Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'Galaktyki'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Categories

  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Found 29 results

  1. Zakładam wątek, w którym będę umieszczał "próbne strzały" moich ulubionych DS-ów jakimi są galaktyki. Będą tu zdjęcia wykonane z mojej zaświetlonej, przydomowej miejscówki, gdzie SQM mam w granicach 19.1 magnitudo, czyli o blisko 3 magnitudo gorzej niż w Bieszczadach. Niemniej z braku możliwości częstych wyjazdów za miasto pozostaje mi focenie w narrow bandzie i ewentualnie galaktyki palone w wielu krótkich subekspozycjach (90-120 sek.). A, że idzie wiosna to galaktyki czas zacząć: Na początek NGC 2403. Galaktyka spiralna z poprzeczką w gwiazdozbiorze Żyrafy, podobna nieco do M 33, oddalona od Ziemi 8 mln. lat świetlnych, o jasności ok 8,5 mag. APO 130 f5.5, AZ-EQ6, Atik 383L, 109x90 sek. FOV 1,35o Dla zobrazowania, z jakim materiałem wyjściowym się niestety zmagam - poniżej surowy stack (warunki wczoraj były wyjątkowo fatalne):
  2. Czy można (na wiosnę) znaleźć lepszy obiekt na pierwsze światło z nowej kamery niż Łańcuch Markariana? No chyba nie. To ozdoba wiosennego nieba, spektakularna gromada galaktyk wychodząca świetnie zarówno w małych i dużych teleskopach. Tak więc nie mogłem sobie odmówić i jak tylko się wypogodziło uzbroiłem swoje małe APO w nowiutką ASI 1600 i skierowałem właśnie tam. Początkowo miałem pewien problem z obróbką materiału. O ile dotychczas stosowane przeze mnie procedury obróbki sprawdzały się dla materiału zebranego kamerą CCD to dla cmosa nie byłem do końca zadowolony. Z pomocą na Rodos przyszedł mi @Tayson. Serdecznie Ci Tomku dziękuję. I tak wreszcie wymęczyłem pierwsze cmosowe zdjęcie. Zebrałem również kolor, ale z efektu nie do końca jestem zadowolony więc na razie prezentuję szlachetniejszą, czarno-białą wersję. Uważam, że akurat ten obiekt w BW wygląda lepiej. Żeby nie było, że wpadam w zachwyt pewne zastrzeżenia mam. Uważam, że 46 klatek powinno dać nieco mniejszy szum. Cóż, trzeba będzie na przyszłość palić więcej albo nauczyć się lepiej odszumiać. Mam też prośbę, czy jakaś dobra dusza mogłaby opisać to mrowie galaktyk które się zarejestrowały? Setup: APO 102Q, AZ-EQ6, ASI 1600MMC Pro, L: 46x180 sek. Wola Władysławowska -Mazowsze
  3. Oj, dawno nic nie wrzucałem a tymczasem piękna pogoda na Rodos i wcześniej pozwoliła sporo materiału zebrać. Teraz potrzeba sporo czasu, żeby to wszystko obrobić -zebrałem materiał na 8 obiektów. Jako, że uwielbiam malutkie galaktyki, Hicksony, Abelle i różne Arp-y na pierwszy ogień poszła grupa galaktyk w Lwie oznaczona jako Hickson 44 znajdująca sie w odległości 60 mln lat świetlnych. Oto ich zestawienie: Setup: Newton 8" f5, AZ-EQ6, Atik 383L, L: 25x300 sek. RGB: 6x300 bin 2, Wola Władysławowska -Mazowsze
  4. Wiele początkujących osób po zetknięciu z astronomią amatorską pragnie nabyć teleskop. Niestety spora ich część zniechęca się bardzo szybko do tego "sportu" po pierwszych obserwacjach nieba gdy zderzają się z rzeczywistością obserwacji wizualnych. Większość obiektów głębokiego nieba przypomina bezkształtne mgiełki mniej lub bardziej kuliste lub płaskie. Prawda jest taka, że należy wiedzieć czego szukać. Do listy przydałyby się również szkice poglądowe więc jeżeli ktoś ma, może wklejać pod proponowane obiekty. Chciałbym w tym wątku zebrać doświadczenie zagorzałych wizualowców i stworzyć listę obiektów, które zadowolą początkujących obserwatorów oraz urozmaicą obserwacje bardziej doświadczonym. Chciałbym zaznaczyć że do obserwacji takich obiektów należy poświęcić przynajmniej 30 minut w całkowitej ciemności bez zerkania w komórkę itd. Do obserwacji potrzebne jest ciemne niebo. M17 - Mgławica Omega. Teleskop o średnicy 8" i większej pokaże charakterystyczny kształt przypominający dryfującego po wodzie Łabędzia. (*) M27 - Mgławica planetarna. Nazywana ogryzkiem bądź hantlami. Już niewielkie teleskopy pokażą charakterystyczny kształt. Większe instrumenty ujawnią nieco więcej z "tła". (*) M31 - Galaktyka Andromedy. Obiekt banalny do odnalezienia na niebie już gołym okiem (pamiętajmy że wątek dotyczy obserwacji pod ciemnym niebem). Lornetka pokaże podłużną mgiełkę, teleskopy powyżej 8" powinny ujawniać ciemne pasy materii. (*) M33 - Galaktyka Trójkąta. Teleskop o średnicy lustra 12" pokaże ten obiekt jako mgiełkę z dwoma bardzo nikłymi ramionami spiralnymi wymagającymi wiele cierpliwości, ciemnego nieba i długiej adaptacji do ciemności. (***) M42 - Mgławica w Orionie. Do zaobserwowania obiektu nie potrzebna jest nawet lornetka. Im większe lustro/obiektyw tym większą ilość szczegółów i struktur uda się nam zaobserwować. Przykładowo używając teleskopu z lustrem 8" możemy obserwować już "skrzydlatą chmurę" z jaśniejszymi i ciemniejszymi strukturami. Filtr UHC dodatkowo odsłoni niższe partie mgławicy. (*) M51 - Dwie galaktyki. Teleskop powyżej 8" pokaże mgiełkę z dwoma, słabymi ramionami spiralnymi obok mniejszej mgiełki. Im większe lustro tym ramiona spiralne stają się wyraźniejsze. W teleskopie z lustrem 12"możemy dojrzeć zerkaniem ramiona niemal dochodzące do jądra. (**) M57 - Mgławica planetarna. Nazywana obwarzankiem pokazuje swój charakterystyczny kształt mgiełki z pustym środkiem już w niewielkich teleskopach. Większe instrumenty ujawnią nieco więcej szczegółów. (*) M81 - Galaktyka Bodego. W teleskopie 8" prezentuje się jako mgiełka z "poszarpanymi bokami". Teleskop o kalibrze 12" i większy pokaże już wyraźnie oba ramiona spiralne wyraźnie oddzielające się od centralnej części ciemniejszymi paskami. (**) M82 - Galaktyka cygaro. W teleskopie większym niż 6" to szary dysk przypominający niektórym cygaro. Większy teleskop pokaże dodatkowo uszczerbek po środku. (*) M101 - Galaktyka wiatraczek. W teleskopie 8" prezentuje się jako mgiełka z trzema, znikającymi ramionami spiralnymi. Dość trudny obiekt z racji ogólniej nikłości struktury. Potrzebna co najmniej godzinna adaptacja wzroku do ciemności aby móc cieszyć się jako takim komfortem obserwacji. Teleskop z 12" lustrem pokaże już większość struktur w tym długie i zakręcone ramiona spiralne z jaśniejszymi miejscami. (***) M104 - Galaktyka Sombrero. Lustro o średnicy ośmiu cali pokaże charakterystyczny kształt dysku światła przeciętego na pół przez cienki pasek ciemnej materii. Większe instrumenty zbliżą obraz w okularze do tego ze zdjęć. (**) NGC 3628 - Galaktyka spiralna. Obiekt usytuowany do nas "bokiem" dzięki czemu w teleskopach powyżej 8" możemy obserwować cienki pas ciemnej materii przecinający jasną, podłużną mgiełkę z szerszymi końcami. (**) NGC 6960, NGC 6979 i NGC 6992 - Mgławica Welon. Obiekt niezwykle wymagający wizualnie. W teleskopie 12" pod ciemnym niebem widoczny jest jako lekko wybijające się z tła podłużnie wygięte mgiełki. Sprawę całkowicie zmienia zastosowanie filtra OIII lub UHC, które ujawniają cały obiekt dzięki czemu można go obserwować z powodzeniem w jeszcze mniejszych lustrach (np. 8"). (***) NGC 7293 - Mgławica Ślimak. Mgławica przypominająca oko jest dość ciemnym obiektem, przydatny jest tutaj filtr UHC. Z zastosowaniem go można podziwiać wyraźny kształt mgławicy już od 8" choć lepiej wygląda w jaśniejszych teleskopach. (**) (*/**/***) - poziom trudności w wyłuskaniu szczegółów obiektu z tła
  5. Widzę, że koledzy już działają w Drodze Mlecznej w letnich gwiazdozbiorach, a ja jeszcze łapię resztki wiosennych galaktyk. I to nie byle jakie resztki bo Abell 2151 to gromada galaktyk (w Herkulesie) będąca częścią Supergromady Herkules. Znajduje się ona 0,5 mld lat świetlnych, tak więc galaktyki mają jasność nie większą niż 13 -14 mag. Widać ich za to bardzo dużo. W samym jądrze gromady ponad 100. Obserwowane przesunięcie ku czerwieni 0,0354. W celu zarejestrowania jak największego obszaru -cała supergromada rozciąga się na obszarze ok 25x35 stopni użyłem ogniskowej 520 mm (FOV ok 2,5 stopnia). Tak więc jest to jej malutki wycinek. Niestety króciutka czerwcowa noc nie pozwoliła na zebranie dużej ilości materiału -ledwo 90 minut (po północy wzeszedł Księżyc). Marzy mi się do tego obiektu 10 godzin palenia. Setup: APO 102 mm f5.1, AZ-EQ6, Canon 750D, ISO 1600, naświetlanie 18x300sek. Leśniczówka Darów, Beskid Niski. Pełna klatka APS-C, resize 66% Niestety zdjęcie w zamieszczonej rozdzielczości sporo waży więc, aby zobaczyć te galaktyki trzeba chwilę poczekać aby się wczytało i pojawił się na nim znak +
  6. Przeglądając mapę nieba bazy Simbad natrafiłem na galaktykę spiralną NGC 5371, która w raz z uroczymi sąsiadkami tworzy bardzo fajny "pozagalaktyczny" kadr. Tak mi się spodobał, że zmieniłem plany na sobotnią noc i wypaliłem 27 sześciominutowych klatek. Zdjęcie z piękną jasną czerwono-pomarańczową gwiazdą ze specjalną dedykacją dla Bellatrix Setup: Newton TS 8", AZ-EQ6, Canon 750D, ISO 1600, Wola Władysławowska, Mazowsze Wrzucam całą klatkę APS-C resizowaną 50% FOV 1,29 x 0,86 stopnia
  7. Późnym wieczorem 15 IV 2015 wyruszyłem z Kraterem na Koskową Górę, po drodze zahaczając o kilka potencjalnie ciekawych miejscówek. Przejrzystość tej nocy była całkiem dobra (SQM-L pokazywał w Krakowie 18.72). Najpierw zatrzymaliśmy się na górce nad Przełęczą Sanguszki, na żwirowej drodze otoczonej głównie polami. Niebo było tam dość ciemne (SQM-L: 21.02), a horyzont pięknie odsłonięty. Później pojechaliśmy kawałek dalej na południe, gdzie zatrzymaliśmy się na brzegu lasu, od północnej strony miejscowości Bieńkówka. Tam niebo było nieco ciemniejsze (SQM-L: 21.10), jednak cała północna część nieba (niemal po zenit) obcięta była przez drzewa. W końcu jadąc przez Maków Podhalański dotarliśmy na Koskową Górę. Tam niebo było jeszcze lepsze (SQM-L: 21.22), jednak niemiło zaskoczył nas silny wiatr. Po chwili zastanowienia postanowiliśmy pojechać około kilometr dalej na polanę, gdzie horyzont jest co prawda gorzej obcięty przez drzewa, jednak wiatr jest też znacznie mniejszym problemem. Kiedy rozłożyliśmy sprzęt (Taurusa 330) było już około 1:00. Wiatr co prawda i tam nieco powiewał, ale nie był już specjalnie dokuczliwy, zwłaszcza że było aż +10 stopni Celsjusza. Było też zupełnie sucho. Wiosna to czas galaktyk, więc znów znakomitą większość obserwowanych obiektów stanowiły galaktyki. Na pierwszy ogień poszła NGC 4559, która była dość jasna, miała eliptyczny kształt i w powiększeniu 114x prezentowała subtelne niejednorodności. Przyjrzałem się jej też w powiększeniu 182x - tu już można było dostrzec słaby zarys ramion spiralnych oraz jaśniejsze jądro. Galaktyka ta znajduje się zaledwie 2 stopnie od NGC 4565, więc i na Igłę trzeba było rzucić okiem. Jak zwykle wyglądała ona niesamowicie - w 182x była olbrzymia, ciągnęła się przez prawie całe pole widzenia, a ciemne pasmo pyłowe było bardzo dobrze widoczne. W powiększeniu 265x nie mieściła się już w polu widzenia. Kolejna galaktyka, która trafiła w pole widzenia mojego teleskopu - NGC 4725 także była obiektem bardzo jasnym, z jasnym, eliptycznym zgrubieniem centralnym, a jakby tego było mało, po dwóch stronach galaktyki całkiem nieźle widoczne półkoliste plamy - pojaśnienia w ramionach spiralnych tej galaktyki. Najlepiej było je widać w powiększeniu 182x. Niedaleko od NGC 4725 widoczne były też dwie słabe galaktyki - NGC 4712 i NGC 4747. Pierwsza z nich była niewielka i dość słaba, druga także była nieduża, za to wyraźnie rozciągnięta. Po tych galaktykach spojrzałem na gromadę kulistą NGC 4147 - dość jasną, zwartą, o wyraźnie ziarnistej strukturze w powiększeniu 265x, którą kilka dni wcześniej widziałem w "Knurze" Lukosta. Po gromadzie kulistej wróciłem znów do galaktyk. Najpierw spojrzałem na NGC 4293 - jasną, rozciągniętą, z lekkimi niejednorodnościami, a następnie na dość bliską parę - okrągłą, niezbyt dużą i niezbyt jasną NGC 4340 oraz wąską, z bardzo jasnym centrum NGC 4350. Później przeskoczyłem do M 85 i jej sąsiadki NGC 4394, które jak zwykle prezentowały się całkiem ładnie, po czym odszukałem NGC 4450 - jasną, o eliptycznym kształcie z wyraźnie jaśniejszym centrum. Zupełnie inna od wszystkich obserwowanych tej nocy galaktyk była za to NGC 4689 - w jej przypadku dość jasne centrum otoczone było dużym, okrągłym, dość słaby halo. Przed zbliżającym się świtem odnalazłem jeszcze ładną parę galaktyk - NGC 4298 i NGC 4302. Pierwsza z nich była dość jasna, o eliptycznym kształcie i jaśniejszym centrum. Tuż obok niej (galaktyki niemalże stykały się) świeciła NGC 4302, która była wąska, długa i dość słaba, a do tego miałem wrażenie, jakby jej jasność była nieco niejednorodna. Po przesunięciu teleskopu o mniej niż stopień zobaczyłem też wielką, jasną, okrągłą M 99. Warkocz Bereniki, który przeglądałem i Panna, w której dopiero zamierzałem poszukać galaktyk poważnie się już zdążyły schować za pobliskie drzewa, spojrzałem więc jeszcze tylko na galaktykę NGC 5012, która choć była niezbyt jasna, to była dość wyraźna i to z oczywistymi (choć subtelnymi) niejednorodnościami. Na koniec tej części obserwacji złapałem jeszcze jedną z ładniejszych galaktyk Panny, mogącą konkurować urodą ze słynną Igłą galaktykę NGC 5746. Wtedy przyszła kolej na komety. Najpierw przyjrzeliśmy się ciągle jasnej komecie C/2014 Q2 (Lovejoy), na którą rzuciliśmy też okiem na samym początku obserwacji. Jej jasność oceniłem tej nocy na 7.0 mag, a średnicę głowy na 6'. W teleskopie majaczył przy niej słaby, niezbyt długi warkocz. W lornetce 10x50 ciągle była widoczna bardzo wyraźnie, jako mały, zwarty, okrągły obiekt. Już miałem wycelować w świecącą w pobliżu kometę C/2015 F3 (SWAN), kiedy w okolice tych komet nasunęły się chmury. Aby nie tracić czasu na walkę z chmurami, spojrzeliśmy lornetką Kratera (15x70) na świecące nisko w Strzelcu M 8, M 17, M 22, M 24 i M 28. Zza drzew wyłoniła się też jasna Nova Sgr 2015 no 2. W lornetce była widoczna bardzo wyraźnie, a po chwili przyglądania się byłem w stanie wyzerkać ją też gołym okiem. Lornetką jej jasność oceniłem tej nocy na 4.9 mag. W teleskopie przyglądnęliśmy się też Saturnowi, który w powiększeniu 114x wyglądał dość ładnie, pomimo słabego tej nocy seeingu. W międzyczasie z północnej i północno wschodniej części nieba zniknęły chmury, wróciłem więc do polowania na komety. Najpierw odnalazłem słabnącą już mocno kometę C/2015 F3 (SWAN). Jej jasność oceniłem tej nocy na 11.0 mag, a jej średnicę na 3' i była ona obiektem widocznym dość słabo. Na tę noc miałem jeszcze jeden cel - kometę C/2015 F5 (SWAN-Xingming), która niestety świeciła nisko nad horyzontem, na obrzeżach łuny z Krakowa. Pomimo tych dość znaczących utrudnień okazało się, że kometa jest widoczna całkiem nieźle, jako stosunkowo niewielki, zwarty obiekt. Jej jasność oceniłem teleskopem na 9.9 mag, przy średnicy głowy równej 2.5'. Kometa poruszała się po niebie bardzo szybko - zmiana jej położenia była widoczna już po kilku minutach, a w kilkadziesiąt minut pokonała całkiem dużą część pola widzenia. Na jaśniejącym już niebie obejrzeliśmy sobie jeszcze mgławicę Kocie Oko (NGC 6543) oraz inną maleńką, jasną mgławicę planetarną - NGC 6210. Kiedy powoli pakowaliśmy sprzęt, z góry odezwał się jakiś ptak - w pierwszej chwili nie skojarzyłem co to jest, ale kiedy po chwili głos: http://www.xeno-canto.org/sounds/uploaded/PSXNPEFGJK/XC234700-2015-04-04_0504_Scolopax_rusticola.mp3 się powtórzył, wiedziałem już, że zbudziły się słonki. W sumie przeleciało ich sześć czy siedem, niektóre oprócz "psykania" dodatkowo "pochrapywały": http://www.xeno-canto.org/sounds/uploaded/HDCOIJLTOV/XC214182-Default%20Project.mp3 Jedną udało mi się nawet dojrzeć na tle rozjaśniającego się północno wschodniego nieba. Po chwili zbudziły się też paszkoty i kiedy wsiadaliśmy do samochodu, ze wszystkich stron słyszeliśmy takie fletowe "piosenki": http://www.xeno-canto.org/sounds/uploaded/ZKKROXBPIU/XC233923-Default%20Project.mp3
  8. Hurra! wreszcie zobaczyłem rozgwieżdżone niebo... W piątkową noc w towarzystwie Tura i Bas.sica wybraliśmy się za miasto pofocić. Od 2 lat przymierzałem się do tego obiektu. To chyba najbardziej efektowna i najłatwiej dostępna dla amatorskich obserwacji gromada galaktyk -ozdoba wiosennego nieba. Uznałem, że najlepszy kadr uzyskam stosując pole widzenia 2,5 x 1,8 stopnia. Tak więc wybór padł na ogniskową 510 mm i sensor APS-C SW ED 80/510 na HEQ-5, Canon 750D, 40x5 min.
  9. Może trochę nieaktualne zdjęcie, bo palone w październiku, ale z braku nowego materiału (z utęsknieniem czekam na pogodę, żeby wyskoczyć pod ciemne niebo) sięgam do starych plików i ciągle coś przy nich dłubię. Niestety tak bardzo dłubałem, że niechcący skasowałem kanał blue i na kolorowy portret tej galaktyki muszę czekać do lata. Tak wiec jest sama luminancja. 11x600 sek. SW ED 120/765, Atik 383L+
  10. Witam. Około 2 tygodnie temu kupiłem teleskop Sky-Watcher (Synta) BK1309EQ2, od tamtego czasu na obserwacjach byłem może z 5 razy. Głównie patrzyłem na piękno planet (Jowisz, Saturn, Mars), księżyca, trochę popatrzyłem na Słońce przez folię ND 5 oraz bez celu kręciłem pokrętłami i patrzyłem na gwiazdy. W pewnym momencie przypomniałem sobie po co go tak właściwie kupiłem, żeby obejrzeć jakieś piękne galaktyki i mgławice. Aż w końcu pewnego razu skierowałem teleskop w miejsce gdzie powinna znajdować się galaktyka Andromedy i ku mojemu zdziwieniu nie zobaczyłem jej. Krążyłem w miejscu w którym powinna się znajdować ale po około 30 minutach bez żadnego skutku zebrałem sprzęt i zawiedziony poszedłem do domu. Pomyślałem, że to wina księżyca bo były to 2 dni przed pełnią. Tydzień po pełni (w tą sobotę) wyszedłem znów ale tym razem też jej nie zobaczyłem ale tego razu jeszcze chciałem poszukać jakiś innych obiektów ale prócz planet niczego nie widziałem. I w tym miejscu chcę się zapytać czy jest to wina mojego sprzętu czy to ja jestem jakiś zje... popsuty. Czy może być to po prostu mój brak doświadczenia? Za tydzień dziewczyna chce do mnie przyjechać na całą noc na obserwacje ale co ja jej pokaże, 3 planety i tyle? I jeśli byłby ktoś w stanie to niech napisze mi kilka najjaśniejszych, najlepiej widocznych, najłatwiejszych obiektów do zaobserwowania. Z góry dziękuję
  11. Pytanie jak w tytule do doświadczonych astrofotografów. Żeby pytanie nie brzmiało zbyt ogólnie wyjaśnię na przykładzie o co mi chodzi: Załóżmy, że mam w planach fotografowanie słabego DSO np. Quintet Stephana (5 galaktyk 13 magnitudo) Dysponuję teleskopem 200 mm f/5 na montażu z działającym guidingiem + kamera ccd Atik 383 Zakładam, że na zebranie luminancji przeznaczam 2 godziny Zdjęcie robię pod ciemnym bieszczadzkim niebem I w tym momencie rodzi się pytanie jak byście naświetlali? np: 10x12 min 20x6 min 40x3 min 60x2 min Ja pewnie bym ustawił 20x6 ale bardzo jestem ciekaw Waszych opinii.
  12. Wieczorem 30 kwietnia 2016 wybrałem się z bratem (Wojtkiem), jak to wiosną tego roku zwykłem robić, na sowy. Wyjechaliśmy jeszcze przed zachodem Słońca, a ja oczywiście w bagażniku miałem teleskop, bo prognozy na nockę były nienajgorsze, a Księżyc miał wzejść dopiero około 2:30. Za cel obraliśmy sobie okolice Bukowska. Po bezowocnych poszukiwaniach sów w okolicznych lasach, około 23:00 dotarliśmy na zbocze góry Tokarnia (miejscówka znajdowała się na wysokości około 670 m.n.p.m.). Niebo wyglądało świetnie, a SQM-L pokazał wtedy 21.59. Zanim doczekałem się pełnej adaptacji wzroku do ciemności, postanowiłem przyjrzeć się kilku jasnym, znanym obiektom. I tak rzuciłem okiem na M 13, M 51, M 81 i M 82. Kiedy już adaptację miałem całkiem dobrą, postanowiłem zmierzyć się z nieco trudniejszymi obiektami. Najpierw wycelowałem teleskop w galaktyki NGC 5005 i NGC 5033, które wręcz ,,biły po oczach''. Moim celem była jednak sąsiednia galaktyka IC 4182 o niskiej jasności powierzchniowej, którą widać tylko na ciemnym niebie. Tu znalazłem ją w kilka chwil - wyglądała jak dość duże pojaśnienie nieba, ,,przyklejone'' do dwóch dość jasnych gwiazdek. Była ona wyraźnie niejednorodna, z nieco jaśniejszym centrum. Przyjrzałem się też mało znanej mgławicy refleksyjnej Gyulbudaghian 98-171 (LBN 412). I tu znów zaskoczenie - mgławicę widać natychmiast jako niewielki ,,warkocz'' jednej ze słabych gwiazdek. W dużym powiększeniu (265x) widać było, że jasność tego obiektu nie jest jednorodna. W gorszych, ale całkiem niezłych warunkach była obiektem znacznie trudniejszym. Pozwoliłem sobie też spojrzeć na coś znacznie jaśniejszego - mgławicę planetarną IC 4593. W małym powiększeniu wyglądała zupełnie jak gwiazda, zdradzał ją jednak zielonkawo-niebieski kolor. W dużym powiększeniu (265x) była wyraźnym, owalnym, nieco spłaszczonym obiektem, ,,puchnącym'' przy obserwacji zerkaniem i redukującym się niemal do gwiazdy przy patrzeniu na wprost. Tej nocy przyjrzałem się też kilku słabszym, ale ciekawym galaktykom, jednak z wrażenia nie zanotowałem już, które to były galaktyki. Z pewnością obserwowałem tej nocy parę NGC 3718 i NGC 3729. Pierwsza z nich pokazywała wyraźnie szczegóły swej dziwnej budowy. Oglądałem też na pewno fajną maleńką zderzającą się parę NGC 3690A i NGC 3690B. Obejrzałem sobie też galaktykę Holmberg II należącą do grupy M 81. Galaktyka Holmberg II była widoczna bez większego trudu jako wielki, mocno nieregularny obiekt, na którego tle świeciło kilka, a może i kilkanaście gwiazdek. Niektóre z nich być może były nawet jakimiś obiektami w samej galaktyce, nie próbowałem jednak ich identyfikować, więc pewności nie mam. Później postanowiłem przyjrzeć się komecie 252P/LINEAR. W lornetce 10x50 była ona obiektem wielkim i wyraźnym, choć mocno rozmytym. Spojrzałem na nią zatem lornetką 2.3x40. Okazało się, że i w tej lornetce widać ją całkiem wyraźnie. Postanowiłem zatem sprawdzić, czy widać ją gołym okiem. I tu znów sukces. Dokładnie tam, gdzie ma być kometa, widać niewielkie pojaśnienie nieba. Gołym okiem jej jasność oceniłem tej nocy na 6.8 mag, a średnicę jej głowy na około 20'. Wtedy postanowiłem oderwać się na chwilę od teleskopu i sprawdzić pobieżnie, jak dużo widać gołym okiem. Okazało się, że obiekty takie jak M 3, M 4, M 5, czy M 13 widać natychmiast - nawet jeśli nie zna się dokładnie ich położenia. Wystarczyło np. spojrzeć pomiędzy Arktura a Cor Caroli, aby natychmiast zobaczyć tam niewielką plamkę - M 3, wyraźnie się różniącą od sąsiedniej bardzo dobrze widocznej gwiazdki (o jasności 6.2 mag). Wyraźnie, jako niegwiazdowy obiekt widoczna była też gromada kulista M 92. Spojrzałem więc w stronę galaktyki M 81. Sąsiednia gwiazdka o jasności 7.1 mag była widoczna zerkaniem natychmiast, natomiast po kilku chwilach okazało się, że M 81 jest także widoczna. Gołym okiem wypatrzyłem jeszcze M 10 i M 12, po czym ,,przerzuciłem się'' na lornetkę. Lornetką 10x50 przyjrzałem się galaktyce M 51, do której ,,doklejona'' była słabsza sąsiadka, M 101 świeciła jasno jako duży, okrągły obiekt, mgławica M 97 (Sowa) była widoczna zerkaniem bez wielkiego trudu, a obok niej można było też dostrzec galaktykę M 108. W lornetce wypatrzyłem też widoczne w jednym polu widzenia galaktyki M 109 i NGC 3953. Przed 2:00 Wojtek wrócił z lasu. Pooglądaliśmy sobie wtedy kilka popularnych obiektów - mgławicę Veil (NGC 6960, 6992-95), mgławicę M 57, gromady kuliste M 3 i M 13 i kilka innych. Nie muszę chyba pisać, że wszystkie te obiekty były w takich warunkach fantastyczne. Kilka razy w ciągu nocy wykonywałem pomiary używając SQM-La. Za każdym razem wynik wskazywał nieco ciemniejsze niebo. Najciemniej było przed wschodem Księżyca między 2:00 a 2:30. Wtedy wskazania SQM-La oscylowały wokół 21.77. Takiej wartości na moim SQM-L jeszcze nigdy nie widziałem (oczywiście mowa o średniej z kilku pomiarów, bo każda wartość, którą podaję, to średnia z kilku pomiarów). Kiedy wzeszedł Księżyc, wyraźnie się rozjaśniło, ale wyraźnie też pokazały się wiszące poniżej niskie chmury. Kiedy zaczęło świtać postanowiliśmy się zbierać, jednak decyzja o powrocie inną drogą okazała się być złym wyborem, bo droga była nieprzejezdna. Powrót tą drogą pod górę także okazał się nie lada wyzwaniem i zajął nam półtorej godziny spędzonej na podkładaniu pod koła kamieni, aby koła nie ślizgały się na błocie. Dzięki temu opóźnieniu mogliśmy jednak później podziwiać wspaniały spektakl, który zafundowały nam około wschodu Słońca niskie chmury. Jako ciekawostkę muszę tu dodać, że przed wschodem Księżyca na niebie widać było tylko niewielką łuną od Krosna (33 km w linii prostej) i trochę mniejszą od Rzeszowa (65 km w linii prostej). Łuna od Sanoka była ledwie zauważalna. Dodatkowo tuż nad wschodnim horyzontem (który tam był zupełnie odsłonięty, nawet chyba minimalnie niżej niż horyzont prawdziwy) całą noc widoczna była maleńka łuna, której przez dużą część nocy towarzyszyły podświetlone chmury, które sięgały nie wyżej niż 1 stopień nad horyzont. Łuna ta, choć maleńka, była dość oczywista (łunę tę widać na drugim z załączonych zdjęć). Jak się później okazało, kiedy sprawdziłem to na mapach, łuna ta znajdowała się dokładnie w kierunku oddalonej o 105 km wielkiej szklarni w mieście Drohobycz na Ukrainie! Archiwalne zdjęcia satelitarne pokazują też, że przez większą część nocy nad tamtym obszarem wisiały chmury piętra średniego lub wysokie.
  13. Zamieszczam fotkę dla mnie magicznego miejsca na niebie -setek a może i tysięcy galaktyk w polu widzenia niewiele przekraczającym 1 stopień. To gromada galaktyk w Warkoczu Bereniki. Robiąc tą fotkę uśmiałem się z siebie, bo bardzo długo nie mogłem ustawić ostrości. Potem się połapałem, że w polu widzenia kamery nie mam żadnej gwiazdy -wszystko to były rozmazane mgiełki. Tylko szkoda, że pogoda nie pozwoliła na więcej. Może za rok dorobię kolor. Dla zainteresowanych współrzędne: 13h 00m 1 +25 38 ED 120/765, Atik 383L, 11x300
  14. Po długachnej przerwie od "prawdziwych" obserwacji, początkiem wiosny nareszcie udało mi się poprzebywać trochę czasu w naprawdę ciemnych miejscach, pod bezchmurnym niebem. 27/28 marca 2016 Z domu wyjechałem z bratem jeszcze około zachodu Słońca, ale pierwszym celem były sowy. Szukanie sów na tyle nas wciągnęło, że na miejscówkę obserwacyjną w okolicy Moszczańca dotarliśmy dopiero około 22, czyli mniej więcej godzinę przed wschodem Księżyca. Niebo było fantastyczne, SQM-L pokazywał 21.55, niebo było delikatnie tylko rozjaśnione po północnej i północno-wschodniej stronie. Dodatkowo na południowych wschodzie widoczna była mała, ale trochę denerwująca łuna od zakładu karnego w Moszczańcu. Wojtek poszedł szukać włochatki . Ze względu, że czasu było niewiele, a ja dawno przez teleskop nie patrzyłem, w pierwszej kolejności przyjrzałem się fantastycznej w tych warunkach M 51. W 33 cm teleskopie, w powiększeniu 114x prezentowała ona piękne ramiona spiralne z subtelnymi niejednorodnościami. W powiększeniu 67x widoczny był też "most" łączący tę galaktykę z sąsiednią NGC 5195. Gdy już nacieszyłem oczy tym widokiem, skierowałem teleskop w stronę mniej znanej, ale całkiem ładnej galaktyki NGC 3953. Galaktyka ta pokazała subtelne strukturę spiralna, najlepiej widoczną w powiekszniu 182x. Co ciekawe, była widoczna także w szukaczu (choć oczywiście słabo), a w lornetce 10x50 zerkaniem nie sprawiała większego problemu. Zanim niebo zaczęło się rozjaśniach przed wschodem Księżyca, zdążyłem jeszcze pooglądać sobie w komfortowych warunkach parę galaktyk NGC 3718 i NGC 3729. W teleskopie obydwie były widoczne bez trudu. NGC 3718 była znacznie bardziej rozmyta, jednak była obiektem zdecydowanie ciekawszym, ze wzgledu na dzwiny kształt - najjaśniejsza jej część podobna była nieco pod względem kształtu do mgławicy Hantle, jednak ta najjaśniejsza część galaktyki zanurzona była w słabym, rozciągniętym halo, którego dłuższa oś była z grubsza prostopadła do "hantli". Świecąca obok NGC 3729 była mniejsza miała jednak większą jasność powierzchniową. Nie poświęciłem jej zbyt wiele czasu, pomimo tego jednak zauważyłem drobne niejednorodności w jej budowie. Później niebo zaczęło się już rozjaśniać, poprzyglądałem się więc jeszcze chwilkę innym jasnym obiektom. W tym czasie usłyszałem śpiewającą w oddali włochatkę: http://www.xeno-canto.org/sounds/uploaded/EHAHTZIMID/XC233387-VOC_141212-0992_AFU_mf_27032015.mp3 Zadzwoniłem do Wojtka i okazało się, że on jest ponad kilometr dalej i słyszy sowę z innego kierunku. Po jakimś czasie go odnalazłem i niemal do świtu (choć w planach mieliśmy powrót około północy) próbowaliśmy wyśledzić włochatkę, która co chwila śpiewała w innym miejscu, w międzyczasie straszona przez puszczyka uralskiego. Łażenie po górskim, niedostępnym lesie w środku nocy i szukanie sów jest tak samo wciągające jak obserwowanie galaktyk w Bieszczadach . 28/29 marca 2016 Choć spać poszedłem około 5:00, to bezwzględny Tomasz (ma półtora roku) obudził mnie niedługo po 6:00 i za nic nie pozwolił kontynuować snu. Wieczorem warunki były całkiem niezłe, a że prognozy na kolejne noce było słabe, to byłem "zmuszony" do kolejnego wyjazdu. Wojtek tym razem zrezygnował. Ze wzgledu na deficyt snu postanowiłem nie jechać zbyt daleko - wybrałem się na przełęcz nad Mszaną. Na miejscu byłem po 21. Niebo było całkiem przyjemnie, SQM-L wskazywał 21.32. Od razu zabrałem się do roboty - tym razem miałem przygotowane kilka mapek komety + kolejne galaktyki. Na pierwszy ogień poszła słaba kometa okresowa - 333P/LINEAR świecąca niewysoko na zachodzie. Niebo było tam jakieś takie dziwnie rozjaśnione - dopiero po chwili przypomniałem sobie, że to światło zodiakalne . Kometa była widoczna całkiem słabo. Jej jasność oceniłem na 13.0 mag, a średnicę jej głowy na 1'. Później przeskoczyłem do świecącej znacznie wyżej, ale też już powoli chowającej się za drzewami komety C/2013 US10 (Catalina), tej samej, którą trzy miesiące wcześniej widziałem (choć słabo) gołym okiem. Tym razem była już zbyt słaba nawet dla lornetki 10x50. Za to w 33 cm teleskopie była widoczna jeszcze całkiem dobrze - jej jasność oceniłem na 10.8 mag, a średnice jej głowy na 2'. Kolejną namierzoną przeze mnie tej nocy kometą była okresowa 81P/Wild. Choć jej jasność oceniłem na 12.6 mag, a średnicę jej głowy na 1.5', to była ona obiektem widocznym (zerkaniem) bez najmniejszego trudu. Najjaśniejszą kometą, którą obserwowałem tej nocy była C/2014 S2 (PANSTARRS), która była widoczna bez wielkiego trudu już w lornetce 10x50. Jej jasność oceniłem na 9.0 mag, a średnicę jej głowy na 4'. W teleskopie prezentowała się bardzo ładnie - całkiem nieźle widać było u niej warkocz o długości około 0.2 stopnia. Ostatnią i najsłabszą kometą, którą obserwowałem była P/2016 BA14 (PANSTARRS), która kilka dni wcześniej przemknęła blisko Ziemi. Choć była całkiem blisko nas, to ze względu na znikomą aktywność wygladała jak planetoida. Jej jasność oceniłem na 14.7 mag, a średnice jej głowy na 0.1', choć nie jestem pewien, czy to niewielkie rozmycie nie było tylko rozmyciem "seeingowym". Dzięki niewielkiej odległości od Ziemi, ruch komety na tle gwiazd był widoczny już po kilku minutach obserwacji. Z kometami skończyłem około 23, miałem więc jeszcze mniej więcej godzinę na komfortowe obserwacje galaktyk zanim wzejdzie Księżyc. Co ciekawe, tuż po 23:00 zauważyłem, że jakość nieba skokowo się poprawiła, zwłaszcza w jego północno-wschodniej części, gdzie z lekka "przymulonego" stało się nagle niemal "krystaliczne". SQM-L wskazaniem 21.47 potwierdził to spostrzeżenie. Zmiana ta wywołana była oczywiście wyłączeniem oświetlenia ulicznego w pobliskich miejscowościach (zwłaszcza w Dukli). Obserwacje galaktyk rozpocząłem od ponownego przyglądnięcia się NGC 3953 oraz NGC 3718 i NGC 3729, a także świecącej niedaleko NGC 3953 galaktyki M 109. Kolejnym celem była galaktyka NGC 3893. W teleskopie, w powiększeniach 114x i 182x wyglądała ona całkiem interesująco - po chwili obserwacji można było wyzerkać dwa ramiona spiralne, z których jedno było dość wyraźne i długie, drugie natomiast widoczna jako krótka i słaba "wypustka". Jaśniejsze ramię skierowane było w stronę świecącej nieopodal i wyglądającej jak mała, lekko rozmyta gwiazdka galaktyki NGC 3896. Następnie przyjrzałem się parze zderzających się galaktyk NGC 3690A i NGC3690B - w powiększeniu 182x prezentowały się one jak jeden obiekt o nietypowym, zbliżonym do małego "serduszka" kształcie. Kolejnym celem była inna para nietypowych galaktyk - NGC 4085 i NGC 4088. Obydwie były całkiem jasnymi obiektami, przy czym NGC 4088 wykazywała się wyraźnie niejednorodną strukturą. Niejednorodności te układały się wzdłuż dwóch nieregularnych ramion spiralnych tej galaktyki, w których jedno sprawiało wrażenie "rozerwanego". Na jaśniejącym już powoli przez wschodem Księżyca niebie zdążyłem jeszcze złapać dwie piękne galaktyki w Psach Gończych - NGC 5005 i NGC 5033. W trakcie obserwacji galaktyk, dwukrotnie zdawało mi się, że z oddali słyszę włochatkę. Po spakowaniu sprzętu, po chwili wahania postanowiłem podjechać jeszcze kawałek, żeby potwierdzić, że to właśnie tę sowę słychać. Odnalazłem ją ponad 1 km dalej, a że z drogi było ją słychać całkiem dobrze, to postanowiłem sprawdzić, czy nie siedzi gdzieś w widocznym miejscu. Po 10 minutach mozolnej wspinaczki (oczywiście "na przełaj") odnalazłem drzewo na którym siedziała, jednak zasłaniały ją gałęzie. Już miałem wracać, kiedy sowa ucichła, po czym zaczęła się odzywać nieco dalej, w kierunku, w którym zostawiłem samochód. Po przejściu może 100 metrów odnalazłem ją śpiewającą w złamanym drzewie: Do domu wróciłem po 2:00. A niedługo po 6:00... 2/3 kwietnia 2016 Wieczorem niebo pokrywały gęste cirrusy, które miały je opuścić przed północą, miałem więc szansę zdrzemnąć się przez chwilę przed obserwacjami. Ze względu na to, że o północy niebo ciągle pokrywały chmury pierzaste, zamiast na obserwacje astronomiczne, dołączyłem do Wojtka i jego dwóch kolegów... nasłuchujących sów w Beskidzie Niskim . Tym razem sowy były mało aktywne - kilka razy odezwał się z oddali puszczyk uralski. Za to około 2:00, w okolicy Moszczańca, kiedy cirrusy opuściły niebo, zrobiło się fantastycznie - wskazania SQM-L oscylowały wokół 21.61. Łunę od Krosna i od Sanoka ciężko było dostrzec (po części dlatego, że horyzont po tamtej stronie był obcięty na wysokości kilku stopni). Gołym okiem dość wyraźnie widoczna była M 92, a M 13 "rzucała się w oczy". Ze względu, że na niebie świeciła kometa 252P/LINEAR, to właśnie jej poświęciłem większość czasu, w miedzyczasie pokazując kolegom przez teleskop "klasyki wiosennego nieba". A kometa była naprawdę świetna - w tych warunkach było ją widać gołym okiem jako dość duży, słaby okrągły obiekt, którego jasność oceniłem na 5.6 mag, a średnicę głowy na 45'. W lornetce 10x50 była potężna i naprawdę jasna. Za to w teleskopie prezentowała się jakoś tak marnie. Na piewszy rzut oka wydawała się być mniejsza niż w lornetce, jednak po chwili zerkania po polu widzenia okularu okazywało się, że jest całkiem duża, nie było jednak żadnych szans na określenie tego, gdzie się ona "kończy". Najciekawsze jednak okazało się spojrzenie na tę kometę przez lornetkę 2.3x40. W tej lornetce kometa rzucała się w oczy jako całkiem jasny, w miarę zwarty obiekt, a widok był wcale nie gorszy niż w 10x50. Obserwacje musiałem skończyć tuż po 3:00. 17/18 kwietnia 2016 Po dwóch tygodniach marnej pogody, tej nocy wreszcie pojawiła się nadzieja na bezchmurne niebo. Niestety, Księżyć świecił już praktycznie całą noc - jedynie około świtu miała być chwila ze stosunkowo ciemnym niebem. Wybrałem się zatem z Wojtkiem po północy na ... nasłuchiwanie sów w Beskidzie Niskim . Tym razem wybraliśmy się w okolice Przełęczy Szklarskiej. Weszliśmy tam w las i po jakimś czasie usłyszeliśmy dwa puszczyki uralskie, a później włochatkę. Tę włochatkę śledziliśmy później przez ponad 2 godziny. Kilkukrotnie siedziała nam przez kilka minut prosto nad głową, nic sobie nie robiąc z naszej obecności, pokazać nam się jednak nie zechciała... Zmęczyliśmy się ostro, bo podobnie jak poprzednie, tak i ta preferowała stromy i wyjątkowo ciężki teren . W międzyczasie zerkałem co jakiś czas lornetką 10x50 na kometę 252P/LINEAR oraz mierzyłem jasność nieba SQM-Lem. Początkowo miernik pokazywał wartości rzędu 20.0 - 20.2, czyli mniej więcej tyle ile mam na obrzeżach Krosna. Kometa w takich warunkach była słabo widoczna w lornetce. Z czasem, kiedy Księżyc znalazł się kilka stopni nad horyzontem, poprawiło się do 20.8, a niedługo przed zachodem Księżyca za horyzont prawdziwy i około początku świtu astronomicznego, SQM zaczął pokazywać 21.3. Wtedy kometa stała się obiektem całkiem jasnym i bardzo wyraźnym w lornetce oraz słabo widocznym gołym okiem. Jej jasność oceniłem na 6.0 mag, a średnicę jej głowy na 30'. Kilka minut później, kiedy Księżyc był już pod horyzontem, a Słońce znajdowało się jeszcze 16 stopni pod horyzontem, SQM-L pokazywał przez chwilę wartości około 21.4. Na ciemnym niebie zdążyłem sobie jeszcze obejrzeć przez lornetkę M 13, M 27, M 51, M 81 i M 82 oraz NGC 6992-5 (Veil). Później niebo zaczęło się bardzo szybko rozjaśniać. Zanim dotarliśmy do samochodu, nad naszymi głowami zaczęły "chrapać" i "psykać" słonki: http://www.xeno-canto.org/sounds/uploaded/VCROLXMVLX/XC175247-scolopax_rusticola_knyszynska_zednia_podlaskie_19.04.2014_2051.mp3 I znów w domu byłem po 5:00...
  15. Znaczenie precyzyjnego ustalenia odległości od bardzo odległych obiektów jest szczególnie istotne dla astrofizyki. Pozwala precyzyjnie ocenić przyspieszanie ekspansji wszechświata, czyli eliminować lub wzmacniać różne hipotezy z nią związane. W przypadku bardzo odległych obiektów nie możemy skorzystać z paralaksy czyli zjawiska pozornej zmiany położenia obiektu na sferze niebieskiej względem dalszych obiektów, wynikające ze zmiany miejsca obserwacji, spowodowanej przemieszczeniem się obserwatora wraz z Ziemią w ciągu roku. Obiektami, o których mowa najczęściej są galaktyki. Jedną z metod jest ocena jasności supernowej typu Ia, która w niej wybuchła. Zjawisko związane z ich wybuchem zawsze przebiega podobnie i pozwala odróżnić je od innych supernowych. Ich maksymalna jasność bezwzględna jest bardzo podobna (praktycznie taka sama). Z maksymalnej jasności obserwowanego wybuchu łatwo wywnioskować o ile dalej zaszedł niż inne, bliższe, w znanej skądinąd odległości. Są jeszcze inne, bardzo ciekawe, niezależne metody (co najmniej trzy), o których napiszę w kolejnych postach, chyba że ktoś mnie uprzedzi - to proszę bardzo (zachęcam). Pozdrawiam p.s. Dyskusji też oczekiwałem. Dlatego daję to jako wątek a nie artykuł
  16. Choć początkowo prognozy na noc 17/18 września zapowiadały bezchmurną noc w południowej części Podkarpacia, to w każdej kolejnej prognozie więcej było chmur pierzastych. O zmroku 17 września całe niebo było nimi pokryte. Po 21 postanowiłem pojechać gdzieś na południe i czekać tam aż te cirrusy przejdą. Najpierw planowałem dalszy wyjazd (może nawet w Bieszczady), ale kiedy zobaczyłem jak wygląda niebo na Przełęczy Szklarskiej, postanowiłem tam zaczekać. Już na pierwszy rzut oka było widać że niebo jest wyjątkowo jasne jak na tę miejscówkę. SQM-L z odczytem 21.05 tylko to potwierdził. Szybkie zdjęcie nieba rozwiązało tę zagadkę - po całym niebie snuły się cienkie cirrusy. Połączenie cirrusów i całkiem silnego wiatru skutecznie powstrzymywało mnie od wyciągania z samochodu teleskopu. Postanowiłem poczekać trochę i zobaczyć jak rozwinie się sytuacja. W tym czasie rekreacyjnie przeglądałem sobie niebo lornetką i od czasu do czasu robiłem zdjęcie południowej części nieba (z której przychodziły chmury), żeby zorientować się w sytuacji "chmurowej". Przez chwilę próbowałem się też zdrzemnąć na pobliskiej łące - pomimo dość silnego południowego wiatru temperatura była wręcz "tropikalna", około godziny 22:30 było +26 stopni Celsjusza. Z drzemki nic nie wyszło, bo co kilka minut sprawdzałem, czy niebo się nie poprawia. Do północy, a nawet nieco dłużej niewiele się zmieniło, więc (zważywszy na to, że prosto po całonocnych obserwacjach astronomicznych w planach miałem kilkugodzinną wycieczkę na obserwacje ptaków) postanowiłem wrócić do domu trochę się przespać. Po przejechaniu 2 - 3 kilometrów postanowiłem dać sobie jeszcze jedną szansę . Zatrzymałem się przy sporej łące pod lasem w okolicy nieistniejącej już wsi Królik Wołoski. Południowa część nieba wydawała się być całkiem niezła, wiatr był dość słaby, a SQM-L wskazywał, że niebo jest trochę ciemniejsze niż wcześniej (21.16 - 21.18). W ciągu kilkunastu minut sytuacja jeszcze się poprawiła, więc postanowiłem wyciągnąć teleskop (Taurus 330). Po kolejnych kilkunastu minutach, które spędziłem na rozkładaniu sprzętu i delikatnej korekcie kolimacji, niebo zrobiło się naprawdę ładne - odczyty z SQM-L wahały się w przedziale 21.42 - 21.45, co jest z grubsza tym, czego spodziewam się jadąc w te okolice. Obserwacje rozpocząłem od komet: C/2015 F4 (Jacques) - dość słabo widoczna, nieduża, umiarkowanie skondensowana. Tej nocy oceniłem jej jasność na 11.7 mag, a średnicę jej głowy na 1.5' C/2014 S2 (PANSTARRS) - pięknie widoczna, jako maleńki, mocno skondensowany obiekt o łezkowatym kształcie (a może nawet z króciutkim początkiem warkocza, zanurzony w kilkukrotnie większym, okrągłym halo. Kilkadziesiąt minut przed świtem, kiedy kometa świeciła jeszcze wyżej, położyłem się na ziemi z lornetką 10x50 i okazało się, że kometa jest także słabo widoczna w tak małej aperturze. Teleskopem oceniłem jej jasność na 10.3 mag, przy średnicy głowy równej 3', lornetką odpowiednio na 10.0 mag i 4' Ze względu, że niebo było przezroczyste, postanowiłem też zapolować na galaktyki w Piecu, które właśnie wynurzały się zza nieodległego lasu. Oprócz obserwowanych 4 dni wcześniej NGC 922 i NGC 1097 (oraz mgławicy planetarnej NGC 1360), które wyglądały właściwie tak samo jak wtedy, zaobserwowałem też: NGC 1201 - jasny dysk zanurzony w słabszym, eliptycznym halo NGC 1385 - dość jasna, nieco jaśniejsza w centrum, zerkaniem widoczne pojedyncze ramię wyciągnięte w stronę sąsiedniej dość jasnej (11 mag) gwiazdki NGC 1371 - dość jasna, wyraźnie jaśniejsza w centrum, rozciągnięta Następnie wróciłem do komet: 88P/Howell - dość duża, słabo widoczna, okrągła, lekko skondensowana. Jej jasność oceniłem na 12.6 mag, a średnicę jej głowy na 2' C/2013 X1 (PANSTARRS) - mała, dość słaba, ale oczywista, nieco jaśniejsza w środku, przy czym pojaśnienie wydawało mi się być położone niecentralnie, przez co kometa miała kształt zbliżony nieco do trójkąta. Jasność oceniłem na 12.4 mag, średnicę głowy na 1' Po tych kometach przyszła kolej na następne galaktyki, tym razem w Pegazie, pod którym zerkaniem widać było przeciwblask. Przed kolejną porcją komet zdążyłem odnaleźć: NGC 7217 - duża, jasna, niemal okrągła, skondensowana NGC 7331 - bardzo jasna, widoczna dość wyraźnie w szukaczu, w teleskopie, w powiększeniu 114x wygląda trochę podobnie do M 31 obserwowanej w lornetce 10x50 NGC 7448 - jasna, rozciągnięta, z widocznymi zerkaniem nieregularnościami NGC 7479 - ta była jednym z hitów tej nocy, bardzo jasna, długa, wąska, z wyraźnym zawiniętym ramieniem, słabo widać było też początek ramienia po drugiej stronie galaktyki NGC 7814 - jasna, spłaszczona, w dużym powiększeniu (265x) bardzo słabo widoczne ciemne pasmo pyłu przecinającą ją wzdłuż dłuższej osi NGC 7332 i NGC 7339 - bardzo ładna para, drugi z niezaprzeczalnych hitów tej nocy, obydwie galaktyki widoczne bez trudu, choć NGC 7332 znacznie jaśniejsza. NGC 7332 z bardzo jasnym zgrubieniem centralnym, natomiast NGC 7339 mocno rozciągnięta, wygląda jak jednorodna "kreska" na tle nieba. Galaktyki te dzieli zaledwie 5', więc nawet w powiększeniu 182x były blisko siebie NGC 7463 i NGC 7465 - kolejna ciasna para, którą dzieli mniej niż 3'. Obydwie galaktyki niewielkie i niezbyt jasne, choć NGC 7465 zdaje się być nieco większa i wyraźnie jaśniejsza NGC 7497 - długa, wąska, dość słaba, ale całkiem ładna NGC 7678 - dość wyraźna, o zdecydowanie nieregularnej strukturze NGC 7741 - w powiększeniu 67x była obiektem dużym o małej jasności powierzchniowej i eliptycznym kształcie. W powiększeniu 114x i 182x wygląda jak dość jasna "poprzeczka" zanurzona w dużym, słabym i niejednorodnym halo. Zbliżał się świt, postanowiłem więc wyłowić jeszcze dwie komety z jasnego światła zodiakalnego, w którym zanurzona była niesamowicie jasna Wenus. Tymi kometami były: 67P/Churyumov-Gerasimenko - niezbyt jasna, ale widoczna bez trudu, umiarkowanie skondensowana i lekko rozciągnięta. jej jasność oceniłem na 11.4 mag, a średnicę jej głowy na 1.5' 141P/Machholz - bardzo trudny obiekt, duża, bardzo mocno rozmyta, mniej więcej okrągła. Jasność oceniłem na 12.2 mag, a średnice głowy na 3'. W międzyczasie spojrzałem jeszcze na mgławicę Koński Łeb, która choć słabo, to jednak była widoczna z filtrem Lumicon UHC, tak jak podczas obserwacji tydzień wcześniej w Czystogarbie, o których pisał Łukasz (Lukost). Nie potrafiłem też oprzeć się pokusie zerknięcia na potężną M 42 pełną drobnego detalu i zamkniętą pętlą po południowej stronie. Spojrzałem też na olbrzymią w powiększeniu 114x galaktykę M 31, która oczywiście zajmowała więcej ze 3 pola widzenia i prezentowała wyraźnie dwa ciemne pasma pyłu oraz mnóstwo niejednorodności w obszarze, gdzie "zakręcają" jej ramiona. M 33 co prawda niemal mieściła się w polu widzenia, jednak liczbą niejednorodności układających się w wyraźne, potężne ramiona spiralne biła na głowę M 31. Przez całą noc towarzyszyły mi 3 dość głośno ryczące jelenie: http://kola.lowiecki.pl/ao/zzz/glo/jelen1.mp3 z których jeden był całkiem blisko - co jakiś czas słyszałem trzaskające gałęzie po których przechodził. W oddali pohukiwał też od czasu do czasu puszczyk (samiec): http://goo.gl/odifyf któremu wtórowała co jakiś czas samica: http://goo.gl/vLXU3Z Kiedy ta para była cicho, z drugiej strony odzywał się też przez kilkanaście minut puszczyk uralski: http://goo.gl/NZRu9s Gdy wracałem do domu było już dość jasno, a na wschodzie oprócz Wenus świeciły też Mars i (tuż nad horyzontem) Jowisz. Jako ciekawostkę warto tu dodać, że była to jedna z niewielu nocek obserwacyjnych w moim życiu, którą do samego świtu spędziłem krótkich spodenkach - a to przecież już po połowie września!
  17. Mówi się, że galaktyki umierają gdy przestają w nich powstawać nowe gwiazdy. Jednym z domniemanych mechanizmów jest utrata gazu międzygwiezdnego z powodu jego odpływu lub wypchnięcia ("wywiania" - głównie przez dżety czarnych dziur oraz supernowe). Pośrednim powodem znikania gazu międzygwiezdnego i zanikania procesów gwiazdotwórczych są zderzenia galaktyk. Podczas zderzenia dwóch spiralnych galaktyk powstają lokalne zgęszczenia gazu i nowe gwiazdy i potem w finalnych galaktykach eliptycznych nie ma już za dużo gazu na nowe gwiazdy, tym bardziej, że podwojona czarna dziura i supernowe powstałe przy tej okazji dodatkowo ”wywiewają” gaz międzygwiezdny z galaktyki. Więcej o tym na końcu tego postu: http://astropolis.pl/topic/47793-zderzenia-galaktyk/ Teraz zauważono inny, bardzo liczny wśród galaktyk, tajemniczy mechanizm umierania galaktyk określając go jako ich "duszenie się". Dotyczy on galaktyk o sumarycznej masie gwiazd mniejszej niż 100 miliardów mas słońca. Z nieznanych powodów w galaktykach tych brakuje najlżejszych pierwiastków, a ich gwiazdy, naturalną koleją rzeczy stają się coraz bardziej "metaliczne" (pierwiastki cięższe od helu). Poszukiwany jest sprawca tak nietypowo małych "dostaw tlenu". http://www.bbc.com/news/science-environment-32734978 http://www.nature.com/nature/journal/v521/n7551/full/nature14439.html Przyszłość gwiazd to przyszłość w galaktykach eliptycznych. I tam typowy, żółty karzeł, przejdzie etap czerwonego olbrzyma potem długi etap białego karła i w końcu trafi do etapu czarnego karla. Czy jest tu jakaś iskierka nadziei albo rada "przeżyciowa" dla przyszłych cywilizacji? Może brązowe karły? Pozdrawiam p.s. Medyczna analogia do zjawisk zachodzących podczas duszenia się człowieka, użyta przez naukowców utrudniała mi zrozumienie opisu tego doniesienia - jak ktoś rozumie je inaczej to proszę o skorygowanie - nikt nie jest doskonały p.s.2 Wszystkie gwiazdy dostrzegalne dla amatorów z amatorskim sprzętem, w szczególności tworzące gwiazdozbiory na tym obrazku, są z naszej galaktyki i - pomijając może brązowe i czerwone karły - najpóźniej za kilkanaście miliardów lat "skarleją" jak opisałem lub (te większe) wybuchną. Niemniej pojawi się trochę nowych gwiazd zwłaszcza po naszym zderzeniu z galaktyką Andromedy. Ta mapka to akurat moja mapka ogólna nieba, która sobie drukuję przed obserwacjami w lecie - polecam do druku tym co nie mają żadnej jakby sobie w ostatniej chwili przypomnieli brak.
  18. Szanowne i Szanowni, Dzięki uprzejmości życzliwych mi ludzi (Amper, wessel - dzięki) mogłem skorzystać z ciemnego nieba i zebrać trochę materiału. Na cel poszła NGC 4725 w Warkoczu Bereniki wraz z koleżankami 4747 i 4712 - na uwagę zasługuje 4747 z dobrze widocznym pasmem pyłowym. Sprzęt: NEQ6/TMB105(+flatt/reducer TV 0.8x)/Atik One 9.0 Czasy: LRGB(mins) 330:25:25:25 Paweł
  19. Noc 10/11 kwietnia 2015 zapowiadała się całkiem nieźle, więc wieczorem 10 IV 2015 wybrałem się z Jurkiem (kraterem) na obserwacje na Przełęcz Marszałka Rydza-Śmigłego. Jurek zadzwonił też po Łukasza (lukosta z sąsiedniego forum), z którym spotkaliśmy się już na miejscu. Niebo, zgodnie z prognozą było bezchmurne i jak na warunki "podkrakowskie" całkiem ciemne - na początku obserwacji SQM-L wskazywał jasność tła nieba równą 21.18 mag/(sekundę łuku do kwadratu), po 23:00 trochę się poprawiło, a po północy średnie wskazanie SQM-L wynosiło 21.28 mag/(sekundę łuku do kwadratu). Zasięgu gołego oka nie wyznaczałem, ale był na pewno znacznie lepszy niż 6.5 mag, bo gołym okiem bez wielkiego trudu (choć oczywiście zerkaniem) widziałem zarówno gwiazdę 6.6 mag w głowie Smoka jak i M 92. Swoje obserwacje rozpocząłem od odszukania nowoodkrytej komety C/2015 F3 (SWAN), która jest już niestety po peryhelium. Kometa świeciła w Kasjopei i choć jej jasność oceniłem na 10.5 mag przy średnicy głowy równej 3', była ona w tym momencie całkiem trudnym obiektem, gdyż świeciła pomiędzy dwoma stosunkowo jasnymi gwiazdkami. Ze względu, że w niezbyt dużej odległości (też w Kasjopei) świeciła też kometa C/2014 Q2 (Lovejoy), to stała się ona naturalnie kolejnym celem. W teleskopie była ona całkiem dużym, bardzo jasnym obiektem, z wyraźnym, choć niezbyt długim i subtelnym warkoczem. W lornetce była natomiast mała, mocno skondensowana i okrągła, a warkocz (o długości 0.2 stopnia) był widoczny słabo zerkaniem. Jasność tej komety oceniłem na 6.8 mag, a średnicę jej głowy na 6'. Później przyszła pora na galaktyki, których na wiosennym niebie jest chyba aż za dużo. Najpierw w okularze pokazała się trójka: NGC 3991, NGC 3994 i NGC 3995. Wszystkie one były widoczne bez problemu, tworząc niewielki trójkąt z grubsza równoramienny, o podstawie krótszej niż 2' i bokach niespełna 4'. Najładniej prezentowały się one w powiększeniach 114x i 182x. Najmniej ciekawa z trójki była NGC 3994 - mała, o dość dużej jasności powierzchniowej i eliptycznym kształcie. NGC 3991 była wąska, z wyraźnym pojaśnieniem na jednym z końców. Najciekawsza była za to NGC 3995 - po kilku minutach obserwacji widać było, że jest obiektem o niejednorodnej jasności powierzchniowej, a jej kształt był zbliżony do łezki lub przecinka. Kolejnym celem była piękna grupa galaktyk w Psach Gończych, tuż przy granicy z Wolarzem - NGC 5350, NGC 5353, NGC 5354, NGC 5355 i NGC 5358. W małym powiększeniu (ES 24mm, 67x), oprócz tych ciasno upakowanych 5 galaktyk, w jednym polu widzenia razem z nimi widoczna była galaktyka NGC 5371, przy czym NGC 5358 widoczna bardzo słabo, a NGC 5353 i 5354 zlane w jeden obiekt z dwoma pojaśnieniami w środku. NGC 5371 była duża, jasna, lekko rozciągnięta z jaśniejszym jądrem. W większych powiększeniach (ES 14 mm - 114x i Meade 8.8 mm - 182x) widać było 5 galaktyk w jednym polu widzenia. NGC 5350, 5354 i 5355 były bardzo jasne, jaśniejące w kierunku centrum, NGC 5355 i 5358 znacznie słabsze ale widoczne bez trudu. Ze względu, że miałem nastrój na niewielkie grupki galaktyk, przyjrzałem się jeszcze ładnej trójce w Lwie - NGC 3605, NGC 3607 i NGC 3608 (NGC 3607 i 3608 bardzo jasne, dość duże niemal okrągłe, NGC 3605 malutka, zwarta, o dużej jasności powierzchniowej i eliptycznym kształcie) oraz układowi 4 galaktyk w Warkoczu Bereniki - NGC 4169, NGC 4170, NGC 4174 i NGC 4175 (Wszystkie 4 dość słabe, ale widoczne bez trudu zerkaniem. NGC 4169 najjaśniejsza, o eliptycznym kształcie, jaśniejsza w środku. NGC 4175 druga co do jasności, wyraźnie rozciągnięta, z jaśniejszym centrum. NGC 4174 maleńka, dość wyraźna, rozciągnięta. NGC 4175 dość długa, wąska, najsłabsza z całej czwórki) W końcu teleskop wycelowałem w ostatnią i jedną z najciekawszych tej nocy grup galaktyk, znajdującą się w Pannie parę NGC 4567 i NGC 4568 wraz z towarzyszącą im NGC 4564. NGC 4567 i 4568 tworzą jasny, wyraźny obiekt o sercowatym kształcie, podobny do słynnej pary zderzających się galaktyk w Kruku (tzw. Anten lub Czółek). W powiększeniu 182x widoczne były subtelne niejednorodności w strukturze tej pary, a do tego dość wyraźnie widoczne gwiazdopodobne jądra. NGC 4564 niewielka, zwarta, rozciągnięta, widoczna bez najmniejszego trudu Zbliżał się już wschód Księżyca, wróciłem więc jeszcze do komety C/2015 F3 (SWAN), która zdążyła się do tego czasu odsunąć od dwóch gwiazd, które wcześniej utrudniały jej obserwacje. Tym razem było ją widać dzięki temu nieco lepiej, choć ze względu, że kometa znajdowała się tej nocy na tle Drogi Mlecznej, to znów trafiła na jakieś (tym razem troszkę słabsze) gwiazdki. Na rozjaśniającym się lekko niebie wycelowałem jeszcze na chwilę teleskop w Łańcuch Markariana, później w M 87, obok której widać było kilka jej słabych sąsiadek, spojrzałem też na M 60 i towarzyszącą jej NGC 4647 oraz na piękną, olbrzymią i pełną niejednorodności M 106. Odnalazłem też galaktykę NGC 4933, która miała wyraźnie "łezkowaty" kształt oraz NGC 4293 - dość dużą, rozciągniętą, z subtelnymi niejednorodnościami. Oczywiście, w trakcie nocy sprawdzałem też od czasu do czasu, co udało się złapać Lukostowi, który swoją relację z tej nocy zamieścił na sąsiednim forum: http://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/7258-zegnaj-knurze/ Całą noc z pobliskiego lasu dochodził do nas cichy śpiew samicy uszatki: http://www.xeno-canto.org/sounds/uploaded/SNRCANJSRX/Asio%20otus%20song%20F%20Domsten%20120325%20a%20R.mp3 Ze względu, że noc była dość ciepła i przyjemna, po wschodzie Księżyca spakowałem teleskop do samochodu i poszliśmy z Kraterem w las, nasłuchiwać sów. Spacer po lesie zająć nam jakieś 2 godziny, ale oprócz dwóch "jęczących" uszatek i dwóch puszczyków: http://www.xeno-canto.org/sounds/uploaded/CZTIXUOENE/XC235377-Default%20Project.mp3 nie usłyszeliśmy nic ciekawszego. Po powrocie na przełęcz planowałem jeszcze wyciągnąć teleskop i zapolować na świeżo odkrytą kometę C/2015 F5 (SWAN-Xingming) oraz nową w Strzelcu, jednak Księżyc już bardzo mocno rozświetlał niebo, na którym dodatkowo pojawiło się sporo chmur pierzastych, więc z dodatkowych planów obserwacyjnych zrezygnowałem, licząc, że obydwa obiekty uda mi się jeszcze zaobserwować w przyszłości (i tak się stało już 5 dni później - jeśli znajdę chwilę, to kiedyś napiszę i o tym ).
  20. W końcu po kilku miesiącach było piękne, ciemne niebo. Wyciąg narciarski już wyłączony. Pomyślałem sobie, pojadę na moje ciemne miejsce - Rzepiska. Niebo ok 6-7 mag. Pojechałem z kolegą tam na obserwacje. Do dyspozycji mieliśmy Syntę 8", okulary GSO SV 15mm i 30mm, kitowców nawet nie używałem , TMB planetary 5mm. Porobiłem także szkice, które zrobiłem z pamięci. Obserwacje zaczynamy tradycyjnie od kolimacji itp. Pierwszy raz byłem pod takim ciemnym niebem, więc zaczęliśmy od obiektów dość popularnych i ładnych. Rozpoczęliśmy od Tripletu Lwa. Trzy galaktyki pięknie prezentowały się w polu widzenia okularu 30mm. W 15mm się niestety nie zmieściła ale niedaleko siebie były. Zrobiłem szkic: Potem przeszliśmy do mojego ulubionego miejsca, tzw. Galaxy Party, czyli moje galaktyczki w Pannie. Zaczynamy tradycyjnie od Łańcucha Markariana, którego zrobiłem szkic. Tak! 10, uwaga, 10 galaktyk w polu widzenia okularu 30mm. Coś niesamowitego. Widziałem Łańcuch markariana pod gorszym niebem, ok. 4-5 mag, ale nie widać tych słabszych galaktyczek o jasności ok. 11-13 mag. Tu jest przykład jak ciemne niebo robi różnicę w Syncie. Można spokojnie do 13 mag galaktyki wyłapać z dobrym wzrokiem i bardzo ciemnym niebem. Potem zrobiliśmy zabawę. Nacelowałem koledze na Łańcuch Markariana. I dałem mu poszukać losowo jakiś galaktyk, góra dół itp. Gdzie nie pojechał, to znalazł jakąś mgiełkę. Ja potem tak samo. Aż nie chciało mi się sprawdzać co widzieliśmy, ale jakoś 3 tyg temu robiliśmy taką "wędrówkę" po galaktykach za pomocą Stellarium. Niebo wtedy nie było takie dobre jak wtedy, ale łapaliśmy galaktyki od 9-11 mag. Znaleźliśmy w samej Pannie ok. 30 galaktyk. Wszystkie M-ki my wyciapali . Spojrzeliśmy potem na Galaktykę Sombrero (M 104). Widać było troszkę gorzej bo dośc nisko nad horyzontem, a tam była lekka łuna. Widać było lekko tą ciemną przerwę. Oto szkic: Następnie przeszliśmy do Warkocza Bereniki, gdzie skierowaliśmy nasz teleskop na Galaktykę Igłę (NGC 4565). Przepiękna była i przypominała taką kreskę Zrobiłem szkic: Widzieliśmy jeszcze galaktykę NGC 4494, którą raz znalazłem przez przypadek, gdy pomyliłem ją z igłą, oraz M 64(Czarne Oko). Widać było dość jasną mgiełkę, i chyba dopatrzyłem się w centrum takiego pociemnienia. Jeszcze sobie zerknąłem na gromadę kulistą M 53. Potem przeszliśmy do naszych dość lubianych obiektów i trochę mniej znanych w Psach Gończych. Chodzi o Galaktykę Wieloryb(NGC 4656) i Łom(NGC 4631). W teleskopie widać je jako takie fajne, jak to nazywamy "kreski". Zrobiłem szkic tych obiektów. Ta grubsza to g. Wieloryb. Pięknie się prezentowały w Syncie. Potem jeszcze przeszliśmy do galaktyki Kokon (NGC 4490 i NGC 4485), też w Psach Gończych. Są one blisko siebie i są na kursie kolizyjnym. Jedna jest pod innym kątem, druga pod innym. Potem przeszliśmy do najbardziej znanego asteryzmu na świecie, czyli Wielkiego Wozu, który jest częścią Wielkiej Niedźwiedzicy. Na pierwszy strzał poszły Galaktyka Bodego i Cygaro (M81 i M82). Przepięknie było je widać. Na M81 było widać dośc ładny zarys z wydającymi się widać ramionami. Cygaro też ślicznie, widać było poszarpaną strukturę. Wspominaliśmy, jak obserwowaliśmy rok temu supernową SN 2014J w tej galaktyce. Widać też było dwie, malutkie galaktyczki, które są niedaleko M81 i M82. Są to galaktyki NGC 3077 i NGC 2976. Potem przeszliśmy do galaktyki M51 w Psach Gończych. To było coś pięknego. Widać było strukturę spiralną i lekko majaczył most łączący je. Pierwszy raz widziałem taką M51. Zrobiłem nawet szkic, ale kiepsko mi wyszedł. M51 była trochę większa. Spoglądnęliśmy także na parę M97(Sowa) i M108. Mgławica Sowa pięknie się prezentowała w 15mm i UHC-S, widać było takie pociemnienia jak oczy sowy, a w 30mm widać było w polu widzenia też galaktykę M108. Potem nam się trochę znudziły galaktyki i przeszliśmy na inne obiekty. Chciałem koledze pokazać mgławicę planetarną NGC 3242, znaną jako Duch Jowisza. Widać było wyraźną, "zgniecioną gwiazdę". Rzeczywiście trochę przypominała Jowisza. Miała też lekko niebieskawy kolor (może mi się wydawało). Następnie spojrzeliśmy na Herkulesowe gromady M13 i M92. M13 było przepiękne, widać całą rozbitą, aż do centrum. Zrobiłem nawet szkic. Widać było niedaleko niej małą galaktyczkę NGC 6207, ale nie ma jej na szkicu. Spojrzeliśmy także na gromadę M3 w Psach Gończych. Też było pięknie ją widać. Potem skierowałem teleskop gdzie indziej i znalazłem planetarkę NGC 4631 w Kruku. Przypominała trochę galaktykę. Zaczęło się robić późno, więc pod koniec spojrzeliśmy na Jowisza i wschodzącego Saturna. Na jowiszu było widać wielką czerwoną plamę i 4 księżyce. Saturn był kiepsko widoczny, bo nisko nad horyzontem, ale nawet dość było widać, Tytana było też widać. To były udane obserwacje. Po tyle czasu kiepskiej pogody, należało się nam. Podczas obserwacji widzieliśmy także sporo meteorów w okolicach Łabędzia, Lutni i też w Pannie. Okazało się, że jest rój Lirydów i Virginidów. Także, polecam skierować dużą aperturę na galaktyczki w Pannie
  21. Poprzedniej nocy (17/18 II 2015) wybraliśmy się z Kraterem i Grzegorzem Guzikiem na obserwacje na południe od Krakowa. Na cel naszej wyprawy wybraliśmy Przełęcz Marszałka Rydza-Śmigłego - miejscówkę, którą już dwa razy sprawdzałem, ale miałem pecha i trafiałem na ciągnące się po niebie, podświetlnone przez odległe miasta cirrusy. Tym razem w końcu się udało. Niebo było bezchmurne i piękne. Na miejscu byliśmy dopiero około północy. Od razu sprawdziłem jasność tła nieba przy pomocy SQM-L. Wyszło 21.17 (mag/"2), jakąś godzinę później SQM-L pokazywał średnio 21.23 (mag/"2) , czyli całkiem nieźle. Dwie noce wcześniej na Koskowej było w najlepszym momencie 20.97 (mag/"2), tyle że wtedy obserwowaliśmy przed północą. Ze sobą mieliśmy Taurusa 13", Syntę 8" i refraktor 120/500. Zanim rozłożyliśmy sprzęt, rzuciliśmy okiem na świecącą już dość nisko kometę C/2014 Q2 (Lovejoy). Choć była ona widoczna gołym okiem, to wygladała znacznie gorzej niż w poprzednich dniach. Warkocz był ledwie widoczny w lornetce 10x50, a i sama kometa sprawiała wrażenie słabszej, choć wpływała na to z pewnością niewielka wysokość nad horyzontem oraz fakt, że znajdowała się ona w nieco rozjaśnionej części nieba. Jej jasność oceniłem tej nocy na 5.1 mag, a średnicę jej głowy na 8'. Tej nocy obserwowaliśmy głównie stosunkowo jasne obiekty. Rozpoczęliśmy od Tripletu Lwa - M 65, M 66 i NGC 3628. Każda z trójki galaktyk prezentowała się bardzo ładnie. M 65 i M 66 pokazały wyraźnie swoje nietypowe kształty, a ciemne pasmo przecinające NGC 3628 na pół było widoczne bez najmniejszego trudu. Później przeszliśmy do M 51, której olbrzymie ramiona z mnóstwem nieregularności najlepiej wyglądały chyba w Radianie 5 mm dającycm powiększenie aż 255x. Również M 82 najlepiej prezentowała się w dużych powiększeniach - 255x i 340x, pełna nieregularnych, jasnych i ciemnych obszarów i ciągnąca się niemal przez całe pole widzenia. Nieco podobna (choć mniej spektakularna) była świecąca w innej części Wielkiej Niedźwiedzicy M 108, której sąsiadka - M 97 (Mgławica Sowa) pokazała dość wyraźnie dwa ciemne oczy. Następnie obejrzeliśmy sobie kilka słabszych galaktyk w Wielkiej Niedźwiedzicy. Najpierw przyjrzeliśmy się dwóm niewielkim galaktykom spiralnym - NGC 2742 i NGC 2768, które dzieli na sferze niebieskiej mniej niż 1 stopień. Pierwsza z nich była całkiem jasna, druga wyraźnie słabsza, choć także widoczna bardzo dobrze. Dość jasna, ale niewyróżniająca się niczym specjalnym była NGC 2950. Za to NGC 3079 okazała się być jednym z hitów tej nocy. Duża, jasna, lekko wygięta i asymetryczna. Obok niej świeciła jeszcze słabiutka NGC 3073, której nie miałem zaznaczonej na mapce. Również NGC 3310 była dość ciekawa, choć w jej przypadku nieregularności struktury nie były tak oczywiste. Później przenieśliśmy się na chwilę na południowe niebo. Przyglądneliśmy się mgławicy planetarnej NGC 4361, która była bardzo ładnie widoczna z filtrem O-III, a następnie skierowaliśmy teleskop w kierunku pary zderzających się galaktyk - NGC 4038 i NGC 4039, które wspólnie tworzyły jeden obiekt o kształcie serca. Obok nich zlokalizowałem też galaktykę NGC 4027, nie poświęciliśmy jej jednak zbyt dużo czasu, a szkoda, bo to też jak się okazuje całkiem ciekawy obiekt. Po tej krótkiej podróży na południe, postanowiłem poszukać kometę 32P/Comas Sola świecącą wysoko w Lwie. Kometa była widoczna dość słabo. Jej jasność oceniłem na 13.7 mag, przy średnicy 1.2', a wygladała ona jak niewielki, z grubsza okrągły, lekko skondensowany obiekt. Po komecie wróciliśmy do galaktyk. Na pierwszy ogień poszła piękna, skierowana do nas bokiem galaktyka NGC 4111. Miała ona bardzo jasne zgrubienie centralne, a cała była całkiem wąska. W jej pobliżu odnalazłem jeszcze malutką, jasną NGC 4143. Dalej przyszła kolej na jedną z moich ulubionych galaktyk - NGC 4449. Galaktyka ta najlepiej prezentowała się w dużych powiększeniach - 182x, 255x i 340x. Oprócz tego, że jej kształ jest nietypowy - zbliżony do prostokąta, to była ona pełna wyraźnych pojaśnień, z których jedne były gwiazdopodobne, inne natomiast wyraźnie rozciągłe. Nie zawiodła także M 106, całkiem wyraźnie widoczna w szukaczu. W teleskopie oczywiste były jej zakrzywione, lekko asymetryczne ramiona spiralne. Obok niej świeciła dość słaba i niewielka, ale oczywista NGC 4248, która była obiektem wyraźnie rozciągniętym. Nieco dalej, ale ciągle mniej niż 1 stopień od M 106 widoczna wyraźnie była kolejna galaktyka spiralna - NGC 4220. W promieniu mniej niż 1 stopnia od M 106 odnaleźliśmy też galakykę NGC 4217, niemal przyklejoną do dość jasnej gwiazdy, podobną nieco do galaktyki M 104 (Sombrero), tylko zdecydowanie słabszą oraz niewielką NGC 4346. Kolejnym celem była niesamowita para galaktyk - NGC 4485 i NGC 4490. Galaktyka NGC 4490 o dość nieregularnym kształcie była wyraźnie wygięta w kierunku NGC 4485, niemalże się z nią stykając. Kolejna parka - NGC 4618 i NGC 4625 była już mniej spektakularna, niemniej jednak w przypadku pierwszej z tych galaktyk dość oczywiste było jedno, asymetryczne ramię. Także NGC 4625 wydawała się być asymetryczna, choć w jej przypadku było to dość trudne do zauważenia. Później przyszła kolej na trzecią tej nocy kometę - C/2013 A1 (Siding Spring) - tę, która kilka miesięcy temu nieomal uderzyła w Marsa. Kometa ta, choć niezbyt jasna, była widoczna zerkaniem bez wielkiego trudu. Jej jasność oceniłem na 12.0 mag, przy średnicy 2'. Była umiarkowanie skondensowanym, praktycznie okrągłym obiektem. Po komecie wróciliśmy do galaktyk, zahaczając po drodze o piękną gromade kulistą M 3. Następna obserwowana przez nas galaktyka - NGC 4151 była średniej jasności, owalnym obiektem, któremu towarzyszyły jeszcze dwie galaktyki - NGC 4145 i NGC 4156. Za to obserwowana po nich NGC 4214 okazała się być obiektem naprawdę interesującym, podobnym nieco do NGC 4449, zarówno z kształtu jak i wewnętrznych niejednorodności (choć były one mniej wyraźnie niż w przypadku NGC 4449). Zmarznięci rzuciliśmy jeszcze okiem na kilka charakterystycznych galaktyk - niesamowitą i olbrzymią NGC 4631 (Wieloryb) z sąsiadką - NGC 4627, słabszą, ale także wyjątkową jeśli chodzi o kształt i niejednorodności struktury NGC 4656 (Motyka). Na chwilę przeskoczyliśmy do Wielkiej Niedźwiedzicy, aby zerknąć na wypełniającą niemal całe pole widzenia w powiększeniu 114x galaktykę M 101, po czym wracając do Warkocza Bereniki do wspaniałej NGC 4565 (Igła) zahaczyliśmy jeszcze o niewielką, ale całkiem ładną NGC 4314 i jasną spiralną NGC 4559, która pokazała zarych "pochylonych" ramion. Około godziny 3:00 zza pobliskich drzew wyłoniła się świecąca nisko nad horyzontem M 83. Widoczna była ona natychmiast w lornetce, jako całkiem pokaźnych rozmiarów, okrągły obiekt. W teleskopie widoczne było jasne jądro otoczone olbrzymim halo, w którym ledwie ledwie majaczył zarys dwóch ramion spiralnych. Ze względu na niskie położenie tej galaktyki, obserwowało się ją fatalnie. Robiło się już zresztą całkiem zimno i zaczął powiewiać lekki wiatr. Zanim zakończyliśmy obserwacje, spojrzeliśmy jeszcze na fantastyczną M 13 oraz świecącą obok niej galaktyką NGC 6207. Przed 3:30 zaczęliśmy się pakować, a chwilę po 5:00 byliśmy już w przymglonym, zadymionym Krakowie. W tym miejscu zwrócę jeszcze uwagę, że ta miejscówka jest naprawdę niezła. Dojazd do samego końca jest asfaltowy, drogą znacznie lepszą niż ta, która wiedzie na Koskową Górę. Niebo też, jeśli odstaje od tego, co można zastać na Koskowej Górze, to tylko na plus. Miejsce znajduje się prawie 700 m.n.p.m., więc podobnie jak Koskowa Góra, często znajduje się powyżej mgieł.
  22. W nocy z 23/24 listopada wybrałem się z Kraterem i Qbszonem na Koskową Górę. Zgodnie z prognozami, po drodze na miejsce wznieśliśmy się ponad mgły i na Koskowej niebo było bezchmurne. Niestety (także zgodnie z prognozami), na miejscu powiewał wiatr, który co prawda nie był zbyt silny, ale przy ujemnej temperaturze i sporej wilgotności mocno przeszkadzał. W związku z tym wiatrem pojechaliśmy bliżej szczytu, na polanę, z której co prawda sporo horyzontu jest zasłonięte, ale za to wiatr wieje tam znacznie słabiej. Na obserwacje wziąłem po raz pierwszy od ponad 3 miesięcy mojego Taurusa 13". Przygotowanie sprzętu zajęło znacznie więcej czasu niż zwykle - najpierw lusterko wtórne okazało się być czymś zabrudzone (wyglądało tak, jakby osiadł na nim szron, ale po podgrzaniu osad nie zniknął, trzeba je było przetrzeć), później trzeba było jeszcze uporać się z kolimacją na gwiazdach, bo kolimator przestał współpracować. Koniec końców obserwacje rozpoczęliśmy około godziny 3:00. Na początek przyjrzeliśmy się fantastycznej M 42 - ciężko przejść obok niej obojętnie w jesienne noce. Później zerknęliśmy szybko na kilka innych jasnych obiektów. Po szybkim wstępie postanowiłem zapolować na słabą kometę - 108P/Ciffreo, która świeciła wysoko w Woźnicy. Miejsce, w którym miała się ona znajdować zlokalizowałem dość szybko, jednak w pierwszej chwili jej nie zauważyłem. Po chwili okazało się jednak, że jakiś bardzo słaby obiekt świeci kilka minut kątowych obok, tuż obok słabej gwiazdki. Rzut oka na mapkę zdawał się wyjaśniać tę "zagadkę" - na mapce była zaznaczona pozycja komety o godzinie 0:00. Po powrocie do domu upewniłem się, że kometa była dokładnie tam, gdzie miała być około 3:30. Jej jasność oceniłem na 13.6 mag, a jej średnicę na 1', przy czym była ona obiektem lekko skondensowanym. Następnie skierowałem teleskop w stronę komety C/2014 Q3 (Borisov), która kilka tygodni temu była całkiem nieźle widoczna w 25 cm teleskopie. Zanim trafiłem w kometę, przez przypadek w pole widzenia trafiła całkiem ładna galaktyka NGC 6503. Kometa tym razem była obiektem dość trudnym, mocno rozmytym i widocznym słabo, jednocześnie miała stosunkowo duże rozmiary kątowe. Jej jasność oceniłem na około 11.0 mag, a średnicę jej głowy na 4'. To, że była tak słabo widoczna wynikało prawdopodobnie z faktu, że świeciła ona niezbyt wysoko (jakieś 30 stopni nad horyzontem), na dodatek dokładnie na łuną od Krakowa. Po tych dwóch kometach postanowiłem popatrzeć przez chwilę z użyciem filtra O-III. Najpierw wycelowałem teleskop w mgławicę Abell 21 (Meduza). Ze zdziwieniem zauważyłem, że w polu widzenia prawie nic nie widać. Długo się wpatrywałem zanim mnie "olśniło" - lusterko wtórne zaparowało. Na szczęście dość szybko się zorientowałem co się dzieje i "odparowanie" lusterka poprzez ogrzewanie dłonią od tyłu zajęło tylko kilka minut. Po tym zabiegu mgławica Abell 21 stała się obiektem oczywistym, widocznym jako "gruby rogal", którego jasność przy obserwacji zerkaniem była zdecydowanie niejednorodna. Następna w kolejności była mgławica Rozeta (NGC 2237), widoczna bardzo wyraźnie, składająca się z wielu jasnych fragmentów porozdzielanych ciemniejszymi pasmami i nie mieszcząca się w całości w polu widzenia przy powiększeniu 67x. Spojrzeliśmy też na jeden z moich ulubionych obiektów zimowych, czyli ukrytą w gromadzie M 46 mgławicę planetarną NGC 2438 - zarówno z filtrem O-III jak i bez niego prezentowała się bardzo ładnie, szczególnie w powiększeniu 114 razy. Później pooglądaliśmy znów kilka bardziej znanych galaktyk, między innymi: M 51, M 65, M 66 i NGC 3628, M 82, M 97, M 108, M 109 a także NGC 2903. Przed świtem przyglądnęliśmy się jeszcze dwóm jasnym mgławicom planetarnym: NGC 2392 (Eskimos) oraz NGC 6543 (Kocie Oko) - ta druga w małym powiększeniu pokazała piękny zielony kolor (NGC 2392 też była wyraźnie zielonkawa, choć w jej wypadku gwiazda centralna trochę przeszkadzała w podziwianiu tego koloru). Obydwie mgławice fajnie prezentowały się też w powiększeniu 182x. W końcu przed świtem wycelowałem teleskop w trzecią kometę - C/2014 R1 (Borisov), która kilka tygodni temu była widoczna dość słabo. Tym razem okazała się ona być obiektem oczywistym, widocznym dość wyraźnie, znacznie lepiej niż poprzednio i znacznie lepiej niż 2 pozostałe komety obserwowane tej nocy. Jej jasność oceniłem na 10.7 mag, średnicę głowy na 2' i była ona całkiem nieźle skondensowana. Podobnie jak kilka tygodni temu, świeciła głęboko w świetle zodiakalnym, które pięknie wychodziło znad drzew i sięgało niemal do Raka. Na tym zakończyliśmy obserwacje i wróciliśmy do lekko zamglonego Krakowa, nad którym snuły się pojedyncze niskie chmury.
  23. Witam, zbliżają się święta więc i powód do zakupu (choć to nie jest najważniejsze w te święta) Od dłuższego czasu myślę na wyborem. Prawie na pewno będą to akcesoria do synty. Zacznijmy od tego: aktualnie posiadam synte 6 a do niej SWA 17 mm z tej nowszej serii i barlowa 2x ED 2" (tzn. jeśli osoba od której go ma sprzed mi go, teraz miałem go na testy - jestem jednak na niego zdecydowany ) i kilka innych. Kwestia pieniędzy. Z pewnych powodów nie potrafię teraz na 100% powiedzieć ile konkretnie mogę wydać dlatego poprosił bym Was o pozycje do 300 zł, 400zł i 500zł. Ważne jest by okular ma duże ER ponieważ obserwuje w okularach (jakie te gwiazdy teraz są ostre !!! ). Dobrze by było gdyby to był okular w oprawie 2 cale lub 2/1,25 cala ale jeśli nic się nie znajdzie to skusze się na "grubego" 1,25 jeśli mogę tak wyrazić. Teraz może powiem tak, miałem przed SWA SWAN-a 15 mm. Okular bardzo przyjemny w porównaniu do kitowców, chociaż by ze względu na pole. Jednak jego ER było za krótkie i zdecydowałem się na SWA bo był w promocji w DO. Dla mnie okular jeszcze lepszy od SWAN-a. Nie co mniejsze pole ale za to zdecydowanie lepiej skorygowane. Ale nie to w nim jest najlepsze tylko jego transmisja która jest zauważalnie lepsza. A w atrakcyjniej cenie dostałem 2 cale i muszę powiedzieć że teraz czuje że w ręku mam okular a jak to niektórzy mówią granat ręczny Choć wyciąg i wszystko inne (kieszenie w kurtce również ) cierpią to ten wymiar pod kątem komfortu jest naprawdę dobry. Teraz kwestia jakiś konkretów. Myślałem nad okularem o ogniskowej 11-9 mm. Jeśli chodzi o dłuższe (25-40 mm ) to pomyślę na następną gwiazdkę. Teraz mam 70x a z barlowem 140x. Ale takie połączenie nie jest najszczęśliwsze do DS-ów tylko bardziej do planet. Szukam więc dobrego okularu do DS-ów, najlepiej 10 lub 9 mm ale dobrze współpracujący z barlowem pod katem planet. Sam nie wiem co mam już myśleć. Mam straszny mętlik. Myślałem nad SWA 8 mm nowszej lub starszej wersji. Jednak czy 1 mm źrenicy wyjściowej do DS-ów typu galaktyk z Panny tzn. małych i mgławic planetarnych będzie nie za mała ? Ale czy ogniskowa 8 mm nadal trzyma dobra transmisje ? A może LVW 8 mm za ok. 550zł ? A może Hyperion 10 mm ? Ponoć ciemny więc chyba odpada. Chyba to wszystko, chętnie usłyszę pytania pomocnicze bo może o czymś zapomniałem. Czekam na odpowiedzi za które już dziękuje Pozdrawiam Karol
  24. Wczoraj późnym wieczorem po całym dniu pracy wróciłem do domu i widząc czyste niebo zdecydowałem się wyjechać na obserwacje z teleskopem (33 cm) i lornetką 10x50. Wyjechałem przed godz. 23, a za cel obrałem sobie miejsce około 35 km na północny wschód w linii prostej od centrum Krakowa (na pograniczu miejscowości Dale i Dosłońce), tam gdzie miesiąc temu spotkaliśmy się większą grupą. Na miejscu byłem krótko po północy. Było zimno (około 0C) i lekko powiewał wiatr. Niebo było dość ciemne, jednak nad wszystkimi większymi miastami będącymi źródłami LP (Kraków, Miechów, Jędrzejów) wisiały jakieś zamglenia (smog?), sięgające na szczęście nie więcej niż 2-3 stopnie nad horyzont. Gołym okiem wyraźnie widoczna była galaktyka M 33, a zasięg gołego oka wynosił około 7 mag (nie wyznaczałem go jednak dokładnie). Obserwacje zacząłem od komety 154P/Brewington, która świeciła w Wodniku i z każdą chwilą się obniżała. Pomimo tego, że znajdowała się w nieco rozjaśnionej części nieba, była widoczna bez wielkiego trudu. Jej jasność oceniłem na 11.9 mag, a średnicę głowy na 2.5'. Później postanowiłem na spokojnie pooglądać sobie kilka znanych obiektów. Następnie przypomniałem sobie o supernowej SN 2013EJ w M74 - wycelowałem teleskop w tę galaktykę i okazało się, że supernowa jest wciąż widoczna. Co prawda znacznie już osłabła od maksimum - jej jasność oceniłem dziś na 13.8 mag, jednak ciągle była ona widoczna całkiem wyraźnie. Po supernowej przypomniałem sobie też o Nowej Del 2013. Najpierw zlokalizowałem ją z pamięci lornetką - była już całkiem słaba. Niestety, nie miałem odpowiednich mapek, aby dokonać formalnej oceny jasności, ale wyglądała jakby była już słabsza od 9 mag. W teleskopie wyraźnie widoczny był jej czerwony kolor. Niestety, wiatr z każdą chwilą się wzmagał i około godziny 2:00 był na tyle silny, że bardzo poważnie utrudniał prowadzenie obserwacji. Co ciekawe niedługo potem wiatr ustał niemal zupełnie i dopiero wtedy mogłem na spokojnie wziąć się za dalsze obserwacje. Następna w kolejności wśród komet była krótkookresowa kometa 2P/Encke. Widziałem ją już cztery tygodnie temu, ale wtedy była obiektem na granicy widoczności. Dziś było ją widać bardzo dobrze, a jej wygląd w teleskopie porównałbym do wyglądu galaktyki M33 w lornetce 10x50. Kometa była duża (średnicę jej głowy oceniłem na 5'), dość mocno rozmyta (DC=2), a jej jasność oceniłem w teleskopie na 10.4 mag. Do tej obserwacji używałem powiększenia 50x. W powiększeniu 182x widoczny był jedynie centralny fragment głowy komety, który był znacznie słabszy. Co ciekawe, kometę udało mi się też dostrzec w lornetce 10x50. W lornetce była jednak obiektem bardzo trudnym. Lornetką oceniłem jej jasność na około 10.0 mag. W teleskopie śledziłem ją przez 2 czy 3 godziny (co jakiś czas przemiatając niebo ustawiałem na chwilę na nią). Ze względu na stosunkowo niewielką odległość od Ziemi, jej ruch na tle gwiazd był w teleskopie widoczny już w perspektywie kilkunastu minut. Później zapolowałem na kilka nieco mniej znanych obiektów mgławicowych. Najpierw odnalazłem mgławicę planetarną Abell 10 w Orionie. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że jest to dość nieduży, niemal dokładnie okrągły obiekt widoczny w tym teleskopie bez trudu. Następnie przyjrzałem się innej pobliskiej mgławicy planetarnej NGC 2022. W małym powiększeniu (50x) chwilę zajęło mi ładnych kilka minut, bo nie miałem dokładnej mapki, a mgławica ta ze względu na dość małe rozmiary niewiele różniła się od gwiazd. Oczywiście, kiedy raz ją już zobaczyłem, nie było mowy o pomyłce. Z mgławic planetarnych oglądnąłem jeszcze piękną niewielką mgławicę NGC 2371-2 w Bliźniętach oraz znacznie lepiej znanego Eskimosa - NGC 2392. Obydwie fantastycznie prezentowały się przy dużym powiększeniu (182x). Później znalazłem też dwie inne przepiękne mgławice planetarne -M 76 (Małe Hantle) i M 97 (Sowa) z wyraźnie widocznymi "oczami". Tej drugiej towarzyszyła ładna galaktyka spiralna widziana z boku - M 108, która w powiększeniu 182x wykazywała się niejednorodną strukturą. Około 3:30 kiedy odwróciłem się od jakiejś mapki w stronę teleskopu, oślepił mnie nagły błysk. Był on na tyle jasny i że zdążył wszystko dookoła podświetlić, a z drugiej strony na tyle nagły i krótkotrwały, że mnie kompletnie zdezorientował. Był to bardzo jasny bolid, który wybuchł (stąd bardzo krótki błysk), i który pozostawił piękny wyjątkowo jasny ślad. W ciągu pierwszej sekundy czy dwóch ślad był bardzo jasny - wyglądał niemal tak, jakby ktoś zielonym obiektem o jasności Jowisza narysował na niebie krótką (o długości rzędu stopnia lub dwóch) kreskę. Oczywiście jasność tego śladu szybko spadała, ale gołym okiem był widoczny przez 4 minuty, a lornetką śledziłem go aż przez 12 minut. Co ciekawe, ślad ten znajdował się zaledwie 9 stopni nad horyzontem, początkowo mniej niż jeden stopień na lewo od gwiazd ups1 Eri i ups2 Eri, czyli dokładnie w azymucie 168 stopni. Ślad ten został szybko zdeformowany przez wiatry w górnych warstwach atmosfery, co więcej poruszał się też w kierunku wschodnim. Jasność samego bolidu (w momencie wybuchu) szacowałem z grubsza na -10 mag. Rano zadzwonił do mnie Mariusz Świętnicki ze Zręcina koło Krosna, który także widział to zjawisko. On też szacował jasność bolidu na -10 mag, a ślad obserwował teleskopem przez 13 minut. To, że u nas bolid był widoczny nisko nad południowym horyzontem sugeruje, że nasi południowi sąsiedzi mieli lepsze widowisko niż my, a z kolei ich południowi sąsiedzi pewnie jeszcze lepsze niż oni. Po bolidzie zacząłem sobie na spokojnie przeglądać Oriona i okolice lornetką i teleskopem. Mgławica NGC 2024 (Płomień) była widoczna bez trudu w lornetce. W teleskopie obok Płomienia ładnie prezentowały się mgławice NGC 2023 oraz IC 435. Kiedy tak przyglądałem się lornetką okolicy pasa Oriona dostrzegłem na lewo od niego plamkę i od razu przypomniało mi się, że to przecież mgławica M 78. W teleskopie wyglądała ona bardzo ciekawie z dwoma gwiazdami w niej zanurzonymi oraz z nieco mniejszą, ale też całkiem ładną sąsiadką - NGC 2071, mieszczącą się z nią w jednym polu widzenia nawet przy powiększeniu 182x. W Orionie, blisko granicy z Erydanem, znalazłem też mgławicę NGC 1788, którą odkryłem przypadkowo kilka lat temu szukając komet. Podejrzewałem wtedy, że jest kometą (bo mi się nie wydrukowała na mapce) i przez godzinę pilnowałem ją, czy aby się nie poruszy W lornetce bez wielkiego trudu były też dostrzegalne mgławica Rozeta oraz Kalifornia. Niedaleko Oriona (w Jednorożcu) świeciła kolejna kometa - C/2013 R1 (Lovejoy). Okazała się ona być obiektem widocznym bez trudu, okrągłym, o średnicy 4', a jej jasność oceniłem na 10.2 mag. Po komecie odnalazłem sobie obiekt, który od dawna był na mojej liście ulubionych - mgławicę NGC 2438, która znajduje się na tle jasnej gromady otwartej M 46 w Rufie. W powiększeniu 182x bardzo wyraźnie widoczna była "pierścieniowa" struktura tej mgławicy. Na sam koniec upolowałem kolejny raz kometę C/2012 S1 (ISON), która świeci obecnie mniej niż 2 stopnie od Marsa. Kometa była dziś znacznie jaśniejsza niż kiedy widziałem ją po raz ostatni - 4 tygodnie temu. Dziś oceniłem jej jasność na 10.9 mag, a średnicę głowy na 2.5', bez wielkiego trudu dostrzegalny był także krótki (4') warkocz tej komety w kącie pozycyjnym 290 stopni. Kometa świeciła na tle światła zodiakalnego, które było bardzo jasne - znacznie jaśniejsze niż Droga Mleczna w Łabędziu. Gdyby nie, to, że nie miałem dziś możliwości odespania tamtej nocy, pewnie teraz znów jechałbym obserwować niebo, bo pogoda jest wspaniała. Pozdrawiam Piotrek Guzik
  25. W ostatnich dniach przebywam w Krośnie, a że pogoda jest wspaniała, to nocami co jakiś czas z niej korzystam Pierwszy raz w sierpniu na obserwacje wybrałem się w nocy 3/4 sierpnia. Pojechaliśmy 7-osobową grupą na Przełęcz Szklarską (22 km na południe w linii prostej od Krosna). Miejsce jest ciemne i całkiem niezłe, jednak niestety z roku na rok jakość nieba powoli się tam pogarsza. Nie oceniałem dokładnie zasięgu, bo trochę szkoda było mi na to czasu, ale gołym okiem bez większego trudu widziałem gwiazdę o jasności 6.6 mag oraz M92, natomiast nieco później także M33. Podejrzewam zatem, że zasięg gołego był bliski 7.0 a może nawet nieznacznie lepszy. Na miejscu byłem przed 22:00 i zanim powoli rozłożyłem teleskop niebo było już całkiem ciemne. Zacząłem od popularnych obiektów takich jak M27, M57 i M13. Wszystkie w 33 cm teleskopie prezentowały się fantastycznie. W M27 wyraźnie widoczna była gwiazda centralna, a na tle mgławicy świeciło jeszcze kilka innych gwiazd. Bardzo atrakcyjne były także mgławice Strzelca - M8 (Laguna), M20 (Trójlistna), M17 (Łabędź/Omega) i M16 (Orzeł). Następnie bardzo dużo przyjemności sprawiła nam mgławica Veil. Pod takim niebem i z filtrem UHC-S wyglądała niesamowicie. Oprócz wyraźnie widocznych, składających się z wielu wąskich, poskręcanych włókienek, ciągnących się przez kilka pół widzenia (przy powiększeniu około 115x) NGC 6960 i NGC 6992/5, wyraźnie były widoczne mgławice pomiędzy nimi - prawdopodobnie były to fragmenty trójkąta Pickeringa oraz NGC 6974 i NGC 6979. Przy okazji obserwacji z filtrem, wycelowałem też teleskop w mgławicę NGC 7293 (Ślimak) - zarówno z filtrem jak i bez filtra była ona widoczna w teleskopie jako wielki, okrągły mgławicowy obiekt, nieznacznie ciemniejszy w środku, przy czym z filtrem było mgławicę widać nieco lepiej. Na jej było też widać kilka gwiazd. Świecąca w pobliżu mgławica planetarna NGC 7009 także prezentowała się całkiem nieźle ze swoim charakterystycznym kształtem Saturna widzianego w niewielkim powiększeniu (lub przy fatalnym seeingu). Z mgławic planetarnych pooglądaliśmy jeszcze wyglądającą jak fasolka NGC 7008 oraz NGC 6543 (Kocie Oko). Nie zapomnieliśmy też o galaktykach. Oprócz jak zawsze pięknych M51, M81 i M82, postanowiliśmy zapolować na Kwintet Stephana. Zaczęliśmy oczywiście od pobliskiej jasnej NGC 7331. Galaktyka ta wyglądała jak M31 obserwowana na ciemnym niebie w lornetce, tyle że w teleskopie przy powiększeniu 182x wydawała się być trochę mniejsza niż M31 w lornetce i nieco od niej jaśniejsza. Obok niej, w jednym polu widzenia bez większego trudu dało się dostrzec galaktyki NGC 7335 oraz NGC 7340, po dokładnym przyjrzeniu się polu widzenia metodą zerkania dało się też dostrzec słabszą NGC 7337. W Kwintecie Stephana widać było 4 galaktyki - NGC 7317, NGC 7318, NGC 7319 i NGC 7320. Co więcej, kształt NGC 7318 sugerował, że może ona być obiektem "podwójnym". Później zapolowaliśmy na supernową SN 2013ej w M74. Okazało się, że jest jedną z najjaśniejszych gwiazd w polu widzenia. Jej jasność oceniłem tej nocy na 12.4 mag. Jakiś czas po północy postanowiliśmy też przyjrzeć się galaktykom M31 i M33, które okazały się jednym z "hitów" tej nocy. W M31 wyraźnie było widać dwa pasma pyłowe, a także wiele niejednorodności w obszarze ramion spiralnych, które przy powiększeniu 182x ciągnęły się kilka pól widzenia od jądra. Oczywiście pobliskie M32 i M110 świeciły także bardzo jasno. Także M33 zaskoczyła nas ilością detali. W oczy natychmiast rzucała się mgławica NGC 604 wyglądająca jak malutka jasna mgławica w naszej galaktyce. Potężne ramiona spiralne także zawierały kilka a może i kilkanaście zagęszczeń/obiektów, których jednak nawet nie próbowałem identyfikować. Pod koniec przyjrzeliśmy się jeszcze kilku innym obiektom, między innymi mgławicy NGC 7023 (Irys), mgławicy M76 (Małe Hantle). Zerknęliśmy też na mgławicę M1 (Krab), która jednak świeciła nisko nad horyzontem dość głęboko w wyraźnie widocznym świetle zodiakalnym oraz na świecącą niziutko, ale jasną i wielką galaktykę NGC 253. Obserwacje zakończyliśmy, kiedy zza pobliskich gór wyłoniły się Jowisz, Mars i Księżyc, a kiedy dotarłem do domu, na niebie świeciło już Słońce... Na tym na razie zakończę relacje z sierpniowych obserwacji, bo dziś chyba znów wybiorę się gdzieś za Krosno i muszę się przygotować do obserwacji
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.