Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'modyfikacja'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Categories

  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Found 11 results

  1. Kilka miesięcy temu stałem się posiadaczem tuby optycznej GSO 200/1000, którą nabyłem na forumowej giełdzie. Jeśli dobrze pamiętam, zapłaciłem za nią około 700 zł. Zakup był przemyślany. Chciałem niewielkim kosztem stać się posiadaczem teleskopu o jak największej aperturze, który po pewnych modyfikacjach będzie nadawał się do astrofotografii (w tym przypadku chodzi o obserwacje tranzytów planet pozasłonecznych oraz poszukiwanie nowych egzoplanet). Zdecydowałem się na zakup tego konkretnie egzemplarza, gdyż trafił się Newton, który posiadał już dwie interesujące mnie modyfikacje: - wykonane owręgowanie w postaci dwóch wewnętrznych pierścieni zamocowanych po obu stronach wyciągu - nagwintowana końcówka wyciągu Wraz z teleskopem otrzymałem złączkę do zamocowania korektora komy. Dodatkowo teleskop posiada podniesione lustro główne i w związku z tym można wyostrzyć obraz w podłączonej kamerze bądź lustrzance. Nie jestem pewien czy wykonał to poprzedni właściciel, czy też jest to fabryczne rozwiązanie. Aby przystosować powyższy teleskop do astrofotografii najlepszy efekt przyniosłyby następujące modyfikacje: - wymiana wyciągu - Crayford GSO z mikroruchami ugina się pod dużym obciążeniem - wymiana pająka - ten fabryczny jest bardzo delikatny, dodatkowo ramiona pająka były skrzywione - wymiana mocowania lusterka wtórnego lub całego LW - nieuwzględniony offset - wymiana tuby na karbonową - metalowy tubus jest podatny na deformacje i rozszerzalność cieplną - wykonanie owręgowania tuby w okolicach wyciągu (w nowej tubie) - wymiana obejm i dovetaila na solidniejsze - dokupienie korektora komy Tak naprawdę zostałaby sama optyka, a koszt wymiany powyższych elementów zbliżyłby się do wartości dobrego firmowego astrografu. Tego chciałem uniknąć - postanowiłem zmieścić się w budżecie równym zakupowi używanego korektora komy - dokładnie 350 zł. Wykonałem następujące czynności: 1. Ustawienie wyciągu w osi teleskopu. a) wyznaczamy punkt wewnątrz tubusa znajdujący się dokładnie naprzeciw środka wyciągu (w osi drawtube): Odkręcamy wyciąg. Wykonujemy obrys wyciągu i otworów montażowych na tekturze. Wyznaczamy środek tego otworu i robimy w tym miejscu małą dziurkę. Mocujemy tekturowy szkic dokładnie w miejscu wyciągu. Zawieszamy ciężarek (np. niewielką śrubkę z nakrętką) na nitce taki sposób, aby nitka przechodziła przez dziurkę w tekturze. Poziomujemy tubę z otworem na wyciąg skierowanym dokładnie ku górze. Ustawiamy tubę tak, aby zwisająca nitka znajdowała się pośrodku dziurki, zaś ciężarek wisiał tuż nad dolną powierzchnią tubusa. Zaznaczamy punkt, w którym nitka prawie styka się z tubusem. b) potwierdzamy poprawność wykonanego pomiaru: Mierzymy odległość od początku tubusa do środka otworu na wyciąg oraz odległość od początku tubusa do zaznaczonego punktu. Obie odległości powinny być takie same. Sprawdzamy np. za pomocą paska papieru odległości (po wewnętrznym obwodzie tuby) między środkiem otworu wyciągu oraz zaznaczonym punktem. Odległości po obu stronach tuby powinny być identyczne. c) przykręcamy wyciąg d) za pomocą (skolimowanego) kolimatora laserowego, który umieszczamy w wyciągu skierowanym pionowo do góry sprawdzamy czy promień lasera trafia w wyznaczony w pierwszym kroku punkt. Podczas tej czynności nie dokręcamy kolimatora śrubkami lecz opieramy na końcu drawtube wyciągu. e) jeśli promień lasera trafia w wyznaczone miejsce zarówno przy wsuniętym jak i wysuniętym wyciągu, nie są niezbędne dalsze czynności związane z ustawianiem wyciągu (jest zachowana osiowość). f) jeśli promień lasera nie trafia w punkt (tak było w moim przypadku), stosujemy podkładki pod śruby mocujące wyciąg tak, aby po przykręceniu wyciągu laser trafiał w znacznik. Ja zastosowałem po 2 cienkie podkładki pod obie dolne śruby. Po wykonaniu tej czynności uzyskujemy odpowiednie ustawienie wyciągu. g) kontrolujemy czy drawtube znajduje się dokładnie pośrodku otworu na wyciąg. 2. Modyfikacja pająka. Ponieważ lusterko wtórne zostało przyklejone do mocowania bez uwzględnienia odpowiedniego przesunięcia (offset), rozwiązania były dwa: umieścić lusterko w odpowiedniej pozycji bez offsetu bądź spróbować "wyczarować" offset. Jedynym sposobem, który przyszedł mi do głowy (poza odklejeniem i ponownym przyklejeniem LW) była modyfikacja pająka. Wyznaczamy offset ze wzoru: szerokość_LW/(światłosiła*4). Wyginamy 2 ramiona pająka (oba identycznie) prostopadłe do wyciągu okularowego w taki sposób, aby lusterko wtórne było przesunięte - odsunięte od wyciągu - o obliczony odcinek. W moim przypadku ramiona pająka są bardzo delikatne, dlatego zaginanie mogłem wykonać bez użycia narzędzi, ale dla zwiększenia dokładności użyłem kombinerek. Zagięcia znajdują się blisko mocowania, czyli "w cieniu" lusterka wtórnego, także patrząc na nie z góry nie widzimy zakrzywienia ramion, a jedynie przesunięcie LW (na zdjęciu - w górę). 3. Poprawienie mocowania lustra głównego (LG). Po wyjęciu celi z LG okazało się, że lustro swobodnie porusza się w niej na boki. Do trzech korkowych podkładek, które powinny przylegać do lustra, przykleiłem po 3 warstwy dociętej taśmy montażowej. Teraz lustro nie przesuwa się na boki po zmianie pozycji tuby. Przemieszczanie się lustra głównego w celi przy zmianie położenia teleskopu przekładało się na powstawanie różnic w oświetleniu klatek i brak możliwości wykonania prawidłowych flatów. 4. Usztywnienie mocowania stopki szukacza/guidera. Moja stopka jest inna niż standardowa. Zamocowanie jej na dwie śruby okazało się niewystarczające - stopka nie przylegała to tubusa całą powierzchnią. Wywierciłem otwór w tubie i przykręciłem trzecią śrubkę. Teraz mocowanie guidera jest bardzo sztywne. 5. Przykręcenie drugiego dovetaila, aby zmniejszyć ugięcia tubusa. 6. Zamocowanie osłony przeciw światłu z tyłu lustra głównego. LG z tyłu teleskopu było całkowicie odkryte. Podczas nocnego fotografowania zauważyłem, że tylne światło powoduje powstawanie odblasków na zdjęciach. Dlatego wyciąłem osłonę z grubej tektury i umieściłem ją za lustrem. 7. Wykonanie dokładnej kolimacji. Skorzystałem z metody zaproponowanej przez jolo: https://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/4121-kolimacja-newtona-pod-astrofoto/ Mam nadzieję, że przedstawione tu modyfikacje przełożą się na zdjęcia lepszej jakości, a opis i zdjęcia pomogą również Wam przygotować teleskopy do astrofotografii.
  2. Jestem bardzo szczęśliwy, bo po długiej operacji na otwartym organizmie udało się osiągnąć pełny sukces i pacjent przeżył Co więcej jestem chyba pewnego rodzaju pionierem w dziedzinie modyfikacji Nikonów. No bo o ile apsc już jakieś ludzie modyfikowali, to o pełnej klatce Nikona na razie nie słyszałem. Zacznę od tego, że niecały rok temu zmodyfikowałem Nikona D5100 koledze i była to moja pierwsza operacja tego typu. Z istotnych rzeczy, w jego aparacie matryca była zamocowana na sztywno śrubami z podkładkami, a na matrycy spoczywał tylko jeden filtr. Filtr ten zastąpiliśmy Baaderem dedykowanym Canonom (BCF), który okazał się być ciut mniejszy, co wymagało przyklejenia go (wymagało to precyzji, ale udało się idealnie). Filtr Baadera okazał się mieć identyczną grubość, jak wymagał Nikon i autofocus po modyfikacji pracuje idealnie. Teraz przejdźmy do tytułowego modelu D750, pełnej klatki. Ten aparat okazał się nieco inny. Ale od początku. W celu modyfikacji posłużyłem się rzecz jasna tutorialem na tej stronie: https://www.lifepixel.com/tutorials/infrared-diy-tutorials/life-pixel-nikon-d750-diy-digital-infrared-conversion-tutorial. Są tam opisy dla właściwie każdego aparatu. Wszystko jest pokazane krop po kroku i poza precyzją i ostrożnością nie trzeba nic więcej. Jednakże należy uważnie analizować każdy krok, bo w moim tutorialu były dwa przeoczenia - zapomnieli wspomnieć o dwóch śrubach, które należało odkręcić (było widać że są odkręcone w następnych krokach, ale nie zostały oznaczone). Konkretnie chodzi o śruby zaznaczone przeze mnie zielonym kółkiem: Poza tymi drobnostkami nie było więcej niespodzianek. Najtrudniejszą rzeczą okazało się odłączenie (a właściwie ponowne podłączenie) kabelka czyszczenia matrycy w punkcie 16. Umiejscowienie tego złącza to chyba jakaś zemsta No ale pęseta, pomoc drugiej osoby i trochę wyczucia i kabel się poddał. Na zdjęciu widać zestaw narzędzi, jaki zakupiłem do tej modyfikacji. link Polecam gorąco! Tani, a jest tam wszystko, czego potrzeba. W aparacie większosć śrub to miniaturowe krzyżaki, ale sama matryca zamocowana była na torxach TX6, które to nie są zbyt popularne w normalnym świecie. Największą uwagę należy zwrócić na samo przymocowanie matrycy. Spójrzmy na poniższe zdjęcie: Widać tu 3 śruby typu torx, na których naniosłem pisakiem wodoodpornym znaczniki pozycji. Śruby te służą do regulacji wysokości matrycy oraz jej kąta!!! Jest to niezwykle istotna rzecz, zupełnie pominięta w tutorialu. Inaczej było w Nikonie D5100, gdzie śruby te zwyczajnie dokręcało się do oporu nie nie było problemu (ale też żadnego pola manewru). Tutaj pozycja tych śrub ma fundamentalne znaczenie dla równoległości matrycy i współpracy z autofocusem. Matryca jest "pływająca" tzn pod spodem znajdują się sprężyny, które dociskają matrycę do góry (do pozycji ograniczonej śrubą). Widać to na poniższym obrazku (a strzałka wskazuje felerne złącze o którym pisałem wcześniej): Oprócz 3 śrub i 3 sprężyn są jeszcze dwie prowadnice, te metalowe bolce, obok prawej i dolnej śruby. Muszę przyznać, że to absolutnie genialne rozwiązanie i wykonane niezwykle precyzyjnie. Tak więc, aby nie zepsuć fabrycznej równoległości należy bezwzględnie przykręcić śruby identycznie tak samo, jak były! Ja w tym celu naniosłem pisakiem znaczniki, oraz liczyłem ilość obrotów każdej ze śruby, aż do wykręcenia. Wyniki zapisałem na widocznej kartce 3 zdjęcia wyżej (w znanym sobie "szyfrze ). Oprócz tego, po odkręceniu włożyłem śruby do osobnych woreczków, żeby ich nie pomylić. Zalecam tu absolutną uwagę i skupienie! Należy zapisywać wszystko, co się robi, bo na prawdę łatwo o pomyłkę! Po odkręceniu matrycy było już łatwo. Trzeba odkręcić metalową ramkę i ukazują nam się dwa filtry. To bardzo ważna informacja! Otóż, z tego co wiem wiele Nikonów ma pojedynczy filtr, którego usunięcie oznacza otwarcie na full spektrum, co nie jest raczej pożądane. Trzeba wtedy użyć filtra baadera, albo innego filtr (np clip), który będzie IRcutem. Natomiast, jeśli mamy dwa filtry, to z tego co udało mi się ustalić (teraz już jestem chyba pewny), to filtr zewnętrzny stanowi UV/IR cit, o charakterystyce bardzo podobnej do baadera, a filtr wewnętrzny jest tym, który wycina nam linię Ha i należy go usunąć. Po usunięciu wewnętrznego filtra teoretycznie nie ma sensu mocować już filtra baadera, bo charakterystyka widmowa się nie zmieni. Jedynie zapewni on utrzymanie punku ostrości, o czym za chwilę. Ja nawet zakupiłem filtr Baadera (do Canonów FF), ale ostatecznie zrezygnowałem z jego montażu. Znalazłem kilka opinii, również tu na forum, że baader daje na jasnych gwiazdach niewielkie halo. A skoro tak na prawdę nie jest potrzebny to lepiej go nie mieć. Tak przynajmniej mi się wydaje, bo niestety na ten temat zdania są podzielone. W każdym razie, wyjąłem filtr wewnętrzny i przystąpiłem do składania. Przy okazji zmierzyłem grubość usuwanego filtru: 0,45 mm (pomiar z suwmiarki, ale nie dam za niego głowy). Jak wiadomo, filtr powoduje odsunięcie ogniska o ok 1/3 swojej grubości. Tak wiec mamy tutaj przesunięcie o 0,15mm. Z tego powodu niezbędne jest przesunięcie matrycy o tą wartość w kierunku obiektywu, czyli trzeba nieco bardziej dokręcić śruby regulacyjne. O ile? Zmierzyłem, że skok śruby wynosi ok 0,475 mm (z dokładnością do +-0,01mm). Wychodzi więc na to, że należy wykonać prawie o 1/3 obrotu śruby więcej. No więc przykręciłem matrycę, nastawiają najpierw oryginalną pozycję wg znaczników. Korzystając z faktu, że torkx ma 6 "ząbków", obróciłem śruby o dodatkowe 2 ząbki, możliwie precyzyjnie. Teraz pozostało już tylko złożyć aparat do kupy i modlić się, żeby działał Cdn...
  3. Witam forumowiczów. Luźno rzucam pytanie bo mam drugiego Canona 450d który jest mi zbędny którego nie używam i tylko leży, Czy jest osoba na forum która by potrafiła wykonać odpłatnie modyfikacje polegającą na zeskrobaniu z matrycy maski Bayera oraz zdjęcie filtra uv-ir cut. Czyli takie monochrome-full spectrum. Jeśli tak proszę o kontakt w pw. Pozdrawiam.
  4. [wątek wydzielony z "NGC 7008 - Mgławica Zarodek/Płód"] Przepraszam za mały offtop, Łukasz jesteś w stanie opisać w jaki sposób wymieniony był pręt na grubszy? Czy pytać MareQ?
  5. Modyfikacja okularu plossla “Sterling” 30mm w formacie 2” pokazana na forum Cloudy Nights zainteresowała mnie tak bardzo, że postanowiłem sam takową przeprowadzić. Tl;dr mode ON (dla nie lubiących długich tekstów): Wimmer znalazł na CloudyNights opis pewnego Amerykanina, który przerobił okular 2” 30mm z polem podchodzącym pod 60° na format 1,25”. Postanowił również zrobić taką modyfikację. Miał kupę problemów, musiał ciąć okular, ale w końcu się udało i ma najdłuższy w ogniskowej i najszerszy (w AFOV) możliwy okular w formacie 1,25” na świecie. (zdjęcie na samym dole) Tl;dr mode OFF Autorem pomysłu na taką modyfikację jest BillP i pokazał ją tutaj: https://www.cloudynights.com/topic/600517-best-30mm-class-125-eyepiece/ Wszystkie prawa do zbierania pochwał są należne temu panu. Ja po prostu postanowiłem zrobić to samo i przekazać to polskim miłośnikom astronomii. Zapytacie może, czym się tu właściwie podniecać? Mam na to kilka odpowiedzi: Jestem przywiązany do formatu 1,25”. Od lat używam mojego starego, bardzo dobrego, pięciocalowego SCT-ka, którego część z Was dobrze zna z mojego wieloletniego chwalenia tej małej, czarnej tubki. Ponadto również od wielu lat używam nieprzerwanie kątówki pryzmatycznej Takahashi z pełnym, czystym przelotem 1,25”, która pozwala mi się nie martwić żadną winietą w żadnym okularze, który do tej pory miałem, a także jest optycznie wspaniała. Jak wiadomo wypada mieć w kolekcji coś dobrego z dużą ogniskową do DS-ów i przeglądu nieba. Jakieś 30-32mm. Ci z Was, którzy przechodzili trudny wybór “trzydziestki dwójki” w formacie 1,25”, z pewnością spotkali się z niedogodnościami wielu pospolitych okularów 32mm dostępnych na rynku. Pierwsza niedogodność, to wąskie pole widzenia. Większość producentów podaje pozorne pole widzenia jako 52°. Większość z tych okularów ma 47°-50°. Druga niedogodność dotyczy tych producentów, którzy postanowili jak najbardziej przybliżyć się do maksymalnej możliwej wartości 52° kosztem field stopu, z którym pozorne pole widzenia jest bezpośrednio związane. Obecnie używam plossla 32mm GSO. Wielu użytkowników poleca ten okular. Poszedłem za ich głosem… I żałuję. Otóż plossl GSO (pewnie inne bliźniacze konstrukcje też) jest tak skonstruowany, że pozbawiony jest wyraźnego field stopu (!). Żałuję, że nie doczytałem tego przez zakupem. O ile wąskie pole widzenia mogę zaakceptować, to brak widocznej, ostrej diafragmy zniechęca mnie do patrzenia przez to szkło. Nie ma brzegu pola widzenia. Okular wydaje się sam z siebie winietować. A więc widać nieprzyjemne dla mojego oka zaciemnienie wokół pola widzenia. Zatem wolałbym mieć 50° z normalnie widocznym field stopem niż maksymalne 52° z “winietą własną”. Owszem, można zobaczyć diafragmę w tym GSO, patrząc z bliższej odległości, czy nieco pod kątem, ale to obarczone jest dużymi, równie brzydkimi zaciemnieniami w polu widzenia. Z tego miejsca można przejść do kolejnej wady. ER, czyli odległość od oka. Producenci plossli 32mm podają różne wartości, 22-25mm. Wprawny obserwator nie będzie miał problemu, ale utrzymanie odpowiedniej odległości i osi patrzenia jest czasem mocno kłopotliwe. Lekkie ruchy głową, a nawet okiem mogą powodować widoczne, nieprzyjemne zaciemnienia pola widzenia. Kiedyś w plosslu 32mm Sky-Watchera rozwiązałem ten problem, instalując wyższą, sztywniejszą muszlę oczną zdjętą z jakiejś starej lornetki. Obciąłem ją do właściwej wysokości i jakoś to było. Alternatywą jest też Vixen NPL 30mm o polu 50°, o którym to, z wyczytanych opinii, dowiedziałem się, że diafragma jest dobrze widoczna i jest to okular przyjemniejszy w użytkowaniu. Nadal jednak dążyłem do chociaż ciut większego pola. I tutaj pojawia się Sterling Plossl 30mm. “Sterling” ponieważ tak tytułowano tą serię, gdy były rozpowszechniane i nazwa ta nadal jest używana. Niby 5° to niewielka różnica, ale jednak widoczna na pierwszy rzut oka. Produkuje je tajwański Long Perng. Podpisuje się pod nimi kilka marek, w tym również Lacerta. I taki właśnie kupiłem. To modyfikowana konstrukcja plossla. Bazuje na podstawowej konstrukcji 2-2 z powierzchniami wypukłymi skierowanymi ku sobie, ale powierzchnie przeciwstawne do siebie - w odróżnieniu od normalnego plossla - są wklęsłe. Konstrukcja zyskuje większe pole widzenia. W książce Williama Paollini “Choosing and Using Astronomical Eyepieces (The Patrick Moore Practical Astronomy Series)”, Patrick Moore podaje, że mierzone pozorne pole widzenia w tej serii okularów wynosi 57°. W niektórych sklepach można znaleźć informację, że pole ma 58°. Jak na moje oko, to faktycznie jest bliżej 60°. W przyszłości postaram się zmierzyć, jakie pole faktycznie ma ta “trzydziestka”. Sterling 30mm ma też znacznie przyjemniejszy ER określony na 17mm lub 18mm oraz dużą soczewkę wyjściową, co czyni obserwacje przyjemnymi. Okular produkowany jest z tulejką w formacie 2”. I tutaj pojawia się BillP, który eksperymentalnie zmienił tulejkę 2” na dorabianą 1,25”. Jak informował, nie ma winiety, całe pole widzenia jest widoczne, a diafragma jest ostra i wyraźna. W jego ślady poszedł inny użytkownik - dufay. On z kolei skombinował nosek 1,25”, kilka pierścieni redukcyjnych, połączył je i osiągnął ten sam cel. Średnica field stopu w tym okularze wynosi około 27mm. Pomyślałem, że skoro ES 24mm 68° 1,25” przy takiej samej średnicy field stopu zapewnia mi szerokie pole bez śladu winietowania, to przekształcony na 1,25” Sterling 30mm również i u mnie nie ma prawa winietować. W Astrokraku zamówiłem odpowiednia redukcję z gwintu M54 znajdującego się w korpusie okularu na nos 1,25” (która ostatecznie się nie przydała). No i kupiłem ten okular. Z pewnymi problemami, nie powiem. Opóźniona realizacja zamówienia. Wysyłka jakiegoś zapylonego między soczewkami, potem wysyłka nowego. Trwało to 20 dni, a miało być od ręki. A potem pojawił się problem znacznie większy. Nikt z dwojga poprzedników na CN nie wspominał o problemach z wykręceniem tulei 2”. Tymczasem w obydwóch okularach, które dostałem, tulejka 2” jest pancernie przymocowana do korpusu. Jest wklejona jakimś hardkorowym klejem albo wprasowana maszynowo. Była tak pieruńsko wkręcona, że można by łapy połamać, ale wykręcić się nie da. Do słabeuszy nie należę, ale narobiłem sobie zakwasów od pasa w górę. Nie ruszysz tego! Trudno - myślę - skoro i tak nie potrzebuję tulei 2” to złapię ją stalowymi szczypcami, takim kluczem-żabką. Najpierw delikatnie. Żeby nie porysować tulejki obłożyłem ją gumą. Nie poszło. No to zaparłem się. Zaorałem ją całą stalowymi szczypcami. I wiecie co? Nie poszło. Więc przeciąłem ją wzdłuż i zacząłem giąć do środka. Myślę - klej na gwincie w końcu puści. Nie puścił! Albo to klej wyprodukowany przez Chucka Norrisa albo faktycznie tuleja jest wprasowana maszynowo. Dlaczego? Czyżby ktoś zmienił sposób montażu i budowy tych plossli żeby ustrzec się przed takimi ciekawskimi, co sobie rozkręcają i konwertują na 1,25”? Ktoś chciał Wimmerowi utrudnić jego plan? Na Cloudy Nights osoby zainteresowane tym okularem zachodzą w głowę, dlaczego Long Perng nie produkuje ich w formacie 1,25”. Już wiadomo, że nie będzie winietować. Mając trzydziestkę z polem podchodzącym pod 60° w formacie 1,25” można zadowolić wielu użytkowników formatu 1,25” i sprzedać trochę więcej tych szkieł. No i dlaczego nowe wyjeżdżające z fabryki Sterlingi są tak produkowane, żeby tulejki 2” nie dało się odkręcić? Nie znam niestety odpowiedzi na te pytania. Nie pozostało więc nic innego, jak odciąć tulejkę 2” w miejscu gdzie łączy się z korpusem okularu. Tak też zrobiłem. Odciąłem “dremelem” posiłkując się brzeszczotem, a papierem ściernym ładnie wygładziłem od spodu ciętą powierzchnię. Pozostał problem dopasowania odpowiedniego adaptera z wewnętrznego gwintu tego, co zostało z tulejki 2”. Ciężko było zmierzyć dokładnie zwój wewnątrz okularu, więc zamówiłem w Astrokraku trzy adaptery 1,25” z różnymi gwintami. Pamiętajmy, że ten gwint to tak naprawdę “baflowanie” wewnątrz pozostałości po tulejce 2”. Okazało się, że najlepiej pasował tam gwint M46 x0,75. Wszystkie czynności cięcia starałem się wykonać z dbałością o to, żeby opiłki nie leciały na soczewki. Potem tylko przedmuchałem od spodu gruchą. I oto mam! Okular, do którego nie równa się żadna “około-trzydziestka”, którą do tej pory posiadałem. Okular, którego jakość ludzie porównują do plossla Tele Vue, a który jest o wiele tańszy. Okular dający piękne, jasne obrazy w całym polu widzenia z punktowymi gwiazdami. Wygodny w obserwacji. Jest tylko delikatnie wrażliwy na nieosiowe patrzenie, i zaciemnienia pojawiają się tylko przy znacznych ruchach poza oś. Całe pole jest widoczne, a diafragma ostra. To najszersze możliwe pozorne pole widzenia dla “trzydziestek” w formacie 1,25”! Jak dla mnie - szkło docelowe. Jedyna niedogodność, którą trzeba opisać jest taka, że okular potrzebuje sporego zakresu ostrości “w dół” i przez to w wyciągach z krótkim zakresem przesuwu drawtube’a może być problem z wyostrzeniem obrazu. Tak wyczytałem na innych forach. Sam jednak nie testowałem go w żadnym innym teleskopie, niż w moim. Bądźcie jednak pewni, że ten okular już na stałe ma miejsce w mojej walizce, więc na każdym zlocie czy spotkaniu obserwacyjnym osoby zainteresowane będą mogły liczyć na przetestowanie. I na koniec chciałbym opisać zachowanie firmy Lacerty w obliczu reklamacji. Początek naszej pierwszej transakcji okazał się dla mnie pechowy. Najpierw bardzo mi zależało, aby otrzymać okular przed zimowym zlotem. Mimo, iż dostępność okularu została potwierdzona jako gotowy do natychmiastowej wysyłki, faktyczna wysyłka nastąpiła kilka dni później. Dodatkowo GLS nie dał mi możliwości przekierowania okularu na zlot. Zatem minąłem się z okularem i odebrałem w Warszawie dopiero po zlocie. Po odebraniu okazało się jednak coś gorszego: Okular miał trochę zabrudzone soczewki. Posiadał widoczne pod jasne światło smugi pyłków. W wizualu takie coś jest niewidoczne, ale zareklamowałem go. Skoro kupiłem nowy okular, to wymagam aby był nieskazitelnie czysty. Jestem przewrażliwiony na tym punkcie. Wysłałem im zdjęcia tego szkła. Kontakt z Lacertą był cały czas bez zarzutu, przeprosili mnie za te błędy, ale byłem zniesmaczony tą pechową transakcją. Obiecali, że od razu wyślą następny okular. Zrobili dla mnie fotki drugiej sztuki. Poprosiłem również o spojrzenie pod mocne światło. Po potwierdzeniu wysłali mi drugi okular. Tym razem ok. Nie jest idealny, bo jak przeczytaliście powyżej montaż okularu w fabryce przebiega z wykorzystaniem kleju , ale czystość optyki bez zarzutu. Cały czas pytałem czy zlecą kuriera do odbioru tego pierwszego okularu. Po odebraniu i zaakceptowaniu drugiego okularu dostałem informację, że będzie im przyjemnie, jeśli ten pierwszy okular podaruję jakiemuś początkującemu miłośnikowi astronomii w Polsce jako wyraz wsparcia od Lacerty. Czyli, żeby zatrzeć jakoś ten niesmak naszej pierwszej i nie do końca udanej transakcji, podarowali mi ten pierwszy okular. A ja spełniając ich prośbę podaruję go komuś z Was. Nietknięty, w oryginalnym formacie 2” oczywiście. Myślę, że będzie to dobra nagroda na jakimś konkursie, który zorganizuję w najbliższej przyszłości. Może do Astrebusów. A może na najbliższym zlocie wiosennym. Zastanowię się.
  6. Rozumiem, że modyfikacja DSLR polega na usunięciu filtra blokującego podczerwień i zastąpienia go innym, który podczerwień przepuszcza. Stąd pytanie - czy stosując zmodyfikowany aparat z refraktorem nie powstają wokół gwiazd obwódki (jak w kamerze ccd) na skutek braku korekcji aberracji chromatycznej dla długofalowej części widma? Dla kamer ccd aby tego uniknąć stosujemy filtry blokujące IR a tu go usuwamy.
  7. Cześć, Wczoraj skończyłem modyfikować Canona 600D, natomiast mam w kolejce 550D. A że pogoda była i Star Adventurer pod ręka, to zrobiłem szybki test. Obiekt znany. Zdjęcie w JPG. 30sek. ISO800 Kitowy obiektyw ustawiony na 55mm f/5.6 AWB, podmiejskie niebo. Niemodyfikowany 550D Zmodyfikowany 600D
  8. Mimo, że w trakcie przeprowadzki i już żyjąc na kartonach, to jednak nie mogłem się oprzeć dokończeniu modyfikacji teleskopu, o której myślałem od momentu, kiedy po raz pierwszy próbowałem obejrzeć nim Słońce... Obraz jaki uzyskiwałem był, krótko mówiąc niesatysfakcjonujący - słaby kontrast. Podobnie podczas nocnych obserwacji, gdy w okolicy pojawiało się źródło światła (przejeżdżający samochód itp.) - obraz tracił na kontraście. Dlatego postanowiłem wykonać osłonę na ażurową część teleskopu, która nie pozwala aby światło boczne dostawało się na lustro wtórne. Co więcej - przy obserwacjach Słońca istniało niebezpieczeństwo, że światło naszej gwiazdy, przy nieuważnym obchodzeniu się z montażem Dobsona, mogło wpaść bokiem na lustro pierwotne lub wtórne grożąc najzwyczajniej... utratą wzroku. Teleskop przed... Teleskop po (podczas pakowania się, nasza kurka gdzieś się zapodziała, więc dzisiaj zdjęcia bez naszej gwiazdy ;-) ) Po kilku próbach z prawidłami do kozaków mojej Żony, moją starą czarną koszulką sportową... doszedłem do wniosku, że warto wykonać osłonę, która byłaby naprawdę solidna i mogłaby być zamocowana na stałe, a jednocześnie powinna być łatwa do demontażu w razie potrzeby. Z pomysłów typu czarny brystol zrezygnowałem ze względu na nietrwałość tego rozwiązania... W końcu, po nie tak znowu długim tentegowaniu w głowie, postanowiłem kupić czarną podkładkę na biurko wykonaną z czarnego polipropylenu (PP) o grubości 1 mm (czyli dosyć grubą) i wymiarach 40x60 cm. (Allegro - 18 zł plus przesyłka). Grubość miała dawać nieprzezroczystość, bo polipropylenowe prawidła do kozaków, choć czarne, to jednak przez to, że były cieńsze, były minimalnie przezroczyste. Po zwinięciu tuba miała na długości zachodzić na siebie (planowałem wymyślić jakiś sposób sklejenia jej). Długość jej zaś powinna być taka, żeby po schowaniu nie kolidowała ze zwierciadłem głównym. Po zsunięciu, osłona mieści się całkowicie we wnętrzu tubusu, Nawet dekiel frontowy nadal pasuje :-) Ponieważ tuby o docelowej średnicy nie dało się wsunąć do tubusu, musiała być tak wykonana, aby docelową średnicę uzyskiwała już po wsunięciu jej do środka teleskopu. Najpierw zwijam ją w wąską rurkę, wsuwam do środka, siły sprężystości polipropylenu prostują ją i osłona osiąga maksymalną średnicę wewnątrz teleskopu. Po pierwsze należało wymierzyć wymiary polipropylenu i przyciąć go do odpowiednich rozmiarów. Poszło łatwo nożem do tapet i aluminiową poziomicą z budowy zastosowaną jako linijka "Sklejanie" obu boków osłony powierzyłem specjalnemu rzepowi firmy 3M DUAL-LOCK. Kupiłem kawałek 100 cm długości (Allegro - 25 zł plus przesyłka). Rzep DUAL-LOCK jest samoprzylepny, czarny (to ważne) i jest wykonany tak, że sam zaczepia się za siebie (obie jego części, które się ze sobą łączą są takie same). O! tak wygląda sam rzep. A to jego jasna strona - samoprzylepna - trzyma się świetnie. Kupiłem 3M, a nie jakiegoś no-name'a, bo już nie raz sparzyłem się na fatalnej jakości części samoprzylepnej takich tańszych produktów. Produkty tego typu firmy 3M zawsze sprawdzały się i jakościowo były świetne (nie odklejały się same, nie zostawiały kleju, nie barwiły, a ostatecznie gdy chciałem je usunąć to łatwo odłaziły nie zostawiając po sobie śladów...). Osłona z przyklejonymi rzepami - strona zewnętrzna (widoczna od zewnątrz po zamontowaniu). Długi rzep po prawej stronie wyznacza długość rury osłonowej. Widoczny wycięty otwór pod wyciąg okularowy i szczelina na mocowanie zwierciadła wtórnego. Widać ślady po przesuwaniu osłony wewnątrz tubusu - tam wystają śrubki i trochę rysują polipropylen - ale to nic groźnego - jeno kosmetyka cierpi nieco. Trzeci - mały rzep widoczny na dole po prawej służy do zamocowania osłony do teleskopu, tak aby się nie zsuwała do środka pod własnym ciężarem. Można to było wymyślić inaczej - np. wycinając otwór na mocowanie zwierciadła wtórnego w kształcie litery L i wykorzystać go jako obrotowy zamek. Ale wpadłem na to już po wycięciu otworu, więc pozostało wymyślić inny sposób - chyba jednak lepszy, bo o wiele stabilniejszy. Nie ma więc tego złego, jak powiadają harcerze. Druga część do tego krótkiego rzepa jest przyklejona do oryginalnej osłony pod zwierciadło wtórne, tak jak na zdjęciu. Wewnętrzna strona osłony. Tym razem tylko rzep "po długości" osłony. Wewnętrzna strona jest nieco bardziej porowata, przez co trochę ciemniejsza niż część zewnętrzna. Po zmontowaniu całości, w szczegółach wygląda to tak. Na dole widać dwa krótkie rzepy mocujące osłonę do teleskopu. Widać, że odbija światło bardziej niż głębsza część oryginalnego stalowego tubusu wyczernionego fabrycznie. Może kiedyś to wyczernię jakoś, ale zobaczymy... Zbliżenie tego pięknego zaczepu. A oto zakładka wzdłuż osłony, zwróć uwagę, że zakładka nachodzi od góry na dolną część - gdyby było inaczej, światło słoneczne mogłoby przenikać przez rzepa i szparę na łączeniu osłony - a tak, wszystko sprytnie i cwaniacko rozwiązane! Efekt? Znaczna poprawa bezpieczeństwa i kontrastu! Co więcej od dzisiaj nie myślę - mam mały, składany teleskop, który po rozłożeniu ma "pełną" tubę.
  9. Chodzi mi po głowie kolejna bardziej zaawansowana modyfikacja mojego Canona 350D. Na razie mam usunięty filtr z matrycy , kolejnym krokiem jest wykonanie chłodzenia. W trakcie wykonania chłodzenia chciałbym totalnie przebudować aparat razem z wymianą jego obudowy , coś takiego co widać na załączonym zdjęciu. Moje pytanie do znających budowę i działanie tego aparatu: -które z jego elementów można trwale usunąć (wyświetlacz , lampa błyskowa , przyciski , inne) tak aby nie miało to wpływu na działanie aparatu. Dodam jeszcze że Canon będzie używany jedynie do astrofoto i sterowany z kompa.
  10. Cześć, Po kilku tygodniach testów i eksperymentów chciałbym opisać sposób przeróbki Coronado PST na większy teleskop słoneczny. Nie ma w nim nic nadzwyczajnego, podobne przeróbki można znaleźć w sieci ale w każdej z nich koszt całego przedsięwzięcia był za wysoki głównie za sprawą kosztownego ERF-a. Jakiego teleskopu użyć do przeróbki PST? W moim przypadku wybór padł na GSO93/900. Światłosiła taka sama jak w PST a do tego dobry stosunek cena/jakość. Refraktor wykonany przeciętnie ale za to wyposażony w wyciąg crayforda i dobry dwuelementowy obiektyw. Aberracja chromatyczna znikoma, chociaż w docelowej przeróbce aberracja akurat nie będzie miała znaczenia. Po co w ogóle przerabiać PST? Coronado PST mimo małego obiektywu daje bardzo fajne i w miarę szczegółowe obrazy. Niestety przy tak małej aperturze nie poszalejemy w powiększeniem a w przypadku obserwacji Słońca w h-aplha aż się prosi dołożyć powera!!! (kto ma PST ten wie o co chodzi). Teleskop słoneczny o aperturze 90mm to wydatek ponad 10k a w przypadku przeróbki PST można stosunkowo niewielkim kosztem zbliżyć się do jakości takiego oryginalnego teleskopu słonecznego. Jaki jest koszt przeróbki? Zakładając że mamy już PST koszt przeróbki powinien się zamknąć w kwocie 1200zł. Koszt zawiera cenę refraktora GSO + filtra ERF o średnicy 2" (nie jest to typowy ERF słoneczny ale o tym za chwilę). ERF Jest to filtr który ma za zadanie przepuścić fale w zakresie 600-700nm, chroniąc resztę filtrów przed przegrzaniem. W 95% teleskopów słonecznych ERF znajduje się przed obiektywem teleskopu. W przypadku PST znajduje się prawie na samym końcu i ma średnicę zaledwie 15mm. W tym miejscu krążek światła daje już o sobie znać i na filtrze widać ślady degradacji. W pierwszej wersji PST filtr ten był na obiektywie jednak szybko ulegał uszkodzeniu, była wielka akcja serwisowa Meade`a i zdecydowali się na przeniesienie do środka teleskopu. Mimo tego jak widać na zdjęciu problem jeszcze trochę występuje tylko go nie widać z zewnątrz Aby zastosować pełno aperturowy ERF trzeba liczyć się z dużymi kosztami. 90mm ERF kosztuje ponad 1000zł. Alternatywny ERF Skoro ERF to filtr przepuszczając tylko określone fale to używając kombinacji ogólnie dostępnych i tańszych można uzyskać ten sam efekt. W moim przypadku użyłem dwóch filtrów: Baader UV/IR cut oraz GSO#25. Oba oczywiście w rozmiarze 2". Kombinacja transmisji tych filtrów odpowiada praktycznie transmisji ERF-a. Koszt poniżej 300zł. Używając refraktora 80mm można zastosować filtr Hoya#25 o średnicy ponad 80mm czyli mamy pełno aperturowy ERF. Dlaczego tylko 2"? pełno aperturowy ERF rozwiązuje całkowicie problem nagrzewania całego układu. Gdy go brak problem zaczyna się już za soczewką obiektywu. Im dalej od soczewki w stronę ogniska energia cieplna skupia się na coraz mniejszej powierzchni a w samym ognisku zaczyna smażyć. Mój 2" ERF umieściłem w miejscu gdzie krążek światła ma własnie 2". Przy takiej średnicy krążka światła czuć tylko że coś tam grzeje. Etalon, Blocking Filter To najważniejsze elementy układu, żadnej przeróbce nie podlegają. Generalnie zasada współdziałania tych dwóch elementów jest banalnie prosta. Celem teleskopu jest zawężenie pasma wokół linii h-alpha do nie więcej niż 1A (0,1nm). UŻycie do tego jednego filtra z różnych względów (o których będzie później) jest niemożliwe. Etalon "tnie na paski" widmo słoneczne co 1nm na szerokość nie większą niż 0,1nm, czyli prościej mówiąc z widma powstaje taki grzebień gdzie zęby są oddalone od siebie co 1nm a ich szerokość wynosi 0,1nm. BF o szerokości np 0,6nm filtruje resztę niepotrzebych fal, pozostawiając wąską linię h-alpha. Pierwsze próby Pierwszy test odbył się z oryginalnym ERF-em. Blocking filter oraz ERF wkręciłem do oryginalnej kątówki GSO, całość odpowiednimi złączkami doczepiłem do etalonu i całość poszła w wyciąg na pierwszy test. Ilość szczegółów ogromna ale kontrast jakiś słaby, ostrość też pozostawiała wiele do życzenia. Nie będę się dużo rozpisywać ale ostatecznie wyszło na to że najlepiej jest użyć PST w oryginalnej konfiguracji i obudowie. W PST znajduje się pryzmat który kieruje obraz pod kątem 90 st. do okularu (służy również do ustawiania ostrości). Po dokładnym sprawdzeniu zauważyłem że na każdej stronie pryzmatu są naniesione warstwy. Zwykłe spojrzenie przez sam pryzmat pozwalało zauważyć że wyraźnie poprawia kontrast. Dlatego przerabiając PST na większy teleskop nie ma co za bardzo kombinować. Należy po prostu odkręcić oryginalny obiektyw a resztę za pomocą odpowiedniej złączki wsunąć w wyciąg nowego teleskopu. Rozdzielność, ostrość i widoczność szczegółów jest niesamowita. Wyciąg w GSO nie posiada mikrofokusera, ale to żaden problem. Z grubsza ustawiamy ostrość wyciągiem a dokładne ustawienie korygujemy oryginalnym fokuserem w PST. Ograniczenia Przeróbka polega tylko i wyłącznie na zwiększeniu możliwości rozdzielczych PST i umożliwieniu stosowania większych powerów. Parametry pasma pozostają niezmienione (1A) i wynikają one ze specyfikacji etalonu. Ograniczeniem jest również oryginalny BF, który ma średnicę zaledwie 5mm i przy używaniu okularów o ogniskowych powyżej 10mm pojawia się wyraźne winietowanie. Dodatkowe testy Jednym z testów były próby bez żadnego ERF-a. Oczywiście testy były krótkie. Muszę przyznać że Słońce przy użyciu tylko etalonu i BF wygląda extra. Tarcza Słońca jest żółta a na krawędzi widać cienką warstwę chromosfery z licznymi protuberancjami niemal identycznie jak podczas całkowitego zaćmienia Słońca. Po przejściu przez etalon stożek światła posiada znacznie mniejszą energię cieplną. Dlatego warto zastosować chociaż dwucalowy ERF aby chronić etalon. Mogą nasuwać się pytania czysto techniczne, czy potrzebny jest etalon, czy nie wystarczyłby tylko ERF i BF? odpowiedź brzmi tak. Pomijając kosmicznie duże koszty - technicznie można wykonać BF o przepustowości 1-2A który umożliwiłby obserwacje protuberancji. Całą zabawę psuje jednak efekt Dopplera (jedna krawędź Słońca oddala się, druga przybliża). Etalon umożliwia regulację pasma i sprawia że nie trzeba produkować kosztownych filtrów o tak ekstremalnie niskiej przepuszczalności. Bezpieczeństwo Używając oryginalnego PST mamy gwarancję bezpieczeństwa, pełne blokowanie UV i podczerwieni. Modyfikacja pozostaje bezpieczna, szczególnie jeśli zostawimy oryginalny ERF (obraz minimalnie będzie ciemniejszy). Oczywiście każdy kto podejmuje się jakiejkolwiek modyfikacji teleskopu słonecznego robi to na własną odpowiedzialność. pozdrawiam, Paweł
  11. Witajcie! Mam pytanie o ostatni etap modyfikacji lustrzanki, czyli wklejenie nowego filtra po usunięciu starego. Czym zamocować nowy filtr? Dwustronną taśmą przylepną (znalazłem tylko półprzezroczystą białą, i to w OBI )? Czy może czarnym silikonem - jeśli tak to gdzie taki można dostać? Czy w jakiś inny sposób? Pozdrowienia!
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.