Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'Polecamy' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Astronomia i kosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomia teoretyczna
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Kosmonautyka
  • Obrazowanie kosmosu
    • Dyskusje o astrofotografii
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Obserwatoria i planetaria
    • Giełda i sklepy astronomiczne
  • Inne
    • Społeczność AP (Rozmowy o wszystkim)
    • Książki i aplikacje
    • Planeta Ziemia
    • INDI Forum Polska
  • Pogromcy Light Pollution Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów POMOCE
  • Klub Lunarystów O wszystkim
  • Klub Planeciarzy Forum
  • Klub Astro-Artystów Znalezione w sieci
  • Celestia Układ Słoneczny
  • Celestia Sprzęt
  • Celestia Katalog Messiera
  • Celestia Sprawy techniczne

Blogi

Brak wyników

Brak wyników

Kalendarze

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Klub Planeciarzy Wydarzenia

Kategorie

  • Astrofotografia - surowe klatki
  • Instrukcje Obsługi
  • Sterowniki
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Grupy produktów

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Kategorie

  • Astronomia Obserwacyjna
    • Teleskopy i akcesoria
    • Okulary i barlowy
    • Lornetki
  • Astrofotografia
    • Kamery CCD/CMOS
    • Akcesoria do Astrofotografii
    • Montaże i akcesoria
    • Złączki i adaptery
    • Obserwatoria i akcesoria
  • DIY i ATM
  • Książki i wydawnictwa
  • Inne
  • Archiwum

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Znaleziono 92 wyników

  1. Opinia powinna zawierać informacje o produkcie, który został zakupiony oraz w miarę możliwości wszystkie elementy robienia zakupów w tym sklepie (stopień skomplikowania procesu zakupowego, doradztwo, ocena obsługi, szybkość wysyłki, możliwość i skuteczność reklamacji). Opinie powinny dotyczyć konkretnych przypadków. Opisuj tylko swoje doświadczenia związane z konkretnym zakupem, nie publikuj komentarzy dotyczących zasłyszanych historii. Bez względu na to, czy opinia jest pozytywna czy negatywna – dodaj ją. Każda recenzja, opisująca prawdziwą sytuację jest bezcenna dla pozostałych kupujących. ______________________________________________________ W tym temacie oceniamy zakupy w sklepie Teleskopy.pl.
  2. Adam_Jesion

    Polecamy Jednoklatkowce

    Wczoraj pogody miałem na zaledwie 2 klatki. Na początku chciałem zobaczyć, jak zaprezentuje się na mojej matrycy M104. Okazuje się, że jest dosyć duża, ale niestety - w tym roku już za późno. Schodzi poniżej 20 stopni na horyzontem, co powoduje, że FWHM spada mi do 3-4 pikseli (przy max 1,5 w zenicie). Gdyby mieć taki poziom ostrości przy M104 pojawiłby się piękny detal, m.in. pas pyłowy. Teraz jest kisiel... ale... w ramach promocji "wrzucajmy wszystko, co robimy" załączam. Zawsze to jakaś odmiana od pięknych, wychuchanych zdjęć. Poza tym, jednoklatkowce mają coś w sobie Dodatkowo zapuściłem sesję 10 klatek po 600 min z NGC5985 i koleżanek okolicznych. Tu też nie miałem szczęścia, bo tylko jedna klatka wyszła ok - reszta bez kontrastu. Coś nasunęło mi się na niebo. Wrzucam też przykład, jak wygląda bardzo dobre niebo w porównaniu z "gorszym". Leci kontrast mimo, że sama ostrość była bardzo dobra. Zachęcam do wrzucania na forum swoich prób.
  3. Tak mnie wzięło na robienie zdjęć jak najtańszym kosztem. Mam nadzieję, że pozostali forumowicze podziela się podobnymi doświadczeniami Canon + statyw + obiektyw Sigma Jowisz
  4. Opinia powinna zawierać informacje o produkcie, który został zakupiony oraz w miarę możliwości wszystkie elementy robienia zakupów w tym sklepie (stopień skomplikowania procesu zakupowego, doradztwo, ocena obsługi, szybkość wysyłki, możliwość i skuteczność reklamacji). Opinie powinny dotyczyć konkretnych przypadków. Opisuj tylko swoje doświadczenia związane z konkretnym zakupem, nie publikuj komentarzy dotyczących zasłyszanych historii. Bez względu na to, czy opinia jest pozytywna czy negatywna – dodaj ją. Każda recenzja, opisująca prawdziwą sytuację jest bezcenna dla pozostałych kupujących. ______________________________________________________ W tym temacie oceniamy zakupy w sklepie Astrokrak. http://astrokrak.pl
  5. Opinia powinna zawierać informacje o produkcie, który został zakupiony oraz w miarę możliwości wszystkie elementy robienia zakupów w tym sklepie (stopień skomplikowania procesu zakupowego, doradztwo, ocena obsługi, szybkość wysyłki, możliwość i skuteczność reklamacji). Opinie powinny dotyczyć konkretnych przypadków. Opisuj tylko swoje doświadczenia związane z konkretnym zakupem, nie publikuj komentarzy dotyczących zasłyszanych historii. Bez względu na to, czy opinia jest pozytywna czy negatywna – dodaj ją. Każda recenzja, opisująca prawdziwą sytuację jest bezcenna dla pozostałych kupujących. ______________________________________________________ W tym temacie oceniamy zakupy w sklepie Astrozakupy. https://www.astrozakupy.pl
  6. *Wojtek*

    Polecamy Słońce w H-α

    Zgodnie z zapowiedzią otwieram nowy wątek, w którym będę umieszczać przede wszystkim zdjęcia, wykonane zestawem: Lunt Etalon 35mm Double Stack + B600,TS Individual ED 70/420 2", Barlow 2x, EQ2, CCD Chameleon Mono, FireCapture 2.1, RegiStax 6, Microsoft ICE, Corel PaintShop Pro X5. Kilka informacji czy warto było robić przesiadkę na TS Individual ED 70/420 2". Warto, po pierwsze wizualnie Słońce jest większe i wyraźniejsze niż w refraktorze Mini Lunta. Po drugie ostrzenie wyciągiem jest o wiele bardziej komfortowe i dokładniejsze. O to pierwsze fotki:
  7. Opinia powinna zawierać informacje o produkcie, który został zakupiony oraz w miarę możliwości wszystkie elementy robienia zakupów w tym sklepie (stopień skomplikowania procesu zakupowego, doradztwo, ocena obsługi, szybkość wysyłki, możliwość i skuteczność reklamacji). Opinie powinny dotyczyć konkretnych przypadków. Opisuj tylko swoje doświadczenia związane z konkretnym zakupem, nie publikuj komentarzy dotyczących zasłyszanych historii. Bez względu na to, czy opinia jest pozytywna czy negatywna – dodaj ją. Każda recenzja, opisująca prawdziwą sytuację jest bezcenna dla pozostałych kupujących. ______________________________________________________ W tym temacie oceniamy zakupy w sklepie Astroshop http://www.astroshop.pl
  8. Cześć W związku z propozycją Paethera oraz aprobatą wielu z Was wobec tego pomysłu, podjęłam próbę napisania artykułu o gwiazdach, które posiadają nietypowe kolory. Musze przyznać, że był to jeden z trudniejszych tematów, które opracowywałam. Jest to zagadnienie, nazwijmy to, niestandardowo zdefiniowane i mocno subiektywne, toteż znalezienie informacji w literaturze było nieproste. Pomocne okazały się wydania anglojęzyczne, do których na szczęście dostęp jest łatwy, dzięki e-bookom. Temat, nie ukrywam, bardzo przyjemny w odbiorze i ciekawy. Ale jest to jedynie namiastka, część artykułu, i wg mnie wymaga systematycznego rozwijania poprzez dopisywanie nowych "znalezisk". Proszę, dopisujcie przykłady gwiazdy, których Waszym zdaniem brakuje na tej liście, jak i również zwróćcie mi uwagę, jeśli w przygotowanym przeze mnie artykule są błędy lub nieścisłości. NIETYPOWE BARWY GWIAZD Zabarwienie gwiazd nie jest kwestią przypadkową, a jego wytłumaczenie oraz usystematyzowanie zawarte jest w diagramie Hertzsprunga-Russella. Obserwujemy gwiazdy białe oraz takie o różnym stopniu zabarwienia czerwonego, żółtego oraz niebieskiego. Oko ludzkie nie widzi gwiazd o barwie zielonej ani fioletowej. Jednak zdarzają się nieliczne wyjątki, a zielonkawy lub fiołkowy kolor widziany przez obserwatora jest wypadkową barw dwóch gwiazd układu podwójnego. Istnieje też możliwość, że nietypowe zabarwienie jest widoczne na skutek kontrastu pomiędzy pobliskimi gwiazdami. Np. gwiazda biała lub białoniebieska może wydawać się dla oka zielona, jeśli w jej bliskim otoczeniu znajdują się gwiazdy intensywnie pomarańczowe lub czerwone. Przyjrzyjmy się gwiazdom, u których obserwatorzy zauważają nietypową, rzadko spotykaną barwę, jak i również tym, których niebieski lub czerwony odcień przybiera skrajny stopień nasycenia. Zubeneschamali (konstelacja Wagi)- jedna z niewielu gwiazd widocznych gołym okiem, która ma zielonkawe zabarwienie. Jej typ widmowy to B8 V. Sugeruje on zatem, że gwiazda powinna być jasnobłękitna. Zubeneschamali jest zielonkawa, gdyż zawiera dwa skladniki: intensywnie błękitny i żółty i widoczna barwa jest czymś w rodzaju wypadkowej obu barw. Literatura podaje, że kolor Zubeneschamali jest zielonkawy lub bladoszmaragdowy Izar (Epsilion Boo)- gwiazda podwójna. Jej składowe to: pomarańczowa gwiazda typu widmowego K (2,5 magnitudo) oraz niebieskawa gwiazda typu A (4,6 magnitudo). Ten układ podwójny daje lekki efekt zielonkawej barwy. 24 Comae Berenices- jeden ze składników, 24 Com A jest jaśniejszy (5,1 magnitudo) i ma barwę pomarańczową (typ K2 III), a drugi, 24 Com B jest mniej jasny (6,6 magnitudo), o barwie lekko błękitnawej (A7m). Oba składniki są blisko siebie Dzieli je odległość 20 sekund kątowych. Można je zatem bez trudu rozdzielić nawet przez niewielki teleskop. Kiedy dwie gwiazdy o różnych kolorach znajdują się względnie blisko siebie, mózg obserwatora zamiast dwóch osobnych gwiazd widzi jedną o barwie wypadkowej będącej w tym przypadku kolorem lekko zielonkawym. Delta Crv (SAO 157323)- bardzo interesujący przykład gwiazdy podwójnej, o znacznym oddaleniu składowych (są one odległe o 24 sekundy kątowe). Jaśniejsza z gwiazd, o 2,9 magnitudo ma barwę niebieską, a składnik mniej jasny, 8,5 magnitudo, ma barwę pomarańczową. Oglądając tę gwiazdę podwójną przez teleskop, bez można bez problemu zauważyć ogromny kontrast pomiędzy kolorami gwiazd składowych. Mniejsza z gwiazd jest widoczna nie jako pomarańczowa, ale jako fioletowa lub liliowa. Antares- gwiazda w konstelacji Skorpiona. Ma przepiękną ognisto-czerwoną barwę, która jest dobrze widoczna nieuzbrojonym okiem. Typ widowy Antares, to M1 Ib, a więc jest ona czerwonym nadolbrzymem. Jednak należy wiedzieć, że ma ona drugi składnik, Antares B, który jest gwiazdą niebieską o typie widmowym B2,5 V. Odległość między dwiema składowymi wynosi około 2,8 sekund kątowych. Jest to bardzo niewiele, i rozdział na składniki można dostrzec przy pomocy większego teleskopu (>6''). I być może na skutek kontrastu, a możliwe, że z racji dostrzegania przez oko ludzkie fuzji barw obu gwiazd, wielu obserwatorów określa kolor Antares B jako zielonkawy. Sarin- w gwiazdozbiorze Herkulesa. Typ widmowy A3 IV sugerowałby biało-błękitną barwę. Jednak bardzo nietypowy i zaskakujący jest fakt, iż Sarin jest opisywany przez obserwatorów w pełnym przedziale barw, a między innymi: zielonkawa, bladofiołkowa, zielona, popielato-biała, bladożółta, zielonkawo-niebieska, lazurowa, żółta, a nawet fioletowa. Jaki kolor Wy widzicie? 54 Hya- gwiazda podwójna z konstelacji Węża Wodnego. Separacja składników wynosi 8,5 sekund kątowych, wiec jest wystarczająca do zaobserwowania rozdziału przy pomocy niewielkiego teleskopu. Zabarwienie gwiazd 54 Hya jest żółte: jeden ze składników jest blado, drugi intensywnie żółty. Rasalgethi (alfa Her)- gwiazda podwójna w konstelacji Herkulesa. Cudowny kontrast pomiędzy barwami składników, ciemniejsza gwiazda (5,4 magnitudo) jest widoczna jako błękitnawo zielona, a jaśniejsza (3,5 magnitudo) jest pomarańczowa. Ro Cap- gwiazda podwójna z konstelacji Koziorożca. Kontrastowo zabarwione składowe, z których jedna jest żółta, a druga sprawia wrażenie lekko fioletowawej. Gwiazdy czerwone o wysokim wskaźniku barwy: VY Uma- gwiazda węglowa o wyjątkowej ciemnopomarańczowej barwie. Jej wielkość gwiazdowa wynosi blisko 6 magnitudo, a wskaźnik barwy 2,40. Typ widmowy to C5 II X Cnc- gwiazda węglowa w gwiadozbiorze Raka. Jest ona gwiazdą zmienną (jak wszystkie gwiazdy węglowe), a jej jasność waha się w przedziale 5,7- 6,9 magnitudo. Posiada głęboki ceglasty, pomarańczowo-czerwony kolor. T Lyr- gwiazda węglowa w konstelacji Lutni. Posiada wybitnie wysoki wskaźnik barwy (3,5), a kolor gwiazdy jest ciemno pomarańczowy, niekiedy też określany jako rubinowy. T Lyrae jest gwiazdą zmienną i jej jasność zmienia się w zakresie 7,5-9,8 magnitudo. La Superba (YCnV)- gwiazda węglowa w konstelacji Psów Gończych. Można ją zobaczyć nawet gołym okiem, ma jasność 5,5 magnitudo. Najjaśniejsza z gwiazd węglowych. Posiada bardzo wysoki wskaźnik barwy: 3,0. Typ widmowy C7 Iab, czyli jest czerwonym nadolbrzymem. W klasyfikacji Keenana-Morgana, typ C7 oznacza bardzo chłodną gwiazdę węglową o temperaturze powierzchni 3000K. Barwa La Superby jest pomarańczowo-czerwona, bardzo głeboka i jakby "matowa". Gwiazda nie wykazuje typowego dla wielu gwiazd migotania (choć jej jasność podlega okresowym zmianom, gdyż jest to gwiazda zmienna). Wyraźnie odznacza się swoim kolorem na tle reszty gwiazd. Gwiazdy węglowe zawierają wiele węgla, który jest w nich syntezowany na drodze fuzji termojądrowych. Na skutek działania prądów konwekcyjnych, węgiel (oraz jego związki) przemieszczają się do zewnętrznych partii atmosfery. Węglowa otoczka pochłania zielone i niebieskie światło, pozostawiając widoczne barwy cieplejsze, a więc czerwoną i pomarańczową. Gwiazdy węglowe są zazwyczaj ciemne i sprawiają wrażenie „zadymionych", „matowych”. Z racji, że wszystkie gwiazdy węglowe są zmienne, wykazują one spadki i wzrost jasności. W apogeum jasności, gwiazda węglowa jest mniej czerwona niż przy minimum jasności, kiedy to czerwień wyraźnie się pogłębia. Do gwiazd o pięknej ciemnoczerwonej barwie, ale nie będących gwiazdami węglowymi należą m.in. Ruby Star (119 Tau)- typ widmowy M2 Ib, wskaźnik barwy 2,05, maksimum jasności 4,3 magnitudo. Jasność ulega wahaniom o amplitudzie 0,3 magnitudo w cyklu 165-dniowym. Przepięknie kontrastuje z pobliską 120 Tau o niebieskiej barwie (typ widmowy B2) Inną czerwoną gwiazdą niewęglową jest Gwiazda Granat (SAO 33693, w konstelacji Cefeusza), typ widmowy M2 Ia, wskaźnik barwy 2,24, jasność waha się w przedziale 3,45- 5,1 magnitudo w cyklu 730-dniowym. Gwiazda ta jest widoczna gołym okiem, nawet na dość zanieczyszczonym miejskim niebie. Przez niewielki teleskop jest dobrze widać jej ciemnopomarańczową barwę. Wybrane gwiazdy typu widmowego O mające intensywnie błękitną barwę) : Naos- gwiazda z konstelacji Rufy. Jej wielkość gwiazdowa wynosi 2,2 magnitudo. Typ widmowy O5 sprawia, że Naos ma barwę wyraźnie niebieską (wskaźnik barwy -0,28). Jest widoczna z południa Polski, ale wznosi się zaledwie 1 stopień nad horyzont. Meissa (Lambda Orionis), typ widmowy O4, wskaźnik barwy wynosi -0,19. a Camelopardalis- gwiazda typu widmowego O9 Iab, najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Żyrafy, jej wielkość gwiazdowa wynosi 4,3 magnitudo. Regor- najjaśniejsza gwiazda konstelacji Żagla. Jej wielkość gwiazdowa wynosi 1,75 magnitudo. Regor jest układem szcześciokrotnym, w skład którego wchodzi m.in. gwiazda typu widmowego O9 oraz gwiazda Wolfa-Rayeta. W Wielkim Obłoku Magellana obecna jest niezwykła gwiazda typu widmowego O2V. Jest to gwiazda oznaczana jako BI 253 i należy do ciągu głównego. Jest ona najjaśniejszą, najmasywniejszą i jedną z najgorętszych gwiazd w swojej klasie jasności (V). Temperatura jej powierzchni wynosi 50.000K, a masa równa jest osiemdziesięciu masom Słońca. Źródło: "Urania" styczeń 1792, nr 1 Michael Inglis "A Field Guide to Deep-Sky Objects" Nale Monks "Go-to telescopes under suburban skies", str. 111-113 "Sky&Telescope" December 3, 2014
  9. WYBRANE NAJCIEKAWSZE GWIAZDY PODWÓJNE I WIELOKROTNE Gwiazdy podwójne (oraz wielokrotne) mogą mieć różną naturę. Istnieją takie, które znajdują się blisko siebie i łączą je wzajemne oddziaływania grawitacyjne. Są to tak zwane gwiazdy fizycznie podwójne. Innym rodzajem są gwiazdy podwójne, których wzajemne położenie sprawia wrażenie, jakby były one położone blisko siebie, jednak nie wiążą ich żadne sily grawitacyjne. Mówimy wówczas o gwiazdach podwójnych optycznie. Możliwa jest również taka gwiazda podwójna, której składników nie da się rozróżnić, nawet przy pomocy największych teleskopów. Jednak analiza widma spektroskopowego wskazuje na ich binarny charakter. Takie układy nazywamy gwiazdami spektroskopowo podwójnymi. Niniejsze opracowanie jest zestawieniem gwiazd podwójnych fizycznie lub optycznie, których właściwości pozwalają na obserwację przy użyciu teleskopów o różnych parametrach. Kompendium zawiera również adnotacje dotyczące typów widmowych oraz wskaźników barwy omawianych gwiazd, w zestawieniu z barwami, które są widziane przez obserwatorów. Jak się okaże, rzeczywiste kolory gwiazd nie zawsze pokrywają się z tym, co widzi i opisuje obserwator. W niektórych przypadkach obserwowane barwy są kwestią subiektywną i odmienną dla różnych obserwatorów. I LYRA (Lutnia) Zeta Lyrae (ζ Lyr) – klasyczny przykład układu podwójnego. Stopień separacji pomiędzy składowymi wynosi 44'' (sekundy kątowe). Wielkości gwiazdowe składników są równe 4,3m i 5,7m. Takie parametry układu (jasność oraz separacja) pozwalają na obserwację gwiazd składowych nawet przy pomocy niewielkiego teleskopu. Barwa widziana przez obserwatorów jest opisywana zwykle jako czerwona oraz niebieskawozielona. Beta Lyrae (β Lyr, Sheliak) – układ wielokrotny. Dwa ze składników tworzą układ zmienny zaćmieniowy. Znajdują się tak blisko siebie, że odkształcają się wzajemnie i nawet posiadają wspólną otoczkę. Jednak rozróżnienie składowych układu nie jest możliwe przy pomocy amatorskich teleskopów. Są one widoczne jako jedna gwiazda. Dla obserwatorów dostępne są tylko trzy pozostałe składniki: 6,7m (odległość od pierwszej opisanej pary wynosi 47''), 9,2m (separacja 69'') oraz 9,0m (separacja 86''). Epsilon Lyrae (ε Lyr) – ciekawy układ binarny, w którym każda z gwiazd składowych jest także podwójna. Gwiazdy ε1 oraz ε2 oddalone są od siebie o wielką odległość 3,5' (minut kątowych!) i możliwe jest rozróżnienie ich gołym okiem. Wielkości gwiazdowe obu składników są zbliżone i wynoszą 5,0m. Jak już wspomniano, są one również układami podwójnymi. Rozbicie ich na składowe jest możliwe przy użyciu większego teleskopu. Separacja dla gwiazd układu ε1 wynosi 2,5'' a dla ε2 2,4''. II BOOTES (Wolarz) Epsilon Bootis ( ε Boo, Izar) – gwiazda podwójna o niskim stopniu separacji wynoszącym zaledwie 2,9''. Oba składniki dość jasne: 2,5m i 4,9m. Barwa układu jest piękna: kontrastowa niebiesko-żółta. Ksi Bootis (ξ Boo) – gwiazda podwójna będąca jednocześnie gwiazdą zmienną. Z uwagi na niewielką odległość od ziemi (22 lata świetlne) pozorny dystans pomiędzy obiema składowymi układu podlega zmianom. Obecnie wynosi około 6,5''. Gwiazdy wchodzące w skład Ksi Bootis należą do typów widmowych G8 oraz K4. Pierwszy z nich (jaśniejszy: 4,7m) widziany jest jako żółty, a drugi (ciemniejszy: 7,0m) ma barwę pomarańczową. Pi Bootis (п Boo) – gwiazda podwójna o separacji 5,6'' i wielkościach gwiazdowych skladników: 4,5m oraz 5,9m i typach widmowych odpowiednio: B9 oraz A. Kolor obu gwiazd widzianych w okularze teleskopu, zbliżony jest do niebieskiego. III CEPHEUS (Cefeusz) Xi Cephei ( ξ Cep, Alkurhah) - gwiazda podwójna o separacji 7,8'' oraz wielkościach gwiazdowych składników: 4,4m i 6,5m. Wskaźniki barwy wynoszą odpowiednio: 0,38 oraz 0,52. Obserwowane zabarwienie gwiazd jest błękitne (dla obu składników). Delta Cephei (δ Cep) – gwiazda zarówno podwójna jak i zmienna. Ponadto jest głównym przedstawicielem gwiazd zmiennych typu cefeidy. Przedział zmian jasności to 3,6m- 4,4m. Drugi składni Delty Cephei jest znacznie ciemniejszy, Wykazuje jasność 7,5m. Stopień separacji między składowymi wynosi 41''. Gwiazdy bez problemu można dostrzec i rozróżnić nawet przez niewielki sprzęt. Widziane barwy układu są opisywane zwykle jako błękitna i żółta. Beta Cephei (β Cep, Alfirk) – bardzo dobrze widoczna gwiazda podwójna. Wielkość gwiazdowa jaśniejszej składowej wynosi 3,2 magnitudo. W odległości 13'' od niej znajduje się słabszy składnik (7,9m). Interesujący jest fakt, iż wskaźnik barwy (B-V) dla jaśniejszej z gwiazd wynosi -0,19, zaś dla ciemniejszej aż 3,50 (sic!). Jednak obserwatorzy opisują barwy układu jako białą i niebieskawą. IV GEMINI (Bliźnięta) Alfa Geminorum (α Gem, Kastor) – układ wielokrotny. Jest złożony z trzech par gwiazd, których sumaryczna, wypadkowa jasność wynosi 1,5m, a więc jest to gwiazda bardzo jasna i łatwo dostrzegalna. Nawiązując do symbolicznego kształtu, zarysu konstelacji, gwiazda Kastor stanowi głowę jednego z bliźniąt. Patrząc gołym okiem, bez problemu możemy stwierdzić, że Kastor wyraźnie różni się swym błękitnawym zabarwieniem od kontrastującego z nim pomarańczowego Polluksa. Przyglądając się Kastorowi przez niewielki teleskop, dostrzegamy, że składa się z dwóch gwiazd o jasności 1,9m i 3,0m przedzielonych dystansem zaledwie 4''. Dystans ten podlega cyklicznej zmianie. W zasięgu możliwości amatorskiego teleskopu znajduje się również gwiazda zmienna zaćmieniowa YY Gem (jej jasność waha się w zakresie 9,1m-9,7m z okresem 0,81 dnia). YY Gem jest położona w odległości 72'' od poprzednich dwóch składowych Kastora. Każdy z trzech składników jest układem spektroskopowo rozdzielnym. Delta Geminorum (δ Gem, Wasat) – gwiazda podwójna o stopniu separacji równym 6'' oraz wielkościach gwiazdowych składników układu: 3,5m i 8,2m. Jaśniejsza z gwiazd ma barwę jasnożółtą, a słabsza liliowo-różową. Eta Geminorum (η Gem, Tejat Prior, Propus)- wprawdzie jest to gwiazda rozdzielna spektroskopowo, zatem niemożliwa do rozdzielenia przy pomocy teleskopu (a jedyn ie na podstawie analizy widma spektroskopowego, co nie eży w zasięgu możliwości astronoma amatora), jednak jest warta uwagi ze względu na swój piękny złoty kolor. 38 Geminorum- gwiazda podwójna. Jaśniejszy składnik ma blisko 5 magnitudo, a słabszy zaledwie 10,5m. Separacja wynosi 7,6''. Niektórzy obserwatorzy opisują kolor gwiazd skałądowych jako bladożółty oraz szarawo-liliowy. Inni określają barwę drugiego, słabszego składnika jako lekko pomarańczowy albo nawet blado błękitny. V ORION (Orion) Beta Orionis (β Ori, Rigel) – błękitny olbrzym będący układem podwójnym. Gwiazda towarzysząca leży w odległości 9,5'' i ma jasność 6,7m. Jednak zaobserwowanie ciemniejszego składnika jest sporym wyzwaniem, gdyż niknie on w silnym blasku blisko położonej gwiazdy głównej. Rho Orionis (ρ Ori) – Gwiazda podwójna o jasności składowych 4,6m oraz 8,3m. Odległość jaka je dzieli jest równa 7''. Jaśniejszy składnik jest żółtopomarańczowy, a słabszy biały. Układ ten można obserwować przy użyciu niewielkiego sprzętu. Zeta Orionis (ζ Ori, Alnitak) – jedna z trzech gwiazd tworzących Pas Oriona. Jest układem potrójnym złożnym z gwiazdy białej, błękitnej oraz lekko czerwonawej. Składnik A jest układem spektroskopowo binarnym (dystans wynosi zaledwie 42 milisekund kątowych). Składowa B jest oddalona od składowej A o 2,4'', a składowa C od składowej A o 57''. Zatem ζ Ori może być wyzwaniem zarówno dla astronomów z najprostszym, jaki i nieco większym sprzętem. Jota Orionis (ι Ori, Hatsya) – gwiazda poczwórna. Jeden z widocznych składników układu należy do typu widmowego O9, zaś drugi do B1. Odległość między nimi jest równa 14''. Składnik C zaliczamy do typu B8. Znajduje się on w odległości 11'' od składnika A. Czwarta, najciemniejsza składowa D (11m) jest oddalona od A o 49''. Lambda Orionis (λ Ori, Meissa) – położona w miejscu symbolicznej szyi Oriona. Jest gwiazdą podwójną o dość jasnych składnikach (3,7m i 5,6m), odległych od siebie o 4,4''. Jaśniejszy składnik Meissy to bardzo gorąca gwiazda niezwykle rzadkiego typu widmowego O4, której wskaźnik barwy jest równy -0,19 i sugeruje mocno niebieskie zabarwienie. Słabsza składowa układu o typie widmowym B1 wykazuje wskaźnik barwy 0,0. Zatem, w rzeczywistości są to gwiazdy niebieska oraz biała. Ale część obserwatorów widzi je jako lekko żółtą i fioletowawą lub białą i fiołkową. Jaki kolor Ty widzisz? Teta Orionis (θ Ori, Trapezium) – układ poczwórny zlokalizowany w centrum Wielkiej Mgławicy Oriona (M42). Są to bardzo młode gwiazdy uformowane z materii mgławicowej. Tak naprawdę Trapez jest gromadą otwartą złożoną z wielu gwiazd, jednak wspomniane cztery są najjaśniejszymi punktami obiektu. Gwiazdy składowe mają kolor białawy, żółtawy oraz błękitny, ale spora grupa obserwatorów określa je jako: białawy, lekko liliowy, granatowy oraz czerwony. Jest to prawdopodobnie efekt oddziaływania mgławicy na obserwowane zabarwienia gwiazd. Delta Orionis (δ Ori, Mintaka) – Jedna z gwiazd Pasu Oriona. Gwiazda podwójna. Jaśniejszy ze składników jest układem podwójnym zaćmieniowym spektroskopowo rozdzielnym. Składnik jaśniejszy (2,4m) należy do gorących niebieskich gwiazd typu widmowego O9,5 II. Jej wskaźnik barwy to -0,03. Ciemniejszy komponent Mintaki (7m) jest oddalony od gwiazdy głównej o 52''. Zatem obserwacja tego układu binarnego nie powinna przysparzać trudności. VI CANIS MAJORIS (Wielki Pies) Eta Canis Majois ( η Cma) – Gwiazda podwójna optycznie, bez wzajemnych powiązań grawitacyjnych. Jaśniejszy ze składników należy do typu widmowego B5 Ia i jest błękitnym nadolbrzymem. Jego wielkość gwiazdowa wynosi 4,5m, a wskaźnik barwy -0,08. W odległości 169'' od gwiazdy głównej znajduje się drugi, ciemniejszy składnik o jasności 6,8m, należący do typu widmowego AO i będący gwiazdą ciągu głównego. Epsilon Canis Majoris ( ε Cma) – gwiazda podwójna. Jaśniejsza składowa należy do typu widmowego B2 II i wykazuje wielkość gwiazdową 1,5 magnitudo. W odległości 7,5'' znajduje się drugi, ciemniejszy składnik (8m). Optyczne rozdzielenie obu gwiazd jest dość trudne z uwagi na wysoką jasność głównej składowej. Słabsza gwiazda ginie w jej poświacie. Z tego powodu również problemem jest precyzyjne określenie typu widmowego. Szacuje się, że mieści się on na granicy typów A oraz F. Z kolei jaśniejsza z gwiazd układu (typu B2) jest jednym z najsilniejszych znanych źródeł intensywnego promieniowania ultrafioletowego. 29 Canis Majoris- niebieski nadolbrzym typu widmowego O7. Jest gwiazdą o niskiej jasności. Główny składnik wykazuje 5 magnitudo, a drugi, ciemniejszy składnik układu zaledwie 6 magnitudo. Dystans pomiędzy gwiazdami to tylko 0,2''. Istnieje jeszcze jedna, ale bardzo ciemna składowa (10 magnitudo). Znajduje się w odległości 1'' od składnika głównego. 145 Canis Majoris (SAO 173349) – gwiazda podwójna złożona ze składników o podobnych jasnościach. Jaśniejszy wykazuje 4,8m i jest olbrzymem typu widmowego K4. Natomiast składnik słabszy zalicza się do typu A5 przy jasności 6,0 m. Separacja na poziomie 27'' pozwala na wizualne rozdzielenie sgwiazd nawet przy użyciu niewielkiego sprzętu. Jest to gwiazda podwójna optycznie, bez powiązań grawitacyjnych między składowymi. Obserwatorzy opisują barwy układu 145 CMa jako czerwony i niebieski. Z uwagi na swe osobliwe piękno oraz pewne podobieństwo do układu binarnego Albireo (z konstelacji Łabędzia), 145 CMa nazywany jest zwyczajowo „Zimowym Albireo”. A obserwatorzy z południowej półkuli mówią na niego „Południowym Albireo”. Co ciekawe, przy większych powiększeniach, barwy tracą swoją intensywność. VII DRACO (Smok) Nu Draconis (ν Dra, Kuma) – bardzo wdzięczny do obserwacji układ podwójny. Złożony jest z dwóch gwiazd o zbliżonych wielkościach gwiazdowych (4,9m), oddalonych od siebie o dużą odległość 62''. Wskaźniki barwy obu gwiazd także są podobne (ν1: 0,26 oraz ν2: 0,29). Warto również dodać, że ν2 jest gwiazdą spektroskopowo podwójną. Psi Draconis (φ Dra) - układ binarny złożony z gwiazd o podobnych jasnościach ( φ1 Dra: 4,9m oaz φ2 Dra: 6,1m). Separacja między gwiazdami wynosi 30''. φ1 Dra jest ciasnym układem podwójnym i prawdopodobnie posiada egzoplanetę. 16,17 Draconis- układ podwójny o wysokim stopniu separacji równym 90''. Obie gwiazdy składowe wykazują blisko 5,5 magnitudo i są gorącymi niebieskimi gwiazdami typu widmowego O, należącymi do ciągu głównego. 39 Draconis- gwiazda potrójna. Dwa ze składników nadają się do wizualnego rozdziału przy użyciu najprostszego sprzętu. Trzecia gwiazda, bardzo ciemna (8m) jest oddalona od najjaśniejszego ze składników o 4''. Jest to wyzwanie dla posiadaczy nieco większych teleskopów. Obserwatorzy oceniają barwę najsłabszej składowej jako lekko fiołkowo-czerwonawe. VIII CASSIOPEIA (Kasjopeja lub Kasjopea) Alpha Cassiopeiae (α Cas, Shedar) – pomarańczowy olbrzym typu widmowego K0. Jest urokliwą gwiazdą podwójną, której druga słabsza składowa także jest pomarańczową gwiazdą.. Choć jest ona nieco bardziej żółtawa od gwiazdy głównej. Oba obiekty przedzielone są odległością 70''. Jaśniejsza z gwiazd wykazuje jasność 2,2m, a ciemniejsza zaledwie 8,9. Spory dystans między obiektami sprawia, że gwiazda słabsza jest widoczna i nie ginie w silnym blasku jaśniejszej towarzyszki. Eta Cassiopeiae (η Cas, Achird)- układ podwójny, którego główny składnik η-Cas-A jest gwiazdą spektroskopowo rozdzielną. Jaśniejsza składowa układu fizycznie podwójnego należy do typu widmowego GO i jest gwiazdą ciągu głównego. Jej wielkość gwiazdowa to około 3,5m. W odległości 13'' położony jest słabszy składnik, η-Cas-B o jasności 7,5m. Jest sporo czerwieńszy, zalicza się do typu widmowego KO. Obserwatorzy opisują barwy układu η Cas A i B jako żółty i czerwonofioletowy lub złoto-fioletowy, lub nawet topazowo-granatowy. Mimo że gwiazdy składowe nie różnią się zbytnio typami widmowymi, obserwujemy duży kontrast barw gwiazd składowych. Efekt kontrastu jest mocno potęgowany z powodu dużej różnicy w jasnościach gwiazd. SAO 10937 i SAO 10938 – nieprzeciętna gwiazda podwójna o zachwycających i mocno kontrastujących ze sobą żółto-niebieskich barwach. Składnik A należy do typu widmowego G8 i jest żółtym olbrzymem o znacznym wskaźniku barwy 1,07 i jasności 5,9m. W odległości 15'' jest obecna ciemniejsza składowa o niewielkiej jasności 7,3 magnitudo, wskaźniku barwy 0,1 i należąca do typu widmowego A2 ciągu głównego. Sigma Casiopeiae (σ Cas)- gwiazda podwójna o niewielkim stopniu separacji, równym 3''. Złożona jest z dwóch składowych, z których jaśniejsza (o wielkości gwiazdowej 5m) należy do typu widmowego B1 ciągu głównego i jest gwiazdą błękitną. Ciemniejsza składowa (7magnitudo) zaliczana jest do typu B3 (również bardzo gorąca błękitna gwiazda). Istnieje wiele opinii na temat zabarwienia układu σ Cas widzianego przez teleskop. Najczęściej wymieniane barwy to: biało-czerwonawa i błękitna, jasnożółta i popielata, intensywnie błękitna i zielonkawa. A Ty jakie kolory widzisz? Iota Casiopeiae (ι Cas)- jest to gwiazda potrójna. Najjaśniejszy z jej składników (A) posiada jasność 4,7m, słabszy ( 6,9m, a najciemniejszy (C ) zaledwie 8,7m. Dystans pomiędzy A i B wynosi 2,7'', a pomiędzy A i C 7,4''. Typy widmowe poszczególnych gwiazd układu to: A5 (A), F5 ( , K1 (C ). Interesujący jest fakt, iż gwiazdy A i C widziane są jako białawe , a gwiazda B (o pośrednim typie widmowym) jako pomarańczowa. Dla części obserwatorów składnik C (o najpóźniejszym typie widmowym i wybitnie wysokim wskaźniku barwy 3,50) sprawia wrażenie lekko błękitnego lub liliowo-szarego. W rzeczywistości gwiazda jest czerwona. Ale wobec żółto-pomarańczowego koloru gwiazdy B, oraz przy swej względnie niskiej jasności, daje efekt wygasłej, słabej barwy purpurowej, o zimnym czereśniowo-fiołkowym odcieniu. Stąd skojarzenie bardziej z błękitem (i zimnymi kolorami) niż z czerwienią. IX LEPUS (Zając) Gamma Leporis (γ Lep) – gwiazda podwójna o dużym stopniu separacji składników równym 96''. Jaśniejsza składowa, to gwiazda ciągu głównego należąca do typu F7. Jej jasność wynosi 3,6m. Ciemniejsza składowa (6,2m) należy do typu widmowego K2 ciągu głównego, a więc jest pomarańczową chłodną gwiazdą. Obserwatorzy opisują zabarwienie γ Lep jako złotożółty i głęboko pomarańczowy. Zachwycający jest kontrast i intensywność obu kolorów. X ANDROMEDA (Andromeda) Gamma Andromedae (γ And) – gwiazda potrójna. Para γ1 i γ2 jest łatwa do rozdzielenia nawet przez niewielki teleskop. Separacja wynosi 9,7'', a wielkości gwiazdowe składowych to odpowiednio: 2,3m oraz 5,0m. Gwiazda γ1 należy do typu widmowego K3, a słabsza γ2 to gwiazda podwójna o bardzo niskim stopniu separacji (0,5'') i zbudowana jest z dwóch gwiazd ciągu głównego, γ2a: typu B9,5 o jasności 5,1m oraz ze słabszej gwiazdy γ2b: typu AO o jasności 6,3m. Układ binarny γ1 i γ2 widziany jest w barwach złotej i zielonkawej. Pi Andromedae (π And) – gwiazda podwójna o niskiej jasności składników: jaśniejsza wykazuje 4,4m, a słabsza zaledwie 8,6m. Ale wysoki stopień separacji równy 36'' sprawia, że obserwacja układu π And nie jest trudna. Kolor gwiazd jest błękitny i brudnożółtawy. GX Andromedae i GQ Andromedae (HIP 1475, Groombridge 34) – para słabych ciemnych gwiazd o wielkościach gwiazdowych GX And: 8,1m, oraz GQ And?: 9,7m. Obie gwiazdy oddalone są od siebie o 40''. Obserwatorzy oceniają ich barwę jako pomarańczową i czerwoną. XI ARIES (BARAN) 1 Arietis – gwiazda podwójna złozona z dwóch dość ciemnych składowych: 5,8m oraz 7,1m oddalonych od siebie o niewielką odległość 2,8''. Jaśniejszy składnik jest pomarańczowym olbrzymem typu widmowego K1, zaś składnik słabszy to biała gwiazda ciągu głównego typu A6. Obserwowane zabarwienie układu 1 Ari jest białe i zielonkawe. Inne źródła podają, iże jest to barwa żółtawa i błękitna. Lambda Arietis (λ Ari) – słaba gwiazda podwójna o jasności składników: 4,9m i 7,7m. Stopień rozdziału jest znaczny i wynosi 37''. Jaśniejszy składnik należy do ciągu głównego i jest gwiazda typu widmowego FO. Z kolei ciemniejsza z gwiazd jest nieco podobna do naszego Słońca. Jej typ widmowy to G1 V. Zabarwienie λ Ari określa się jako żółte i niebieskie. Gamma Arietis (γ Ari, Mesarthim) – gwiazda podwójna o porównywalnych jasnościach składników (4,6m i 4,7m). Dzieli je dystans 7,6''. Jaśniejszy składnik jest gwiazdą typu B9 ciągu głównego, zaś ta nieco ciemniejsza zalicza się do typuA1 i jest gwiazdą zmienną świecącą niesferycznie. Kontrast barw gwiazd układu γ And jest niski. Część obserwatorów pisze o barwie białawej dla obu. Niektórzy z kolei widzą lekkie, ledwie zauważalne zabarwienie żółte i błękitne. 30 Arietis (30 Ari) – układ podwójny o zbliżonych jasnościach (5,3m i 6,9m) oraz podobnych typach widmowych (F6 III i F4 V). Gwiazdy dzieli odległość 39''. Ich kolor jest żółtawy (dla obu gwiazd). A czy Ty widzisz choćby słaby kontrast lub różnicę między barwami składników? XII TRIANGULUM (Trójkąt) Iota Trianguli (ι Tri) – urocza gwiazda podwójna o wielkościach gwiazdowych 5,3m i 6,9m. Separacja jest niewielka i wynosi zaledwie 4''. Mimo nieszczególnych parametrów, urzeka silnym kontrastem intensywnych kolorów: żółtego i niebieskiego. Przy tak nieznacznym stopniu separacji, powstaje niezwykły efekt wzajemnego nachodzenia na siebie barw. XIII AURIGA (Woźnica) Omega Aurigae (ω Aur) – gwiazda podwójna złożona z jaśniejszego składnika (5,4m) typu widmowego A1 V o wskaźniku barwy 0,04 oraz z oddalonego o 5,4'' słabszego składnika (8,0 m) o wyraźnie pomarańczowej barwie i wskaźniku barwy 0,57. Obserwowane kolory układu to żółty i pomarańczowy. UU Aurigae (UU Aur) – wyjątkowa, bardzo piękna i nietypowa gwiazda podwójna zbudowana z dwóch gwiazd węglowych. Jasności gwiazd składowych wynoszą 5,4m oraz 10,4m. XIV CANCER (Rak) Iota Cancri (ι Cnc) – ukald binarny o bardzo kontrastowym zabarwieniu . Jaśniejszy składnik (4,2m) to gwiazda typu G8 i jest ona oddalona o sporą odległość 30'' od ciemniejszej składowej (6,6m) należącej do typu widmowego A. Kolory gwiazd to żółty i złoty. XV CAPRICORNUS (Koziorożec) Alpha Capricornus (α Cap) – układ optycznie podwójny (bez wiążących sił grawitacji). Komponent α1 Cap (Algedi) jest nadolbrzymem typu widmowego G3 o 4,5 magnitudo. Z kolei α2 Cap to olbrzym typu G6 i o jasności 3,8m. Dystans między gwiazdami wynosi 6''. Beta Capicorni (β Cap, Dabih) – układ podwójnym którego każdy ze składników jest gwiazdą wielokrotną. Składnik β1 jest jaśniejszy (3,2m) i jest oddalony o ogromną odległość od słabszej gwiazdy β2 (zaledwie 6,2m). Barwa układu opisywana jest jako żółtopomarańczowa i błękitna. XVI CYGNUS (Łabędź) Beta Cygni (β Cyg, Albireo) – złoto-niebieska, najpiękniejsza i najbardziej znana spośród gwiazd podwójnych. Łatwa do obserwacji nawet dla początkowych miłośników astronomii. Kolory gwiazd składowych tworzą niebywały kontrast. Jaśniejszy składnik (3,1m) zalicza się do typu widmowego K3 i cechuje się wysokim wskaźnikiem barwy 0,82. Z kolei ciemniejsza z gwiazd (5,1m) należy do ciągu głównego i jest gwiazdą typu B8 o wskaźniku barwy -0,09. Tak znaczna różnica wskaźników barwy przyczynia się do wysokiego kontrastu kolorów. 61 Cygni – wyjątkowa para gwiazd o porównywalnych jasnościach (5,2m i 6,1m) i podobnych typach widmowych (K5 i K7), obie należące do ciągu głównego. Stopień separacji jest znaczny, wyniosi 30'' i pozwala na obserwację układu nawet przez niewielki teleskop. Barwa określana jest przez obserwatorów jako czerwona i pomarańczowa. Warto wspomnieć, że podczas badań prowadzonych nad 61 Cygni, F.B. Bessel w 1812r. jako pierwszy odkrył zjawisko ruchu towarzysza wokół gwiazdy głównej i wynikający z tego fakt, iż obie gwiazdy składowe znajdują się fizycznie blisko siebie i są powiązane grawitacyjnie. Dla upamiętnienia wybitnego naukowca, 61 Cygni A nazwana została zwyczajowo Gwiazdą Bessela. XVII URSA MINOR (Mała Niedźwiedzica) Alfa Ursae Minoris (α UMi, Gwiazda Polarna, Polaris) – gwiazda podwójna o wielkiej różnicy jasności składników (2,0m i 8,8m). Mimo tak drastycznej różnicy, słabsza z gwiazd również jest widoczna i nie ginie w blasku jaśniejszej składowej. A to dzięki dość dużej separacji, wynoszącej 18,3''. Dla ciekawostki warto wspomnieć, że αUMi jest gwiazdą zmienną z grupy cefeid. Jej jasność waha się w przedziale 1,95m- 2,05m z okresem zmian blisko 4 doby. Jednak amplituda zmian systematycznie wygasa, co oznacza, że Polaris znajduje się w końcowym stadium swej zmienności. XVIII URSA MAIOR (Wielka Niedźwiedzica) Xi Ursae Maioris (ξ UMa)- interesująca gwiazda podwójna, której każdy ze składników jest układem wielokrotnym. Jaśniejszy komponent (4,3m) ma uśredniony wskaźnik barwy 0,51, a ciemniejszy (4,8m) posiada zbliżony wskaźnik barwy: 0,60. Obie gwiazdy dzieli niewielki dystans 1,8''. Kolor ξ UMa, który obserwują miłośnicy astronomii, określany jest przez nich jako żółty (dla obu składowych). 21 Ursae Maioris – ciasny układ podwójny (separacja 5,7''), ale za to cechujący się pięknym kontrastem barw żółtej i niebieskiej (pomimo niewielkiej różnicy wskaźników barwy: 0,22 i 0,13). Jaśniejsza gwiazda posiada wielkość gwiazdową 7,8m, a słabsza niewiele więcej: 8,8m. Mizar i Alkor – gwiazdy tworzące układ podwójny, oddalone od siebie o ogromną odległość 709'', choć mimo to powiązane ze sobą grawitacyjnie. Mizar złożony jest ze składników A i B, odległych od siebie o 14''. Mizar/Alkol jest pierwszym zbadanym i poznanym układem binarnym. Jest interesujący z uwagi na złożoność budowy. Kolor niczym szczególnym się nie wyróżnia; obie składowe są białe. XIX HERCULES (Herkules) Alpha Herculi (α Her, Rasalgethi)- gwiazda podwójna o jasności składowych 3,5m o 5,4m. Jaśniejszy składnik należy do typu widmowego M5, jest zimną, pomarańczową gwiazdą i ma wysoki wskaźnik barwy równy 1,3. Z kolei słabsza składowa, oddalona o 4,7'' jest biało-żółtym olbrzymem typu F8 i jego wskaźnik barwy wynosi 0,67. Zestawienie wspomnianych składników sprawia, że widzimy gwiazdy o intensywnych, mocno kontrastowych kolorach: pomarańczowym i zielonkawym. Kappa Heculi (κ Her) – układ podwójny o zbliżonej jasności składników: 5,3m oraz 6,5m. Gwiazda jaśniejsza ma wskaźnik barwy 0,92 m, a ciemniejsza 1,11 m. Separacja wynosi 28''. Zaobserwowano kolor żółty (dla obu gwiazd). Jednak po uważnej analizie można spostrzec, że ciemniejszy składnik jest jakby bardziej wygasły i brudno-żółty. XX CORVUS (Kruk) Delta Corvi (δ Cor, Algorab) – wyjątkowa para gwiazd. Składniki znacznie różnią się od siebie jasnością. Jaśniejszy z nich (3,1 m) jest widziany jako gwiazda lekko żółtawa (mimo wczesnego typu widmowego: B9). Z kolei ciemniejsza gwiazda należy do typu widmowego KO i jest oddalona od gwiazdy głównej o24''. Posiada ona przepiękną i niespotykaną barwę brudno-szarawo-fiołkową, przypominającą nieco kolor kwiatów pokrzyku wilczej jagody. XXI LEO (Lew) Gamma Leonis (γ Leo, Algieba) – ciekawy przykład układu binarnego o stopniu separacji 4.5'', którego dystans podlega powolnej, acz nieustannie postępującej zmianie. Gwiazdy są względnie jasne. Jaśniejsza składowa wykazuje 2,2m, a jej wskaźnik barwy to 1,20. Z kolei ciemniejsza z gwiazd ma 3,5 magnitudo, przy wskaźniku barwy 0,00. Obserwatorzy oceniają kolory układu jako pomarańczowe i żółte. Tau Leonis (τ Leo) – gwiazda podwójna o dość wysokim stopniu separacji wynoszącym 90''. Kontrast barw jest szczególny. Gwiazdy widziane są jako żółtozłota oraz niebieska, pomimo iż obie należą do tego samego typu widmowego G (G8 oraz G5). Za to wskaźniki barwy wiele wyjaśniają, różnią się od siebie znacznie: 1,01 i 0,35. Stąd tak silny kontrast. 83 Leonis - jest to gwiazda podwójna położona w pobliżu τ Leo. Możliwa jest obserwacja obu układów w jednym polu widzenia. 83 Leo to obiekt dość ciemny. Gwiazda jaśniejsza ma 6,6 magnitudo i należy do typu widmowego G7. Z kolei ciemniejszy składnik ma zaledwie 7,5 m i jest pomarańczową gwiazdą K4 ciągu głównego. Separacja między składnikami wynosi 29''. Kolor 83 Leo to żółty i pomarańczowy. XXII Monoceros (Jednorożec) Beta Monocerotis ( β Mon) – gwiazda poczwórna. Przy pomocy niewielkiego teleskopu, można rozróżnić trzy składniki. Ich jasności przedstawiają się następująco: 4,7m, 5,6m, 5,2m. Dystans wynosi 2,8'' oraz 7,3''. Barwa układu opisywana jest jako lekko błękitna. Dla wszystkich składników. Epsilon Monocerotis (ε Mon) – wdzięczny obiekt obserwacyjny dla niewielkich teleskopów. Jaśniejsza gwiazda (4,5m) leży w odległości 13'' od ciemniejszej składowej (6,7m). Gwiazda główna zalicza się do typu widmowego A5, a słabsza do F5. Ich wskaźniki barw to odpowiednio: 0,19 i 0,38. Łatwo na tej podstawie przewidzieć, że obserwowane kolory układu to żółty (dla obu gwiazd). Tak też jest w istocie. XXIII OPHIUCHUS (Wężownik) 61 Ophiuchi – słabe gwiazdy o zbliżonej jasności (6,2 oraz 6,6 magnitudo) oddalone o 20,6''. Obie gwiazdy zaliczają się do bardzo podobnych typów widmowych (AO i A1). Kolory, które można zaobserwować przez teleskop, to lekko błękitny oaz jasnożółty. XXIV PEGASUS (Pegaz) Epsilon Pegasi (ε Peg, Enif) – Gwiazda potrójna. Lecz przy pomocy niewielkiego teleskopu możemy odróżnić tylko dwa składniki. Jaśniejszy z nich ma wielkość gwiazdową 2,4m. Składnik słabszy jest ciemniejszy od gwiazdy głównej aż o 6 stopni magnitudo. Teoretycznie powinien ginąć w jasnym blasku drugiego składnika, ale chroni go przed tym wysoki stopień separacji, aż 143''. Gwiazda główna widoczna jest przez teleskop jako ciemnopomarańczowa, zaś jej towarzyszka jest bladoniebieska. XXV EQUULEUS (Źrebię) Gamma/6 Equulei – gwiazda potrójna. Składnik Gamma Equulei jest układem podwójnym. Jednak jej ciemniejszy komponent (11m), przy separacji 2'', staje się niewidoczny w blasku gwiazdy głównej (4,8 m). Z kolei trzeci składnik, 6 Equ (6,0 m) jest oddalony od Gamma Equ o 6' (sic!) i jest widoczny. Przy bardzo dobrych warunkach obserwacyjnych, gwiazdy można oddzielić gołym okiem. XXVI DELPHINUS (Delfin) Gamma Delphini (γ Del) – gwiazda podwójna o niespotykanej barwie żółtej i zielonej. Jaśniejsza składowa (4,5m) jest pomarańczową gwiazdą typu widmowego K1 i z wysokim wskaźnikiem barwy 1,04. Ciemniejszy komponent oddalony o 9,4'' jest białą gwiazdą typu A2 o wskaźniku barwy 0,48. Taka kombinacja typów widmowych oraz wskaźników barwy sprawia, że widzimy zabarwienie żółte oraz zielonkawe. XXVII PERSEUS Eta Persei (η Per, Miram) – zachwycający układ binarny o wysokim stopniu separacji równym 28''. Jaśniejsza składowa jest pomarańczowym olbrzymem typu widmowego K3 i o jasności 3,9m. Ciemniejszy składnik jest błękitną gwiazdą o niskiej jasności (8,5m). Obserwowane zabarwienie układu to złotawy i błękitny. Theta Persei (θ Per) – gwiazda podwójna o niskiej jasności, widziana przez teleskop jako złoto-niebieska. Składnik A jest jaśniejszy (4,1 m) i należy do typu F7 ciągu głównego. Jego wskaźnik barwy wynosi 0,51 i wcale nie sugeruje błękitnego koloru, jednak w zestawieniu z mocno pomarańczową gwiazdą typu M1, składową A widzimy jako niebieską, a bladą gwiazdę B (10 m) jako złotą. XXVIII SCORPIUS (Skorpion) Beta Scorpii (β Sco, Graffias) – gwiazda podwójna złożona z gwiazd β1Sco i β2Sco oddzielonych dystansem 14''. β1Sco jest gwiazdą podwójną spektroskopowo o jasności 2,6m. Jest błękitnym karłem ciągu głównego należącym do typu widmowego B0,5.Wskaźnik barwy -0,06 sugeruje niebieskie zabarwienie. Składowa β2Sco to również gwiazda ciągu głównego, należąca do typu B2 ze wskaźnikiem barwy -0,03. Jest ona nieco ciemniejsza od swojej towarzyszki (4,9 m). Oba składniki układu β Sco widziane są w barwach błękitnych. Nu Scorpii (ν Sco, Jabbah) – gwiazda wielokrotna. Dwa główne składniki oddalone są od siebie o 41''. Jaśniejszy wykazuje 4,3m. Jest on złożony z gwiazd typu B2. Ciemniejsza składowa (6,3 m) składa się z dwóch gwiazd późnego typu B przedzielonych dystansem niewielkim 2,4''. Obserwowany kolor układu ν Sco jest biały (dla obu składników). Ksi Scorpii (ξ Sco)- gwiazda podwójna, której jaśniejszy składnik (4,2m) należy do typu widmowego FV i jest oddalony o 7,6'' od ciemniejszego składnika (7,5m) należącego do typu G1 ciągu głównego. Kolor tego układu podwójnego opisywany jest m.in. jako żółty i ...szary (z archiwów strony „El portal de la astronomia”). XXIX LIBRA (Waga) Alpha Librae (α Lib, Zubenelgenubi) – gwiazda podwójna o wielkim stopniu separacji wynoszącym 230''. α1Lib jest ciemniejszą składową (5,2 m). należy do typu widmowego F3 ciągu głównego. Gwiazda α2Lib jest sporo jaśniejsza (2,8 m). Jest biała gwiazdą typu A3. Wizualnie barwy Alpha Librae oceniane są jako pomarańczowa i niebieska. XXX TAURUS (Byk) Phi Tauri (φ Tau) – ciemna para gwiazd o dużym stopniu rozdziału równym 52''. Cechuje się intensywną żółto-niebieską barwą. Jaśniejsza ze składowych układu ma zaledwie 5,0 magnitudo i jest pomarańczowym olbrzymem typu K1 o wysokim wskaźniku barwy 1,14. Słabsza z gwiazd ma 8,4 magnitudo oraz wskaźnik barwy wynoszący 0,85. Ale mimo to, w zestawieniu z mocno pomarańczową towarzyszką, widzimy ją jako błękitną. Theta Tauri (Θ Tau) – układ podwójny o wybitnie wysokim stopniu separacji wynoszącym 335''. Jest to jednak układ optycznie podwójny, obu gwiazd nie łącza siły grawitacji. Składowe można rozróżnić gołym okiem. Pozwala na to duża odległość między nimi oraz wysokie jasności gwiazd składowych (3,4 m oraz 3,8 m). Θ1Tau jest olbrzymem typu G7, a Θ2Tau olbrzymem typu A7. Przez teleskop widzimy parę Θ Tau w kolorach żółtym i białym. XXXI CANES VENATICI (Psy Gończe) Alpha Canum Venaticorum (α Cvn, Cor Caroli) – jedna z bardziej popularnych gwiazd podwójnych. Jest wdzięcznym obiektem obserwacyjnym. Składniki są dość jasne (2,9m i 5,8m) i oddalone od siebie o 19,4''. Widzimy zabarwienie niebiesko-białe i zielonkawe. XXXII VIRGO (Panna) Gamma Virginis (γ Vir, Porrima) – niezwykle interesujący przypadek gwiazdy podwójnej. Tym razem nie z uwagi na zestawienie barw, ale dzięki odległości gwiazd składowych, która jest w przypadku Porrimy zmienna. Gwiazdy o zbliżonych jasnościach (obie po 3,5 m) zmieniają dystans między sobą w cyklu 169-letnim w przedziale od 0,35 do 6''. Źródło: Andreas Schulz „Atlas Gwiazd” A, J. Dobrzyccy „Atlas nieba gwiaździstego”, 1997 „El portal de la astronomia” Richard Berry „Discover the stars” Mike Inglis „Astronomy of the Milky Way. Observer's Guide to the Northern Sky” http://users.compaqnet.be/doublestars/
  10. Kolejny dzień poszukiwań w projekcie Exoplanet Explorers. Ciągle dochodzą kolejne kandydatki (jest ich już 55!), ale przykuła moją uwagę jedna (nr 2), którą znalazłem 16 kwietnia 2017 roku. Postanowiłem wstawić ją na forum Zooniverse, aby inni dokonali jej analizy. No i coś mamy - kolejna kandydatka obiegającą czerwonego karła. Jednak jest to niezwykła kandydatka na planetę. Sonda Kepler wykryła ją podczas kampanii nr 4 w misji K2. Obiega gwiazdę o oznaczeniu EPIC 210693462 (o jasności 13.87 mag) leżącą w konstelacji Byka, w osi rektascensji równo z Plejadami, a w deklinacji - z Hiadami (można więc wyobrazić sobie, że tworzą taki trójkąt prostokątny na niebie). Spadek jasności na skutek tranzytu, wynosi 0.00145 magnitudo (niestety, niedostępne amatorsko). Na podstawie B-V gwiazdy można było określić jej promień, który wynosi 0.312 promienia Słońca. Łącząc te dane, możemy wyliczyć promień naszej potencjalnej planety pozasłonecznej: około 7.900 kilometrów, a więc niewiele większa od Ziemi i jest skalista! No ale o co chodzi - na podstawie okresu orbitalnego (31.39208 dnia) określono, że znajduje się idealnie w ekosferze. Wskaźnik ESI (Earth Similarity Index) wynosi aż 0.98! Użytkownik w EE o nicku Cabbink wyznaczył temperaturę na 309K (36°C) przyjmując istnienie atmosfery podobnej do ziemskiej oraz 282K (9°C), gdyby jej nie było. Dlatego, gdyby teraz potwierdzono istnienie tej planety, to zostałaby dopisana do listy planet nadających się do życia W związku z emocjonującym odkryciem, kandydatka została wpisana do najważniejszych znalezionych obiektów. Jest coraz bliżej! Autor grafiki: Courtesy of the ESO/M. Kornmesser
  11. W odzewie do statusu Adama, zaklada temat. Wszystko jak w temacie, co kto chce i jak to widzi. ZERO ograniczen.
  12. Równolegle do idei konkursu obróbki astrofotografii, dojrzewała idea konkursu teoretycznego. Kiedyś prowadziłem tego typu akcję dzięki czemu wyciągnąłem sporo wniosków jak to usprawnić, ułatwić i w ogóle stworzyć bardziej atrakcyjną formę. Wstępnie zaadaptowałem mój stary regulamin, poczyściłem dział i już za miesiąc jedziemy z tematem. Jakie są nowe założenia: Konkurs ściśle związany z forum, głównie z Celestią. Odpowiedzi na wszystkie pytania będzie można znaleźć właśnie u nas. Już trochę tej wiedzy się nazbierało, a w międzyczasie pojawi się więcej. Użycie systemu quizów. Poprzednio brałem na siebie zbieranie na priv odpowiedzi, sprawdzanie poprawności, liczenie punktów. Quizy robią to automatycznie więc to spore ułatwienie, również dla uczestników. Wszystko "podane na tacy" - wystarczy kliknąć parę razy. Podwójne rundy miesięczne. Poprzednio ludzie rezygnowali z konkursu w trakcie, bo przegapili jakiś etap. W nowej formie w każdym miesiącu będą dwie szanse, a pod uwagę będzie brany wynik jednej z nich (jeśli ktoś weźmie udział w obu to bierzemy lepszy). Forma quizowo-opisowa. Oprócz punktów za quiz, będzie można otrzymać dodatkowe punkty za przygotowanie własnego opracowania na wybrany teoretyczny temat, który opublikuje na Celestii. Ta część do przedyskutowania. Jeśli pojawią się lepsze nagrody, konkurs też będzie bardziej wymagający. Jeśli akcja pozostanie formą zabawy - ograniczymy się do quizów. Czas trwania. Tym razem forma półroczna. Runda finałowa w lipcu. Jeśli ktoś z laureatów będzie obecny i wyrazi taką chęć, wręczenie nagrody może odbyć się na wrześniowym zlocie. Grono prowadzące. Mam zapewnienie o pomocy od Bellatrix i LibMara, czyli osób, które sporo tutaj ciekawej wiedzy umieściły. Wstępny zarys regulaminu dostępny tutaj - http://astropolis.pl/topic/44037-celestiada-regulamin/ Zapraszam do dyskusji, może komuś przyjdzie coś ciekawego do głowy, co mi i kolegom moderatorom umknęło
  13. Istnieje wiele różnych klasyfikacji ciał niebieskich. Klasyfikacje te pozwalają astronomom na grupowanie obiektów ułatwiając kolejne badania i zwykły przepływ informacji między badaczami. Jednak nie wszystkie obiekty pozwalają się tak precyzyjnie "zaszufladkować". Sklasyfikowanie brązowych karłów nie jest łatwe. Są one zbyt masywne na planety, a zbyt małe, aby umieścić je w towarzystwie gwiazd, ale jednocześnie posiadają pewne cechy obu grup obiektów. Obecnie przyjmuje się, że każde ciało nie będące gwiazdą, o masie powyżej 13 mas Jowisza, jest brązowym karłem. Bywają czasami nazywane "nieudanymi gwiazdami" ponieważ są słabym, mało masywnym rodzeństwem pełnoprawnych gwiazd ale fascynują astronomów z różnych powodów. Ciągle jednak niewiele o nich wiemy. Co więcej, ten kosmiczny "dylemat" nie był pewny aż do 1995 roku gdy odkryto Gliese 229B - pierwszego potwierdzonego brązowego karła. BRĄZOWE KARŁY NIE SĄ BRĄZOWE, A BRĄZOWY NIE JEST KOLOREM „Oczywiste było, że potrzebny jest kolor opisujący te karły, który byłby między czerwonym i czarnym. Zaproponowałam kolor brązowy i Joe (Silk) protestował ponieważ brązowy nie jest kolorem ...” Dr Jill Turner W 1963 roku astronom Shiv Kumar z Uniwersytetu Virginia wysunął założenie, że ten sam proces grawitacyjnego kurczenia się, który formuje gwiazdy z obłoków pyłu i gazu, mógłby również ukształtować mniejsze obiekty. Zamiast płonących czerwonym, żółtym, niebieskim lub białym światłem w wyniku fuzji jądrowej, mogłyby być ogrzewane przez grawitacyjny kolaps. Teraz już wiemy na pewno, że takie obiekty istnieją. Nazywamy je brązowymi karłami, ale nie są w rzeczywistości brązowe. Więc jakiego są koloru? Określenie "brązowy karzeł" zostało wymyślone przez Dr Jill Tarter w 1975 roku do opisania tych hipotetycznych wówczas obiektów i okazało się popularniejsze niż inne ówczesne i późniejsze propozycje jak "podgwiazda", "karzeł podczerwony" czy "planetar". Od połowy lat 80-tych naukowcy intensywnie poszukiwali odpowiedzi na pytanie jak częstym są zjawiskiem o ile w ogóle istnieją. Trudność w obserwacji tych obiektów związana była z bardzo słabym światłem jakie emitują. Brązowy to nie kolor, nie dla astronomów. Gdy bierze się pod uwagę kolor gwiazdy, astronomowie mówią o długości fali światła emitowanego w największej ilości przez daną gwiazdę. Gwiazdy emitują światło o różnych długościach fal, ale nie mogą emitować brązowego. Dr Kenneth Brecher jest profesorem na Uniwersytecie Bostońskim oraz głównym badaczem projektu LITE. Jest to projekt, który wykorzystuje szereg eksperymentów, w celu zrozumienia jak ludzie postrzegają kolory. Brecher wykonał prezentację na spotkaniu American Astronomical Society o rzeczywistej barwie brązowych karłów. Problem polega na tym, że "kolor" brązowy i zbliżone do niego, są bardzo uzależnione od otoczenia w jakim się znajdują. Im ciemniejsze otoczenie tym bardziej skłaniamy się do wersji, że widzimy kolor pomarańczowy. Dlatego bardzo ciężko odwzorować, jaki kolor zobaczylibyśmy spoglądając z niewielkiej odległości na przeciętnego brązowego karła, ale posługując się popularnym kodem szesnastkowym, byłby to mniej więcej EB4B25 o wartości RGB: R-235, G-75, B-37. Wygląda bardziej na czerwonawy pomarańcz niż brąz. GWIEZDNE NIEWYPAŁY Przepis na przygotowanie brązowego karła rozpoczyna się tak samo jak przepis na gwiazdę. W największym skrócie, gwiazdy na ogół tworzą się kiedy mgławica pyłu i gazu jest z jakiegoś powodu zaburzona i zaczyna się zapadać. Obłoki takie zawierają w większości wodór i hel, lecz mogą też posiadać niewielkie ilości deuteru i litu. Po skondensowaniu, tworzy się obiekt wystarczająco masywny aby zapalić fuzję jądrową. Brązowe karły to obiekt jaki powstaje, kiedy ten proces się nie powiedzie, gdy protogwiazda nie uzyska wystarczającej masy do utrzymania syntezy jądrowej. Jak gorąca musi być protogwiazda aby podtrzymać fuzję jądrową? Około 10.000.000° Celsjusza, Ile do tego potrzeba masy? Około 75-80 razy więcej niż masa Jowisza. To powyższe to absolutne minimum potrzebne do stworzenia najmniejszych i najzimniejszych gwiazd. Każda gwiazda, która jest większa, gorętsza i jaśniejsza wymaga o wiele więcej materii. Z brązowymi karłami jest inaczej. Z jakiegoś powodu nie było wystarczająco dużo materii w danym obszarze, aby protogwiazda "zapaliła się". Pozostała po prostu kulą gazu, która przez pewien czas jest w stanie syntezować deuter. Ile potrzeba masy do zapoczątkowania reakcji syntezy deuteru? Około 13 razy więcej niż masa Jowisza. Temperatura brązowych karłów może być nawet bardzo zbliżona do temperatury "gwiezdnej", ale może również być porównywalna do temperatury "planetarnej" a ich masy również wahają się także między gwiazdami i gigantycznymi planetami gazowymi. Są one szczególnie interesujące dla naukowców, ponieważ mogą dostarczyć sporo wskazówek na temat procesów formowania się gwiazd. Brązowe karły i gazowe olbrzymy gazowe takie jak Jowisz są fizycznie zadziwiająco podobne. Główną różnicą jest temperatura. Brązowe karły mogą mieć temperatury zbliżone do 2000°C lub stosunkowo niskie, niewiele powyżej zera. W 2014 roku odkryto obiekt (WISE J085510.83-071442.5), którego temperatura wynosi od −48 do −13 °C jednak z powodu niewielkiej masy określany jest mianem "brązowego podkarła", może być również samotną planetą. Temperatura panująca na umownej powierzchni Jowisza czy Saturna schodzi poniżej -100°C. Taka różnica temperatury sprawia, że materia obu rodzajów obiektów zachowuje się w różny sposób. Na przykład woda pozostaje zwykle w postaci gazowej na brązowych karłach, a zamarza na gazowych gigantach. "BRĄZOWE" TYPY WIDMOWE Chociaż oznaczone jako "brązowe", podzielone są na klasy oparte na pasmach absorpcji w widmie. Wszystkie znane nam gwiazdy klasyfikujemy według typów widmowych. Główne typy widmowe od najgorętszych do najchłodniejszych to: O, B, A, F, G, K i M. Jednak czerwone karły stają się coraz chłodniejsze i nikną z czasem, aż jedyne światło jakie emitują ograniczy się do zakresu podczerwieni. Aby możliwa była ich klasyfikacja, astronomowie dodali typy widmowe L, T oraz Y. Typ M Temperatura 3500-2100 K. Bardzo zbliżone do czerwonych karłów, stanowią pewnego rodzaju połączenie między dwoma rodzajami obiektów. Czerwone karły na chłodniejszym końcu klasyfikacji uważa się brązowe karły i nazywane są "late-M dwarves". W widmie dominują linie absorpcyjne TiO, VO, H2O, CO. Ich barwę można określić jako brudną czerwień. Znamy ponad 300 takich obiektów. Typ L Temperatura 2100-1300 K. W tej klasie linie absorbcyjne tlenków są zastępowane przez wodorki (FeH, CrH, MgH, CaH) i silne linie metali alkaicznych. Gwiazdy w tej klasie są purpurowo-czerwone. Znamy ponad 1300 takich obiektów. Typ T Temperatura 1300-500 K. Tutaj widzimy silne linie CH4 i H2O oraz ekstremalnie szerokie Na I i K I. Znamy prawie 600 takich obiektów. Typ Y Temperatura poniżej 500 K. Najzimniejsza możliwa kategoria, która była zaledwie hipotetyczna, aż do niedawnych odkryć szeregu niezwykle ciekawych karłów. Obecnie 21 brązowych karłów zostało przypisanych do klasy Y. Nie wydzielają praktycznie żadnego światła więc fizycznie są najbliższe planetom. Dostrzeżenie tych obiektów było możliwe dzięki obserwacjom w zakresie podczerwieni przez teleskop WISE. Brązowy karzeł tuż po swoich narodzinach, przez stosunkowo niedługi czas (kilka milionów lat) jest w stanie syntezować deuter jednak cały czas stygnie. Dlatego też typ widmowy brązowego karła odzwierciedla jego wiek. Brązowe karły zwykle rozpoczynają żywot jako obiekty typu L i z biegiem czasu stygną stając się się obiektami kolejnych typów. NAJBLIŻSI SĄSIEDZI Źródełka: http://www.solstation.com/stars/pc10bd.htm http://www.universetoday.com/23247/if-brown-isnt-a-color-what-color-are-brown-dwarfs/ http://futurism.com/what-is-the-difference-between-brown-dwarfs-gas-giants-and-stars/ http://www.guide-to-the-universe.com/brown-dwarf-star.html http://www.csmonitor.com/Science/2015/0730/Are-brown-dwarfs-stars-or-planets-Check-their-auroras https://carnegiescience.edu/news/when-it-comes-brown-dwarfs-“how-far”-key-question http://w.astro.berkeley.edu/~basri/bdwarfs/SciAm-book.pdf Polecam szczególnie ostatni link. Wszystkie obrazki z dedykacją dla Hamala - miłośnika obrazków.
  14. Archiwum Polskiego APODa ma spory zapas materiałów, ale od dwóch tygodni nie dostaliśmy nic nowego. Jest to oczywiście wynik braku pogody i trochę ogórkowego sezonu, bo właściwie w DSach oprócz galaktyk za dużo obiektów nie mamy. Ale przecież są zdjęcia US, zjawisk, tranzytów i wiele innych. Jak zapewne zauważyliście wybór Jury jest bardzo szeroki. Czekamy na Twoje zgłoszenie. Warto spróbować, Polski APOD jest także widoczny na FB. Pokaż swoją pracę! Zapraszamy!
  15. Rozdziel Wszechświat (trzeba wejść na stronę Apoda i kliknąć, zgodnie z założeniem Kota Schrödingera - pojawi się albo żywy albo martwy) https://apod.nasa.gov/apod/ap170401.html
  16. Przetestuj nową kamerę ZWO ASI 071MC-C Test monochromatycznej ASI 1600MM-C jeszcze dobrze nie ostygł, a ja tu zaczynam kolejne "zamieszanie" na forum. Przed wami zapowiedź nowej akcji na Astropolis.pl - tym razem, trochę innej. Testy nie będą przeprowadzane tylko przeze mnie, ale zapraszam do zabawy także i Was. O co dokładnie chodzi? Tak się składa, że ZWO wprowadza na rynek nową kolorową kamerą z bardzo interesującą matrycą (znaną z Nikonów), co w połączeniu z bardzo dobrym chłodzeniem i świetną nisko szumową elektroniką musi dać bardzo dobry efekt. Przyznaję - kamer jeszcze nie testowałem, ale mając doświadczenia z poprzednimi wersjami jestem o nią spokojny - kupiłem je w ciemno. Od dawna czekałem na kolorową kamerę, która będzie miała na tyle dużą rozdzielczość, że da się zdjęcie zmniejszyć 2x i nadal będzie duże. W tym wypadku kamera ma 4944X3284 pikseli, czyli po zmniejszeniu będzie to prawie 2,5 tysiąca pikseli w poziomie. Sporo - prawda? Co to da? W takiej sytuacji mamy w zasadzie kamerę o pikselu ok. 9 mikronów, sprawności bliskiej mono, kolorową, ale tak, jakby nie miała maski Bayera. Do tego trzeba dodać ultra niski szum odczytu typowy dla CMOSa, 14 bitowy przetwornik i wg mnie mamy receptę na sukces. To trochę taki mój mały zakład z rzeczywistością. Obstawiam, że jest to kamera, która z czasem może zastąpić świetną QHY8L i DSLRy. Da zaletę prawdziwej kamery mono, ale w wersji kolorowej. Przyznacie - zakład jest mocny. Dlatego, żeby zwiększyć jakość tych informacji kamerę puszczę w obieg po forum. Przez wiele miesięcy (min. pół roku, a pewnie więcej - do 12 miesięcy) kamera będzie krążyć po użytkownikach, których razem ze mną wybierzecie. Osobiście będę chciał wytypować 5 osób, których opinia może dać nam bardzo wiele. Reszta dostanie kamery wg kolejności (zrobimy kalendarz). Zero formalności, zero procedur, zero faktur, zero umów. Wystarczy, że jesteś rozpoznawalnym użytkownikiem forum, a ja zaakceptuję twoją kandydaturę. Jak będą przebiegać testy? Nie wiem To wolna amerykanka. Róbmy fajne zdjęcia i opisujmy wrażenia (to oczywiście warunek - nawet, jeżeli recenzja będzie niepochlebna). W tym wątku czekam na propozycje, a także chętne osoby do przeprowadzenia takiej testowej sesji u siebie, ze swoim sprzętem. Pod tym linkiem możesz zaznaczyć termin, w którym chciałbyś testować kamerę. http://doodle.com/poll/vghs6huhe4bw8kfk Poniżej zapraszam do obejrzenia wideo z "unboxingiem" kamery oraz zapowiedzią akcji. Spis treści (w trakcie) - Dark Frame (300 s. temperatura -15C): http://astropolis.pl/topic/57916-akcja-spolecznosciowa-testy-nowej-kamery-zwo-asi-071mc-cool/?p=670704 - Rezerwacja terminu testów: http://astropolis.pl/topic/57916-akcja-spolecznosciowa-testy-nowej-kamery-zwo-asi-071mc-cool/?p=670810 - Księżyc - zdjęcie testowe Qbanos: http://astropolis.pl/topic/57916-akcja-spolecznosciowa-testy-nowej-kamery-zwo-asi-071mc-cool/?p=671586 - Recenzja i zdjęcie testowe Qbanos: http://astropolis.pl/topic/57916-akcja-spolecznosciowa-testy-nowej-kamery-zwo-asi-071mc-cool/page-6?do=findComment&comment=674020 - Zdjęcie testowe NGC 3628 (Tryplet Lwa) Adam_Jesion: http://astropolis.pl/topic/57916-akcja-spolecznosciowa-testy-nowej-kamery-zwo-asi-071mc-cool/?p=674097 - Zdjęcie M81 Adam_Jesion: http://astropolis.pl/topic/58318-galaktyki-w-okolicy-m81/ - Kometa Tuttle Giacobini Kresak Pav1007: http://astropolis.pl/topic/58444-tuttle-giacobini-kresak-rodos-asi071mc-c/ - Kometa C2015 V2 Johnson Pav1007: http://astropolis.pl/topic/58467-c2015-v2-johnson-rodos-asi071mc-c/ - Recenzja kamery od Pav1007: http://astropolis.pl/topic/58446-zwo-asi071mc-c-maly-test-kamery/ - Badanie amp-glow USB2 vs USB3 (Adam_Jesion): http://astropolis.pl/topic/57916-akcja-spolecznosciowa-testy-nowej-kamery-zwo-asi-071mc-cool/?p=678183 ...
  17. Witam, Dzisiaj na spotkaniu z PTMA Białystok rozmawiałem o najnowszym znalezisku, o którym opowiedziałem w tym wątku: http://astropolis.pl/topic/59163-pierscienie-planety-pozaslonecznej-pds-110-b-wrzesien-2017/ A więcej można przeczytać także w Scientific American: https://www.scientificamerican.com/article/newly-found-exoplanet-may-have-ring-system-dwarfing-saturn-rsquo-s/ Mowa tutaj o niedawno znalezionej planecie pozasłonecznej, która prawdopodobnie posiada pierścienie jeszcze większe od Saturna. W 2008 i 2011 roku zaobserwowano bliźniacze tranzyty, o podobnym przebiegu. Ponieważ zdarzają się one cyklicznie, kolejny powinien pojawić się w 2014 roku - niestety, nie zaobserwowano go. W tym czasie, gwiazda znajdowała się na niebie obok Słońca i nie mogła być obserwowana. Kolejna okazja wypada we wrześniu 2017 roku. A ponieważ dwa tranzyty nie wystarczą do potwierdzenia istnienia PDS 110 b, rusza ogólnoświatowa akcja obserwacyjna. Chciałbym w niej wziąć udział, jednak wymaga pewnych standardów od obserwatorów. Udane obserwacje zostałyby wpisane do artykułu, a więc wnosimy pewną cegiełkę w odkrywaniu egzoplanety. Trudno powiedzieć jak to wygląda z organizacją u nas. Z pewnością zagranicznych obserwatorów zajmujących się fotometrią jest więcej. Tranzyt wypada m.in. w czasie naszego zlotu StarParty i na pewno będę łapał przy dobrej pogodzie. Jaki jest cel zbiórki? Chodzi tutaj dokładnie o filtr fotometryczny "V" Johnsona. Jest to jedyny brakujący element, który wymaga mój zestaw obserwacyjny, aby móc połączyć obserwację razem z innymi. W PTMA uznaliśmy, że największe szanse powodzenia będą, jeśli zorganizuję w tym celu zbiórkę. Link: http://deltaoptical.pl/filtr-baader-planetarium-fotometryczny-v-125-2459440v,d1850.html Jaki jest plan działania? Uzbierać jak najwięcej materiału, ile się da. Przewidywany tranzyt ma miejsce między 5 a 23 września, ale może być odchyłek o kilka dni. W związku z tym, w każdą pogodną noc, między ~20 sierpnia a 30 września musi zostać przeprowadzona fotometria gwiazdy PDS 110. Znajduje się ona w konstelacji Oriona i jest widoczna w godzinach 2:30-4:00, w zależności również od momentu obserwacji (pod koniec września nawet 1:30-4:30). Transmisja online (i offline, potem byłby upload) z obserwacji byłaby dostępna w Internecie. Co potem? Po obserwacjach PDS 110, filtr na pewno byłby dalej wykorzystywany do przyszłych projektów obserwacyjnych. W końcu używa się go w fotometrii, a rejestrowanie tranzytów głównie na tym się opiera. Co prawda, da się obserwować je bez, jednak kalibracja do odpowiedniego systemu pozwala na nowe możliwości. Jeśli faktycznie zbiórka będzie sukcesem i ktoś dołoży więcej, po prostu przeprowadzę dodatkowe obserwacje za pomocą kilku dodatkowych filtrów fotometrycznych (np. z filtrem B mogę wyznaczyć jeszcze wskaźnik barwy). Link do zrzutki: https://zrzutka.pl/rnzvkg Konto jest aktualnie niezweryfikowane, ponieważ w weekendy nie dochodzą przelewy będące podstawą do zmiany statusu. A bez tego nie mogę dojść do kolejnego etapu weryfikacji. Dziękuję!
  18. Ważne i pilne. Jak pewnie zauważyliście, znowu mieliśmy problem z serwerem. Od jakiegoś czasu "przymierzam" się do przenosin na nowy serwer, ale czas zaczyna naglić, bo jak następnym razem padnie, to może już nie wstać. Odtwarzanie z backupów na nowym serwerze może zająć chwilę czasu, więc to nie może wchodzić w rachubę. Musimy temat ruszyć ASAP - zanim coś złego się wydarzy, a że mamy XXI wiek, to zacząłem bardzo poważnie rozważać przeniesienie Astropolis do chmury obliczeniowej. W związku z tym, szukam kogoś, kto mi w tej operacji pomoże (moja wiedza jest tu zbyt mała). Obawiam się, że to może nie być takie trywialne i będzie wymagało kilku przeróbek w obrębie serwisu (pewnie w kontekście baz danych). Oczywiście nie proszę o darmową przysługę. Zapłacę za pomoc. A może macie jakieś przemyślenia w temacie hostingu w dzisiejszych czasach? Albo jakiegoś znajomego, który się zajmuje takimi kwestiami?
  19. Astropolis na Facebooku jest już od ponad 5 lat, jednak przez prawie 2 lata fanpage stał odłogiem, a "najnowszym" wpisem była informacja o pogrzebie ś.p. Pawła Maksyma. Wiem, że nie każdy jest użytkownikiem Facebooka (prawda Hamal? ) i nie każdy go lubi, jednak dla mnie jest to narzędzie, które można wykorzystać do czegoś mało wartościowego ale i do czegoś fajnego. Dlatego pod koniec grudnia nieco odkurzyłem sprawę. Nie będzie tam żadnych cudów, większość wpisów to streszczenie czym żyje forum, podzielenie się fajnymi rzeczami, które tutaj się pojawiają. Strona jest widoczna również dla niezalogowanych na FB. Każdego zapraszam do zaglądania na fanpage, zalogowanych na FB do polubiania, udostępniania, komentowania (oczywiście jeśli w Waszej ocenie będzie tego warte). https://www.facebook.com/pages/Astropolispl/203833486743 Sugestie odnośnie funkcjonowania strony również będą bardzo cenne
  20. Czy zawiłą pajęczyną swoich decyzji można zmienić obraz świata? I co byśmy zrobili, gdybyśmy odkryli, że jest już na to za późno? Kim byśmy się stali, mając świadomość, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem przyszłości ludzkości jest jej upadek? Zbliżała się połowa XXII wieku, kiedy Anna została naczelnikiem więzienia w Nanterre. Tego samego więzienia, którym kiedyś zarządzał jej ojciec i w którego piwnicach jako dziecko spotkała tajemniczego człowieka. Jego jedno jedyne spojrzenie odcisnęło piętno na całym jej życiu. To spojrzenie zmieniło także życie wielu innych osób - tych żyjących na tym świecie, tych umierających wraz z naszą cywilizacją i tych, które przybyły z innych planet. Kim jest ten człowiek, który za swoją niezwykłość płaci wielką cenę? Czy dla niego też miało znaczenia spojrzenie małej dziewczynki? Odpowiedzi na te pytania są więcej niż zaskakujące. Minęło kilka miesięcy i proces wydawniczy właśnie dobiega końca. To była bardzo długa droga, często pod górę, ale udało się. Nieistotne jest już w zapowiedziach wydawniczych, a na banerze powyżej widzicie datę, po której książka trafi do sprzedaży: 3 grudnia tego roku. To już tylko nieco ponad dwa tygodnie Służę wszystkimi informacjami: Cena "okładkowa" książki to: 34zł. Od ceny okładkowej są oczywiście odstępstwa, często w dół, ale czasem i w górę. Każdy sprzedawca ustali swoją cenę. Jak widać na stronie zapowiedzi mojego Wydawcy, tutaj: http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=nieistotne,druk oraz w księgarni internetowej Wydawcy: http://zaczytani.pl/ksiazka/nieistotne,druk można ją u nich nabyć za 28zł (+przesyłka). (okładka jeszcze się nie wyświetla, bo pewnie plik jeszcze nie wrzucony do katalogu na serwerze. Jutro powinna być). Książka liczy 376 stron. Gdzie poza tym książka będzie dostępna? W pierwszej kolejności będzie właśnie na zaczytani.pl, co jest jak najbardziej zrozumiałe. W następnej kolejności będzie się pojawiać w kolejnych księgarniach internetowych. Kiedy (i czy) trafi na półki tych największych sieci księgarskich? Tego jeszcze nie wiem. Jestem debiutantem, i póki co nie mogę liczyć na to, że najbardziej znane sieci księgarskie już się o to zabijają, żeby mnie na półce postawić Wydawca oczywiście wysyła zapowiedź mojej książki i zaczyna jej promocję, więc wspólnie liczymy na jak największe zainteresowanie. Biorąc pod uwagę, że sci-fi debiutantów nadal jest w pewnej mierze rzadkością, okładka przyciąga wzrok, a opis wzbudza moim zdaniem ciekawość, mam szansę, że ktoś mnie w tym tłumie dostrzeże. Patrząc na ostatnie publikacje Novae Res, liczę, że w niedługim czasie moja książka pojawi się np. w sieci Matras w opcji wysyłkowej. No to teraz nieco szerzej o samej treści: Książka jest podzielona na 3 części, w których wydarzenia są odległe od siebie w czasie. Pierwsza historia jest otwarciem całości i wpływa na dwie kolejne. Każda część nosi też w sobie zaczątki oraz jawne i ukryte nawiązania do następnych. Taka konstrukcja pozwoliła mi ukazać całą historię z perspektywy mijających wieków, gdzie niektóre wydarzenia stały się legendami czy pogłoskami, inne zostały niemal zapomniane, a niektóre z nich trwają wiecznie. Opowieść zawiera również naukowe elementy, które są przełożone na refleksje bohaterów i wydarzenia w ich życiu. Są to nawiązania do teorii chaosu i efektu motyla oraz moja propozycja połączenia koncepcji sił rządzących światem: fatalizmu i determinizmu. Jest też trochę o sztucznej inteligencji i o nie inteligencji sztuczności Powieść poprowadzona jest na kilku płaszczyznach i będzie wymagała od Czytelnika głębszego zastanowienie się nad treścią. Mam nadzieję, że zaproszenie do refleksji sprawi Czytelnikom przyjemność i uruchomi pokłady wyobraźni. Pierwsza płaszczyzna to oczywiście same opisane w książce wydarzenia. Druga to to, co nie zostało napisane, ale zasugerowane, a więc wydarzenia, których będzie się można domyśleć i samemu dopowiedzieć sobie tę historię, odkryć jej pełnię. Trzecia płaszczyzna to nawiązania do tego, jaki kształt ma obecnie świat, dokąd zdaje się zmierzać, a także do tego, co działo się w przeszłości ludzkości. A czwarta płaszczyzna, to już moje osobiste przemyślenia i spostrzeżenia wynikłe z obserwacji pojedynczych charakterów i całych grup ludzi. Sądzę, że w większości będą się pokrywać z Waszymi spostrzeżeniami. Taką mam nadzieję. I w końcu: Jakie właściwie znaczenie ma tytuł książki? Po pierwsze: Jedna z głównych bohaterek otwiera całą tę zawiłą historię twierdząc, że to, co stanie się później jest nieistotne. Natomiast inna bohaterka zamyka historię słowami: "Wiem, że to już nieistotne...". Tak się jednak złożyło, że te nieistotne rzeczy miały wielkie znaczenie dla całej ludzkości. Po drugie: Nieistotne to gra słów. Nie-istotne. Nie będące istotami. Nieludzkie. Odnosi się to głównie do trzeciej części powieści. W tym miejscu jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim, którzy w jakiejkolwiek mierze przyczyniliście się do jej wydania. W szczególności mojemu Patronowi, Dariuszowi Szczecinie, oraz: Bogumił Bubniak, Jakub Łazęcki, Ewelina Bubniak, Patryk Koniecki, Ekolog, Przemek Owczarek, Paweł Rojewski, Rafał Glazer, Rafcio, dziki_rysio_997, Michał Kwieciak, Michał Gumowski, Blondas, Zbyszekzz, Piotr Ćwikliński, Robert Wesołowski, Loxley, Marek Setlak, Zbigniew Tkaczyk, Adam Kisielewicz, Dominika i Paweł Barszcz, Paweł Radomski, Krzysztof Zbroszczyk, Piotr Brych, Jakub Bartas, Michał Jarszak, Sawes1, Krzysztof Starczewski, a także Ci anonimowi wspierający, oraz Paether, który czuwa nad nad forum, a między innymi nad tym wątkiem, oraz Koledzy moderatorzy oraz każdy z Was, który kibicuje wydaniu książki i wspiera mnie dobrym słowem Wszystkie podarunki zacznę wysyłać jeszcze w tym tygodniu lub na samym początku następnego. Osoby, które otrzymają egzemplarz autorski dostaną go z kolejną przesyłką, gdy tylko ja otrzymam swoje autorskie egzemplarze, a tym czasem będą mogli zacząć od e-booka, a potem przesiąść się na "papier". DZIĘKUJĘ! Zapraszam i zachęcam Was serdecznie do przeczytania "Nieistotnego".
  21. Jednym z najbardziej popularnych "wyzwań" dla astronomów amatorów na świecie jest obserwacja wszystkich 110 obiektów Messiera za pomocą własnego sprzętu. Sam Messier nie korzystał z wybitnych warunków obserwacyjnych i używał teleskopów o ograniczonej zdolności optycznej - porównywalnych do nowoczesnych lornetek lub małych teleskopów. Jego ulubiony teleskop to achromatyczny 3,5-calowy refraktor z oczywistych względów pozbawiony jakichkolwiek warstw. W podobnych warunkach dzisiejszy 3-calowy refraktor jest wystarczający dla doświadczonego obserwatora, chociaż niektóre obiekty mogą sprawiać pewne trudności. Ogromna większość obiektów jest widoczna w lornetce 10x50 pod ciemnym niebem, chociaż wiele z nich będzie wymagać sporego wysiłku. Wszystkie 110 obiektów można zobaczyć bez większych trudności korzystając z apertury 4" i więcej. Każdego roku w okolicy marcowego nowiu miłośnicy astronomii wyruszają na obserwacje, aby spróbować zobaczyć jak najwięcej obiektów Messiera w ciągu jednej nocy. Maraton Messiera został zainicjowany w latach siedemdziesiątych XX wieku przez kilku miłośników z USA (w tym Toma Hoffeldera, Toma Reilanda i Dona Machholza) oraz jednego z hiszpańskich astronomów-amatorów. Pierwsza relacja z obserwacji wszystkich obiektów z katalogu w ciągu jednej nocy odnosi się do nocy z 23 na 24 marca 1985 roku, kiedy to Gerry Rattley z Dugas w Arizonie dokonał tego wyczynu. Około godziny później Rick Hull powtórzył ten sukces z miejscowości Anza w Kalifornii. W nocy z 20 na 21 marca 2004 roku Petra Saliger & Gernot Stenz za pomocą 4" refraktora na Teneryfie dokonali pierwszego "europejskiego" pełnego Maratonu. Gdzie i kiedy najlepiej? Tom Polakis zbadał możliwość przeprowadzenia Maratonu z wynikiem 110 obiektów Messiera w ciągu jednej nocy z różnych szerokości geograficznych. Wnioski oparł głównie na doświadczeniach uczestników Maratonów z USA (głównie All Arizona Messier Marathons), zbieranych przez wiele lat. Opublikował swoje wyniki w sieci, w tym grafikę widoczną powyżej. Tom zaznaczył, że: Obiekty Messiera czyli co dokładnie? Kiedy Charles Messier obserwował obiekty, które ostatecznie trafiły do słynnego katalogu, jego wizualne wrażenia pozwalały mu tylko rozróżnić "amas d'étoiles" (gromady gwiezdne) i "nebuleuse" (mgławice). Dzisiaj wiemy, że wśród wszystkich 110 obiektów składających się na katalog znajdziemy: 6 mgławic dyfuzyjnych 28 gromad otwartych 4 mgławice planetarne 29 gromad kulistych 40 galaktyk 3 inne obiekty Powyższa lista opiera się na założeniu, że M8 (Laguna) i M16 (Orzeł) to gromady otwarte (w ten sposób zanotował je sam Messier). 69 obiektów z listy znajduje się w naszej galaktyce, w odległościach od 430 lat świetlnych (Plejady), do 78.000 lat świetlnych (M75). Pozostałe 41 obiektów to galaktyki...z jednym wyjątkiem. Gromada kulista M54 znajduje się w SagDEG - galaktyce karłowatej będącej satelitą Drogi Mlecznej. Najbardziej odległym "Messierem" jest M109, galaktyka znajdująca się w odległości ok. 67,5 mln l.ś. Messier 45 (Plejady) to bezsprzecznie najjaśniejszy obiekt w zestawieniu, widoczny gołym okiem nawet na niezbyt ciemnym niebie. Na końcu listy w zależności od źródła znajduje się M95, M91 lub M97. Największa kątowo jest oczywiście Galaktyka Andromedy, ale w rzeczywistości to miano należy się M101 o średnicy ponad 1,5 razy większej niż M31. Na drugim biegunie znajdziemy M40 o odległości kątowej 49". Fizycznie najmniejsza jest mgławica planetarna M76, ponieważ M40 (podobnie jak M73) nie jest "prawdziwym" obiektem. Moje wyzwanie Próba wykonania pełnego Maratonu Messiera chodziła za mną mniej więcej od połowy zeszłego roku. Wiedziałem, że i tak w drugiej połowie marca wybiorę się znowu na Teneryfę lub La Palmę więc od razu wydało mi się to doskonałą okazją na podjęcie takiego wyzwania. Gdzieś tam w pamięci miałem też relacje Panasamarasa i Pawła Trybusa. Po zasięgnięciu informacji, których skróconą wersję widzicie powyżej, okazało się że założony termin i miejsce (okolice 25 marca w pobliżu 28-go równoleżnika) są wręcz idealne. Sprawdziłem wszystko - jak wcześnie muszę zacząć, gdzie dokładnie znajdę M74 i M77 oraz kilka innych trudniejszych obiektów, ile czasu przed wschodem Słońca będę miał na M30 i jak typowa lista kolejności będzie się mieć do warunków na miejscu. Kilka dni przed wyjazdem drukuję "check-listy" w kilku kopiach oraz mapki wygenerowane w CdC. Zabieram Zeissa Jenoptema 10x50 (pole 7,3 stopnia) oraz lornetę Strathspey 25x100 (angielski brand, lorneta znana również jako Oberwerk 25x100 IF, Helios Quantum-4 czy TS - Gigant) - pole 2,5 stopnia. Na Teneryfę dotarliśmy popołudniem 20 marca. Jak zwykle towarzyszyła mi moja Aga oraz po raz pierwszy Bartosz i Zdzichu, który zabrał ze sobą TS ED 102mm f/7 na AZ4, która to kombinacja okaże się później bardzo pomocna. Zapoznanie z miejscówką i niebem Wstępnie na termin Maratonu wybrałem noc z 25 na 26 marca. Gdyby coś poszło nie tak, przewidywałem powtórkę noc później. Miejsce to doskonale nam znany z lat poprzednich punkt widokowy Mirador de Chio (2087 m. n.p.m.) u stóp wulkanu Pico Viejo. Co prawda wschodnia i południowa część horyzontu jest tam nieco zasłonięta przez ścianę kaldery będącej pozostałością po niegdysiejszym ogromnym wulkanie Las Cañadas, jednak jej wysokość nie stanowiła większego problemu. Część zachodnia jest tam kompletnie odsłonięta a sam Viejo znajduje się na północy z lekkim przesunięciem na wschód czyli w miejscu, które mnie najmniej interesowało. Miejsce na tyle dobre z wielu względów, żeby wybić z głowy szukanie innych (jedyna próba innego miejsca skończyła się szybką ucieczką do samochodu przed lodowatym wiatrem). Mirador de Chio, kolejno od lewej: wschód, południe, zachód i północ, oraz położenie na mapie Teneryfy Po dwóch nockach "lenistwa" (że tak delikatnie ujmę) wreszcie (22.03) decydujemy się na wyjazd "zapoznawczy". Główna myśl jaka mi przyświeca to test uciekających najszybciej - M74 i M77. Tym razem nic z tego. Chmury nad zachodnim horyzontem i ogólnie panoszący się na niebie cirrus witają nas na miejscu. Odpadają nie tylko "siedemdziesiątki" ale również Andromeda z sąsiadkami i Trójkąt. No nic, zabieram się za ogólną powtórkę zimowego nieba i kilku eMek, które uznałem za potencjalne zagrożenie. M76 pojawia się stosunkowo łatwo w teleskopie, w lornecie niewiele różni się od słabej gwiazdy. M102 (co do obiektu są wątpliwości ale uznaje się, że to NGC 5866 czyli Galaktyka Wrzeciono) w Smoku również okazuje się nie sprawiać tylu problemów co przewidywałem. Łącznie pierwsza nocka "zapoznawcza" przynosi owoc 31 zaliczonych Messierów do godziny 23:30. Jeżdżąc z pamięci bez listy przegapiłem M1 i M50. Jestem dobrej myśli ale zauważyłem dwa problemy, o których wcześniej nie myślałem. I tak upłynęła noc, poranek, popołudnie - dzień kolejny Kolejny wieczór już kompletnie bezchmurny, jednak jesteśmy na miejscu za późno. Znów uciekły wieczorne galaktyczki ale nadrabiam zaległego Kraba i M50. Trochę zniechęcony odpuszczam tym razem temat Messiera i na kompletnym luzie jeżdżę lornetką po okolicach Rufy i Żagla. Około północy wschodzi Omega Centauri wzbudzająca podziw w każdym sprzęcie zwłaszcza towarzyszy podróży, którzy wcześniej jej nie widzieli. Jest bezchmurnie, Bartek smaży szerokie kadry więc zostajemy troszkę dłużej niż poprzednio. Sprawdzam jeszcze dobrze mi znany nalot na Południowy Wiatraczek (83) oraz kulkę w Hydrze (68). W międzyczasie postanowiłem zerknąć na kometę 41P/Tuttle-Giacobini-Kresak, jednak podobnie jak kolegów z forum oszukało mnie mobilne Stellarium i przez dłuższą chwilę błądziłem lornetką w okolicach gwiazdy 36 UMa zanim znalazłem ją już wewnątrz "Wozu". I tak upłynęła noc, poranek, popołudnie - dzień kolejny Moja niecierpliwość zwyciężyła - jeśli będą warunki, podchodzę na poważnie do maratonu noc wcześniej niż zakładałem. Nawet nie straszny mi niewielki sierp Księżyca goszczący gdzieś w okolicy M30 nad ranem. Jedziemy z założeniem, że to dziś... Jednak nie dziś. Po dotarciu na miejsce witają nas dwa okropne zjawiska, nie wiem które gorsze. Na niebie cirrus a na parkingu cała grupa młodocianych amatorów nieba. Kilkadziesiąt osób wywija białymi latarkami, laserami - ogólnie klimat jak na korytarzu ś.p. polskiego gimnazjum. Gdyby chodziło o zwykłe obserwacje, nie byłoby większego problemu, zmieniamy miejscówkę (coś tam w rezerwie jeszcze miałem) a niebo w wielu miejscach było pogodne. Jednak to miał być Maraton bezkompromisowy - na 110 fajerek! Decyzja prosta - wracamy na dół, nabierzemy sił i wracamy następnego dnia. I tak upłynęła noc, poranek, popołudnie - dzień kolejny...TO JEST TA NOC Na początku był chaos... Czuję się jak przed ważnym egzaminem. Już kilka lat nie miałem żadnego egzaminu, więc nieco zapomniałem też lekki ucisk w brzuchu. Na miejsce docieramy około godziny 19:45, temperatura wynosi 3 stopnie Celsjusza i jak się później okaże, pozostanie w tych okolicach przez całą noc. Niebo wygląda na idealnie bezchmurnie, nie stwierdzono też żadnych niepożądanych gości na parkingu. Mam chwilę czasu na wypakowanie lornetek, mapek, włączenie dyktafonu na telefonie. O równej 20:00 zaczynam rozglądać się po niebie. Stosunkowo wysoko nad zachodnim horyzontem świeci Merkury, który dodaje nadziei ponieważ znajduje się niżej niż pierwszy cel Maratonu. Nad horyzontem jeszcze jasno więc trzeba uzbroić się w cierpliwość... Albo i nie! Skoro mam jeszcze chwilę do próby łapania galaktyk, rzucam okiem i lornetą na M45 - Plejady (20:09), które zajmują około połowę z 2,5* pola 25x100. Po chwili zabieram mniejszą lornetkę i od razu znajduję M41 w Wielkim Psie (20:10) oraz M93 w Rufie (20:11), którą bardzo łatwo znaleźć tuż nad gwiazdą Asmidiske (3,34 mag) wyglądającą jak podwójna z powodu bliskiego położenia 188 Pup (5,3 mag). Nawet w większej lornecie gwiazdy z gromadką ze sporym zapasem mieszczą się w jednym polu widzenia. Wracam pośpiesznie do Syriusza od którego odbijam w kierunku Procjona żeby po drodze trafić na gromadę M50 w Jednorożcu (20:13). Trzy dni wcześniej o niej zapomniałem, więc teraz mimo korzystania z listy, myślałem o niej szczególnie. Zresztą lista nijak się miała do mojego nieco chaotycznego biegania po zimowych emkach. Skoro już jestem w tej okolicy, zmierzam z radością w kierunku pary M46 i M47 (20:15), która jest dla mnie absolutną czołówką wśród widoków w lornetkowych okularach. W dużej lornecie dwie kompletnie różne od siebie gromady są widoczne ze sporym zapasem, z mniejszej zajmują mniej niż 1/3 pola widzenia. W tym momencie podejmuję pierwszą próbę złapania galaktycznych pułapek w Rybach i Wielorybie ale jest jeszcze zdecydowanie zbyt jasno. Wracam zatem do małej lornetki i łapię M34 w Perseuszu (20:17) między gwiazdami Almaak i Algol. Widok powoduje lekki uśmiech na twarzy ponieważ próbowaliśmy z Bartkiem i Zdzichem wcześniej dojść do tego, dlaczego Stellarium używa określenia "Gromada Spiralna", ale żadna lornetka ani teleskop w połączeniu z naszą wyobraźnią nie dawał odpowiedzi na tą zagadkę. Zmierzam w kierunku Kasjopei żeby tuż przy gwieździe Ruchbah odnaleźć M103 (20:19) oraz NGC663, która wydaje się być znacznie bardziej miłym dla oka obiektem niż sąsiadka. W tym momencie przestaję stawiać numerki na mojej liście, przecież i tak odtworzę sobie kolejność z nagrania. Stwierdzam, że pora przyjrzeć się Galaktyce Andromedy i Trójkąta ponieważ zaczynają niebezpiecznie zbliżać się do horyzontu, ale zanim tam dotrę, szybkie podejście do M52 (20:24), która wydaje się być również jednym z bardziej "naglących obiektów" Przedłużenie linii łączącej Schedar i Caph pozwala na bezstresowe dotarcie do celu dużą lornetą. Dwie minuty później docieram do M31 (20:26), krótkie przyglądanie się dosyć dużej plamie i już wiem, że na sąsiadki trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać i pewnie skorzystać z teleskopu dla pewności. Przesunięcie lornety równolegle do horyzontu w lewo i lekko do góry pozwala dostrzec dużą ale ledwo kontrastującą z tłem okrągłą plamę M33 (20:28). O godzinie 20:29 kieruję lornetę dokładnie w kierunku miejsca gdzie powinna znajdować się M74. Znam to miejsce doskonale, sprawdzałem wielokrotnie układ gwiazd, jednak nadal nie widzę niczego, co przypominałoby galaktykę. Pocieszam się tym, że mój cel znajduje się jeszcze dosyć wysoko. Duża lorneta czeka w pogotowiu, a tymczasem biorę mniejszą i nadrabiam "zimowe" zaległości. Łatwiejsze cele zwykle namierzam za pomocą linii prostych od jasnych gwiazd lub tworzenia trójkątów i ten drugi sposób dobrze sprawdza się przy M48 (20:30) tworzącej trójkąt równoramienny z Procjonem i głową gwiazdozbioru Hydry. Dwie minuty później jestem już w Woźnicy. Wszystkie trzy gromady (M36, M37 i M38) mieszczą się razem w polu lornetki. Pobliska M35 (20:33) wymaga przemieszczenia się o jakieś 10 stopni od M37. Czekam aż przejedzie (kolejny już) samochód i zmierzam w kierunku Zdzicha, który również postanowił zapoznać się dziś z niektórymi eMkami. O godzinie 20:41 teleskopem i Baaderem Hyperionem Zoom 8-24 odnajduję jeden w dwóch wieczornych bastionów - M77 w Wielorybie, który pada łatwiej niż się spodziewałem. Bardzo pomocny jest tutaj charakterystyczny układ gwiazd dookoła galaktyki. Galaktyka w Rybach stawia znacznie większy opór. Zmiana powiększeń, próby w lornecie, wszelkie formy zerkania i manewrowania tubą tak żeby obiekt się przesuwał - nic z tego. Po dosyć długiej walce i momencie gdy wydawało mi się, że coś widzę (pewnie siła autosugestii) muszę się poddać - M74 nie znajdzie się na mojej liście. Niby Słońce już sporo pod horyzontem, niby wiem dokładnie gdzie jest, ale tło jakieś zbyt jasne - ujawnił się pierwszy z problemów, które dostrzegłem kilka dni wcześniej, a kompletnie się go nie spodziewałem - światło zodiakalne: No nic, trzeba ruszyć dalej. Gdy kieruję szukacz na Galaktykę Andromedy, okazuje się, że przeszkodą zaczyna być...nasz samochód. Teleskop łatwiej przestawić niż samochód więc przenosimy się ze sprzętem w inne miejsce i tam obok Andromedy pojawiają się: M32 nieco bliżej i mniej oczywista oraz M110 nieco dalej i konkretniej widoczna. Godzina 21:06. Rzut (gołego) oka na okolice gdzie powinienem znaleźć "Małe Hantle". To ostatni obiekt, z którym powinienem się streszczać ale widzę, że jest jeszcze dosyć wysoko, więc...ostatni, desperacki atak na Ryby. Zdzich żartuje, że może akurat światło zodiakalne zgaśnie, ale nie ma co się czarować - nie ma szans. Zabieram się za M76 (21:10). Miniaturka, która na szczęście znajduje się tuż przy jeden z dwóch widocznych gołym okiem gwiazd tworzących luźną parę między Kasjopeją a końcem Andromedy i poświęciłem jej nieco więcej uwagi wcześniej. To jeden z obiektów, które z lornetce można "zaliczyć" co też czynię, ale dla identyfikacji charakterystycznego kształtu "klepsydry" wymaga nieco powiększenia, dlatego też podziwiam ją w teleskopie. Skoro już jestem przy teleskopie, wracam do M52, która nie wyglądała zbyt okazale w lornecie. Odnajduję ją między Kasjopeją, a...samochodem. Zając nie zając, nie ucieknie. Wszelkie poradniki i listy dla Maratonów układane pod nasze szerokości geograficzne, sugerują bardzo szybkie uporanie się z gromadą kulistą w Zającu. Na szczęście tutaj jeszcze około 23:00 będę ją miał nad horyzontem. M79 zaliczam już o godzinie 21:15, chyba głównie dla świętego spokoju. W żadnym z możliwych powiększeń nie wygląda zbyt okazale. Zoom w okolicach krótszych ogniskowych pozwala nieźle wyszczególnić jaśniejsze jądro i ciemniejsze, ziarniste zewnętrzne rejony gromady. Korzystając z teleskopu powoli kompletuję zimowego Messiera zmierzając do Oriona - M42, M43 (21:17) które zaliczam również w lornecie i w tej wersji chyba bardziej przypadają mi do gustu oraz M78 (21:18). Wydrukowana lista nie pozwala mi zapomnieć tym razem o Krabie - M1 (21:20), któremu nie żałuję powiększenia. Na bardzo ciemnym niebie prezentuje się wyjątkowo okazale. Duża, niejednorodna plama o charakterystycznym kształcie. Z drugiej strony nieba dostrzegam, że gwiazdozbiór Kruka wisi na niezłej wysokości nad horyzontem więc znów nie zważając za "sugerowaną" kolejność łapię M68 (21:22), która nasuwa skojarzenia z koleżanką z Zająca chociaż wydaje się nieco (ale bardzo niewiele) większa. Od razu zmierzam również do Galaktyki Sombrero - M104 (21:23) do której droga to czysta przyjemność. Asteryzm Gwiezdne Wrota i bardzo ciasny układ trzech gwiazdek w linii, dokładnie wskazują położenie niepozornej ale pięknej galaktyki. Chwila zapoznania się z listą i widzę, że mam jeszcze dwie luki związane z Rakiem. Duża lorneta z zapasem pola pokazuje cały majestat Żłóbka - M44 (21:25), zaskakująco dobrze prezentuje się również M67 (21:26). Obie gromady nie mieszczą się w jednym polu małej lornetki ale niewiele brakuje, zatem odległość między nimi oceniam na ok 8 stopni. Przechodzę do Lwa i zaczynam małą lornetką od położonego nieco niżej Tripletu zawierającego oprócz NGC3628 interesujące mnie galaktyki M65 i M66 (21:30). Żeby zajrzeć do "drugiego tripletu" (jak go sobie roboczo nazwałem) zdjąłem dużą lornetę ze statywu i opierając się samemu o pobliską barierkę, z ręki znajduję M96, M96 i M105 (21:37). Pozycja karkołomna więc nie zagłębiam się w szczegóły których zresztą za bardzo nie widać. Mała konsultacja z mapką dla pewności i mogę odznaczyć kolejne 3 Messiery. W myślach coraz bliżej zestaw Coma-Virgo do którego absolutnie mi się nie śpieszy więc zaglądam do Naosa. Bellatrix kazała to trzeba się słuchać. Tam niespodzianka. Tuż obok dwie skrajnie różne gromady otwarte - jedna słaba, jednolita wygląda nieco jak kulista ale ciągle nieźle widoczna (NGC2477), druga duża, bardzo jasna (2,8 mag) składająca się głównie z błękitnych gwiazd i jednej jaśniejszej, żółto pomarańczowej (NGC2451). W małej lornetce genialny widok. Tym razem posłuszny założonej kolejności, zmierzam w kierunku Wielkiej Niedźwiedzicy... Galaktyki M81 i M82 (21:42) to obiekty, których nie trzeba przedstawiać. Rzucam na nie okiem z obu lornetek i idę do teleskopu ponieważ najbliższe plany przewidują obiekty wymagające trochę więcej powiększenia. M108 - Deska Surfingowa) i M97 - Mgławica Sowa (21:47) wyjątkowo szybko pojawiają się w okularze - bliskość jasnego Meraka bardzo ułatwia zadanie. Obydwie mieszczą się w ok. 1-stopniowym (16mm w zoomie Baadera) polu widzenia fajnie kontrastując podłużno-okrągłym kształtem. Zachęcony widokiem, kieruję na nie lornetę. Obydwa obiekty widoczne, można nawet doszukiwać się kształtu, ale niedobór powiększenia jest aż nadto widoczny. Jadę do góry w kierunku gwiazdy Phecda, w pobliżu której oczekuję znaleźć "Odkurzacz" (jak to widzimy w Stellarium). Okazuje się, że nie jest tak oczywista jak poprzedniczka ale i M109 (21:54) w końcu ukazuje się moim oczom. Czas na pseudo-Messiera. Upośledzony bo upośledzony ale zaliczyć trzeba. Tuż poniżej żółtawej gwiazdy 70 UMa (5,5 mag) widoczna jest para niezwiązanych ze sobą fizycznie gwiazd tworzących M40 (22:02). Do skompletowania pierwszej strony listy pozostała mi już tylko M51 (22:07) która tworząc kąt prosty z końcem dyszla Wielkego Wozu staje się łatwym celem. W dużej lornecie bardzo ładnie widoczne obydwie części pary galaktyk. Galaktyka Wiatraczek - M101 (22:09) tworzy z tym samym dyszlem trójkąt równoramienny więc też nie wymaga dokładnych namiarów i jest łatwym celem zarówno w małej jak i dużej lornecie. Większych problemów spodziewałem się ze znajdującą się nieco na uboczu galaktyką M102 (22:18) w Smoku, dlatego kilka dni wcześniej zrobiłem sobie próbny starhopping i okazało się, że nie taki Smok straszny. Przy okazji o kilka punktów wzrasta moja sympatia do szukaczy typu Red Dot. Szybko namierzam, pokazuję Zdzichowi i jazda do Psów Gończych. W menu mam Psy razy cztery (3 galaktyki i gromada kulista). Galaktyka Słonecznik - M63 (22:21) znajduje się po drodze z końca Wielkiego Wozu do gwiazdy Cor Caroli przy grupce dosyć jasnych gwiazdek. W obu lornetkach dobrze widoczna, w większej przyjmuje kształt spłaszczonej elipsy. M94 (22:23) ma obok siebie jeszcze ciekawszy układ gwiazdek w kształcie hmmm, latawca(?). Mijam czerwonawą La Superbę (pozdrowienia dla Bellatrix) i w połowie drogi między betą Psów Gończych a gammą Wielkiej Niedźwiedzicy spotykam ostatnią z galaktyczek w Psach - M106 (22:30). Na koniec tego etapu coś bardzo łatwego - gromada kulista M3 (22:33) w połowie drogi między Cor Caroli a Arkturem. Po doświadczeniach z mini-kulkami w Zającu i Kruku, ta wygląda niczym z innej ligi. Na kolanach przed Panną i Bereniką Krótka rozmowa z Bartkiem (który naświetla kolejną klatkę): -Co tam dziubiesz? -Kruka Wizyta w Warkoczu zaczyna się niewinnie. Gromada kulista M53 (22:39) położona blisko alfy Warkocza, mimo że niewielka, jest łatwym celem dla dużej lornety i sprawia lepsze wrażenie niż niektóre poprzedniczki. -Zdzichuuuu, chyba będę coraz częściej do Ciebie przychodził. Pojawia się problem numer dwa zauważony już w czasie pierwszej próbnej nocy. Zestaw galaktyk Coma-Virgo jest już bardzo wysoko nad horyzontem (przeteleportowałbym sięw tym momencie chętnie do Polski) co oznacza spore wygibasy biorąc pod uwagę mój niski lornetowy statyw, który sprawdza się przy obiektach niewysoko nad horyzontem (Skorpiony, Centaury czy inne Rufy), ale kompletnie nie nadaje się do przeczesywania zenitu i okolic. Mimo że lorneta pozwoliłaby sprawniej uporać się z tym rejonem, kątówka w teleskopie i szukaczu nie pozostawiają wątpliwości. Nawet w takiej konfiguracji większość czasu spędzę na kolanach. Krótka przerwa i zaczynam najtrudniejszy dla mnie etap wędrówki po Messierach od M64 (22:48) w Warkoczu, która trzyma się trochę dalej od tego piekielnego skupiska. Czarnego oka nie dostrzegam ale galaktyka wygląda na dosyć dużą i jasną. Kolejna krótka przerwa po tym gdy podczas zapisywania znaleziska zauważyłem, że drętwieją mi palce z zimna. Zaczynam mocno żałować, że nie zabrałem rękawiczek. Przy okazji przenosimy teleskop w wygodniejsze dla mnie miejsce z bezpośrednim dostępem do mapek i listy. Rozpoczynam podejście do M85 od Deneboli, ale przypadkowo trafiam na inny obiekt. Zerkam na mapkę, sprawdzam okoliczne gwiazdki i okazuje się że nieco zboczyłem z trasy docierając do M100 (23:03). Skoro już jestem w tej okolicy, teraz powinno pójść sprawniej. Dwie minuty później wpada w końcu M85 (23:05) i wracam do charakterystycznego trapezu ułożonego z gwiazd od 5 (6 Com) do 8 wielkości, który jest dobrą bazą wypadową do galaktyki M98 (23:08) u której dostrzegam ewidentny podłużny kształt w 24mm i M99 (23:11) leżącej w pobliżu jednego z jego (trapezu) boków - ta z kolei wydała mi się być lekko jajowata. Dalej przewiduję zejście nieco na południe w kierunku słynnego Łańcucha Markariana, który kryje dwie interesujące mnie galaktyki. To dobry czas na zmianę okularu i w wyciągu ląduje ES 24 mm 68*, który oferuje nieco więcej przestrzeni niż zoom Baadera przy takiej samej ogniskowej. O 23:23 podziwiam Łańcuch w tym M84 i M86. wraz z przyległościami z katalogu NGC (na szybko widzę sztuk cztery) oraz wędruję na wschód do M88 (23:28) i M91 (23:29) Dwie galaktyki znajdujące się pod koniec Katalogu Messiera sortowanego pod względem jasności, sprawiają lekki problem, więc tym bardziej jestem zadowolony gdy mam je już z głowy. W międzyczasie pojawia się lekki wiatr, który próbuje zabrać moje kartki co na chwilę odrywa mnie od okularu. Upewniony, że mam wszystkie istotne papiery najpierw dla pewności robię do drugie podejście do 88-91 zaczynając od wspomnianego już "trapezu"(23:39), a gdy to kończy się sukcesem łapię Virgo A - M87 (23:44) po drodze mijając ponownie Łańcuch Markariana. Owalny widok nie sprawiałby większego wrażenia ale mam w pamięci, że to ogromna galaktyka, fizycznie największa w całej gromadzie. -Pyknąłeś już tą Pannę? -Już bliżej niż dalej... Odbijam w lewo i łapię M89 (23:47) i nieco większą M90 (23:49). W międzyczasie przejeżdżają 3 samochody pod rząd. Oczywiście wszystkie muszą zwolnić, żeby zobaczyć co tu się dzieje (niecenzuralnych słów z nagrania nie przytoczę). Czas na kolejną krótką przerwę na rozgrzanie dłoni. M59 i M60 padają już minutę po północy. Nie zauważyłem, że po drodze miałem jeszcze jedną galaktykę z listy ale wpisując poprzednie widzę lukę i wracam do M58 (00:03). Przypadkiem wpadają też w okular okoliczne 89/90 i 87. W tym momencie oddycham z ulgą bo widzę, że brak mi jeszcze tylko dwóch galaktyk z zestawu i to sporo oddalonych od reszty. Manewrowanie w tej okolicy strasznie mnie nudzi - no cóż, tak po prostu mam. Galaktyka M49 (00:13) wpada bardzo łatwo miedzy gwiazdami 6 wielkości. Kieruję się nieco niżej ponieważ tam spodziewam się znaleźć ostatnie trofeum w tym rejonie. Gdy nie udaje się od góry, robię drugie podejście od dołu. Gwiazda 16 Vir (4,9 mag) załatwia sprawę i o godzinie 00:17 mogę zaznaczyć okienko przy M61. Koniec! Na 17 galaktyk potrzebowałem prawie dokładnie 1,5 godziny, prawie cały czas na kolanach Nie wrócę tam już nigdy w tych samych okolicznościach przyrody. Albo będę łapał nisko nad horyzontem ale z okularem/lornetą na sensownej wysokości. Jakiś dobson, albo żuraw, albo podobne ustrojstwo... Wiatraczek i kilka kulek W tym momencie planowałem zrobić sobie nieco dłuższą przerwę ale nic z tego. Po dłuższej rozłące znów witam się z lornetą i kieruję ją w na Południowy Wiatraczek - M83 (00:21) przy granicy Hydry i Centaura. Niżej świeci widoczna nawet gołym okiem Omega Centauri i wymagający lornetki Centaurus A. Wiem, że mam sporo czasu więc zatrzymuję się przy tych obiektach na nieco dłuższą chwilę. Po ogromnej gromadzie kulistej w sercu Centaura ciekawym doświadczeniem jest widok "ubogich krewnych" w Herkulesie - M13 i M92 (00:25). Co ciekawe, ta druga wywiera na mnie jak zwykle większe wrażenie, chyba dlatego, że nie jest tak popularna niż "trzynastka", więc i oczekiwania znacznie mniejsze. Skoro jesteśmy przy kulkach, następna w kolejności jest M5 (00:29). Zgrubne nakierowanie lornety między gwiazdy 109 Vir i Alfę Ser zdecydowanie wystarczy, żeby odnaleźć niemałą (już zapomniałem o Omedze) i całkiem jasną gromadę. Wężownik, Skorpion i Strzelec dopiero pojawiają się nad horyzontem, Lutnia ukryta za wulkanem więc pora na dłuższą przerwę. Moje dłonie domagają się ciepła - ostatnie zapiski na liście wyglądają na jakąś dziwną lekarską czcionkę. Żołądek też daje znać o sobie więc dostaje porcję węglowodanów w postaci kanaryjskich ciastek i zestaw nie wiem czego (nie chcę wiedzieć) w postaci energetyka o nazwie, która zaczyna się i kończy jak słowo "Messier" W centrum Drogi Mlecznej Nie było mnie 1,5 godziny a zegar na telefonie wskazuje 03:05. No tak, dziś zmiana czasu. Przede mną ulubione zakamarki nieba czyli król Skorpion z przyległościami. W planach kulki więc oprócz lornetek znów biorę teleskop - trochę powiększenia nie zaszkodzi. Zaczynam od dużej, jasnej i lekko poszarpanej nawet w lornecie towarzyszki Antaresa - M4 (03:07) i nieco skromniejszej ale również nie stawiającej oporu M80 (03:13) W międzyczasie zerknąłem na NGC 6144, więc nawet ta druga wydaje się całkiem spora. Przeskakuję do M107 (03:18), którą znajduję na krawędzi pola widzenia w małej lornetce gdy na środku mam Zetę Oph. W większej lornecie para się nie mieści ale wystarczy lekkie przesunięcie żeby niewielka gromada się pojawiła. Wewnątrz Wężownika docieram do M12 (03:21) i M10 (03:22), które prezentują się trochę okazalej niż 80 i 107. Kulki w tej części Wężownika domykam łapiąc słabszą niż poprzednie M14 (03:25). Nadal w Wężowniku, ale już w okolicach granicy ze Skorpionem i Strzelcem znajduję trzy kolejne i ostatnie z tego grona eM-kulki: przeciętnej wielkości M62 (03:28) i M19 (03:29) oraz nieco mniejszą (porównywalną do M107 albo M14) M9 (03:31). Cały czas uwiera mnie luka na mojej liście gdzie powinienem zaznaczyć obserwację dwóch obiektów w Lutni, więc jak tylko pojawiły się nad zboczem Pico Viejo kieruję lornetę na M57 (03:43) czyli słynny "Pierścionek". Dla większej satysfakcji z widoku korzystam też z teleskopu ponieważ planetarka do kolosów nie należy i aż woła o większego "powera". Jeszcze chwilę czekam i obieram kurs z Lutni na Albireo dostrzegając tuż nad linią wulkanu niepozorną M56 (03:59). Czas na kolejną przerwę aż Strzelec i południowa część Skorpiona wygrzebią się na sensowną wysokość. Godzina 04:39...wygrzebały się. Pora na przedostatni etap zabawy. Tyle tam skarbów, że nie wiem od czego zacząć. Na rozgrzewkę M6 i M7 łącznie mniejszą lornetką i osobno większą. Cudowny widok. Niedaleko od Saturna namierzam gromadę otwartą M23 (04:41), jasną ale dosyć zwartą. Dalej już leci hurtowo - Laguna - M8, Trójlistna Koniczyna - M20 i tuż obok niej gromada M21 (04:43). Wszystkie trzy duża lorneta jest w stanie ogarnąć na raz. W pobliżu Kaus Borealis odnajduję M28 oraz dużą kulistą M22 (04:45). Kierując się do góry natrafiam na gromadę otwartą M25 (04:46) aż trafiam do kolejnej obfitej dostawy eMek - od "chmury" M24, która prezentuje się wyśmienicie w obu lornetkach, przez znacznie uboższą, właściwie malutką M18, dalej wszystkim dobrze znaną "Omegę" (M17). kończąc na nieco oddalonej od reszty gromado-mgławicy Orzeł czyli M16 (04:48). Rzut okiem czy złapię już Łabędzia. Jeszcze nie, ale widzę wschodzącego Altaira, który daje nadzieję na widoczność Liska i Strzały. Nie mam dostępu do Łabędzia więc poluję na Dziką Kaczkę - M11, która w mniejszej lornecie może stwarzać pozory gromady kulistej, w większej wygląda naprawdę okazale. W niewielkiej odległości odnajduję ubogą sąsiadkę M26 (04:52). W tym momencie wkrada się wątpliwość czy zaliczyłem 22 i 28 (zapomniałem zanotować) więc szybka powtórka (jak się okazało) z rozrywki. Uciekam na chwilę ze Strzelca do Strzały. Tam łapię M71 (04:57), słynne Hantle - M27 (04:58) w pobliskim Lisku i na chwilkę zawieszam wzrok na Wieszaku. W Łabędziu widoczna już jest niewielka gromada M29 (05:08). Przeczekałem jeszcze chwilę i wracam do Strzelca, mam tam jeszcze kilka niedokończonych spraw. Zaczynam od M69 (05:22), przez M70 (05:25), kończąc na M54 (05:27) ostatnia z nich wygląda na nieco większą kulkę od reszty ale żadna z nich specjalnie nie zapadnie mi w pamięć. W tym momencie każdy kolejny obiekt wymaga czekania aż wyłoni się zza mniejszej lub większej skały. Przy okazji telefon daje znać, że ma niski poziom baterii więc wyłączam dyktafon i od tej pory będę opierał się na krótkich "analogowych" notatkach. Wreszcie mogę sięgnąć po M39 (05:41) i M15 (05:43) i jeszcze raz wracam do Strzelca, a dokładniej jego przedmieść daleko za czajniczkiem. Tam czekają na mnie M55 (05:46), która okazała się dosyć łatwa i całkiem ładna, oraz M75 (05:48) sprawiająca więcej kłopotów. Wszystko w lornecie 25x100. W tym momencie zostało mi 4 sztuki, na które postanowiłem zapolować teleskopem. Na pierwszy ogień idzie słaba M72 (05:57) i małe kuriozum w postaci trójkącika M73 (06:00) oraz nisko położona ale dosyć jasna M2 (06:09). Wiem, że na ostatniego Messiera muszę poczekać jeszcze co najmniej pół godziny. W tym momencie zdejmuję lornetę ze statywu i wrzucam aparat, czego efektem są m.in dwa powyższe zdjęcia. W najlepsze szukamy klasyków w Łabędziu (Veile, Crescenty i takie tam), aż któryś z kolegów spostrzega, że na wschodzie zaczyna się robić coraz jaśniej. Sam nie wiem kiedy minęła niecała godzina, chyba najszybsza w moim życiu. Ostatnia eMka już widoczna nad skałami od co najmniej kilkunastu minut, a ja się zajmuję jakimiś pierdołami. Pośpieszny przegląd mapki i momentami graniczące z paniką skakanie po gwiazdkach Koziorożca i...jest! Łatwiej niż się spodziewałem, pojawiła się na jasnym już tle. Koledzy komisyjnie potwierdzają widok w okularze. M30 mam o godzinie 07:03. Epilog Przez cały następny dzień śpię - leżę - jem - śpię - leżę - jem. Satysfakcja miesza się z lekkim niedosytem. Z jednej strony jechałem po pełną pulę, z drugiej 109 na 110 to też bardzo dobry wynik. Analizuję co mogłem zrobić lepiej z tą cholerną M74. Większy sprzęt? Być może. Bardziej przekonuje mnie opcja zrobienia Maratonu od kilku do dziesięciu dni wcześniej. Nad ranem miałem jeszcze niezły zapas więc można by go przesunąć na wieczór. W przyszłym roku nów wypada 17 marca, może podejdę do tematu jeszcze raz bogatszy o tegoroczne doświadczenie... Źródła: Atlas of the Messier Objects: Highlights of the Deep Sky 1st Edition by Ronald Stoyan http://messier.seds.org Wszystkie zdjęcia mojego autorstwa. Pojedyncze klatki z Nikona D5100 + Tokina 11-16 f/2.8 Relacja z Maratonu z wykorzystaniem dyktafonu (łączny czas nagrania ok 5,5 godziny) oraz zapisków na "checkliście" oraz kilkunastu zrzutów ekranu z telefonu.
  22. Zona, w moich oczach. Zawsze marzyłem o tym, aby zobaczyć na własne oczy Czarnobyl i Prypeć. Każda osoba, która zainteresowana jest klimatem postapokaliptycznym i postnuklearnym powinna tam pojechać. Także każdy, kogo pasjonuje urbex (ubran exploring) powinien przejść się ulicami Prypeci i pozaglądać do budynków. Zona – jaka jest naprawdę? Zona, czyli Strefa – strefa zamknięta znajdująca się wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, w której, jak wiemy, w 1986 roku doszło do awarii, katastrofy, a w następstwie tego - do rozprzestrzenienia się w atmosferze i otoczeniu materiałów promieniotwórczych, łącznie z paliwem z reaktora rozrzuconym w otoczeniu elektrowni. Nie będę przytaczał faktów, historii katastrofy, które można znaleźć łatwo w internecie i książkach. Skupię się na tym, co zaobserwowałem, oraz co wydało mi się ciekawe. Obecnie do strefy można wjechać bez większych problemów. Najważniejsze są przepustki i pozwolenia. Jadąc na wycieczkę organizowaną przez biuro turystyczne pomijamy cały ten bałagan biurokratyczny z załatwianiem przepustek w ukraińskich urzędach. To bardzo wygodna forma. Płacimy, wsiadamy do autobusu, i jazda do Zony. Na Ukrainie panuje ogromna korupcja. Ukraińcy, zarówno urzędnicy, jak i funkcjonariusze są bardzo łasi na kasę, zwłaszcza na dolary amerykańskie. Mając ich nieco w kieszeni można załatwić wiele w bardzo szybki sposób. Natomiast nie jestem pewien, czy w ten sposób można by wjechać do Zony - raczej nie. Przepustka musi być wydana. Gdyby ktoś wjechał „na dziko” i coś mu się stało (tam jest serio niebezpiecznie), to afera międzynarodowa gotowa! Już widzę nagłówki gazet – „turysta dostał się bez przepustki do strefy zamkniętej. Zabiło go promieniowanie”. Nadmienię, że promieniowanie nie jest tam zabójcze, o ile nie włazi się do miejsc niedozwolonych. Bezpiecznie, czy niebezpiecznie? O tym, że do strefy można pojechać i wrócić całkowicie bezpiecznie świadczy fakt, iż są tam organizowane normalne wycieczki. W dniu naszego wjazdu do Zony, za nami wjechał kolejny autobus oraz jeden bus z kilkuosobową ekipą. Podczas około sześciogodzinnego pobytu w Zonie przekraczaliśmy 3 punkty ze specjalnymi bramkami dokonującymi osobistego badania pod kątem radiacji. Przy wjeździe w dwóch tych punktach sprawdzano nam paszporty, pozwolenia i przepustki. Pierwszy „checkpoint” znajduje się na granicy wjazdowej do Zony – miejscowości 'Ditjatki'. Byliśmy pod opieką wyśmienitego pilota, Pana Igora, który zna Zonę jak własną kieszeń, ma sporą wiedzę na jej temat, opowiada niesamowicie ciekawie, a przy tym świetnie zna nasz język. Z nim był też chłopak, którzy na bieżąco zajmował się mierzeniem promieniowania – jak się później okazało – to była jego praca. Uaktualniał dane dotyczące właśnie promieniowania w Prypeci. Przewodnik prowadził nas w taki sposób, aby zminimalizować ryzyko przyjęcia zbyt dużej dawki promieniowania, co jest też pewną przesadą. Chodzenie głównie po betonie i asfalcie jest całkowicie bezpieczne. Ostrzegał przed łażeniem po mchu, gdyż ten chłonie promieniowanie. Ostrzegał też przed dotykaniem przedmiotów, zwłaszcza metalowych. Ogólnie kładł bardzo duży nacisk na nasze bezpieczeństwo. Poniżej wykres promieniowania. Pochodzi ze strony organizatora wycieczki Czarnobyl Tour 2012 – biura Bispol. Czarnobyl Mówi się, że elektrownia znajduje się w Czarnobylu, w końcu nazywa się „Czarnobylską Elektrownią Jądrową”, ale to nieprawda. Elektrownia znajduje się ok. 18km od Czarnobyla, a nosi jego nazwę, gdyż Czarnobyl jest największym miastem w jej pobliżu (nie licząc Prypeci, która niejako powstała dla elektrowni). Przed katastrofą mieszkało tam około 15 tysięcy ludzi. Obecnie „stałych mieszkańców” jest około 300-500. Jak to stałych mieszkańców? Ano wyobraźcie sobie, że niektórzy nie potrafili się pogodzić z przymusową ewakuacją i zamknięciem strefy. Wyludniono 65 wsi w całej Zonie. A całkowitą liczbę wyludnionych miejsc, licząc z gospodarstwami rolnymi i osadami po kilka domków, było bodajże 95. Głównie starsi ludzie, którzy zapuścili tam korzenie, po prostu wrócili nielegalnie do swoich domostw. Władze Ukrainy wiedzą o ich nielegalnym pobycie w strefie zamkniętej, ale nikt ich ponownie nie wyrzuca. Nie tylko przymknięto na to oko, ale także otrzymują oni nawet darmową pomoc, gdyż roli, jak dawniej, uprawiać nie mogą. Natomiast wszystkich osób, które przebywają w Czarnobylu i okolicach jest około 2000-2500 osób. Są to pracownicy naukowi, technicy, inżynierowie, budowlańcy itp. Wlicza się w to też służby bezpieczeństwa, strażników, żołnierzy, pracowników na stacji Janów, pracowników elektrowni i elektrociepłowni, wraz z całym zapleczem, oraz strażaków z słynnej jednostki czarnobylskiej (którzy jako pierwsi gasili pożar elektrowni). W samym mieście znajduje się też urząd pocztowy i muzeum fotograficzne, urzędy zajmujące się bezpieczeństwem i sprawami Zony. Obecnie ta liczba pracowników wzrosła z powodu prac nad nowym sarkofagiem, ale o tym później. Większość tych ludzi pracuje na zmiany. Przez 15 dni wykonują swoje obowiązki, a potem na 15 dni, albo 1 miesiąc, wyjeżdżają do domów poza strefą i zastępują ich inni. I tak w kółko. Przy wjeździe do miasta Czarnobyl moją uwagę przykuwają piękne malunku na ścianach. Jeden z nich symbolizuje miasto przed katastrofą. Widzimy na nim reaktor oraz osiedlające się bociany. Drugi malunek odzwierciedla Czarnobyl po wybuchu czwartego bloku elektrowni. Co mnie zachwyciło to to, że wybuch został przedstawiony z naszym astronomicznych akcentem – jakby Mgławicą Ślimak (Helix) jako symbolem umierającej gwiazdy, zachodzących w niej katastroficznych przemian termojądrowych. Bociany odlatują, spłoszone. W innych miejscach namalowane też były płonące gniazda bocianów. W ogóle bociany symbolizują tych ludzi, którzy musieli wyemigrować ze swych gniazd, ale mają zamiar i nadzieję, aby tam powrócić. Po 26 latach, obecnie, są plany na ponowne zaludnienie Czarnobyla. Możliwe, że w ciągu najbliższych lat ludzie będą mogli powrócić do swojego miasta. Dlaczego w Czarnobylu jest tyle rur i wszystkie biegną na powierzchni? Rury oczywiście doprowadzają media do domów mieszkańców. Okazało się jednak, że w trakcie ich prowadzenia i kopania rowów poziom promieniowania znacząco wzrósł. Nie wiem niestety czy w stopniu niebezpiecznym, ale postanowiono więc nie orać gleby, nie ryzykować, i poprowadzić wszystkie rury na powierzchni. Niejako w centrum miasta znajduje się też pomnik Trąbiącego Anioła. To nawiązanie do Apokalipsy Św. Jana i spadnięcia płonącej gwiazdy na świat, skojarzone z katastrofą w elektrowni. Na końcu alejki z napisami wszystkich wyludnionych miejscowości stoi specjalna skrzynka pocztowa – do tej skrzynki ludzie, którzy wracają tutaj po latach wrzucają koperty z nazwiskami i dawnymi adresami osób, które zagubili, z którymi utracili kontakt, a chcą je odnaleźć. Poczta czarnobylska stara się lokalizować nowe miejsca zamieszkania tych osób na podstawie baz danych w innych urzędach, i bez żadnych opłat wysyła te listy. W Czarnobylu oczywiście znajduje się wiele porzuconych domostw i gospodarstw, rozpadających się i zarośniętych. Prypeć, miasto-widmo. Oddalone o około 3-4km od elektrowni miasto jest dziś całkowicie puste. Po dwudziestu sześciu latach natura wróciła po swoje. Drzewa i krzewy zabierają ulice, uliczki, place a także i budynki. Prypeć jest bardzo zarośnięta. Wkrótce miasto zarośnie tak, że nie będzie można już swobodnie przez nie przejść. Już teraz czasem przedzieramy się przez zarośla. Wchodzenie do budynków jest na dzień dzisiejszy niebezpieczne. Wiele budynków grozi zawaleniem, niektóre już się zawaliły. Wszystko zależy od naszego przewodnika. Pan Igor pozwala nam wejść tylko tam, gdzie wie, że jest bezpiecznie. Natomiast „zajrzeć” możemy do wielu budynków. Odwiedzamy słynne tereny Hotelu Polesie. W kilku budynkach widzimy obrazy i transparenty przygotowane na pochód majowy. Część z nich leży tam, gdzie zostały pozostawione 26 kwietnia 1986r. Prypeć jest cicha. Aż zawieje wiatr. Wtedy szum wszędobylskich drzew jest wzmacniany przez wysokie ściany budynków. Przeciągi wyją w pustych korytarzach. Gdzieś nad głowami rozlegają się trzaski poruszonej na wietrze blachy. Licznik cicho pika, raz rzadko, raz gęściej. Dobry klimat. Można czuć niepokój. W Prypeci promieniowanie jest całkowicie znośne, o ile chodzi się tymi trasami, które są wyznaczone przez przewodnika. Jak wspomniałem wcześniej poruszamy się głównie po betonie i asfalcie, staramy się nie łazić po mchu i nic nie brać do rąk. Nie siadać na glebie. Dawka graniczna promieniowania radioaktywnego wynosi w Polsce 2,4mSv (milisiwerta) na rok. Dawka graniczna dla pracowników narażonych na promieniowanie wynosi 20mSv, a maksymalna 50 mSv. W niektórych miejscach bezpieczne dawki są przekroczone wielokrotnie, np. 90 razy w pobliżu przystani rzecznej Prypeć. Pamiętajmy jednak, że odczyt pochodzi z gleby, mchu, czy studzienek kanalizacyjnych i nie otrzymujemy tej dawki, ponieważ nie jemy tego mchu i nie wywozimy tych klap studzienek ze sobą do domu i na nich nie śpimy. A więc cała nasza wycieczka do Czarnobyla i Prypeci powoduje że dostajemy taką dawkę promieniowania, którą przyjęlibyśmy podczas tomografii komputerowej mózgu. Ci bardziej nieuważni mogli dostać dawkę promieniowania pół, czy jeden raz większą, ale nadal nie szczególnie szkodliwą. Ja się do nich zaliczam między innymi ze względu na wycieczkę prawie pod samą bramę bloku czwartego elektrowni (zapomniałem, że był zakaz). Być może gdybyśmy przebywali w Prypeci bez przerwy przez pięć miesięcy, czy nawet dłużej, to wtedy może moglibyśmy się narazić na jakieś negatywne skutki. Albo wyobraźmy sobie, że jeździmy na nartach i dotkliwie łamiemy nogę w trzech miejscach. Mamy kilka poważnych operacji, wstawiają nam śruby w kość itp. Ile zdjęć rentgenowskich moglibyśmy otrzymać przy takiej operacji? 5? może 15? Dziesięć zdjęć, tak myślę, spokojnie dorównuje dawce podczas naszej wycieczce do Zony, a nawet ją przewyższa. Pozdrawiam też osoby lubiące intensywnie zwiedzać np. Sudety. Łażenie w okolicach dawnych kopalń uranu też jakoś ich szczególnie nie przeraża . Albo osoby z Górnego Śląska, mieszkające, czy też często przemieszczające się koło hałd. Odwiedzamy szkołę. Oraz tereny przedszkola. W Prypeci wiele przedmiotów pozostało na swoich miejscach. Ludzi ewakuowano w ekspresowym tempie od 14 do 16:30. Ludzie mieli zabrać tylko to co najpotrzebniejsze i najcenniejsze. Obiecano im, że wrócą po kilku dniach do swoich domów. Nie wrócili nigdy. To była jedna z ich większych tragedii. Zwracam też uwagę na kilka bardziej charakterystycznych obrazków, jak np. lalki w maskach przeciwgazowych. Nie – dzieci nie bawiły się w apokalipsę. Część takich „eksponatów” układają i pozostawiają tam fani klimatu, fotografowie itp. Zwiedzamy zakamarki słynnej pływalni. Na pierwszym zdjęciu zobaczycie dwie interesujące rzeczy: 1. Brak kaloryfera. Właśnie. Szabrownicy wywożą z Prypeci złom. Jak się tutaj dostali – jak napisałem w trzecim akapicie: łapówka. Według naszego przewodnika większość takich przypadków zostaje wyłapana a sami złomiarze dostają potężne kary pieniężne przewyższające tysiące razy koszt ich łupu. Są też głupi, bo robią sobie przy tym kupę problemu. Po wpadce robią też spory problem złomowiskom, które przyjmują ich „towar”, bo potem jak dochodzi do badania, że kaloryferki wykazują ciut więcej „rentgenów” (w sumie i tak bardzo niewiele), to złomiarz też ponosi spore konsekwencje. Oczywiście część tych przepadków przechodzi za pomocą łapówek i ktoś się bogaci na złomie z Prypeci. 2.Gruba folia na schodach (czy też jakieś inne tworzywo). Jest ono pozostałością z czasów katastrofy. Basen miejski w Prypeci po katastrofie działał jeszcze przez pewien czas. Tam kąpali się strażacy i żołnierze, którzy brali udział w usuwaniu skutków skażenia. Tam przechodzili dekontaminację. Wychodząc z basenu widzimy zegar, który wskazuje godzinę 1:24. O tejże godzinie doszło do wybuchu czwartego bloku elektrowni. Jednak ten zegar nie zatrzymał się właśnie wtedy. Został on po prostu później symbolicznie przestawiony na tąż godzinę. Wiele zegarów w Prypeci zostało przestawionych na 1:24. Przystań rzeczna Prypeć. Miasto było na tyle rozbudowane i atrakcyjne, że miało swoją przystań. Rzekę Prypeć przemodelowano i wykopano kanał, nad którym zrobiono port dla małych statków i barek. Ogólnie miasto było „na wypasie”, kino, sklepy, hotele, kawiarnie, centrum kultury, nawet wesołe miasteczko. Oto wesołe miasteczko w Prypeci z charakterystycznym „diabelskim młynem”: Stacja kolejowa Janów: Stacja, która owiana jest lekką grozą. Nie tyle co bardzo straszna w swoim wyglądzie, ale źle zapamiętana. Stąd właśnie dwa pociągi przeznaczone na 1500 osób wspomagały ewakuację Prypeci. Stąd wywożono drogą kolejową ciężkie maszyny, urządzenia, także te skażone, oraz dostarczano wszystkich potrzebnych rzeczy w celu usuwania skażenia. Ludzie z pobliskich wiosek i z Czarnobyla po usłyszeniu, iż do Janowa nadjechał pociąg z Kijowa wpadali w panikę, gdyż wiedzieli, że te pociągi służą do ich przymusowego wywiezienia ze skażonych terenów. Na poboczu stacji Janów znajdują się zdemontowane wagony, które przewoziły niebezpieczne substancje chemiczne oraz skażone materiały. Te najbardziej niebezpieczne zostały dawno pocięte i umieszczone na złomowiskach i „cmentarzach sprzętu” w różnych miejscach Zony. Obecnie stacja Janów nadal pracuje, przyjmując transporty sprzętu. W jej bliskim położeniu znajduje się cementownia. Od pewnego czasu prężnie działa, gdyż właśnie tam zlecono produkcję betonu, który posłuży przy budowie fundamentów i nowego sarkofagu elektrowni. Rudy Las Zwany „Czerwonym Lasem” - błędnie, bo jego nazwa to: ros.: "Ryżyj lies", ukr.: "Rudyi lis". W obu językach oznacza to „Rudy las”. Miejsce, w którym zatrzymujemy się na 10-15 minut. Tutaj promieniowanie przestaje być bagatelizowane i z formy „a nic mi nie będzie” zmienia się w „lepiej tam nie wchodzę”. Dostajemy ostrzeżenie, że zaczyna się źle nawet już na poboczu drogi. Obecnie w powierzchniowych warstwach gleby i w roślinach znajduje się duże stężenie izotopu 137 Cezu. Rudy Las otrzymał swoją nazwę od koloru drzew, po katastrofie w elektrowni. Na tenże zalesiony teren poleciała chmura wysoko napromieniowanego pyłu. Po krótkim czasie w skutek wchłonięcia promieniowania przez drzewa, cały obumierający połać lasu przybrał kolor rudy, czerwonawy. Po katastrofie skażony las sosnowy został przez buldożery zrównany z ziemią. W niektórych miejscach wykopano glebę do 3 metrów niżej. Wszystkie drzewa, a także same maszyny pochowano w głębokich rowach, zakopano i zasypano piachem. Na tym miejscu posadzono nowe drzewa. Wydawać by się mogło, że w Zonie nie ma życia. Nic bardziej mylnego. Zona jest skażona, ale nie jałowa. Małe ssaki, płazy, gady, ptaki żyją tam i dobrze się mają. W Prypeci widywane były dzikie psy, które zamieszkują stare domostwa. Sarny, jelenie, rysie, a nawet wilki - populacja tych zwierząt zwiększyła się tam kilkukrotnie, albo nawet kilkunastokrotnie. Nie ma to nic wspólnego z promieniowaniem, a po prostu z opustoszeniem Zony. Nikt nie przeszkadza zwierzętom się rozwijać, nie płoszy ich obecność człowieka. Podobno widuje się tam też niedźwiedzie, nawet żubry, które nie żyły na tych terenach od dawna. Fauna "Rudego Lasu" jest wyzwaniem dla naukowców i zaskakuje ich. Obserwuje się tam niespotykane gatunki owadów. A i flora jest całkiem obfita. Przyroda zniosła katastrofę zupełnie dobrze. Czarnobylska Elektrownia Jądrowa Tu jest serce całego zajścia i osobisty cel mojej podróży. Zobaczyć blok czwarty i sarkofag na własne oczy. Czwarty blok jest dokładnie taki, jak go sobie wyobrażałem. Jest duży, bardzo duży. I surowy. Cała elektrownia jest ogromna, nie jestem pewien, czy można odczuć to na zdjęciach. Przebywając w pobliżu sarkofagu, wiedząc co się tu zdarzyło, widząc tą brzydką, złowrogą konstrukcję można poczuć się dziwnie nieswojo. Dziękuję sobie za intuicję, że właśnie teraz chciałem pojechać, że właśnie teraz się uparłem. Powód: blok czwarty w szybkim tempie traci swój charakterystyczny kształt i wygląd, który znamy ze zdjęć, filmów, a także z gier komputerowych. Widoczny na zdjęciu komin, ten mniejszy, w paski, jest nowym tworem. Można porównać ze starymi zdjęciami w internecie. Natomiast ten duży, charakterystyczny i pierwotny, zostanie wyburzony do końca maja 2013 roku (według informacji naszego przewodnika). Po prawej stronie dźwigi wznoszą już kolejne rusztowanie do budowy nowej ściany. Całkiem sprawnie trwa praca nad fundamentem pod nowy sarkofag. Widzieliśmy konstrukcję nowego sarkofagu. Ona jest wznoszona niedaleko czwartego bloku. Dostaliśmy zakaz fotografowania i filmowania tej nowej konstrukcji. U mnie ciekawość wygrała i mam to na zdjęciach, ale nie będę ich publikował. Francuski wykonawca woli zatrzymać w tajemnicy to, jak przebiega budowa konstrukcji, więc nie będę uprawiał szpiegostwa przemysłowego. Lepiej dmuchać na zimne. W internecie znajdziemy natomiast schematy (a jakby dobrze poszukać to pewnie same zdjęcia) tej nowej konstrukcji. Źródło: odessablog.wordpress.com Nigdy nie widziałem tak dużej konstrukcji budowanej na powierzchni ziemi. Nowy sarkofag będzie przypominał półkolisty hangar i ma zakryć w całości stary sarkofag. Mają plan „nasunać” całą konstrukcję po prowadnicach nad czwarty blok, a następnie zaślepić ściany boczne. Z tego co dobrze zrozumiałem, to planowane jest to na 2015 rok. 100% ochrona przed przedostaniem się promieniowania i trwałość konstrukcji została oszacowana na 150 lat. A więc kolejna modernizacja sarkofagu odbędzie się najpewniej nie za naszego życia. A więc pozostaje bardzo mało czasu dla tych ludzi, którzy chcą zobaczyć stary sarkofag w swoim kształcie. Po wybudowaniu nowego sarkofagu ma zostać także usunięta cała promieniotwórcza pozostałość po reaktorze, w tym także paliwo, którego pozostało tam około 160 ton. Dla celów przechowywania zużytego paliwa wybudowano niedaleko od elektrowni specjalne składowiska. Widoczne na zdjęciu nowoczesne składowisko powstało na miejscu dawnego i zostało odpowiednio zmodernizowane (większość budowli znajduje się pod powierzchnią gleby). To składowisko (albo inne podobne) przyjmie cały ten bajzel, który pozostał wewnątrz zniszczonego bloku czwartego, a więc mieszankę stopionego reaktora, paliwa, prętów paliwowych i kontrolnych, gruzu, ołowiu, piasku i … człowieka. No właśnie. Na zdjęciach są dwa pomniki. Pierwszy to pomnik Prometeusza, który stał kiedyś w centrum Prypeci, ale został przywieziony w pobliże elektrowni, blisko budynku dyrekcji. Drugi pomnik to pomnik upamiętniający śmierć pracowników elektrowni i ekip ratunkowych, którzy zginęli na miejscu w czasie awarii i wybuchu reaktora, oraz na ostrą chorobę popromienną. Tablic jest 30. Podobno jeden z pracowników, który był w momencie eksplozji w hali reaktora wyparował, zginął w wybuchu. Jego żona, jako jedyna wystąpiła z prośbą o nie wstawianie tablicy obok elektrowni, a w miejscu, w którym zginął - wewnątrz elektrowni (co prawda nie w samej hali reaktora). Jest ona jedyną osobą cywilną, która po dziś dzień, 26 kwietnia co roku, ma prawo wstępu do czwartego bloku, aby oddać cześć przed tą jedną tablicą zamieszczoną wewnątrz elektrowni (wchodzi tam oczywiście mając na sobie ochronny ubiór). Obiad w pracowniczej stołówce przy elektrowni. Cóż. Niby tylko obiad. Jednak dla mnie to kolejna rzecz, która bardzo mi się spodobała. Zjeść spokojnie obiadek niedaleko bloku czwartego, w zamkniętej strefie, w Zonie. Przed wejściem na stołówkę przechodzimy przez bramkę badającą poziom napromieniowania. Barszcz. Nie zabielony. Chlebek - żytni i pszenny, ziemniaczki podpiekane, dwa kotlety drobiowe w cieście (tak mają na Ukrainie, że drugie danie często kładą na mały talerz, a mięsa jest 2 razy więcej niż ziemniaków), suróweczka ze świeżej kapusty białej z ogórkiem, pomidorkiem i plastrem kiełbasy (surówka z kiełbasą, ciekawe) drożdżówka z serem, bułeczki drożdżowe z - uwaga - świeżym tartym czosnkiem, kompocik (soczek też), groszek oraz MOJA ULUBIONA pyszna marchewka, na którą wziąłem przepis od Pani kucharki. Była zdziwiona. Od dziś na obiad zamiast tradycyjnej marchewki będę robił "marchewkę czarnobylską" (ino wpierw rozszyfruję przepis. Znam literki, umiem czytać cyrylicę, ale nie do końca umiem rozczytać pismo odręczne). Boję się jednak, że ten magiczny składnik, który nadawał marchewce oryginalnego posmaku to promieniowanie, a ciężko mi będzie dostać takie w sklepie w Polsce(to żart oczywiście). Taki oto obiad serwują na stołówce pracowniczej niedaleko elektrowni czarnobylskiej Poszliśmy jeszcze na most aby pooglądać duże ryby pływające w kanale (sztucznej rzece) koło elektrowni. Karpie, sumy, czy też inne amury, mają monstrualne rozmiary. Metr długości to norma, a bywają większe Ryby mają takie rozmiary nie dlatego, że są mutantami, a dlatego, że nikt ich nie odławia. Upasły się mocno przez ten czas. Zapytałem Pana Igora, czy nikt nie próbuje ich łowić, kłusować. Skoro wywożą kaloryfery z Prypeci, to ryby też równie dobrze z przyczajki mogliby powyławiać. Oczywiście to nie to samo. Ludzie baliby się zjeść taką rybę. Organizm ryb podobno dobrze wchłania promieniowanie, a nie ma dość dobrej metody aby sprawdzić, jak bardzo ryba była napromieniowana. Jedną z metod jest podobno badanie spalonej ryby, jej popiołu, a to zdaje się za późno na diagnozę, skoro już po jedzeniu W drodze do elektrowni a także w drodze powrotnej widać niedokończone bloki elektrowni, blok 5 i 6 oraz chłodnie kominowe. Docelowo cała elektrownia miała składać się z sześciu bloków i być największą na świecie elektrownią jądrową. „Oko Moskwy” Zatrzymujemy się też, aby zobaczyć „Oko Moswy”, czyli antenę Duga-2. Znana jest też pod nazwą „Dzięcioł” albo „Ruski dzięcioł” i znajduje się w miejscu określanym jako Czarnobyl-2. Wbrew niektórym informacjom nie jest to Duga (1) – antena nadawacza. Duga-2, Czarnobyl-2, antena widoczna na zdjęciu jest zespołem odbiorczym o wysokości – 135m i długości 300m. Obok jest też położona druga, mniejsza antena o wysokości 85m. Masa zespołu Duga-2 wynosi około 13000-14000 ton. Część nadawcza, która została zdemontowana, była zlokalizowana około 58 kilometrów dalej niedaleko miejscowości Lubecz. A więc to nie ta antena nadawała słynne „stukanie dzięcioła”, które lubiło zagłuszać Radio Wolna Europa. Istniały jeszcze dwa takie zespoły radarów, w Mikołajowie i Komsomolsku. „Oko Moskwy” było w rzeczywistości radarem pozahoryzontalnym wczesnego ostrzegania działającym w zakresie fal krótkich, służącym do wykrywania samolotów i rakiet balistycznych, zwłaszcza tych, które miałby być wystrzelone przez USA celem ataku na Związek Radziecki. Wiązka fal obejmowała terytorium Stanów Zjednoczonych od północno-wschodniej strony i przebiegała przez biegun północny. „Oko Moskwy” było obiektem ściśle strzeżonym przez siły specnazu, a teren do 5 kilometrów wokół był zamknięty. Natomiast do obsługi antena wymagała około 1000 ludzi. Do tego celu powstała zamknięta miejscowość Kurczatow, w której mieszkali operatorzy ze swymi rodzinami. Zespół odbiorczy został wyłączony tuż po wybuchu w elektrowni. Obawiano się, że wysokie promieniowanie uszkodzi aparaturę. Ostatecznie zrezygnowano z eksploatacji anten Duga-2 w 1988 roku, gdyż okazało się, że systemy wentylacji (podziemne sterownie, a także system chłodzenia) mocno wchłonęły radioaktywny pył. Praca przy antenach stała się więc niemożliwa. Duga-2 znajduje się około 9km w linii prostej od elektrowni, dlatego mówi czasem się, że elektrownia miała niejako chronić antenę przed atakiem bombowym ze strony Amerykanów. Atak na nią mógłby nieść zbyt duże ryzyko uszkodzenia samej elektrowni, albo oficjalnego komunikatu ze strony Rosyjskiej o takimże właśnie rzekomym uszkodzeniu. Mity i legendy. Wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej oraz „Oka Moskwy” powstały ciekawe mity i legendy. O tym, że w Czarnobylu i Prypeci straszy, nie trzeba wspominać. Gdyż straszy w każdym mieście-widmie Natomiast co do „Oka Moskwy” istnieje ciekawy mit. Sygnał określony jako „stukanie dzięcioła” został wykryty po raz pierwszy w 1967 roku w fińskiej stacji monitorującej. Był nadawany zazwyczaj przez 7 minut i miał szerokość pasma 0,02 do 0,8 MHz. Jeden z ciekawszych mitów mówi o tym, jakoby Duga-2 służyła do kontroli umysłów. Rosjanie mieli początkowo kontrolować umysły osób w pobliskich miasteczkach, np. w Kurczatowie, a pracownicy i ich rodziny byli w rzeczywistości królikami doświadczalnymi. Natomiast planowano kontrolować umysły ludzi w całej Europie, albo nawet w Stanach Zjednoczonych. A jeśli nie kontrolować umysłów, to opracować broń do zdalnego unieszkodliwiania umysłów ludzi, aby na duże odległości „prać mózgi” i czynić żołnierzy niezdolnych do walki. Rozszerzona wersja mitu mówi o tym, że antena nadal działa i nadal eksperymentuje się na ludzkich umysłach. Dlatego nie została zdemontowana. Katastrofa w elektrowni była natomiast zaplanowana. Celowo doprowadzono do skażenia terenu, tylko po to, by móc utworzyć strefę zamkniętą, gdzie w sposób niezakłócony obecnością ludzi i węszeniem dziennikarzy nadal pracować nad programem. Motyw z kontrolą umysłów w Zonie był wykorzystany w serii gier S.T.A.L.K.E.R. Będziemy świecić, czy nie? Ogólnie rzecz biorąc, to trzeba by było chyba przez rok przebywać na takiej wycieczce, aby odczuć skutki choroby popromiennej. Natomiast nasz przewodnik zwrócił uwagę na to, iż po kilku godzinach możemy odczuwać w ustach specyficzny metaliczny smak, który bierze się z promieniowania radioaktywnego. No tak, dziwny smak był, ale to jeszcze nie świadczy o żadnym negatywnym skutku. Wszak wycieczek do tej pory zorganizowano dziesiątki i nikt nawet nie poczuł uszczerbku na zdrowiu. No to co z tym promieniowaniem? Jest, czy nie? W końcu kilku z nas zaczęło zastanawiać się czy te trzy miejsca z bramkami wykrywającymi skażenie to nie jakaś ściema, czy też spora przesada. No i zdarzyło się. Na ostatniej bramce, podczas opuszczania Zony jednego kolegę bramka zatrzymała. Nie otworzyła się. Zapaliło się czerwone światełko. Został skierowany do innej bramki (o ile pamiętam, to były cztery), aby powtórzyć badanie. Rozległ się ostrzegawczy sygnał i znów czerwone światło. Na ekraniku zapaliły się czerwone wskaźniki skierowane na stopy. I co teraz? 40 osób na wycieczce, wszyscy łażą po Zonie tymi samymi drogami, trzy bramki kontrolne. Byliśmy w Prypeci i w sercu Zony, pod czwartym blokiem, przecież bramka na stołówce nawet go wpuściła, a tu na koniec STOP, jesteś napromieniowany!... Wyraz jego oczu, haha, bezcenny. I co? Przeszedł „dekontaminację butów” Zajął się nim facet ze służby wartowniczej, najstarszy z obecnej tam ekipy, który na Zonie zjadł zęby i był ukraiński na 100% procent. Zaprosił go ze sobą. Przyniósł równie stare wiadro z nieokreślonym płynem, i – chlust – wylał na trawę. „Teraz wycieraj w to buty” - powiedział. Czym był ów płyn? Stawiamy na wodę z proszkiem do prania w proporcjach 10:1. Okazało się już dawno, że najzwyklejszy proszek do prania całkiem fajnie radzi sobie ze zmywaniem z ubrań i ciała pozostałości pyłu radioaktywnego. Takie proszku do Prypeci i Czarnobyla zwieźli tony. Równie dobrze w dekontaminacji sprawdza się zwykłe szare mydło. Razem z kilkoma kolegami zakładamy się, że do dekontaminacji butów naszego kompana użyto proszku z tamtych czasów, którego duży zapas mają po dziś dzień. A może się mylimy. Może mają super-nowoczesny roztwór dekontaminacyjny W dalszej kolejności dziadek-który-na-zonie-zjadł-zęby sprawdza mu buty swoim urządzeniem podobnym do odkurzacza zawieszonego na ramieniu (takim samym sprawdzali podwozie i koła autobusu). Kolega jest czysty. Wraca do autobusu. Ale czekaj, czekaj, pada hasło. To, że dziadek-który-na-zonie-zjadł-zęby cię puścił, to nie znaczy, że my cię wpuścimy do autobusy, ty mutancie Oczywiście żart. Wracamy w komplecie. Podobno zdarzały się wcześniej wypadki, że buty pomimo wymycia w „płynie do dekontaminacji” nadal piszczały na bramkach. Wtedy ich właściciel wracał do Kijowa (gdzie była nasza baza) bez butów. Ale ostrzegali nas przed wycieczką: Wziąć zapasowe ciuchy, w których nie chodzimy na co dzień i zapasowe buty, które polecamy wyrzucić po wizycie w Zonie, ewentualnie porządnie wyprać w domu. Kończąc naszą podróż odwiedziliśmy plac przed słynną jednostką strażacką, której członkowie przybyli na miejsce katastrofy gasić pożar. I ponieśli śmierć w wyniku silnego napromieniowania. Jadąc do pożaru, nie wiedzieli z czym mają tak naprawdę do czynienia. Nie sądzili, że reaktor wyleciał w powietrze i będą prowadzić akcję w ekstremalnie skażonym środowisku. W niektórych pomieszczeniach było 5,5 Rentgena na sekundę.. Wokół leżało mnóstwo wysoko radioaktywnego grafitu z prętów kontrolnych. Żaden ze strażaków nie był zupełnie świadom zagrożenia, bo nikt ich nie poinformował o tym, że akurat gaszą zniszczony reaktor. Jeden z nich z ciekawości wziął ów grafit do ręki, stwierdzając, że jest gorący. Problem polegał na tym, że dozymetry wskazywały pomiary poza skalą. Jeden dozymetr, który był przystosowany do wskazywania ekstremalnie wysokiego poziomu promieniowania okazał się zepsuty, a drugi był nieosiągalny ze względu na zniszczenia w bloku czwartym. Około czterdziestu strażaków, którzy podjęli się walki ugaszenia pożaru zmarło. Niektórzy od razu w wyniku ostrej choroby popromiennej lub od oparzeń. Inni później. Przy jednostce straży, na pomniku, widnieje napis: „Dla tych, którzy ratowali świat”. Mówiąc to, naszemu przewodnikowi złamał się głos. Pomnik powstał 10 lat po katastrofie w elektrowni. Ufundowali go strażacy z tejże jednostki. „Zrzucili” się ze swoich własnych wypłat, aby postawić pomnik kolegom. Wykonawcą pomnika też jest jeden ze strażaków z tejże jednostki, który miał z nich wszystkich największe zdolności manualne, rzeźbiarskie. Sami musieli postawić pomnik kompanom z jednostki, którzy jako pierwsi podjęli walkę z katastrofą. I na koniec jeszcze raz zdjęcie czwartego bloku reaktora z widocznym pomnikiem ku pamięci Likwidatorów – takim mianem określono ludzi, których władze wysłały na śmierć za ojczyznę. Inaczej tego nazwać nie można. Władze ZSRR wiedziały z czym mają do czynienia, że promieniowanie w pobliżu zniszczonego bloku czwartego jest zabójcze. Mimo to do pracy oprócz kilku prostych robotów budowlanych – zdalnie sterowanych spychaczy i koparek, wysłano około 800 000 ludzi, którzy mieli usunąć skutki skażenia i zabezpieczyć halę bloku czwartego, gdyż elektronikę robotów szybko wykańczało promieniowanie. Byli to głównie żołnierze, ale też pracownicy medyczni, robotnicy, brygada obrony cywilnej z Kijowa, piloci helikopterów, ale też wcześniej wspomniani strażacy. Młodzi żołnierze zostali odziani w prowizoryczne kamizelki z płytami ołowianymi z przodu i na plecach, oraz opaski z płytami ołowianymi na potylicy. Kazano im zrzucać z dachu reaktora, pozostałości prętów i paliwa atomowego, napromieniowanego gruzu z powrotem do dziury w dachu. Uzbrojono ich w łopaty a także w drewniane deski, którym spychali te resztki w dół – cudowne narzędzia do zwalczania radiacji! No tak, otrzymywali też pastylki z jodem... Ich pobyt na dachu reaktora wynosił 20-30 sekund, maksymalnie 1 minutę. Dzięki ich pracy intensywne uwalnianie radioaktywnego materiału do atmosfery zostało powstrzymane. 60 tysięcy z nich umarło, a 135 tysięcy zostało inwalidami. Tragedia w Czarnobylu nie była katastrofą powstałą wskutek używania reaktora jądrowego do produkcji energii. Była katastrofą ludzkiej głupoty i bezmyślności. Była katastrofą spowodowaną przez charakterystyczny sposób rządzenia, rozkazywania i chorego podejścia w chorym ustroju społecznym W trakcie testów popełniono szereg błędów, których można było uniknąć. Była katastrofą dla niewinnych ludzi. Zainteresowanych tym, dlaczego nie uniknięto tej katastrofy, zapraszam do zapoznania się z wieloma opracowaniami, filmami i szczegółowymi opisami dostępnymi powszechnie w internecie. pozdrawiam! Wiele zdjęć znajdziecie tutaj. Wkrótce uzupełnię album o nowe zdjęcia: https://picasaweb.go...bylTour47102012 Zapraszam też na mojego bloga w klimacie postapo i postnuc. Wkrótce ukaże się rozleglejsza relacja z wizyty w Zonie i jeszcze więcej zdjęć: http://pokatastrofie.wordpress.com i do polubienia strony na Facebooku: http://www.facebook.com/Postkatastrofa
  23. Widzenie kolorów jest bardziej skomplikowanym procesem niż może się to na pierwszy rzut oka wydawać. Wynika to z faktu, iż ludzki umysł przetwarza docierający do niego obraz w bardzo zaawansowany sposób, którego dokładne odtworzenie w komputerach jest niemożliwe. Cała dziedzina badania fenomenu, jakim jest kolor, ma swą odrębną gałąź nauki, jaką jest Kolorymetria. Kolor z fizycznego punktu widzenia jest określany zbiorem fal elektromagnetycznych z zakresu widzialnego dla ludzkiego oka o różnym natężeniu, który jest potem przetwarzany w mózgu na odczucie kolorystyczne. Przy czym sednem definicji i głównym problemem jest słowo odczucie. Percepcja kolorów Światło odbite, czy też pochodzące prosto od źródła, wpada do oka i natrafia na siatkówkę, gdzie znajdują się różnego rodzaju komórki wyspecjalizowane w detekcji promieniowania. Wyróżnia się główne cztery rodzaje: – czopki typu K - krótko falowe – najbardziej czułe na światło niebieskie – czopki typu Ś - średnio falowe – najbardziej czułe na światło zielone – czopki typu D - długo falowe – najbardziej czułe na światło żółto czerwone – pręciki – za widzenie nocne, są rzędy wielkości bardziej czułe na światła od czopków, sygnały z wielu czopków są uśrednianie co daje niższą rozdzielczość widzenie, są bardziej czułe na światło i jego zmiany co umożliwia widzenie kątem oka ruchu, są czułe na światło niebieskie Warto nadmienić, iż czopki mają pokrywający się zakres czułości na fale świetlne. Z oka do mózgu docierają cztery sygnały z różnych receptorów, które długą drogą od nerwu wzrokowego, trafiają do kory wzrokow Przykłady iluzji kontrastu równoczesnego: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kontrast_r%C3%B3wnoczesny Efekt stałości koloru Na co dzień fakt, iż kolory postrzegane są prawie zawsze tak samo - niezależnie od oświetlenia, jest niezauważalny. Ponieważ światło dzienne ma zupełnie inne widmo niż żarówka czy świetlówka obserwowane jest inne widmo odbite od tego samego obiektu, pod tymi oświetleniami, a jednak z całkowitą pewnością można stwierdzić, że jest to jeden i ten sam kolor. Efekt ten nazywa się stałością kolorów i jest jednym z ciekawszych zjawisk zachodzącym w ludzkim umyśle. W czasie badań nad ludzkim systemem widzenia, zostały odkryte wyspecjalizowane grupy neuronów mające za zadanie oszacowanie koloru oświetlenie i jego korekcję, innymi słowy wprowadzają one balans bieli, by uzyskać kolor obiektów, jak przy idealnie białym świetle. Analiza przeprowadzana jest dynamicznie na każdej części obrazu i w zależności od koloru otoczenia jest dobierana odpowiednia poprawka, która jest potem odejmowana od widzianego koloru. Przedstawiony opis nie jest dokładny, zaś ludzki umysł dodatkowo stosuje bardziej skomplikowane algorytmy, lecz obrazuje bazową metodę postępowania. Małą symulacja, strzałki pokazują kolory oświetlenia. Najpierw oświetlamy soczyście zieloną płyke kolorem białym i otrzymujemy odbity kolor zielony: Gdy jednak oświetlimy tą samą płytek światłem o kolorze fioletowym to w efektcie nie dostaniemy takiego samego widma jak w pierwszym przypadku lecz coś o kolorze ciemno zielonym. Ale nasz mózg wiedząc że światło jest fioletowe w prowadzi odpowiednią poprawkę. Efekt Purkinje Ludzki umysł przy swojej całej złożoności nie działa doskonale. Jego błędne działanie można zaobserwować nie tylko na sztucznych iluzjach, ale również w innych warunkach. Przykładem braku zachowania stałości kolorów jest efekt Purkinje. Polega on na zmianie postrzegania kolorów przez człowieka w słabych warunkach oświetlenia. Można wyróżnić trzy tryby widzenia: – widzenie fotopowe - w dzień, gdy korzysta z czopków i ignorujemy praktycznie pręciki, jest widzenie w pełni kolorowe – widzenie mezopowe - w czasie zachodu, gdy korzysta i z czopków i z pręcików – widzenie skotopowe - w nocy gdy korzysta z pręcików Ponieważ pręciki są bardziej wyczulone na kolor niebieski, odczuwanie koloru zmienia się w czasie przejścia z jednego widzenia na drugie. Symulacje tego efektu pokazuje obrazek, górny obrazek ukazuje kolor, jaki człowiek widzi w prawidłowym oświetleniu, środkowy zaś, gdy oświetlenie jest słabe, jak przy zachodzie słońca. Widać, że kolory zmieniły się wróżny sposób - czerwień kwiatu znacząco osłabła w stosunku do zieleni tła. Dolny obrazek przedstawia już widzenie skotopowe, czyli czarno białe. Ciekawe linki: http://en.wikipedia.org/wiki/Color_constancy
  24. Polish Astronomy Picture of the Day - 7 stycznia 2017 Tranzyt ISS przed tarczą Słońca- autor Dariusz Wiosna Możecie nie uwierzyć - ale nie umawialiśmy się z kolegami z EAPOD
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.