Jump to content

Huncyt

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    275
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

152 Good

About Huncyt

  • Rank
    Altair
  • Birthday 09/03/1986

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyna
  • Skąd
    Południowo - zachodnia małopolska :)
  • Sprzęt astronomiczny
    Dobson GSO 10", kitówki 9mm, 30mm. Soczewka Barlowa GSO 2x2"
    Filtr Explore Scientific UHC 1,25", filtr pomarańczowy, filtr ND 50%
    Lornetka radziecka w moim wieku :)

Recent Profile Visitors

534 profile views
  1. Byly jeszcze inne wyprawy niz tylko te ktore wymienilem. Fachowa wiedze nt. temat mozna znalezc u fachowcow. Skieruj swoje kroki do Zakladu Badan Polarnych i Morskich przy Instytucie Geofizyki PAN w Warszawie.
  2. Witaj, Mam niewielkie doswiadczenie w poszukiwaniu, sam kiedys myślałem o wyprawie na Antarktyde w celach poszukiwawczych. Ale natknalem sie na jeden realny problem - status Antarktydy jako miedzynarodowego Parku Przyrody. Poszukiwania na jego obszarze beda wymagac wsparcia akredytowanych instytucji naukowych i sporej ilosci biurokracji. Z uwagi na wyjatkowosc meteorytow znajdowanych na tym terenie, potrzeba sztabu ludzi mogacych zajac sie badaniem probek i odpowiedniego sprzetu. Co wiecej, zamierzasz poszukiwac na wyspie, co oznacza ze mogla ona nie miec takiego geologicznego szczescia jak Antarktyda i w jej lodach niekoniecznie mozna trafic na stare okazy (mowimy tu o okresach 1-3 mln lat.) To zimno pozwolilo im przetrwac tak duzo czasu w stanie wzglednie nienaruszonym. Wyspa Św. Jerzego mogla nie mieć tyle szczęścia. Nie twierdze, ze taka wyprawa jest niemożliwa. Ale jak dotad o ile wiem odbyly sie trzy wyprawy. Z Japonii, USA i niedawno dwie panie geolog z Angli. Wszystkie znalezione meteoryty podczas tych wyprach staly sie wlasnoscia instytucji naukowych wysyłających Swoich pracownikow.
  3. Witaj, Ten okaz na bycie meteorytem szanse ma niewielkie. Ale wynikaja one bardziej ze statystyki spadkow, niz wyglądu zewnetrznego. Warto by było, aby przy jakiejś okazji (np. Gieldzie minerałów) przyjrzał sie mu ktoś, kto trzymal w rekach kilka okazów meteorytow. Okaz jest zbyt maly aby wykonywac na nim skomplikowane badania. A i one moga okazac sie zbedne. To z duza doza prawdopodobienstwa bedzie jednak odpad hutniczy. Pozdrawiam
  4. Badania datowania meteorytów (czasu ich podróży przez przestrzeń kosmiczną) to badania izotopowe. Niestety, właśnie ze względu na rozpad izotopów zawartych w meteorycie, im szybciej przeprowadzi się takie badanie po spadku, tym jest bardziej miarodajne. Jest również dość drogie w porównaniu do innych metod badawczych i nie każdy ośrodek naukowy może je przeprowadzić. Bardziej szczegółowo opisane badania: http://www.astrouw.edu.pl/~simkoz/meteoryt/wiek_kosm.html
  5. Specjalistów od stopnia erozji meteorytów kamiennych jest niewielu. Im bardziej suche środowisko, tym meteoryt jest w stanie przetrwać dłużej. Bardzo stare meteoryty (spadek np. 150 tys. lat temu) można odnaleźć na pustyniach. Jeszcze starsze, (wiek liczony w milionach lat tu na Ziemi) to w zasadzie wyłącznie Antarktyda. Określa się na nich stopień szokowy i stopień zwietrzenia. Bazując na badaniach amerykańskich w podobnym klimacie co Polski, można przyjąć granicę 15 tys. lat aż meteoryt zamieni się w glinę, rdzę i piasek. Może ten proces być szybszy, a może też być wolniejszy. Mowa tu o tysiącach lat. Z biegiem czasu meteoryty samoistnie zapadają się w ziemię. Ale brak mi jakiś danych naukowych, żeby określić prędkość takiego zapadania. Czynników zbyt wiele by podawać jakiekolwiek wartości. I erozja i zanikanie meteorytów w ziemię, zależą od ich wielkości, składu, warunków klimatycznych, miejsca spadku... Erozja też może nie dotyczyć całości okazu... Najlepiej do ludzkiej wyobraźni przemawiają podobno obrazy. Meteoryt Willamette:
  6. Umowna granica to według mnie rok od spadku. Jeśli meteoryt spadnie na pola uprawne, to wykrywacz metali po takim czasie będzie niezbędny. Sporo zależy też od wielkości spadku... Taki Pułtusk był zbierany jak kamienie polne. Chłopi znosili go z pól dziesiątkami. A dziś trzeba niemało się namęczyć aby znaleźć choć fragment. "Świeżość" należy zatem rozumieć jako brak potrzeby używania wykrywacza. Meteoryt, który niedawno upadł, znacząco odróżnia się od innych polnych skał. Ale od razu po upadku zaczynają się procesy erozji, w pewnym tylko stopniu spowolnione przez skorupę. Prędkość niszczenia zależy od klimatu, ale też od składu chemicznego i mineralnego meteorytu. Umowna granica kształtuje się w miejscu, w którym meteoryt przestaje odróżniać się od otoczenia. Wtedy detektor staje się niezbędnym narzędziem. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby stosować go też od razu po informacji o spadku. Ale wtedy liczy się czas - największe szanse znalezienia ma grupa ludzi szukająca go wzrokiem, a nie przeczesująca metr po metrze wykrywaczem. Czemu czas znalezienia jest istotny - można by pomyśleć, że trzeba go znaleźć przed innymi poszukiwaczami. Nie o to chodzi. Jeśli ma się taki bardzo świeży spadek, kilkudniowy, można wykonać na nim odpowiednie badania promieniowania (zapomniałem nazwy ), które mogą powiedzieć naukowcom, jak długo krążył wokół Słońca zanim oddzielił się od ciała macierzystego. W połączeniu ze składem mineralnym i dotychczasową wiedzą nt. pewnych grup meteorytów, można określić skąd pochodzi nasz kosmiczny przybysz i jak długo wędrował w przestrzeni kosmicznej. Dzięki takim badaniom wiemy, że niektóre meteoryty mogą być starsze niż Układ Słoneczny
  7. Potwierdzam powyższą opinię, meteoryt jest zmieniony termicznie, ale to Campo del Cielo. Mam podobny okaz z certyfikatem. Mrożenie i rozbijanie pozwala zachować go w lepszym stanie, stosuje się tą metodę właśnie w meteorytowym jubilerstwie.
  8. Współrzędne GPS z naukowego punktu widzenia mają duże znaczenie. Z poszukiwawczego też, gdy ma się odpowiedni zasób takich informacji, można właśnie łatwo wytyczyć elipsę... i szukać największych lub w strefie największego prawdopodobieństwa znalezienia. Jeśli znajdziesz meteoryt, to prawdopodobnie masz w telefonie aparat, więc kilka fotek też będzie przydatną dokumentacją znaleziska. Jeśli nie masz możliwości dokładnego ustalenia współrzędnych GPS, zaznacz miejsce tak, aby móc do niego wrócić z dokładnym lokalizatorem. Niestety, nie spotkałem się jeszcze z telefonem komórkowym, który miałby bardzo dokładny GPS, zawsze pokazują w najlepszym zakresie do +- 10 metrów. To może być zbyt niedokładnie, zwłaszcza przy mocno fragmentaryzowanych spadkach. Co tam pisanie, może wstawię zdjęcie: O ile wiem, PTMet nie prowadzi poszukiwań, natomiast robią to niektóre osoby należące do PTMet, środkami własnymi i znaleziony przez te osoby okaz należy do nich (oczywiście, jeśli nie wiążą ich jakieś umowy lub prawa). Tu dygresja - Np. w Australii możesz poszukiwać meteorytów, ale z mocy prawa wszystkie należą do państwa i próba ich wywozu zostanie potraktowana jak przemyt. Tak samo w... Namibii. Co do Reszla - to moja własna opinia, że do tego spadku mogło nie dojść. Albo jest w całkowicie innym miejscu niż się spodziewamy. Wiem, że brakowało dokładnych danych pogodowych (siła wiatru na dużych wysokościach może mieć wpływ na trajektorię), być może brakło większej ilości danych z kamer, aby wyliczyć jeszcze dokładniej z jaką masą możemy mieć do czynienia i gdzie mogła spaść. Wiem, że doszacowywano go później w kierunku 5 kg, potem chyba nawet dwóch. Im mniejsza masa, tym elipsa poszukiwań robi się większa...
  9. Używałem aplikacji na telefon. I już wiem, że to się nie sprawdzi. Poszukiwania trzeba prowadzić ścieżka do ścieżki, przeczesując dość dokładnie dany obszar. Myślę o szukaniu metodą pod sznurki, ale też nie wykluczam relaksacyjnego spaceru na zasadzie "a nuż się trafi". Przy takim dokładnym przeczesywaniu ma się pewność, że niczego się nie ominęło i dany obszar można zostawić w spokoju. Na pewno bardzo przydatne byłyby takie zwykłe, staroświeckie mapy , co prawda choćby wydrukowane z Google Maps czy podobnych źródeł. Właśnie gdy byłem w Reszlu, widziałem mapy u kolegi. Miał wszystko pozaznaczane, kto i kiedy gdzie szukał Wcześniej poruszałem się na chybił trafił. A tak w gronie kilku znajomych udało się przeczesać kolejne pola i odznaczyć w przeszukanych. Też myślałem o PFN, ale z uwagi na czekającą mnie w tym roku przeprowadzkę, jeszcze tematu nie podjąłem. Dysponują wiedzą o możliwych spadkach i czasem rekrutują do poszukiwań dodatkowe osoby. Warunek jest jeden - meteoryt stanowi własność PFN. No i drugi, taki bardziej nieformalny, to dobrze żeby ktoś wprowadził Cię w środowisko. Wyprawa trwała trzy dni. Cztery z dojazdami pociągiem. Co do samego spadku - mam spore wątpliwości czy cokolwiek jednak zdołało dotrzeć do ziemi. Mimo sporych poszukiwań + poinformowania wszystkich okolicznych rolników (z sołtysem na czele), ciągle nie został znaleziony. Według obliczeń jego masa nie była aż tak duża i nisko prawdopodobnym jest aby defragmentował.
  10. Co do ACE 250 - na samym dole, co do poszukiwań: Nie wiem jak odpowiedzieć. Zgodnie z prawem, aby poszukiwać meteorytów, nie potrzebujesz żadnych pozwoleń. Jedyne co jest Ci potrzebne to zgoda właściciela gruntu na poszukiwania. Jeśli jest to pole - zgoda rolnika, las - zgoda Lasów Państwowych itd. Najlepiej na piśmie, żeby Pan Policjant mógł się zapoznać. Wykrywacze też zgodnie z prawem nie są nielegalne. Każdy może kupić wykrywacz. Ale poszukiwanie zabytków za pomocą wykrywacza bez pozwoleń karane może już być do 2 lat pozbawienia wolności, aresztem lub grzywną. (zainteresowani znajdą odpowiednie paragrafy, media głośno o tym pisały) I teraz przekonaj Pana Policjanta, że szukasz meteorytów, a nie ozdób z epoki brązu, albo rzymskich monet. I to jest całe sedno problemu. Nie przekonasz go, to rekwizycja przedmiotów służących przestępstwu (wykrywacz), przeszukanie samochodu w celu ujawnienia przedmiotów mogących pochodzić z przestępstwa, po uzyskaniu zgody prokuratora, przeszukanie domu w celu ujawnienia przedmiotów pochodzących z przestępstwa. O zdziwieniu najbliższych, że jesteś podejrzany o przestępstwo nie wspominając. Jest droga bezpieczna, formalna i długa - wystąpienie o zgodę na poszukiwania do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Wypełniasz odpowiednie formularze, przedstawiasz plan poszukiwań, dołączasz posiadane zgody właścicieli gruntów. I wnosisz opłatę skarbową (bodajże 82zł, mogło się zmienić). W formularzu zaznaczasz że Twoim celem jest odnalezienie meteorytów - i tu Konserwator ma zagwozdkę, czy może pozwolenie wydać, bo meteoryt zabytkiem nie jest... Nie ma też nigdzie w żadnym kodeksie ścisłej definicji co zabytkiem jest. Jest takowa definicja w Ustawie o ochronie zabytków, ale wg. niej zabytkiem może być prawie wszystko co wytworzył człowiek (zdecydowanie nie jest ścisła). Aktualnie - poszukiwania w Polsce to jeden wielki bałagan. Środowiska detektorystów jednoczą się i postulują za zmianą prawa - co będzie, to się okaże... Co do ACE 250, ten wykrywacz "nie widzi" Hot Rocks, a co za tym idzie meteorytów kamiennych. Nie da się go w żaden sposób do nich dostroić. Jeśli coś, to Whites DFX, MTX, Spectra V3i ma nawet dedykowany program do meteorytów (wymagający jednak większej/mniejszej kalibracji pod konkretny meteoryt, jeśli szuka się np. Pułtuska), Słyszałem o starszych konstrukcjach ze stajni szanownego Rutusa, że też da się nimi szukać. To co musi posiadać wykrywacz to detekcja Hot Rocks. Bez tego szanse znalezienia są nikłe. Oczywiście świeże spadki meteorytów prawie nigdy nie wymagają wykrywaczy... Ale długo by pisać. Jeśli temat Cię interesuje, potrzebne informacje są choćby na stronie, którą podałem we wcześniejszym poście.
  11. Połowa proponowanego tematu sprowadza się do adresu pewnej strony internetowej... http://wiki.meteoritica.pl/index.php5/Strona_główna Wiedza, której pragniesz, jest do zdobycia tylko samozaparciem. Ciągłym szukaniem informacji Jest kilka tematów w których są relacje z poszukiwań. Znajdzie się też kilka zdjęć znalezionych meteorytów. Kolega Endriu624 nie jest ani jedynym poszukiwaczem, ani samotnym wilkiem (tu wyrażam przypuszczenie ). Nie każdy chce dzielić się wiedzą nt. poszukiwań meteorytów. 80% po prostu nie ma czasu na relacje (praca, dom, ot - życie codzienne), 2% nie chce mieć konkurencji, 3% niezbyt lubi udzielać się na forach, 10% obawia się nagonki na detektorystów. Pozostałe 5% chętnie dzieli się swoimi doświadczeniami. Na pewno znalazłaby się i grupa detektorystów, która usiłuje przekonać Policję, że szuka meteorytów (bo szukanie niewybuchów, czy okolic stanowisk archeologicznych trochę źle brzmi ). Stąd Ci, którzy mają zainteresowanie ściśle meteorytowe nie chcą też czasem dzielić się wiedzą z kimś zupełnie nieznanym. Sam tak trochę teraz do tego podchodzę. Ale by trochę pomóc temu tematowi: Zaliczone poszukiwania: Reszel (2017) (nie znaleziony do tej pory), bez wykrywacza, świeże spadki go nie wymagają. Planowane: Pułtusk (2019), zakupiono wykrywacz na tą okazję Morasko (2020) Osób, które poszukują, w życiu nie ujawnię Sami się pewnie zgłoszą w tym temacie. P.S. W roku 2018 dołączyłem do Polskiego Towarzystwa Meteorytowego.
  12. Nie chcę się rozpisywać o przewadze jednych wykrywaczy nad drugimi, itd. itp. Sam ostatnio zakupiłem jeden na poszukiwania. Ale zacząłbym od podstaw. Każde poszukiwania to najpierw szukanie wiedzy na temat poszukiwanych przedmiotów. Nigdy nie powinno wyglądać to na zasadzie - lecę do sklepu, kupuję upatrzony wykrywacz i następnego dnia ląduję na Morasku szukać meteorytów. Skończy się w najgorszym przypadku bezpodstawnym zabraniem wykrywacza przez policję i wytoczeniem procesu karnego - z czego jeśli osoba nie była wcześniej karana, to może to być wyrok więzienia w zawieszeniu (plus grzywna i koszty procesu). W przypadku ewidentnego poszukiwania zabytków - bez zawieszenia. Jeszcze raz podkreślam - to jest najgorszy możliwy scenariusz. Najpierw trzeba wiedzieć czego się szuka i gdzie należy tego szukać, np. na polach poza rezerwatem Morasko. Pomijam sprawy pozwoleń czy zgody właściciela gruntu, bo to aktualnie rzeczy bez których ciężko zacząć poszukiwania. Jak zaczniesz chodzić po czyimś zasianym polu, to nie spodziewaj się ciepłego przyjęcia Szukasz meteorytów żelaznych, więc wszystkie wykrywacze, które oprogramowaniem nie eliminują od razu żelaza, mogą się nadać na takie poszukiwania. Garrett ACE 250 spełnia wymagania do takich poszukiwań. Meteorytów najłatwiej szukać tam gdzie spadły czyli duże spadki typu Morasko czy Pułtusk to dobre miejsca na rozpoczęcie swojej przygody z poszukiwaniami. Statystycznie największa szansa znalezienia choćby fragmentu. Meteoryty kamienne (chondryty) zawierają w sobie żelazo, choć nie w takiej ilości jak meteoryty żelazne, stąd wykrywane są przez wykrywacze, które potrafią wykrywać tzw. Hot Rocks - skały z domieszką żelaza. Oczywiście większość tych wykrywaczy jest ustawiona tak, aby identyfikować te skały i je OMIJAĆ (inaczej dyskryminować). Używanie tych wykrywaczy z reguły wiąże się ze zmianą oprogramowania na wykrywanie tylko tych Hot Rocks. Jeśli nadal nie zniechęciłem od poszukiwań, polecam krótkie kompendium wiedzy nt. meteorytów choćby tutaj http://www.woreczko.pl/meteorites/, lub na forum, tematy związane z meteorytami i ich poszukiwaniem były już niejednokrotnie poruszane Moja wiedza jeszcze jest niepełna i nie wszystkie zamieszczone porady mają charakter wyczerpujący zagadnienia Pozdrawiam
  13. A przyciąga magnes? Poza tym brak widocznych cech meteorytowych. ani chondr, ani skorupy, ani metalicznego wnętrza, czy innych cech typowych. Ewidentnie jest szkliste, co też nie przemawia za meteorytem. Najbardziej przypomina krzemień, tzw, bułę krzemową.
  14. Tak, to prawdziwe meteoryty. Oczywiście przecięte i oszlifowane. Seymchan to meteoryt posiadający figury Widmanstattena (taki własnie układ metalicznych linii). A pallasyt Sericho to oliwiny zatopione w metalicznym żelazie. Dwa ewidentne meteoryty. Oczywiście istnieją okazy mniej oczywiste, np meteoryty kamienne, lub meteoryty pochodzenia marsjańskiego lub księżycowego (o zawrotnych cenach). Niestety w internecie można znaleźć oferty sprzedaży zwykłych kamieni po zawrotnych cenach, jak i bardzo popularne meteoryty (w cenie 3-4zł za gram) w cenach meteorytów rzadkich. Im bardziej meteoryt przypomina nieziemską skałę (czyli ma wyraźne meteorytowe cechy), lub ma ciekawą historię związaną ze znalezieniem, tym cena wyższa.
  15. Bardzo dziękuję za rzeczowe odpowiedzi z linkami już pobieżnie się zapoznałem, z chęcią poczytam o tym więcej Myślę więc, że zagrożenie kolizji jest realne - ale niekoniecznie zwiększona aktywność roju (przebywanie Ziemi w centrum roju) idzie w parze z potencjalnym zderzeniem. Katastrofa tunguska miała miejsce 30 czerwca 1908 roku. Przelot Ziemi w kompleksie Taurydów miał miejsce w roku 1907, przy delta m wynoszącym -22. Czyli kolizja jest możliwa z obiektami NEO związanymi z kompleksem Taurydów, ale praktycznie każdego roku przebywania Ziemi w pobliżu roju...
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.