Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'slimak'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Categories

  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Found 5 results

  1. W naszych szerokościach to jednak już małe schody jednak pod południowym niebem mgławica ta wędruje przez zenit bez mała Pokusiłem się o na prawdę niewielką sesję pod takim właśnie niebem w klatkach 5min. Łącznie 1h(!). Podaję klasycznie w sosie LRGB Sky90/ST2000
  2. Nie mogłem się oprzeć urokowi tego obiektu. Stało się to głownie za sprawą obserwatorów, którzy wybrali się do RPA. On po prostu świeci w teleskopie lub dużej lornetce na tamtym niebie wędrując prawie przez zenit i takie obrazy zostały mi "w oczach" To co może być ciekawostką to podejście. Tutaj użyłem tylko LRGB właśnie dlatego aby nie sugerować się sygnałem Ha który normalnie bym użył ( i używałem poprzednio). Patrząc na rezultat to obiekt jest jasny i nawet taki sygnał ukazuje sporą otoczkę wokoło. Sky90@4.5, ST2000 - 2h LRGB
  3. Od Autora: Pamiętacie bruneta http://astropolis.pl/topic/35959-lukasz83-obserwacje-pod-prawie-wiejskim-niebem/?p=574267 Kolejną relację postanowiłem utrzymać w podobnym „powieściowym” tonie. Zależy mi na poprawności merytorycznej ale również na „lekkostrawności” tekstu. Zapraszam zatem na drugą część opowiadania. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu choć pewnie nie wszystkim ze względu na nieco odmienny styl Sesję obserwacyjną zrealizowałem w nocy z 16 n17 września. „Cztery alternatywy” Dziesięć….. Zapadał zmierzch. Stworzenie sunęło powoli w stronę dwóch jaskrawo świecących słońc. Nie wiedziało co czai się za ostro odciętą linią horyzontu która majaczyła gdzieś w oddali. Dziewięć… Na grzbiecie ciągnęło swój kościany bagaż. Nie domyślało się jak zakończy się ta podróż ale nie zrażało go to i dzielnie sunęło naprzód zostawiając za sobą mokry śluzowy ślad. Osiem…. Pod stworzeniem przesuwały się kolejne brązowe płyty, niektóre ostro zakończone i poszarpane , niektóre gładkie jak lód. Sprawiały wrażenie jakby były rozdzielone, jakby nie tworzyły wspólnej płaszczyzny, całości. Ale jednak dało się po nich poruszać. Siedem…… Stworzenie sprytnie omijało kolejne pęknięcia i rozpadliny zbliżając się coraz bardziej do celu, do linii horyzontu gdzie czekało nieznane. Sześć…….. Zerwał się wiatr. Zaczął szarpać pobliskimi drzewami przypominającymi nieco ziemskie brzozy ale takimi jakby bardziej karłowatymi, zniekształconymi. Piach smagał wszystko wokół, układał się w wydmy. Pięć…. Zerwane liście poszybowały w górę, oblepiając czułki stworzenia oraz wpadając w rozpadliny brązowej powierzchni roztaczającej się aż po horyzont. Cztery…. Wiatr ucichł. Stworzenie powolnym ruchem oczyściło się z liści, zakręciło głową i ruszyło dalej. Cel był już bliski. Trzy…. Horyzont rysował się już bardzo wyraźnie. Jako ostra niebieska krawędź urwiska. Za nim w oddali kłębiła się feeria kolorów z dominantą zieleni . Jednak trudno było określić co tam jest. Wszystko delikatnie falowało i pływało w nienaturalnym pląsie rozedrganej atmosfery. Dwa… Stworzenie stanęło na krawędzi niebieskiego horyzontu. W lewo i prawo ciągnął się on aż do granic zasięgu wzroku kończąc się po obu stronach dwoma potężnymi wzniesieniami. W dół prowadziła ekstremalnie stroma droga, gładka jak lód i połyskująca w świetle dwóch pobliskich słońc. Stworzenie delikatnie przesunęło się do przodu… Jeden…. Ślimak spadł z krawędzi drewnianego domku i stoczył się po niebieskiej zjeżdżalni upadając w trawę przy dwóch świecących dość mocno lampkach solarnych, tuż przy nodze bruneta. Brunet spojrzał na drewniany domek którego część brązowych desek zdążyła już wypłowieć i zamyślił się. - Trzeba będzie coś z tym zrobić bo się niedługo rozsypie – pomyślał, podniósł ślimaka i wyrzucił go przez płot na zewnątrz w miejsce gdzie nikt nie mógł go rozdeptać. - Ślimak … - szepnął do siebie brunet. Skojarzył, że dawno nie zerkał na ten obiekt w teleskopie. Zwłaszcza w dużym teleskopie. - Czas odkurzyć szesnastkę, zbyt długo nie patrzyła w stronę DSów – zdecydował brunet. W ostatnim czasie koncentrował się głównie na astrofoto słonecznym, również z użyciem dużego dobsona. - Nadszedł czas, żeby wykorzystać Cię do tego do czego zostałeś stworzony – wymruczał i ruszył w stronę domu. Po głowie kołatały mu się myśli . Czy będzie pogoda? Czy będę miał czas? Czy znów ktoś nie rozwali mi planów na wieczór? Czy uda mi się zmobilizować do obserwacji ?... Na te wszystkie pytania nie miał jednoznacznej odpowiedzi. Była środa, około godziny 17. Nad głową wisiała wizja kolejnego dnia w pracy. Zarywanie nocki w środku tygodnia z reguły nie jest najlepszym pomysłem. - Zobaczymy – pomyślał i podreptał w stronę pokoju żeby sprawdzić prognozę na wieczór. Prognoza na Sat24 pokazywała, że zbliża się dość spora dziura w chmurach. Zresztą od zachodu ciągnęły rozpogodzenia. - No dobra, trzeba się zmobilizować – mruknął pod nosem. - Widziałeś moją obrączkę – krzyknęła z drugiego pokoju brunetka - Leży na stole – odpowiedział brunet. – Czemu nie – pomyślał nagle i zdecydował się na następny obiekt. Kolejne podejście do oczywistej M57 i zdecydowanie trudniejszej IC1296. Na kanapie w salonie siedział syn bruneta – Bartek – i grał w jakiegoś tetrisa czy innego pegasusa. Brunet podszedł i zapytał: - W co grasz? - Nie przeszkadzaj tata, kieruję taką paszczą, zbieram takie kwadraciki i uciekam przed duszkami Brunet zerknął na konsolkę – Ta paszcza nazywa się Pac-Man – powiedział do Bartka - Aha, fajnie. Nie przeszkadzaj – rzucił Bartek nerwowo, zirytowany, że ktoś przeszkadza mu we wskoczeniu na kolejny level gry. Pac-Man – pomyślał brunet - To jest zdecydowanie dobry cel. Przy dość sporej jasności powinien być bez problemu widoczny w 16’’ Brunet był zmęczony. Był środek tygodnia. W pracy ogromne ciśnienie. W domu obowiązki. Nie szło mu ustalanie listy obserwacyjnej. Przynajmniej nie szło tak sprawnie jak zwykle. Ślimak, pierścionek, Pac-Man – to był dobry początek. Ale potrzebował jeszcze czwartej alternatywy – tak na wszelki wypadek. Żeby w nocy nie kombinować i po raz kolejny nie katować oklepanych obiektów. Wyszedł na zewnątrz i zaczął spacerować wokół domu. Było ciepło, wręcz gorąco biorąc pod uwagę, że był środek września. Przez ostatnie dwa miesiące padało niewiele, bardzo niewiele. Rośliny usychały. Tylko te podlewane trzymały się jako tako. Brunet podszedł do skalniaka. Iglaste trzymały się nieźle, wrzosy usychały a kępy irysów na boku zaczynały żółknąć. - Muszę je podlać bo na wiosnę nie będzie tych ładnych niebieskich kwiatków – pomyślał. – Irys… w sumie nie muszę czekać do wiosny żeby na niego popatrzeć. Ten na niebie jest równie piękny. Czwarta alternatywa pojawiła się planie obserwacji. Ślimak, Pierścień, Pac-Man, Irys. Całkiem niezła kombinacja – pomyślał brunet i po podlaniu skalniaka poszedł do domu. Dochodziła godzina 21. Brunet i brunetka zabrali dzieci do sypialni i położyli spać. Gdy brzdące leżały już w łóżkach zapadając w sen brunetka rzuciła: - Idę się wcześniej położyć, jestem już dziś wykończona. Brunet też był. Oj jak miło byłoby się już położyć do wyrka i zdrzemnąć. Na samą myśl o tym na twarzy bruneta pojawiał się ogromny uśmiech. Nadeszło zwątpienie… Brunet zerknął na smartfona i stronę sat24. Na razie pogoda była zacna ale od zachodu ciągnęła porcja solidnych chmur. Wyglądało na to, że za około godzinę dobra pogoda i gwieździste niebo będą jedynie wspomnieniem. - Uff… - odetchnął – będę mógł się zdrzemnąć. Jednak astronomiczna przyzwoitość toczyła zaciekły bój z lenistwem. Toczyła na tyle skutecznie, że brunet podniósł się powoli z fotela i z grymasem na twarzy powiedział do brunetki: - Wiesz, ja pójdę jeszcze chwilę poobserwować. Jest teraz godzinka pogody więc ją wykorzystam. Za parę dni Księżyc uniemożliwi jakiekolwiek obserwacje mgiełek więc to ostatnia szansa. Brunetka przytaknęła i położyła się spać. Brunet poczłapał do garażu i wyszedł tylnymi drzwiami na podwórko. Było już ciemno. Przy ulicy świeciły jeszcze lampy, na szczęście dom osłaniał skutecznie pole obserwacyjne. Po południowym horyzoncie w oddali snuły się niegroźne stratocumulusy. Droga Mleczna przecinała niebo wyraźną i nadzwyczaj jasną świetlistą wstęgą. Warunki były wyśmienite. I dodatkowo było bardzo ciepło. Ale prognoza wskazywała, że zostało tylko kilkadziesiąt minut do przyjścia fali chmur. Brunet, zachęcony pięknem nieba, wskoczył z powrotem do garażu i rozpoczął wynoszenie sprzętu na zewnątrz. - Może uda mi się chociaż złapać pierścionek – pomyślał rozkładając 16-calowego Dobsona Po 10 minutach setup był gotowy do obserwacji. Brunet wbiegł jeszcze na chwilę do domu, żeby zmniejszyć ogień na palniku na którym gotował się rosół i wyszedł na dwór. Na stanowisku obserwacyjnym dumnie stał szesnastocalowy Dobson na platformie paralaktycznej a obok na stoliku walizeczka z okularami i szkicownik z kompletem ołówków. - No to zaczynamy – mruknął do siebie brunet i skierował armatę w stronę lutni między betę i gammę gwiazdozbioru gdzie należy szukać M57 czyli popularnej Mgławicy Pierścień. Po wstępnym ustawieniu szukaczem ukazała się od razu w polu widzenia 14 milimetrowego okularu przy powiększeniu 129 razy. - Trochę mała – skrzywił się brunet i sięgnął po swój ulubiony okular czyli bardzo rzadkiego zooma Antares Speers Waler 5-8mm posiadającego 82 stopnie pola przy wszystkich ogniskowych. Przesunął się po całym zakresie i zatrzymał się na 6mm przy powiększeniu 300 razy. Obraz M57 był tutaj najlepiej skontrastowany nie tracąc znacznie na swojej jasności. Kolejne minuty spędził na adaptacji. Na obwodzie mgławicy pojawiały się nieregularności pierścienia aż po kilkunastu minutach zaczęła błyskać gwiazdka centralna mgławicy o jasności 14,5mag. Warunki były wyśmienite. Brunet założył przepaskę na prawe oko którym prowadził obserwacje i odpalił Sky Safari na smartfonie żeby dokładnie określić położenie IC1296. Droga do tej słabiutkiej galaktyczki była prosta i oczywista. Brunet ściągnął przepaskę i wrócił do okularu. Skierował swój wzrok w stronę IC-ka i…. nie zobaczył nic. Podobną historię przerabiał już z 12 calowym dobsem jakiś rok temu. Tyle że wtedy próba obserwacji tego trudnego obiektu zakończyła się fiaskiem. Dziś warunki były idealne – Lutnia prawie w zenicie, doskonała przejrzystość, stabilna atmosfera, duży zasięg NELM. Nie mogło się nie udać… Cierpliwości, bądź cierpliwy – powtarzał do siebie brunet co chwila szturchając teleskop licząc, że mdła mgiełka pojawi się nagle i zacznie poruszać się wraz z pozostałymi obiektami. Ale nic się nie pokazywało. Mijały minuty. Brunet walczył wierząc w końcowy sukces. Po około 20 minutach, będąc już na granicy rezygnacji, nagle coś błysnęło w miejscu gdzie powinna być galaktyka. Taka ledwo widoczna rozmazana gwiazdka. Brunet się uśmiechnął. Gwiazdka znikła, aby po chwili znów mignąć. Brunet zaczął delikatnie krążyć teleskopem wokół tego obszaru. Z tła wyłoniła się bardzo delikatna subtelna poświata z minimalnie jaśniejszym jądrem. Udało się. Cierpliwość się opłaciła. Brunet jeszcze kilka razy szturchnął teleskop aby upewnić się co do trafności obserwacji. Później założył przepaskę na oko i sięgnął po szkicownik. Po powrocie do okularu galaktyczka wciąż tam była. - Adaptacja czyni cuda – szepnął brunet i zaczął szkicować, starając się jak najwierniej oddać wygląd M57 i jej bladej towarzyszki. Najtrudniejszy obiekt tego wieczoru został pokonany. Teraz pozostała śmietanka w postaci kilku bardzo jasnych mgławic z którymi duże lustra radzą sobie bez większych problemów. Brunet spojrzał w górę i skierował swój wzrok w stronę Cefeusza. Za wzrokiem podążył teleskop kierując się w rejon zajmowany przez Mgłąwicę Irys. Odnalezienie Irysa również nie jest trudne – leży na przedłużeniu linii tworzonej przez gwiazdy beta i gamma Cefeusza W wyciągu wylądował Nagler 22mm z filtrem Lumicon UHC. Już po kilkunastu sekundach brunet miał w polu widzenia jasną gwiazdę otoczoną subtelną mgiełką mgławicy. - Dobra, dołóżmy trochę powera – szepnął i przerzucił się na Antaresa Speers Walera 14mm co dało około 130 krotne powiększenie Tło się ściemniło i kontrast się poprawił. Mgławica przestała być jedynie mglistą poświatą i nabrała wyraźnie kwadratowego kształtu ukazując jednocześnie jaśniejsze i ciemniejsze pasma razem z jedną większą ciemniejszą „dziurą” po jednej stronie. Brunet postudiował mgławicę jeszcze kilka minut po czym sięgnął po szkicownik. Do północy pozostało 30 minut. Światła w wiosce bruneta zgasły zalewając całą okolicę mrokiem. Teraz już nic nie przeszkadzało w obserwacjach. Wszystko z wyjątkiem chmur, które miały nadciągnąć… ale nie nadciągnęły. Taki rozwój sytuacji trochę zdziwił bruneta. Założył więc opaskę na „obserwacyjne” oko i odpaliwszy smartfona zaczął studiować obrazy na sat24. Okazało się, że tuż przed centrum Polski wszystkie pasma chmur zaczęły się rozrywać i zanikać przedłużając możliwość obserwacji o kolejne godziny. - Może uda się zrealizować plan – pomyślał brunet. - Może wszystkie cztery alternatywy staną się realne. Nie tracą czasu skierował teleskop w stronę kolejnego obiektu – komputerowej buźki którą ktoś umieścił gdzieś w Kasjopei. W Naglerze 22mm z filtrem UHC Pac-Man pojawił się od razu jako jasna mgiełka o nieregularnym kształcie wypełniająca większość jednostopniowego pola widzenia. Po kilku minutach brunet wyraźnie zarejestrował kształt mgławicy przypominający głowę komputerowego stwora. Jednocześnie zaczęły wyraźnie odcinać się od mgławicy czarne pasma pyłu pochłaniające promieniowanie wodorowego obłoku. Studiując detale obiektu brunet szukał zwłaszcza jednej rzeczy – potężnej globuli Boka odcinającej się od jasnego tła mgławicy - Bingo – szepnął pod nosem po wypatrzeniu ciemnej plamki tuż obok ciemnych pasm pyłu. Pac-Man okazał się obiektem łatwym, lekkim i przyjemnym ale jednocześnie bardzo intrygującym. Brunet obiecał sobie, że jeszcze wróci do tego obszaru aby jeszcze dokładniej przeczesać meandry tej wodorowej chmury. Było już kilkanaście minut po północy kiedy brunet skierował teleskop nisko nad południowy horyzont żeby pogrzebać Wodnikowi w jego dzbanku. No w sumie to bardziej podrapać go po kostce w poszukiwaniu ślimaka. Mgławica znajdowała się już bardzo nisko bo zaledwie 15 stopni nad horyzontem dlatego brunet nie spodziewał się jakiś piorunujących widoków. - Będzie spoko jak zobaczę coś więcej niż wyblakniętą plamkę – mruknął. Chwilę pokrążył teleskopem po okolicy i po chwili Helisa wskoczyła mu w pole widzenia. - O kurczę, nie jest źle – powiedział do siebie. Mgławica była sporych rozmiarów owalem dobrze skontrastowanym przez filtr UHC. Po chwili, wokół centralnej ciemniejszej części mgławicy pojawiły się włókna i zgrubienia gazu układające się w charakterystyczny obraz oka. - Aż strach pomyśleć jak by wyglądała gdyby była wyżej – pomyślał brunet, po czym sięgnął po ołówki aby uwiecznić obraz ostatniego obiektu tego wieczoru. Gdy kończył szkicować, obraz mgławicy i pobliskich gwiazd zaczął słabnąć i zanikać. Zdziwiony podniósł głowę i rozejrzał się po niebie. Nadciągnęły chmury, z ponad dwugodzinnym opóźnieniem zaczęły zasnuwać niebo nad centralną Polską. Jednak nie zdołały zniweczyć planu bruneta. Nie musiał wybierać, wszystkie cztery alternatywy stały się osiągalne i zostały osiągnięte. - Czasem w życiu trafia się trochę farta – mruknął i zwinąwszy sprzęt poszedł do sypialni po drodze wyłączając prawie całkowicie wygotowany rosół. KONIEC …. budzik zadzwonił o 6:30. Zdecydowanie za szybko
  4. UWAGA! Tekst będzie trochę przydługawy ale chciałem dokładnie opisać swoje przemyślenia i doświadczenia związane z modyfikacją HEQ6 , proszę o cierpliwość i wyrozumiałość. Jako że od pewnego czasu borykałem się z różnymi problemami : - prowadzenie mojej EQ6 pozostawiało wiele do życzenia - brak czasu na focenie - problemy zdrowotne z kręgosłupem (zakaz noszenia ciężkich rzeczy) - brak motywacji do każdorazowego składania i rozkładania całego sprzętu postanowiłem przeprowadzić działania naprawcze z serii ATM :-) , a mianowicie: - modernizacja montażu EQ6 - budowa obserwatorium - w trakcie realizacji stworzę osobny temat w odpowiednim dziale.   Już raz mój montaż przeszedł gruntowne czyszczenie , smarowanie i wymianę łożysk na SKF-y. W trakcie tych napraw zauważyłem że kręcąc ślimakiem w osi DEC co pełny obrót był wyczuwalny lekki przeskok ślimaka. po ponownym rozebraniu monta okazało się że na ślimaku jest malutki zadzior.Został on usunięty przez delikatne spiłowanie. Zrobił mi to kolega używając jakiś precyzyjnych pilniczków. Ślimak wyglądał jak nowy , a po zadziorze ani śladu. Mont wysmarowany , poskładany i wyregulowany używałem przez kilka miesięcy - sporadycznie ciągle walczac z trakingiem - pewno większość tych problemów spowodowane było moim brakiem doświadczenia i umiejętności. I tak doszłem do momentu kiedy zdecydowałem pobawić się w modernizację montażu. Po kilku tygodniach czytania różnych wątków na polskich i zagranicznych forach nakreśliłem sobie plan modyfikacji: 1. dokładna kontrola poszczególnych elementów 2. wymiana napędu ślimaków na paskowy 3. naprawa regulacji wysokości montażu 4. wymiana gniazda zasilania 5. ponowne czyszczenie , smarowanie i regulacje AD.1 Rozebrany montaż zabrałem do znajomego który pracuje na obrabiarkach wykonując precyzyjne części maszyn i ma o tym ogromne pojęcie. Jego opinia na temat wykonania poszczególnych elementów była można powiedzieć pozytywna. Pierwszemu sprawdzeniu poddaliśmy przekładnie ślimakowe pod kilkunastokrotnym powiększeniem. Obie ślimacznice i ślimak osi RA bez zastrzeżeń , oczywiście widoczne rysy po obróbce ale w tej klasie montażu to normalne. Niestety opisywany wcześniej ślimak osi DEC w miejscu gdzie był naprawiany (spiłowanie drobnego zadzioru) w powiekszeniu było widoczne uszkodzenie zwoju. Gołym okiem niewidoczne , przy kręceniu wraz ze ślimacznicą niewyczuwalne ale gdy ślimak założony był do tokarki , wprawiony w obrót to dotykając zwoju palcami wyczuwalne było co pełny obrót jakby skok zwoju - myślę że wiecie o co mi chodzi. Decyzja - wymiana ślimaka , bezproblemowa gdyż od pewnego czasu w Delcie mozna je kupić. Kontrola nowego ślimaka - jest OK Kolejny test polegał na sprawdzeniu bicia zamontowanych ślimaków w obudowach oraz równoległości ich osi z płaszczyzną obudowy - wynik wszystko poniżej 0,01mm Zgodnie z dalszymi moimi zaleceniami sprawdził bicie ślimacznic zamontowanych na swoich osiach i stwierdził że są bicia poniżej 0,01 mm , więc przyjeliśmy że w tym punkcie jest wszystko ok. Następnie kontrola czy metalowe osie RA i DEC są pod kątem prostym w stosunku do obudowy Myślę że ma to ogromne znaczenie tak samo jak równoległość osi ślimaków względem obudów , niestety nigdzie w necie nie znalazłem żadnej wzmianki na ten temat. Dlaczego to takie ważne ? Wyobraźcie sobie sytuację gdy oś ślimacznicy jest krzywo osadzona w obudowie to mamy ślimacznicę osadzoną na tej osi skrzywioną względem obudowy, teraz oś slimaka też jest nierównoległa do obudowy więc jest krzywo , obie obudowy sa ze sobą skręcone i w najgorszym przypadku ułożenie ślimak/ślimacznica wygląda jak litera "X". Czym to skutkuje? Chyba nie muszę tłumaczyć W tych nierównościach jest jeszcze jeden myk , ale o tym za chwile. Wracając do kontroli prostopadłości osi względem obudowy: -w osi DEC jest OK -w osi RA - tragedia !!! Na rysunku zaznaczyłem jakie odchyłki miała płaszczyzna obudowy względem osi RA Więc bicie wynosiło 0.75mm ale co równie ważne na środku obudowy było wgłębienie o głębokości 0.25mm. I tu jest ten "myk" o którym wspomniałem wcześniej. Ci którzy rozbierali swoje montaże i dokonywali dokładnych regulacji wiedzą że w tym miejscu dokonuje się pomiaru w celu ustalenia grubości podkładek dystansujących ustawienie ślimak/ślimacznica. W moim przypadku wychodziło że grubość dobranej podkładki była o właśnie te 0,25mm błędna! Problem został usunięty przez przetoczenie powierzchni przylegania i jak się wtedy okazało problem nie był spowodowany błędnym wykonaniem obudowy czy źle osadzoną osią tylko LAKIEREM! Poprostu przy malowaniu obudowy w fabryce tak nierównomiernie został położony lakier. Na tym etapie zakończyliśmy kontrole i montaż czekał na dalsze modyfikacje. AD.2 Kolejną wprowadzoną zmianą była wymiana zespołu napędu ślimaków na zestaw paskowy. Długo rozmyślałem który zestaw kupić.Zastosowałem ten MOD: http://rowanastronomy.com/productsa2.htm#neq6beltkit   Nie jest to najtańsze możliwe rozwiązanie ale sugerując się opiniami na zagranicznych forach przemówiła do mnie: -jakość wykonania -fabryczne przełożenie pozwalające nadal stosować pilota GOTO -zastosowanie rolek prowadzących paska , co daje większe opasanie zębatki na silniku a co za tym idzie pewniejszy napęd -możliwość bezpośredniego kontaktu z wykonawcą poprzez różne fora , na których bardzo chętnie odpowiada na wszelkie pytania. Mało tego , on sam zajmuje się astrofotografią co skłoniło go do polepszenia pracy swojego montażu i zaprojektowania tego moda. Zamówienie zostało bardzo szybko zrealizowane i po 6 dniach otrzymałem przesyłkę. W skład zestawu wchodzi to co jest widoczne na stronie producenta oraz jako mały bonus zestaw narzędzi potrzebnych do montażu zestawu CDN.    
  5. Nów nie wypalił ale pięć dni po nim wstrzeliłem się w pogodę i miejsce. Jak ostatnio zazwyczaj, była to moja stała miejscówka 100 km na wschód od Warszawy, tym razem na śródpolnej drodze. Warunki pogodowe świetne, żadne z zamgleń obserwowanych podczas dojazdu nie dotarło na miejscówkę wyniesioną minimalnie ponad otaczające wilgotne tereny. Powietrze w miarę suche, temperatura 8-9 stopni a więc w zimowym stroju komfort termiczny. Gorzej było z lokalnym zaświetleniem, bo początkowo dobiegało światło z wiejskich latarni, później wyłączonych, zaś całą noc po niedalekiej szosie krążyły zbłądzone TIRy - kolej zamknęła niedaleki przejazd bez oznakowania objazdów. Sprzęt - lornetki od 44 do 77 mm, 8,5 do 20x,z czego jedna 10x60) z zamocowanymi filtrami UHC-E, dwa statywy, dwa fotele z rozkładanym oparciem (jeden na obrotowej podstawie). Początkowo dwóch obserwatorów, wkrótce pozostał jeden. Celem było lepsze wypróbowanie filtrów, parę obiektów nie obserwowanych lub nadal wymagających potwierdzenia no i oczywiście nasycenie się widokami nieboskłonu i obiektów dobrze znanych. Filtry dobrze sprawdziły się w obserwacjach mgławic planetarnych. NGC 7293 Ślimak (Helix) był wyodrębniony z tła całkiem wyraźnie, bez porównania lepiej niż bez filtrów. Hantle (M27) w pierwszej chwili wziąłem za jasną gwiazdę. M57 (Pierścień), NGC 7009 (Saturn) i NGC 7662 (Błękitna Śnieżka) było widać bez zerkania z zielonkawym zabarwieniem (filtry mają barwę głęboko zieloną). Przy okazji, najlepsze podejście do Ślimaka jest następujące: - zobaczyć jasną, samotną alfa PsA (Fomalhaut, 1,17 mag) nad południowym horyzontem - 5 stopni od niej na północny zachód znaleźć epsilon PsA (ok.4 mag) - 7 stopni na północ znaleźć ukośny liniowy asteryzm -ypsilon Aqr (5 mag) + 2 słabsze gwiazdki ukośnie na jednym stopniu - 1 stopień na zachód od ypsilon Aqr wypatrywać zerkaniem słabej plamy światła rozległej na 15' (coś a'la M33 lecz słabsza w wyniku niskiego położenia) Inne mgławice zyskiwały niewiele, chociaż niekiedy to "niewiele" było granicą między nie widzeniem nic a śladami czegoś tam. Wydaje się, ze kluczowa tu jest jasność obiektu - zbyt słaby straci tę odrobinę światła wyciętą jednak przez filtr i będzie poza czułością oka. Jednak M42 wspaniała z filtrami i można było się doszukiwać detali na południowych krawędziach, zaś Ameryka Północna też bardzo wyraźna.Kokon jak zawsze - pojawiał się lecz na ogół znikał. Za to NGC 2174-5 (gromada z mgławicą), we wzniesionej "dłoni" Oriona - 1,5 stopnia na wschód od chi 2 Ori a 2 stopnie na południe (pod) eta Gem (czerwony Propus)- wyraźna i okazała. Najważniejszy cel sesji - galaktykę NGC 253 w Rzeźbiarzu (Srebrna Moneta - Silver Coin) osiągnąłem całkiem łatwo, trochę ku swojemu zaskoczeniu. W dużej mierze to zasługa świetnych warunków (mimo TIRowych świateł). 3 stopnie pod beta Cet (Deneb Kaitos) mamy asteryzm - trójkąt na pow. jednego stopnia, i 2 stopnie pod nim podobny trójkąt. Stopień na południowy zachód (w dół i w prawo) świecił obiekt nie do przegapienia - ukośna podłużna plama w górnej, północno-wschodniej części poszerzona. Widać ją było nieźle nawet w lornetce 8,5x44 a najlepiej w 15x56 (tak, lepiej niż w 20x77). Dzisiaj przeczytałem i zobaczyłem na zdjęciach, że pas pyłu wcina się w południowo-zachodni kraniec galaktyki. Uspokoiło to moje sumienie - miałem prawo widzieć różnice powierzchni i jasności między górą a dołem obserwowanego obiektu. Wczoraj wracałem do niego wielokrotnie, zastanawiając się, czemu ta galaktyka jest tak mało popularna i rzadko opisywana. NGC 247 stopień nad górnym trójkątem a 2 stopnie pod beta Cet wypadła mizernie i właściwie wymaga porządnego powtórzenia by stwierdzić, że tam naprawdę jest. Nieco lepsza, choć daleka od doskonałości "Srebrnika" była NGC 7331 (stopień pod parą czerwonawych gwiazd a 4 stopnie nad też czerwoną eta Peg - Matar). Jednak także powinienem ją powtórzyć. No i to co tygrysy lubią najbardziej - duże, jasne gromady otwarte. M35 przechodziła samą siebie - tyle gwiazd, tak jasnych, i jeszcze ta całkiem wyraźna towarzyszka NGC 2158. Tuż na wschód Collinder 89 nad czerwoną parą gwiazd eta i mi Gem. Jeszcze lepsza, choć Pocket Sky Atlas nie raczy o niej wspomnieć jest Cr 65. Twórcy atlasu najwyraźniej obserwują przez teleskopy i w myśl humoru z zeszytów szkolnych "słonia to nie zauważyli". Odrobiłem też lekcję zadaną mi przez mojego (rzekomego) ucznia i zacząłem skupiać się na ciemnych mgławicach. Tu pełne zaskoczenie. Przecież cała Droga Mleczna nafaszerowana jest rozległymi plamami czerni, których po prostu nie widzimy, szukając obiektów jasnych. Traktujemy jako normalne tło to, co nim nie jest - to są ciemne obiekty przysłaniające gwiazdy i gromady, nie czarny ekran z rzucanymi na niego jasnymi kropkami. Taka B168 - wąska, czarna rzeka rozszerzona na obu końcach, czy też jezioro a nawet morze kompleksu "Ryby na Talerzu" toż to obiekty chyba tylko dlatego rzadko wspominane, bo rzadko mieszczą się w polu widzenia teleskopu. Jednak w lornetce aż kłują w oczy, gdy już raz zdecydowaliśmy się je widzieć. Jeszcze ogólne reminiscencje: marzy mi się atlas lornetkowy, lub ogólniej, dla szerokich pól widzenia. Wielkie, wyraźne, rozległe obiekty są nagminnie nie zaznaczane w atlasach, na korzyść ciekawostek obserwowanych niezwykle rzadko. Dotyczy to nawet wydawnictwa tak renomowanego jak Pocket Sky Atlas. I żeby jeszcze pokazywał niebo możliwie naturalnie - kolory gwiazd, ciemne mgławice i oczywiście wielkie gromady gdzie indziej nie wymieniane. Niechby jeszcze był czytelny, bym nawet ja mógł coś w nim po nocy zobaczyć a przede wszystkim przeczytać oznakowanie. Niechby. No co, nie można pomarzyć?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.