Skocz do zawartości

paradoxicalspiral

Społeczność Astropolis
  • Postów

    20
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyna

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia paradoxicalspiral

7

Reputacja

  1. 1. SW Newton 12' - Janela (czyt. przez Ż na początku) 2. SW ED80 - Saoirse (czyt. Sersza) 3. WO WhiteCat - Kitty
  2. Przed złożeniem zamówienia warto zapytać, czy towar jest na stanie. To, że jest IN STOCK na stronie internetowej nie zawsze jest zgodne z prawdą. Ja w zeszłym roku zamawiałem towar w 2 różnych sklepach z UK i miałem 2-miesięczny poślizg z wysyłką z obu. A w tym roku doszło jeszcze cło.
  3. W tym roku robiłem 2 zamówienia u nich. Ostatnie miesiąc temu. Za każdym razem musiałem później opłacać cło (przez DHL).
  4. Z tych 3 okularów, ja bym wybrał 14 mm. Biorąc pod uwagę ogniskową Twojego teleskopu, to 4,5 mm będzie dawał zbyt duże powiększenia - ok. 266x. W naszym kraju nie ma w ciągu roku zbyt wielu nocy z idealnym seeingiem, żeby w pełni się nacieszyć widokami z takim powiększeniem. Z kolei 18 mm będzie dawał powiększenia rzędu 66x - trochę mało wg mnie. 14mm wydaje się optymalnym wyjściem.
  5. Mam Newtona 12" f/5 i SW 80/600 ED. Gdybyś zdecydował się na tę właśnie tubę, to przy obserwacjach wydaje mi się, że nie odczułbyś specjalnie aberacji chromatycznej - to zależy po części od jakości twoich okularów i powiększenia jakie stosujesz. W moim przypadku porównanie do obserwacji gromad wychodzi na korzyść Newtona. Chodzi o światłosiłę. W Newtonie mam jaśniejszy obraz (f/5), a w refraktorze f/7.5. Więc jaśniejsze obrazy daje Newton, w moim refraktorze jest po prostu ciemniej. W dodatku Newton daje większe powiększenie przy odpowiednich okularach. Na korzyść SW 80/600 ED przemawia waga - sama tuba jest lekka. Ale widok gwiazd w moim modelu refraktora nie jest punktowy przy słabszych okularach. Gwiazdy się rozjeżdżają (coś co przypomina komę - nie wiem jak to nazwać) na krańcach obrazu. W środku jest OK. Nie wiem czy to specyfika optyki, czy mam trefny sprzęt. Aha, jeśli stosuję filtry Light Pollution (bo też obserwuję w nienajlepszych warunkach), to niewiele mi pomagają. Więc, do samych wizualnych obserwacji ja bym pozostał przy Newtonie. Nie zmieniałbym nic na siłę. Chyba, że będziesz obserwował pod naprawdę ciemnym niebem, wtedy warto się zastanowić.
  6. Newtony mają to do siebie, że skupiają dużo światła, akurat mój 12" to F5. Jeśli miałbym opisać moje wrażenia z obserwacji planet, to najsłabiej wypadają właśnie Mars i Wenus. Może to źle ująłem na poczatku, ale chodzi o to, że one naprawdę są jasne, ale może nie do tego stopnia żeby bolały oczy. Po prostu świecą mocno. Tylko dochodzi jeszcze kwestia wielkości obrazu. U mnie te planety jeśli nie korzytam z barlowa przypominają rozmiarami gwiazdy. Są małe - jasne i małe. Więc o wrażeniach z ich obserwacji mogę napisać co najwyżej: średnie. Jak korzystam z barlowa, to obraz jest co prawda większy, ale detali nie uświadczę - głównie przez kiepski seeing. Poza tym, im więcej szkła / dodatków wprowadzasz między okular i oko, tym obraz staje się ciemniejszy. Ja korzystam z różnych okularów, jednym z nich jest baader typu zoom - czasem dodaje barlowa, czasem zdejmuję: https://deltaoptical.pl/okular-hyperion-zoom-mark-iv-8-24-mm-2-1-25-quot?from=listing Tak naprawde, żeby nacieszyć oko Marsem na newtonie, trzeba dobrego seeingu / dobrego okularu i większego lustra głównego. 14", może 16". Ale to już są szafy. Teleskopy stricte do planet to raczej nie newtony. Prędzej Schmidt-Cassegrain, bo m. in. skupiają mniej światła. I jeszcze staraj się nie powiększać obrazu więcej niż 200x przy 12" newtonie - a w szczególności na planetach, bo obraz w polskich warunkach atmosferycznych i przy złym seeingu będzie kiepski. Okular 7mm przy 12" teleskopie daje powiększenie ponad 200x, co już dla mnie jest granicą tolerancji.
  7. Kupiłem jakiś czas temu SW Flexa 12" i w sumie nie żałuję. I byłem początkujący - flex nie wymaga jakichś specjalnych umiejętności - to raczej kwestia tego, że można go złożyć i zabrać w autko. Zamówiłem prosto ze sklepu i nie musiałem kolimować, bo wszystko było sprawdzone przed wysyłką. Nawet jak go przewoziłem, to nie musiałem go potem kolimować. Oczywiście, są gusta i guściki - jeden ma większą tolerancję na gorszy obraz, drugi może od razu sięgnąć po kolimator. Ja nie miałem aż tak częstej potrzeby. Przez 3 lata raz go kolimowałem. Może mało, ale nie czułem takiej potrzeby, żeby robić to częściej. Tym bardziej że większość czasu obserwowałem z 1 miejsca. Co do porównań z innymi markami, to się nie wypowiem, bo nie miałem styczności. Ale 12'' Flex to kawał krowy. Większej tuby już bym nie chciał ze względu na ciężar i gabaryty. Dla mnie optymalny wybór. Daje świetne obrazy DSów (oczywiście z odpowiednimi filtrami i okularami). Co do planet, to nie każdą da się zobaczyć tak jak by się chciało. Do Jowisza i Saturna - super (z dobrym seeingiem i jeśli są w miarę wysoko) Do Marsa? - u mnie średnio (nawet pomimo tego, że Mars jest teraz wysoko, to ze względu na światłosiłę mojej 12-ki obraz jest zbyt jasny i mały jak na moje gusta - nawet z filtrami i odpowiednimi okularami / barlowem). A jak 2 lata temu miał najelpszą widoczność, to były burze na jego powierzchni i szczegółów praktycznie w ogóle nie widziałem. Wenus? - To samo co z Marsem. Za jasna i za mała (z odpowiednimi okularami / filtrami / barlowem). Newton 12" zatem nie nadaje się do wszystkich planet, ale sądzę, że ma więcej zalet niż wad. Do DSów jak znalazł. Ja polecam.
  8. Piszesz o prostocie obsługi - to powiem Ci, że montaże paralaktyczne dla początkujących do prostych w obsłudze nie należą i mocno bym Ci taki montaż odradzał (chodzi głównie o wyważanie teleskopu i wyrównywanie na gwiazdę polarną za każdym razem gdy zmieniasz miejsce obserwacji, co może być uciążliwe, póki się nie przyzwyczaisz). Piszesz też, że Dobson odpada, a to właśnie Dobsony są moim zdaniem jednymi z łatwiejszych w obsłudze. Mam oba montaże, a zaczynałem od Dobsona. Dopiero po jakimś czasie ruszyłem z paralaktykiem i muszę przyznać, że gdybym zrobił na odwrót - najpierw paralaktyk, a potem Dobson - to bym chyba zrezygnował z tego hobby. Chociaż, niektórzy lubią wyzwania. W każdym razie, przemyśl ten montaż.
  9. Musisz wziąć pod uwagę stabilność atmosfery w swoim miejscu (seeing) - jeśli są zbyt duże turbulencje powietrza, to niewiele pomoże to, że masz 10" . Poza tym, z tego co wiem kolega z Astrolife ma bardzo dużego newtona (chyba 16"), co daje nieporównywalnie większe obrazy. Ja na swoim 12" newtonie też często nie jestem w stanie zobaczyć szczegółów Marsa właśnie ze względu na seeing i (prawdopodobnie) rozmiar lustra.
  10. Polecam: 1. Michael Crichton - Prey (Rój / Predator) - o nanocząsteczkach przejmujących kontrolę nad ludzkim ciałem. 2. Cormac McCarthy - The Road (Droga) - postapokaliptyczna wizja świata. 3. Ted Chiang - Arrival / The Story of Your Life And Others (Historia Twojego Życia) - zbiór kilku opowiadań (nie wszystkie s-f, ale wszystkie interesujące). 4. John W. Campbell Jr. - Who Goes There? (Coś i inne opowiadania).
  11. To może ja jeszcze dodam coś od siebie. Sam mam podobny setup - WhiteCat z nasadką kątową bez ichniego okularu 60 st. 10mm. I powiem, że trzeba być ostrożnym w doborze okularów krótkoogniskowych z tym sprzętem jeśli nie ma się okularu dedykowanego WO. Ja sam testowałem swój sprzęt z ethosami TV, których używam z innymi teleskopami. 10mm TV w ogóle się nie sprawdza - za długa lufa 1,25' okularu i obraz w ogóle nie ostrzy, rozmyty aż zęby bolą. O dziwo 3,7mm z tej samej serii wypada lepiej - obraz jest ostry, ale nie tak, żeby urywało 4 litery. Próbowałem też z Barlowem Baadera na okularze typu zoom. Nie najgorzej, o ile nie powiększam obrazu do oporu, ale i tak szału ni ma. Generalnie, to tak już ktoś w tym wątku wspomniał - RedCaty najlepiej chyba sprawdzają się w astrofotografii, niekoniecznie w wizualu. Myślę zresztą, że jakby był sens wyprodukować okulary o krótszych ogniskowych niż 10mm do tego modelu, to WO już by się tym zajęło. A tak nie jest, widocznie obraz nie byłby wystarczająco ostry.
  12. Mi się udało kilka razy w wakacje zobaczyć Veil'a bez filtra, ale wtedy miałem ciemne niebo, a sam Veil był w zenicie. Jak nie był w zenicie, to nic nie byłem w stanie zauważyć. Te parę razy jak go widziałem bez filtra, wyróżniał się delikatnymi jasnymi smugami. A z filtrem to już w ogóle bajka.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.