Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'życie pozaziemskie' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Astronomia i kosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomia teoretyczna
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Kosmonautyka
  • Obrazowanie kosmosu
    • Dyskusje o astrofotografii
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Obserwatoria i planetaria
    • Giełda i sklepy astronomiczne
  • Inne
    • Społeczność AP (Rozmowy o wszystkim)
    • Książki i aplikacje
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów POMOCE
  • Klub Lunarystów O wszystkim
  • Klub Planeciarzy Forum
  • Klub Astro-Artystów Znalezione w sieci
  • Celestia Układ Słoneczny
  • Celestia Sprzęt
  • Celestia Katalog Messiera
  • Celestia Sprawy techniczne

Blogi

Brak wyników

Brak wyników

Kalendarze

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Klub Planeciarzy Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Kategorie

  • Astrofotografia - surowe klatki
  • Instrukcje Obsługi
  • Sterowniki
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Grupy produktów

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Kategorie

  • Articles

Kategorie

  • Astronomia Obserwacyjna
    • Teleskopy i akcesoria
    • Okulary i barlowy
    • Lornetki
  • Astrofotografia
    • Kamery CCD/CMOS
    • Akcesoria do Astrofotografii
    • Montaże i akcesoria
    • Złączki i adaptery
    • Obserwatoria i akcesoria
  • DIY i ATM
  • Książki i wydawnictwa
  • Inne
  • Archiwum

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Znaleziono 4 wyniki

  1. Co Ty sądzisz o życiu pozaziemskim? Witam Wszyskich, wczoraj przeczytałem artykuł który mnie skłonił do pewnych refleksji. Było tam o odkryciu wody w atmosferze, uwaga!, planety pozasłonecznej - gazowego olbrzyma HD189733b. Dr Giovanni Tianetti z UCL przewodził zespołowi, który dokonał odkrycia. Tianetti: "Planeta ta jest bardzo nieprzyjaznym środowiskiem do rozwoju życia. Nasze odkrycie pokazuje, że woda jest dosyć pospolita we Wszechświecie oraz sposób jej odkrywania, który może pomóc w przyszłości przy odkrywaniu bardziej przyjaznych planet". I rzeczywiście, HD189733b-gazowy olbrzym- krąży wokół gwiazdy odległej o 63LY (kons. Lisek) i jest 15% większy od Jowisza, nie jest więc wymarzonym miajscem na wakacje I tak zacząłem sobie rozmyślać: *Jest więc dużo wodu w Układzie Słonecznym - Ziemia, Mars, księżyce Jowisza etc. **Okazało sie, że woda jest obecna również poza naszym Ukadem, który ni to bardzo duży, ni to w centrum Drogi Mlecznej - ot taki sobie układzik z najzwyklejszą gwiazdą w środku, którego z odległości 63LY sami nie zdołalibyśmy odkryć... ***Wokól tej zwykłej gwiazdy krąży 8 planet - 1 zamieszkana (to my ), 2 na których życie mogło się rozwinąć, ale unimożliwiła to troszkę zbyt bliska/daleka odległość od Słońca (Wenus i Mars) oraz duża ilość satelitów które nie są całkowicie nieprzyjazne życiu. Jesteśmy pospolitą częścią średniej galaktyki, w której mogą być miliardy (wiecej?mniej?) podobnych gwiazd, dających odpowiednie warunki. Nasza Galaktyka jest częścią Grupy Lokalnej galaktyk, a takich grup we Wszechświecie jest... uuuuf, głowa mała. ****Woda - związek okazało się, że nierzadki we Wszechświecie - to podstawa do powstania życia (przynajmniej tak się nam wydaje). Czy więc jesteśmy tylko my? Ja w to osobiście szczerze wątpię! Jestem bardzo ciekawy, jak Wy na to patrzycie? Pogodnych nocy! Michał PS: dziekuję za uwagę jak ktoś już przebrnął do końca i nie zasnął (w co wątpię ) oraz zapraszam do dyskusji.
  2. Niecałe 3 tygodnie temu, serwis IFLS poprosił swoich fanów o propozycje pytań do Charlesa F. Boldena Jr administratora NASA. Spośród tysięcy propozycji wybrano 23, na które odpowiedział w ekskluzywnym wywiadzie. Wszystkie 23 na filmikach, streszczenie i tłumaczenie 15 z nich poniżej. Star Trek czy Gwiezdne Wojny? Co z napędem WARP i życiem pozaziemskim? Komu (a raczej czemu) powinna być przyznana Nagroda Nobla? Zapraszam do lektury Czy NASA pracuje nad napędem WARP? Według mojej wiedzy, nie ma takiego tematu - ale to nic nie znaczy. Oczywiście jesteśmy otwarci na propozycje rozwiązań, które zmienią nasze myślenie o kosmicznym napędzie. Może to być coś w rodzaju napędu WARP, napędu jonowego czy napędu VASIMR, więc nie bagatelizujemy niczego. Czy NASA ma jakieś wytyczne, na wypadek spotkania obcych w kosmosie? To jest dobre pytanie. Nie wiem, ale postaram się dowiedzieć od kogoś lepiej poinformowanego. Prawdopodobnie nie mamy wytycznych, ponieważ nie myślimy realistycznie o spotkaniu kogoś takiego jak ty czy ja. Mamy za to wytyczne postępowania z pozaziemskimi drobnoustrojami, jeśli je znajdziemy. Mamy wytyczne, które uniemożliwiają nam, na przykład, na Marsie podejście zbyt blisko do miejsc, które mogą być źródłem organizmów żywych, ponieważ nie chcemy skazić takiego obszaru. Czy zgadzasz się z Stephenem Hawkingiem, który powiedział, że ludzkość musi skolonizować inne planety w naszym Układzie Słonecznym, jeśli chce przetrwać? Jak ktoś może nie zgadzać się z Stephenem Hawkingiem! Podobnie jak on, wierzę, że gatunki, które chcą przetrwać dłuższy okres czasu muszą być multiplanetarne. Tak zgadzam się z nim, że musimy wydostać się z tej planety, lub przynajmniej wykazać zdolność do ewakuacji z niej. Gdyby mógł pan wskazać jedną rzecz, którą przeciętny obywatel powinien wiedzieć o NASA? Chciałbym, żeby wszyscy wiedzieli, że spędzamy każdą minutę każdego dnia próbując zaprzęgnąć naukę, technologię i inżynierię, tak, żeby życie na tej planecie stało się lepsze dla każdego z was. To jest nasz cel. Czy widzi pan NASA w roli "obrońcy nauki i kształcenia naukowego"? Nie sądzę, że naszą rolą powinna być "ochrona" nauki. Myślę, że naszym zadaniem jest kontynuowanie dążenia do doskonałości naukowej i udostępnianie naszego dorobku, który obejmuje ISS, obserwatoria na całym świecie, laboratoria, itp. Gwiezdne Wojny czy Star Trek? Jestem prawdziwym fanem Stara Treka, bo lubię Federację. Myślę, że to jest coś, co mamy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Jestem wielkim zwolennikiem pokoju na świecie, nie tylko na naszej planecie, ale we wszystkich aspektach i myślę, że ISS jest moim faworytem do Pokojowej Nagrody Nobla, z powodu tego co zrobiliśmy na stacji biorąc pod uwagę wszystko inne co się dzieje tu na Ziemi. Dlatego jestem zdecydowanie "Trekkie". Matt Damon w "Marsjaninie" Dlaczego wciąż wysyłacie Matta Damona w kosmos*? Musieliśmy go ratować dwa razy. Wybrałbym go, bo jest świetnym przedstawicielem ludzi beztroskich i innowacyjnych, których mamy wśród naszych astronautów, jak widzieliśmy w "Marsjaninie". *Matt Damon zagrał w 2015 roku w "The Martian", a także w zeszłorocznym "Interstellar". Kto był pańskim bohaterem z dzieciństwa? Mój tata. Był moim moim bohaterem numer jeden w dzieciństwie. Był niesamowitym tatą i był moim trenerem footballu w szkole, więc miałem dwóch niesamowitych ludzi w jednym. Kiedy mówimy o bohaterach science fiction, kocham Bucka Rodgersa. Nigdy nie marzyłem o tym, że sam polecę w kosmos, ale zawsze podziwiałem, że mógł wejść do statku kosmicznego i po prostu lecieć na Marsa. A potem, jak byłem starszy, zacząłem podziwiać bohaterów, takich jak John Kennedy. Czy kosmici istnieją? Nie wiem. Jestem osobą, która wierzy, że istnieje życie we wszechświecie, więc myślę, że znajdziemy ślady mikroorganizmów obcego pochodzenia w wielu miejscach, które o to podejrzewamy. To może być ocean Europy, to może być Enceladus. Miejmy nadzieję, że znajdziemy coś na Marsie, ponieważ robimy tam coraz więcej, na razie automatycznie, ale w końcu wyślemy tam ludzi. Na ile procentowo jest prawdopodobne, że załogowa misja NASA na Marsa nastąpi w tym stuleciu? Jestem wiecznym optymistą, więc powiedziałbym, że na 100 procent. Wiek się dopiero zaczął, mamy dopiero 2015 rok, więc myślę, że jeśli ludzkość nie zadecyduje "nie ruszamy się z tej planety bez względu na wszystko" będziemy na Marsie bez problemu w pierwszej połowie tego stulecia. Jaki najstraszniejszy moment w przestrzeni kosmicznej przeżył pan jako astronauta? Najstraszniejsza rzecz zdarzyła się w trakcie mojego drugiego loty [w roku 1990], kiedy umieszczaliśmy na orbicie Teleskop Hubble'a, i pojawił się problem z jedną z baterii słonecznych, więc dostałem polecenie przygotowania Bruce'a McCandlessa i Cathy Sullivan do wyjścia na zewnątrz. Skończyło się tym, że nie musieli wychodzić ale dla mnie jako tego, kto miał ich ubierać i upewniać się, że ich kostiumy są szczelne i w ogóle perfekcyjnie przygotowane, straszna była świadomość, że ich życie zależało od tego, czy dobrze wykonałem moją pracę. Powinniśmy mieć prawo do kopalni na planetoidach? Myślę, że w ramach jakiegoś systemu zarządzania, czy to Narodów Zjednoczonych czy jakiegoś innego międzynarodowego organu, z ustalonymi zasadami dla takiego górnictwa. Myślę, że jest to niezbędne. Jakie astronomiczne osiągnięcie chciałby pan zobaczyć w swoim życiu? Wielka rzecz, jaką chcę zobaczyć, to bezpieczne umieszczenie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba na swoim "stanowisku obserwacyjnym" w 2 Punkcie Lagrange'a milion mil od Ziemi [w 2018 roku]. Jaki jest plan NASA na wypadek dużej burzy słonecznej? Najważniejsza sprawa to prognozowanie i przewidywanie, żeby można było wzmocnić statek kosmiczny i obrócić w takim w kierunku, który może umożliwić przetrwać burzę. Nie ma sposobu, żeby zapobiec tego typu naturalnym zjawiskom, więc staniemy się ofiarami dużych burz słonecznych w przyszłości. chcemy tylko lepiej przewidzieć ich występowanie, i przygotowywać nasze satelity, które muszą być odporne na takie wyzwania. Co jest największym wyzwaniem w podróżach międzygwiezdnych? Prędkość. Problem, który uniemożliwia ludzkości angażowania się w międzygwiezdne podróże w dającej się przewidzieć przyszłości, to brak szybkości. Rozwiązanie tego problemu (jak napęd WARP) nie jest poza naszymi możliwościami, ale jesteśmy od tego bardzo daleko. http://www.iflscience.com/we-asked-head-nasa-23-your-questions-about-warp-travel-aliens-and-more
  3. Nie ulega wątpliwości, że jest w naukowym świecie parcie na egzoplanety. Ilość zidentyfikowanych światów obiegających inne słońca dobija powoli do dwóch tysięcy. Każdy z nas z kawałkiem, niewielkiego nawet, teleskopu i niezbyt oszałamiającej kamery CCD, może zarejestrować ślad niejednego z tych światów (jak? wystarczy wejść tu, a po kilku chwilach czytania w zasięgu ręki będzie to. ). Wszyscy mamy jednak pewne ograniczenie. Potrafimy wykryć planetę. Obserwując kolejne zaćmienia, bądź przesunięcia w liniach widma, określić jej orbitę i masę. Wiele z projektów dysponuje sprzętem potrafiącym oszacować również rozmiar takiej planety, a więc i pośrednio typ globu z jakim mamy do czynienia (np wielki skwarek, gorący gazowy gigant, śnieżka, a może coś w rodzaju Neptuna, itd. itp.). Potrafimy oszacować panujące na niej temperatury i spekulować czy mogło by pojawić się na nich życie jakie znamy, przeliczając wszystkie znane parametry gwiazdy centralnej układu i znane parametry orbity egzoplanety. Ano właśnie, spekulować, nie sprawdzić. Generalnie dzieje się tak dlatego, że o ile w wielu przypadkach potrafimy z bardzo dużym "procentem pewności " powiedzieć "czy", to nie potrafimy powiedzieć "jaką" atmosferę posiada wykryta planeta. W tym momencie wszystkie piękne wyliczenia dla habitable zones, uwzględniające to i owo z cech gwiazdy oraz profesjonalnie biorące pod uwagę wszelkie ekscentryczności orbity egzoplanety, możemy tak naprawdę potraktować jako fiction dolepione do science. Nie oznacza to jednak, że nikt nie zastanawia się, jak by ten temat ugryźć. Pomysłów jest sporo. Niektóre zaskakują niestandardowym podejściem do tematu, jak choćby próby łapania radiowego echa zórz polarnych egzoświatów i na podstawie ich charakterystyki określanie w jakim środowisku dana zorza powstała. Są też bardziej standardowe, próbujące jakoś ugryźć spektrometrię egzoplanety tranzytującej przed tarczą swojej gwiazdy (teoretycznie, część światła gwiazdy przedostanie się przez atmosferę planety nie odbijając od jej powierzchni, co może "dodać" do widma absorpcyjnego gwiazdy dodatkowe ślady z atmosfery egzoplanety). Pomijając jednak aspekt techniczny jak, wszyscy liczą na metodę dającą szanse na poznanie składu atmosfery danej planety. Mając bowiem takie dane, można już pokusić się o rokowania dla ewentualnego życia na poważnie. Co więcej, można się pokusić o szukanie dowodów na jego istnienie - biosygnatur. Brzmi dobrze. Zanim zacznę jednak grzebać w tym głębiej, trzeba przyjrzeć się samej idei biosygnatur i ogólnie zrozumieć jak udowadniają one życie. Biosygnatura to, generalizując, jakakolwiek substancja która spełnia kryteria dowodu naukowego występowania w danym środowisku życia (takiego jakie znamy i zgodnego z obecną definicją tegoż) obecnie lub w przeszłości. Oznacza to, że takimi biosygnaturami będą na przykład skamieniałości geologiczne, specyficzne, izotopowe zestawienia węgla, azotu i wodoru które w danym środowisku nie mogły powstać bez udziału organizmów żywych, poprzez konkretne substancje chemiczne, takie jak różnego rodzaju kwasy czy alkohole, które generalnie mogą powstać tylko na drodze biologicznych przemian w żywym organizmie, aż po takie sprawy jak konkretne, specyficzne kształty otworków w jakiejś skale... Ano tak. Jak się nad tym zastanowić, to wcale nie jest to takie proste. Po pierwsze znakomita większość znanych biosygnatur wskazuje na... konkretne ziemskie gatunki. Jakieś alieno-robaczki z Enceladusa mogą robić swoje alieno-jamki w kształcie gwiazdek zamiast spiralek i po zawodach. Bo gwiazdki powstają np. również jako efekt zwykłego wytrawiania skały X przez kwas Y występujący w środowisku które badamy. Patrzeć na ślad życia, nie oznacza rozpoznać go. Oczywiście problem działa także w druga stronę - wystarczy przypomnieć sobie historię z ogłoszeniem dowodu na istnienie życia pozaziemskiego na podstawie interpretacji śladów znalezionych w meteorycie ALH84001. A to wszystko przecież dotyczy skamielin, czegoś konkretnego i namacalnego. Ze śladem kilku specyficznych linii absorpcyjnych na widmie odległej gwiazdy, złapanej w odpowiednim momencie tranzytu, będzie znacznie mniej konkretnie. Ktoś spyta: "No jak? Czy skamielina, czy set specyficznych linii absorpcyjnych, dowód to dowód." No więc niekoniecznie. Przejdźmy do tych biosygnatur, których mają zamiar używać astrobiolodzy do egzoplanet. Na początek wspomnę, że pomijam takie markery jak stosunek izotopów węgla-owego do węgla-śmakiego i generalnie całą tę grupę, bo nic nie wskazuje na to, abyśmy w przewidywalnej przyszłości zdołali opracować technologie zdolną do tak precyzyjnych zabaw. Na początek pewnie dostaniemy coś znacznie bardziej topornego. Co nie znaczy, że nie ma równie topornych biosygnatur . Do takiej grupy, należą zależności w składzie atmosferycznym pomiędzy tlenem, a metanem, oraz wodorem, a metanem (jest jeszcze kwestia podtlenku azotu, ale zostawmy to na razie. Dla ciekawych opracowanie o tym aspekcie można znaleźć w artykule - Mars na Ziemi, Ziemia na Marsie - link). Skupmy się na pierwszej z wymienionych biosygnatur atmosferycznych. Załóżmy, że wszystkie pozostałe parametry nie wykluczają istnienia życia na planecie X. Orbita jest stabilna, nie jest ekscentryczna i nie zdradza śladów poważnych "przejść" z przeszłości. Planeta obiega gwiazdę odpowiedniego typu w odpowiedniej odległości, a układ jest w odpowiednim wieku. Nie mamy też do czynienia z ciasnym rajderem wokół gwiazdy typu M, planeta nie jest zsynchronizowana, nie jest też narażona na silny wiatr słoneczny od za dużej tym razem gwiazdy itp. itd. Załóżmy, ze mamy stabilny, przyjazny życiu (w naszym mniemaniu i wedle naszej obecnej wiedzy) świat, w którego widmie odnaleziono odpowiednie linie absorpcyjne, świadczące o występowaniu w odpowiednich ilościach pary wodnej, metanu i tlenu, a jednocześnie nie pojawiły się tam żadne "niechciane" linie, które wykluczyły by sprzyjające warunki. Co tak naprawdę w tym momencie wiemy? Tlen i metan nie są w stanie za długo istnieć obok siebie, gdy znajdują się w tej samej atmosferze. Reagują, przekształcając w tlenek węgla i wodę. "No ale jak to? Przecież na Ziemi, oba te elementy współistnieją." Dokładnie tak, nie mogły by beż życia. Oba składniki są stale uzupełniane w szybszym tempie, niż są w stanie zanikać. Tlen pochodzi z roślin, metan jest emitowany przez zwierzęta (no dobra, przez wulkany na przykład też, ale generalnie, dostawy obu gazów trafiają cały czas do atmosfery ziemskiej dzięki dużym ilościom różnego rodzaju organizmów żywych zasiedlających Ziemię). Mamy zatem biosygnaturę! Aby na pewno? A kto powiedział, że nie złapaliśmy tranzytującego egzoświata w którego atmosferze jest tlen obieganego przez księżyc otulony atmosferą metanową? Jeśli nasze instrumenty będą miały zbyt małą precyzję by rozróżnić chwile ingresu i egresu każdego z tych ciał, łatwo będzie o nadinterpretację. Nasza planeta X ze swoim metanowym księżycem nie musi być ustawiona idealnie tak, aby dało się zaobserwować "zaniki metanu" w widmie, gdy księżyc naszej bohaterki akurat przemieszcza się miedzy gwiazdą, a planetą, lub jest "zasłonięty" przez planetę nie mogąc "wpływać" na wynik pomiaru. Jego orbita może być na tyle niestandardowa, że do zaćmień nie dojdzie i zostaną nam do łapania znacznie trudniejsze "chwile" gdy planeta już tranzytuje, a jej księżyc jeszcze nie (lub na odwrót). To bardzo prosty przykład, pamiętajmy o nim, gdy usłyszymy w mediach, o wykryciu śladów życia opartych o atmosferyczne biosygnatury. Bazując na: http://sites.google.com/site/astroamator/home/artykuly - Habitable zone - strefa mitów http://www.esa.int/Our_Activities/Space_Science/Mars_Express/Signatures_of_life http://en.wikipedia.org/wiki/Biosignature http://www.astrobio.net/news-exclusive/are-super-earths-and-habitable-zones-misleading-terms/ http://www.astrobio.net/news-exclusive/exomoons-give-false-positives-search-life/ http://www.pi.lu.se/archive/former-advanced-study-groups/asg-2012-2013/signatures-of-life http://www.reasons.org/articles/signatures-of-life-on-an-exoplanet http://exoplanet.eu/ więcej artykułów o podobnej tematyce: https://sites.google.com/site/astroamator/home/artykuly Images credit: NASA
  4. Ile znamy naturalnych biosfer? Niestety, jak na razie jedną - Ziemię. Czy szukamy innych? O tak, zarówno na własnym podwórku (czyli na innych skalistych planetach i księżycach Układu Słonecznego) jak i poza nim, polując na egzoplanety podobne do Ziemi, czyli na takie, które orbitują w strefie życia swoich gwiazd. Warto jednak zadać sobie kilka pytań o to, czym są te strefy życia - "habitable zones", czym są biosfery, czy aby na pewno, oba te pojęcia muszą występować w parach i czy ktoś tu nas nie traktuje jak stadko baranków karmiąc dogmatami. Zacząć trzeba od tego, ze patrząc po opracowaniach mniej i bardziej naukowych z zakresu biologii, geografii i ekologii, to nie ma czegoś takiego jak jedna, spójna definicja biosfery. Każdy widzi to inaczej, choć od biedy można wybierając części wspólne, poskładać definicję mówiącą, że biosfera to po prostu obszar w którym zamieszkują organizmy żywe tworzące system zależności i interakcji pomiędzy sobą i otoczeniem w którym żyją. Trochę namieszali tu Panowie od idei Gai, a już zupełnym dla mnie nieporozumieniem jest ładowanie w definicje biosfery konkretnych parametrów typu , atmosfera do takiej to a takiej wysokości, albo litosfera do takiej to a takiej głębokości. (Wystarczy na przykład odkryć kolejnego extremofila trochę głębiej i cała misterna definicja sypie się wtedy na oczach). No dobrze, wiemy co to biosfera, popatrzmy teraz przez ramię planetologom, astrobiologom i astronomom. Tu jest łatwiej, definicja jest prosta. Strefa życia to obszar wokół gwiazdy, w którym jest teoretycznie możliwe utrzymanie na powierzchni, przez planetę z atmosferą, wody w stanie ciekłym. Oczywiście, tu też kilku namieszało, (w sumie słusznie), że jak już sobie tak określamy te rejony korzystne dla życia jakie znamy, to równie dobrze możemy w to wmieszać takie pojęcia jak Galactic Habitable Zone (czyli o tym, gdzie w ogóle stabilne skaliste planety mogą się pojawić w obszarach HZ - bo rozkład metali w galaktykach nie jest równomierny, a i stabilność niektórych rejonów pod względem "utrzymania" życia pozostawia wiele do życzenia) aż po, osobiście wyprowadzającą mnie z równowagi, "Goldilocks planet" (czyli bardzo upraszczając, rzecz o światach ziemio-podobnych). Definicja ta zbudowana została na bazie całej serii prac naukowych traktujących o klimatologii, fizyce gwiazd, planetologii, itd itd. Generalnie chodzi o to, że nawet będąc bliżej lub dalej od gwiazdy w stosunku do orbity gdzie otrzymywalibyśmy tyle energii co Ziemia od Słońca, da się stworzyć warunki do utrzymania wody na powierzchni w stanie ciekłym, operując takimi parametrami jak albedo, ciśnienie atmosferyczne, efektem cieplarnianym, różnymi chemicznymi "dopieszczaczami" samej wody itd itp. Problem w tym, że prawie za każdym razem, gdy czytam jakieś popularne opracowanie, mam nieodparte wrażenie, ze ktoś mnie tu robi w trąbę. Ogólnoświatowy mem ze Słońcem otoczonym zielonym pierścieniem zaczynającym się trochę przed orbitą Ziemi, a kończącym się na orbicie Marsa, to mówiąc delikatnie, poważne nadużycie i wprowadzanie w błąd. Najgorzej, że ta ikona pojawia się masowo, niestety również w zasobach szanowanych instytucji naukowych i edukacyjnych. A to pociąga za sobą bezmyślne copy-paste w po większości drobnicy traktującej o tym temacie. Na początek kilka przemilczeń w nagminnie pojawiających się w popularnych opracowaniach. Strefy życia nie są statyczne i nie zawsze są przyjazne. W miarę jak gwiazda przemieszcza się po diagramie HR w czasie swojego żywota zmienia się jej strefa życia. Pociąga to za sobą pewien fakt, który rzadko kiedy jest wspominany. Te największe i najjaśniejsze gwiazdy, generujące najbardziej "rozległe" habitable zones, szybko ewoluują. I już po kilku, kilkunastu lub kilkudziesięciu milionach lat, kończą stabilny okres swojego żywota, zamykając okno również dla otaczających je stref życia. W tak krótkich okresach, życie może nie zdążyć. Małe gwiazdy starzeją się powoli, tutaj nie będzie szybkich zmian i ekscesów (no może poza upodobaniem czerwonych karłów do błysków, choć akurat z tego typu przypadłością natura raczej będzie sobie radzić. To że naszą ekosferę taki błysk by poważnie przeorał, nie jest argumentem. Nasza ekosfera nie musiała się dostosować do takich warunków. Biosystem gdzie gwiazda "lubi" sobie zaszaleć, na przestrzeni eonów z pewnością wypracuje sobie mechanizmy obronne), ale ponownie wszystkie opracowania edukacyjne skierowane do szerszego grona odbiorców jakie pamiętam, przemilczają konsekwencje tego, że małe gwiazdy generują ekosfery niezwykle bliskie swojej powierzchni, co niesie ze sobą pewną nieprzyjemną cechę. Posłużę się przykładem. Weźmiemy jako naszego hosta gwiazdę o masie ok. połowy masy Słońca. Oznaczać to będzie, ze nasza mamuśka zawędruje w typ widmowy K, a jej temperatura powierzchni będzie sobie oscylować w okolicach 4.000*K. Biorąc pod uwagę, że jej średnica nie osiągnie nawet połowy Słonecznej, a jasność, a więc i moc jej promieniowania (luminosity) ledwo osiągnie okolice 0.05 Słonecznej (tak, pięć setnych Słońca) ekosfera w klasycznym tego pojęcia znaczeniu wypadnie wewnątrz orbity Merkurego. To oznacza, że przy takich odległościach, gwiazda bardzo szybko "ustawi" sobie planetę synchronizując jej okres obrotu z czasem obiegu (tidall lock - to samo zjawisko które spotkało nasz Księżyc). Nie jest to dyskwalifikator, życia, ale... na pewno nie jest to coś co ułatwi sprawę. Warunki na takiej planecie mogą być, hmmm... drastyczne pod względem klimatycznym, a obszary zdatne do opanowania przez życie jakie znamy, znacząco ograniczone. Najgorsze jest jednak to, że prawie nikt nie mówi fakcie, że strefy życia wędrują wokół gwiazdy w miarę jak ta się starzeje. Takim prostym fakcie, że gwiazdy takie jak nasze słoneczko, powoli podkręcają swoją temperaturę, jasność i rozmiar, odsuwając o odrobinę z każdym tysiącleciem obszar, gdzie planetka taka jak Ziemia ma szanse być niebieską, a nie białą czy szarą. Ponownie przykład. Tym razem nieco powiększę Słońce (aby nie straszyć i nie wywoływać niepotrzebnych dyskusji operując przykładem Słońca nie mam ochoty tłuc się z tysiącem cytowanych jako kontr argument przemielonych danych z trzeciej i czwartej ręki, zassanych z onetów i innych super encyklopedii podających nieco odmienne wartości) Biorę na warsztat gwiazdkę odrobinę cięższą. 1.2 masy Słońca i uruchamiam kalkulator. Przeliczenie mówi nam, że osiągamy w "mocy" (luminosity) wartość w okolicach 1.8 mocy Słoneczka. Oznacza to, że środek jej strefy życia w klasycznym tego pojęcia rozumieniu, wypadnie mniej więcej na wysokości orbity Marsa, a samej mamuśce skończy się wodór po jakichś 5.5 mld lat. Niby wszystko O.K. ale tu następuje właśnie błąd wynikający z przemilczeń w materiałach które trafiają w ręce przeciętnego czytelnika, lub podręcznikach w rękach uczniów. Chodzi jak już wspomniałem o to, że gwiazda nie stoi w cyklu swojego życia w miejscu. Spala wodór, i powoli podnosi swoją temperaturę i powiększa rozmiar. Po pierwszym miliardzie lat życia naszej przykładowej gwiazdy, temperatura powierzchniowa podniesie się zaledwie o kilkadziesiąt stopni, a promień zwiększy zaledwie o mniej więcej 5 setnych. Niby nic, ale to podnosi "moc" takiej gwiazdy do okolic dwukrotnie większych od luminosity Słońca. Już nie jesteśmy w środeczku strefy życia. Po kolejnym miliardzie lat ponownie temperatura powierzchni naszej gwiazdy wzrasta o kilkadziesiąt stopni, a promień puchnie o okolice kolejnych 5 setnych, ale luminosity skacze już do 2.25 wartości Słonecznej. Nagle zaczynamy ślizgać się po wewnętrznych rejonach strefy życia, by po kolejnym miliardzie lat ugotować się, nawet stosując sztuczki z wyłączaniem efektu cieplarnianego i manipulując parametrami samej planety. Dla naszego Słońca proces nie będzie tak szybki, ale on trwa i kłopoty zaczną się znacznie wcześniej, niż to można by sądzić słuchając programów o tym, że słoneczku spuchnie się gdy skończy się wodór. O nie, kłopoty będą na długo zanim skończy się wodór. A właśnie braki wodoru. Kolejny powszechnie przemilczany fakt. Gwiazdy które docierają do "instability strip" na diagramie HR z powodów braków w paliwie, gwałtownie przebudowują swoje strefy życia. Przechodzą okres pulsacji, wzrostu swoich rozmiarów, odrzutów masy, a w końcu, w zależności od swoich "parametrów początkowych", kończą na przykład jako białe karły. Nasze własne Słońce, w czasie tych niepokojów, będzie mieć w pewnym momencie strefę życia pomiędzy Saturnem a Uranem. Co więcej, same odrzuty masy wywołają zmiany w orbitach (oddalanie się planet od gwiazdy z powodu utraty masy) i poważne konsekwencje w składzie ich atmosfery (latanie w mgławicy planetarnej tylko na pierwszy rzut oka może wyglądać atrakcyjnie). Idea planety krążącej po ciasnej orbicie wokół stygnącego białego karła też nie jest jakoś specjalnie atrakcyjna (mówimy o orbitach o rozmiarach w okolicach 0.02 AU, aby trafić w strefę życia białego karła) bo po pierwsze, gwiazda wielkości Słońca znacznie wcześniej zniszczy wszystko w co znajdzie się choćby w pobliżu jej powierzchni gdy w szczytowej fazie czerwonego olbrzyma osiągnie rozmiar ponad stokrotnie większy od rozmiaru gdy przebywa w ciągu głównym, a po drugie jak już wspomnieliśmy, natychmiast zostanie nam zaserwowany przez karła tidall lock. No dobrze, przeszliśmy przez najpopularniejsze przemilczenia, ale czy sami przypadkiem nie popełniamy błędów interpretacyjnych karmieni niepełnymi prawdami? Tu musimy rozpatrywać już nie tylko kwestie samych Habitable zones ale i definicję biosfery. Zacząć trzeba od tego, że nie każde opracowanie wspomina, że chodzi tu o strefę życia dla biosfer opartych o chemię węgla i wody. Czytaliście artykuł o Tytanie? Mówię o alternatywnej biochemii amoniaku i metanu, która według teoretyków, może być oparciem dla biosfery o zupełnie innej chemii niż ta którą znamy z Ziemi. Kolejnym błędem popełnianym przy przebijaniu się przez opracowania traktujące o egzo-biologii i życiu na innych światach, jest zapominanie o extremofilach. Nie zawsze, bycie poza zdefiniowaną HZ jakiegoś układu oznacza, brak możliwości powstania biosfery. Lód to doskonały izolator. Zespoły naukowe z całego świata intensywnie knują nad perspektywami odnalezienia życia na Enceladusie i Europie, w ich oceanach skrytych pod grubymi warstwami lodu. To obszary bardzo dalekie od radosnych zielonych dysków habitable zone Słońca, którymi karmią nas media i podręczniki. Zawsze należy pamiętać o tym, że w definicji Habitable Zone, mowa jest o utrzymaniu wody w stanie ciekłym na powierzchni planety. Tylko, że to dosyć arbitralne ograniczenie, ma się nijak do utrzymania życia poza nią. Czas przejść do ciężkiej artylerii. Przemilczenia przemilczeniami, ale radosny obrazek z zielonym pierścieniem wokół gwiazdki to jednak za grube uproszczenie, wywołujące myślenie schematami. Błąd tkwi w tym, że wcale nie musimy przebywać w strefie życia przez cały czas, aby być doskonałym siedliskiem życia. Wróćmy do ekstremofilów. Extremofile to przeważnie jednokomórkowe organizmy, wykazujące ogromną tolerancję, lub wręcz zależność, od skrajnie nieprzyjaznych warunków życia. Przedstawiciele wielu gatunków nie mają problemów z długimi okresami skrajnie niskich temperatur. Odkryta w czerwcu 2008 roku bakteria z gatunku Chryseobacterium greenlandensis przeżyła 120 tysięcy lat na głębokości 3 tysięcy metrów w lodzie na Grenlandii! Po ogrzaniu miała się świetnie i rozpoczęła swoje "bakteryjne bobrowanie" jak gdyby nic nie zaszło, a zamrożenie, przytrafiło się przed kilkoma godzinami. A co jeśli przegrzejemy naszą planetę wyciągając jej ekscentryczną orbitę zbyt blisko ku słońcu? Tu będzie trochę trudniej. Jak już się ugotowaliśmy i odparowaliśmy, ciężko będzie się ogarnąć. Ale nikt nie powiedział, że nie wolno się schować. Pogooglujcie sobie za hasłami: "endolit", "hypolit" lub "hipertermofil". Mowa tu o życiu jakie znamy. Życiu, prosperującym wewnątrz skał i rozwijającym się w temperaturach znacznie wybiegających ponad temperaturę wrzenia wody na powierzchni Ziemi. Co więcej, nie będzie też wielkim problemem dla życia pozostawanie na kołowej orbicie "pod" klasyczną habitable zone. Pamiętacie co to takiego tidall lock? No właśnie, planety krążące bardzo blisko swoich gwiazd-hostów, szybko zostają zsynchronizowane przez siły pływowe i ustawiają się zawsze jedną stroną ku zbyt bliskiej gwieździe. Strona dzienna, będzie koszmarem, ale atmosfera będzie dążyć do wyrównania i rozprowadzenia po całej planecie energii otrzymanej w skoncentrowanym obszarze. Różnice pomiędzy stroną oświetloną i nieoświetloną mogą być bardzo znaczne. Oznaczać to będzie dosyć gwałtowne zjawiska klimatyczne, ale jeżeli nie trafimy zbyt głęboko "pod" klasyczną habitable zone, może się udać. Co więcej, może być całkiem komfortowo. Kolejną kwestią jest fakt, i tu mogę sporo osób zaskoczyć, że strefy życia nie zawsze są pięknymi równiutkimi pierścieniami, do jakich przyzwyczaił nas internet i inne media. Odnotowaliśmy bowiem pierwsze egzoplanety obiegające układy wielokrotne. Tu sprawy się komplikują. Bo dostajemy do rozpatrzenia i przeliczenia układ co najmniej trzech obiektów, z których minimum dwa są dawcą energii. Planeta może obiegać po odleglejszej orbicie zarówno wielokrotną gwiazdę w ciasnym układzie jak i krążyć w pobliżu jednej z gwiazd luźniejszego układu. Są tu oczywiście ograniczenia wynikające z pewnego ryzyka niestabilności orbit planet w takich układach jak i samych ograniczeń którym podlega proces formowania się planet w układach wielokrotnych, ale skupmy się na samych habitable zones. Gdy zaczniecie się nad tym zastanawiać, liczyć i symulować takie układy, może okazać się, że strefa życia może pokryć się z obszarem gdzie da się utrzymać względnie stabilną orbitę planety.Tu muszę wyraźnie zaznaczyć, że nie jestem pewny własnych obliczeń. Symulując układy grawitacyjnie o ponad 300 tysięcy razy większej masie jednego składnika nad drugim, moje narzędzia okazały się mocno nieefektywne i niezbyt user friendly, że się tak wyrażę. Pakowanie w całość drugiej gwiazdy to już było dla mnie i mojego kompa zbyt wiele. Jednak to co raczej nie budzi wątpliwości, to fakt, że drugie źródło energii wywoła wędrujące wybrzuszenia na naszej klasycznej strefie życia. Dla luźnych układów podwójnych, HZ stanie się układem dwóch elips zwróconych dłuższym promieniem równolegle do odcinka łączącego obie gwiazdy układu. Habitale zone generalnie oddalą się od gwiazd, a w ciekawszych przypadkach połączą, a nawet znikną w centralnych rejonach układu. Tu jednak materiał dostępny dla laika z zewnątrz jest tak skąpy, a mój warsztat matematyczny tak ubogi, że dalej nie odważę się już posunąć. Przy planetach obiegających ciasne układy jest łatwiej. Generalnie otrzymujemy habitable zone jak dla odpowiednika gwiazdy o sumie luminosity wszystkich składników układu tyle, że bez pięknych krągłości, a z granicami przypominającymi trochę falującą meduzkę. Na koniec trzeba sobie uzmysłowić, że tak naprawdę nie potrzebujemy gwiazdy by stworzyć warunki dogodne dla powstania i utrzymania życia. Wspominałem już o Enceladusie i Europie i ich oceanach podtrzymywanych w stanie ciekłym przez ciepło wydzielane z jąder księżyców, męczonych pływani grawitacyjnej smyczy swoich gazowych sąsiadów. Każdy z nas słyszał o życiu odkrytym w głębinach mórz wokół kominów hydrotermalnych i cyklu energetycznym opartym na chemii, a nie świetle. Ciekawe jednak czy pamiętacie jeszcze co to takiego "mroczne matki życia". Za czasów gdy na astropolis były jeszcze newsy, popełniłem artykuł który jakoś nie przebił się, a traktował o naprawdę ważkich sprawach. Warto zastanowić się, Jak może napędzać życie "niedorobiona gwiazda". Za mała na syntezę, ale dość masywna (powinno wystarczyć 40-50 mas Jowisza) by rozpocząć powolne reakcje oparte o Lit w rdzeniu superplanety. grafiki: Źródło: NASA / JPL-Caltech / grafiki własne bazując na : http://arxiv.org/abs/1205.2429 . www.hzgallery.org http://planetquest.j...asa.gov/news/55 http://meetingorgani...PS2011-1351.pdf http://en.wikipedia....trasolar_planet http://en.wikipedia....ry_habitability http://adsabs.harvar...AGUFM.P23F..05W http://ocw.mit.edu/c...logy-fall-2011/ http://ocw.mit.edu/c...y-ii-fall-2006/ http://astro.unl.edu...itableZone.html http://pl.wikipedia....iki/Ekstremofil http://news.astropol...ne-matki-zycia/ http://arxiv.org/abs/1008.1534 + cała masa materiałów których wylistowanie zagroziło by czytelnikowi zwichnięciem palca przy intensywnym przewijaniu rolką na myszy.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.