Skocz do zawartości
56

Bliski Księżyc

Rekomendowane odpowiedzi

W kwietniu 1967r aparat SURVEYOR 3 pomyślnie wylądował na równinie w pobliżu krateru LANSBERG. Miejsce to, z uwagi na obiecującą "gładkość" wydawało się pewne, dla bezpiecznego osadzenia trójnożnego lądownika o masie 1 tony(na Księżycu=170kg). Obrazy okolicznego terenu uzyskane kamerą panoramiczną, ukazały łagodnie nachylone zbocza krateru dwustumetrowej średnicy, w którego wnetrze "trafił" SURVEYOR 3. Zainteresowanie tym mało interesującym, płaskim zakątkiem Księżyca nie trwałoby zbyt długo, gdyby nie pomysł wysłania w to miejsce drugiego statku - tym razem z załogą. Dwa i pół roku później na północno-zachodnim brzegu krateru łagodnie osiadł statek LM wyprawy Apollo 12 z załogą: Ch. Conrad Jr. -dowódca i A. Bean - pilot statku. Astronauci byli znakomicie przygotowani do lądowania w pobliżu Surveyora, gdyż szczegółowa topografia całego terenu była rozpoznana ze zdjęć satelitów Lunar Orbiter. Jak się okazało, równina jest dosłownie zryta kraterami i lądowanie tam bez dokładnych map, było wysoce ryzykowne. Oprócz wykonania serii standartowych obserwacji i rozstawienia aparatury, astronauci dotarli pieszo do SURVEYORA z którego zdemontowali miedzy innymi kamerę, która wróciła wraz z zebranymi próbkami skał na ziemię.

AS_12_Landing_Site_A.jpg

AS_12_Landing_Site_B.jpg

AS12_48_7136_k.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładne mapy całego Księżyca to bolączka amerykańskich specjalistów od kartografii planetarnej. Obecny poziom wiedzy kartograficznej nie pozwala bowiem dokonać lądowania w dowolnym punkcie Księżyca i zapewnienia takiemu przedsięwzięciu właściwego poziomu bezpieczeństwa. Dotyczy to zarówno misji załogowych, planowanych po 2018r, oraz w większym stopniu misji sond-robotów. Aktualny poziom wiarygodnych danych topograficznych na temat powierzchni Księżyca znacząco ustępuje jakością danym, na bieżąco uzyskiwanym z Marsa, gdzie pracują trzy obserwatoria orbitalne i czwarte jest w drodze. Dziesiątki tysięcy wielospektranych obrazów o kilkudziesięcio i kilkunastometrowej rozdzielczosci oraz planowanym uzyskaniu profili terenu z dokładnościa 1 metra, to dane pozwalające tworzyć niezwykle dokładne mapy trójwymiarowe całego globu Marsa. Dokładność tego typu danych o Księżycu (pochodzących z końca lat siedemdziesiątych XXw) jest nieporównywalna, szczególnie gdy chodzi o niewidoczną z Ziemi jego stronę. Poza nielicznymi obszarami w pobliżu księżycowego równika, pozioma dokładność odwzorowania tych map sięga miejscami nawet kilku kilometrów, w pionie zaś nie przewyższa 100 metrów! Bardziej interesujące obszary podbiegunowe wymagają przeprowadzenia kompleksowych i szczegółowych pomiarów rzeźby terenu, bowiem bez tego, wykonanie planowanych misji będzie nierealne. Te alarmujące opinie uczonych z Massachusetts Institute of Technology są jak najbardziej na czasie i zapewne mają związek z planowana misją Lunar Reconaissance Orbiter. Dla zilustrowania tej notatki ze SPACENEWS dodaję przykład mapy ortofotograficznej w skali 1: 250 000 z 1976r, pokazującej wschodnią część krateru SKŁODOWSKA.

Sklodowska_preview.jpg

Sklodowska_150dpi_k.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ciekawe czemu tak jest, satelity fotografujące powierzchnię Księżyca, mogą to robić na naprawdę niskiej orbicie i w idealnych warunkach,

kurcze, na pozór się wydaje, że byle webcam, zasuwający parę metrów nad powierzchnią "obcykał" by łysolka w parę lat, do najmniejszego pagórka, dolinki, kamyczka :D

pozdrowienia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe, dlaczego tak jest np. z europejskim satelitą Księżyca SMART-1, który od roku fotografuje go z orbity okołobiegunowej a rezultatów tej działalności prawie nie widać, poza udostępnieniem chyba kilkunastu fotek, na oficjalnej stronie? Tym bardziej ciekawe będzie, czy fotografie z przyszłych księżycowych satelitów chińskich, japońskich i indyjskich będą powszechnie dostępne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest wiele miejsc na Księżycu, którym warto przyjrzeć się z bliska. Do takich na pewno zalicza się okolica krateru ARISTARCHUS, położonego na obszarze Oceanu Burz (OCEANUS PROCELLARUM). Pośród licznych tego typu kraterów, wyróznia się on nie tyle rozmiarami (średnica 40km), co niezwykle wysokim albedo. Kilka dni po wschodzie słońca teren na zachód od Aristarchusa jaśnieje w okularze teleskopu silnym, jakby fosforyzującym blaskiem o blado zielonym odcieniu. Wydaje się, że powierzchnia ta pokryta jest drobnym pyłem o silnych właściwościach odbijania światła. Obszar na północ i zachód od krateru jest złożoną formacją wzgórz, szczelin i kraterów. Około 30 km na zachógd od Aristarcha dostrzeżemy wypełniony po brzegi krater Herodotus a na północ od niego rozpoczyna swój bieg niezwykle malownicza dolina VALLIS SCHROTERI, długa na 100 km. To ona miał być celem jednej z niedoszłych wypraw programu Apollo. Obszar ten był obserwowany z orbity okołoksiężycowej dwukrotnie. W 1967r uzyskano dokładne fotografie z satelity Lunar Orbiter 5, w 1971r wiele wysokiej klasy fotografii wykonali astronauci wyprawy Apollo 15. Na fotografiach uzyskanych z wys. 100km widać interesujące szczegóły wnętrza krateru ARISTARCHUS. Jak w typowych kraterach uderzeniowych tej wielkości, są tu koncentryczne osunięcia gruntu na zboczach, których nacisk spowodował powstanie centralnego wypiętrzenia na dnie (wzgórza pokazane strzałką). Jednak, z jakiegoś powodu te olbrzymie masy skał zastygły w swym ruchu, dlatego nie widać tu wyraźnych tarasów, jak np. we wnętrzu krateru Copernicus i Tycho. Nieliczne są tu również charakterystyczne dla tego typu obiektów rozbudowane centralne wypiętrzenia gruntu oraz zastygłe bąble lawy o formie zblizonej do kopuł.

CLA__Aristarchus.jpg

Aristarchus_Clem.jpg

Aristarchus_Clem_k.jpg

Aristarchus_LO_V.jpg

Aristarchus_LO_V_k_NE.jpg

Aristarchus_składanka.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomimo rezygnacji z załogowego programu księżycowego, Rosjanie kontynuowali eksperymenty z automatycznymi sondami, chcąc udowodnić, że podobne osiagnięcia badawcze i propagandowe można uzyskać znacznie mniejszym kosztem, bez ryzykowania życia astronautów. 16 stycznia 1973r radziecka stacja Łuna 21 dostarczyła na powierzchnię Księżyca lądownik z automatycznym pojazdem kołowym o nazwie "ŁUNOCHOD"-2. Lądowisko wybrano na plaskim dnie krateru Le Monnier, niedaleko od miejsca, które kilka miesięcy wcześniej badała załoga ostatniej wyprawy Apollo 17. Laweta osiadła na równinie w płytkim zagłębieniu terenu, kilka kilometrów od południowego wału krateru. Krater Le Monnier przypomina kolistą zatokę o średnicy 61km, bowiem jego zachodnia część nie ma wału a wnętrze jest wypełnione pokrywami lawy, która dotarła tu kiedyś z wielkiej równiny lawowej MARE SERENITATIS. Po przeciwnej stronie krateru piętrzą się łagodne szczyty gór TAURUS, podziurawione licznymi kraterami. Na polecenie wysłane drogą radiowa, Łunochod 2 samoczynnie zjechał z lawety lądownika, po czym dokonał jego inspekcji, krążac wokół i przesyłał obrazy telewizyjne do centrum sterowania. Ruchem pojazdu kierowała specekipa wybranych do tego celu ludzi, którzy w okresie aktywnosci Łunochoda (podczas księżycowego dnia) pełnili stałe dyżury. W odróżnieniu od wyprawy ŁUNOCHODA - 1, który wylądował i pracował przez 301 dni na monotonnej równinie Morza Deszczów (MARE IMBRIUM) i pokonał trasę 10km - ŁUNOCHOD - 2 działał jedynie przez 5 miesięcy, lecz zdołał przejechać 37km w znacznie trudniejszym terenie, pokrytym wąwozami i kraterami. Na fotograficznych panoramach widoczne są ciekawe krajobrazy, urozmaicone pasmami wzgórz na południowym horyzoncie i łagodnymi zboczami dolin i wąwozów.

Le_Monnier_wsk.jpg

Le_Monier_4_78H3.jpg

Le_Monier___k.jpg

Lunochod___2_trawers.jpg

C_Luna21_Horz05_k.jpg

C_Luna21_Horz07_k.jpg

C_Luna21_Horz08_k.jpg

C_Luna21_Horz13_k.jpg

C_Luna21_Horz18_k.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panoramy lunochodowe nie sa takie zle.

 

Po tych wszystkich dokonaniach astronautyczno-kosmonautycznych,mozna odniesc wrazenie,ze pozostanie ludzi na powierzchni Ksiezyca na stale, bylo tylko kwestia woli,no i kosztow.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra wola na kontynuację wypraw załogowych na Księżyc na pewno była u tych, którzy bezpośrednio i emocjonalnie angażowali się w realizację programu. Zarówno w USA jak ZSRR. Niestety, wówczas głównie decydowały pieniądze i politycy, dzisiaj chyba tylko pieniądze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na północno-zachodnim obszarze Morza Żyzności - Mare Focunditatis (Foecunditatis?) znajdują się dwa niewielkie lecz znane z literatury selenograficznej kratery Messier i Messier A. Na początku XXw miłośnik astronomii J. Desloges opublikował rysunki obu kraterów, które ukazywały ich dziwaczną budowę. W 1952r H.H. Nininger zasugerował hipotezę, jakoby oba kratery powstały równocześnie w wyniku uderzenia meteorytu, lecącego pod kątem mniejszym niż 15 stopni względem powierzchni Księżyca z prędkością 40 km/sek. Meteoryt nadlatując ze wschodu utworzył najpierw krater Messier, zagłębiwszy się niżej w grunt odbił się od skalnego podłoża i zmieniwszy kierunek eksplodował we wnętrzu wydrążonego tunelu, w wyniku czego utworzył się krater Messier A. Resztki rozkruszonego wybuchem materialu skalnego zostały wyrzucone w kierunku zachodnim na odległość niemal 200 km, tworząc dwie zbieżne smugi. Tak niewiarygodne przypuszczenia doczekały się wyjaśnienia po uzyskaniu szczegółowych fotografii tego miejsca z orbity okołoksiężycowej. Pierwsze fotografie przesłały satelity Lunar Orbiter, następnie obszar ten był wielokrotnie fotografowany przez załogi statków Apollo, jako ostatnia obserwowała ten rejon z bliska sonda Clementine. Obserwacje z Ziemi nie dają możliwości poznania rzeczywistej natury tych obiektów, czego przykładem jest wysokiej klasy fotka autorstwa Thiery Legault. Na składance uzyskanej z sondy Clementine doskonale widać zróżnicowany układ obszarów zalegania materiału wyrzuconego z obu kraterów (jasne smugi). Dopiero szczegółowe fotografie uzyskane ze statków Apollo pozwolily poznać rzeczywisty wygląd tych ciekawych kraterów i obalić błędne teorie. Obydwa kratery musialy powstać niezależnie, o czym świadczy współczesna wiedza na temat natury ich powstatwania. Niewątpliwie, krater Messier utworzyła bryła materii, lecąca niemal stycznie do powierzchni, zaś podobnych tworów mozna znaleźć na Księżycu wiecej. Krater Messier A powstał w wynika niemal pionowego spadku podobnej bryły materii, przy czym, trafiła ona w wał starszego krateru, który został niemal całkowicie zniszczony. Zachowały się jedynie jego resztki w części zachodniej.

Messier___T._Legault.jpg

Messier_smugi.jpg

Messier_A11.jpg

Messier_A.jpg

150dpi_Messier_k.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kraterów uderzeniowych o eliptycznym kształcie jak Messier jest więcej. Dobrym tego przykładem jest niemal kilometrowej średnicy krater o niepotwierdzonej lokalizacji, sfotografowany przez załogę Apollo-15. Charakterystyczny wygląd wału oraz wachlarzowate ślady o silnym albedo po jego przeciwległych stronach świadczą o tym, że obiekt który nadleciał prawdopodobnie z kierunku połuniowego zderzył się z powierzchnią gruntu pod minimalnym kątem. Podczas wybuchu wytworzyły się symetryczne fale uderzeniowe, na podobieństwo tych, jakie obserwowano podczas testów z pociskami rakietowymi na pustyni w Nowym Meksyku. Zresztą, podobne efekty można obserwować podczas puszczania "kaczek" na wodzie. W północno-wschodniej części Mare Imbrium, niedaleko samotnej góry Piton znajduje się kolejny krater o kształcie wrzeciona z charakterystycznym podłużnym krzbietem na dnie. Na dwóch fotografiach z Lunar Orbitera V Nie widać wokół niego jasnych smug wyrzutowych, za to krater ma wyraźny wał. Najbardziej znanym i największym pod względem rozmiarów kraterem o eliptycznym kształcie jest - zaliczany do księżycowych "dinozaurów"- krater Schiller. Na fotografi uzyskanej z satelity Lunar Orbiter IV wyraźnie widać jego "odmienność" w porównaiu z sąsiednimi kraterami. Schiller to w istocie dwa eliptyczne kratery, których oś podłużna ma niemal 180 km. Nasuwa się przypuszczenie, że są to ślady równoczesnego uderzenia i wybuchu dwóch różniących się wielkością planetoid, które być może do chwili kolizji z powierzchnią Księżyca, tworzyły tandem.

hrp119a.jpg

4115_h2_raw_LO_MI_k2.jpg

4115_h2_raw_LO_MI_k.jpg

Schiller_LOIV.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na mojej fotce też go widać w zarysach.

PITON.JPG

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To "maleństwo" ma rozmiary ok. 6x3 km. Na twoim zdjęciu słońce jest już dość wysoko ale rozdzielczość sięga 1 km. Nieźle!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyżynne pasmo łagodnych wzniesień rozciągające się na północ od zerodowanego krateru Fra Mauro, było celem wyprawy Apollo-14, która dotarła tam w końcu stycznia 1971r. Mimo kłopotów z odczytami wysokościomierza na etapie podejścia do lądowania, astronauci SHEPARD i MITCHELL posadzili statek zaledwie 18 metrów od wyznaczonego punktu! Teren lądowiska otaczały z trzech stron równiny Mare Insularum, Mare Cognitum i Mare Nubium. Wystający ponad te równiny pofałdowany grzbiet jest jak się wydaje pozostałością z dawniejszych epok historii Księżyca. Właściwym celem do którego mieli dotrzeć pieszo astronauci, był trzystumetrowej średnicy "świeży" krater Cone, położony na wzniesieniu w kierunku NE w odleglości 1 km od statku. Trasa marszu początkowo łatwa, z czasem zaczęła się piąć pod górę. Zdaniem astronautów, okolica sprawiała dość posępne wrażenie, co być może było wynikało z faktu, że podczas tak forsownej wspinaczki zmuszeni byli do znacznego wysiłku i patrzenia pod słońce. Dodatkowe utrudnienie sprawiał dwukołowy wózek ze sprzętem, który wspólnymi siłami ciągnęli za sobą w górę grząskiego zbocza. Marsz okazał się na tyle forsowny i czasochłonny, że zmuszeni zostali do zawrócenia kilkadziesiąt metrów od celu. Nie dane im było zajrzeć do wnętrza krateru Cone, usłanego wielkimi głazami, lecz zebrane próbki skał okazały się niezwykle cenne. Rezultat tej wyprawy mógł być zapewne bogatszy, gdyby miejsce lądowania wybrano bliżej krateru Cone i nie zmuszano astronautów do wspinaczki w tak trudnym terenie.

AS_14__a.jpg

AS_14_b.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fotograficzne obserwacje Księżyca z niskiej orbity zaowocowały odkryciem licznych śladów, wskazujących na niedawną aktywność wulkaniczną. Jednym z ciekawszych tego przykładów jest niewielka depresja owalnego kształtu, usytuowana na niewielkim płaskim obszarze między pasmem Apeninów i Haemus. Po raz pierwszy została uchwycona na obrazie uzyskanym z Lunar Orbitera IV , później dokładniejsze fotografie wykonano z pokładu statków Apollo 15 i 17. Depresja - prawdopodobnie pochodzenia wulkanicznego - ma unikatową strukturę o zróżnicowanym albedo. Płaskie dno zalega jasny materiał, na którego tle widać liczne, ciemniejsze formacje bąblowatego kształtu. Być może jest to kaldera, czyli zapadnięte źródło wypływu lawy. Wokół niej znajdują się jeszcze trzy inne zagłębienia przypuszczalnie podobnej natury. Jak dotąd, jest to jedyne tego typu "znalezisko" na powierzchni Księżyca.

Apeniny_lok.jpg

Bąble_lawy.jpg

Bąble_lawy_b.jpg

Bąble_lawy_c.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo ciekawe miejsce. Wygląda rzeczywiście jak zapadnięta komora wcześniej wypełniona magmą. Skoro jest to jedyne tego typu miejsce, jak do tej pory zaobserwowane, jest nadzieja, że kiedyś dotrze tam coś stworzonego ręką ludzką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rzeczywiście, na Księżycu jest dość interesujących miejsc godnych badań siłami ludzi i robotów, lecz wiele z nich może być niedostępnych. Do tej grupy zaliczył bym zapadlisko o nazwie LORCA, usytuowane w zachodniej części Mare Serenitatis. Jego kształt jest dość osobliwy, przypomina trochę odcisk czteropalczastej łapy. Dno tej prawdopodobnie tektonicznej rozpadliny- znajduje się ok. 400 metrów poniżej otaczającej go równiny, jej ściany mają zróżnicowane nachylenie. Trudno określić genezę powstania tego tworu ale na wschodnich i południowych obrzeżach Mare Serenitatis jest wiele rowów, rozpadlin i pofałdowanych moren lawowych, które zastygły w postaci dziwacznych form, podczas obfitych wylewów magmowych.

C7_Lorca.jpg

Lorca_LTO42A4.jpg

LORCA_LO_i_AS.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nazwa REINER GAMMA jest znana doświadczonym obserwatorom Księżyca. Kilka dni przed pełnią ten eliptyczny twór wyłania się z mroków nocy jak złudzenie optyczne. Na ciemnym tle pofałdowanej równiny Oceanus Procellerum tuż za kraterem Reiner (średnica 30 km) widać jasny eliptyczny kształt, jakby płytką dolinę o kształcie podobnym do oka. Na fotografi uzyskanej z satelity Lunar Orbiter IV widać tu liczne grupy niewielkich regulanie kolistych kraterów oraz inne nieregularne zagłębienia. Reiner Gamma sprawia wrażenie, jakby został tu rozpylony drobny materiał, dobrze odbijający światło. Na północ od niego rozciąga się prosta smuga podobnego charakteru o niezwykle subtelnych i zaokrąglonych fragmentach. Albedo tego tajemniczego tworu jest znacznie wyższe, niż okolicznych smug wyrzutowych, co dobrze uwidacznia fotografia porównawcza z sondy CLEMENTINE. Wyjaśnienie powstania tworu Reinej Gamma sprawia problem. Niektórzy selenologowie łączą tę strukturę z wykrytymi pod powierzchnią anomaliami magnetycznymi (maskonami), inni tłumaczą jej związek z kometarnymi kolizjami. Analogiczne choć nieliczne ślady można dostrzec na fotografiach z sondy CLEMENTINE po przeciwnej stronie Księżyca.

Reiner_Gamma_LCA.jpg

Reiner_LO_IV.jpg

Reiner_gamma_LO__Clementine.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oto przykład podobnych śladów na fotografii z sondy Clementine, oznaczonej współrzędnymi: szer. 38 stopni S/ dług. 165 stopni.

bi38s165.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy wcześniej nie słyszałem o tych dziwnych spiralnych depozytach. To dla mnie wielka niespodzianka, że można przez mały teleskop wypatrzeć strukturę, której pochodzenie jest takie zagadkowe. Znalazłem spory artykuł, gdzie omówione są różne hipotezy dotyczące genezy tych tworów, ale muszę przyznać, że żadna z nich tak do końca nie przypadła mi do gustu.

 

PS 56, robisz dobrą robotę, tak trzymać!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

piekny wątek 56 :notworthy:

sporo ciekawej i cennej wiedzy podanej " na talerzu"

dzięki :Beer:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Polecana zawartość

    • Małe porównanie mgławic planetarnych
      Postanowiłem zrobić taki kolaż będący podsumowaniem moich tegorocznych zmagań z mgławicami planetarnymi a jednocześnie pokazujący różnice w wielkości kątowe tych obiektów.
      Wszystkie mgławice na tej składance prezentowałem i opisywałem w formie odrębnych tematów na forum więc nie będę się rozpisywał o każdym obiekcie z osobna - jak ktoś jest zainteresowany szczegółami bez problemu znajdzie fotkę danej mgławicy na forum.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 20 odpowiedzi
    • SN 2018hhn - "polska" supernowa w UGC 12222
      Dziś mam przyjemność poinformować, że jest już potwierdzenie - obserwacja spektroskopowa wykonana na 2-metrowym Liverpool Telescope (La Palma, Wyspy Kanaryjskie). Okazuje się, że mamy do czynienia z supernową typu Ia. Poniżej widmo SN 2018hhn z charakterystyczną, silną linią absorpcyjną SiII.
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 11 odpowiedzi
    • Zbiórka: Obserwatorium do poszukiwania nowych planet pozasłonecznych
      W związku z sąsiednim wątkiem o zasadach przyjmowania stypendiów, po Waszej radzie zdecydowałem się założyć zbiórkę crowdfundingową na portalu zrzutka.pl. W tym wątku będę informował o wszelkich aktualizacjach, przychodzących także po zakończeniu.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 85 odpowiedzi
    • Mamy polską zmienną z zaćmieniowym dyskiem protoplanetarnym
      W ten weekend, korzystając z danych ASAS-SN (All Sky Automated Survey for Supernovae), wykryłem nieznaną do tej pory zmienną typu R Coronae Borealis. To jedna z najrzadszych typów gwiazd zmiennych - do tej pory odnaleziono zaledwie ~150. Ich poszukiwanie nie należy do najprostszych, gdyż swoimi wskaźnikami barwy (B-V, J-K etc.) nie wyróżniają się zbytnio, dlatego szybciej jest przeszukać krzywe blasku.
        • Lubię
      • 19 odpowiedzi
    • Odkrycia 144 gwiazd zmiennych
      W tym temacie przedstawiam wyniki trwającego pół roku amatorskiego projektu, którego celem było wyszukiwanie nowych gwiazd zmiennych. Podsumowując, udało mi się znaleźć 144 gwiazdy zmienne, jedna z nich to współodkrycie z Gabrielem Murawskim - układ binarny o znacznej ekscentryczności. Postanowiłem więc zakończyć projekt, by móc zając się tematem spektroskopii średnich rozdzielczości.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 9 odpowiedzi
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.