Skocz do zawartości

ralph73

Społeczność Astropolis
  • Zawartość

    161
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

25 Neutral

O ralph73

  • Tytuł
    Antares
  • Urodziny 16.08.1973

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyna
  • Skąd
    Bydgoszcz,obecnie Eastleigh UK
  • Sprzęt astronomiczny
    Nikon Action 10x50 CF
  1. ralph73

    Niebieskie siostry...

    Jak dla mnie bomba. Widziałęm już rózne zdjęcia tej gromady otwartej ale to wykonanie jest na prawdę fantastyczne, podoba mi się. Super wyciągnięte welony sióstr Gratuluję.
  2. Mam już dość fajerwerków, wczoraj ładne niebo wieczorem miałem a nie mogłem sobie popatrzeć bo co chwile mnie oślepiali ;(

    1. Pokaż poprzednie komentarze  1 więcej
    2. ralph73
    3. Ineska

      Ineska

      U nas tak wiało i padało, że te fajerwerki nie miały sensu, a ja nie wyściubiałam nosa z domu.

    4. ralph73

      ralph73

      No u nas jak co roku, przesadzali z nimi...

       

  3. ralph73

    IC 1805 Serce

    Piękny detal, wyszła super. Powala mnie obróbka, ta delikatność i idealnie punktowe gwiazdki. Brawo!
  4. ralph73

    Sto lat temu

    Film obłędny. Dzięki wielkie za możliwość obejrzenia tego kompedium wiedzy. Naprawdę robi wrażenie. Jestem również za tym pomysłem aby tego rodzaju filmy zbierać gdzieś w jednym miejscu i stworzyć swego rodzaju filmotekę astro.
  5. ralph73

    Witamy nowych użytkowników

    Cześć mar-kow. Jeśli chodzi Ci o wiedze ogólną z dziedziny astronomii to znajdziesz na tym forum wiele przydatnych informacji, jest tego sporo i ciężko konkretnie podlinkować chyba, że pytasz tylko o wiedze z zakresu zakupu pierwszego teleskopu to linkuje odrazu do tematu poniżej. http://astropolis.pl/forum/86-zakup-pierwszego-teleskopu/
  6. Zapowiada się kolejny, bezchmurny dzionek...

    1. WilkFenris

      WilkFenris

      Ha... ile to już dzionków i wieczorów było bezchmurnych ;)

    2. ralph73

      ralph73

      Heh, chyba niepotrzebnie chwaliłem dzień przed zachodem słońca, właśnie zrobiło się ciemno i zapewne bedzie lało.

  7. Witam. W końcu, po dość długiej przerwie, nad Wyspy Brytyjskie zawitało nocne niebo! Wczorajszego wieczora coś mnie tknęło i wyjrzałem przez okno w sypialni i ku mojemu zdziwieniu nie zauważyłem ani jednej chmurki na niebie. Pomyślałęm sobie nie pada? Z lekką dozą nieśmiałości poszedłem do drugiego okna z drugiej strony domu i...nie bywałe, też bezchmurnie! Jako, ze był to już wieczór pomyślałem sobie pójdę do ogródka i zerknę czy rzeczywiście pogoda nas uraczyła czy tylko przez okno wygląda tak dobrze i...nie myliłem się. Ledwo przekroczyłem próg domu i wytknąłem nos na dwór, musnął mnie powiew chłodnego powietrza. Lekko mnie wzdrygnęło ale nie biorąc żadnej bluzy wyszedłem z domu. Co to był za widok...Mimo tego, ze byłem w mieście, widok mnie powalił. Już dawno nie widziałem tylu gwiazd i tak doskonałej przejrzystości powietrza, jak zimą. Wiele nie myśląc cofnąłem się do środka, ubrałem odpowiednio do temperatury panującej na zewnątrz i wzięłem lornetkę. Pierwsze co mi się ukazało na niebie to oczywiście Kasiopeja. Widoki były cudne. Napatrzyłem się za wszystkie czasy na jej gromady otwarte a ukazała ich naprawdę sporo. Z tego co mi mapy pokazują jest tutaj wiele gromad otwartych. Ja zapewne widziałęm tylko te najjaśniejsze jak oC 654 czy oC 457 i jeszcze parę innych, w sumie było ich tam kilka, widoki niezapomniane. Doskonale było widać, że są to skupiska gwiazd, lekko zamydlone a inne rozbite ale dopiero przy zerkaniu. Jeszcze nigdy wcześniej nie miałem okazji zobaczyć ich tylu na raz. Nie chcę nawet myśleć, co by było gdybym był za miastem. Schodząc w dół od Cas, na południe, natrafiłem na kolejną piękną dużą gromadę otwartą. Prawdę mówiąc wydaje mi sie, ze były to dwie razem zbite blisko siebie gromady, oC 869 i oC 884, tak by wychodziło z map ale patrząc w niebo wyglądały jak jedna duża. I znowu, zerkając mogłem dostrzec rozbicie, patrząc zaś bezpośrednio obłok z gwiazdami. Ładny widoczek na tym skąpym miejskim niebie. Będąc już w tym rewirze skierowałęm się bardziej w prawo i...tak, ukazała mi się Andromeda. Jest to obiekt sporych rozmiarów jednakże, by go podziwiać w całęj okazałości trzeba troszkę ciemności. Jej rozpiętość przewyższa wszystkie dotąd widziane przeze mnie obiekty i jest na prawdę piękna. Mógłbym ja porównać do pantofelka jeśli chodzi o kształt. Widać było centrum i rozciągające się "ramiona", pięknie mgliste. Kolejnym obiektem, którego nie mogłem pominąc, była widoczna już gołym okiem M 45 czyli każdemu znane Plejady. Ten obiekt jest poprostu magiczny, można się w nim zakochać. Ilekroć patrzę na nią wprawiam się z błogostan, normalnie odlot. Idzie zapomnieć o wszystkim, gdyby nie temperatura powietrza, która po dłuższej chwili daje znać o sobie. Otrzeźwiony przez matkę naturę przypomniałem sobie, że przecież żona czeka w domu i już czas do wyrka, także nie mogąc wciąż się otrząsnąć z wrażeń jakie wywarły na mnie obiekty poleciałęm się wtulić i ogrzać . Myślałem, że to już będzie koniec moich podbojów nieba ale brakowało mi czegoś, nie widziałem przeciaż Oriona. Z myślą tą położyłem się spać i...godzina czwarta a ja zacząłem się wiercić. Jest to pora, o której zazwyczaj się przebudzam i wstaje mniej więcej piętnaście po i szykuję się do roboty ale jako, że mam dwa dni wolnego wyskoczyłem z bambetli i luknąłem przez okno. Tak, pojawił się oczekiwany przeze mnie Orion jak również i żona z zapytaniem, czy ze mną jest wszystko ok na co ja odparłem, ze tak. Nie mogła tego zrozumieć, że mogąc spać jeszcze przez godzinę, do czasu kiedy będę ją podwoził do roboty, zdecydowałem się wstać i wyskoczyć do ogródka. Tak też zrobiłem, szybkie ubieranie, coś ciepłego na siebie i witaj przygodo. Wychodząc z domu pierwsze co mi się ukazało to konstelacja, której nie widziałem wieczorem. Namiar poszedł na trzy gwiazdki ułożone w sposób nie do ominięcia, potem lekko w dół i ukazała się, Wielka Mgławica w Orionie. Była przecudna, jej rozmiary mnie powalały. Widziałem obłok mgławicowy ale jakże dokładnie, widok powalający, stałem i gapiłem się w niego jak sroka w gnat. Prawie przeżyłęm kolejną ekstazę. Po prostu aż dziw bierze, że takie rzeczy widać przez zwykłą lornetkę o powiększeniu dziesięciokrotnym. Po powrocie do żywych udałem się ze wzrokiem spowrotem na Plejady, które o tej porze lekko schodziły na wschód. Dopiero teraz pokazały swoje pazurki. Piękne i wyostrzone siostrzyczki spozierające na mnie i rozsypane na niebie niczym diamenty. To trzeba przeżyć i samemu doświadczyć. Nie czekając aż świt mnie dopadnie skierowałem się jeszcze raz na Kasiopeję, co by sobie bardziej utrwalić widoki, których doświadczyłem wieczorem a później kierując sie na południe zajrzałem w oczy Jowiszowi. Dumny jak paw wisiał na nieboskłonie i blazował światłem. Jego tarcza była spora, nie szło go pomylić z żadną gwiazdą, do tego po jego wschodniej stronie dostrzegłem jakże dokładnie jeden z jego księżyców. Nie trzeba było się przyglądać czy wpatrywać, był widoczny odrazu. Widoczek super. Jako ostatni obiekt zostawiłem sobie ten najjaśniejszy, widoczny również i za dnia czasami a mianowicie Księżyc. Jego lewa strona pięknie wyostrzona, detale widoczne jak na dłoni. Jak zawsze imponujący i wzniosły. Nie było go wiele, raptem wycinek ale za to jaki. Patrząc na niego lekko się oślepiłem ale była to jakże odpowiednia pora. Zerkając na piętro domu zauważyłem światło w sypialni, był to dla mnie sygnał do zakończenia obserwacji. Zona zaczęła sie gramolić z wyrka i szykować do roboty. Tak więc i ja wziąłem co moje i poszedłem do domku. Podsumowując był to dla mnie udany wieczór i ranek. Po raz pierwszy doświadczyłem takich przyjemności. Część z nich widziałem już wcześniej ale nigdy tylu na raz. Teraz mając wydrukowany Star Atlas Project, za którego możliwosć wydruku dziękuję, wiem na co patrzę, gdzie czego mniej więcej szukać i jak się nie zagubic pośród tego na pozór wielkiego haosu. Jestem duuużym laikiem i początkującym gapiem nocnego nieba, także obiekty tutaj przedstawione na wielu z Was zapewne nie zrobią żadnego wrażenia, jednakże dla mnie jak i na pewno dla innych zaczynających przygodę są one jak abecadło, podstawą poznawania nieba. Pozdrawiam Rafał.
  8. W końcu zobaczyłem rozgwieżdżone niebo...

    1. dziki

      dziki

      stellarium odpaliło? ;)

    2. ralph73

      ralph73

      Heh nie, w UK huragan przewiał wszystko i cuś widać. Naprawde przejrzyście było, wczoraj wieczorem jak i dzisiaj nad ranem, super, ani jednej chmurki...

  9. Ale sie zrywa wichura u nas...

    1. Pokaż poprzednie komentarze  2 więcej
    2. bamus

      bamus

      ledwo co do roboty dotarlem. Jest niebezpiecznie

       

    3. ralph73

      ralph73

      Położyło trochę dzrew u nas a w nocy wiatr obudził mnie swoim przerażającym hałasem.

    4. ar2r

      ar2r

      U mnie na dobre zaczęło wiać dopiero dzisiaj, ma dmuchać 110km/h. Na razie jednak rozgoniło chmury, zgasiło latarnie, miałem więc wszystko o czym większość z Was maży- i co? Dwa wnioski- jeszcze długa droga przede mną i potrzebuję lepszego sprzętu.

  10. ralph73

    Obserwacje a życie codzienne;

    Tak też myślałem, że jedynym możliwym rozwiązaniem jest kompromis. Ale prawdę mówiąc po cichu liczyłem na jakąś "cud poradę". Nie pozostaje mi więc nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i odkurzyć termos na gorącą kawę...a i kupić zapałki .
  11. Witam wszystkich. Od jakiegoś czasu zastanawiam się ile razy w roku dane mi będzie móc wyskoczyć gdzieś pod rozgwieżdżone niebo. Zaczne może od tego, że mieszkam od ośmiu lat w UK, gdzie może nie pada zbyt często jak się to potocznie utarło, ale na czyste niebo trzeba czasami długo czekać. Pracuję pięć dni w tygodniu i z reguły mam wolne w te same dni, wtorek i środę. Pobudkę mam o czwartej piętnaście rano a spać chodzę o dziewiątej, dziesiątej wiczorem najpóźniej, taka praca. Teoretycznie na jakikolwiek wypad pod niebo mam szansę tylko i wyłącznie w wieczór i noc z poniedziałku na wtorek bądź z wtorku na środę. Niestety jak każdy po tygodniu pracy w poniedziałek jestem zmęczony i jedyne o czym myślę pod wieczór to łóżko, oczy same sie kleją. Czyli czysto teoretycznie pozostaje mi tylko jeden wieczór i noc, z wtorku na środę. Biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne a dokładniej te sprzyjające śmiem twierdzić, że nie mam zbyt wielu szans na nocne widoki. Jedyne co mi pozostaje to tylko ogródek, do którego wychodzę by mieć choć namiastkę widoku nieba, ale niestety zbyt wiele latarni w koło nie pozwala na dostrzeżenie zbyt wielu obiektów. Chciałbym zobaczyć choć trochę skrytości naszego nieba. Niedawno wydrukowałem sobie mapki udostępnione w formacie pdf przez jednego z naszych użytkowników i chciałbym z nich zrobić użytek możliwie jak najczęściej. Prawdę mówiąc poza jednym razem, kiedy to wybrałem się z żoną o pierwszej nad ranem pod ciemne niebo jeszcze nie miałem okazji tego powtórzyć, ciągle tylko ogródek i chodzenie w koło domu. Tu rodzi sie moje pytanie, jak Wy sobie radzicie z tym problemem jakim jest życie codzienne i częsty brak warunków do obserwacji. Czy korzystacie z każdej szansy na możliwy wypad i idziecie do pracy zaspani, czy tylko w dni wolne? Pozdrawiam, Rafał.
  12. ralph73

    Dowcipy

    Sherlock Holmes wybrał się z Dr Watsonem do lasu na biwak. W pewnym momencie w nocy Holmes budzi Watsona i pyta: - Drogi Watsonie, czy śpisz? - Nie... - A co widzisz nad sobą, drogi Watsonie? - Widzę miliony gwiazd, drogi Sherlocku. - I co ci to mówi, drogi Watsonie? - Zależy, jak na to spojrzeć: z astronomicznego punktu widzenia mówi mi to, że są miliony galaktyk z miliardami gwiazd; z astrologicznego punktu widzenia zauważam, że wchodzimy w znak Byka; z meteorologicznego punktu widzenia mówi mi to, że jest szansa na dobrą pogodę jutro; z futurystycznego punktu widzenia sądzę, że kiedyś ludzie będą latać do gwiazd... A cóż tobie to mówi, drogi Sherlocku? - Mnie to mówi, drogi Watsonie, że ktoś nam zapier..... namiot!
  13. ralph73

    Astroekonomia

    Zawsze na pewno nie. Owszem, zapewne beda relatywnie drogie do dlugosci podrozy, ale zeby mialy byc kosmicznie drogie... Z podrozami bedzie jak z wszystkim, poki nowe to drogie. A z czasem stanieja i przejda do porzadku dziennego tak jak taxowki, tyle ze na nieco dluzszych trasach, miedzygalaktycznych.
  14. ralph73

    Ewakuacja Ziemi

    Najwazniejszy jest tutaj czas, ktorego nie mielibysmy wystarczajaco duzo na zorganizowanie ewakuacji jak i brak miejsca, do ktorego moglibysmy sie "teleportowac". W obliczu powyzszego reszta nie ma znaczenia. Pieniadze i tak niczego by nie zmienily...
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.