Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'egzoplanety' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Astronomia i kosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomia teoretyczna
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Kosmonautyka
  • Obrazowanie kosmosu
    • Dyskusje o astrofotografii
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Obserwatoria i planetaria
    • Giełda i sklepy astronomiczne
  • Inne
    • Społeczność AP (Rozmowy o wszystkim)
    • Książki i aplikacje
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów POMOCE
  • Klub Lunarystów O wszystkim
  • Klub Planeciarzy Forum
  • Klub Astro-Artystów Znalezione w sieci
  • Celestia Układ Słoneczny
  • Celestia Sprzęt
  • Celestia Katalog Messiera
  • Celestia Sprawy techniczne

Blogi

Brak wyników

Brak wyników

Kalendarze

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Klub Planeciarzy Wydarzenia

Kategorie

  • Astrofotografia - surowe klatki
  • Instrukcje Obsługi
  • Sterowniki
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Grupy produktów

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Kategorie

  • Astronomia Obserwacyjna
    • Teleskopy i akcesoria
    • Okulary i barlowy
    • Lornetki
  • Astrofotografia
    • Kamery CCD/CMOS
    • Akcesoria do Astrofotografii
    • Montaże i akcesoria
    • Złączki i adaptery
    • Obserwatoria i akcesoria
  • DIY i ATM
  • Książki i wydawnictwa
  • Inne
  • Archiwum

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Znaleziono 14 wyników

  1. Cześć wszystkim, W związku z sąsiednim wątkiem o zasadach przyjmowania stypendiów, po Waszej radzie zdecydowałem się założyć zbiórkę crowdfundingową na portalu zrzutka.pl. W tym wątku będę informował o wszelkich aktualizacjach, przychodzących także po zakończeniu. Krótko opiszę czym zajmuję się – obserwacjami planet pozasłonecznych oraz poszukiwaniem nowych gwiazd zmiennych. Korzystam z bardzo budżetowego zestawu, którym uzyskuję wyniki o precyzji porównywalnej ze sprzętu o cenie wielokrotnie wyższej, co zaprezentowałem tydzień temu na European Planetary Science Congress w Berlinie (nadal czekam na fotki z wydarzenia, więc jeszcze wstrzymuję się z publikacją relacji na forum). Łączna wartość jest mniejsza niż 10 tysięcy (co zbierałem przez ponad 5 lat), podczas gdy lata wcześniej często określano to granicą minimum, z której można rozpocząć tego typu projekt. Działalnosć jest w 100% amatorska – prowadzę własną stację (projekt SOTES), współpracując z różnymi stowarzyszeniami i uniwersytetami. Misja TESS (Transiting Exoplanet Survey Satellite) rozpoczyna się już teraz, a przeprowadzone do tej pory obserwacje stanowiły przygotowanie do niej. Wykorzystałem maksymalne możliwości obecnego zestawu (które są lepsze niż oczekiwania sprzed dwóch lat!), gdzie kolejnym etapem wyżej jest dopiero bardziej zaawansowany sprzęt. Chcę przeprowadzać coraz to dokładniejsze obserwacje i sięgać do tych jeszcze trudniejszych. Aby tylko zbliżyć się do efektów uzyskiwanych przez teleskopy 30-100 cm, których w programie TESS jest ponad setka. Amatorzy stanowią w niej odsetek mniejszy niż 10%. Pierwotnie skupiłem się nad stypendium, ale już wiem, że nic z tego – działalność hobbystyczna nie wlicza się. Czas ucieka i innego szybkiego rozwiązania niż crowdfunding na razie ciężko widzę. Cel projektu jest jasny – weryfikować kandydatki TESS, które stanowią współodkrycia nowych egzoplanet. Na chwilę obecną jest jeden sukces (K2-232 b), który był pewnego rodzaju wyjątkiem – obiekt był dość dobrze dostępny dla teleobiektywu. Sukcesem zrzutki byłoby współodkrycie choć jednej nowej. Ostatecznie – aby była ona skalista. Z obecnych 4-cali są one niedostępne. Docelowy sprzęt składa się z teleskopu Newtona 203/800, montażu HEQ5 oraz kamery ASI1600MM-c. Przyczynę takiego wyboru opisałem w wątku obok. Jest to najtańszy zestaw, który pozwoli na jak największe możliwości w poszukiwaniu nowych planet. Ewentualna nadwyżka zostałaby wykorzystana na akcesoria, które usprawnią pracę – guiding, focuser, zmiana filtrów fotometrycznych BVRI na SLOAN, elektryczne koło filtrowe. Ewentualnie przygotowanie drugiego zestawu do obserwacji na rejestrację dwóch obiektów jednocześnie. Nie mam teraz takiej kwoty, więc nie rozważam dokładnie „co jeśli”. Ale co jest istotne – co w przypadku nieosiągnięcia kwoty (próg jest dość wysoki). Najważniejszym elementem jest teraz montaż. To jest kolejny wymagany zakup... 16 miesięcy temu odbyła się inna zbiórka (na filtr fotometryczny za 600 zł), gdzie osiągnięto sukces (209% kwoty!). Choć pierwotnie miało służyć celu obserwacji PDS 110 w potwierdzeniu planety z pierścieniami (za kilka tygodni podam ostateczny wynik, bowiem praca oczekuje na publikację), to ten filtr otworzył bramę odkryć gwiazd zmiennych i był niezbędny w projekcie KELT. Co więcej, zarejestrowałem nim nieznaną wcześniej egzoplanetę, której praca naukowa jest dopiero w przygotowaniu. Więc ustalmy, że na razie na koncie jest tylko K2-232 b, bo wszystko się może zdarzyć. Stąd zapewniam, że efekty rówież tej zrzutki będą widoczne w ponad 100%. Nie chciałem zbytnio rozpisywać się na forum, bowiem dokładny opis (jak i miejsce, gdzie dokonuje się wpłat) znajdziecie na stronie poniżej. Dziękuję za wszelkie udostępnienia i kwoty, które pomogą w dalszym rozwoju projektu! Dziękuję Kajetanowi Ciesielskiemu za grafikę gwiazdy (od którego wzięło się logo i symulacje) oraz kilku znajomym, którzy przed zrzutką zajrzeli do tekstu i wnieśli swoje spostrzeżenia. Informuję, że pieniądze przekazane w zrzutce zostaną wykorzystane tylko i wyłącznie w celu rozbudowania zestawu do obserwacji astronomicznych oraz finalizacji pocztowych niespodzianek przewidywanych za wpłaty powyżej 50 złotych.
  2. 11 maja zarejestrowałem 2 tranzyty: Qatar-1 b, który opisałem w poprzednim temacie oraz HAT-P-36 b. Gwiazda HAT-P-36, której jasność wynosi 12,26 mag znajduje się w gwiazdozbiorze Psów Gończych. Tranzyt egzoplanety HAT-P-36 b trwa 132,9 minuty, zaś głębokość tranzytu to 0,0204 mag (dokładnie tyle ile wynosi dla Qatar-1 b). W tym przypadku uzbierałem 260 dziesięciosekundowych klatek i złapałem drugą część zjawiska. HAT-P-36 b jest nieco większa od Jowisza (1,264 Rᴊ) i prawie dwukrotnie od niego cięższa (1,832 Mᴊ). Okrąża gwiazdę bardzo podobną do naszego Słońca. Planeta została odkryta w 2012 roku. http://exoplanet.eu/catalog/HAT-P-36_b/ Dzień później (12 maja) za cel obrałem gwiazdę WASP-153 (12,8 mag) w gwiazdozbiorze Lutni i krążącą wokół niej planetę oznaczoną literą b. Moim celem było zarejestrowanie po raz pierwszy pełnego tranzytu. Dodatkowymi utrudnieniami były dość wczesna godzina rozpoczęcia tranzytu (22:26) oraz przechodzące cirrusy. Również mała głębokość (0,0092 mag) zjawiska spowodowała, że na wykresie jest ono słabo zarysowane. Zebrałem blisko 1000 klatek o czasie naświetlania 10 sekund. Wykres sporządziłem po uśrednieniu każdych sześciu kolejnych pomiarów. Przy okazji rejestracji odnalazłem wśród pobliskich gwiazd zmienną o jasności około 14 mag. Jak się później okazało, została już wcześniej odkryta i nosi oznaczenie LO Lyr. Według Exoplanet.eu WASP-153 b jest dość dużą planetą (1,55 Rᴊ), ale jednocześnie bardzo lekką (0,39 Mᴊ). Swoją gwiazdę – wyraźnie większą od Słońca – okrąża w nieco ponad 3 dni. Planeta została odkryta w 2017 roku. http://exoplanet.eu/catalog/wasp-153_b/ Kolejnego dnia pomimo niesprzyjających warunków pogodowych postanowiłem zapolować na WASP-103 b. Gwiazdę WASP-103 o jasności 12,1 mag odnajdziemy w gwiazdozbiorze Herkulesa. Cały tranzyt trwa ponad 155 minut, zaś jego głębokość wynosi 0,0129 mag. Przechodzące chmury umożliwiły uchwycenie jedynie końcowej fazy zjawiska. Na wykresie połączyłem każde cztery kolejne pomiary z ponad 300 dziesięciosekundowych klatek. WASP-103 b jest półtora raza większa i masywniejsza od Jowisza. Okrążenie macierzystej gwiazdy zajmuje jej zaledwie 22 godziny! Planeta została odkryta w 2014 roku. http://exoplanet.eu/catalog/wasp-103_b/
  3. Moja pierwsza próba rejestracji tranzytu odbyła się 6 kwietnia 2018 roku. Wybrałem planetę XO-1 b znajdującą się w gwiazdozbiorze Korony Północnej. Rejestracja zakończyła się niepowodzeniem, gdyż czas naświetlania pojedynczej klatki okazał się zbyt długi. Gwiazda XO-1 o jasności 11,3 mag została prześwietlona i materiał nie nadawał się do analizy. Od tej pierwszej próby minęły ponad dwa miesiące, podczas których zmierzyłem się z kilkunastoma egzoplanetami. Większość z tych prób zakończyła się pozytywnie... Na początku (19 kwietnia) była WASP-85A b leżąca w gwiazdozbiorze Panny. Gwiazda o jasności 11,2 mag wymagała zastosowania krótkich czasów naświetlania (1,2 s) w bin2. Głębokość tego tranzytu wynosi 0,0284 mag przy czasie trwania 161 minut. Na 900 zdjęciach zarejestrowałem drugą połowę zjawiska. Wykres powstał po uśrednieniu każdych trzech kolejnych pomiarów. Dołączone obrazy przedstawiają jedną z klatek oraz wykres przebiegu tranzytu sporządzony przy pomocy programu Muniwin 2.1 i strony http://var2.astro.cz/ETD/. WASP-85A b jest planetą nieco większą od Jowisza (1,24 Rᴊ) i masywniejszą (1,265 Mᴊ). Okrąża gwiazdę podobną rozmiarem i masą do Słońca. Więcej danych o planecie: http://exoplanet.eu/catalog/wasp-85_b/ 6 maja zmierzyłem się z egzoplanetą Qatar-2 b z gwiazdozbioru Panny. Gwiazda Qatar-2 jest wyraźnie słabsza od WASP-85A i ma jasność 13,3 mag. W związku z tym mogłem pokusić się o dłuższe czasy naświetlania (16 s w bin2). Jest to jeden z najgłębszych tranzytów z jakimi się spotkałem. Spadek jasności wynosi aż 0,0374 mag. Czas trwania tranzytu to nieco ponad 108 minut. Na 250 zdjęciach zarejestrowałem drugą część zjawiska. Planeta Qatar-2 b jest niewiele większa od Jowisza (1,144 Rᴊ) i zdecydowanie masywniejsza (2,487 Mᴊ). Okrąża gwiazdę nieco mniejszą od Słońca. Więcej informacji: http://exoplanet.eu/catalog/qatar-2_b/ 11 maja nadszedł czas na Qatar-1 b. Znajduje się ona w gwiazdozbiorze Smoka. Jasność gwiazdy to 12,84 mag, głębokość tranzytu wynosi 0,0204 mag, zaś czas trwania zjawiska 96,7 minuty. Klatki naświetlałem przez 10 sekund w bin2. Tym razem zarejestrowałem pierwszą część tranzytu (288 zdjęć). Wykres powstał po uśrednieniu każdych trzech kolejnych pomiarów. Qatar-1 b jest planetą nieco większą i masywniejszą od Jowisza (1,18 Rᴊ i 1,33 Mᴊ). Krąży wokół gwiazdy niewiele mniejszej od Słońca. Więcej danych: http://exoplanet.eu/catalog/qatar-1_b/ Sprzęt, z którego korzystam: Meade LX200ACF 14” na montażu azymutalnym i kamera Atik 314L+. Pozostałe tranzyty opiszę w najbliższych dniach.
  4. do
    Wikipedia podaje: Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS) – planowany teleskop kosmiczny agencji NASA, zaprojektowany w celu wyszukiwania planet pozasłonecznych metodą tranzytu. Należy do Programu Explorer, jest następcą teleskopu Keplera. Satelitę zbudowała firma Orbital Sciences Corporation i zostanie on wystrzelony na wysoką eliptyczną orbitę okołoziemską. Dokona przeglądu całego nieba w poszukiwaniu planet krążących wokół jasnych gwiazd w naszym najbliższym sąsiedztwie, ze szczególnym uwzględnieniem planet o rozmiarach zbliżonych do Ziemi. Misja potrwa około dwóch lat, w tym czasie zostanie przebadanych około 500 tys. gwiazd. Naukowcy spodziewają się odnaleźć ok. 300 planet typu ziemskiego. Odkryte planety staną się celami obserwacji przyszłych potężniejszych obserwatoriów takich jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba czy też teleskopy naziemne. Satelitę ma wynieść Falcon 9 firmy SpaceX (transmisja ze startu: www.spacex.com)
  5. https://www.technology.org/2017/12/06/first-light-for-espresso-the-next-generation-planet-hunter/ Nowy spektrograf (ESPRESSO) podpięty pod teleskop VLT należący do ESO, w Chile już analizował pierwsze światła, a pokonuje znany spektrograf ESO HARPS totalnie gdyż pozwala ocenić prędkość względem nas z dokładnością do kliku centymetrów na sekundę, a nie metra. To pozwala wyłapywać znacznie drobniejsze chybotanie gwiazd spowodowane grawitacją ich planet! Następca ESPRESSO, HIRES, będzie podpięty pod ELT i pozwoli łatwo odkrywać planety wielkości Ziemi oraz wykrywać "podpisy życia" w ich atmosferach. Link do zdjęcia ESPRESSO Pozdrawiam
  6. Informacje o planecie Proxima b odkrytej ponad rok temu możemy już uznać za usystematyzowane i pewnie będą aktualne przez dłuższy czas. Dlatego postanowiłem zrobić o niej krótki film zawierający skondensowaną wiedzę na jej temat Zapraszam
  7. Witam, Jakiś czas temu nasunął mi się pomysł. Bardzo spodobał mi się temat obserwacji tranzytów planet pozasłonecznych i zamierzam go kontynuować. Na pewno nie na krótko, bo nie po to sprzedawałem m.in. lustrzankę, aby zakupić kamerę Rozważam stworzenie polskiej strony internetowej poświęconej obserwacjom egzoplanet. Byłaby to pierwsza, która zawierałaby swoją bazę informacji. Obecnie znajdziemy najwyżej kilka poradników na blogach, a mi chodzi po głowie stworzenie większej strony. Oprócz poradników, zawierałaby m.in. efemerydy (coś w stylu, co obecnie ma ETD) wszystkich egzoplanet, metody obserwacji i na co zwracać uwagę, jak interpretować dane, jak je analizować. Baza archiwalnych obserwacji w Polsce, dotychczasowe próby udane, nieudane i prawdopodobne. Lista planet pozasłonecznych aktualizowana zgodnie z najnowszymi odkryciami oraz ewentualnie (to trzeba byłoby się popytać autorów) linki do innych obserwatoriów, które daną egzoplanetę już łapały. Dużo wiedzy jeszcze brakuje, która z czasem będzie uzupełniana - i to przyda się do strony. Jesteśmy też drugim krajem, który przeprowadził transmisję internetową z tranzytu - i to się sprawdza. Można to również wykorzystać. Co sądzicie o tym pomyśle? Temat fotometrii jest dość słabo rozwinięty w Polsce, dlatego niewiele osób z tego skorzysta. Rozwój sprzętu oraz kolejne odkrycia powodują, że planety pozasłoneczne to będzie przyszłościowy temat. Stąd z jednej strony warto mieć w Polsce takie miejsce i rozwijać je (pomimo tego, że do tej pory tylko pięciu Polaków pomyślnie zarejestrowało egzoplanetę), a z drugiej to nieco trudny temat i ruch będzie zapewne bardzo niewielki. Dużo jest podobieństwa do ETD, ale zawsze można rozwinąć po swojemu. I trochę humoru na koniec... PETARDA - Polish Exoplanet Transit Amateur Research DAtabase (autor: ANowak) Pozdrawiam!
  8. Wstęp. W związku z powrotem Hansa na forum (aktywny obserwator tranzytów planet pozasłonecznych w ubiegłych latach), skontaktowałem się na PW w sprawie przyszłych planów obserwacyjnych. Rozwinęła się w ten sposób ciekawa rozmowa, którą postanowiliśmy umieścić w głównym temacie. Wiąże się ona z przyszłością amatorskich obserwacji egzoplanet, sięgając ku granicom sprzętowym. Temat ten również dotyczy osób, które interesują się fotometrią i chcą osiągnąć jak najlepszą dokładność pomiarową. Czekamy na inne osoby, które chciałyby zapoznać się z tematem i zapraszamy do dyskusji. Podejmowane tematy. CMOS a CCD - czy kamery CMOS nadają się do fotometrii równie dobrze, jak sprawdzone kamery CCD. Zwiększanie dokładności pomiarowej na podstawie odpowiednich uśrednień. "Lucky imaging" w połączeniu z "Live binning" w fotometrii. Czy spektroskopia umożliwia rejestrowanie zmian w widmie podczas tranzytu planet pozasłonecznej. Phase curve, antytranzyt i timing variations - inne metody rejestracji egzoplanet. Co będzie możliwe do obserwacji po osiągnięciu szacowanej dokładności pomiarowej daną metodą. 1) Początek rozmowy (LibMar | Hans) 2) 12 i 14-bit w fotometrii? (Hans | LibMar) Po omówieniu planów związanych z przyszłym zestawem do pracy (ASI178, 14-bitowa kamerka CMOS), zaczęła się dyskusja. Od razu też informuję - jestem zwolennikiem CMOSów w stosunku do kamer CCD w astrofotografii, dlatego ewentualną kontynuację tematu (dla przeciwników) sugeruję w innych aktualnych już tematach - tutaj chodzi o samą fotometrię. 3) Curve phase, timing variations oraz antytranzyt - trzy inne metody wykrywania egzoplanet (LibMar | Hans i na zmianę) 4) Metoda "lucky imaging" w fotometrii (LibMar) 5) Spektroskop w rejestracji widma planety pozasłonecznej (LibMar | Hans)
  9. Nie ulega wątpliwości, że jest w naukowym świecie parcie na egzoplanety. Ilość zidentyfikowanych światów obiegających inne słońca dobija powoli do dwóch tysięcy. Każdy z nas z kawałkiem, niewielkiego nawet, teleskopu i niezbyt oszałamiającej kamery CCD, może zarejestrować ślad niejednego z tych światów (jak? wystarczy wejść tu, a po kilku chwilach czytania w zasięgu ręki będzie to. ). Wszyscy mamy jednak pewne ograniczenie. Potrafimy wykryć planetę. Obserwując kolejne zaćmienia, bądź przesunięcia w liniach widma, określić jej orbitę i masę. Wiele z projektów dysponuje sprzętem potrafiącym oszacować również rozmiar takiej planety, a więc i pośrednio typ globu z jakim mamy do czynienia (np wielki skwarek, gorący gazowy gigant, śnieżka, a może coś w rodzaju Neptuna, itd. itp.). Potrafimy oszacować panujące na niej temperatury i spekulować czy mogło by pojawić się na nich życie jakie znamy, przeliczając wszystkie znane parametry gwiazdy centralnej układu i znane parametry orbity egzoplanety. Ano właśnie, spekulować, nie sprawdzić. Generalnie dzieje się tak dlatego, że o ile w wielu przypadkach potrafimy z bardzo dużym "procentem pewności " powiedzieć "czy", to nie potrafimy powiedzieć "jaką" atmosferę posiada wykryta planeta. W tym momencie wszystkie piękne wyliczenia dla habitable zones, uwzględniające to i owo z cech gwiazdy oraz profesjonalnie biorące pod uwagę wszelkie ekscentryczności orbity egzoplanety, możemy tak naprawdę potraktować jako fiction dolepione do science. Nie oznacza to jednak, że nikt nie zastanawia się, jak by ten temat ugryźć. Pomysłów jest sporo. Niektóre zaskakują niestandardowym podejściem do tematu, jak choćby próby łapania radiowego echa zórz polarnych egzoświatów i na podstawie ich charakterystyki określanie w jakim środowisku dana zorza powstała. Są też bardziej standardowe, próbujące jakoś ugryźć spektrometrię egzoplanety tranzytującej przed tarczą swojej gwiazdy (teoretycznie, część światła gwiazdy przedostanie się przez atmosferę planety nie odbijając od jej powierzchni, co może "dodać" do widma absorpcyjnego gwiazdy dodatkowe ślady z atmosfery egzoplanety). Pomijając jednak aspekt techniczny jak, wszyscy liczą na metodę dającą szanse na poznanie składu atmosfery danej planety. Mając bowiem takie dane, można już pokusić się o rokowania dla ewentualnego życia na poważnie. Co więcej, można się pokusić o szukanie dowodów na jego istnienie - biosygnatur. Brzmi dobrze. Zanim zacznę jednak grzebać w tym głębiej, trzeba przyjrzeć się samej idei biosygnatur i ogólnie zrozumieć jak udowadniają one życie. Biosygnatura to, generalizując, jakakolwiek substancja która spełnia kryteria dowodu naukowego występowania w danym środowisku życia (takiego jakie znamy i zgodnego z obecną definicją tegoż) obecnie lub w przeszłości. Oznacza to, że takimi biosygnaturami będą na przykład skamieniałości geologiczne, specyficzne, izotopowe zestawienia węgla, azotu i wodoru które w danym środowisku nie mogły powstać bez udziału organizmów żywych, poprzez konkretne substancje chemiczne, takie jak różnego rodzaju kwasy czy alkohole, które generalnie mogą powstać tylko na drodze biologicznych przemian w żywym organizmie, aż po takie sprawy jak konkretne, specyficzne kształty otworków w jakiejś skale... Ano tak. Jak się nad tym zastanowić, to wcale nie jest to takie proste. Po pierwsze znakomita większość znanych biosygnatur wskazuje na... konkretne ziemskie gatunki. Jakieś alieno-robaczki z Enceladusa mogą robić swoje alieno-jamki w kształcie gwiazdek zamiast spiralek i po zawodach. Bo gwiazdki powstają np. również jako efekt zwykłego wytrawiania skały X przez kwas Y występujący w środowisku które badamy. Patrzeć na ślad życia, nie oznacza rozpoznać go. Oczywiście problem działa także w druga stronę - wystarczy przypomnieć sobie historię z ogłoszeniem dowodu na istnienie życia pozaziemskiego na podstawie interpretacji śladów znalezionych w meteorycie ALH84001. A to wszystko przecież dotyczy skamielin, czegoś konkretnego i namacalnego. Ze śladem kilku specyficznych linii absorpcyjnych na widmie odległej gwiazdy, złapanej w odpowiednim momencie tranzytu, będzie znacznie mniej konkretnie. Ktoś spyta: "No jak? Czy skamielina, czy set specyficznych linii absorpcyjnych, dowód to dowód." No więc niekoniecznie. Przejdźmy do tych biosygnatur, których mają zamiar używać astrobiolodzy do egzoplanet. Na początek wspomnę, że pomijam takie markery jak stosunek izotopów węgla-owego do węgla-śmakiego i generalnie całą tę grupę, bo nic nie wskazuje na to, abyśmy w przewidywalnej przyszłości zdołali opracować technologie zdolną do tak precyzyjnych zabaw. Na początek pewnie dostaniemy coś znacznie bardziej topornego. Co nie znaczy, że nie ma równie topornych biosygnatur . Do takiej grupy, należą zależności w składzie atmosferycznym pomiędzy tlenem, a metanem, oraz wodorem, a metanem (jest jeszcze kwestia podtlenku azotu, ale zostawmy to na razie. Dla ciekawych opracowanie o tym aspekcie można znaleźć w artykule - Mars na Ziemi, Ziemia na Marsie - link). Skupmy się na pierwszej z wymienionych biosygnatur atmosferycznych. Załóżmy, że wszystkie pozostałe parametry nie wykluczają istnienia życia na planecie X. Orbita jest stabilna, nie jest ekscentryczna i nie zdradza śladów poważnych "przejść" z przeszłości. Planeta obiega gwiazdę odpowiedniego typu w odpowiedniej odległości, a układ jest w odpowiednim wieku. Nie mamy też do czynienia z ciasnym rajderem wokół gwiazdy typu M, planeta nie jest zsynchronizowana, nie jest też narażona na silny wiatr słoneczny od za dużej tym razem gwiazdy itp. itd. Załóżmy, ze mamy stabilny, przyjazny życiu (w naszym mniemaniu i wedle naszej obecnej wiedzy) świat, w którego widmie odnaleziono odpowiednie linie absorpcyjne, świadczące o występowaniu w odpowiednich ilościach pary wodnej, metanu i tlenu, a jednocześnie nie pojawiły się tam żadne "niechciane" linie, które wykluczyły by sprzyjające warunki. Co tak naprawdę w tym momencie wiemy? Tlen i metan nie są w stanie za długo istnieć obok siebie, gdy znajdują się w tej samej atmosferze. Reagują, przekształcając w tlenek węgla i wodę. "No ale jak to? Przecież na Ziemi, oba te elementy współistnieją." Dokładnie tak, nie mogły by beż życia. Oba składniki są stale uzupełniane w szybszym tempie, niż są w stanie zanikać. Tlen pochodzi z roślin, metan jest emitowany przez zwierzęta (no dobra, przez wulkany na przykład też, ale generalnie, dostawy obu gazów trafiają cały czas do atmosfery ziemskiej dzięki dużym ilościom różnego rodzaju organizmów żywych zasiedlających Ziemię). Mamy zatem biosygnaturę! Aby na pewno? A kto powiedział, że nie złapaliśmy tranzytującego egzoświata w którego atmosferze jest tlen obieganego przez księżyc otulony atmosferą metanową? Jeśli nasze instrumenty będą miały zbyt małą precyzję by rozróżnić chwile ingresu i egresu każdego z tych ciał, łatwo będzie o nadinterpretację. Nasza planeta X ze swoim metanowym księżycem nie musi być ustawiona idealnie tak, aby dało się zaobserwować "zaniki metanu" w widmie, gdy księżyc naszej bohaterki akurat przemieszcza się miedzy gwiazdą, a planetą, lub jest "zasłonięty" przez planetę nie mogąc "wpływać" na wynik pomiaru. Jego orbita może być na tyle niestandardowa, że do zaćmień nie dojdzie i zostaną nam do łapania znacznie trudniejsze "chwile" gdy planeta już tranzytuje, a jej księżyc jeszcze nie (lub na odwrót). To bardzo prosty przykład, pamiętajmy o nim, gdy usłyszymy w mediach, o wykryciu śladów życia opartych o atmosferyczne biosygnatury. Bazując na: http://sites.google.com/site/astroamator/home/artykuly - Habitable zone - strefa mitów http://www.esa.int/Our_Activities/Space_Science/Mars_Express/Signatures_of_life http://en.wikipedia.org/wiki/Biosignature http://www.astrobio.net/news-exclusive/are-super-earths-and-habitable-zones-misleading-terms/ http://www.astrobio.net/news-exclusive/exomoons-give-false-positives-search-life/ http://www.pi.lu.se/archive/former-advanced-study-groups/asg-2012-2013/signatures-of-life http://www.reasons.org/articles/signatures-of-life-on-an-exoplanet http://exoplanet.eu/ więcej artykułów o podobnej tematyce: https://sites.google.com/site/astroamator/home/artykuly Images credit: NASA
  10. Info świeżutkie, sprzed kilku godzin Na podstawie: www.space.com, www.nasa.gov Międzynarodowa ekipa astronomów odkryła w Gwiazdozbiorze Łabędzia planetę najbardziej – jak dotąd – podobną do Ziemi. Nieznaną dotychczas planetę spoza Układu Słonecznego nazwano Kepler-186f. Jest to pierwsza z planet wielkości Ziemi, znajdująca się w nadającej się do życia strefie gwiazdy innej niż Słońce. W odległym o około 500 lat świetlnych systemie Kepler-186 odkryto wcześniej już kilka planet. Nowy obiekt, oznaczony jako Kepler-186f, jest piątą, najdalszą planetą w tym systemie. Wszystkie planety odkryto metodą tranzytów, czyli poprzez obserwacje regularnych, niewielkich osłabień blasku gwiazdy na skutek przechodzenia planet przed jej tarczą. Okazało się, że Kepler-186f ma 1,1 promienia Ziemi. Nie wiadomo na razie jaka jest masa planety. Rozmiar planety sugeruje, że raczej nie jest to obiekt, który mógłby zgromadzić grupą atmosferę złożoną z wodoru i helu, tak jak wielkie planety w Układzie Słonecznym. Stephen Kane z San Francisco State University (USA), który był członkiem międzynarodowego zespołu badawczego, uważa że szanse na to, iż mamy do czynienia z planetą skalistą, taką jak Ziemia, czy Mars, są bardzo duże. - W ciągu ostatnich kilku lat dowiedzieliśmy się, że w okolicach od 1,5 do 2 promieni Ziemi planeta staje się wystarczająco masywna, aby akumulować grubą atmosferę wodorowo-helową - argumentuje swoje przypuszczenia Kane. Oprócz bardzo podobnego do Ziemi rozmiaru planeta Kepler-186f ma jeszcze inną cechę wspólną z naszym rodzimym globem: znajduje się w tzw. strefie zamieszkiwanej (ekostrefie, ekosferze), czyli obszarze wokół gwiazdy, w którym panują warunki umożliwiające występowanie na powierzchni planety wody w stanie ciekłym. Kepler-186f jest w pobliżu zewnętrznej granicy tej strefy w swoim układzie planetarnym. Oznacza to, że może na nim występować woda w stanie ciekłym, aczkolwiek może też zamarzać. Jednak nieco większy rozmiar planety od Ziemi powinien skutkować nieco grubszą atmosferą, która może być czynnikiem ocieplającym klimat. Oprócz podobieństw do Ziemi są jednak też różnice. Gwiazda centralna układu planetarnego znacznie różni się od Słońca. Jest karłem typu M, znacznie mniejszym i chłodniejszym niż Słońce. Tego rodzaju gwiazdy są bardzo liczne w Galaktyce. Żyją też znacznie dłużej niż gwiazdy masywne, co daje więcej czasu na potencjalne wykształcenie się życia biologicznego na planetach je okrążających. Planeta Kepler-186f została odkryta dzięki obserwacjom za pomocą Kosmicznego Teleskopu Keplera, natomiast potwierdzenie tego faktu dokonano dzięki wielkim teleskopom naziemnym w Obserwatorium Kecka oraz Obserwatorium Gemini. Dane z tych teleskopów w połączeniu z innymi zestawami danych oraz obliczeniami numerycznymi wskazują, że mamy do czynienia z planetą z prawdopodobieństwem 99,98 proc., czyli bardzo bliskim pewności.
  11. Czytałem w "21 wieku" o zjawisku w historii Układu Słonecznego zwanym "Wielkim Halsowaniem". Na czym ono polega i co je wywołało? Jakie jest prawdopodobieństwo, oraz ewentualne skutki jego wystąpienia w innym układzie słonecznym?
  12. Ile znamy naturalnych biosfer? Niestety, jak na razie jedną - Ziemię. Czy szukamy innych? O tak, zarówno na własnym podwórku (czyli na innych skalistych planetach i księżycach Układu Słonecznego) jak i poza nim, polując na egzoplanety podobne do Ziemi, czyli na takie, które orbitują w strefie życia swoich gwiazd. Warto jednak zadać sobie kilka pytań o to, czym są te strefy życia - "habitable zones", czym są biosfery, czy aby na pewno, oba te pojęcia muszą występować w parach i czy ktoś tu nas nie traktuje jak stadko baranków karmiąc dogmatami. Zacząć trzeba od tego, ze patrząc po opracowaniach mniej i bardziej naukowych z zakresu biologii, geografii i ekologii, to nie ma czegoś takiego jak jedna, spójna definicja biosfery. Każdy widzi to inaczej, choć od biedy można wybierając części wspólne, poskładać definicję mówiącą, że biosfera to po prostu obszar w którym zamieszkują organizmy żywe tworzące system zależności i interakcji pomiędzy sobą i otoczeniem w którym żyją. Trochę namieszali tu Panowie od idei Gai, a już zupełnym dla mnie nieporozumieniem jest ładowanie w definicje biosfery konkretnych parametrów typu , atmosfera do takiej to a takiej wysokości, albo litosfera do takiej to a takiej głębokości. (Wystarczy na przykład odkryć kolejnego extremofila trochę głębiej i cała misterna definicja sypie się wtedy na oczach). No dobrze, wiemy co to biosfera, popatrzmy teraz przez ramię planetologom, astrobiologom i astronomom. Tu jest łatwiej, definicja jest prosta. Strefa życia to obszar wokół gwiazdy, w którym jest teoretycznie możliwe utrzymanie na powierzchni, przez planetę z atmosferą, wody w stanie ciekłym. Oczywiście, tu też kilku namieszało, (w sumie słusznie), że jak już sobie tak określamy te rejony korzystne dla życia jakie znamy, to równie dobrze możemy w to wmieszać takie pojęcia jak Galactic Habitable Zone (czyli o tym, gdzie w ogóle stabilne skaliste planety mogą się pojawić w obszarach HZ - bo rozkład metali w galaktykach nie jest równomierny, a i stabilność niektórych rejonów pod względem "utrzymania" życia pozostawia wiele do życzenia) aż po, osobiście wyprowadzającą mnie z równowagi, "Goldilocks planet" (czyli bardzo upraszczając, rzecz o światach ziemio-podobnych). Definicja ta zbudowana została na bazie całej serii prac naukowych traktujących o klimatologii, fizyce gwiazd, planetologii, itd itd. Generalnie chodzi o to, że nawet będąc bliżej lub dalej od gwiazdy w stosunku do orbity gdzie otrzymywalibyśmy tyle energii co Ziemia od Słońca, da się stworzyć warunki do utrzymania wody na powierzchni w stanie ciekłym, operując takimi parametrami jak albedo, ciśnienie atmosferyczne, efektem cieplarnianym, różnymi chemicznymi "dopieszczaczami" samej wody itd itp. Problem w tym, że prawie za każdym razem, gdy czytam jakieś popularne opracowanie, mam nieodparte wrażenie, ze ktoś mnie tu robi w trąbę. Ogólnoświatowy mem ze Słońcem otoczonym zielonym pierścieniem zaczynającym się trochę przed orbitą Ziemi, a kończącym się na orbicie Marsa, to mówiąc delikatnie, poważne nadużycie i wprowadzanie w błąd. Najgorzej, że ta ikona pojawia się masowo, niestety również w zasobach szanowanych instytucji naukowych i edukacyjnych. A to pociąga za sobą bezmyślne copy-paste w po większości drobnicy traktującej o tym temacie. Na początek kilka przemilczeń w nagminnie pojawiających się w popularnych opracowaniach. Strefy życia nie są statyczne i nie zawsze są przyjazne. W miarę jak gwiazda przemieszcza się po diagramie HR w czasie swojego żywota zmienia się jej strefa życia. Pociąga to za sobą pewien fakt, który rzadko kiedy jest wspominany. Te największe i najjaśniejsze gwiazdy, generujące najbardziej "rozległe" habitable zones, szybko ewoluują. I już po kilku, kilkunastu lub kilkudziesięciu milionach lat, kończą stabilny okres swojego żywota, zamykając okno również dla otaczających je stref życia. W tak krótkich okresach, życie może nie zdążyć. Małe gwiazdy starzeją się powoli, tutaj nie będzie szybkich zmian i ekscesów (no może poza upodobaniem czerwonych karłów do błysków, choć akurat z tego typu przypadłością natura raczej będzie sobie radzić. To że naszą ekosferę taki błysk by poważnie przeorał, nie jest argumentem. Nasza ekosfera nie musiała się dostosować do takich warunków. Biosystem gdzie gwiazda "lubi" sobie zaszaleć, na przestrzeni eonów z pewnością wypracuje sobie mechanizmy obronne), ale ponownie wszystkie opracowania edukacyjne skierowane do szerszego grona odbiorców jakie pamiętam, przemilczają konsekwencje tego, że małe gwiazdy generują ekosfery niezwykle bliskie swojej powierzchni, co niesie ze sobą pewną nieprzyjemną cechę. Posłużę się przykładem. Weźmiemy jako naszego hosta gwiazdę o masie ok. połowy masy Słońca. Oznaczać to będzie, ze nasza mamuśka zawędruje w typ widmowy K, a jej temperatura powierzchni będzie sobie oscylować w okolicach 4.000*K. Biorąc pod uwagę, że jej średnica nie osiągnie nawet połowy Słonecznej, a jasność, a więc i moc jej promieniowania (luminosity) ledwo osiągnie okolice 0.05 Słonecznej (tak, pięć setnych Słońca) ekosfera w klasycznym tego pojęcia znaczeniu wypadnie wewnątrz orbity Merkurego. To oznacza, że przy takich odległościach, gwiazda bardzo szybko "ustawi" sobie planetę synchronizując jej okres obrotu z czasem obiegu (tidall lock - to samo zjawisko które spotkało nasz Księżyc). Nie jest to dyskwalifikator, życia, ale... na pewno nie jest to coś co ułatwi sprawę. Warunki na takiej planecie mogą być, hmmm... drastyczne pod względem klimatycznym, a obszary zdatne do opanowania przez życie jakie znamy, znacząco ograniczone. Najgorsze jest jednak to, że prawie nikt nie mówi fakcie, że strefy życia wędrują wokół gwiazdy w miarę jak ta się starzeje. Takim prostym fakcie, że gwiazdy takie jak nasze słoneczko, powoli podkręcają swoją temperaturę, jasność i rozmiar, odsuwając o odrobinę z każdym tysiącleciem obszar, gdzie planetka taka jak Ziemia ma szanse być niebieską, a nie białą czy szarą. Ponownie przykład. Tym razem nieco powiększę Słońce (aby nie straszyć i nie wywoływać niepotrzebnych dyskusji operując przykładem Słońca nie mam ochoty tłuc się z tysiącem cytowanych jako kontr argument przemielonych danych z trzeciej i czwartej ręki, zassanych z onetów i innych super encyklopedii podających nieco odmienne wartości) Biorę na warsztat gwiazdkę odrobinę cięższą. 1.2 masy Słońca i uruchamiam kalkulator. Przeliczenie mówi nam, że osiągamy w "mocy" (luminosity) wartość w okolicach 1.8 mocy Słoneczka. Oznacza to, że środek jej strefy życia w klasycznym tego pojęcia rozumieniu, wypadnie mniej więcej na wysokości orbity Marsa, a samej mamuśce skończy się wodór po jakichś 5.5 mld lat. Niby wszystko O.K. ale tu następuje właśnie błąd wynikający z przemilczeń w materiałach które trafiają w ręce przeciętnego czytelnika, lub podręcznikach w rękach uczniów. Chodzi jak już wspomniałem o to, że gwiazda nie stoi w cyklu swojego życia w miejscu. Spala wodór, i powoli podnosi swoją temperaturę i powiększa rozmiar. Po pierwszym miliardzie lat życia naszej przykładowej gwiazdy, temperatura powierzchniowa podniesie się zaledwie o kilkadziesiąt stopni, a promień zwiększy zaledwie o mniej więcej 5 setnych. Niby nic, ale to podnosi "moc" takiej gwiazdy do okolic dwukrotnie większych od luminosity Słońca. Już nie jesteśmy w środeczku strefy życia. Po kolejnym miliardzie lat ponownie temperatura powierzchni naszej gwiazdy wzrasta o kilkadziesiąt stopni, a promień puchnie o okolice kolejnych 5 setnych, ale luminosity skacze już do 2.25 wartości Słonecznej. Nagle zaczynamy ślizgać się po wewnętrznych rejonach strefy życia, by po kolejnym miliardzie lat ugotować się, nawet stosując sztuczki z wyłączaniem efektu cieplarnianego i manipulując parametrami samej planety. Dla naszego Słońca proces nie będzie tak szybki, ale on trwa i kłopoty zaczną się znacznie wcześniej, niż to można by sądzić słuchając programów o tym, że słoneczku spuchnie się gdy skończy się wodór. O nie, kłopoty będą na długo zanim skończy się wodór. A właśnie braki wodoru. Kolejny powszechnie przemilczany fakt. Gwiazdy które docierają do "instability strip" na diagramie HR z powodów braków w paliwie, gwałtownie przebudowują swoje strefy życia. Przechodzą okres pulsacji, wzrostu swoich rozmiarów, odrzutów masy, a w końcu, w zależności od swoich "parametrów początkowych", kończą na przykład jako białe karły. Nasze własne Słońce, w czasie tych niepokojów, będzie mieć w pewnym momencie strefę życia pomiędzy Saturnem a Uranem. Co więcej, same odrzuty masy wywołają zmiany w orbitach (oddalanie się planet od gwiazdy z powodu utraty masy) i poważne konsekwencje w składzie ich atmosfery (latanie w mgławicy planetarnej tylko na pierwszy rzut oka może wyglądać atrakcyjnie). Idea planety krążącej po ciasnej orbicie wokół stygnącego białego karła też nie jest jakoś specjalnie atrakcyjna (mówimy o orbitach o rozmiarach w okolicach 0.02 AU, aby trafić w strefę życia białego karła) bo po pierwsze, gwiazda wielkości Słońca znacznie wcześniej zniszczy wszystko w co znajdzie się choćby w pobliżu jej powierzchni gdy w szczytowej fazie czerwonego olbrzyma osiągnie rozmiar ponad stokrotnie większy od rozmiaru gdy przebywa w ciągu głównym, a po drugie jak już wspomnieliśmy, natychmiast zostanie nam zaserwowany przez karła tidall lock. No dobrze, przeszliśmy przez najpopularniejsze przemilczenia, ale czy sami przypadkiem nie popełniamy błędów interpretacyjnych karmieni niepełnymi prawdami? Tu musimy rozpatrywać już nie tylko kwestie samych Habitable zones ale i definicję biosfery. Zacząć trzeba od tego, że nie każde opracowanie wspomina, że chodzi tu o strefę życia dla biosfer opartych o chemię węgla i wody. Czytaliście artykuł o Tytanie? Mówię o alternatywnej biochemii amoniaku i metanu, która według teoretyków, może być oparciem dla biosfery o zupełnie innej chemii niż ta którą znamy z Ziemi. Kolejnym błędem popełnianym przy przebijaniu się przez opracowania traktujące o egzo-biologii i życiu na innych światach, jest zapominanie o extremofilach. Nie zawsze, bycie poza zdefiniowaną HZ jakiegoś układu oznacza, brak możliwości powstania biosfery. Lód to doskonały izolator. Zespoły naukowe z całego świata intensywnie knują nad perspektywami odnalezienia życia na Enceladusie i Europie, w ich oceanach skrytych pod grubymi warstwami lodu. To obszary bardzo dalekie od radosnych zielonych dysków habitable zone Słońca, którymi karmią nas media i podręczniki. Zawsze należy pamiętać o tym, że w definicji Habitable Zone, mowa jest o utrzymaniu wody w stanie ciekłym na powierzchni planety. Tylko, że to dosyć arbitralne ograniczenie, ma się nijak do utrzymania życia poza nią. Czas przejść do ciężkiej artylerii. Przemilczenia przemilczeniami, ale radosny obrazek z zielonym pierścieniem wokół gwiazdki to jednak za grube uproszczenie, wywołujące myślenie schematami. Błąd tkwi w tym, że wcale nie musimy przebywać w strefie życia przez cały czas, aby być doskonałym siedliskiem życia. Wróćmy do ekstremofilów. Extremofile to przeważnie jednokomórkowe organizmy, wykazujące ogromną tolerancję, lub wręcz zależność, od skrajnie nieprzyjaznych warunków życia. Przedstawiciele wielu gatunków nie mają problemów z długimi okresami skrajnie niskich temperatur. Odkryta w czerwcu 2008 roku bakteria z gatunku Chryseobacterium greenlandensis przeżyła 120 tysięcy lat na głębokości 3 tysięcy metrów w lodzie na Grenlandii! Po ogrzaniu miała się świetnie i rozpoczęła swoje "bakteryjne bobrowanie" jak gdyby nic nie zaszło, a zamrożenie, przytrafiło się przed kilkoma godzinami. A co jeśli przegrzejemy naszą planetę wyciągając jej ekscentryczną orbitę zbyt blisko ku słońcu? Tu będzie trochę trudniej. Jak już się ugotowaliśmy i odparowaliśmy, ciężko będzie się ogarnąć. Ale nikt nie powiedział, że nie wolno się schować. Pogooglujcie sobie za hasłami: "endolit", "hypolit" lub "hipertermofil". Mowa tu o życiu jakie znamy. Życiu, prosperującym wewnątrz skał i rozwijającym się w temperaturach znacznie wybiegających ponad temperaturę wrzenia wody na powierzchni Ziemi. Co więcej, nie będzie też wielkim problemem dla życia pozostawanie na kołowej orbicie "pod" klasyczną habitable zone. Pamiętacie co to takiego tidall lock? No właśnie, planety krążące bardzo blisko swoich gwiazd-hostów, szybko zostają zsynchronizowane przez siły pływowe i ustawiają się zawsze jedną stroną ku zbyt bliskiej gwieździe. Strona dzienna, będzie koszmarem, ale atmosfera będzie dążyć do wyrównania i rozprowadzenia po całej planecie energii otrzymanej w skoncentrowanym obszarze. Różnice pomiędzy stroną oświetloną i nieoświetloną mogą być bardzo znaczne. Oznaczać to będzie dosyć gwałtowne zjawiska klimatyczne, ale jeżeli nie trafimy zbyt głęboko "pod" klasyczną habitable zone, może się udać. Co więcej, może być całkiem komfortowo. Kolejną kwestią jest fakt, i tu mogę sporo osób zaskoczyć, że strefy życia nie zawsze są pięknymi równiutkimi pierścieniami, do jakich przyzwyczaił nas internet i inne media. Odnotowaliśmy bowiem pierwsze egzoplanety obiegające układy wielokrotne. Tu sprawy się komplikują. Bo dostajemy do rozpatrzenia i przeliczenia układ co najmniej trzech obiektów, z których minimum dwa są dawcą energii. Planeta może obiegać po odleglejszej orbicie zarówno wielokrotną gwiazdę w ciasnym układzie jak i krążyć w pobliżu jednej z gwiazd luźniejszego układu. Są tu oczywiście ograniczenia wynikające z pewnego ryzyka niestabilności orbit planet w takich układach jak i samych ograniczeń którym podlega proces formowania się planet w układach wielokrotnych, ale skupmy się na samych habitable zones. Gdy zaczniecie się nad tym zastanawiać, liczyć i symulować takie układy, może okazać się, że strefa życia może pokryć się z obszarem gdzie da się utrzymać względnie stabilną orbitę planety.Tu muszę wyraźnie zaznaczyć, że nie jestem pewny własnych obliczeń. Symulując układy grawitacyjnie o ponad 300 tysięcy razy większej masie jednego składnika nad drugim, moje narzędzia okazały się mocno nieefektywne i niezbyt user friendly, że się tak wyrażę. Pakowanie w całość drugiej gwiazdy to już było dla mnie i mojego kompa zbyt wiele. Jednak to co raczej nie budzi wątpliwości, to fakt, że drugie źródło energii wywoła wędrujące wybrzuszenia na naszej klasycznej strefie życia. Dla luźnych układów podwójnych, HZ stanie się układem dwóch elips zwróconych dłuższym promieniem równolegle do odcinka łączącego obie gwiazdy układu. Habitale zone generalnie oddalą się od gwiazd, a w ciekawszych przypadkach połączą, a nawet znikną w centralnych rejonach układu. Tu jednak materiał dostępny dla laika z zewnątrz jest tak skąpy, a mój warsztat matematyczny tak ubogi, że dalej nie odważę się już posunąć. Przy planetach obiegających ciasne układy jest łatwiej. Generalnie otrzymujemy habitable zone jak dla odpowiednika gwiazdy o sumie luminosity wszystkich składników układu tyle, że bez pięknych krągłości, a z granicami przypominającymi trochę falującą meduzkę. Na koniec trzeba sobie uzmysłowić, że tak naprawdę nie potrzebujemy gwiazdy by stworzyć warunki dogodne dla powstania i utrzymania życia. Wspominałem już o Enceladusie i Europie i ich oceanach podtrzymywanych w stanie ciekłym przez ciepło wydzielane z jąder księżyców, męczonych pływani grawitacyjnej smyczy swoich gazowych sąsiadów. Każdy z nas słyszał o życiu odkrytym w głębinach mórz wokół kominów hydrotermalnych i cyklu energetycznym opartym na chemii, a nie świetle. Ciekawe jednak czy pamiętacie jeszcze co to takiego "mroczne matki życia". Za czasów gdy na astropolis były jeszcze newsy, popełniłem artykuł który jakoś nie przebił się, a traktował o naprawdę ważkich sprawach. Warto zastanowić się, Jak może napędzać życie "niedorobiona gwiazda". Za mała na syntezę, ale dość masywna (powinno wystarczyć 40-50 mas Jowisza) by rozpocząć powolne reakcje oparte o Lit w rdzeniu superplanety. grafiki: Źródło: NASA / JPL-Caltech / grafiki własne bazując na : http://arxiv.org/abs/1205.2429 . www.hzgallery.org http://planetquest.j...asa.gov/news/55 http://meetingorgani...PS2011-1351.pdf http://en.wikipedia....trasolar_planet http://en.wikipedia....ry_habitability http://adsabs.harvar...AGUFM.P23F..05W http://ocw.mit.edu/c...logy-fall-2011/ http://ocw.mit.edu/c...y-ii-fall-2006/ http://astro.unl.edu...itableZone.html http://pl.wikipedia....iki/Ekstremofil http://news.astropol...ne-matki-zycia/ http://arxiv.org/abs/1008.1534 + cała masa materiałów których wylistowanie zagroziło by czytelnikowi zwichnięciem palca przy intensywnym przewijaniu rolką na myszy.
  13. Ostatnio natrafiłem na dość ciekawy artykuł. http://www.kosmonauta.net/pl/astronomia/menu-artykuly-astronomia/egzoplanety/5240-2013-03-22-exoksiezyce.html A co wy myślicie o możliwościach życia na "egzoksiężycach"?
  14. Przeglądając publikacje naukowe dotyczące sfotografowanych egzoplanet (na ExoplanetSpot jest lista 24 takich planetek), można znaleźć także zdjęcia tych planet które nie pojawiły się szerzej w internecie. tutaj wklejam z bloga na którym zbieram takie ciekawostki http://astronomialublin.wordpress.com/2013/06/26/2m1207b-zdjecie-za-pomoca-teleskopu-vlt-kwiecien-2004/ 2M1207b – zdjęcie za pomocą teleskopu VLT, kwiecień 2004 Pierwsza sfotografowana bezpośrednio egzoplaneta http://en.wikipedia.org/wiki/2M1207b Po ponad roku od wykonania zdjęcia naukowcy z ESA oraz z NASA (przez teleskop Hubble) potwierdzili że jest to faktycznie planeta tej gwiazdy (brązowy karzeł 2M1207), ponieważ planeta porusza się na tle odległych gwiazd razem z gwiazdą 2M1207, natomiast ich relatywne położenie nie uległo zmianie. Okres obiegu tej planety jest zbyt długi by zaobserwować obecnymi metodami zmianę pozycji tej planety na orbicie w ciągu roku czasu. Publikacja z tych obserwacji jest tutaj http://iopscience.iop.org/0004-637X/657/2/1064 – warto zajrzeć, ponieważ są tam także wyniki badań spektrograficznych, oraz zdjęcia z których – sądząc po deformacjach charakterystycznych dla niedoskonałości optyki – zostało po dalszej obróbce uzyskane powyższe zdjęcie. Pierwsze zdjęcie – oryginalny obraz uzyskany w paśmie J bliskiej podczerwieni, powstało przez stackowanie 80 zdjęć naświetlanych każde po 30 s, za pomocą programu ECLIPSE (“NACO pipeline reduction software ECLIPSE“). Już na tym zdjęciu 2M1207A i 2M1207B są wyraźnie widoczne jako oddzielne źródła światła (w prawym górnym rogu, w lewym dolnym rogu jest inna gwiazda): Na kolejnym zdjęciu już tylko fragment, na którym znajdują się 2M1207A i 2M1207B. To i kolejne zdjęcia powstały w trakcie obróbki której celem było zmierzenie całkowitej jasności obu obiektów (gwiazdy i planety osobno) Na trzeciej grafice, po lewej jest naniesiony rozkład jasności w skali logarytmicznej. Obraz po prawej powstał przez zastosowanie bardzo prostej operacji: obraz całości odbity symetrycznie względem linii kreskowanej, odjęto od bazowego obracu. Dzięki temu na tym obrazie planeta jest wyraźnie odseparowana od gwiazdy w dość dużym dystansie. Nie ma w tej publikacji pierwszego, najbardziej rozpowszechnionego w Internecie zdjęcia, można więc spekulować w jaki sposób uzyskano ten obraz, jak już wspomniałem rozkład widocznych deformacji brzegów gwiazdy sugeruje że to zdjęcie powstało właśnie ze zdjęcia prezentowanego w publikacji. Prawdopodobnie od obrazu bazowego został odjęty model rozkładu jasności (tzn. idealnie okrągły rozkład, dla odróżnienia od metody odejmowania odbicia symetrycznego obrazu bazowego), albo nawet zwykła zmiana krzywej alfa obrazu (ponieważ towarzysz gwiazdy wyraźnie odróżnia się od niej nawet na bazowym, surowym zdjęciu). Inne zdjęcia tej planety Zdjęcia wykonane przez teleskop Hubble za pomocą kamery NICMOS w różnych zakresach bliskiej podczerwieni, w celu zweryfikowania czy faktycznie wykryty obiekt jest powiązany grawitacyjnie z tą gwiazdą (nie zmienił relatywnego położenia względem tej gwiazdy): Źródło: http://nicmosis.as.arizona.edu:8000/POSTERS/STSCI_MAY_2005_SYMPOSIUM.pdf ---- Myślę że dla praktycznie każdej sfotografowanej bezpośrednio egzoplanety da się znaleźć gdzieś w zakamarkach Internetu mało znane zdjęcia wykonane dla potwierdzenia tych odkryć (tutaj zdjęcie z Hubble, ale także nieprzetworzone zdjęcie wykonane podczas obserwacji przez ESA za pomocą VLT). Jak to znalazłem? W tym przypadku było proste: po prostu przeglądałem po kolei źródła podane w angielskiej Wikipedii, i dalej z tych linków większość tych publikacji udało mi się znaleźć. To zdjęcie z Hubble które na końcu wkleiłem już nie pamiętam czy w ten sposób udało mi się do publikacji dotrzeć, czy to było z wyszukiwań w google a potem dopiero po linkach (właśnie po to założyłem tego bloga - bo często coś z ciekawości sobie przeszukuję a potem nie pamiętam gdzie i jak to znalazłem). Chyba na space.com gdzieś były linki po których znalazłem zdjęcia Hubble'a
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.