Jump to content

Search the Community

Showing results for tags '10x50'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Questions and Answers
    • Getting Started: Equipment
    • Getting Started: Observing
    • Various questions
  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Miłośnicy kina saj-faj (sci-fi) UWAGA SPOILERY!'s Tematy

Blogs

  • Adam Jesionkiewicz - prywatnie
  • monter's blog
  • antyqjonowy blog obserwacyjny
  • McArti's Blog
  • P@weł's Blog :)
  • Piotrek T.'s blog
  • Andee's Blog
  • Szymek Ozimek's Blog
  • wlad's Blog
  • napi's Blog
  • efmerydy
  • Kozacki blog
  • 13dzikos' Blog
  • HAMAL's Blog
  • Skarbek82's Blog
  • Na zawsze MY!
  • Janoosik's Blog
  • ALFowy kajet
  • syrcyr
  • -=Dvc=-'s Blog
  • cerber6's Blog
  • elwira's Blog
  • Ori's Blog
  • AstroPamietnik - Limax7
  • Pamiętnik obserwacji
  • eReS' Blog
  • igetri's Blog
  • maron1974's Blog
  • Kamillo Blog
  • Jerzy's Blog
  • Głowa w chmurach. Chmury w głowie.
  • pepelita blog
  • Yes's Blog
  • hanysiak's Blog
  • test' Blog
  • Landisl's Blog
  • DawPi's Blog
  • lech's Blog
  • rolba
  • KrzysztofCz's Blog
  • Andrev's Blog
  • Inny Wymiar
  • CYGNUS - blog Miłka
  • Paweł Trybus - wyklęty blog
  • Wyn(at)urzenia Wimmera
  • Bemko's Blog
  • Krawat's Blog
  • dalva's Blog
  • Planeta dla każdego - MRA 2009
  • 4a3d2a1m's Blog
  • Pewu's Blog
  • Adam Janicki's Blog
  • DaVidoSSBlog
  • sawes1's Blog
  • CLEAR SKY
  • Podróż do gwiazd
  • Adam_Jesion Blog
  • ekolog's Blog
  • Notatnik NH2501
  • astrowojto's Blog
  • astrowojto's Blog
  • astronomus' Blog
  • astronomus' Blog
  • ekolog's Blog
  • ekolog's Blog
  • anum's Blog
  • delete
  • Obca Planeta
  • Sliwczak Blog
  • crystal's Blog
  • mattman12
  • mn.gliwiceBlog
  • mn.gliwiceBlog
  • olciaBlog
  • wiesioBlog
  • wiesioBlog
  • kondi885Blog
  • kondi885Blog
  • madzik_Blog
  • SironfinBlog
  • madzik_Blog
  • airmanxdBlog
  • UrsulaBlog
  • UrsulaBlog
  • WyciorBlog
  • azurek50Blog
  • azurek50Blog
  • Marcin_K12
  • Marcin_K12's Blog - ATM SZUKACZE
  • FiloBlog
  • mateusz060796Blog
  • mateusz060796Blog
  • Życie poza Ziemią
  • Alien7101Blog
  • Nieistotne - między wierszami
  • AdalbertBlog
  • Historia moich zainteresowań
  • AstroParody
  • Test
  • X
  • technikalia astronomii
  • Adam Nowak - blog
  • ASI 034 MC - testy
  • slvmtzBlog
  • Piotrek GuzikBlog
  • Egzoplanety
  • GrzędzielBlog
  • oleks24fBlog
  • Patrzone
  • Ciekawostki ze świata o świecie
  • Instrukcja życia w systemie...
  • Binokular WO i Reduktor ogniskowej f0,6
  • SynScan Pro GOTO HEQ5
  • Instrukcja życia w systemie...
  • Lornetki
  • Pogromcy Light Pollution's Blog

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Categories

  • 3D print files - files
  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny


Member Tittle

Found 21 results

  1. 10.09.2021, Folwark Sulejewo Kolejny piątek z idealną pogodą - lepiej być nie może. Jak tylko dostałem informacje od chłopaków, że na miejscu jest „igła” zacząłem pakowanie sprzętu. Na miejscu pojawiłem się ostatni i od razu pojawił się problem z zaparkowaniem, gdyż tej nocy było nas na polu naprawdę sporo. Znakomita przejrzystość podpowiedziała mi jedno - czas na noc z 10x50 i filtrami Orion UltraBlock. Lornetki 15x70 nawet nie zabrałem, chciałem na spokojnie pomęczyć przede wszystkim obiekty mgławicowe. Ciepła wrześniowa noc, zero wilgoci i rozgwieżdżone niebo - połączenie wyborne. Zanim zamontowałem filtry spojrzałem na ciemną mgławicę E, czyli Barnard 142 i Barnard 143. Zarys litery był bez problemu widoczny, a lśniący obok Altair dodawał uroku. Potem Barnard 168 w Łabędziu. Widok jeszcze lepszy, mgławica zdecydowanie rzucała się w oczy, a jej podłużny kształt wypełniał spory obszar pola widzenia. Po zamontowaniu filtrów zerknąłem w kierunku NGC 281 i… Wow. Oddałem pokłony pogodzie, dopiero tej nocy zobaczyłem co potrafią filtry w sprzyjających warunkach. Ostatnio również widziałem Pacmana, ale teraz on po prostu świecił. Potem przelot w kierunku IC 1805 i IC 1848. Serce i Dusza widoczne lepiej niż podczas ostatniej sesji - teraz ta para była jeszcze bardziej wyraźna, wręcz oczywista. Chciałem spróbować sił z mgławicą Kalifornia, ale to jednak jeszcze nie ta wysokość na niebie - będę wracać w te okolice w ciągu najbliższych kilku miesięcy, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Przyszła pora na mgławicę Welon, ale jej położenie praktycznie w zenicie nie sprzyjało obserwacjom przy pomocy lornetki. Pomęczyłem się chwilę ze statywem, kręgosłup prawie odmówił posłuszeństwa, aż w końcu obecny na miejscu Tomek wpadł na pomysł, aby wykorzystać jego turystyczne krzesełko. Ku mojemu zaskoczeniu podczas siedzenia miało ono zbliżony format do leżaka… Jak zmienił się komfort obserwacji możecie się tylko domyślać. W pozycji pół leżącej spojrzałem na Veila i… O kurde. Czy ja na pewno widzę cały kompleks mgławicy? Pętla Łabędzia w jednym polu widzenia podczas obserwacji wizualnych to dla mnie rzadkość, a raczej coś niespotykanego. Tymczasem poza częścią wschodnią widziałem wyraźne pojaśnienie w centralnej części, a zachodni fragment świecił jako delikatna podłużna nić zahaczająca o gwiazdę 52 Cyg. Trójkąt Pickeringa, czyli centralny obszar mgławicy widziałem jakiś czas temu w Newtonie 8”, także dostrzeżenie tego obszaru jako pojaśnienie w lornetce było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Spoglądałem tutaj przez dłuższy czas chcąc nabrać pewności, że nic mi się nie wydaje. W końcu mogłem potwierdzić - widzę część wschodnią, centralną i zachodnią Veila. Przyszedł czas na mgławicowy finał tej nocy - Ameryka Północna. Jeśli poprzednie widoki wieczoru wprawiały mnie w zachwyt, to widok NGC 7000 po prostu spowodował tzw. opad szczęki. Całe pole widzenia w lornetce było wypełnione jaśniejszymi i ciemniejszymi obszarami - mgławica aż kipiała swoim blaskiem, jej zarys był widoczny nie tylko w okolicy tzw. zatoki, ale także w innych miejscach. Dopiero położenie tego obiektu w okolicy zenitu dodało potężnego kopa jeśli chodzi o jakość obrazu i detal, ale nie bez znaczenia były tutaj też panujące tej nocy warunki. Muszę mocno zaktualizować swoją wizualizację dotyczącą tego obiektu w lornetce - to już nie jest zwykłe pojaśnienie tła. Pod koniec sesji spojrzałem jeszcze na Alpha Persei Cluster, gromadę Sól i Pieprz (czyli M52), a wisienką na torcie były Plejady, które każdej nocy nabierają rozpędu wznosząc się na nocnym niebie coraz wyżej i wyżej. Aby dodać nieco klimatu do kadru podszedłem pod rosnące wzdłuż drogi drzewa - w polu widzenia widziałem teraz nie tylko siedem sióstr, ale także znajdujące się na pierwszym planie nietuzinkowe gałęzie, które w sposób wręcz epicki dodały estetyki do całej kompozycji powodując jeszcze większe wzmocnienie efektu 3D - takie widoki to ja po prostu uwielbiam. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  2. 02.10.2021, Folwark Sulejewo Wyczekiwane pogodne noce w końcu się pojawiły, a razem z nimi nadszedł październik. Tym razem na Folwarku rozstawiliśmy się w głębi pola, a nie jak zazwyczaj przy głównej drodze. Nowa miejscówka położona jest na niewielkim obniżeniu terenu, dzięku czemu udało się wyciąć oślepiające światła z oddali. Dodatkowo zyskaliśmy pełen dostęp do północnej części nieba, co wcześniej stanowiło nie lada wyzwanie ze względu na znajdujące się w pobliżu śródpolne zadrzewienia. W moim odczuciu ta lokalizacja jest znacznie lepsza, nawet pomimo minimalnie gorszego dojazdu. Na obserwacje przyjechałem bez żadnego przygotowania, po prostu chciałem popatrzeć na losowe obiekty, ot tak. Zacząłem od Gromady Dzika Kaczka. Konstelacja Tarczy jest już dość nisko, dlatego M11 specjalnie nie zachwycała. Mimo to w lornetce 15x70 można było dostrzec jej charakterystyczny kształt, była bardzo jasna. Na chwilę odbiłem jeszcze w okolice Wężownika do gromad IC 4665, potem IC 4756 i do mojej ulubionej w tej okolicy NGC 6633 - zawsze urzeka mnie jej nietuzinkowy podłużny kształt. Popatrzyłem jeszcze przez chwilę na okolice gwiazdy Altair i odbiłem na drugą część nieba. Tam ukazały się już dość wysoko Plejady. Powoli zaczyna się sezon na M45, więc chciałem spróbować dostrzec Mgławicę Merope, czyli NGC 1435 w okolicy gwiazdy o tej samej nazwie. Zainspirowany kilkoma postami i doniesieniami na forach, że mgławica jest widoczna nawet w 10x50 postanowiłem na nią zapolować z 15x70. Niestety bezskutecznie. Być może obiekt wciąż jest za nisko? Rok temu również nie udało mi się zobaczyć ani razu mgławicy. Broni nie składam, z pełną adaptacją wzroku będę tu wracać regularnie podczas kolejnych sesji. Skoro Łabędź jeszcze wysoko to wyciągnąłem lornetkę 10x50 z filtrami. Chciałem sprawdzić raz jeszcze, czy aby na pewno widać Trójkąt Pickeringa w Mgławicy Welon. Tym razem obok mnie obserwował Polaris, więc liczyłem rownież na jego potwierdzenie widoczności tej ulotnej mgiełki. Przejrzystość nie była tak dobra jak ostatnio, ale pojaśnienie definitywnie majaczyło w tej lokalizacji. Przy dłuższej adaptacji wzroku wyskakiwał raz po raz nawet podłużny delikatny kształt. Widoczność Trójkąta potwierdził Polaris. Dostrzeżenie tego fragmentu w lornetce 10x50 traktuję jako spore osobiste osiągnięcie w obserwacjach wizualnych niewielką lornetką, gdyż nie oszukujmy się - jest to dość niewielki, a zarazem trudny i wymagający element mgławicy. Dla pewności spojrzałem jeszcze na ten obszar bez filtrów, aby upewnić się czy nie ma tam niczego, co mogłoby zakłócać odbiór - nic z tych rzeczy. Przy okazji wskoczyła mi w pole widzenia dość owalna i charakterystyczna gromada NGC 6940. Potem błąkałem się znów z filtrami, tym razem w okolicy gwiazdy Sadr delektując się jaśniejszymi i ciemniejszymi obszarami, które robiły wyglądały bajkowo. Odbijając do Deneba spojrzałem na Mgławicę Ameryka Północna - ta po raz kolejny prezentowała się jako wyraźnie odcięty od tła obszar. Postanowiłem znów ściągnąć filtry z 10x50. Spojrzałem raz jeszcze w kierunku NGC 7000 i bach! Jest! Delikatny zarys widoczny bez filtrów. Wiedząc czego możemy się spodziewać z filtrami przy tego typu obiektach dość łatwo możemy je dostrzec i bez nich. Choć muszę przyznać, że jeszcze rok temu sprawiało mi to spory kłopot. Na zakończenie sesji spojrzałem jeszcze na Alpha Persei Cluster, Gromadę Podwójną w Persueuszu, Stock 2, czy też przepiękne Hiady, które coraz śmielej wkraczają na nocne niebo zwiastując nadejście chłodniejszych dni. Orion coraz bliżej. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  3. 03.09.2021, Folwark Sulejewo Druga pogodna noc z rzędu, do tego w piątek. Nawet się nie zastanawiałem czy jechać - po prostu spakowałem sprzęt i czym prędzej udałem się na pobliski Folwark. Na miejscu był już Polaris, który swoimi 8 calami rozkładał na czynniki pierwsze Jowisza i Saturna. Ten drugi wyglądał jak z obrazka - detal aż wylewał się z okularu. Razem ze mną przyjechał jeszcze Maciej. Zgodnie stwierdziliśmy, że poprzednia noc była lepsza jeśli chodzi o przejrzystość, ale mimo wszystko Droga Mleczna i tak prezentowała się bardzo dobrze. Po jakimś czasie dojechał jeszcze Wojtek z refraktorem uzbrojonym w nasadkę bino. Obserwacje zacząłem od południowego nieba, tam czekały znów gromady otwarte w okolicy Woźnicy, a zaraz poniżej Orła „Dzika Kaczka”, czyli M11. W pobliżu zerknąłem jeszcze na gromadę kulistą NGC 6712, jednak była ona tylko delikatnym pojaśnieniem. Potem była m. in. M71 w Strzale i słynna Mgławica Hantle M27, która jeszcze lepiej wyglądała, gdy założyłem do lornetki 15x70 filtry Orion UltraBlock. Następnie odbiłem do Mgławicy Pierścień w Lutni, ale zanim tam dotarłem zahaczyłem o M56. „Pierścionek”, czyli M57 to obiekt raczej mały zachwycający w niewielkiej lornetce, jednak bez problemu do dostrzeżenia. Wystarczy zestawić gwiazdy widoczne w polu wiedzenia z atlasem i z łatwością zlokalizujemy ten niewielki krążek unoszący się w przestrzeni. Potem odbiłem do M15 i M2 po wschodniej stronie nieba, aż dotarłem do obiektu westchnień każdej osoby zaczynającej przygodę z astronomią - Galaktyki Andromedy. Myślę, że chyba większość z nas poczuła to „wow”, gdy zobaczyła M31 po raz pierwszy. Teraz już tak nie zachwyca, ale od czasu do czasu warto wrócić na stare podwórko i przypomnieć sobie dawne widoki. Bez problemu mogłem dostrzec M110, ale jeśli chodzi o M32 to szczerze powiem, że nie wiem - po prostu o niej zapomniałem. Po Andromedzie skierowałem się w stronę Galaktyki Trójkąta. M33 oczywiście widoczna, ale przez swoją powierzchnię łatwiej „wyciąć” ją z tła w 10x50 niż w 15x70. Nim się obejrzałem cała lorneta pływała w wilgoci i zamiast soczystych chichotek widziałem dwie rozbryzgane plamy mleka. Czas 15x70 tej nocy już minął. Wyciągnąłem 10x50 po czym od razu wkręciłem do niej dwa filtry Orion UltraBlock. W międzyczasie myśliwi dali znać, że rykowisko rozpoczęte, a ja po raz enty zastanawiałem się, czy na pewno wiedzą o naszej obecności w pobliżu. Wycelowałem w NGC 281. Mgławica Pacman w Kasjopei była bez problemu widoczna. Zarys samej mgławicy był oczywisty i dość spory. Na pewno trudno przy takiej skali dostrzec kształt przypominający potworka, ale kontrastowy obszar był niepodważalny. Mgławica Serce i Dusza. Para, która tliła się w mojej głowie już od dawna, jednak dopiero tej nocy warunki i sprzęt były takie, aby móc naprawdę spróbować. Wiedziałem, że potrzeba szerokiego pola. Wiedziałem, że potrzeba filtrów. Wiedziałem, że potrzeba dobrego nieba. To wszystko chyba udało zgrać właśnie tej nocy. W końcu stanąłem „oko w oko” z tym nietuzinkowym obiektem, a w zasadzie to dwoma - IC 1805 i IC 1848. O ile Serce było praktycznie na skraju dostrzeżenia w formie niewielkiego pojaśnienia w okolicy centrum, tak Dusza była widoczna poniżej jako delikatny, lecz wyraźny kształt odcinający się od reszty tła. Wymagało to odpowiedniej adaptacji wzroku, a aby nabrać przekonania, że to nie złudzenia to spojrzałem na ten sam obszar jeszcze bez filtrów. Wtedy już wiedziałem, że to co widzę to właśnie Serce i Dusza, a „rozciągliwość” obiektu i porównanie z atlasem tylko dodało pewności. Nad „głównym” Sercem można było dostrzec jeszcze jeden widoczny z filtrami obszar - NGC 896, który jest jaśniejszym składnikiem całej mgławicy. Na lepszy widok trzeba będzie jeszcze poczekać aż okolice Kasjopei sięgną prawie zenitu. Nie mniej jednak już ten obraz zapewnił sporo pozytywnych emocji. W ten oto sposób znów pojawiło się to fajne uczucie, gdy światło danego obiektu trafia do naszych oczu po raz pierwszy. To jak spojrzenie kilka lat temu na Andromedę i obcowanie z nią sam na sam bez obecności świadków. Choć obraz nie taki jak ze zdjęcia, to właśnie wtedy można sobie uzmysłowić, że właśnie wyciągamy rękę w stronę kosmosu i praktycznie go dotykamy. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  4. 10.07.2021 (godz. 23:00), Folwark Sulejewo Weekend, nów i bezchmurna wakacyjna noc. Połączenie idealne, gdyby nie nagłe pojawienie się niezapowiedzianych gości w postaci cirrusów. Tego wieczoru na obserwacje przyjechało sporo osób, a pole zmieniło się w parking na którym zabrakło miejsc. Do dyspozycji mieliśmy najróżniejsze sprzęty - lornetki, refraktory, newtony i nasadki bino. Było w czym wybierać. Ja spakowałem tradycyjnie lornetkę 10x50, a towarzyszył jej większy parametr w postaci 28x110. Głównym celem tej nocy było zobaczenie M7, Ameryki Północnej z filtrami Orion UltraBlock i mgławicy ciemnej Barnard 168. Obserwacje rozpoczęliśmy od okolic Skorpiona i Strzelca. Dość szybko okazało się, że M7 jest poza zasięgiem ze względu na przejrzystość, także mogłem od razu wykreślić ten obiekt z listy. W międzyczasie zachwycaliśmy się perełkami w Strzelcu - od Laguny aż po Orła (który jest już w konstelacji Węża). Możliwość spojrzenia na te obiekty w różnych sprzętach to ciekawe doświadczenie. M8 wyglądała naprawdę świetnie w refraktorze z użyciem filtra - mgławica aż puchła w oczach. Pomimo, że tej nocy warunki nie były idealne to i tak można było zaliczyć bardzo dużo obiektów z tej okolicy. Następnym celem było przetestowanie nowego nabytku - pary filtrów Orion UltraBlock w połączeniu z lornetką 10x50. Widok Ameryki Północnej NGC 7000 był obłędny, jej zatoka była wyraźna i rozległa, bez problemu można było dostrzec ciemniejsze i jaśniejsze obszary. Jedynym minusem było położenie konstelacji Łabędzia. Obserwacje lornetką nie należały do najbardziej komfortowych, gdyż z niskim statywem trzeba było się mocno nagimnastykować. Slik Pro 700 DX stał obok z załadowaną lornetą APM 28x110 i nie chciało mi się kombinować, po prostu skorzystałem z zastępczego statywu Velbon Sherpa 600r. Szkoda jednak, że nie zabrałem leżaka - byłoby to połączenie idealne. Potem spojrzałem jeszcze na Veila. Poza widoczną częścią wschodnią udało się dostrzec minimalne wąskie pojaśnienie fragmentu zachodniego. Tutaj przydałoby się już większe powiększenie rzędu 15x, także jest plan na następne obserwacje przy nowiu. W każdym razie tzw. miotła wiedźmy była do zobaczenia bez konieczności zerkania. Po udanych testach z filtrami przyszedł czas na rozprawienie się z ciemną mgławicą Barnard 168. Kilka dni wcześniej miałem już do niej podejście z 28x110, ale pole 2,3° okazało się po prostu zbyt małe. Szukałem, szukałem i nic. Przyznam jednak szczerze, że lektura z cyklu obiekt tygodnia na forum astronomicznym mocno mnie zainspirowała. Rok wcześniej widziałem bardzo słabo słynne „E” (Barnard 142), ale tutaj z lornetką 10x50 spodziewałem się czegoś więcej. Tak też się stało. Podłużny ciemny pas wyróżniał się znakomicie z tła. Do obiektu trafimy dość łatwo kierując się od gwiazdy Deneb w Łabędziu w stronę gromady M39, a później nieco w dół w okolice mgławicy Kokon IC 5146 - to właśnie tutaj możemy zobaczyć początek rozległej mgławicy. Ze względu na specyfikę obiektu wymagane jest dość ciemne niebo i lornetka o niewielkim powiększeniu z jak największym polem widzenia. W 10x50 obiekt prezentuje się wyśmienicie. Mogę śmiało napisać, że był to dla mnie pewnego rodzaju debiut jeśli chodzi o tego typu obiekty w pełnej klasie i już mam ochotę na więcej. Nim się obejrzałem 28x110 na drugim statywie była już cała zaparowana, a chłopaki stali z suszarką przy teleskopie, aby wygrać walkę z wilgocią. Mnie niestety ona pokonała, do tego krążące cirrusy nie dawały już nadziei na lepsze warunki, w związku z czym spakowałem sprzęt i wróciłem do domu. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  5. Cześć i czołem, na sprzedaż mam lornetkę z tytułu. Kupiłem ją w kwietniu, a zatem stan jest jak nowy. Lornetka nie ma śladów użytkowania oraz zarysowań. W zestawie mam opakowanie, oryginalne pudełko oraz wszelkie dokumenty zakupu. CENA: 440 do negocjacji
  6. 11.06.2021 (godz. 00:20), Folwark Sulejewo Tej nocy po udanej obserwacji rejonów Strzelca i Skorpiona postanowiłem przyjrzeć się widoczności obiektu Eastern Veil Nebula w niewielkiej lornetce Delta Optical Extreme 10x50 ED. Pamiętam jak jeszcze rok temu podczas jednej z wrześniowych sesji obserwacyjnych byłem zauroczony jej widokiem w tej samej lornetce, ale z użyciem filtrów Baader UHC-S. Tym razem już ich nie miałem, ale na miejscu był do dyspozycji jeden filtr UHC Explore Scientific, którego mogłem użyć chociaż na jeden obiektyw. Wycelowałem w gwiazdozbiór Łabędzia, a po chwili odnalazłem kilka gwiazd obok których zlokalizowany jest Veil. Z założonym filtrem UHC na lewy obiektyw spoglądałem raz jednym, raz drugim okiem. Różnica była znacząca. Obiekt był od razu widoczny z użyciem filtra na wprost bez konieczności zerkania. Bez niego niestety nic nie dostrzegłem. Widoczność potwierdziła na miejscu jeszcze jedna osoba, która swoją drogą posiadała identyczną lornetkę. O ile mgławica Eastern Veil Nebula była widoczna, tak „Miotła Wiedźmy”, czyli Western Veil Nebula pozostawał tym razem poza zasięgiem. Minęło jakieś 30 minut, niebo zrobiło się naprawdę przyzwoicie ciemnie. Znów spojrzałem w tą samą okolicę, ale już bez żadnego filtra i ku mojemu zdziwieniu wyłapałem metodą zerkania delikatne pojaśnienie tła. Trochę nie wiedząc, czy to moja wyobraźnia, czy też faktyczna widoczność mgławicy poprosiłem o spojrzenie przez kolegę obok - po chwili potwierdził, że Veil Wschodni jest widoczny bez filtrów. Co więcej, udało się także wyłapać zatokę w obiekcie Ameryka Północna w pobliżu. To tylko dało nam do zrozumienia, że tej nocy mieliśmy znakomitą przejrzystość powietrza. Takie warunki zdarzają się naprawdę rzadko, tym bardziej podczas czerwcowych, jasnych nocy. Następnego dnia stało się to czego się obawiałem. Zacząłem szukać filtrów. W planie było kupno „sezonowych” tanich filtrów UHC Svbony od sprzedawcy z dalekiego wschodu, a skończyło się na dwóch sztukach Orion UltraBlock, które czekają teraz na dogodne warunki do obserwacji. Co więcej pokusiłem się o „nakładkę” Bino Bandit odcinającą poboczne światła. Tak naprawdę to zwykły kawałek materiału, ale potrafi zwiększyć mocno komfort obserwacji, gdy w pobliżu znajduje się jakieś dodatkowe źródło światła. Podsumowując - Veil wschodni w 10x50 bez filtrów zaliczony. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  7. Cześć, czy są tutaj osoby, które korzystają z filtrów do niewielkich lornetek typu 10x50 / 15x70? Rok temu używałem przez dłuższy czas Baadera UHC-S, na Veilu i Ameryce dawały nawet radę. Potem przez chwilę miałem na testach UHC Lumicona, ale warunki nie pozwoliły na owocne testy. Teraz chciałem dla odmiany spróbować zamówić coś z Alli od marki Svbony, rozważam UHC lub CLS. Obiło mi się kiedyś o uszy, że CLS dają nawet ciekawe obrazy. Zastosowanie to typowo wakacyjne klasyki. Jakieś sugestie?
  8. 10.06.2021 (godz. 23:00), Folwark Sulejewo Czerwcowe obserwacje mają swój urok. Pomimo tego, że zaczynają się białe noce jest coś magicznego w spoglądaniu na letnie konstelacje. Przyjemna temperatura, wschodzące gazowe olbrzymy, czy też dźwięki wieczornego lata z szczekającym psem sąsiada w oddali. Te wszystkie elementy tworzą naprawdę klimatyczną kompozycję. Tego dnia do obserwacji zachęciła mnie zachodząca Wenus. Wysoko zlokalizowana tuż po zachodzie słońca dała sygnał niczym latarnia, że to będzie dobra noc. Zaopatrzony w lornetki 10x50 i 15x70 udałem się na miejscowy „folwark”. Finalnie na miejscu byliśmy w cztery osoby, a cel był jeden - zobaczyć jak najwięcej w konstelacji Skorpiona i Strzelca. Pierwsza do boju została wystawiona lornetka 10x50. Jej priorytetowym zadaniem było rozdzielenie dwóch składników gwiazdy Acrab w górnej części gwiazdozbioru Skorpiona. Stabilizacja statywu miała tu kluczowe znaczenie. Dzięki eliminacji drgań udało się odseparować mniejszy składnik od strony północno-zachodniej. Separacja była jednak na tyle mała, że gdybym o niej nie wiedział to bym ją z pewnością przeoczył. Później lornetka 15x70 tylko potwierdziła widoczność dwóch składników w pełnej klasie. Pozostając przy 10x50 wycelowałem na ślepo w okolice Strzelca. Ku mojemu zdziwieniu w polu widzenia znalazły się od razu dwa bardzo duże i jasne obiekty. Pierwsze co pomyślałem - Mgławica Laguna. Jednak spojrzenie przez bardziej doświadczonego kolegę i analiza sąsiednich gwiazd w aplikacji SkySafari dały jasno do zrozumienia, że mamy tutaj do czynienia z urzekającą Mgławicą Omega nad którą górowała równie jasna Mgławica Orzeł. Obydwa obiekty oznaczone jako M17 i M16 były bardzo dobrze widoczne w jednym polu widzenia. Wyraźne, jasne, charakterystyczne. Detali oczywiście nie można było wydobyć, ale nie to jest celem lornetki o takich parametrach. Nieco niżej dostrzegalna była także gromada otwarta M18. Znając już lokalizację, w której się znalazłem zjechałem nieco niżej na południowy-wschód przecinając dość sporą gromadę M24, aż dotarłem do głównego celu tej nocy. Oczom ukazała się jedyna w swoim rodzaju Mgławica Laguna. Widok, który można śmiało porównać do M42 w Orionie podczas zimowych sesji obserwacyjnych. Mgławica Laguna, czyli M8 to obiekt majestatyczny o sporych rozmiarach. Przy dobrej lokalizacji i warunkach widoczny nieuzbrojonym okiem. Takim obrazem można się delektować przez długi czas. Nieco powyżej, ale cały czas w tym samym polu widzenia zlokalizowana jest kolejna Mgławica, tym razem M20 znana jako Trójlistna Koniczyna, a zaraz obok gromada otwarta M21. Czas na nieco większy kaliber - jako działo załadowałem lornetkę 15x70. Schodząc do gwiazdy Lambda Sagittarii namierzyłem M28. Niewielka, ale dobrze widoczna „kulka”. Następnie odbiłem do M22 - łatwa do zlokalizowania, będąca zarówno jedną z najjaśniejszych i najbliższych Ziemii gromad kulistych. Gdyby nie jej niskie położenie i niezbyt korzystna widoczność z naszego rodzimego podwórka, byłaby obiektem do obserwacji znacznie lepszym niż M13 w Herkulesie. Na chwilę zawróciłem do Skorpiona, aby potwierdzić widoczność M4, po czym raz jeszcze zajrzałem do mgławic w Strzelcu. Przeczesując kolejno jeden obiekt za drugim strzelałem w emki lornetką 15x70. Tym razem były jeszcze lepiej widoczne i wyraźne, można było wyłuskać pewne subtelne detale. Gwiazdozbiór Strzelca to prawdziwa skarbnica DSów. Niestety ze względu na swoje położenie konieczny jest dostęp do ciemnego, niezaświetlonego nieba z dobrym i niezasłoniętym widokiem na południe. Nawet jeśli wymaga to przejechania dłuższej drogi w celu znalezienia dogodnego miejsca do obserwacji - zapewniam, że naprawdę warto. Ewentualne zmęczenie zostanie wynagrodzone przez niezapomniane widoki, które zapadną w pamięci na wiele lat. Tej nocy spoglądaliśmy także na Mgławicę Welon w Łabędziu, ale o tym już w kolejnej relacji… c.d.n. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  9. 11.04.2021 (godz. 22:30), Folwark Sulejewo Tego dnia na obserwacje wybrałem się w ostatniej chwili dzięki wieczornej wizycie na forum. Po informacji, że kilka osób wybiera się w teren zacząłem pakowanie. Tym razem postanowiłem zabrać jedynie lornetkę 10x50, aby delektować się szerokimi kadrami. Na miejscu zjawiłem się ostatni, niebo z każdą minutą robiło się coraz bardziej przejrzyste, tylko na północy coś cały czas się tliło. Rejony południowe i wschodnie były bardzo przyzwoite. Nie czekając ani chwili zacząłem celować obiekt po obiekcie. Na wstępie M3, jasna gromada w gwiazdozbiorze Psy Gończe. Wyraźna kulka o sporej jasności, idealna dla każdej osoby rozpoczynającej przygodę z lornetką. Potem Warkocz Bereniki z obiektami Mel 111, M64 i M53. Przy ostatnim zatrzymałem się na nieco dłużej. Próbowałem dostrzec zlokalizowaną w tym samym polu widzenia NGC 5053. Po kilku minutach wpatrywania się mógłbym stwierdzić, że widzę majaczące pojaśnienie zerkaniem. Poprosiłem Polarisa, żeby spojrzał i potwierdził widoczność obiektu. Niestety najprawdopodobniej była to jedynie gwiazda 9,7 mag granicząca z gromadą. Rys. 1. M53 widoczna w polu widzenia 6,5° - lornetka 10x50 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Następnie skierowałem lornetkę nieco wyżej w górne obszary konstelacji Psów Gończych. Celem były dwie galaktyki w tym rejonie. Najpierw M63, czyli Galaktyka Słonecznik - bez trudu widoczna, delikatna owalna mgiełka. Można było dostrzec jej nieco podłużny kształt. Rys. 2. M63 widoczna w polu widzenia 6,5° - lornetka 10x50 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Następnie galaktyka M94, jeszcze bardziej widoczna, o wiele jaśniejsza, lecz mniejsza i bardziej zwarta. Przypominała bardziej gromadę kulistą niż galaktykę. Obydwa obiekty gwiazdozbioru Psów Gończych w lornetce 10x50 były niewielkie, ale łatwo dostrzegalne. Charakteru dodało szerokie pole widzenia, dzięki któremu można było zachwycić się galaktykami z innej ciekawej perspektywy. Rys. 3. M94 widoczna w polu widzenia 6,5° - lornetka 10x50 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Zachęcony widokiem powędrowałem do M51, M101 i M106. Dwie pierwsze galaktyki dość wyraźne, ostatnia nieco słabsza, ale bez problemu do zaliczenia. Na zakończenie sesji odwiedziłem jeszcze kilka klasyków oraz wznoszącego się Herkulesa z gromadą M13. Tej nocy obserwacje były bardzo udane, miło było popatrzeć w szerokim polu na rozległe połacie gwiazd wśród wiosennych konstelacji. Klasyczny lornetkowy parametr 10x50 znów pokazał na co go stać pod przyzwoitym niebem. Czekam na więcej. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  10. 04.04.2021 (godz. 22:00), Mosina Film „Kontakt” na bazie powieści Carla Sagana o tym samym tytule traktuje kosmos i nieodkryte dla nas światy jako miejsce, w którym ludzka duchowość osiąga zupełnie inny, metafizyczny stan. Nie będę ukrywał - film ten kilkanaście lat temu był dla mnie mocnym i istotnym bodźcem, który pchnął mnie jeszcze bardziej w fascynujący świat astronomii. Możliwości istnienia innych światów, życia, czy nawet życia po życiu w zupełnie nieznanym metafizycznym dla nas stanie to tylko niektóre tematy, dzięki którym ogień ciekawości i głód wiedzy nigdy nie wygasł. Tego dnia moje obserwacje miały właśnie taki charakter - łapanie fotonów migoczących punktów, ulotnych mgiełek i myśli - czy tam coś jest? Czy tam ktoś jest? Czy kiedyś się dowiemy? A może tam trafimy? Wszystkie prognozy zapowiadały na wieczór pogodne niebo i tak też się stało. Tym razem nie udałem się do Sulejewa, a zaryzykowałem obserwacje z własnego podwórka. Było warto. Nie planowałem długiej listy obiektów, zaledwie kilka podstawowych, bez większego wyzwania. Zaopatrzony w lornetkę 10x50 do ręki i 15x70 na statywie wycelowałem od razu w wiosenne konstelacje. Najpierw skierowałem obiektywy w stronę Warkocza Bereniki. Tam czekał już na mnie majestatyczny obiekt Mel 111. Gromada otwarta składająca się z kilkudziesięciu gwiazd. Swój urok pokazuje dopiero w małych lornetkach. Pole w 15x70 jest zbyt ciasne, zdecydowanie lepiej gromada wygląda w 10x50. Po chwilowej adaptacji wzroku obiekt mogłem bez problemu obserwować nieuzbrojonym okiem. Ilość wylewających się gwiazd powodowała nostalgiczne wspomnienia, przebłyski z ubiegłych lat, powrót do młodzieńczych czasów kiedy to w ciepłą wiosenną noc obserwowałem niebo przy jeziorze leżąc na pomoście bez większego zastanawiania się co właściwie obserwuję. Rys. 1. Mel 111 widoczne w polu widzenia 6,5° - lornetka 10x50 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Operując lornetką 15x70 na statywie zawróciłem do Arktura i odbiłem nieco w górę, aby przyjrzeć się puchatej kulce M3 - widoczna niczym zimowa śnieżka na rozgwieżdżonym nieboskłonie. Następnie powróciłem znów do Warkocza Bereniki, aby zobaczyć M53 - tutaj oczywiście bez niespodzianek, obiekt widoczny bardzo wyraźnie w pięknym otoczeniu rozmaitych gwiazd. Wykonując delikatny ruch w górę zapolowałem na M64. Galaktyka zwana Czarne Oko poddała się od razu - widoczne bardzo wyraźnie pojaśnienie. Skoro tak ładnie widać ten obiekt to może uda się zobaczyć coś trudniejszego? Niestety z NGC 4725 nie miałem szans, także kaliber tego formatu już tego wieczoru odpuściłem. Rys. 2. M3 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Rys. 3. M53 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. W pełni okazały Lew zaprezentował pięknie M65 i M66. W tych warunkach trzeciego składnika z Tripletu Lwa, czyli NGC 3628 nie dojrzałem. Przypomniał mi się natomiast obiekt tygodnia NGC 2903, którego wcześniej nigdy nie obserwowałem. Przesunąłem lornetką w okolice głowy króla zwierząt, potem krótki star hopping i jest. Mgiełka, ulotna, lecz widoczna. Potem na chwilę odwiedziłem Hydrę z gromadą M48. Pomimo niskiej lokalizacji nad horyzontem gromada bardzo wyraźna. Rys. 4. M48 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Później były klasyki. M44, M67, czy też pożegnanie z zimowymi konstelacjami z M42 i Plejadami na czele. O tej porze roku lubię spoglądać na Bliźnięta i Woźnicę. Pod względem obserwacji przy pomocy lornetki konstelacje te są wówczas idealnie ustawione, a do tego w mojej lokalizacji tło stanowi wyłącznie ciemne niebo bez żadnej poświaty pobliskich miast. Przy M35 po prostu się rozpływam. Gwiazdy same wysypują się ze środka gromady. Przypominają o sobie co chwilę nawołując i wręcz krzycząc „delektuj się chwilą”. Jednak niezapomnianym widokiem tego dnia był inny obiekt, a w zasadzie 2+1. M36, M38 i asteryzm Kot z Cheshire w jednym polu widzenia. W takim powiększeniu i horyzontalnym, wygodnym położeniu to po prostu klasa sama w sobie. Rys. 5. M36, M38 i kot z Cheshire widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. To widok przy którym można nabrać zupełnie innej perspektywy do otaczającego nas świata, problemów, błahostek. Człowiek zaczyna po prostu zdawać sobie sprawę, jak niewielkim okruchem jest w tym całym kosmicznym spektaklu. Jak nieznaczącym pikselem próbującym odegrać jakąś niby istotną rolę próbuje być. Z drugiej strony zaczynamy się zastanawiać, czy te migoczące punkty, inne odległe i nieznane nam światy to czyjeś miejsce? Czy ktoś lub coś spogląda gdziekolwiek na nas w taki sam sposób jak my? Czasami warto puścić wodze fantazji, zanurzyć się w niemożliwych scenariuszach niczym dziecko. I poza wszelkimi regułami. Poza prawami płynącymi z fizyki i innych nauk - pomarzyć. Ot tak, po prostu. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  11. Lornetka 16x50 ma źrenicę wyjściową w granicach 3mm (tj. 50mm / 16 = 3,12mm). Czyli jest niestety dość ciemna pod kątem obserwacji nocnego nieba. Dla porównania typowe lornetki nocne (zmierzchowe) mają źrenicę w granicach 7mm, czyli ponad dwa razy większą (np. w przypadku lornetki 7x50 źrenica wyjściowa wynosi:: 50mm / 7 = 7,14mm). Natomiast lornetki określane jak uniwersalne mają źrenicę wynoszącą ok. 5mm (np. 10x50). Im większa źrenica wyjściowa lornetki, tym więcej światła wpada do oczu obserwatora, a tym samym większa jest jasność obserwowanych obiektów. Czyli lornetka o mniejszym powiększeniu, ale jaśniejsza, może pokazać w nocy więcej niż bardziej powiększająca, ale ciemniejsza. Tym bardziej, jeśli ma to być lornetka do obserwacji z ręki, gdzie większe powiększenie negatywnie przekłada się na większe drgania obrazu, a tym samym na dostrzegalność szczegółów i sam komfort obserwacji. O wpływie jakości optyki na obraz już nie wspomnę. Dlatego faktycznie możesz pomyśleć o zmianie lornetki na inną.
  12. Baaardzo długo wyczekiwałem na choćby kawałek czystego nieba, choćby dziurę w chmurach i wreszcie się doczekałem. Od rana widziałem za oknem tylko chmury, prognoza zapowiadała fatalne warunki, ale na radarach i zdjęciach z satelity widziałem przemieszczającą się dziurę w chmurach i po cichu liczyłem, że zahaczy o okolice mojego domu. Od miesiąca nie było u mnie pogody, frustracja narastała, szczególnie, że kupiłem sobie ostatnio lornetkę od kolegi @GKG i liczyłem po cichu na jej testy pod gwiazdami. Udało się, chmury na ok 40 min się rozeszły, przynajmniej te większe, bo wysoko gdzieś tam były jeszcze niewielkie chmury, ale po długiej przerwie w obserwacjach, nawet mi nie przeszkadzały. Słów kilka o lornetce. Budżetowy Praktica Toucan 10x50, ładnie leży w rękach, wygodna w obserwacji. Przyszła do mnie rozkolimowana (jak zwykle podziękowania należą się poczcie polskiej), ale po konsultacjach z @GKG szybko to ogarnąłem i była gotowa do obserwacji. Wyszedłem na taras po godzinie 22 i oczywistym, pierwszy celem był Messier 42. Powiem tak, WOW. Obserwacje dwuoczne są świetne, głębia, efekt niemal 3D, to coś, co miałem nadzieję zobaczyć i nie zawiodłem się. Cały Orio prezentował się świetnie. Byłem zaskoczony, że nie dokuczała aberracja chromatyczna, czego się troszkę obawiałem, kupując lornetkę nie za miliony monet. Tutaj tylko na Syriuszu można było dostrzec wyraźniejszą niebieską obwódkę, ale nie raziła ona w oczy i nie przeszkadzała w obserwacjach. Jak już byłem w okolicach Syriusza, to zerknąłem na M47 i M46. Mimo, że była nisko mgła i same gromady były nisko, to M47 zobaczyłem bez większego problemu, z M46 było gorzej. Wydawało mi się, że była mgiełka, ale pewności nie mam. Uznałem, że trzeba szukać obiektów wyżej. Powędrowałem więc w okolice Raka, gdzie w samym centrum jest M44. Mrowie gwiazd, łatwe do rozdzielenia, gromadka po prostu prezentowała się bardzo dobrze. Troszkę poniżej, była kolejna M-ka, a mianowicie M67. Tutaj już bez wodotrysków. Dosyć solidnie wyglądający obiekt, ciut więcej niż mgiełka. Jako że przemieszczałem się dalej w lewo, to zawędrowałem do gwiazdozbioru Lwa i potem Wielkiej Niedźwiedzicy. W lwie chciałem zobaczyć, czy dam radę wyłuskać jego słynny kwartet. No niestety, warunki nie te, Lew za nisko a i lornetka nie jest chyba do takiej drobnicy. W niedźwiedzicy chciałem zerknąć na kolejne M-ki, czyli M108, M97 oraz Galaktyki Bodego. No i znów niepowodzenie. Ani planetarki M97, ani galaktyk nie udało mi się dostrzec. To był moment, kiedy musiałem zejść z tarasu na trawę i odejść troszkę od domu, żeby popatrzeć na zachodnią część nieba. Zacząłem od sporej ilości gromad w Kasjopei. Po kolei dostrzegłem delikatne NGC 225, a potem na raz M103, NGC 663 i wydaje mi się, że NGC 457, ale tutaj to nie jestem pewny. Jak już byłem w tej okolicy, to nie mogłem nie spojrzeć na Gromadę Podwójną X Perseusza. Pięknie się prezentuje w lornetce z ogromną ilością gwiazd wokół siebie. Następny cel, M31. Tutaj zaskoczenia nie było, galaktyka ładnie wygląda w takich powiększeniach, zgodnie z oczekiwaniami Na koniec zostawiłem sobie najlepsze, czyli oczywiście Plejady. M45 nie zawiodły oczekiwań. Właśnie w tym celu kupiłem sobie lornetkę. Dodatkowo zerknąłem sobie na Hiady, które również prezentowały się bardzo ładnie, szczególnie z Aldebaranem na pierwszym planie, który jednak częścią Hiad nie jest. Tuż przed końcem sesji wróciłem jeszcze do Oriona, zerknąłem na mgławicę i schowałem się do domu, bo przyszły chmury. Podsumowując. Lornetka, to jest zdecydowanie wygoda w obserwacjach. Nie trzeba zawsze tachać Syntę 8", żeby zobaczyć piękne widoki na niebie. Nie do wszystkiego są potrzebne duże powiększenia. Moim pierwszym wrażeniem po obserwacjach, jest to, że lornetki są stworzone do obserwacji gromad otwartych, bo te po prostu prezentują się świetnie w takich powiększeniach. Minusem jest jednak stabilność takich obserwacji, szczególnie obiektów, które są wysoko. Mocno przeszkadza, że wszystko się trzęsie, bo niby trzymasz ręce sztywno, lornetka nie jest jakaś ciężka i duża i wydaje się, że powinno być ok, to przy 10x powiększeniu, gwiazdki po prostu latają. Na pewno pomógł stół na tarasie, na którym mogłem oprzeć ręce i prowadzić obserwacje, ale nie nadaje się on, jak obiekt jest wysoko, wtedy jedynym wyjściem jest chyba się położyć na leżaku, lub po prostu na kocu, no ale zimą to nie najlepszy pomysł To by było na tyle z pierwszych wrażeń Liczę że pogoda w tym roku pozwoli jeszcze popatrzeć w niebo, mimo, że prognozy nie są najbardziej optymistyczne.
  13. 21.12.2020 (godz. 16:30), Krosinko Na ten dzień czekało wielu miłośników astronomii. Wielka Koniunkcja Jowisza i Saturna nadeszła. Można śmiało przyznać, że spora część województwa wielkopolskiego wygrała dziś na loterii. Trafić warunki pogodowe o tej porze roku to naprawdę wielkie szczęście. O tym, że jest spora szansa na widoczność koniunkcji dowiedziałem się już w ciągu dnia spoglądając co jakiś czas na zapisy zdjęć satelitarnych. Jednak im bliżej wyznaczonej godziny, tym szanse nieco topniały, gdyż na południu zaczęły się gromadzić rozległe cirrusy. Spojrzałem przez okno chwilę przed końcem obowiązków - bez zmian, chociaż widoczne prześwity. Pojawiła się nadzieja, tym bardziej że cały wschód, zachód i północ były wręcz czyste. Przygotowałem nieśmiało lornetkę 10x50. Nagle z pokoju obok słyszę wołanie: "Tato, widać Księżyc!" Skoro widać Księżyc to zapewne Jowisza i Saturna również - pomyślałem. Ruszyłem na polowanie. Nie myliłem się. Nieuzbrojone oko pozwoliło dostrzec wyraźnie Jowisza. Gazowe olbrzymy były tak blisko siebie, że światło tego pierwszego wręcz przygaszało Saturna niczym gwiazda podwójna. Spojrzałem przez okno używając lornetki 10x50 - widok był przepiękny. Cztery księżyce galileuszowe w postaci kropek, kulą będąca Jowiszem, a obok Saturn, który nie był punktem, a wyraźnym obwarzankiem. Chwilę później oglądałem ten sam obrazek w lornetce 15x70 na pobliskiej polanie. Planety były już na tyle nisko, że pływająca atmosfera stworzyła pewnego rodzaju filtr. Światło nie oślepiało, a Saturn ukazał delikatnie widoczność swoich pierścieni, co pozwoliło wyłuskać nawet ich ulotne odseparowanie od samej planety, co zdarzyło mi się po raz pierwszy w lornetce 15x. Planety były bajecznie i blisko ustawione obok siebie. Dzieliła je odległość zaledwie około 6 minut kątowych! To naprawdę robi wrażenie! Spoglądałem na tą parę przez dobrych kilkanaście minut. W końcu warstwa zanieczyszczeń na niebie zrobiła się tak duża, że musiałem zakończyć sesję obserwacyjną. Wizualizacja Jowisza i Saturna w polu widzenia lornetki 15x70 Źródło: Aplikacja Stellarium Co ciekawe jeszcze kilka miesięcy temu kupując teleskop myślałem właśnie o tym dniu. Rzeczywistość dość mocno weryfikuje plany i dziś zamiast teleskopu miałem przy sobie niezawodną i zawsze gotową do użycia lornetkę (teleskop zaś stał w pomieszczeniu gospodarczym). Napiszę więcej - wcale nie żałuję tej decyzji. Ktoś zapyta: "Ale jak to? Planety i lornetka?" Oczywiście, że tak. Trzeba być jednak świadomym, że w tego typu obserwacjach nie chodzi o wyłapywanie detali, lecz o kontekst i perspektywę. Dzięki temu mogłem doświadczyć tego zjawiska w zupełnie odmienny sposób, który z całą pewnością zostanie w pamięci na całe życie. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : -) Wielka Koniunkcja Jowisza i Saturna 2020 - obserwacje lornetką 15x70 Źródło: Zdjęcie własne
  14. Dziwna ta zima, podczas której śnieg widzieliśmy tylko przez godzinę, a mrozów nie było praktycznie wcale. Jedynie w pogodne noce niestrudzony Myśliwy, wraz z wiernymi psami powtarza mantrę o porze roku, której nie ma. Gdy we wtorkowy wieczór łowca znów się zjawił, jego psy zawyły głośniej niż zwykle, a ja zebrałem się błyskawicznie. Czasu miałem niewiele - okno pogodowe dawało mi maksymalnie półtorej godziny obserwacji. Ale nie chodziło przecież o długi maraton, a raczej o chwilę spokoju i sprawdzenie, czy wszystkie messiery świecą na swoich miejscach. Po dwudziestu paru kilometrach jazdy odbijam w lewo, w błotnistą drogę po lasem - auto zaczyna tańczyć, koła buksują raz po raz, ale ten nieco stresujący, trzystumetrowy poślizg doprowadza mnie w końcu do trawiastej zatoczki pod lasem. Tu się stoi niemal pod drzewami, których gałęzie zabierają kawał wschodu i zachodu, za to mniej dokucza wiatr i nie trzeba brodzić w błocie. Temperatura jest znośna, a ziemia i trawy są przesiąknięte wonią przedwiośnia. Toczący się nisko nad zachodnim horyzontem wał chmur każe się spieszyć, więc nie tracę czasu na wyjmowanie atlasu, a od razu wieszam Tereskę na Sliku, a Fujinona na szyi. Parę głębokich wdechów i szybkie spojrzenie w niebo, by wiedzieć czego szukać, a co odpuścić. Klepsydra Oriona wyraźnie się już przechyla w prawo, Zając zagrzebuje łapy w ciemnych zabudowaniach na horyzoncie, a Byk kładzie pokornie głowę. Od wschodu, tam gdzie Spica ledwo wystaje ponad linię drzew, słychać głośno krzyczące żurawie. Pod Lwem zieje pustka ledwo zaznaczona grzbietem Hydry, ginącym w coraz wyższych łunach nieodległych miejscowości. Pierwsze spojrzenie na M 42 rozczarowuje. Może to brak adaptacji, a może warunki nie są najlepsze. Przeskakuję na Chichoty, ale coś je odziera z blichtru. Myślę, że to trójmiejska łuna, ale szybko okazuje się, że w ciągu paru chwil nadciągnęła forpoczta zachmurzenia. Jakieś drobne, ledwo widoczne włókna wyraźnie przygaszają nawet najjaśniejsze obiekty głębokiego nieba. Wycelowuję w piętę Kastora, Messier 35 nie powala. Podobnie jest ze słabą w tych warunkach M 41. Chyba długo nie zabawię, ale głód każe mi jeszcze zostać. Zostawiam Tereskę, i skaczę sobie beztrosko po klasykach z Kową 12x56. Chwilę później zamieniam ją na Fujinona 10x50. Cóż, zawsze się to tak kończy - chyba, że w pobliżu jest Nikon WX. Gołym okiem wyłapuję asteryzm Kij Lacrosse, chwilę później jestem tam już z Fujinonem. Cała menażeria wokół Kota z Cheshire jest wyraźna i przestrzenna. Kawałek w lewo kipi jasna M36. Przypominam sobie o Barnardzie 34 i LDN 1550, ale tego pierwszego nie widzę, a położenia drugiej nie pamiętam dość dokładnie. Muszę się więc zadowolić ledwo widoczną lub wyobrażoną smugą LDN 1555 i 1557. Chyba jednak wyobrażoną. Wracam do Koźląt - tutaj wyobraźnia nie musi nic dodawać, widzę ślad wachlarza LDN 1477, a na prawo jakieś dalsze pociemnienia. Notuję jeszcze w pamięci wyciągnięty romb wokół Collindera 62 i odwiedzam Perseusza, tu i ówdzie okraszonego przepływającymi, rdzawymi od lamp chmurami. Miejscami daje to niesamowity efekt, jakby ktoś wyciął ze zdjęć dobry tuzin barnardów i nałożył je na widoczny w lornetce kadr. Rzeczywiste ciemnotki są znacznie skromniejsze - ślad Tokyo 994 jest nikły, choć pobliskie Melotte 20 i NGC 1528 mają swoje lepsze momenty. Przeskakuję na wschód, gdzie niebo jest chyba mniej zapaskudzone. Galaktyki są skromne, a przepływające chmury zabierają nawet te, które zwykle są nietrudne do wyłapania. W Lwie dostrzegam tylko M 66, NGC 2903 gdzieś mi się gubi. Odwracam się ku Niedźwiedzicy przebijającej przez gałęzie. Jest coś urzekającego w parce messierowych smug nad Dubhe. Messier 51 również daje się łatwo złapać, lecz Sowa jest już nieco wątpliwa. Wpadam jeszcze nad ogon Niedźwiedzicy po Messiera 101, wyłuskuję Słonecznik (M 63) i małą krągłą M 94 nad Sercem Karola. Ponownie odwiedzam M 42 i tym razem jest nadspodziewanie pięknie. Wracam do Tereski, a ta potwierdza, że niebo się przeczyściło. Wielka Mgławica rozpościera zachodnie ramię na ponad 20 minut łuku. Nie przypominam sobie, żeby tak daleko sięgał jej płaszcz. Wschodnie ramię jak zwykle - bardziej wyraziste, lecz wąskie i krótkie. Nic się nie zmienia od lat, ale oko wciąż nie może się napatrzeć. Rybi Pysk wżera się mocno i wyraziście, a tuż pod Trapezem laserunek mgławicy przechodzi w mocny impast. Przechodzę wyżej, przez wyraźne M 43 i NGC 1981 do M 78. Zachodnia krawędź jest mocno odcięta za sprawą LDN 1627, wschodnia rozlewa się wachlarzem i urywa szybko. Bez trudu łapię najjaśniejszy fragment Pętli Barnarda i wiszącą obok NGC 2112. Jeszcze raz odwiedzam piękną już M 35 z towarzyszkami (NGC 2158 i 2129), lecz moją uwagę najskuteczniej przyciąga Collinder 89. To chyba jeden z moich najulubieńszych kadrów zimowych, w którego przestrzeni, kolorystyce i asteryzmach zatapiam się przez dłuższą chwilę. Robię się zmęczony, więc lista klasyków gwałtownie się kurczy. Łapię w Teresce cały Triplet Lwa, jeszcze raz odwiedzam M 51 z jej magellanem, chwilę męczę kark na trójcy M 81 - M 82 - NGC 3077 i wracam do Fujinona. Zatrzymuję się na obu messierach w Raku, ale moją uwagę dłużej przykuwa sześćdziesiąty siódmy. Dostrzegam wyraźny pierścień Rozety a kawałek nad Betelgezą - uroczą plamkę NGC 2194. Tej ostatniej poświęcam parę minut, próbując dostrzec ślad ziarnistości, ale tu nawet 22x85 się poddaje. Chwilę jeszcze wpatruję się w tę gromadę przez Fujinona, odcinając wszelkie myśli. Ale w końcu przychodzi ta, która każe się zwijać. Na parkingu pod domem Lew wisi zaskakująco wysoko, a ja dobrą chwilę się zastanawiam, czy w Blizinach był niżej nad horyzontem, czy po prostu bliżej.
  15. Okolica Kutna nocą jest wprost cudowna. Deszcz zacina, więc cały świat (poza przydrożnymi drzewami) zlewa się w ciemnoszarą masę, w której raz na jakiś czas mignie kątem oka budynek wycięty przez łunę, której bezpośredniego źródła jakoś nigdy nie widać. Rejon wygląda na niezamieszkały i zaświetlony jednocześnie. Geograficzny środek Polski urzeka geometrią. Drogi do bólu proste, zakręt zdarza się raz na parę minut - a może rzadziej? Wyobrażam sobie, że czasem któryś z mieszkańców tych okolic wrzuci na fejsbuka selfie z zakrętem i oprócz polubień, zbiera pełne zazdrości komentarze w rodzaju “Aaaach, skręcałbym!”. Wiatr z deszczem robią próbę generalną najbardziej mokrej odmiany jesieni, tej zupełnie nie-złotej, ale jakże polskiej. Żeby znaleźć się w takim miejscu i takiej chwili celowo, trzeba mieć naprawdę dobry powód. Mój był więcej niż dobry. Dwa dni wcześniej niespodziewanie odzywa się do mnie Jesion. Pyta czy mam czas na jakąś pisaninę - w zasadzie to nie mam. Ale kiedy pada hasło “WX”, czas się zawsze znajdzie. Pierwszym problemem na jaki napotykamy, jest obawa przedstawiciela firmy Nikon na wysyłkę lornetki kurierem. Szybko jednak dogadujemy się z Adamem na spotkanie gdzieś w połowie drogi między Trójmiastem a Warszawą. Jeszcze nieco później okazuje się, że udostępniony do zrecenzowania egzemplarz to 7x50. Prawdę mówiąc, liczyłem na zobaczenie się z modelem 10x50, w którym jestem beznadziejnie zadurzony od zlotu w Stężnicy. 7x50 nieco studzi mój zapał, gdyż żadna lornetka o tych parametrach nigdy trafnie do mnie nie przemówiła. Ale kilka godzin jazdy autem dają czas na znalezienie powodów, by myśleć inaczej. Być może nigdy nie chodziło o niewłaściwe powiększenie, mogło natomiast rozbijać się o wąskie pole widzenia, które cechuje ogromną większość lornet 7x50. Co do samego poweru, problemu być nie powinno. Po pierwsze, jeśli mam okazję, chętnie sięgam po 8x30 lub 8x40/42. Lubię przegląd pola w tej skali i potrafię na dłuższy czas zawiesić się w ten sposób. Po drugie, Sard 6x42. Legendarny kloc pamiętający Drugą Wojnę Światową, pancerny (jeśli nie przeciwpancerny), ciężki, przestarzały - a mimo to wciąż doskonały. Lornetka, która pod dobrym niebem robi kolosalne wrażenie swoją transmisją i niebanalnym, 70-stopniowym polem widzenia. Doskonały sprzęt pod ciemne niebo. Tak więc - teraz jest realna szansa, że pewna lornetka 7x50 przemówi do mnie. Ma na to nieco ponad tydzień Spis treści: II. Dekartonizacja i pierwsze światło III. Intermezzo - Nikon WX 10x50 w Stężnicy IV. Parametry i aberracje (jakie aberracje?) V. Sesja i podsumowanie
  16. Zobacz ogłoszenie [K] Nikon Action EX 10x50 lub Kamakura 10x50 Jak w temacie, szukam lornetki Nikon Action EX 10x50 lub Kamakura 10x50. Szukanie aktualne do czasu, aż nie poinformuję o kupnie Oferent dexter77 Date 24.01.2018 Cena Kategoria Lornetki
  17. Cześć wszystkim! Wiem, że jest mnóstwo osób, które poruszają ten temat, jednak chciałabym dowiedzieć się nieco więcej o sprzęcie, parametrach, co się sprawdzi w konkretnych warunkach etc. Jestem całkowicie zielona w tym temacie, jedynie desperacko porwałam lornetkę od dziadka (chyba 7x50), co prawda myśliwską, ale lepiej to niż nic! Na forach polecacie 10x50, 15x50, w hasłach 'lornetka dla początkujących' znajduję też takie 20x70. Jaka tak naprawdę jest różnica? Czy potrzebuję statyw? Jakie obiekty polecacie do obserwacji ze sprzętami o takich parametrach? Najczęściej oglądam gwiazdy na podwórku, co prawda mieszkam na wsi, ale w promieniu 30 m są latarnie. Chciałabym, żeby lornetka posłużyła mi na wiele lat, bo jeśli będzie to koszt 500zl to na pewno predko nie będę mogła pozwolić sobie na zakup teleskopu. Za góry dziękuję za każdą pomoc. Pozdrawiam, Monika
  18. Witam! Poniżej przedstawiam wrażenia z obserwacji, po prawie miesięcznej gwiezdnej posusze. Miejsce i czas obserwacji: Pogrzebień, 09.12.2014r., 18.00-19.00. Wielotygodniowy brak czystego i ciemnego nieba sprawił, że jak tylko pojawiły się gwiazdy, z radością wyszedłem na podwórko, mając zaledwie tylko godzinę na przegląd najciekawszych obiektów. Wziąłem ze sobą Nikona Action EX 10x50 ze statywem fotograficznym i plastikowe krzesło ogrodowe z oparciem. Pierwsze pół godziny poświęciłem na znany i lubiany obiekt jesiennego nieba: M31 – galaktyka była akurat w zenicie. Wystarczyło jednak odpowiednio usiąść na krześle tak, by głowa oparła się o oparcie, wyregulować długość statywu i nachylenie lornetki i opierając o ziemię dwie nogi statywu złapać się za nie, by móc komfortowo wpatrywać się w M31 w zenicie, bez żadnego zmęczenia spowodowanego koniecznością utrzymywania lornetki, czy trwania w jakiejś niewygodnej pozycji. Im dłużej się wpatrywałem, tym więcej widziałem (normalna sprawa). Najpierw wyłonił się piękny ciemny pas pyłu, potem pobliskie galaktyki M32 i M110. W trakcie obserwacji chyba 4, albo 5 satelitów przecięło galaktykę w pół. „Odsłoniło” się również, mnóstwo mniejszych gwiazdek. Pierwszy raz tak długo obserwowałem jeden obiekt – i w żadnym wypadku nie jest to nudne. Naprawdę warto niekiedy poświęcić więcej czasu, by gruntownie napatrzeć się na coś tak pięknego! Do tej pory mam przed oczami ten kawałek nieba. Pozostałe pół godziny poświęciłem 3 obiektom po 10min. Skierowałem lornetkę lekko w dół (trzeba było zmienić pozycję siedzenia) i wycelowałem w M33. Znalazłem ją bez trudu i przyznam szczerze, że wcześniej nie widziałem jej przez lornetkę tak wyraźnie! (być może to zasługa półgodzinnego wpatrywania się w M31). Doskonale odcinała się od tła; miałem nawet wrażenie, że widzę jej spiralną strukturę, a na pewno nie była to zwykła jasna plama. Następnie lornetka znowu powędrowała wyżej, bo w planie miałem NGC 457 (Gromada Sowa, lub asteryzm E.T.). W powiększeniu lornetki widoczne były jasne „oczy” i w ich blasku jakby trochę nikła reszta gwiazd. Doskonale natomiast widać było całą gromadę zerkaniem i rzeczywiście w ten sposób pięknie widać było nocne ptaszysko z rozłożonymi skrzydłami (przez teleskop natomiast zawsze widzę E.T.). Na koniec przyglądnąłem się Plejadom, M45. Jak zwykle pokusiłem się próby dostrzeżenia mgławicy, jednak oczywiście bezskutecznie. Słyszałem, że w lornecie 25x100 jest to możliwe, ale to już inny kaliber. Próbowałem natomiast wyłuskać jak najwięcej różnic w kolorach gwiazd, oraz dostrzec trzy gwiazdy tuż przy Alkione. Było trudno przy tym powiększeniu, blasku od Alkione i blasku od najjaśniejszej gwiazdy z obserwowanej trójki, ale udało się dostrzec całą trójkę. Tak oto minęła godzina spokojnej kontemplacji Bożego stworzenia. Przy okazji zauważyłem, że podobnie jak z astrofotografią - gdzie lepiej poświęcić jedną noc (albo więcej) na jeden obiekt, niż próbować złapać pięć srok za ogon - w obserwacjach lepiej zdecydować się na kilka zasadniczych obiektów, niż gonić po niebie tam i z powrotem:)
  19. Dziś miała miejsce cicha premiera czterech nowych lornetek na naszym rynku - Delta Optical Extreme 7x50, 10x50, 10,5x70 i 15x70. Zdjęcie ze strony Delta Optical Coś nowego? I tak, i nie. To kolejna odsłona klonu Fujinona ze stajni United-Optics, czyli serii BA8, którą znamy pod postacią takich brandów jak TS Marine, Oberwerk Ultra, Garrett Optical Signature Series czy Orion Resolux. Z cech wspólnych dla całej serii - możemy spodziewać się pancernego wykonania, bardzo dobrych powłok FMC, bardzo dobrego wyczernienia i wzorowej mechaniki. No i oczywiście pracy na pełnej aperturze za sprawą solidnie umocowanych, dużych pryzmatów Główna cecha wyróżniająca serię DO spośród bliźniaczej konkurencji to użycie szkła niskodyspersyjnego (ED) w obiektywach. Warto wspomnieć też, że oprawy okularów mają gwint filtrowy 1,25" (podobnie jak seria TS Marine). Widoczną, ale wyłącznie estetyczno-kosmetyczną różnicą jest kolor gumy - ze zdjęć wynika, że jest zbliżony do brązu znanego z lornet William Optics. Do modeli 10,5x70 i 15x70 dołączana jest walizka do przenoszenia, a do mniejszych - 7x50 i 10x50 - dołączane jest pół-sztywne etui (wygląda na identyczne z tym dołączanym do lornet WO ED). Trochę szkoda - wydaje mi się, że w przypadku mniejszych lornet lepiej sprawdziłaby się torba na ramię (jak w przypadku "zielonych bliźniaczek" - m.in mojego Resoluxa). Bardzo ciekawi mnie ewentualne porównanie modelu DO Extreme z którymś z modeli brandów nie-ED (chociażby moim Oberwerkiem Ultra) lub z lornetkami WO 10x50 ED i 7x50 ED. I chociaż przyznam, że ani w moim Resoluxie 10x50 ani Oberwerku 15x70 aberra specjalnie mi nie dokuczała, to intryguje mnie, czy to, co znam jako bardzo dobre może się okazać lepsze - w tym samym budżecie. Ostrość obrazu w moim Resoluxie oceniam jako bardzo dobrą - a jednak WO 10x50 ED dawała jeszcze delikatnie ostrzejszy rysunek (różnica subtelna, ale dająca się zauważyć). Jeśli tylko jakość powłok, wykończenia i bardzo dobra powtarzalność będzie stała na takim samym poziomie jak w przypadku lornet większych firm (Teleskop Service, Oberwerk), to możemy się spodziewać prawdziwego hitu. Z miłych niespodzianek - Astromarket objął wszystkie cztery modele promocją zdejmującą 5% ceny. Linki: 7x50 10x50 10,5x70 15x70
  20. Info przy rysunku:) Cienkopis 0.2mm, wiszer+ węgiel
  21. Witam wszystkich To mój pierwszy post na forum, chociaż czytam je od pewnego czasu dość dokładnie przynajmniej w zakresie interesujących mnie tematów: pierwsza lornetka - jaka, za ile, co widać, czego nie widać i dlaczego? Dzięki waszym wpisom znalazłem odpowiedź na praktycznie wszystkie pytania jakie mogły mi się nasunąć i dokonałem wyboru, a nawet zakupu. Stałem się włascicielem (chyba szczęśliwym-czekam na paczkę) Nikona 10x50 EX CF. Dwa słowa o mnie i skąd zainteresowanie tematem tego co nad głową nam mruga. Mam już swoje trzydzieści latek z (całkiem konkretnym) okładem, zajmuję się zawodowo fotografią reportażową, a dokładnie reportażami podróżniczymi. W związku ze swoimo foto-wyjazdami (podobno takie rzeczy określa się mianem "projektów" aby mądrzej brzmiało ) trafiłem na Saharę. Nie potrafię opisać słowami wrażenia jakie robi nocne niebo w miejscu tak odległym od najbliższej latarni ulicznej, że zapomina się o całym świecie. Można powiedzieć, że "zmarnowałem" dwie noce leżąc na dachu samochodu i patrząc przed siebie. Pewnie doskonale znacie uczucie zanurzenia w gwiazdach. Mnie to wtedy spotkało po raz pierwszy i trzyma do dzisiaj. Być może dlatego, że obie noce byłem sam, co dodatkowo potęgowało wrażenie oddzielenia od cywilizacji? Nie wiem kiedy teraz trafię w tak dogodne miejsce do "podróży między gwiazdy", chcę być jednak do niej lepiej przygotowanym. Stąd pomysł aby wyposażyć się w odpowiedni osprzęt optyczny. I tutaj wkraczacie wy ze swoimi poradami i uwagami które skrupulatnie zbierałem robiąc notatki przez kilka dni. Gdy już dowiedziałem się co chcę, za ile i po co wybór był łatwy - Nikonem od lat fotografuję, ufam jakości oferowanej przez szkła tej firmy i mam nadzieję, że nie zawiodę się i tym razem. Pierwsza moja myśl - chyba naturalna u nowicjusza - kupię sobie teleskop. Na szczęście moja powściągliwość przy wydawaniu pieniędzy i wasze porady na forum uratowały mój budżet świąteczny Być może kiedyś kupię coś większego ale zanim to nastąpi będę się skupiał na nauce patrzenia. Wiem, jak jest to ważne w fotografii. Zakładam, że w przypadku patrzenia w niebo jest dokładnie tak samo: aby zobaczyć (i uchwycić na zdjęciu), trzeba umieć patrzyć, a posiadany sprzęt to sprawa całkiem wtórna. Kończę bo się rozpisałem, a pewnie macie ciekawsze rzeczy do czytania Postaram się dać znać jak wyglądają pierwsze wrażenia całkiem początkującego posiadacza lornetki (nigdy żadnej nie miałem, nawet zabawkowej, w sumie nie wiem dlaczego).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.