Jump to content

Search the Community

Showing results for tags '2P/Encke'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Questions and Answers
    • Getting Started: Equipment
    • Getting Started: Observing
    • Various questions
  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Categories

  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Found 11 results

  1. Witam, Rok 2013 się zaczyna, napiszę więc w kilku zdaniach, czego możemy się w tym roku spodziewać po kometach, a spodziewać możemy się naprawdę dużo. W tym roku nareszcie pojawią się aż dwie komety, które powinny być dobrze widoczne gołym okiem - C/2011 L4 (PANSTARRS) i C/2012 S1 (ISON). Oprócz nich, czeka nas bardzo korzystny powrót komety okresowej 2P/Encke, która przez pewien czas powinna być widoczna nawet w niewielkich lornetkach. Dwie inne komety - C/2012 K5 (LINEAR) oraz C/2012 F6 (Lemmon) również powinny być na tyle jasne, że widoczne przynajmniej w większych lornetkach. C/2012 K5 (LINEAR) - przez peryhelium (w odległości 1.14 AU od Słońca) przeszła już pod koniec listopada 2012, jednak dzięki temu, że na przełomie grudnia i stycznia znalazłe się stosunkowo blisko Ziemi (w odległości 0.29 AU), to właśnie wtedy osiągnęła maksymalną jasność równą około 8.5 mag. W pierwszej dekadzie stycznia powinna jeszcze być dość jasna i widoczna w większych lornetkach. Jednak jej jasność będzie spadać szybko, gdyż będzie się oddalać zarówno od Ziemi jak i od Słońca i pod koniec stycznia nie będzie już raczej jaśniejsza od 12 mag. W pierwszych dniach stycznia kometa będzie świecić całymi nocami wysoko w Woźnicy. Będzie wtedy poruszać się bardzo szybko i w ciągu kilku dni przeleci przez cały gwiazdozbiór, a przez kilka kolejnych będzie ją można znaleźć w Byku, przez którego również przejdzie dość szybko. Od połowy stycznia będzie świecić wieczorami w północnej części Erydana i zostanie tam już do końca lutego, kiedy jej jasność spadnie na tyle, że nie będzie już prawdopodobnie widoczna nawet w średniej wielkości teleskopach. 273P/Pons-Gambart - kiedy na wieczornym niebie powoli gasnąć będzie kometa C/2012 K5 (LINEAR), na porannym niebie pojawi się inna, słaba ale bardzo ciekawa kometa. Odkryto ją jeszcze w 1827 roku, kiedy była dość jasna, w maksimum osiągnęła około 5 mag. Wówczas wydawało się, że jest ona kometą nieokresową i zapomniano o niej na blisko 100 lat. W 1917 roku, kiedy powownie obliczono jej orbitę, okazało się że jest ona kometą okresową, a jej okres obiegu szacowano na około 60 lat. Wyglądało więc na to, że kometę przeoczono pod koniec XIX wieku. Spodziewano się, że kolejny powrót nastąpi około połowy XX wieku, jednak również wtedy komety nie zaobserwowano. Późniejsze próby wyznaczenia parametrów orbity potwierdzały kilkudziesięcioletni okres obiegu, jednak ze względu na małą dokładność pomiarów położenia komety z 1827 roku, okres obiegu był obarczony dość znaczną niepewnością. Pod koniec XX wieku wydawało się, że kolejny (po dwóch przeoczonych) powrót komety nadejdzie około 2022 roku. Wskazywało na to potencjalne połączenie komety Pons-Gambart z odnotowaną w 1110 roku w chińskich kronikach kometą. Tymczasem kometa powróciła w listopadzie 2012 roku. Odkryto ją na zdjęciach SWAN z satelity SOHO. Wkrótce pojawiły się wizualne pbserwacje, których jednak nie było zbyt dużo, gdyż kometa znajdowała się na niebie blisko Słońca. Kiedy obliczono orbitę komety na podstawie nowych obserwacji, okazało się że jej okres obiegu wokół Słońca wynosi około 188 lat i że po 1827 roku nie przeoczono jej ani razu! Przez peryhelium w odległości 0.81 AU od Słońca przeszła 19 grudnia 2012, jednak znajdowała się w tym w bardzo małej elongacji. Kilkanaście dni wcześniej jej jasnośc oceniano na około 9 mag. Około 20 stycznia 2013 kometa znajdzie się na tyle daleko od Słońca, że prawdopodobnie będą możliwe jej obserwacje z Polski. Niestety do tego czasu prawdopodobnie będzie już słabsza od 10 mag, a warunki do jej obserwacji będą jeszcze marne. Będzie wtedy o świcie świecić we wschodniej części Węża, około 10 stopni nad horyzontem. Później kometa będzie poruszać się powoli na północny zachód, jednak jej jasność będzie systematycznie spadać. W połowie lutego warunki do jej obserwacji będą już bardzo dobre, jednak do tej pory osłabnie już pewnie do około 12 mag. Przez drugą połowę lutego i przez cały marzec będzie świecić w Herkulesie. Pod koniec marca prawdopodobnie przestanie już być widoczna nawet w dużych teleskopach. W tym czasie jednak naszą uwagę od jakiegoś czasu będzie już zaprzątać znacznie jaśniejsza, widoczna nawet gołym okiem kometa. C/2011 L4 (PANSTARRS) - odkryta jeszcze w czerwcu 2011 roku kometa, przez peryhelium (w odległości tylko 0.30 AU od Słońca) przejdzie 10 marca 2013. Początkiem 2013 roku kometa znajduje się w południowej części Skorpiona i widoczna jest jedynie z południowej półkuli Ziemi. Jej jasność pod koniec 2012 roku oceniano na około 8 mag, przy czym ze względu na to że znajduje się w niewielkiej odległości kątowej od Słońca, obserwacji jest na razie niewiele. Przez cały styczeń i luty kometa będzie widoczna jedynie z południowej półkuli Ziemi, świecąc w niewielkiej elongacji na porannym niebie. Początkiem lutego kometa znajdzie się w maksymalnej elongacji - 35 stopni i będzie wtedy świecić w teleskopie. W tym czasie powinna mieć już jasność około 5 mag. W lutym komecie PANSTARRS będzie towarzyszyć inna jasna kometa - C/2012 F6 (Lemmon), która w tym czasie może mieć jasność bliską 5 mag. Niestety, również ta kometa będzie w tym czasie widoczna jedynie z południowej półkuli Ziemi. W połowie lutego kometa C/2011 L4 (PANSTARRS) powinna być już jaśniejsza od 4 mag, a do końca miesiąca pojaśnieje ona prawdopodobnie jeszcze o 2 mag. Z naszych szerokości geograficznych kometę będzie można po raz pierwszy dostrzec dopiero około 10 marca. Będzie ona wtedy znajdować się około peryhelium, a jej jasność najprawdopodobniej będzie wynosić około 0 - 1 mag (choć żadna wartość pomiędzy +2 mag a -1 mag nie będzie tu zaskoczeniem). W dniu 10 marca kometa będzie świecić tylko 15 stopni od Słońca i około 40 minut po zachodzie Słońca będzie świecić tylko 2 stopnie nad horyzontem - pomimo dużej jasności będzie więc obiektem bardzo trudnym do dostrzeżenia (raczej nie będzie jej jeszcze można zobaczyć gołym okiem) i widocznym jedynie pod warunkiem, że niebo będzie idealnie przejrzyste. W tym czasie kometa będzie znajdować gwiazdozbiorze Rybbach. Warunki do obserwacji będą z dnia na dzień szybko się poprawiać i już 13 marca, godzinę po zachodzie Słońca kometa będzie świecić 4 stopnie nad horyzontem, przy Słońcu 10 stopni pod horyzontem. W dobrych warunkach powinna być wtedy dość dobrze widoczna gołym okiem, zwłaszcza że ze względu na dużą jasność absolutną (obecnie jest ona szacowana na około 4.0 - 4.5 mag) oraz małą odległość od peryhelium, można się spodziewać, że rozwinie w tym czasie dość długi, szeroki, zakrzywiony pyłowy warkocz. Według ostrożnych szacunków, długość tego warkocza może w tym czasie wynosić około 10 - 15 stopni. W tym dniu, w odległości około 7 stopni od głowy komety będzie świecić 2-dniowy Księżyc, co może być nie lada gratką dla astrofotografów. Elongacja komety będzie powoli rosnąć i 22 marca, kiedy przejdzie ona do Andromedy, będzie się znajdować już 22 stopnie od Słońca. Kometa będzie więc z dnia na dzień świecić na coraz ciemniejszym niebie. Niestety, z dnia na dzień faza Księżyca będzie stawać się coraz większać, przez co kometa będzie tracić nieco na atrakcyjności. Mniej więcej od 25 marca kometę będzie można obserwować także na porannym niebie. Od 30 marca na porannym niebie będzie ona świecić nawet wyżej niż na wieczornym. Do tego czasu jej jasność spadnie już prawdopodobnie do około 3 mag. Prawdopodobnie będzie ona wtedy jeszcze posiadać dość długi warkocz, który w ostatnich dniach marca i pierwszych dniach kwietnia będzie świecić tuż obok, a może i na tle Wielkiej Galaktyki w Andromedzie. W tym czasie na wieczornym niebie nie będzie już świecić Księżyc i kometa obserwowana z ciemnych miejsc może wyglądać bardzo atrakcyjnie. Po 5 kwietnia Księżyc zniknie już też z nieba porannego, gdzie o świcie kometa będzie juz świecić około 15 stopni nad północno-wschodnim horyzontem. Kometa będzie wędrować na północ i kilka dni później odnajdziemy ją już w Kasjopei, gdzie w połowie kwietnia osłabnie już do około 5 mag. Pod koniec kwietnia przejdzie do Cefeusza i prawdopodbnie będzie już słabsza od 6 mag. Po koniec maja przejdzie kilka stopni od bieguna północnego i przez cały czerwiec będzie świecić w Małej Niedźwiedzicy. Pod koniec czerwca powinna już osłabnąć do około 9 mag i przestanie być obserwowana w niedużych lornetkach. W niewielkich teleskopach kometę będzie można śledzić jeszcze kilka miesięcy dłużej. W lipcu odnajdziemy ją w Smoku jako obiekt o jasności około 10 mag, w sierpniu i wrześniu będzie świecić w Wolarzu i gdzie jej jasność będzie powoli spadać do około 12 mag. Cały październik i pierwszą połowę listopada spędzi w Koronie Północnej i tam prawdopodobnie osłabnie do 13-14 mag i przestanie być obserwowana wizualnie. W tym czasie będziemy już obserwować lornetkami komety 2P/Encke oraz C/2012 S1 (ISON). C/2012 F6 (Lemmon) - kiedy w marcu 2012 odkryto tę kometę, miała zaledwie około 20 mag. Prognozowano wówczas, że rok później, będąc w peryhelium, kometa osiągnie maksymalną jasność równą około 9 mag. Niecałe 3 miesiące po odkryciu, kometa znalazła się na niebie zbyt blisko Słońca i przestała być obserwowana. W listopadzie 2012 pojawiły się nowe obserwacje tego obiektu - okazało się, że w czasie gdy kometa była na niebie blisko Słońca, jaśniała szybciej od pierwotnych przewidywań i początkiem listopada miała już jasność około 12 mag, choć spodziewano się, że nie będzie w tym czasie jaśniejsza od 15 mag. Pod koniec grudnia 2012 była już nieznacznie jaśniejsza od 9 mag. Rok 2013 kometa Lemmon rozpoczyna w północnej części Centaura, przez co niestety nie widać jej z naszych szerokości geograficznych. Przez następne tygodnie będzie wędrować coraz dalej na południe, aż 5 lutego przejdzie zaledwie 3 stopnie od południowego bieguna niebieskiego. Będzie to również czas, w którym kometa znajdzie się najbliżej Ziemi (w odległości około 0.99 AU). W lutym i początkiem marca, mieszkańcy południowej półkuli Ziemi będą mogli ją obserwować w tym samym czasie, co kometę C/2011 L4 (PANSTARRS). Obie komety mogą być w tym czasie dostrzegalne gołym okiem. Przez peryhelium (w odległości 0.73 AU od Słońca) przejdzie ona 24 marca 2013. W tym czasie powinna mieć już jasność około 5 mag. Stosunkowo duża jasność absolutna komety w połączeniu z niezbyt dużą odległością peryhelium dają nadzieję na to, że wykształci ona wyraźnie widoczny warkocz. Polowanie na tę kometę w naszych szerokościach geograficznych będzie można zacząć dopiero początkiem maja. Będzie ona wtedy świecić na porannym niebie nisko nad wschodnim horyzontem w Rybach. Jej jasność do tego czasu spadnie już prawdopodobnie do około 7 mag. Z dnia na dzień warunki do jej obserwacji będą się poprawiać, jednak jednocześnie jej jasność będzie systematycznie spadać. W trzeciej dekadzie maja kometę znajdziemy już w południowej części Andromedy. Będzie ona wtedy prawdopodobnie miała jeszcze jasność rzędu 8 mag i w dobrych warunkach powinna być dostrzegalna w niedużych lornetkach. Do połowy czerwca osłabnie już do około 9 mag, a początkiem lipca, kiedy będzie świecić już w Kasjopei, będzie już widoczna tylko w teleskopach jako obiekt o jasności około 10 mag. Drugą połowę lipca i pierwszą połowę sierpnia spędzi w Cefeuszu, po czym przejdzie do Smoka. We wrześniu lub październiku jej jasność spadnie poniżej 14 mag i przestanie ona być obserwowalna wizualnie. Kometa C/2012 F6 (Lemmon) jest kometą długookresową. Do Słońca wraca co mniej więcej 11 000 lat. 2P/Encke - jest kometą okresową o najkrótszym okresie obiegu wokół Słońca równym 3.30 roku. W peryhelium zbliża się do Słońca na zaledwie 0.34 AU. Przeciętnie co trzeci powrót tej komety do Słońca jest korzystny pod względem geometrycznym. Podczas takiego powrotu przez krótki czas kometa jest dość dobrze widoczna w niewielkich lornetkach. Obecny powrót jest właśnie jednym z takich korzystnych powrotów. Pierwsze wizualne obserwacje komety pojawią się prawdopodobnie około połowy września, zanim poranne niebo zacznie rozjaśniać Księżyc. Kometa będzie świecić wtedy nad ranem wysoko w Woźnicy, blisko granicy z Perseuszem. Jej jasność powinna już wynosić około 13 mag, jednak prawdopodobnie będzie jeszcze bardzo rozmytym i trudnym do dostrzeżenia obiektem. W kolejnych dniach Księżyc będzie znacząco utrudniał dostrzeżenie komety. Kolejny raz na ciemnym niebie będzie ją można obserwować na przełomie września i października. Do tego czasu dotrze ona do granicy Woźnicy i Rysia, a jej jasność powinna już wynosić około 10 mag. Do połowy października kometa będzie porankami świecić na bezksiężycowym niebie, a pod koniec tego okresu powinna być już dostrzegalna w niewielkich lornetkach jako obiekt o jasności 8.0 - 8.5 mag świecący w Małym Lwie. Sądząc po obserwacjach z poprzednich powrotów, można się spodziewać, że będzie ona w tym czasie średnio skondensowanym, okrągłym obiektem o średnicy rzędu 5'-10'. W tym czasie kometa będzie znajdować się najbliżej Ziemi, w odległości około 0.48 AU. W kolejnych dniach kometa nadal będzie jaśnieć, jednak jej obserwacje utrudniał będzie Księżyc. W trzeciej dekadzie października kometa będzie świecić w gwiazdozbiorze Lwa, kilkanaście stopni od zbliżającej się do peryhelium komety C/2012 S1 (ISON). Ta druga może już w tym czasie być widoczna w lornetkach. Księżyc opuści poranne niebo dopiero początkiem listopada. Do tego czasu kometa 2P/Encke powinna już pojaśnieć do 7.0 - 7.5 mag i być widoczna w niewielkich lornetkach bez większych problemów. Odnajdziemy ją wówczas w północnej części Panny. Z dnia na dzień kometa będzie świecić o świcie coraz niżej, a jej jasność powinna pozostać na poziomie 7.0 - 7.5 mag. Jednocześnie jej rozmiary kątowe będą maleć ze względu na oddalanie się od Ziemi oraz zmniejszanie się fizycznego rozmiaru głowy w niewielkiej odległości od Słońca. I tak pierwszego listopada o świcie kometa będzie jeszcze świecić 17 stopni nad horyzontem, 5 listopada będzie to już 12 stopni, a 10 listopada tylko 7 stopni. Na przejrzystym niebie będzie ją można śledzić jeszcze przez nieco ponad tydzień. Trzy dni przed peryhelium - 18 listopada, kometa przejdzie zaledwie 1.5 stopnia od Merkurego. Będzie wtedy znajdować się w elongacji zaledwie 20 stopni i przy Słońcu 12 stopni pod horyzontem kometa będzie świecić zaledwie 5 stopni nad horyzontem. Powinna być wtedy bardzo małym, mocno skondensowanym obiektem o jasności około 7 mag. Tego samego poranka, 12 stopni w prawo w górę od Merkurego i komety Encke, tuż obok Spiki będzie świecić kometa C/2012 S1 (ISON), która powinna już całkiem jasnym, być może nawet słabo widocznym gołym okiem obiektem. Przez peryhelium kometa 2P/Encke przejdzie 21 listopada, a 4 dni później wspomniana wyżej kometa ISON przejdzie nieco ponad 1 stopień od niej. Niestety, oba obiekty będą się wtedy znajdować zaledwie 14 stopni od Słońca, przez co komety Encke nie da się już dostrzec. Po peryhelium kometa 2P/Encke będzie przez długi czas znajdować się tuż obok Słońca i aby zobaczyć ją kolejny raz, będzie trzeba poczekać na jej powrót w 2017 roku. C/2012 S1 (ISON) - jest to druga kometa, która powinna w 2013 roku być bardzo dobrze widoczna gołym okiem. Jeśli jej aktywność nie będzie w kolejnych miesiącach nietypowo niska, to w grudniu 2013 może ona stać się najbardziej atrakcyjną kometą od wielu lat. Została ona odkryta pod koniec września 2012 roku jako obiekt o jasności około 17.5 mag. Wkrótce po odkryciu okazało się, że w peryhelium przejdzie zaledwie 0.012 AU od Słońca. Jej jasność absolutna wydaje się być stosunkowo duża (6 - 7 mag), co daje nadzieję na to, że przetrwa ona przejście przez peryhelium i rozwinie jasny, długi warkocz. Od odkrycia jej jasność systematycznie rośnie i na przełomie grudnia i stycznia wynosiła już około 16 mag. Kometa początkiem roku świeci w Bliźniętach i znajduje się jeszcze ponad 5 AU od Słońca i ponad 4 AU od Ziemi. Przez najbliższe miesiące będzie przesuwać się powoli na zachód, a jej jasność powinna powoli rosnąć. Po koniec marca kometa na krótki czas przejdzie do Woźnicy, po czym zacznie poruszać się na wschód i pod koniec kwietnia wróci do Bliźniąt. Do tego czasu jej jasność powinna wzrosnąć do około 15 mag. Elongacja komety będzie maleć i pod koniec maja znajdzie się ona zbyt blisko Słońca, aby możliwe były jakiekolwiek obserwacje. Taki stan potrwa długo, bo aż do początku września. Kiedy Księżyc zniknie początkiem września z porannego nieba, kometa powinna mieć już około 12 mag. Będzie wtedy znajdować się w Raku, 2-3 stopnie od widocznej gołym okiem gromady otwartej M44 (Żłóbek) i około 5 stopni od Marsa. Będzie wtedy świecić o świcie nisko nad horyzontem, na tle światła zodiakalnego, w elongacji nieco większej od 30 stopni, przez co jej dostrzeżenie będzie nie lada wyzwaniem. Pod koniec września kometa przejdzie do Lwa. Komecie cały czas będzie towarzyszył Mars, którego minie ona 2 października w odległości zaledwie 0.07 AU. Kometa będzie przesuwać się na wschód i 15 października przejdzie zaledwie 2 stopnie na północ od Regulusa. Co ciekawe, w tym samym czasie Mars znajdzie się mniej więcej w połowie drogi między kometą a gwiazdą. Jasność komety powinna w tym czasie wynosić już 9 - 10 mag i powinna być już dostrzegalna w dużych lornetach. W drugiej połowie października kometa zacznie oddalać się od Marsa i początkiem listopada będzie już około 10 stopni od niego. Będzie ona już wtedy prawdopodobnie dość dobrze widoczna w niewielkich lornetkach jako obiekt o jasności 7 - 8 mag. Warunki do obserwacji komety będą w tym czasie bardzo dobre. Jej elongacja będzie przekraczać 50 stopni i o świcie będzie świecić blisko 30 stopni nad wschodnim horyzontem w Lwie, w pobliżu granicy z Panną. Z każdym kolejnym dniem kometa będzie poruszać się coraz szybciej w kierunku Słońca, a jej jasność powinna szybko rosnąć. Około 10 listopada powinna mieć już 5 - 7 mag, a 18 listopada, kiedy będzie przechodzić zaledwie 20' od Spiki jej jasność prawdopodobnie wyniesie 3 - 6 mag. W tym czasie kometa powinna już posiadać widoczny w lornetce warkocz. Warunki do jej obserwacji będą już znacznie gorsze - o świcie będzie świecić już mniej niż 10 stopni nad horyzontem. W kolejnych dniach pomimo spodziewanego gwałtownego wzrostu jasności komety, prawdopodobnie będzie ją coraz trudniej dostrzec, ze względu na drastycznie pogarszające się warunki. Już 25 listopada, pół godziny przed wschodem Słońca, kometa będzie świecić zaledwie 3 stopnie nad horyzontem. Jej jasność powinna wtedy znaleźć się w zakresie 0 - 4 mag i jej dostrzeżenie raczej nie będzie już możliwe. Przez peryhelium kometa przejdzie 28 listopada około godziny 21:30 UT. Maksymalna jasność, którą wtedy osiągnie będzie się prawdopodobnie znajdować w przedziale od -4 mag do -12 mag. Możliwe, że z miejsc gdzie będzie wtedy trwał dzień, będzie można ją dostrzec, pod warunkiem, że Słońce zostanie czymś zasłonięte. Będzie się ona wtedy jednak znajdować zaledwie kilkanaście minut kątowych od Słońca. Tak jak napisałem wyżej, w razie optymistycznego rozwoju sytuacji, kometa może osiągnąć na chwilę jasność porównywalną z Księżycem w pełni. Trzeba jednak bardzo wyraźnie zaznaczyć, że będzie to miało miejsce tuż obok tarczy słonecznej, przez co wrażenie wywoływane przez kometę będzie znacznie, znacznie mniejsze niż to, które kojarzy się nam z Księżycem w pełni. W czasie, gdy u nas będzie dzień, na kometę będzie można spróbować zapolować 28 listopada wieczorem lub 29 listopada rano. Jej jasność powinna w tym czasie zawierać się w przedziale od 0 mag do -7 mag i będzie się ona wtedy znajdować 2-3 stopnie od Słońca. Od poranka 30 listopada, warto natomiast wypatrywać warkocza komety. Wydaje się prawdopodobne, że krótko po peryhelium kometa rozwinie długi, jasny warkocz pyłowy, który będzie widoczny nawet zanim wzejdzie głowa komety. Jasność głowy komety powinna w tym czasie bardzo szybko spadać. Już 2 grudnia będzie się ona prawdopodobnie znajdować w przedziale od 0 mag do 3 mag. Będzie się ona wtedy znajdować w północnej części Skorpiona, nieco ponad 10 stopni od Słońca. Zanim wzejdzie głowa komety, możemy szukać jej warkocza wystającego spod południowo-wschodniego horyzontu i ciągnącego się przez zachodnią część Węża. Około 10 grudnia kometa będzie o świcie świecić już na ciemnym niebie, około 10 stopni nad horyzontem. W tym czasie jasność jej głowy spadnie już do 2 - 6 mag. Kometa będzie dość szybko zbliżać się do Ziemi, przez co jej rozmiary kątowe (w tym długość warkocza) powinny rosnąć. Jednocześnie, ze względu na oddalanie się od Słońca i coraz wolniejszą produkcję nowego materiału, jasność powierzchniowa komety będzie prawdopodobnie maleć. Od 15 grudnia na poranne niebo wkroczy Księżyc, przez co kometa będzie na pewno gorzej widoczna. Kometa będzie jednak wędrować powoli na północ i już od około 20 grudnia będzie ją można obserwować także na wieczornym niebie, które w tym czasie będzie wolne od Księżyca (kometa będzie jednak wieczorami świecić znacznie niżej niż porankami). W tym czasie odnajdziemy ją w Koronie Północnej, a jasność jej głowy powinna zawierać się w przedziale od 3 mag do 6 mag. Kilka dni później - 26 grudnia, kometa znajdzie się najbliżej Ziemi (w odległości 0.43 AU). Kometa będzie świecić wtedy w północnej części Herkulesa i będzie obiektem okołobiegunowym. Pomimo, że jej głowa może nie być wtedy już zbyt jasna (4 - 6 mag), to jest nadzieja, że jej warkocz będzie bardzo długi i wyraźnie widoczny gołym okiem o ile obserwacje będą się odbywać pod ciemnym niebem. Rok 2013 kometa C/2012 S1 (ISON) zakończy świecąc całymi nocami dość wysoko w Smoku jako obiekt o jasności 5 - 7 mag, prawdopodobnie posiadający ciągle dość długi i widoczny gołym okiem warkocz. Lornetkami będzie można kometę śledzić prawdopodobnie jeszcze przez kilka kolejnych tygodni. Na koniec trzeba jeszcze zauważyć, że prognozy dotyczące tej komety obarczone są dużą niepewnością. W przypadku komety o tak małej odległości peryhelium, niewielka zmiana współczynnika aktywności oznacza zmianę jasności komety w okolicy peryelium o kilka wielkości gwiazdowych. Trudno również o pewne prognozy co do długości warkocza komety. Obecna jasność komety, bardzo mała odległość peryhelium, oraz korzystne położenie komety po peryhelium pozwalają sądzić, że warkocz ten będzie długi na co najmniej kilkanaście stopni, a jeśli aktywność komety około peryhelium będzie duża, to długości rzędu 50 stopni, a nawet trochę więcej, również nie będą czymś niespodziewanym. C/2013 R1 (Lovejoy) - kometę tę odkrył Terry Lovejoy na zdjęciach wykonanych 7 września 2013 roku. Kometa w tym czasie miała jasność już około 13 mag. Aktualnie jej jasność jest już bliska 12 mag, a kometa świeci nad ranem w Jednorożcu. Przez kolejne tygodnie będzie się ona szybko zbliżać zarówno do Ziemi jak i do Słońca, dzięki czemu będzie szybko jaśnieć. Początkiem października, kiedy ciągle jeszcze będzie w Jednorożcu, może mieć już jasność bliską 11 mag. W drugiej połowie października odnajdziemy ją w Małym Psie, z którego na początku listopada przejdzie do Raka. Do tego czasu powinna już pojaśnieć do około 9 mag, dzięki czemu na ciemnym niebie powinna być widoczna w lornetkach. Warto zauważyć, że w tym czasie jeszcze dwie inne komety - C/2012 S1 (ISON) oraz 2P/Encke powinny być widoczne w niewielkich lornetkach. Wszystkie trzy komety będą świecić na niebie porannym. Kometa C/2013 R1 będzie z dnia na dzień poruszać się coraz szybciej po niebie i już 12 listopada przejdzie do Lwa, 15 listopada do Małego Lwa, a 3 dni później do Wielkiej Niedźwiedzicy. Najbliżej Ziemi znajdzie się ona 20 listopada, w odległości 0.40 j.a. (czyli 60 milionów kilometrów). Już 22 listopada odnajdziemy ją w Psach Gończych. Ostatnia dekada listopada będzie okresem, kiedy powinna ona osiągnąć maksimum jasności. Powinna być ona wtedy dobrze widoczna nawet w niewielkich lornetkach jako obiekt o jasności około 7 mag. Na ciemnym niebie być może uda się dostrzec u niej także warkocz. W tym czasie przez kilka dni powinna być najbardziej atrakcyjną kometą na niebie - kometa 2P/Encke nie będzie już wtedy widoczna, natomiast C/2012 S1 (ISON) będzie bardzo blisko Słońca. Później kometa przejdzie przez Wolarza i Koronę Północną do Herkulesa. W Herkulesie kometa C/2013 R1 minie słabnącą kometę C/2012 S1 (ISON), która powinna być wtedy ładnie widoczna w lornetkach a może i gołym okiem. Przez kilkanaście dni około połowy grudnia obydwie komety będzie dzielić odległość mniejsza od 20 stopni. Kometa C/2013 R1 powinna wtedy ciągle być jaśniejsza od 8 mag i dobrze widoczna w niewielkich lornetkach. W dniu 22 grudnia kometa przejdzie przez peryhelium w odległości 0.82 j.a. od Słońca. Do końca roku kometa pozostanie obiektem lornetkowym, cały czas świecąc w Herkulesie. Tak więc bieżący - 2013 rok zapowiada się nadzwyczaj ciekawie jeśli chodzi o komety. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że pogoda nie uniemożliwi nam podziwiania tych wspaniałych zjawisk. Pozdrawiam Piotrek Guzik
  2. Na porannym niebie mamy aktualnie aż 3 stosunkowo jasne komety. Oprócz komety C/2012 S1 (ISON) oraz niedawno odkrytej C/2013 R1 (Lovejoy), na porannym niebie ładnie jaśnieje słynna kometa okresowa 2P/Encke. Udało mi się ją zaobserwować jeszcze początkiem września, jednak wówczas była ekstremalnie rozmytym obiektem o jasności 13 - 14 mag. Dziś nad ranem widziałem ją ponownie z ciemnego miejsca 35 km od Krakowa. W 33 cm teleskopie na ciemnym niebie była widoczna bardzo dobrze. Co prawda nadal jest obiektem dużym i mocno rozmytym, jednak jej jasność oceniłem już na 10.4 mag (średnicę głowy na 5', a DC na 2). Znajduje się ona obecnie dość blisko Ziemi, dzięki czemu szybko przesuwa się na tle gwiazd. Co ciekawe, udało mi się ją także dostrzec w lornetce 10x50, w której oceniłem ją na około 10.0 mag. W lornetce była jednak na granicy widoczności, a widać ją było jedynie dzięki bardzo dobrym warunkom (zasięg gwiazdowy w lornetce wynosił co najmniej 10.8 mag). Obecnie świeci ona nad ranem bardzo wysoko nad horyzontem i w tym momencie jest chyba najlepiej widoczną kometą na niebie (pod warunkiem, że jest ono odpowiednio ciemne). W kolejnych tygodniach jej jasność powinna nadal szybko rosnąć. I wkrótce prawdopodobnie będzie całkiem nieźle widoczna nawet w niewielkich lornetkach. Pozdrawiam Piotrek Guzik
  3. Ostatniej nocy obudziłem się około 3:00. Niebo było bezchmurne, więc oczywiście wybrałem się na obserwacje porannych komet. Tym razem nie miałem zbyt wiele czasu, zdecydowałem się więc obserwować jedynie lornetką 10x50. Na miejsce obserwacji, wybrałem Biórków Mały (21 km na NE od centrum Krakowa). Kiedy przyjechałem na miejsce (około 3:40), okazało się, że oprócz tego, że niebo jest bezchmurne, przejrzystość jest bliska ideałowi. Gwiazdy na wschodzie były widoczne niemal do samego horyzontu. Wyraźnie widoczne było też światło zodiakalne. Musiałem się jednak spieszyć, bo od strony Krakowa powoli zbliżały się chmury pierzaste. Najpierw spojrzałem na kometę C/2013 R1 (Lovejoy). Była duża, mocno skondensowana, a zerkaniem widać było u niej bardzo słaby, wąski warkocz o długości 0.4 stopnia. Lornetką oceniłem jej jasność na 6.4 mag, a średnicę głowy na 14'. Tym razem była już zauważalnie jaśniejsza od M 67. Spróbowałem też dostrzec ja gołym okiem. Była widoczna nie gorzej niż przed 3 dniami, choć wtedy obserwowałem na ciemniejszym niebie. Gołym okiem jej jasność oceniłem na 6.2 mag. Kometa zbliża się do M44, którą minie pod koniec tygodnia w niewielkiej odległości. Kometę C/2012 S1 (ISON) dostrzegłem natychmiast po skierowaniu lornetki w kierunku gwiazdy tau Leo (kometa znajdowała się niecałe 1.5 stopnia od niej). Kometa świeciła na tle światła zodiakalnego, pomimo tego w jej okolicy gołym okiem widać było gwiazdy do około 6.5 mag. Pod względem trudności dostrzeżenia, kometa była co najmniej tak łatwa jak świecąca trochę wyżej i na nieco ciemniejszym niebie (w mniej jasnej części światła zodiakalnego) galaktyka M66, której jasność katalogowa to 9.0 mag. Jasność komety oceniłem na 8.6 mag, a średnicę jej głowy na 5'. Była obiektem średnio skondensowanym, a zerkaniem dość wyraźnie było widać u niej warkocz o długości 0.3 stopnia. Na kometę 2P/Encke musiałem polować kiedy świeciła jeszcze tylko 8 stopni nad horyzontem, bo cirrusy były coraz bliżej. Pomimo tego była ona widoczna w lornetce bez najmniejszego trudu (była obiektem łatwiejszym niż C/2012 S1 (ISON)). Wyglądała ona jak lekko rozmyta gwiazdka. Jej jasność oceniłem na 7.6 mag, a średnicę głowy na 6'. Na koniec zdążyłem jeszcze przyjrzeć się komecie C/2012 X1 (LINEAR) - była ona dość duża i mocno rozmyta. Świeciła pomiędzy dwoma stosunkowo jasnymi gwiazdami, co nieco utrudniało obserwację. Jej jasność oceniłem na 8.2 mag, a średnicę głowy na 10'. Około 4:20, kiedy niebo było już prawie całe zasnute cirrusami, zauważyłem na północnym wschodzie dość jasną gwiazdę wschodzącą zza lokalnego horyzontu. Okazało się, że była to alfa CrB, która w tym czasie znajdowała się na prawdziwej wysokości zaledwie około 3 stopni. Kilka minut później, zza horyzontu wyłoniła się też słabsza gamma CrB, widoczna gołym okiem bardzo słabo. Obserwacje tych gwiazd pokazują, jak bardzo przejrzyste było niebo tej nocy. Pozdrawiam Piotrek Guzik
  4. jolo

    2P/Encke

    Encke już nabiera tempa i nawet przy ekspozycjach 60 sekund widać było niewielki ruch. 6x60 sek, skala 2.48"/px, początek 4:27 CET, północ u góry: Nie znalazłem wątku w galerii z tą kometą - jeśli jest to proszę o połączenie.
  5. Ostatniej nocy (8/9 listopada 2013) ponownie wybrałem się na obserwacje poza miasto. Pierwotnie planowałem pojechać na południe od Krakowa około 22:00, jednak przez niebo ciągle przewalały się jakieś cienkie chmury. I przed 23 postanowiłem się zdrzemnąć i sprawdzić sytuację ponownie po 1:00. Kiedy się obudziłem, okazało się, że sytuacja niespecjalnie się zmieniła, jednak mimo wszystko zdecydowałem się pojechać na obserwacje. Ze względu jednak, że ICM na południe od Krakowa zapowiadał chmury niskie, koniec końców pojechałem na północny wschód. Ze względu, że czasu na obserwacje było jeszcze dość dużo, postanowiłem odjechać trochę dalej od Krakowa. Pojechałem do miejscowości Czuszów do miejsca, gdzie już kilkukrotnie wcześniej obserwowałem niebo (37 km na NE od Krakowa). Niebo było bardzo ciemne, jedynie nisko nad północnym i wschodnim horyzontem snuły się jakieś chmury, które zresztą z upływem czasu coraz bardziej się oddalały. Pierwsze co zrobiłem, to spojrzałem gołym okiem na lewo od M 44, szukając komety C/2013 R1 (Lovejoy). Odnalazłem ją po kilkunastu sekundach (choć nie znałem jej dokładnej pozycji - wiedziałem tylko, że ma być niedaleko od M 44 i na lewo od niej). Była okrągłym, stosunkowo dużym i ładnie skondensowanym obiektem. Zerkaniem była widoczna bez większego trudu. Jej jasność oceniłem gołym okiem na 5.7 mag, a średnicę głowy na około 20'. W lornetce dodatkowo widoczny był dość długi, jednak słaby warkocz. Lornetką jasność komety oceniłem na 6.0 mag, średnicę jej głowy na 15', a długość warkocz na 1.2 stopnia. W 33 cm teleskopie kometa wyglądała jeszcze ciekawiej. Nawet w powiększeniu 50x głowa komety była olbrzymia. W samym jej środku widoczna była gwiazdopodobna centralna kondensacja (o jasności około 10-11 mag), która zanurzona była w jasnej, niewielkiej otoczce o dość skomplikowanej strukturze. Ze względu, że godzina była jeszcze dość wczesna jak na pozostałe jasne komety, postanowiłem zapolować na jedną słabszą - odkrytą przed kilkoma dniami kometę C/2013 V3 (Nevski). Kometa ta była słabym, lekko skondensowanym, okrągłym obiektem. Jej jasność oceniłem na około 13.5 mag, a średnicę jej głowy na 1'. Jej odnalezienie zajęło mi trochę czasu, bo na mapce, którą sobie wydrukowałem miałem zaznaczoną jej pozycję około północy, a od tego czasu zdążyła się ona trochę przesunąć. Przed godziną 4:00 od południowego zachodu zaczęły na niebo nachodzić cirrusy. W związku z tym postanowiłem odnaleźć kometę C/2012 S1 (ISON), choć znajdowała się wtedy jeszcze dość nisko nad horyzontem (na wysokości około 12 stopni). Pomimo, że świeciła ona w jasnej części światła zodiakalnego (które było bardzo dobrze widoczne), w lornetce znalazłem ja niemal natychmiast, wiedząc jedynie, że mam jej szukać kilka stopni poniżej gwiazdy beta Vir. Była ona obiektem niezbyt dużym, mocno skondensowanym (wydawała mi się być zauważalnie bardziej skondensowana niż 5 dni temu) i z dość wyraźnym warkoczem. Jej jasność oceniłem lornetką na 7.8 mag, średnicę jej głowy na 6', a długość warkocza na 0.6 stopnia. W teleskopie na pierwszy rzut oka wydawała się być mniejsza niż w lornetce, za to wyglądała na mocno skondensowany obiekt. Również warkocz był widoczny stosunkowo wyraźnie i rozciągał się na dużą część pola widzenia. Na jej obserwację teleskopową nie poświęciłem jednak zbyt wiele czasu, bo chciałem jeszcze zdążyć obejrzeć kometę C/2012 X1 (LINEAR) przed nadejściem cirrusów. Kometa C/2012 X1 (LINEAR) była w lornetce widoczna bez wielkiego trudu, choć była dość słaba (pod względem jasności powierzchniowej). W lornetce była obiektem dość dużym, mocno rozmytym, a lekko zaznaczoną centralną kondensacją. Jej jasność oceniłem na 7.6 mag, a średnicę jej głowy na 12'. Zerknąłem też na nią przez teleskop. W pierwszej chwili dostrzegłem jedynie jej centralną kondensację o średnicy około 1' i jasności około 11 mag. Po chwili wyzerkałem też olbrzymią otoczkę, która z jednej (odsłonecznej) strony była wyraźnie odcięta od tła nieba i nieco jaśniejsza, od drugiej natomiast stopniowo zlewała się z tłem nieba, a jej jasnosć powierzchniowa była mniejsza. Miałem też wrażenie, że delikatnie widoczna jest przypominająca warkocz struktura, w całości zawarta w głowie komety. Chmury dość szybko zajęły sporą część nieba i już miałem powoli kończyć obserwacje (rezygnując z komety 2P/Encke), jednak zauważyłem, że po północnej stronie nieba jest duża dziura w chmurach. Tam kilkanaście stopni nad horyzontem, w Łabędziu świeciła kometa C/2012 F6 (Lemmon), która kilka miesięcy temu była całkiem atrakcyjnym obiektem. Wycelowałem teleskop w jej okolice, jednak komety nie dostrzegłem. W ogóle cały obraz był jakiś taki przyćmiony - okazało się, że zaparował mi okular. Kiedy go "odparowywałem", cienkie chmury nasunęły się na północne niebo. Godzina była już na tyle późna (około 4:20), że postanowiłem zerknąć lornetką w stronę komety 2P/Encke. Okazało się, że tuż nad wschodnim horyzontem, gdzie miała ona świecić, widać w lornetce jakieś gwiazdy. Skierowałem tam też teleskop, przy czym ze względu, że znajdował się on wówczas tuż nad Ziemią, miejsce gdzie miała znajdować się kometa wypadło równo na lokalnym horyzoncie (który w przypadku ułożonego niemal poziomo teleskopu znajdował się kilkadziesiąt metrów dalej). Dla tak niskiego obiektu okular położony był mniej niż pół metra nad ziemią i aby cokolwiek zobaczyć musiałem położyć się na boku obok okularu. Po chwili w teleskopie zza horyzontu wyłoniła się kometa. Wyglądała ona jak nieostra gwiazda. W lornetce w tym czasie nie byłem w stanie jej dostrzec. Postanowiłem jednak trochę odczekać do godziny 4:40 kometa trochę się wzniosła, a jednocześnie trafiła na nią dziura w chmurach. Wtedy w teleskopie prezentowała się jak niebyt duży, ale bardzo mocno skondensowany obiekt. W lornetce także była widoczna wyraźnie. Już na pierwszy rzut oka było widać, że nie jest gwiazdą, choć była obiektem małym i bardzo mocno skondensowanym. Jej jasność oceniłem (lornetką) na 7.0 mag, a średnicę jej głowy na 5'. Około 10 minut później zasłoniły ją chmury. Po komecie 2P/Encke, zorientowałem sie, że pojawiła się ładna dziura w chmurach w okolicach bieguna niebieskiego. Tam z kolei, w Smoku świeciła kometa C/2011 J2 (LINEAR), którą także udało mi się w teleskopie wypatrzeć. Była ona słabym, małym, średnio skondensowanym obiektem. Jej jasność oceniłem na około 13.6 mag, a średnice głowy na 1'. Także w jej przypadku potrzebowałem chwili, aby ją zlokalizować, bo na mapce zaznaczyłem jej pozycję z jakiejś godziny wieczornej (a jak na złość drukarka nie wydrukowała linii z datą ). Odnalazłem ja 7' od zaznaczonej pozycji. Na sam koniec spojrzałem jeszcze w stronę Jowisz, który bardzo ładnie się prezentował w powiększeniu 182x. Przez dużą część nocy, co jakiś czas z pobliskich drzew odzywały się dwa puszczyki, co dodawało uroku tym późnojesiennym obserwacjom. Ostatnio dość często zdarza mi się je słyszeć podczas obserwacji.
  6. Po udanych (choć nieznacznie utrudnionych przez cienki Księżyc i lekkie zamglenia) obserwacjach z 31 października, w kolejną noc zapragnąłem te obserwacje powtórzyć, już praktycznie bez Księżyca. Już wieczorem 31 października niebo było bardzo dobre, ale musiałem się trochę przespać ze względu na niedobory snu z poprzednich nocy. Obudziłem się zatem 1 listopada o 2:00. Niebo okazało się być bezchmurne i przejrzyste, choć według prognoz miały być mgły. Podobnie jak w poprzednią noc, pojechałem na Przełęcz Szklarską. Na miejscu okazało się, że niebo jest idealne. Choć było jeszcze przed 3:00 i do wschodu Słońca brakowało około trzy i pół godziny, światło zodiakalne było wyraźnie widoczne, sięgając co najmniej do Raka. Okazało się jednak, że choć w Krośnie wiatru nie było w ogóle, to na Przełęczy wiało dość ostro z południa. Wiatr strącał osłonę świetlną, a nawet po jej zdjęciu powodował obracanie się teleskopu. Rozwiązanie tego problemu znalazłem dość szybko - ustawiłem samochód tak, że osłaniał mnie od wiatru - działało to znakomicie . Głównym celem wyjazdu były oczywiście komety. Rozpocząłem od przyglądnięcia się komecie C/2013 R1 (Lovejoy) w lornetce 10x50. Była ona dość duża, mocno skondensowana, delikatnie rozciągnięta w kierunku p.a. około 280 stopni. W lornetce wydawała się być nieznacznie mniejsza, ale też o nieznacznie większej jasności powierzchniowej niż M 67. W 33 cm teleskopie ogromna, widoczny był też słaby, wąski, prosty warkocz o długości około 0.2 stopnia w p.a. ~280 stopni, a głowa była lekko rozciągnięta w kierunku warkocza. Jej jasność oceniłem lornetką na 6.9 mag, a średnicę głowy na 13'. Później, przed świtem, wróciłem do tej komety ponownie, sprawdzając, czy nie da się jej upolować gołym okiem. Okazało się, że jest widoczna, choć dość słabo. Jej jasność oceniłem gołym okiem na 6.5 mag, jednak wewnątrz jej głowy świeciła wtedy gwiazda o jasności 8.6 mag. Odjęcie jej wpływu dało jasność samej komety równą 6.7 mag. Gołym okiem kometa wyglądała jak mała plamka o średnicy około 15'. W jej okolicy udało mi się dostrzec gołym okiem gwiazdy do 7.3 mag. Kometa C/2012 S1 (ISON) w 33 cm teleskopie była widoczna fantastycznie. Jasna centralna kondensacja była otoczona przez znacznie większe, rozmyte halo. Dość wyraźnie widoczny był warkocz o długości około 0.3 stopnia, świecący w p.a. ~290 stopni, mający swój początek w jasnej centralnej kondensacji. W lornetce kometa widoczna wyraźnie, ale znacznie gorzej niż C/2013 R1 (Lovejoy), gorzej też niż pozostałe dwie obserwowane tej nocy komety. Zerkaniem także w lornetce dostrzegalny był warkocz o długości około 0.2 stopnia. W lornetce jej jasność oceniłem na 8.9 mag, a średnicę jej głowy na 5'. W teleskopie oceniłem ją na 9.2 mag, a średnicę jej głowy na 3.5'. Kometa świeciła w jasnej części światła zodiakalnego. Kolejną noc bardzo wyraźnie widoczna była kometa 2P/Encke. Była ona jasna, bardzo mocno skondensowana, widoczna wyraźnie w lornetce. W teleskopie jasna dyskopodobna kondensacja o średnicy około 2' zanurzona była w rozległej, słabszej otoczce. Jej jasność oceniłem tej nocy na 7.4 mag, a średnicę głowy na 8'. Ostatnią obserwowaną przeze mnie kometą była podobnie jak poprzedniej nocy C/2012 X1 (LINEAR). Pomimo, że nie była najjaśniejsza, ani najlepiej widoczna, to chyba właśnie ona wyglądała najciekawiej. W teleskopie była duża, dość mocno rozmyta, choć posiadająca stosunkowo jasną centralną kondensację. Średnica centralnej kondensacji to trochę mniej niż 1', a jej jasność to około 11 mag. W samym środku widoczne było gwiazdopodobne jądro o jasności około 13 mag. Głowa z południowo wschodniej strony była wyraźnie odcięta i jaśniejsza, po przeciwnej stronie zauważalnie słabsza i znacznie bardziej rozmyta - zlewająca się z tłem nieba. Wewnątrz głowy widoczna była słaba, prosta struktura przypominająca warkocz, która brała swój początek w centralnej kondensacji, miała długość około 4' i w całości mieściła się w głowie komety. W lornetce kometa była lekko skondensowana, widoczna wyraźnie. Również w lornetce widoczna była asymetria jasności głowy oraz to, że głowa była wyraźnie odcięta od południowo wschodniej strony i rozmyta od strony północno zachodniej. Pomiędzy obserwacjami komet (które zajęły mi ponad półtorej godziny z dwóch godzin obserwacji) przyjrzałem się jeszcze kilku mgławicom w Orionie (tu nie miałem żadnych mapek, szukałem ich więc tylko z pamięci). Zacząłem od okolicy Alnitaka, gdzie zarówno w teleskopie jak i lornetce bez trudu widoczna była mgławica Płomień (NGC 2024). W teleskopie bardzo wyraźnie widoczna była też pobliska NGC 2023, a znacznie słabiej, ale też bez trudu jej sąsiadka IC 435. Po krótkiej chwili udało mi się też odnaleźć po drugiej stronie Alnitaka IC 431 i IC 432. Krótka chwilka wystarczyła też do zlokalizowania mgławicy IC 434 - tej, na której tle znajduje się ciemna mgławica Koński Łeb. Sama IC 434 wyglądała jak długie na sporą część pola widzenia (okularu dającego powiększenie 50x z polem własnym 68 stopni) pojaśnienie nieba o nieregularnej szerokości. Mgławicy Koński Łeb nawet nie próbowałem tym razem dostrzec. Później przerzuciłem się na mgławice w okolicy M42. Już w lornetce pięknie prezentowała się M42, nad którą bez trudu widoczna była NGC 1977, wyglądająca jak dwa światełka we mgle. W teleskopie wyglądała fantastycznie, jako nieregularne smugowate pojaśnienia otaczające kilka jasnych gwiazd pomiędzy M43, a dużą jasną gromadą otwartą NGC 1981. Dwa pojaśnienia w kompleksie mgławicy NGC 1977 mające oddzielne oznaczenia - NGC 1973 i NGC 1975 były też widoczne bardzo dobrze. Pod wspaniałą M42 widoczne było też pojaśnienie nieba wokół gwiazdy iota Ori - mgławica NGC 1980, a jeszcze niżej świeciła malutka jasna plamka - NGC 1999. W powiększeniu 182x mgławica ta wyglądała całkiem ciekawie - oprócz tego, że otaczająca gwiazdę 10 mag gęsta "chmurka" wydawała się być niejednorodna, to można było te dostrzec w niej charakterystyczną dziurkę. Tym razem mgławice te były tylko przerywnikiem pomiędzy obserwacjami komet. Ich obserwacje potraktowałem raczej jako okazję do przypomnienia sobie, gdzie która z nich się znajduje. W najbliższym czasie zdecydowanie będzie trzeba jeszcze do nich wrócić...
  7. Wczoraj przed północą przyjechałem do Krosna. Ze względu, że niebo było bezchmurne, obudziłem się już o 3:00 i pojechałem obserwować komety na Przełęcz Szklarską. Niebo było czyste i przejrzyste, jednak nisko przy Ziemi snuły się cienkie mgły. Nisko nad horyzontem świecił też Księżyc, który trochę rozjaśniał niebo na wschodzie. Obserwacje zacząłem przed 4:00. Na pierwszy ogień poszła kometa C/2013 R1 (Lovejoy). W lornetce 10x50 odnalazłem ją natychmiast, wiedząc jedynie, że znajduje się gdzieś pomiędzy Procjonem, a południową częścią Raka. Była ona dużym, okrągłym, ładnie skondensowanym obiektem. Na pierwszy rzut oka wydawała się być nieznacznie mniejsza i nieznacznie słabsza od pobliskiej gromady otwartej M 67. Jasność komety oceniłem na 7.4 mag, a średnicę jej głowy na 10'. Następnie postanowiłem zapolować na kometę 2P/Encke. Również ją było widać wyraźnie w lornetce. Była niezbyt dużym, okrągłym, mocno skondensowanym obiektem. Wyglądała jak mała gromada kulista. W teleskopie była bardzo jasna i bardzo mocno skondensowana. Jej jasność oceniłem na 7.7 mag, a średnicę głowy na 6'. W jej obserwacji przeszkadzał nieznacznie pobliski Księżyc. Także kometa C/2012 S1 (ISON) była widoczna w lornetce, choć dość słabo. W teleskopie była widoczna całkiem wyraźnie, znacznie lepiej niż kilka dni temu. Stosunkowo wyraźnie widoczny był jej warkocz o długości około 15' (oczywiście, widoczny był on jedynie zerkaniem). Była obiektem średnio skondensowanym - dość jasną, niezbyt dużą centralną kondensację otaczało znacznie większe, rozmyte halo. Jasność tej komety oceniłem teleskopem na 9.4 mag, a średnicę jej głowy na 3.5'. W lornetce było to odpowiednio 9.0 mag i 4'. Pobliski Księżyc nieznacznie utrudniał obserwacje - od jutra nie powinien on już być żadnym problemem. Na koniec, tuż przed świtem, wycelowałem teleskop w stronę komety C/2012 X1 (LINEAR). Choć minęło tylko 8 dni, od kiedy widziałem ją po raz ostatni, zmieniła się nie do poznania. Tym razem była obiektem znacznie większym niż poprzednio i znacznie mocniej rozmytym. Jej jasność oceniłem w teleskopie na 8.5 mag, a średnicę głowy na 7', w lornetce było to odpowiednio 8.2 mag i około 8'. Także i w jej przypadku Księżyc nieznacznie utrudniał obserwacje. Dawno nie było takiego czasu, żebyśmy mieli na niebie jednocześnie 4 tak jasne komety... Pozdrawiam Piotrek Guzik
  8. Pomimo tego, że na dzisiejszą noc prognozowano w okolicach Krakowa gęste mgły, postanowiłem nad ranem obudzić się i sprawdzić, jak sprawy się mają (głównie ze względu na kometę C/2012 X1 (LINEAR), która niedawno wybuchła). Okazało się, że jak na Kraków niebo wygląda całkiem nieźle. Ze względu na jasny Księżyc postanowiłem nie odjeżdżać zbyt daleko od miasta, a jako wstępny cel obrałem sobie miejscówkę w Biurkowie Małym, około 20 km w linii prostej na północny wschód od centrum Krakowa. Wyjechałem około 3:30 i jadąc samochodem widziałem, że niebo jest bardzo dobre - już w granicach miasta, prowadząc samochód, wyraźnie widziałem cały gwiazdozbiór Lwa, choć położona najniżej Denebola świeciła mniej niż 5 stopni nad horyzontem. Na miejscu okazało się, że jak na noc z jasnym Księżycem wysoko nad głową, niebo jest fantastyczne. W północnej części gwiazdozbioru Lwa zasięg gołego oka przekraczał nieznacznie 6.0 mag. Za tak dobre warunki odpowiadała idealna wręcz przejrzystość - pod koniec obserwacji, około 5:30, tuż nad horyzontem pojawił się Arktur, który (pomimo tego, że jego wysokość nad prawdziwym horyzontem wynosiła niecałe 3 stopnie) wydawał się być nieznacznie jaśniejszy od Marsa. Oznacza to, że ekstynkcja atmosferyczna osłabiła jego blask o nie więcej niż 1.5 mag, podczas gdy dla przeciętnych warunków, za talbicą z ICQ, można się spodziewać osłabienia o około 4 mag! Obserwacje rozpocząłem od namierzenia komety C/2013 R1 (Lovejoy). W 33 cm teleskopie odnalazłem ją natychmiast po przybliżonym wycelowaniu teleskopu w miejsce, gdzie powinna się ona znajdować. Okazało się, że jest ona także słabo widoczna w lornetce 10x50. Jej jasność oceniłem teleskopem na 8.8 mag (średnica głowy: 4', DC=5), a w lornetce na 8.5 mag (średnica głowy: 5', DC=5). Kometa była obiektem okrągłym, ładnie skondensowanym, z dość jasną centralną kondensacją. Drugą w kolejności, kometą była okresowa 2P/Encke. Już w lornetce 10x50 było ją widać bez najmniejszego problemu i znacznie lepiej niż C/2013 R1 (po części dlatego, że była dalej od Księżyca i niebo w jej okolicy było ciemniejsze). W teleskopie było ją widać bardzo dobrze. Była obiektem dużym, średnio skondensowanym, przy czym centralna kondensacja była położona niesymetrycznie. W lornetce jej jasność oceniłem na 8.0 mag (średnica głowy: 7', DC=4), w teleskopie na 8.2 mag (średnica głowy: 6', DC=4). Następnie wycelowałem teleskop w Marsa, który posłużył mi do namierzenia komety C/2012 S1 (ISON). Kometa zdecydowanie jaśnieje, choć nadal była najgorzej widoczną z obserwowanych przez mnie komet. Jej jasność oceniłem dziś na 9.8 mag (średnica głowy: 3', DC=4). Była obiektem mniejszym niż poprzednie 2 komety, a wewnątrz jej słabej i rozmytej głowy znajdowała się rozciągnięta w kierunku warkocza centralna, jaśniejsza część. W lornetce nawet nie próbowałem jej dostrzec. Na sam koniec, tuż przed świtem zapolowałem na kometę C/2012 X1 (LINEAR). Ze względu, że także w jej okolicy zasięg gołego oka był całkiem dobry (w domu sprawdziłem, że najsłabsza gwiazda, którą tam widziałem miała jasność 5.8 mag), postanowiłem najpierw sprawdzić jej lokalizację lornetką. Zobaczyłem ja natychmiast po namierzeniu jej pozycji. Wyglądała jak lekko rozmyta niezbyt jasna gwiazda. Jej jasność oceniłem lornetką na 8.2 mag (średnica głowy: 3', DC=5). W teleskopie kometa była widoczna fantastycznie jako idealnie okrągły, skondensowany obiekt z jasną centralną kondensacją. W teleskopie oceniłem jej jasność na 8.2 mag (średnica głowy 2.5', DC=5). Na koniec, około 5:47, kiedy kończyłem już pakowanie sprzętu, przez południowo wschodnie niebo przemknął bardzo jasny, niezbyt szybki, biało-niebieski meteor. W maksimum osiągnał -3 mag, a może nawet -4 mag i odpadły od niego 2 lub 3 znacznie słabsze fragmenty.
  9. Wczoraj późnym wieczorem po całym dniu pracy wróciłem do domu i widząc czyste niebo zdecydowałem się wyjechać na obserwacje z teleskopem (33 cm) i lornetką 10x50. Wyjechałem przed godz. 23, a za cel obrałem sobie miejsce około 35 km na północny wschód w linii prostej od centrum Krakowa (na pograniczu miejscowości Dale i Dosłońce), tam gdzie miesiąc temu spotkaliśmy się większą grupą. Na miejscu byłem krótko po północy. Było zimno (około 0C) i lekko powiewał wiatr. Niebo było dość ciemne, jednak nad wszystkimi większymi miastami będącymi źródłami LP (Kraków, Miechów, Jędrzejów) wisiały jakieś zamglenia (smog?), sięgające na szczęście nie więcej niż 2-3 stopnie nad horyzont. Gołym okiem wyraźnie widoczna była galaktyka M 33, a zasięg gołego oka wynosił około 7 mag (nie wyznaczałem go jednak dokładnie). Obserwacje zacząłem od komety 154P/Brewington, która świeciła w Wodniku i z każdą chwilą się obniżała. Pomimo tego, że znajdowała się w nieco rozjaśnionej części nieba, była widoczna bez wielkiego trudu. Jej jasność oceniłem na 11.9 mag, a średnicę głowy na 2.5'. Później postanowiłem na spokojnie pooglądać sobie kilka znanych obiektów. Następnie przypomniałem sobie o supernowej SN 2013EJ w M74 - wycelowałem teleskop w tę galaktykę i okazało się, że supernowa jest wciąż widoczna. Co prawda znacznie już osłabła od maksimum - jej jasność oceniłem dziś na 13.8 mag, jednak ciągle była ona widoczna całkiem wyraźnie. Po supernowej przypomniałem sobie też o Nowej Del 2013. Najpierw zlokalizowałem ją z pamięci lornetką - była już całkiem słaba. Niestety, nie miałem odpowiednich mapek, aby dokonać formalnej oceny jasności, ale wyglądała jakby była już słabsza od 9 mag. W teleskopie wyraźnie widoczny był jej czerwony kolor. Niestety, wiatr z każdą chwilą się wzmagał i około godziny 2:00 był na tyle silny, że bardzo poważnie utrudniał prowadzenie obserwacji. Co ciekawe niedługo potem wiatr ustał niemal zupełnie i dopiero wtedy mogłem na spokojnie wziąć się za dalsze obserwacje. Następna w kolejności wśród komet była krótkookresowa kometa 2P/Encke. Widziałem ją już cztery tygodnie temu, ale wtedy była obiektem na granicy widoczności. Dziś było ją widać bardzo dobrze, a jej wygląd w teleskopie porównałbym do wyglądu galaktyki M33 w lornetce 10x50. Kometa była duża (średnicę jej głowy oceniłem na 5'), dość mocno rozmyta (DC=2), a jej jasność oceniłem w teleskopie na 10.4 mag. Do tej obserwacji używałem powiększenia 50x. W powiększeniu 182x widoczny był jedynie centralny fragment głowy komety, który był znacznie słabszy. Co ciekawe, kometę udało mi się też dostrzec w lornetce 10x50. W lornetce była jednak obiektem bardzo trudnym. Lornetką oceniłem jej jasność na około 10.0 mag. W teleskopie śledziłem ją przez 2 czy 3 godziny (co jakiś czas przemiatając niebo ustawiałem na chwilę na nią). Ze względu na stosunkowo niewielką odległość od Ziemi, jej ruch na tle gwiazd był w teleskopie widoczny już w perspektywie kilkunastu minut. Później zapolowałem na kilka nieco mniej znanych obiektów mgławicowych. Najpierw odnalazłem mgławicę planetarną Abell 10 w Orionie. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że jest to dość nieduży, niemal dokładnie okrągły obiekt widoczny w tym teleskopie bez trudu. Następnie przyjrzałem się innej pobliskiej mgławicy planetarnej NGC 2022. W małym powiększeniu (50x) chwilę zajęło mi ładnych kilka minut, bo nie miałem dokładnej mapki, a mgławica ta ze względu na dość małe rozmiary niewiele różniła się od gwiazd. Oczywiście, kiedy raz ją już zobaczyłem, nie było mowy o pomyłce. Z mgławic planetarnych oglądnąłem jeszcze piękną niewielką mgławicę NGC 2371-2 w Bliźniętach oraz znacznie lepiej znanego Eskimosa - NGC 2392. Obydwie fantastycznie prezentowały się przy dużym powiększeniu (182x). Później znalazłem też dwie inne przepiękne mgławice planetarne -M 76 (Małe Hantle) i M 97 (Sowa) z wyraźnie widocznymi "oczami". Tej drugiej towarzyszyła ładna galaktyka spiralna widziana z boku - M 108, która w powiększeniu 182x wykazywała się niejednorodną strukturą. Około 3:30 kiedy odwróciłem się od jakiejś mapki w stronę teleskopu, oślepił mnie nagły błysk. Był on na tyle jasny i że zdążył wszystko dookoła podświetlić, a z drugiej strony na tyle nagły i krótkotrwały, że mnie kompletnie zdezorientował. Był to bardzo jasny bolid, który wybuchł (stąd bardzo krótki błysk), i który pozostawił piękny wyjątkowo jasny ślad. W ciągu pierwszej sekundy czy dwóch ślad był bardzo jasny - wyglądał niemal tak, jakby ktoś zielonym obiektem o jasności Jowisza narysował na niebie krótką (o długości rzędu stopnia lub dwóch) kreskę. Oczywiście jasność tego śladu szybko spadała, ale gołym okiem był widoczny przez 4 minuty, a lornetką śledziłem go aż przez 12 minut. Co ciekawe, ślad ten znajdował się zaledwie 9 stopni nad horyzontem, początkowo mniej niż jeden stopień na lewo od gwiazd ups1 Eri i ups2 Eri, czyli dokładnie w azymucie 168 stopni. Ślad ten został szybko zdeformowany przez wiatry w górnych warstwach atmosfery, co więcej poruszał się też w kierunku wschodnim. Jasność samego bolidu (w momencie wybuchu) szacowałem z grubsza na -10 mag. Rano zadzwonił do mnie Mariusz Świętnicki ze Zręcina koło Krosna, który także widział to zjawisko. On też szacował jasność bolidu na -10 mag, a ślad obserwował teleskopem przez 13 minut. To, że u nas bolid był widoczny nisko nad południowym horyzontem sugeruje, że nasi południowi sąsiedzi mieli lepsze widowisko niż my, a z kolei ich południowi sąsiedzi pewnie jeszcze lepsze niż oni. Po bolidzie zacząłem sobie na spokojnie przeglądać Oriona i okolice lornetką i teleskopem. Mgławica NGC 2024 (Płomień) była widoczna bez trudu w lornetce. W teleskopie obok Płomienia ładnie prezentowały się mgławice NGC 2023 oraz IC 435. Kiedy tak przyglądałem się lornetką okolicy pasa Oriona dostrzegłem na lewo od niego plamkę i od razu przypomniało mi się, że to przecież mgławica M 78. W teleskopie wyglądała ona bardzo ciekawie z dwoma gwiazdami w niej zanurzonymi oraz z nieco mniejszą, ale też całkiem ładną sąsiadką - NGC 2071, mieszczącą się z nią w jednym polu widzenia nawet przy powiększeniu 182x. W Orionie, blisko granicy z Erydanem, znalazłem też mgławicę NGC 1788, którą odkryłem przypadkowo kilka lat temu szukając komet. Podejrzewałem wtedy, że jest kometą (bo mi się nie wydrukowała na mapce) i przez godzinę pilnowałem ją, czy aby się nie poruszy W lornetce bez wielkiego trudu były też dostrzegalne mgławica Rozeta oraz Kalifornia. Niedaleko Oriona (w Jednorożcu) świeciła kolejna kometa - C/2013 R1 (Lovejoy). Okazała się ona być obiektem widocznym bez trudu, okrągłym, o średnicy 4', a jej jasność oceniłem na 10.2 mag. Po komecie odnalazłem sobie obiekt, który od dawna był na mojej liście ulubionych - mgławicę NGC 2438, która znajduje się na tle jasnej gromady otwartej M 46 w Rufie. W powiększeniu 182x bardzo wyraźnie widoczna była "pierścieniowa" struktura tej mgławicy. Na sam koniec upolowałem kolejny raz kometę C/2012 S1 (ISON), która świeci obecnie mniej niż 2 stopnie od Marsa. Kometa była dziś znacznie jaśniejsza niż kiedy widziałem ją po raz ostatni - 4 tygodnie temu. Dziś oceniłem jej jasność na 10.9 mag, a średnicę głowy na 2.5', bez wielkiego trudu dostrzegalny był także krótki (4') warkocz tej komety w kącie pozycyjnym 290 stopni. Kometa świeciła na tle światła zodiakalnego, które było bardzo jasne - znacznie jaśniejsze niż Droga Mleczna w Łabędziu. Gdyby nie, to, że nie miałem dziś możliwości odespania tamtej nocy, pewnie teraz znów jechałbym obserwować niebo, bo pogoda jest wspaniała. Pozdrawiam Piotrek Guzik
  10. Kiedy wczoraj szedłem spać (około 22), zorientowałem się, że wbrew prognozom przejrzystość powietrza utrzymuje się na bardzo dobrym poziomie - z balkonu w Krakowie widziałem wyraźnie chowającego się za sąsiednim blokiem Strzelca, co nie zdarza się zbyt często. Postanowiłem się przespać zatem 2 godziny i wybrać się gdzieś na obserwacje. O północy okazało się, że na południowej części nieba pojawiają się jakieś chmury, co zresztą było zgodne z prognozami, które wskazywały, że na południe od Krakowa niebo bezchmurne nie będzie. Z tego powodu postanowiłem znów pojechać na północ. Na miejsce obserwacje wybrałem szczyt wzgórza (a może tylko pagórka) na Wyżynie Miechowskiej, w okolicy miejscowości Dosłońce. Miejsce to znajduje się 38 km w linii prostej od centrum Krakowa. Mimo tej odległości, chmury znajdujące się nad Krakowem, świeciły mocno tuż nad horyzontem. Oprócz tego niebo było lekko rozjaśnione w kierunku Jędrzejowa, Pińczowa, Buska Zdroju, Proszowic, Kazimierzy Wielkiej i Miechowa. Ze względu na fantastyczną przejrzystość niebo wyglądało niesamowicie. Wysoko nad horyzontem wyraźnie widoczna była gołym okiem galaktyka M 33 jako stosunkowo duży, eliptyczny obiekt. Nie oceniałem zasięgu gołego oka, ale z pewnością zauważalnie przekraczał on 7.0 mag. Przed świtem światło zodiakalne było bardzo jasne i natychmiast rzucało się w oczy jako najjaśniejszy rozciągły obiekt na niebie (było znacznie jaśniejsze od zimowej części Drogi Mlecznej). Rozciągało się ono do Bliźniąt, gdzie zlewało się z Drogą Mleczną. Po drugiej stronie Drogi Mlecznej - w Byku i Baranie, dostrzec można było pasmo zodiakalne. W trakcie, kiedy rozkładałem sprzęt, na niebie pojawiło się kilka niskich chmur (wyglądających jak czarne wyrwy pomiędzy gwiazdami, które w ciągu kilku minut rozrosły się na dużą część nieba. Już przez chwilę obawiałem się, że skończy się to tak, jak było kilka miesięcy wcześniej dokładnie w tym samym miejscu. Wtedy około godzinę po rozpoczęciu przeze mnie obserwacji na niebie zaczęły pojawiać się niewielkie chmurki, które w ciągu kilku minut zasłoniły calutkie niebo. Tym razem na szczęście chmury szybko się rozeszły. Tej nocy obserwowałem głównie komety. Najpierw wycelowałem teleskop w świecącą w Wodniku kometę 154P/Brewington, która wraca do Słońca co niecałe 11 lat, a obecny powrót jest jej trzecim powrotem od odkrycia. Podczas poprzedniego powrotu, w 2002 roku obserwowałem ją 9 razy jako obiekt o jasności około 12 mag. Dziś jasność komety oceniłem na 13.6 mag, a średnicę jej głowy na 1'. Pomimo tego, że była dość słaba i świeciła na niebie lekko rozjaśnionym przez Kraków, była obiektem dość oczywistym, choć widocznym jedynie zerkaniem. Następnie wypatrzyłem kometę P/2013 J2 (McNaught) - nową kometę okresową o okresie obiegu równym około 16 lat. Jej jasność oceniłem na 13.9 mag, a średnicę jej głowy na 0.6'. Była ona obiektem dość trudnym do dostrzeżenia i widocznym jedynie zerkaniem. Także i w jej przypadku niebo było delikatnie rozjaśnione. Później postanowiłem zapolować na zbliżającą się do peryhelium kometę 2P/Encke. Wraca ona do Słońca co 3.3 roku, przy czym co około 10 lat następuje wyjątkowo korzystny jej powrót i tak właśnie jest w tym roku. W 2003 roku obserwowałem ją kilkanaście razy, a przez pewien czas była wyraźnie widoczna w lornetce 10x50, jako obiekt o jasności około 7 mag. Na razie znajduje się ona jeszcze dość daleko od Słońca, a jej głowa jest jeszcze bardzo słaba. W teleskopie dostrzegłem ją w okularze dającym powiększenie 50x. Po zmianie okularu na dający powiększenie 182x kometa przestała być widoczna. Na kometę zerkałem kilkukrotnie podczas tej nocy, co pozwoliło mi na zweryfikowanie jej ruchu. Było ona obiektem bardzo słabym i ekstremalnie rozmytym. Jej jasność oceniłem na około 14.0 mag, a średnicę głowy na około 1.5'. Teraz z dnia na dzień powinna ona być coraz lepiej widoczna i coraz jaśniejsza. Kometa C/2012 F6 (Lemmon) okazała się być dziś najjaśniejszą i najlepiej widoczną kometą. Jej jasność oceniłem na 11.2 mag, a była widoczna jako niemała, średnio skondensowana kuleczka tuż obok stosunkowo jasnej gwiazdy. Także obserwowana przez mnie jakiś czas temu kometa C/2010 S1 (LINEAR) okazała się być przy jasności ocenionej przeze mnie na 13.1 mag i średnicy głowy 0.8', obiektem całkiem wyraźnym. Ostatnią kometą, która tego poranka widziałem była oczekiwana przez cały światek astronomiczny kometa C/2012 S1 (ISON). Choć jej jasność oceniłem na 13.0 mag przy średnicy głowy równej 0.8', była ona widoczna dość słabo, bo świeciła głęboko w świetle zodiakalnym (w bardzo jasnej jego części). W międzyczasie przyglądnąłem się też kilku innym obiektom. Patrzyłem zarówno na obiekty znane i lubiane takie jak M 1, M 31, M 33, M 42/43, M 78, M 81 i M 82 jak i na kilka mniej znanych i trudniejszych. Z tych mniej znanych najpierw odnalazłem mgławicę planetarną Jones 1. Jej średnica to ponad 5', jednak jej jasność jest bardzo niska (niektóre źródła podają wartość około 15 mag, jednak tyczy się to prawdopodobnie jasności fotograficznej, która w przypadku mgławic planetarnych jest często o 2 - 3 mag niższa od jasności wizualnej). Mgławica ta świeci tuż nad górną krawędzią czworoboku Pegaza. Początkowo po odnalezieniu jej pozycji nie widziałem niczego "mgławicowego w polu widzenia", jednak po chwili okazało się, że w polu widzenia metodą zerkania dostrzegalne są dwa łukowate obszary jaśniejszego nieba. W domu sprawdziłem na zdjęciach z DSSa i okazało się, że miejsca w których widziałem pojaśnienia nieba, to właśnie dwie najjaśniejsze części mgławicy, z których emitowana jest większość jej światła. Znalazłem też mgławicę planetarną Abell 4, która świeci około pół stopnia od M 34. Mgławica ta była widoczna bardzo wyraźnie, jako mały niemal idealnie okrągły obiekt o niezbyt dużej, ale i nie znikomej jasności powierzchniowej. W pobliżu odnalazłem też piękną i dość jasną galaktykę NGC 891 - widzimy ją "z boku", dzięki czemu jest obiektem podłużnym, przeciętym bardzo wąskim pasmem pyłu. W dużym powiększeniu zajmuje ona sporą część pola widzenia. Dodatkowo znalazłem jeszcze dwie mgławice we wschodniej części Perseusza - NGC 1579 i NGC 1624. Obydwie były widoczne bardzo ładnie. W trakcie obserwacji, około 3:00 usłyszałem w oddali "rozmawiającą" parę puszczyków. Nie zastanawiając się wiele, "zahuczałem" dmuchając w dłonie i próbując naśladować głos samca. Wielokrotnie już tego próbowałem, ale nigdy nic z tego nie wynikło. Tym razem było inaczej. Po chwili od "huknięcia", akurat kiedy odwróciłem się od mapek w stronę teleskopu, dostrzegłem na tle nieba lecący w moją stronę "cień sowy". "Cień" ten zakrył sporą część gwiazd, przelatując powolutku tuż obok mnie (jakby chciał mi się przyjrzeć), po czym odleciał w kierunku, z którego pierwotnie przyleciał i już więcej się nie pokazał. O tym jak bardzo niebo było przejrzyste tego poranka może świadczyć fakt, że kiedy już składałem teleskop, około godziny 4:50 wypatrzyłem gołym okiem kilka stopni nad północno wschodnim horyzontem stosunkowo jasną gwiazdę. Byłem przekonany, że to Regulus, okazuje się jednak, że prawdopodobnie była to gwiazda gamma Leo (2.4 mag), która w tym momencie znajdowała się zaledwie 15 stopni od Słońca. Kilka minut po tym, kiedy wsiadłem do samochodu, o godzinie 5:05 zobaczyłem (jadąc samochodem) piękny, bardzo cienki sierp Księżyca, świecący zaledwie około 1 stopnia nad horyzontem prawdziwym. Księżyc znajdował się w tym czasie tylko nieco więcej niż 1 dobę przed nowiem (dokładnie około 32 godziny). Księżyc ten widywałem prowadząc samochód aż do około 5:30. Po powrocie okazało się, że wybór miejsca obserwacji był bardzo dobry - nad Krakowem i na południe od niego wisiały chmury. Pozdrawiam Piotrek Guzik
  11. Rok 2013 się zaczyna, napiszę więc w kilku zdaniach, czego możemy się w tym roku spodziewać po kometach, a spodziewać możemy się naprawdę dużo. W tym roku nareszcie pojawią się aż dwie komety, które powinny być dobrze widoczne gołym okiem - C/2011 L4 (PANSTARRS) i C/2012 S1 (ISON). Oprócz nich, czeka nas bardzo korzystny powrót komety okresowej 2P/Encke, która przez pewien czas powinna być widoczna nawet w niewielkich lornetkach. Dwie inne komety - C/2012 K5 (LINEAR) oraz C/2012 F6 (Lemmon) również powinny być na tyle jasne, że widoczne przynajmniej w większych lornetkach. C/2012 K5 (LINEAR) - przez peryhelium (w odległości 1.14 AU od Słońca) przeszła już pod koniec listopada 2012, jednak dzięki temu, że na przełomie grudnia i stycznia znalazłe się stosunkowo blisko Ziemi (w odległości 0.29 AU), to właśnie wtedy osiągnęła maksymalną jasność równą około 8.5 mag. W pierwszej dekadzie stycznia powinna jeszcze być dość jasna i widoczna w większych lornetkach. Jednak jej jasność będzie spadać szybko, gdyż będzie się oddalać zarówno od Ziemi jak i od Słońca i pod koniec stycznia nie będzie już raczej jaśniejsza od 12 mag. W pierwszych dniach stycznia kometa będzie świecić całymi nocami wysoko w Woźnicy. Będzie wtedy poruszać się bardzo szybko i w ciągu kilku dni przeleci przez cały gwiazdozbiór, a przez kilka kolejnych będzie ją można znaleźć w Byku, przez którego również przejdzie dość szybko. Od połowy stycznia będzie świecić wieczorami w północnej części Erydana i zostanie tam już do końca lutego, kiedy jej jasność spadnie na tyle, że nie będzie już prawdopodobnie widoczna nawet w średniej wielkości teleskopach. 273P/Pons-Gambart - kiedy na wieczornym niebie powoli gasnąć będzie kometa C/2012 K5 (LINEAR), na porannym niebie pojawi się inna, słaba ale bardzo ciekawa kometa. Odkryto ją jeszcze w 1827 roku, kiedy była dość jasna, w maksimum osiągnęła około 5 mag. Wówczas wydawało się, że jest ona kometą nieokresową i zapomniano o niej na blisko 100 lat. W 1917 roku, kiedy powownie obliczono jej orbitę, okazało się że jest ona kometą okresową, a jej okres obiegu szacowano na około 60 lat. Wyglądało więc na to, że kometę przeoczono pod koniec XIX wieku. Spodziewano się, że kolejny powrót nastąpi około połowy XX wieku, jednak również wtedy komety nie zaobserwowano. Późniejsze próby wyznaczenia parametrów orbity potwierdzały kilkudziesięcioletni okres obiegu, jednak ze względu na małą dokładność pomiarów położenia komety z 1827 roku, okres obiegu był obarczony dość znaczną niepewnością. Pod koniec XX wieku wydawało się, że kolejny (po dwóch przeoczonych) powrót komety nadejdzie około 2022 roku. Wskazywało na to potencjalne połączenie komety Pons-Gambart z odnotowaną w 1110 roku w chińskich kronikach kometą. Tymczasem kometa powróciła w listopadzie 2012 roku. Odkryto ją na zdjęciach SWAN z satelity SOHO. Wkrótce pojawiły się wizualne pbserwacje, których jednak nie było zbyt dużo, gdyż kometa znajdowała się na niebie blisko Słońca. Kiedy obliczono orbitę komety na podstawie nowych obserwacji, okazało się że jej okres obiegu wokół Słońca wynosi około 188 lat i że po 1827 roku nie przeoczono jej ani razu! Przez peryhelium w odległości 0.81 AU od Słońca przeszła 19 grudnia 2012, jednak znajdowała się w tym w bardzo małej elongacji. Kilkanaście dni wcześniej jej jasnośc oceniano na około 9 mag. Około 20 stycznia 2013 kometa znajdzie się na tyle daleko od Słońca, że prawdopodobnie będą możliwe jej obserwacje z Polski. Niestety do tego czasu prawdopodobnie będzie już słabsza od 10 mag, a warunki do jej obserwacji będą jeszcze marne. Będzie wtedy o świcie świecić we wschodniej części Węża, około 10 stopni nad horyzontem. Później kometa będzie poruszać się powoli na północny zachód, jednak jej jasność będzie systematycznie spadać. W połowie lutego warunki do jej obserwacji będą już bardzo dobre, jednak do tej pory osłabnie już pewnie do około 12 mag. Przez całą połowę lutego i przez cały marzec będzie świecić w Herkulesie. Pod koniec marca prawdopodobnie przestanie już być widoczna nawet w dużych teleskopach. W tym czasie jednak naszą uwagę od jakiegoś czasu będzie już zaprzątać znacznie jaśniejsza, widoczna nawet gołym okiem kometa. C/2011 L4 (PANSTARRS) - odkryta jeszcze w czerwcu 2011 roku kometa, przez peryhelium (w odległości tylko 0.30 AU od Słońca) przejdzie 10 marca 2013. Początkiem 2013 roku kometa znajduje się w południowej części Skorpiona i widoczna jest jedynie z południowej półkuli Ziemi. Jej jasność pod koniec 2012 roku oceniano na około 8 mag, przy czym ze względu na to że znajduje się w niewielkiej odległości kątowej od Słońca, obserwacji jest na razie niewiele. Przez cały styczeń i luty kometa będzie widoczna jedynie z południowej półkuli Ziemi, świecąc w niewielkiej elongacji na porannym niebie. Początkiem lutego kometa znajdzie się w maksymalnej elongacji - 35 stopni i będzie wtedy świecić w teleskopie. W tym czasie powinna mieć już jasność około 5 mag. W lutym komecie PANSTARRS będzie towarzyszyć inna jasna kometa - C/2012 F6 (Lemmon), która w tym czasie może mieć jasność bliską 5 mag. Niestety, również ta kometa będzie w tym czasie widoczna jedynie z południowej półkuli Ziemi. W połowie lutego kometa C/2011 L4 (PANSTARRS) powinna być już jaśniejsza od 4 mag, a do końca miesiąca pojaśnieje ona prawdopodobnie jeszcze o 2 mag. Z naszych szerokości geograficznych kometę będzie można po raz pierwszy dostrzec dopiero około 10 marca. Będzie ona wtedy znajdować się około peryhelium, a jej jasność najprawdopodobniej będzie wynosić około 0 - 1 mag (choć żadna wartość pomiędzy +2 mag a -1 mag nie będzie tu zaskoczeniem). W dniu 10 marca kometa będzie świecić tylko 15 stopni od Słońca i około 40 minut po zachodzie Słońca będzie świecić tylko 2 stopnie nad horyzontem - pomimo dużej jasności będzie więc obiektem bardzo trudnym do dostrzeżenia (raczej nie będzie jej jeszcze można zobaczyć gołym okiem) i widocznym jedynie pod warunkiem, że niebo będzie idealnie przejrzyste. W tym czasie kometa będzie znajdować gwiazdozbiorze Rybbach. Warunki do obserwacji będą z dnia na dzień szybko się poprawiać i już 13 marca, godzinę po zachodzie Słońca kometa będzie świecić 4 stopnie nad horyzontem, przy Słońcu 10 stopni pod horyzontem. W dobrych warunkach powinna być wtedy dość dobrze widoczna gołym okiem, zwłaszcza że ze względu na dużą jasność absolutną (obecnie jest ona szacowana na około 4.0 - 4.5 mag) oraz małą odległość od peryhelium, można się spodziewać, że rozwinie w tym czasie dość długi, szeroki, zakrzywiony pyłowy warkocz. Według ostrożnych szacunków, długość tego warkocza może w tym czasie wynosić około 10 - 15 stopni. W tym dniu, w odległości około 7 stopni od głowy komety będzie świecić 2-dniowy Księżyc, co może być nie lada gratką dla astrofotografów. Elongacja komety będzie powoli rosnąć i 22 marca, kiedy przejdzie ona do Andromedy, będzie się znajdować już 22 stopnie od Słońca. Kometa będzie więc z dnia na dzień świecić na coraz ciemniejszym niebie. Niestety, z dnia na dzień faza Księżyca będzie stawać się coraz większać, przez co kometa będzie tracić nieco na atrakcyjności. Mniej więcej od 25 marca kometę będzie można obserwować także na porannym niebie. Od 30 marca na porannym niebie będzie ona świecić nawet wyżej niż na wieczornym. Do tego czasu jej jasność spadnie już prawdopodobnie do około 3 mag. Prawdopodobnie będzie ona wtedy jeszcze posiadać dość długi warkocz, który w ostatnich dniach marca i pierwszych dniach kwietnia będzie świecić tuż obok, a może i na tle Wielkiej Galaktyki w Andromedzie. W tym czasie na wieczornym niebie nie będzie już świecić Księżyc i kometa obserwowana z ciemnych miejsc może wyglądać bardzo atrakcyjnie. Po 5 kwietnia Księżyc zniknie już też z nieba porannego, gdzie o świcie kometa będzie juz świecić około 15 stopni nad północno-wschodnim horyzontem. Kometa będzie wędrować na północ i kilka dni później odnajdziemy ją już w Kasjopei, gdzie w połowie kwietnia osłabnie już do około 5 mag. Pod koniec kwietnia przejdzie do Cefeusza i prawdopodbnie będzie już słabsza od 6 mag. Po koniec maja przejdzie kilka stopni od bieguna północnego i przez cały czerwiec będzie świecić w Małej Niedźwiedzicy. Pod koniec czerwca powinna już osłabnąć do około 9 mag i przestanie być obserwowana w niedużych lornetkach. W niewielkich teleskopach będzie ją można śledzić jeszcze kilka miesięcy dłużej. W lipcu odnajdziemy ją w Smoku jako obiekt o jasności około 10 mag, w sierpniu i wrześniu będzie świecić w Wolarzu i gdzie jej jasność będzie powoli spadać do około 12 mag. Cały październik i pierwszą połowę listopada spędzi w Koronie Północnej i tam prawdopodobnie osłabnie do 13-14 mag i przestanie być obserwowana wizualnie. W tym czasie będziemy już obserwować lornetkami komety 2P/Encke oraz C/2012 S1 (ISON). C/2012 F6 (Lemmon) - kiedy w marcu 2012 odkryto tę kometę, miała zaledwie około 20 mag. Prognozowano wówczas, że rok później, będąc w peryhelium, kometa osiągnie maksymalną jasność równą około 9 mag. Niecałe 3 miesiące po odkryciu, kometa znalazła się na niebie zbyt blisko Słońca i przestała być obserwowana. W listopadzie 2012 pojawiły się nowe obserwacje tego obiektu - okazało się, że w czasie gdy kometa była na niebie blisko Słońca, jaśniała szybciej od pierwotnych przewidywań i początkiem listopada miała już jasność około 12 mag, choć spodziewano się, że nie będzie w tym czasie jaśniejsza od 15 mag. Pod koniec grudnia 2012 była już nieznacznie jaśniejsza od 9 mag. Rok 2013 kometa Lemmon rozpoczyna w północnej części Centaura, przez co niestety nie widać jej z naszych szerokości geograficznych. Przez następne tygodnie będzie wędrować coraz dalej na południe, aż 5 lutego przejdzie zaledwie 3 stopnie od południowego bieguna niebieskiego. Będzie to również czas, w którym kometa znajdzie się najbliżej Ziemi (w odległości około 0.99 AU). W lutym i początkiem marca, mieszkańcy południowej półkuli Ziemi będą mogli ją obserwować w tym samym czasie, co kometę C/2011 L4 (PANSTARRS). Obie komety mogą być w tym czasie dostrzegalne gołym okiem. Przez peryhelium (w odległości 0.73 AU od Słońca) przejdzie ona 24 marca 2013. W tym czasie powinna mieć już jasność około 5 mag. Stosunkowo duża jasność absolutna komety w połączeniu z niezbyt dużą odległością peryhelium dają nadzieję na to, że wykształci ona wyraźnie widoczny warkocz. Polowanie na tę kometę w naszych szerokościach geograficznych będzie można zacząć dopiero początkiem maja. Będzie ona wtedy świecić na porannym niebie nisko nad wschodnim horyzontem w Rybach. Jej jasność do tego czasu spadnie już prawdopodobnie do około 7 mag. Z dnia na dzień warunki do jej obserwacji będą się poprawiać, jednak jednocześnie jej jasność będzie systematycznie spadać. W trzeciej dekadzie maja kometę znajdziemy już w południowej części Andromedy. Będzie ona wtedy prawdopodobnie miała jeszcze jasność rzędu 8 mag i w dobrych warunkach powinna być dostrzegalna w niedużych lornetkach. Do połowy czerwca osłabnie już do około 9 mag, a początkiem lipca, kiedy będzie świecić już w Kasjopei, będzie już widoczna tylko w teleskopach jako obiekt o jasności około 10 mag. Drugą połowę lipca i pierwszą połowę sierpnia spędzi w Cefeuszu, po czym przejdzie do Smoka. We wrześniu lub październiku jej jasność spadnie poniżej 14 mag i przestanie ona być obserwowalna wizualnie. Kometa C/2012 F6 (Lemmon) jest kometą długookresową. Do Słońca wraca co mniej więcej 11 000 lat. 2P/Encke - jest kometą okresową o najkrótszym okresie obiegu wokół Słońca równym 3.30 roku. W peryhelium zbliża się do Słońca na zaledwie 0.34 AU. Przeciętnie co trzeci powrót tej komety do Słońca jest korzystny pod względem geometrycznym. Podczas takiego powrotu przez krótki czas kometa jest dość dobrze widoczna w niewielkich lornetkach. Obecny powrót jest właśnie jednym z takich korzystnych powrotów. Pierwsze wizualne obserwacje komety pojawią się prawdopodobnie około połowy września, zanim poranne niebo zacznie rozjaśniać Księżyc. Kometa będzie świecić wtedy nad ranem wysoko w Woźnicy, blisko granicy z Perseuszem. Jej jasność powinna już wynosić około 13 mag, jednak prawdopodobnie będzie jeszcze bardzo rozmytym i trudnym do dostrzeżenia obiektem. W kolejnych dniach Księżyc będzie znacząco utrudniał dostrzeżenie komety. Kolejny raz na ciemnym niebie będzie ją można obserwować na przełomie września i października. Do tego czasu dotrze ona do granicy Woźnicy i Rysia, a jej jasność powinna już wynosić około 10 mag. Do połowy października kometa będzie porankami świecić na bezksiężycowym niebie, a pod koniec tego okresu powinna być już dostrzegalna w niewielkich lornetkach jako obiekt o jasności 8.0 - 8.5 mag świecący w Małym Lwie. Sądząc po obserwacjach z poprzednich powrotów, można się spodziewać, że będzie ona w tym czasie średnio skondensowanym, okrągłym obiektem o średnicy rzędu 5'-10'. W tym czasie kometa będzie znajdować się najbliżej Ziemi, w odległości około 0.48 AU. W kolejnych dniach kometa nadal będzie jaśnieć, jednak jej obserwacje utrudniał będzie Księżyc. W trzeciej dekadzie października kometa będzie świecić w gwiazdozbiorze LWa, kilkanaście stopni od zbliżającej się do peryhelium komety C/2012 S1 (ISON). Ta druga może już w tym czasie być widoczna w lornetkach. Księżyc opuści poranne niebo dopiero początkiem listopada. Do tego czasu kometa 2P/Encke powinna już pojaśnieć do 7.0 - 7.5 mag i być widoczna w niewielkich lornetkach bez większych problemów. Odnajdziemy ją wówczas w północnej części Panny. Z dnia na dzień kometa będzie świecić o świcie coraz niżej, a jej jasność powinna pozostać na poziomie 7.0 - 7.5 mag. Jednocześnie jej rozmiary kątowe będą maleć ze względu na oddalanie się od Ziemi oraz zmniejszanie się fizycznego rozmiaru głowy w niewielkiej odległości od Słońca. I tak pierwszego listopada o świcie kometa będzie jeszcze świecić 17 stopni nad horyzontem, 5 listopada będzie to już 12 stopni, a 10 listopada tylko 7 stopni. Na przejrzystym niebie będzie ją można śledzić jeszcze przez nieco ponad tydzień. Trzy dni przed peryhelium - 18 listopada, kometa przejdzie zaledwie 1.5 stopnia od Merkurego. Będzie wtedy znajdować się w elongacji zaledwie 20 stopni i przy Słońcu 12 stopni pod horyzontem kometa będzie świecić zaledwie 5 stopni nad horyzontem. Powinna być wtedy bardzo małym, mocno skondensowanym obiektem o jasności około 7 mag. Tego samego poranka, 12 stopni w prawo w górę od Merkurego i komety Encke, tuż obok Spiki będzie świecić kometa C/2012 S1 (ISON), która powinna już całkiem jasnym, być może nawet słabo widocznym gołym okiem obiektem. Przez peryhelium kometa 2P/Encke przejdzie 21 listopada, a 4 dni później wspomniana wyżej kometa ISON przejdzie nieco ponad 1 stopień od niej. Niestety, oba obiekty będą się wtedy znajdować zaledwie 14 stopni od Słońca, przez co komety Encke nie da się już dostrzec. Po peryhelium kometa 2P/Encke będzie przez długi czas znajdować się tuż obok Słońca i aby zobaczyć ją kolejny raz, będzie trzeba poczekać na jej powrót w 2017 roku. C/2012 S1 (ISON) - jest to druga kometa, która powinna w 2013 roku być bardzo dobrze widoczna gołym okiem. Jeśli jej aktywność nie będzie w kolejnych miesiącach nietypowo niska, to w grudniu 2013 może ona stać się najbardziej atrakcyjną kometą od wielu lat. Została ona odkryta pod koniec września 2012 roku jako obiekt o jasności około 17.5 mag. Wkrótce po odkryciu okazało się, że w peryhelium przejdzie zaledwie 0.012 AU od Słońca. Jej jasność absolutna wydaje się być stosunkowo duża (6 - 7 mag), co daje nadzieję na to, że przetrwa ona przejście przez peryhelium i rozwinie jasny, długi warkocz. Od odkrycia jej jasność systematycznie rośnie i na przełomie grudnia i stycznia wynosiła już około 16 mag. Kometa początkiem roku świeci w Bliźniętach i znajduje się jeszcze ponad 5 AU od Słońca i ponad 4 AU od Ziemi. Przez najbliższe miesiące będzie przesuwać się powoli na zachód, a jej jasność powinna powoli rosnąć. Po koniec marca kometa na krótki czas przejdzie do Woźnicy, po czym zacznie poruszać się na wschód i pod koniec kwietnia wróci do Bliźniąt. Do tego czasu jej jasność powinna wzrosnąć do około 15 mag. Elongacja komety będzie maleć i pod koniec maja znajdzie się ona zbyt blisko Słońca, aby możliwe były jakiekolwiek obserwacje. Taki stan potrwa długo, bo aż do początku września. Kiedy Księżyc zniknie początkiem września z porannego nieba, kometa powinna mieć już około 12 mag. Będzie wtedy znajdować się w Raku, 2-3 stopnie od widocznej gołym okiem gromady otwartej M44 (Żłóbek) i około 5 stopni od Marsa. Będzie wtedy świecić o świcie nisko nad horyzontem, na tle światła zodiakalnego, w elongacji nieco większej od 30 stopni, przez co jej dostrzeżenie będzie nie lada wyzwaniem. Pod koniec września kometa przejdzie do Lwa. Komecie cały czas będzie towarzyszył Mars, którego minie ona 2 października w odległości zaledwie 0.07 AU. Kometa będzie przesuwać się na wschód i 15 października przejdzie zaledwie 2 stopnie na północ od Regulusa. Co ciekawe, w tym samym czasie Mars znajdzie się mniej więcej w połowie drogi między kometą a gwiazdą. Jasność komety powinna w tym czasie wynosić już 9 - 10 mag i powinna być już dostrzegalna w dużych lornetach. W drugiej połowie października kometa zacznie oddalać się od Marsa i początkiem listopada będzie już około 10 stopni od niego. Będzie ona już wtedy prawdopodobnie dość dobrze widoczna w niewielkich lornetkach jako obiekt o jasności 7 - 8 mag. Warunki do obserwacji komety będą w tym czasie bardzo dobre. Jej elongacja będzie przekraczać 50 stopni i o świcie będzie świecić blisko 30 stopni nad wschodnim horyzontem w Lwie, w pobliżu granicy z Panną. Z każdym kolejnym dniem kometa będzie poruszać się coraz szybciej w kierunku Słońca, a jej jasność powinna szybko rosnąć. Około 10 listopada powinna mieć już 5 - 7 mag, a 18 listopada, kiedy będzie przechodzić zaledwie 20' od Spiki jej jasność prawdopodobnie wyniesie 3 - 6 mag. W tym czasie kometa powinna już posiadać widoczny w lornetce warkocz. Warunki do jej obserwacji będą już znacznie gorsze - o świcie będzie świecić już mniej niż 10 stopni nad horyzontem. W kolejnych dniach pomimo spodziewanego gwałtownego wzrostu jasności komety, prawdopodobnie będzie ją coraz trudniej dostrzec, ze względu na drastycznie pogarszające się warunki. Już 25 listopada, pół godziny przed wschodem Słońca, kometa będzie świecić zaledwie 3 stopnie nad horyzontem. Jej jasność powinna wtedy znaleźć się w zakresie 0 - 4 mag i jej dostrzeżenie raczej nie będzie już możliwe. Przez peryhelium kometa przejdzie 28 listopada około godziny 21:30 UT. Maksymalna jasność, którą wtedy osiągnie będzie się prawdopodobnie znajdować w przedziale od -4 mag do -12 mag. Możliwe, że z miejsc gdzie będzie wtedy trwał dzień, będzie można ją dostrzec, pod warunkiem, że Słońce zostanie czymś zasłonięte. Będzie się ona wtedy jednak znajdować zaledwie kilkanaście minut kątowych od Słońca. Tak jak napisałem wyżej, w razie optymistycznego rozwoju sytuacji, kometa może osiągnąć na chwilę jasność porównywalną z Księżycem w pełni. Trzeba jednak bardzo wyraźnie zaznaczyć, że będzie to miało miejsce tuż obok tarczy słonecznej, przez co wrażenie wywoływane przez kometę będzie znacznie, znacznie mniejsze niż to, które kojarzy się nam z Księżycem w pełni. W czasie, gdy u nas będzie dzień, na kometę będzie można sprobować zapolować 28 listopada wieczorem lub 29 listopada rano. Jej jasność powinna w tym czasie zawierać się w przedziale od 0 mag do -7 mag i będzie się ona wtedy znajdować 2-3 stopnie od Słońca. Od poranka 30 listopada, warto natomiast wypatrywać warkocza komety. Wydaje się prawdopodobne, że krótko po peryhelium kometa rozwinie długi, jasny warkocz pyłowy, który będzie widoczny nawet zanim wzejdzie głowa komety. Jasnośc głowy komety powinna w tym czasie bardzo szybko spadać. Już 2 grudnia będzie się ona prawdopodobnie znajdować w przedziale od 0 mag do 3 mag. Będzie się ona wtedy znajdować w północnej części Skorpiona, nieco ponad 10 stopni od Słońca. Zanim wzejdzie głowa komety, możemy szukać jej warkocza wystającego spod południowo-wschodniego horyzontu i ciągnącego się przez zachodnią część Węża. Około 10 grudnia kometa będzie o świcie świecić już na ciemnym niebie, około 10 stopni nad horyzontem. W tym czasie jasność jej głowy spadnie już do 2 - 6 mag. Kometa będzie dość szybko zbliżać się do Ziemi, przez co jej rozmiary kątowe (w tym długość warkocza) powinny rosnąć. Jednocześnie, ze względu na oddalanie się od Słońca i coraz wolniejszą produkcję nowego materiału, jasność powierzchniowa komety będzie prawdopodobnie maleć. Od 15 grudnia na poranne niebo wkroczy Księżyc, przez co kometa będzie na pewno gorzej widoczna. Kometa będzie jednak wędrować powoli na północ i już od około 20 grudnia będzie ją można obserwować także na wieczornym niebie, które w tym czasie będzie wolne od Księżyca (kometa będzie jednak wieczorami świecić znacznie niżej niż porankami). W tym czasie odnajdziemy ją w Koronie Północnej, a jasność jej głowy powinna zawierać się w przedziale od 3 mag do 6 mag. Kilka dni później - 26 grudnia, kometa znajdzie się najbliżej Ziemi (w odległości 0.43 AU). Kometa będzie świecić wtedy w północnej części Herkulesa i będzie obiektem okołobiegunowym. Pomimo, że jej głowa może nie być wtedy już zbyt jasna (4 - 6 mag), to jest nadzieja, że jej warkocz będzie bardzo długi i wyraźnie widoczny gołym okiem o ile obserwacje będą się odbywać pod ciemnym niebem. Rok 2013 kometa C/2012 S1 (ISON) zakończy świecąc całymi nocami dość wysoko w Smoku jako obiekt o jasności 5 - 7 mag, prawdopodobnie posiadający ciągle dość długi i widoczny gołym okiem warkocz. Lornetkami będzie można kometę śledzić prawdopodobnie jeszcze przez kilka kolejnych tygodni. Na koniec trzeba jeszcze zauważyć, że prognozy dotyczące tej komety obarczone są dużą niepewnością. W przypadku komety o tak małej odległości peryhelium, niewielka zmiana współczynnika aktywności oznacza zmianę jasności komety w okolicy peryelium o kilka wielkości gwiazdowych. Trudno również o pewne prognozy co do długości warkocza komety. Obecna jasność komety, bardzo mała odległość peryhelium, oraz korzystne położenie komety po peryhelium pozwalają sądzić, że warkocz ten będzie długi na co najmniej kilkanaście stopni, a jeśli aktywność komety około peryhelium będzie duża, to długości rzędu 50 stopni, a nawet trochę więcej, również nie będą czymś niespodziewanym. Tak więc bieżący - 2013 rok zapowiada się nadzwyczaj ciekawie jeśli chodzi o komety. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że pogoda nie uniemożliwi nam podziwiania tych wspaniałych zjawisk.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.