Jump to content

CityFinn

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    21
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

17 Neutral

About CityFinn

  • Rank
    Alderamin
  • Birthday 04/14/1980

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyna
  • Skąd
    Gdańsk
  • Sprzęt astronomiczny
    Meade Infinity 102AZ

Kontakt

  • Instagram
    mr_astroscope

Recent Profile Visitors

92 profile views
  1. Wybywamy z Żoną na weekend w raczej ciemniejsze miejsce i pomyślałem, że jednak fajnie byłoby mieć takiego małego dobsona (ok. 130), którego myk-myk-myk i jedzie z nami. Mój refraktor niby mobilny, ale myślę, że taki dobson byłby bardziej. I od razu myśl taka, a jak 130, to lepiej jednak 150 ;) No i tak się to wszystko kręci I przyłączam się do pytania kolegi Dextera77!
  2. Nic drogiego, taki "podstawowy" ale jest solidny: https://deltaoptical.pl/adapter-do-smartfonow-uniwersalny
  3. Ostatnie noce nie były łaskawe, ale udało mi się znowu zlustrować okolice Wielkiej Niedźwiedzicy, a także - oczywiście - Księżyc. Dokupiłem dwa okulary: - SW Silver Plossl 17mm, którym najczęściej oglądam naszego satelitę, bo kitowy 26mm daje mniejsze powiększenie choć ma zadziwiająco dobrą jakość (jak na oko początkującego) - Baader Classic Ortho 10mm, który daje bardzo dobry obraz, lepszy od kitowego 9mm. Poniżej dwa zdjęcia Księżyca, bez żadnej obróbki, zrobione Samsungiem A70 przyczepionym do okulara 17mm za pomocą adaptera. To, gdzie Księżyc jest większy, w rzeczywistości ma tylko większą rozdzielczość. Na "żywo" jest bardziej ostro, mam wrażenie, że gdzieś ta ostrość się zgubiła na komórce. Filtr GSO.
  4. Taki mały zakupik, okular Baader Ortho 10mm, może jakoś nakarmi głód i zastąpi kitowy 9mm plus czyścik do optyki, żeby delikatnie muskać soczewkę z pyłków
  5. Wszyscy macie rację, a szczególnie kolega Lulu, bo to mi wchodzi w głowę także jako sam sprzęt... przerabiałem to ze scyzorykami Victorinox'a i zegarkami... chciaż zawsze kończy się gdy znajdę optymalny dla mnie model/modele. Tutaj też kombinuję jak koń pod górę - przymierzam się do modyfikacji statywu, rozmyślam nad usprawnieniem montażu - taka zabawa też mnie kręci, szczególnie jak jestem coś w stanie zrobić samemu. Ale doszło też to, że "spoglądanie" w nocne niebo zawsze było moim marzeniem, które dopiero pozwoliłem sobie spełnić (bo zawsze były "ważniejsze" wydatki) dopiero niedawno. Białe noce doprowadzają mnie do szału Jeszcze chmury zniosę - pojechałem do teściów, tam ciemniej, ale chmury były i ok, rozumiem taki klimat) ale to że nie ma chmur, a niebo jasne i niewiele gwiazd, jak nigdy, to mnie frustruje. Zimą to i bez teleskopu z balkonu ciemno i świetnie widać, a tu taki klops. Myślałem nad 150/750 i samemu zrobić jakiś prosty montaż, czasem się te tuby trafiają w dobrej cenie, nawet jedna wisi na giełdzie, ale te... słynne dwa cale więcej kusi... No i ta myśl, że będą dwa, a nie jeden, a dwa to zawsze lepiej... Na szczęście mam na tyle silną wolę, że jak nie trafię naprawdę jakiejś okazji, to wytrzymam. A potem pewnie jakoś się to uciszy, choćby na moment. Bardzo pocieszające, że nie tylko ja tak mam
  6. Minęło kilka dni bez żadnych obserwacji, ale za to z czymś, co zauważyłem u siebie i nazywam "gorączką sprzętu" Mimo, że mam całkiem niezły początkowy refraktor (Meade Infinity 102/600 AZ3) to ciągle odczuwam niedosyt tego co widzę i ciągle przeszukuję fora oraz ogłoszenia w poszukiwaniu tego, co mógłbym jeszcze kupić. Codziennie, aż Żona już krzywo na mnie patrzy :) Pewnie część z Was wie o co mi chodzi. Cudów się po nim nie spodziewałem, nie jestem rozczarowany, ale te wewnętrzne poczucie "więcej,więcej,więcej" ciągle mnie prześladuje. Niedawno tutaj na forum, koło nosa przeszła mi synta 6", a ostatnio jakieś 10 min. spóźniłem się, żeby kupić 10" za 500zł... po to, żeby zobaczyć ją dzień później już za 1500... Mam jakiegoś pecha chyba. I frustracja lekko wzrosła. Zawiedziony, ale jednocześnie z podejściem, że jeszcze przyjdzie czas i na mnie z dobrym zakupem, nadal przeglądam i szukam choć... zaczynam sobie uświadamiać (a może bardziej poddawać się), że może powinienem jakoś opanować moją "gorączkę" i jednak skoncentrować się na tym co już mam. Tylko, to jest bardzo ciężkie, bo "okazje" nadal się pojawiają. Tutaj na forum jest tuba 150/750 i synta 8, obie w dobrej cenie, choć trochę ponad moje możliwości - 150 nie zamontuję na swoim AZ3 - a 8, choć tania, to jednak powyżej mojego portfela. Mam też problem z wyborem, bo niby wiem, że ds'y są bardziej w moim kręgu zainteresowań, ale moje miejsce zamieszkania (obrzeża Trójmiasta) nie jest najlepsze do ich oglądania przez spore LP na niebie. Nie do końca wiem też czy dłuższa ogniskowa (1200) byłaby dla mnie lepsza niż krótsza (750), bo choć teoretycznie wiem jak one działają, to brakuje mi praktycznego rozeznania. Myślałem o Mak'u ale to, na co mnie stać to 90/102 lub 127, co w sumie niewiele więcej mi daje od tego, co już mam. A 150 jest już daleko poza moim zasięgiem. Poza tym Mak jest bardziej do planet, a te mam w ograniczonym stopniu przed sobą, niewiele ich i na krótko. Mam balkon, całkiem spory, i widok na wolny od obstrukcji teren - choć oczywiście LP nadal jest - więc pomyślałem o dobsonie (stąd pomysł synty 6 lub 8). Niby mam możliwość wyjazdu na ciemniejszą miejscówkę, tylko że nadal najwięcej obserwacji i tak robiłbym z domu. Ale po lekturze wielu postów mam wrażenie, że nadal mogę zobaczyć niewiele więcej, mimo większej średnicy teleskopu. A przecież najlepszy teleskop to ten, który wykorzystuje się najczęściej. Obecnie, i stąd pewnie mój niedosyt, najczęściej oberwuję Księżyc i przeglądam niebo. Wenus, jak jeszcze była dobrze widoczna, też obserwowałem i byłem bardzo szczęśliwy, widząc jej fazy. Księżyc jest rewelacyjny, choć minimalnie brakuje mi lepszego powiększenia. I tutaj gdzieś utknąłem. Pewnie wielu zdziwi mój post, tylko że jest on bardziej taką próbą "rozmowy" z Wami, bo raz że w sumie tylko z Wami mogę o tym pogadać, a dwa że próbuję to sobie jakoś w głowie poukładać, bo powoli i sam mam dosyć już tego ciągłego codziennego szukania nowego sprzętu. Ciągłe czytanie forum coraz bardziej mętli mi w głowie i coraz więcej niepewności. Chciałem to z siebie wyrzucić w towarzystwie, które zrozumie mój problem choćby częściowo, więc choć nie oczekuję "przełomu" to dziękuję za wysłuchanie
  7. Głowica ma (razem z gałkami mikroruchów) 24 cm długości, a jak dodam długość rączki prowadzenia, to 43,5cm. Szerokość to 19cm wraz ze wszystkimi gałkami. Długość złożonego statywu to 70,5cm od stopki do podstawy głowicy, 83cm wliczając głowicę. Czyli głowica (wysokość) to 12,5 cm
  8. Dzięki za wyjaśnienie Wrócę do domu, to dodam wielkości. Co do demontażu od statywu, to jest śruba mocująca (chyba 19), która trzyma głowicę. Spokojnie można ją odkręcić, chociaż nie próbowałem. Na upartego można i nogi od statywu odczepić od podstawy głowicy. Jednego nie rozumiem. Jak sprawdzam w symulatorach teleskopu, to najwięcej różnicy (w powiększeniach) robi długość ogniskowej. I pomiędzy 150/1200 a 150/750 jest kolosalna różnica. Czytam i czytam, ale jakoś nie mogę tego załapać :/
  9. Dziękuję, te barlowy to bardzo ciekawe pozycje. Chyba myślę o DS'ach, bo wczoraj miałem piękne okienko na M108, 97 i 51 ale nie udało mi się ich uchwycić. Bardziej z mojej winy, niż teleskopu. Planet jakoś na razie chyba nawet nie mam w polu widzenia. Za to cudowne było zobaczyć każdą z gwiazd Wielkiego Wozu i towarzyszące im gwiazdy, których gołym okiem nie było widać. 26mm i 17mm dały ładny widok - z dość szerokim polem - a jak zszedłem do 9 i 6,3mm to także dobry i ostry widok. Wydaje się, że tak jak mówili w teleskopy.pl ten Meade ma dobrą optykę. Pytanie czy byłby sens kupić tubę 114/900 albo 130/900? Czy to cokolwiek by zmieniło czy lepiej min. Dobsona 6"?
  10. Waga jest niewielka - wg. moich wyliczeń sama tuba to około 3,5 kg (nie mam jak tego precyzyjnie zważyć, więc skorzystałem z metody ja na wadze, a potem ja+sprzęt). Producent podaje 5,6kg całości i być może tak jest, ale u mnie wyskakiwało zawsze około 6/7 kg. Realnie przekłada się to tak, że po rozłożeniu przenoszę całość spokojnie jedną ręką. Na dłuższym dystansie, kiedy mam spakowaną tubę i statyw z montażem, to bez problemów i zadyszki. Jako traveller, moim zdaniem, nie będzie robił problemów. Jedynie co, to wymiary tuby mogą być przeszkodą, bo nie zawsze w każdy plecak wejdą (chyba, że użyjesz torby). Długość tuby: 63 cm z adapterem 2"/1,25" i osłoną przednią. 70,5 cm z maksymalnie wyciągniętym fokuserem. 16,5 cm listwa metalowa na montażu, do której przyczepiam tubus. Ale nie wiem co dokładnie rozumiesz pod pojęciem głowica (wydaje mi się, że właśnie to, ale popraw mnie, jak się mylę). Dziękuję za rady, bo dopiero się uczę i zawsze się przydają. Jedynie czego odrobinę mi brak w nim, to długość ogniskowej, bo byłyby lepsze powiększenia.
  11. Witam, Ostatnio dużo myślę o modyfikacjach mojego sprzętu (wiadomo, chciałoby się ulepszyć parę rzeczy) i w tych rozmyślaniach przychodzą mi do głowy pomysły, które niekoniecznie mają mieć wpływ na cokolwiek ale po prostu są... ciekawe (według mnie oczywiście). Mam krótki refraktor, więc pomyślałem o osadzeniu go na dobsonie, bo nigdzie takiego rozwiązania nie widziałem. Oczywiście ramiona trzymające musiałyby być wysokie, żeby patrzeć przez teleskop i nie leżeć na podłodze. Ale są też małe dobsony, które można umieścić na statywie. Czy ktoś to kiedyś robił? Pytanie o wyciąg. Żeby przymocować szynę teleskopu do montażu z boku, musiałbym przekręcić wyciąg względem tuby - szukacz musi być u góry, a nie na dole - i teraz moje obawy... czy takie przekręcenie nie będzie miało wplywu na obraz? Teoretycznie nie powinno mieć, ale wolę zapytać. Temat sugeruje jeszcze inne dziwne pomysły i takie mam, ale na razie dopiero je tworzę w głowie, więc dodam jak już będzie coś konkretnego.
  12. Kolejne zdjęcia w linku, bo nie pozwala mi załączyć tutaj :/ https://photos.app.goo.gl/1cmMkEtQzAWoprd4A Teleskop wysunięty do przodu, żeby nie leciał do tyłu.
  13. Załączam zdjęcia sprzętu. Oryginalne okulary są 3: 6,3/9/26mm Dokupiony: 17mm Nasadka kątowa z zestawu, redukcja 2" na 1'25" z zestawu. Na zdjęcich wyciąg z i bez redukcji. Dokupione: T2, przedłużka W statywie najsłabszym punktem jest mocowanie plastykowych widełek na nity - są luzy.
  14. Zdjęcia sprzętu oczywiście dodam, z zaznaczeniem co będę chciał zmodyfikować. Ale cenna uwaga Zapytam w tym miejscu, żeby nie zaśmiecać forum. 1. Chciałbym dokupić soczewkę barlowa 2x albo 3x, bo kitowa wydaje sie być słaba. Jaką byłoby najlepiej kupić do 200zł? 2. Jaki refraktor lub reflektor (względnie Maczek) byłby dobrym uzupełnieniem do mojego Meada?
  15. Dzień dobry! Chciałbym się dzisiaj pokusić o opisanie (amatorska recenzja) refraktora firmy Meade o nazwie jak w temacie. Kupiłem go niedawno, spełniając swoje dawne marzenie o sprzęcie, który pozwoli mi na obserwacje nocnego nieba. Mieszkam w bloku, w mniej jasnej części Gdańska, gdzie z dość dużego balkonu widok rozpościera się na stosunkowo ciemne (jak na Gdańsk) tereny naturalne. Teleskop miał być prezentem na moje 40te urodziny, ale jednocześnie miałem mocno ograniczony budżet i... wiedzę. Po trzech tygodniach spędzonych na forach, w przeglądarkach i po niezliczonych filmach na YT (z bólem głowy) zawęziłem wybór do dwóch: - Levenhuk MAK 90 - Bresser 130/750 na dobsonie. Napisałem do Pana Aleksandra Kacza z teleskopy.pl i otrzymałem poradę, żeby na balkon w warunkach miejskich kupić refraktor 102 z firmy Meade. Ostatecznie zdecydowałem się na ten polecany refraktor. Teleskop jest lekki i mobilny. Łącznie z montażem i statywem (zmodyfikowanym AZ3 na stalowych nogach) waży ok. 7kg (niektóre wagi podają 5,6kg, ale moja zawsze w okolicach 7). Rozpakowanie i zmontowanie albo rozmontowanie i spakowanie to raptem jakieś 3 minuty, a więc bardzo dobrze, bo błyskawicznie mogę ruszyć w drogę. Ustawić go można wszędzie, nie zajmuje wiele miejsca, a przeniesienie jedną ręką nie stanowi problemu. Refraktor ma aperturę 102 mm i ogniskową 600 mm. Światłosiła to f/5.9. Do tego plastykowa osłonka na obiektyw dość skutecznie chroni nas przed swiatłem bocznym. Tubus jest ciemnoniebieski i... zwyczajnie ładny. Żonie się podoba, Teściowej i Teściowi też, a dla mnie jest idealny, bo mój! W zestawie znajdziemy: nasadkę kątową 90°, trzy okulary: 26mm, 9mm oraz 6,3mm, szukacz typu red-dot i barlow 2x - wszystko w standardzie 1,25". Szukacz jest prosty i trzeba pamiętać o wyłączeniu, bo padnie bateria. Okulary 9 i 6,3 są w plastykowych pudełkach, 26 ma dwie osłonki. Barlow ma jedną soczewkę i pojawia się winietowanie. Zdecydowanie będę kupował lepszy, choć na razie działa dobrze. Wyciąg jest 2" z adapterem na 1,25". Zwykły rack and pinion, ale metalowy i bez luzów. Montaż posiada rączkę do sterowania oraz gałki mikroruchów, które mogłyby być dłuższe, bo przy patrzeniu w zenit wchodzą w kontakt z teleskopem. Tylko szczerze powiem, że początkującemu jakim jestem, absolutnie nie powinno to przeszkadzać. Zastrzeżeniem jest śruba do ruchów w pionie, bo mocno trzyma i obniżanie teleskopu czasami sprawia przesunięcia skokowe nawet w poziomie. Poluzowanie śruby nie daje wiele, a może sprawić, że przy celowaniu w górę zacznie nam tuba lekko opadać (zależy jaki mamy ciężar okularu - kitowe są lekkie). Metalowe nogi statywu są... lekko chybotliwe, czasami wydają się niepewne, ale nie sprawiają że obraz drga jak galareta, nie rozchodzą się na boki i stabilnie trzymają teleskop. Pracuję nad modyfikacją, ale nie ma z tym pośpiechu. Półeczka na akcesoria, która jednocześnie pełni funkcję spinacza dla nóg, jest wygodna i ma otwory, w których możemy na sztywno włożyć okulary (3 sztuki), co pomaga kiedy chcemy przestawić teleskop o kilka metrów. Powiększenie maksymalne to niby 204x ale już przy okularze 6,3mm Księżyc nie jest super ostry jak przy 9mm. Ale jest ostry - żeby nie było. Pierwszym obiektem, w jaki wycelowałem, była Wenus. Wiele nocy była dokładnie przed moim balkonem, więc to logiczny cel. Szukacz dostosowałem wcześniej za dnia i dość precyzyjnie udało się w nią trafić za pierwszym razem. W pierwszej chwili poczułem rozczarowanie, bo chyba nie tak ją sobie wyobrażałem ale... nagle dotarło do mnie, że nie widzę już świecącego punktu, a świecący rogalik! I wtedy prawie się rozpłakałem z radości. Bo po raz pierwszy zobaczyłem planetę i mogłem śledzić jej fazy. Obserwowalem dalej - choćby Betelgezę - i coraz bardziej zachwycałem się tym, czego wcześniej nie mogłem zobaczyć. Ale prawdziwa ekstaza przyszła wraz z Księżycem. Miałem szczęście, bo dopiero rozkwitał i linia terminatora dawała niesamowite obrazy. Teleskop ma krótką ogniskową, ale szczegóły są bardzo dobrze widoczne, używając mniejszych okularów lub barlowa można naprawdę poczuć się jak pierwsi astronomowie. Obraz jest ostry, cienie wyraźne, a morza i kratery stają się rzeczywiste. Zastosowanie dokupionego filtra GSO pomogło i jeszcze bardziej byłem zachwycony widokiem! Aberracja chromatyczna jest obecna - kolorowe krawędzie podswietlają obiekty - i mocno widoczna. Mi osobiście to nie przeszkadza, a tylko dodaje klimatu, ale zapewne brak mi doświadczenia w sprzętach bez aberracji. Po podłączeniu lustrzanki (słabego Olympusa e410) za pomocą dokupionego T2 obraz jest ciemniejszy i prawie bez aberracji. Podłączając komórkę przez dokupiony adapter mamy już aberrację ale mniejszą. Część obserwacji robiłem przez zamknięte okno (to z ekscytacji) ale nawet podwójna szyba balkonowa nie zniszczyła jakości obrazu. Z zakupionej folii zrobiłem filtr słoneczny i chyba nawet, ale nie będę się upierał, zobaczyłem małe plamki na Słońcu. Dokupiłem okular plossel 17mm i to był bardzo dobry ruch, bo 26mm daje spory obszar, ale niewielkie powiększenie, a 9mm dość mocno ogranicza pole widzenia i lepsze jest do szczegółów. 17mm jest akuratnie plus ma ciut lepszą jakość, niż kitowe okulary. Na razie tyle - brak czasu i seeingu - więc postaram się dokładać kolejne informacje, o ile kogokolwiek to będzie interesowało. Zdjęcia na moim instagramie:
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.