Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'ciemne niebo'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Categories

  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Found 9 results

  1. Witam wszystkich serdecznie. Troszkę późno startujemy lecz lepiej później niż wcale :-) X Zimowy Zlot Miłośników Astronomii Tym razem spotkanie odbędzie się w ośrodku znajdującym się prawie na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczad - Ostoja w Lipowcu http://www.lipowiec.pl/ Termin: 11-14 Stycznia 2018r. Koszt zlotu: I tu mamy dla was dwie propozycje. Jedna z tradycyjną koszulką w wersji T-shirt i drugą droższą dla zmarźluchów z bluzą. 330zł Cena ta zawiera tradycyjną koszulkę okolicznościową oraz noclegi, śniadania, obiady, kolacje z grilla, identyfikator, wspaniałą zabawę i co najważniejsze piękną zimową, gwieździstą pogodę. 360zł Cena ta zawiera bluzę okolicznościową oraz noclegi, śniadania, obiady, kolacje z grilla, identyfikator, wspaniałą zabawę i tak samo jak wyżej piękną zimową, gwieździstą pogodę. Chęć wzięcia udziału w zlocie proszę przesyłać mailowo na adres zimowyzlot@gmail.com W mailu proszę podać: Imię i Nazwisko, Nick z forum, info czy koszulka czy bluza wraz z rozmiarem, kontakt tel. datę urodzenia do ubezpieczenia W mailu zwrotnym otrzymasz pozostałe istotne informacje. Mile widziane są osoby chętne poprowadzić prelekcje lub przedstawić swoje astro-osiągnięcia. Pamiętajcie. My się zimy nie boimy! :-) *Fotę zapożyczyłem z googla.
  2. Nocą 16/17 sierpnia 2017 po raz pierwszy od wielu tygodni miałem szanse na spokojne obserwacje pod naprawdę ciemnym Beskidu Niskiego. Choć najpierw planowałem wybrać się gdzieś dalej, podróż zakończyłem na Przełęczy Szklarskiej, bo dawno już tam nie byłem i postanowiłem tym razem popatrzeć stąd. Razem z sobą miałem teleskop Taurus T330, lornetę Omegon Argus 25x100 i lornetkę 10x50. Niebo było piękne. SQM-L pokazywał początkowo 21.32 mag/"2, jednak z czasem było coraz ciemniej i od 23 miernik stabilnie raportował >21.4 mag/"2 (najciemniej było około północy, kiedy pomiary konsekwetnie oscylowały wokół 21.45 mag/"2), mniej więcej do wschodu Księżyca, który nastąpił jakieś półtorej godziny później. Dawno nie kolimowałem teleskopu, a że test na gwiazdach wskazywał, że do ideału w tej kwestii trochę brakuje, postanowiłem go skolimować. Ledwie zacząłem, usłyszałem że coś idzie w moim kierunku przez trawy - rzut oka wystarczył, aby zauważyć, że nie więcej niż dwa metry ode mnie stoi jakieś nieduże zwierzę. Powoli do niego podszedłem, zwierzak nie uciekł, a ja poświeciłem mu z odległości kilkudziesięciu centymetrów "w twarz" czerwoną latarką. Okazało się, że to młody lis. Grzecznie poprosiłem go, aby odszedł, ale nic sobie z tego nie zrobił ;). Na klaskanie też nie reagował. Zamiast tego zaczął chodzić wokół mojego samochodu, a następnie wokół teleskopu i statywu od lornetki i wszystko po kolei obwąchiwał. W takiej sytuacji wróciłem do kolimacji. Po minucie lub dwóch postanowiłem spojrzeć, co robi mój kolega. Lis próbowałe posmakować płozy teleskopu, delikatnie je przygryzając. Kiedy to zobaczyłem, profilaktycznie zamieniłem sandały na wysokie gumiaki :P. W trakcie kolimacji lisek zaskoczył mnie jeszcze kilka razy podchodząc mi niemal pod nogi, więc go przegoniłem. Trochę mi było głupio, że to zrobiłem, bo w końcu zwierzę było dość przyjazne. Przez kolejną godzinę byłem sam, ale później lisek wrócił. Teraz już go nie niepokoiłem (pomijając próby nawiązania rozmowy :P) i pozwoliłem mu spokojnie wszystko obwąchać. Kiedy patrzyłem przez lornetę, stał kilkanaście centymetrów ode mnie i obwąchiwał nogę od statywu. Po kilku minutach badania mojego sprzętu lisek poszedł w trawy i do samego końca obserwacji słyszałem go raz bliżej, raz dalej. Tej nocy obserwowałem trzy komety. Pierwszą z nich była świecąca nisko w Strzelcu krótkookresowa kometa 213P/Van Ness. Kometa ta wraca do Słońca co 6.1 roku i tak się składa, że od odkrycia w 2005 roku udaje mi się ją odnaleźć podczas trzeciego już z rzędu powrotu. Tym razem była dość słaba - jej jasność oceniłem na 13.3 mag, jednak dzięki niewielkim rozmiarom (0.8') i bardzo dobrej przejrzystości dało się ją wypatrzeć w bogatym w gwiazdy polu. Drugą kometą, na którą zapolowałem była "wybuchająca" 29P/Schwassmann-Wachmann, która w tym roku wznosi się już u na ponad 20 stopni, świecąc na granicy Wodnika i Koziorożca. Także i ona była słaba i dość mocno rozmyta, bo jej ostatni wybuch miał miejsce już kilka tygodni temu. Jej jasność oceniłem na 13.4 mag, a średnicę jej głowy na 1.2' Ostatnią kometą, którą odnalazłem tej nocy była odkryta niedawno C/2017 O1 (ASASSN). Ta kometa wschodziła około północy, a dla mnie zza drzew wyłoniła się około 1:00. Kometa świeciła wtedy zaledwie 8 stopni nad horyzontem, a około 30 stopni na lewo od niej (za drzewami) wzeszedł już Księżyc. Komety szukałem najpierw lornetką 25x100, jednak nie udało mi się jej zauważyć. Później skierowałem tam teleskop i zobaczyłem mały, dość słaby, ale skondensowany obiekt. Poczekałem jednak, aż kometa wzniesie się wyżej. Kiedy spojrzałem w jej kierunku lornetą 25x100, okazało się, że widać ją bez wielkiego trudu, jako obiekt o średnicy 6', którego jasność oceniłem na 9.5 mag. Wygląda na to, że w teleskopie widziałem tylko jej centralną kondensację. Oprócz komet obserwowałem mnóstwo fajnych obiektów. W teleskopie, w powiększeniu 67x i 114x z filtrem O-III (Lumicon) bajecznie prezentowała się mgławica Veil (NGC 6960 i 6992-5) pełna subtelnych struktur, także w okolicy trójkąta Pickeringa. Przy okazji oglądania Veila, przesunąłem teleskop o kilkanaście stopni, w stronę mgławicy NGC 6888, która na takim niebie wyglądała bardzo ładnie - widoczny był pełny owal (z jednej strony jasny, z drugiej widoczny zerkaniem), przepołowiony jaśniejszą poprzeczką, pełen subtelnej struktury. Fantastycznie wyglądała też mgławica NGC 7293 (Ślimak) - jasna, z ciemną dziurą w środku i kilkoma gwiazdami w tle. W końcu mając wkręcony filtr, postanowiłem poszukać z pamięci mgławicy Jones 1 w Pegazie. Choć jej położenie pamiętałem tylko z grubsza, to znalazłem ją w kilka chwil, jako dość wyraźny owalny obiekt, o jasnym brzegu o kształcie zbliżonym do litery "C". Po zdjęciu filtra spojrzałem na epsilony Lutni. Gwiazdy były rozdzielone tak mocno jak mało kiedy (z olbrzymią przestrzenią pomiędzy nimi). Widząc, jak dobry jest seeing, postanowiłem pobawić się z dużymi powiększeniami. W powiększeniu 340x popatrzyłem zarówno na M 57, NGC 6543 (Kocie Oko), jak i na niesamowite w tych warunkach gromady kuliste M 13 i M 92. Tej pierwszej przyjrzałem się też w lornecie 25x100, w której pięknie prezentowały się charaktertystyczne dla M 13 pozakrzywiane "linie" z gwiazd. W lornecie fantastycznie prezentowała się też M 31 nie mieszcząca się w całości w polu widzenia. Swoją drogą, to w teleskopie, w powiększeniu 114x możnaby ją oglądać naprawdę długo i się nie znudzić. Nie dość, że wypełniała kilka pól widzenia, to ciemne pyłowe pasma były widoczne natychmiast, podobnie jak struktura w ramionach spiralnych. W międzyczasie obserwowałem jeszcze wiele innych obiektów, o których już nie mam czasu dziś pisać.
  3. Wieczorem 30 kwietnia 2016 wybrałem się z bratem (Wojtkiem), jak to wiosną tego roku zwykłem robić, na sowy. Wyjechaliśmy jeszcze przed zachodem Słońca, a ja oczywiście w bagażniku miałem teleskop, bo prognozy na nockę były nienajgorsze, a Księżyc miał wzejść dopiero około 2:30. Za cel obraliśmy sobie okolice Bukowska. Po bezowocnych poszukiwaniach sów w okolicznych lasach, około 23:00 dotarliśmy na zbocze góry Tokarnia (miejscówka znajdowała się na wysokości około 670 m.n.p.m.). Niebo wyglądało świetnie, a SQM-L pokazał wtedy 21.59. Zanim doczekałem się pełnej adaptacji wzroku do ciemności, postanowiłem przyjrzeć się kilku jasnym, znanym obiektom. I tak rzuciłem okiem na M 13, M 51, M 81 i M 82. Kiedy już adaptację miałem całkiem dobrą, postanowiłem zmierzyć się z nieco trudniejszymi obiektami. Najpierw wycelowałem teleskop w galaktyki NGC 5005 i NGC 5033, które wręcz ,,biły po oczach''. Moim celem była jednak sąsiednia galaktyka IC 4182 o niskiej jasności powierzchniowej, którą widać tylko na ciemnym niebie. Tu znalazłem ją w kilka chwil - wyglądała jak dość duże pojaśnienie nieba, ,,przyklejone'' do dwóch dość jasnych gwiazdek. Była ona wyraźnie niejednorodna, z nieco jaśniejszym centrum. Przyjrzałem się też mało znanej mgławicy refleksyjnej Gyulbudaghian 98-171 (LBN 412). I tu znów zaskoczenie - mgławicę widać natychmiast jako niewielki ,,warkocz'' jednej ze słabych gwiazdek. W dużym powiększeniu (265x) widać było, że jasność tego obiektu nie jest jednorodna. W gorszych, ale całkiem niezłych warunkach była obiektem znacznie trudniejszym. Pozwoliłem sobie też spojrzeć na coś znacznie jaśniejszego - mgławicę planetarną IC 4593. W małym powiększeniu wyglądała zupełnie jak gwiazda, zdradzał ją jednak zielonkawo-niebieski kolor. W dużym powiększeniu (265x) była wyraźnym, owalnym, nieco spłaszczonym obiektem, ,,puchnącym'' przy obserwacji zerkaniem i redukującym się niemal do gwiazdy przy patrzeniu na wprost. Tej nocy przyjrzałem się też kilku słabszym, ale ciekawym galaktykom, jednak z wrażenia nie zanotowałem już, które to były galaktyki. Z pewnością obserwowałem tej nocy parę NGC 3718 i NGC 3729. Pierwsza z nich pokazywała wyraźnie szczegóły swej dziwnej budowy. Oglądałem też na pewno fajną maleńką zderzającą się parę NGC 3690A i NGC 3690B. Obejrzałem sobie też galaktykę Holmberg II należącą do grupy M 81. Galaktyka Holmberg II była widoczna bez większego trudu jako wielki, mocno nieregularny obiekt, na którego tle świeciło kilka, a może i kilkanaście gwiazdek. Niektóre z nich być może były nawet jakimiś obiektami w samej galaktyce, nie próbowałem jednak ich identyfikować, więc pewności nie mam. Później postanowiłem przyjrzeć się komecie 252P/LINEAR. W lornetce 10x50 była ona obiektem wielkim i wyraźnym, choć mocno rozmytym. Spojrzałem na nią zatem lornetką 2.3x40. Okazało się, że i w tej lornetce widać ją całkiem wyraźnie. Postanowiłem zatem sprawdzić, czy widać ją gołym okiem. I tu znów sukces. Dokładnie tam, gdzie ma być kometa, widać niewielkie pojaśnienie nieba. Gołym okiem jej jasność oceniłem tej nocy na 6.8 mag, a średnicę jej głowy na około 20'. Wtedy postanowiłem oderwać się na chwilę od teleskopu i sprawdzić pobieżnie, jak dużo widać gołym okiem. Okazało się, że obiekty takie jak M 3, M 4, M 5, czy M 13 widać natychmiast - nawet jeśli nie zna się dokładnie ich położenia. Wystarczyło np. spojrzeć pomiędzy Arktura a Cor Caroli, aby natychmiast zobaczyć tam niewielką plamkę - M 3, wyraźnie się różniącą od sąsiedniej bardzo dobrze widocznej gwiazdki (o jasności 6.2 mag). Wyraźnie, jako niegwiazdowy obiekt widoczna była też gromada kulista M 92. Spojrzałem więc w stronę galaktyki M 81. Sąsiednia gwiazdka o jasności 7.1 mag była widoczna zerkaniem natychmiast, natomiast po kilku chwilach okazało się, że M 81 jest także widoczna. Gołym okiem wypatrzyłem jeszcze M 10 i M 12, po czym ,,przerzuciłem się'' na lornetkę. Lornetką 10x50 przyjrzałem się galaktyce M 51, do której ,,doklejona'' była słabsza sąsiadka, M 101 świeciła jasno jako duży, okrągły obiekt, mgławica M 97 (Sowa) była widoczna zerkaniem bez wielkiego trudu, a obok niej można było też dostrzec galaktykę M 108. W lornetce wypatrzyłem też widoczne w jednym polu widzenia galaktyki M 109 i NGC 3953. Przed 2:00 Wojtek wrócił z lasu. Pooglądaliśmy sobie wtedy kilka popularnych obiektów - mgławicę Veil (NGC 6960, 6992-95), mgławicę M 57, gromady kuliste M 3 i M 13 i kilka innych. Nie muszę chyba pisać, że wszystkie te obiekty były w takich warunkach fantastyczne. Kilka razy w ciągu nocy wykonywałem pomiary używając SQM-La. Za każdym razem wynik wskazywał nieco ciemniejsze niebo. Najciemniej było przed wschodem Księżyca między 2:00 a 2:30. Wtedy wskazania SQM-La oscylowały wokół 21.77. Takiej wartości na moim SQM-L jeszcze nigdy nie widziałem (oczywiście mowa o średniej z kilku pomiarów, bo każda wartość, którą podaję, to średnia z kilku pomiarów). Kiedy wzeszedł Księżyc, wyraźnie się rozjaśniło, ale wyraźnie też pokazały się wiszące poniżej niskie chmury. Kiedy zaczęło świtać postanowiliśmy się zbierać, jednak decyzja o powrocie inną drogą okazała się być złym wyborem, bo droga była nieprzejezdna. Powrót tą drogą pod górę także okazał się nie lada wyzwaniem i zajął nam półtorej godziny spędzonej na podkładaniu pod koła kamieni, aby koła nie ślizgały się na błocie. Dzięki temu opóźnieniu mogliśmy jednak później podziwiać wspaniały spektakl, który zafundowały nam około wschodu Słońca niskie chmury. Jako ciekawostkę muszę tu dodać, że przed wschodem Księżyca na niebie widać było tylko niewielką łuną od Krosna (33 km w linii prostej) i trochę mniejszą od Rzeszowa (65 km w linii prostej). Łuna od Sanoka była ledwie zauważalna. Dodatkowo tuż nad wschodnim horyzontem (który tam był zupełnie odsłonięty, nawet chyba minimalnie niżej niż horyzont prawdziwy) całą noc widoczna była maleńka łuna, której przez dużą część nocy towarzyszyły podświetlone chmury, które sięgały nie wyżej niż 1 stopień nad horyzont. Łuna ta, choć maleńka, była dość oczywista (łunę tę widać na drugim z załączonych zdjęć). Jak się później okazało, kiedy sprawdziłem to na mapach, łuna ta znajdowała się dokładnie w kierunku oddalonej o 105 km wielkiej szklarni w mieście Drohobycz na Ukrainie! Archiwalne zdjęcia satelitarne pokazują też, że przez większą część nocy nad tamtym obszarem wisiały chmury piętra średniego lub wysokie.
  4. Dobry wieczór, Zwracam się z prośbą (lub raczej propozycją) do wszystkich entuzjastów astrofotografii. Zanim jednak do niej przejdę, ponownie się przedstawię. Głównie dlatego, że pewnie niewielu forumowiczów miało okazję przeczytać mój powitalny post. Tak więc oprócz tego, że jestem zapalonym astroamatorem, jestem także studentem dziennikarstwa. I kiedy na zajęciach zaproponowano nam skompletowanie własnej galerii lub materiału wideo lub też napisania reportażu na zupełnie dowolny temat... nie miałem wątpliwości. Wybrałem astronomię. Pora na szczegóły. Chodzi o stworzenie galerii najciemniejszych (powiedzmy dziesięciu) miejsc w Polsce. Miejsc, gdzie piękno nieba poraża. Gdzie zanieczyszczenie światłem nie sięga. Gdzie nawet laik, kładąc się na karimacie lub leżaku, po prostu zaniemówi z wrażenia. Poza tym, galeria byłaby interesująca również dla początkujących astroamatorów. Nie mówiąc już o tym, że zwróciłaby oczy wielu "obojętnych" w kierunku nieba. Skąd ta pewność? Przede wszystkim stąd, że projekt zostałby opublikowany na portalu Onet.pl (o ile spełni warunki jakościowe w czym już moja głowa), co oznacza minimum kilkadziesiąt tysięcy wyświetleń Waszych fantastycznych zdjęć. Czekam na propozycje, zgłoszenia i pomoc. Pozdrawiam, Snejk
  5. Tydzień temu - w nocy 7/8 września 2013, korzystając z ostatnich chwil pięknej pogody około nowiu wybraliśmy się nieco większą grupą na obserwacje. Tym razem na miejsce obserwacji wybraliśmy pola na wzgórzu w miejscowości Dosłońce, 38 km w linii prostej na północny wschód od centrum Krakowa. Przyjechał Paweł Trybus z Kielc oraz koledzy z Krakowa i okolic: Blondas, Zbuffer i jeszcze 3 inne osoby (przepraszam, ale nie pamiętam dokładnie kto - ciemno było ) Warunki były całkiem niezłe, choć niestety łuna od Krakowa dawała się we znaki, zwłaszcza jeśli ktoś miał w planie poobserwować coś na południowych zachodzie. Gołym okiem było widać bez wielkiego problemu m.in. M33, jednak niebo było już trochę mniej przejrzyste niż we wcześniejsze noce. Nie wyznaczałem dokładnie zasięgu, ale myślę, że był zbliżony do 7.0 mag. Paweł Trybus mierzył kilkukrotnie jasność tła nieba swoim SQM-L i za każdym razem otrzymywał wartości około 21.2 - 21.3 mag/sekundę kwadratową, czyli całkiem przyzwoite. Na miejscu byliśmy około 22:30. Sprzęt, którym dysponowaliśmy to Meade LB 16", Taurus 330 (13"), dwie Synty 8" i wspaniała lorneta Miyauchi Bj100. Obserwacje prowadziliśmy aż do świtu, dzięki czemu przez całą noc w teleskopach przewinęło się mnóstwo obiektów. Z ciekawszych udało nam się wypatrzeć: Mgławicę planetarną Jones 1 (PK 104.2-29.6): w Taurusie bez filtra bardzo słabo widoczne były dwa jej najjaśniejsze fragmenty, a i to jedynie po długim wpatrywaniu się w okular. Za to po użyciu filtra UHC pojawiła się natychmiast. Co prawda nie była obiektem "rzucającym się w oczy", niemniej jednak widać ją było bez wielkiego trudu jako wielką, słabą literę "C" z dwoma jaśniejszymi fragmentami. Bardzo słabo była też widoczna inna mgławica planetarna - Abell 39. Ustawiłem ją dopiero jakiś czas po rozpoczęciu obserwacji, kiedy nie świeciła już zbyt wysoko i była obiektem naprawdę trudnym. W Taurusie było ją widać po dłuższym wpatrywaniu się w okular jako niewielką, idealnie okrągła mgiełkę. Obejrzeliśmy też grupkę galaktyk w Rybach, nazywaną czasem Łańcuchem Ryb (Pisces Chain). Nie poświęciłem im jednak zbyt dużo czasu i zidentyfikowałem jedynie 6 z nich: NGC 379, NGC 380, NGC 382, NGC 383, NGC 384 i NGC 385. Wszystkie one mieściły się w 27' polu widzenia okularu przy powiększeniu 182x. Muszę jeszcze kiedyś wrócić do tej grupy, bo jest tam jeszcze kilka galaktyk, które w dobrych warunkach powinny dać się wypatrzeć w 13" teleskopie. W niewielkiej odległości od tego miejsca można znaleźć jeszcze kilka innych słabych galaktyk. Paweł Trybus dość szybko odnalazł też ciasną grupkę 4 galaktyk - Hickson 10 w Andromedzie. Galaktyki NGC 529, NGC 531, NGC 536 i NGC 542 pięknie mieszczą się w niewielkim (27') polu widzenia. Tak naprawdę, z trudem zmieściłyby się już w polu widzenia o średnicy 12'. Trzy najjaśniejsze były widoczne bez problemu, natomiast z ostatnią - NGC 542 trochę się namęczyliśmy. Najpierw wydawało się, że delikatnie ją widać, później nie byłem tego w 100% pewien, aż w końcu po ustawieniu teleskopu tak, że pobliska gwiazda 6.4 mag znalazła się poza polem widzenia okazało się, że galaktyka choć z trudem, ale zerkaniem widoczna jest przez cały czas. Tu warto odnotować, że jej katalogowa jasność wizualna to zaledwie 14.8 mag, za to jest obiektem malutkim o rozmiarach (katalogowych) 1.0' x 0.2'. Nad ranem udało mi się także odnaleźć mgławicę IC 443 - pozostałość po supernowej w Bliźniętach. Była ona widoczna bardzo słabo i to jedynie przy użyciu filtra UHC, jako dość podłużny obiekt. Później przyjrzeliśmy się też gromadzie kulistej NGC 2419, którą najpierw namierzył Paweł Trybus w swojej lornecie. W lornecie była widoczna dość słabo, choć była obiektem oczywistym, za to w teleskopie była bardzo jasna i duża. Lornetą pooglądaliśmy też wiele ciemnych mgławic. Tu może Paweł Trybus napisze coś więcej, bo ja zerkałem na nie jedynie przy okazji. Przez całą noc namierzyłem też 4 komety - C/2012 F6 (Lemmon), 154P/Brewington, 2P/Encke i C/2012 S1 (ISON), z których jedynie pierwsza była widoczna dość dobrze.
  6. W ostatnich dniach przebywam w Krośnie, a że pogoda jest wspaniała, to nocami co jakiś czas z niej korzystam Pierwszy raz w sierpniu na obserwacje wybrałem się w nocy 3/4 sierpnia. Pojechaliśmy 7-osobową grupą na Przełęcz Szklarską (22 km na południe w linii prostej od Krosna). Miejsce jest ciemne i całkiem niezłe, jednak niestety z roku na rok jakość nieba powoli się tam pogarsza. Nie oceniałem dokładnie zasięgu, bo trochę szkoda było mi na to czasu, ale gołym okiem bez większego trudu widziałem gwiazdę o jasności 6.6 mag oraz M92, natomiast nieco później także M33. Podejrzewam zatem, że zasięg gołego był bliski 7.0 a może nawet nieznacznie lepszy. Na miejscu byłem przed 22:00 i zanim powoli rozłożyłem teleskop niebo było już całkiem ciemne. Zacząłem od popularnych obiektów takich jak M27, M57 i M13. Wszystkie w 33 cm teleskopie prezentowały się fantastycznie. W M27 wyraźnie widoczna była gwiazda centralna, a na tle mgławicy świeciło jeszcze kilka innych gwiazd. Bardzo atrakcyjne były także mgławice Strzelca - M8 (Laguna), M20 (Trójlistna), M17 (Łabędź/Omega) i M16 (Orzeł). Następnie bardzo dużo przyjemności sprawiła nam mgławica Veil. Pod takim niebem i z filtrem UHC-S wyglądała niesamowicie. Oprócz wyraźnie widocznych, składających się z wielu wąskich, poskręcanych włókienek, ciągnących się przez kilka pół widzenia (przy powiększeniu około 115x) NGC 6960 i NGC 6992/5, wyraźnie były widoczne mgławice pomiędzy nimi - prawdopodobnie były to fragmenty trójkąta Pickeringa oraz NGC 6974 i NGC 6979. Przy okazji obserwacji z filtrem, wycelowałem też teleskop w mgławicę NGC 7293 (Ślimak) - zarówno z filtrem jak i bez filtra była ona widoczna w teleskopie jako wielki, okrągły mgławicowy obiekt, nieznacznie ciemniejszy w środku, przy czym z filtrem było mgławicę widać nieco lepiej. Na jej było też widać kilka gwiazd. Świecąca w pobliżu mgławica planetarna NGC 7009 także prezentowała się całkiem nieźle ze swoim charakterystycznym kształtem Saturna widzianego w niewielkim powiększeniu (lub przy fatalnym seeingu). Z mgławic planetarnych pooglądaliśmy jeszcze wyglądającą jak fasolka NGC 7008 oraz NGC 6543 (Kocie Oko). Nie zapomnieliśmy też o galaktykach. Oprócz jak zawsze pięknych M51, M81 i M82, postanowiliśmy zapolować na Kwintet Stephana. Zaczęliśmy oczywiście od pobliskiej jasnej NGC 7331. Galaktyka ta wyglądała jak M31 obserwowana na ciemnym niebie w lornetce, tyle że w teleskopie przy powiększeniu 182x wydawała się być trochę mniejsza niż M31 w lornetce i nieco od niej jaśniejsza. Obok niej, w jednym polu widzenia bez większego trudu dało się dostrzec galaktyki NGC 7335 oraz NGC 7340, po dokładnym przyjrzeniu się polu widzenia metodą zerkania dało się też dostrzec słabszą NGC 7337. W Kwintecie Stephana widać było 4 galaktyki - NGC 7317, NGC 7318, NGC 7319 i NGC 7320. Co więcej, kształt NGC 7318 sugerował, że może ona być obiektem "podwójnym". Później zapolowaliśmy na supernową SN 2013ej w M74. Okazało się, że jest jedną z najjaśniejszych gwiazd w polu widzenia. Jej jasność oceniłem tej nocy na 12.4 mag. Jakiś czas po północy postanowiliśmy też przyjrzeć się galaktykom M31 i M33, które okazały się jednym z "hitów" tej nocy. W M31 wyraźnie było widać dwa pasma pyłowe, a także wiele niejednorodności w obszarze ramion spiralnych, które przy powiększeniu 182x ciągnęły się kilka pól widzenia od jądra. Oczywiście pobliskie M32 i M110 świeciły także bardzo jasno. Także M33 zaskoczyła nas ilością detali. W oczy natychmiast rzucała się mgławica NGC 604 wyglądająca jak malutka jasna mgławica w naszej galaktyce. Potężne ramiona spiralne także zawierały kilka a może i kilkanaście zagęszczeń/obiektów, których jednak nawet nie próbowałem identyfikować. Pod koniec przyjrzeliśmy się jeszcze kilku innym obiektom, między innymi mgławicy NGC 7023 (Irys), mgławicy M76 (Małe Hantle). Zerknęliśmy też na mgławicę M1 (Krab), która jednak świeciła nisko nad horyzontem dość głęboko w wyraźnie widocznym świetle zodiakalnym oraz na świecącą niziutko, ale jasną i wielką galaktykę NGC 253. Obserwacje zakończyliśmy, kiedy zza pobliskich gór wyłoniły się Jowisz, Mars i Księżyc, a kiedy dotarłem do domu, na niebie świeciło już Słońce... Na tym na razie zakończę relacje z sierpniowych obserwacji, bo dziś chyba znów wybiorę się gdzieś za Krosno i muszę się przygotować do obserwacji
  7. Czasem jest tak, że jako turysta widzisz mniej. Wakacje to nie zawsze najlepszy czas, a wycieczka z turystycznym biurem nie zawsze oznacza "dotknięcie" prawdziwego oblicza, często niezwykle egzotycznego miejsca, gdzie stoi nasz hotel z reklamowego folderu. Czasem jest tak, że jako włóczęga urwany ze smyczy pracodawcy docierasz dalej, niż jako klient "zawodowców od turystyki". Część z was zna już na forum moje reportaże z lasów Skandynawii, opowieści zza kręgu polarnego, echa Indii i mgły huczących od lawin dolin alpejskich. Czas na pierwsze otarcie się o bałkańskie klimaty. Tak, tym razem, od jakiegoś czasu robotę mam w Macedonii. Starsi mogą pamiętać taki widoczek: To dla byłej Jugosławii mniej więcej to samo, co pocztówka z Giewontem dla nas. Teraz miejsce raczej sporadycznie odwiedzane przez obcych. Nawet jeśli ktoś tu zorbituje, w większości wypadków to najdalszy skok w bok od utartych szlaków turystycznych biur. Ostatnie miejsce pachnące kurortem. Trafiliśmy bowiem pod Macedońsko - Albańską granicę. A po tak zwanym "Incydencie 2001" jakoś nie udało mi się odnaleźć w sieci zbyt wielu zorganizowanych ofert w ten rejon. Ale jak część z was już wie, w moim przypadku, nie będzie to punkt docelowy. Tu zaczyna się dopiero cała zabawa. Tu zaczynają się boczne, zaniedbane, upaprane czerwoną gliną lokalne drogi wiodące w głąb pogranicza. Drogi, które po wspięciu się powyżej granicy lasu potrafią zaskoczyć nawet w maju. O tak, może nie dla każdego, ale dla mnie ta konkretna nitka spękanego asfaltu trafiła właśnie do listy ulubionych. Plan był w sumie prosty, kopnąć się w pusty, ciemny las, wydostać ponad 1500 m. npm i ustrzelić kilka fotek Skorpiona. A tak, tak, to już 40N, a nie 52N i nęcił mnie ślizgając się po horyzoncie od kilku tygodni. Niestety, jako nie turysta, miałem pewne ograniczenia. Po robocie trzeba się dostać w te okolice, co jak się okazało trwa dłużej niż zakładałem, no i musi być choć kawałek pogody. Tym razem pojawiłem się zbyt późno i w nie najlepszych okolicznościach meteorologicznych. Moja ulubiona droga miała też swoje klimaty, nie zachęcające do nawigowania po serpentynach w ciemnościach podmywanych przez coraz silniejszy sztorm, pędzący po zboczach już nie tylko błoto ale i coraz większe kawałki żwiru i kamieni. To najwyższy punkt jaki osiągnąłem tej wietrznej nocy. Trochę ponad 1700 m. npm. Targany lodowatym wiatrem, zalewany lodowatym deszczem, zmusiłem upapranego czerwonawą wodą Canona do kilku chwil "milczenia odwrotu": Tym razem, bez fotek Skorpiona. Jedyne upolowane gwiazdki to światełka Mawrowo gdzieś w dole, poprzez strugi górskiego deszczu. Ale za kilka dni mam kolejną karawanę... tym razem będę miał dla tych lasów cały weekend... kto wie jak daleko dotrę. Pozdrawiam.
  8. W nocy 5/6 maja wybraliśmy się z kilkoma znajomymi obserwatorami pod ciemne niebo do miejscowości Moszczaniec, około 32 km w linii prostej na południowy wschód od Krosna. Niebo było tam bardzo ciemne, choć niestety północy zachód był nieco "zanieczyszczony" przez łunę pochodzącą od Krosna - niestety, z roku na rok problem LP w Beskidzie Niskim staje się coraz bardziej widoczny. W okolicach zenitu zasięg gołego oka wynosił co najmniej 7 mag - w okolicy M81 widziałem gołym okiem gwiazdę o jasności 7.0 mag. Gołym okiem widziałem też bez większego trudu M92. Obserwacje rozpoczęte zostały około 22 - ja przyjechałem niecałe pół godziny później - w tym czasie dość wyraźnie jeszcze było światło zodiakalne, które sięgało niemal głowy Lwa. Ja obserwacje prowadziłem 33 cm teleskopem oraz lornetką 10x50. Dodatkowo mieliśmy też teleskop 20 cm (przywieziony przez WieśkaS) oraz lornetkę 10x70 (MaciekM). Na pierwszy rzut poszła kometa C/2011 L4 (PANSTARRS). Była ona wyraźnie widoczna w lornetce, wraz z długim na około pół stopnia warkoczem i antywarkoczem (?) o podobnej długości, pomiędzy którymi rozciągała się blada poświata. Wyglądało to właściwie (zwłaszcza w lornetce) jak ekstremalnie szeroki warkocz (kąty pozycyjne brzegów tego warkocza różniły się o około 150 stopni). Po komecie podziwialiśmy DSy w teleskopie. Większość obserwacji prowadzonych było przy powiększeniach 94x i 182x. Widok niektórych z obiektów naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Galaktyka M104 (Sombrero) natychmiast pokazała swój charakterystyczny kształt z ciemnym pasmem. W M51 i M101 wyraźnie były widoczne ramiona spiralne. Szczególnie ciekawa była obserwacja M101 przy powiększeniu 182x - w pierwszej chwili widoczne było jedynie niewielkie jądro, przez co zdawało się, że trafiłem w jakąś inną, znacznie słabszą galaktykę. Po krótkiej chwili jednak z tła wyłaniały się olbrzymie, niejednorodne ramiona spiralne wypełniające większą część pola widzenia. Triplet Lwa wyglądał fantastycznie - w M66 wyraźnie widać było ramiona, również NGC 3628 pięknie prezentowała swój charakterystyczny kształt. Nawiasem mówiąc, dzięki tak dobrym warunkom, cały triplet był dostrzegalny w lornetce. Podczas obserwacji galaktyk nie mogło zabraknąć pary M81 i M82. Ta druga wyglądała niesamowicie ze swoją bogatą nieregularną strukturą. Przed północą zdążyliśmy się jeszcze nacieszyć świetnym widokiem M57, M13 i M92. Niestety, w obserwacjach powoli zaczęła przeszkadzać mgła oraz napływające od południa cirrusy, które po 23 przykryły sporą część nieba. Później część cirrusów zanikła, jednak mgła (która rozciągała się jedynie kilka metrów nad ziemią) zaczęła być dokuczliwa. Sprzęt zaczął coraz bardziej parować. Udało mi się "odparować" lusterko wtórne (przez trzymanie go od boku ciepłą dłonią - trwało to kilkanaście minut), jednak w tym czasie zaparował okular i obiektyw szukacza. W tej sytuacji większość ekipy zakończyła obserwacje, natomiast ja z MaćkiemM pojechałem jeszcze na Przełęcz Szklarską, gdzie zgodnie z naszymi przypuszczeniami problemu mgły nie było. Tam po osuszeniu sprzętu pooglądaliśmy jeszcze między innymi mgławicę M17 (Łabędź/Omega), która dla mnie była jednym z najpiękniejszych obiektów (obok M51) tej nocy - przy powiększeniu 182x zajmowała sporą część pola widzenia, a oprócz charakterystycznego kształtu Łabędzia (który zresztą jest wyraźnie widoczny w znacznie mniejszym sprzęcie), pokazała skomplikowaną strukturę. Patrzyliśmy jeszcze m.in. na mgławice: NGC 7023 (Irys), NGC 6960, 6962-6965 (Veil), M27 (Hantle), NGC 6543 (Kocie Oko), NGC 6826 (Znikająca Mgławica), M97 (Sowa), galaktyki: niesamowitą NGC 4631 (Wieloryb), obok której wyraźnie widać było NGC 4627, dziwną NGC 4656, Igłę (NGC 4565), która jak na złość przykryta była cienkimi cirrusami za każdym razem, kiedy w nią celowałem, towarzyszkę M13 - NGC 6207. W końcu o świcie zapolowaliśmy na kometę C/2012 F6 (Lemmon), która na rozjaśniającym się niebie wyłoniła się po 3:20 zza lasu pokrywającego pobliską górę Jawornik i była dość dobrze widoczna w teleskopie. Po godzinie 2:00 na niebie zaczęły się powoli pojawiać piękne eta Akwarydy, których do świtu widzieliśmy kilkanaście, choć przez większą część czasu patrzyliśmy jednak przez teleskopy. Wszystkie meteory były jasne, a ze względu, że radiant był tuż nad horyzontem, były one "earth-grazerami" - meteorami lecącymi bardzo "płasko" - nieomal muskającymi atmosferę. Prawie każdy ciągnął za sobą widoczny przez kilka sekund ślad. Najpiękniejszy, którego dostrzegłem około 2:30 pojawił się w Łabędziu i przez około 6-7 sekund lotu dotarł aż pod Wielką Niedźwiedzicę - przeleciał więc około 100 stopni. W maksimum osiągnął jasność około -2 mag, a w trakcie jego przelotu ciągnął się za nim długi na jakieś 30 stopni, zielonkawy ślad. Obserwacje z IMO wskazują, że właśnie 6 maja wystąpiło maksimum tego roju z ZHR przekraczającymi 100. Podczas obserwacji na Przełęczy Szklarskiej w pobliskich trawach "derkało" kilka derkaczy, w dali poszczekiwał lis, a nad ranem przez chwilę z położonego nieco niżej lasu dobiegało pohukiwanie dwóch puszczyków uralskich... Pozdrawiam Piotrek Guzik
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.