Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'M57'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Categories

  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Found 13 results

  1. Od ponad roku próbuję pozbierać swoje zabawki do kompletu, aby sezon po przyszłych wakacjach zacząć już bez większych przeróbek sprzętowych i świadomy ograniczeń. Ten ciągły brak czasu na hobby! Ponieważ bazuję na balkonowej miejscówce obserwacyjnej w miejscu o największym LP w kraju wymagań nie mam dużych ;) Zestaw do szerokich pól i Słonka w Ha mam poukładany i po wstępnych testach. Przyszedł czas na zestaw, który będę wykorzystywał w kilku konfiguracjach: do planet, Księżyca i do Słońca w świetle widzialnym. W tych zastosowaniach już opanowałem większość spraw technicznych ale nie daje mi jeszcze spokoju jedna możliwość. DS w wielkiej skali. Wczoraj mimo jasno świecącego Księżyca na krótką chwilkę wykorzystując reduktor 0,7 wykonałem trzy testy. Zabawa ekstremalna bo f/7 o ogniskowej prawie 1,5m na balkonie i AZ-EQ5 przy pikselu 2,4um. Ale mieć możliwość i nie przetestować? Temperatura matrycy -15C. Pozostałe parametry w nazwach plików. Mam nadzieję, że nie zniszczyłem oczu wrażliwym odbiorcom. Fotki publikuję przede wszystkim po to, aby w miarę możliwości pochwalił się swoimi pracami ktoś, kto też wykorzystuje podobną konfigurację - SCT8 i kamerę z małym pikselem bez guide. Zastanawiam się jakie efekty możliwe są do uzyskania wykorzystując do DSów posiadany teleskop planetarny. Czy decydować się na bardzo dużą liczbę ekspozycji z czasami rzędu 1-2 sekund, czy celować w czasy rzędu 10-15 sekund? Praca montażu wypadła podobnie przy klatkach 5, 10 i 15 sekund, które stosowałem przy wykonanych fotografiach. Załączone pliki są to około 90% kadru 1:1 oraz resize 50%.
  2. Odważę się pokazać 3 z 4 zdjątek, jakie popełniłem w czasie sierpniowego urlopu w Roztokach. Czwarte też pewnie się pojawi, ale muszę mieć dobry dzień, by nerwowo wytrzymać podczas obróbki, bo pierwsza wersja nie bardzo mi się udała Cele wybrałem znane i w większości oklepane, ale że nie miałem ich w swojej kolekcji (nie licząc pojedynczych, testowych, klatek) więc czemu się nie pobawić Pod zdjęciami będzie pytanie, więc jeśli ktoś tak długo wytrzyma i będzie miał coś do powiedzenia w tym temacie to będę wdzięczny. 1. Bąbel z przyległościami Ha: 10x1200s, RGB: po 5x300s, Sky-90/F4,5 + MI G2-4000FW + SW NEQ6 Syntrek. Pierwsze wersja w H-alfa, druga HaRGB. 2. M57 Ha: 10x1800s + 15x60s, L:15x120s + 15x240s, RGB: po 8x180. RC6/F6,75 + MI G2-4000 + SW NEQ6 Syntrek. Wersja pierwsze: Ha + R, Wersja druga: wszystko wymiksowane. Spory crop, resize 150%: 3. M76 L: 15x240s, RGB po 6x180s bin2, RC6/F6,75 + MI G2-4000 + SW NEQ6 Syntrek. Obrabiając M57 z tego samego wypadu byłem prawie pewny, że skopałem kolimacje małego RCeka. Ale przy zdjątku M76 zacząłem się zastanawiać czy aby na pewno? Dwie "integracyjne" noce między zdjęciami, a różnica wg mnie kolosalna w wyglądzie gwiazd. A dodam, że między zdjęciami nic w RCeku nie grzebałem. Czy to możliwe, że warunki (w domyśle seeing i wilgoć) mogą tak drastycznie wpłynąć na jakość zdjęcia przy 150mm lustra? Do tej pory w 95% przypadków fociłem małym refraktorem i w sumie nie bardzo zwracałem uwagi na warunki, bo różnice na zdjęciach były praktycznie pomijalne. RC6” na pewno wymaga jeszcze poprawy kolimacji, ale różnica w jakości na powyższych zdjęciach trochę zabiła mi klina.
  3. No to jedziemy z tymi planetarkami . Noce krótkie więc to idealny czas na takie jasne powierzchniowo obiekty. W sumie miałem czas między 23 a 2 w nocy. Na pierwszy ogień idzie jedna z najbardziej znanych choć niekoniecznie najłatwiejsza - czyli pierścionek M57. Wydobyć z niej jakiś detal to nie lada sztuka Kontrast w ciągu nocy był mega kiepski ale za to seeing znośny - materiał jest niezły. Myślę, że jestem w stanie go jeszcze dopieścić. Newton 250/1250 na NEQ-6 + ASI 178MM-C + Baader LRGB Kompozycja LRGB L - 350 x 5s (gain 76%), nieguidowane RGB - 170 x 6,5s (gain 84%) na kanał darki - po 300 dla każdego czasu skala setupu - 0,41''/pix NOWE WERSJE STARE WERSJE 4 wersje - extreme crop 200% ;), full 100%, crop 200% większy i crop 200% mniejszy (wyeksponowanie mgławicy)
  4. 15 minut - tyle czasu było potrzeba na zebranie materiału do każdego zdjęcia. Z wyjątkiem jednego obiektu - komety C/2017 ER61 (PANSTARRS), gdyż w dziewiątej minucie zaczęły zbierać się chmury. Spiesząc się, nawet nie zdążyłem ustawić ją w centrum kadru Robione za pomocą kamery ASI178MM-c bez filtrów oraz Canon 300mm f/2.8L na montażu EQ5 (bez guide). Podoba mi się to, że w krótkim czasie można zrobić całkiem fajne zdjęcie (pomijając problem z gwiazdami), dlatego można robić fajne pokazy z live stackiem Galaktyka M33 w Trójkącie 30x30s, f/2.8, gain 250/510, temperatura -20 stopni Galaktyka M31 w Andromedzie (jądro prześwietlone, ale zrobiłem jeszcze 5-sek materiał, którego jeszcze nie wykorzystałem). 29x30s, f/2.8, gain 250/510, temperatura -20 stopni Grupa galaktyk NGC 7331 w Pegazie z Kwintetem Stephana w kadrze 30x30s, f/2.8, gain 250/510, temperatura -20 stopni Kometa C/2015 ER61 (PANSTARRS) o jasności około 9.5 magnitudo 17x30s, f/2.8, gain 250/510, temperatura -20 stopni Mgławica Pierścień w Lutni 90x10s, f/4.0, gain 250/510, temperatura -20 stopni
  5. Kilka dni temu dotarł do mnie nowy teleskop. Refraktor apochromatyczny o średnicy 130 mm i ogniskowej 910 mm (f7). Zamówiłem go jako sprzęt uniwersalny, mobilny, mający służyć głównie astrofotografii ale również obserwacjom wizualnym. Ponieważ jestem miłośnikiem galaktyk, zależało mi na możliwie dużej średnicy i ogniskowej. Dotychczasowe trudne doświadczenia z reflektorem Newtona 200 mm skłoniły mnie do zakupu sprzętu mniej kłopotliwego, łatwiejszego do ogarnięcia podczas wypadów pod ciemne niebo. Moja stacjonarna podwarszawska miejscówka nie nadaje się do uprawiania astrofotografii. Do zakupu konkretnie tego modelu teleskopu skłoniły mnie analizy zdjęć z różnych refraktorów, ale jak natrafiłem na naszym forum na wspaniałe fotografie kolegów Jale i Antoniego uznałem, że właśnie o taki sprzęt mi chodzi. Teleskop dotarł do mnie kilka dni temu i wczorajszej nocy, mimo trudnych warunków atmosferycznych (fatalny seeing po burzowym dniu, przechodzące chmury i zamglenie) oraz ogromnego LP wokół mojego domu nie mogłem odmówić sobie wykonania pierwszych testów. O testach wizualnych nie będę się rozpisywał - seeing był tak fatalny, że Księżyc "falował" już przy powiększeniu 32x. Jowisz raz był kwadratowy a za ułamek sekundy jego tarcza przybierała kształt dębowego liścia. Tak więc szybko odpuściłem. Ale po północy warunki odrobinę się polepszyły więc zdecydowałem się wykonać test fotograficzny. Wybór padł na M 57 z nadzieją, że w zenicie atmosfera będzie spokojniejsza. I faktycznie FWHM było w granicach 2,5''-3.0''. Do testów założyłem reduktor 0.79 a zdjęcia robiłem Canonem 750D. Podsumowując jestem bardzo zadowolony, choć pewne drobne zastrzeżenia mam, ale nie można pierwszej nocy od sprzętu oczekiwać zbyt wiele. Wszystko wymaga dopieszczenia. Poniżej przedstawiam pierwsze zdjęcie -biorąc pod uwagę, że LP nie pozwoliło na stosowanie ekspozycji dłuższych niż minuta a na zobaczenie zarysu Drogi Mlecznej nawet w zenicie nie miałem najmniejszych szans. Uważam, że potencjał tuby jest naprawdę spory. Z resztą zobaczcie sami: Pierwsza fotografia to cała klatka APS-C -resize 40% FOV 1*47' x 1*12' Drugie zdjęcie to crop 1:1 skala 1,05"/pixel (podwójna gwiazdka tuż nad mgławicą ma separację 4,5") naświetlanie 21x60 ISO 1600
  6. Zdjęcie jest kompozycją 29 ujęć po 150 sek. wykonanych za pomocą niemodyfikowanego Canona 6D wyposażonym w standardowy obiektyw Canona EF24-105mm f/4L IS USM ustawiony na f=95mm i f 4.5 oraz ISO 1600. 100% crop na M57 Opis
  7. Od Autora: Pamiętacie bruneta http://astropolis.pl/topic/35959-lukasz83-obserwacje-pod-prawie-wiejskim-niebem/?p=574267 Kolejną relację postanowiłem utrzymać w podobnym „powieściowym” tonie. Zależy mi na poprawności merytorycznej ale również na „lekkostrawności” tekstu. Zapraszam zatem na drugą część opowiadania. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu choć pewnie nie wszystkim ze względu na nieco odmienny styl Sesję obserwacyjną zrealizowałem w nocy z 16 n17 września. „Cztery alternatywy” Dziesięć….. Zapadał zmierzch. Stworzenie sunęło powoli w stronę dwóch jaskrawo świecących słońc. Nie wiedziało co czai się za ostro odciętą linią horyzontu która majaczyła gdzieś w oddali. Dziewięć… Na grzbiecie ciągnęło swój kościany bagaż. Nie domyślało się jak zakończy się ta podróż ale nie zrażało go to i dzielnie sunęło naprzód zostawiając za sobą mokry śluzowy ślad. Osiem…. Pod stworzeniem przesuwały się kolejne brązowe płyty, niektóre ostro zakończone i poszarpane , niektóre gładkie jak lód. Sprawiały wrażenie jakby były rozdzielone, jakby nie tworzyły wspólnej płaszczyzny, całości. Ale jednak dało się po nich poruszać. Siedem…… Stworzenie sprytnie omijało kolejne pęknięcia i rozpadliny zbliżając się coraz bardziej do celu, do linii horyzontu gdzie czekało nieznane. Sześć…….. Zerwał się wiatr. Zaczął szarpać pobliskimi drzewami przypominającymi nieco ziemskie brzozy ale takimi jakby bardziej karłowatymi, zniekształconymi. Piach smagał wszystko wokół, układał się w wydmy. Pięć…. Zerwane liście poszybowały w górę, oblepiając czułki stworzenia oraz wpadając w rozpadliny brązowej powierzchni roztaczającej się aż po horyzont. Cztery…. Wiatr ucichł. Stworzenie powolnym ruchem oczyściło się z liści, zakręciło głową i ruszyło dalej. Cel był już bliski. Trzy…. Horyzont rysował się już bardzo wyraźnie. Jako ostra niebieska krawędź urwiska. Za nim w oddali kłębiła się feeria kolorów z dominantą zieleni . Jednak trudno było określić co tam jest. Wszystko delikatnie falowało i pływało w nienaturalnym pląsie rozedrganej atmosfery. Dwa… Stworzenie stanęło na krawędzi niebieskiego horyzontu. W lewo i prawo ciągnął się on aż do granic zasięgu wzroku kończąc się po obu stronach dwoma potężnymi wzniesieniami. W dół prowadziła ekstremalnie stroma droga, gładka jak lód i połyskująca w świetle dwóch pobliskich słońc. Stworzenie delikatnie przesunęło się do przodu… Jeden…. Ślimak spadł z krawędzi drewnianego domku i stoczył się po niebieskiej zjeżdżalni upadając w trawę przy dwóch świecących dość mocno lampkach solarnych, tuż przy nodze bruneta. Brunet spojrzał na drewniany domek którego część brązowych desek zdążyła już wypłowieć i zamyślił się. - Trzeba będzie coś z tym zrobić bo się niedługo rozsypie – pomyślał, podniósł ślimaka i wyrzucił go przez płot na zewnątrz w miejsce gdzie nikt nie mógł go rozdeptać. - Ślimak … - szepnął do siebie brunet. Skojarzył, że dawno nie zerkał na ten obiekt w teleskopie. Zwłaszcza w dużym teleskopie. - Czas odkurzyć szesnastkę, zbyt długo nie patrzyła w stronę DSów – zdecydował brunet. W ostatnim czasie koncentrował się głównie na astrofoto słonecznym, również z użyciem dużego dobsona. - Nadszedł czas, żeby wykorzystać Cię do tego do czego zostałeś stworzony – wymruczał i ruszył w stronę domu. Po głowie kołatały mu się myśli . Czy będzie pogoda? Czy będę miał czas? Czy znów ktoś nie rozwali mi planów na wieczór? Czy uda mi się zmobilizować do obserwacji ?... Na te wszystkie pytania nie miał jednoznacznej odpowiedzi. Była środa, około godziny 17. Nad głową wisiała wizja kolejnego dnia w pracy. Zarywanie nocki w środku tygodnia z reguły nie jest najlepszym pomysłem. - Zobaczymy – pomyślał i podreptał w stronę pokoju żeby sprawdzić prognozę na wieczór. Prognoza na Sat24 pokazywała, że zbliża się dość spora dziura w chmurach. Zresztą od zachodu ciągnęły rozpogodzenia. - No dobra, trzeba się zmobilizować – mruknął pod nosem. - Widziałeś moją obrączkę – krzyknęła z drugiego pokoju brunetka - Leży na stole – odpowiedział brunet. – Czemu nie – pomyślał nagle i zdecydował się na następny obiekt. Kolejne podejście do oczywistej M57 i zdecydowanie trudniejszej IC1296. Na kanapie w salonie siedział syn bruneta – Bartek – i grał w jakiegoś tetrisa czy innego pegasusa. Brunet podszedł i zapytał: - W co grasz? - Nie przeszkadzaj tata, kieruję taką paszczą, zbieram takie kwadraciki i uciekam przed duszkami Brunet zerknął na konsolkę – Ta paszcza nazywa się Pac-Man – powiedział do Bartka - Aha, fajnie. Nie przeszkadzaj – rzucił Bartek nerwowo, zirytowany, że ktoś przeszkadza mu we wskoczeniu na kolejny level gry. Pac-Man – pomyślał brunet - To jest zdecydowanie dobry cel. Przy dość sporej jasności powinien być bez problemu widoczny w 16’’ Brunet był zmęczony. Był środek tygodnia. W pracy ogromne ciśnienie. W domu obowiązki. Nie szło mu ustalanie listy obserwacyjnej. Przynajmniej nie szło tak sprawnie jak zwykle. Ślimak, pierścionek, Pac-Man – to był dobry początek. Ale potrzebował jeszcze czwartej alternatywy – tak na wszelki wypadek. Żeby w nocy nie kombinować i po raz kolejny nie katować oklepanych obiektów. Wyszedł na zewnątrz i zaczął spacerować wokół domu. Było ciepło, wręcz gorąco biorąc pod uwagę, że był środek września. Przez ostatnie dwa miesiące padało niewiele, bardzo niewiele. Rośliny usychały. Tylko te podlewane trzymały się jako tako. Brunet podszedł do skalniaka. Iglaste trzymały się nieźle, wrzosy usychały a kępy irysów na boku zaczynały żółknąć. - Muszę je podlać bo na wiosnę nie będzie tych ładnych niebieskich kwiatków – pomyślał. – Irys… w sumie nie muszę czekać do wiosny żeby na niego popatrzeć. Ten na niebie jest równie piękny. Czwarta alternatywa pojawiła się planie obserwacji. Ślimak, Pierścień, Pac-Man, Irys. Całkiem niezła kombinacja – pomyślał brunet i po podlaniu skalniaka poszedł do domu. Dochodziła godzina 21. Brunet i brunetka zabrali dzieci do sypialni i położyli spać. Gdy brzdące leżały już w łóżkach zapadając w sen brunetka rzuciła: - Idę się wcześniej położyć, jestem już dziś wykończona. Brunet też był. Oj jak miło byłoby się już położyć do wyrka i zdrzemnąć. Na samą myśl o tym na twarzy bruneta pojawiał się ogromny uśmiech. Nadeszło zwątpienie… Brunet zerknął na smartfona i stronę sat24. Na razie pogoda była zacna ale od zachodu ciągnęła porcja solidnych chmur. Wyglądało na to, że za około godzinę dobra pogoda i gwieździste niebo będą jedynie wspomnieniem. - Uff… - odetchnął – będę mógł się zdrzemnąć. Jednak astronomiczna przyzwoitość toczyła zaciekły bój z lenistwem. Toczyła na tyle skutecznie, że brunet podniósł się powoli z fotela i z grymasem na twarzy powiedział do brunetki: - Wiesz, ja pójdę jeszcze chwilę poobserwować. Jest teraz godzinka pogody więc ją wykorzystam. Za parę dni Księżyc uniemożliwi jakiekolwiek obserwacje mgiełek więc to ostatnia szansa. Brunetka przytaknęła i położyła się spać. Brunet poczłapał do garażu i wyszedł tylnymi drzwiami na podwórko. Było już ciemno. Przy ulicy świeciły jeszcze lampy, na szczęście dom osłaniał skutecznie pole obserwacyjne. Po południowym horyzoncie w oddali snuły się niegroźne stratocumulusy. Droga Mleczna przecinała niebo wyraźną i nadzwyczaj jasną świetlistą wstęgą. Warunki były wyśmienite. I dodatkowo było bardzo ciepło. Ale prognoza wskazywała, że zostało tylko kilkadziesiąt minut do przyjścia fali chmur. Brunet, zachęcony pięknem nieba, wskoczył z powrotem do garażu i rozpoczął wynoszenie sprzętu na zewnątrz. - Może uda mi się chociaż złapać pierścionek – pomyślał rozkładając 16-calowego Dobsona Po 10 minutach setup był gotowy do obserwacji. Brunet wbiegł jeszcze na chwilę do domu, żeby zmniejszyć ogień na palniku na którym gotował się rosół i wyszedł na dwór. Na stanowisku obserwacyjnym dumnie stał szesnastocalowy Dobson na platformie paralaktycznej a obok na stoliku walizeczka z okularami i szkicownik z kompletem ołówków. - No to zaczynamy – mruknął do siebie brunet i skierował armatę w stronę lutni między betę i gammę gwiazdozbioru gdzie należy szukać M57 czyli popularnej Mgławicy Pierścień. Po wstępnym ustawieniu szukaczem ukazała się od razu w polu widzenia 14 milimetrowego okularu przy powiększeniu 129 razy. - Trochę mała – skrzywił się brunet i sięgnął po swój ulubiony okular czyli bardzo rzadkiego zooma Antares Speers Waler 5-8mm posiadającego 82 stopnie pola przy wszystkich ogniskowych. Przesunął się po całym zakresie i zatrzymał się na 6mm przy powiększeniu 300 razy. Obraz M57 był tutaj najlepiej skontrastowany nie tracąc znacznie na swojej jasności. Kolejne minuty spędził na adaptacji. Na obwodzie mgławicy pojawiały się nieregularności pierścienia aż po kilkunastu minutach zaczęła błyskać gwiazdka centralna mgławicy o jasności 14,5mag. Warunki były wyśmienite. Brunet założył przepaskę na prawe oko którym prowadził obserwacje i odpalił Sky Safari na smartfonie żeby dokładnie określić położenie IC1296. Droga do tej słabiutkiej galaktyczki była prosta i oczywista. Brunet ściągnął przepaskę i wrócił do okularu. Skierował swój wzrok w stronę IC-ka i…. nie zobaczył nic. Podobną historię przerabiał już z 12 calowym dobsem jakiś rok temu. Tyle że wtedy próba obserwacji tego trudnego obiektu zakończyła się fiaskiem. Dziś warunki były idealne – Lutnia prawie w zenicie, doskonała przejrzystość, stabilna atmosfera, duży zasięg NELM. Nie mogło się nie udać… Cierpliwości, bądź cierpliwy – powtarzał do siebie brunet co chwila szturchając teleskop licząc, że mdła mgiełka pojawi się nagle i zacznie poruszać się wraz z pozostałymi obiektami. Ale nic się nie pokazywało. Mijały minuty. Brunet walczył wierząc w końcowy sukces. Po około 20 minutach, będąc już na granicy rezygnacji, nagle coś błysnęło w miejscu gdzie powinna być galaktyka. Taka ledwo widoczna rozmazana gwiazdka. Brunet się uśmiechnął. Gwiazdka znikła, aby po chwili znów mignąć. Brunet zaczął delikatnie krążyć teleskopem wokół tego obszaru. Z tła wyłoniła się bardzo delikatna subtelna poświata z minimalnie jaśniejszym jądrem. Udało się. Cierpliwość się opłaciła. Brunet jeszcze kilka razy szturchnął teleskop aby upewnić się co do trafności obserwacji. Później założył przepaskę na oko i sięgnął po szkicownik. Po powrocie do okularu galaktyczka wciąż tam była. - Adaptacja czyni cuda – szepnął brunet i zaczął szkicować, starając się jak najwierniej oddać wygląd M57 i jej bladej towarzyszki. Najtrudniejszy obiekt tego wieczoru został pokonany. Teraz pozostała śmietanka w postaci kilku bardzo jasnych mgławic z którymi duże lustra radzą sobie bez większych problemów. Brunet spojrzał w górę i skierował swój wzrok w stronę Cefeusza. Za wzrokiem podążył teleskop kierując się w rejon zajmowany przez Mgłąwicę Irys. Odnalezienie Irysa również nie jest trudne – leży na przedłużeniu linii tworzonej przez gwiazdy beta i gamma Cefeusza W wyciągu wylądował Nagler 22mm z filtrem Lumicon UHC. Już po kilkunastu sekundach brunet miał w polu widzenia jasną gwiazdę otoczoną subtelną mgiełką mgławicy. - Dobra, dołóżmy trochę powera – szepnął i przerzucił się na Antaresa Speers Walera 14mm co dało około 130 krotne powiększenie Tło się ściemniło i kontrast się poprawił. Mgławica przestała być jedynie mglistą poświatą i nabrała wyraźnie kwadratowego kształtu ukazując jednocześnie jaśniejsze i ciemniejsze pasma razem z jedną większą ciemniejszą „dziurą” po jednej stronie. Brunet postudiował mgławicę jeszcze kilka minut po czym sięgnął po szkicownik. Do północy pozostało 30 minut. Światła w wiosce bruneta zgasły zalewając całą okolicę mrokiem. Teraz już nic nie przeszkadzało w obserwacjach. Wszystko z wyjątkiem chmur, które miały nadciągnąć… ale nie nadciągnęły. Taki rozwój sytuacji trochę zdziwił bruneta. Założył więc opaskę na „obserwacyjne” oko i odpaliwszy smartfona zaczął studiować obrazy na sat24. Okazało się, że tuż przed centrum Polski wszystkie pasma chmur zaczęły się rozrywać i zanikać przedłużając możliwość obserwacji o kolejne godziny. - Może uda się zrealizować plan – pomyślał brunet. - Może wszystkie cztery alternatywy staną się realne. Nie tracą czasu skierował teleskop w stronę kolejnego obiektu – komputerowej buźki którą ktoś umieścił gdzieś w Kasjopei. W Naglerze 22mm z filtrem UHC Pac-Man pojawił się od razu jako jasna mgiełka o nieregularnym kształcie wypełniająca większość jednostopniowego pola widzenia. Po kilku minutach brunet wyraźnie zarejestrował kształt mgławicy przypominający głowę komputerowego stwora. Jednocześnie zaczęły wyraźnie odcinać się od mgławicy czarne pasma pyłu pochłaniające promieniowanie wodorowego obłoku. Studiując detale obiektu brunet szukał zwłaszcza jednej rzeczy – potężnej globuli Boka odcinającej się od jasnego tła mgławicy - Bingo – szepnął pod nosem po wypatrzeniu ciemnej plamki tuż obok ciemnych pasm pyłu. Pac-Man okazał się obiektem łatwym, lekkim i przyjemnym ale jednocześnie bardzo intrygującym. Brunet obiecał sobie, że jeszcze wróci do tego obszaru aby jeszcze dokładniej przeczesać meandry tej wodorowej chmury. Było już kilkanaście minut po północy kiedy brunet skierował teleskop nisko nad południowy horyzont żeby pogrzebać Wodnikowi w jego dzbanku. No w sumie to bardziej podrapać go po kostce w poszukiwaniu ślimaka. Mgławica znajdowała się już bardzo nisko bo zaledwie 15 stopni nad horyzontem dlatego brunet nie spodziewał się jakiś piorunujących widoków. - Będzie spoko jak zobaczę coś więcej niż wyblakniętą plamkę – mruknął. Chwilę pokrążył teleskopem po okolicy i po chwili Helisa wskoczyła mu w pole widzenia. - O kurczę, nie jest źle – powiedział do siebie. Mgławica była sporych rozmiarów owalem dobrze skontrastowanym przez filtr UHC. Po chwili, wokół centralnej ciemniejszej części mgławicy pojawiły się włókna i zgrubienia gazu układające się w charakterystyczny obraz oka. - Aż strach pomyśleć jak by wyglądała gdyby była wyżej – pomyślał brunet, po czym sięgnął po ołówki aby uwiecznić obraz ostatniego obiektu tego wieczoru. Gdy kończył szkicować, obraz mgławicy i pobliskich gwiazd zaczął słabnąć i zanikać. Zdziwiony podniósł głowę i rozejrzał się po niebie. Nadciągnęły chmury, z ponad dwugodzinnym opóźnieniem zaczęły zasnuwać niebo nad centralną Polską. Jednak nie zdołały zniweczyć planu bruneta. Nie musiał wybierać, wszystkie cztery alternatywy stały się osiągalne i zostały osiągnięte. - Czasem w życiu trafia się trochę farta – mruknął i zwinąwszy sprzęt poszedł do sypialni po drodze wyłączając prawie całkowicie wygotowany rosół. KONIEC …. budzik zadzwonił o 6:30. Zdecydowanie za szybko
  8. Pierwsze zdjęcie z wrześniowego zlotu w Zwardoniu, czyli M57, znana też jako Mgławica Pierścień. Robione tylko w oczekiwaniu na przejście Pelikana przez meridian, stąd tylko 9 klatek. Skala nie na mój teleskop, ale coś tam widać. Sam obiekt na tyle dobrze znany, że nie ma sensu się więcej o nim rozpisywać. HEQ5, TS APO 65Q, Canon 450D hyper-mod, 9x360s, ISO 800 Crop na pierścionek I na koniec wersja opisana Zauważyłem ostatnio, że teleskop daje dosyć dziwne jaśniejsze gwiazdki, nie wiem, czy to może być przez bród na soczewkach (i tak muszą już być wyczyszczone), czy to efekt wielu modyfikacji Canona.
  9. equinox 66/400 5x3min z guidingiem , flaty darki iso 1600 z canona 400d . Niestety świt mnie wypędził i tylko 5 klatek udało się zarejestrować.
  10. NGC 6720 czyli pospolicie M57 – jedna z najbardziej znanych mgławic planetarnych. Leży w gwiazdozbiorze Lutni. Jest drugą, po Mgławicy Hantle (M27), odkrytą mgławicą planetarną. Odkrył ją w styczniu 1779 roku francuski astronom z Tuluzy Antoine Darquier de Pellepoix. Kilka dni po nim mgławicę niezależnie odkrył Charles Messier podczas poszukiwania komet. W jego katalogu znalazła się 31 stycznia 1779. Obecnie przyjmuje się, że M57 znajduje się w odległości około 2,3 tys. lat świetlnych (ok 700 parseków) od Ziemi i zbliża się z prędkością 19,2 km/s. Wymiary obserwowane mgławicy wynoszą około 1,4 na 1,0 minut kątowych, co odpowiada wymiarom rzeczywistym ok. 1,9 na 1,3 roku świetlnego. Znając aktualne wymiary obserwowane i szybkość ekspansji wiek mgławicy można oszacować na około 6-8 tysięcy lat. Prędkość ekspansji mgławicy szacuje się na 20-30 km/s. Projekt był wieloetapowy i rozpoczął się dość niewinnie o czym można poczytać w tym wątku: http://astropolis.pl/topic/45048-idzie-lato-ii/ Wersja finalna prezentowana poniżej została uzyskana jako kompendium doświadczenia zebranego we wszystkich sesjach i materiału z tych ostatnich. Początkowy strach że klatki są przepalone okazał się przesadzony Ostatecznie LRGB to L 10x10min, 10x5min, RGB 6x8min, 3x5min Wyciągnięta słaba otoczka w L która mnie tak zafascynowała wtedy okazała się świecić w kanale B słabo w G i w ogóle nic w R. Ciekawe. Intensywne światło ultrafioletowe od gorącej centralnej gwiazdy jonizuje gaz. Kolor niebieski w centrum jest zjonizowanym helem, zewnętrzną cześć środka na kolorowym zdjęciu, to ten jasnobłękitny, jest poświatą z wodoru i tlenu, i na końcu kolor czerwonawy pierścienia zewnętrznego to kombinacja azotu i siarki. Dochodzi jeszcze ten uwidoczniony zewnętrzny pas materii - czyżby znowu hel bo kolor niebieski (?) C8N, NJP, ST2k
  11. Po Crescencie w szerokim kadrze jako moją zapowiedź lata przedstawiam obwarzanka; powiedzmy że drugi akord zapowiedzi na forum. Jasne to jest takie że nie wiem. Sesja bladym świtem czyli z rana. Zrobiłem 5min - fotony się wylewają, biała plama tylko Zrobiłem 2min - fotony się wylewają ...a niebo coraz jaśniejsze Zrobiłem 1min - no dalej za jasne ! Kurcze nie ma czasu lecimy 30s i niech się dzieje co chce najwyżej wyrzucę 15x30s L ufffffff... Z pozdrowieniami dla wessela
  12. Niby dobson nie bardzo nadaje sie do DSów. Rotacja pola powoduje, że długie ekspozycje odpadają. Ale przy dużej światlosile, wyborze odpowiednio jasnego obiektu i wielu krótkich ekspozycjach ...postanowiliśmy spróbować. Gliwicki oddział PTMA własnie wzbogacił się w SW 16" GoTo. Spora światlosiła 4,5 dawała jakąs nadzieję! Zaczęliśmy z kolegą w sierpniu od najjaśniejszych planetarek" M57 i M27. M57: 34 x 10 sek. M27: 21 x 15 sek. Oczywiście okspozycji zrobiliśmy dużo więcej, ale tylko tyle udalo się wybrać takich na których gwiazdy były w miarę niepojechane.
  13. Wszystkie mazaje zrobiłem w ciągu poprzedniej doby, wykorzystując sprzęt z Obserwatorium w Zelowie. Endżoj:))) Szkic 1. Serce Karola. Czarny cienkopis 0.5mm na białym papierze. Kolor gwiazdki dodany w GIMP'ie. Szkic 2. Mgławica Planetarna "Pierścień" & Majaczący sekundami Biały Karzeł (~15mag.) Węgiel na wiszerze i czarny cienkopis 0.5mm na białej kartce, inwersja z Gimp'a Zelów 19.05.2013, 2:00-2:35 Meade Lx200 ACF 12"+ Baader MARK III Zoom Seeing: Antoniadi 4 Power: ~280x Szkic 3. Grupa Plam Słonecznych AR 1745 Ołówek i czarna kredka węglowa na białym papierze. Szkic 4. Protuberancja Słoneczna. Węgiel w kredce na białym kartonie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.