Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'ds'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Questions and Answers
    • Getting Started: Equipment
    • Getting Started: Observing
    • Various questions
  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Categories

  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Found 31 results

  1. Korzystając z pobytu na Podlasiu wybrałem się z kolegą w bardzo ciemne okolice Biebrzańskiego Parku Narodowego. Biorąc pod uwagę ogromną wilgotność na rozlewiskach rzeki wybraliśmy miejsce nieco od niej oddalone, ale wciąż bardzo ciemne – poniżej dane miejscówki wg. lightpollutionmap.info: SQM 21.75 mag./arc sec2 Brightness 0.216 mcd/m2 Artif. bright. 44.5 μcd/m2 Ratio 0.260 Bortle class 3 Elevation 131 meters Rozstawiliśmy się na rozległym polu otoczonym ze wszystkich stron lasem. Zaczęliśmy około 20 od obserwacji Jowisza na jasnym jeszcze niebie. Pierwsze spojrzenie w okular spowodowało opad kapci, seeing petarda! Tarcza planety przy 250x w GSO 10 była bardzo stabilna. Bardzo łatwo można było dostrzec pasy zwrotnikowe oraz struktury w pasach równikowych. Szkoda, że akurat nie było tranzytu ani WCP, taki seeing nie trafia się często. Również w moim 120/600 przy powiększeniu 150x Jowisz prezentował się lepiej, niż zwykle. Ponadto dzięki jasnemu niebu aberracja chromatyczna była dość przytłumiona. Saturn również prezentował się świetnie, nawet w moim achromacie – przerwa Cassiniego, wyraźna granica między tarczą planety a pierścieniem schowanym za nią czy ciemny pas w okolicy równika były widoczne na wprost, bez robienia zeza czy innych zerkań. Oczywiście w 10” władca pierścieni nabrał rozmiarów, detalu.. najlepsze planety jakie widziałem w tym roku. Ciemniejące niebo i perspektywa dość wczesnego wschodu łysego ułatwiły nieco odessanie się od okularu, powrót do refraktora i rozpoczęcie planowanych obserwacji DSów. Na południowym wschodzie widoczna była łuna od Białegostoku, na zachodzie od Łomży, obie były jednak dość słabe. Spojrzałem na południowy horyzont, tuż nad drzewami wisiało zdecydowanie więcej gwiazd niż na innych, gorszych miejscówkach. Założyłem więc filtr UHC i wycelowałem w Lagunę (M8). Kolejny opad szczęki, mgławica wręcz waliła po oczach. Chyba pierwszy raz zauważyłem w niej jakiś detal i wyraźne kontury, przynajmniej od dołu mgławicy. Przy ponad 3-stopniowym rzeczywistym polu widzenia nieco powyżej wisiała niewielka i niezbyt wyraźna owalna mgiełka M20. Zacząłem wspinać się do góry, M21, M24, M18 i tak dotarłem do Omegi (M17) która widoczna była bardzo wyraźnie. Szybko przeszedłem jednak jeszcze wyżej, do Mgławicy Orzeł która do tej pory skutecznie stawiała mi opór. Podchodziłem do niej nie raz, zawsze kończyło się tylko na gromadzie NGC 6611. Tym razem jednak wokół gromady unosiła się subtelna mgiełka, w końcu M16 uległa mojemu maluchowi. W tak dobrych warunkach i z założonym już filtrem musiałem powędrować do Łabędzia i sprawdzić, czy Veil wciąż jest tam gdzie poprzednio. Części wschodnia i zachodnia od razu wyskakiwały z tła – szczególnie wschodnia prezentowała się okazale, dostrzec można było pewien zarys struktury, czy też raczej kontury mgławicy. Wlepiłem oko w okular w poszukiwaniu trójkąta Pickeringa (NGC 6974), który dotychczas widziałem swoim telepem tylko raz. Tym razem jednak poszukiwania zakończyły się porażką. Skoro Veil odhaczony to trzeba zajrzeć również do Ameryki (NGC 7000) i Pelikana (IC 5070). Ten wypełniający całe pole widzenia oraz okolice kompleks to jest zdecydowanie to, co tygryski lubią najbardziej. Pod tak dobrym niebem Zatoka Meksykańska była oczywista i widoczna na wprost. Ciemny pas pyłowy oddzielający wschodnie wybrzeże od Pelikana ciągnął się daleko w górę zakręcając na końcu prawo (obraz odwrócony prawo-lewo przez nasadkę lustrzaną). Pelikan nie był widoczny zbyt dobrze, raczej zerkaniem jako duże i rozmyte pojaśnienie. Jakiś czas temu Wessel opublikował zdjęcia tego rejonu pokazujące, że tak naprawdę nie jest to mgławica a dziura w ciemnej mgławicy przez którą widać część obszaru zjonizowanego gazu i pyłu. Wiedza ta pozwala spojrzeć na ten obiekt nieco inaczej – zacząłem przyglądać się ilości gwiazd w poszczególnych częściach kompleksu. Wyróżniający się ciemny pas po środku był niemal pusty, podczas gdy tuż obok, na jaśniejszym tle można było dostrzec całe mrowie odległych słońc. Kapitalny widok. Zachęcony tymi widokami podjąłem dość absurdalną próbę wyłuskania vdB 142 czyli popularnej wśród fociarzy Trąby Słonia. Dostrzegłem tylko szlak z gwiazd rozciągający się na miejscu Trąby na jakieś 1,5 stopnia. Czy ktoś w ogóle widział ten obiekt wizualnie? Może jakiś wielki Newton albo lorneta kątowa dałyby radę? Następnie przyszła kolej na Pacmana (NGC 281). Pojaśnienie wyskoczyło od razu tam gdzie trzeba, ale próżno szukać tu było jakiegoś detalu. Nie ta apertura. Obok stało co prawda 10 cali ale właściciel uparł się na inne obiekty. Przeskoczyłem więc w okolice gwiazdy Navi z nadzieją, że coś tam zobaczę. Nic z tych rzeczy, IC 59 i IC 63 nie miały zamiaru się ujawniać – i tu ponawiam pytanie, czy ktoś je widział? Niby jasność tylko 10 mag, ale rozmiary niezbyt duże. Skoro już porywamy się na takie rzeczy, to może Serce i Dusza (IC 1805 i 1848)? Próbowałem już raz czy dwa, jak dotąd bez skutku. Ciąg gromad, które im towarzyszą bardzo chętnie pokazał się w okularze. Nawet w pewnym momencie miałem wrażenie, że jest tam coś jeszcze. Gdy jednak zauważyłem, że gwiazdy w pozostałej części pola widzenia również są przymglone zorientowałem się, że soczewka właśnie ulega bardzo dużej tej nocy wilgoci. Nad okolicznymi polami już od dłuższego czasu unosiły się mgły. Na szczęście kwadransik w aucie uratował sytuację i szkło odparowało. W trakcie obserwacji kilka razy odrywałem się od okularu i dłuższą chwilę wpatrywałem się w zalane gwiazdami niebo. Droga Mleczna była bardzo jasna, zerkaniem wyglądała jak jakiś wielki neon. Odnoga w okolicach Wielkiej Szczeliny schodziła aż do Wężownika. W oczy rzucał się również fragment w okolicach Cefeusza, był bardzo jasny i mocno rozlany na boki. Nad lasem powoli wstawała łuna od łysola, po wyjęciu teleskopu z auta odpuściłem więc rozlane słabizny i wykręciłem filtr. No dobra, nie do końca odpuściłem. Gdy w okularze pojawiła się Mirach zacząłem wpatrywać się w zalany blaskiem fragment nieba tuż nad gwiazdą. O dziwo NGC 404 nazywana Duchem Mirach wyskoczyła dość szybko jako małe, widoczne tylko momentami pojaśnienie. Nazwa obiektu jest tu bardzo trafna. Po chwili skręciłem na lewo, minąłem rozległą NGC 752 i skierowałem się w stronę NGC 891. Galaktyka ta jakoś nie padła dotąd moim łupem. Patrząc na jej rozmiary i jasność (13.0 x 3.0 min łuku, 9.80 mag) spodziewałem się, że w tych warunkach nie sprawi mi problemu. Przy powiększeniu 40x i źw 3mm powinna wyskoczyć od razu, jednak trochę się namęczyłem zanim ją odnalazłem. Widoczna była tylko zerkaniem jako podłużne pojaśnienie bez wyraźnych konturów. Znowu ta apertura, chyba pora na duże lustro. Po chwili pojechałem w górę, w stronę Małych Hantli (M76). Mgławica wyskoczyła od razu, choć nie pokazała zbyt wiele. Mówi się, że to najtrudniejszy Messier i chyba coś w tym jest. Jako że lubię kosmiczne pary, odbiłem znowu w dół, minąłem Trójkąt i skierowałem się na Collinder 21 oraz pobliską NGC 672 – spodziewałem się pary nieco podobnej do NGC 6939 i NGC 6946 w Cefeuszu jednak tutaj parka okazała się zdecydowanie mniej atrakcyjna. Gromada była mała i niezbyt zasobna w gwiazdy, choć nadrabiała nieco ciekawym kształtem, coś a la miniaturowa Korona Północna. Galaktyka z kolei wyskakiwała tylko momentami i nie była zbyt okazała. Wyłażący nieśmiało zza drzew świecący rożek oraz nagły atak mgły zasygnalizowały, że pora się zbierać. Obserwacje trwały raptem ze 3 godziny, ale były dość owocne przez co rozbudziły tylko głód na kolejny wypad najszybciej jak się tylko da. Dobrze, że to nie hazard, bo już bym pewnie mieszkał pod mostem
  2. Cześć wszystkim! Jestem zainteresowany kupnem teleskopu DS w cenie do 1500 złotych. Fajnie gdyby był mobilny ale wiem, że nie można mieć wszystkiego. Poniżej podam moje warunki mieszkalne. -Kamienica 2 piętro (przed moim oknem jest ogród ale bardzo zaniedbany. Mowie pod wzgledem widoku z okna). -Jedna latarnia -27 centymetrowy parapet... Jak cos to dam jakies krzyslo itd. Chciałbym na teleskopie dostrzec jakieś mgławice w przynajmniej trochę ostre widoki planet takich jak Saturn. Może będę robił obserwacje dla szkoły na ocenę więc żeby to był właśnie DS. P.S Mam piękny ogródek na wsi więc mógłbym tam CZASAMI jeździć. Dlatego też właśnie zależy mi na mobilności.
  3. Kilka osób fotografuje z trudną jak na nasze warunki skalą. "Odkurzałem" ostatnio rozleniwionego pochmurną pogodą SCT8 i po krótkiej zabawie z fotografowaniem Wenus pozwoliłem sobie bez zmiany sprzętu zrobić kilka klatek C39 (lekki hardcore, f/10 2,4um na AZEQ5). Czym wybieracie klatki - automat AS nie daje rady - jeśli ręcznie to jakim narzędziem ? Zastanawiam się także jak składacie kolor z RGB aby uzyskać jak najmniejsze zmiany położenia geometrycznego składowych aby w efekcie nie uzyskiwać trójkolorowych "landrynek" na gwiazdach ?
  4. Kolejne proste fotki z APO107 na AZ-EQ5, w nocy z soboty na niedzielę wykonałem trochę fotek obiektów po ok. 40 klatek 30 s z ISO1600 na obiekt (EOS450D niemodyfikowany). Wiem trochę mało, obróbka też taka sobie zwłaszcza z tłem, co zrobię to na starym lapku ładnie a na telefonie to już katastrofa. Wygląda na to, że mój AZ-EQ5 ma luzy, bo przy 60 s duża liczba klatek była poruszona, przy 30 s na razie jest akceptowalnie. Będzie czas to wymienię smar na litowy i wyreguluję luzy, może wtedy pociągnie 60 - 120 s bez guidingu na ogniskowej 700 mm. Lwi Tryplet Łańcuch Markariana M81 i M82 M87 i M108 M51 M101
  5. Cześć, zeszłej nocy nazbierałęm 47 klatek po 1 minucie każda na ISO6400. Może dzisiaj uda mi się dopalić jeszcze trochę materiału, jeśli ma to jakiś sens
  6. Heloł! Ostatnio usiłuję rozgryść taki program do składania zdjęć: Deep Space Stacker. Mój problem polega na tym, że to co wychodzi po stackowaniu jest szaro-szare i mętne. Czy ktoś może mi zdradzić tajemnicę jak można sprwawić, by tło nieba było np czarne? Da się tak? Czy obraz finalny można zapisać jako JPG?
  7. Lornetkowy maraton Messier'a słynną dwururką Celestrona (brak statywu czy leżaka– czasem plecak/ręka pod głowę) przypuściłem 1.04. 2017, z pomocą wyciemnionych “kartoflisk leśnych” w pobliżu miejscowości Sadowne Węgrowskie (mazowieckie okolice Puszczy Białej, blisko 80 km poza obecną granicą Warszawy). Dokładnie rok temu podjąłem swój pierwszy taki wyścig ósemką Dobsona http://astropolis.pl/topic/53256-gluty-z-nosa-seeing-kosa-a-na-koniec-rosa;-urzekajace-obiekty-od-zachodu-do-wschodu-slonca-czyli-moj-pierwszy-maraton-messiera/?do=findComment&comment=618159, będąc kompletnie nieprzygotowany na wilgoć. W tym roku zaś... było niemal identycznie - za sprawą jeszcze słabszej antycypacji, a zarazem - dokuczliwszej wilgoci w okolicy rozlewisk i trzęsawisk rzeki Bug. Oto highlights: Załączona fotka przedstawia nabierający blasku sierp Księżyca, oraz relaksujący atak ciemności na okolice dziury w siatce przy stacji kolejowej. Łysy okazał się jedyną tej nocy poważną latarnią, po jego schyłku zaś zapadła i urzekła mnie długo wyczekiwana ciemność totalna. Kwadrans później, około 19:30, zgodnie z planem przywędrowałem w nieplanowane miejsce – polana otoczona dość ciasno drzewami (jednak warto sobie w trakcie długiej nocy choć trochę pospacerować) . Wtedy parę sztuk zwierzyny czmychnęło gdzieś w zarośla, a ja wolałem już zakotwiczyć się tutaj i jąłem się swoich łowów. Od zmroku, aż do świtu – niebo kompletnie czyste! Ostrość sprzętu reguluję sobie na Księżycu. Coraz niżej Syriusz, słania się też pokaźny trójkąt Mars-Hamal-Merkury. Fight! Odhaczamy Messiery! Wielka Oriona w zarysie, ostre Plejady z jaśniejącym warkoczem Alcyone. Gorzej z pozycją M79 zachodzącą pomiędzy drzewami– nie ujrzałem nawet sąsiedniej gwiazdy HIP25045 jasności 5,3 mag. Pewna jest już rezygnacja z M77 i 74. Trzeci zauważony, choć raptem ledwie, obiekt: łatwa otwarta M35. Robi się jednak ciemnawo! Łaps za niską M41, parę stopni pod oślepiającym Syriuszem; myk na północny-wschód po sąsiadki M47 i 46 (ta jedynie szarym obtarciem czarno-błękitnego nieboskłonu). Niziutka 93 – jestem pod wrażeniem tego gwiezdnego chmurzyska! Zaś na wschodzie, pomiędzy sosnami - przebitka intensywnego blasku Jupitera - choć stadionu w lesie brak . Zamach na zachodzące wkrótce trio galaktyczne Andromedy: M31 natychmiast, 32 zerkaniem, tuż obok rozbłysła też flara jasności do 4 magnitudo. Co do ostatniej, rozproszonej M110 – nie poddałem się, pomimo, że wizualnie prawie nie istniała. Troszkę łatwiej poszło z jaśniejszą, acz również zachodzącą galaktyką M33, zaś w międzyczasie: powrót do miecza Oriona po małą nebulę, 43jkę. Z kolei nad pasem Oriona ledwie zamigotał mi rozmyty ślad mgławicy M78. Godzina 21:15 to z trudem schwytana mgiełka Mgławicy Krab. Po tych nikłych galaktykach i mgławicach, nastał wreszcie czas na efektowne, choć trudniejsze do zlokalizowania gromady otwarte: M50 i wielka 48 – cudowna; mglista, a i tak z wieloma widocznymi gwiazdami. Rak: widocznej świetnie gołym okiem M44 Praesepe nie muszę przedstawiać, zaś żałuję, że zapomniałem przyjrzeć się uroczej M67 także po schyłku Księżyca. Perseusz: M34 błyskawicznie, gdyż potrzebny mi czas na najtrudniejszy obiekt, którego wcześniej nawet nie próbowałem dostrzec lornetką. Mgławica Mały Hantel M76 – najprawdopodobniej zauważyłem ją w końcu jako rozmytą kropkę, znając jej pozycje dzięki układowi jasnych gwiazd w pobliżu. Liczę: 20 Messierów mam. Kasjo: M52, 103 (jakby mała, mglista binarka; skupiska gwiazd wokół robiły większe wrażenie). Woźnica: 38, 36, 37, prawie jednym ruchem. 22:20 to Lewskie galaktyki: najłatwa M66; więcej zachodu z 65 (bo czemu ja zapomniałem, że Lwi tryplet jest tak zwarty?). W końcu wydarłem również 105 (z innego, dużo słabszego trypletu) – ta dosłownie przez chwilę mrygnęła podczas zerkania; trochę wcześniej poukładałem sobie bajzel starych papierowych mapek i stanowisko, było już po 23:00! M96 i 95 – w tej kolejności dostrzegłem te rozmyte niby-gwiazdki, znowu wypruwając źrenicę. Nie była to frajda, ale zaliczone. Nie mogłem w międzyczasie wypatrzyć... komety 41P/Tuttle-Giacobini-Kresak , acz długo nie siliłem się, zaczęło rosić sprzęt przy szukaniu „pod sufitem”. A near-zenitowych galaktyk czas nastawał... M81-82, 109 (całkiem łatwa, mała mgiełka), 108 (wydaje się, że miałem ją chwilę – choć zawsze można kwestionować), nie udało się z pewnością z Mgławicą Sowa 97, jak dla mnie za małą i za słabą. Szybko malutka binarka M40, a potem zaskakująco efektowna, duża mgiełka galaktyki M101 (w tych świetnych, prima aprilis'owych warunkach było ją widać tak, jak zazwyczaj przez lornetkę widzę Whirlpool). Przechodzę do galaktyki M102 - trudna o tyle, że wygląda jak jedna z trzech sąsiadujących gwiazd. I oto wspomniany wir M51, zaś timing zbliżony do tego z zeszłorocznego maratonu: mija godzina duchów. M63 i 94 to może i duchy. Mamy już zachód Księżyca. 106 intensywna - zerkanie pomogło odróżnić ją od gwiazd. Kuliste 3, 53, nieco trudniejsza do zlokalizowania galaktyka Czarne Oko 64, letnie kuliste 13, 92 – o czym tu się rozpisywać, od tego był Mickiewicz. Niemal z marszu: galaktyki Panny/Warkocza! Start o godzinie 0:45. Kolejność zdobyczy: 60, 59, 58, 90, 89, 91 (bardzo źle widoczna), 88, 84, 86, 87,100, 85, 49, 61. Poległem zaś na M98 i 99, mimo faktu, iż trochę się starałem. O 1:40 zakończyłem galaktyki Coma/Virgo, wybijając 14 Messierów (z możliwych 16). Wówczas “skorzystałem” z nieprawdopodobnej wręcz przerwy! Na koncie dopiero 60 emek, ale mimo godzinnych próśb i gróźb / prób powrotu do bicia rekordów – za sprawą parowania szkiełek widać było zaledwie to, że dzisiaj nic już, Alleluja, nie zobaczę! Mając jednak 2 gumki recepturki, oraz swoje papierowe wydruki ze Stellarium formatu A4 - nie poddałem się! W ułamku sekundy spreparowałem ultranowoczesne odrośniki obiektywowe (nie twierdzę, że całkiem zatrzymały roszenie – ale jednak, umożliwiły kontynuować toł nierównoł sesję!). Na te zmagania zeszła godzina! Pojawił się już cały trójkąt letni, zaświtał całkiem spory odcinek wakacyjnej Drogi Mlecznej... och, ach. Zważając na powyższy akapit – odpuściłem 3 najtrudniejsze obiekty: Sombrero, 68, 83 (na dwie ostatnie nawet zasłonięty widnokrąg nie sprzyjał). Nie było czasu oddzielać przemoczonych mapek – wygodniej działało się ze Stellarium z androida. Lornetka – ta wciąż parowała, choć już nie od razu po skierowaniu w kosmos. Zajmowałem się tym, czym nie powinienem przy coraz większym, choć umiarkowanym ochłodzeniu - przecierałem szkiełka szmatką do optyki, możliwie delikatnie... Szczęśliwie – miałem przed sobą głównie same łatwe i jasne obiekty... Tak więc gazem, jedynie z niewielkimi zastojami: puszek 27, brink 57 (Ave Stellarium), cześć Antares, kulki 80, 4, kulka Węża 5, Lutnia 56, dzika mgiełka 11 (na zachód od leżącego na boku gwiazdozbioru Orła), kulki trzynastego horoskopu w NASA: 12, 10, Łabędziowe gwiazdki 29 (jakby mini-Plejadki), 39, brakująca kulka numer 14, także 107. Strzałka do fajnej na swój sposób 71, inna kulka 9, teraz bliżej asteryzmu Pokłon Jesieni: otwarta 26, mgławice i gromady 16, 17 (78th object tonight; zeszłoroczny rekord jednak jest!), 18 (rekord pobity! godzina 3:50), 15 (łatwa kuleczka, choć nie tak dawno wzeszła – a do świtu już blisko!), 25, 24, 8 (Laguna), 21 (najwyżej parę jaśniejszych gwiazdek), 22 (w lepszych warunkach - piękna, intensywna gromada o wyjątkowym ksztalcie... zaś dzisiaj: ostatnia „mgiełka we mgle”!) Nie było już zatem możliwości powalczenia o: M19, 62, 20, 28, 6, 7 (próbowałem – ale jak przez pieprzowe drzewa?), 75, 69, 70, 54, 55 (odpuścić mógłbym ją sobie i tak), 2 (próbowałem), 73, 72, 30 (i tak był bym bez szans). ...O 4:55 niebo pojaśniało na tyle, że za porozumieniem obu jaźni – zakończyłem ekologiczne strzelanie – by dobiec na pociąg wcześniejszy o 20 minut, co z pożytkiem dla zdrowia udało się. Poprawiłem, ustanowiony rok wcześniej Syntą 8, quasi-rekord: 78 emek w jedną noc. Tym razem, bez targania ze sobą ciężkiej teleskopowej krowy - złowiłem ich nawet 85, wliczając w to niektóre trudne obiekty. Nie nakładałem na siebie absolutnie żadnej presji, bądź obowiązkowego minimum; pognałem sobie na miejsce obserwacji bezpośrednio po całym dniu w pracy, nie zeżarłem na przystanku kilo, a pół kilo marchewek... Wrażenia są zatem pozytywne, przygoda była jak należy, energia z kosmosu, brak świateł miejskich i podmiejskich, chart na wiosenne przeziębienia – o takie rzeczy głównie mi chodziło. Dla jasności: z radością pozostaję amatorem z ligi okręgowej, chociaż nie wiem, jak potoczą się sprawy za rok? Może za trzecim razem przygotuję odpowiednio podgrzewany tele-wół, postawię w prawdziwie szczerym polu; wtedy, bez konieczności próby wysiłkowej, może i 100wa pęknie... Na 200 w każdym razie nie liczę. Pozdrawiam miłośników liczby 110 – w szczególności zaś samego Charles'a Messiera, który pewnie dziwił by się, jak to można marnować noc na takie coś!
  8. Nie znalazłem wątku o tej kamerze (ani chłodzonej siostrze), więc zakładam swój. Jeśli taki wątek istnieje - proszę o połączenie. Otóż spróbowałem swoich sił w lucky imaging kamerką ASI174. Teleskopem Meade LX200 12" z ogniskową 3000 mm (czyli skala 0,4"/pix) na klinie paralaktycznym, bez guidngu, zrobiłem testowo 186 klatek po 5 sekund, z czego zestackowałem 132. To raptem tylko 11 min materiału! Seeing tej nocy był masakryczny, więc wyniki słabe. Ale pokazuję, co udało mi się uzyskać: Rejestrację prowadziłem w FireCapture, ale na przyszłość chyba lepiej będzie robić DSy w Maximie. Zapisywałem fitsy. Niestety, DSS nie umiał wykryć dosć gwiazdek na tych klatkach, a Autostakkert nie czyta fistów. Stąd odpaliłem starego, znienawidzonego Registaxa (dziad wszystko łyknie). Wyszło nu nieźle, poza tym, że stackuje chyba średnią i wychodzą piękne łańcuszki hotpikseli (które "występlowałem" w większości). Ktoś wie, jak zmienić alg stackowania? Zaleta jest taka, że na hotpikselach wyszło ładne PE i błąd ustawienia bieguna Lewo prawo mamy Ra, góra dół to Dec. Wychodzi, że pe ma +-12", czyli tak "przeciętnie". Bez tragedii, ale też rewelacji. Dryf w Dec miał 27,2" w czasie 15,5 minuty, czyli 1,75" / minutę, co przy tej skali daje 14 sekund idealnie punktowych klatek (w praktyce pewnie można przyjąć 3x więcej, czyli 42s). Pamiętajmy, że to równik, czyli najgorsze miejsce, jak chodzi o prowadzenie. Czy to dobry wynik, jak na pół nocy metody dryfu, mając na uwadze, że to 3000 mm? W zasadzie błąd polarnej jest na poziomie PE, czyli chyba nie ma co więcej walczyć, jedynie zastosować guiding.
  9. Dzisiaj postanowiłem spróbować zaprząc mojego Chameleona 3 do walki z DSami Widziałem jak inni użytkownicy kamerek planetarnych (co prawda ASI) z sukcesem rejestrowali np.: M51 stosując techniki planetarnego stackowania materiału więc pomyślałem, że może kamerka od Point Grey też da radę. Oto efekt: 1. M57 - stack 200 x 2 sekundy. Newton 16'' na platformie + Chameleon 3 + filtr L. Stackowane w AutoStakkert2. Obróbka w ImPPG. 2. M13 - stack 75 x 0,5 sekundy. Newton 16'' na platformie + Chameleon 3 + filtr L. Stackowane w AutoStakkert2. Obróbka w ImPPG. Wiem, że gwiazdy jajowate i że jest sporo szumu. Ale traktuję to jako test. Następnym razem ustawię platformę dokładniej i zarejestruję co najmniej po 500 klatek żeby stacki były gładsze. Zobaczymy jak wyjdzie wtedy. No a docelowo do tego typu zabawy planuję zakupić to : http://astronomy-imaging-camera.com/products/usb-3-0/asi224mc/
  10. Na pożegnanie ze starym poczciwym Newtonem (właśnie dotarł nowy teleskop z TS) zamieszczam ostatnie zdjęcia jakie nim wykonałem. Piękna galaktyczka w Andromedzie o jasności 10.1 mag. Ustawiona dokładnie wzdłuż płaszczyzny dysku. Zdjęcia z 28 listopada zrobione podczas 2 godzinnej przerwie w chmurach. Niestety tylko luminancja (14x300), filtr Astronomik CLS. Potem, jak to u nas bywa przyszły chmury. Newton SW 200/1000, Kamera Atik 383L+ na AZ-EQ6.
  11. Wreszcie udało mi się samodzielnie, ale też troszkę with a little help from my friends poskładać kanały LRGB. Jest to moje pierwsze w życiu tak zrobione zdjęcie, więc pozwoliłem sobie na pożegnanie letnich gwiazdozbiorów je umieścić. Kolorki są może troszkę dziwne -przynajmniej porównując do zdjęć tego obiektu, które robiłem wcześnie Canonem: http://astropolis.pl/topic/54741-kwintet-stephana-i-m27-z-beskidu-niskiego/ Setup: Newton SW 200/1000 AZ-EQ6 Guiding: SynGuider na SW 80/400 Atik 383L+ Filtry Astronomik CLS, R, G, B Materiał zebrany: sierpień 2016 Mysiadło, 5x300 sek. na każdy kanał Obróbka: DSS, PS CS5
  12. Aby zachęcić początkujących astrofotografów, że można też coś zrobić nie dysponując drogim sprzętem i wiedzą wrzucam 2 zdjęcia znanych obiektów. Wykonałem je budżetowym Newtonem SW 200/1000 i aparatem Canon 750 D. Nie stosowałem żadnej obróbki, są to tylko zestackowane w DSS klatki. M27: 15x200 sek. ISO 1600 bez klatek kalibracyjnych Kwintet: 14x240 sek. ISO 1600 5x dark, 5x flat, 5x bias
  13. Moje pierwsze starcie z montażem uznaję za udane Mimo pełni i krótkich nocy udało mi się zrobić coś takiego Zdjęcia są robione z ogniskowej 200 mm z ISO 2000 i f/5. Klatki to 150x20 sekund light 75 dark 72 offset Wątek ten będę rozwijał i robił zdjęcia innych galaktyk
  14. Pytanie jak w tytule do doświadczonych astrofotografów. Żeby pytanie nie brzmiało zbyt ogólnie wyjaśnię na przykładzie o co mi chodzi: Załóżmy, że mam w planach fotografowanie słabego DSO np. Quintet Stephana (5 galaktyk 13 magnitudo) Dysponuję teleskopem 200 mm f/5 na montażu z działającym guidingiem + kamera ccd Atik 383 Zakładam, że na zebranie luminancji przeznaczam 2 godziny Zdjęcie robię pod ciemnym bieszczadzkim niebem I w tym momencie rodzi się pytanie jak byście naświetlali? np: 10x12 min 20x6 min 40x3 min 60x2 min Ja pewnie bym ustawił 20x6 ale bardzo jestem ciekaw Waszych opinii.
  15. Witam, chciałem poprosić Was o poradę. Obserwuje głównie DS-y a konkretnie galaktyki. Na szersze DS-y też popatrzę jaki i na planety. W tej chwili mam Newtona 200/1000 a do niego SW SWA 17 mm i 8 mm (stara wersja). Do tego moim zdaniem wyśmienitego barlowa GSO 2" 2x ED. W przyszłości bardzo prawdopodobne, że kupie Newtona 12-16", również około f/5. Teraz mam taką sytuacje, że w 17 mm brakuje mi powiększenia a w 8mm obraz jest już za ciemny do galaktyk. Pomyślałem sobie, że sprzedał bym 17 i 8mm i "wymienił" je na coś dłuższego + barlow. Ze sprzedaży okularów i czegoś jeszcze miał bym około 700 zł. Tak jak pisałem, chce ten okular połączyć z barlowem 2x. Testowałem go na DS-ach - 17mm + 2x vs 8mm - i moim daniem różnic nie ma. Zastanawiam po pierwsze nad ogniskową. Jaką Wy proponujecie ? Myślałem już nad wieloma okularami - Maxvision 28 mm lub 24 mm 82*, SWAN 25/33mm, MEADE QX Wide Angle 26mm i wieloma innymi. Dość poważnie myślę o MV 24 mm 82* jednak on dał by mi z barlowem 12 mm i nie wiem czy to już nie za krótko do galaktyki. Można ponoć skrócić tego barlowa i otrzyma się krotność 1,8x czyli już ~13mm. Co o tym myślicie ? O tym połączeniu i okularze ? Zależy mi na DS-ach a naczytałem się że np. SWAN ma bardzo dobrą transmisje i kontrast - czy taki MV ustępuje mu ? Zapewne MV będzie lepiej skorygowany, choć za bardzo mi na tym nie zależy, bo prawie nie zauważam wad np. nieostrości na brzegach pola. Tylko aby środek był dobry. A może MV 28 mm ? A żeby na planetki czasem też zerknąć i nie czuły się samotne kupił bym chyba HR Planetery 7 lub 6 mm a może Ortho. Pozdrawiam, Karol
  16. Zamieszczam fotkę dla mnie magicznego miejsca na niebie -setek a może i tysięcy galaktyk w polu widzenia niewiele przekraczającym 1 stopień. To gromada galaktyk w Warkoczu Bereniki. Robiąc tą fotkę uśmiałem się z siebie, bo bardzo długo nie mogłem ustawić ostrości. Potem się połapałem, że w polu widzenia kamery nie mam żadnej gwiazdy -wszystko to były rozmazane mgiełki. Tylko szkoda, że pogoda nie pozwoliła na więcej. Może za rok dorobię kolor. Dla zainteresowanych współrzędne: 13h 00m 1 +25 38 ED 120/765, Atik 383L, 11x300
  17. Cześć, Wykorzystując jak zwykle przedłużające się panowanie chmurw nad naszym niebem, postanowiłem dopracować i udostępnić mój autorski kalkulator. Mam nadzieję, że mocno ułatwi on dobór odpowiednich okularów astronomicznych, zarówno początkującym jak i bardziej doświadczonym obserwatorom. Jednak... do rzeczy. Działanie kalkulatora jest banalnie proste. Po wpisaniu w wyznaczonych miejscach ogniskowej i średnicy teleskopu, a także ogniskowych interesujących nas okularów, kalkulator oblicza powiększenie i źrenicę wyjściową po zastosowaniu konkretnego szkiełka. Wyświetla też informację o światłosile, powiększeniu rozdzielczym, i powiększeniu minimalnym/maksymalnym dla danego teleskopu. Stworzone przeze mnie mini-narzędzie umożliwia również dobór okularu pod konkretne obiekty astronomiczne. Aby przenieść się do tego modułu, wystarczy kliknąć w nazwę odpowiedniej zakładki na dole strony. Uznałem, że tak będzie najbardziej przejrzyście. Zachęcam do odwiedzin i korzystania z kalkulatora. Całość znajduje się pod tym linkiem: KLIK! Jednocześnie proszę o stosowanie się do instrukcji, która nie bez powodu jest zapisana na czerwono. Czekam na opinie, polecając przy tym import pliku na własny Dysk Google lub pobranie go na własny komputer i używanie w trybie offline. W ten sposób, nie będziemy sobie przeszkadzać w kalkulacjach. Astropozdrówko, Snejk PS. Proszę o wyrozumiałość, bo żaden ze mnie programista. Wręcz przeciwnie, entuzjasta kierunków humanistycznych.
  18. ...i oby nie ostatni! Wreszcie udało mi się napisać moje pierwsze obserwacyjne sprawozdanie na Astropolis. W przypadku rzeczonej w tytule sesji – kumulacja rozmaitości była spora, więc czemu nie naskrobać trochę o tym?. Z chęcią powspominam jeszcze nie raz jakże urodzajną 'ostatnią nockę'. Jest to raport z myślą o forumowiczach lubiących temat średnio-zaawansowanego DS-wizual. Życzę Państwu przyjemnej podróży! A więc będzie – punkt po punkcie: 1 Tytułem wstępu – opis miejscówki, sprzętu, cele ogólne, przygotowania do MM. 2 Tytułem (niekoniecznego) końca biadolenia... - przegląd nieba! Szczegółowy opis 10h sesji. 3 Podsumowanie: wyniki MM, satysfakcja czy rozczarowanie? Cenna edukacja na przyszłość. 1 Czas: 1 kwietnia (dobrał jak ulał) / 2 kwietnia 2016 Miejsce: ogród niemobilny, Słupno – wioska na północ od Warszawy (lewa noga w pomarańczowej, prawa w żółtej strefie LP, ale wokół tego sporo lesistego, ledwie zaświetlonego pustostanu) Użyty sprzęt: Synta 8''/200 Dobson, okulary SW13, Plossl25, okazjonalnie – Celestron40, szukacz kątowy GSO 8x50, suszarka zainstalowana w anty-wilgociowym, pokrytym folią pudle. Warunki: niebo przyzwoicie ciemne powyżej około 20-40 stopni nad horyzontem, latem nieźle widoczna droga mleczna; średnie skażenie światłem tam gdzie nisko, największe od str. południa (łuna warszawska). Dzisiejsza widoczność, jak się okazało – fantastyczna! Słabe galaktyki (NGC) powyżej 11 mag sprzęt+oko wyłapywały bezproblemowo. Silny, porywisty, północny wiatr przez pierwszą część nocy, ale mimo tego obraz w okularze był statyczny i chwytałem niesamowite szczegóły gromad, mgławic czy galaktyk; zachmurzenie – prawie zerowe - przelot chmurek w ciągu sesji zabrał łącznie około 20 minut. Przez całą noc nie było śladu mgły. Do maratonu podchodziłem, mając na koncie 90 zaobserwowanych obiektów katalogu pana Charles'a, oraz znacznie więcej innych DS'ów, które to stanowią esencję moich około 9cio- miesięcznych obserwacji. Lukaniem na “to coś błękitnego, do którego przykleiły się świetliki” zajmowałem się również w wieku około 12-14 lat, jednak z racji warszawskich świateł, trudniejszego dostępu do wiedzy i teleskopów – 'świetlików' deep sky pooglądałem wtedy jedynie kilka, przez 'dziecięcy' zestaw: refraktorek 60/700 z dołączonym kitusiostwem. Przed Messierowym pościgiem wyznaczyłem sobie cel: 107 obiektów w jedną noc; z miejsca odpuściłem 3 praktyczne tej nocy niemożliwości – M74, 77, 30. Moja miejscówka: rozległy ogród w Słupnie, zadupiu pod Warszawą, do którego przeprowadziłem się późną jesienią – rezygnując ze wspaniałych (zazwyczaj autobusowych), każdorazowych wojaży poza miasto. Postawiłem tutaj sobie specjalną, niszową, odpowiednio wymierzoną drewnianą plandeko-konstrukcję - schronienie przed światłem, czasem I przed wiatrem, patrz – zdj. Nie miała ona dachu i południowej ściany, zaś od wschodu zabezpieczenie przed światłem stanowiło szczelny, dość wysoki betonowy płot. Dla całkiem niezłego zasięgu mojego Dobcia – jak I wygody obserwacji na stojąco (jaki to styl preferuję z odwiecznego pośpiechu), firmowe pod-telepie ustawione było na dość stabilnym, wytrzymałym 'stole' z trzech średniej wielkości palet, górna przykryta wymiarowym blatem. Przed Maratonem postanowiłem poznajdywać wiele obiektów bez patrzenia ma mapę – poćwiczyłem to trochę ...w Stellarium. Przygotowałem sobie na tej podstawie listę z praktycznym timingiem i możliwymi skrótami – by nie latać bez sensu po całym niebie. Natomiast kiedy doszło do obiektów nad samiuśkim horyzontem - latałem z ledwie uniesionym zestawem Dobson8 (jedną ręką za uchwyt skrzyni, drugą za jej spód) po sporej części wcale niemałego ogródka – aby tylko uzyskać odpowiednią widoczność. Cóż, taka dziwna dyscyplina sportu na daną chwilę. Na koniec wstępu napomnę ogólnikowe przyczyny swoich stanów astro-maniakalnych, jednocześnie wykluczając u siebie bardziej naukowe aspiracje... Oto więc cele ogólne mych dotychczasowych obserwacji: - oderwać się od życia w cywilizacji! Podziwiać jedyne w swoim rodzaju piękno przyrody (nadzwyczaj pasuje do tego przebywanie poza miastem); czynić ucztę dla oczu i duszy, bez konieczności nie wiadomo jakiego sprzętu (za jakiś czas może wystarczyć mi prosta lornetka 15x70, bez opcji statywu nawet). - czerpać satysfakcję z ujrzenia czegoś pierwszy raz, z nabierania umiejętności samego patrzenia przez okular, jak i z uwielbianych, dwóch tradycyjnych systemów wyszukiwania: 'oko-niebo', oraz 'szukacz-mapka' (tutaj maraton okazał się znakomitym testem ich sprawności; w rezultacie korektą błędów na przyszłość). 2 Zaczęło się, jak to czasami bywa: wesoło wstaw w cudzysłów! Przypomniało mi to niektóre sesyjki w różnych miejscach – z naciskiem na zagadnienie pt. “plany a rzeczywistość''. Raz np. z astro-kumpelą szukaliśmy miejsca do obserwacji w Puszczy Kampinoskiej... nie mogąc znaleźć żadnego przejścia na wygooglowane tam łąki, zadowalamy się małą polanką w samym sercu lasu, w końcu nadchodzi burza, a ja przez kolejne kilometry... niosę rozstawiony teleskop o średniej wadze roweru. Wszystko spóźnione - jak wtedy podołać obserwacyjnym planom? Innym to razem, na skraju tej samej pięknej puszczy, oprócz statystycznych przygód z nagle popsutą pogodą, zaistniało spore zagrożenie ze str. nad wyraz 'ekstrawertycznych' łosi, dzików, a wśród akcesoriów na kocyku nie mogło też zabraknąć zainteresowanego tematem lisa. Otóż tym razem, w warunkach niby komfortowych (zawsze schłodzony telep w altanie, ogródek parę metrów od domu, ciepła herbatka, etc.) plany mogły rozbić się o długi kabel do urządzenia suszącego szkła, który to bez uprzedzenia postanowił mi się poplątać! Koniec końców, gdy szczęśliwie uporałem się z nim, jak i z tradycyjnym rozstawianiem Białego Czołgu, powieszeniem na ściance dużego... domowego zegara analogicznego, itepe, niebo było wciąż bardzo jasne (widać musiałem brać wcześniej czasową poprawkę na jakieś typowe dla sztuki opóźnienie). Nawet na pierwsze Plejady było bardzo wcześnie – ledwie wylukałem gołym okiem Aldebaranem, nie mogłem trafić do sedna (ale też – błąd numer 1 - przeoczyłem znaczne pochylenie, typowe dla zachodzących czy wschodzących gwiazdozbiorów). Po małym błądzeniu, gdy w szukaczu pojawiły się już nieliczne słabsze gwiazdki, w końcu trafiłem – I tym razem nie było mowy o pomyłce z innym układem gwiazd! Od początku do końca silny wiatr miotał w otwartej przestrzeni ogrodu moimi coraz dłuższymi glutami z nosa - musiałem jednak tam, poza wiatro-światło-chronami - ulokować się z teleskopem i akcesoriami, by sięgnąć balansujący nisko nad horyzontem, jesienny zestaw Andromeda – Trójkąt. W tzw. Międzyczasie z łatwością dobyłem miecza Oriona – w nim zarys Wielkiej (wylęgarni gwiazd z trapezem w środku), z czasem dość konkretny; a nieco później, skrajnym kątem oka - małą mgławicową sąsiadkę, 43jke. Sukces ten osiągnąłem jednak dopiero za drugim najazdem w środek miecza, kiedy to niebo nabierało już koloru ciemnobłękitnego. Zaraz po tej rozgrzewce - największe wyzwanie wieczoru! Zamiast podziwiania dalekich chmurek po zachodzie Słońca – zdążyć zauważyć M 79 przed jej schyłkiem. Jasność tej mglistej kuleczki oscyluje przy 8 mag. Powędrowałem w pocie czoła do mojego głównego stanowiska. Ku uciesze diabła – okazało się, że (z powodu drobnego opóźnienia?) miejsce gromady kulistej 'zajął' dom sąsiada, wraz z gałęziami i liniami wysokiego. Aby przenieść wszystko - znów chwyciłem więc w pośpiechu Czołg za podwozie, uderzając niestety dość mocno niespionowaną wcześniej lufą o ogródkową spalarnie tuż obok stanowiska... W tym momencie przeszedł mnie dreszcz samej myśli o niby banalnej kolimacji lustra (jak użytkuję dobcia 3 miechy – nie miałem w ogóle takiej potrzeby). Nie uderzyłem lustrem głównym, a od frontu; jak się później okazało, po tym jednorazowym wstrząsie obraz był w dalszym ciągu niemal żyletą. Wokół gwiazdozbioru Zajączka przepływały tymczasem wspomniane chmury. Niecierpliwie wyczekałem chwilę, aż przesuną się o kilka stopni, zrobiła się ta luka na niebie – jak najszybciej postarałem się o pozycję M 79 (pomiędzy liniami, dalekimi domami, drzewami, tuż nad gwiazdą rzędu 5,3 mag.... Założony SW 13 chyba tylko błędnie wydawał mi się za mocny na skrajnie niskie altitude obiektu, rzędu 3ch stopni, no i to to jemu mogę zawdzięczać swój pewien sukces... Otóż nie na 100, a jakieś 60% jestem pewien, że na minimalnie pociemniałym tle dostrzegłem słabiutki zarys ów zanikającego obiektu 79! Zatem jazda szybko dalej (a i przenoszenie teleskopu z powrotem za ścianki): Monoceros i Puppis. Po kolei - gromady otwarte: wspaniała M41, potem 47,46 i skrajnie niska znów - M93 w Rufie. Po krótkim przeglądzie, treściwych zapiskach – znów wychód z obserwatorium i telep rozstawiony na zielonej (jeszcze z czasów tegorocznej pseudo-zimy) trawce; z tej lokacji nieźle widać północno-zachodni horizon; balansujący niziutko, jesienny zestaw Andromedy i Trójkąta. Pierw, gołym okiem - Miriah i spółka, a po chwili szukacz “widzi“ największą i najjaśniejszą ze wszystkich północnych galaktyk; kątem oka wyłapałem w końcu i M110, najsłabsze cacko zestawu trzech galaktyk w Andromedzie, z których ani 32, ani (tym bardziej) nasza słynna spiralka 31 nie dostarczyły najmniejszych problemów. Wszystkie ledwie mieściły się w polu Plossla 25, o średnicy niecałe 1,1 stopnia. W podobnym stylu co 110 - zaksięgowałem skrajnie słabiutką na tej wysokości M33. Swoje dodała jednak... latarka czołowa która w trakcie zabawy z najbardziej wątłymi galaktycznymi światełkami tej nocy – koniecznie musiała popsuć adaptację wzroku! W tej lampce którą mam – pierwsze dwa wciśnięcia guzika oznaczają białe diody, a trzecie to opcja z czerwonymi. Dotychczas wystarczyło więc pstryknąć trzy razy z zamkniętymi oczami. Guziczek staje się jednak coraz to mniej sprawny – a w końcu mechanizm zawiódł tak, że otwierając oczy ujrzałem biały blask i wciskać musiałem jeszcze kilka razy. Do końca obserwacji czerwona lampka świeciła już cały czas – a ja tylko przechylałem ją góra – dół by nie świecić sobie ani trochę w okular. Sklepik z czerwonymi halogenami byłby dobrym pomysłem, ale może nie teraz? Do mapek i tak mam jeszcze dwie inne czerwone latarki w rezerwie – niemniej lubię mieć wolne ręce. Po tym epizodzie z ledwie widocznymi galaktykami, z bijącą po oczach poświatą od czołówki - nastąpiła zmiana kierunku na południowy zachód i z łatwością odnaleziona, słaba, acz 'wyraźna' M78 (malutka mgiełka z parą niby-gwiazdek), wszak za jedyną mapę posłużyła mi skutecznie długość pasa Oriona i znajomość definicji kąta prostego (och bezcenna edukacjo!). W każdym bądź razie - to, co miało być trudne tego wieczora zdecydowanie za mną! UFF... Po tym niespokojnym etapie nie mam nawet specjalnie opóźnienia. Niebo z wolna czernieje – a ja mogę wreszcie schować się za swoją obserwacyjną wiatę, wskoczyć w przygotowaną tam kurteczkę i odpocząć od szalejącego wiatru (mogąc również w spokoju operować dziennikiem I mapkami). ...Nie na długo jednak, bo zaledwie po tym, jak wycelowałem w Z Tau, by z łatwością zrobić lekko jarzącą się mgiełkę Kraba M1 (czyli wybuch supernowej na przestrzeni wieków), oraz znacznie niżej i na wschód - jednorożcowe gromady otwarte M50, M48 – musiałem znowu uznać chwilową przewagę otwartej przestrzeni ogrodu, skąd, oprócz niezasłoniętego rzędu latarni za płotem - widoczne były cały Perseusz i Kasjopeja. M34 po chwili zatwierdzona, (wcale niezła w szerokim polu szukacza, więc bardzo jasne gwiazdy z przydużym jak do tego klastra, 92-krotnym najazdem SW13), natomiast jeśli chodzi o mgławicę Mały Hantel (M76) – widziałem ją wcześniej jedynie w znacznie słabszych warunkach! Ponownie w SW - wcale nie takie małe, mgławicowe cudo i ten dość wyraźny kształt można było skojarzyć z samą nazwą. Przechodzimy zatem kawałek niżej w prawo, gdzie czeka ustawiona tym razem pionowo litera W, nieopodal której to świeci M52 – mała otwarta; preferuję do niej jednak małe powiększenia i cały urok tego typu obiektów, tkwiący w mglistości światła dziesiątek słabszych gwiazd! Następnie nieco w górę: M103 – jeszcze mniejsza gromada, tym razem z mniejszą ilością gwiazd – za to o kształcie kojarzącym się z Plejadami. W tym miejscu powróciłem znów do odgrodzonego obserwatorium, by pozostać tu na dłużej. Po raz kolejny rzuciłem się w zastępy gromad otwartych – dość jasnych, bardzo obfitych! Wysoko świeciła Woźnica - a więc M38, 36 i moja najpiękniejsza, równomiernie świecąca dziesiątkami małych gwiazdek 37. Czas jest jeszcze nawet przytulny – 22; biegnę do domku sprawdzić telefon, licząc się dziś z możliwością towarzystwa do obserwacji, oślepiam telefonem tylko lewe (dużo słabsze, nieużywane przy okularze) oko / albo też zakładam jedne z plastykowych czerwonych okularów (która z ww opcji została tym razem zastosowana - tego akurat nie pamiętam – dop. red.). Przy okazji przejścia przez kuchnię posilam się odruchowo jakimś pseudo-kanapkowym ochłapem. Nici z wizyt – wracam więc samotnie na pole walki... Bliźnięta – 35 zrzeszona ze słabą gromadą NGC (nie uczę się jeszcze ich numerów na pamięć), który to duet stanowi unikatowy, namacalnie przestrzenny widok – warto 'przyjść' tu na dłużej, stosować różne powiększenia… Nie dziś! Teraz Rak, czyli oczywiście wielka Praesepe 44, chociaż bardziej od Żłobka podoba mi się następna w kolejce 67 – mniejsza, słabsza gromada, podobna co nieco do Kasjopejowskiej 52. A zatem, minąwszy już na dobre południowy punkt kardynalny, podążam w kierunku wschodnim, poczynając od pierwszego w kolejności, cudownego zagęszczenia galaktyk w wysoko panującym Lwie (współkróluje tu oślepiający Jowisz), a więc: 66, 65 I słabsza NGC – piękne zróżnicowanie 3ch galaktyk – tworzy trójkąt mieszczący się w polu okulara! 105 i jej słaba sąsiadka NGC 95,96 – to już parka galaktyk bardziej zbliżonych do siebie wyglądem Tym samym, kończąc łatwe i przyjemne manewrowanie, biorę się za przetrzebianie okolic zenitu, którą zaczynają urozmaicać chmury. Nagle do obserwatorium wpadł na chwilę kolega – jego głos ni stąd jakoś mnie przestraszył. Postawiony na baczność chcialem tym szybciej, mimo utrudniających obłoków, zlokalizować dobrodziejstwo Wielkiej Niedźwiedzicy. Udało się bez mapy szybko odnaleźć 81,82 – a to dopiero para galaktyk! Jasnej elipsa, oraz subtelny, przyciemniony w środku pyłami materii kształt cygara! Pole widzenia 1,08 stopnia - w sam raz by pomieścić ten zestaw! Mogłem więc zademonstrować gościowi te oto - soczyste i wyjątkowo jasne - galaktyczne dzieło. ...A teraz już chmurwy wzmagają nery! Ponieważ z Dobsonem stojącym na trzech małych paletach (gdyby nie te wysokie ściany wiaty, postawiłbym tylko na jednej - ale lubię chodzić nie kucając) musiałbym wspinać się na palcach – wybieram manewrowanie z ziemi, co zamienia się w idiotyczne klęczenie na zimnej, wilgotnej, wydeptanej glebie. Nie jest to za wygodne, a mój next step to miała być szybka, kolejna para w pole okulara: 97 i 108. Lekko zdezorientowany, może szybko przeszłymi chmurami, jak i tym dziwnym klęczeniem, (momentami tylko – jakże wygodniejszym siedzeniem na blacie) – błądzę! Wyciąg okularowy przybiera dziwaczne kąty (wyginam śmiało ciało!), manewry gdzieś o włosek od zenitu. Niepotrzebnie też obniżam głowę aż tak nisko, wzdłuż tuby w dół – by namierzyć okiem środek mojego 'red dota' (zamiast tego oślepiającego badziewia ze zbędnym szkłem – jako wstępny celownik mam w użyciu wąską przerwę pomiędzy śrubką a stópką szukacza – ustawiam w niej swój gwiezdny cel kładąc prawy polik na środku szerokości tuby). Pierwsza mignęła M108, następnie mgławica Sowa M97 (w przypadku tej drugiej, słabej, acz sporej kuli nie miałem już żadnej wątpliwości, co widzę!). 109 – słabowita, choć urocza galaktyka o charakterystycznym zgrubieniu w środku, 40 – jedyny, choć pozorny układ podwójny w zestawieniu M. Efektowniejszy widok był w trudniejszych warunkach, mniejszym teleskopem: - bardziej mglisty, przez co słusznie został kiedyś uznany za mogący się pomylić z kometą, 101 – zwykle trudna, teraz jednak wysoko - więc łatwo rozpoznawalna okrągła mgieła (galaktyka spiralna z góry) z delikatnie jaśniejszym środkiem oraz zarysem ramion, 102 fantastycznie intensywna galaktyka! Pokrywa się nietypowo aż z dwiema – teleskopowo całkiem jasnymi - gwiazdkami. Nie do pomylenia; kiedyś obiekt ten widziałem nawet przez dość gęste górne zamglenie. Powinna być łatwa do wytropienia większą lornetką. Opuszczam trochę tubę, ster staje się wygodniejszy. Psy Gończe – niewielki gwiazdozbiór, a jakże bogaty w piękne obiekty! 51 Whirlpool – chyba na miano obiektu nocy! Pierwszy raz, niemal książkowy widok! (chociaż za sprawą averted eye i w ułamkach sekund, to jednak!) Ktoś mądrze wspominał, żeby w korzystnych warunkach dłużej badać tą galaktykę. Niestety – za długie inwestygacje dzisiaj nie możliwe - inne galaktyki bezczelnie ponaglają w tym świetnym skrawku nieba: 63 – ładna, intensywna 94 – znowuż jasna, nieopodal charakterystycznego asteryzmu mini 'delfinka' 106 – mglista Górujące galaktyki są dziś naprawdę ekscytujące, ale w okolicach środka nocy nastał już czas na całkiem odmienny rodzaj wspaniałych widoków: gromady kuliste. Ostatni na dziś obiekt Psów Gończych - M3!!! Cudeńko! Ulubiona gromada kulista, która to niegdyś, namierzona mniejszą Syntą z okna budynku w centrum Warszawy zachęciła mnie do tej całej astronomii. Potem nastała w Polsce jesień i już jakoś nie miałem kiedy z trójką obcować... Ale teraz?! Wiejskie niebo, konkretne altitude = zagęszczona chmara gwiazd, 'ociekająca' nimi wręcz, istne dzieło sztuki (a pełna krasa jak zawsze - w averted eye!). Potem już nastał czas Warkocza Bereniki, 53! inna kulista, może mniej spektakularna od M3, ale wciąż gęsta I ładna, M64 galaxy - w środku zagęszczenia intensywnej, eliptycznej mgły – mała, wyrazista czarna struktura (więc mówi się na nią galaktyka Czarne Oko). Herkules 13! - duża, najjaśniejsza, na pierwszy rzut oka równomierna kotłownia gwiazd, łatwa do podziwiania jakimkolwiek sprzętem. Czy jakoś da się nie zobaczyć tego, będąc astro-amatorem? 92! - piękna, o wiele mniej regularna w kształtach! Nie powinno się jej oszczędzać z powodu sąsiedztwa jeszcze cudowniejszej 13tki. Tymczasem zrobiło się już sporo po północy – a więc zamiast planowanej dłuższej przerwy, zadowoliłem się króciutką – z pseudo-kanapkami i ogrzewającą herbatką. To była ów chwila odpoczynku wskazana przed Coma/Virgo Cluster. Plądrowanie tamtejszych, naćkanych mgiełkami rewirów, zajęło mi i tak o wiele, wiele za długo – zwyczajnie przez... pośpiech; no i własne zapominalstwo. No bo mogłem tak: trzymać się metodycznego poruszania się po konkretnych torach, w dokładnie ustalonej kolejności – patrząc na odwróconą mapę oraz w pole szerszego okularu (niż nawet SW13, który zastosowałem tylko dla lepszej widoczności). Z dobrą mapą można tak dosłownie od galaktyki do galaktyki (w tym „tylko”16 obiektów Messiera, jakieś tam NGC-drogowskazy gdzieniegdzie też). Szukacz? Jedynie sporadycznie, a bo i tamtych galaktyk praktycznie w nim nie widać. A tu było za dużo zastanawiania się; nie przekręciłem nawet do góry nogami mapy – i tak za mało wyraźnej i ...pokreślonej ołówkiem i długopisem podczas wcześniejszej sesji. Na domiar wszystkiego – sprzęt zaczął parować (!), co spotęgowało jeszcze bardziej ww niedociągnięcia. 2:35 – dopiero skończone, ten wynik to prawdziwy początek kataklizmu, który niebawem miał nastąpić! Jako plusik mogę tylko zapisać, że pierwszy raz ujrzałem – jak dla mnie, najciemniejszą z tamtejszych emek - 91. Przed Panną/Comą – myślałem sobie całkiem serio, że oto idzie okazja do nadrobienia nie tak jeszcze dużego opóźnienia. Miało (i mogło) być szybko i sprawnie! Teraz jednak, w obliczu minionego fiasku, czułem już niemal świadomie, że nawet cudem nie nadgonię straconego bezpowrotnie czasu. Wyluzowałem więc co nieco. Szybki i przyjemny był skok w 104 – Sombrero, małe jest piękne, ze swoim czarnym pasem materii – unikatowe, Za rogiem czyhała już pierwsza OFICJALNA porażka: hydrowe 63,83 były za nisko, a co gorsza- krzaki za płotem za wysoko (zła lokacja w ogrodzie, ale wobec prawie trzeciej nad ranem nie ma już co przenosić telepa). Tych właśnie dwóch, których jeszcze nie widziałem – nie zobaczyłem i tym razem. Teraz jednak dużo łatwiej i piękniej: Lutnia, czyli nasz słodki Ring 57! Nad wyraz ostre cudo! A może gdybym miał czas, to wyodrębniłbym nawet gwiazdeczkę w środku? Z lustrem 8'' – chyba piekielnie trudne zadanie, na inny czas. Potem specyficzna, słaba i rozmyta kulista 56, Teraz już urocza na niebie część Węża - z małą główką i kulistą 5, Chwilę potem - cała urzekająca seria kulistych wężownika: 14,10,12 – kapitalna intensywna 10tka, a 12tka godna polecenia ze względu, że jej różnorodna, bardziej rozległa struktura przypomina nawet trochę nieregularną gromadę otwartą skupioną w środku, jak np. któraś ze słynnych “Chichotek” w Perseuszu. Słabiutka 107 – znów pierwszy raz to widzę, chociaż ledwo ...No i lato pełną gębą: Łabędź, gromady otwarte 39,29 (zaś po dwóch tygodniach Droga Mleczna w tej okolicy nabrała bardzo ładnej wyrazistości dla nieuzbrojonego oka – zimą niestety nie widać tej intensywnej części, a i odcinek późno-jesienny nie ma już takiego blasku – toteż bałem się o nadmierne LP po przeprowadzce do mej 'astrowioski' w listopadzie. Teraz już jestem całkowicie spokojny - a to dopiero zapowiedź dominacji najpiękniejszego odcinka naszej Drogi!). Tymczasem, w końcu urodziwa konstelacja Strzałeczki, no I blisko siebie: wyjątkowo subtelna kulista 71 i 27 (mgławica Hantle, już w Lisku; jej widoczność świeżo po zimie jeszcze niespecjalna). Później znów Wężownik - próba schwytania kulistej 9... i co następuje 2-go kwietnia 2016 po raz pierwszy? za widno! Nie ujrzałem. Jestem jeszcze dość spokojny o charakterystyczne 'szczypce' Skorpiona: położone nie tak daleko od siebie gromady kuliste; począwszy od gwiazdy Antares – 4, kawałek dalej 80. Szczypcowe obiekty jeszcze jako tako widoczne, zwłaszcza leżąca wyżej, choć o słabszym magnitudo, mniejsza 80. Kiedy strzałem rozpaczy wymierzyłem w zapamiętaną z ostatniej jesieni okolicę Gromady Dzikiej Kaczki , nie miałem już raczej szansy na znalezienie innych obiektów. Niebo prawie jasne, w kolorze jak wtedy, gdy oglądałem Plejady i Oriona, a szukacz niemal kompletnie zaparował, obiektyw wkrótce też. Zbyt oddalona suszarka, by po nią polecieć - na skrzydłach niezdrowego rozsądku. Szczegółowe mapki też stały się już w zasadzie bezużyteczne, a czasu na zobaczenie czegokolwiek z DS góra kilka minut. Czy dobiję chociaż przepiękną Dziką Kaczuszką?! Unfortunately: failed. Popełniłem też dokładnie tego samego rodzaju błąd w ocenie ustawienia gwiazdozbioru Orła – co wieczorem z Taurusem. Byczek już wtedy “spadał”, a Orzełek jeszcze “leżał”. (Jak można nie zaliczyć M11 w trakcie MM? A otóż właśnie tak!) Nawet już nie pamiętam, czy na pewno zaparował mi wtedy okular w wyciągu, ale raczej tak – skoro, za pięć piąta rano - ZAKOŃCZYŁEM MARATON i... na pocieszenie: wydobyłem z torby suche, wysoce przybliżające okulary TMB Planetary 8 i 5, by rzucić w końcu okiem na coś bardziej ziemskiego – jaśniejącego Marsa (który co prawda dopiero w maju osiągnie apogeum swej bliskości, co pozwoli zaobserwować naprawdę dużą tarczę). Choć planeta świeciła dość nisko, bez problemu odróżniała się malutka czapa lodowa, oraz ciemne obszary bliżej środka widocznej tarczy. A co może być jeszcze większą nagrodą po trudach dzisiejszych 10h na powietrzu? Ano inna 'gwiazdka' obok, Saturn, którego wyglądu nie muszę chyba opisywać, obraz zaś dość statyczny, piękny, just 'dobsonowy'. Ostatnim porannym obiektem był niziutko wznoszący się Księżyc w ostatniej kwadrze, choć jeszcze nie powiem wąziutki, zostało mu parę długich dni i nocy do nowiu. Przy 240x rój kraterów oczywiście pływał, ale Celestron40 pozwolił mi na obraz ostry i równie piękny, co w niewielkiej lunecie, nie wiele dokładniejszy zarys od ołówkowych dzieł Galileusza, to jedyne w swoim rodzaju piękno! Poskładałem wszystkie prawie graty (udało mi się zapomnieć jedynie pudło-suszarki), przykrywając długim ręcznikiem zamarznięty już telep - w innym to, firmowym pudle, tak, aby sobie schnął (wieko od głównej rury odkryte - lustro zawsze i tak paruje w tym kartonie trzymanym w altanie, gdzie niemal brak wilgoci i o kilka stopni cieplej). Każde inne wieko też zdjęte - dla osuszenia wszystkich szkiełek, w kartonie bądź plecaku. Już po chwili pakowania ucieszyłem się pięknym, słonecznym dniem, z niebieściutkim niebem! Mimo, że poza wcześniej wymienionymi wpadkami, nie zdążyłem ujrzeć także numerków z tej oto długaśnej listy: Wężownik 19,62 niziutki, acz 'gęsty' Strzelec: 26,16,17,1824,25,23,21,20,8,28,22, oraz inne poranne skwarki: 6,7, 75 69 70 54,55 (grzechem zaś nie mieć czasu wyłapać) 15 nad ”dziobem” Pegaza inna jasna kulista – M2 w Aquariusie, no i jego słabsze: 73,72 3 Mimo końcowego wyniku - tym słabszego, im bliżej rana - rozczarowany tą troszeczki tragi-komiczną sesją nie jestem! Pierwszy raz jednej nocy napakowałem oczy taką ilością kosmicznego ładunku. Poza krótkim epizodem z chmurami – warunki widokowe powyżej 20-30'' były kapitalne, a obrazy tak piękne, jak różnorodne. Zabrakło co prawda kanonady gromad w okolicach centrum naszej galaktyki - gdzie rzucę się wpław pokrótce – oby gdzieś dalej od miasta, z czystszym horyzontem - w celu zdobycia większej ilości emek, niż mam obecnie (95). Jak wiadomo - mieszkaniec Polski zainteresowany nieco bardziej zaawansowanymi obserwacjami astronomicznymi, przez przeważającą część roku zmuszony jest do niemal nieustannego odkładania swojej praktyki na bok, aż do pojawienia się, zazwyczaj nagłej, okazji – bez przeszkód pogodowych i z dala od okolic pełni Księżyca, bądź też zwykłych obowiązków od świtu do nocy. Owszem, wiąże się to z możliwością wypaczania drobnych technicznych niuansów, jak było w moim wypadku. Planując grubsze obserwacje, jak rzeczony bieg za emkami, należało uwzględnić kilka istotnych przeszkód (chociaż pełna antycypacja byłaby prostsza w przypadku niezmąconej ciągłości obserwacyjnej, a najpewniej - przy nieco dłuższym stażu obserwacyjnym). Jestem pewien, że doświadczenia z tej intensywnej sesji zaprocentują już za niecały rok – kiedy to z chęcią podejdę do biegu ponownie. Jeśli będę wtedy zdolny do płynniejszych i pewniejszych ruchów, przyczyni się to do znacznej poprawki mojego pierwszego wyniku. A może przede wszystkim - da jeszcze bardziej satysfakcjonujące obserwacje. Poprawiłem niektóre swoje mapki (drukowane ze Stellarium + obrabiane w PS) – choćby te które miały niepotrzebnie duży, lub za mały zoom, albo też zbyt mało czytelną kartkę A3 z gromadą Coma/Virgo. Do koszulek w segregatorze dołączyłem teczuszkę do trzymania 'zużytych' mapek. Sporządziłem lepiej widoczną listę obiektów, przygotowałem wygodniejsze ustawienie teleskopu do obserwacji w zenicie, etc, etp; bardziej drobiazgowa organizacja. Wymierzyłem dokładnie 'swój' ogródek co do horyzontu i wygląda na to, że na kolejny maraton będzie trzeba wybrać się jednak dalej od poświaty Warszawy, dla zupełnie płaskiego/ciemnego horyzontu (zabrakło 'tylko' 3-4 stopni widoczności). By nie zmarnować tak dogodnych warunków - wypadało by pozbyć się z czoła zagrożenia białym światłem. Warto by było zamienić tez suszarkę na... drabinki rezystorowe do akumulatora 12V – do szukacza I okularów (mój kolega astronom, technik z powołania, zmajstrował sobie to wspaniałe cudo i z powodzeniem stosował w swoim SCT; oprócz dew-cupa, odrośnika z dobrej maty, który to w mojej akurat konstrukcji - z długą tubą - jest całkiem zbędny). Nie można tracić ani chwili na rosę - kiedy w polu szukacza i okulara i tak ledwie co widać... A jak to będzie za niecały rok? Czas pokaże. A kto z Was próbował swych sił w nocnym maratonie? Wasze spostrzeżenia, maratonowy highlights? Skończyłem pisać – z chęcią coś od Was poczytam! Dziękuję
  19. POLOWANIE NA GROMADY OTWARTE Witajcie. Szykowałem się w sobotnią noc do wyjścia z teleskopem, ale około 22 przysnąłem i obudziłem się dopiero po północy Jako, że nic nie było przygotowane do wyjścia, zamiast wypadu z teleskopem, postanowiłem sprawdzić bojowo moją nową lornetkę, czyli DO Titanium 10x56. Po raz kolejny okazało się, że dobra lornetka może wiele Na pierwszy rzut oka między obiektywami 50mm, a 56mm nie powinno być wielkiej różnicy, ale matematyka nie kłamie. Obiektywy z racji apertury zbierają grubo ponad 20% więcej światła, a do tego DO Titanium ma znacznie większą sprawność optyczną niż Tento, większe pole widzenia, lepszą ostrość itp. itd. Różnice podczas obserwacji są zauważalne natychmiast. Zaowocowało to tym, że dostrzegłem to, czego Tento dostrzec nie mogłem. Zaznaczam, że obserwowałem z obrzeży Elbląga, więc warunki nie były idealne. Na południu i na zachodzie mocno świeci Elbląg, na wschodzie nisko nad horyzontem niebo rozświetla osiedle domków jednorodzinnych, choć łuna jest znacznie niżej niż ta od Elbląga, więc nie jest tak dotkliwa. Sporo świateł wokoło, a pomimo to zobaczyłem tak wiele. Zacząłem od Plejad. Dobre na początek, bo jasne i wyraziste, a zanim wzrok się przyzwyczai do ciemności, trochę czasu mija Sióstr nikomu przedstawiać nie trzeba, więc nie będę się rozpisywał nad sprawami technicznymi. Widok przepiękny... delikatne kolory poszczególnych gwiazd to coś wspaniałego. Kolejnym celem była gromada otwarta M35 w Bliźniętach. Ta gromada jest naprawdę rozległa, a przy tym bardzo jasna, dzięki czemu w lornetce prezentuje się wspaniale. Bez kłopotu da się też wyłapać NGC2158, która jest tak blisko, że stanowią niemal całość, zupełnie jakby stanowiła ona jasną odnogę M35. IC2157 oraz NGC2129 także da się zlokalizować, ale tu trochę brakuje powiększenia. Wiemy, że tam są, widzimy jasne punkty i pojaśnienia, ale są one zbyt małe by dostrzec więcej szczegółów. Zacząłem więc wędrówkę w górę, aż do Perseusza M37 i M36 to kolejne piękne, jasne gromady, które w lornetce dadzą nam wiele radości. Gromady wręcz wyskakują z ciemnego tła nieba i nie trzeba ich nawet specjalnie szukać Niczym latarnie morskie bezbłędnie prowadza nas szlakiem ku M38. Gromada ta jest wprawdzie nieco ciemniejsza od poprzedniczek, ale nadrabia to wielkością i wspaniałym otoczeniem z jasnych gwiazd. Do tego podobnie jak M35 ma towarzyszkę w postaci NGC1907, która znajduje się dość blisko i ładnie łączy z M38 maczkiem drobnych gwiazdek rozsypanych niczym ziarenka soli na czarnym suknie nieba. Przesuwając się kawałek w stronę Byka, pod grupą jasnych gwiazd, przypominających mi czaszę prostokątnego spadochronu, możemy znaleźć NGC 1893. Gromada jest znacznie delikatniejsza i subtelniejsza niż poprzedniczki, ale jest dobrze widoczna, a dzięki nietypowemu otoczeniu z bardzo jasnych gwiazd, ma swój niepowtarzalny urok. Kierując się dalej w stronę Perseusza natrafimy na NGC1857 oraz NGC1778. Pierwsza jest dość jasna, jednak małe rozmiary i fakt, że w jej obszarze świeci bardzo jasna gwiazda sprawiają, że trudno o detal i właściwie można się ograniczyć tylko do jej lokalizacji. Druga jest większa, oraz położona z dala od jasnych gwiazd, a przez to znacznie łatwiej wychwycić nieco rozciągniętą strukturę. Otrzymując kierunek, przed sama granica z Perseuszem natrafimy na NGC1664. Gromada nie jest ani duża, ani jasna, ale mimo to lornetka pozwoliła mi na jej lokalizacje i pokazała wyraźne pojaśnienie i kilka drobniutkich gwiazdek tworzących niewielką strukturę gromady. Trzymając się kursu, już w Perseuszu znajdziemy NGC1582. Jest to gromada o bardzo zbliżonej jasności, ale jakby nieco większa, a do tego gwiazdy z otoczenia gromady układają się w łuk pomagając dostrzec całą strukturę. Teraz kierujemy się w stronę granicy z Żyrafą, aby odszukać NGC1528. Ta dość jasna i całkiem spora gromada pokazuje w lornetce bardzo ładną strukturę z drobnych gwiazd i dość łatwo jest ją odszukać. Łatwo jest też odszukać NGC1545, choć tylko dzięki temu, że tak w istocie to tylko kilka upchanych ciasno jasnych gwiazd. Brakuje tej gromadzie otoczenia, nie ma tego rozsypanego maczku drobnych gwiazd, stąd pomimo jasności sprawia dość ubogie wrażenie. NGC1513 jest za to bardzo mała i dość ciemna. Z pewnym wysiłkiem można ją zlokalizować, ale gdyby nie to, że mapa pokazuje mi gdzie jest, to raczej nie zwrócił bym na te miejsce uwagi i po prostu je pominął. Następnie przeskakujemy w "stopy" Perseusza w pobliże gwiazdy Atik, gdzie położona jest gromada i mgławica IC348. W lornetce widać oczywiście tylko gromadę, usadowioną zaraz obok gwiazdy od strony Plejad. To mała i zwarta gromada, ale ładnie widoczna w lornetce. Dokładnie w połowie drogi między Atikiem a inną jasną gwiazdą w Perseuszu, czyli Algolem leży NGC1342. To relatywnie jasna i na tyle duża gromada, że pokazuje już delikatne struktury i bez kłopotu można ją odszukać w lornetce. Po przeciwnej stronie Algola w niemal identycznej odległości od gwiazdy, znajdziemy bardzo jasną i rozległą gromadę M34, o bardzo wyraźnej strukturze i kształcie. To jedna z łatwiejszych do odszukania gromad, którą widać doskonale nawet w małej lornetce, a przy tym bardzo urodziwa. Kolejną wspaniałą gromadę odnajdziemy kierując się wzdłuż ciała andromedy. NGC752, czy jak kto woli C28, nie dość, że jest jasna, to w dodatku zajmuje olbrzymi obszar nieba, tworząc prawdziwą chmurę dość równomiernie rozłożonych w przestrzeni gwiazd. Następnie znalazłem M33, czyli galaktykę w Trójkącie, która była doskonale widoczna na wprost, niczym spore, nieco owalne pojaśnienie wpisane w rąb z 4 gwiazd. Nie było widać struktur ramion, ale i tak w lornetce nigdy tak wyraźnie tej galaktyki nie widziałem. Tu dopiero widać przepaść między Tento, a DO Titanium. M31 także znacznie wyraźniejsza. Po nacieszeniu oczu galaktykami, wróciłem ponownie do Byka, by odszukać dwie jasne i rozległe gromady otwarte usadowione pomiędzy jego rogami. NGC1746 to jasna i rozległa gromada, podobna w strukturze do C28, choć mniejsza, natomiast NGC1647 jest bardziej zwarta i ma nieco bardziej klasyczny wygląd. Obie są łatwe do odszukania i przyjemne do obserwacji dla mniej doświadczonych obserwatorów. Położona przy granicy z Orionem parka NGC1817 i NGC1807 to już nieco trudniejsza sprawa. Gromady są niewielkie i sporo ciemniejsze, przez co znacznie trudniej jest je odszukać. Kształtem przypominają nieco cudzysłów, niczym dwie delikatne kreseczki na tle nieba. Na koniec rzuciłem okiem na tonącego jeszcze w łunie osiedli Oriona, a zwłaszcza wspaniałą M42, której nie widziałem dobrych kilka miesięcy. Miło mi było powitać ją ponownie na niebie Pozdrawiam PS. Dodam tylko, że wadził mi nieco brak statywu i musiałem się posiłkować słupkiem od ogrodzenia jako podparciem pod ręce Większa stabilność jednak się przydaje. Planuję zakupić jakiś porządny adapter L do lornetek, żeby posadzić DO Titanium na statywie foto. Prosty statyw (taka taniocha za kilkadziesiąt zł, ale powinien dać radę) mam... teraz tylko adapter zakupić i zestaw gotowy.
  20. Witajcie, mam przyjemność ogłosić wyniki Plebiscytu Astropolis "Najpiękniejsze Zdjęcia Kosmosu" - edycja Wrzesień 2013. Wątek doczekał się 9424 odsłon (na chwilę zamknięcia głosowania) oraz oddano 718 głosów przez Astropolis oraz 425 przez Facebook. Edycja ta była wyjątkowa, gdyż po raz pierwszy daliśmy możliwość głosowania osobom nie związanym z naszym forum a nawet nie mającym pojęcia o tajnikach astrofotografii - udostępniliśmy głosowanie przez Facebooka. Najczęściej fotografowanym obiektem w miesiącu wrześniu była galaktyka M33 :-) Wyniki: W kategorii wyboru najlepszego zdjęcia przez użytkowników Astropolis.pl: Miejsce 1 - Fotografia obszaru Rho Ophiuchi, wykonana przez Piotrka Sadowskiego! (78 głosów, 10,86% wszystkich głosów, zdjęcie #28) Piotrek zaserwował nam prawdziwą ucztę dla zmysłów tym zdjęciem. Sam obszar jest marzeniem wielu astrofotografów. Miejsce 2 - Mgławica Laguna, M8 - Piotrek Sadowski (73 głosy, 10,17% wszystkich głosów, zdjęcie #53) Miejsce 3 - Melotte 15 w palecie HST - Jacek Bobowik (jcbo) (55 głosów, 7,66% wszystkich głosów, zdjęcie #46) W kategorii wyboru najlepszego zdjęcia przez użytkowników serwisu Facebook: Wygrana - Fotografia NGC 7293, Mgławica Oko Boga - Tomek96 (61 głosów, 14,35% wszystkich głosów) Serdecznie gratulujemy zwycięzcom! Paweł ---- Linki: Głosowanie odbywało się pod tym linkiem. Możesz tam zobaczyć wszystkie zgłoszone na Astropolis prace w danym miesiącu: http://astropolis.pl/topic/42580-najpikniejsze-zdjcia-kosmosu-wrzesie-2013-plebiscyt-astrofotografii-astropolis/ PARTNEREM MEDIALNY PLEBISCYTU JEST PROGRAM GALILEO EMITOWANY W TELEWIZJI TV4. http://astropolis.pl/topic/42565-galileo-patronem-medialnym-plebiscytu-na-najlepsze-zdjcie-kosmosu/
  21. Przedwczoraj (3/4 II 2014) wybrałem się z Grzegorzem Guzikiem z tego forum i Kraterem z astromaniaka w znaną mi od jakiegoś czasu miejscówkę w miejscowości Dosłońce, kilkanaście km na wschód od Miechowa. Na miejscu byliśmy po 23. Niebo było całkiem ładne, choć niestety, łuny od pobliskich miast (mam tu na myśli m.in. odległy o 40 km Kraków) wydawały mi się być jaśniejsze niż w lecie lub jesieni (prawdopodobnie kwestia śniegu). Nisko nad horyzontem niebo było lekko zamglone, ale wyżej było bardzo dobre. Zasięg gołego oka musiał sięgać 7 mag, bo w świecącej niezbyt wysoko nad horyzontem głowie Smoka bez wielkiego trudu widziałem gwiazdę o jasności 6.6 mag. Ze względu na awarię mojego Taurusa, mieliśmy ze sobą Syntę 8", którą Grzegorz kupił kilka tygodni temu oraz 75 mm refraktor Kratera. Obserwacje zaczęliśmy od mgławicy M 42 w Orionie, która całkiem ładnie prezentowała się w obydwu teleskopach, choć niestety, świeciła na lekko rozjaśnionej przez Kraków części nieba. Następnie skierowaliśmy teleskop na Jowisza. Niestety, seeing był dość słaby i nawet w powiększeniu 85x Jowisz "pływał". Po Jowiszu przyszła kolej na galaktyki. Oczywiście zaczęliśmy od M 82 ze świecącą w niej supernową SN 2014J. Supernowa była widoczna bardzo wyraźnie, błyszcząc dość głęboko w dysku galaktyki. Jasność supernowej oceniłem tej nocy na 10.6 mag. Sama galaktyka też prezentowała się fantastycznie - chyba jeszcze nigdy nie widziałem jej tak dobrze w 20 cm teleskopie. Najpierw oglądaliśmy ją w powiększeniu 85x, później wsadziliśmy w wyciąg okular 4.7 mm, z którym Synta dawała już powiększenie 255x. Co prawda seeing był słaby, jednak pomimo tego galaktyka w tym powiększeniu wyglądała fantastycznie z kilkoma nieregularnymi ciemnymi pasmami przecinającymi jej dysk i jasną supernową świecącą niedaleko jednego z takich pasm. Na koniec przyjrzeliśmy się temu obszarowi w powiększeniu 50x, tak aby wraz z M 82 w jednym polu widzenia zmieściła się też sąsiednia M 81. Myślę, że każdy kto choć raz tam spojrzał lubi ten widok. Bez trudu odnaleźliśmy też pobliską NGC 3077, która oczywiście była znacznie słabsza od swoich jasnych i znanych sąsiadek, jednakże i tę galaktykę było widać całkiem nieźle. Kolejnym obserwowanym przez nas obiektem była galaktyka M 51 z towarzyszącą jej NGC 5195. W powiększeniu 85x galaktyka M 51 była jasna i dość duża, a NGC 5195 była do niej niemal "doklejona". Kiedy zmieniliśmy powiększenie na 255x z M 51 zostało jedynie jasne jądro, które wyglądało podobnie jak NGC 5195 i było od tej galaktyki dość mocno oddalone. Trzeba się było dość długo wpatrywać, żeby zobaczyć zarys ramion (które jednak w tym powiększniu były bardzo ulotne). Nie pamiętam już dokładnie kolejności, w jakiej obserwowaliśmy kolejne obiekty. Największe wrażenie wywarła na nas m.in. piękna, a chyba niezbyt często obserwowana Zmienna Mgławica Hubble'a - NGC 2261. Jak zwykle wyglądała ona jak jakaś nierzeczywista kometa, o szerokim, wachlarzowatym, wygiętym warkoczu, którego jasność powierzchniowa była niemal dokładnie jednorodna i tak samo duża jak jasność "głowy". Zarówno w powiększeniu 85x jak i w 255x słabo widoczna była gwiazda oświetlająca tę mgławicę, a świecąca na jej "szczycie" (w powiększeniu 255x była ona trochę bardziej oczywista). Także gromady kuliste - M 3, M 5, M 13 i M 92 prezentowały się fantastycznie. Ze względu, że po północy wysoko świecą już gwiazdozbiory wiosenne, nie mogło zabraknąć galaktyk. Złapaliśmy m.in. galaktyki M 84, M 86, NGC 4435, NGC 4438 i NGC 4388, które pięknie prezentowały się w jednym polu widzenia teleskopu. Przyjrzeliśmy się także słynnej galaktyce Sombrero - M 104. Później długo podziwialiśmy galaktykę Igłe - NGC 4565, triplet Lwa (M 65, M 66 i NGC 3628) oraz jasną, ale chyba mało znaną NGC 2683. Nad ranem przypomniałem sobie też o bardzo jasnej i bliskiej nam NGC 2403 w Żyrafie. Było ją widać bardzo wyraźnie w szukaczu, a w teleskopie w powiększeniu 50x wyglądała całkiem ładnie. Oprócz galaktyk zapolowaliśmy też na kilka jasnych mgławic planetarnych. Korzystając z tego, że świeciła wysoko, odnaleźliśmy mgławicę Duch Jowisza - NGC 3242. Kształtem i wielkością rzeczywiście przypomina Jowisza, jednak seledynowo-szary kolor zdecydowanie do tej planety nie pasuje. Odnaleźliśmy też Eskimosa - NGC 2392, Sowę - M 97 ze świecącą w jej pobliżu galaktyką M 108, mgławicę Kocie Oko - NGC 6543, Znikającą Mgławicę - NGC 6826, która jak zwykle sprawiła mi sporo problemów przy poszukiwaniach, choć szukam jej bardzo często (zawsze jednak na jej odnalezienie muszę poświęcić kilkanaście razy więcej czasu niż na większość znajomych obiektów), piękne jak zawsze mgławicę Pierścień - M 57, i Hantle - M 27 a także (niedługo po przybyciu na miejsce) ukrytą w gromadzie otwartej M 46 ulotną mgławicę planetarną NGC 2438. Już w powiększeniu 85x mgławica ta wydawała się być dziurawa w środku. W powiększeniu 255x było to już dość oczywiste, choć sama mgławica stała się zauważalnie gorzej widoczna. W międzyczasie zerkaliśmy na Marsa i Saturna, jednak ze względu na słaby seeing planety nie pokazały zbyt wiele. Nad ranem postanowiłem w końcu zapolować na komety. Na pierwszy ogień poszła znajdująca się najwyżej z zaplanowanej na tę noc trójki kometa C/2012 K1 (PANSTARRS). Kometa ta za kilka miesięcy może być dość ładnym obiektem lornetkowym. Na razie jednak jest jeszcze dość słaba. Tej nocy oceniłem jej jasność na 12.0 mag, przy średnicy głowy 1'. Kometa była za to obiektem mocno skondensowanym, dzięki czemu była widoczna bez trudu, jako mały, okrągły obiekt. Trochę później na rozsądną wysokość wzniosły się dwie najjaśniejsze obecnie komety - gasnąca powoli C/2013 R1 (Lovejoy) i znajdująca się około maksimum blasku C/2012 X1 (LINEAR). Obydwie komety były bez trudu widoczne w lornetce, mieszcząc się z dużym zapasem w jednym polu widzenia - tej nocy dzieliło je niewiele ponad 2.5 stopnia. Obydwie posiadały krótkie, i dość słabe warkocze. Kometa C/2013 R1 (Lovejoy) była nieco jaśniejsza (oceniłem ją tej nocy na 7.6 mag) i nieznacznie większa od C/2012 X1 (LINEAR), której jasność oceniłem na 8.3 mag. Obydwie wyglądały całkiem ładnie w teleskopie i co ciekawe, obydwie były bardzo podobne - C/2012 X1 wygladała jak C/2013 R1 oglądana z większej odległości. Co ciekawe, zaledwie 40' od komety C/2013 R1 (Lovejoy) świeciła jasna (ale malutka) mgławica planetarna NGC 6572. Próbuję sobie przypomnieć ile razy zdarzyło mi się widzieć dwie komety w jednym polu widzenia lornetki i o ile o czymś nie zapomniałem, to wcześniej przydarzyło mi się to tylko 1 raz - 22 V 2006 roku o świcie obserwowałem nisko nad horyzontem dwa składniki komety 73P/Schwassmann-Wachmann, które znajdowały się niecałe 5 stopni od siebie i przy jasności około 6 mag i bardzo przejrzystym niebie obydwie było widoczne w lornetce, choć świeciły na rozjaśniającym się niebie. Dość dawno już nie miałem tak udanej nocy obserwacyjnej...
  22. Niby dobson nie bardzo nadaje sie do DSów. Rotacja pola powoduje, że długie ekspozycje odpadają. Ale przy dużej światlosile, wyborze odpowiednio jasnego obiektu i wielu krótkich ekspozycjach ...postanowiliśmy spróbować. Gliwicki oddział PTMA własnie wzbogacił się w SW 16" GoTo. Spora światlosiła 4,5 dawała jakąs nadzieję! Zaczęliśmy z kolegą w sierpniu od najjaśniejszych planetarek" M57 i M27. M57: 34 x 10 sek. M27: 21 x 15 sek. Oczywiście okspozycji zrobiliśmy dużo więcej, ale tylko tyle udalo się wybrać takich na których gwiazdy były w miarę niepojechane.
  23. Witajcie, Na początku przepraszam za zwłokę w ogłoszeniu wyników, ale brak czasu i częsta nieobecność przy komputerze uniemożliwiły mi podzielenie się tym z Wami. Edycja Listopadowa plebiscytu również lekko się opóźni - ale nie zniknie! :-) Ale do rzeczy: mam przyjemność ogłosić wyniki Plebiscytu Astropolis "Najpiękniejsze Zdjęcia Kosmosu" - edycja Październik 2013. Wątek doczekał się 4261 odsłon (na chwilę zamknięcia głosowania) oraz oddano 439 głosów przez Astropolis oraz 245 przez Facebook. Wyniki: W kategorii wyboru najlepszego zdjęcia przez użytkowników Astropolis.pl: Miejsce 1 - Fotografia części mgławicy Eta Carinae - Key Hole Nebula, wykonana przez Piotrka Sadowskiego! (49 głosów, 11,16% wszystkich głosów, zdjęcie #66) Gratulujemy Piotrkowi kolejnego zwycięstwa. Miejsce 2 - Mgławica Trójlistna Koniczyna, M20 - Piotrek Sadowski (32 głosy, 7,29% wszystkich głosów, zdjęcie #61) Miejsce 3 - Szeroki obszar "Na zachód od beta Cephei", obejmujący takie obiekty jak NGC7023 czy VdB141- Maciej Kapkowski (wessel) (27 głosów, 6,15% wszystkich głosów, zdjęcie #20) W kategorii wyboru najlepszego zdjęcia przez użytkowników serwisu Facebook: Wygrana - Fotografia części mgławicy Eta Carinae - Key Hole Nebula - Piotrek Sadowski (27 głosów, 11,02% wszystkich głosów) Serdecznie gratulujemy zwycięzcom! Paweł ---- Linki: Głosowanie odbywało się pod tym linkiem. Możesz tam zobaczyć wszystkie zgłoszone na Astropolis prace w danym miesiącu: http://astropolis.pl/topic/43045-najpikniejsze-zdjcia-kosmosu-padziernik-2013-plebiscyt-astrofotografii-astropolis/ PARTNEREM MEDIALNY PLEBISCYTU JEST PROGRAM GALILEO EMITOWANY W TELEWIZJI TV4. http://astropolis.pl/topic/42565-galileo-patronem-medialnym-plebiscytu-na-najlepsze-zdjcie-kosmosu/
  24. Witajcie, mam przyjemność przedstawić do Waszej oceny fotografie, które pojawiły się na forum astropolis.pl w miesiącu październiku. Zgodnie z zapisem regulaminu, do tej i przyszłych edycji kwalifikują się wszystkie fotografie wykonane w miesiącu który obejmuje plebiscyt, udało się wygrać z systemem (dosłownie :-) ) i ankieta teraz jest w stanie pomieścić więcej pozycji. Jako, że zdjęć jest bardzo dużo, dajemy Wam również sporo czasu na przemyślenie wyboru (ale o tym poniżej). Zachęcam do obejrzenia wszystkich zdjęć, mimo ich ilości - są na prawdę wspaniałe i zasługują na chwile uwagi. Chylę czoła przed autorami i dziękuję za te zdjęcia - sporo frajdy sprawiło mi oglądanie ich przy przygotowywaniu tego plebiscytu i bardzo się cieszę, że do wielu mogę wrócić oraz co więcej - niejednokrotnie zobaczyć je po raz pierwszy. Zarówno jak w poprzedniej edycji - dajemy Wam do głosowania również serwis społecznościowy facebook - przyciski "LIKE" znajdziecie pod każdym zdjęciem. ZACHĘCAM DO UDOSTĘPNIANIA TEJ STRONY NA FB Jeśli popełniłem gdzieś błąd w nazwie obiektu, pliku, czy źle "przypisałem" głos w ankiecie do zdjęcia to serdecznie przepraszam - proszę o informację i niezwłocznie poprawię. przypomnę dwa bardzo ważne punkty regulaminu: - Każdy autor ma prawo podmienić swoją pracę (jeśli uzna, że zdjęcie nie jest najlepsze z wątku) jedynie na taką wersję, która została opublikowana w wątku dotyczącym zdjęcia (zapoczątkowany w miesiącu plebiscytu). - Każdy autor ma prawo do wycofania swoich zdjęć z plebiscytu (choć nie jest to pożądane :-) ) ZASADY: 1. Ze względu na ilość zdjęć - głosowanie w plebiscycie kończy się 30.11.2013 (sobota) o 23:59, głosy oddane po tym czasie nie będą brane pod uwagę (FB) 2. Każdy głosujący ma do oddania 7 głosów (1/10 wszystkich prac) - system ankietujący nie ma możliwości ograniczenia ilości głosów, więc zdaję się na Waszą uczciwość. 3. Wasze głosy wyłonią 3 najpiękniejsze zdjęcia, natomiast głosujący przez system "Like" Facebook'a wybiorą jednego zwycięzcę. Te 4 zdjęcia zakwalifikują się do finału rocznego (który przez fakt istnienia plebiscytu od września 2013 nazwiemy Finałem 4 kwartału lub 4Q :-) ) - od przyszłego roku startujemy na całego z rocznym finałem. Patronem medialnym Plebiscytu Na Najpiękniejsze Zdjęcia Kosmosu - Astropolis.pl jest Program Galileo Bardzo proszę dyskusję o plebiscycie prowadzić w tym wątku:http://astropolis.pl/topic/43048-plebiscyt-astrofotografii-edycja-padziernik-2013-uwagi-wnioski-zaalenia-i-sugestie/ #1 - Veil - dziki - LINK DO TEMATU #2 - WF Orion - Marvaz - LINK DO TEMATU #3 - M31, M33 - MarcinSn - LINK DO TEMATU #4 - Chichoty - Krzychoo226 - LINK DO TEMATU #5 - NGC6888 w palecie RGB - Iro - LINK DO TEMATU #6 - NGC7023 - Loki - LINK DO TEMATU #7 - Sh2-155 - napoleon - LINK DO TEMATU #8 - IC434 - wtw - LINK DO TEMATU #9 - WF Strzała, Lisek - MarcinSn - LINK DO TEMATU #10 - Sh2-101 - jolo - LINK DO TEMATU #11 - NGC1499 - Loki - LINK DO TEMATU #12 - M33 - skriabinlover - LINK DO TEMATU #13 - Veil - Allano - LINK DO TEMATU #14 - Chichoty - wessel - LINK DO TEMATU #15 - M31 - AWE - LINK DO TEMATU #16 - WF Łabędź - MarcinSn - LINK DO TEMATU #17 - IC1805 - MarcinSn - LINK DO TEMATU #18 - NGC1499 - kenny223 - LINK DO TEMATU #19 - WF Cefeusz - Loki - LINK DO TEMATU #20 - NGC7023, VdB141 - wessel - LINK DO TEMATU #21 - NGC6888 - jolo - LINK DO TEMATU #22 - M31 - Elmarqo - LINK DO TEMATU #23 - IC1805 - piraniusz - LINK DO TEMATU #24 - NGC1499 - jcbo - LINK DO TEMATU #25 - NGC7000 - MarcinSn - LINK DO TEMATU #26 - WF Woźnica - franz - LINK DO TEMATU #27 - NGC1491 - jcbo - LINK DO TEMATU #28 - M33 - MateuszW - LINK DO TEMATU #30 - NGC7023 - jolo - LINK DO TEMATU #31 - WF Łabędź - dziki - LINK DO TEMATU #32 - NGC1499 - jcbo - LINK DO TEMATU #33 - WF Andromeda, Kasjopeja - Robson_g - LINK DO TEMATU #34 - NGC104 - MarcinPc - LINK DO TEMATU #35 - NGC1499 - patrix - LINK DO TEMATU #36 - NGC1499, M45 - Robson_g - LINK DO TEMATU #37 - NGC7635 - Iro - LINK DO TEMATU #38 - NGC7789 - MarcinPc - LINK DO TEMATU #39 - NGC7380 - Naski - LINK DO TEMATU #40 - M45 - dziki - LINK DO TEMATU #41 - M42 - patrix - LINK DO TEMATU #42 - M33 - Andrzej F. - LINK DO TEMATU #43 - Melotte15 - patrix - LINK DO TEMATU #44 - IC1396 - dziki - LINK DO TEMATU #45 - Sh2-173 - wessel - LINK DO TEMATU #46 - M33 - MarcinSn - LINK DO TEMATU #47 - Veil - Marvaz - LINK DO TEMATU #48 - VdB158 - piotrem - LINK DO TEMATU #49 - NGC7331 - fotolooka - LINK DO TEMATU #50 - WF Orion - Loki - LINK DO TEMATU #51 - NGC6888 w palecie HST - Iro - LINK DO TEMATU #52 - IC1396 - .zombi. - LINK DO TEMATU #53 - LBN 468 - wessel - LINK DO TEMATU #54 - IC405 - dziki - LINK DO TEMATU #55 - NGC7822 - jolo - LINK DO TEMATU #56 - NGC896 - Tadeopulous - LINK DO TEMATU #57 - IC1318 - MarcinSn - LINK DO TEMATU #58 - M33 - DarX86 - LINK DO TEMATU #59 - NGC6946, NGC6939 - MarcinPc - LINK DO TEMATU #60 - M31 - simarik - LINK DO TEMATU #61 - M20 - Piotrek Sadowski - LINK DO TEMATU #62 - NGC7331 - lysyjonow - LINK DO TEMATU #63 - M31 - Andrzej F. - LINK DO TEMATU #64 - NGC6888 - MarcinSn - LINK DO TEMATU #65 - M45 - piotrem - LINK DO TEMATU #66 - Key Hole Nebula - Piotrek Sadowski - LINK DO TEMATU #67 - M57 - Toma - LINK DO TEMATU #68 - NGC7635 - jolo - LINK DO TEMATU #69 - NGC2175 - skriabinlover - LINK DO TEMATU #70 - B33, IC434, NGC2024 - patrix - LINK DO TEMATU
  25. W ostatnich dniach przebywam w Krośnie, a że pogoda jest wspaniała, to nocami co jakiś czas z niej korzystam Pierwszy raz w sierpniu na obserwacje wybrałem się w nocy 3/4 sierpnia. Pojechaliśmy 7-osobową grupą na Przełęcz Szklarską (22 km na południe w linii prostej od Krosna). Miejsce jest ciemne i całkiem niezłe, jednak niestety z roku na rok jakość nieba powoli się tam pogarsza. Nie oceniałem dokładnie zasięgu, bo trochę szkoda było mi na to czasu, ale gołym okiem bez większego trudu widziałem gwiazdę o jasności 6.6 mag oraz M92, natomiast nieco później także M33. Podejrzewam zatem, że zasięg gołego był bliski 7.0 a może nawet nieznacznie lepszy. Na miejscu byłem przed 22:00 i zanim powoli rozłożyłem teleskop niebo było już całkiem ciemne. Zacząłem od popularnych obiektów takich jak M27, M57 i M13. Wszystkie w 33 cm teleskopie prezentowały się fantastycznie. W M27 wyraźnie widoczna była gwiazda centralna, a na tle mgławicy świeciło jeszcze kilka innych gwiazd. Bardzo atrakcyjne były także mgławice Strzelca - M8 (Laguna), M20 (Trójlistna), M17 (Łabędź/Omega) i M16 (Orzeł). Następnie bardzo dużo przyjemności sprawiła nam mgławica Veil. Pod takim niebem i z filtrem UHC-S wyglądała niesamowicie. Oprócz wyraźnie widocznych, składających się z wielu wąskich, poskręcanych włókienek, ciągnących się przez kilka pół widzenia (przy powiększeniu około 115x) NGC 6960 i NGC 6992/5, wyraźnie były widoczne mgławice pomiędzy nimi - prawdopodobnie były to fragmenty trójkąta Pickeringa oraz NGC 6974 i NGC 6979. Przy okazji obserwacji z filtrem, wycelowałem też teleskop w mgławicę NGC 7293 (Ślimak) - zarówno z filtrem jak i bez filtra była ona widoczna w teleskopie jako wielki, okrągły mgławicowy obiekt, nieznacznie ciemniejszy w środku, przy czym z filtrem było mgławicę widać nieco lepiej. Na jej było też widać kilka gwiazd. Świecąca w pobliżu mgławica planetarna NGC 7009 także prezentowała się całkiem nieźle ze swoim charakterystycznym kształtem Saturna widzianego w niewielkim powiększeniu (lub przy fatalnym seeingu). Z mgławic planetarnych pooglądaliśmy jeszcze wyglądającą jak fasolka NGC 7008 oraz NGC 6543 (Kocie Oko). Nie zapomnieliśmy też o galaktykach. Oprócz jak zawsze pięknych M51, M81 i M82, postanowiliśmy zapolować na Kwintet Stephana. Zaczęliśmy oczywiście od pobliskiej jasnej NGC 7331. Galaktyka ta wyglądała jak M31 obserwowana na ciemnym niebie w lornetce, tyle że w teleskopie przy powiększeniu 182x wydawała się być trochę mniejsza niż M31 w lornetce i nieco od niej jaśniejsza. Obok niej, w jednym polu widzenia bez większego trudu dało się dostrzec galaktyki NGC 7335 oraz NGC 7340, po dokładnym przyjrzeniu się polu widzenia metodą zerkania dało się też dostrzec słabszą NGC 7337. W Kwintecie Stephana widać było 4 galaktyki - NGC 7317, NGC 7318, NGC 7319 i NGC 7320. Co więcej, kształt NGC 7318 sugerował, że może ona być obiektem "podwójnym". Później zapolowaliśmy na supernową SN 2013ej w M74. Okazało się, że jest jedną z najjaśniejszych gwiazd w polu widzenia. Jej jasność oceniłem tej nocy na 12.4 mag. Jakiś czas po północy postanowiliśmy też przyjrzeć się galaktykom M31 i M33, które okazały się jednym z "hitów" tej nocy. W M31 wyraźnie było widać dwa pasma pyłowe, a także wiele niejednorodności w obszarze ramion spiralnych, które przy powiększeniu 182x ciągnęły się kilka pól widzenia od jądra. Oczywiście pobliskie M32 i M110 świeciły także bardzo jasno. Także M33 zaskoczyła nas ilością detali. W oczy natychmiast rzucała się mgławica NGC 604 wyglądająca jak malutka jasna mgławica w naszej galaktyce. Potężne ramiona spiralne także zawierały kilka a może i kilkanaście zagęszczeń/obiektów, których jednak nawet nie próbowałem identyfikować. Pod koniec przyjrzeliśmy się jeszcze kilku innym obiektom, między innymi mgławicy NGC 7023 (Irys), mgławicy M76 (Małe Hantle). Zerknęliśmy też na mgławicę M1 (Krab), która jednak świeciła nisko nad horyzontem dość głęboko w wyraźnie widocznym świetle zodiakalnym oraz na świecącą niziutko, ale jasną i wielką galaktykę NGC 253. Obserwacje zakończyliśmy, kiedy zza pobliskich gór wyłoniły się Jowisz, Mars i Księżyc, a kiedy dotarłem do domu, na niebie świeciło już Słońce... Na tym na razie zakończę relacje z sierpniowych obserwacji, bo dziś chyba znów wybiorę się gdzieś za Krosno i muszę się przygotować do obserwacji
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.