Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'wszechświat'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Astronomy and Cosmos
    • Obserwacje astronomiczne
    • Astronomy
    • Radioastronomia i spektroskopia
    • Space and exploration
  • Astronomical Pictures
    • Astrophotography
    • Galeria
    • Szkice obserwacyjne
  • Sprzęt i akcesoria
    • Dyskusje o sprzęcie
    • ATM, DIY, Arduino
    • Observatories and planetaries
    • Classifieds and shops
  • Others
    • Quick Post
    • Astropolis Community
    • Books and Apps
    • Planeta Ziemia
  • Pogromcy Light Pollution's Forum pogromców LP
  • Klub Lunarystów's ZAPOWIEDZI WYDARZEŃ
  • Klub Lunarystów's ZDJĘCIA KSIĘŻYCA
  • Klub Lunarystów's POMOCE
  • Klub Lunarystów's O wszystkim
  • Klub Planeciarzy's Forum
  • Klub Astro-Artystów's Znalezione w sieci
  • Celestia's Układ Słoneczny
  • Celestia's Sprzęt
  • Celestia's Katalog Messiera
  • Celestia's Sprawy techniczne

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Kalendarz astronomiczny
  • Kalendarz imprez
  • Urodziny
  • Z historii astronomii
  • Kalendarz Astronomiczny Live
  • Klub Planeciarzy's Wydarzenia

Marker Groups

  • Members
  • Miejsca obserwacyjne

Categories

  • Astrophotography - Source Files
  • Instrukcje Obsługi
  • Instrukcja obsługi do Dream Focuser. Ustawienie ostrości to jedna z najważniejszych rzeczy zarówno w astrofotografii, jak i obserwacjach wizualnych. Dzięki DreamFocuserowi stanie się to bajecznie proste! Jeśli masz dość trzęsącego się od kręcenia gałką wyciągu teleskopu, wciąż nie jesteś pewien, czy dobrze wyostrzyłeś, albo pragniesz zautomatyzować cały proces, to jest to produkt dla Ciebie!   DreamFocuser przypadnie do gustu zarówno astrofotografom, jak i obserwatorom wizualnym. Można go używać zarówno w pełni autonomiczne, dzięki czerwonemu wyświetlaczowi (odpornemu na niskie temperatury) i podświetlanym klawiszom, jak i całkowicie zdalnie z poziomu komputera. Dzięki dostarczonemu sterownikowi, zgodnemu z platformą ASCOM może on współpracować z dowolnym programem astronomicznym, np. MaximDL, FocusMax, czy Astro Photography Tool, co daje możliwość w pełni automatycznego ustawiania ostrości.   Wyciąg jest napędzany wydajnym silnikiem krokowym, którego precyzja (dzięki sterowaniu mikrokrokowemu) i moment obrotowy pozwalają w większości przypadków na pominięcie wszelkich przekładni (które wprowadzają luzy). Silnik sterowany jest specjalnym algorytmem, dzięki czemu płynnie rozpędza się i hamuje, co jest szczególnie ważne przy podnoszeniu osprzętu o dużej bezwładności. Dodatkowo może on osiągać spore prędkości, dzięki czemu wykonanie nawet 40 obrotów pokrętła ostrości w teleskopie SCT nie zajmie dłużej, niż kilka sekund. Silniki posiadają elektroniczną identyfikację i przechowują spersonalizowane ustawienia. Dzięki temu można do jednego pilota podłączać na zmianę kilka silników, a stosowne parametry zostaną automatycznie wczytane.
  • Książki (ebooki)
  • Licencje do zdjęć

Product Groups

  • Oferta Astropolis
  • Teleskop Service
  • Obserwatoria AllSky
  • Dream Focuser
  • Serwis i Usługi
  • Książki
  • Kamery QHY - Akcja Grupowa (zakończona)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona WWW


Facebook / Messenger


Skype


Instagram


Skąd


Zainteresowania


Sprzęt astronomiczny

Found 7 results

  1. Cześć, Wczoraj Polskie Radio opublikowało rozmowę z prof. Krzysztofem Meissnerem: https://www.polskieradio24.pl/7/5098/Artykul/2273113,Czy-przed-Wielkim-Wybuchem-byla-nicosc Z wielu powodów warto odsłuchać. Mnie zaciekawił fragment, w którym pan profesor mówi o pracy naukowej, która przygotował wspólnie z sir Rogerem Penrose, w której dowodzą zaobserwowania śladów innego wszechświata w naszym Wszechświecie (jeśli dobrze zrozumiałem i nic nie pokręciłem). Niestety (a może dobrze), audycja radiowa nie sprzyjała wchodzeniu w szczegóły. Czy ktoś z Was ma jakiegoś linka, gdzie mógłbym więcej na ten temat się dowiedzieć? Pozdrawiam, Gajowy
  2. Znana jest Hipoteza Lee Smolina dotycząca doboru naturalnego w kosmologii, znana także jako teoria płodnych wszechświatów, która sugeruje, że proces analogiczny do biologicznego doboru naturalnego ma zastosowanie także w największych skalach. Smolin opublikował swój pomysł w 1992 roku i streścił go w książce popularnonaukowej The life of the cosmos. Teoria ta zakłada, że zapadająca się czarna dziura powoduje powstanie nowego wszechświata po „drugiej stronie”, którego fundamentalne stałe fizyczne mogą się nieznacznie różnić od wszechświata, w którym powstała czarna dziura. Według tej teorii wszechświat daje początek tylu nowym wszechświatom, ile zawiera w sobie czarnych dziur. Teoria zawiera ewolucyjne idee „reprodukcji” i „mutacji” wszechświatów, więc jest formalnie analogiczna do modeli biologicznych. Leonard Susskind, który później wypromował podobną koncepcję krajobrazu teorii strun stwierdził, że idea Smolina zasługiwała na znacznie większe zainteresowanie niż to, z którym się spotkała. Ostatnio bardzo mocne wsparcie dla podobnej teorii opracował wybitny polski fizyk Nikodem Popławski. Tutaj wykład po polsku w wersji popularno-naukowej: Tezy - w skrócie: Teoria strun okazała się jałowa. Na starcie naszego etapu naszego wszechświata był punkt bardzo mały acz nie zerowej objętości. Teorie Einsteina uwzględniają tu (w analizie niejako wstecz) tylko grawitację i wychodzi nieskończona gęstość (i zapewne zerowa objętość). To był ich błąd! Spin cząstek powoduje odpychanie się cząstek w przeciwieństwie do masy. To ratuje środek czarnej dziury przed osobliwością. Cząstki które wpadały do czarnej dziury wnoszą "spin i skręcenie". W samym centrum gdy są bardzo blisko siebie spin tworzy odpychanie już silniejsze niż "przyciąganie grawitacyjne". Co więcej materia ta odbija się tam (w centrum czarnej dziury) i jest to tunel czasoprzestrzeni do nowego, rosnącego wszechświata. Nasz wszechświat jest też potomkiem czarnej dziury z dawnego wszechświata. Miało miejsce tak zwane wielkie odbicie. Oprócz pewnych subtelnych cech mikrofalowego promieniowania tła być może też pewne cechy czarnych dziur też pozwolą potwierdzić tę teorię. Na pytanie skąd się wziął przodek tamtej czarnej dziury padła odpowiedź: - Nie wiemy, może były poprzednie pokolenia i tak dalej ... Efekty kwantowe mogą stworzyć ogromną masę (bo sumaryczna energia pozostaje zerowa) więc masa poprzedniego wszechświata - z którego czarnej dziury powstał nasz - mogła powstać z niczego w pustej przestrzeni. (ale pusta przestrzeń to niekoniecznie "nic" IMHO). Pozdrawiam
  3. Witam chciałbym zachęcić wszystkie osoby które interesują sie astronomią do dołączenia do grupy astronomicznej : https://www.facebook.com/groups/147798162604989/
  4. Guest

    Układ Słoneczny - Model

    Cześć, Czy widzieliście może podobne modele do tego ? http://uklad-sloneczny3d.pl/ Podeślijcie proszę jeśli możecie, będę wdzięczny . Dzięki
  5. Hejka mam ciekawy temat do przeanalizowania, naoglądałem się filmów o superbohaterach i ludziach o nadprzyrodzonych umiejętnościach no i teraz mam zagwostkę, może ktoś będzie miał ochotę podzielić się swoim postrzeganiem tego tematu. Wiem, że jest to trochę "chore" i nie wytłumaczalne, ale za to zastanawiający xD. Dobra po krótkim wstępie przejdę do rzeczy. Pytanie przewodnie brzmi: Czy gdzieś we wszechświecie niekoniecznie naszym (offtop: szczerze wątpię, aby był tylko 1 wszechświat...) są osoby o super mocach np. teleportacji, ogromnej możliwości rozciągnięcia swojego ciała itd. Może na razie tyle, ale ciekawe też jest skąd ludzie ponad 3000 lat temu widzieli smoki xD. Liczę, że podzielicie się swoją opinią. A i jeśli ten temat nie pasuje do forum to proszę go usunąć choć nurtuje mnie to pytanie .
  6. 1. Teoria wielkiego nieporozumienia Już na zajęciach w gimnazjum i liceum, we wszystkich tekstach popularnonaukowych byłem perfidnie okłamywany. Co gorsza ludzie, których uważałem za autorytety w tej dziedzinie, których nauki odbierałem, jako dzieciak bez głębszego zastanowienia, jako prawdę, ci ludzie nie wiedzieli jak wielkie brednie prawili. Ale zanim stronce z pantałyku dużą cześć publikacji popularnonaukowych trochę historii. Wszyscy znajdujący się na tym forum i a już na pewno ci którzy przeczytali podtytuł spotkali się z nazwą pewnego zjawiska, przesunięcia ku czerwieni, tudzież red shift. Niestety na potrzeby tego artykułu muszę was czytelników poprosić o jedną przysługę. Jest to bardzo ważne dla dobrego i dokładnego zrozumienia treści jaką przedstawię. Nie jest to, mam nadzieje, sprawa bardzo trudna dla was, mianowicie proszę abyście całkowicie zapomnieli czym jest przesunięcie ku czerwieni, abyście na chwile doznali amnezji i z swojego umysły wyrzucili wszelkie o tym zjawisku informację. Od razu lepiej 2. Ciekawe losy Hubble Jest rok 1889 w USA, a dokładniej w Missouri rodzi się niejaki Edwin Powell Hubble, oczywiście to nazwisko nic wam nie mówi, ewentualnie może rozbawić was fakt że facet nazywa się tak samo jak teleskop kosmiczny. Dorastał w Ilinois jako wszechstronnie uzdolniony uczeń, na zawodach sportowych dostawał medale w wielu dyscyplinach, zaś z przedmiotów same piątki, poza. ... gramatyką. Edwin wyrósł na bystrego, wysportowanego, a przede wszystkim obowiązkowego chłopaka. Po zdobyciu tytułu inżyniera nauk ścisłych, pod namową ojca rozpoczął studia magisterskie na kierunku prawniczym i zapewne stał by się wielkim adwokatem, sędzią lub prokuratorem, lecz w 1913 roku ojciec Edwina zmarł, zaś motywacja do nauki prawa została pochowana razem z nim głęboko pod ziemią. Hubble'a zaczął studiować to co chciał od dziecka, a od małego zawsze interesowała go astronomia. Na kursach od razu został dostrzeżony przez profesorów jako niezwykle inteligentny i obowiązkowy uczeń i już wieku 25 lat stał się zawodowym astronomem. Niestety w tym samym roku wybuchła I Wojna Światowa, oczywiście opiekunowie akademicy Edwina już załatwili mu zwolnienie ze służby, jednak ku ich przerażeniu obowiązkowy Hubble'a zgłosił się na ochotnika. Jak poradził sobie w wojsku? Wystarczy że powie iż w 1919 roku zwolniono go ze służby w randze majora. Po wojennej zawierusze został przyjęty jako pracownik w Obserwatorium na Górze Wilson'a, gdzie znajdował się 2.5 metrowy teleskop. I właśnie tym wielkim na ówczesne czasy sprzętem Edwin Hubble pomierzył dziwne rzeczy. Kończąc już z aspektem historyczny powiem tylko iż gdyby umarł rok później niż w 1953 roku dostał by nagrodę Nobla. 3. A cóż takiego mierzył Hubble? W tamtych czasach wizja wszechświata była dość bardzo odmienna od tego co uczymy już w podstawówce. Szeroko przyjęte było przekonanie że cały nasz wszechświat to tylko nasza Droga Mleczna i nic więcej, a tak w ogóle to istniał od zawsze. Jednak takie twierdzenie nie trzymało się kupy i fizyki, zwłaszcza iż wtedy wielkie nowe Teorie (jak Teoria Względności) i odkrycia (struktura atomu) rozpoczęły rewolucje w fizyce. Hubble razem z innymi badaczami zaczął szeroko zakrojone badania odległości obiektów we wszechświecie. Mierzył je metodą Cefeid. Dla przypomnienia metoda ta polega na wyszukiwaniu pewnych specyficznych gwiazd nadolbrzymów nazywanymi cefeidami. Istnieje dla nich zależność pomiędzy szybkością pulsacji a jasnością absolutną. Zaś z jasności absolutnej porównując do jasności obserwowanej mamy odległość. Ciekawskich odsyłam do Gógla. Hubble najpierw zmierzył i udowodnił/potwierdził fakt iż niektóry mgławice (teraz nazywamy je galaktykami) nie mogą być częścią naszej galaktyki gdyż są po prostu o wiele za daleko. Ale odkrył coś jeszcze dziwniejszego, a mianowicie że widma owych odległych mgławic są jakoś dziwnie przesunięte: Okazuje się iż widma gwiazd w odległych mgławicach są przesunięte w stosunku do widma gwiazd w naszej galaktyce! I to przesunięte nie byle jak, różnica wzrasta razem z częstotliwością fali o stały procent! Właśnie owe przesunięcie ku czerwieni definiuje się wzorem, co jest ważne, empirycznym, czyli tylko i wyłącznie wyliczanym na podstawie obserwacji, jako stosunek różnicy przesunięcia długości widma do jego pierwotnej długości. , gdzie: z – przesunięcie ku czerwienie d' – zmierzona długość fali z obiektu odległego d – długość fali jaka powinna być Dodatkowo Hubble zauważył zależność przesunięcia od odległości: Zależność można opisać jako: , gdzie: k – współczynnik wynikający z dopasowania prostej do wykresu r - odległość od obiektu Jak widać odległości zmierzone przez Hubble'a miały dość duży rozrzut i gdybym ja taką linią prostą przybliżył cokolwiek na laboratoriach fizycznych to bym ich nie zaliczył. Lecz jak się później okazało im więcej było obiektów i im bardziej były one oddalone od nas tym bardziej układały się na linii prostej. Dziwna sprawa z tym przesunięciem, ale Hubble'a jako pilny i obowiązkowy uczeń skojarzył sobie to zjawisko z prostym efektem Dopplera. Załóżmy że nasza gwiazda w odległej mgławicy oddala się od nas z pewną prędkością, czyli kolejne wartości maksymalne naszej fali świetlnej będą lekko przesunięte o odległość jaką w tym czasie pokona nasza gwiazda. Czyli: v – prędkość oddalającego się źródła T - okres emitowanej fali λ – zmierzona długość fali z źródła λ – długość fali jaka powinna być Dzielimy obustronnie przez λ: Wiemy przecież że dla fali świetlnej mamy stosunek stały c=λ/T, (tutaj trzeba by było obliczać dokładnie dla relatywistycznego efektu Dopplera ale dla naszych rozważań szczegółowe wzory nie mają znaczenia): Przypominając sobie nasze wcześniejsze wzory: , gdzie H=k*c jest wartością stałą nazywaną, jakże by inaczej stałą Hubble'a. Tutaj ponownie powtórzę iż prawo Hubble'a w takiej postaci jest prawem empirycznym, czyli wynikającym wprost z pomiarów a nie z innych praw fizyki. 4. Szok! Wraz z wzrostem odległości zwiększa się prędkość obserwowanych obiektów! Na owe czasy była to istna rewolucja. Z wszechświata, w którym była tylko i wyłącznie nasza Droga Mleczna istniejąca od zawsze, w ciągu parunastu lat doszliśmy do wszechświata zawierającego setki galaktyk jak Droga Mleczna i w dodatku bardzo szybko się od nas oddalających. Jednak był to dopiero początek długiej drogi astronomii ku zmianie postrzegania naszego świata. Jak już powiedziałem Hubble nigdy nie otrzymał nagrody Nobla za swoje odkrycie, między innymi z powodu faktu macoszego traktowania astronomii. Dotychczas jakoś mało intensywnie próbowano połączyć problem powstania i ewolucji wszechświata z ówczesną fizyką. Pokutował trochę naiwny pogląd na wszechświat iż istniał od zawsze i będzie istniał na wieki. Oczywiście od czasów Newtona i prawa grawitacji zastanawiano się jak to z całym wszechświatem jest. Przecież jak by istniał od zawsze to wszystko w końcu musiało by się grawitacyjnie zapaść w jeden punkt? To może to zapadanie właśnie trwa? Jeżeli tak to przecież wszechświat nie był by wiecznie taki sam. A jeżeli zapadanie jest jakoś powstrzymywane to przez co? Czy wszechświat składający się z naszej galaktyki nie zapada się ponieważ wszystko orbituje na około środka ciężkości jak w naszym układzie słonecznym? Czy może wszechświat jest tak bardzo jednorodny i nieskończony iż siły grawitacyjne w wielkiej skali się niwelują? Ale jeżeli jest nieskończony to dlaczego owej nieskończoności nie widzimy, słynny paradoks ciemnego nieba Olbresa? Zresztą nawet Einstein specjalnie zmieniał swoje równania Ogólnej Teorii Względności aby pasowały do wiecznego wszechświata, sławna stała kosmologiczna. Te wszystkie problemy były nie rozwiązywalne z powodu braku zaawansowanych sposobów obserwacji wszechświata. Dopiero z nadejściem nowych technologii sprawa zaczęła się zmieniać i obserwacje astronomiczne stały się głównym źródłem informacji o początkach wszechświata. Kulminacją i triumfem ostatecznym astronomii i astrofizyki, było powiązanie stosunku ilości obserwowanego wodoru do helu w wszechświecie, a liczby neutrin. W czasach, przełomu wieków, coraz potężniejszych akceleratorów gdy fizycy jądrowi wykrywali coraz więcej i więcej cząsteczek elementarnych pewna grupa astronomów przedstawiła ową prace i udowodniła iż liczba neutrin, a przez co liczba rodzin cząstek elementarnych jest równa trzy. Dokładnie trzy i koniec kropka, nie ma sensu budować większych akceleratorów wszystko już zostało odkryte. W Fizyce cząstek elementarnych zawrzało jako to możliwe? Co ma piernik do wiatraka? Ale rozumowanie było nieubłaganie prawidłowe. Aby zrozumieć ten dowód fizycy wysokich energii pilnie dopisywali się na kursy astronomii, i teraz większość prac naukowych z astronomii piszą fizycy jądrowi. Ale wracając do naszego problemu. Przesławny wykres z do r oraz związany z nim wykres prędkości ucieczki galaktyk od odległości od nas, tak naprawdę sprawił o wiele więcej problemów niż korzyści. O ile pierwsze pomiary były lekko mówiąc niedokładne to wraz z odkrywaniem coraz większej ilości odległych galaktyk ich odchylenie od stałej Hubble'a było coraz mniejsze. W przypadku bliskich obiektów prędkość ucieczki była zaburzana innymi czynnikami jak oddziaływania grawitacyjne wzajemne, lecz dla bardzo odległych obiektów i związanych z nimi wielkich wartościach ucieczki zaburzenia lokalne były niwelowane. Aż otrzymano taki oto wykres: Wykres zależności prędkości od odległości. Tych kropek jest "trochę" więcej gdyby je nanieść wszystkie. Przedstawmy sobie tą sytuacje na płaszczyźnie: Zobrazowanie naszego wszechświata na dwuwymiarowej powierzchni. Obszar za kropkowany to widoczny wszechświat, na fioletowo galaktyki oraz ich prędkości zaznaczone wektorami, na żółto-pomarańczowo światło docierające do nas. Tak właśnie wyglądał wszechświat po odkryciach Hubble'a. Pierwszy wielki problem to fakt liniowej zależności prędkości od odległości, czyli jeżeli odpowiednio przedłużymy linie z wykresów i odległość będzie na tyle duża iż z zależności uzyskamy prędkość większą od prędkości światła?! Czyli owe obiekty nigdy nie zobaczymy gdyż uciekają szybciej niż światło?! Ten problem stworzył tak zwany Horyzont Hubble'a czyli sferę na której powierzchni hipotetyczne ciało miało by prędkość ucieczki równą prędkości światła. Drugi problem to fakt iż sfera Hubble'a pokrywa się z sferą obserwowaną wszechświata, dlaczego? Czy ten brzeg to brzeg całego wszechświata? Kolejne pytanie skoro wszystkie obiekty się od nas oddalają to czy to znaczy że kiedyś, dużo wcześniej, były w jednym punkcie? I co więcej, czy tym punktem początkowym byliśmy my? I jakim cudem gdy wszystkie obiekty były w tym samym punkcie otrzymały tak diametralnie różne prędkości początkowe skoro cześć odleciała daaaaaleko od nas, a część blisko? Jak widać wszechświat przed odkryciem przesunięcia ku czerwieni był jednak klarowniejszy. 5. Pępek wszechświata Przez wieki człowiek musiał sobie udowadniać że nie jest centrum układu słonecznego, potem że nie jest centrum naszej galaktyki, a teraz ma się okazać że jest centrum wszechświata? Próbowano sobie to tłumaczyć iż jeżeli jakiś wielki wybuch miał miejsce i my z niego wylecieliśmy razem z innymi to tak samo jak na rozszerzającym się balonie wszyscy będziemy się od siebie oddalać (nieszczęsna niezgodna z prawdą analogia balona). Z tego wynikało by że, z strony wybuchu ilość galaktyk musiała by być większa: oraz że obserwując stronę przeciwną od wybuchu nie wiedzielibyśmy zupełnie nic: Ale wszystkich obserwacji wynika że wszechświat jest JEDNORODNY i IZOTROPOWY, gdzie nie popatrzysz tam jest taka sama ilość galaktyk. No to jednak jesteśmy w środku? Odkrycie promieniowania reliktowego zupełnie pogmatwało sprawę pytania odnośnie gdzie był początek gdyż wychodzi dokładnie z każdego kierunku takie samo. 6. Dziwny jest ten świat Lecz wraz z postępem fizyki, kiedy już większość naukowców oswoiła się z faktem życia w zakrzywionej czterowymiarowej przestrzeni, w której kosmos jest jednorodny i izotropowy, odpowiedzi na wszystkie nasze pytania wydawały się wynikać w prosty sposób. Ale na początek zmienimy nasz sposób rozumowania o przestrzeni. Otóż w pewnej zamierzchłej przeszłości powstało sobie wszystko. Wszystko to wszystko, tak jak czas, przestrzeń i parę innych mniej istotnych rzeczy. Przestrzeń z powodu różnych dziwnych praw fizyki zaczęła się rozszerzać. Aby dobrze to wyobrazić warto posłużyć się analogią, na jej potrzeby spłaszczymy nasz wszechświat do jedynie trzech wymiarów, długości, szerokości oraz czasu. Powiedzmy że nasz ten analogiczny wszechświat jest zakrzywiony w postaci sfery (tak tak kolejna analogia do balona ale przeprowadzona poprawnie! a nie jak w książkach pseudonaukowych). Tak więc na tej sferze mamy pełno kropek będących naszymi galaktykami. Zgodnie z wspomnianymi nieubłaganymi prawami fizyki przestrzeń zaczęła się powiększać, co przekładając na naszą analogie sfera zwiększała swój promień. Powoduje to rzecz jasna że zwiększa się powierzchnia sfery, a galaktyki nagle zaczynają się od siebie oddalać. Ale nie przez fakt że ktoś nagle nadał im prędkość początkową! One nadal stoją w swoim miejscu! To sama przestrzeń rozpoczęła ekspansję! I to jest kluczowe zdanie. Jeżeli od odległej galaktyki biegnie do nas promień świetlny to ma on jakąś ściele określoną długość. Ale przecież w czasie pomiędzy emisją, a jego przechwyceniem minie jakiś czas. Zaś w tym czasie przestrzeń dokona ekspansji i odległość pomiędzy maksimami fali zwiększy się! A więc przesunięcie ku czerwieni absolutnie nie jest efektem Dopplera! Doppler zakłada ruch źródła emisji lub obserwatora, ale tutaj do czynienia mamy tylko z ekspansją przestrzeni! Wynika z tego bardzo ważne wnioski. Odległe galaktyki są bardziej przesunięte ku czerwieni nie dlatego że mają większą prędkość! One zupełnie się nie poruszają, to przestrzeń zdąży się ekspandować o wiele większy czynnik niż dla bliskich obiektów. Jednym z najważniejszym faktów jest brak w tym zjawisku ruchu! Skoro nic się nie porusza, a tylko przestrzeń ekspanduje omijamy na około ograniczenie prędkości światła! To znaczy światło zawsze się będzie poruszać z stałą prędkością, po prostu obiekty oddalone od nas poza horyzont Hubble'a, są tak daleko że drogi do pokonania przybywa szybciej niż prędkość światłą jest w stanie pokonać. 7. Dziwne dzieje stałej Hubble Wracając do wzorów, napisanie jak poprzednio: jest błędne gdyż ostatnia równość wynika z złej interpretacji zjawiska! Tak naprawdę zachodzi tylko i wyłącznie pierwsza zależność k*r. Dodatkowo powiedzieliśmy że o ile galaktyki "stoją w miejscu" to przestrzeń między nimi się rozszerza, tak więc możemy napisać wzór: , gdzie: r(t) – odległość w czasie t r(t_0) - odległość początkowa R(t) - funkcja skalująca, mówi nam o ile razy poszerzyła się przestrzeń do danego czasu t Stosując go do naszego pierwotnego wzoru: , gdzie zastępujemy długość fal naszym nowym wzorem na odległość: λ - długość fali jaką powinniśmy zobaczyć bez zjawiska rozszerzania się przestrzeni R(t) - funkcja skalująca, mówi nam o ile razy poszerzyła się przestrzeń do danego czasu I to jest właściwy wzór na przesunięcie ku czerwieni, choć nie występuje tutaj żadna prędkość. Co więcej całe zjawisko jest niezależne od źródła emisji, po prostu jest to właściwość przestrzeni, w której my żyjemy. Stała Hubble'a w takim rozumowaniu, całkowicie zmienia znaczenie. O ile wcześniej dla efektu Dopplera opisywała zależność prędkości od odległości to w rozumowaniu rozszerzającej się przestrzeni ma postać: v_r(t) - jest prędkością z jaką wydaje się uciekać od nas ciało z efektu Dopplera R'(t) - pochodna po funkcji skalującej po czasie I tutaj ujawnia się całkowicie zmienna natura stałej Hubble'a, gdyż funkcja skalująca jest zależna od czasu, ale ta zależność wcale nie musi być liniowa. Co więcej obecnie uważa się że funkcja skalująca ma dość skomplikowany charakter: Znamy stałą Hubble'a (inaczej funkcje skalującą) tylko jako obecną wartość zaznaczoną jako NOW. Istnieje wiele modeli opisujących historie wszechświata i jego przyszłość przechodzących przez ten punkt. 8. Dziwne pytanie na koniec Tak więc już wytłumaczyliśmy sobie czemu odległe obiekty oddalają się od nas z tak dziwnymi prędkościami, czemu wydają się od nas uciekać jak z centrum eksplozji, dlaczego mogą „poruszać się z prędkościami” większymi od światła. Jednak nadal nie wiemy dlaczego obserwowalny wszechświat jest taki sam jak sfera Hubble'a? O ile nie ma możliwości aby obserwować coś poza sferą Hubble'a, ale zawsze może być sfera Hubble'a większa od obserwowalnego wszechświata? I czemu u licha ten wszechświat jest taki jednorodny i izotropowy? Ale to dla własnych przemyśleń czytelnika zostawiam na razie. Pytanie dla ciekawskich nawiązujący do analogi dwuwymiarowego wszechświata na sferze: Czy środek wszechświata, lub jego promień należy do wszechświata?
  7. To mój pierwszy post, więc witam wszystkich. Ultragłębokie Pole Hubble’a, czyli zdjęcie o rozmiarach 3100 na 3100 pikseli, zawiera około 10000 galaktyk i przedstawia wycinek nieba o rozmiarach 3 minut kątowych. Oszacujmy sobie długość odcinka wzdłuż tego zdjęcia. Przeciętna ilość galaktyk wzdłuż tego zdjęcia to pierwiastek z 10000 czyli 100. Przeciętna odległość między galaktykami to około 6 mln lat świetlnych. Tak więc długość wzdłuż Ultragłębokiego Pola Hubble’a to: 6 mln*100=600 mln lat świetlnych. Mamy więc długość skromnego odcinka brzegu obserwowalnego wszechświata. 3 minuty kątowe to 0.05 stopnia, dla pełnego koła będzie to 360/0.05=7200 takich odcinków. 7200*600mln lat świetlnych = 4 320 000 000 000 (obwód obserwowalnego wszechświata). Tak więc promień: 4320000000000/(2*PI)=687,54.. mld lat świetlnych. Czy popełniłem gdzieś błąd ? - Zakładam, że między galaktykami jest średnia odległość 6mln lat świetlnych (2,3mln od nas do andromedy). - Zakładam że wszechświat jest izotropowy, czyli proporcje dla odległego wszechświata są takie same, np. odległości między galaktykami są kilkanaście razy większe od rozmiaru galaktyk. Jako że od kilku lat jestem przeciwnikiem teorii wielkiego wybuchu traktuję to jako argument przeciw tej teorii, zastanawiam się tylko czy wszystko obliczone jest poprawnie, więc chciałbym usłyszeć jakieś argumenty, uwagi.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.