Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'obserwacje lornetkowe'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Questions and Answers
    • Getting Started: Equipment
    • Getting Started: Observing
    • Various questions
  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Categories

  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Found 5 results

  1. POLOWANIE NA GROMADY OTWARTE Witajcie. Szykowałem się w sobotnią noc do wyjścia z teleskopem, ale około 22 przysnąłem i obudziłem się dopiero po północy Jako, że nic nie było przygotowane do wyjścia, zamiast wypadu z teleskopem, postanowiłem sprawdzić bojowo moją nową lornetkę, czyli DO Titanium 10x56. Po raz kolejny okazało się, że dobra lornetka może wiele Na pierwszy rzut oka między obiektywami 50mm, a 56mm nie powinno być wielkiej różnicy, ale matematyka nie kłamie. Obiektywy z racji apertury zbierają grubo ponad 20% więcej światła, a do tego DO Titanium ma znacznie większą sprawność optyczną niż Tento, większe pole widzenia, lepszą ostrość itp. itd. Różnice podczas obserwacji są zauważalne natychmiast. Zaowocowało to tym, że dostrzegłem to, czego Tento dostrzec nie mogłem. Zaznaczam, że obserwowałem z obrzeży Elbląga, więc warunki nie były idealne. Na południu i na zachodzie mocno świeci Elbląg, na wschodzie nisko nad horyzontem niebo rozświetla osiedle domków jednorodzinnych, choć łuna jest znacznie niżej niż ta od Elbląga, więc nie jest tak dotkliwa. Sporo świateł wokoło, a pomimo to zobaczyłem tak wiele. Zacząłem od Plejad. Dobre na początek, bo jasne i wyraziste, a zanim wzrok się przyzwyczai do ciemności, trochę czasu mija Sióstr nikomu przedstawiać nie trzeba, więc nie będę się rozpisywał nad sprawami technicznymi. Widok przepiękny... delikatne kolory poszczególnych gwiazd to coś wspaniałego. Kolejnym celem była gromada otwarta M35 w Bliźniętach. Ta gromada jest naprawdę rozległa, a przy tym bardzo jasna, dzięki czemu w lornetce prezentuje się wspaniale. Bez kłopotu da się też wyłapać NGC2158, która jest tak blisko, że stanowią niemal całość, zupełnie jakby stanowiła ona jasną odnogę M35. IC2157 oraz NGC2129 także da się zlokalizować, ale tu trochę brakuje powiększenia. Wiemy, że tam są, widzimy jasne punkty i pojaśnienia, ale są one zbyt małe by dostrzec więcej szczegółów. Zacząłem więc wędrówkę w górę, aż do Perseusza M37 i M36 to kolejne piękne, jasne gromady, które w lornetce dadzą nam wiele radości. Gromady wręcz wyskakują z ciemnego tła nieba i nie trzeba ich nawet specjalnie szukać Niczym latarnie morskie bezbłędnie prowadza nas szlakiem ku M38. Gromada ta jest wprawdzie nieco ciemniejsza od poprzedniczek, ale nadrabia to wielkością i wspaniałym otoczeniem z jasnych gwiazd. Do tego podobnie jak M35 ma towarzyszkę w postaci NGC1907, która znajduje się dość blisko i ładnie łączy z M38 maczkiem drobnych gwiazdek rozsypanych niczym ziarenka soli na czarnym suknie nieba. Przesuwając się kawałek w stronę Byka, pod grupą jasnych gwiazd, przypominających mi czaszę prostokątnego spadochronu, możemy znaleźć NGC 1893. Gromada jest znacznie delikatniejsza i subtelniejsza niż poprzedniczki, ale jest dobrze widoczna, a dzięki nietypowemu otoczeniu z bardzo jasnych gwiazd, ma swój niepowtarzalny urok. Kierując się dalej w stronę Perseusza natrafimy na NGC1857 oraz NGC1778. Pierwsza jest dość jasna, jednak małe rozmiary i fakt, że w jej obszarze świeci bardzo jasna gwiazda sprawiają, że trudno o detal i właściwie można się ograniczyć tylko do jej lokalizacji. Druga jest większa, oraz położona z dala od jasnych gwiazd, a przez to znacznie łatwiej wychwycić nieco rozciągniętą strukturę. Otrzymując kierunek, przed sama granica z Perseuszem natrafimy na NGC1664. Gromada nie jest ani duża, ani jasna, ale mimo to lornetka pozwoliła mi na jej lokalizacje i pokazała wyraźne pojaśnienie i kilka drobniutkich gwiazdek tworzących niewielką strukturę gromady. Trzymając się kursu, już w Perseuszu znajdziemy NGC1582. Jest to gromada o bardzo zbliżonej jasności, ale jakby nieco większa, a do tego gwiazdy z otoczenia gromady układają się w łuk pomagając dostrzec całą strukturę. Teraz kierujemy się w stronę granicy z Żyrafą, aby odszukać NGC1528. Ta dość jasna i całkiem spora gromada pokazuje w lornetce bardzo ładną strukturę z drobnych gwiazd i dość łatwo jest ją odszukać. Łatwo jest też odszukać NGC1545, choć tylko dzięki temu, że tak w istocie to tylko kilka upchanych ciasno jasnych gwiazd. Brakuje tej gromadzie otoczenia, nie ma tego rozsypanego maczku drobnych gwiazd, stąd pomimo jasności sprawia dość ubogie wrażenie. NGC1513 jest za to bardzo mała i dość ciemna. Z pewnym wysiłkiem można ją zlokalizować, ale gdyby nie to, że mapa pokazuje mi gdzie jest, to raczej nie zwrócił bym na te miejsce uwagi i po prostu je pominął. Następnie przeskakujemy w "stopy" Perseusza w pobliże gwiazdy Atik, gdzie położona jest gromada i mgławica IC348. W lornetce widać oczywiście tylko gromadę, usadowioną zaraz obok gwiazdy od strony Plejad. To mała i zwarta gromada, ale ładnie widoczna w lornetce. Dokładnie w połowie drogi między Atikiem a inną jasną gwiazdą w Perseuszu, czyli Algolem leży NGC1342. To relatywnie jasna i na tyle duża gromada, że pokazuje już delikatne struktury i bez kłopotu można ją odszukać w lornetce. Po przeciwnej stronie Algola w niemal identycznej odległości od gwiazdy, znajdziemy bardzo jasną i rozległą gromadę M34, o bardzo wyraźnej strukturze i kształcie. To jedna z łatwiejszych do odszukania gromad, którą widać doskonale nawet w małej lornetce, a przy tym bardzo urodziwa. Kolejną wspaniałą gromadę odnajdziemy kierując się wzdłuż ciała andromedy. NGC752, czy jak kto woli C28, nie dość, że jest jasna, to w dodatku zajmuje olbrzymi obszar nieba, tworząc prawdziwą chmurę dość równomiernie rozłożonych w przestrzeni gwiazd. Następnie znalazłem M33, czyli galaktykę w Trójkącie, która była doskonale widoczna na wprost, niczym spore, nieco owalne pojaśnienie wpisane w rąb z 4 gwiazd. Nie było widać struktur ramion, ale i tak w lornetce nigdy tak wyraźnie tej galaktyki nie widziałem. Tu dopiero widać przepaść między Tento, a DO Titanium. M31 także znacznie wyraźniejsza. Po nacieszeniu oczu galaktykami, wróciłem ponownie do Byka, by odszukać dwie jasne i rozległe gromady otwarte usadowione pomiędzy jego rogami. NGC1746 to jasna i rozległa gromada, podobna w strukturze do C28, choć mniejsza, natomiast NGC1647 jest bardziej zwarta i ma nieco bardziej klasyczny wygląd. Obie są łatwe do odszukania i przyjemne do obserwacji dla mniej doświadczonych obserwatorów. Położona przy granicy z Orionem parka NGC1817 i NGC1807 to już nieco trudniejsza sprawa. Gromady są niewielkie i sporo ciemniejsze, przez co znacznie trudniej jest je odszukać. Kształtem przypominają nieco cudzysłów, niczym dwie delikatne kreseczki na tle nieba. Na koniec rzuciłem okiem na tonącego jeszcze w łunie osiedli Oriona, a zwłaszcza wspaniałą M42, której nie widziałem dobrych kilka miesięcy. Miło mi było powitać ją ponownie na niebie Pozdrawiam PS. Dodam tylko, że wadził mi nieco brak statywu i musiałem się posiłkować słupkiem od ogrodzenia jako podparciem pod ręce Większa stabilność jednak się przydaje. Planuję zakupić jakiś porządny adapter L do lornetek, żeby posadzić DO Titanium na statywie foto. Prosty statyw (taka taniocha za kilkadziesiąt zł, ale powinien dać radę) mam... teraz tylko adapter zakupić i zestaw gotowy.
  2. Terry Lovejoy odkrył kometę, która jeszcze w tym roku może stać się dość atrakcyjnym obiektem lornetkowym widocznym w dobrych warunkach. Kometa ma obecnie jasność około 13 mag i świeci w południowo-wschodniej części Jednorożca, tuż obok granicy z Orionem. Posiadacze dużych teleskopów mają więc już szanse na jej wypatrzenie. Przez kolejne tygodnie będzie się ona szybko zbliżać zarówno do Ziemi jak i do Słońca, dzięki czemu będzie szybko jaśnieć. Początkiem października, kiedy ciągle jeszcze będzie w Jednorożcu, może mieć już jasność bliską 11 mag. W drugiej połowie października odnajdziemy ją w Małym Psie, z którego na początku listopada przejdzie do Raka. Do tego czasu powinna już pojaśnieć do około 9 mag, dzięki czemu na ciemnym niebie powinna być widoczna w lornetkach. Warto zauważyć, że w tym czasie jeszcze dwie inne komety - C/2012 S1 (ISON) oraz 2P/Encke powinny być widoczne w niewielkich lornetkach. Wszystkie trzy komety będą świecić na niebie porannym. Kometa C/2013 R1 o poranku 9 listopada będzie świecić tuż pod gromadą otwartą M44, a 15 listopada przejdzie do Lwa, a kilka dni później do Małego Lwa, z którego przejdzie do Wielkiej Niedźwiedzicy. Świecąc w Wielkiej Niedźwiedzicy, 22 listopada minie Ziemię w odległości 0.41 j.a. (czyli nieco ponad 61 milionów kilometrów). Kilka dni później, przebywając już w Psach Gończych powinna ona osiągnąć maksimum blasku. Można się spodziewać, że będzie mieć wówczas jasność około 7 mag i będzie jasnym obiektem lornetkowym. W tym czasie przez kilka dni powinna być najbardziej atrakcyjną kometą na niebie - kometa 2P/Encke nie będzie już wtedy widoczna, natomiast C/2012 S1 (ISON) będzie bardzo blisko Słońca. Później kometa przejdzie przez Wolarza do Herkulesa, zahaczając na chwilę o Koronę Północną. W Herkulesie, 18 grudnia przejdzie około 2 stopnie od gromady kulistej M13. W tym czasie ciągle powinna być jaśniejsza od 8 mag i dobrze widoczna w niewielkich lornetkach. Kilkanaście stopni od niej będzie wówczas świecić kometa C/2012 S1 (ISON), która może być wtedy jeszcze całkiem jasna. Niestety, w tych dniach obserwacje obydwu komet będzie utrudniał jasny Ksieżyc. W Święta Bożego Narodzenia kometa przejdzie przez peryhelium w odległości 0.88 j.a. od Słońca. Nowy Rok - 2014 przywita w Herkulesie. Ciągle powinna być jeszcze stosunkowo jasna i dostrzegalna w lornetkach. Zasięg lornetek opuści ona prawdopodobnie dopiero pod koniec stycznia lub początkiem lutego, kiedy jej jasność powinna być już mniejsza od około 10 mag. Przez kolejne kilka miesięcy kometę będzie można jeszcze śledzić w teleskopach, gdy będzie powolutku wędrować przez Wężownika i Węża. Pozdrawiam Piotrek Guzik
  3. Pomimo tego, że na dzisiejszą noc prognozowano w okolicach Krakowa gęste mgły, postanowiłem nad ranem obudzić się i sprawdzić, jak sprawy się mają (głównie ze względu na kometę C/2012 X1 (LINEAR), która niedawno wybuchła). Okazało się, że jak na Kraków niebo wygląda całkiem nieźle. Ze względu na jasny Księżyc postanowiłem nie odjeżdżać zbyt daleko od miasta, a jako wstępny cel obrałem sobie miejscówkę w Biurkowie Małym, około 20 km w linii prostej na północny wschód od centrum Krakowa. Wyjechałem około 3:30 i jadąc samochodem widziałem, że niebo jest bardzo dobre - już w granicach miasta, prowadząc samochód, wyraźnie widziałem cały gwiazdozbiór Lwa, choć położona najniżej Denebola świeciła mniej niż 5 stopni nad horyzontem. Na miejscu okazało się, że jak na noc z jasnym Księżycem wysoko nad głową, niebo jest fantastyczne. W północnej części gwiazdozbioru Lwa zasięg gołego oka przekraczał nieznacznie 6.0 mag. Za tak dobre warunki odpowiadała idealna wręcz przejrzystość - pod koniec obserwacji, około 5:30, tuż nad horyzontem pojawił się Arktur, który (pomimo tego, że jego wysokość nad prawdziwym horyzontem wynosiła niecałe 3 stopnie) wydawał się być nieznacznie jaśniejszy od Marsa. Oznacza to, że ekstynkcja atmosferyczna osłabiła jego blask o nie więcej niż 1.5 mag, podczas gdy dla przeciętnych warunków, za talbicą z ICQ, można się spodziewać osłabienia o około 4 mag! Obserwacje rozpocząłem od namierzenia komety C/2013 R1 (Lovejoy). W 33 cm teleskopie odnalazłem ją natychmiast po przybliżonym wycelowaniu teleskopu w miejsce, gdzie powinna się ona znajdować. Okazało się, że jest ona także słabo widoczna w lornetce 10x50. Jej jasność oceniłem teleskopem na 8.8 mag (średnica głowy: 4', DC=5), a w lornetce na 8.5 mag (średnica głowy: 5', DC=5). Kometa była obiektem okrągłym, ładnie skondensowanym, z dość jasną centralną kondensacją. Drugą w kolejności, kometą była okresowa 2P/Encke. Już w lornetce 10x50 było ją widać bez najmniejszego problemu i znacznie lepiej niż C/2013 R1 (po części dlatego, że była dalej od Księżyca i niebo w jej okolicy było ciemniejsze). W teleskopie było ją widać bardzo dobrze. Była obiektem dużym, średnio skondensowanym, przy czym centralna kondensacja była położona niesymetrycznie. W lornetce jej jasność oceniłem na 8.0 mag (średnica głowy: 7', DC=4), w teleskopie na 8.2 mag (średnica głowy: 6', DC=4). Następnie wycelowałem teleskop w Marsa, który posłużył mi do namierzenia komety C/2012 S1 (ISON). Kometa zdecydowanie jaśnieje, choć nadal była najgorzej widoczną z obserwowanych przez mnie komet. Jej jasność oceniłem dziś na 9.8 mag (średnica głowy: 3', DC=4). Była obiektem mniejszym niż poprzednie 2 komety, a wewnątrz jej słabej i rozmytej głowy znajdowała się rozciągnięta w kierunku warkocza centralna, jaśniejsza część. W lornetce nawet nie próbowałem jej dostrzec. Na sam koniec, tuż przed świtem zapolowałem na kometę C/2012 X1 (LINEAR). Ze względu, że także w jej okolicy zasięg gołego oka był całkiem dobry (w domu sprawdziłem, że najsłabsza gwiazda, którą tam widziałem miała jasność 5.8 mag), postanowiłem najpierw sprawdzić jej lokalizację lornetką. Zobaczyłem ja natychmiast po namierzeniu jej pozycji. Wyglądała jak lekko rozmyta niezbyt jasna gwiazda. Jej jasność oceniłem lornetką na 8.2 mag (średnica głowy: 3', DC=5). W teleskopie kometa była widoczna fantastycznie jako idealnie okrągły, skondensowany obiekt z jasną centralną kondensacją. W teleskopie oceniłem jej jasność na 8.2 mag (średnica głowy 2.5', DC=5). Na koniec, około 5:47, kiedy kończyłem już pakowanie sprzętu, przez południowo wschodnie niebo przemknął bardzo jasny, niezbyt szybki, biało-niebieski meteor. W maksimum osiągnał -3 mag, a może nawet -4 mag i odpadły od niego 2 lub 3 znacznie słabsze fragmenty.
  4. Witam, Ubiegłej nocy (13/14 XII 2012) w dość ciemnym miejscu (około 30 km na NE od Krakowa) wypatrzyłem tę kometę moją lornetką 10x50. Kometa świeci obecnie w Wielkie Niedźwiedzicy, dość blisko Mizara. Jej jasność oceniłem na 9.0 mag, a średnicę głowy na 5'. Ma ona więc już porównywalną jasność do tej, którą miała kometa 168P/Hergenrother w maksimum blasku. Kometa obecnie bardzo szybko zbliża się do Ziemi, dzięki czemu zarówno jej jasność jak i rozmiary rosną. Do końca miesiąca powinna ona pojaśnieć jeszcze o około 1 mag, dzięki czemu powinna być dość dobrze widoczna w średnich lornetkach. Będzie w tym czasie znajdować się niecałe 0.3 AU od Ziemi. W teleskopie (oczywiście na ciemnym niebie) można dostrzec jej warkocz pyłowy. Kometa niestety oddala się już powoli od peryhelium. Dlatego też po największym zbliżeniu do Ziemi, prawdopodobnie bardzo szybko osłabnie. Pozdrawiam Piotrek Guzik
  5. Nów nie wypalił ale pięć dni po nim wstrzeliłem się w pogodę i miejsce. Jak ostatnio zazwyczaj, była to moja stała miejscówka 100 km na wschód od Warszawy, tym razem na śródpolnej drodze. Warunki pogodowe świetne, żadne z zamgleń obserwowanych podczas dojazdu nie dotarło na miejscówkę wyniesioną minimalnie ponad otaczające wilgotne tereny. Powietrze w miarę suche, temperatura 8-9 stopni a więc w zimowym stroju komfort termiczny. Gorzej było z lokalnym zaświetleniem, bo początkowo dobiegało światło z wiejskich latarni, później wyłączonych, zaś całą noc po niedalekiej szosie krążyły zbłądzone TIRy - kolej zamknęła niedaleki przejazd bez oznakowania objazdów. Sprzęt - lornetki od 44 do 77 mm, 8,5 do 20x,z czego jedna 10x60) z zamocowanymi filtrami UHC-E, dwa statywy, dwa fotele z rozkładanym oparciem (jeden na obrotowej podstawie). Początkowo dwóch obserwatorów, wkrótce pozostał jeden. Celem było lepsze wypróbowanie filtrów, parę obiektów nie obserwowanych lub nadal wymagających potwierdzenia no i oczywiście nasycenie się widokami nieboskłonu i obiektów dobrze znanych. Filtry dobrze sprawdziły się w obserwacjach mgławic planetarnych. NGC 7293 Ślimak (Helix) był wyodrębniony z tła całkiem wyraźnie, bez porównania lepiej niż bez filtrów. Hantle (M27) w pierwszej chwili wziąłem za jasną gwiazdę. M57 (Pierścień), NGC 7009 (Saturn) i NGC 7662 (Błękitna Śnieżka) było widać bez zerkania z zielonkawym zabarwieniem (filtry mają barwę głęboko zieloną). Przy okazji, najlepsze podejście do Ślimaka jest następujące: - zobaczyć jasną, samotną alfa PsA (Fomalhaut, 1,17 mag) nad południowym horyzontem - 5 stopni od niej na północny zachód znaleźć epsilon PsA (ok.4 mag) - 7 stopni na północ znaleźć ukośny liniowy asteryzm -ypsilon Aqr (5 mag) + 2 słabsze gwiazdki ukośnie na jednym stopniu - 1 stopień na zachód od ypsilon Aqr wypatrywać zerkaniem słabej plamy światła rozległej na 15' (coś a'la M33 lecz słabsza w wyniku niskiego położenia) Inne mgławice zyskiwały niewiele, chociaż niekiedy to "niewiele" było granicą między nie widzeniem nic a śladami czegoś tam. Wydaje się, ze kluczowa tu jest jasność obiektu - zbyt słaby straci tę odrobinę światła wyciętą jednak przez filtr i będzie poza czułością oka. Jednak M42 wspaniała z filtrami i można było się doszukiwać detali na południowych krawędziach, zaś Ameryka Północna też bardzo wyraźna.Kokon jak zawsze - pojawiał się lecz na ogół znikał. Za to NGC 2174-5 (gromada z mgławicą), we wzniesionej "dłoni" Oriona - 1,5 stopnia na wschód od chi 2 Ori a 2 stopnie na południe (pod) eta Gem (czerwony Propus)- wyraźna i okazała. Najważniejszy cel sesji - galaktykę NGC 253 w Rzeźbiarzu (Srebrna Moneta - Silver Coin) osiągnąłem całkiem łatwo, trochę ku swojemu zaskoczeniu. W dużej mierze to zasługa świetnych warunków (mimo TIRowych świateł). 3 stopnie pod beta Cet (Deneb Kaitos) mamy asteryzm - trójkąt na pow. jednego stopnia, i 2 stopnie pod nim podobny trójkąt. Stopień na południowy zachód (w dół i w prawo) świecił obiekt nie do przegapienia - ukośna podłużna plama w górnej, północno-wschodniej części poszerzona. Widać ją było nieźle nawet w lornetce 8,5x44 a najlepiej w 15x56 (tak, lepiej niż w 20x77). Dzisiaj przeczytałem i zobaczyłem na zdjęciach, że pas pyłu wcina się w południowo-zachodni kraniec galaktyki. Uspokoiło to moje sumienie - miałem prawo widzieć różnice powierzchni i jasności między górą a dołem obserwowanego obiektu. Wczoraj wracałem do niego wielokrotnie, zastanawiając się, czemu ta galaktyka jest tak mało popularna i rzadko opisywana. NGC 247 stopień nad górnym trójkątem a 2 stopnie pod beta Cet wypadła mizernie i właściwie wymaga porządnego powtórzenia by stwierdzić, że tam naprawdę jest. Nieco lepsza, choć daleka od doskonałości "Srebrnika" była NGC 7331 (stopień pod parą czerwonawych gwiazd a 4 stopnie nad też czerwoną eta Peg - Matar). Jednak także powinienem ją powtórzyć. No i to co tygrysy lubią najbardziej - duże, jasne gromady otwarte. M35 przechodziła samą siebie - tyle gwiazd, tak jasnych, i jeszcze ta całkiem wyraźna towarzyszka NGC 2158. Tuż na wschód Collinder 89 nad czerwoną parą gwiazd eta i mi Gem. Jeszcze lepsza, choć Pocket Sky Atlas nie raczy o niej wspomnieć jest Cr 65. Twórcy atlasu najwyraźniej obserwują przez teleskopy i w myśl humoru z zeszytów szkolnych "słonia to nie zauważyli". Odrobiłem też lekcję zadaną mi przez mojego (rzekomego) ucznia i zacząłem skupiać się na ciemnych mgławicach. Tu pełne zaskoczenie. Przecież cała Droga Mleczna nafaszerowana jest rozległymi plamami czerni, których po prostu nie widzimy, szukając obiektów jasnych. Traktujemy jako normalne tło to, co nim nie jest - to są ciemne obiekty przysłaniające gwiazdy i gromady, nie czarny ekran z rzucanymi na niego jasnymi kropkami. Taka B168 - wąska, czarna rzeka rozszerzona na obu końcach, czy też jezioro a nawet morze kompleksu "Ryby na Talerzu" toż to obiekty chyba tylko dlatego rzadko wspominane, bo rzadko mieszczą się w polu widzenia teleskopu. Jednak w lornetce aż kłują w oczy, gdy już raz zdecydowaliśmy się je widzieć. Jeszcze ogólne reminiscencje: marzy mi się atlas lornetkowy, lub ogólniej, dla szerokich pól widzenia. Wielkie, wyraźne, rozległe obiekty są nagminnie nie zaznaczane w atlasach, na korzyść ciekawostek obserwowanych niezwykle rzadko. Dotyczy to nawet wydawnictwa tak renomowanego jak Pocket Sky Atlas. I żeby jeszcze pokazywał niebo możliwie naturalnie - kolory gwiazd, ciemne mgławice i oczywiście wielkie gromady gdzie indziej nie wymieniane. Niechby jeszcze był czytelny, bym nawet ja mógł coś w nim po nocy zobaczyć a przede wszystkim przeczytać oznakowanie. Niechby. No co, nie można pomarzyć?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.