Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'synta 8'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Questions and Answers
    • Getting Started: Equipment
    • Getting Started: Observing
    • Various questions
  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Categories

  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Found 19 results

  1. Lada chwila minie połowa września, Księżyc znów zacznie "maleć" i wschodzić coraz to później. Przy jednoczesnych, coraz wcześniejszych zachodach Słońca i późnym jego wstawaniu - nadejdą pierwsze, długie i ciemnie noce w drugiej połowie roku 2019. Niby żegnamy powoli lato - jednak minie jeszcze trochę czasu, zanim towarzystwo Bliźniąt, Syriusza czy Oriona pozwoli się obserwować długo i będąc dość wysoko na niebie. Z czym natomiast kojarzy mi się wrzesień? Odpowiedź jest prosta: z zamiejskim widokiem przepięknej wstęgi Drogi Mlecznej w okolicy Trójkąta Letniego, który rozciąga się wieczorami aż do zenitu! Króluje tam wówczas przebogata w obiekty konstelacja Łabędzia - nie schodząc z piedestału także późniejszą porą; co najwyżej - obniżając nieco swój "lot" dla wygody przemierzania go teleskopem. W rubrykach poniżej - podzielę się z Wami własnymi spostrzeżeniami, notowanymi w trakcie wizualnego wertowania gwiazdozbioru Cygnusa. Objaśnienie – skróty i symbole w tabeli: numer katalogowy lub nazwa obiektu atrakcyjność * żaden szczególny ** ciekawy *** super **** mega „WOW”! (także z plusem: *+, **+, ***+) widoczność 1-8 1 = najlepsza łatwość odnalezienia* a-c a=najłatwiejszy *skala bardziej dla umiarkowanie zaawansowanego obserwatora, lub nieba co najwyżej podmiejskiego. typ obiektu OC – open cluster GC – globular cluster G – galaxy S – star B – binary star T – triple star VB – visual binary MS – multiple star N – nebula PN – planetary nebula A – asterism DC – dark cloud narzędzie i warunki obserwacji 3 - refraktor 3 cale 5 - newton 5 cali 8 - newton 8 cali 12 - newton 12 cali słabe niebo podmiejskie daleko zamiejskie szersza nazwa Pod tabelą – skrótowa nazwa i parametry użytego okularu – ponad kitowy (sporadycznie też filtra). Cygnus M29 ** 2bc OC 3 5 8 SW 13 „Mini-Plejady” - taki kształt. Oddaloną o 7200 lat świetlnych gromadę otacza mrowie gwiazd tego tłocznego rejonu Drogi Mlecznej. M29 zbliża się do nas z prędkością 28 km/s, a jej 5 najgorętszych gwiazd to olbrzymy. Najjaśniejsza z nich ma 8,59 magnitudo. Gromadka dość mała, ale najładniejsza w małych powiększeniach – gdyż nie ma wielu gwiazd i nie trzeba jej specjalnie rozbijać. M39 ** 2c OC 3 5 8 SW 13 Z racji umiejscowienia w bardzo wygwieżdżonym rejonie nieba – brak dominujących punktów utrudnia początkującemu obserwatorowi zlokalizowanie M39. Sama jest intensywna i składa się z gwiazd jasnych. Ma też niemały rozmiar. Mały zoom wskazany. NGC6871 ** 1-2b OC 3 5 SW 13, TMB 8 Ładna, ewidentnie otwarta gromada - rozległa, obfitująca w jasne gwiazdy. Dłuższy łańcuszek, którego sercem jest ciaśniejszy, kształtny i intensywny kwintet gwiazd. NGC7039 * 1-2b OC 5 Rozległa gromada z jasnymi gwiazdami. IC1369 * 3b OC 5 Para gwiazd 6-magnitudowych, oraz szerokie i słabsze (z 9 mag.), gwiezdne towarzystwo powyżej dubletu. NGC7082 ** 2b OC 5 Szeroka, ale jasna, lepsza od nie tak dalekiej IC1369. NGC7062 * 2b OC 5 Kilkanaście gwiazd jasności nawet 8 magnitudo. NGC7086 ** 2b OC 3 5 SW 13, TMB 8 Bardzo ładna. Jakby fragment mglistej drogi mlecznej. Gdy wziąć większy zoom – już nie tak ciekawa. Obok jest też grupa kilkunastu fajnych gwiazdek. IC5146 ** 6c N 5 8 Cocoon Nebula SW 13 Obok znajduje się asteryzm, przywodzący na myśl gwiazdozbiór Delfina. Sama mgławica na niebie podmiejskim nie jest łatwa do dostrzeżenia (kolejny test dla wzroku), a wielkością przewyższa nawet M27. Ledwie dostrzegalna mgiełka, niemalże nic! Lepiej widoczna w szerokim okularze. NGC6910 * 2a OC 5 Kilka jaśniejszych i trochę słabszych gwiazd. Nieduża gromada. IC4996 * 2a OC 5 Niezbyt porywająca; raptem około 10 jaśniejszych gwiazd, w dodatku na rozległym obszarze. Albireo *** 1a B 3 5 8 12 Beta Cyg SW 13, TMB 8, 5 Niezwykła binarka, złożona z gwiazd: złotej (3,1 mag.) i niebiesko-zielonej (5,1 mag.). Ich separacja wynosi ponad pół minuty łuku. Prawdopodobnie nie są one układem fizycznym. NGC6883 * 2-3b OC 5 Mała gromada (15 sekund) o ulotnym, okrągłym kształcie z gwiazd. Wyłowić ją trzeba spośród wielu gwiazd wokół. C33 C34 *** 6c N 5 8 12 Veil SW 13, 28, MV 28, OMEGON 21/UHC Prawdziwie urzekające rarytasy! Tu trzeba używać szerokiego pola widzenia, szukając C33 lub C34 – dwóch odrębnych, jasnych części mgławicy Welon, nie mieszczących się razem w polu widzenia większych teleskopów. Zachodnia C34 to Miotła Czarownicy – cieńsza, inspirująca struna długiej, delikatnej mgły. Z kolei Veil Wschodni (C33) to o wiele szersza, mniej skupiona mgła – wielki, mglisty łuk (lub długa litera „L”). Obie wymagają co najmniej dalece zamiejskiego nieba i nocy astronomicznej. No niestety, ale co najwyżej śladowe pojaśnienie (lub nic) z tego Veila dostrzegłem przez s5 – używając wówczas zbyt krótkiego okularu - nawet, gdy niebo raz było dostatecznie ciemne. Synta 12 w okresie wiosennym, przed dobrą kolimacją teleskopu: obraz gorszy od Synty ósemki; w MV 28 ledwie widać, wymaga ciemniejszego tła, a więc SW 13 – ale wtedy z kolei duża wielkość obu części Welonu trudniejsza jest do ogarnięcia okiem. Pewnie całkiem inaczej by było z kontrastowymi filtrami. Synta 12 w Dębienicy, pod koniec sierpnia, po właściwszej kolimacji teleskopu: obie części bardziej detalicznie widoczne, niż w 8mce – zwłaszcza Miotła czarownicy, którą warto nawet trochę przybliżyć, by przyjrzeć się wyrazistszym włóknom. Filtr UHC (z okularem OMEGON) to obraz jeszcze lepszy – zwłaszcza chmurzastej części wschodniej Welonu! Z UHC ukazał się nawet najjaśniejszy fragment Trójkąta Pickeringa. NGC6826 *** 4b PN 3 8 Blinking Planetary SW 13, TMB 8 Słaby seeing nie utrudnił obserwacji tegoż łatwego obiektu, posiadającego intensywne jądro – podobne do gwiazdy – które lepiej widać z okularem 8mm. Dookoła środka mgławicy widzimy jasne koło – lub też znacznie ciemniejsze koło w ciągu kolejnych kilku sekund. Zmiany te widać lepiej w średnim powiększeniu. Ten „mrugający” obiekt ma bardzo blado-niebieski kolor. N. America *+ 7c N 3 12 North America SW 13, MV 28, OMEGON 21/UHC Nawet w małym refraktorze - lepiej z okularem 25mm… i to na zasadzie „może coś widać”, ale z lornetką 10x50 było to w zasadzie lepsze. Wydaje się, że refraktor, za sprawą też statywu, mógł pomóc zobaczyć ciut ostrzej granice kontynentu – zwłaszcza tę z „Zatoką Meksykańską”. Znacznie lepsza widoczność sąsiedniej gromady otwartej, czy innych gwiazd gęstej tu Drogi Mlecznej. Nie sposób Ameryki jakkolwiek zauważyć bez dokładnej jej mapy na tle gwiazd. Zaskakująco dobrze wyglądał w póżno-letniej Dębienicy jasny obszar przy Zatoce Meksykańskiej – przy pomocy Synty 12. Bez filtra dał się już zauważyć, zaś z UHC (i okularem OMEGON 21) były to nietypowe, ewidentne zamglenia i ciemne obszary, wypełniające nawet więcej, niż kawał pola widzenia. 61 Cyg ** 1-2ab B 3 TMB 8 Łatwy do rozdzielenia, chociaż dość ciasny układ binarny. Gwiazdy sprawiają wrażenie pomarańczowej i bladej - niełatwo jednak ocenić, która z nich ma jaki kolor. Są zbliżonej do siebie jasności. NGC6888 * 7-8c N 8 Crescent SW 28 Może w Dębienicy czy Gołubowszczyźnie było by widać coś więcej? Jedynie delikatne, rozlegle pojaśnienie nieba – pośród wielu słabych gwiazdek. RS Cygni - HIP99649 ** 3-4b V?B 8 SW 28 RS z HIP99649 tworzą szerszą binarkę – to gwiazdy intensywnie czerwonawa i delikatnie niebieska. Jasności są zbliżonej (około 7,5 mag.). Jest stąd blisko do „półksiężycowego trójkąta” - czyli asteryzmu wewnątrz mgławicy Crescent. HIP99001 &CO *** 3-4b DB 3 8 TMB 8, SW 28, 13 Obie binarki widać już przyzwoicie w 50x – umiarkowane zoomy pokazują więcej koloru. Dwie bliskie pary gwiazd (z których jedna właściwie tworzy nawet trio). Obydwie pary z niebieskich i pomarańczowych komponentów, obie dość ciasne i o podobnej jasności składników. Najsłabsza gwiazda z tamtego trio – czerwonawo-brązowa – widziana Syntą 8 / okularem SW 13. NGC7027 ** 4bc PN 8 SW 28, 13, TMB 8, 5 Wyraźna już z małym zoomem. Kropka ze średniej wielkości, ewidentną tarczką (TMB). Środek zdaje się punktowy, tarcza eliptyczna. Także coś na kształt mało uchwytnej obrączki widnieje na krawędziach tegoż niebieskawego krążka. TMB pomaga dostrzec krawędź. Planetarka jaśniejsza wewnątrz (choć nie centralnie) – tenże punktowy obszar nie jest gwiazdą. NGC7008 **+ 6c PN 8 SW 13, 28, TMB 8, 5 Unikalna, dłuższa mgiełka „wyrastająca” z gwiazdy podwójnej. Trochę ciemniejszej struktury wewnątrz mgły, a także kolejna para gwiazd – a nawet tryplet – co zostało potwierdzone zdjęciami. Znaczne powiększenia = więcej detali wewnątrz, ale mgławica jest dość rozległa i tym samym – lepiej widoczna jako całość w SW 13, czy nawet SW 28. Wymaga też z pewnością solidnie ciemnego nieba. NGC7026 **+ 5bc PN 8 SW 13, TMB 8, 5 Planetara ów tworzy fikuśny układzik z pomarańczową gwiazdką; SW 13 ukazuje słabszy składnik jako rozmytą plamkę, a TMB 8 – już jako szare kółko. TMB 5 pokazał spore już kółeczko, z jaśniejszym środkiem. Niestety, dopiero zdjęcia dają kapitalny obraz tej mgławicy, zaś wizual – jedynie uproszczony zarys tegoż fenomenu. o2 Cyg *+ 1a S 8 TMB 8 Jasna, intensywnie pomarańczowa gwiazda – niewiele ponadto. Z dwiema innymi gwiazdami tworzy szeroki asteryzm – te zaś, przygaszone, mienią się nawet ciekawą barwą. o1 Cyg /HIP99676 ** 1a VB 8 SW 13, TMB 8 Jest to bardzo rozległy układ optyczny. Pomarańczowa o1 jest znacznie jaśniejsza od szmaragowej HIP99676. W szukaczu układ ten fajnie komponuje się z o2 Cyg. w1 Cyg * 2a S 8 TMB 8, 5 Gwiazda, która w 240x mieni się niebieską i blado-żółtą poświatą. Jedynie wiązki światła mogłem tu zobaczyć. Jest to układ spektroskopowy – także czystsze niebo nic by nie pomogło. w2 Cyg /HIP101206 *+ 2a S 8 TMB 8, 5 Gwiazda intensywnie pomarańczowo-żółta, z… białą „dziurką” w środku. Pomimo mglistego nieba – w jej pobliżu dostrzeżone 2 słabiutkie gwiazdy; wspólnie układają się w trójkąt. W szerszym polu zawiązuje się również układ z HIP101206 i jeszcze jedną – o zimnawych, przygaszonych kolorkach. Do rozbicia samej w2 użyteczny jest zaś tylko spektroskop. U Cyg - HIP100230 **+ 2a VB 3 8 SW 13, TMB 8 Słaby jak na te warunki/ ten refraktor, ale bardzo ciekawy układ. Składniki zbliżonej jasności. Czerwona U Cyg kontrastuje z niebieską HIP. Separacja podobna do Albireo – rozdziela się już w 32 mm. W Syncie 8 U Cyg mocno pomarańczowa (jak Mars), a sąsiadka pięknie niebieska. NGC6884 * 6c PN 8 MV 28, SW 13, TMB 8, 5 W 240x – może ciut większa od gwiazdy, quasi-tarczka. O dziwo – w małym zoomie był to zaś podejrzanie rozmyty, słaby punkcik, który dopiero z TMB stawał się wyraźny. Z dokładniejszą mapą potwierdzone, że to na pewno ta kropka. Dodatkowo – na jeszcze lepszym niebie – zaświeciła kolorem jasnoniebieskim. Sadr * 1a S 3 TMB 8 Lekko odbiega od bieli – miał być „trocinowy żółty” - dla mnie idzie nieco bardziej w seledyn. NGC6811 *+ 4-5c OC 8 Hole in a cluster MV 28, SW 13 Spory rój słabszych gwiazd. Rozchodzi mi się też o dużą, luźniejszą grupę kilkunastu jaśniejszych (średnio) gwiazd, leżących na niebie obok tej gromady – której ocena jest więc może lekko naciągana. Całość musi ładnie wyglądać na dobrym niebie; wtedy nastąpiła by weryfikacja „hole”. NGC6819 *** 4-5b OC 3 8 MV 28, SW 13, TMB 8 Urzekająca w małym zoomie, nie mała, rozciągająca się na boki rozgwiazda – bardziej mglista i znacznie słabsza wersja M11… Ale z SW 13 „schudła” - za to wyodrębnił się kształt „rozwartego dzioba”, który jednak mgli się nawet z TMB 8. To cudeńko tworzy jakieś może 25 słabych gwiazd. Refraktorek 3 pokazuje tu mgiełkę trudną do rozbicia – intensywność gromady kulistej. NGC6866 **+ 3-4bc OC 3 8 MV 28, SW 13, TMB 8 Chyba jednak zasługuje na swą ocenę. Po części mglista – po części jasne kombinacje dość jasnych gwiazd (o ile wszystkie należą do gromady). Zamglenie widoczne już w szukaczu. W całości to nie mała, rozpadająca się jakby grupa kilkudziesięciu gwiazd. Efekt „rozpadania się” na boki – t.j. stopniowego odstawania od tej najbardziej skupionej i jednolitej grupki – jest to całkiem ciekawe. To wszystko można spostrzec już nawet w małym refraktorze. NGC7048 ** 7-8c PN 12 MV 28, SW 13 Łysy po pełni już wschodził, ale newtonem 12tką (w odróżnieniu od 8mki bez Księżyca) – dało radę, pomimo nieba poszarzałego od Księżyca! Trzeba mieć dokładną mapę, by wypatrzyć tą dużą „końcówkę łyżki”, widoczną zerkaniem – przypominającą strumień światła wychodzący z będącej tam gwiazdki. Albo też mgliste, niewyraźne jajko – co kto woli. W lepszych warunkach i okularem SW 13 – stała się już widoczniejsza, ładniejsza, bardziej kształtna/kolista. NGC6946 *** 6c G 12 Fireworks MV 28, SW 13 Cudne zestawienie dużej i dość jasnej, subtelnie rozmytej, podobnej kształtem do M101 galaktyki spiralnej, z gromadą otwartą NGC6939 (Cefeusz); spokojnie mieszczą się one w polu MV 28. Kątem coś tam ledwie majaczy z kształtu ramion galaktyki… lepiej chyba z kontrastowym SW 13. HIP95028 / HIP95029 *+ 2-3a B 3 SW 13, TMB 8 Szersza binarka, może tylko optyczna (?). Identyczna jasność składników! Kolory w refraktorku delikatnie widoczne – potwierdzone zdjęciem (już intensywniej - ten sam układ kolorów). Gwiazda wyżej miękko różowa bądź pomarańczowa, a ta niżej – lekko niebieskawa. Chociaż czasem nie wiadomo było – jak to bywa z małą aperturą – który kolor przypisać której. Egg Nebula ** 6c G 12 TMB Nieopodal gwiazdy HIP103799 – łatwo dostrzec charakterystyczny obiekt – jakby ciasny układ dwóch malutkich planetarek – z widoczną przerwą. TMB 5 zasadniczo ich nie przyciemnił – jedynie powiększając „brzuszki” i przerwę. Dolna (w okularze) tarczka - znacznie jaśniejsza, sprawia wrażenie większej.
  2. Zobacz ogłoszenie Synta 8 + SW UW 9mm + Lumicon UHC 1,25 + filtr słoneczny Do sprzedania (na razie jako komplet - jak nie będzie chętnych to rozbiję na części):1. Sky-Watcher N-203/1200 SYNTA 8, a konkretnie to co w oryginalnym zestawie:-teleskop-szukacz-dwa okulary z zestawu (10mm i 25mm) - oba 1,25 cala-instrukcje (pl, eng)-adaptery do okularów 1,25 cala i 2 cale-śrubokręty i klucze (pudeł już nie mam)-kupiony styczeń / luty 2014, jestem 2 właścicielem (poprzedni miał ją około roku), w moim przypadku od 2,5 roku stoi nieużywana (przeprowadzka do Krakowa + praca zrobiły swoje), więc rzeczywiście korzystałem z teleskopu ~1,5 roku-całość w b. dobrym stanie - jedynie brak gumki przy pokrętle wyciągu i dziurka przy zaślepce szukacza - więc na nic to nie wpływa.2. Filtr słoneczny - własnej roboty (obserwowałem za jego pomocą chociażby zaćmienie słońca z 20 marca 2015)3. Czerwona latarka - też własnej roboty (przerobiona biała), dobra do podświetlania map w nocy (nie razi w oczy)3. Okular Sky-Watcher UltraWide 9mm - dokupiony, 100x razy lepszy od tego oryginalnego 10mm (z oryginalnej 10mm nie korzystałem)4. Filtr mgławicowy Lumicon UHC 1,25 calaOdbiór osobisty - Jordanów (woj. małopolskie).Cena za całość - 1000zł. Tak jak pisałem na wstępie - na razie chcę spróbować całość sprzedać, jak nie będzie chętnych to podzielę zestaw.Pozdrawiam Oferent hjuston Date 02.01.2018 Cena 1.000,00 zł Kategoria Teleskopy i akcesoria  
  3. Zobacz ogłoszenie Sprzedam syntę 8' na gwarancji Witam, Mam na sprzedaż syntę 8' z podstawowym wyposażeniem, czyli: 3 okulary plossa (6mm, 10mm, 25mm). Teleskop jest w b. dobrym stanie i jest na rocznej gwarancji. Zakupiony w sklepie Delta Optical i używany sporadycznie. Chcę go sprzedać, ponieważ nie mam czasu na korzystanie z niego. Lokalizacja: Warszawa - preferuję odbiór osobisty. Cena: 1200zł Oferent JPol Date 27.10.2017 Cena 1.200,00 zł Kategoria Teleskopy i akcesoria  
  4. W syncie mam kitowe okulary 10 i 25 mm chciałbym dokupić lepszy okular. Chcę kupić ES. Z opinii które czytałem jest jednym z najlepszych. Moje pytanie jest następujące. Czy kupić ES 6,7mm czy może lepiej kupić ES 16mm i dokupić do niego Barlowa 2x też od ES. Z tego co wyczytałem to lepiej mieć 2 dobre okulary niż jeden dobry plus Barlow. Pozdrawiam Mike
  5. Witam! Od dłuższego czasu interesuję się astronomią i postanowiłem zakupić jakiś sprzęt. Mieszkam na obrzeżach miasta i mam możliwość wyjechać w plener. Zastanawiam się nad Synta 8" ,a BKP15075EQ3-2. Co możecie polecić? A może coś innego? Dodam, że pułap cenowy mam do ok. 1500zł
  6. ...i oby nie ostatni! Wreszcie udało mi się napisać moje pierwsze obserwacyjne sprawozdanie na Astropolis. W przypadku rzeczonej w tytule sesji – kumulacja rozmaitości była spora, więc czemu nie naskrobać trochę o tym?. Z chęcią powspominam jeszcze nie raz jakże urodzajną 'ostatnią nockę'. Jest to raport z myślą o forumowiczach lubiących temat średnio-zaawansowanego DS-wizual. Życzę Państwu przyjemnej podróży! A więc będzie – punkt po punkcie: 1 Tytułem wstępu – opis miejscówki, sprzętu, cele ogólne, przygotowania do MM. 2 Tytułem (niekoniecznego) końca biadolenia... - przegląd nieba! Szczegółowy opis 10h sesji. 3 Podsumowanie: wyniki MM, satysfakcja czy rozczarowanie? Cenna edukacja na przyszłość. 1 Czas: 1 kwietnia (dobrał jak ulał) / 2 kwietnia 2016 Miejsce: ogród niemobilny, Słupno – wioska na północ od Warszawy (lewa noga w pomarańczowej, prawa w żółtej strefie LP, ale wokół tego sporo lesistego, ledwie zaświetlonego pustostanu) Użyty sprzęt: Synta 8''/200 Dobson, okulary SW13, Plossl25, okazjonalnie – Celestron40, szukacz kątowy GSO 8x50, suszarka zainstalowana w anty-wilgociowym, pokrytym folią pudle. Warunki: niebo przyzwoicie ciemne powyżej około 20-40 stopni nad horyzontem, latem nieźle widoczna droga mleczna; średnie skażenie światłem tam gdzie nisko, największe od str. południa (łuna warszawska). Dzisiejsza widoczność, jak się okazało – fantastyczna! Słabe galaktyki (NGC) powyżej 11 mag sprzęt+oko wyłapywały bezproblemowo. Silny, porywisty, północny wiatr przez pierwszą część nocy, ale mimo tego obraz w okularze był statyczny i chwytałem niesamowite szczegóły gromad, mgławic czy galaktyk; zachmurzenie – prawie zerowe - przelot chmurek w ciągu sesji zabrał łącznie około 20 minut. Przez całą noc nie było śladu mgły. Do maratonu podchodziłem, mając na koncie 90 zaobserwowanych obiektów katalogu pana Charles'a, oraz znacznie więcej innych DS'ów, które to stanowią esencję moich około 9cio- miesięcznych obserwacji. Lukaniem na “to coś błękitnego, do którego przykleiły się świetliki” zajmowałem się również w wieku około 12-14 lat, jednak z racji warszawskich świateł, trudniejszego dostępu do wiedzy i teleskopów – 'świetlików' deep sky pooglądałem wtedy jedynie kilka, przez 'dziecięcy' zestaw: refraktorek 60/700 z dołączonym kitusiostwem. Przed Messierowym pościgiem wyznaczyłem sobie cel: 107 obiektów w jedną noc; z miejsca odpuściłem 3 praktyczne tej nocy niemożliwości – M74, 77, 30. Moja miejscówka: rozległy ogród w Słupnie, zadupiu pod Warszawą, do którego przeprowadziłem się późną jesienią – rezygnując ze wspaniałych (zazwyczaj autobusowych), każdorazowych wojaży poza miasto. Postawiłem tutaj sobie specjalną, niszową, odpowiednio wymierzoną drewnianą plandeko-konstrukcję - schronienie przed światłem, czasem I przed wiatrem, patrz – zdj. Nie miała ona dachu i południowej ściany, zaś od wschodu zabezpieczenie przed światłem stanowiło szczelny, dość wysoki betonowy płot. Dla całkiem niezłego zasięgu mojego Dobcia – jak I wygody obserwacji na stojąco (jaki to styl preferuję z odwiecznego pośpiechu), firmowe pod-telepie ustawione było na dość stabilnym, wytrzymałym 'stole' z trzech średniej wielkości palet, górna przykryta wymiarowym blatem. Przed Maratonem postanowiłem poznajdywać wiele obiektów bez patrzenia ma mapę – poćwiczyłem to trochę ...w Stellarium. Przygotowałem sobie na tej podstawie listę z praktycznym timingiem i możliwymi skrótami – by nie latać bez sensu po całym niebie. Natomiast kiedy doszło do obiektów nad samiuśkim horyzontem - latałem z ledwie uniesionym zestawem Dobson8 (jedną ręką za uchwyt skrzyni, drugą za jej spód) po sporej części wcale niemałego ogródka – aby tylko uzyskać odpowiednią widoczność. Cóż, taka dziwna dyscyplina sportu na daną chwilę. Na koniec wstępu napomnę ogólnikowe przyczyny swoich stanów astro-maniakalnych, jednocześnie wykluczając u siebie bardziej naukowe aspiracje... Oto więc cele ogólne mych dotychczasowych obserwacji: - oderwać się od życia w cywilizacji! Podziwiać jedyne w swoim rodzaju piękno przyrody (nadzwyczaj pasuje do tego przebywanie poza miastem); czynić ucztę dla oczu i duszy, bez konieczności nie wiadomo jakiego sprzętu (za jakiś czas może wystarczyć mi prosta lornetka 15x70, bez opcji statywu nawet). - czerpać satysfakcję z ujrzenia czegoś pierwszy raz, z nabierania umiejętności samego patrzenia przez okular, jak i z uwielbianych, dwóch tradycyjnych systemów wyszukiwania: 'oko-niebo', oraz 'szukacz-mapka' (tutaj maraton okazał się znakomitym testem ich sprawności; w rezultacie korektą błędów na przyszłość). 2 Zaczęło się, jak to czasami bywa: wesoło wstaw w cudzysłów! Przypomniało mi to niektóre sesyjki w różnych miejscach – z naciskiem na zagadnienie pt. “plany a rzeczywistość''. Raz np. z astro-kumpelą szukaliśmy miejsca do obserwacji w Puszczy Kampinoskiej... nie mogąc znaleźć żadnego przejścia na wygooglowane tam łąki, zadowalamy się małą polanką w samym sercu lasu, w końcu nadchodzi burza, a ja przez kolejne kilometry... niosę rozstawiony teleskop o średniej wadze roweru. Wszystko spóźnione - jak wtedy podołać obserwacyjnym planom? Innym to razem, na skraju tej samej pięknej puszczy, oprócz statystycznych przygód z nagle popsutą pogodą, zaistniało spore zagrożenie ze str. nad wyraz 'ekstrawertycznych' łosi, dzików, a wśród akcesoriów na kocyku nie mogło też zabraknąć zainteresowanego tematem lisa. Otóż tym razem, w warunkach niby komfortowych (zawsze schłodzony telep w altanie, ogródek parę metrów od domu, ciepła herbatka, etc.) plany mogły rozbić się o długi kabel do urządzenia suszącego szkła, który to bez uprzedzenia postanowił mi się poplątać! Koniec końców, gdy szczęśliwie uporałem się z nim, jak i z tradycyjnym rozstawianiem Białego Czołgu, powieszeniem na ściance dużego... domowego zegara analogicznego, itepe, niebo było wciąż bardzo jasne (widać musiałem brać wcześniej czasową poprawkę na jakieś typowe dla sztuki opóźnienie). Nawet na pierwsze Plejady było bardzo wcześnie – ledwie wylukałem gołym okiem Aldebaranem, nie mogłem trafić do sedna (ale też – błąd numer 1 - przeoczyłem znaczne pochylenie, typowe dla zachodzących czy wschodzących gwiazdozbiorów). Po małym błądzeniu, gdy w szukaczu pojawiły się już nieliczne słabsze gwiazdki, w końcu trafiłem – I tym razem nie było mowy o pomyłce z innym układem gwiazd! Od początku do końca silny wiatr miotał w otwartej przestrzeni ogrodu moimi coraz dłuższymi glutami z nosa - musiałem jednak tam, poza wiatro-światło-chronami - ulokować się z teleskopem i akcesoriami, by sięgnąć balansujący nisko nad horyzontem, jesienny zestaw Andromeda – Trójkąt. W tzw. Międzyczasie z łatwością dobyłem miecza Oriona – w nim zarys Wielkiej (wylęgarni gwiazd z trapezem w środku), z czasem dość konkretny; a nieco później, skrajnym kątem oka - małą mgławicową sąsiadkę, 43jke. Sukces ten osiągnąłem jednak dopiero za drugim najazdem w środek miecza, kiedy to niebo nabierało już koloru ciemnobłękitnego. Zaraz po tej rozgrzewce - największe wyzwanie wieczoru! Zamiast podziwiania dalekich chmurek po zachodzie Słońca – zdążyć zauważyć M 79 przed jej schyłkiem. Jasność tej mglistej kuleczki oscyluje przy 8 mag. Powędrowałem w pocie czoła do mojego głównego stanowiska. Ku uciesze diabła – okazało się, że (z powodu drobnego opóźnienia?) miejsce gromady kulistej 'zajął' dom sąsiada, wraz z gałęziami i liniami wysokiego. Aby przenieść wszystko - znów chwyciłem więc w pośpiechu Czołg za podwozie, uderzając niestety dość mocno niespionowaną wcześniej lufą o ogródkową spalarnie tuż obok stanowiska... W tym momencie przeszedł mnie dreszcz samej myśli o niby banalnej kolimacji lustra (jak użytkuję dobcia 3 miechy – nie miałem w ogóle takiej potrzeby). Nie uderzyłem lustrem głównym, a od frontu; jak się później okazało, po tym jednorazowym wstrząsie obraz był w dalszym ciągu niemal żyletą. Wokół gwiazdozbioru Zajączka przepływały tymczasem wspomniane chmury. Niecierpliwie wyczekałem chwilę, aż przesuną się o kilka stopni, zrobiła się ta luka na niebie – jak najszybciej postarałem się o pozycję M 79 (pomiędzy liniami, dalekimi domami, drzewami, tuż nad gwiazdą rzędu 5,3 mag.... Założony SW 13 chyba tylko błędnie wydawał mi się za mocny na skrajnie niskie altitude obiektu, rzędu 3ch stopni, no i to to jemu mogę zawdzięczać swój pewien sukces... Otóż nie na 100, a jakieś 60% jestem pewien, że na minimalnie pociemniałym tle dostrzegłem słabiutki zarys ów zanikającego obiektu 79! Zatem jazda szybko dalej (a i przenoszenie teleskopu z powrotem za ścianki): Monoceros i Puppis. Po kolei - gromady otwarte: wspaniała M41, potem 47,46 i skrajnie niska znów - M93 w Rufie. Po krótkim przeglądzie, treściwych zapiskach – znów wychód z obserwatorium i telep rozstawiony na zielonej (jeszcze z czasów tegorocznej pseudo-zimy) trawce; z tej lokacji nieźle widać północno-zachodni horizon; balansujący niziutko, jesienny zestaw Andromedy i Trójkąta. Pierw, gołym okiem - Miriah i spółka, a po chwili szukacz “widzi“ największą i najjaśniejszą ze wszystkich północnych galaktyk; kątem oka wyłapałem w końcu i M110, najsłabsze cacko zestawu trzech galaktyk w Andromedzie, z których ani 32, ani (tym bardziej) nasza słynna spiralka 31 nie dostarczyły najmniejszych problemów. Wszystkie ledwie mieściły się w polu Plossla 25, o średnicy niecałe 1,1 stopnia. W podobnym stylu co 110 - zaksięgowałem skrajnie słabiutką na tej wysokości M33. Swoje dodała jednak... latarka czołowa która w trakcie zabawy z najbardziej wątłymi galaktycznymi światełkami tej nocy – koniecznie musiała popsuć adaptację wzroku! W tej lampce którą mam – pierwsze dwa wciśnięcia guzika oznaczają białe diody, a trzecie to opcja z czerwonymi. Dotychczas wystarczyło więc pstryknąć trzy razy z zamkniętymi oczami. Guziczek staje się jednak coraz to mniej sprawny – a w końcu mechanizm zawiódł tak, że otwierając oczy ujrzałem biały blask i wciskać musiałem jeszcze kilka razy. Do końca obserwacji czerwona lampka świeciła już cały czas – a ja tylko przechylałem ją góra – dół by nie świecić sobie ani trochę w okular. Sklepik z czerwonymi halogenami byłby dobrym pomysłem, ale może nie teraz? Do mapek i tak mam jeszcze dwie inne czerwone latarki w rezerwie – niemniej lubię mieć wolne ręce. Po tym epizodzie z ledwie widocznymi galaktykami, z bijącą po oczach poświatą od czołówki - nastąpiła zmiana kierunku na południowy zachód i z łatwością odnaleziona, słaba, acz 'wyraźna' M78 (malutka mgiełka z parą niby-gwiazdek), wszak za jedyną mapę posłużyła mi skutecznie długość pasa Oriona i znajomość definicji kąta prostego (och bezcenna edukacjo!). W każdym bądź razie - to, co miało być trudne tego wieczora zdecydowanie za mną! UFF... Po tym niespokojnym etapie nie mam nawet specjalnie opóźnienia. Niebo z wolna czernieje – a ja mogę wreszcie schować się za swoją obserwacyjną wiatę, wskoczyć w przygotowaną tam kurteczkę i odpocząć od szalejącego wiatru (mogąc również w spokoju operować dziennikiem I mapkami). ...Nie na długo jednak, bo zaledwie po tym, jak wycelowałem w Z Tau, by z łatwością zrobić lekko jarzącą się mgiełkę Kraba M1 (czyli wybuch supernowej na przestrzeni wieków), oraz znacznie niżej i na wschód - jednorożcowe gromady otwarte M50, M48 – musiałem znowu uznać chwilową przewagę otwartej przestrzeni ogrodu, skąd, oprócz niezasłoniętego rzędu latarni za płotem - widoczne były cały Perseusz i Kasjopeja. M34 po chwili zatwierdzona, (wcale niezła w szerokim polu szukacza, więc bardzo jasne gwiazdy z przydużym jak do tego klastra, 92-krotnym najazdem SW13), natomiast jeśli chodzi o mgławicę Mały Hantel (M76) – widziałem ją wcześniej jedynie w znacznie słabszych warunkach! Ponownie w SW - wcale nie takie małe, mgławicowe cudo i ten dość wyraźny kształt można było skojarzyć z samą nazwą. Przechodzimy zatem kawałek niżej w prawo, gdzie czeka ustawiona tym razem pionowo litera W, nieopodal której to świeci M52 – mała otwarta; preferuję do niej jednak małe powiększenia i cały urok tego typu obiektów, tkwiący w mglistości światła dziesiątek słabszych gwiazd! Następnie nieco w górę: M103 – jeszcze mniejsza gromada, tym razem z mniejszą ilością gwiazd – za to o kształcie kojarzącym się z Plejadami. W tym miejscu powróciłem znów do odgrodzonego obserwatorium, by pozostać tu na dłużej. Po raz kolejny rzuciłem się w zastępy gromad otwartych – dość jasnych, bardzo obfitych! Wysoko świeciła Woźnica - a więc M38, 36 i moja najpiękniejsza, równomiernie świecąca dziesiątkami małych gwiazdek 37. Czas jest jeszcze nawet przytulny – 22; biegnę do domku sprawdzić telefon, licząc się dziś z możliwością towarzystwa do obserwacji, oślepiam telefonem tylko lewe (dużo słabsze, nieużywane przy okularze) oko / albo też zakładam jedne z plastykowych czerwonych okularów (która z ww opcji została tym razem zastosowana - tego akurat nie pamiętam – dop. red.). Przy okazji przejścia przez kuchnię posilam się odruchowo jakimś pseudo-kanapkowym ochłapem. Nici z wizyt – wracam więc samotnie na pole walki... Bliźnięta – 35 zrzeszona ze słabą gromadą NGC (nie uczę się jeszcze ich numerów na pamięć), który to duet stanowi unikatowy, namacalnie przestrzenny widok – warto 'przyjść' tu na dłużej, stosować różne powiększenia… Nie dziś! Teraz Rak, czyli oczywiście wielka Praesepe 44, chociaż bardziej od Żłobka podoba mi się następna w kolejce 67 – mniejsza, słabsza gromada, podobna co nieco do Kasjopejowskiej 52. A zatem, minąwszy już na dobre południowy punkt kardynalny, podążam w kierunku wschodnim, poczynając od pierwszego w kolejności, cudownego zagęszczenia galaktyk w wysoko panującym Lwie (współkróluje tu oślepiający Jowisz), a więc: 66, 65 I słabsza NGC – piękne zróżnicowanie 3ch galaktyk – tworzy trójkąt mieszczący się w polu okulara! 105 i jej słaba sąsiadka NGC 95,96 – to już parka galaktyk bardziej zbliżonych do siebie wyglądem Tym samym, kończąc łatwe i przyjemne manewrowanie, biorę się za przetrzebianie okolic zenitu, którą zaczynają urozmaicać chmury. Nagle do obserwatorium wpadł na chwilę kolega – jego głos ni stąd jakoś mnie przestraszył. Postawiony na baczność chcialem tym szybciej, mimo utrudniających obłoków, zlokalizować dobrodziejstwo Wielkiej Niedźwiedzicy. Udało się bez mapy szybko odnaleźć 81,82 – a to dopiero para galaktyk! Jasnej elipsa, oraz subtelny, przyciemniony w środku pyłami materii kształt cygara! Pole widzenia 1,08 stopnia - w sam raz by pomieścić ten zestaw! Mogłem więc zademonstrować gościowi te oto - soczyste i wyjątkowo jasne - galaktyczne dzieło. ...A teraz już chmurwy wzmagają nery! Ponieważ z Dobsonem stojącym na trzech małych paletach (gdyby nie te wysokie ściany wiaty, postawiłbym tylko na jednej - ale lubię chodzić nie kucając) musiałbym wspinać się na palcach – wybieram manewrowanie z ziemi, co zamienia się w idiotyczne klęczenie na zimnej, wilgotnej, wydeptanej glebie. Nie jest to za wygodne, a mój next step to miała być szybka, kolejna para w pole okulara: 97 i 108. Lekko zdezorientowany, może szybko przeszłymi chmurami, jak i tym dziwnym klęczeniem, (momentami tylko – jakże wygodniejszym siedzeniem na blacie) – błądzę! Wyciąg okularowy przybiera dziwaczne kąty (wyginam śmiało ciało!), manewry gdzieś o włosek od zenitu. Niepotrzebnie też obniżam głowę aż tak nisko, wzdłuż tuby w dół – by namierzyć okiem środek mojego 'red dota' (zamiast tego oślepiającego badziewia ze zbędnym szkłem – jako wstępny celownik mam w użyciu wąską przerwę pomiędzy śrubką a stópką szukacza – ustawiam w niej swój gwiezdny cel kładąc prawy polik na środku szerokości tuby). Pierwsza mignęła M108, następnie mgławica Sowa M97 (w przypadku tej drugiej, słabej, acz sporej kuli nie miałem już żadnej wątpliwości, co widzę!). 109 – słabowita, choć urocza galaktyka o charakterystycznym zgrubieniu w środku, 40 – jedyny, choć pozorny układ podwójny w zestawieniu M. Efektowniejszy widok był w trudniejszych warunkach, mniejszym teleskopem: - bardziej mglisty, przez co słusznie został kiedyś uznany za mogący się pomylić z kometą, 101 – zwykle trudna, teraz jednak wysoko - więc łatwo rozpoznawalna okrągła mgieła (galaktyka spiralna z góry) z delikatnie jaśniejszym środkiem oraz zarysem ramion, 102 fantastycznie intensywna galaktyka! Pokrywa się nietypowo aż z dwiema – teleskopowo całkiem jasnymi - gwiazdkami. Nie do pomylenia; kiedyś obiekt ten widziałem nawet przez dość gęste górne zamglenie. Powinna być łatwa do wytropienia większą lornetką. Opuszczam trochę tubę, ster staje się wygodniejszy. Psy Gończe – niewielki gwiazdozbiór, a jakże bogaty w piękne obiekty! 51 Whirlpool – chyba na miano obiektu nocy! Pierwszy raz, niemal książkowy widok! (chociaż za sprawą averted eye i w ułamkach sekund, to jednak!) Ktoś mądrze wspominał, żeby w korzystnych warunkach dłużej badać tą galaktykę. Niestety – za długie inwestygacje dzisiaj nie możliwe - inne galaktyki bezczelnie ponaglają w tym świetnym skrawku nieba: 63 – ładna, intensywna 94 – znowuż jasna, nieopodal charakterystycznego asteryzmu mini 'delfinka' 106 – mglista Górujące galaktyki są dziś naprawdę ekscytujące, ale w okolicach środka nocy nastał już czas na całkiem odmienny rodzaj wspaniałych widoków: gromady kuliste. Ostatni na dziś obiekt Psów Gończych - M3!!! Cudeńko! Ulubiona gromada kulista, która to niegdyś, namierzona mniejszą Syntą z okna budynku w centrum Warszawy zachęciła mnie do tej całej astronomii. Potem nastała w Polsce jesień i już jakoś nie miałem kiedy z trójką obcować... Ale teraz?! Wiejskie niebo, konkretne altitude = zagęszczona chmara gwiazd, 'ociekająca' nimi wręcz, istne dzieło sztuki (a pełna krasa jak zawsze - w averted eye!). Potem już nastał czas Warkocza Bereniki, 53! inna kulista, może mniej spektakularna od M3, ale wciąż gęsta I ładna, M64 galaxy - w środku zagęszczenia intensywnej, eliptycznej mgły – mała, wyrazista czarna struktura (więc mówi się na nią galaktyka Czarne Oko). Herkules 13! - duża, najjaśniejsza, na pierwszy rzut oka równomierna kotłownia gwiazd, łatwa do podziwiania jakimkolwiek sprzętem. Czy jakoś da się nie zobaczyć tego, będąc astro-amatorem? 92! - piękna, o wiele mniej regularna w kształtach! Nie powinno się jej oszczędzać z powodu sąsiedztwa jeszcze cudowniejszej 13tki. Tymczasem zrobiło się już sporo po północy – a więc zamiast planowanej dłuższej przerwy, zadowoliłem się króciutką – z pseudo-kanapkami i ogrzewającą herbatką. To była ów chwila odpoczynku wskazana przed Coma/Virgo Cluster. Plądrowanie tamtejszych, naćkanych mgiełkami rewirów, zajęło mi i tak o wiele, wiele za długo – zwyczajnie przez... pośpiech; no i własne zapominalstwo. No bo mogłem tak: trzymać się metodycznego poruszania się po konkretnych torach, w dokładnie ustalonej kolejności – patrząc na odwróconą mapę oraz w pole szerszego okularu (niż nawet SW13, który zastosowałem tylko dla lepszej widoczności). Z dobrą mapą można tak dosłownie od galaktyki do galaktyki (w tym „tylko”16 obiektów Messiera, jakieś tam NGC-drogowskazy gdzieniegdzie też). Szukacz? Jedynie sporadycznie, a bo i tamtych galaktyk praktycznie w nim nie widać. A tu było za dużo zastanawiania się; nie przekręciłem nawet do góry nogami mapy – i tak za mało wyraźnej i ...pokreślonej ołówkiem i długopisem podczas wcześniejszej sesji. Na domiar wszystkiego – sprzęt zaczął parować (!), co spotęgowało jeszcze bardziej ww niedociągnięcia. 2:35 – dopiero skończone, ten wynik to prawdziwy początek kataklizmu, który niebawem miał nastąpić! Jako plusik mogę tylko zapisać, że pierwszy raz ujrzałem – jak dla mnie, najciemniejszą z tamtejszych emek - 91. Przed Panną/Comą – myślałem sobie całkiem serio, że oto idzie okazja do nadrobienia nie tak jeszcze dużego opóźnienia. Miało (i mogło) być szybko i sprawnie! Teraz jednak, w obliczu minionego fiasku, czułem już niemal świadomie, że nawet cudem nie nadgonię straconego bezpowrotnie czasu. Wyluzowałem więc co nieco. Szybki i przyjemny był skok w 104 – Sombrero, małe jest piękne, ze swoim czarnym pasem materii – unikatowe, Za rogiem czyhała już pierwsza OFICJALNA porażka: hydrowe 63,83 były za nisko, a co gorsza- krzaki za płotem za wysoko (zła lokacja w ogrodzie, ale wobec prawie trzeciej nad ranem nie ma już co przenosić telepa). Tych właśnie dwóch, których jeszcze nie widziałem – nie zobaczyłem i tym razem. Teraz jednak dużo łatwiej i piękniej: Lutnia, czyli nasz słodki Ring 57! Nad wyraz ostre cudo! A może gdybym miał czas, to wyodrębniłbym nawet gwiazdeczkę w środku? Z lustrem 8'' – chyba piekielnie trudne zadanie, na inny czas. Potem specyficzna, słaba i rozmyta kulista 56, Teraz już urocza na niebie część Węża - z małą główką i kulistą 5, Chwilę potem - cała urzekająca seria kulistych wężownika: 14,10,12 – kapitalna intensywna 10tka, a 12tka godna polecenia ze względu, że jej różnorodna, bardziej rozległa struktura przypomina nawet trochę nieregularną gromadę otwartą skupioną w środku, jak np. któraś ze słynnych “Chichotek” w Perseuszu. Słabiutka 107 – znów pierwszy raz to widzę, chociaż ledwo ...No i lato pełną gębą: Łabędź, gromady otwarte 39,29 (zaś po dwóch tygodniach Droga Mleczna w tej okolicy nabrała bardzo ładnej wyrazistości dla nieuzbrojonego oka – zimą niestety nie widać tej intensywnej części, a i odcinek późno-jesienny nie ma już takiego blasku – toteż bałem się o nadmierne LP po przeprowadzce do mej 'astrowioski' w listopadzie. Teraz już jestem całkowicie spokojny - a to dopiero zapowiedź dominacji najpiękniejszego odcinka naszej Drogi!). Tymczasem, w końcu urodziwa konstelacja Strzałeczki, no I blisko siebie: wyjątkowo subtelna kulista 71 i 27 (mgławica Hantle, już w Lisku; jej widoczność świeżo po zimie jeszcze niespecjalna). Później znów Wężownik - próba schwytania kulistej 9... i co następuje 2-go kwietnia 2016 po raz pierwszy? za widno! Nie ujrzałem. Jestem jeszcze dość spokojny o charakterystyczne 'szczypce' Skorpiona: położone nie tak daleko od siebie gromady kuliste; począwszy od gwiazdy Antares – 4, kawałek dalej 80. Szczypcowe obiekty jeszcze jako tako widoczne, zwłaszcza leżąca wyżej, choć o słabszym magnitudo, mniejsza 80. Kiedy strzałem rozpaczy wymierzyłem w zapamiętaną z ostatniej jesieni okolicę Gromady Dzikiej Kaczki , nie miałem już raczej szansy na znalezienie innych obiektów. Niebo prawie jasne, w kolorze jak wtedy, gdy oglądałem Plejady i Oriona, a szukacz niemal kompletnie zaparował, obiektyw wkrótce też. Zbyt oddalona suszarka, by po nią polecieć - na skrzydłach niezdrowego rozsądku. Szczegółowe mapki też stały się już w zasadzie bezużyteczne, a czasu na zobaczenie czegokolwiek z DS góra kilka minut. Czy dobiję chociaż przepiękną Dziką Kaczuszką?! Unfortunately: failed. Popełniłem też dokładnie tego samego rodzaju błąd w ocenie ustawienia gwiazdozbioru Orła – co wieczorem z Taurusem. Byczek już wtedy “spadał”, a Orzełek jeszcze “leżał”. (Jak można nie zaliczyć M11 w trakcie MM? A otóż właśnie tak!) Nawet już nie pamiętam, czy na pewno zaparował mi wtedy okular w wyciągu, ale raczej tak – skoro, za pięć piąta rano - ZAKOŃCZYŁEM MARATON i... na pocieszenie: wydobyłem z torby suche, wysoce przybliżające okulary TMB Planetary 8 i 5, by rzucić w końcu okiem na coś bardziej ziemskiego – jaśniejącego Marsa (który co prawda dopiero w maju osiągnie apogeum swej bliskości, co pozwoli zaobserwować naprawdę dużą tarczę). Choć planeta świeciła dość nisko, bez problemu odróżniała się malutka czapa lodowa, oraz ciemne obszary bliżej środka widocznej tarczy. A co może być jeszcze większą nagrodą po trudach dzisiejszych 10h na powietrzu? Ano inna 'gwiazdka' obok, Saturn, którego wyglądu nie muszę chyba opisywać, obraz zaś dość statyczny, piękny, just 'dobsonowy'. Ostatnim porannym obiektem był niziutko wznoszący się Księżyc w ostatniej kwadrze, choć jeszcze nie powiem wąziutki, zostało mu parę długich dni i nocy do nowiu. Przy 240x rój kraterów oczywiście pływał, ale Celestron40 pozwolił mi na obraz ostry i równie piękny, co w niewielkiej lunecie, nie wiele dokładniejszy zarys od ołówkowych dzieł Galileusza, to jedyne w swoim rodzaju piękno! Poskładałem wszystkie prawie graty (udało mi się zapomnieć jedynie pudło-suszarki), przykrywając długim ręcznikiem zamarznięty już telep - w innym to, firmowym pudle, tak, aby sobie schnął (wieko od głównej rury odkryte - lustro zawsze i tak paruje w tym kartonie trzymanym w altanie, gdzie niemal brak wilgoci i o kilka stopni cieplej). Każde inne wieko też zdjęte - dla osuszenia wszystkich szkiełek, w kartonie bądź plecaku. Już po chwili pakowania ucieszyłem się pięknym, słonecznym dniem, z niebieściutkim niebem! Mimo, że poza wcześniej wymienionymi wpadkami, nie zdążyłem ujrzeć także numerków z tej oto długaśnej listy: Wężownik 19,62 niziutki, acz 'gęsty' Strzelec: 26,16,17,1824,25,23,21,20,8,28,22, oraz inne poranne skwarki: 6,7, 75 69 70 54,55 (grzechem zaś nie mieć czasu wyłapać) 15 nad ”dziobem” Pegaza inna jasna kulista – M2 w Aquariusie, no i jego słabsze: 73,72 3 Mimo końcowego wyniku - tym słabszego, im bliżej rana - rozczarowany tą troszeczki tragi-komiczną sesją nie jestem! Pierwszy raz jednej nocy napakowałem oczy taką ilością kosmicznego ładunku. Poza krótkim epizodem z chmurami – warunki widokowe powyżej 20-30'' były kapitalne, a obrazy tak piękne, jak różnorodne. Zabrakło co prawda kanonady gromad w okolicach centrum naszej galaktyki - gdzie rzucę się wpław pokrótce – oby gdzieś dalej od miasta, z czystszym horyzontem - w celu zdobycia większej ilości emek, niż mam obecnie (95). Jak wiadomo - mieszkaniec Polski zainteresowany nieco bardziej zaawansowanymi obserwacjami astronomicznymi, przez przeważającą część roku zmuszony jest do niemal nieustannego odkładania swojej praktyki na bok, aż do pojawienia się, zazwyczaj nagłej, okazji – bez przeszkód pogodowych i z dala od okolic pełni Księżyca, bądź też zwykłych obowiązków od świtu do nocy. Owszem, wiąże się to z możliwością wypaczania drobnych technicznych niuansów, jak było w moim wypadku. Planując grubsze obserwacje, jak rzeczony bieg za emkami, należało uwzględnić kilka istotnych przeszkód (chociaż pełna antycypacja byłaby prostsza w przypadku niezmąconej ciągłości obserwacyjnej, a najpewniej - przy nieco dłuższym stażu obserwacyjnym). Jestem pewien, że doświadczenia z tej intensywnej sesji zaprocentują już za niecały rok – kiedy to z chęcią podejdę do biegu ponownie. Jeśli będę wtedy zdolny do płynniejszych i pewniejszych ruchów, przyczyni się to do znacznej poprawki mojego pierwszego wyniku. A może przede wszystkim - da jeszcze bardziej satysfakcjonujące obserwacje. Poprawiłem niektóre swoje mapki (drukowane ze Stellarium + obrabiane w PS) – choćby te które miały niepotrzebnie duży, lub za mały zoom, albo też zbyt mało czytelną kartkę A3 z gromadą Coma/Virgo. Do koszulek w segregatorze dołączyłem teczuszkę do trzymania 'zużytych' mapek. Sporządziłem lepiej widoczną listę obiektów, przygotowałem wygodniejsze ustawienie teleskopu do obserwacji w zenicie, etc, etp; bardziej drobiazgowa organizacja. Wymierzyłem dokładnie 'swój' ogródek co do horyzontu i wygląda na to, że na kolejny maraton będzie trzeba wybrać się jednak dalej od poświaty Warszawy, dla zupełnie płaskiego/ciemnego horyzontu (zabrakło 'tylko' 3-4 stopni widoczności). By nie zmarnować tak dogodnych warunków - wypadało by pozbyć się z czoła zagrożenia białym światłem. Warto by było zamienić tez suszarkę na... drabinki rezystorowe do akumulatora 12V – do szukacza I okularów (mój kolega astronom, technik z powołania, zmajstrował sobie to wspaniałe cudo i z powodzeniem stosował w swoim SCT; oprócz dew-cupa, odrośnika z dobrej maty, który to w mojej akurat konstrukcji - z długą tubą - jest całkiem zbędny). Nie można tracić ani chwili na rosę - kiedy w polu szukacza i okulara i tak ledwie co widać... A jak to będzie za niecały rok? Czas pokaże. A kto z Was próbował swych sił w nocnym maratonie? Wasze spostrzeżenia, maratonowy highlights? Skończyłem pisać – z chęcią coś od Was poczytam! Dziękuję
  7. Wytrzymałem dwa lata bez kolimacji teleskopu, to w końcu uznałem, że czas najwyższy kupić kolimator i zrobić co trzeba. Wybrałem kolimator laserowy z niższej półki. Umieściłem go w wyciągu. No i rzeczywiście teleskop okazał się rozkolimowany, bo powracająca wiązka lasera wychodziła poza tarczę, a na zwierciadle głownym wychodziła z dobre 2-3 cm poza kółko. Pokręciłem tu i ówdzie i jakoś udało mi się naprowadzić wiązkę. Zacząłem od kręcenia śrubami zwierciadła wtórnego (później jescze trochę pokręciłem przy głownym, ale nie dało to dużo). Ku mojemy zdziwieniu, mimo że wiązka lasera trafiała w środek tarczy kolimatora, to na zwierciadle głownym trafiała w brzeg kółka. Nie wiem co jest grane, ale mam nadzieję, że teleskop został wystarczająco skolimowany, a resztę się zrobi na testach gwiazdowych. Być może kółko nie jest idealnie umieszczone na zwierciadle, albo kolimator jest do "d".
  8. Astronomii uczę się pięć lat, dopiero od dwóch lat obserwuję niebo, używam zwyklej lornetki 10x50. Jednak do obserwacji głębokiego kosmosu to trochę za mało. Co uważacie na temat teleskopu Synta 8 Dobson? Czy byłaby dobra do takich obserwacji?
  9. Witam mam problem z kolimacją Synty"8". Śrubki przy lustrze wtórnym są tak sztywne że porostu, bym musiał użyć znacznej siły by nimi kręcić, a tak to wiadomo że wygnę pająka. Kupiona miesiąc temu więc nie zardzewiały. Pozdrawiam Mariusz
  10. WItam, mam 4 letni teleskom Sytnę 8 na Dobsonie. Niestety jestem zmuszona ją sprzedać razem z wszystkimi dodatkami (torba, filtr słoneczny na "czapę teleskopu", przejściówka do lustrzanki ) zastanawiam sie w jakiej cenie powinnam go wystawić? Od dłuższego czasu nie siedzę na forach astronomicznych z powodu braku czasu dlatego nie orientuję się w aktualnych cenach a patrząc na brak dostępności Synty 8 w sklepach oraz na cenę jaka dalej tam widnieje (ok. 1300zł ) nie wiem jaka cena byłaby dobra i nie powodowałaby strat. Poniżej wstawiam zdjęcia sprzętu, nie ma żadnych uszkodzeń poza pyłkiem na lustrze i tym że jest rozkolimowany. Bardzo proszę o w miarę szybką odpowiedź gdyż zgłosił się do mnie juz jeden potencjalny nabywca jednak za całość proponuje mi 700zł czy to dobra cena?
  11. Witam! Ostatnio zakupiłem statyw z małym żurawiem za 450 zł i szczerze mówiąc nie jestem za bardzo zadowolony. Dopiero teraz pomyślałem czy nie lepiej zbierać na teleskop, chodzi mi o teleskop Newtona Synta 8 na montażu dobsona. Mam jeszcze czas na zwrot statywu, a kasy ostatnio trochę wpadło i po zwrocie byłbym o krok od teleskopu. Mam więc pytanie czy na razie lepiej obserwować lornetką ( 15x70 ) czy już zbierać na teleskop, bo w sumie różnica będzie ogromna. Prosiłbym was o radę. Dzięki.
  12. Witam! Jestem początkującym obserwatorem nocnego nieba i chciałbym wam zadać kilka pytań. Mianowicie posiadam można powiedzieć już sławną Synte 8 i mam zamiar wyposarzyć ją w lepsze narzędzia, planuję kupić okular Delta Optical Planetary 12,5 mm lub okular Delta Optical Planetary 14,5 mm. Mam soczewkę Barlowa x 3 i teraz pytanie do was, który okular wybrać? Pierwsze połączenia da mi powiększenie równe x 288, a drugie x 248. Pogoda w Polsce bywa różna i nie zależy mi na okularze który tylko przy maksymalne czystym niebie da dobry efekt. A może lepiej wybrać inny okular? Zakres pieniężny mam do 300zł, więc jak za te pieniądze można dostać coś lepszego to piszcie! Jeżeli macie dla mnie jeszcze jakieś porady (dla początkujących) to dajcie znać. Pozdrawiam
  13. Witam. Szukam niezbyt drogiego filtru do księżyca do Synty 8". Tak do 50-70 zł max. Co polecacie?
  14. Witam, Proszę o pomoc doświadczonych forumowiczów przy wyborze odpowiedniego Barlowa do Synty 8". W chwili obecnej posiadam dwa kitowce (10 mm i 25 mm) lecz do maja dojdą dwa nowe okulary. ES 6.7 mm oraz ES 24 mm 82 stopnie. Kwota, w której chciałbym się poruszać to do 500 zł. Szczególnie interesuje mnie Barlow do obserwacji planet i księżyca. Czy jest coś, co moglibyście szczególnie polecić? Z góry dzięki za pomoc.
  15. Witam.17 grudnia przyszła moja synta 8 kurierem.Jeszcze tego samego dnia poskładanie montażu i jazda. Moją pierwszą prawdziwą obserwację przeprowadziłem dopiero 19 grudnia na balkonie.(pierwsza próbna obserwacja została przeprowadzona przeze mnie w pokoju więc obraz nie był ładny. 19 grudnia 20:25 Wycelowałem syncie na pierwszy obiekt.Był nim księżyc w pełni. No to tak pierwsze obserwowałem okularem 25mm (plossl). Oczywiście nie długo bo musiałem robić przerwy(oko bolało bo wpadało dużo światła z księżyca). Jednak zobaczyłem bardzo ładnie kratery. Gdy już mi się "znudziło" założyłem okular 10 mm. Zbierał mniej światła i oczywiście było większe powiększenie.Zobaczyłem wtedy jeszcze wyraźniej kratery. Obserwację zakończyłem ok. 20:45. 19 grudnia 20:50 Drugim obiektem na który wycelowałem moją syncie był Jowisz. Na okularze 25 mm nie był tak ładny. Jednak gdy zmieniłem na okular 10 mm oniemiałem z wrażenia. Po dłuższej chwili zobaczyłem pasy na Jowiszu. Było widać też jego 4 księżyce ustawione z nim w linii prostej. Obserwację zakończyłem ok 21:50. Kolejne obserwacje prowadziłem kilka dni później. Jednak chciałbym opisać jeszcze obserwację z dnia 23 grudnia. Spojrzałem wieczorem o 20:00 w gwiazdozbiór Oriona. Był on wtedy w dobrej pozycji do obserwacji. Po chwili przyzwyczajenia wzroku zauważyłem mgiełkę. Później sprawdziłem w stellarium i była to Wielka Mgławica Oriona. Zacząłem chłodzić teleskop i planować obserwacje. 23 grudnia 20:40 Po schłodzeniu teleskopu wycelowałem go w Wielką Mgławicę Oriona. Była to moja pierwsza obserwacja tej mgławicy dlatego też bardzo mi się spodobała. Ujrzałem szarą mgiełkę, a w niej gwiazdy. Później zmieniłem okular na 10 mm i było ją widać jeszcze lepiej. Od razu przypomniały mi się zdjęcia tej mgławicy.Oczywiście były w kolorach ale wiedziałem że nic nie zobaczę w kolorach bo niestety tak działają nasze oczy. Obserwację zakończyłem ok godz 21:40. Następnym obiektem na który wycelowałem teleskop tej nocy był Jowisz. 23 grudnia 21:45 Oczywiście co noc powracam do największej planety Układu Słonecznego Jowisza. Jako iż jest teraz bardzo dobrze widoczny tak więc i tym razem zacząłem obserwację. Gdy znalazłem gazowego olbrzyma zmieniłem okular na 10 mm. Oczywiście pasy były dość dobrze widoczne. Księżyce były wtedy w lekkim półokręgu co jeszcze bardziej mi się podobało. Co kilka minut musiałem lekko korygować teleskop, ponieważ Jowisz mi "uciekał". Obserwację zakończyłem ok 22:20. 23 grudnia 22:35 Chwilkę poczekałem na dobrą pozycję do oglądania księżyca. Wycelowałem szukaczem w księżyc i spojrzałem przez okular 25 mm. Wydaje mi się że były wtedy najlepsze warunki. Księżyc był jeszcze nisko nad horyzontem dlatego był czerwony. W odcieniu czerwonym jeszcze bardziej mi się spodobał. Później chcąc pooglądać jeszcze bliżej kratery zmieniłem okular na 10 mm. Kratery były bardzo dobrze widoczne.Najlepiej na krańcach księżyca. Gdy zmienił swoją barwę na normalną już nie był taki gdy był czerwony ale i tak księżyc jest bardzo ładny . Obserwację zakończyłem o godz 23. Dziękuję za przeczytanie moich relacji z obserwacji nowym sprzętem synta 8. Mogę go z czystym sumieniem polecić początkującym obserwatorom nieba. Jedna rada dla początkujących to żeby nie nakręcali się zbytnio i nie oglądali za dużo zdjęć mgławic,galaktyk i innych pięknych obiektów naszego nieba bo później może być niepotrzebne rozczarowanie. Pamiętajmy że i tak dobrze że mamy tak dobry obraz ponieważ te obiekty znajdują się bardzo daleko nas więc nie mamy co liczyć na super obraz jak z teleskopu Hubble'a. Dziękuję jeszcze raz za uwagę.Pozdrawiam
  16. Witam, W maju ubiegłego roku stałem się szczęśliwym posiadaczem synty 8''. Dotychczas wystarczały mi dwa (dość kiepskie nawiasem mówiąc) okulary 10mm i 25mm, które znajdowały się w zestawie. Ponieważ zapragnąłem zobaczyć trochę więcej pragnę zwrócić się do Was o doradzenie odpowiednich okularów. Swoje obserwacje skupiam głównie na planetach oraz mgławicach (Orion). Księżyc jest trochę z boku. Budżet, którym dysponuję wynosi 500 zł.
  17. Witam serdecznie, Chciałbym rozpocząć przygodę z obserwacją nieba, ale jako nowicjusz, właściwie nic nie wiem. Stąd moje prośba do koleżanek i kolegów o kilka porad. Trochę czytałem na różnych forach wypowiedzi i informacji, lecz chciałbym się upewnić w swoich wyborach. Mój budżet przeznaczony na zakup teleskopu to kwota do 1200 zł. Mieszkam we Wrocławiu i raczej z mojego miejsca oglądanie nieba to kiepska sprawa, ze względu na naprawdę jasną łunę nad miastem. Do tego bliska zabudowa blokowa nie ułatwia sprawy, a i pewnie znajdzie się taki sąsiad, co posądzić może o podglądactwo. Nocą widać tylko najjaśniejsze gwiazdy (nie licząc księżyca bo to oczywiste). Natomiast jestem osobą zmotoryzowaną (peugeot 207), aktywną i liczę głównie na wyjazdy. Do tego mam niedaleko ogród działkowy, z którego na prawdę widać piękne, czarne niebo. Nie straszne mi też wieczorne wypady, aby poobserwować niebo za miastem. Ciężar teleskopu też większego nie ma znaczenia. Raczej bardziej martwię się, aby zmieścił się do bagażnika. Jeżeli chodzi o obserwacje, to właściwie to, co może początkującego najbardziej interesować. Przede wszystkim więc nasz satelita, planety oraz słońce (zapewne do tego potrzebny jest odpowiedni filtr). Szczególnie ciekawe wydają mi się plamy na słońcu i faktura księżyca. Ewentualnie później coś z katalogu Messiera. A teraz przechodząc do pytań: - jaką literaturę polecacie dla początkującego odnośnie odnajdowania obiektów na niebie? - czy możecie polecić jakiś poradnik/literaturę dla początkującego odnośnie ustawiania/kalibracji teleskopu? - czy zakupy Synty 8" na początek w moich warunkach jest dobrym rozwiązaniem? - jakie elementy dokupić do teleskopu, aby umożliwił mi oglądanie wymienionych wcześniej obiektów? - czy jest to duża różnica pomiędzy teleskopem do oglądania, a astrofotografii? Widziałem na jednym ze zdjęć, że można podpiąć teleskop do komputera i wykonywać zdjęcia/filmy po ustawieniu na dany obiekt na niebie. Takie rozwiązaniem też by mnie interesowało, ale w drugiej kolejności. - czy znacie może jakieś sklepy w okolicach Wrocławia, gdzie można pójść i zobaczyć jak wygląda taki teleskop i co przez niego widać? Na giełdzie nie widziałem, ale jeżeli ktoś chciałby sprzedać używaną Syntę 8" lub inny polecony dla amatora teleskop z okolic Wrocławia, z chęcią wysłucham propozycji.
  18. Witam! Dziś chciałem sobie pooglądać plamy na słońcu, gdyż mamy do tego idealną pogodę. Celowałem więc swoim teleskopem, patrząc od dołu (tam gdzie umieszczone jest zwierciadło). Gdy tylko trafiłem centralnie na słońce, moim oczom ukazał się kosmos pełen gwiazd, a mianowicie, kilkadziesiąt świecących się kropek (prześwity), jakby rysek, odszczepów, itp. Jednak patrząc na zwierciadło od prawidłowej strony, nie zauważyłem nic podobnego. Dodam jeszcze, ze nigdy nie miałem okazji przyjżeć się mu bliżej, gdyż nigdy go nie wyjmowałem. Czy to, co opisałem jest normalne dla zwierciadeł czy zostałem oszukany przez sprzedawcę? Dodam, iż kupiłem sprzęt używany. Pozdrawiam
  19. Cześć. Teleskop chodzi za mną od jakiś dwóch lat. Często patrzę w niebo gołym okiem, tudzież przy pomocy lornetki albo lunety i chciałbym wreszcie spełnić jedno z moich marzeń ; ) Jakiś czas temu sporo czytałem o teleskopach i wybór padł na synte na dobsonie 8'' albo 10''. I teraz chciałbym się poradzić ekspertów. Kilka informacji: 1. Na całość mogę przeznaczyć do 2000zł 2. Obecnie mieszkam w Poznaniu ale często przebywam na Podlasiu - jestem zmotoryzowany(kombi) więc problemu z przewożeniem sprzętu nie będzie. Obserwacje generalnie planuje prowadzić z miejsca odległego o ok. 30 km od Poznania (Puszcza Zielonka) ale jeśli to miejsce okaże się być zbyt jasne będę szukać dalej optymalnej lokalizacji. Watunki do noszenia sprzętu mam. 3. Wiadomo że apetyt rośnie w miarę jedzenia więc chciałbym aby teleskop dawał mi jak największe pole do popisu - od podziwiania obiektów w naszym układzie słonecznym do wyszukiwania DSów - gdyż przesiadki na lepszy sprzęt raczej w najbliższych latach nie będę planować. 4. Pamiętam, jak dawno temu pierwszy raz udało mi się ujrzeć przez starą lornetkę "poświatę" Andromedy - niezapomniane wrażenie : ) I moje pytania: 1. Czy za tą kwotę synty na dobsonie są ciągle najlepszym wyborem dla początkującego operatora teleskopu? 2. Czy warto dorzucić od razu kilka stówek na 10'' czy lepiej kupić 8'' i lepszy okular? Zakładam że jakbym kupił 10'' to za jakiś czas mógłbym wydać kilkaset złotych na lepszy okular. 3. Wersja składana czy nie? 4. Czy w okolicy Poznania jest jakiś astromaniak z wyżej wymienionym sprzętem i chęcią pomocy? : ) Pozdrawiam Krzysiek
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.