Jump to content

Search the Community

Showing results for tags '15x70'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Questions and Answers
    • Getting Started: Equipment
    • Getting Started: Observing
    • Various questions
  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Miłośnicy kina saj-faj (sci-fi) UWAGA SPOILERY!'s Tematy

Blogs

  • Adam Jesionkiewicz - prywatnie
  • monter's blog
  • antyqjonowy blog obserwacyjny
  • McArti's Blog
  • P@weł's Blog :)
  • Piotrek T.'s blog
  • Andee's Blog
  • Szymek Ozimek's Blog
  • wlad's Blog
  • napi's Blog
  • efmerydy
  • Kozacki blog
  • 13dzikos' Blog
  • HAMAL's Blog
  • Skarbek82's Blog
  • Na zawsze MY!
  • Janoosik's Blog
  • ALFowy kajet
  • syrcyr
  • -=Dvc=-'s Blog
  • cerber6's Blog
  • elwira's Blog
  • Ori's Blog
  • AstroPamietnik - Limax7
  • Pamiętnik obserwacji
  • eReS' Blog
  • igetri's Blog
  • maron1974's Blog
  • Kamillo Blog
  • Jerzy's Blog
  • Głowa w chmurach. Chmury w głowie.
  • pepelita blog
  • Yes's Blog
  • hanysiak's Blog
  • test' Blog
  • Landisl's Blog
  • DawPi's Blog
  • lech's Blog
  • rolba
  • KrzysztofCz's Blog
  • Andrev's Blog
  • Inny Wymiar
  • CYGNUS - blog Miłka
  • Paweł Trybus - wyklęty blog
  • Wyn(at)urzenia Wimmera
  • Bemko's Blog
  • Krawat's Blog
  • dalva's Blog
  • Planeta dla każdego - MRA 2009
  • 4a3d2a1m's Blog
  • Pewu's Blog
  • Adam Janicki's Blog
  • DaVidoSSBlog
  • sawes1's Blog
  • CLEAR SKY
  • Podróż do gwiazd
  • Adam_Jesion Blog
  • ekolog's Blog
  • Notatnik NH2501
  • astrowojto's Blog
  • astrowojto's Blog
  • astronomus' Blog
  • astronomus' Blog
  • ekolog's Blog
  • ekolog's Blog
  • anum's Blog
  • delete
  • Obca Planeta
  • Sliwczak Blog
  • crystal's Blog
  • mattman12
  • mn.gliwiceBlog
  • mn.gliwiceBlog
  • olciaBlog
  • wiesioBlog
  • wiesioBlog
  • kondi885Blog
  • kondi885Blog
  • madzik_Blog
  • SironfinBlog
  • madzik_Blog
  • airmanxdBlog
  • UrsulaBlog
  • UrsulaBlog
  • WyciorBlog
  • azurek50Blog
  • azurek50Blog
  • Marcin_K12
  • Marcin_K12's Blog - ATM SZUKACZE
  • FiloBlog
  • mateusz060796Blog
  • mateusz060796Blog
  • Życie poza Ziemią
  • Alien7101Blog
  • Nieistotne - między wierszami
  • AdalbertBlog
  • Historia moich zainteresowań
  • AstroParody
  • Test
  • X
  • technikalia astronomii
  • Adam Nowak - blog
  • ASI 034 MC - testy
  • slvmtzBlog
  • Piotrek GuzikBlog
  • Egzoplanety
  • GrzędzielBlog
  • oleks24fBlog
  • Patrzone
  • Ciekawostki ze świata o świecie
  • Instrukcja życia w systemie...
  • Binokular WO i Reduktor ogniskowej f0,6
  • SynScan Pro GOTO HEQ5
  • Instrukcja życia w systemie...
  • Lornetki
  • Pogromcy Light Pollution's Blog

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Categories

  • 3D print files - files
  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny


Member Tittle

Found 17 results

  1. 02.10.2021, Folwark Sulejewo Wyczekiwane pogodne noce w końcu się pojawiły, a razem z nimi nadszedł październik. Tym razem na Folwarku rozstawiliśmy się w głębi pola, a nie jak zazwyczaj przy głównej drodze. Nowa miejscówka położona jest na niewielkim obniżeniu terenu, dzięku czemu udało się wyciąć oślepiające światła z oddali. Dodatkowo zyskaliśmy pełen dostęp do północnej części nieba, co wcześniej stanowiło nie lada wyzwanie ze względu na znajdujące się w pobliżu śródpolne zadrzewienia. W moim odczuciu ta lokalizacja jest znacznie lepsza, nawet pomimo minimalnie gorszego dojazdu. Na obserwacje przyjechałem bez żadnego przygotowania, po prostu chciałem popatrzeć na losowe obiekty, ot tak. Zacząłem od Gromady Dzika Kaczka. Konstelacja Tarczy jest już dość nisko, dlatego M11 specjalnie nie zachwycała. Mimo to w lornetce 15x70 można było dostrzec jej charakterystyczny kształt, była bardzo jasna. Na chwilę odbiłem jeszcze w okolice Wężownika do gromad IC 4665, potem IC 4756 i do mojej ulubionej w tej okolicy NGC 6633 - zawsze urzeka mnie jej nietuzinkowy podłużny kształt. Popatrzyłem jeszcze przez chwilę na okolice gwiazdy Altair i odbiłem na drugą część nieba. Tam ukazały się już dość wysoko Plejady. Powoli zaczyna się sezon na M45, więc chciałem spróbować dostrzec Mgławicę Merope, czyli NGC 1435 w okolicy gwiazdy o tej samej nazwie. Zainspirowany kilkoma postami i doniesieniami na forach, że mgławica jest widoczna nawet w 10x50 postanowiłem na nią zapolować z 15x70. Niestety bezskutecznie. Być może obiekt wciąż jest za nisko? Rok temu również nie udało mi się zobaczyć ani razu mgławicy. Broni nie składam, z pełną adaptacją wzroku będę tu wracać regularnie podczas kolejnych sesji. Skoro Łabędź jeszcze wysoko to wyciągnąłem lornetkę 10x50 z filtrami. Chciałem sprawdzić raz jeszcze, czy aby na pewno widać Trójkąt Pickeringa w Mgławicy Welon. Tym razem obok mnie obserwował Polaris, więc liczyłem rownież na jego potwierdzenie widoczności tej ulotnej mgiełki. Przejrzystość nie była tak dobra jak ostatnio, ale pojaśnienie definitywnie majaczyło w tej lokalizacji. Przy dłuższej adaptacji wzroku wyskakiwał raz po raz nawet podłużny delikatny kształt. Widoczność Trójkąta potwierdził Polaris. Dostrzeżenie tego fragmentu w lornetce 10x50 traktuję jako spore osobiste osiągnięcie w obserwacjach wizualnych niewielką lornetką, gdyż nie oszukujmy się - jest to dość niewielki, a zarazem trudny i wymagający element mgławicy. Dla pewności spojrzałem jeszcze na ten obszar bez filtrów, aby upewnić się czy nie ma tam niczego, co mogłoby zakłócać odbiór - nic z tych rzeczy. Przy okazji wskoczyła mi w pole widzenia dość owalna i charakterystyczna gromada NGC 6940. Potem błąkałem się znów z filtrami, tym razem w okolicy gwiazdy Sadr delektując się jaśniejszymi i ciemniejszymi obszarami, które robiły wyglądały bajkowo. Odbijając do Deneba spojrzałem na Mgławicę Ameryka Północna - ta po raz kolejny prezentowała się jako wyraźnie odcięty od tła obszar. Postanowiłem znów ściągnąć filtry z 10x50. Spojrzałem raz jeszcze w kierunku NGC 7000 i bach! Jest! Delikatny zarys widoczny bez filtrów. Wiedząc czego możemy się spodziewać z filtrami przy tego typu obiektach dość łatwo możemy je dostrzec i bez nich. Choć muszę przyznać, że jeszcze rok temu sprawiało mi to spory kłopot. Na zakończenie sesji spojrzałem jeszcze na Alpha Persei Cluster, Gromadę Podwójną w Persueuszu, Stock 2, czy też przepiękne Hiady, które coraz śmielej wkraczają na nocne niebo zwiastując nadejście chłodniejszych dni. Orion coraz bliżej. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  2. 02.09.2021, Folwark Sulejewo Niż i deszczowa aura w końcu odpuściły, na mapach zaczął coraz śmielej zaglądać wyż co skutkowało pogodnym niebem i to w dodatku bez Księżyca. Na miejscu jako pierwszy pojawił się Piotr, który przygotowywał sprzęt do łapania fotonów Galaktyki Trójkąta. Po krótkiej rozmowie rozstawiłem statyw z lornetką 15x70, a w międzyczasie Maciej spoglądał już na Gromadę Podwójną w Perseuszu przez swojego SkyGuide. Na wstępie skupiłem się na rejonach Wężownika. Miałem dość sporą ochotę na cztery obiekty z tego obszaru. Pierwszy rzut to spojrzenie na IC 4665. Obiekt zwany The Summer Beehive, czyli Gromada Letni Ul. Bardzo rozległa, wyraźna, wypełniająca spory obszar pola widzenia gromada otwarta. Nieco podobna do M44 w Raku, ale nie aż tak zwarta. Pod ciemnym niebem widoczna jako pojaśnienie, wystarczy wiedzieć gdzie spojrzeć. Potem przyszła pora na IC 4756 i NGC 6633. Dwie typowo lornetkowe gromady. W moim przekonaniu najlepiej wyglądają właśnie w powiększeniu 15x. Pierwsza z nich bardzo delikatna, składająca się z niezliczonej ilości drobnych jak pył gwiazd. W obserwacjach wizualnych przypominają bardzo subtelne iskrzące ziarenka piasku. Należy już do gwiazdozbioru Węża. Kierując lornetkę nieco na zachód dostrzeżemy drugą z gromad. Przy odpowiednim ułożeniu znajdą się one obydwie w jednym polu widzenia, co jest obrazem wręcz spektakularnym. NGC 6633 to obiekt zdecydowanie lepiej widoczny, lecz nieco mniejszy, a jego główne składniki tworzą razem podłużny pionowy kształt niczym nieśmiały rzeczny meander. Jeśli spojrzymy dokładnie na atlas i rozmieszczenie poszczególnych gwiazd to z lornetką 15x70 bez problemu zobaczymy także znajdującą się tuż obok mgławicę planetarną NGC 6572. Unosi się ona w przestrzeni jako wyraźny punkt o turkusowym delikatnym zafarbie. Dość łatwo ją przeoczyć, gdyż na pierwszy rzut oka wygląda po prostu jak gwiazda. Dopełnieniem sesji było uchwycenie gwiazdy 18 Scorpii, zlokalizowanej tuż pod Wężownikiem, ale należącej już do konstelacji Strzelca. Ta niby niczym nie wyróżniającą się gwiazda to pewnego rodzaju bliźniak naszego rodzimego Słońca. Jest bardzo podobna pod względem rozmiaru, koloru i wieku, a jej odległość to około 45 lat świetlnych. Teraz wyobraźcie sobie, że patrzycie z tamtych rejonów na Słońce - dla obserwatora będzie to widok praktycznie taki sam. Czyż to nie fascynujące? Jakbyśmy spoglądali na własne lustrzane odbicie w bezkresnym kosmosie. Tej nocy padło jeszcze sporo klasyków, w tym asteryzm Wieszak, M27, czy też wznosząca się M33. Wilgoć jednak dość mocno pochłaniała każdy milimetr obiektywów, w związku z czym nie pozostało nic innego jak zakończyć obserwacje. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  3. 11.08.2021, Mosina Druga obserwacyjna noc z rzędu to rarytas jakich mało. W jedną rękę zabrałem walizkę z lornetką 15x70, a w drugą statyw. Przeszedłem tak bez zmęczenia niecały kilometr, aż w końcu znalazłem się na pobliskim polu, gdzie pas Drogi Mlecznej rozciągał się przepięknie przez znaczny obszar nocnego nieba. Z teleskopem taki spacer byłby raczej niemożliwy i to właśnie cenię najbardziej w lornetkach - mobilność i obserwacje na zasadzie „grab & go”. Na miejscu był jeszcze ze mną kolega, który zabrał ze sobą lornetkę o takich samych parametrach, ale w innym „opakowaniu” - u mnie był to model DO Extreme ED, natomiast u znajomego DO SkyGuide. Porównywaliśmy przez chwilę widoki z obu lornetek - SkyGuide dawał w obrazach m. in. dość sporą aberrację chromatyczną, co najlepiej było widać na jasnych obiektach. I tak np. kiedy w modelu Extreme udawało się wyłuskać od czasu do czasu pierścienie na ostrym jak brzytwa owalnym punkcie będącym Saturnem, tak w SkyGuide był to po prostu placek z fioletowym zafarbem. Przejrzystość tej nocy była bardzo dobra, więc wycelowałem od razu w część wschodnią Mgławicy Veil. Nie miałem ze sobą żadnych filtrów, a mimo to podłużna wstęga była bez problemu widoczna jako delikatne pojaśnienie rozciągające się przez spory obszar dostępnego pola widzenia. Po raz kolejny przekonałem się, że obiekt ten można zobaczyć bez filtrów. Z drugiej strony zauważyłem też, że w dużej mierze jest to kwestia doświadczenia i umiejętności obserwacji, a w zasadzie świadomości tego co i jak jest widoczne - kolega obok tkwił w przekonaniu, że nic tam nie ma. Veila widziałem już wielokrotnie, także subtelne pojaśnienie było tym razem dla mnie kwestią bezdyskusyjną. Lato w pełni, więc zajrzałem do Wężownika. Gromada kulista M107 widoczna, lecz bez rewelacji. Natomiast M10 i M12 to już obiekty, przy których warto zatrzymać się na dłużej. Przy odpowiednim ustawieniu lornetki obydwie gromady kuliste mieszczą się przepięknie w jednym polu widzenia. Obiekty wyraźne, na pograniczu rozbicia przy krawędziach. Warto zajrzeć też na wschodnie obszary ogromnej konstelacji jaką jest Wężownik. Dostrzeżemy tam gromadę M14, a nieco wyżej nad gwiazdą β Oph urokliwą gromadę otwartą IC 4665. Obiekt ten wypełnia sporą część pola widzenia i stanowi dość łatwy cel nawet dla osób początkujących. Nieco dalej na wschód na pograniczu konstelacji jest jeszcze NGC 6633, a dalej IC 4756. Z tego miejsca w zasadzie można odbić do Dzikiej Kaczki, a dalej do skarbów w Strzelcu. Światło DSów wręcz samo wskakiwało co chwilę przez obiektywy - gdzie się nie spojrzało, tam skradał się kolejny obiekt. Ta noc ponownie potwierdziła, że obserwacje lornetką 15x70 to czysta finezja i rekreacja. Trudności w odnajdywaniu obiektów w zasadzie nie istnieją, po prostu spoglądamy na atlas, celujemy i jest! Bez zbędnego nawigowania po gwiazdach, czy też star hoppingu. Jeśli dodamy to tego niewielkie rozmiary obserwacyjnego zestawu jakim jest lornetka 15x70 i statyw to otrzymujemy idealne kompaktowe połączenie, które uchyli już spory rąbek tajemnic nocnego nieba, a do tego jest w pełni „mobilne”. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  4. Cześć, czy są tutaj osoby, które korzystają z filtrów do niewielkich lornetek typu 10x50 / 15x70? Rok temu używałem przez dłuższy czas Baadera UHC-S, na Veilu i Ameryce dawały nawet radę. Potem przez chwilę miałem na testach UHC Lumicona, ale warunki nie pozwoliły na owocne testy. Teraz chciałem dla odmiany spróbować zamówić coś z Alli od marki Svbony, rozważam UHC lub CLS. Obiło mi się kiedyś o uszy, że CLS dają nawet ciekawe obrazy. Zastosowanie to typowo wakacyjne klasyki. Jakieś sugestie?
  5. 10.06.2021 (godz. 23:00), Folwark Sulejewo Czerwcowe obserwacje mają swój urok. Pomimo tego, że zaczynają się białe noce jest coś magicznego w spoglądaniu na letnie konstelacje. Przyjemna temperatura, wschodzące gazowe olbrzymy, czy też dźwięki wieczornego lata z szczekającym psem sąsiada w oddali. Te wszystkie elementy tworzą naprawdę klimatyczną kompozycję. Tego dnia do obserwacji zachęciła mnie zachodząca Wenus. Wysoko zlokalizowana tuż po zachodzie słońca dała sygnał niczym latarnia, że to będzie dobra noc. Zaopatrzony w lornetki 10x50 i 15x70 udałem się na miejscowy „folwark”. Finalnie na miejscu byliśmy w cztery osoby, a cel był jeden - zobaczyć jak najwięcej w konstelacji Skorpiona i Strzelca. Pierwsza do boju została wystawiona lornetka 10x50. Jej priorytetowym zadaniem było rozdzielenie dwóch składników gwiazdy Acrab w górnej części gwiazdozbioru Skorpiona. Stabilizacja statywu miała tu kluczowe znaczenie. Dzięki eliminacji drgań udało się odseparować mniejszy składnik od strony północno-zachodniej. Separacja była jednak na tyle mała, że gdybym o niej nie wiedział to bym ją z pewnością przeoczył. Później lornetka 15x70 tylko potwierdziła widoczność dwóch składników w pełnej klasie. Pozostając przy 10x50 wycelowałem na ślepo w okolice Strzelca. Ku mojemu zdziwieniu w polu widzenia znalazły się od razu dwa bardzo duże i jasne obiekty. Pierwsze co pomyślałem - Mgławica Laguna. Jednak spojrzenie przez bardziej doświadczonego kolegę i analiza sąsiednich gwiazd w aplikacji SkySafari dały jasno do zrozumienia, że mamy tutaj do czynienia z urzekającą Mgławicą Omega nad którą górowała równie jasna Mgławica Orzeł. Obydwa obiekty oznaczone jako M17 i M16 były bardzo dobrze widoczne w jednym polu widzenia. Wyraźne, jasne, charakterystyczne. Detali oczywiście nie można było wydobyć, ale nie to jest celem lornetki o takich parametrach. Nieco niżej dostrzegalna była także gromada otwarta M18. Znając już lokalizację, w której się znalazłem zjechałem nieco niżej na południowy-wschód przecinając dość sporą gromadę M24, aż dotarłem do głównego celu tej nocy. Oczom ukazała się jedyna w swoim rodzaju Mgławica Laguna. Widok, który można śmiało porównać do M42 w Orionie podczas zimowych sesji obserwacyjnych. Mgławica Laguna, czyli M8 to obiekt majestatyczny o sporych rozmiarach. Przy dobrej lokalizacji i warunkach widoczny nieuzbrojonym okiem. Takim obrazem można się delektować przez długi czas. Nieco powyżej, ale cały czas w tym samym polu widzenia zlokalizowana jest kolejna Mgławica, tym razem M20 znana jako Trójlistna Koniczyna, a zaraz obok gromada otwarta M21. Czas na nieco większy kaliber - jako działo załadowałem lornetkę 15x70. Schodząc do gwiazdy Lambda Sagittarii namierzyłem M28. Niewielka, ale dobrze widoczna „kulka”. Następnie odbiłem do M22 - łatwa do zlokalizowania, będąca zarówno jedną z najjaśniejszych i najbliższych Ziemii gromad kulistych. Gdyby nie jej niskie położenie i niezbyt korzystna widoczność z naszego rodzimego podwórka, byłaby obiektem do obserwacji znacznie lepszym niż M13 w Herkulesie. Na chwilę zawróciłem do Skorpiona, aby potwierdzić widoczność M4, po czym raz jeszcze zajrzałem do mgławic w Strzelcu. Przeczesując kolejno jeden obiekt za drugim strzelałem w emki lornetką 15x70. Tym razem były jeszcze lepiej widoczne i wyraźne, można było wyłuskać pewne subtelne detale. Gwiazdozbiór Strzelca to prawdziwa skarbnica DSów. Niestety ze względu na swoje położenie konieczny jest dostęp do ciemnego, niezaświetlonego nieba z dobrym i niezasłoniętym widokiem na południe. Nawet jeśli wymaga to przejechania dłuższej drogi w celu znalezienia dogodnego miejsca do obserwacji - zapewniam, że naprawdę warto. Ewentualne zmęczenie zostanie wynagrodzone przez niezapomniane widoki, które zapadną w pamięci na wiele lat. Tej nocy spoglądaliśmy także na Mgławicę Welon w Łabędziu, ale o tym już w kolejnej relacji… c.d.n. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  6. 08.06.2021 (godz. 22:50), Mosina Obserwacje w czerwcu przed godziną 23 w zasadzie nie mają sensu. Niebo jest jeszcze na tyle jasne, że jedyne co można by było obserwować to Księżyc i planety. Po rozstawieniu sprzętu musiałem odczekać jeszcze dobre 30 minut, aby dostrzec cokolwiek z DSów. Na rozgrzewkę skanowałem okolice Łabędzia przy pomocy 15x70. Pomimo dość średnich warunków postanowiłem zapolować na Veila wschodniego bez użycia filtrów. Zadanie dość trudne jak na miejskie i rozświetlone niebo. Po kilkunastu minutowej adaptacji wzroku i odcięciu od jakichkolwiek bocznych źródeł światła zacząłem wpatrywać się w okolice mgławicy. Tkwiłem tak ponad 5 minut ani razu nie odrywając oczu od obiektywów lornetki. Próba okazała się niestety bezskuteczna. Zerkanie nie pozwoliło w tych warunkach wyłuskać jakiegokolwiek pojaśnienia. Chwilę przed północą do obserwacji dołączył do mnie znajomy, który dopiero co nabył lornetkę Delta SkyGuide 15x70, po czym przenieśliśmy się ze sprzętem na pobliską polanę odciętą od osiedlowych świateł. Tego wieczoru postanowiliśmy porównać widoczność tych samych obiektów używając naszych dwóch lornetek. Padło kilka klasyków jak M13, M3, czy też M53. Delta Extreme ED 15x70 pokazała DSy nieco bardziej wyraźnie, jaśniej, same gwiazdy były bardziej punktowe, do tego pole widzenia było trochę większe niż w SkyGuide. To potwierdza już znaną opinię, że podane przez producenta parametry dla SkyGuide są minimalnie przekłamane. Z drugiej strony lornetka jest prawie 800 zł tańsza od używanej przeze mnie Delty Extreme. Nie mniej jednak SkyGuide jest solidnie wykonana i sprawia dobre ogólne wrażenie. Do tego egzemplarz trzymał dobrze kolimację i był w komplecie z gustowną walizką do transportu. Po kilku testach wycelowałem we wschodzące letnie konstelacje. Na początek Mgławica Hantle, czyli M27 w gwiazdozbiorze Liska. Obiekt znakomicie widoczny, z charakterystycznym zarysem, do tego dość spory w ciekawej perspektywie. Rys. 1. M27 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Szukając M27 natknąłem się jeszcze na inny charakterystyczny obiekt. W konstelacji Strzały znajduje się dość wyraźna gromada M71. Jej zlokalizowanie jest bardzo proste. Wystarczy spojrzeć pomiędzy gwiazdy γ Sge i δ Sge. Pierwsza z nich to pomarańczowy olbrzym, najjaśniejsza gwiazda w konstelacji o jasności 3,5 mag. Gromada M71 lśni pomiędzy tymi dwoma ciałami niebieskimi. Rys. 2. M71 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Będąc w tej okolicy koniecznie trzeba spojrzeć na asteryzm o nazwie Wieszak oznaczony jako Collinder 399. Ta znajdująca się w gwiazdozbiorze Liska grupa liczy 10 gwiazd, a jej obszar na niebie jest większy niż Księżyc w pełni. Rys. 3. Asteryzm Wieszak widoczny w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Następnie powędrowałem do Lutni, aby odwiedzić Double Double, czyli Epsilon Lutni będący podwójnym układem podwójnym. Nieco niżej widoczna była jako bardzo mały punkt Mgławica Pierścień. M57 była zdecydowanie lepiej zauważalna metodą zerkania. Patrząc na wprost nieznacznie zanikała. Na zakończenie sesji obserwacyjnej odwiedziłem Łabędzia, a dokładniej gwiazdę Sadr i obiekt M29. Całe pole widzenia lornetki 15x70 wypełniała niezliczona ilość gwiazd. Sama gromada tworzyła dość charakterystyczny kształt przypominający potworka z uszami po obydwu stronach. Pomimo dość niewielkiej ilości gwiazd w gromadzie widok urzekający. Rys. 4. M29 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Niestety czas pędzi nieubłaganie podczas nocnych wypadów. Wybiła godzina pierwsza w nocy, a gdy niebo zrobiło się już naprawdę przyzwoicie ciemne nastąpił czas na powrót do domu. Tym bardziej że wypadał akurat środek tygodnia, a kolejnego dnia czekała mnie wczesna pobudka. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  7. 10.05.2021 (godz. 22:30), Folwark Sulejewo Po dość deszczowej i chaotycznej końcówce kwietnia nadeszło długo oczekiwanie rozpogodzenie. Obserwując prognozy dzień po dniu można było przygotować wcześniej sprzęt i w zasadzie dobrze zaplanować obserwacje. Jak to bywa - nic z tych rzeczy. O tyle dobrze, że chociaż prognozy się sprawdziły. Niebo tego wieczoru było bezchmurne, więc zaopatrzony w lornetkę 15x70 dotarłem na Folwark. Jeśli w Sulejewie nie masz gdzie zaparkować auta, to wiedz że na miejscu jest już spora reprezentacja gwiezdnych maniaków. Tak właśnie było tym razem. Chłopaki testowali nowe nabytki, w tym nasadki bino z 10 calowymi Newtonami w najróżniejszych kombinacjach. Ja rozstawiłem swój statyw z lornetką i wycelowałem w Triplet Lwa. Wszystkie trzy galaktyki bez problemu widoczne, oczywiście NGC 3628 nie tak wyraźna jak M65 i M66. Obiekty przepięknie mieszczą się ze sporym oddechem w polu widzenia 15x70. Rys. 1. M65, M66 i NGC 3628 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Będąc w tej okolicy zaliczyłem jeszcze NGC 2903 przy głowie Lwa. Przelatując przez obiekty w Warkoczu Bereniki i przecinając konstelację Wolarza dotarłem do Herkulesa i majestatycznej M13. Wyraźna gromada aż iskrzyła swoją jasnością. Klasyczny obiekt zarówno dla lornetki, jak i teleskopu. Nie można było tutaj zapomnieć jeszcze o M92, już nie tak zjawiskowa jak poprzedniczka, ale bez problemu dostrzegalna. Rys. 2. M13 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Skoro wiosna, to czas na Pannę i Sombrero. Galaktyka M104 pomimo niskiego położenia była dobrze widoczna i wyraźna. Udało mi się ją dostrzec także w lornetce 10x50, jednak to w 15x70 wyglądała zdecydowanie lepiej. Wyraźny podłużny kształt, którego nie idzie przeoczyć, czy pomylić. W tym samym polu widzenia asteryzm Stargate. Gwiezdne Wrota, aż zachęcały by się w nich zanurzyć. Rys. 3. M104 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Skoro o asteryzmach mowa, to spojrzałem także na żaglówkę w konstelacji Małego Lwa. Wyraźny i charakterystyczny kształt łódki z żaglem, niestety obrócony o ponad 45 stopni, ale i tak cieszy oko. Rys. 4. Asteryzm żaglówka widoczny w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Tej nocy nie miałem jednak już weny na bardziej wyszukane obiekty. Aż do wyjazdu błąkałem się po niebie skanując najróżniejsze fragmenty nieba bez większego celu. W międzyczasie spojrzałem jeszcze na kilka obiektów przez bino w Newtonie u chłopaków, a Polaris w swoich 8 calach zaprezentował widoczność gromady NGC 5053, co tylko rozwiało wszelkie wątpliwości dotyczące jej dostrzeżenia (a raczej braku) w lornetce 10x50 podczas ostatnich obserwacji. Tego wieczoru nie była widoczna również w 15x70. Na koniec zaliczyłem jeszcze bardzo dobrze widoczną Nova Cas 2021. Trzeba przyznać, że faktycznie wyróżnia się jasnością pośród sąsiednich gwiazd. Następnie do końca pobytu zachwycałem się niebem już bez lornetki, od czasu do czasu robiąc pamiątkowe zdjęcia telefonem. Obserwacje można uznać zdecydowanie za udane, do tego w doborowym towarzystwie. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  8. 05.04.2021 (godz. 22:20), Mosina (średni czas czytania relacji: 4~5 min) Rzadko kiedy udaje się odbyć dwie sesje obserwacyjne dzień po dniu, tym bardziej w momencie gdy nie przeszkadza Księżyc, a do tego przypada dzień wolny od obowiązków zawodowych. W zasadzie nawet nie przypuszczałem, że tego dnia wieczorem cokolwiek zobaczę - w ciągu dnia co chwilę jedna śnieżna zamieć goniła kolejną, do tego temperatura oscylowała w okolicach zera. Jednak tuż po zachodzie Słońca deszczowy front zaczął odpuszczać co potwierdzały dane z satelity. Z minuty na minutę było widać na niebie coraz więcej gwiazd, a jedynym minusem była arktyczna temperatura i silny wiatr, który stanowczo potęgował uczucie zimna. To jednak mnie nie zniechęciło. Doświadczenie podpowiadało, że po przejściu takiego frontu niebo może być krystaliczne czyste, a lekki przymrozek i wiatr mogły tu bardzo pomóc. Po kilku minutach byłem już na pobliskim stanowisku z lornetką 15x70. Dla przypomnienia - zazwyczaj obserwuję jakieś 200m od własnego „podwórka”. Za plecami od strony północno-wschodniej znajduje się dość spore osiedle wraz z latarniami, jednak od strony południowo-zachodniej rozciągają się jedynie (jeszcze) pola uprawne. Według mapy SQM w tym miejscu to 20.50 mag./arc sec2. Tej nocy nieuzbrojonym okiem widziałem gwiazdy o jasności w okolicy 5 mag, także biorąc pod uwagę miasteczko zlokalizowane jakieś 20 km od Poznania to wynik naprawdę przyzwoity. Dane danymi, ale wieczorne niebo tego dnia było faktycznie nieskazitelnie czyste, a gwiazdy iskrzyły jedna obok drugiej niczym latarnie. Można było się poczuć przez chwilę jak w scenie z filmu science-fiction. Lista obserwacyjna była bardzo krótka - odwiedzić wiosenne konstelacje, maksymalnie kilka obiektów. Tak też zrobiłem, gdyż uczucie zimna doskwierało od samego początku - cała sesja trwała zaledwie godzinę. Zacząłem od M64 w Warkoczu Bereniki - galaktyka wyraźnie widoczna, podłużne delikatnie pojaśnienie. Potem odbiłem w prawo do M85 - tutaj również dostrzegalna jasna plamka, oczywiście o pobliskiej NGC 4394 mogłem tylko pomarzyć. Rys. 1. M64 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Potem skierowałem się do gwiazdozbioru Panny, aby zapolować na galaktykę M60. Zaliczona, pojaśnienie odcinające się od tła, chociaż już nie tak wyraźne. Obszar ten to wręcz skupisko „emek”. Wędrowałem od jednego obiektu do drugiego, ale na dłużej zatrzymałem się przy M49 - światło tej galaktyki po prostu samo wpadało w pole widzenia lornetki. Z tego co można wyczytać jest to druga odkryta galaktyka spoza Grupy Lokalnej. Rys. 2. M49 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Na zakończenie zawitałem kolejny dzień z rzędu do M65 i M66 w konstelacji Lwa, a na dopełnienie całej sesji obserwacyjnej potwierdziłem widoczność (z dnia wcześniejszego) obiektu NGC 2903 - tym razem był jeszcze bardziej wyraźny co mnie ucieszyło. Rys. 3. NGC 2903 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Jak widać dobra lornetka 15x70 to znakomity sprzęt nie tylko do obserwacji wyraźnych i rozległych gromad otwartych, ale także przyzwoite narzędzie do delikatnych galaktyk w postaci mgiełek. Trzeba tutaj jednak pamiętać, że przy obserwacjach tego typu obiektów przez lornetkę nie chodzi o studiowanie struktury i detali, a jedynie o możliwość dostrzeżenia ich w szerokim, bogatym w gwiazdy polu widzenia. Na zakończenie pamiątkowa fotka wykonana telefonem z miejsca obserwacji z zachodzącym w tle Orionem : ) Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  9. 04.04.2021 (godz. 22:00), Mosina Film „Kontakt” na bazie powieści Carla Sagana o tym samym tytule traktuje kosmos i nieodkryte dla nas światy jako miejsce, w którym ludzka duchowość osiąga zupełnie inny, metafizyczny stan. Nie będę ukrywał - film ten kilkanaście lat temu był dla mnie mocnym i istotnym bodźcem, który pchnął mnie jeszcze bardziej w fascynujący świat astronomii. Możliwości istnienia innych światów, życia, czy nawet życia po życiu w zupełnie nieznanym metafizycznym dla nas stanie to tylko niektóre tematy, dzięki którym ogień ciekawości i głód wiedzy nigdy nie wygasł. Tego dnia moje obserwacje miały właśnie taki charakter - łapanie fotonów migoczących punktów, ulotnych mgiełek i myśli - czy tam coś jest? Czy tam ktoś jest? Czy kiedyś się dowiemy? A może tam trafimy? Wszystkie prognozy zapowiadały na wieczór pogodne niebo i tak też się stało. Tym razem nie udałem się do Sulejewa, a zaryzykowałem obserwacje z własnego podwórka. Było warto. Nie planowałem długiej listy obiektów, zaledwie kilka podstawowych, bez większego wyzwania. Zaopatrzony w lornetkę 10x50 do ręki i 15x70 na statywie wycelowałem od razu w wiosenne konstelacje. Najpierw skierowałem obiektywy w stronę Warkocza Bereniki. Tam czekał już na mnie majestatyczny obiekt Mel 111. Gromada otwarta składająca się z kilkudziesięciu gwiazd. Swój urok pokazuje dopiero w małych lornetkach. Pole w 15x70 jest zbyt ciasne, zdecydowanie lepiej gromada wygląda w 10x50. Po chwilowej adaptacji wzroku obiekt mogłem bez problemu obserwować nieuzbrojonym okiem. Ilość wylewających się gwiazd powodowała nostalgiczne wspomnienia, przebłyski z ubiegłych lat, powrót do młodzieńczych czasów kiedy to w ciepłą wiosenną noc obserwowałem niebo przy jeziorze leżąc na pomoście bez większego zastanawiania się co właściwie obserwuję. Rys. 1. Mel 111 widoczne w polu widzenia 6,5° - lornetka 10x50 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Operując lornetką 15x70 na statywie zawróciłem do Arktura i odbiłem nieco w górę, aby przyjrzeć się puchatej kulce M3 - widoczna niczym zimowa śnieżka na rozgwieżdżonym nieboskłonie. Następnie powróciłem znów do Warkocza Bereniki, aby zobaczyć M53 - tutaj oczywiście bez niespodzianek, obiekt widoczny bardzo wyraźnie w pięknym otoczeniu rozmaitych gwiazd. Wykonując delikatny ruch w górę zapolowałem na M64. Galaktyka zwana Czarne Oko poddała się od razu - widoczne bardzo wyraźnie pojaśnienie. Skoro tak ładnie widać ten obiekt to może uda się zobaczyć coś trudniejszego? Niestety z NGC 4725 nie miałem szans, także kaliber tego formatu już tego wieczoru odpuściłem. Rys. 2. M3 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Rys. 3. M53 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. W pełni okazały Lew zaprezentował pięknie M65 i M66. W tych warunkach trzeciego składnika z Tripletu Lwa, czyli NGC 3628 nie dojrzałem. Przypomniał mi się natomiast obiekt tygodnia NGC 2903, którego wcześniej nigdy nie obserwowałem. Przesunąłem lornetką w okolice głowy króla zwierząt, potem krótki star hopping i jest. Mgiełka, ulotna, lecz widoczna. Potem na chwilę odwiedziłem Hydrę z gromadą M48. Pomimo niskiej lokalizacji nad horyzontem gromada bardzo wyraźna. Rys. 4. M48 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Później były klasyki. M44, M67, czy też pożegnanie z zimowymi konstelacjami z M42 i Plejadami na czele. O tej porze roku lubię spoglądać na Bliźnięta i Woźnicę. Pod względem obserwacji przy pomocy lornetki konstelacje te są wówczas idealnie ustawione, a do tego w mojej lokalizacji tło stanowi wyłącznie ciemne niebo bez żadnej poświaty pobliskich miast. Przy M35 po prostu się rozpływam. Gwiazdy same wysypują się ze środka gromady. Przypominają o sobie co chwilę nawołując i wręcz krzycząc „delektuj się chwilą”. Jednak niezapomnianym widokiem tego dnia był inny obiekt, a w zasadzie 2+1. M36, M38 i asteryzm Kot z Cheshire w jednym polu widzenia. W takim powiększeniu i horyzontalnym, wygodnym położeniu to po prostu klasa sama w sobie. Rys. 5. M36, M38 i kot z Cheshire widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. To widok przy którym można nabrać zupełnie innej perspektywy do otaczającego nas świata, problemów, błahostek. Człowiek zaczyna po prostu zdawać sobie sprawę, jak niewielkim okruchem jest w tym całym kosmicznym spektaklu. Jak nieznaczącym pikselem próbującym odegrać jakąś niby istotną rolę próbuje być. Z drugiej strony zaczynamy się zastanawiać, czy te migoczące punkty, inne odległe i nieznane nam światy to czyjeś miejsce? Czy ktoś lub coś spogląda gdziekolwiek na nas w taki sam sposób jak my? Czasami warto puścić wodze fantazji, zanurzyć się w niemożliwych scenariuszach niczym dziecko. I poza wszelkimi regułami. Poza prawami płynącymi z fizyki i innych nauk - pomarzyć. Ot tak, po prostu. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - )
  10. 20.01.2021 (godz. 21:00), Mosina Nie od dziś wiadomo, że najlepsze obserwacje to te, których nie planujemy. Tak było i tym razem. Pomimo dobrych prognoz na weekend ostatni wypad okazał się wielką klapą - mgła wymieszana ze smogiem, temperatura w okolicach -15 stopni i wilgoć, przez którą zamarzały obiektywy. Tym razem nikt nie zapowiadał bezchmurnej nocy, pogodne niebo pojawiło się nagle, bez zaproszenia i zapewniło jedne z lepszych obserwacji w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Tego wieczoru obecność Księżyca nie przeszkadzała ani trochę, obiekty wpadały do oka bez konieczności zerkania. One po prostu tam czekały, jeden za drugim. Wyposażony w lornetkę Delta Optical Extreme 15x70 ED na statywie Slik Pro 700 DX z głowicą Benro S6 spoglądałem bez najmniejszych problemów na wszystko co było w zasięgu. I przyznam szczerze - nie pamiętam kiedy ostatni raz przerosła mnie ilość dostępnych obiektów - można było obserwować z zachwytem do samego rana. Pomimo miejskiego nieba, gdzie niezbyt często widać gołym okiem Drogę Mleczną tym razem można było dostrzec nie tylko M31, ale także M44, czy NGC 869 i NGC 884 w Perseuszu. Jak na taką lokalizację to naprawdę bardzo dobre warunki. Zacząłem od typowych zimowych obiektów, kolejno obserwacje M41 i M50 w okolicy Syriusza. Obydwie gromady pięknie rozbite na gwiazdki z czego pierwsza z nich zdecydowanie lepiej - bardzo wyraźne i krystalicznie widoczne składniki. Następnie przepiękna para M46 i M47 w Rufie - obiekty widoczne w jednym polu widzenia. Pierwszy z nich bardzo delikatny, drugi wypełniony sporą ilością dostrzegalnych gwiazd. Rys. 1. M46 i M46 widoczne w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Lecimy trochę niżej - tam niewielka NGC 2362, a wyżej styczniowy klasyk - Zimowe Albireo, czyli 145 CMa - jaskrawa i pięknie ubarwiona para. Przesuwam się bardziej na lewo i pomimo dość niewielkiej wysokości bez problemu widoczna M93. Czas na przejście nieco wyżej do myśliwego. Orion już czeka, a z nim M42 i M43. Widok mgławicy był po prostu obłędny. Jeszcze nigdy nie miałem okazji zobaczyć tego obiektu dwuocznie w takiej jakości i detalu. Lornetka 15x70 pokazała przepięknie mgławicę, jej charakterystyczne przyciemnienie po lewej stronie i „wąsy” rozciągające się na boki. Rys. 2. M42 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Nieco wyżej widoczny obiekt NGC 1981. Następnie przyszła pora na Pas Oriona, czyli Cr 70. Szybki przeskok do M78 leżącej nieopodal, potem dalej do Cr 69 i jeszcze wyżej do bardzo rozległej gromady otwartej Cr 65. Będąc już przy gwiazdozbiorze Byka zaczaiłem się na M1. Mgławica Kraba widoczna bez żadnego problemu i to wyraźnie jako puchata kulka. Obiekt bardzo łatwy do zlokalizowania. Rys. 3. M1 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Pozostając w tej okolicy trzeba było odwiedzić urokliwe Hiady, czyli Mel 25 oraz NGC 1647 i NGC 1746 - klasyki lornetkowe tego obszaru. Kieruję lornetkę w stronę gwiazdozbioru Bliźniąt, a tam wyraźna M35. Widok bajeczny, gromada ta należy do mojej tzw. checklisty podczas obserwacji o tej porze roku. Ze względu na swoją powierzchnię i jasność stanowi idealny kąsek dla fanów lornetek. Żeby dopełnić zimowego klimatu poleciałem w stronę gwiazdozbioru Jednorożca do NGC 2264, czyli wdzięczny obiekt o nazwie Gromada Choinka. Kawałek dalej NGC 2244 razem z NGC 2238. Czy widziałem Mgławicę Rozetę? I tak i nie. Zapewne bardzo doświadczony obserwator bez najmniejszego problemu tego dnia wyłapałby subtelną różnicę w jasności tła. W mojej ocenie była ona na pograniczu dostrzegalności, bardziej widoczna po prawej stronie co przekonuje mnie, że mogłem ją faktycznie dostrzec. Wymagało to jednak skupienia i wpatrywania się przez dłuższą chwilę. Zachęcony tym widokiem pokierowałem się w stronę IC2177. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy w tym rejonie to gromada NGC 2343 i bardzo jasne gwiazdy w najbliższym otoczeniu. Czy tutaj udało mi się dostrzec Mewę? Wydaje mi się, że podobnie jak w przypadku Rozety tak i tutaj obiekt był na pograniczu dostrzegalności - aczkolwiek moje doświadczenie jest w przypadku tego obiektu bardzo małe i przyjmuję, że zadziałała bardziej wyobraźnia niż realny obraz. Widziałem delikatne pojaśnienie przy V700 Mon, co może sugerować Głowę Mewy. Jednak czy lornetka 70 mm jest faktycznie w stanie pokazać ten obiekt? Trzeba będzie zweryfikować ponownie przy najbliższej okazji. Niedaleko obok zostały zaliczone kolejno obiekty NGC 2353, a także NGC 2345. Nadszedł czas na inną partię nieba. Przeszedłem kilkadziesiąt metrów ze sprzętem, aby zaczaić się w mniej zaświetlonym miejscu. Warto było. Najpierw M45. Plejady naprawdę nie potrafią się znudzić. W lornetce 15x70 prezentują się chyba najlepiej. Następnie M37, M36 i M38 wraz Kotem z Cheshire. Chyba każdy przyzna, że to M36 jest najbardziej urokliwą gromadą w Woźnicy jeśli chodzi o lornetkowe pole widzenia. Tej nocy każda z tych gromad była wyraźnie rozbita na gwiazdy. Do tego w szerokim otoczeniu z urokliwym zapasem. Rys. 4. M36 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. W międzyczasie zaliczyłem też M31 i M110, a następnie M33, NGC 752 i już byłem w Perseuszu przy Alpha Persei Cluster, czyli Mel 20. Rzut okiem na pobliską Głowę Demona. Gwiazda Algol tego dnia rozświetlona i bez skazy. Następnie NGC 1342 i powrót do M34 - gromada jarząca się gwiazdami, żywa i kryształowa. Do NGC 1499 nawet nie podchodziłem. Mgławica Kalifornia ostatnio mnie zniechęciła i nie dałem jej tym razem nawet szansy. Pozostając w Perseuszu odwiedziłem dwa położone obok siebie obiekty NGC 1545 i NGC 1528. Mieszczą się ładnie w jednym polu widzenia w otoczeniu jasnych gwiazd konstelacji Perseusza. Czas na przelot do matki Andromedy i żony Cefeusza, czyli Kasjopei. Po drodze minąłem niewielki obiekt Tr2 i zatrzymałem się przy NGC 884 i NGC 869. Chichotki jak zwykle przepiękne. Efekt przestrzenności i trójwymiarowości tej gromady podwójnej w lornetce jest niesamowity. Spoglądałem przez dłuższą chwilę na NGC 869 i jej centralną, jaśniejącą blaskiem część. Następnie skierowałem się obok do gromady otwartej Stock 2, aby dotrzeć w końcu do celu, czyli gwiazdozbioru Kasjopei. Zacząłem od NGC 7789 - delikatnej i subtelnej gromady otwartej. Róża Karoliny to odkryty przez Caroline Herschel wdzięczny obiekt położony między gwiazdami Sigma i Rhio Cassiopeiai. Dzięki temu bardzo łatwo go namierzyć, choć czasami nieco trudniej dostrzec. Rys. 5. NGC 7789 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Odbiłem na moment kawałek dalej, aby przy okazji zobaczyć M52 - oczywiście obiekt widoczny bez problemu. Powracamy do Kasjopei. Najpierw NGC 457 - Gromad Sowa lub ET jak kto woli. Dla mnie zdecydowanie to pierwsze określenie, zawsze widzę tutaj nadlatującego ptaka z wielkimi oczami. Rys. 6. NGC 457 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Następnie rzucająca się w oczy gromada M103 i NGC 663. Obszar ten to znakomity punkt startowy do delikatnego gwiazdozbioru Żyrafy, a dokładniej do dwóch ciekawych asteryzmów. Pierwszy z nich to Kaskada Kemble’a - 20 gwiazd ułożonych w linii prostej z gromadą NGC 1502 na samym końcu. Rys. 7. Kaskada Kemble’a widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Drugi z nich to mniej popularny tzw. Latawiec Kemble’a - oczywisty i niedwuznaczny obiekt w kształcie latającego płótna ze sznurkiem na zakończeniu. Naprawdę warto poświęcić chwilę i odszukać te dwa asteryzmy. Rys. 8. Latawiec Kemble’a widoczny w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Na zakończenie zajrzałem do wspomnianego już na początku gwiazdozbioru Raka. Gromada M44 była tej nocy widoczna nieuzbrojonym okiem. Gromada Ul lub jak kto woli Żłobek w lornetce 15x70 pokazała swoją bogatą strukturę niezliczonych gwiazd. Będąc w tej okolicy nie zapomnijcie spojrzeć jeszcze na M67 - również widoczna gromada, chociaż już nie tak spektakularna jak jej poprzedniczka. Rys. 9. M44 widoczna w polu widzenia 4,4° - lornetka 15x70 - wizualizacja. Źródło: Opracowanie własne na podstawie aplikacji Stellarium. Zrobiło się dość późno, niebo było nadal krystalicznie przejrzyste, a z żadnej ze stron nie nadciągało zachmurzenie. Jak na styczeń przystało chłód zaczął doskwierać, więc uznałem, że na dziś wystarczy - tym bardziej, że zobaczyłem więcej niż mógłbym się spodziewać. Czy ktoś jeszcze mi powie, że lornetka nie nadaje się do obserwacji astronomicznych? Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : - ) ps. tego dnia była także koniunkcja Marsa i Urana - oczywiście również zaliczona : ) Zdj. 1. Obserwacje astronomiczne - lornetka Delta Optical Extreme 15x70 ED + statyw Slik Pro 700 DX z głowicą Benro S6. Źródło: Zdjęcie własne.
  11. 21.12.2020 (godz. 16:30), Krosinko Na ten dzień czekało wielu miłośników astronomii. Wielka Koniunkcja Jowisza i Saturna nadeszła. Można śmiało przyznać, że spora część województwa wielkopolskiego wygrała dziś na loterii. Trafić warunki pogodowe o tej porze roku to naprawdę wielkie szczęście. O tym, że jest spora szansa na widoczność koniunkcji dowiedziałem się już w ciągu dnia spoglądając co jakiś czas na zapisy zdjęć satelitarnych. Jednak im bliżej wyznaczonej godziny, tym szanse nieco topniały, gdyż na południu zaczęły się gromadzić rozległe cirrusy. Spojrzałem przez okno chwilę przed końcem obowiązków - bez zmian, chociaż widoczne prześwity. Pojawiła się nadzieja, tym bardziej że cały wschód, zachód i północ były wręcz czyste. Przygotowałem nieśmiało lornetkę 10x50. Nagle z pokoju obok słyszę wołanie: "Tato, widać Księżyc!" Skoro widać Księżyc to zapewne Jowisza i Saturna również - pomyślałem. Ruszyłem na polowanie. Nie myliłem się. Nieuzbrojone oko pozwoliło dostrzec wyraźnie Jowisza. Gazowe olbrzymy były tak blisko siebie, że światło tego pierwszego wręcz przygaszało Saturna niczym gwiazda podwójna. Spojrzałem przez okno używając lornetki 10x50 - widok był przepiękny. Cztery księżyce galileuszowe w postaci kropek, kulą będąca Jowiszem, a obok Saturn, który nie był punktem, a wyraźnym obwarzankiem. Chwilę później oglądałem ten sam obrazek w lornetce 15x70 na pobliskiej polanie. Planety były już na tyle nisko, że pływająca atmosfera stworzyła pewnego rodzaju filtr. Światło nie oślepiało, a Saturn ukazał delikatnie widoczność swoich pierścieni, co pozwoliło wyłuskać nawet ich ulotne odseparowanie od samej planety, co zdarzyło mi się po raz pierwszy w lornetce 15x. Planety były bajecznie i blisko ustawione obok siebie. Dzieliła je odległość zaledwie około 6 minut kątowych! To naprawdę robi wrażenie! Spoglądałem na tą parę przez dobrych kilkanaście minut. W końcu warstwa zanieczyszczeń na niebie zrobiła się tak duża, że musiałem zakończyć sesję obserwacyjną. Wizualizacja Jowisza i Saturna w polu widzenia lornetki 15x70 Źródło: Aplikacja Stellarium Co ciekawe jeszcze kilka miesięcy temu kupując teleskop myślałem właśnie o tym dniu. Rzeczywistość dość mocno weryfikuje plany i dziś zamiast teleskopu miałem przy sobie niezawodną i zawsze gotową do użycia lornetkę (teleskop zaś stał w pomieszczeniu gospodarczym). Napiszę więcej - wcale nie żałuję tej decyzji. Ktoś zapyta: "Ale jak to? Planety i lornetka?" Oczywiście, że tak. Trzeba być jednak świadomym, że w tego typu obserwacjach nie chodzi o wyłapywanie detali, lecz o kontekst i perspektywę. Dzięki temu mogłem doświadczyć tego zjawiska w zupełnie odmienny sposób, który z całą pewnością zostanie w pamięci na całe życie. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : -) Wielka Koniunkcja Jowisza i Saturna 2020 - obserwacje lornetką 15x70 Źródło: Zdjęcie własne
  12. 18.12.2020 (godz. 22:00), Mosina Przez ostatnie dni prognozy pogody nie były łaskawe. Przyznaję też, że po prostu przestałem je śledzić. Tymczasem dzisiejsze popołudnie zaczęło się dość obiecująco, chwilę po zachodzie Słońca można było już zauważyć zbliżającą się wielkimi krokami koniunkcję Jowisza i Saturna. Para gigantów wygląda bajecznie już przy obserwacjach nieuzbrojonym okiem, a podręczna lornetka 10x50 tylko podkreśliła ten obrazek ujawniająć dodatkowo zawieszone w przestrzeni księżyce galileuszowe. Wieczorem nieśmiało zerknąłem przez okno. Ku mojemu zaskoczeniu niebo wciąż było pogodne. Jeszcze więcej radości dał mi Orion, który w końcu zaczał być w pełni widoczny z mojego balkonowego tarasu. Kilka minut póżniej stałem już na dworze ze statywem i lornetką 15x70. Temperatura dość niska, odczuwalna jesienna aura, do tego nadchodzącą i odchodzaca naprzemiennie mgła. Jednak mimo to niebo było dość przejrzyste jak na miejskie warunki. Zaczałem od Oriona. M42 klasycznie przepiękna, bez problemu mogłem dostrzec cztery składniki w Trapezie. Poświata mgławicy delikatnie widoczna w polu lornetki, chociaż to nie to samo co pod ciemnym niebem. Następnie przesunąłem się trochę wyżej, a tam Sigma Orionis wyraźnie świeciła ukazując piękno całego układu. Czas na Pas Oriona, który wypełnił całe pole widzenia i pozwolił na płynne przejście do M78 widocznej zerkaniem. Później kolejno trochę przeskakiwanie. Plejady, Hiady, NGC 1647, NGC 1746 i poszukiwania M1 przy Zeta Tauri. Nie jestem pewien, czy widziałem zerkaniem Mgławicę Kraba - może to tylko wyobrażnia, a może faktycznie tam była? Pozostając w tym obszarze zjechałem nieco niżej do rozległego obiektu jakim jest Collinder 65. Obfity w gwiazdy pozwolił nacieszyć oko przez dłuższą chwilę. Czas na Woźnicę. Tutaj znów klasycznie M37, M36 i M38. Szybkie przejście do konstelacji Bliżniąt i M35 już na widelcu - zjawiskowa, wyraźnie rozbita gromada. W tym momencie dostrzegłem już znakomicie widoczny Trójkąt Zimowy. Syriusz wznosi się coraz wyżej, a niedaleko Procjon przypomniał mi, że czas na konstelację Jednorożca. Wystartowałem od gwiazdy Alhena w Bliżniętach i już kilka sekund później dostrzegłem świąteczny klasyk - NGC 2264 w pełnej okazałości. Gromada Choinka niczym ozdobiona światełkami błyszczała z każdej strony. Jeśli jeszcze jej nie widzieliście to naprawdę polecam. W lornetce 15x70 prezentuje się zjawiskowo. Źródło: Sky Safari 6 Kiedy tylko nacieszyłem oko świątecznym drzewkiem skierowałem się nieco niżej do Mgławicy Rozeta. Tutaj widoczna tylko centralna część, czyli gromada NGC 2244. Jednak już teraz nie mogę się doczekać wyjazdu z filtrami pod ciemne niebo. Oby jak najszybciej! Nim się obejrzałem znów nadciągnęła mgła, która tym razem skutecznie pogoniła mnie do domu. Dzisiejsze obserwacje poraz kolejny uświadomiły mi, jak łatwo dostępne, a zarazem ciekawe może być niebo przez lornetkę. Wystarczyło zaledwie kilkadziesiąt minut, aby móc zajrzeć w głąb nocnego nieba podczas zupełnie spontanicznych wieczornych obserwacji. Do następnego razu! Pozdrawiam, Paweł : -)
  13. Witam! Ostatnio zakupiłem statyw z małym żurawiem za 450 zł i szczerze mówiąc nie jestem za bardzo zadowolony. Dopiero teraz pomyślałem czy nie lepiej zbierać na teleskop, chodzi mi o teleskop Newtona Synta 8 na montażu dobsona. Mam jeszcze czas na zwrot statywu, a kasy ostatnio trochę wpadło i po zwrocie byłbym o krok od teleskopu. Mam więc pytanie czy na razie lepiej obserwować lornetką ( 15x70 ) czy już zbierać na teleskop, bo w sumie różnica będzie ogromna. Prosiłbym was o radę. Dzięki.
  14. Dziś miała miejsce cicha premiera czterech nowych lornetek na naszym rynku - Delta Optical Extreme 7x50, 10x50, 10,5x70 i 15x70. Zdjęcie ze strony Delta Optical Coś nowego? I tak, i nie. To kolejna odsłona klonu Fujinona ze stajni United-Optics, czyli serii BA8, którą znamy pod postacią takich brandów jak TS Marine, Oberwerk Ultra, Garrett Optical Signature Series czy Orion Resolux. Z cech wspólnych dla całej serii - możemy spodziewać się pancernego wykonania, bardzo dobrych powłok FMC, bardzo dobrego wyczernienia i wzorowej mechaniki. No i oczywiście pracy na pełnej aperturze za sprawą solidnie umocowanych, dużych pryzmatów Główna cecha wyróżniająca serię DO spośród bliźniaczej konkurencji to użycie szkła niskodyspersyjnego (ED) w obiektywach. Warto wspomnieć też, że oprawy okularów mają gwint filtrowy 1,25" (podobnie jak seria TS Marine). Widoczną, ale wyłącznie estetyczno-kosmetyczną różnicą jest kolor gumy - ze zdjęć wynika, że jest zbliżony do brązu znanego z lornet William Optics. Do modeli 10,5x70 i 15x70 dołączana jest walizka do przenoszenia, a do mniejszych - 7x50 i 10x50 - dołączane jest pół-sztywne etui (wygląda na identyczne z tym dołączanym do lornet WO ED). Trochę szkoda - wydaje mi się, że w przypadku mniejszych lornet lepiej sprawdziłaby się torba na ramię (jak w przypadku "zielonych bliźniaczek" - m.in mojego Resoluxa). Bardzo ciekawi mnie ewentualne porównanie modelu DO Extreme z którymś z modeli brandów nie-ED (chociażby moim Oberwerkiem Ultra) lub z lornetkami WO 10x50 ED i 7x50 ED. I chociaż przyznam, że ani w moim Resoluxie 10x50 ani Oberwerku 15x70 aberra specjalnie mi nie dokuczała, to intryguje mnie, czy to, co znam jako bardzo dobre może się okazać lepsze - w tym samym budżecie. Ostrość obrazu w moim Resoluxie oceniam jako bardzo dobrą - a jednak WO 10x50 ED dawała jeszcze delikatnie ostrzejszy rysunek (różnica subtelna, ale dająca się zauważyć). Jeśli tylko jakość powłok, wykończenia i bardzo dobra powtarzalność będzie stała na takim samym poziomie jak w przypadku lornet większych firm (Teleskop Service, Oberwerk), to możemy się spodziewać prawdziwego hitu. Z miłych niespodzianek - Astromarket objął wszystkie cztery modele promocją zdejmującą 5% ceny. Linki: 7x50 10x50 10,5x70 15x70
  15. Witam wszystkich, Przepraszam za banalne i powtarzające się pytanie, ale przeglądam wątki i nie mogę znaleźć satysfakcjonującej mnie odpowiedzi. Chcę kupić tanią lornetkę (<=~500 zł) po zapoznaniu się z testami optyczne.pl z racji ceny do jakości zdecydowałem się na zakup: Celestron Skymaster 15x70 później, padło na: Celestron Skymaster 20x80 i okazało się że testy odnosiły się do całkowicie innych lornetek niż są obecnie na rynku. Lornetka ma być używana na statywie/docelowo żuraw. Mieszkam w mieście Płock (~150 tyś. mieszkańców). Więc obserwacja z balkonu. Dodatkowo miasteczko Młodzieszyn między Sochaczewem, a Wyszogrodem. Zakładam również wyjazdy poza miasto. Przeznaczeniem jest obserwacja księżyca, i wszystkiego co jest dostępne w granicach tych parametrów. Dodatkowo w zainteresowaniu są ptaki. Lekkość i mobilność nie jest niezbędną cechą w poszukiwanej lornetce. Obecnie posługuję się poczciwym starym ruskiem 8x30 i nie planuje wyzbycia się go. Przeglądając fora natrafiłem na polecaną lornetkę: Nikon 16x50 EX CF stała się moim nowym celem do momentu gdy znalazłem opinie że nie ma w niej nic specjalnego i kosztuje w niej tylko logo producenta. To skierowała mnie ponownie na Skymaster'a 15x70 i: Delta Optical StarLight 15x70. Ogólnie pojawiło mi się pytanie czy przy tak małej wiedzy/doświadczeniu/oczekiwaniach/... warto inwestować w sprzęt wiedząc że za jakiś czas i tak będę z niego niezadowolony. To trochę takie malkontenctwo z mojej strony Zakupu będę dokonywał na 99,9% przez internet więc nie mam możliwości wybrać "lepszego" egzemplarza. Co mi doradzicie?
  16. Witam Wszystkich. Po długim namyśle i przeczytaniu http://astropolis.pl...ra/page__st__90 postanowiłem zakupić lornetkę Astro-Physics 15 X 70 Premium Binoculars (PB15X70). Oczywiście jak to bywa po zakupie , pogody nie ma. Mgła od tygodnia taka, że nic nie można poobserwować. Zastanawiam się, jaki statyw albo jaki żuraw zakupić. Czy taki żuraw byłby wystarczający do tej lornetki? http://www.astrokrak...-statywem-.html ? Chętnie wysłucham waszych opinii. Pozdrawiam Józek
  17. Bardzo dobre niebo ma czasem to do siebie, że potrafi ogłupić. Obserwator może wtedy wycisnąć absolutne maksimum ze swojego sprzętu, ale biada temu, kto się nie przygotuje na taką sesję. Nieszczęśnik obdarzony wspaniałym niebem będzie się miotał między szlagierami nocnego nieba (żeby zobaczyć co naprawdę pokazują w sprzęcie X), a kłakami, których nie sposób wypatrzeć na standardowych miejscówkach. Właśnie coś takiego przytrafiło mi się w Zatomiu. Prolog Mimo skrajnie różnych prognoz, mieliśmy nadzieję na chociaż parę godzin czystego nieba. Jeszcze jadąc z Markiem (Gdańsk) i żoną jego, Aleksandrą, zadałem pytanie, czy warto by było brać "w ciemno" takie niebo jak obecnie (była bardzo dobra widoczność, żadnych wysokich chmur, ale sunące niskie chmury zasłaniały 1/3 nieboskłonu). W końcu dobra przejrzystość i dziury w chmurach nie są taką straszną konfiguracją. Ja bym brał w ciemno taką pogodę. Marek - nie. I miał rację. Mimo wiszącego nad zachodnim horyzontem wału chmur wszelkiej maści i wysokości, wieczór był bardzo pogodny. Jeszcze przed zejściem Słońca poniżej przepisowych 18° udało mi się wypatrzeć gołym okiem M13. Pierwsze godziny zmroku upłynęły na radosnym bieganiu między sprzętami i pokazywaniu nieba osobom mającym pierwszy lub jeden z pierwszych kontaktów z niebem za pośrednictwem teleskopów i lornet. Potem przyszło spodziewane pogorszenie pogody. Jedynym zwiastunem, że będzie inaczej, był donośny głos Marka: - SkippySky pokazuje, że po północy będzie lepiej, a o 3:00 czysto! I chyba tylko dlatego tak wiele osób zostało na placu boju. W międzyczasie zdążyłem się zdrzemnąć, dzięki czemu miałem siły na późniejsze harce z dwururkami. Ostatecznie niebo po północy zaczęło pokazywać pazur. Choć właściwszym byłoby określenie, że ludzie nie wiedzieli czy najpierw szukać swoich szczęk na ziemi czy poprawiać opadnięte gacie. Stwierdziwszy, że na podwórku Pyrlandii (ośrodka goszczącego zlotowiczów) nie da się obserwować (czapki z czerwonymi diodami, choć fajne podczas ustawiania sprzętu, świeciły podczas samych obserwacji zdecydowanie za mocno - tym bardziej, że były w powszechnym użyciu), poszliśmy z Markiem za ostatnie zabudowania - i to był strzał w dziesiątkę. Mimo miłego towarzystwa, trudno o skupienie obserwując w większej grupie. We dwójkę mogliśmy łupać co popadnie w zupełnej ciszy - co okazało się kluczowe dla wyłapania niektórych obiektów wymagających dużego skupienia. Na miejscu wytrwaliśmy do rana. Kolejna noc była pochmurna, a następna, czyli ostatnia zlotowa - cudem. O 21:00 zachmurzenie było pełne, choć serwisy pogodowe kazały spoglądać optymistycznie na samą noc. W ciągu kolejnych kilkudziesięciu minut przeczyściło się zupełnie, dodatkowo wiał wiatr (przeważnie mało uciążliwy), co zapobiegało roszeniu optyki. Główny plac obserwacyjny tym razem był na polu za Pyrlandią, a mi, pomimo sporego ruchu, udało się skupić na obserwacjach. Nie licząc małej przerwy, siedzieliśmy bite siedem godzin, od 22 do 5 rano - choć przy takim niebie miałem wrażenie, że minęły ledwo dwie godziny. Obserwacje Same obiekty opiszę regionami, bez dzielenia na pierwszą czy druga noc - tym bardziej, że do pewnych regionów wracałem wielokrotnie, dodając jakieś nowe spostrzeżenie do wcześniejszych. Oczywiście podstawą obserwacji był Oberwerk 15x70, a jeśli coś wypatrzyłem w innym sprzęcie - będzie to opisane dodatkowo. Zatomska Łupanina Dwururkami na Statywach zaczęła się zupełnie niewinnie - ot, Grupa M81. Mimo niskiego położenia, cztery ciasno upakowane składniki były bardzo wyraźne. M81 spora z jaśniejszym jądrem, M82 wydłużona i sprawiająca wrażenie nieco poszarpanej, NGC3077 mała, ale nie punktowa, blisko parki gwiazd 8mag, oraz NGC2976 dopełniająca widoku - całkiem wyraźna, o eliptycznym kształcie, choć nie rzucająca się w oczy. Letnie ostatki Obie noce przyniosły kilka ciekawych "nowości" w Łabędziu, choć pewnie z wcześniejszym przygotowaniem można by wyłowić więcej obiektów. Zacząłem oczywiście od NGC7000 (Ameryki Północnej), która była widoczna gołym okiem, jako dość wyraźne pojaśnienie nieba na wschód od Deneba. Spróbowałem podejścia do gromady otwartej NGC6996, leżącej na tle tej mgławicy w jej północnej, "kanadyjskiej" części. Wcześniej jednak rzuciło mi się w oczy małe, ale całkiem wyraźne pojaśnienie nieco na południe (w okolicy Ohio ). Po konsultacji z atlasem okazało się, że to inna gromada otwarta - NGC6997. W żadnej lornetce nie pokazała rozbicia na gwiazdy, ale jednoznacznie udało się potwierdzić jej widoczność w 10x50. Co do NGC6996, w jej miejscu znalazłem tylko grupkę słabych gwiazd (ok. 9-11mag), niezbyt wyraźnie wycinającą się z tła, blisko w miarę wyraźnej północnej granicy Ameryki. Późniejsze konsultacje z fotografiami sugerują, że mogła to być szukana przeze mnie gromada. Później, po ochłonięciu i konsultacjach z Polarisem, uświadomiłem sobie, że dość wyraźna w tym miejscu północna krawędź Ameryki mogła być Barnardem 353, określanym czasami jako Zatoka Hudsona. Szkoda, że pamiętam to miejsce bardziej jako okolice szukanej gromady, a podczas obserwacji nie miałem świadomości obecności dodatkowego obiektu. Cóż, może następnym razem... Oczywiście nie omieszkałem wyłapać pojaśnienia po drugiej stronie ciemnej smugi LDN935, czyli Mgławicy Pelikan (IC5070). Między 56 i 57 Cygni dało się wyłapać pojaśnienie tła, z pewnością nie będące poświatą gwiazd. Drugiej nocy, oprócz potwierdzenia obserwacji, dodatkowo udało się wyłuskać ciemny pas (nie znalazłem oznaczenia katalogowego, być może jest to część LDN935) oddzielający dziób wodorowego ptaszora od jego tułowia. Dużo działo się również w okolicach gwiazdy Sadr. Poświęciłem parę dłuższych chwil gromadzie otwartej NGC6910. Choć wyraźna, niewiele pokazuje w lornetce. Parę bardzo jasnych gwiazd, łańcuszek słabych w środku gromady pomiędzy dwoma jaśniejszymi słońcami i... w zasadzie tyle. Bardzo pomógł mi na miejscu Polaris, który przybliżył mi widok tego obiektu w ośmiocalówce, dzięki czemu zwróciłem uwagę na najjaśniejsze i najbardziej charakterystyczne cechy tego gwiezdnej gromady. Kolejnym celem był Collinder 421 - nie było go w PSA (Pocket Sky Atlas), ale wyraźne pojaśnienie tej dość zwartej gromady samo rzuciło się w oczy. Następnie spróbowaliśmy wyłapać mało znaną Dolidze 6 (niektóre źródła piszą, że to tylko asteryzm). Chociaż w polu daliśmy za wygraną, późniejsza konsultacja zdjęciowa pokazuje, że poprawnie zidentyfikowaliśmy kilka najjaśniejszych słońc tworzących ten obiekt - i jest to chyba najlepsze świadectwo jego małej (żadnej?) spektakularności. Próbowałem wyłapać też Mgławicę Motyl (IC1318), ale to, zdaje się, trudna sztuka. Blask Sadra nie pomaga, a dodatkowo okolica ta mieni się setkami gwiazd tworzących północno-wschodnią krawędź Chmury Gwiezdnej Łabędzia. Co udało się natomiast wyłapać bez dwóch zdań, to wyraźny, lekko wygięty pas LDN889. Pojaśnienie po bokach tej ciemnej mgławicy musiało być szukaną Mgławicą Motyl, jednak nie sposób było określić jej zewnętrznych krawędzi. Szarpnęliśmy się też z Polarisem na poszukiwanie Dolidze 10, ale poszukiwania nie przyniosły skutku. Przegapiłem też pobliskiego Collindera 419. Ech, ten chaos... W zachodnim skrzydle Łabędzia znalazłem dwie łatwe dla lornetki gromady otwarte z katalogu NGC: 6866 i 6811. Pierwsza z nich, leżąca mniej więcej w połowie drogi między Sadrem a Deltą Cygni jest mała, jasna, na pierwszy rzut oka mgiełkowata. Po chwili dało się zauważyć ziarnistość gromady, a po kolejnej chwili kilka gwiazd wyszło z tła. Druga z gromad była około dwukrotnie większa od poprzedniej. W 10x50 widoczna była jako jednolita mgiełka o równomiernej jasności na całej powierzchni, Oberwerk zaś wyodrębnił około tuzina słabych gwiazd, z których żadna nie sprawiała wrażenia jaśniejszej od pozostałych. Nie mogłem sobie oczywiście odmówić zerknięcia pod wschodnie skrzydło Łabędzia i poświęcić paru chwil mgławicy Veil. 15x70 pokazała niejednorodną szerokość łuku mgławicy, 22x85 mocno te nierówności uwydatniła. Próbowałem się doszukać "dziury" między dwoma najwyraźniejszymi pasmami włókien w południowej części Welonu - jakieś pociemnienie niby majaczyło, ale nie było ono do końca przekonujące. Za to w TS 20x80 z filtrami UHC dało się ono bez wątpliwości wyłapać. Potem upewniłem się jeszcze, że lornetka 10x50 jest w stanie wychwycić Miotłę Wiedźmy - a dokładniej, jej szerszą część na południe od 52 Cygni. Zastanawiam się, czy przy odrobinie większej cierpliwości udałoby się wyłapać północną część Miotły, ale chyba niepotrzebnie próbowałem zobaczyć za dużo tej i kolejnej nocy (w efekcie czego chyba zobaczyłem mniej). Głównym daniem w północno-wschodnich rewirach Łabędzia, tuż przy granicy z Jaszczurką, miał być Kokon (IC5146). W miejscu, gdzie powinien być, dało się momentami zauważyć bardzo subtelne pojaśnienie tła, lecz bardziej zwróciłem uwagę na półkolistą granicę mniejszego, nieco wyraźniejszego pojaśnienia bliżej pary najjaśniejszych gwiazd wewnątrz Kokonu. Po odtrąbieniu sukcesu, że oto złapałem IC5146, przyszła konfrontacja ze zdjęciem i... sam już nie wiem co o tym myśleć. Owo półkoliste pojaśnienie mogło pochodzić od paru słabszych gwiazd tworzących gromadę Cr470. Koniec końców, na szersze pojaśnienie nie zwróciłem należytej uwagi, więc do końca nie wiem czy liczyć je jako sam Kokon, czy też poświatę jakiejś gwiezdnej drobnicy. Ciężki przypadek - trzeba będzie podejść raz jeszcze. Muszę tu podkreślić, że ten rejon w lornetce jest piękny jak mało który. Co rusz pokazuje jasne gromady (samej M39 poświęciłem parę minut), zachwyca szerokimi kadrami, w których słońca mienią się różnymi barwami, a wisienką na torcie - oprócz M39 i pobliskich jasnych gromad w Jaszczurce - była oczywiście ciemna wstęga Barnarda 168, która nie była już tylko ciemnym, długim, prostym pasem, ale i wyraźnie pokazała niejednorodną szerokość. Paść w tych warunkach musiała także IC1396 w Cefeuszu - niezmiernie delikatna, ale zaznaczająca się wystarczająco wyraźnym pojaśnieniem nieba, żeby uznać ją jako złapaną. Z rejonów późnoletnich wyłapaliśmy z Polarisem parę obiektów w Orle, Lisku i Delfinie - tu odsyłam do relacji Polarisa. Esencja jesieni Kolejnym rejonem, któremu poświęciłem sporo czasu była Andromeda i Trójkąt. Nie szukałem żadnych nowych obiektów, ale owszem, szukałem czegoś nowego. Wczytując się w literaturę lornetkową natknąłem się na ciekawą wskazówkę dotyczącą pasów pyłowych w M31 - eliptyczne pojaśnienie dysku tej galaktyki wyraźniej się odcina od strony północno-zachodniej (czyli od strony M110, która na zatomskim niebie jest łatwym celem w każdej lornetce) niż południowo-wschodniej. Dzieje się tak dlatego, że strona północno-zachodnia jest bliższa Ziemi, a jej granicę wyznacza właśnie jeden z pasów pyłowych. Podczas wcześniejszych obserwacji w Blizinach miałem czasem wrażenie, że między tą granicą a jądrem jest jeszcze jeden wyraźny "schodek" jasności - podejrzewałem, że pochodzi on od drugiego, bardziej wewnętrznego pasa pyłowego, choć samej ciemnej smugi nie udawało mi się wyłapać. Przywoławszy do siebie Grubą Tereskę (22x85), próbowałem w różnych konfiguracjach wyzerkać pas, i coś ciemnego zaczęło majaczyć, ale nie byłem pewien czy poprawnie identyfikuję swoją "zgubę". Spodziewałem się mniejszego pociemnienia bliżej jądra, a tymczasem znalazłem sporej długości krechę w połowie drogi między jądrem a widoczną granicą M31 - przez co nie byłem pewien czy to jakieś zmęczenie nie próbuje spłatać mi psikusa. Na szczęście obok stał Marek ze swoją Syntą 10" i okazało się, że owa długa krecha była tym, na co polowałem od dłuższego czasu. Postanowiłem podnieść poprzeczkę i wyłapać pas pyłowy w Oberwerku - i tu też się udało (czytasz to, Pepinie? ). Było oczywiście trochę trudniej, ale bez dwóch zdań wąska, ciemna, łukowata krecha widniała na tle dysku sąsiedniej kosmicznej wyspy. Świetnie to uchwycił Rony de Laet na swoim szkicu. Kolejne porachunki miałem z M33. Phil Harrington pisze, że znajdujący się na końcu jednego z ramion obszar H II, skatalogowany jako NGC604, jest łatwym celem w lornetce. Owszem, w tym rejonie widziałem punktowe pojaśnienie, ale nigdy nie miałem pewności, czy nie biorę mgławicy za jedną z słabszych gwiazd Drogi Mlecznej. Ponownie posiłkując się tym, co zobaczyłem w Markowej Syncie, udało mi się jednoznacznie zidentyfikować gwiazdową NGC604. Co ciekawe, sama M33 pokazała coś więcej niż tylko niejednorodne, jakby poszarpane okolice jądra, ale również rozleglejsze, słabsze pojaśnienie. Co jeszcze ciekawsze, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że owo słabsze pojaśnienie skręca na północ od jądra ku wschodowi, a na dole (na południe od jądra) ku zachodowi. Wcześniej, w Blizinach, również zdarzało mi się odnieść podobne wrażenie - choć to zabrzmi ryzykownie, powiedziałbym, że to nic innego, jak widok subtelnej struktury spiralnej Galaktyki Trójkąta w lornetce. Na wschód od M33 stara, bo licząca około dwa miliardy lat, gromada otwarta NGC752 lśniła blaskiem dwóch tuzinów słońc jak nigdy wcześniej. Choć zwykle nie mam problemów z jej rozbiciem w średniej lornetce, to jednak nigdy gwiazdy tworzące tę gromadę nie lśniły tak wyraziście. Drugiej nocy, głównie za sprawą Polarisa złapaliśmy jeszcze leżącą stosunkowo blisko NGC891, galaktykę spiralną, leżącą "kantem" do nas. Choć jej kreskowate pojaśnienie w lornetce nie rzuca się w oczy, identyfikacja tego obiektu nie sprawia większych problemów. Podobnie niewielką trudność przedstawiało wyłapanie NGC772 w Baranie. Jednak co ciemne niebo, to ciemne niebo. Niżej położone obiekty jesiennego nieba, choć mniej spektakularne, również dały się wyłapać całkiem chętnie. Zachwyciła mnie mgławica planetarna Ślimak (NGC7293), której nigdy nie widziałem tak wyraźnie. Oczywiście musiały także paść stosunkowo bliskie obiekty w Wielorybie i Rzeźbiarzu. Na pierwszy ogień poszła łatwa Galaktyka Rzeźbiarza (NGC253), którą Polaris co rusz wyzywał od srebrników, oraz leżąca parę stopni na południowy-wschód gromada kulista NGC288. Oba obiekty były widoczne także w 10x50, mimo niskiego położenia nad horyzontem. Trochę krwi napsuła mi za to galaktyka NGC247, którą widziałem wcześniej jeden raz, w Jodłowie rok temu (chociaż podchodziłem do niej ładnych parę razy). Padła w zasadzie w dwóch podejściach - za pierwszym razem była ledwie wychwytywalnym pojaśnieniem przylepionym do jednej z gwiazd na bliższym planie. Za drugim razem, dobrą godzinę później, kiedy znalazła się wyżej nad horyzontem, była na tyle wyraźna, żeby pozbyć się wątpliwości co do skutecznych łowów. Przy okazji, zauważalnie "urosła". Kolejne cele, położone wyżej, nie sprawiły większych trudności - ani blada tarcza mgławicy planetarnej NGC246 ani tym bardziej leżąca w okolicy wielorybiego łba jasna M77. Dłuższą chwilę zajęło jedynie wyłuskanie jej sąsiadki, NGC1055, tworzącą wraz z pobliskimi gwiazdami szóstej i ósmej wielkości trójkąt równoramienny. Sama galaktyka była widoczna zerkaniem jako słaba smużka światła o lekko eliptycznym kształcie. Jako ciekawostkę dodam, że był to (wraz z M77) najdalszy zaobserwowany przeze mnie obiekt tej nocy (a może i w ogóle - spośród obiektów, które widziałem w lornetce). Światło tych galaktyk potrzebuje - według różnych szacunków - od 50 do 70 milionów lat, aby dotrzeć do Ziemi. Padły także dwie niewiele bliższe galaktyki w Pegazie - NGC7331 i NGC7217 (tu źródła są zgodniejsze, podając odległość 50 milionów lat świetlnych). Obie prezentowały się w postaci drobnych, delikatnie wyciągniętych smużek światła, przy czym ta druga jest dużo trudniejszym wyzwaniem dla średnich lornetek. Wzdłuż jesiennego Mleka Po intensywnych łowach, w ramach relaksu przeskanowałem jesienną Drogę Mleczną, utrwalając w głowie położenie gromad w Kasjopei. M52 tradycyjnie stawiała dzielny opór Oberwerkowi, nie dając mu się rozbić (choć momentami jakby przebijała lekka kaszkowatość), lecz poległa w starciu z TS 22x85 - tu rozbicie na gwiazdy było wyraźne. Pobliska, niewielka kątowo kolejna otwarta, NGC7790 sama wpadła w kadr, a leżąca bardziej na południe ozdoba zachodniej Kasjopei, NGC7789 pokazała nie tylko swe dość rozległe pojaśnienie, ale i kilkanaście jaśniejszych słońc wchodzących w jej skład. Widoczne było także małe, plackowate pojaśnienie Pacmana (NGC281). Choć to nuda nad nudy i klasyk nad klasyki, długie minuty uciekły na gapieniu się na gromady z pogranicza Perseusza i Kasjopei. Chichoty niesamowicie lśniły na czarnym, zatomskim niebie i nie było teleskopu, który pokazał je piękniej niż małe czy średnie lornetki. Moim zdaniem, zobaczyć je w cztero- czy sześciostopniowym polu to zupełnie inna bajka. Kipiące blaskiem, w otoczeniu bogatych pól gwiazdowych, są jednym z tych widoków, które się nie potrafią znudzić. Pobliski Stock 2 wyskakiwał z otoczenia, a niewiele słabiej niż same Chichoty prezentowało się kolejne "zagłębie gromad" - grupa nieopodal M103 z NGC663 na czele. Sama "eMka" pokazała też nikły blask słabszych gwiazd gromady, często pomijanych lub niedostrzeganych w lornetkach (całą uwagę zazwyczaj skupiają cztery najjaśniejsze słońca). Najpiękniej jednak prezentowała się wspomniana NGC663 - zwarta, ale pokazująca lekkie rozbicie. Pobliskie gromady - NGC 645 i 659 - były słabszymi pojaśnieniami, dość marnymi przy okazałej NGC663. Po macoszemu potraktowałem rejon na wschód od gromady Stock 2, notując jedynie Gromadę Pazmina (Stock 23) i Melotte 15 - jednak nie szukałem pojaśnienia Serca i Duszy. Trochę czasu spędziłem też w południowej i zachodniej części Perseusza, jednak obyło się bez nowości. Padła więc mglista, lecz wyraźna NGC1245 poniżej olśniewającej jak zawsze Melotte 20, padła też leżąca bardziej na południe jaśniejsza NGC1342 pokazująca delikatne rozbicie. Pobliski Messier 34 prezentował się znakomicie, ukazując dwadzieścia, może trzydzieści gwiazd, wyraźny (jak na ten obiekt) był także równoleżnikowo ułożony pas Kalifornii (NGC1499). A Mgławica Merope w Plejadach była wyraźna jak Byk. Ostatnie godziny obu sesji obserwacyjnych poświęcone były oczywiście nadchodzącemu zimowemu niebu. Lwią część tego czasu skradła Wielka Mgławica w Orionie, musiała także paść cała karawana Messierów (35-38) zmierzających ku punktowi przesilenia letniego. Rozeta była dość łatwym celem - nie wiem tylko jaka w tym zasługa nieba, a na ile nauczyłem się ją po prostu dostrzegać. Obserwacje zamykały tradycyjnie M79 - dość łatwa nawet w 10x50 (największym problemem w jej dostrzeżeniu jest chyba tylko pogoda) oraz M41 na powoli jaśniejącym już niebie. Kończąc obserwacje (pierwszej nocy) zauważyłem też podłużne pojaśnienie biegnące pod kątem ok. 40° względem Drogi Mlecznej, wychodzące z powoli jaśniejącego horyzontu, ale na pewno nie będące już łuną. Biorąc pod uwagę, że środek tego pasa pojaśnienia zbiegał się niemal idealnie z linią ekliptyki, podejrzewam, że w końcu zaobserwowałem światło zodiakalne. Jeśli ktoś ma spostrzeżenia, jak ono wygląda czy wyglądać powinno (w wizualu, zdjęcia znam!) - dajcie znać. Epilog Czasem warto być upartym. Warto cisnąć obiekty, które zdają się być na granicy lub teoretycznie poza granicą naszego sprzętu. Po prostu trzeba poczekać na warunki. Warto cisnąć obiekty znane, te też czasem pokazują coś zupełnie nowego - mimo, że widzieliśmy je czasem i setki razy. Co do samych zdobyczy podczas zatomskich sesji, najbardziej się cieszę z wyłapania pasów pyłowych M31 w lornetce. Padły za bodajże piątym czy szóstym podejściem. I szkoda tylko, że kolejne obserwacje z Polarisem będą dopiero na wiosnę. Szkice pochodzą ze strony Rony'ego de Laeta, autorem zdjęcia jest nasz forumowy kolega Maquu (zdjęcie wykonane podczas ostatniego zlotu w Zatomiu).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.