nimi raptem w 20-25 minut, przed całkowitym zamgleniem, więc oprócz lekkiej senności nazajutrz - też nie było powodu do narzekań. Omega 1,2 (z HIP101206), Omicron 1(z HIP99676),2 mieniły się rozmaitymi odcieniami i nie wymagały super warunków - pozostałe 3/4 nieba zasnute chmurami wspomaganymi łuną miasta.
  3. 51.969745,20.705716 tam dziś jedziemy na około 23.30 na krótkie obserwy z Astrobonq, zapraszamy wszystkich! Okienko małe, ale pora jeszcze w miarę rozsądna
  4. Ważna kwestia: jak słusznie zauważyłeś, okular pomiędzy 25 a 10 mm zrobił by robotę. Ta kitowa 25'tka jest całkiem ok, więc dopiero w drugiej kolejności zamienił bym ją na 2 cale. Do większości galaktyk, gromad i mgławic najbardziej potrzebujesz przyzwoitego 2 calowego okularu 13-17 mm, bo kitowa 10tka się do nich nie nadaje.
  5. Cześć! Któż to nie lubi sesji, w trakcie których odhaczanie obiektów następuje szybko i płynnie – niemal jeden za drugim - a dodatkowo widać je nadspodziewanie dobrze; ich szczegóły rysują się lepiej i ciekawej, niż wcześniejsze wyobrażenie... Co więcej – chodzi głównie o DS'y na granicy widoczności Twojego sprzętu. Wyjechanie na obserwacje 30km dalej (niż zazwyczaj), plus nieco cieplejsza, sucha i wietrzna noc – przyczyniły się do jakże składnej sesyjki; do zrobienia CAŁEJ zaplanowanej listy trzynastu mgiełko-podobnych, z których kilka mieści się w tak wybitnie „północnych” konstelacjach, jak Puchar i Kruk. Dodam tylko, że medialne alerty zorzowe to jedno, ale żadna zielona poświata nie zapaćkała mi tego, co chciałem obserwować, a przelotne chmury w międzyczasie zastopowały mnie jedynie na minuty. Słyszałem później o jakimś bolidzie tej nocy - szczęśliwie pochylałem jednak głowę czy to nad okularem, czy nad notatkami (ostatecznie i androidem) - stosując przy tym wszystkim czerwone światło. Plan uwzględniał przede wszystkim Dsy wiosenne, które z końcem lutego górować zaczynają po północy. Przed godziną duchów byłem już na miejscu (zdj.) - które ukrywa się przed światłami w Puszczy Białej, 18 km w linii prostej na północny-wschód od miasteczka, a 80km od stolicy. Jak widać na załączonej mapce, inne źródła świateł wokół są rzadkie i nieznaczne. Jedyna więc cokolwiek znacząca łuna widniała na południowym zachodzie – ale była na tyle niepoważna, że kiedyś na kilku stopniach tejże łuny upolowałem gromady kuliste drugorzędnej jasności. Ja i tak nie zamierzałem patrzeć w jej kierunku, chociaż gdy w międzyczasie przechodziły nieco zjawiskowe, w połowie przezroczyste chmurki – jeden taki, dosłownie 3 stopniowy obłoczek uformowawszy kształt kuli, zawisł w świetle łuny – czym sprawiał wrażenie czegoś, jak galaktyka Magellana (po skierowaniu nań lornetki okazało się, że ów fejk składa się z wąskich, poziomych paseczków). Temperatura była zdecydowanie na plusie, powiewał sobie lekki wiaterek, zaś nieogrzewane szkiełka przez 3,5h czasu trwania sesji nie zaznały śladu wilgoci – co nie zdarzało się już dawno. Po północy teleskop choć trochę się wychłodził – rozpocząłem zatem lukanie od namierzania południowych obiektów - w trakcie ich górowania. Na pierwszy ogień poszła więc galaktyka NGC3585 (Hydra), która na wysokości minimalnie powyżej 10 stopni, a jasności 10 mag., miała stanowić nie lada wyzwanie! Tymczasem – szybko zauważona – ukazała po chwili nawet trochę swej struktury... Rozmyty, lekko wydłużony i jaśniejszy środek – oraz lekką, mglistą otoczkę... Mieniło się to sposobem galaktyk spiralnych (później, po Wikipedii, galaktyka okazała się jednak eliptyczną). Tak dobry początek zwiastował odnalezienie 3ch kolejnych galaktyk – każda w Pucharze, prezentującym się bardzo okazale nad sosnami odległymi gdzieś o długość piłkarskiego boiska. NGC3672 – trochę słabsza od poprzedniczki, za to ciekawsza! W najczęściej tej nocy stosowanym okularze SW13 mieniła się na zmianę: raz jako krótkie, równomierne maźnięcie, za chwilę nieco bardziej przypominała otoczkę M31 (choć dużo mniejszą), a w ułamku sekundy pokazywało się coś ciemnego w jej środku. Na zdj. z Mount Lemmon SkyCenter widzimy dokładnie tę piękną galaktykę spiralną. NGC3962 to już było względnie dobrze widoczne, kosmiczne „gówienko” z jasnym środkiem i porozmywanym gradientem wokół, tworzący trójkąt prostokątny z dwoma gwiazdeczkami. Znów błędnie uznaję je za spiralkę – a to galaktyka eliptyczna (na usprawiedliwienie mogę mieć chwilowo gorszą przejrzystość w dolnej atmosferze). NGC3887 to słaby, ale całkiem pyszny obłoczek – pośród słabych gwiazd ciężko było dokładnie określić ów kłębek - bardzo ładny, niejednolity. Cóż, ten ukochany, skrywający tajemnice wizual – obraz ciekawy, pomimo, że niższą aperturą, z Ziemi, ze zjedzoną marchewką, bez sztucznej metody podnoszenia kontrastu. Więcej zaś detali widzimy na poniższym foto tej spiralnej z poprzeczką, zrobionym przez sondę GALEX. Około godziny pierwszej przeniosłem się obok – do gwiazdozbioru Kruka, by upolować jak dotąd najmniej rzucającą się w oko NGC4027, a następnie – nieco lepiej widoczną parkę NGC4038/39. O ile pierwszą z galaktyk byłem w stanie określić - mniejsza, jakaś taka „powyginana” spiralna (z poprzeczką), bez wyraźnie jaśniejszego jądra – to już następne, dostrzeżone od razu w podwójnym zestawie, zrobiły na mnie kapitalne wrażenie, zaskakując swą widocznością jednocześnie. Galaktyki zwane „czółkami”, mieniąc się lekko na niebiesko, zajęły dość spory obszar pola widzenia SW13, który to okular pozwolił odseparować te 2 zderzające się, ogromne miasta gwiazd – razem kształtem przypominające embrion. Mniejsza z nich ma tylko 13 magnitudo – a i tak dostrzegłem ją bez problemu. Dla porównania - para jest wizualnie zdecydowanie większa (rozmiar podawany w minutach kątowych - nawet bez rozległych, niewidocznych w wizualu czółek) od zestawu Galaktyk Syjamskich (tylko 3,1 x 2,2 sekund łuku); choć trochę podobna w kształcie, jej obraz umyka przy zastosowaniu większego zooma (z Syjamskimi jest zaś całkiem odwrotnie). Zdjątko skradzione od HST. W środku nocy przyszedł czas na Pannę – w dolnej części gwiazdozbioru znajduje się galaktyka NGC4902. Nie udało mi się jej odhaczyć przy kilku wcześniejszych próbach. Tym razem – na lepszym niebie – obok znanych mi z wcześniejszych polowań dwóch słabych gwiazdek - ukazał się ów rozmyty, spiralny bździoszek – gdy zastosowałem zerkanie. Odetchnąłem z pewną ulgą – misja prawdziwych wyzwań tej nocy zakończona sukcesem! Żadnych też dzikich ludzi, dzikich zwierząt, strzałów znikąd itp. A do świtu na tyle dużo czasu, by z większym spokojem delektować się tym, co łatwiejszego zostało do złapania – różniącego się znacznie swym typem, wielkością i położeniem na niebie (o wiele wyżej, a prócz jedynego wyjątkiem - bardziej na wschód), oraz jasnością powierzchniową. Wspomnianym przed chwilą wyjątkiem była kropka o tyle nijaka – co nadzwyczajna – gdyż to słynny kwazar 3C273 (najdalszy kosmiczny zwierz do upolowania przez amatora) – zdecydowanie najbliżej południowego zachodu, acz wysoko na niebie. Obiekt, którego spostrzeżenie tej zimy chciałem tylko potwierdzić na 100% - tym razem z dokładniejszą, wydrukowaną mapą. Po dość szybkim przewaleniu się paru chmurek – miałem już dokładnie zbadane, charakterystyczne położenie 13 magnitudowej kropki – wśród paru równie słabych gwiazdek. Ostatecznie użyłem nawet okularu TMB5 (240 x) – seeing tej nocy był fajny, co pozwoliło wyzerkać nawet 14,7 magnitudową gwiazdę o niewiele sekund łuku od kwazaru. Fakt ten ucieszył mnie tym bardziej, że wizualna granica Synty 8 to jakieś 15 mag. W sprzyjających okolicznościach zapoluję więc z pewnością na ciut jaśniejszego Plutona – co łatwe jednak nie będzie; choćby ze względu na niskie położenie ekliptyki. Innym obiektem tylko „na dobitkę” (gdyż widzianym przeze mnie już wcześniej – ale jedynie na świtającym już niebie) była pozornie mała i stosunkowo jasna galaktyka NGC6207, . W polu widzenia nawet trochę poniżej 1 stopnia mieści się ona bezproblemowo z... M13. Samo maleństwo o kształcie UFO nie jest jakieś nadzwyczajne (i wymaga minimum średniego zooma) – przyznać jednak trzeba, że wraz z obcykanym do porzygu, letnim klastrem - parka to dobrana (załączony obrazek pochodzi z Dark Horse Observatory). Tej nocy nie było jeszcze jednak planetarek! Mimo debiutanckiego spojrzenia w oblicze IC358 (Żyrafa), zwaną plasterkiem cytryny – nie wywarła ona na mnie wielkiego wrażenia... Ot, ostro zarysowane, malutkie kółeczko o „niezdecydowanym” kolorze, w którego środku dało się cokolwiek zróżnicować dopiero przy użyciu powiększenia 240-krotnego. Ozdobą mgławicy okazała się natomiast świecąca u boku jej tarczki, słaba gwiazdka. Niewiele inaczej prezentowała się po chwili mgławica planetarna IC4593 (Herkules), zwana białookim groszkiem – mała, intensywna kuleczka, tym razem wyraźniej niebieska, z niewielką, również jasną otoczką. Nie wykryłem tu więcej szczegółów – z trudem wręcz odróżniając ją od sąsiedniej gwiazdy. W pobliżu dostrzegłem jednak ładny, dosyć ciasny i kolorkowy, układ podwójny – HIP79386. Taki więc, bonusowy obiekt do mojej dzisiejszej listy. Z początku wydawało mi się, że trudniejszym obiektem będzie moja ostatnia planetarka, NGC6058 (Herkules) – tak z pewnością było by w gorszych warunkach obserwacyjnych. Mimo 3:20 w nocy i wschodzącego gdzieś tam niziutko za drzewami, malejącego Ksieżyca – niebo wciąż było bardzo ciemne i z łatwością wyłoniłem lekko niebieskawą, słabszą "gwiazdkę" - ze sporą tym razem i bardzo subtelną otoczką . Z okularem 5mm wydała się lekko podłużna, a obok centralnego pojaśnienia dostrzegałem jeden jeszcze jaśniejszy punkcik. Sama obwódka jasnego środka widoczna była już w 13mm. Fotografia pochodzi ze strony Starry Night Images. Tak więc, całkiem udane zakończenie sesji! Pod koniec absolutny skierowałem tubę na Jowisza – był za nisko i tyle. Długo już nie prowadziłem tak fajnych obserwacji, w czasie których nie udało mi się nawet zmarznąć. Trzeba było jeszcze uporać się z ponad godziną jazdy do domu – po dotarciu na miejsce wciąż nie zdążyło się porządnie rozwidnić. Dzięki za uwagę. Pozdrowienia!
  6. Większe okno pogodowe szykuje się chyba w czwartek, przynajmniej na noc.... Jak by kto chciał późnawą porą. Temperatura znów kilka na plusie
  7. Hej! Tytuł przypomina mi trochę problem zamieszkiwania centrum stolicy - gdzie niewielkie, mieniące się kolorami zbiegowisko przebierańców potrafi zablokować przejazd... no dobra, do brzegu! Mój czas obserwacyjny zajęły niedawno obiekty wysoko położonej Żyrafy: gwiazdy HIP62971 oraz HIP62574 (obydwie mieszczące się nawet w ciasnym polu widzenia teleskopowego okularu), oddalone kolejno o 544 i 526 lat świetlnych. Przyglądając się im z osobna, tuz obok dostrzegłem więcej gwiazdek. Obserwowałem je Syntą 8, na granicy Wwa i użyłem wtedy zerkania do zauważenia tych słabszych punkcików... chociaż szczerze mówiąc JESZCZE nie wiem, czy było by to konieczne pod ciemniejszym niebem? Mogło by tak być z powodu zdecydowanie dominującej jasności ww z nazwy gwiazd. Ich alternatywne oznaczenie to, kolejno: HD112651 (jasność 7,1 mag.) i HD111937 (9,2 mag.), zaś one same stanowią niepewnej natury układy podwójne. Najsłabsza z wyzerkanych tutaj przeze mnie, przypadkowych gwiazdek, ma już tylko około 13 mag. Poniżej przedstawiam swój szkic z zaznaczeniem kolorów, jakie ujrzałem. Najefektowniejszy dla mnie był chyba „wyskakujący” i „znikający”, intensywnie lazurowy składnik b najjaśniejszej w polu widzenia, żółtej HD112651, którego wielkość gwiazdowa jest 3,5 mag. wyższa, przy separacji 10,5''. Co do drugiego układu podwójnego: - znowuż spora, 2,5 magnitudowa różnica jasności komponentów, oraz niska ich separacja (1,1'') – nie da się u mnie rozbić tegoż dzbana. Warto jednak zadrzeć teleskop w tamtym kierunku – nie dla dzbana. Czy ktoś z Was obserwował je, lub/i focił z dużym zoomem? A tu dokładne dane samych binarek: https://www.stelledoppie.it/index2.php?iddoppia=55274 https://www.stelledoppie.it/index2.php?iddoppia=55037
  8. Triplet? Powinienes widziec 2 bez problemu, 3cia słabszą ledwie, ale tez. Chyba, ze przejrzystość siadła, lub sprzęt oszroniło..
  9. Albo skolimował. To prawda - niebo od południa troszeczkę gorsze, za to fajna łączka bez widocznych lamp. I chyba lepsza do astrofoto właśnie, gdyż samochody z daleka nie świecą. Ja też trochę wolę Mostówkę. Czyli lecieliście znów po klasykach, ciekawe, jak zdj. Wyszło.
  10. Jak u Was było? W końcu pojechałem blisko i na krótko, a i tak jestem późno w domu... Co miałem, widziałem, ale nic ponadto. Szybko zaatakował szron, coś przedwiośnie nie może na stałe zagościć Spotkaliście się koło Dąbrówki?
  11. Może i ja się zdecyduję, tam trochę lepsze progno - no i ciut bliżej od Mst, a niebo przyzwoite.
  12. Na dobrą sprawę to te gwiazdki, których chcę dziś uświadczyć, mógłbym z Warszawy z podwórka, ale nie lubię być na takich obserwacjach otaczany przez sąsiadów z ujadającymi na mnie psami, ewentualnie jakichś meneli... A tam mam niebo już do jaśniejszych gromadek (r80/400 pozwolił dla przykładu wyzerkać galaktykę igłę, m76, czy m1) , no i ładną ciemną łączkę. Jednak gdyby coś się poprawiło na drugą część nocy, to mogę dalej, bo poza ww mam do odhaczania już tylko wczesno letnie świecidełka i bibrzydełka.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.