Skocz do zawartości

Ewa55

Społeczność Astropolis
  • Liczba zawartości

    96
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

341 Good

O Ewa55

  • Tytuł
    Alnitak

Ostatnie wizyty

460 wyświetleń profilu
  1. Umiar mile wskazany Ludzie, laboga! na nieboskłonie zginęła gwiazda w Północnej Koronie. Gdzieś przepadł klejnot nieoceniony. Niech każdy patrzy od swojej strony. Niewykluczone, że Smok przechera, znów chcąc zjeść Kozę paszczę rozdzierał. Gwiazdę z rozpędu, jak Muchę połknął; coś cicho siedzi, jak mysz pod miotłą. Może zaczęła się w kółko kręcić i w Erydanu wpadła wir śnięty, albo niechcący strącił ją Pegaz, gdy w galopadzie niebo przemierzał. Szat Kasjopei godna ozdoby, pewnie w niewoli jej garderoby. Trzeba jej szukać, najlepiej wszędzie. - Czy Cefeusza pojaśniał pierścień? Król jest niewinny, wiem to na pewno, w nim prawie każda gwiazda jest zmienną. Dla własnej chwały blasku ma krocie, więc nic obcego nie chce mieć w złocie. Po chwili sprawa się wyjaśniła. Alfę Korony Panna zwróciła. Rzekła do siebie patrząc się w lustro - Spica mi starczy, bo tam tak smutno.
  2. Szczęściara Dziś mimochodem zerkając w górę dojrzałam w chmurze niewielką dziurę. Błękit błękitniał w miarę patrzenia, jakby coś miała do powiedzenia. Słuch wytężałam chcąc pojąć słowa, ale na próżno- obca jej mowa, więc przyszła do mnie, mówiąc po chwili - ja chciałam tobie nieba przychylić.
  3. Historia nie z tej ziemi Na czarnej drodze utknął Wielki Wóz. Skrzypiące koła skuł chyba mróz. Nie ma latarni, ani Woźnicy, by go powiedli po okolicy. Jeszcze przedwczoraj, dobrze widziałam; gwiazdy rozwoził, gdy noc nastała. Sąsiad Cefeusz, ni Kasjopeja nie chcą mu pomóc, choć w nich nadzieja. -To pojazd plebsu- rzekła zaspana. Niech sobie stoi nawet do rana. Pegaz sam przybył, lecz na tym koniec, bo sił mu zbrakło, chociaż był koniem. Patrzę w teleskop- tu jest przyczyna. Wóz od ciężaru, aż się ugina. Ogromny Worek Węgla ktoś wrzucił, dlatego nie mógł z miejsca się ruszyć. Zator się zrobił na gwiezdnej drodze. - Co by przedsięwziąć, bo będzie gorzej? Gwiazdy się tłoczą w zamęcie wielkim, Księżyc chciał pomóc, lecz nie ma ręki. Na szczęście Orion głowę odwrócił i jednym pchnięciem balast odrzucił. By nie mieć zmartwień, takich jak gwiazdy, szanuj zasady, najlepiej zawżdy.
  4. na pożegnanie z dedykacją dla Pana Janusza Płeszki Transformacja Tajemne gwiazd korowody i rogal Księżyca młody sypią na oślep dziewicze światło w kryształu szklenicę, ciemną od kiru północy, by sen nabierał w niej mocy, bo patrząc na czar iskrzenia będzie się w niego zamieniał …
  5. na pożegnanie z dedykacją dla Pana Janusza Płeszki Transformacja Tajemnych gwiazd korowody i rogal Księżyca młody sypią na oślep dziewicze światło w wieczności szklenicę, ciemną od kiru północy, by sen nabierał w niej mocy, bo patrząc na czar iskrzenia będzie się w niego zamieniał …
  6. Przysługa Z deszczu ustaniem mgły napowietrzne wchodzą do sadu z pól bezszelestnie mrok rozjaśniając w międzylistowiu, by młody księżyc (wczoraj był w nowiu ) zamiast zajmować się posrebrzaniem mógł się nacieszyć gwiazd migotaniem.
  7. Cześć Andrzej Ja też mam około 400 i podobnie, jak Ty, noszę się z zamiarem oddania do drukarni, ale zawsze mam ważniejsze wydatki. Dzięki za życzenia zdrowia i weny, serdecznie pozdrawiam :)))
  8. Witam. Andrzeju, niestety, wszystkie moje wiersze leżą w szufladzie w rękopisie. Przepraszam,że odpisuję tak późno, ale dopadła grypa, pozdrawiam serdecznie :)))
  9. Romantica Romantica W czas pełni straciły kolor zieleni, od brzegów po nerwy lśnią, jak selenit, bo krew im zamienił w srebro prawdziwe; szeptały- to dziwne, ono jest żywe. Dreszcz czując pieszczoty niewysłowionej zaczęły się zwracać w księżyca stronę, aby je głaskał światłem i muskał pocałunkami wieczności w usta… Gdy słońce chwaliły kwiatem czereśnie, dla onych, jak nigdy, świt był za wcześnie.
  10. Melomanka Znów minął miesiąc: pełnia księżyca -jednookiego nieba źrenica. W majestatycznych cieni habitat spływa promieni srebrna muzyka. Lubię jej słuchać, jak dobrej wróżby. Noc to potwierdzi- któż inny mógłby? Szeptali- duby smalone bredzi. No cóż, są rzeczy nie dla gawiedzi.
  11. Lunaria Podnosząc wieloczas do nieba potęgi przekładał wśród cieni srebrzystych chwil wstęgi. W labirynt dotyków zachęcał spojrzeniem na pokuszenie… Gdy cisza wspinała się po nim, jak gotyk poczuła znajomy, spragnionych ust dotyk; w pościeli z mariażu półsennych ok pawich z tęsknot wybawił.
  12. Czwarta siła Już ciemno, gwiazd błyszczą witraże; on sobie sam sterem, żeglarzem. Czasami zanuci mgławicą nad okolicą. Gdy cień piór Łabędzia go otarł odżyła wolności tęsknota, bo na grawitacji uwięzi obaj ugrzęźli. - Dlaczego choć przestrzeń bez granic ktoś miejsca żałuje jej dla nich ? Tak Księżyc rozmyślał samotnie i ja z nim w oknie.
  13. Bardzo dziękuję za czas poświęcony na czytanie moich wierszy, za lajki, a szczególnie Loxley'owi za, jak zwykle, wnikliwy i przemiły, komentarz, który podniósł mi poziom endorfin, serduszko jest urocze. Pisząc wiersz p.t. "Krajobraz Księżycowy " bardzo się starałam, aby strona liryczna równoważyła się z prawdą naukową. Grzegorzowi życzę, by go nie opuszczała wena,chętnie przeczytałabym inne wiersze. Pozdrawiam Was serdecznie życząc miłego tygodnia :))))
  14. Witam Was serdecznie po długiej przerwie i zapraszam do lektury moich astrowierszy Księżycowy krajobraz W bezwodnej głębi mórz księżycowych mrok lodowaty się zadomowił. Połacie równin przez lat miliony zakryte pyłem nieporuszonym. W ostrych, jak igły Słońca promieniach jedynie długość cieni się zmienia. Gruz, osuwiska regolitowe w szoku termicznym kruszeją, płowe. Od kiedy echo w pustce przepadło miejsca wystarcza niemym czekadłom. Bezużyteczny czas strzałkę zgubił i teraz nie wie, czy kiedyś tu był. Cisz pokolenie dławi kratery sięgając z próżnią, aż do gwiazd sfery. Obcy horyzont rzeźbią gór szczyty; za nim już Wszechświat w przestrzeni skryty. Dobra rada Nie chcąc nic wiedzieć, ani rozumieć utknęło niebo w czczej bezzadumnie. Po epicyklach i dyferensach kołuje cisza z wszystkich największa. Dalej w domenie sfery gwiazd stałych wieczność pasjanse, stawia kabały. Tajemnic strzeże, zerka ukradkiem, by ich astrolog nie zgadł przypadkiem. Jednak uczony, szelma uparty, ciekaw był poznać skrywane karty. - Czekać nie warto- pomyślał sobie, bo życie minie, nim coś się dowiem. Nocą, gdy Księżyc świecił rogalem, zawołał- Panie Twardowski, halo! Pomóż mi acan odkryć zagadkę, bym horoskopy pisać mógł łatwiej. Szlachciura na to- ja nie dam rady. Sto lat tu siedzę, wzrok mam już słaby. Winieneś wiedzieć, skoroś uczony, że horoskopy, to są androny.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.