Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'Księżyc' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Społeczność
    • Artykuły
    • Rozmowy o wszystkim
    • Plebiscyty i konkursy
    • Sprawy Astropolis
    • Spotkania, zloty i imprezy
  • Obserwacje Astronomiczne
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomia przez lornetkę
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Słońce
    • Egzoplanety
    • Gwiazdy
    • Gwiazdy Zmienne
    • Zjawiska zakryciowe
    • Meteory i Meteoryty
    • Komety, asteroidy, planety karłowate
  • Astrofotografia
    • Dyskusje o astrofotografii
    • Szkoła Astrofotografii
  • Galeria
    • Głęboki Kosmos (DS)
    • Planety i Księżyc
    • Słońce
    • Komety
    • Szkice obserwacyjne
    • Inne zdjęcia i filmy kosmosu
    • PolishAPOD, EAPOD i APOD
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • Testy i Recenzje
    • ATM, DIY, Arduino
    • Planetaria i obserwatoria
    • Aplikacje i wydawnictwa
  • Zakupy
    • Co kupić?
    • Rynek Astronomiczny
  • Piękno nauki
    • Astronomia
    • Astrofizyka, kosmologia i teorie
    • Planeta Ziemia
    • Eksploracja kosmosu
  • Pozostałe
    • Fotografia i grafika
    • Poszerzamy horyzonty - Dalekie obserwacje
  • Pogromcy Light Pollution Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów POMOCE
  • Klub Lunarystów O wszystkim
  • Klub Planeciarzy Forum
  • Celestia Układ Słoneczny
  • Celestia Sprzęt
  • Celestia Katalog Messiera
  • Celestia Sprawy techniczne
  • Klub Astro-Artystów Znalezione w sieci

Blogi

Brak wyników

Brak wyników

Kalendarze

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Klub Planeciarzy Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Kategorie

  • Instrukcje Obsługi
  • Sterowniki
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Kategorie

  • Articles

Kategorie

  • Astronomia Obserwacyjna
    • Teleskopy i akcesoria
    • Okulary i barlowy
    • Lornetki
  • Astrofotografia
    • Kamery CCD/CMOS
    • Akcesoria do Astrofotografii
    • Montaże i akcesoria
    • Złączki i adaptery
    • Obserwatoria i akcesoria
  • DIY i ATM
  • Książki i wydawnictwa
  • Inne

Znaleziono 42 wyników

  1. Częściowe zaćmienie Księżyca 7 sierpnia 2017r. [Faza: 0,2464] To za trzy miesiące (dla jednych już za trzy, dla innych dopiero za trzy...). Dla mnie przygotowania trwają od początku roku. Każdy z Was może inaczej wykorzystać wczesny anons zjawiska. Częste niedogodności związane, czy to z porą zjawiska, czy z jego położeniem na niebie, dotykają nas i komplikują proces obserwacji. Czasem jednak możemy wykorzystać "jedną z takich niedogodności" i przekształcić ją w ewidentną korzyść. Częściowe zaćmienie Księżyca w poniedziałek, 7 sierpnia 2017r stworzy pole dla naszej kreatywności w fotografowaniu zjawisk zaćmieniowych. Wypadnie nisko nad horyzontem i jeśli trafi się pogoda z czystym niebem, będzie je można obserwować razem z formami ziemskiego krajobrazu - to prawie fotografia plenerowa, choć przy słabym świetle. Niewątpliwie, potrzebny będzie dostęp do płaskiego terenu z odkrytym południowo wschodnim widnokręgiem, co zmusi nas do odpowiedniego zaplanowania miejsca obserwacji, wcześniejszego rekonesansu dla wyznaczenia odpowiedniego azymutu w terenie i wybrania elementów krajobrazowych do stworzenia atrakcyjnej kompozycji kadru. Zaletą staje się w tym przypadku fakt, że do fotografowania nie będzie potrzebny ciężki sprzęt, a najbardziej przydatne okażą się krótkie instrumenty (najlepiej ED80/600 i mniejsze) oraz teleobiektywy fotograficzne, także proste statywy bez mechanizmów prowadzących. Do obserwacji wizualnych wystarczą lornetki, a jeśli zadziała złudzenie optyczne zwiększające pozornie wielkość tarczy Księżyca nad horyzontem, to niepotrzebne będą i one, aby wyraźniej widzieć nadgryziony księżycowy glob. Ponieważ zjawisko związane jest pozycją Księżyca nad horyzontem, dla różnych części Polski będzie miało o tej samej porze trochę inną konfigurację. Szkic przedstawia wygląd zjawiska mniej więcej dla południka Krakowa i Warszawy, a dla obu krańców naszego kraju różnica czasu wyniesie kilka-kilkanaście minut; Księżyc najwcześniej wzejdzie na wschodzie, a najpóźniej na zachodzie. Maksymalna faza wypada o godzinie 20:22 CWE i w tym czasie w środkowej części Polski Srebrny Glob wzniesie się na około jeden stopień ponad horyzont. Na wschodzie kraju będzie wtedy już na wysokości kilku stopni, a na zachodzie w tym samym momencie będzie jeszcze pod horyzontem, jednak i tam obserwatorzy zdążą zaobserwować wschodzący Księżyc z malejącą fazą zaćmienia. Przebieg zaćmienia (CWE) (maksymalna faza 0,2464) Maksimum zaćmienia (0,2464): 20:22 [azymut: -61o ; wysokość: 1o] Koniec zaćmienia częściowego: 21:18 [azymut: -50o ; wysokość: 8o] Koniec zaćmienia półcieniowego: 22:51 [azymut: -29o ; wysokość: 17o] Azymut liczony od południa (ujemny na wschód - tak jest praktyczniej) i wysokość Księżyca nad horyzontem podane dla Warszawy (dane zaczerpnięte z almanachu Tomasza Ściężora na 2017r). Szkic zaćmienia zaczerpnięty ze strony NASA i zmodyfikowany w sposób przybliżony do orientacji w układzie horyzontalnym dla centralnych regionów kraju. https://eclipse.gsfc.nasa.gov/LEplot/LEplot2001/LE2017Aug07P.pdf Tabela momentów wschodu i pełnej widoczności Księżyca na wysokości 1o nad horyzontem oraz azymutu dla wybranych miast w Polsce.
  2. Ciekawostki księżycowego światłocienia. Czy chcielibyśmy mieć wątek wyprzedzająco informujący o ciekawych zjawiskach księżycowych, związanych ze specyficznym oświetleniem form powierzchniowych, wnętrz kraterów, czy widoczności formacji brzegowych? Świt w kraterze Ptolemaeus. Nie czekając na Wasze głosy, zgłaszam alert obserwacyjny na dzień 12 czerwca br., przed północą, w kraterze Ptolemaeus - świt na obszarze centralnego południka księżycowego, pierwsza kwadra. Oto ilustracja tego zjawiska, na podstawie narzędzia autorstwa Bartka Wojczyńskiego do wizualizacji wyglądu Księżyca. http://lpvt.astrocd.pl/ 12 czerwiec 2016r., godz. 23.00 - 24.00. Księżyc na wysokości 21 stopni o godzinie 23.00 (azymut 64*) i 12 stopni o północy (azymut 76*W) nad zachodnim horyzontem. Warunki ze względu na wysokość Księżyca trudne, ale spektakl wart obejrzenia.
  3. Nad ranem, 2 stycznia 2016r. MAK 150/1800, ASI 120M z filtrem czerwonym GSO#29, EQ-ATM, AutoStakkert!2 (350/2500), Registax6. Zacznę od tego, że spojrzenie w odpowiedniej chwili na parę kraterów: Deslanders-Walther może przenieść nasze myśli w odległą przeszłość, kiedy Słońce było bogiem a nasi przodkowie w pogańskich megalitycznych świątyniach uczestniczyli w misterium światła. Dziś, postęp technologiczny wyposażył nas w narzędzia, którymi promienie słoneczne, tworzące owo misterium światła, możemy łowić w odległym świecie. Świat ten, bez udziału rąk ludzkich, bez świadomego zamysłu, stworzył (może specjalnie dla nas) Bramę Słońca - klepsydrę w bezkresie księżycowego pejzażu. Pierwsza alegoria, mająca związek z nazwami struktur. Deslandres jest rozległą i bardzo starą formacją; w swym wnętrzu mieści dwa przeciwstawne pierwiastki: siedlisko światła w uosobieniu tzw. Cassini Bright Spot - najjaśniejszego miejsca na Księżycu, oraz bezbrzeżny, bezczasowy rezerwuar ciemności - krater Hell (wszystko zależnie od oświetlenia), do którego od południa, z krateru Lexell, wiedzie Droga Charona (subtelnie ciemniejsza od tła, łukowata dolina); ciągną nią, jak wieść niesie, potępieńcze zastępy dusz symbolizowane przez klastry maleńkich, na granicy dostrzegalności, zagłębień. Symbolika odwiecznej walki światła i ciemności egzystująca w nieskończonym cyklu lunacji, stawia starego Deslandresa w roli jakiegoś lunarnego odpowiednika Megiddo i muszę przyznać, że ta odrobina filozofii i ezoteryki, wpleciona w ornamenty lunarnej powierzchni, czyni ją w mojej opinii o wiele ciekawszą, niźli operowanie liczbami czy kierunkami. Druga alegoria, bazująca na cechach fenomenologicznych. W wielu kulturach starożytnego świata dzień (okres) przesilenia zimowego, lub podobnie przesilenia letniego, był wyjątkowym świętem. U jednych, w tym dniu rodził się Bóg Słońce, u drugich, zwycięska natura przemieniała relacje długości dnia i nocy i zwiastowała okres odrodzenia i błogostanu, u innych w końcu, zwyczajnie, był to moment początku nowego roku, czyli punkt kardynalny w rachubie czasu. Świętowali starożytni, świętowali nasi przodkowie Słowianie, do dzisiaj świętują wyznawcy religii hinduistycznych, mieszkający nad Gangesem. To święto kiedyś wiązało się głęboko z symboliką transcendencji i magii, a jego emanacją był szczególny obrzęd - misterium światła. Światło było magicznym medium i to między innymi dla niego wznoszono w okresie megalitycznym, licznie, ogromne budowle kamienne [stonehenge, Newgrange] - instalacje, które współczesnym językiem (umownie) moglibyśmy nazwać - klepsydrami. Rolę piasku przejmowało w nich oczywiście światło słoneczne. Jednak musiało się czasem tak zdarzyć, że w okresie tego święta, brakło magicznych promieni słonecznych i wtedy misterium światła odbywało się zapewne w dwójnasób symbolicznie i w przenośni. I właśnie na przełomie roku, w okresie pogańskiego święta przesilenia zimowego, mogłem owo misterium światła oglądać... za pomocą teleskopu. Pierwszy raz, było to przed dziesięciu laty; kolejny raz - niedawno, przed rokiem; wreszcie dzisiaj. W czasach gdy w ziemskich świątyniach Słońce nie jest już bogiem - w sposób zaplanowany i w pełni świadomy, wyposażony w odpowiednie do tego celu instrumentarium, zapragnąłem przeżyć ponownie owo - obserwowane kiedyś, zapamiętane i oferujące tyleż symboliki - misterium. Skracająca się (choćby tylko symbolicznie) noc rozpaliła moją wyobraźnię, bo zobaczyłem znowu, że magiczne światło na Srebrnym Globie rozświetlało drugą połowę ósemki - symbolu nieskończoności - struktury geologicznej stworzonej z kraterów: Deslandres i Walther. I będąc gdzieś w połowie między realnością a światem wyobrażonym, patrząc jednocześnie: załzawionymi od mrozu oczyma i tymi, będącymi oczyma mej duszy - wydawało mi się, że widziałem tiahuanakański odpowiednik Bramy Słońca, przepuszczającej słoneczny blask w stronę megalitycznego Puma Punku - krateru Walther. Nigdy nie będą (kratery Deslandres i Walther) zwykłymi zagłębieniami w powierzchni Srebrnego Globu. Są specyficznym łącznikiem międzykulturowym - jednoczą ludzi, dla których promień światła (tu na Ziemi, czy tam na Księżycu) może być narzędziem i jednocześnie kreatorem fascynacji i uniesień - bo wszyscy czujemy tak samo, niezależnie od miejsca i czasu, w którym żyjemy.
  4. Sto lat temu

    NAJWIĘKSZE DALEKO WIDZE NA ŚWIECIE Wedle telegramu z Anglii w obserwatoryum Waterloo ma być umieszczona olbrzymia luneta, która ma umożliwić zbadanie, czy na księżycu egzystują istoty wielkości ludzkiej — jak to twierdzi wielu uczonych. Rycina nasza przedstawia największe lunety na świecie z uwzględnieniem wielkości średnicy. Ilustrowany Kuryer Poranny 6-07-1913 http://100lattemu.pl/index.php/aktualnosci3/ze-swiata2/4746-najwieksze-daleko-widze-na-swiecie sto lat to nie tak bardzo dawno, więc wydawałoby się że chyba już wtedy wielu uczonych wiedziało jakiej wielkości obiekty da się dostrzec na księżycu... z drugiej strony to była epoka shiaparellego i kanałów na marsie. wszechświat był wtedy taki piękny i tętniący życiem
  5. Góry Leibnitza

    MAK 150/1800, ASI 120M, filtr red GSO#29, EQ-ATM, AutoStakkert!2 (400/2500), Registax 6. Zestawienie fragmentów zdjęć wykonanych od 31 maja do 3 czerwca br. Wnioskuję z poprzednich prezentacji tego miejsca, że zainteresowały one wąską grupę forumowiczów, lecz prawdziwi koneserzy potrafią docenić takie subtelności. To zestawienie, będące od początku zaplanowanym projektem, choć uwarunkowanym pogodowo, pozwoliło mi nadać obrazowi okolic południowego bieguna szerszy kontekst. Przedstawiam Góry Leibnitza w czterech migawkowych odsłonach - dadzą one możliwość porównania, jak zmienia się wygląd tego obszaru pod wpływem oświetlenia - przed pełnią i po niej. Mniejsze znaczenie ma fakt wpływu zmieniających się warunków pogodowych na ostrość obrazu. Nawet duża libracja południowa (rosnąca od 4* do 6,5*) ogranicza widoczność Gór Leibnitza do dwóch dni przed i po pełni, z zastrzeżeniem, że nawet dla mnie dostrzeganie tej struktury jest intuicyjne w jeszcze węższym zakresie (dzień przed i po pełni), bo powiększające się obszary cienia skutecznie "maskują" formacje brzegowe. Zmiana kierunku oświetlenia znacząco wpływa na rozpoznawalność niektórych struktur - obraz zmienia się jakościowo, jakbyśmy nagle patrzyli na inne miejsce i tylko na takim zestawieniu możemy zdefiniować te zmiany. Góry Leibnitza są moją gloryfikacją tegorocznej letniej pełni. Narzekamy, że Księżyc jest nisko nad horyzontem, a to najwyżej położona czerwcowa pełnia od lat - ponad 20*. Od tej pory wysokość Księżyca w czasie letniej pełni będzie systematycznie maleć, by za 9 lat osiągnąć zaledwie 10* z hakiem. Co wtedy powiemy? Jeśli się nadarzy okazja, będę dokładał do tego wątku podobne zestawienia zdjęć robionych może w lepszych warunkach i uwidoczniających nowe subtelności. Pamiętajmy, że Góry Leibnitza póki co możemy obserwować z rocznym interwałem, ale wkrótce rozpocznie się okres wieloletnich niekorzystnych warunków i o tejże formacji skutecznie zapomnimy.
  6. Księżyca połowa i niedojrzała pełnia - czerwiec 2017r Księżycowa późnowiosenna pierwsza kwadra, położona wysoko na niebie, dostępna przez kilka godzin. Bez pośpiechu. Najokazalsze struktury centralnych rejonów ciekawie oświetlane i nie wykazujące żadnych zniekształceń. To zrozumiałe, że po obejrzeniu takich wspaniałości, człowiek pogrąża się w platonicznym uczuciu, a im więcej Księżyc odsłania - tym bardziej jest się zadurzonym. Refraktor achromatyczny TS 152/900, ASI 120M z filtrem Baader H-alpha 35nm, Barlow Vixen Ultima 2x (ekwiwalentnie F-2270 mm). EQ-ATM, AutoStakkert!2 (200/2000), Registax 6. 1 czerwiec br. Księżyc 6 godzin po pierwszej kwadrze. Dzień przepiękny. Wieczór z wszędobylskimi welonami cirrusów. Jasne irydujące halo wokół Księżyca. Najlepsze obrazy od 20-ej (jeszcze za dnia), do godziny 22-ej, później warunki pogarszały się. Drżenie obrazu dawało się we znaki i chwilami obraz zupełnie się rozmywał. Aristoteles, Eudoxus, Alexander. Terminator minął Góry Kaukaz i podążając na zachód zaczyna odsłaniać grzebieniaste cienie. Powoli z mroku wyłania się Alpes Vallis w masywie Alp, kratery: Cassini oraz Aristillus i Autolycus w basenie Imbrium. Z prawej Burg i Jezioro Śmierci (Lacus Mortis) z siecią rowów. Kończy się dwutygodniowa noc w kraterach: Hipparchus i Albategnius. W pierwszym pozostał jeszcze zębaty cień przy wschodniej krawędzi, ale zerodowane dno zyskało już pierwsze światło, w drugim oportunistyczny cień siedzi głęboko i jaśnieje tylko korona wałów. Na dole zdjęcia widoczny łańcuch kraterków Catena Abulfeda - jego wschodnia część. Na południe od Mare Serenitatis, między kraterami: Manilius i Agrippa, ulokowały się biegnące równoleżnikowo sieci rowów: Rima Hyginus i Rima Ariadaeus oraz u góry, nad nimi, subtelna pajęczyna - Rimae Boscovich. Poniżej i na lewo (przy terminatorze) widać inną subtelną sieć bruzd - Rimae Triesnecker. Dwie charakterystyczne formacje kraterowe: Stofler-Faraday oraz Maurolycus-Barocius. W comiesięcznym cyklu lunacji jedna albo druga ma ciekawe układy cieni. Tym razem to Stofler i Faraday jest bliżej terminatora. Przy bardzo korzystnej libracji dla południowo wschodniej krawędzi warto było spojrzeć na Mare Australe (Morze Południowe). W pełnym świetle widać jedynie dużo ciemnych owali, które są wypełnionymi lawą kraterami. Największy z nich Lyot leży tuż przy krawędzi i za parę miesięcy, tuż po pełni, powinien się pięknie prezentować. Na tym zdjęciu ciekawie wyglądają wschodnie doliny oraz nadal ostro odznaczająca się struktura Janssen. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 2 czerwca br. Księżyc 1 dzień i 6 godzin po pierwszej kwadrze. Formacje centralnego południka w najciekawszym oświetleniu. Warunki lepsze niż wczoraj, ale i one z biegiem czasu pogarszały się. Obraz chwilami był ostry lecz przeważnie pływał i drżał. Wystarczyło to jednak do zarejestrowania najlepszych zdjęć struktur leżących w centrum tarczy Srebrnego Globu. Górzysta wschodnia obwiednia Morza Deszczów. Alpejskie cienie i pofałdowania wewnątrz basenu, sztylet Alpes Vallis rozcinający masyw Alp i zarys krateru Plato. Na południu - Archimedes, Aristillus, Autolycus. Grzebieniasty cień w Archimedesie, obfitość czerni w Aristillusie i Autolycusie, masyw górski Apenin z kraterem Conon i rowami Rima Conon. Góry Archimedesa i rowy: Rimae Archimedes oraz Rima Bradley, Rima Hadley i Rimae Fresnel biegnące wzdłuż łańcucha Apenin. Po południowo zachodniej stronie widać część Zatoki Upałów (Sinus Aestuum) z "nabrzmiałymi żyłami" grzbietów. Całość tworzy niezwykły widok. Jakby powierzchnia Księżyca w trójwymiarze, a gdy doda się zamrożony jej stan sprzed miliardów lat - Księżyc czasoprzestrzenny. Charakterystyczna trójka kraterów: PAA czyli: Ptolemaeus, Alphonsus, Arzachel i dalej na południu - Purbach i Regiomontanus, a z lewej w połowie już oświetlony klif - Rupes Recta, tworzący prostą ścianę mroku. Nad Ptolemeuszem widać zachodnią część łańcucha kraterków - Catena Abulfeda. Przedłużenie kadru na południu - Alphonsus, Arzachel i charakterystyczna czwórka kraterów PRWD, czyli Purbach, Regiomontanus, Walther i Deslandres. Oczywiście również pięknie oświetlona Rupes Recta. Południowa część księżycowego terminatora z pięknymi cieniami w Maginusie i regularną elipsą Moretusa. Pracuję nad animacjami pokazującymi zmianę cienia w wybranych zakamarkach.
  7. Księżyc w paśmie H-alpha - majówka 2017r Kolejny raz obserwuję wczesne fazy lunacji i jak zawsze odliczam godziny, śledząc położenia cienkiego sierpa na dziennym niebie - składam z nich abstrakcyjny slajd lunarygraficzny jak z kamery otworkowej i próbuję utworzyć jednolitą linię położeń - antycypuję, gdzie będzie przedwieczorne stanowisko srebrnego rogala. Błękit jest taki jasny, a zmierzch jeszcze taki odległy. W głowie mam poukładany cały plan fotograficzny, wyreżyserowane czynności - mało miejsca na coś nieprzewidzianego. Jednak sesja nie może być mechaniczną realizacją planu, bezwiednym pociąganiem palcem po polu dotykowym laptopa, uruchamianiem i zatrzymywaniem migawki. Nie jestem cyborgiem. W zjawisku fotoelektrycznym - w każdym drgnięciu elektronu w moim sprzęcie - bije puls odzwierciedlający moje pragnienia, troski i nadzieje - kwitnie, jak majowy ogród, nimb oczekiwania na niespodziankę. Może jakiś układ cienia okaże się równie niewytłumaczalnie sugestywny jak naskański geoglif. Może jakaś linia światła zamrożona w księżycowym gruncie wskaże kierunek, skąd znad krawędzi, którą zakołysała właśnie wschodnia libracja, wychyli się górski szczyt (np. centralny wierzchołek Comptona), z bielejącym piramidionem imitującym wieczny płomień. Jeśli jeszcze nie dziś, to może jutro lub za tysiąc dni... Najlepiej, znowu wiosną... Refraktor achromatyczny TS 152/900, ASI 120M z filtrem Baader H-alpha 35nm, Barlow Vixen Ultima 2x (ekwiwalentnie F-2270 mm). EQ-ATM, AutoStakkert!2 (200/2000), Registax 6, Microsoft ICE. Niedziela, 30 kwietnia br. Księżyc w wieku 4 dni i 6 godzin po nowiu. Rosnąca libracja wschodnia ( 5 stopni) i duża libracja północna (5 stopni). Warunki trudne: silne falowanie i drżenie obrazu, wiatr, chłód. Nie wiem co w praktyce to oznacza, gdy meteoblue prognozuje seeing 4,4"? Nigdy z taką wartością się nie spotkałem, a obraz na podglądzie utwierdza mnie w przekonaniu, że taka wartość to gruba przesada. Przy tej libracji Mare Humboldtianum prezentuje się w całej okazałości: ciemne wnętrze z kilkoma dość sporymi kraterami, pierścienie otaczające (złudzenie sześciokątnego kształtu zewnętrznego), spory margines terenu przy krawędzi, przy której na podstawie mapy http://astropolis.pl/uploads/post-23938-0-00059100-1447578590.jpg można identyfikować strultury leżące na skraju pasa libracyjnego. Cała wschodnia krawędź z wieloma ciekawymi formacjami: dużymi kraterami Langrenusem i Petaviusem i znakomicie uwidocznionym kraterem Humboldt przy krawędzi na wysokości Petaviusa. http://astropolis.pl/uploads/post-23938-0-81880400-1447578687.jpg Przy lewej krawędzi zdjęć widać Pireneje - wschodnią rubież Morza Nektaru. Ciekawie prezentuje się Vallis Snelius - równoleżnikowo zorientowana dolina poniżej Petaviusa. Struktura Janssen w ciemnej tonacji, blisko terminatora, z wielością form tworzących skomplikowanie meandrujące połacie cienia, z liniami bruzd i dolin oraz z kraterami o dziwnych kształtach. Intrygująca struktura widoczna na wielu zdjęciach przy różnym oświetleniu - prawie równoleżnikowo biegnąca linia prosta, wzdłuż południowych krawędzi Brennera i Metiusa (wewnątrz Janssena). ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Poniedziałek, 1 maja br. Księżyc w wieku 5 dni i 6 godzin, wysoko na klarownym niebie, które jednak nie okazało się być przyjazne, bo powodowało drżenie i falowanie obrazu. Dojmujący wiatr zupełnie zniwelował korzyść z względnie wyższej temperatury. Sesja bez komfortu termicznego. Pogłębiająca się libracja wschodnia ( 6 stopni ) i malejąca północna ( 4 stopnie ). Spojrzenie na Morze Humboldta i duże kratery leżące na przedpolu w głębi lądu: Endymiona, Herculesa i Atlasa. Trójelementowa mozaika obszaru Morza Nektaru z przyległościami - nieustające moje powroty do miejsca z widoczną już na pierwszy rzut oka symetrią. Miejsce wydaje się magiczne, a na pewno gwarantujące dużą dawkę estetyki lunarnej. Zmysłowo oświetlona formacja: Theophilus, Cyrillus i Catharina, podobnie jak przed dwoma miesiącami, działa na wyobraźnię a jasny łuk pierścienia zewnętrznego, którego południową częścią jest klif Rupes Altai, hipnotyzuje niczym magiczny krąg wokół budowli megalitycznej. Dwie sesje fotograficzne w czasie tegorocznej majówki to też dodatkowa wartość wpisująca się w oczekiwanie na upragnioną pogodę i wiosenne ciepło. Nie mogę uznać za rozczarowujące warunki widoczności - były jakie były. Obrazy jak na taką skalę (F - 2270mm) są niezłe. Morze Humboldta, struktury wewnątrz Petaviusa, przykrawędziowy Humboldt, magia Morza Nektaru i TCC są cennym trofeum.
  8. Wczesnowiosenny Księżyc w paśmie H-alpha. Pierwszy kwietniowy weekend - w pełni wiosenny i niezwykle pracowity (ogrodniczo i hobbystycznie). W dzień - fotografia słoneczna, wieczorami - pęczniejący sierp Księżyca i jednorazowo - sesja jowiszowa o północy. Gdyby nie cirrusy w piątkowy wieczór, byłyby trzy wieczory z piękną pogodą. Jak podawał portal mb. cały czas seeing na poziomie 1" łuku i 5/5 - chociaż względnie najlepsze warunki były niedzielę. Sobota, 1 kwietnia br. Księżyc w wieku 4 dni i 15 godzin, z dużą libracją północno północno wschodnią. Refraktor achromatyczny TS 152/900, kamerka ASI120M z filtrem Baader H-alfa 35nm, EQ-ATM, Autostakkert!2 (200/2000), Registax6, mozaika: Microsoft ICE. Terminator przebiegał przed kraterem Posidonius na północy i trójką kraterów TCC koło Morza Nektaru - nie odsłaniając tych struktur. Blisko pięciodniowy sierp Księżyca posiadał jeszcze malownicze światło popielate - miły akcent wieczornego zachodniego nieba. Zdjęcia z Barlowem Vixen Ultima 2x pokazały szczególną przydatność wąskopasmowego filtra Baadera H-alfa 35nm do poprawy ostrości obrazu i jednocześnie złagodzenia różnic jasności. Północno wschodni kwadrant z krawędziowym Morzem Humboldta, Endymionem, Atlasem i Herkulesem. Na wysokości Morza Przesileń i jasnego krateru Proclus, bliżej terminatora znajduje się struktura określana mianem Superkopuły Gardnera. Skośne światło podkreśla jej wcale nie kopulasty kształt, jednak rozległością dorównuje kilkudziesięciokilometrowym kraterom. Nazwę zawdzięcza niewielkiemu kraterowi leżącemu na północy. Obok superkopuły widać rozległy krater-fantom wypełniony lawą. Morze Nektaru, bez charakterystycznej trójki TCC, z malowniczymi strukturami Gór Pirenejów na wschodzie. Właściwość określana mianem pareidolii pozwala mi widzieć w kształtach tej formacji, gdy się odwróci obraz o 180 stopni, karykaturę Stańczyka z obrazu Jana Matejki. Wczesna faza korzystnie wpływa na detale w obrębie struktury kraterów, w której dominuje rozmiarami Janssen z siecią rowów na jego dnie. Centralny Fabricius posiada wewnątrz coś, co określam półkolistym warkoczem, będącym prawdopodobnie osuniętym północnym wałem. Na zachodzie widać znajomą dolinę Vallis Rheita obok krater Rheita, a jeszcze dalej rozciągnięty krater Rheita E. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Niedziela, 2 kwietnia br. Księżyc w wieku 5 dni i 15 godzin (1 dzień przed pierwszą kwadrą), z nadal dużą libracją północno wschodnią. Sprzęt jak wyżej. Warunki pogodowe względnie najlepsze w czasie całego weekendu. Terminator przebiegał na zachód od TCC i Morza Nektaru. Chociaż do pierwszej kwadry zostało już niewiele, nadal mogłem podziwiać światło popielate sześciodniowego Księżyca. Poniżej przedstawiam najlepsze kadry z użyciem Barlowa Vixen Ultima 2x jakie udało mi się zrobić sześciocalowym achromatycznym refraktorem przy wykorzystaniu wąskopasmowego filtra Baadera H-alfa 35nm. Najlepsze w ogóle zdjęcia! Skala jak z ogniskowej F-2270mm. Północno wschodni kwadrant. Na obszarze Mare Humboldtianum, przy krawędzi widać rodzinę kraterów Bel'kovich oraz krater Hayn. W głębi, za kraterem Hayn dostrzec można leżący na 95 stopniu długości wschodniej krater Bel'kovich K i jeszcze zostaje margines do krawędzi. Najlepsze zdjęcie weekendu - nektaryjski basen i trójka kraterów: Theophilus, Cyrillus i Catharina. Detalicznie rozdzielone centralne wzniesienie Theophilusa, pomarszczone wnętrze Cyrillusa i Catharina z sercem "na dłoni", a wokół włókna materii wyrzuconej w czasie impaktu i mrowie maleńkich kraterków na Morzu Nektaru. Dwa kadry pokazujące południowe obszary wschodniej półkuli. Ponownie Struktura Janssen w pełnym świetle z jej wyszukaną detalicznością i półkolistym warkoczem Fabriciusa. Wschodnie doliny, krater Piccolomini na północy i Plaster miodu, które to formacje pokazane sa również na drugim zdjęciu, sięgającym aż do Rupes Altai i krateru Catharina. Trochę więcej informacji technicznych dotyczących zastosowanego filtra H-alfa 35nm: http://astropolis.pl/topic/58355-astrofotografia-waskopasmowa/?p=675542
  9. Popielate światła

    Pomyślałem przy okazji ostatniego EAPODu, żeby założyć wątek o popielatych światłach Księżyca. Ja się pochwalę moim najlepszym jakie zrobiłem 29.11.2011r., poprawa obróbki z dzisiaj:) Teleskop: Celestron SCT 6", montaż: Celestron Nexstar SE6, detektor: Nikon D3100, 1x3s.
  10. Przedkwadralny marcowy Księżyc. Nie zdarza się to często, ale tym razem pogoda była całkowitym zaprzeczeniem jej prognoz. Od południowych godzin niebo przeplatały rzadkie pasemka obłoków; poza tym niebo było pogodne - obiecujące. W piątkowy wieczór - nadzwyczajna widoczność (mb post factum pokazał seeing 0,75", chociaż wcześniej prognozował warunki tragiczne); +5oC, odczuwalnie zimno, bo trochę wietrznie. W sobotni wieczór - trochę gorsza widoczność za sprawą mglistości i szybkozmiennego, pływającego obrazu, ale i tak było dobrze. Za to wyraźnie cieplej, +10oC i mniej ruchu powietrza. Niska wilgotność w obu dniach nie powodowała osadzania się wilgoci. Coś mi się wydaje, że był to najcieplejszy i obserwacyjnie najkorzystniejszy weekend w marcu. Refraktor achromatyczny TS152/900, kamerka ASI120M z filtrami: UV/IR-cut i Baader Solar Continuum, EQ-ATM, Autostakkert!2 (100/2000), Registax6, Microsoft ICE. Z Barlowem Vixen Ultima 2x dającym ekwiwalentnie ogniskową 1920mm, z filtrami: UV/IR-cut i czerwonym GSO #29. W piątkowy wieczór, 3 marca br., na 1 dzień i 18 godzin przed pierwszą kwadrą, księżycowy terminator przebiegał po zachodnich rubieżach Morza Nektaru i lunarne biennale miało tam szczególny wyraz. Nastawał świt w formacji trójki kraterów: Theophilus, Cyrillus, Catharina. Słońce oświetlało już całą koronę Teofila, część jego dna i centralne wzniesienie, a pozostałe dwa kratery: Cyryl i Katarzyna dopiero wychodziły z cienia. Fragment po fragmencie, jakby nici pajęcze zawisłe na występach skalnego pustkowia, kondensujące wilgoć i w kropelkach rosy mnożące słoneczne refleksy - tak one nieśpiesznie rodziły się w słonecznym blasku. Ich wnętrza były nadal smoliście czarne, a po koronach płynął już blask dnia. Od struktury "Plastra miodu" na górze zdjęcia, do struktury Janssen w centrum kadru, z szeroką doliną Picolomini-Watt i dużo węższą - Vallis Rheita (dość dobrze widać subtelną formę obu dolin). I spojrzenie na cały obszar, od TCC i Mare Nectaris, aż do struktury Janssen na południu, pozwalające dostrzec cały kompleks wschodnich dolin powiązanych przyczynowo z powstaniem Morza Nektaru. Ich promieniste ułożenie nie pozostawia wątpliwości do takiego wniosku. ------------------------------------------------------------------------------------------------ Sobotni wieczór, 4 marca br. Księżyc 18 godzin przed pierwszą kwadrą; mniej wyraźne szczegóły powierzchni spowodowane trudniejszymi warunkami pogodowymi. Ognisko główne TS152/900. Z Barlowem Ultima Vixen 2x (ekwiwalentnie F-1920mm). Całkowicie oświetlone Mare Nectaris i "TCC", czyli Theophilus, Cyrillus, Catharina, z jaśniejącym na południu klifem - Rupes Altai. Na wysokości krateru Catharina w kierunku północno zachodnim ( skośnie w lewo i do góry), do zacienionego krateru Abulfeda, ciągnie się wschodnia część łańcucha kraterów - Catena Abulfeda. Raz po raz zwracam uwagę na tę subtelną strukturę, ale powinna stale być w centrum zainteresowania. Linearna, subtelna, będąca nieustannie wyzwaniem, trochę tajemnicza, jakby specyficzny geoglif, drogowskaz, znak lingwistyczny w chaosie przeważnie kolistych symboli. Może przejaw jakiegoś uporządkowania? Myślę jednak, że natura w ten sposób... uśmiecha się do nas. Trochę cieni w malowniczej strukturze Maurolycus-Barocius. Aristoteles, Eudoxus i zerodowany, pośród Gór Kaukazu - Alexander, centralnie - Burg, po prawej - Hercules i Atlas, oraz Endymion w górnym rogu (to jednak brak szacunku z mojej strony do tego wspaniałego krateru).
  11. Pierwszy poważny test nowej kamerki - ASI 178MC Ta rozdzielczość mnie zabija 6MP to jednak już jest coś. Jeden avik z 300 klatkami ważył ponad 7 GB Ale za to jak szybko można poskładać fajną mozaikę. Poniżej sześciopanelowa Finałowa rozdzielczość około 8000x6000 (50 Mpix). Zestackowane 200 klatek na panel. EDIT: Forum jednak nie przyjmuje plików większych niż 5000pix po długości Link do pełnej rozdzielczości na astrobin: http://cdn.astrobin.com/images/thumbs/9b977559ec384b4819c07224d8f4366d.16536x16536_q100_watermark.jpg
  12. Dzień dobry wieczór wszystkim. Czy mógłbym prosić o objaśnienie dziwnego dla mnie zjawiska oświetlenia Księżyca lekko od góry (a nie tylko prosto z boku) o zachodzie Słońca? Uważam, że nieostra granica oświetlonej i nieoświetlonej części - terminator Księżyca powinien być pionowy lub lekko nachylony w stronę przeciwną niż na zdjęciu.
  13. Oj maluśki, maluśki... rogalik Księżyca. Już w piątek, powodowany ciekawością i chęcią eksperymentowania, wyglądałem na południowy zachód, szukając pośród niknących pasemek obłoków młodego Księżyca. 35 minut po zachodzie Słońca niebo już na tyle pociemniało, że wreszcie dostrzegłem wąski sierp..., ledwie przecinek, młodego Księżyca, po upływie 1 dnia i 8 godzin od nowiu, na wysokości 5-6 stopni nad horyzontem, na pomarańczowym niebie, które wykluczało lepszy kontrast. Mikry, linearny rogalik śpieszył za Słońcem. Pomyślałem, że to dobry prognostyk na jutrzejszą sesję zdjęciową. W sobotę pogoda cały dzień rozpieszczała, a zmierzch zgotował prawdziwą ucztę dla oczu. Po zachodzie Słońca niebo stopniowo pogłębiało błękitny kolor. Duża połać zachodniego horyzontu płonęła pomarańczowo, obejmując akurat obszar z Księżycem i musiałem trochę opóźnić nagrywanie. Stada samolotów rozcinały niebo tu i tam, zostawiając plątaninę smug kondensacyjnych - na szczęście żadna z nich nie przebiegała w pobliżu lśniącego rogalika. Ponad pół godziny po zachodzie Słońca zacząłem nagrywać. Ostatnie obrazy w starym - 2016 roku. Chłód i satysfakcja, kolory i falujący obraz, obawa i doświadczanie uroków zmierzchu, wysiłek i nagroda. Oj maluśki, maluśki... 31 grudnia 2016r, Księżyc 2 dni i 8 godzin po nowiu, zaledwie 13 stopni nad horyzontem. Refraktor TS152/900, kamerka ASI120M z filtrami: UV/IR-cut i czerwonym GSO #29, na paralaktycznym montażu ATM z prowadzeniem. Autostakkert!2 (120/2000), Registax 6, Microsoft ICE. Termometr wskazywał zero stopni Celsjusza, ale podmuchy wiatru potęgowały uczucie chłodu. Obraz trochę falował i drżał, jednak obiektywnie trzeba przyznać, że jak na tą wysokość, był całkiem dobry. Ponad pięciostopniowa libracja zachodnia tyle samo odcięła z obszaru przy wschodnim brzegu widocznej z Ziemi półkuli Księżyca, ale gdyby nie to, część widocznych i opisanych na zdjęciu struktur nie byłoby w pełni oświetlonych, tudzież przynajmniej nie leżałyby na linii terminatora, który przebiegał przez 57-58 wschodni południk. To pas widoczny zazwyczaj po trzech dniach po nowiu. Tak to już jest z libracją - w jednym miejscu zabiera, w innym dodaje. Czyż nie dziwnie wygląda Morze Przesileń, leżące przy samym brzegu albo Endymion, nie dość że mocno zacieniony (zniekształcony), to jeszcze osamotniony, osierocony przez Morze Humboldta, po którym ani śladu? Dobra pogoda wytrzymuje. Ciąg dalszy nastąpi.
  14. Za kilka tygodni, dokładnie 18 grudnia br. zaczyna się światowy sezon na obserwacje zakryć Regulusa, czyli najjaśniejszej gwiazdy Lwa, o jasności obserwowanej +1,4 magnitudo, przez Księżyc. Regulus jest położony blisko ekliptyki, co oznacza, że sezon na jego zakrycia trwa krótko, a z danego miejsca na Ziemi najczęściej można obserwować jedno lub dwa zakrycia z serii. Ta najbliższa seria potrwa od 18 grudnia 2016 do 24 kwietnia 2018, zatem niecałe 1,5 roku. Potem Księżyc będzie przechodził nad Regulusem, a w latach 2025-27 czeka nas seria powrotna, po której Księżyc będzie ponownie przez kilka lat przechodził pod tą gwiazdą. Mapki z obszarami widoczności zakrycia Regulusa są pokazane na poniższym obrazku. Nieco legendy do tych mapek: błękitne owale/pętle oznaczają zjawisko przy wschodzie - owal lewy - i zachodzie - owal prawy - Księżyca i Regulusa, linia biała - zjawisko podczas nocy astronomicznej, linia granatowa - zjawisko o zmierzchu/świcie, przerywana linia czerwona - zjawisko widoczne w dzień. Łatwo zauważyć, że jedyne zakrycie jako tako widoczne w naszym kraju będzie miało miejsce za nieco ponad rok, dokładnie w nocy 8/9 grudnia 2017, tuż po wschodzie obu ciał niebieskich, przy fazie Księżyca 65%. W Łodzi Regulus zniknie za Księżycem o godzinie 22:24:28, na wysokości 7° nad widnokręgiem, zaś pojawi się ponownie o 23:12:12, już na wysokości 14°. Miesiąc później nad Polską będzie widoczny początek zakrycia, przy zachodzie obu ciał niebieskich, ale niestety w dzień, natomiast 1 lutego granica zakrycia będzie przebiegać tuż na północ od naszego wybrzeża (w Gdańsku brzeg księżycowej tarczy minie Regulusa w odległości 3'). I to by było niestety na tyle. Dla wyjeżdżających do Tivoli, lub gdzie indziej w Afryce można polecić zakrycie z 31 maja 2017 r., przy fazie Księżyca 41%, choć pewnie te osoby wolą wyjeżdżać do Afryki podczas nowiu. Dużo lepiej, ale też tylko jedno, będzie widoczne zakrycie w drodze powrotnej Księżyca pod ekliptykę. 29 marca 2026 roku Księżyc w fazie 89% zakryje Regulusa na wysokości ponad 40° nad widnokręgiem: Poniżej jeszcze symulacje zakrycia i odkrycia zjawiska z 31 maja, widoczność z Johannesburga (podane tam czasy, to czasy UT): oraz symulacja zjawiska grudniowego, tego widocznego z naszego kraju:
  15. Bardzo bogaty zbiór map Księżyca: - http://www.lpi.usra.edu/resources/mapcatalog/ Warto przeglądnąć wszystkie katalogi ale poniżej wymieniłem kilka najciekawszych z przykładową zawartością: Lunar Chart (LAC) Lunar Earthside, Farside and Polar Charts (LMP) Lunar Planning Chart (LOC) Ranger Lunar Charts (RLC) Lunar Earthside Hemisphere (LEM) Shaded Relief Maps of the Moon
  16. Terminator przebiegający przez zachodni wał Mare Crisium wspaniale rzeźbi teren, uwidaczniając każde wzgórze, dolinę, czy najmniejszy krater. Jedna z formacji przyciągnęła uwagę pierwszych obserwatorów i spowodowała masę domysłów i spekulacji. Na linii przylądków: Promontorium Olivium (N) i Promontorium Lavinium (S) niektórzy dostrzegali naturalny pomost łączący oba wierzchołki cypli. Od imienia redaktora naukowego „New York Herald Tribune”, który poświęcał swój wolny czas na obserwację naszego satelity przez teleskop i jako pierwszy doniósł o dostrzeżeniu tej struktury, nosi ona zwyczajową nazwę "most O'Neilla". Oczywiście odkrywca został wówczas wyśmiany i chociaż jego odkrycie potwierdzili miesiąc później: H.P.Wilkins i Patrick Moore, szyderstwa pod adresem O'Neilla nie ucichły. Niedoskonały sprzęt (O'Neill obserwował 4-calową lunetą achromatyczną), specyficzny światłocień pogłębiający iluzję, duża wyobraźnia obserwatorów przy ubogiej wiedzy (obiektywnie rzecz biorąc) o naszym satelicie, być może chęć wpisania się do annałów nauki odkryciem czegoś ekscytującego, sensacyjnego - to przyczyny tamtego zamieszania. Dziś wiemy, że most O'Neila to złudzenie wywołane grą świateł i cieni. Niewielka ilość światła wydaje się przeciskać pod pomostem uwiarygodniając miraż wiszącej powyżej masy skał. Niech ta historia będzie memento dla obserwatorów obdarzonych nieskrępowaną wyobraźnią. I wiecie co? - dla mnie "most O'Neilla" istnieje. Dostrzegany za każdym razem - wtedy i dzisiaj - gdy kreuje go na nowo lunarny światłocień. W nocy z 20/21 sierpnia tego roku, od północy do rana możemy podążyć śladami tego "niedorzecznego odkrycia". Mając świadomość, że tam nie ma nic sensacyjnego, wykażmy się empatią, wykażmy się wyobraźnią i wykreujmy dla siebie iluzję mostu O'Neila. Bodajże w 2004 roku wykonałem swoją pierwszą fotografię przesmyku Olivium-Lavinium, ciesząc się cyfrowymi obrazami z mojego ATM 9-cio calowego Cassegraina RC. W podobnej skali co wtedy, most O'Neilla był dla mnie do chwili obecnej niedostępny - z różnych powodów. Widząc szansę nawiązania do tej mojej obserwacji sprzed 12 laty i do historycznej obserwacji z połowy ubiegłego wieku, z nieukrywaną ekscytacją czekam na noc z soboty na niedzielę (20/21 sierpnia). Może dołączycie do mnie w ramach nowego projektu - kampanii obserwacyjnej Morza Przesileń - śladami odkrycia mostu O'Neilla? Ten czas nie będzie związany tylko z gonieniem za iluzją, będzie to też okazja do podziwiania zjawiskowego układu cieni wewnątrz Morza Przesileń, niezwykłej rzeźby zachodniego obwałowania tego basenu oraz ułożenia i kształtów niewielkich kraterów w rejonie przesmyku Lavinium-Olivium, którym przypisuje się wpływ na powstawanie iluzji pomostu. Wiele wskazuje na to, że w kolejnych miesiącach, przebieg terminatora w okresie 2-3 dni po pełni będzie sprzyjał powstawaniu grzebieniastych form cienia na zachodzie Mare Crisium, zatem nie będzie to jednorazowa akcja. Jeśli podzielacie moją ekscytację, zapraszam do wspólnego obserwowania.
  17. Witam, zdjęcie wstawiałem już w temacie fotografia statywowa ale dopiero wczoraj przyjrzałem mu się dokładniej i znalazłem na nim 2 planety. Jak widać po ich położeniu w kadrze - znalazły się tam zupełnie przez przypadek, gdyby aparat był parę cm obok pewnie nie byłyby widoczne. Statywu też nie miałem, aparat leżał na jakiejś skrzynce, a obiektyw podparty był zwiniętą bluzą. Zdjęcie naprawdę bardzo przypadkowe, czaiłem się tylko na pociąg, a planety, baaa nawet Księżyc umieściłem w kadrze nieświadomie ogniskowa ok. 35/2,8 30s iso100 9 września 2016 20:53
  18. Sierpniowy weekend ze Starym Księżycem. Refraktor achromatyczny TS 152/900, ASI120M z filtrami: UV/Ir-cut i Baader Solar Continuum (SolCont) lub redGSO#29 i opcjonalnie aparat Lumix G3 z filtrem semiAPO. Obróbka avi: Autostakkert!2 (150/2500), Registax6 (40/160). Montaż ekwatorialny ATM. Stary Księżyc zwiastuje koniec wakacji i zamyka cykl lunacji tego lata - w sierpniowy weekend, pod wiejskim niebem, w okresie pogody jak marzenie. Rzeczywiście, świetne warunki - przejrzyste powietrze, seeing na poziomie 1 sekundy łuku, ciepło. Idylla pogodowa. Przebywanie do późna wieczorem, pod gwiazdami jak rozżarzone węgielki z dogasającego ogniska, kojącymi wewnętrznie i potem, nad ranem, lekko przybladłymi, asystującymi sierpowi Księżyca - to właśnie nazywam idyllą. Myśliwy Orion dźwigał od soboty, dzień po dniu, wysmukły księżycowy sierp, jakby trzymał nad głową bumerang z ciężkiego kruszcu - srebrny, połyskliwy. Może byłem po to w te weekendowe poranki, aby pomóc mu go dźwigać? Noc z soboty na niedzielę. Krople nocnej rosy spływały po folii okrywającej teleskop. Strząsałem je, jak kania strząsa z piór krople dżdżu. Na wschodzie srebrno złoty sierp piął się mozolnie do góry, a ja nie mogłem się doczekać jego obrazu z kamerki na ekranie laptopa. Uruchomiłem wszystko w pośpiechu i mogłem ocenić jakość obrazu. Cienki sierp nie dawał dużo światła. Filtry też ucięły ewentualne naddatki, ale pozostawiły chyba to co najcenniejsze - urok i jednocześnie prostotę - ostrość, tam gdzie chciałem zobaczyć szczegóły i gładkość, tam gdzie powinien być tylko sam majestat pustyni. Srebrny Glob oświetlony skośnie "od tyłu" wydaje się być bardzo surową bryłą - foremną, lecz prezentującą się w sposób bardzo linearny, graficzny. Cienkie kreski świateł i cieni nadają mu jakąś włóknista naturę, łagodzoną poprzez obszary magmowych mórz i oceanu, ale nie na tyle, aby wyzbyć się wrażenia zamrożonego globu. Księżyc cały w szronie - tak, takie właśnie wrażenie wywołuje, zwłaszcza na zdjęciach. Ponad cztery dni pozostało mu do nowiu. Do wschodu Słońca zdążył wznieść się wysoko, płynąc po niebie przybierającym różne barwy i sam przy tym, nimi się zabarwiał. To bardzo cenny walor tego fotoreportażu. Nie poprzestając tylko na czerni, bieli i odcieniach szarości, pokazuję w pewnym sensie jego prawdziwą naturę, jako miłego sąsiada Ziemi, ubierającego się klasycznie, ale w ciepłe barwy - trochę na przekór jego codziennemu wizerunkowi i trochę na przekór jego antagonistom. Księżyc o świcie nikomu nic nie zabiera. Księżyc o świcie stara się tylko przypodobać. Noc z niedzieli na poniedziałek. Nic w życiu się nie powtarza - pogoda też. Wiatr. Osuszył z nocnej rosy rośliny i rzeczy. Wywiał gdzieś też ten wczorajszy lazur i czystość nieba, i wprawił w wibracje iskierki gwiazd. Na prawdziwie czystym niebie gwiazdy nie migoczą - dzisiaj mieniły się tęczowo. Cienki sierp Księżyca nie świecił migotliwym blaskiem, nie mienił się tęczowo. Dzisiaj Księżyc był tyglem bulgoczącej wrzącej wody, przez którą, gdy się zagląda do wnętrza, widać złote dno i ślady od formujących uderzeń młotka garncarza - kratery i pofalowania. Księżyc świecił tak, jakby musiał świecić - wzdrygając się spazmami sprzeciwu, przygaszony, czekający na nadciągające od zachodu dzienne mgliste pasma obłoków, które mogły go ukryć przed wzrokiem, wybawić od niewdzięcznej roli. W takich momentach ma się wrażenie, że fotografowanie jest pewnego rodzaju kradzieżą, gwałtem na desygnacie poetyckich opisów. Księżyc dzisiaj nie wzruszał, nie rodził w świadomości kaskady miłych wrażeń, nie był sztalugą dla mojej wyobraźni o nim, nie był nawet intrygującym ciałem niebieskim. Był wyrzuconym przez niespokojne niebo odpadkiem dla lunarysty, karykaturą i rozczarowaniem. Ale był. Pokazał inną swoją postać, dychotomiczną, jakby z palety Jekyll-Hyde'owskiej. Może ważniejsze było to, że ja tam byłem, niestrudzenie czekając na aksamit astronomicznego doświadczenia, pod niebem, które nie rozdaje łatwych upominków i nie zachowuje się jak altruista. Pod niebem, które daje tylko to co może i tylko to, co chciałem zobaczyć. Pomyślałem, że dam Staremu Księżycowi szansę i pokażę go, na ile będę tylko mógł, nie takim jaki był, ale takim, jak chciałbym, żeby był.
  19. Wpadła mi wreszcie w ręce dobra mapa całego Księżyca. 180 stopni góra-dół i 180 stopni prawo-lewo. Przedstawia to co jest tu otoczone pomarańczowym okręgiem. Impulsem była chęć dowiedzenia się gdzie jest to słynne Mare Orientale Loxley'a poniekąd Oto mój opis widocznej strony. Mapa Księżyca i koordynaty (* symbolizuje stopnie) W samym środku mamy "podwójne zero" 0* 0* ... a dochodzimy do 90* przy krawędziach mapy. Jak przesuniemy się w dokładnie w lewo o ponad 60 stopni (w okolice krateru Hevelius) to zgodnie z umową astronomów przesuniemy się na zachód (tak postanowiono) czyli nabędziemy niezerową już współrzędną W. Dokładniej ... 67*W. Jak od środka Księżyca przesuniemy się w górę o ponad 10 stopni ku Mare Vaporum to znaczy ku biegunowi (umownie) północnemu, to nabędziemy niezerową współrzędną N. Dokładniej 13*N Zatem jak od środka Ksieżyca przesuniemy się najpierw w dół (ku biegunowi południowemu) o 24 stopnie to nabędziemy współrzędną 24*S, ... jak teraz jeszcze przesuniemy się w lewo o 38* to trafimy oczywiście na punkt 24*S 38*W ... akurat na Mare Humorum. Krótko mówiąc Księżyc na mapie zachowuje się jak mapa Europy. Północ(N) na górze, zachód (W) po lewej. I liczymy od środka (0* 0*) aż do 90* przy krawędziach mapy. Idąć od środka trochę w dół o 19* a potem "zamaszyście" w lewo o 90* trafiamy na lewą krawędź mapy, a tuż za tą krawędzią, na stole pod mapą niestety, mielibyśmy Mare Orientale 19*S 92*W, które czasem jest uchwytne (ale tylko widok z boku) bo Ksieżyc nie jest zawsze idelanie tak samo względem Ziemi. Jest to wielki krater po względnie niedawnym (w stosunku do wielu innych mórz) zderzeniu się z ogromną planetoidą. Tak go widzimy od nas na zdjeciu jednego z naszych forumowiczów: http://astropolis.pl/topic/47583-mare-orientale-kampania-obserwacyjna-w-2015-2016-i-2017-roku/page-5?do=findComment&comment=632335 Pozdrawiam
  20. Miyamori Valley

    MAK 150/1800, ASI 120M z filtrem redGSO#29, EQ-ATM, AutoStakkert!2 (450/2500), Registax 6. Miyamori Valley 18 czerwca br. przejrzystość powietrza była wzorcowa (nad północnym horyzontem widoczne były obłoki srebrzyste). Gwiazdy, pomimo pełni, w dużej ilości zdobiły niebo. Księżyc oślepiał swoim blaskiem. Miałem wrażenie jakby w tym jego blasku majaczyły jakieś nuty żółci, różu i fioletu - niezupełnie zmieszane, ale dostrzegane naprzemiennie, zależnie jak się na Srebrny Glob patrzyło. Pewnie to złudzenie, albo może jakiś quasi-zmysłowy sygnał znakomitej transparentności atmosfery? Tę kwestię pozostawiam nierozstrzygniętą. Niestety, stabilność słupa powietrza pomiędzy Księżycem a teleskopem pozostawiała dużo do życzenia. Powierzchnia satelity, upstrzona kraterami, kraterkami i mikrokraterkami "gotowała się" , ale momentami (było ich niewiele) obraz trochę się uspokajał i wyostrzał. W takich warunkach powstał na matrycy kamerki obraz zachodniej formacji kraterów: Grimaldi, Lohrmann, Hevelius i Cavalerius oświetlonych w fazie 1 dnia i 14 godzin przed pełnią. Sprzyjające światło dopiero nieśmiało sięgało do leżącego dalej na zachód, zacienionego krateru Riccioli. Właśnie między Lohrmannem, a Ricciolim widać było ciemną smugę, którą w połowie długości przecinała inna słabsza . W kręgu europejskim struktura znana pod nazwą: "krzyża św. Andrzeja", bo przypomina znak drogowy o tej nazwie. Za oceanem, określana jest bardziej finezyjnie - "Miyamori Valley". Choć jestem obserwatorem Księżyca, to nie dążę do konsekracji struktur jego powierzchni, więc kiedy śpiewność brzmieniowa tej ostatniej nazwy bardziej mi pasuje - zostanę przy niej. Miyamori Valley jest zadziwiająco prosta, kontrastowa, jakby była częścią arterii komunikacyjnej, ale nie imputujmy jej cywilizacyjnych konotacji - wystarczy nam aż nadto jej abstrakcyjnego formalizmu i czegoś, co moglibyśmy nazwać światłocieniowym oportunizmem. Jest pięknym łącznikiem pomiędzy księżycowym dniem i nocą. Jest oszczędnym w formie drogowskazem - do krateru Riccioli, zyskującym po jednej godzinie już sporo blasków w swym wnętrzu. Może zapewnia mu wydajny drenaż z resztek nocy? Na zdjęciu widać zachodni brzeg Oceanus Procellarum i na nim, wiele półkolistych lub w zarycie kolistych struktur, będących starymi kraterami wypełnionymi lawą. Są również takie, które wystają z "oceanicznej toni" tworząc coś na podobieństwo kręgów na wodzie. Możemy się tylko domyślać, ile wyrazistych i kształtnych struktur impaktowych pochłonęło morze lawy, ile form światłocieniowych nigdy nie powstanie. Jakże ubogi pod tym względem jest tu księżycowy interior, jak monotonny. Zachodnia krawędź Srebrnego Globu, jawi się więc jak brzeg Wenezueli po bezkresie oceanicznej podróży. Dotarłszy do nowego lądu, chciałoby się krzyknąć: "spalić wszystkie statki".
  21. Poluję na tranzyt ISS na tle Słońca, ale słabo mi to idzie przy naszej pogodzie i braku samochodu. Dzisiaj miałem okazję spróbować nagrać tranzyt na tle Księżyca, większość dnia pochmurna ale na szczęście o danej godzinie Księżyc był widoczny. Zestaw Virtuoso czyli mak 90/1250 na głowicy Virtuoso. 1/400s iso100 120fps 1280x720 przycięte do 720x720 Słaba jakość głównie przez to, że Księżyc nie był dobrze widoczny na tle jasnego nieba. Musiałem sporo podciągnąć kontrast itp. aby cokolwiek było widać zwłaszcza po kompresji youtuba, stąd tak bardzo uwidoczniły się wszystkie szumy oraz winieta. Filmik zamieszczam bo nie widziałem tu na forum podobnego, a będzie to jakiś punkt odniesienia, że za dnia przy tak nisko położonym Księżycu to raczej trudno nagrać to ładnie. edit. na youtube wyskakuje reklama, tutaj można też podejrzeć https://gfycat.com/AdmiredWhichBuck
  22. Przełom 2015 roku to najlepszy okres do obserwacji Mare Humboldtianum (Morze Humboldta), leżącego przy północno wschodniej krawędzi Srebrnego Globu. Od grudnia do stycznia libracja dla tego obszaru będzie bardzo korzystna . Pogoda sprzyjała mi w okresie Świąt Bożego Narodzenia, ale zrealizowałem tylko część planów obserwacyjnych. Zdjęcie z 23 grudnia (1 dzień i 18 godzin przed pełnią) przedstawia Morze Humboldta w pełnym świetle - brakuje cieni podkreślających kształty formacji, jedynie gdzieniegdzie występują ciemniejsze plamy lub wypalone do bieli jaskrawe kontury kraterów. Basen Humboldtianum jest tylko ciemnym fragmentem terenu w pobliżu krawędzi. Zdjęcie z 26 grudnia (1 dzień i 9 godzin po pełni) to już całkiem inny świat. Morze Humboldta pokazane bardzo plastycznie. Dwa koncentryczne kręgi: wewnętrzny - Bischop Mountains i zewnętrzny - Andes Mountains, jednoznacznie wyznaczają obszar basenu. Depresja centralna z grzebieniami cieni wygląda bardzo zjawiskowo. Nie wykluczone, że 24 godziny po pełni Morze Humboldtianum wygląda najlepiej i to co początkowo uważałem za przeszkodę okazało się elementem sprzyjającym. Zatem - zaryzykuję stwierdzenie, iż przedstawiam najpiękniej oświetlone Morze Humboldta. Czy nie przypomina ono Mare Orientale? Jako jedno z mórz krawędziowych, widocznych sezonowo, powinno mieć swój osobny wątek. Trójelementowa mozaika pokazuje północno wschodnią krawędź Księżyca w szerszym kontekście. Na południe od basenu Humboltianum, niezwykły spektakl rozgrywa się we wnętrzu krateru Gauss - Słońce oświetla rozciągniętą formację centralnego wzniesienia tworząc eteryczny ornament - Gauss pokazuje swoją duszę, którą otocza subtelna kreska jasnej krawędzi. Mozaika sięga na południu aż do Mare Crisium i pokazuje intrygującą dolinę. Widzę ją drugi raz tak wyraźnie. Nadałem jej roboczą nazwę Vallis Hahn (od krateru w jej bliskości). Jeśli nie ma oficjalnej nazwy, będę nadal ją tak nazywał. Bliźniacze dla Mare Orientale, Mare Humboldtianum pokazało swój osobliwy urok; świąteczny, choć bardzo narowisty i niestabilny, ale szlachetny i trochę niespodziewany. Może styczniowa aura będzie sprzyjała (23-24 stycznia)? MAK150/1800, kamerka ASI120M z filtrem czerwonym GSO#29, EQ-ATM, AutoStakkert!2, Registax6, mozaika Microsoft ICE. Warunki mało komfortowe - porywy wiatru, okna w dużych połaciach chmur, obraz zmienny ale dość ostry.
  23. Cześć, 19 stycznia sfotografowałem całą tarczę Księżyca na ogniskowej około 7200 mm. Wynikowe zdjęcie ma rozmiar 196 megapikseli, a sam Księżyc średnicę około 12200 pikseli. Poniżej wersja 2400x2400 i kilka księżycowych "szlagierów" wyciętych ze zdjęcia w pełnej rozdzielczości. Wersja 14000x14000: http://bartoszwojczynski.com/private/160119-ksiezyc-14000.jpg (18,8 MB) Polecam kliknąć prawym i zapisać na dysk, aby nie zaciąć sobie przeglądarki. Zdjęcie jest lekko zaszumione ze względu na to, że rejestrowałem tylko 200 klatek na kadr. W innym przypadku szybko zapełniłbym sobie dysk. Celestron C9.25, Barlow X-Cel LX 3x, ZWO ASI174MM, filtr czerwony. Wydaje mi się, że jeszcze nikt nie sfotografował całego Księżyca w takiej rozdzielczości. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę Pozdrawiam, Bartosz
  24. Wspomniana recenzję można znaleźć w poniższym linku: http://www.pulskosmosu.pl/recenzje/literatura/item/288-atlas-ksiezyca-autor-sylwia-substyk-2015
×