Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'Polecamy'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Questions and Answers
    • Getting Started: Equipment
    • Getting Started: Observing
    • Various questions
  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • 3D Print
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne
  • Miłośnicy kina saj-faj (sci-fi) UWAGA SPOILERY!'s Tematy

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Categories

  • 3D print files - files
  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Found 99 results

  1. Polish Astronomy Picture of the Day - 6 lipca 2019 Mgławica Bańka Mydlana obok NGC 6888 - autor Przemysław Ząbczyk więcej na www.polskiapod.pl
  2. Polish Astronomy Picture of the Day - 6 kwietnia 2019 NGC 4631 - autor Łukasz Sujka www.polskiapod.pl
  3. Polish Astronomy Picture of the Day - 5 stycznia 2019 NGC 281 - autor Tomasz Habaj www.polskiapod.pl
  4. Polish Astronomy Picture of the Day - 6 października 2018 Skorpion - autor Marek Setlak www.polskiapod.pl
  5. Cześć Najnowszy 69 odcinek Astronarium będzie o astrofoto. Poniżej zajawka
  6. Na sprzedaż teleskop GSO Dobson 12” DeLuxe 305/1500 M-CRF z chłodzeniem lustra. W zestawie pokrowiec, dwa okulary (GSO Super View 30mm i GSO Super Plossl 9mm), przedłużka GSO 35mm, Soczewka Barlow’a GSO 2,5x i filtr No.25 (1,25”). Teleskop i cały osprzęt w dobrym stanie, ze względu na swoje rozmiary, ostatnio bardzo rzadko używany. Cena 2600 pln.
  7. Ważne i pilne. Jak pewnie zauważyliście, znowu mieliśmy problem z serwerem. Od jakiegoś czasu "przymierzam" się do przenosin na nowy serwer, ale czas zaczyna naglić, bo jak następnym razem padnie, to może już nie wstać. Odtwarzanie z backupów na nowym serwerze może zająć chwilę czasu, więc to nie może wchodzić w rachubę. Musimy temat ruszyć ASAP - zanim coś złego się wydarzy, a że mamy XXI wiek, to zacząłem bardzo poważnie rozważać przeniesienie Astropolis do chmury obliczeniowej. W związku z tym, szukam kogoś, kto mi w tej operacji pomoże (moja wiedza jest tu zbyt mała). Obawiam się, że to może nie być takie trywialne i będzie wymagało kilku przeróbek w obrębie serwisu (pewnie w kontekście baz danych). Oczywiście nie proszę o darmową przysługę. Zapłacę za pomoc. A może macie jakieś przemyślenia w temacie hostingu w dzisiejszych czasach? Albo jakiegoś znajomego, który się zajmuje takimi kwestiami?
  8. Witam, Dzisiaj na spotkaniu z PTMA Białystok rozmawiałem o najnowszym znalezisku, o którym opowiedziałem w tym wątku: http://astropolis.pl/topic/59163-pierscienie-planety-pozaslonecznej-pds-110-b-wrzesien-2017/ A więcej można przeczytać także w Scientific American: https://www.scientificamerican.com/article/newly-found-exoplanet-may-have-ring-system-dwarfing-saturn-rsquo-s/ Mowa tutaj o niedawno znalezionej planecie pozasłonecznej, która prawdopodobnie posiada pierścienie jeszcze większe od Saturna. W 2008 i 2011 roku zaobserwowano bliźniacze tranzyty, o podobnym przebiegu. Ponieważ zdarzają się one cyklicznie, kolejny powinien pojawić się w 2014 roku - niestety, nie zaobserwowano go. W tym czasie, gwiazda znajdowała się na niebie obok Słońca i nie mogła być obserwowana. Kolejna okazja wypada we wrześniu 2017 roku. A ponieważ dwa tranzyty nie wystarczą do potwierdzenia istnienia PDS 110 b, rusza ogólnoświatowa akcja obserwacyjna. Chciałbym w niej wziąć udział, jednak wymaga pewnych standardów od obserwatorów. Udane obserwacje zostałyby wpisane do artykułu, a więc wnosimy pewną cegiełkę w odkrywaniu egzoplanety. Trudno powiedzieć jak to wygląda z organizacją u nas. Z pewnością zagranicznych obserwatorów zajmujących się fotometrią jest więcej. Tranzyt wypada m.in. w czasie naszego zlotu StarParty i na pewno będę łapał przy dobrej pogodzie. Jaki jest cel zbiórki? Chodzi tutaj dokładnie o filtr fotometryczny "V" Johnsona. Jest to jedyny brakujący element, który wymaga mój zestaw obserwacyjny, aby móc połączyć obserwację razem z innymi. W PTMA uznaliśmy, że największe szanse powodzenia będą, jeśli zorganizuję w tym celu zbiórkę. Link: http://deltaoptical.pl/filtr-baader-planetarium-fotometryczny-v-125-2459440v,d1850.html Jaki jest plan działania? Uzbierać jak najwięcej materiału, ile się da. Przewidywany tranzyt ma miejsce między 5 a 23 września, ale może być odchyłek o kilka dni. W związku z tym, w każdą pogodną noc, między ~20 sierpnia a 30 września musi zostać przeprowadzona fotometria gwiazdy PDS 110. Znajduje się ona w konstelacji Oriona i jest widoczna w godzinach 2:30-4:00, w zależności również od momentu obserwacji (pod koniec września nawet 1:30-4:30). Transmisja online (i offline, potem byłby upload) z obserwacji byłaby dostępna w Internecie. Co potem? Po obserwacjach PDS 110, filtr na pewno byłby dalej wykorzystywany do przyszłych projektów obserwacyjnych. W końcu używa się go w fotometrii, a rejestrowanie tranzytów głównie na tym się opiera. Co prawda, da się obserwować je bez, jednak kalibracja do odpowiedniego systemu pozwala na nowe możliwości. Jeśli faktycznie zbiórka będzie sukcesem i ktoś dołoży więcej, po prostu przeprowadzę dodatkowe obserwacje za pomocą kilku dodatkowych filtrów fotometrycznych (np. z filtrem B mogę wyznaczyć jeszcze wskaźnik barwy). Link do zrzutki: https://zrzutka.pl/rnzvkg Konto jest aktualnie niezweryfikowane, ponieważ w weekendy nie dochodzą przelewy będące podstawą do zmiany statusu. A bez tego nie mogę dojść do kolejnego etapu weryfikacji. Dziękuję!
  9. Archiwum Polskiego APODa ma spory zapas materiałów, ale od dwóch tygodni nie dostaliśmy nic nowego. Jest to oczywiście wynik braku pogody i trochę ogórkowego sezonu, bo właściwie w DSach oprócz galaktyk za dużo obiektów nie mamy. Ale przecież są zdjęcia US, zjawisk, tranzytów i wiele innych. Jak zapewne zauważyliście wybór Jury jest bardzo szeroki. Czekamy na Twoje zgłoszenie. Warto spróbować, Polski APOD jest także widoczny na FB. Pokaż swoją pracę! Zapraszamy!
  10. Kolejny dzień poszukiwań w projekcie Exoplanet Explorers. Ciągle dochodzą kolejne kandydatki (jest ich już 55!), ale przykuła moją uwagę jedna (nr 2), którą znalazłem 16 kwietnia 2017 roku. Postanowiłem wstawić ją na forum Zooniverse, aby inni dokonali jej analizy. No i coś mamy - kolejna kandydatka obiegającą czerwonego karła. Jednak jest to niezwykła kandydatka na planetę. Sonda Kepler wykryła ją podczas kampanii nr 4 w misji K2. Obiega gwiazdę o oznaczeniu EPIC 210693462 (o jasności 13.87 mag) leżącą w konstelacji Byka, w osi rektascensji równo z Plejadami, a w deklinacji - z Hiadami (można więc wyobrazić sobie, że tworzą taki trójkąt prostokątny na niebie). Spadek jasności na skutek tranzytu, wynosi 0.00145 magnitudo (niestety, niedostępne amatorsko). Na podstawie B-V gwiazdy można było określić jej promień, który wynosi 0.312 promienia Słońca. Łącząc te dane, możemy wyliczyć promień naszej potencjalnej planety pozasłonecznej: około 7.900 kilometrów, a więc niewiele większa od Ziemi i jest skalista! No ale o co chodzi - na podstawie okresu orbitalnego (31.39208 dnia) określono, że znajduje się idealnie w ekosferze. Wskaźnik ESI (Earth Similarity Index) wynosi aż 0.98! Użytkownik w EE o nicku Cabbink wyznaczył temperaturę na 309K (36°C) przyjmując istnienie atmosfery podobnej do ziemskiej oraz 282K (9°C), gdyby jej nie było. Dlatego, gdyby teraz potwierdzono istnienie tej planety, to zostałaby dopisana do listy planet nadających się do życia W związku z emocjonującym odkryciem, kandydatka została wpisana do najważniejszych znalezionych obiektów. Jest coraz bliżej! Autor grafiki: Courtesy of the ESO/M. Kornmesser
  11. Jednym z najbardziej popularnych "wyzwań" dla astronomów amatorów na świecie jest obserwacja wszystkich 110 obiektów Messiera za pomocą własnego sprzętu. Sam Messier nie korzystał z wybitnych warunków obserwacyjnych i używał teleskopów o ograniczonej zdolności optycznej - porównywalnych do nowoczesnych lornetek lub małych teleskopów. Jego ulubiony teleskop to achromatyczny 3,5-calowy refraktor z oczywistych względów pozbawiony jakichkolwiek warstw. W podobnych warunkach dzisiejszy 3-calowy refraktor jest wystarczający dla doświadczonego obserwatora, chociaż niektóre obiekty mogą sprawiać pewne trudności. Ogromna większość obiektów jest widoczna w lornetce 10x50 pod ciemnym niebem, chociaż wiele z nich będzie wymagać sporego wysiłku. Wszystkie 110 obiektów można zobaczyć bez większych trudności korzystając z apertury 4" i więcej. Każdego roku w okolicy marcowego nowiu miłośnicy astronomii wyruszają na obserwacje, aby spróbować zobaczyć jak najwięcej obiektów Messiera w ciągu jednej nocy. Maraton Messiera został zainicjowany w latach siedemdziesiątych XX wieku przez kilku miłośników z USA (w tym Toma Hoffeldera, Toma Reilanda i Dona Machholza) oraz jednego z hiszpańskich astronomów-amatorów. Pierwsza relacja z obserwacji wszystkich obiektów z katalogu w ciągu jednej nocy odnosi się do nocy z 23 na 24 marca 1985 roku, kiedy to Gerry Rattley z Dugas w Arizonie dokonał tego wyczynu. Około godziny później Rick Hull powtórzył ten sukces z miejscowości Anza w Kalifornii. W nocy z 20 na 21 marca 2004 roku Petra Saliger & Gernot Stenz za pomocą 4" refraktora na Teneryfie dokonali pierwszego "europejskiego" pełnego Maratonu. Gdzie i kiedy najlepiej? Tom Polakis zbadał możliwość przeprowadzenia Maratonu z wynikiem 110 obiektów Messiera w ciągu jednej nocy z różnych szerokości geograficznych. Wnioski oparł głównie na doświadczeniach uczestników Maratonów z USA (głównie All Arizona Messier Marathons), zbieranych przez wiele lat. Opublikował swoje wyniki w sieci, w tym grafikę widoczną powyżej. Tom zaznaczył, że: Obiekty Messiera czyli co dokładnie? Kiedy Charles Messier obserwował obiekty, które ostatecznie trafiły do słynnego katalogu, jego wizualne wrażenia pozwalały mu tylko rozróżnić "amas d'étoiles" (gromady gwiezdne) i "nebuleuse" (mgławice). Dzisiaj wiemy, że wśród wszystkich 110 obiektów składających się na katalog znajdziemy: 6 mgławic dyfuzyjnych 28 gromad otwartych 4 mgławice planetarne 29 gromad kulistych 40 galaktyk 3 inne obiekty Powyższa lista opiera się na założeniu, że M8 (Laguna) i M16 (Orzeł) to gromady otwarte (w ten sposób zanotował je sam Messier). 69 obiektów z listy znajduje się w naszej galaktyce, w odległościach od 430 lat świetlnych (Plejady), do 78.000 lat świetlnych (M75). Pozostałe 41 obiektów to galaktyki...z jednym wyjątkiem. Gromada kulista M54 znajduje się w SagDEG - galaktyce karłowatej będącej satelitą Drogi Mlecznej. Najbardziej odległym "Messierem" jest M109, galaktyka znajdująca się w odległości ok. 67,5 mln l.ś. Messier 45 (Plejady) to bezsprzecznie najjaśniejszy obiekt w zestawieniu, widoczny gołym okiem nawet na niezbyt ciemnym niebie. Na końcu listy w zależności od źródła znajduje się M95, M91 lub M97. Największa kątowo jest oczywiście Galaktyka Andromedy, ale w rzeczywistości to miano należy się M101 o średnicy ponad 1,5 razy większej niż M31. Na drugim biegunie znajdziemy M40 o odległości kątowej 49". Fizycznie najmniejsza jest mgławica planetarna M76, ponieważ M40 (podobnie jak M73) nie jest "prawdziwym" obiektem. Moje wyzwanie Próba wykonania pełnego Maratonu Messiera chodziła za mną mniej więcej od połowy zeszłego roku. Wiedziałem, że i tak w drugiej połowie marca wybiorę się znowu na Teneryfę lub La Palmę więc od razu wydało mi się to doskonałą okazją na podjęcie takiego wyzwania. Gdzieś tam w pamięci miałem też relacje Panasamarasa i Pawła Trybusa. Po zasięgnięciu informacji, których skróconą wersję widzicie powyżej, okazało się że założony termin i miejsce (okolice 25 marca w pobliżu 28-go równoleżnika) są wręcz idealne. Sprawdziłem wszystko - jak wcześnie muszę zacząć, gdzie dokładnie znajdę M74 i M77 oraz kilka innych trudniejszych obiektów, ile czasu przed wschodem Słońca będę miał na M30 i jak typowa lista kolejności będzie się mieć do warunków na miejscu. Kilka dni przed wyjazdem drukuję "check-listy" w kilku kopiach oraz mapki wygenerowane w CdC. Zabieram Zeissa Jenoptema 10x50 (pole 7,3 stopnia) oraz lornetę Strathspey 25x100 (angielski brand, lorneta znana również jako Oberwerk 25x100 IF, Helios Quantum-4 czy TS - Gigant) - pole 2,5 stopnia. Na Teneryfę dotarliśmy popołudniem 20 marca. Jak zwykle towarzyszyła mi Aga oraz po raz pierwszy Bartosz i Zdzichu, który zabrał ze sobą TS ED 102mm f/7 na AZ4, która to kombinacja okaże się później bardzo pomocna. Zapoznanie z miejscówką i niebem Wstępnie na termin Maratonu wybrałem noc z 25 na 26 marca. Gdyby coś poszło nie tak, przewidywałem powtórkę noc później. Miejsce to doskonale nam znany z lat poprzednich punkt widokowy Mirador de Chio (2087 m. n.p.m.) u stóp wulkanu Pico Viejo. Co prawda wschodnia i południowa część horyzontu jest tam nieco zasłonięta przez ścianę kaldery będącej pozostałością po niegdysiejszym ogromnym wulkanie Las Cañadas, jednak jej wysokość nie stanowiła większego problemu. Część zachodnia jest tam kompletnie odsłonięta a sam Viejo znajduje się na północy z lekkim przesunięciem na wschód czyli w miejscu, które mnie najmniej interesowało. Miejsce na tyle dobre z wielu względów, żeby wybić z głowy szukanie innych (jedyna próba innego miejsca skończyła się szybką ucieczką do samochodu przed lodowatym wiatrem). Mirador de Chio, kolejno od lewej: wschód, południe, zachód i północ, oraz położenie na mapie Teneryfy Po dwóch nockach "lenistwa" (że tak delikatnie ujmę) wreszcie (22.03) decydujemy się na wyjazd "zapoznawczy". Główna myśl jaka mi przyświeca to test uciekających najszybciej - M74 i M77. Tym razem nic z tego. Chmury nad zachodnim horyzontem i ogólnie panoszący się na niebie cirrus witają nas na miejscu. Odpadają nie tylko "siedemdziesiątki" ale również Andromeda z sąsiadkami i Trójkąt. No nic, zabieram się za ogólną powtórkę zimowego nieba i kilku eMek, które uznałem za potencjalne zagrożenie. M76 pojawia się stosunkowo łatwo w teleskopie, w lornecie niewiele różni się od słabej gwiazdy. M102 (co do obiektu są wątpliwości ale uznaje się, że to NGC 5866 czyli Galaktyka Wrzeciono) w Smoku również okazuje się nie sprawiać tylu problemów co przewidywałem. Łącznie pierwsza nocka "zapoznawcza" przynosi owoc 31 zaliczonych Messierów do godziny 23:30. Jeżdżąc z pamięci bez listy przegapiłem M1 i M50. Jestem dobrej myśli ale zauważyłem dwa problemy, o których wcześniej nie myślałem. I tak upłynęła noc, poranek, popołudnie - dzień kolejny Kolejny wieczór już kompletnie bezchmurny, jednak jesteśmy na miejscu za późno. Znów uciekły wieczorne galaktyczki ale nadrabiam zaległego Kraba i M50. Trochę zniechęcony odpuszczam tym razem temat Messiera i na kompletnym luzie jeżdżę lornetką po okolicach Rufy i Żagla. Około północy wschodzi Omega Centauri wzbudzająca podziw w każdym sprzęcie zwłaszcza towarzyszy podróży, którzy wcześniej jej nie widzieli. Jest bezchmurnie, Bartek smaży szerokie kadry więc zostajemy troszkę dłużej niż poprzednio. Sprawdzam jeszcze dobrze mi znany nalot na Południowy Wiatraczek (83) oraz kulkę w Hydrze (68). W międzyczasie postanowiłem zerknąć na kometę 41P/Tuttle-Giacobini-Kresak, jednak podobnie jak kolegów z forum oszukało mnie mobilne Stellarium i przez dłuższą chwilę błądziłem lornetką w okolicach gwiazdy 36 UMa zanim znalazłem ją już wewnątrz "Wozu". I tak upłynęła noc, poranek, popołudnie - dzień kolejny Moja niecierpliwość zwyciężyła - jeśli będą warunki, podchodzę na poważnie do maratonu noc wcześniej niż zakładałem. Nawet nie straszny mi niewielki sierp Księżyca goszczący gdzieś w okolicy M30 nad ranem. Jedziemy z założeniem, że to dziś... Jednak nie dziś. Po dotarciu na miejsce witają nas dwa okropne zjawiska, nie wiem które gorsze. Na niebie cirrus a na parkingu cała grupa młodocianych amatorów nieba. Kilkadziesiąt osób wywija białymi latarkami, laserami - ogólnie klimat jak na korytarzu ś.p. polskiego gimnazjum. Gdyby chodziło o zwykłe obserwacje, nie byłoby większego problemu, zmieniamy miejscówkę (coś tam w rezerwie jeszcze miałem) a niebo w wielu miejscach było pogodne. Jednak to miał być Maraton bezkompromisowy - na 110 fajerek! Decyzja prosta - wracamy na dół, nabierzemy sił i wracamy następnego dnia. I tak upłynęła noc, poranek, popołudnie - dzień kolejny...TO JEST TA NOC Na początku był chaos... Czuję się jak przed ważnym egzaminem. Już kilka lat nie miałem żadnego egzaminu, więc nieco zapomniałem też lekki ucisk w brzuchu. Na miejsce docieramy około godziny 19:45, temperatura wynosi 3 stopnie Celsjusza i jak się później okaże, pozostanie w tych okolicach przez całą noc. Niebo wygląda na idealnie bezchmurnie, nie stwierdzono też żadnych niepożądanych gości na parkingu. Mam chwilę czasu na wypakowanie lornetek, mapek, włączenie dyktafonu na telefonie. O równej 20:00 zaczynam rozglądać się po niebie. Stosunkowo wysoko nad zachodnim horyzontem świeci Merkury, który dodaje nadziei ponieważ znajduje się niżej niż pierwszy cel Maratonu. Nad horyzontem jeszcze jasno więc trzeba uzbroić się w cierpliwość... Albo i nie! Skoro mam jeszcze chwilę do próby łapania galaktyk, rzucam okiem i lornetą na M45 - Plejady (20:09), które zajmują około połowę z 2,5* pola 25x100. Po chwili zabieram mniejszą lornetkę i od razu znajduję M41 w Wielkim Psie (20:10) oraz M93 w Rufie (20:11), którą bardzo łatwo znaleźć tuż nad gwiazdą Asmidiske (3,34 mag) wyglądającą jak podwójna z powodu bliskiego położenia 188 Pup (5,3 mag). Nawet w większej lornecie gwiazdy z gromadką ze sporym zapasem mieszczą się w jednym polu widzenia. Wracam pośpiesznie do Syriusza od którego odbijam w kierunku Procjona żeby po drodze trafić na gromadę M50 w Jednorożcu (20:13). Trzy dni wcześniej o niej zapomniałem, więc teraz mimo korzystania z listy, myślałem o niej szczególnie. Zresztą lista nijak się miała do mojego nieco chaotycznego biegania po zimowych emkach. Skoro już jestem w tej okolicy, zmierzam z radością w kierunku pary M46 i M47 (20:15), która jest dla mnie absolutną czołówką wśród widoków w lornetkowych okularach. W dużej lornecie dwie kompletnie różne od siebie gromady są widoczne ze sporym zapasem, z mniejszej zajmują mniej niż 1/3 pola widzenia. W tym momencie podejmuję pierwszą próbę złapania galaktycznych pułapek w Rybach i Wielorybie ale jest jeszcze zdecydowanie zbyt jasno. Wracam zatem do małej lornetki i łapię M34 w Perseuszu (20:17) między gwiazdami Almaak i Algol. Widok powoduje lekki uśmiech na twarzy ponieważ próbowaliśmy z Bartkiem i Zdzichem wcześniej dojść do tego, dlaczego Stellarium używa określenia "Gromada Spiralna", ale żadna lornetka ani teleskop w połączeniu z naszą wyobraźnią nie dawał odpowiedzi na tą zagadkę. Zmierzam w kierunku Kasjopei żeby tuż przy gwieździe Ruchbah odnaleźć M103 (20:19) oraz NGC663, która wydaje się być znacznie bardziej miłym dla oka obiektem niż sąsiadka. W tym momencie przestaję stawiać numerki na mojej liście, przecież i tak odtworzę sobie kolejność z nagrania. Stwierdzam, że pora przyjrzeć się Galaktyce Andromedy i Trójkąta ponieważ zaczynają niebezpiecznie zbliżać się do horyzontu, ale zanim tam dotrę, szybkie podejście do M52 (20:24), która wydaje się być również jednym z bardziej "naglących obiektów" Przedłużenie linii łączącej Schedar i Caph pozwala na bezstresowe dotarcie do celu dużą lornetą. Dwie minuty później docieram do M31 (20:26), krótkie przyglądanie się dosyć dużej plamie i już wiem, że na sąsiadki trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać i pewnie skorzystać z teleskopu dla pewności. Przesunięcie lornety równolegle do horyzontu w lewo i lekko do góry pozwala dostrzec dużą ale ledwo kontrastującą z tłem okrągłą plamę M33 (20:28). O godzinie 20:29 kieruję lornetę dokładnie w kierunku miejsca gdzie powinna znajdować się M74. Znam to miejsce doskonale, sprawdzałem wielokrotnie układ gwiazd, jednak nadal nie widzę niczego, co przypominałoby galaktykę. Pocieszam się tym, że mój cel znajduje się jeszcze dosyć wysoko. Duża lorneta czeka w pogotowiu, a tymczasem biorę mniejszą i nadrabiam "zimowe" zaległości. Łatwiejsze cele zwykle namierzam za pomocą linii prostych od jasnych gwiazd lub tworzenia trójkątów i ten drugi sposób dobrze sprawdza się przy M48 (20:30) tworzącej trójkąt równoramienny z Procjonem i głową gwiazdozbioru Hydry. Dwie minuty później jestem już w Woźnicy. Wszystkie trzy gromady (M36, M37 i M38) mieszczą się razem w polu lornetki. Pobliska M35 (20:33) wymaga przemieszczenia się o jakieś 10 stopni od M37. Czekam aż przejedzie (kolejny już) samochód i zmierzam w kierunku Zdzicha, który również postanowił zapoznać się dziś z niektórymi eMkami. O godzinie 20:41 teleskopem i Baaderem Hyperionem Zoom 8-24 odnajduję jeden w dwóch wieczornych bastionów - M77 w Wielorybie, który pada łatwiej niż się spodziewałem. Bardzo pomocny jest tutaj charakterystyczny układ gwiazd dookoła galaktyki. Galaktyka w Rybach stawia znacznie większy opór. Zmiana powiększeń, próby w lornecie, wszelkie formy zerkania i manewrowania tubą tak żeby obiekt się przesuwał - nic z tego. Po dosyć długiej walce i momencie gdy wydawało mi się, że coś widzę (pewnie siła autosugestii) muszę się poddać - M74 nie znajdzie się na mojej liście. Niby Słońce już sporo pod horyzontem, niby wiem dokładnie gdzie jest, ale tło jakieś zbyt jasne - ujawnił się pierwszy z problemów, które dostrzegłem kilka dni wcześniej, a kompletnie się go nie spodziewałem - światło zodiakalne: No nic, trzeba ruszyć dalej. Gdy kieruję szukacz na Galaktykę Andromedy, okazuje się, że przeszkodą zaczyna być...nasz samochód. Teleskop łatwiej przestawić niż samochód więc przenosimy się ze sprzętem w inne miejsce i tam obok Andromedy pojawiają się: M32 nieco bliżej i mniej oczywista oraz M110 nieco dalej i konkretniej widoczna. Godzina 21:06. Rzut (gołego) oka na okolice gdzie powinienem znaleźć "Małe Hantle". To ostatni obiekt, z którym powinienem się streszczać ale widzę, że jest jeszcze dosyć wysoko, więc...ostatni, desperacki atak na Ryby. Zdzich żartuje, że może akurat światło zodiakalne zgaśnie, ale nie ma co się czarować - nie ma szans. Zabieram się za M76 (21:10). Miniaturka, która na szczęście znajduje się tuż przy jeden z dwóch widocznych gołym okiem gwiazd tworzących luźną parę między Kasjopeją a końcem Andromedy i poświęciłem jej nieco więcej uwagi wcześniej. To jeden z obiektów, które z lornetce można "zaliczyć" co też czynię, ale dla identyfikacji charakterystycznego kształtu "klepsydry" wymaga nieco powiększenia, dlatego też podziwiam ją w teleskopie. Skoro już jestem przy teleskopie, wracam do M52, która nie wyglądała zbyt okazale w lornecie. Odnajduję ją między Kasjopeją, a...samochodem. Zając nie zając, nie ucieknie. Wszelkie poradniki i listy dla Maratonów układane pod nasze szerokości geograficzne, sugerują bardzo szybkie uporanie się z gromadą kulistą w Zającu. Na szczęście tutaj jeszcze około 23:00 będę ją miał nad horyzontem. M79 zaliczam już o godzinie 21:15, chyba głównie dla świętego spokoju. W żadnym z możliwych powiększeń nie wygląda zbyt okazale. Zoom w okolicach krótszych ogniskowych pozwala nieźle wyszczególnić jaśniejsze jądro i ciemniejsze, ziarniste zewnętrzne rejony gromady. Korzystając z teleskopu powoli kompletuję zimowego Messiera zmierzając do Oriona - M42, M43 (21:17) które zaliczam również w lornecie i w tej wersji chyba bardziej przypadają mi do gustu oraz M78 (21:18). Wydrukowana lista nie pozwala mi zapomnieć tym razem o Krabie - M1 (21:20), któremu nie żałuję powiększenia. Na bardzo ciemnym niebie prezentuje się wyjątkowo okazale. Duża, niejednorodna plama o charakterystycznym kształcie. Z drugiej strony nieba dostrzegam, że gwiazdozbiór Kruka wisi na niezłej wysokości nad horyzontem więc znów nie zważając za "sugerowaną" kolejność łapię M68 (21:22), która nasuwa skojarzenia z koleżanką z Zająca chociaż wydaje się nieco (ale bardzo niewiele) większa. Od razu zmierzam również do Galaktyki Sombrero - M104 (21:23) do której droga to czysta przyjemność. Asteryzm Gwiezdne Wrota i bardzo ciasny układ trzech gwiazdek w linii, dokładnie wskazują położenie niepozornej ale pięknej galaktyki. Chwila zapoznania się z listą i widzę, że mam jeszcze dwie luki związane z Rakiem. Duża lorneta z zapasem pola pokazuje cały majestat Żłóbka - M44 (21:25), zaskakująco dobrze prezentuje się również M67 (21:26). Obie gromady nie mieszczą się w jednym polu małej lornetki ale niewiele brakuje, zatem odległość między nimi oceniam na ok 8 stopni. Przechodzę do Lwa i zaczynam małą lornetką od położonego nieco niżej Tripletu zawierającego oprócz NGC3628 interesujące mnie galaktyki M65 i M66 (21:30). Żeby zajrzeć do "drugiego tripletu" (jak go sobie roboczo nazwałem) zdjąłem dużą lornetę ze statywu i opierając się samemu o pobliską barierkę, z ręki znajduję M96, M96 i M105 (21:37). Pozycja karkołomna więc nie zagłębiam się w szczegóły których zresztą za bardzo nie widać. Mała konsultacja z mapką dla pewności i mogę odznaczyć kolejne 3 Messiery. W myślach coraz bliżej zestaw Coma-Virgo do którego absolutnie mi się nie śpieszy więc zaglądam do Naosa. Bellatrix kazała to trzeba się słuchać. Tam niespodzianka. Tuż obok dwie skrajnie różne gromady otwarte - jedna słaba, jednolita wygląda nieco jak kulista ale ciągle nieźle widoczna (NGC2477), druga duża, bardzo jasna (2,8 mag) składająca się głównie z błękitnych gwiazd i jednej jaśniejszej, żółto pomarańczowej (NGC2451). W małej lornetce genialny widok. Tym razem posłuszny założonej kolejności, zmierzam w kierunku Wielkiej Niedźwiedzicy... Galaktyki M81 i M82 (21:42) to obiekty, których nie trzeba przedstawiać. Rzucam na nie okiem z obu lornetek i idę do teleskopu ponieważ najbliższe plany przewidują obiekty wymagające trochę więcej powiększenia. M108 - Deska Surfingowa) i M97 - Mgławica Sowa (21:47) wyjątkowo szybko pojawiają się w okularze - bliskość jasnego Meraka bardzo ułatwia zadanie. Obydwie mieszczą się w ok. 1-stopniowym (16mm w zoomie Baadera) polu widzenia fajnie kontrastując podłużno-okrągłym kształtem. Zachęcony widokiem, kieruję na nie lornetę. Obydwa obiekty widoczne, można nawet doszukiwać się kształtu, ale niedobór powiększenia jest aż nadto widoczny. Jadę do góry w kierunku gwiazdy Phecda, w pobliżu której oczekuję znaleźć "Odkurzacz" (jak to widzimy w Stellarium). Okazuje się, że nie jest tak oczywista jak poprzedniczka ale i M109 (21:54) w końcu ukazuje się moim oczom. Czas na pseudo-Messiera. Upośledzony bo upośledzony ale zaliczyć trzeba. Tuż poniżej żółtawej gwiazdy 70 UMa (5,5 mag) widoczna jest para niezwiązanych ze sobą fizycznie gwiazd tworzących M40 (22:02). Do skompletowania pierwszej strony listy pozostała mi już tylko M51 (22:07) która tworząc kąt prosty z końcem dyszla Wielkego Wozu staje się łatwym celem. W dużej lornecie bardzo ładnie widoczne obydwie części pary galaktyk. Galaktyka Wiatraczek - M101 (22:09) tworzy z tym samym dyszlem trójkąt równoramienny więc też nie wymaga dokładnych namiarów i jest łatwym celem zarówno w małej jak i dużej lornecie. Większych problemów spodziewałem się ze znajdującą się nieco na uboczu galaktyką M102 (22:18) w Smoku, dlatego kilka dni wcześniej zrobiłem sobie próbny starhopping i okazało się, że nie taki Smok straszny. Przy okazji o kilka punktów wzrasta moja sympatia do szukaczy typu Red Dot. Szybko namierzam, pokazuję Zdzichowi i jazda do Psów Gończych. W menu mam Psy razy cztery (3 galaktyki i gromada kulista). Galaktyka Słonecznik - M63 (22:21) znajduje się po drodze z końca Wielkiego Wozu do gwiazdy Cor Caroli przy grupce dosyć jasnych gwiazdek. W obu lornetkach dobrze widoczna, w większej przyjmuje kształt spłaszczonej elipsy. M94 (22:23) ma obok siebie jeszcze ciekawszy układ gwiazdek w kształcie hmmm, latawca(?). Mijam czerwonawą La Superbę (pozdrowienia dla Bellatrix) i w połowie drogi między betą Psów Gończych a gammą Wielkiej Niedźwiedzicy spotykam ostatnią z galaktyczek w Psach - M106 (22:30). Na koniec tego etapu coś bardzo łatwego - gromada kulista M3 (22:33) w połowie drogi między Cor Caroli a Arkturem. Po doświadczeniach z mini-kulkami w Zającu i Kruku, ta wygląda niczym z innej ligi. Na kolanach przed Panną i Bereniką Krótka rozmowa z Bartkiem (który naświetla kolejną klatkę): -Co tam dziubiesz? -Kruka Wizyta w Warkoczu zaczyna się niewinnie. Gromada kulista M53 (22:39) położona blisko alfy Warkocza, mimo że niewielka, jest łatwym celem dla dużej lornety i sprawia lepsze wrażenie niż niektóre poprzedniczki. -Zdzichuuuu, chyba będę coraz częściej do Ciebie przychodził. Pojawia się problem numer dwa zauważony już w czasie pierwszej próbnej nocy. Zestaw galaktyk Coma-Virgo jest już bardzo wysoko nad horyzontem (przeteleportowałbym sięw tym momencie chętnie do Polski) co oznacza spore wygibasy biorąc pod uwagę mój niski lornetowy statyw, który sprawdza się przy obiektach niewysoko nad horyzontem (Skorpiony, Centaury czy inne Rufy), ale kompletnie nie nadaje się do przeczesywania zenitu i okolic. Mimo że lorneta pozwoliłaby sprawniej uporać się z tym rejonem, kątówka w teleskopie i szukaczu nie pozostawiają wątpliwości. Nawet w takiej konfiguracji większość czasu spędzę na kolanach. Krótka przerwa i zaczynam najtrudniejszy dla mnie etap wędrówki po Messierach od M64 (22:48) w Warkoczu, która trzyma się trochę dalej od tego piekielnego skupiska. Czarnego oka nie dostrzegam ale galaktyka wygląda na dosyć dużą i jasną. Kolejna krótka przerwa po tym gdy podczas zapisywania znaleziska zauważyłem, że drętwieją mi palce z zimna. Zaczynam mocno żałować, że nie zabrałem rękawiczek. Przy okazji przenosimy teleskop w wygodniejsze dla mnie miejsce z bezpośrednim dostępem do mapek i listy. Rozpoczynam podejście do M85 od Deneboli, ale przypadkowo trafiam na inny obiekt. Zerkam na mapkę, sprawdzam okoliczne gwiazdki i okazuje się że nieco zboczyłem z trasy docierając do M100 (23:03). Skoro już jestem w tej okolicy, teraz powinno pójść sprawniej. Dwie minuty później wpada w końcu M85 (23:05) i wracam do charakterystycznego trapezu ułożonego z gwiazd od 5 (6 Com) do 8 wielkości, który jest dobrą bazą wypadową do galaktyki M98 (23:08) u której dostrzegam ewidentny podłużny kształt w 24mm i M99 (23:11) leżącej w pobliżu jednego z jego (trapezu) boków - ta z kolei wydała mi się być lekko jajowata. Dalej przewiduję zejście nieco na południe w kierunku słynnego Łańcucha Markariana, który kryje dwie interesujące mnie galaktyki. To dobry czas na zmianę okularu i w wyciągu ląduje ES 24 mm 68*, który oferuje nieco więcej przestrzeni niż zoom Baadera przy takiej samej ogniskowej. O 23:23 podziwiam Łańcuch w tym M84 i M86. wraz z przyległościami z katalogu NGC (na szybko widzę sztuk cztery) oraz wędruję na wschód do M88 (23:28) i M91 (23:29) Dwie galaktyki znajdujące się pod koniec Katalogu Messiera sortowanego pod względem jasności, sprawiają lekki problem, więc tym bardziej jestem zadowolony gdy mam je już z głowy. W międzyczasie pojawia się lekki wiatr, który próbuje zabrać moje kartki co na chwilę odrywa mnie od okularu. Upewniony, że mam wszystkie istotne papiery najpierw dla pewności robię do drugie podejście do 88-91 zaczynając od wspomnianego już "trapezu"(23:39), a gdy to kończy się sukcesem łapię Virgo A - M87 (23:44) po drodze mijając ponownie Łańcuch Markariana. Owalny widok nie sprawiałby większego wrażenia ale mam w pamięci, że to ogromna galaktyka, fizycznie największa w całej gromadzie. -Pyknąłeś już tą Pannę? -Już bliżej niż dalej... Odbijam w lewo i łapię M89 (23:47) i nieco większą M90 (23:49). W międzyczasie przejeżdżają 3 samochody pod rząd. Oczywiście wszystkie muszą zwolnić, żeby zobaczyć co tu się dzieje (niecenzuralnych słów z nagrania nie przytoczę). Czas na kolejną krótką przerwę na rozgrzanie dłoni. M59 i M60 padają już minutę po północy. Nie zauważyłem, że po drodze miałem jeszcze jedną galaktykę z listy ale wpisując poprzednie widzę lukę i wracam do M58 (00:03). Przypadkiem wpadają też w okular okoliczne 89/90 i 87. W tym momencie oddycham z ulgą bo widzę, że brak mi jeszcze tylko dwóch galaktyk z zestawu i to sporo oddalonych od reszty. Manewrowanie w tej okolicy strasznie mnie nudzi - no cóż, tak po prostu mam. Galaktyka M49 (00:13) wpada bardzo łatwo miedzy gwiazdami 6 wielkości. Kieruję się nieco niżej ponieważ tam spodziewam się znaleźć ostatnie trofeum w tym rejonie. Gdy nie udaje się od góry, robię drugie podejście od dołu. Gwiazda 16 Vir (4,9 mag) załatwia sprawę i o godzinie 00:17 mogę zaznaczyć okienko przy M61. Koniec! Na 17 galaktyk potrzebowałem prawie dokładnie 1,5 godziny, prawie cały czas na kolanach Nie wrócę tam już nigdy w tych samych okolicznościach przyrody. Albo będę łapał nisko nad horyzontem ale z okularem/lornetą na sensownej wysokości. Jakiś dobson, albo żuraw, albo podobne ustrojstwo... Wiatraczek i kilka kulek W tym momencie planowałem zrobić sobie nieco dłuższą przerwę ale nic z tego. Po dłuższej rozłące znów witam się z lornetą i kieruję ją w na Południowy Wiatraczek - M83 (00:21) przy granicy Hydry i Centaura. Niżej świeci widoczna nawet gołym okiem Omega Centauri i wymagający lornetki Centaurus A. Wiem, że mam sporo czasu więc zatrzymuję się przy tych obiektach na nieco dłuższą chwilę. Po ogromnej gromadzie kulistej w sercu Centaura ciekawym doświadczeniem jest widok "ubogich krewnych" w Herkulesie - M13 i M92 (00:25). Co ciekawe, ta druga wywiera na mnie jak zwykle większe wrażenie, chyba dlatego, że nie jest tak popularna niż "trzynastka", więc i oczekiwania znacznie mniejsze. Skoro jesteśmy przy kulkach, następna w kolejności jest M5 (00:29). Zgrubne nakierowanie lornety między gwiazdy 109 Vir i Alfę Ser zdecydowanie wystarczy, żeby odnaleźć niemałą (już zapomniałem o Omedze) i całkiem jasną gromadę. Wężownik, Skorpion i Strzelec dopiero pojawiają się nad horyzontem, Lutnia ukryta za wulkanem więc pora na dłuższą przerwę. Moje dłonie domagają się ciepła - ostatnie zapiski na liście wyglądają na jakąś dziwną lekarską czcionkę. Żołądek też daje znać o sobie więc dostaje porcję węglowodanów w postaci kanaryjskich ciastek i zestaw nie wiem czego (nie chcę wiedzieć) w postaci energetyka o nazwie, która zaczyna się i kończy jak słowo "Messier" W centrum Drogi Mlecznej Nie było mnie 1,5 godziny a zegar na telefonie wskazuje 03:05. No tak, dziś zmiana czasu. Przede mną ulubione zakamarki nieba czyli król Skorpion z przyległościami. W planach kulki więc oprócz lornetek znów biorę teleskop - trochę powiększenia nie zaszkodzi. Zaczynam od dużej, jasnej i lekko poszarpanej nawet w lornecie towarzyszki Antaresa - M4 (03:07) i nieco skromniejszej ale również nie stawiającej oporu M80 (03:13) W międzyczasie zerknąłem na NGC 6144, więc nawet ta druga wydaje się całkiem spora. Przeskakuję do M107 (03:18), którą znajduję na krawędzi pola widzenia w małej lornetce gdy na środku mam Zetę Oph. W większej lornecie para się nie mieści ale wystarczy lekkie przesunięcie żeby niewielka gromada się pojawiła. Wewnątrz Wężownika docieram do M12 (03:21) i M10 (03:22), które prezentują się trochę okazalej niż 80 i 107. Kulki w tej części Wężownika domykam łapiąc słabszą niż poprzednie M14 (03:25). Nadal w Wężowniku, ale już w okolicach granicy ze Skorpionem i Strzelcem znajduję trzy kolejne i ostatnie z tego grona eM-kulki: przeciętnej wielkości M62 (03:28) i M19 (03:29) oraz nieco mniejszą (porównywalną do M107 albo M14) M9 (03:31). Cały czas uwiera mnie luka na mojej liście gdzie powinienem zaznaczyć obserwację dwóch obiektów w Lutni, więc jak tylko pojawiły się nad zboczem Pico Viejo kieruję lornetę na M57 (03:43) czyli słynny "Pierścionek". Dla większej satysfakcji z widoku korzystam też z teleskopu ponieważ planetarka do kolosów nie należy i aż woła o większego "powera". Jeszcze chwilę czekam i obieram kurs z Lutni na Albireo dostrzegając tuż nad linią wulkanu niepozorną M56 (03:59). Czas na kolejną przerwę aż Strzelec i południowa część Skorpiona wygrzebią się na sensowną wysokość. Godzina 04:39...wygrzebały się. Pora na przedostatni etap zabawy. Tyle tam skarbów, że nie wiem od czego zacząć. Na rozgrzewkę M6 i M7 łącznie mniejszą lornetką i osobno większą. Cudowny widok. Niedaleko od Saturna namierzam gromadę otwartą M23 (04:41), jasną ale dosyć zwartą. Dalej już leci hurtowo - Laguna - M8, Trójlistna Koniczyna - M20 i tuż obok niej gromada M21 (04:43). Wszystkie trzy duża lorneta jest w stanie ogarnąć na raz. W pobliżu Kaus Borealis odnajduję M28 oraz dużą kulistą M22 (04:45). Kierując się do góry natrafiam na gromadę otwartą M25 (04:46) aż trafiam do kolejnej obfitej dostawy eMek - od "chmury" M24, która prezentuje się wyśmienicie w obu lornetkach, przez znacznie uboższą, właściwie malutką M18, dalej wszystkim dobrze znaną "Omegę" (M17). kończąc na nieco oddalonej od reszty gromado-mgławicy Orzeł czyli M16 (04:48). Rzut okiem czy złapię już Łabędzia. Jeszcze nie, ale widzę wschodzącego Altaira, który daje nadzieję na widoczność Liska i Strzały. Nie mam dostępu do Łabędzia więc poluję na Dziką Kaczkę - M11, która w mniejszej lornecie może stwarzać pozory gromady kulistej, w większej wygląda naprawdę okazale. W niewielkiej odległości odnajduję ubogą sąsiadkę M26 (04:52). W tym momencie wkrada się wątpliwość czy zaliczyłem 22 i 28 (zapomniałem zanotować) więc szybka powtórka (jak się okazało) z rozrywki. Uciekam na chwilę ze Strzelca do Strzały. Tam łapię M71 (04:57), słynne Hantle - M27 (04:58) w pobliskim Lisku i na chwilkę zawieszam wzrok na Wieszaku. W Łabędziu widoczna już jest niewielka gromada M29 (05:08). Przeczekałem jeszcze chwilę i wracam do Strzelca, mam tam jeszcze kilka niedokończonych spraw. Zaczynam od M69 (05:22), przez M70 (05:25), kończąc na M54 (05:27) ostatnia z nich wygląda na nieco większą kulkę od reszty ale żadna z nich specjalnie nie zapadnie mi w pamięć. W tym momencie każdy kolejny obiekt wymaga czekania aż wyłoni się zza mniejszej lub większej skały. Przy okazji telefon daje znać, że ma niski poziom baterii więc wyłączam dyktafon i od tej pory będę opierał się na krótkich "analogowych" notatkach. Wreszcie mogę sięgnąć po M39 (05:41) i M15 (05:43) i jeszcze raz wracam do Strzelca, a dokładniej jego przedmieść daleko za czajniczkiem. Tam czekają na mnie M55 (05:46), która okazała się dosyć łatwa i całkiem ładna, oraz M75 (05:48) sprawiająca więcej kłopotów. Wszystko w lornecie 25x100. W tym momencie zostało mi 4 sztuki, na które postanowiłem zapolować teleskopem. Na pierwszy ogień idzie słaba M72 (05:57) i małe kuriozum w postaci trójkącika M73 (06:00) oraz nisko położona ale dosyć jasna M2 (06:09). Wiem, że na ostatniego Messiera muszę poczekać jeszcze co najmniej pół godziny. W tym momencie zdejmuję lornetę ze statywu i wrzucam aparat, czego efektem są m.in dwa powyższe zdjęcia. W najlepsze szukamy klasyków w Łabędziu (Veile, Crescenty i takie tam), aż któryś z kolegów spostrzega, że na wschodzie zaczyna się robić coraz jaśniej. Sam nie wiem kiedy minęła niecała godzina, chyba najszybsza w moim życiu. Ostatnia eMka już widoczna nad skałami od co najmniej kilkunastu minut, a ja się zajmuję jakimiś pierdołami. Pośpieszny przegląd mapki i momentami graniczące z paniką skakanie po gwiazdkach Koziorożca i...jest! Łatwiej niż się spodziewałem, pojawiła się na jasnym już tle. Koledzy komisyjnie potwierdzają widok w okularze. M30 mam o godzinie 07:03. Epilog Przez cały następny dzień śpię - leżę - jem - śpię - leżę - jem. Satysfakcja miesza się z lekkim niedosytem. Z jednej strony jechałem po pełną pulę, z drugiej 109 na 110 to też bardzo dobry wynik. Analizuję co mogłem zrobić lepiej z tą cholerną M74. Większy sprzęt? Być może. Bardziej przekonuje mnie opcja zrobienia Maratonu od kilku do dziesięciu dni wcześniej. Nad ranem miałem jeszcze niezły zapas więc można by go przesunąć na wieczór. W przyszłym roku nów wypada 17 marca, może podejdę do tematu jeszcze raz bogatszy o tegoroczne doświadczenie... http://astrofan.pl/w-pogoni-za-messierem-kanaryjski-maraton/ Źródła: Atlas of the Messier Objects: Highlights of the Deep Sky 1st Edition by Ronald Stoyan http://messier.seds.org Wszystkie zdjęcia mojego autorstwa. Pojedyncze klatki z Nikona D5100 + Tokina 11-16 f/2.8 Relacja z Maratonu z wykorzystaniem dyktafonu (łączny czas nagrania ok 5,5 godziny) oraz zapisków na "checkliście" oraz kilkunastu zrzutów ekranu z telefonu.
  12. Rozdziel Wszechświat (trzeba wejść na stronę Apoda i kliknąć, zgodnie z założeniem Kota Schrödingera - pojawi się albo żywy albo martwy) https://apod.nasa.gov/apod/ap170401.html
  13. Przetestuj nową kamerę ZWO ASI 071MC-C Test monochromatycznej ASI 1600MM-C jeszcze dobrze nie ostygł, a ja tu zaczynam kolejne "zamieszanie" na forum. Przed wami zapowiedź nowej akcji na Astropolis.pl - tym razem, trochę innej. Testy nie będą przeprowadzane tylko przeze mnie, ale zapraszam do zabawy także i Was. O co dokładnie chodzi? Tak się składa, że ZWO wprowadza na rynek nową kolorową kamerą z bardzo interesującą matrycą (znaną z Nikonów), co w połączeniu z bardzo dobrym chłodzeniem i świetną nisko szumową elektroniką musi dać bardzo dobry efekt. Przyznaję - kamer jeszcze nie testowałem, ale mając doświadczenia z poprzednimi wersjami jestem o nią spokojny - kupiłem je w ciemno. Od dawna czekałem na kolorową kamerę, która będzie miała na tyle dużą rozdzielczość, że da się zdjęcie zmniejszyć 2x i nadal będzie duże. W tym wypadku kamera ma 4944X3284 pikseli, czyli po zmniejszeniu będzie to prawie 2,5 tysiąca pikseli w poziomie. Sporo - prawda? Co to da? W takiej sytuacji mamy w zasadzie kamerę o pikselu ok. 9 mikronów, sprawności bliskiej mono, kolorową, ale tak, jakby nie miała maski Bayera. Do tego trzeba dodać ultra niski szum odczytu typowy dla CMOSa, 14 bitowy przetwornik i wg mnie mamy receptę na sukces. To trochę taki mój mały zakład z rzeczywistością. Obstawiam, że jest to kamera, która z czasem może zastąpić świetną QHY8L i DSLRy. Da zaletę prawdziwej kamery mono, ale w wersji kolorowej. Przyznacie - zakład jest mocny. Dlatego, żeby zwiększyć jakość tych informacji kamerę puszczę w obieg po forum. Przez wiele miesięcy (min. pół roku, a pewnie więcej - do 12 miesięcy) kamera będzie krążyć po użytkownikach, których razem ze mną wybierzecie. Osobiście będę chciał wytypować 5 osób, których opinia może dać nam bardzo wiele. Reszta dostanie kamery wg kolejności (zrobimy kalendarz). Zero formalności, zero procedur, zero faktur, zero umów. Wystarczy, że jesteś rozpoznawalnym użytkownikiem forum, a ja zaakceptuję twoją kandydaturę. Jak będą przebiegać testy? Nie wiem To wolna amerykanka. Róbmy fajne zdjęcia i opisujmy wrażenia (to oczywiście warunek - nawet, jeżeli recenzja będzie niepochlebna). W tym wątku czekam na propozycje, a także chętne osoby do przeprowadzenia takiej testowej sesji u siebie, ze swoim sprzętem. Pod tym linkiem możesz zaznaczyć termin, w którym chciałbyś testować kamerę. http://doodle.com/poll/vghs6huhe4bw8kfk Poniżej zapraszam do obejrzenia wideo z "unboxingiem" kamery oraz zapowiedzią akcji. Spis treści (w trakcie) - Dark Frame (300 s. temperatura -15C): http://astropolis.pl/topic/57916-akcja-spolecznosciowa-testy-nowej-kamery-zwo-asi-071mc-cool/?p=670704 - Rezerwacja terminu testów: http://astropolis.pl/topic/57916-akcja-spolecznosciowa-testy-nowej-kamery-zwo-asi-071mc-cool/?p=670810 - Księżyc - zdjęcie testowe Qbanos: http://astropolis.pl/topic/57916-akcja-spolecznosciowa-testy-nowej-kamery-zwo-asi-071mc-cool/?p=671586 - Recenzja i zdjęcie testowe Qbanos: http://astropolis.pl/topic/57916-akcja-spolecznosciowa-testy-nowej-kamery-zwo-asi-071mc-cool/page-6?do=findComment&comment=674020 - Zdjęcie testowe NGC 3628 (Tryplet Lwa) Adam_Jesion: http://astropolis.pl/topic/57916-akcja-spolecznosciowa-testy-nowej-kamery-zwo-asi-071mc-cool/?p=674097 - Zdjęcie M81 Adam_Jesion: http://astropolis.pl/topic/58318-galaktyki-w-okolicy-m81/ - Kometa Tuttle Giacobini Kresak Pav1007: http://astropolis.pl/topic/58444-tuttle-giacobini-kresak-rodos-asi071mc-c/ - Kometa C2015 V2 Johnson Pav1007: http://astropolis.pl/topic/58467-c2015-v2-johnson-rodos-asi071mc-c/ - Recenzja kamery od Pav1007: http://astropolis.pl/topic/58446-zwo-asi071mc-c-maly-test-kamery/ - Badanie amp-glow USB2 vs USB3 (Adam_Jesion): http://astropolis.pl/topic/57916-akcja-spolecznosciowa-testy-nowej-kamery-zwo-asi-071mc-cool/?p=678183 ...
  14. Jak zwykle pod koniec każdego miesiąca porcja informacji ode mnie na temat tego co zobaczymy na niebie w kolejnym miesiącu Zapraszam
  15. EWOLUCJA GWIAZD CIĄGU GŁÓWNEGO w zależności od ich masy początkowej Protogwiazda staje się gwiazdą w momencie, kiedy grawitacyjne zapadanie się materii równoważone jest przez ciśnienie pochodzące z reakcji syntezy termojądrowej. U nowo powstałej gwiazdy, reakcje te zachodzą z udziałem wodoru, który łączy się tworząc jądra helu. Wypromieniowana w wyniku tego procesu energia służy do podtrzymania równowagi promienistej (wówczas gwiazda nie zapada się). Synteza termojądrowa jest również przyczyną świecenia gwiazd. Kiedy w materii formującej się gwiazdy, na skutek postępującej kontrakcji, temperatura sięgnie wartości rzędu 107 K, niezwykle wysoka energia kinetyczna jąder wodoru (protonów) pozwoli im znaleźć się dostatecznie blisko, aby mogła zajść fuzja. Wcześniej, gdy temperatura w rdzeniu protogwiazdy była niższa od wymaganej wartości progowej, na obecne w materii protony wpływ miały siły odpychania istniejące pomiędzy ładunkami jednoimiennymi. Wzrost ich energii kinetycznej pomaga pokonać tzw. barierę potencjału i uruchamia syntezę. Kiedy gwiazda jest na etapie, w którym głównym paliwem jądrowym jest wodór, mówimy, ze należy do ciągu głównego. Jest to najbardziej stabilny etap życia gwiazdy. Czas, jaki dana gwiazda pozostaje w ciągu głównym jest indywidualny dla każdej gwiazdy i zależy od jej masy początkowej. Ciężkie obiekty o masie wyjściowej 15 mas Słońca, pozostają w ciągu głównym przez ok. 160.000 lat. Z kolei te o masie zbliżonej do słonecznej, syntezują wodór przez blisko 30.000.000 lat. Im gwiazda jest bardziej masywna, tym krótszy jest jej czas życia. Aby powstrzymać ogromne siły grawitacyjne przyczyniające się do zapadania materii, gwiazda musi wytworzyć znacznie większą ilość energii w wyniku fuzji termojądrowej- spala więc większe ilości paliwa na jednostkę czasu niż gwiazda mało masywna. Kiedy formująca się protogwiazda ma masę niższą od 1/12 masy Słońca, kontrakcja grawitacyjna (powolne kurczenie się) nie przyczyni się do osiągnięcia wymaganej temperatury 107 K wewnątrz rdzenia i synteza wodoru nigdy nie nastąpi. Obiekt taki stanie się brązowym karłem. Jego początkowa temperatura nie będzie przekraczać 1300-2100 K. Co prawda, z początku (kilka milionów lat) będzie w nim zachodzić fuzja deuteru (wodoru 2), ale brązowy karzeł będzie stopniowo stygnął. Dlatego masę 1/12 Mʘ uznaje się za minimalną niezbędną do zapoczątkowania życia gwiazdy. Ewolucja gwiazd o masie 1/12 Mʘ do ok 0,4 Mʘ Mało masywne gwiazdy, dzięki powolnej kontrakcji osiągają w swoim rdzeniu minimalną wymaganą temperaturę zapłonu. Wówczas uruchamia się w nich proces fuzji i zapadanie grawitacyjne jest równoważone przez energię pochodzącą z jądrowej przemiany wodoru w hel. Gwiazda pozostaje w ciągu głównym do czasu wyczerpania zapasów paliwa wodorowego. Po zużyciu paliwa , gwiazda o masie 1/12 – 0,4 Mʘ zaczyna się zapadać. Ciśnienie działające na helowy rdzeń rośnie, ale mimo to, jest ono niewystarczające do zainicjowania spalania helu. Materia helowa ulega stopniowej degeneracji. Elektrony nie orbitują już wokół jąder, tylko opływają ją w sposób swobodny. Znajdują się znacznie bliżej jądra niż ma to miejsce w zwykłych atomach podlegających prawom gazu doskonałego. Materia zdegenerowana ma szczególne, nadzwyczajne właściwości. Jedną z nich jest bardzo duża gęstość. Jeden centymetr sześcienny tej materii waży blisko tonę. Gwiazdy o masie 0,4- 4 Mʘ U nieco cięższych gwiazd, których masa mieści się w przedziale 0,4- 4 Mʘ, w momencie wyczerpania depozytów paliwa wodorowego, gwiazda również zaczyna się zapadać. Wzrost temperatury zaowocuje zapłonem rezerw wodoru obecnych w otoczce gwiazdy (wcześniej reagował wodór z rdzenia- aż do momentu wyczerpania). Cienka warstwa wodoru wokół helowego jądra zaczyna przemianę w hel. Z początku proces przebiega spokojnie i stopniowo staje się coraz bardziej dynamiczny. Gdy energia uwalniana w procesie syntezy zacznie mieć przewagę nad wpływem grawitacyjnym górnych warstw atmosfery, zewnętrzna rozrzedzona otoczka wodorowa zostaje odrzucona na zewnątrz, dostrzeżemy wzrost rozmiaru oraz jasności gwiazdy. Gwiazda „puchnie”. Stale ekspandująca sfera rozrzedzonego wodoru oddala się od pozostałego w centrum niewielkiego helowego jądra. W wyniku rozszerzania, zewnętrzna część otoczki ochładza się i przybiera czerwoną barwę (czerwony olbrzym). Tym czasem rdzeń gwiazdy, na skutek powolnej, stopniowej kontrakcji, osiąga temperaturę zapłonu helu. Następuje wówczas tzw. błysk helowy. W bardzo krótkim czasie ulega zużyciu ogromna porcja helu, który od tej chwili staje się nowym paliwem jądrowym zasilającym gwiazdę. Zachodzi wówczas tzw. reakcja trzy alfa. Polega ona na syntezie trzech jąder helu (zwanych cząstkami alfa) i tworzy się jądro węgla. 3 42He à 126C Jednak proces trzy alfa jest bardzo wrażliwy na fluktuacje temperatury. Kiedy depozyty helu zapłoną, gwieździe zostaje przywrócona równowaga promienista, a materia w jej rdzeniu powraca do stanu niezdegenerowanego. Gdy hel ulegnie wyczerpaniu, synteza ustaje. Jądro ponownie zapada się. Tworzy się z niego biały karzeł węglowy. W tym czasie zewnętrzne warstwy atmosfery, w których płoną depozyty rozrzedzonego wodoru, nieustannie oddalają się od helowego rdzenia gwiazdy , ulegają powolnemu rozpraszaniu, formując rozległą otoczkę gazową zwaną mgławicą planetarną. Jest ona widoczna dzięki promieniowaniu UV emitowanemu przez białego karła. Gwiazdy o masie 4- 8 Mʘ Gwiazdy o masie 4- 8 mas słonecznych ulegają podobnym procesom ewolucyjnym jak gwiazdy z przedziału mas 0,4- 4 Mʘ. Istotną różnicą jest skład rdzenia. Jako bardziej masywne, są zdolne do syntezy nie tylko węgla, ale również nieco cięższych pierwiastków, takich jak tlen, neon oraz magnez. Wyższa masa wiąże się z wyższym ciśnieniem podczas zapadania się helowego rdzenia, a to z kolei umożliwia fuzję helu do węgla, a następnie do wspomnianych cięższych pierwiastków. U końca swego życia pozostawiają białego karła (tlenowo-neonowo-magnezowego) oraz otaczającą go mgławicę planetarną. Gwiazdy o masie powyżej 8Mʘ U gwiazd cięższych niż 8 mas Słońca, synteza cięższych jąder nie kończy się na magnezie. Wysoka temperatura oraz ciśnienie sprawiają, że te pierwiastki, które w poprzedniej grupie gwiazd były ostatecznym produktem, w przypadku gwiazd masywnych są zdolne do dalszego przyłączania helu, a także fuzji między dwoma jądrami o znacznej masie, np.: 126C + 168O à 2814Si 168O + 168O à 3116S + 10n 2814Si + 2814Si à 5626Fe Powyższe procesy są niekiedy nazywane spalaniem zaawansowanym. Najcięższym jądrem, jakie może powstać w rdzeniu masywnej gwiazdy jest izotop żelaza Fe-56. Synteza cięższych jąder jest procesem endoenergetycznym, a więc wymaga dodatkowych nakładów energii. Procesy spalania zaawansowanego mają charakter warstwowy. W zewnętrznej sferze jest w dalszym ciągu obecny niespalony wodór, nieobjęty procesem fuzji (zbyt niskie ciśnienie, temperatura oraz silne rozrzedzenie materiału). W głębszych warstwach gwiazdy zachodzą procesy syntezy helu, następnie węgla. A im bliżej środka gwiazdy, tym syntezowane są cięższe nuklidy. W samym centrum rdzenia tworzy się jądro żelazne, które jest w obecnych warunkach niezdolne do dalszych przemian jądrowych. Synteza wygasa, co skutkuje naruszeniem równowagi promienistej. Ustanie reakcji sprawia, że siły grawitacji mają przewagę i rdzeń zapada się. Degeneracja materii nie zatrzymuje się na etapie białego karła. Formą zdegenerowanej materii o wyższej gęstości jest gwiazda neutronowa. Pod wpływem ogromnego ciśnienia działającego na materię, jądra atomowe ulegają dekompozycji. Protony rekombinują z elektronami i powstają neutrony. Cała materia ulega przemianie w neutrony- stąd pochodzi określenie „gwiazda neutronowa”. Masywne gwiazdy kończą swoje życie wybuchem supernowej. Proces ten generuje tak wielkie porcje energii, że możliwa staje się synteza pierwiastków cięższych od żelaza. Wyrzucona na skutek wybuchu supernowej materia znacznie różni się składem od tej, która powstała w rdzeniu przed eksplozją. Pierwiastki ciężkie tworzą się m.in. na drodze kolejnych wychwytów neutronowych, a następnie rozpadów beta minus (neutrony przemieniają się w protony zwiększając tym samym liczbę atomową pierwiastka). Przy udziale intensywnego strumienia neutronów, obserwowanego u supernowych o krótkiej skali czasowej, powstają bardzo ciężkie jądra transuranowe (Liczb atomowa Z > 92). A wśród nich m.in. emitery alfa o krótkim okresie połowicznego zaniku: polon 212, kaliforn 256 czy ferm 100. Granicą liczby atomowej jest podatność produktów na spontaniczny rozpad inicjowany dalszym wychwytem neutronów. 56Fe (n; у) à 57Fe (n; у) à 58Fe (n; у) à 59Fe (β-) à 59Co (n; у) à 60Co (β-) à 60Ni Wybuch supernowej prowadzi do odrzucenia zewnętrznych warstw gwiazdy. Pozostaje niewielkie, supergęste jądro zbudowane z materii neutronowej. Dla wyjątkowo masywnych gwiazd (ok. >20Mʘ) zapadanie się rdzenia nie zatrzymuje się na etapie gwiazdy neutronowej. Ogromna masa kurczy się do obiektu o niezwykle małych rozmiarach. Powstaje wówczas czarna dziura, której nadzwyczaj silne pole grawitacyjne pochłania nawet fotony światła. Źródło: 1. W. Szymański: „Chemia Jądrowa” 1996; str. 222-231 2. J. Sobkowski M. Jelińska-Kazimierczuk: „Chemia Jądrowa” 2006; str. 75 3. T. Mrozek: wykład pt. „Lekcje ze Słońcem w tle” 4. E. Pittich, D. Kalmancok: "Niebo na dłoni” 1988; str. 128- 135
  16. Cześć Zachęcam do obejrzenia kolejnego filmu przedstawiającego wydarzenia astronomiczne Tym razem miesiąc Luty
  17. W odzewie do statusu Adama, zaklada temat. Wszystko jak w temacie, co kto chce i jak to widzi. ZERO ograniczen.
  18. Witam. Niezmiernie miło nam poinformować, że ukończone zostały prace nad polską wersją podręcznika AAVSO - "The AAVSO Guide to CCD Photometry". Podręcznik można pobrać bezpośrednio ze strony AAVSO: https://www.aavso.org/ccd-photometry-guide-polish lub z załącznika umieszczonego pod artykułem na stronie Proximy: http://proxima.org.pl/index.php/item/69-tlumaczenie-podrecznikow-aavso Warto odnotować, że jest to pierwsze polskie wydanie tego przewodnika. Mamy nadzieję, że publikacja przyczyni się do zwiększenia zainteresowania polskich miłośników gwiazd zmiennych nowymi technikami obserwacyjnymi z wykorzystaniem kamer CCD, które w ostatnich latach stały się popularnym narzędziem w rękach astronomów amatorów. Chcielibyśmy, aby lepsza dostępność tak nowoczesnej technologii miała bezpośrednie przełożenie na ilość i jakość obserwacji wykonywanych przez polskich obserwatorów oraz popularyzację wiedzy na temat tych interesujących obiektów. Podręcznik zapewne nie jest pozbawiony wad tłumaczeniowych. Dlatego zwracamy się do Czytelników z prośbą o zgłaszanie zauważonych błędów technicznych, czy stylistyczno-gramatycznych, do naszej redakcji pod adres e-mail: redakcja@proxima.org.pl lub w komentarzach. Zgromadzone uwagi zostaną uwzględnione przy kolejnej aktualizacji. W imieniu Zespołu Proximy oraz naszych współpracowników ze strony AAVSO chcielibyśmy na koniec złożyć szczególne podziękowania osobom, które przyczyniły się do powstania polskiej wersji tego podręcznika, tj.: Romanowi Korczykowi, Łukaszowi Socha, Dominikowi Gronkiewiczowi oraz Adamowi Popowiczowi. Dziękuję również Fisherowi za fachowy skład DTP. To dzięki wysiłkowi tych osób i ich bezinteresownemu zaangażowaniu możemy oddać ten podręcznik w ręce czytelników! Pozdrawiam Krzysztof Kida
  19. Polish Astronomy Picture of the Day - 7 stycznia 2017 Tranzyt ISS przed tarczą Słońca- autor Dariusz Wiosna Możecie nie uwierzyć - ale nie umawialiśmy się z kolegami z EAPOD
  20. Rok temu wrzucając temat z rocznymi statystykami byłem w głębi ducha zadowolony nie tylko z liczb ale i z kierunku w jaki powoli zmierza nasze forum, chociaż widać było sporo aspektów, gdzie możemy się poprawić. Widać je nadal. Kiedyś wymarzyłem sobie sytuację gdy forum będzie kompleksowe i pogodo-odporne. Kompleksowe – poruszające zagadnienia z absolutnie całego zakresu naszej pasji. Od układania astro-puzzli i rozkmin czy nowe Gwiezdne Wojny są warte zachodu, przez codzienne porady sprzętowo-obserwacyjno-fotograficzne, do przybliżenia skomplikowanych praw fizycznych rządzących Wszechświatem. To oczywiste, że jakaś dziedzina będzie dominująca. AP od dawna było uważane za forum głównie astrofotograficzne i oczywiście tak jest, ale dla każdej innej dziedziny astronomii również jest tutaj miejsce i całkiem nieźle to widać. Pogodo-odporne - zamiast codziennego narzekania na brak pogody (dozwolone w statusach ), staramy się tworzyć ciekawą treść, wychodząc z założenia, że realizacja tej pasji nie zawsze wymaga praktycznego podejścia. Jak to się ma do minionego właśnie roku 2016? Czy się udało? Nie mam wątpliwości, że tak. Jestem strasznie zadowolony z cyferek i słupków poniżej, ale jeszcze bardziej z tego, że pod nimi kryje się ogromna wartość merytoryczna, po prostu jakość. Czyja to zasługa? Odpowiedź jest prosta – WASZA Dlatego chciałbym zwyczajnie podziękować. Dziękuję astrofotografom, którzy nie tylko urzekali swoimi mistrzowskimi pracami ale i służyli pomocą w pierwszych krokach tym początkującym, służąc radą, a niekiedy ostrą ale konstruktywną opinią. Dużo nicków trzeba by tu wymienić, ten tekst i bez tego będzie długi Każdy ma kogoś, czyje prace sprawiają najwięcej radości, na kim może się wzorować, od kogo może czerpać wiedzę. Dziękuję ludziom, którzy odświeżyli sferę obserwacyjno-teoretyczną. Mam tutaj na myśli przede wszystkim dwójkę LibMar & Bellatrix. Pierwszy pokazał, że egzoplanety można rejestrować posiadając szeroko dostępny i stosunkowo niedrogi sprzęt, a wystarczy mieć wiedzę i sporo cierpliwości. Adela spopularyzowała obiekty, które są oczywiste ale mocno niedoceniane - gwiazdy. Sprawiła, że zaświeciły magią kolorów i układów wielokrotnych. Przy okazji odkurzyła też element „szkicowy” - powoli wymierający wśród astroamatorów. Nie można nie docenić Loxleya i Jego księżycowych zakamarków, Panasamarasa z Jego mrocznym królestwem i Piotrka Guzika, który nie pozwala przegapić żadnej ciekawej komety na niebie. Dziękuję tym, którzy służyli wiedzą w zakresie astronomii teoretycznej czy astronautyki, przybliżając najnowsze osiągnięcia, odkrycia, hipotezy oraz tłumacząc "jak to działa". Dzięki temu forum jest „na czasie” z nowinkami z wielkiego świata astronomii. Dziękuję Adamo. Dzięki Jego sprawnej organizacji możemy spotykać się na wiosnę i jesień (wreszcie!) na niezapomnianych zlotach. Podziękowania również dla BODI'ego i Pawła_B – dzięki którym mamy zimowe zloty. Dziękuję Ewie, która wprowadziła nieco romantyzmu do tej ścisłej tematyki swoją poezją. Dziękuję gościom! Goście chociaż anonimowi, również są dla nas bardzo istotni (nie wszędzie tak jest ). Jeśli u nas zawitali, pewnie czegoś szukali, a jeśli szukali wiedzy, rozwiązania swoich zagwozdek, dobrze że trafili do nas zamiast przykładowo na forum o płaskiej Ziemi Jeśli wyszli stąd mądrzejsi i usatysfakcjonowani, super. Przy okazji zwiększając licznik wyświetleń, utwierdzili w przekonaniu, że to co tworzymy jest potrzebne. Dziękuję całemu zespołowi moderatorskiemu. Czasem to praca nie rzucająca się w oczy (porządkowanie giełdy, czyszczenie spamerów i takie tam mało wdzięczne zajęcia), ale jest niezwykle potrzebna. Dziękuję za sugestie, pomysły, za wsparcie. Dziękuję wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę do naprawdę dobrego roku 2016 na naszym forum. Na bank zapomniałem wymienić "z nicka" kilka osób, które mocno nam pomogły. Ominęły nas większe problemy techniczne. W porównaniu z nalotem botów na początku 2015 roku i dziwnymi przekierowaniami z google'a, zeszłoroczni goście ze wschodu to niegroźne incydenty. Nie mieliśmy też większych problemów z serwerem i silnikiem forum, a jeśli takie się pojawiły (2-3 razy w ciągu roku?) byłby szybko likwidowane. Ominęły na również większe spory i zadymy. Kilka pomniejszych incydentów zawsze się zdarzy przy takiej ilości ludzi, charakterów, opinii. Bardziej martwiłbym się gdyby tak nie było Co dalej? Pod koniec roku ogłosiliśmy dwa konkursy. Nie są to przypadkowe akcje. Nie chcemy, żeby konkursy stały się sensem istnienia forum czy naganiaczami do aktywności, ale efektem treści i materiałów jakie u nas się pojawiają i przy okazji czegoś uczyły. Zwróćcie uwagę, że żeby wziąć w nich udział i nawet wygrać, wystarczy korzystać z zasobów forum. Nie potrzeba dobrej pogody (znów ta pogodo-odporność), ani nawet sprzętu. W obu przypadkach niezbędne materiały znajdziecie właśnie tutaj. Na ten rok zaplanowanych jest trochę zmian technicznych, które mogą wprowadzić chwilowe niedogodności, ale są niezbędne w dalszym rozwoju i zapewnieniu większego bezpieczeństwa. Oprócz tego jest jeszcze trochę ciekawych pomysłów, niektóre naprawdę ambitne. Jedziemy dalej, pracujemy dalej, bawimy się dalej. Ok, koniec słodzenia Trochę czystych liczb i wykresów: W 2016 roku: Napisaliśmy 54.877 postów. Średnio prawie 150 dziennie (149,94). Rok temu było to 42.373 a jeszcze rok wcześniej 38.009. Dni z największą ilością: 28 grudnia – 320 postów 27 grudnia – 295 postów 12 września – 279 postów 21 kwietnia – 262 posty 11 czerwca – 253 posty Dni z najmniejszą ilością: 5 marca – 66 postów 8 listopada – 72 posty 19 luty – 76 postów 30 stycznia - 79 postów 9 marca – 82 posty Napisaliśmy 6297 prywatnych wiadomości - w poprzednim roku było to 4868, a jeszcze rok wcześniej 4344. Najwięcej w dniu 21 września - 95. Mamy 1002 nowych użytkowników. W 2015 roku było to 848, a w 2014 roku 1094. Tutaj trzeba mieć świadomość, że pewnie uchowało się paru nieproszonych gości, chociaż dołożyłem wszelkich starań żeby spamo-boty na bieżąco pacyfikować. Założyliśmy 4874 nowe tematy, czyli średnio ok 13,31 dziennie. W roku poprzednim było to 4230, a w 2014 roku 3716. Najwięcej 28 grudnia - 29 nowych wątków. Tematy założone od 1 stycznia do 31 grudnia 2016 roku miały 6.500.388 wyświetleń Analogicznie dla tematów z roku 2015, ilość wyświetleń wynosiła 3.980.092. Łącznie tematy założone w latach 2015-2016 miały 14.021.226 wyświetleń (do sumy powyższych dochodzą wyświetlenia wątków z 2015 roku w roku 2016).
  21. Gdy sięgnę pamięcią do wydarzeń sprzed dwunastu miesięcy to uświadamiam sobie, jak żal mi wtedy było, że rok 2015 właśnie dobiega końca. Wraz z nim do historii przeszedł bowiem jeden z najobfitszych w zjawiska astronomiczne okresów i mówię tak nie bez powodu. Pamiętacie częściowe zaćmienie Słońca, albo całkowite zaćmienie Księżyca? Wraz z pierwszym stycznia 2016 roku wszystkie te zjawiska stały się częścią minionego rozdziału, który wbrew naszym szczerym chęciom już nie powróci. Dzisiaj stajemy w podobnej sytuacji, rok 2016 dobiega końca, jednak czy będzie za czym tęsknić? fot. Raffaele Esposito Od początku stycznia nad naszymi głowami obserwować mogliśmy wyjątkowo jasną kometę o nazwie C/2013 US10 (Catalina). Obiekt ten do końca miesiąca możliwy był do zaobserwowania nawet przy pomocy gołego oka. Niestety widok tej komety nie był tak mocno imponujący, jak spodziewała się większa część amatorów astronomii wobec, czego ostatecznie przeszedł bez większego rozgłosu. Dnia 9 stycznia 2016 roku krótko przed wschodem Słońca oczom obserwatorów z zachodniej Polski ukazała się niezwykła koniunkcja Wenus i Saturna. Obiekty te zbliżyły się do siebie na odległość około siedmiu minut kątowych zajmując tym samym na niebie powierzchnię 4 razy mniejszą od tarczy Księżyca. Zjawisko to z pewnością było doskonale widoczne, ponieważ oba obiekty świeciły dość jasno. fot. Fritz Helmut Hemmerich Zarówno luty, jak i marzec dla miłośników astronomii nie był specjalnie ciekawym okresem, ponieważ za wyjątkiem kilku koniunkcji z Księżycem nic ciekawego się nie działo. Prawdziwie ekscytującym miesiącem był natomiast kwiecień. Na samym początku doszło, bowiem do jednego z bardzo rzadkich zakryć. Dnia 6 kwietnia 2016 roku w czasie dnia doszło do zakrycia Wenus przez tarczę Księżyca. Chociaż pogoda była dobra, to niestety zjawisko było słabo dostrzegalne z powodu rozświetlonej na dobre atmosfery. Mimo wszystko znaleźli się tacy, którzy całość zobaczyli i na zdjęciu uwiecznili. Na kolejne widowisko musieliśmy czekać do 9 maja 2016 roku. Tego dnia w godzinach popołudniowych obserwatorzy wyposażeni w odpowiednie osprzętowanie podziwiać mogli tranzyt Merkurego! Zjawisko to występuje średnio raz na 11 lat, a więc nie można było go przegapić. W całej Polsce organizowano eventy, w których każdy zainteresowany mógł podejrzeć niezwykle regularną kropkę przemierzającą na tle tarczy Słońca. Trzeba przyznać, że tranzyt Merkurego przynajmniej na kilka kolejnych miesięcy wysoko zawiesił poprzeczkę w rankingu niezwykłych zjawisk astronomicznych, ale na szczęście przed obserwatorami nocnego nieba był jeszcze cały rok. Czerwiec i lipiec astronomicznie minął w dość spokojny sposób. Nie było niczego nadzwyczajnego, co pozwoliło nieco odsapnąć po majowym widowisku. (W komentarzach podano czas, w których wystąpiły zjawiska) Blisko połowy sierpnia na nocnym niebie zarówno niewtajemniczeni, jak i Ci, którzy niebo ogarniają mogli obserwować wyjątkową aktywność roju Perseidów. W nocy z dnia 12 na 13 sierpnia 2016 roku trochę po zachodzie Księżyca korzystając z niezwykłych okoliczności chętni obserwatorzy mogli dostrzec o wiele bardziej wzmożoną aktywność roju niż w poprzednich latach. Wszystko za sprawą tego, że Ziemia przechodziła niemalże przez centrum gruzowiska pozostawionego przez kometę 109P/Swift-Tuttle. Zważywszy, jednak na warunki pogodowe panujące wówczas w całej Polsce -, jakość obserwacji była bardzo średnia. Niecałe 10 dni później w okolicach 23 sierpnia 2016 roku tuż po zachodzie Słońca nisko nad zachodnim horyzontem chętni obserwatorzy zauważyć mogli bliskie spotkanie Saturna z Marsem. Była to kolejna koniunkcja, z którą przyszło nam się zmierzyć w 2016 roku i z pewnością biorąc pod uwagę panujące wówczas warunki pogodowe - niejeden z nas ją zobaczył. Gabriel Murawski - transmisja tranzytu egzoplanety. W nocy z 7 na 8 września nasz kolega z forum - Gabriel Murawski - zaobserwował tranzyt planety pozasłonecznej HD 189733 b w Lisku. Korzystając z lustrzanki prowadził przy tym pierwszą w Polsce i trzecią na świecie transmisję internetową na żywo. Karol Wójcicki "Z głową w Gwiazdach" o Półcieniowym Zaćmieniu Księżyca W połowie września na nocnym niebie rozegrał się spektakl na miarę tego, z którym do czynienia mieliśmy w maju. Tym razem główną rolę w zjawisku odegrał Księżyc, a także rzucany na jego tarczę półcień Ziemi. Dnia 16 września 2016 roku zaraz po wschodzie Księżyca rozpoczął się proces przyćmiewania tarczy Księżyca. Na nieco ponad dwie godziny górna lewa część tarczy srebrnego globu przybrała ciemne barwy, co mimo poważnych obaw było doskonale zauważalne nawet gołym okiem. Październik przyniósł nam kolejną koniunkcję, której obserwacje w momencie największego zbliżenia z powodu warunków pogodowych były niemożliwe na terenie całej Polski. Główną rolę w zjawisku odgrywał Merkury w parze z Jowiszem. Planety tuż przed wschodem Słońca dnia 11 października 2016 roku zbliżyły się do siebie zajmując w sumie obszar nieco większy od tarczy Księżyca. Listopad stał się miesiącem, w którym doszło do największej od kilkudziesięciu lat pełni Księżyca. Nasz naturalny satelita znalazł się w najbliższym punkcie na swojej orbicie będąc przy tym w fazie pełni. Zdaniem niektórych zorientowanych w tym temacie osób ostatni raz takie zjawisko wystąpiło w ubiegłym wieku, a więc biorąc pod uwagę ten fakt całość uznać można za coś wyjątkowego. Kolejny miesiąc nie wyróżnił się (przynajmniej do momentu publikacji tego podsumowania) niczym wyjątkowym, chociaż jeżeli mielibyśmy zmieścić tutaj coś na siłę tak, aby nie kończyć roku na listopadzie to trzeba przyznać, że grudzień stał się niemalże idealną do obserwacji Wenus porą. Nad ranem zaś obserwować można Jowisza, który jeszcze kilka miesięcy temu był nieosiągalny. Przypominając sobie te wszystkie wydarzenia chciałbym, aby każdy z was w miarę możliwości odpowiedział na pytanie ze wstępu w odpowiedzi do tego artykułu: Czy będzie za czym tęsknić? PS. Celowo pominąłem zjawiska tranzytowe oraz zakryciowe, w których udział brał Księżyc z uwagi na fakt, iż z reguły są one mało interesujące i dość powszechne. PS2. Nie podpisane media są mojego autorstwa.
  22. Równolegle do idei konkursu obróbki astrofotografii, dojrzewała idea konkursu teoretycznego. Kiedyś prowadziłem tego typu akcję dzięki czemu wyciągnąłem sporo wniosków jak to usprawnić, ułatwić i w ogóle stworzyć bardziej atrakcyjną formę. Wstępnie zaadaptowałem mój stary regulamin, poczyściłem dział i już za miesiąc jedziemy z tematem. Jakie są nowe założenia: Konkurs ściśle związany z forum, głównie z Celestią. Odpowiedzi na wszystkie pytania będzie można znaleźć właśnie u nas. Już trochę tej wiedzy się nazbierało, a w międzyczasie pojawi się więcej. Użycie systemu quizów. Poprzednio brałem na siebie zbieranie na priv odpowiedzi, sprawdzanie poprawności, liczenie punktów. Quizy robią to automatycznie więc to spore ułatwienie, również dla uczestników. Wszystko "podane na tacy" - wystarczy kliknąć parę razy. Podwójne rundy miesięczne. Poprzednio ludzie rezygnowali z konkursu w trakcie, bo przegapili jakiś etap. W nowej formie w każdym miesiącu będą dwie szanse, a pod uwagę będzie brany wynik jednej z nich (jeśli ktoś weźmie udział w obu to bierzemy lepszy). Forma quizowo-opisowa. Oprócz punktów za quiz, będzie można otrzymać dodatkowe punkty za przygotowanie własnego opracowania na wybrany teoretyczny temat, który opublikuje na Celestii. Ta część do przedyskutowania. Jeśli pojawią się lepsze nagrody, konkurs też będzie bardziej wymagający. Jeśli akcja pozostanie formą zabawy - ograniczymy się do quizów. Czas trwania. Tym razem forma półroczna. Runda finałowa w lipcu. Jeśli ktoś z laureatów będzie obecny i wyrazi taką chęć, wręczenie nagrody może odbyć się na wrześniowym zlocie. Grono prowadzące. Mam zapewnienie o pomocy od Bellatrix i LibMara, czyli osób, które sporo tutaj ciekawej wiedzy umieściły. Wstępny zarys regulaminu dostępny tutaj - http://astropolis.pl/topic/44037-celestiada-regulamin/ Zapraszam do dyskusji, może komuś przyjdzie coś ciekawego do głowy, co mi i kolegom moderatorom umknęło
  23. Przed nami ostatni miesiąc roku 2016, który zaczął się ekscytującą koniunkcją Cataliny, przez zorze polarne, tranzyt Merkurego a na wieszczącym koniec świata Super Moonie kończąc. Co przyniesie grudzień w astronomii? Słońce znajduje się w gwiazdozbiorze Wężownika do 18 grudnia wtedy przejdzie do Skorpiona. Astronomiczna zima rozpocznie się 21 grudnia. Będzie to najkrótszy dzień roku. Od tego dnia dzień będzie się systematycznie wydłużał. Wydarzenia Księżycowe 03.12 - Koniunkcja Księżyca z Wenus na niebie zachodnim. Księżyc będzie zbliżał się do pierwszej kwadry dlatego warto wyglądać światła popielatego. Wenus jaśnieje bardzo mocnym blaskiem jeszcze przed zachodem Słońca, co pozwala obserwować ją jeszcze na niebie dziennym. Koniunkcja odbędzie się w odległości 5 st 48'. Oba obiekty będą doskonale widoczne gołym okiem, niestety dystans jakie je będzie dzielił będzie zbyt duży by umieścić je w polu widzenia lornetki bądź teleskopu. 05.12 - Koniunkcja Księżyca z Marsem, oba obiekty będą widoczne na wieczornym niebie zachodnim w odległości 2 st 52' od siebie co pozwoli na obserwacje przez lornetki jak i nieuzbrojonym okiem. 07.12 - Pierwsza Kwadra 10.12 - Odległa koniunkcja Księżyca z planetoidą Ceres. Tym trudniejsze w obserwacji gdyż Księżyc będzie zbliżał się do pełni a Ceres ma jasność około 7 mag. Koniunkcja widoczna tylko przez teleskop w dobrych warunkach. (dwóch obiektów jednocześnie nie zobaczymy). 14.12 - Pełnia Księżyca 22/23.12- Koniunkcja Księżyca, Jowisza i Spiki. Koniunkcja będzie miała miejsce w drugiej połowie nocy, tworząc efektowny trójkąt na niebie. 29.12 - Koniunkcja Księżyca i Merkurego. Oba obiekty będzie dzielił dystans 1 st 45'. Planety Królową wieczornego nieba jest Wenus. Jej jasność już przekracza - 4 mag, co czyni ją najjaśniejszym obiektem na niebie po Księżycu i Słońcu. Wenus będzie tegoroczną gwiazdką wigilijną o czym w osobnym tekście. Jowisz - Jowisz króluje w drugiej połowie nocy nad wschodnim horyzontem. Merkury - Merkury w tym miesiącu osiągnie największą wschodnią elongacje. Mars - widoczny w pierwszej części wieczoru nad zachodnim horyzontem. Meteory W grudniu czekają na nas Geminidy. Niestety zbiegnie się to z pełnią Księżyca co znacznie utrudni obserwacje. Obiektem macierzystym roju jest planetoida (3200) Phaethon. ZHR około 120. ISS i Irydium Ostatni w tym roku okres widoczności ISS dostępny na http://heavens-above.com/ Obiekty głębokiego nieba w grudniu NGC 891 (Andromeda); IC 342, (Żyrafa); IC 1848, Mel15, NGC 896, NGC 1027, (Kasjopeja); M77, NGC 788, NGC 835, NGC 864, NGC 908, NGC 936, NGC 955, NGC 958, NGC 1015, NGC 1016, NGC 1022, NGC 1042, NGC 1052, NGC 1055, NGC 1087, NGC 1094 (Wieloryb); IC 2006, NGC 1084, NGC 1140, NGC 1187, NGC 1199, NGC 1209, NGC 1232, NGC 1291, NGC 1300, NGC 1309, NGC 1332, NGC 1337, NGC 1353, NGC 1357, NGC 1395, NGC 1400, NGC 1407, NGC 1421, NGC 1426, NGC 1440, NGC 1452, NGC 1453, NGC 1461 (Perseusz i Gromada Galaktyk); NGC 1333, NGC 1342, NGC 1444, Tr2 (Perseusz); M45 (Byk); NGC 777, NGC 784, NGC 890, NGC 925, NGC 949, NGC 959, NGC 978A/B (Trójkąt); Top 10 lornetkowych DSSów: M34, M45, Mel15, Mel20, NGC 869, NGC 884, NGC 1027, NGC 1232, St2, St23 Top 10 obiektów głębokiego nieba w grudniu: M34, M45, M77, NGC 869, NGC 884, NGC 891, NGC 1023, NGC 1232, NGC 1332, NGC 1360 Wyzwanie DSS na grudzień : vdB14 (Żyrafa); Urodzeni w grudniu: Tycho Brahe, Johannes Kepler, Isaac Newton, Arthur Eddington. źródła: cloudynights.com in-the-sky.org opracowanie: nighstars.pl
  24. Wszechświat oczami Arystotelesa 1. Wstęp Rok 2016 został ogłoszony przez UNESCO rokiem Arystotelesa (384 – 322), z okazji jego 2400 rocznicy urodzin. Dobrze by było, gdyby na naszym Forum to wydarzenie nie zostało przemilczane, wszak jak powiadają, Arystoteles wielkim filozofem i naukowcem był! Rozważania nad Wszechświatem już w czasach starożytnych przybliżały ludzi do większego poznania prawdy. Mimo nawet wielu błędów, obalonych w kolejnych wiekach (co jest naturalne i konieczne w rozwoju nauki) ów rozważania stały się impulsem do postawienia ważnych i aktualnych do dziś pytań zarówno z dziedziny nauk szczegółowych jak i filozofii. Analizując zagadnienia poruszane przez Arystotelesa w dziele „O niebie”, uwypuklimy wpływ poruszanych przez niego kwestii kosmologicznych na filozoficzne i naukowe rozumienie świata. Zostanie także dokonana próba pewnej aktualizacji pytań stawianych przez Arystotelesa, porównując je ze współczesnymi teoriami. 2. Świat podksiężycowy Na Ziemi, mamy do czynienia z substancjami zmysłowymi zniszczalnymi, zbudowanymi z podstawowych elementów, którymi są ziemia, woda, powietrze i ogień. Odpowiadając na pytania dotyczące ich natury, a szczególnie ruchu, Arystoteles wyprowadza konieczność wpływu na nie substancji zmysłowych niezniszczalnych, którymi dla Filozofa były ciała niebieskie. 2.1. Czym jest ciężkość i lekkość? Nie znając prawa powszechnego ciążenia, opracowanego dopiero 2 tys. lat później przez I. Newtona, Arystoteles podjął się filozoficznego rozważania tego, co jest ciężkie i lekkie, posługując się opracowaną przez siebie teorią ruchu. Wśród podstawowych elementów absolutnie lekkim jest ogień i porusza się on po linii prostej zawsze „do góry”, czyli w stronę końca Wszechświata, zaś absolutnie ciężką jest Ziemia, której naturalny ruch prostoliniowy jest skierowany ku środkowi Wszechświata. Oprócz elementów absolutnie ciężkich i lekkich są też elementy pośrednie, czyli woda i powietrze. Pośredniość polega na tym, że elementy te mogą zajmować miejsce innych: kiedy np. usuniemy wodę, to powietrze zajmie jej miejsce, kiedy usuniemy trochę ziemi pod wodą, to natychmiast woda jej miejsce wypełni, lecz jeśli usuniemy powietrze, to ogień już jego miejsca nie zajmie, bo jest absolutnie lekki; podobnie, kiedy usuniemy wodę, to ziemia jej miejsca także nie zajmie, gdyż jest absolutnie ciężka1. Natomiast różne ciała, które nas otaczają, złożone z tych czterech elementów i mają swój ruch odpowiadający przeważającemu elementowi, z którego są zbudowane2. Są też rzeczy nie będące ani ciężkie, ani lekkie: chodzi tu o ciała niebieskie, poruszające się po okręgu (i to jest piąty element – eter). Nie mają one własnego ruchu ani ku środkowi, ani ku końcu Wszechświata, lecz właśnie ruch kołowy. Obiektom tym Arystoteles, podobnie jak starożytni, przypisuje cechy boskie, nie mogą one podlegać ani rodzeniu, ani ginięciu, nie ulegają także zmianom ilościowym ani jakościowym, jedynie są w ruchu przestrzennym kołowym (eter etymologicznie pochodzi od wyrażenia: „biegnie ciągle”, czyli ἀεί υείν, skąd wywodzi się greckie słowo αὶυήρ). Uzasadnia to m.in. choćby samą obserwacją zmysłową; nie dostrzeżono bowiem od wieków, żadnej zmiany w tym, co należy do nieba zewnętrznego3. Po prawie dwóch i pół tysiącleciach, może nie tyle kwestia zwykłej ciężkości i lekkości, co raczej związana z nimi grawitacja pozostaje nadal nie poznanym do końca oddziaływaniem. Współcześnie opisuje ją ogólna teoria względności, w której materia zakrzywia czasoprzestrzeń, a odkryte w lutym 2016r. związane z tą teorią fale grawitacyjne, stały się źródłem kolejnych pytań o naturę tego oddziaływania. 2.2. Czy istnieje wiele wszechświatów? Arystoteles naucza, że jest tylko jeden Wszechświat. Przyjmuje on koncentryczny układ sfer otaczających środek, w którym znajduje się Ziemia4. Kosmos jest więc dobrze uporządkowaną jedną całością. Arystoteles udowadnia to posiłkując się swoją teorią hylemorfizmu: jeśli bowiem cała istniejąca materia tworzy różne elementy świata i jest w nim zawarta i jeśli żadna rzecz nierozłączna z materią nie może istnieć bez materii, to musi w konsekwencji istnieć tylko jeden świat5. Dalej Stagiryta wyciąga wniosek, że poza niebem nie ma ani miejsca, ani próżni, ani czasu. Wymienione pojęcia dotyczą przecież obecności, względnie nieobecności jakiegokolwiek ciała. Gdy chodzi o miejsce, to wszędzie w nim może istnieć ciało, a poza niebem nie ma ciała i nie może nawet ono powstać, więc nie może być tam miejsca. Bardzo podobnie ma się rzecz odnośnie próżni – stanowi ona miejsce, gdzie nie ma żadnego ciała, jednak w każdej chwili może ono tam się znaleźć – więc także i próżni nie może być poza Wszechświatem. Czas natomiast, w rozumowaniu Arystotelesa, jest miarą ruchu, ale bez ciała ruch jest niemożliwy, stąd i czas jest niemożliwy poza niebem. To co się tam znajduje nie jest już niebem, Wszechświatem, nie jest w żadnym miejscu, czasie, ani nie dokonuje się w nim żadna zmiana. Substancje, które się tam znajdują posiadają „najmilsze, niezależne życie przez wieczność”, a starożytni nazwali to trwaniem6. Pytanie o ilość wszechświatów pozostaje nadal aktualne. Współcześnie powstają hipotezy (oparte np. o teorie strun) mówiące o wielości wszechświatów – o tzw. „wszechświatach równoległych” obecnych np. w różnych bardzo odległych miejscach przestrzennych, albo istniejących w tym samym miejscu i czasie, lecz w dodatkowych innych wymiarach. Są to jednak tylko teorie oparte głównie na obliczeniach matematycznych. 2.3. Czy Wszechświat jest odwieczny? Jak naucza Stagiryta, Wszechświat nie mógł powstać i zostać wieczny, bo z doświadczenia wiemy, że wszystko, co powstaje, podlega niszczeniu. Z kolei twierdzenie, że świat przechodzi na przemian przez fazy łączenia i rozłączania elementów (co może też przypominać współczesne koncepcje Wszechświata oscylującego) to to samo, co twierdzić jedynie, że Wszechświat jest wieczny, a tylko zmieniają się jego stany7. Jak powiada Arystoteles wszystko, co istnieje wiecznie jest absolutnie niezniszczalne. Jest także niezrodzone i nie utworzone, gdyż taka ewentualność suponowałaby, że Wszechświat mógłby przez pewien czas nie istnieć. Terminy „niezniszczalny” i „niezrodzony” muszą implikować się nawzajem8. W związku z odwiecznością Wszechświata powstaje pytanie odnoszące się do sfery podksiężycowej: skoro w tej sferze rzeczy ulegają rozpadowi, to dlaczego w końcu wszystko się nie unicestwia? Arystoteles wyjaśnia to po pierwsze teorią wieczności materii, a po drugie – zasadą ruchu9. Gdy chodzi o materię, elementy, z których świat jest zbudowany są niezniszczalne, a właściwie ich materia. Gdyby ona nie była wieczna i miała swą przyczynę, to musiałoby istnieć coś, z czego by powstała. Świat zatem jest wieczny, bo jedna z jego przyczyn (przyczyna materialna) jest wieczna. Jeśli chodzi o ruch, to i jego przyczynę sprawczą Filozof znajduje w odwiecznym ruchu górnej części świata – w niebie. Tylko naturalny ruch kołowy może być wieczny, a takim ruchem, jak to już powiedziano, charakteryzują się górne sfery niebieskie. Wg Arystotelesa zatem Wszechświat nie miał początku, jest wieczny i niezniszczalny. Do dziś jednak rozważania na temat początku i wieczności Wszechświata stanowią ważny obszar badań naukowych i filozoficznych. Teorie Wielkiego Wybuchu, ewentualności Wszechświata oscylującego, albo rozszerzającego się w nieskończoność (i w konsekwencji jego całkowitego rozproszenia się i wychłodzenia), są tylko przykładem różnych pomysłów na genezę i rozwój Wszechświata: albo mającego początek i skończonego czasowo, albo wiecznego, albo rządzonego prawem kreacjonizmu opatrzonym przyczyną celową, albo bezwładnie niesionego przypadkowością ewolucjonizmu. 2.4. Jaki jest kształt Ziemi i Wszechświata? Podejmując próbę odpowiedzi na to pytanie, Arystoteles najpierw rozważa w jaki sposób Wszechświat podzielony jest na strony. Zwraca uwagę na jego górę i dół oraz na stronę prawą i lewą. Aby wyodrębnić te strony, Filozof kieruje się zasadą związaną z ruchem w prawo, który wg niego, stanowi początek ruchu przestrzennego. Widoczny przez nas biegun jest dolną częścią Wszechświata, niewidoczny zaś – górną. O istnieniu drugiego bieguna Arystoteles wiedział z obserwacji gwiazd, które na południu zaczynają zataczać kręgi wokół niewidocznego bieguna, znajdującego się pod horyzontem. Zdjęcie poniżej ukazuje lekką zmianę kierunku łuków gwiazd. Prawa strona Wszechświata to ta, od której wychodzi ruch, czyli miejsce gdzie wschodzą gwiazdy, natomiast lewa strona znajduje się w okolicach zachodu gwiazd10. Ponieważ niebo jest ciałem doskonałym, musi mieć kształt kulisty. Arystoteles tłumaczy to wyższością prostego nad złożonym: figura ograniczona jedną linią (okrąg) jest przed figurą ograniczoną kilkoma liniami (wielobok), podobnie kula jest przed innymi bryłami i jest doskonałą, dlatego że posiada tylko jedną powierzchnię. Ciało poruszające się ruchem kołowym ma kształt kuli i to z czym sąsiaduje również taki kształt musi mieć, gdyż bezpośrednio do niego przylega; tak tłumaczy sposób przekazywania ruchu między substancjami11. Kulistość Ziemi Stagiryta wyjaśnia tym, że wszystkie cząstki tworzące Ziemię, kierują się ku środkowi (który jest też środkiem Wszechświata), co w konsekwencji nadaje jej taki właśnie kształt. Ponadto różne ciała, które spadają, kierują się zawsze ku środkowi Ziemi, co uwidacznia się tym, że spadają pod tym samym kątem do powierzchni (na rysunku poniżej zaznaczone kąty proste), ale ruchy ich względem siebie nie są równoległe i tworzą pewien kąt (na rysunku kąt beta)12. (Być może to rozumowanie stało się inspiracją dla Eratostenesa, który w 230r. przed Chr. jako pierwszy wyznaczył obwód Ziemi, mierząc właśnie taki kąt). Kulistość naszej „planety” (użyłem cudzysłowu, gdyż słowo to w starożytności oznaczało gwiazdę, która błądzi: „planeta” z greckiego planeo – błądzić) Arystoteles wykazywał także opierając się na doświadczeniu zmysłowym – np. przez obserwację zaćmienia Księżyca – wiedziano bowiem, że Ziemia wówczas zasłania Słońce, a ów cień, jaki rzuca ona na Księżyc jest ewidentnie okrągły13. Arystoteles dowodzi także, że Ziemia nie może być wielka w porównaniu z niebem, gdyż wystarczy pokonać stosunkowo niewielkie odległości (np. między Egiptem i „krajami północnymi”), aby zauważyć wyraźne zmiany w układzie gwiazd14. W przypadku niewielkiej Ziemi patrząc z Egiptu pionowo w górę widzimy gwiazdę niebieską, a w jakimś kraju północnym - gwiazdę czerwoną. Gdyby Ziemia była olbrzymia, to przy takiej samej odległości między krajami, widzielibyśmy niezmieniony układ gwiazd. J. Tricot uważa nawet, że w pewnym stopniu Arystoteles przyczynił się do odkrycia Ameryki, gdyż wtedy uważano, iż Słupy Herkulesa (pewna skała i góra znajdujące się po obu stronach Cieśniny Gibraltarskiej) stykają się z okolicami Indii (podobnie, jak uważał Kolumb), tymczasem Arystoteles nie widzi powodów, dla których należy przyjąć za pewnik, że nie ma tam żadnego lądu. „Ci co przypuszczają [...], że istnieje tylko jedno morze, nie zdają się przyjmować zbyt niewiarygodnych opinii”15. Istnieje związek między kształtem Ziemi i nieba polegający na wzajemnym otaczaniu się poszczególnych elementów: woda otacza kulę ziemską, więc powierzchnia wody również jest kulista, wodę zaś otacza powietrze, a powietrze otacza ogień, więc i ciała górne będą w podobny sposób rozmieszczone, dlatego i niebo musi być kuliste16. Do dziś w kosmologii rozważane są różne modele związane z kształtem Wszechświata i jego krzywizną. Obecny stan wiedzy jednak nie pozwala jednoznacznie ustalić jaki jest lokalny i globalny kształt Wszechświata (choć są przypuszczenia, że lokalnie Wszechświat jest płaski, o krzywiźnie k równej zero tak, jak Ziemia lokalnie wydaje się nam płaska). Za czasów Arystotelesa cały ówczesny świat to były ziemie Euro-Azji i Afryki. Jednak jako filozof zadawał pytanie, czy reszta naszego globu to rzeczywiście tylko morze? Współczesna filozofia przyrody i nauki przyrodnicze zadają podobne pytanie: czy jesteśmy sami we Wszechświecie? Prowadzone są w tym zakresie bardzo kosztowne badania. Można by sparafrazować powiedzenie Arystotelesa: „Ci co przypuszczają [...], że istnieje tylko jedno życie we Wszechświecie, nie zdają się przyjmować zbyt niewiarygodnych opinii”. 3. Niebo Jednym z podstawowych zagadnień naukowych i filozoficznych jest pytanie „skąd coś jest”? Dlatego dostrzegając wszechobecny ruch, (ruch u Arystotelesa jest nie tylko zmianą położenia w przestrzeni, ale także powstawaniem i ginięciem, zmianą jakościową oraz zmianą ilościową) Filozof pyta jakie jest źródło tego ruchu? 3.1. Jak przekazywany jest ruch? Próbując znaleźć źródło ruchu Stagiryta dopatruje się dwóch przyczyn ruchu w sferze podksiężycowej: przyczyna horyzontalna, pochodząca z relacji między substancjami z tej sfery oraz przyczyna wertykalna, jako podporządkowanie ruchom sfery niebieskiej. Wyraża to słynne powiedzenie Arystotelesa: „człowiek rodzi człowieka i Słońce”17. Jak powiada Filozof: „Każdy ruch przestrzenny […] jest prostolinijny lub kołowy, lub wreszcie z nich obu złożony”18. Ruch może występować w postaci naturalnej i dotyczy on ciał elementarnych, lub wymuszony przez przyczynę zewnętrzną (czyli przez sfery niebieskie), która sprawia, że ruch ciągle trwa. Gdyby bowiem nie było ruchu wymuszonego, to ciała zajęłyby swoje miejsca naturalne i ruch by zanikł19. Arystoteles zastanawia się, czy gwiazdy same się poruszają, czy też całe sfery: „Ponieważ nie możemy rozumnie przyjąć ani ruchu obojga, ani ruchu samej tylko gwiazdy, pozostaje nam jedno możliwe tylko rozwiązanie: same tylko koła są w ruchu; gwiazdy nie mają własnego ruchu; są niesione na kołach, do których są przytwierdzone”20. Ruch natomiast przekazywany jest przez stykanie się ze sobą poruszających się sfer. 3.2. Dlaczego sfera gwiazd stałych jest w ruchu? Sfera gwiazd stałych jest pierwszym poruszycielem, który wpływa na ruch naturalny innych sfer i bytów21. Mówimy tu ciągle o fizycznej przyczynie ruchu, lecz pozostaje pytanie: co jest przyczyną ruchu pierwszego poruszyciela (czyli owych sfer gwiazd stałych)? To pytanie odsyła nas już do arystotelesowskiej filozofii pierwszej. Ponieważ nie można iść w nieskończoność wskazując przyczynę i cel ruchu, „to celem wszystkiego ruchu przemieszczania się będzie jakieś ciało boskiej natury” - pierwszy nieporuszony poruszyciel (arystotelesowski Absolut)22. Jest on jeden, gdyż niebo jest jedno. To on powoduje ruch pierwszej sfery niebieskiej, ale jedynie jako przyczyna celowa, gdyż sam jest nieporuszony, ruch bowiem wymuszałby na nim jakiś stopień niedoskonałości. 3.3. Jaki jest Absolut? Arystoteles w swej Metafizyce naucza, że pierwszy nieporuszony poruszyciel jest czystym aktem, nie posiada w sobie żadnej materii, bo ona związana jest z możnością, a ta z kolei z ruchem. Absolut myśli o tym co najdoskonalsze, a ponieważ sam jeden jest najdoskonalszy, to jest samomyślącą się myślą. W konsekwencji posiada życie w pełni, jest wieczny i niezmienny. Porusza on wszystko inne jako cel, gdyż jest pożądany w najwyższym stopniu. Bezpośrednio wpływa na ruch pierwszej sfery niebieskiej, a ta w sposób fizyczny przekazuje ruch dalej. Absolut, jako doskonały, nie ma żadnych przeciwieństw, jest czystym dobrem, więc nie może istnieć absolutne zło. Substancje na Ziemi i te ze sfer niebieskich siłą rzeczy nie mogą być źle rządzone, „Niedobre jest wielowładztwo, na czele jeden niech będzie”23. 4. Zakończenie Pytania stawiane przez Arystotelesa nie wyrażają jedynie dążenia do naukowego poznania, lecz stanowią motywację do filozoficznej refleksji nad światem. Odkrył przez to wiele ważnych praw filozoficznych. Do najważniejszych z nich należy jego teoria ruchu (w którą wpisuje się także akt i możność oraz złożenie z materii i formy – hylemorfizm), przez którą mógł wyjaśnić zmienną rzeczywistość i przyjąć pluralizm bytów samoistnych- substancji. Filozof wyróżnił także hierarchię owych substancji, w której najwyższą jest czysty akt (i forma) – Absolut, dalej, doskonałymi substancjami są niezmienne od wewnątrz ciała niebieskie i w końcu zmienne i nie trwałe substancje świata podksiężycowego. Arystoteles przyjmując, że te wszystkie substancje „powiązane są wspólnym ruchem, widział w ruchu dowód jedności kosmosu i istnienia pierwszego nieporuszonego poruszyciela 24”. Zdjęcia i rysunki: MarcinSn Bibliografia Arystoteles, O niebie, tłum. P. Siwek, Polskie Wydawnictwo Naukowe, 2003. Arystoteles, Metafizyka, tłum. T. Żeleźnik, Redakcja Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1996. W. Dłubacz, Problem Absolutu w filozofii Arystotelesa, Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, Lublin 2015. Powszechna Encyklopedia Filozofii, t. 1, Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, Lublin 2000. 1 Arystoteles, O niebie, tłum. P. Siwek, Polskie Wydawnictwo Naukowe, 2003, 312 b. 2Tamże, 269 a. 3 Tamże, 370 b. 4 W. Dłubacz, Problem Absolutu w filozofii Arystotelesa, Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, 2015, s. 83. 5Arystoteles, O niebie, 278 b. 6Tamże, 279 a. 7Tamże, 280 a. 8Tamże, 282 a. 9 W. Dłubacz, Problem Absolutu w filozofii Arystotelesa, Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, 2015, s.90. 10 Arystoteles, O niebie, 285 b. 11 Tamże, 287 a. 12 Tamże, 297 b. 13 Tamże, 297 b. 14Tamże, 298 a. 15 Tamże, 298 a. 16 Tamże, 287 a. 17 W. Dłubacz, Problem Absolutu w filozofii Arystotelesa, Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, 2015, ss. 89,90. 18 Arystoteles, O niebie, 268 b. 19 W. Dłubacz, Problem Absolutu w filozofii Arystotelesa, Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, 2015, s. 89. 20 Arystoteles, O niebie, 289 b. 21 Tamże, 300 b. 22 Arystoteles, Metafizyka, 1074 a, 30. 23 Arystoteles, Metafizyka, 1076 a. 24 M. A. Krąpiec, Powszechna Encyklopedia Filozofii, t. 1, Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, Lublin 2000, s. 349.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.