Jump to content

dziki_rysio_997

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    186
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

197 Good

About dziki_rysio_997

  • Rank
    Antares

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Hmmm, ale słowo "zapewne" nie oznacza "na pewno", tylko właśnie "prawdopodobnie", wyraża przypuszczenie. https://sjp.pwn.pl/slowniki/zapewne.html
  2. Zdecydowanie lepiej (nie wnikałem w to, czy całkiem wiernie, ale na pierwszy rzut oka lepiej)! Jeśli chodzi o zdjęcia, których głównym tematem są gwiazdy, kluczowe jest moim zdaniem jak najlepsze odwzorowanie barwy. Raczej nie powinno być miejsca na obróbkę na zasadzie "tak chyba lepiej" albo "dołożę trochę żółtego" czy zastanawiania się "czy mam idealnie skalibrowany monitor" (bo to nie powinno być istotne przy obróbce takich zdjęć). Oczywiście to moje subiektywne spojrzenie na temat.
  3. W postprodukcji nie wolno. Ale jak je zrobisz "analogowym" krzyżem z nitek/żyłek i tak naświetlisz zdjęcie to wolno... Chociaż wtedy właściwie nie są sztuczne. Inna rzecz, że na powyższym zdjęciu Vegi spajki to chyba mniejszy problem...
  4. A widzisz, tak właściwie to... nie, da się wejść "wyżej". Everest jest najwyżej "tylko" względem poziomu morza. A jeśli najwyżej oznacza "najdalej od centrum planety" to takim punktem jest wierzchołek wulkanu Chimborazo w Ekwadorze. Ziemia obraca się, ma zauważalne spłaszczenie biegunowe (promień biegunowy i równikowy różnią się o aż 21 km), co za tym idzie obiekty blisko równika będą dalej od centrum planety, niż te bliżej bieguna. A wspomniany wulkan ma ponad 6000 m przy jednoczesnej bliskości równika, co sprawia że jest "najwyższy" w rozumieniu "najdalej od środka planety".
  5. Jeśli dobrze widzę to gdy mówimy o zmianie średnicy mgławicy, to wyliczenia divera trzeba przemnożyć x2 (w końcu ekspansja jest od centrum we wszystkich kierunkach). Tak czy inaczej, jest to już wielkość, którą da się zauważyć przy tej skali w ciągu 20 lat. Piękne.
  6. No właśnie - trudno powiedzieć, że coś jest lepsze lub gorsze - to po prostu kwestia różnych oczekiwań. Np. w takiej astrofotografii: - ktoś ekscytuje się zdjęciem z własnoręcznie wykonanego astrokoziołka (pewnie już nie każdy wie, co to jest ) - ktoś inny stoi przez całą noc przy dobrej klasy montażu - jeszcze ktoś inny odpala sesję z ciepłego domu, bo ma zautomatyzowane obserwatorium i chce się wyspać - a jeszcze inny stwierdza, że jego celem jest jak najlepsze zdjęcie, więc zamiast walczyć z polskimi warunkami woli wydać pieniądze na obserwatorium (czy choćby czasowy dostęp do teleskopu) w dużo lepszej lokalizacji... Każdy ma inne cele, dla jednego liczy się tylko efekt, dla innego sam proces. I właściwie każdy idzie mniej lub bardziej "na łatwiznę" (dla niektórych to jest "zarzut") - w końcu pierwszemu też można wytknąć, że kupił gotowy aparat lub nie zrobił samodzielnie wkrętów, którymi połączył sklejkę na koziołka... A jeśli chodzi o obserwacje wizualne, to chyba przyjęcie się (lub nie) elektronicznego wspomagania może zależeć od tego, czy ciągle dostarcza ono podobnych odczuć/wrażeń jak patrzenie przez "czystą" optykę. I zgaduję, że prędzej czy później opory zostaną przełamane - zwłaszcza biorąc pod uwagę, że "czyste" rozwiązania nie przeskoczą pewnych ograniczeń fizycznych...
  7. Moim zdaniem to jest urok takiego zdjęcia. Jeszcze piękniej pokazuje jego wymiar czasowy, ale nie tylko czasowy. Patrzę i widzę tygodnie słońca, ale i długie ciągi niepogody. To tylko wzmacnia wrażenie, że to cały rok zamknięty w jednym obrazie. Świetny kadr do analemmy, wyjątkowo udane.
  8. No, w końcu jest ta zbiórka! Z chęcią się dorzuciłem. Mam nadzieję, że uda się sprawnie zebrać potrzebną sumę i będziesz mógł kontynuować swój projekt!
  9. Hmmm, tak sobie patrzę na ten Twój "nosek" - rozumiem, że to jest po prostu zwykły kawałek rurki "przykładany" do kamery, a nie złączka wkręcana na gwint webcama? Nie jest czasem tak, że są prześwity przez które na matrycę pada światło z boku?
  10. Pozwoliłem sobie wziąć zdjęcie M110 z bardzo dobrym rozbiciem: https://www.universetoday.com/wp-content/uploads/2010/01/m110_block1.jpg i nałożyć na nie zdjęcie HAMALa. Moim zdaniem gif rozwiewa wątpliwości - zagęszczenia "kaszy" pokrywają się, co według mnie potwierdza, że to nie jest zwykły szum.
  11. Tu akurat jest błąd, bo podaje się jasność Słońca rzędu -26.74 mag, 15 mag ciemniej to Księżyc zbliżający się do lub niedługo po pełni. Zakładam, że w pytaniu chodzi o obserwacje wizualne, (bo kamerą powinno to być łatwiejsze) i bez przesłaniania jasnego składnika w torze optycznym. Zastanawiając się nad przykładem ciasnych obiektów o niemal tak dużej dysproporcji jasności, do głowy przychodzą np. Mars blisko wielkiej opozycji i jego satelity. Tu różnica jest chyba rzędu 13.5-14.5mag, separacja się zmienia ale jest niewielka. Możesz poszukać obserwacji wizualnych Fobosa bez przesłaniania Marsa, zdaje się, że są takie (chyba nawet księżyce Marsa zostały odkryte w bezpośredniej obserwacji, ale nie jestem na 100% pewien). Tyle też, że Mars w opozycji zdecydowanie nie jest punktowym obiektem, więc ten przykład też nie jest do końca dobry jeśli myślisz o blisko położonych gwiazdach. Zgaduję, że różnica 15 mag byłaby osiągalna wizualnie bardzo dużym teleskopem pod świetnym niebem (np. wysoko w górach i przy świetnym seeingu). W szczególnych sytuacjach zadanie mogłoby być łatwiejsze - np. dwie gwiazdy o skrajnie różnym spektrum, co dałoby możliwość mocnego przyćmienia jasnej gwiazdy odpowiednim filtrem.
  12. Neptun ma zwykle koło 8 mag, więc na przyzwoitym niebie to obiekt nawet dla sporo mniejszej lornetki. Przy czym raczej nie obędzie się bez mapki z aktualną pozycją - bez niej trudno będzie znaleźć/zidentyfikować. Lornetką 15x70 na dobrym niebie pewnie można cały katalog Messiera wyłowić. Mały tip dla autora wątku: tabela Wimmera Ci pomoże.
  13. Poszukałem i faktycznie, są tacy, którzy w układzie obiektów na niebie 23.09.2017. doszukują się odniesień do znaków z Apokalipsy. Rozumiane jako konstelacja Panny, w której będzie znajdowało się Słońce, pobliski Księżyc i 12 gwiazd w postaci konstelacji Lwa i 3 planet. Nie bardzo tylko wiem, jak ten znak na niebie ma być widoczny, gdy Słońce przytłumi blaskiem pozostałe obiekty, a konstelacja Panny nie będzie nawet majaczyć. Odpal sobie program typu planetarium (nawet Stellarium) i będziesz wiedział. A coś więcej na ten temat: informacji o zjawiskach na niebie lepiej szukać u specjalistów od astronomii, a "media", o których wspominasz raczej traktować jako rozrywkę, a nie źródło wiedzy.
  14. Popatrz sobie na te dwa wykresy: https://stargazerslounge.com/uploads/monthly_07_2013/post-7974-0-70433300-1372680277.png i ten: http://www.astrosurf.com/buil/baader/baader1.png Wynikałoby z tego, że po modyfikacji Canon złapie odrobinę więcej klasycznego LP, ale relatywny przyrost czułości np. dla H-alpha powinien być znacznie większy.
  15. To ja może powiem, jak na to patrzę (swoją drogą, to faktycznie może warto tę dyskusję wydzielić). Mniej więcej od przełomu wieków obserwuję rozwój astrofotografii amatorskiej i mówiąc szczerze, często bardziej urzekają mnie "próbne strzały" (choć przede wszystkim te w bardzo dużej skali), niż dopieszczone prace po kilkunastogodzinnej obróbce. Dla mnie to w zasadzie dwa różne światy i staram się doceniać oba. Nie ukrywam jednak, że z tymi "dopieszczonymi" mam więcej "problemów". Techniki obróbki zdjęć bardzo się rozwinęły, dla mnie w niektórych przypadkach aż za bardzo. Niektóre prace zaczynają już bardziej przypominać render niż zdjęcie, a w skrajnych przypadkach można by było postawić pytanie: "czy nie dałoby się zrezygnować ze zbierania materiału?". Patrząc na prace w konkursie Astrowizja (nawet tylko najlepsze, odrzucając próby początkujących), gdzie wszyscy pracują na tym samym materiale, widać, jak wiele zależy od "widzimisię" autora. Mam też problem z zaakceptowaniem wielu powszechnie już stosowanych technik obróbki. "Próbne strzały", nawet jeśli pokazują pewne niedoskonałości, dają mi wrażenie bezpośredniego obcowania z kosmosem. Pomimo szumu czy rozlanych gwiazd (pomijam sytuacje, gdy są ewidentnie nieostre). Może to dziwne, ale tego wrażenia nie dają mi zdjęcia "gładkie" obrabiane nawet przez kilkanaście godzin. Jestem zwolennikiem dopracowywania setupów i metody akwizycji fotonów, dbania o poprawną kolorystykę (tylko co to znaczy, gdy często przy tych długo obrabianych zdjęciach i tak pojawia się "zdejmij trochę zielonego"?), czego na pewno powyższym zdjęciom brakuje. Ale jeśli chodzi o wrażenia, powyższe zdjęcia dają mi podobne "magiczne" odczucie obcowania z kosmosem, jakie mam podczas bezpośrednich obserwacji. Te "dopracowane" są dla mnie często od niego oderwane - jakby powstały "w matrixie", a nie były obrazem fizycznego obiektu. To tyle jeśli chodzi o subiektywne wyjaśnienie, dlaczego komuś się podobają takie eksperymenty. Szanuję dorobek zaawansowanych astrofotografów, "lajkuję" te zdjęcia i widzę, że mamy prace na światowym poziomie. Nie uważam jednak, że są one nieodzownym etapem ewolucji "próbnych strzałów". Dla mnie są to osobne dyscypliny.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.