Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'nasa' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Astronomia i kosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomia teoretyczna
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Kosmonautyka
  • Obrazowanie kosmosu
    • Dyskusje o astrofotografii
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Obserwatoria i planetaria
    • Giełda i sklepy astronomiczne
  • Inne
    • Społeczność AP (Rozmowy o wszystkim)
    • Książki i aplikacje
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów POMOCE
  • Klub Lunarystów O wszystkim
  • Klub Planeciarzy Forum
  • Klub Astro-Artystów Znalezione w sieci
  • Celestia Układ Słoneczny
  • Celestia Sprzęt
  • Celestia Katalog Messiera
  • Celestia Sprawy techniczne

Blogi

Brak wyników

Brak wyników

Kalendarze

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy Wydarzenia

Kategorie

  • Astrofotografia - surowe klatki
  • Instrukcje Obsługi
  • Sterowniki
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Grupy produktów

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Kategorie

  • Astronomia Obserwacyjna
    • Teleskopy i akcesoria
    • Okulary i barlowy
    • Lornetki
  • Astrofotografia
    • Kamery CCD/CMOS
    • Akcesoria do Astrofotografii
    • Montaże i akcesoria
    • Złączki i adaptery
    • Obserwatoria i akcesoria
  • DIY i ATM
  • Książki i wydawnictwa
  • Inne
  • Archiwum

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Znaleziono 13 wyników

  1. Zgodnie z informacjami udostępnionymi na stronie NASA, wygląda na to, że mamy już drugi sztuczny obiekt w historii ludzkości, który dostał się do przestrzeni międzygwiezdnej. Mowa oczywiście o sondzie Voyager 2, która znalazła się tam, gdzie wiatr słoneczny przegrywa z działaniem ośrodka międzygwiezdnego. Zdaniem naukowców przekroczenie tak zwanej heliopauzy mogło nastąpić już 5 listopada, na co wskazują odczyty dostarczone z instrumentów pokładowych Voyager 2. Podobno najbardziej wiarygodne w tej kwestii są odczyty z detektora plazmy (PLS), który zanotował znaczny spadek prędkości wiatru słonecznego właśnie w dniu 5 listopada 2018 roku. Przypomnę tylko, że Voyager 2 znajduje się w przestrzeni kosmicznej od 41 lat! Jego lot zaczął się w rakiecie Titan IIIE-Centaur, która wystartowała 22 sierpnia 1977 roku z przylądka Canaveral. Sonda minęła wszystkie gazowe olbrzymy dostarczając nowych cennych dla świata nauki danych. W 1989 roku Voyager 2 przeleciała w pobliżu Neptuna znajdując się w kulminacyjnym momencie zaledwie 4500 kilometrów nad wierzchołkiem jego chmur. Ten etap lotu sprawił, że trasa, po której poruszała się sonda zmieniła się w orbitę hiperboliczną. Od tego momentu Voyager 2 podąża w tylko sobie znanym kierunku. W 40 176 roku sonda minie gwiazdę Ross 248 w odległości 1,65 roku świetlnego, a w 294 000 przeleci około 4,34 lat świetlnych od Syriusza. Po 41 latach urządzenie nadal utrzymuje kontakt z Ziemią. Niestety nic nie trwa wiecznie i szacuje się, że energii potrzebnej do zasilania instrumentów pokładowych wystarczy mu do 2025 roku. Po tym czasie Voyager 2 zamilknie na zawsze, lecz jego międzygwiezdna droga nadal będzie trwała. Na korpusie sondy znajduje się płyta gramofonowa wykonana z pozłacanej miedzi, na której znajdują się pozdrowienia nagrane w 55 językach, muzyka, dźwięki i obrazy przedstawiające bogactwo życia na Ziemi. Fot. NASA/JPL
  2. Chciałbym wspomnieć że 26 listopada 2018 r. na Marsie wyląduje lądownik InSight. https://mars.nasa.gov/insight/ Moment wejścia w atmosferę (wysokość 125 km) przewidywany jest na godzinę 20:47 naszego czasu a wylądowanie na 20:53 naszego czasu A jak będzie wyglądać lądowanie? Świetnie widać to na filmiku poniżej: Polecam też szczegółową rozpiskę Emily Lakdawalla http://www.planetary.org/blogs/emily-lakdawalla/2018/mars-insight-landing-preview.html oraz po polsku na Wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/InSight "Celem misji InSight jest przeprowadzenie badań geofizycznych na Marsie, które dostarczą informacji o budowie wewnętrznej planety i jej współczesnej aktywności geologicznej. Misja ta pozwoli lepiej zrozumieć ewolucję i powstanie Marsa, a także w ogólności planet typu ziemskiego. Sejsmometr na pokładzie lądownika pozwoli zarejestrować zdarzenia związane z aktywnością wnętrza Marsa, a także upadki meteorytów na powierzchnię planety. Urządzenie do pomiarów sejsmicznych znajdzie się na powierzchni Czerwonej Planety po raz pierwszy od czasu misji sond Viking w latach 70. XX wieku, których badania w tej dziedzinie nie były uwieńczone sukcesem. InSight pozwoli na głębsze przewiercenie się przez skorupę marsjańską - na prawie 16 stóp (prawie 5 metrów). Lądownik ma osiąść na wulkanicznej równinie Elysium Planitia, w pobliżu równika Marsa. Wybrany został obszar, w którym możliwy będzie zarówno pomiar fal sejsmicznych o niewielkim stopniu zakłócenia, jak również wbicie urządzenia do pomiaru strumienia ciepła" Miejsce lądowania jest płaskie z jak najmniejszą ilością kamieni i kraterów. InSight wyląduje "niedaleko" Curiosity, łazika który obecnie bada teren w kraterze Gale. Na NASA TV będzie transmisja z lądowania. Zacznie się o 20:00 naszego czasu ! https://www.nasa.gov/nasalive Wcześniejsze transmisje podaję poniżej, czas Eastern (USA) Wednesday, Nov. 21, 1 p.m.: InSight Mars Lander news conference: Mission engineering overview. Wednesday, Nov. 21, 2 p.m.: InSight Mars Lander news conference: Mission science overview. Sunday, Nov. 25, 1 p.m.: InSight Mars Lander news conference: Final prelanding update. Sunday, Nov. 25, 4 p.m.: InSight Mars Lander NASA Social - Q&A with the InSight team. Monday, Nov. 26, 2 p.m.: NASA TV live coverage of InSight mission landing on Mars. Live landing commentary runs from 2-3:30 p.m. The Entry, Descent and Landing phase will be the final plunge of NASA's Mars InSight Lander through the Martian atmosphere. It lasts about six minutes and delivers the lander safely to the surface of the Red Planet. Monday, Nov. 26, NET 5 p.m.: InSight post-landing news conference. ------------------------- Aktualizacja ------------------------- Lądowanie InSight przebiegło perfekcyjnie. Kilka minut po wylądowaniu lądownik przesłał pierwsze zdjęcie (przez zamocowaną jeszcze osłonkę obiektywu). Kilka godzin później kolejne zdjęcie z drugiej kamery zamocowanej na ramieniu. Sonda prawidłowo rozłożyła swoje panele słoneczne. Najnowsze zdjęcia tzw. RAW images są pod tym adresem: https://mars.nasa.gov/insight/multimedia/raw-images
  3. do
    Wikipedia podaje: Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS) – planowany teleskop kosmiczny agencji NASA, zaprojektowany w celu wyszukiwania planet pozasłonecznych metodą tranzytu. Należy do Programu Explorer, jest następcą teleskopu Keplera. Satelitę zbudowała firma Orbital Sciences Corporation i zostanie on wystrzelony na wysoką eliptyczną orbitę okołoziemską. Dokona przeglądu całego nieba w poszukiwaniu planet krążących wokół jasnych gwiazd w naszym najbliższym sąsiedztwie, ze szczególnym uwzględnieniem planet o rozmiarach zbliżonych do Ziemi. Misja potrwa około dwóch lat, w tym czasie zostanie przebadanych około 500 tys. gwiazd. Naukowcy spodziewają się odnaleźć ok. 300 planet typu ziemskiego. Odkryte planety staną się celami obserwacji przyszłych potężniejszych obserwatoriów takich jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba czy też teleskopy naziemne. Satelitę ma wynieść Falcon 9 firmy SpaceX (transmisja ze startu: www.spacex.com)
  4. Cześć wszystkim Chciałem polecić Wam wywiad z Kurtem Leuchtem z NASA, który odpowiedzialny jest m.in. za projekty robotów, które maja być wykorzystywane podczas przyszłej misji na Marsie. Artykuł: http://www.abb-conversations.com/pl/2016/11/podroz-na-marsa-to-juz-nie-science-fiction/ Kurt Leucht odwiedził Polskę w tym roku i był prelegentem podczas konferencji DevDay. Temat mocno związany z IT, ale może kogoś zainteresuje
  5. Chciałbym żeby ten wątek gromadził linki do czasowych wystaw o tematyce astro, opisy tychże, może recenzje? Na razie wrzucam link do Gateway to Space. Może ktoś się wybierze przede mną i opisze wrażenia. Zachęcam do rozbudowy wątku.
  6. Cześć Natknąłem się na taki oto filmik NASA z zorzą polarną widzianą głównie z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Postanowiłem się nim z Wami podzielić, mam nadzieję, że się spodoba Pozdrawiam
  7. NASA otrzymała rekordowe 18.300 podań od ludzi, którzy chcą zostać uczestnikami misji na Marsa. Liczba wniosków o miejsce w naborze 2017 jest prawie trzykrotnie większa od tej, która zgłosiła się na poprzednią rekrutację w 2012 roku. Jednocześnie znacznie przebija poprzedni rekord (8000 kandydatów) w 1978 roku. "W ogóle nie dziwi mnie, że tak wielu Amerykanów z różnych środowisk chce osobiście wziąć udział w naszej ewentualnej podróży na Marsa" - stwierdził w swoim oświadczeniu Administrator NASA Charlie Bolden,w przeszłości również austronauta.. Tylko wybrańcy będą mogli zrealizować swoje marzenia. W ciągu następnego półtora roku, komisja konkursowa dokona selekcji i zaprosi tylko najbardziej wysoko wykwalifikowanych kandydatów na rozmowy kwalifikacyjne w Johnson Space Center w Houston w Teksasie, po których zostanie od 8 do 14 kandydatów, którzy zostaną zaproszeni do udziału w specjalistycznych szkoleniach. Nazwiska osób, które najprawdopodobniej wezmą udział w misji na Marsa zaplanowanej na 2021 rok, zostaną podane do wiadomości publicznej w połowie 2017 roku. Szkolenie dla wybranych kandydatów ma skupić się na symulacji spacerów w przestrzeni kosmicznej i pracy zespołowej. Przewidziane są również zajęcia z języka rosyjskiego. Przyszli astronauci będą szkolić się w lotach do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w kapsułach załogowych, które opracowują SpaceX i Boeing. Będą też korzystać ze statku kosmicznego Orion, który umożliwia człowiekowi eksplorację głębokiej przestrzeni kosmicznej. W swoim wezwaniu do rekrutacji, NASA zachęcała pilotów, inżynierów i innych naukowców do wysłania zgłoszenia. Zakwalifikowani kandydaci muszą być obywatelami Stanów Zjednoczonych i posiadają co najmniej tytuł licencjata w dziedzinie inżynierii, informatyki albo matematyki, a także trzyletnie doświadczenie zawodowe lub co najmniej 1000 godzin doświadczenia w roli pilota-dowódcy w samolotach odrzutowych. Mają też być oczywiście absolutnie sprawni fizycznie. http://phys.org/news/2016-02-astronaut-wannabes-nasa18300.html http://www.space.com/31987-nasa-astronaut-applications-smash-record.html
  8. Niecałe 3 tygodnie temu, serwis IFLS poprosił swoich fanów o propozycje pytań do Charlesa F. Boldena Jr administratora NASA. Spośród tysięcy propozycji wybrano 23, na które odpowiedział w ekskluzywnym wywiadzie. Wszystkie 23 na filmikach, streszczenie i tłumaczenie 15 z nich poniżej. Star Trek czy Gwiezdne Wojny? Co z napędem WARP i życiem pozaziemskim? Komu (a raczej czemu) powinna być przyznana Nagroda Nobla? Zapraszam do lektury Czy NASA pracuje nad napędem WARP? Według mojej wiedzy, nie ma takiego tematu - ale to nic nie znaczy. Oczywiście jesteśmy otwarci na propozycje rozwiązań, które zmienią nasze myślenie o kosmicznym napędzie. Może to być coś w rodzaju napędu WARP, napędu jonowego czy napędu VASIMR, więc nie bagatelizujemy niczego. Czy NASA ma jakieś wytyczne, na wypadek spotkania obcych w kosmosie? To jest dobre pytanie. Nie wiem, ale postaram się dowiedzieć od kogoś lepiej poinformowanego. Prawdopodobnie nie mamy wytycznych, ponieważ nie myślimy realistycznie o spotkaniu kogoś takiego jak ty czy ja. Mamy za to wytyczne postępowania z pozaziemskimi drobnoustrojami, jeśli je znajdziemy. Mamy wytyczne, które uniemożliwiają nam, na przykład, na Marsie podejście zbyt blisko do miejsc, które mogą być źródłem organizmów żywych, ponieważ nie chcemy skazić takiego obszaru. Czy zgadzasz się z Stephenem Hawkingiem, który powiedział, że ludzkość musi skolonizować inne planety w naszym Układzie Słonecznym, jeśli chce przetrwać? Jak ktoś może nie zgadzać się z Stephenem Hawkingiem! Podobnie jak on, wierzę, że gatunki, które chcą przetrwać dłuższy okres czasu muszą być multiplanetarne. Tak zgadzam się z nim, że musimy wydostać się z tej planety, lub przynajmniej wykazać zdolność do ewakuacji z niej. Gdyby mógł pan wskazać jedną rzecz, którą przeciętny obywatel powinien wiedzieć o NASA? Chciałbym, żeby wszyscy wiedzieli, że spędzamy każdą minutę każdego dnia próbując zaprzęgnąć naukę, technologię i inżynierię, tak, żeby życie na tej planecie stało się lepsze dla każdego z was. To jest nasz cel. Czy widzi pan NASA w roli "obrońcy nauki i kształcenia naukowego"? Nie sądzę, że naszą rolą powinna być "ochrona" nauki. Myślę, że naszym zadaniem jest kontynuowanie dążenia do doskonałości naukowej i udostępnianie naszego dorobku, który obejmuje ISS, obserwatoria na całym świecie, laboratoria, itp. Gwiezdne Wojny czy Star Trek? Jestem prawdziwym fanem Stara Treka, bo lubię Federację. Myślę, że to jest coś, co mamy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Jestem wielkim zwolennikiem pokoju na świecie, nie tylko na naszej planecie, ale we wszystkich aspektach i myślę, że ISS jest moim faworytem do Pokojowej Nagrody Nobla, z powodu tego co zrobiliśmy na stacji biorąc pod uwagę wszystko inne co się dzieje tu na Ziemi. Dlatego jestem zdecydowanie "Trekkie". Matt Damon w "Marsjaninie" Dlaczego wciąż wysyłacie Matta Damona w kosmos*? Musieliśmy go ratować dwa razy. Wybrałbym go, bo jest świetnym przedstawicielem ludzi beztroskich i innowacyjnych, których mamy wśród naszych astronautów, jak widzieliśmy w "Marsjaninie". *Matt Damon zagrał w 2015 roku w "The Martian", a także w zeszłorocznym "Interstellar". Kto był pańskim bohaterem z dzieciństwa? Mój tata. Był moim moim bohaterem numer jeden w dzieciństwie. Był niesamowitym tatą i był moim trenerem footballu w szkole, więc miałem dwóch niesamowitych ludzi w jednym. Kiedy mówimy o bohaterach science fiction, kocham Bucka Rodgersa. Nigdy nie marzyłem o tym, że sam polecę w kosmos, ale zawsze podziwiałem, że mógł wejść do statku kosmicznego i po prostu lecieć na Marsa. A potem, jak byłem starszy, zacząłem podziwiać bohaterów, takich jak John Kennedy. Czy kosmici istnieją? Nie wiem. Jestem osobą, która wierzy, że istnieje życie we wszechświecie, więc myślę, że znajdziemy ślady mikroorganizmów obcego pochodzenia w wielu miejscach, które o to podejrzewamy. To może być ocean Europy, to może być Enceladus. Miejmy nadzieję, że znajdziemy coś na Marsie, ponieważ robimy tam coraz więcej, na razie automatycznie, ale w końcu wyślemy tam ludzi. Na ile procentowo jest prawdopodobne, że załogowa misja NASA na Marsa nastąpi w tym stuleciu? Jestem wiecznym optymistą, więc powiedziałbym, że na 100 procent. Wiek się dopiero zaczął, mamy dopiero 2015 rok, więc myślę, że jeśli ludzkość nie zadecyduje "nie ruszamy się z tej planety bez względu na wszystko" będziemy na Marsie bez problemu w pierwszej połowie tego stulecia. Jaki najstraszniejszy moment w przestrzeni kosmicznej przeżył pan jako astronauta? Najstraszniejsza rzecz zdarzyła się w trakcie mojego drugiego loty [w roku 1990], kiedy umieszczaliśmy na orbicie Teleskop Hubble'a, i pojawił się problem z jedną z baterii słonecznych, więc dostałem polecenie przygotowania Bruce'a McCandlessa i Cathy Sullivan do wyjścia na zewnątrz. Skończyło się tym, że nie musieli wychodzić ale dla mnie jako tego, kto miał ich ubierać i upewniać się, że ich kostiumy są szczelne i w ogóle perfekcyjnie przygotowane, straszna była świadomość, że ich życie zależało od tego, czy dobrze wykonałem moją pracę. Powinniśmy mieć prawo do kopalni na planetoidach? Myślę, że w ramach jakiegoś systemu zarządzania, czy to Narodów Zjednoczonych czy jakiegoś innego międzynarodowego organu, z ustalonymi zasadami dla takiego górnictwa. Myślę, że jest to niezbędne. Jakie astronomiczne osiągnięcie chciałby pan zobaczyć w swoim życiu? Wielka rzecz, jaką chcę zobaczyć, to bezpieczne umieszczenie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba na swoim "stanowisku obserwacyjnym" w 2 Punkcie Lagrange'a milion mil od Ziemi [w 2018 roku]. Jaki jest plan NASA na wypadek dużej burzy słonecznej? Najważniejsza sprawa to prognozowanie i przewidywanie, żeby można było wzmocnić statek kosmiczny i obrócić w takim w kierunku, który może umożliwić przetrwać burzę. Nie ma sposobu, żeby zapobiec tego typu naturalnym zjawiskom, więc staniemy się ofiarami dużych burz słonecznych w przyszłości. chcemy tylko lepiej przewidzieć ich występowanie, i przygotowywać nasze satelity, które muszą być odporne na takie wyzwania. Co jest największym wyzwaniem w podróżach międzygwiezdnych? Prędkość. Problem, który uniemożliwia ludzkości angażowania się w międzygwiezdne podróże w dającej się przewidzieć przyszłości, to brak szybkości. Rozwiązanie tego problemu (jak napęd WARP) nie jest poza naszymi możliwościami, ale jesteśmy od tego bardzo daleko. http://www.iflscience.com/we-asked-head-nasa-23-your-questions-about-warp-travel-aliens-and-more
  9. The Asteroid Impact & Deflection Assessment (AIDA) to nowy wspólny projekt NASA i ESA, który ma na celu zbadanie pobliskiej podwójnej asteroidy (65803) Didymos. Po raz pierwszy w historii podjęte zostaną próby użycia impaktora aby sprawdzić możliwość zapobiegania zagrożenia uderzenia asteroidy w Ziemię. W misji weźmie udział europejski Asteroid Impact Mission (AIM) oraz amerykański Double Asteroid Redirection Test (DART). AIM wystartuje w październiku 2020 roku i dotrze do asteroidy Didymos i jej małego naturalnego satelity, nazywanego Didymoon, w maju 2022 roku. Planetoida Didymos została odkryta 11 kwietnia 1996 w ramach programu Spacewatch. Nazwa planetoidy w języku greckim oznacza bliźniaka; została nadana, gdy potwierdzono podwójność planetoidy. Na podstawie obserwacji zmian krzywej blasku oraz radarowych odkryto w pobliżu tej planetoidy naturalnego satelitę o średnicy szacowanej na ok. 160 m. Obserwacji dokonano w listopadzie 2003 roku w Obserwatorium Ondrejov, Steward Observatory, Rhode Island oraz Arecibo Observatory w Portoryko. Obydwa składniki układu obiegają wspólny środek masy w czasie ok. 11,9 godziny. Półoś wielka orbity satelity Didymosa wynosi ok. 1,1 km. "Aby chronić Ziemię przed potencjalnym niebezpieczeństwem, musimy zrozumieć asteroidy o wiele lepiej - jaki jest ich skład i struktura i jak reagują na kolizje," - powiedział dr Patrick Michel, naukowiec z Uniwersytetu w Nicei we Francji i kierownik zespołu AIM. AIDA będzie pierwszą misją badającą podwójny układ asteroid, a także pierwszą próba sprawdzenia, czy możemy poruszyć asteroidę poprzez uderzenie statku kosmicznego. Europejska część misji - AIM, będzie badać strukturę malutkiego księżyca i orbitę układu podwójnego zapewniając wskazówki odnośnie jego pochodzenia i ewolucji. W październiku 2022 roku, AIM odsunie się na bezpieczną odległość i będzie obserwował zderzenie DART z Didymoonem i analizował wyrzuconą materię po czym wznowi badania składu i orbity małego księżyca głównie pod kątem jakichkolwiek zmian jakie mogłyby zajść pod wpływem uderzenia. AIM również wdrożyć trzy CubeSat do pomocy obserwacji i testowanie nowych możliwości naukowych i technologicznych, w tym intersatellite połączeń komunikacyjnych w przestrzeni kosmicznej. Misja AIDA została omówiona w zeszłym tygodniu podczas Europejskiego Kongresu Nauk Planetarnych 2015 w Nantes, we Francji. http://www.esa.int/Our_Activities/Space_Engineering_Technology/ESA_s_planetary_defence_test_set_for_2020 http://phys.org/news/2015-09-aida-mission-didymos-asteroid-didymoon.html
  10. Szukam i szum, ale nie widzę. Czyżbyście przegapili taki rarytas? Wczoraj siedziałem kilka godzin i przeglądałem te zdjęcia. Nie ma lepszej formy reportażu niż zagłębienie się w te archiwum. Powodzenia https://www.flickr.com/photos/projectapolloarchive/
  11. Nie jestem astrofotografem, ale może przewodnik napisany przez ekipę rentgenowskiego teleskopu Chandra komuś się przyda: http://chandra.si.edu/photo/openFITS/ PS. Odnośnik znalazłem w artykule na Universe Today: http://www.universetoday.com/106152/chandra-infographic-shows-where-the-color-comes-from-in-space-pictures/
  12. W związku ze zwycięstwem mojej drużyny Space Team w konkursie Astrobot (więcej na temat samych zawodów: http://fundusz.org/aktualnosci/267-space-team-wygrywa-konkurs-astrobot ) w nagrodę pojechaliśmy na Przylądek Canaveral na Florydzie do Kennedy Space Center. Postanowiłem podzielić się z Wami wrażeniami i wyprodukować relację prawie na żywo z pobytu w tym niezwykłym miejscu Dzień Pierwszy - 19.05.2013 Rano, przed godziną 6 odbyliśmy odprawę na lotnisku Fryderyka Chopina w Warszawie, skąd wylecieliśmy do Paryża. Po około 2,5 godziny byliśmy już w stolicy Francji. Z tamtejszego lotniska wyruszyliśmy Boeingiem 747-400 w podróż do Miami. Przeprawa przez zachodnią Europę i Ocean Atlantycki zajęła nam niecałe 9 godzin, lecz na miejscu okazało się, że w samolotach wcale nie straciliśmy 11,5 godziny, tylko zaledwie 5,5 (różnica 6 godzin spowodowana zmianą strefy czasowej ). Młodsi o całą ćwierć doby wyjechaliśmy poza stolicę Florydy - Miami do miejscowości Cocoa, gdzie nocujemy i mamy dosyć blisko do kosmicznych atrakcji regionu. Cały pierwszy dzień upłynął nam na ciągłej podróży, tak więc wykończeni skorzystaliśmy z hotelowych łóżek. Dzień Drugi - 20.05.2013 Z miejscowości Cocoa udaliśmy się do oddalonego o 11 mil Cape Canaveral, gdzie rozpoczęliśmy główną część wycieczki. Kennedy Space Center mile zaskoczyło nas swoją genialną oprawą - nie jest to nudne muzeum, lecz miejsce, gdzie na każdym kroku czuć historię eksploracji kosmosu. Wielki napis "Explore" nad bramkami wejściowymi tylko utwierdza nas w tym przekonaniu, a majestatyczna fontanna poświęcona Johnowi Fitzgeraldowi Kennedy'emu cytatem prezydenta niesie pokojowe przesłanie "For the eyes of the world now look into space, to the moon and the planets beyond and we have voved that we shall not see it governed by a hostile flag of conquest, but by a banner of freedom and peace." Wszystko zwieńczone podniosłą muzyką i prawdziwie kosmiczną atmosferą. Widzieliśmy ogród rakiet i budynek wczesnego NASA. Jesteśmy tam również jako kibice polskich konstruktorów łazika HUSAR. Towarzyszyliśmy im przez pewien czas i wciąż trzymamy za nich kciuki. Postaram się na bieżąco wszystko uzupełniać. Relacja powyżej nie jest zbytnio szczegółowa, ale proszę o wyrozumiałość, bo u nas właśnie dochodzi północ, a współlokatorzy pewnie chcą odespać jeszcze wczorajsze samoloty Zdjęcia i uzupełnienie dodam jutro, a relację z kolejnych dni będę skrobał na bieżąco Mam nadzieję oddać Wam klimat tego niezwykłego miejsca. Pozdrowienia z Florydy
  13. W związku ze zwycięstwem mojej drużyny Space Team w konkursie astronautycznym Astrobot, w nagrodę wyjechaliśmy na Florydę do Kennedy Space Center na Przylądku Canaveral (więcej na temat konkursu: http://www.kosmonauta.net/pl/edukacja/menu-artykuly-edukacja/stypendia/5355-2013-04-23-final-konkurs-astrobot.html ). Dzień Pierwszy - 19.05.2013 19 maja po godzinie 5 rano byłem już na lotnisku Chopina w Warszawie, skąd Airbusem A320 linii Air France wyruszyliśmy w 2-godzinną podróż do Paryża. Z tamtejszego lotniska ok. godz. 11 byliśmy już we francuskim Boeingu 747-400 Jumbo Jet. Po prawie 10 godzinach dotarliśmy do Miami, gdzie było dopiero słoneczne popołudnie. Jednakże 6-godzinna różnica czasowa zmusiła nas do położenia się spać od razu po dojeździe do hotelu wypożyczonym przez Organizatorów samochodem. Tamtą noc spędziliśmy w Cocoa Beach FL., a razem z nami tą niezapomnianą wycieczkę odbyli również Opiekunowie: Magdalena Jezierska reprezentująca jednego z organizatorów - Krajowy Fundusz na rzecz Dzieci oraz Michał Karczewski pracujący w CBK PAN, reprezentant drugiego z organizatorów - Mars Socjety Polska. Dzień Drugi - 20.05.2013: Eksplorację czas zacząć! Z naszego hotelu w Cocoa Beach udaliśmy się do oddalonego o 11 mil Cape Canaveral, gdzie rozpoczęliśmy główną część wycieczki. Kennedy Space Center Visitor Complex mile zaskoczyło nas swoją podniosłą oprawą - nie jest to nudne muzeum, lecz miejsce, gdzie na każdym kroku czuć historię eksploracji kosmosu. Wielki napis "Explore" nad bramkami wejściowymi tylko utwierdza nas w tym przekonaniu, a oddana do użytku w lutym tego roku majestatyczna fontanna poświęcona Johnowi Fitzgeraldowi Kennedy'emu tylko dodaje całości kunsztu i finezji. Wykonana jest z ciemnego kamienia i zwieńczona najprawdopodobniej metalowymi elementami. Głównym przesłaniem, które niesie ta fontanna jest cytat Kennedyego: "For the eyes of the world now look into space, to the moon and the planets beyond and we have voved that we shall not see it governed by a hostile flag of conquest, but by a banner of freedom and peace." 35. prezydent Stanów Zjednoczonych wypowiedział te słowa w swoim słynnym "księżycowym przemówieniu" 12 września 1962 roku. W tym samym momencie obiecywał również podróż człowieka na Księżyc i jego bezpieczny powrót na Ziemię. Jego najsłynniejsza obietnica została zrealizowana dopiero 6 lat po zamachu, w którym zginął. Od razu po przekroczeniu bramy namawiającej do odkrywania, poszliśmy do namiotu, w którym zebrały się drużyny studentów rywalizujących w konkursie NASA Lunabotics Mining Competition. Wśród nich była oczywiście również jedyna europejska ekipa - drużyna z Politechniki Warszawskiej pracująca (a w zasadzie mająca w planach pracować) nad łazikiem Husar. Wyjazd na Florydę wygraliśmy dzięki konkursowi o łazikach właśnie, więc wszyscy zaciekawiliśmy się projektami przybyłych na konkurs uczelni. Nieraz mieliśmy nawet własne pomysły, które miałyby ulepszyć dany sprzęt. Doszliśmy do wniosku, że kluczem do sukcesu jest skonstruowanie dobrze działającego zawieszenia niezależnego dla każdego z kół i umożliwienie sprawnego poboru i transportu rygolitu poprzez dużą łyżkę lub dokładny i szybki walec. Niestety, nie zobaczyliśmy drużyny z Polski w akcji, ponieważ kurier zagubił ich paczkę z częściami. Następnym punktem wycieczki był Rocket Garden, gdzie pod gołym niebem wystawionych było 8 rakiet dokładnie takich jak te, które wylatywały już w kosmos w trakcie pierwszych misji kosmicznych (np. Mercury). Oglądając filmy lub zdjęcia ze startów rakiet trudno tak na prawdę wyobrazić sobie ich rozmiarów. A są one potężne! Wystawione dla zwiedzających były m.in. rakieta Redstone, Titan i wczesne modele Atlasa. Ponadto na każdym kroku towarzyszy wspaniała muzyka wprowadzająca Cię w klimat podboju kosmosu, a sam ogród rakiet jest harmonijnym połączeniem między naturą - zielenią, roślinami; a cudami techniki wytworzonymi przez człowieka. Później odwiedziliśmy jeszcze kino IMAX, gdzie obejrzeliśmy film o pracy astronautów w 3D. Jest to jeden z lepszych jakie widziałem w życiu, bo przy niektórych ujęciach na prawdę można poczuć się jak astronauta wykonujący spacer kosmiczny tysiące km na powierzchnią Ziemi. Po filmie poszliśmy do budynku"Early Space Exploration" znajdującego się niedaleko wejścia do KSC VC. Pod sufitem pierwszej sali zawieszony był model jednej z pierwszych radzieckich kapsuł kosmicznych, natomiast na ziemi w gablotach można było zobaczyć najstarsze amerykańskie satelity (w tym m.in. Vanguarda pochodzącego jeszcze z lat 50'). W pozostałych salach wystawiono m.in. instrumenty związane z programami Mercury i Gemini. Dla zwiedzających udostępnione zostało pomieszczenie, z którego nadzorowano przebieg misji Mercury, oryginalne kombinezony astronautów i kapsuły, a także model jednego z pierwszych lunabotów. Dzień Trzeci - 21.05.2013: Saturn V i Apollo, Vehicle Assembly Building, Alan Shepard Tuż po przyjeździe do Kennedy Space Center Visitor Complex tradycyjnie udaliśmy się do namiotu, gdzie odbywał się konkurs NASA Lunabotics Mining Competition. Na miejscu okazało się, że paczka drużyny z Politechniki Warszawskiej zagubiona przez firmę kurierską nadal się nie odnalazła, a prawie wszystkie pozostałe ekipy już zdążyły zbudować swoje łaziki. Była to dosyć niepokojąca informacja zważywszy na to, że nieubłaganie zbliżaliśmy się do rozpoczęcia testów sprzętu, na które oczywiście wszystko powinno być już w 100% sprawne. U Polaków wszystkim był jedynie niedokończony bęben i husarskie skrzydła. Tego dnia pogoda dopisywała, więc postanowiliśmy wybrać się w autokarową podróż po Merritt Island. Po drodze widzieliśmy Vehicle Assembly Building - biało-szary budynek z wielką flagą USA i logo NASA na elewacji głównej ściany, gdzie montowane są kosmiczne pojazdy. Zadziwiać może występująca na Florydzie różnorodna przyroda, zupełnie inna niż ta, do której przyzwyczaił nas europejski klimat umiarkowany. Obecnie panuje tu pora deszczowa, więc wszystkie rośliny są zazielenione, a jeśli akurat nie ma ulewy, można spotkać zwierzęta nie występujące w Polsce; w szczególności różne ptaki drapieżne. Prawdziwą atrakcją tamtych okolic są orły - zarówno białe, jak i brązowe; sępy, pelikany, a także aligatory. Niestety nie spotkaliśmy ich wszystkich, a wyobrażając sobie spotkanie z tym ostatnim, rozsądniej dojść do wniosku, że nie ma czego żałować. Miejscem docelowym wycieczki autobusowej było Centrum Apollo i Saturna V. Po wejściu do tego budynku najpierw oglądamy filmy wprowadzające nas w życie lat 60-tych. Widzimy Beatlesów, Elvisa, ówczesne samochody, a w końcu również pierwsze amerykańskie próby rozpoczęcia eksploracji kosmosu i kolejne duże sukcesy Związku Radzieckiego, za którym projekty Amerykanów długo pozostawały w tyle. Później widzimy jak kończy się kosmiczna dominacja ZSSR dzięki nasowskim programom Mercury (Alan Shepard jako pierwszy Amerykanin w kosmosie podczas misji Mercury 3, John Glenn podczas Mercury 6 wykonuje udany lot orbitalny), a następnie Gemini (pierwszy nieradziecki spacer kosmiczny White'a podczas misji Gemini 4). Dochodząc do wątku programu Apollo kończącego złą passę Ameryki, przemieszczamy się do innego pomieszczenia, gdzie wystawione jest centrum kontroli lotów Apollo, a w materiałach filmowych widzimy m.in. astronautów zaangażowanych w ten projekt. Jako swój wielki sukces NASA przedstawiła lot Alana Sheparda i misje Apollo w kierunku Księżyca. Mimo, że dopiero eksploracja Księżyca dała USA zwycięstwo nad Związkiem Radzieckim, nie obyło się bez trudności. W końcu pierwsza misja tego programu była wielką porażką - pożar Apollo 1 pochłonął życie najlepszych astronautów (Edwarda White'a, który odbył 2. na świecie spacer kosmiczny; "Gusa" Grissoma, który zasłynął pożerając kanapkę na orbicie okołoziemskiej w kapsule Gemini 3; a także Rogera Chaffee, którego miała to być pierwsza misja, choć mając już spore zasługi, został uhonorowany poprzez nazwanie jednej z gwiazd w Żaglu Regor - czytane wspak daje nam jego imię). Później, jak wiemy, pierwsze osiągnięcie orbity Księżyca przez Apollo 8, Apollo 11 lądujące na Księżycu i powracające na Ziemię oraz słynne problemy Apollo 13 i apel "Failure is not an option". Oddzielną halę w Apollo and Saturn V Center zajmuje rakieta Saturn V. Dopiero po obejrzeniu tej maszyny w całości można wyobrazić sobie jak wielka moc w niej drzemie. Musiała w końcu bezpiecznie wynieść poza ziemską orbitę ludzi na pokładzie statków programu Apollo. Kapsuły używane podczas tej misji , kombinezony astronautów i ekwipunek, który zabierali ze sobą w kosmos stanowią kolejną część wystawy. Ponadto jest tam również łazik księżycowy - taki jak te używane podczas lądowania ludzi na Księżycu. Dodatkową atrakcją, aczkolwiek już nie tak kosmiczną, jest oryginalny bus, którym transportowano astronautów na miejsce wylotu. Na osoby zaspokajające głód eksploracji kosmosu, lecz z pustym żołądkiem czeka Moon Cafe, a wszyscy zauroczeni Centrum Kennedy'ego mogą oddać się zakupom w sklepie z pamiątkami. Już w Kennedy Space Center Visitor Complex widzieliśmy stoisko promu Atlantis w trakcie budowy. Na razie postawione są jedynie rakiety, a dobudowywany jest zbiornik z paliwem. Całość razem z wahadłowcem ma być wystawiona dla zwiedzających latem tego roku. Dzień Czwarty - 22.05.2013: "Failure is not an option", czyli Husaria kontratakuje Konkurs łazików NASA Lunabotics Mining Competition trwa w najlepsze. Niestety drużyna z Polski boryka się ze sporymi problemami - paczka zawierająca najwięcej części do wykonania robota nadal się nie odnalazła i już raczej nikt nie skrywa nadziei, że się odnajdzie. Co w takim wypadku pozostaje drużynie Husara? Na pewno nie poddanie się bez walki. Nad stoiskiem polskich studentów zawisł słynny cytat z Apollo 13: "Failure is not an option", a oni wciąż pełni zapału mają nadzieję na uratowanie jedynej europejskiej drużyny w tegorocznej odsłonie konkursu łazików. Wykorzystując części, jakie posiadali, stworzyli coś trochę przypominającego łazika - miało koło kopiące, zbiornik na rygolit i dwa kółka. My natomiast udaliśmy się do kina IMAX w KSC na film opowiadający o Kosmicznym Teleskopie Hubble'a. Z filmu można dowiedzieć się oczywiście sporo na temat pracy teleskopu i zobaczyć hubble'owskie obrazy w 3D lecz największe wrażenie robią momenty dokumentujące misje naprawcze. Pierwsza z nich (STS-61) odbyła się w 1993 i polegała na zamontowaniu modułu COSTAR, mającego za zadanie korygować obraz źle wykonanego lustra teleskopu. Kolejne przyrządy dołączano jeszcze w 1997 roku podczas misji STS-82 promu Discovery. Dwa lata później wykonano jeszcze niezbędne naprawy w ramach misji STS-103, a 1 marca 2002 r. odbyła się ostatnia szczęśliwa misja wahadłowca Columbia (STS-109) dokładnie rok przed katastrofą, w wyniku której zginęło siedmioro astronautów. Ostatnia misja serwisowa (STS-125) odbyła się w roku 2009 i do jej głównych celów należała m.in. zainstalowanie bardzo dokładnego spektografu, a także kamera WFD3. Jako ciekawostkę należy wspomnieć, że jako środek ostrożności po katastrofie promu Columbia, Atlantis podczas STS-125 był ubezpieczany przez Endeavour, który w razie jakichkolwiek problemów miał wylecieć pod szyldem misji ratunkowej STS-400. Na szczęście dodatkowe wsparcie nie było konieczne. Z kolei poświęcenie i precyzja z jaką astronauci musieli pracować nad bardzo delikatnym instrumentem podczas wszystkich misji naprawczych zasługują na wielkie uznanie. Później poszliśmy do części edukacyjnej Centrum Kennedy'ego, gdzie kolejny raz po finałach konkursu Astrobot, spotkaliśmy się z klockami Lego Mindstorms. Spędziliśmy ten czas w miłym towarzystwie pań, które tam pracują. Zostaliśmy nawet docenieni poprzez małe upominki. Ostatni dzień wizyty w Kennedy Space Center Visitor Complex nie mógł obyć się bez zakupów souvenirów od NASA. Dzień Piąty - 23.05.2013: Delta IV na LC-37 jak na wyciągnięcie dłoni, czyli wycieczka po Air Force Space and Missile Museum Dzięki pomocy Pana Marka Cyzio wybraliśmy się do Air Force Space and Missile Museum, gdzie głównymi atrakcjami są różnego rodzaju rakiety. Jest to również miejsce, z którego rozpoczynały się pierwsze amerykańskie misje kosmiczne. Zaraz po wejściu do pierwszego pomieszczenia muzeum, naszym oczom ukazuje się wysoki aż po sufit silnik rakiety V-2. Była to pierwsza na świecie udana rakieta z pociskiem balistycznym, wykorzystywana podczas II Wojny Światowej przez wojska III Rzeszy, zaprojektowana przez zespół inżynierów Wernera von Brauna - jednego z najlepszych konstruktorów rakiet w NASA, jeśli nie najlepszych na świecie. Był to również pierwszy pocisk w historii ludzkości, który przekroczył linię Karmana. Obok wielkiego V-2 ustawiono oryginalnych rozmiarów replikę rakiety Goddarda. Wynalazek amerykańskiego konstruktora nadał początek erze lepszych, bardziej wydajnych rakiet napędzanych ciekłym paliwem. Co ciekawe, w pierwowzorze swojej rakiety Goddard umieścił silnik na jej szczycie, a zbiorniki z paliwem i ciekłym tlenem poniżej. Pomiędzy wejściem do budynku, a przejściem do innego pomieszczenia znajduje się jeszcze RATO (Rocket Assisted Take Off), czyli mniejsza rakieta służąca jako pomoc przy starcie dużego i obciążonego sprzętu. W tym przypadku była to rakieta wyprodukowana przez amerykańskiego producenta rakiet Thiokol, służąca przy wystrzeliwaniu uskrzydlonego pocisku Mace. W następnym pokoju znajdowała się konsola unieszkodliwiania rakiet, służąca w przypadku zboczenia jakiejś rakiety z kursu. Wtedy dyżurująca tam osoba naciska przycisk samozniszczenia sprzętu, unikając tym samym konsekwencji niekontrolowanego spadku takiej jednostki. Można było zobaczyć również rakietę Arcas i małą wystawę poświęconą serii rakiet Delta. Z kolei w ostatnim pokoju (tzw. Schriever Room) umieszczono w gablocie wystawę używanych przez Amerykanów rakiet oraz oryginalną kapsułę Gemini. Kapsuła odbyła aż 2 loty w kosmos: pierwszy raz jako Gemini 2 w 1965 r. spędziła 19 minut w kosmosie, testując urządzenia podtrzymujące życie i osłony termiczne, a rok później siły powietrzne USA wysłały ją ponownie wraz z instrumentami Manned Orbiting Laboratory (MOL) w ramach testu tej technologii. Za sterami kapsuły nigdy nie zasiadł żaden astronauta, mimo jej pierwotnego przeznaczenia do lotów załogowych. Z tego powodu pojawiły się problemy podczas misji kapsuły dla US Air Force, ponieważ poprawne umieszczenie w środku instrumentów MOL wymagało zrobienia dziury z tyłu maszyny. Istniały obawy, że przez tą dziurę osłony termiczne nie będą wykonywały swojej pracy odpowiednio dobrze w trakcie lotu, lecz ostatecznie kapsuła w całości powróciła na Ziemię. Po wejściu do kolejnego budynku obok wystaw na temat kobiet i małp w kosmosie widzimy m.in. Explorera 1 - pierwszego amerykańskiego satelitę wystrzelonego w 1958 roku, a także wiele fotografii ze startów rakiet z LC-26. Później wchodzimy do pomieszczenia, z którego nadzorowano starty rakiet z pobliskich platform, jeszcze za czasów Wernera von Brauna. Znajdują się tam konsole sterownicze, radia, monitory i wielkie komputery. W czasie startów, pracowników od wystrzelanej rakiety dzieliły grube ściany i wielowarstwowe małe okna. Pomieszczenie było również szczelne przed powietrzem z zewnątrz. Ostatnią atrakcją Air Force Space and Missile Museum był Rocket Garden. Znajdują się tam platformy, z których wystrzeliwane były rakiety Redstone w ramach misji Mercury; LC-17, z którego startowały Delty oraz LC-5/6, skąd również startowały rakiety Redstone, a także Jupiter i Juno. Z LC-5 w 1961 r. rakieta Redstone wyniosła w kosmos pierwszego amerykańskiego astronautę Alana Sheparda. Przy wejściu na teren muzeum znajdował się jeszcze samosterujący pocisk Navaho, który z założenia miał przenosić głowice termojądrowe, lecz po 11 latach prac nad pociskiem, w 1957 r. podjęto decyzję o zakończeniu tego projektu. Automatyczne sterowanie Navaho odbywało się poprzez astronawigację - nawet w dzień lokalizował on poszczególne gwiazdy na niebie i przeprowadzał niezbędne korekty lotu. Oprócz tego, muzeum posiada kolejną groźną broń - Pershing II. Pojazd z załadowaną wyrzutnią pocisków balistycznych średniego zasięgu jest unieruchomiony. Zgodnie z podpisaną w 1987 r. umową pomiędzy USA a ZSSR, wszystkie pociski Pershing musiały zostać zniszczone do 1991 r. poprzez wypalenie paliwa i zmiażdżenie. Z kolei 15 sztuk zostało unieszkodliwione przez rozebranie i wystawienie w muzeach. Za Pershingiem II znajdują się dolne człony rakiety Delta IV - tej samej, której start wraz z satelitą WGS-5 jest systematycznie przekładany. Następnie autokarem udaliśmy się do latarni Cape Canaveral Lighthouse liczącej sobie już ok. 200 lat. Konstrukcja jest w całości metalowa i stanowi jedną z nielicznych latarni w tym regionie. Obecnie utrzymaniem jej porządku zajmują się wolontariusze, którzy również oprowadzają po niej i są prawdziwą bazą wiedzy na jej temat, choć jak sami przyznają, nie wiedzą ile osób było zaangażowanych we wzniesienie tej wysokiej budowli. Na pożegnanie z terenem wojsk powietrznych USA, wybraliśmy się w miejsce startu Delty IV. Widzieliśmy tę rakietę w przeddzień startu – była jeszcze osłonięta i niezatankowana. Zrobiła na nas wielkie wrażenie, bo z odległości ok. 3 km mogliśmy dostrzec mnóstwo szczegółów. Po wizycie w KSC już chyba nikogo nie zdziwiły rozmiary rakiety, ale ona sama mimo, że sprawiająca wrażenie lekkiej, musiała mieć aż 4 rakiety pomocnicze żeby poprawnie przebyć start (była to wersja Medium+(5,4) Delty IV). Samo wystrzelenie rakiety miało odbyć się w środę 22.05, lecz wówczas przełożono je na 23.05, a następnie problemy z jej odsłonięciem zmusiły do ostatecznego zatwierdzenia daty startu na 24.05. Miejsce, z którego obserwowaliśmy Deltę IV w przeddzień starty to również znaczący punkt na mapie w historii NASA. Bowiem właśnie z Launch Complex 39 odbywały się starty Saturna V i kapsuł misji Apollo z astronautami na pokładzie. Tam swoje ostatnie kroki na Ziemi przed postawieniem stopy na Księżycu odbył Neil Armstrong i Buzz Aldrin. Ponadto piękne oceaniczne krajobrazy i niezmieniona niczym plaża (zamknięta dla turystów) – wszystko to przyprawia zwiedzających w szczególny nastrój. Dzień Szósty - 24.05.2013: "We have lift off Delta IV rocket" Rano pojechaliśmy do oddalonej o 80 mil (ok. 130 km) od Cocoa Beach Daytony Beach. Główną atrakcją tego miasta był oczywiście znany tor wyścigowy Daytona International Speedway, na którym rozgrywane są prestiżowe zawody NASCAR. Przed południem opuściliśmy tor, aby skorzystać również z tamtejszej plaży. Trafiliśmy akurat na odpływ kiedy odsłonięta była znaczna część płytkiego szelfu. Z biegiem czasu ocean powracał, przykrywając wilgotny piasek. Po południu powróciliśmy jeszcze na słynny owal, aby odbyć przejażdżkę po torze. Widzieliśmy zawodowych kierowców w trakcie treningu, a na koniec odwiedziliśmy jeszcze małe muzeum poświęcone Daytona International Speedway i serii wyścigowej NASCAR. Później wróciliśmy do hotelu w Cocoa Beach. Po godzinie 19 spotkaliśmy się wszyscy razem z polskimi uczestnikami konkursu NASA Lunabotics Mining Competition po drugiej stronie Banana River przechodzącej przez wyspę Merritt Island, około 20 km od LC-39, z którego miał odbyć się start rakiety Delta IV Medium +(5,4) Delta IV to jedna najczęściej używanych rakiet w XXI wieku. Począwszy od 20 listopada 2002 r. obyły się 22 starty różnych wersji Delty IV (od najmniejszej używanej Medium do Heavy). Każda z modyfikacji wersji Medium posiada mniejsze rakiety pomocnicze GEM-60: Medium +(4,2) i +(5,2) mają ich po 2, natomiast Medium +(5,4) aż 4 (pierwszy i najmniejszy model Delta IV Medium nie jest wyposażony w rakiety pomocnicze). Z kolei największy model - Delta IV Heavy wyposażona jest w 3 wielkie CBC (Common Booster Core). Przez niecałe 11 lat eksploatacji rakiet Delta IV, nie doszło do żadnej katastrofy, wszystkie starty przebiegły pomyślnie. Rakietą, którą mieliśmy okazję zobaczyć startującą była Delta IV Medium +(5,4) wynosząca na GTO wojskowego satelitę WGS-5. Było to pierwsze w tym roku wystrzelenie Delty, tydzień po launchu Atlasa V z pobliskiej platformy LC-41. Start odbył się planowo około godziny 20:30 lokalnego czasu (ok. 2:30 w Polsce). Najpierw zobaczyliśmy błysk spowodowany włączeniem silników, oświetlający całą platformę startową, a następnie sama rakieta unosząca się w powietrze ukazała się naszym oczom jako jaskrawo pomarańczowe źródło światła, jaśniejsze nawet od Słońca, które chwilę wcześniej zaszło pod horyzont. Początkowo powoli wznosiła się ku górze, z czasem wydawała się coraz bardziej przyspieszać. Rakieta nabierając wysokości, stawała się coraz mniejszym punktem na niebie. Z północnego-zachodu przywędrowała w okolice zenitu, gdzie po jakimś czasie od największego punktu światła oderwały się 4 fragmenty. Były to rakiety pomocnicze GEM-60. Kiedy Delta IV stała się już zbyt ciemna, aby dostrzec jakiekolwiek szczegóły, odłączyła się osłona satelity (ok. 3 min. po starcie), a następnie Common Booster Core (pierwszy człon) w 4. minucie od startu. Drugi człon rakiety - Delta Cryogenic Second Stage poprawnie wyniósł wojskowego satelitę WGS-5 na geostacjonarną orbitę transferową. 22. misja rakiety Delta IV i 3. misja modelu Medium +(5,4) zakończona sukcesem. Dzień Siódmy - 25.05.2013: Uroki Cocoa Beach W czasie ostatniej pełnej doby na Florydzie, wszyscy odczuliśmy konsekwencje opalania na Daytona Beach. Nie zdecydowaliśmy się więc na nic więcej poza przejażdżką po najbliższej okolicy. W centrum Cocoa Beach zrobiliśmy zakupy - była to ostatnia okazja żeby pozyskać miejscowe pamiątki, a następnie pojechaliśmy jeszcze do Merritt Island na Merritt Island Mall, czyli wielkie centrum handlowe. Sobota była chyba najcieplejszym dniem ze wszystkich podczas naszego pobytu, dlatego nie ryzykowaliśmy już wychodzenia po południu na piękną plażę w Cocoa Beach, znajdującą się bardzo blisko naszego hotelu. Wieczorem spotkaliśmy się na pożegnalnej kolacji w pizzerii z Panem Markiem Cyzio i studentami Politechniki Warszawskiej, którzy po konkursie łazików jeszcze nie wrócili do Polski. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że to już koniec wspaniałej wycieczki. Podczas naszego obżerania się 24-calową pizzą, w lokalu świetnie śpiewał młody wokalista. Miło poczułem się kiedy zaskoczył mnie dosyć dobry coverem "Imagine" Johna Lennona - mojej ulubionej piosenki. Dzień Ósmy - 26.05.2013: Wieżowce z Miami i Księżyc z Jumbo Jeta - wracamy do Polski Rano zabraliśmy ze sobą wszystkie walizki i opuściliśmy Cocoa Beach FL. Po 3 godzinach jazdy samochodem byliśmy już w słonecznym Miami. Tam przeszliśmy odprawę na lotnisku i wyruszyliśmy w drogę powrotną do Europy samolotem Boeing 747-400 linii Air France. Rozpoczęliśmy lot na wschód po południu, więc szybko zastała nas noc. Dopiero w świetle pełnego Księżyca, wiszącego ponad chmurami, zdałem sobie sprawę, że właśnie skończyło się coś wyjątkowego. Po wylądowaniu w zimniejszym o ponad 10°C Paryżu przesiedliśmy się do Airbusa A318, którym dotarliśmy do Warszawy, gdzie z kolei ubyło kolejnych 5°C i dodatkowo padał deszcz. Europa zimno nas przywitała, ale Polska chyba chciała po prostu wylać na nas swoje żale.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.