Jump to content

trouvere

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    166
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

48 Neutral

About trouvere

  • Rank
    Antares

Recent Profile Visitors

448 profile views
  1. Ja natomiast pisałem o spot size po to by wykazać, że teoretyzujesz i co gorsza nie przyjmujesz do wiadomości prostych konsekwencji pomiędzy wielkością spot size teleskopu a teoretyczną wielkością krążków Airy, mimo to, że potrafisz opisać wyprowadzenie wzoru na wielkość liniową krążka Airy. Więc napiszę to dobitnie, jeśli wielkość spot size jest wielokrotnie większa od krążka Airy tonie masz najmniejszej szansy by go zaobserwować w rzeczywistej, wynikającej z apertury (czy jasności układu optycznego gdy mowa rozmiarach liniowych) nie mówiąc już o pierścieniach. Jeśli zaś chodzi o powiększenie obrazu na fotografii, podziel sobie rozmiary liniowe obrazu gwiazdy w mm przez powiększenie i będziesz miał liniowy rozmiar obrazu gwiazdy w ognisku teleskopu - tak trudno to pojąć ? To zdanie zaadresuj do siebie i zrób mi tą przysługę i nie odpowiadaj. EOT Jest taki dokument zatytułowany RASA white paper na stronie Celestron.com strona nr.20 tabelka.
  2. Zapomniałeś tylko dopisać, że ten ładny wzorek można sobie wydrukować na papierze i wstawić na półkę gdzie tkwią inne ładne wzorki: bo rzeczywistość jest zgoła odmienna. Nie mamy do czynienia z idealnymi układami optycznymi do których ten ładny, jak go nazwałeś, wzorek ma zastosowanie. Weźmy na przykład astrograf RASA 11" o jasności 2.2, zgodnie z Twoim ładnym wzorkiem powinien on charakteryzować się zdolnością rozdzielczą rzędu 1.474 um a tymczasem w rzeczywistości jego spot ma wielkość rzędu 7.5 um dla 90% energii fotonów pozostałe 10% mieści się w średnicy ok. 10um, ile razy to jest gorzej od wyniku uzyskanego przy pomocy ładnego wzorku ? Kolejne pytanie ciśnie się na papier, dlaczego, pomimo usilnych starań fotografujących o zachowanie maksymalnie dobrej ostrości, rozmiary jasnych gwiazd na fotografiach osiągają rozmiary liniowe rzędu milimetrów przy wcale nie nadzwyczaj dużych powiększeniach (ok 20x30 cm) ? Ładny wzorek traci swoją moc czy raczej znowu rzeczywistość go przerasta? Teoretyczne wzory są potrzebne, tylko niezwykle rzadko daje się te teoretyczne uzyskiwane wielkości osiągnąć. Pozdrawiam.
  3. @HAMAL Tak, jest to przykład, który może zamącić w głowie i prowadzić do fałszywych wniosków. Wielkość gwiazd (liniowa) w ognisku zależy od jakości układu optycznego i apertury (diffraction limited) oraz zdolności rozdzielczej matrycy, która wbrew powszechnemu mniemaniu wcale nie jest równa wielkości pojedynczego piksela. Seeing się nie może uspokoić, natomiast uspokoić się może atmosfera - to tak gwoli ścisłości.
  4. @HAMAL no proszę Cię ... chcesz mi powiedzieć, że masz do czynienia na terenie naszego pięknego kraju z seeingiem lepszym niż mają astronomowie Palomar Observatory w Kaliforni na wysokości 1700 metrów gdzie seeing 0.65 arcsec jest określany jako dobry (The images below show a direct comparison between the conventional image taken under conditions of good seeing (0.65 arcsec)), no zlituj się i zejdź na Ziemię.
  5. Widzę, że najważniejsze jest udowodnienie, że ma się dłuższego. Rzecz w tym, że kompletnie nie interesuje mnie fotografowanie, ja się pasjonuję samym sprzętem (kamerami) jako takim i "wyciskaniem" z niego maksimum - foto jest tylko niejako skutkiem ubocznym, dla mnie podstawa to widzenie live tego co się dzieje na niebie.
  6. Jak to zwykle bywa, bierze się to z braku zrozumienia na czym dana technika polega. Nie istnieje coś takiego jak "seeing planetarny" czy "seeing gwiazd" (użyłem tego sformułowania tylko po to by było jasne o czym piszę), seeing jest tylko jeden (w sensie stanu atmosfery ziemskiej w danym momencie) a zwiększanie skali obrazowania przy gwiazdach "tańczących" na powierzchni matrycy w promieniu nawet tylko 5 mikrometrów daje zamiast obrazów punktowych placki (a te doskonale są widoczne) i jedynym wyjściem jest właśnie lucky imaging, co ma tą dodatkową zaletę, że uwalnia od konieczności stosowania ditheringu, który dostajemy "gratis" od seeingu.
  7. Przykład ilustrujący wpływ techniki lucky imaging na wzrost rozdzielczości obrazów z zestawu teleskop+kamera (jądro galaktyki M13 bez i z użyciem lucky imaging w połączeniu z optyką adaptacyjną w tych samych warunkach seeingu - pobrane z https://www.ast.cam.ac.uk/research/lucky ).
  8. Miałem na myśli seeing gwiazd, nie planet (doskonale widać gdy "tańczą" jak szalone przy 25 klatkach na sek, skąd oczywisty wniosek, że lucky imaging przy czasach ekspozycji dłuższych niż 40 milisekund to nie jest lucky imaging a tylko fotografia krótkoczasowa) - co daje oczywiste przesłanki co do seeingu planetarnego: jeśli gwiazdy są OK to i siłą rzeczy planety również.
  9. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest czuła kamera wideo z obiektywem 80-100 mm (plus monitor oczywiście), masz jednocześnie podgląd na light polution jak i na seeing (wszystko na żywo, nawet w trakcie sesji głównego setapu).
  10. Skoro wszystko już dla Ciebie kolego jest już jasne, to przeprowadź jeszcze prosty eksperyment i zasil sobie swój cały setup z dobrego 12V akumulatora a następnie z zasilacza impulsowego najlepiej jednego z tych które Ci polecają i napisz proszę o efektach pracy kamer i całego set-up'u przy zasilaniu impulsowym i absolutnie liniowym (bo takim jest w rzeczy samej akumulator).
  11. To bardzo interesujące co piszesz, bo producent podaje zgoła odmienne dane na ten temat, cytuję "Tętnienia i szumy (max.) [3] 360mV P-P". A tu zaś mamy takie dane: " RIPPLE & NOISE (max.)Note.2 150mVp-p " No ale producenci zapewne nie mają pojęcia o czym piszą podając takie informacje, ale nie ma co się dziwić wszak to są zasilacze budżetowe do zasilania oświetlenia LED'owego. A, że czołowi astrofotografowie używają ich do zasilania kamer z 16 bitowymi przetwornikami analogowo cyfrowymi, gdzie wartość najmłodszego bitu jest rzędu pojedynczych mikrowoltów a poziom zakłóceń od kiepskiego zasilacza impulsowego jest 150 do 360 tysięcy razy wyższy to ... kto by się tam, tym przejmował. Wszak jak ktoś już tu napisał "Na prawdę nie potrzeba cudów dzisiejszej elektronice, żeby działała". "Na prawdę".
  12. Raczej trudno będzie mi cokolwiek polecać gdyż jeśli chodzi o zasilacze impulsowe w cenie do powiedzmy kilkuset złotych wszystkie są wątpliwej jakości, a te które są naprawdę dobre potrafią być bardzo kosztowne (kwoty rzędu kilkuset $ nie są niczym nadzwyczajnym). Znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie tradycyjnego zasilacza liniowego (takiego ze "zwykłym" transformatorem sieciowym i stabilizacją napięcia), którego największą zaletą jest brak jakichkolwiek zakłóceń impulsowych, tu zmieścić się możesz a w kwocie kilkuset zł (jeśli się postarasz).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.