Jump to content

Księżyc - historia podboju


Recommended Posts

Podziwiam liczne i arcyciekawe tematy "księżycowe" na AF z wątkiem "Bliski Księżyc" na czele. Osobiście odczuwam czasem brak jakiegoś szkieletu czy rudymentu wiedzy, do którego mógłbym "przypiąć" licznie zgromadzone tu ciekawostki, tak żeby jakoś móc je kojarzyć i pamiętać, lokalizować. Krótko mówiąc - żeby te fakty i ciekawostki budowały jakąś wiedzę a nie tylko przelatywały bez śladu przez głowę. Wyznam że bez tego każdy zbiór luźnych informacji prędzej czy później wywołuje u mnie przesyt i znużenie.

 

Aby się zdziebko dokształcić chwyciłem za książkę Alana Sheparda i Deke Slaytona "Kierunek Księżyc" (Moon Shot). W końcu to wiedza z pierwszej ręki! W trakcie lektury przyszło mi do głowy, że nawet te pasjonujące treści ulatują dość szybko z głowy, wypierane "bieżączką" zawodową, prywatną i polityczną. Żeby temu przeciwdziałać postanowiłem spisywać zwięzły konspekt chronologiczny w miarę lektury.

Ale jeśli już brać się za taką robotę, to dlaczego nie podzielić się tym z innymi?

 

Oczywiście, wszystko można gdzieś znaleźć w internecie. Ale tego jest aż za dużo... Nie mam tyle siły jak kolega Sumas, żeby przeczytać i zaindeksować całe zasoby internetowe :D Wolę jakiś wybór, wiedzę w pigułce. Dlatego postanowiłem zaryzykować i wrzucić tu próbkę moich wypocin. Najwyżej przerwę w trakcie jeśli okaże sie to kompletnie nieprzydatne.

Link to comment
Share on other sites

1950r.

Nieopodal miasteczka Huntsville w Alabamie leży baza wojskowa Redstone, zamknięta po II wojnie światowej. W czerwcu 1950r. otwarto ją ponownie z zamiarem prowadzenia badań rakietowych. Wśród nowego personelu znalazło się 118 osób z tzw. zespołu rakietowego III Rzeszy, z Wernerem von Braunem na czele.

 

25 czerwca Korea Płn. zaatakowała nieprzygotowaną Koreę Płd, do której H. Truman wysłał wsparcie wojskowe. W tym czasie armia zleciła zespołowi von Brauna skonstruowanie pierwszej amerykańskiej rakiety balistycznej, która miała przenosić głowice konwencjonalne lub nuklearne na dystans 300 km.

 

1953r.

Po 3 latach badań i testów w sierpniu wystrzelono pierwszą rakietę „Redstone” z przylądka Canaveral na Florydzie. Rakieta planowo przeleciała 8 km i spadła do morza.

redstone_rocket.jpg

 

1954r.

Marynarka wojenna przeznaczyła 88 tys. USD na program badawczy Orbiter, którego celem było wysłanie małego satelity służącego do obserwacji wyższych warstw atmosfery. Miał to być wkład USA do badań w ramach Międzynarodowego Roku Geofizycznego '57-'58. D. Eisenhower chciał odciąć się od wojennej przeszłości zespołu von Brauna. Zespół naukowców wybranych przez Biały Dom zdecydował, że planowanego pierwszego satelitę wystrzeli rdzennie amerykański zespół naukowy za pomocą nowej rakiety Vanguard o cywilnym rodowodzie. Jednak pace bardzo się przeciągały, gdyż w owym czasie żaden zespół nie był tak zaawansowany w technice rakietowej jak grupa von Brauna.

 

1955r.

Rosja rozpoczyna budowę pierwszego na świecie portu kosmicznego na pustkowiu Bajkonur w Kazachstanie nieopodal jeziora Aralskiego (w centralnej Azji). Głównym konstruktorem rakiet został Siergiej Korolow.

 

1956r.

Rakieta Jupiter-C (przebudowana rakieta Redstone) osiągnęła w locie testowym pułap ponad 1 tys. km., dystans ponad 5 tys. km. i prędkość 25 tys. km/h. Tym samym zespół von Brauna wywiązał się z zadania zbudowania rakiety do przenoszenia międzykontynentalnych głowic balistycznych, jakie otrzymał od armii na początku konfliktu koreańskiego.

Największym problemem było znalezienie takich materiałów na głowicę rakiety, które nie roztopią się przy wchodzeniu w atmosferę z olbrzymią prędkością. Gdy udało się pokonać wszystkie problemy techniczne, "Gang z Huntsville", jak zwano grupę rakietową von Brauna, poprosił Pentagon o zgodę na dodanie ostatniego członu rakiety (tzw. pocisk 29), który mógłby umieścić satelitę na orbicie okołoziemskiej. Eisenhower, nieprzychylny von Braunowi, nie zgodził się na to. Prezydent i jego administracja ignorowali doniesienia o szybkim rozwoju rosyjskiego programu kosmicznego i utrudniali pracę grupie von Brauna, a tym samym dobrowolnie ustąpili pierwszeństwa rosjanom.

 

opracowano na podstawie: Alan Shepard, Deke Slayton - Kierunek Księżyc

Link to comment
Share on other sites

1957r.

4 października rosyjska rakieta R-7 wyniosła na orbitę pierwszego satelitę Ziemi o nazwie Sputnik (ros.- towarzysz podróży). Sputnik ważył 84 kg i okrążał Ziemię co 96 min przy apogeum 941 km oraz prędkości ponad 27 tys. km/h. Przelatując nad danym obszarem Sputnik wysyłał prosty sygnał radiowy (bip) i mógł być obserwowany gołym okiem na nocnym niebie (w sprzyjających warunkach) jako obiekt 6 wielkości gwiazdowej. Był to cios dla amerykanów przekonanych o swojej wyższości technologicznej nad rosjanami.

sputnik1.jpg

 

03 listopada wystrzelono na orbitę o wys. 1660 km satelitę Sputnik 2 z psem Łajką na pokładzie (od rasy - łajka syberyjska). Funkcje życiowe psa były monitorowane i przesyłane drogą radiową na Ziemię. Po kilku dniach zapas tlenu skończył się a Łajka bezboleśnie usnęła na zawsze. Ten eksperyment dostarczył odpowiedzi na podstawowe pytania jakie stawiał przed badaczami lot człowieka w kosmos.

sputnik2_laika.jpg

 

W reakcji na sukces Rosjan i pod naciskiem Eisenhowera zespół rakiety Vangard przyspieszył i zintensyfikował prace.

06 grudnia nastał czarny dzień w Ameryce - rakieta Vanguard eksplodowała przy starcie.

Przytłoczony krytyką Eisenhower dał wreszcie wolną rękę armii i zespołowi von Brauna.

 

1958r.

31 stycznia odpalono rakietę Jupiter-C (przemianowanej pod naciskiem administracji prezydenckiej na Juno 1), która wyniosła na orbitę pierwszego satelitę amerykańskiego o nazwie Explorer 1. Oprócz van Brauna ojcami sukcesu byli dr William Pickering, szef Jet Propulsion Laboratory oraz dr James Van Allen z Uniwersytetu Iowa, który odpowiadał za specjalny licznik Geigera do badania promieniowania kosmicznego.

W wyniku udanego eksperymentu von Braun z dnia na dzień stał się bohaterem narodowym. Nazwisko Van Allena weszło trwale do nauki za sprawą odkrycia pasów radiacyjnych otaczających Ziemię, nazywanych od tamtej pory pasami Van Allena.

Explorer1_people.jpg

na podstawie: Alan Shepard, Deke Slayton - Kierunek Księżyc

Edited by Merak
Link to comment
Share on other sites

<blockquote>

Funkcje życiowe psa były monitorowane i przesyłane drogą radiową na Ziemię. Po kilku dniach zapas tlenu skończył się a Łajka bezboleśnie usnęła na zawsze.

 

Cytat z
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81ajka_%28kosmonautyka%29
:

Pies padł z przegrzania (nieodczepienie się rakiety nośnej spowodowało wzrost temperatury wewnątrz kapsuły do ponad 40°C) - był także w dużym stresie - już kilka (według innych źródeł kilkanaście) godzin po starcie; pierwotnie podawano, ze względów propagandowych, że było to kilka dni. Wyjaśnić należy jednak, że od początku nie planowano sprowadzenia psa na Ziemię - nie było wówczas takich możliwości technicznych - lecz miał on być uśpiony po około 10 dniach od startu (na taki też okres miał wystarczyć zapas żywności i tlenu, ograniczony pojemnością kapsuły i nośnością rakiety). Dla ścisłości należy dodać, że są co do tego pewne wątpliwości, gdyż Rosjanie taki plan lotu ogłosili w jakiś czas po wystrzeleniu satelity (więc prawdopodobnie wiedzieli już o śmierci zwierzęcia). Sputnik z martwym stworzeniem spłonął po wejściu w atmosferę ziemską po 163 dniach lotu.

 

 

z psem Łajką na pokładzie (od rasy - łajka syberyjska).

 

 

Słowo łajka oznacza generalnie typ psa, z którym Łajka najprawdopodobniej nie miała nic wspólnego. Pies-kosmonauta wabił się Kudriawka ("Kędziorek") lub Limonczik ("Cytrynka"), a tuż przed lotem nadano mu właśnie imię Łajka ("Szczekaczka").

 

Sława Łajki bierze się z jej pierwszeństwa w erze podboju kosmosu, ale nie była jedynym psem (nie mówiąc o innych zwierzętach, jak myszy, żółwie, czy nawet małpy), który poniósł śmierć w początkach tej ery - na przykład wraz ze Sputnikiem 6 spłonęły w atmosferze dwa inne psy, Pchełka (lub Pszczółka) i Muszka.

Edited by maxlam
Link to comment
Share on other sites

1958r. c.d.

Po sukcesie rosyjskiego Sputnika Amerykańska Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (National Aeronautics and Space Administration, NASA) przejęła od Krajowej Komisji Doradczej d.s. Aeronautyki odpowiedzialność za tworzenie najnowocześniejszych technik kosmicznych i wysłanie człowieka w kosmos. W 1958r. NASA rozpoczęła program naboru i selekcji pierwszych astronautów. Wybierano ich spośród wojskowych pilotów-oblatywaczy, gdyż w tej grupie było najwięcej osób spełniających wyśrubowane kryteria (*). Miejscem selekcji była Baza Sił Powietrznych im. Edwardsa na pustyni Mojave w Kalifornii, ok. 240 km od Los Angeles. Pobliskie płaskie dno wyschniętego jeziora oferuje pasy startowe najdłuższe na świecie. Zgłosiło się 508 pilotów oblatywaczy w służbie czynnej. 110 z nich spełniało wymagania Agencji Badań Kosmicznych. Wybrano siedmiu (sic).

-----------------------------------------------------------------------------

(*) Z zarządzenia NASA:

"Ogłaszamy że oblatywacze powinni spełniać określone wymagania. Każdy musi udokumentować co najmniej 1500 godz. latania. Jest konieczne aby kandydat miał doświadczenie w pilotowaniu odrzutowca i wykształcenie wyższe co najmniej na poziomie licencjatu. Chętni mają się poddać krajowym standardom lustracyjnym. Wzrost do 180 cm, waga do 80 kg, wiek do 40 lat."

Dodajmy, że w owych czasach kobiet nie brano pod uwagę. Oprócz ww. wymagania obejmowały szereg ulotnych i "miękkich" cech, których znaczenie w pierwszych misjach kosmicznych trudno przecenić, jak np.: duch koleżeństwa, inteligencja, odwaga, talent, wiedza z pokrewnych dziedzin itp.

 

1959r.

09 kwietnia odbyła się uroczysta konferencja prasowa w tymczasowej siedzibie NASA w Dolly Madison House w Waszyngtonie, na której Agencja przedstawiła Ameryce pierwszych astronautów tworzących tzw. Siódemkę Merkurego – od nazwy programu pierwszych amerykańskich lotów załogowych „Mercury”. Byli to:

 

- Malcolm Scott Carpenter, porucznik Marynarki Wojennej, weteram wojny koreańskiej i oblatywacz;

- Leroy Gordon Cooper jr., kapitan Sił Powietrznych, oblatywacz i pilot myśliwców;

- John Herschel Glenn jr., podpułkownik Piechoty Morskiej, uczestnik ok. 150 lotów bojowych podczas obu wojen (II Światowej i Koreańskiej);

- Virgil Ivan Grissom, kapitan Sił Powietrznych, weteran 100 lotów bojowych w Korei;

- Walter M. Schirra jr., komandor porucznik Marynarki Wojennej, także weteran z Korei;

- Alan Barlett Shepard jr., komandor porucznik Marynarki Wojennej;

- Donald Kent Slayton, kapitan Sił Powietrznych, weteran obu wojen;

MercurySeven.jpg

 

Na zdjęciu:

Wally Schirra, Alan Shepard

John Glenn, Scott Carpenter, Deke Slayton

Gordo Cooper, Gus Grissom
Link to comment
Share on other sites

Dobry pomysł na pewno się sprawdzi, tym bardziej jeśli docelowo zmierza do klarownego uporządkowania nawału informacji, dotyczących eksploracji Księżyca. Zachęcam Cię do jego kontynuacji, świadomy nieznajomości tej tematyki szczególnie przez młodsze pokolenie forumowiczów, któremu bliżej do aktualnych wydarzeń niż do historycznych zaszłości. A jest o czym pisać i dociekać, dzięki dostępowi do niezwykle interesujących materiałów, które do niedawna były tabu. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Wszystko to prawda (ale tylko prawdopodobnie :-); Kudriawkę przezwano krótko przed startem bo ponoć najbardziej obszczekiwała Korolowa, pies padł dość szybko z powodu przegrzania do czego rosjanie przyznali się dopiero w latach 90-tych itp.

Mi chodziło przede wszystkim o zwięzły konspekt najważniejszych wydarzeń.

Ale będzie mi bardzo miło, jeśli ten konspekt będzie żył i stopniowo obrastał uwagami i przypisami innych forumowiczów - z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych tematem.

Link to comment
Share on other sites

Pragnę przypomnieć wszystkim zainteresowanym tematyka lotów księżycowych, że dziś mija 37 rocznica startu rakiety SATURN V, która wyniosła statek APOLLO 11 z Armstrongiem, Aldrinem i Collinsem na trajektorię ku Księżycowi. Pamiętam bezpośrednią, czarno-białą transmisję ze startu. TO BYŁO TAK DAWNO.

AS11_start.jpg

Link to comment
Share on other sites

Ciekawe czy to zbieg okoliczności czy celowe działanie;

 

cytat:

16 lipca 1945 - o godzinie 5:29:45 Gadget został zdetonowany - była to pierwsza eksplozja atomowa w historii. Siła wybuchu wynosiła 20-22 kt (początkowo szacowano na 18.9 kt) - wieża stalowa wyparowała.

 

Chodzi mi o zbieżność daty.

Link to comment
Share on other sites

Wątpliwe, żeby to było celowe działanie, ponieważ wybrane wcześniej miejsce lądowania powinno być oswietlone słońcem pod określonym kątem, by w momencie podchodzenia do lądowania astronauci mogli rozpoznawać charakterystyczne punkty orientacyjne terenu. Ten warunek musiał bć spełniony przy realizacji każdej wyprawy na Księżyc.

as11_terminator.jpg

Link to comment
Share on other sites

  • 5 weeks later...

Witam w szkółce niedzielnej nt. historii podboju księżyca i wyścigu USA-ZSRR. Upały i wakacje trochę zbiły mnie z tropu ale spróbuję się poprawić. Tyle się teraz dzieje... Ale w sumie jest to trochę przyczynkarstwo... Oczywiście ważne i potrzebne, ale obawiam się że w przyszłej historii podboju kosmosu zostanie to pewnie sprasowane do krótkiego akapitu.

A wystrzelić pierwszego człowieka w kosmos albo postawić pierwszy raz nogę na Srebrnym Globie można TYLKO JEDEN JEDYNY RAZ w całej historii cywilizacji ziemskiej. Jeśli więc to kogoś interesuje, zapraszam do dalszego ciągu lektury. I do zgłaszania uwag, dygresji i uzupełnień.

Dziś spróbujemy oddać niepowtarzalny klimat treningu pierwszych astronautów i przygotowań do wystrzelenia pierwszego człowieka w kosmos. A przynajmniej tak się wtedy wydawało ze pierwszego...

 

1960r.

 

Rozpoczął się drugi etap rywalizacji kosmicznej - wyścig kto jako pierwszy wyśle człowieka w kosmos. Etap pierwszy, kto jako pierwszy umieści satelitę na orbicie, wygrali Rosjanie.

 

Zaraz po konferencji prasowej astronautów wraz z rodzinami przeniesiono do Bazy Sił Powietrznych w Langley, Wirginia, które było siedzibą Grupy Roboczej Operacji Kosmicznych NASA. Dowodzenie grupą objął Robert Gilruth - zdolny inżynier i menedżer, były szef Programu Samolotów Bezzałogowych. Szefem Programu Mercury w ramach grupy mianowano Walta Williamsa.

RGilruth.jpg

 

Przez ten rok piloci mieli zdobywać kwalifikacje astronautów, a inżynierowie - pracować nad doskonaleniem statku kosmicznego i rakiet. Przyszli astronauci często podróżowali: - do fabryki samolotów McDonnella w St. Louis, gdzie budowano statek Mercury; - do zakładów General Dynamics w Convair, gdzie modyfikowano rakietę dalekiego zasięgu Atlas; - do kosmodromu na przylądku Canaveral na Florydzie, gdzie przeprowadzano testy w symulatorze oraz próby rakiet i statku.

 

Nic nie przychodziło od razu i bez problemów; rakieta Atlas eksplodowała zaraz po starcie, rakieta ratunkowa odpalała sama zostawiając moduł Merkury i rakietę Redstone na wyrzutni itp. Jakby tego nie dość, u Deke'a Slaytona wykryto arytmię serca. Według opinii lekarzy, nie powinna ona wpłynąć na jego wydolność czy jakość pracy.

W połowie grudnia nastąpił wreszcie przełom - rakieta Redstone precyzyjnie wyniosła kapsułę Merkurego na zaplanowaną trajektorię.

MercuryRedstoneLaunch2.jpg

start rakiety Merkury-Redstone

MercuryEscapeSystem.jpg

kapsuła Merkury z rakietą ratunkową

 

1961r.

W owym czasie w centrum uwagi stanęło pytanie: KTO BĘDZIE PIERWSZYM AMERYKANINEM W KOSMOSIE? Dziennikarze nie ustawali w podchodach i spekulacjach. Astronauci mieli podpisany kontrakt z czasopismem "Life" na wyłączność, ale przede wszystkim obowiązywała ich tajemnica służbowa.

 

Wybór "pierwszego" należał wyłącznie do jednego człowieka, Roberta Gilrutha.

19 stycznia 1961r. (w przeddzień zaprzysiężenia J.F.Keneddy'ego na prezydenta) Gilruth ogłosił astronautom, że Alan Shepard wykona pierwszy lot podorbitalny, Gus Grissom wykona drugi lot podorbitalny, a John Glenn będzie pilotem rezerwowym w obu misjach.

W oświadczeniu dla prasy podano jedynie, że Shepard, Grissom i Glenn to kandydaci do pierwszego lotu rakietą Redstone. Gilruth chciał w ten sposób ochronić prywatność Sheparda.

Wybór Sheparda wywołał pewne tarcia w zespole, gdyż każdy pragnął zostać "tym pierwszym". Jednak szef grupy roboczej twardo przypomniał kto tu rządzi i potwierdził nieodwołalność decyzji. Od tej pory astronauci pogodzili się i połączyli siły rozumiejąc, że tylko powodzenie pierwszego lotu pozwoli im spojrzeć na Ziemię z góry. I to już wkrótce.

 

na podstawie: Alan Shepard, Deke Slayton - Kierunek Księżyc

Edited by Merak
Link to comment
Share on other sites

1961r. c.d.

 

Od początku roku prowadzono intensywne próby z rakietami oraz w symulatorze więc astronautów zakwaterowano w bazie na przylądku Canaveral. Dawniej tereny te były świętą ziemią Indian, zamieszkałą przez niedźwiedzie, jelenie i aligatory. Przylądek opierał się cywilizacji, bo kolonizatorów odstraszały węże i plagi komarów. Ale już w latach sześćdziesiątych pod palmami i na plażach stały tam bunkry, hangary, wieże startowe i biura, które łączyła podziemna sieć kabli elektrycznych.

 

Nieodłączną częścią życia astronautów na przylądku Canaveral były konflikty. Liczne i uciążliwe ćwiczenia w niewygodnym symulatorze, przeciągające się oczekiwanie na pierwszy lot w kosmos oraz konflikty z urzędnikami stanowiły stałe źródło stresów. Piloci szukali więc ujścia dla swych frustracji. Siódemka Merkurego zaprzyjaźniła się z lokalnym sprzedawcą aut General Motors (kierowcą rajdowym), który sprzedawał im niedrogo samochody sportowe. Po ciężkim dniu treningowym organizowali wyścigi i zawzięcie konkurowali ze sobą.

 

Spięcia były jednak nieuniknione dlatego, że byli przede wszystkim pilotami, a rozkład zajęć ustalony przez NASA nie przewidywał ćwiczeń w powietrzu. A piloci MUSZĄ latać! Astronauci pod byle pretekstem wyrywali się z Langley czy Przylądka aby polatać gdzieś małymi odrzutowcami.

Warunki zakwaterowania w hangarze S też pozostawiały wiele do życzenia. Ale ostatecznym upokorzeniem była bliskość klatek z małpami, które jako pierwsze miały "wykonać" lot podorbitalny. Dlatego astronauci przeprowadzili się do Holiday Inn w Cocoa Beach, gdzie spędzali długie godziny na pięknych plażach oraz... na wymyślaniu coraz bardziej śmiałych żartów i wygłupów. Był to rodzaj terapii na potężny stres jakiemu podlegali. Np. pewnego razu Gordo Cooper wpuścił do basenu hotelowego żywe ryby a potem usiadł z wędką na jego brzegu. Inni też wykazywali dużą inwencję w płataniu figli.

 

Pod koniec stycznia sytuacja stałą się bardziej napięta - zbliżał się termin lotu. Denerwujące było utrzymywanie w tajemnicy przed prasą nazwiska pierwszego astronauty. Jeszcze bardziej drażniło to, że tak naprawdę jako pierwszy poleci w kosmos... szympans.

Włożono wiele wysiłku setek inżynierów oraz wiele milionów dolarów w przygotowanie małp do lotu. Skonstruowano specjalny symulator dla małp. Małpa miała pociągać za odpowiednie dźwignie w reakcji na zapalające się lampki. Jeśli wykonywała polecenia prawidłowo, dostawała przez otwór banana. Jeśli źle - czekał ją wstrząs elektryczny w stopę.

Astronauci byli przeciwni wysyłaniu w kosmos małp, ale ekipa medyczna wolała nie ryzykować życia ludzkiego wobec tylu niewiadomych jakie w owym czasie wiązały się z kosmosem (jak np. wpływ nieważkości i przeciążeń na organizm).

 

31 stycznia 1961r. Siódemka Merkurego wzięła udział w wystrzeleniu w kosmos pierwszej małpy o nazwie Ham. Lot ten okazał się klapą gdyż wiele systemów zawiodło, np. silnik rakiety przegrzał się i zużył paliwo za szybko o 5 s. Małpa przeżyła ale została poddana większym przeciążeniom niż planowano, porażona niezasłużenie prądem oraz poturbowana i podtopiona przy niezbyt udanym lądowaniu.

HamBiosensors.jpg

szympans Ham z biosensorami

(gdybym był złośliwy rzekłbym - pierwszy amerykanin w kosmosie)

 

Shepard po przejrzeniu zapisów telemetrycznych zrozumiał, że i on przeżyłby tę przygodę a usterki były niewielkie. Współpracując z inżynierami stwierdził, że w czasie lotu Hama zawinił jeden mały przewód elektryczny, który szybko naprawiono. Shepard nalegał na urzędników NASA by kolejny lot wykonał człowiek. Przesądziła jednak nieoczekiwana opinia von Brauna, absolutnego guru w temacie rakiet, który zarządził jeszcze jeden bezzałogowy lotu statku Mercury-Redstone.

 

na podstawie: Alan Shepard, Deke Slayton - Kierunek Księżyc

Edited by Merak
Link to comment
Share on other sites

Warto tu dodac, ze szympans Ham dostal 14,7 g przyspieszenia podczas ladowania (o 3 g wiecej niz planowano), a poniewaz paliwo Atlasa zuzylo sie za szybko, to automatycznie wlaczyla sie rakieta ratunkowa.

Maksymalna predkosc wyniosla 2,298 m/s, zamiast planowanych 1,970 m/s, a apogeum lotu suborbitalnego wynioslo 253 km, zamiast planowanych 185 km.

 

Caly lot udowodnil zas, ze kapsula Mercury nadal nie byla gotowa do lotow zalogowych.

Link to comment
Share on other sites

1961r. c.d.

12 kwietnia 1961r. rosyjska rakieta balistyczna SS-6 wyniosła w przestrzeń 5-tonowy statek Wostok z kosmonautą Jurijem Gagarinem na pokładzie. Wostok wszedł na orbitę o perygeum 181 km i apogeum 327 km. Człowiek okrążył Ziemię w 89 min z prędkością 28 000 km/h.

Czarne chmury zebrały się nad amerykańskim programem kosmicznym, wg którego pierwszy lot załogowy miał odbyć się 2 maja. Po sukcesie Gagarina prasa amerykańska uderzyła w pesymistyczny ton, na szczęście wyważone oświadczenie Johna Glenna poprawiło nieco nastroje. Nowo mianowany prezydent, J.F. Kennedy, był wielkim zwolennikiem podboju kosmosu, ale pod wpływem sukcesem Rosjan zawahał się i rozważał nawet możliwość wycofania się Ameryki z wyścigu kosmicznego. Za odwołaniem załogowego programu kosmicznego Mercury opowiadał się szef Naukowego Komitetu Doradczego, Jerome B. Wiesner. Na szczęście Kennedy nie chciał łatwo rezygnować i powierzył kierownictwo NASA wiceprezydentowi Lyndonowi Johnsonowi, zwolennikowi eksploracji kosmosu.

 

Oprócz frakcji przeciwników programu w rządzie, projektowi nie sprzyjały też kolejne awarie techniczne. 25 kwietnia rakieta Atlas, unosząca pustą kapsułę Merkurego, zboczyła z kursu i eksplodowała. Trzy dni później rakieta Little Joe, której zadaniem było przetestowanie systemu ratowniczego, wymknęła się spod kontroli i uległa zniszczeniu.

 

Nieoczekiwanie programowi Mercury pomogła nieudana inwazja na Kubę 17 kwietnia. Wojsko amerykańskie miało wesprzeć oddziały emigrantów kubańskich podczas desantu inwazyjnego. Kennedy z niewiadomych względów w ostatniej chwili radykalnie ograniczył wsparcie, skazując na śmierć tysiące ludzi. Po tym zdarzeniu poparcie dla prezydenta spadło drastycznie. Kennedy potrzebował teraz odważnych i przełomowych działań, żeby pociągnąć za sobą Amerykanów. Dlatego polecił zbadać Johnsonowi, jakie wykonalne osiągnięcie dałoby Ameryce szansę na zdobycie przewagi - stacja na orbicie, lot wokół Księżyca, a może wysłanie człowieka na Księżyc? Na zebraniu z doradcami w Gabinecie Owalnym Kennedy zdecydował w końcu, że program będzie kontynuowany a NASA dostanie zielone światło.

 

Nazwisko pierwszego astronauty w dziejach Ameryki przekazano prasie 2 maja na 3 godz. przed planowanym terminem startu. Niestety tego dnia pogoda popsuła się i lot przesunięto. 5 maja Alan Shepard wstał bardzo wcześniej obudzony przez swego lekarza. Jak co dzień po śniadaniu udał się na badania lekarskie. Tuż po godz. 4 rano, ubrany w kombinezon, wyruszył minibusem do hangaru w towarzystwie lekarza i Gusa Grissoma. Widok rakiety Redstone gotowej do startu (lot MR-3), z masą podłączonych przewodów i wśród unoszącej się pary, niemal go zahipnotyzował. "Nigdy więcej nie zobaczę tej rakiety" - pomyślał. Wkrótce Alan zajął miejsce w swoim fotelu w kapsule statku, na którego burcie widniała nazwa "Freedom Seven" (siedmiu astronautów i siódma kapsuła zbudowana dla programu Mercury).

Zamknięto właz i Shepard znalazł się sam w kabinie, mniejszej od budki telefonicznej.

 

Na kwadrans przed rozpoczęciem odliczania nad Cap Canaveral napłynęły chmury a odliczanie wstrzymano. W międzyczasie wykryto awarię. Była niewielka, ale należało przysunąć rusztowanie i ją naprawić, co spowodowało opóźnienie lotu o godzinę. Shepard siedział na szczycie Redstone na tyle długo, że zaczął odczuwać potrzebę fizjologiczną o czym powiadomił Gordo Coopera, pełniącego rolę Kapkoma (Capsule Communicator). Okazuje się, że tego aspektu nikt nie brał pod uwagę - być może dlatego, że lot suborbitalny miał trwać tylko 15 min. Po wyłączeniu zasilania czujników oplatających ciało astronauty, Alan mógł sobie ulżyć. Problem sam się rozwiązał, gdyż dzięki pozycji półleżącej, ciecz spłynęła do tyłu, gdzie została wchłonięta przez grubą bieliznę i osuszona tłoczonym tlenem.

 

00_ShepardTestingInCentrifuge.jpg01_ShepardIntPressureSuit.jpg Shepard podczas ćwiczeń w centryfudze / w stroju prózniowym przed lotem MR-3

02_MercuryStationInterior.jpg03_MercuryInstrumentPanel.jpg Kokpit kapsuły Merkury - wnętrze i panel sterowania

04_MercuryRedstoneBooster.jpg Konstrukcja zespołu rakietowego Redstone-Merkury

 

na podstawie: Alan Shepard, Deke Slayton - Kierunek Księżyc

Link to comment
Share on other sites

1961r. c.d.

Wznowiono odliczanie i... niecałe trzy minuty przed startem znów je wstrzymano - pojawił się problem z komputerem. Wkrótce i ten problem rozwiązano a odliczanie wznowiono. Na 2 min przed startem Shepard usłyszał uspokajający głos nowego Kapkoma, Deka Slaytona.

Gdy włączono pompy paliwowe rakiety, kabina zaczęła wibrować. Paliwo popłynęło do komór spalania, gdzie połączyło się z utleniaczem. Głuchy ryk przeniknął Redstone a Alan poczuł pod sobą ruch.

 

Żona Alana, Louise, obserwowała transmisję telewizyjną wraz z córeczkami. Wally Schirra i Scott Carpenter obserwowali Redstone pilotując odrzutowce F-106. Jeszcze przed startem rakiety wysłano wojskowe helikoptery ratunkowe nad ocean w okolice Wielkiej Bahamy jakieś 480 km od Przylądka - miejsce planowanego wodowania. Samoloty, okręty i łodzie patrolowe marynarki krążyły po okolicy w stanie gotowości. Drogi prowadzące do wyrzutni były pełne migających światłami wozów strażackich, policyjnych i karetek.

W środkowej części przylądka tłoczyli się dziennikarze ze sprzętem transmisyjnym. Na okolicznych plażach i drogach zebrał się wielki tłum ludzi chcących zobaczyć na własne oczy epokowe wydarzenie. Kiedy Redston uniosła się a jasne płomienie stały się wyraźnie widoczne, mieszkańcy Cocoa Beach zgromadzeni na ulicach zaczęli klękać i modlić się.

 

Wszystko szło gładko. Alan składał bazie rzeczowe meldunki o odczytach przyrządów. Redston drgała i kołysała się a przeciążenie 2,5 g to była pestka. Kiedy jednak rakieta zaczęła przebijać barierę dźwięku, drgania stały się tak potężne, że obraz kabiny rozmazywał się w oczach i Alan nie był wstanie odczytać przyrządów. Chwila wymagała odwagi, postanowił wytrzymać i nie łączyć się z bazą póki najgorsze nie minie. Jakby w odpowiedzi Redstone przeszła do spokojnego lotu. Przeciążenie wzrosło do 6 g. Alan zameldował o tym Dekowi, gdyż w czasie prób ćwiczył techniki pozwalające operować głosem w takich warunkach.

Kolejny kluczowy moment lotu - wyłączenie silników. Od Freedom Seven odłączyła się już zbyteczna rakieta ratownicza a potem rakieta Redstone. Alan jeszcze przed chwilą ważył 450 kg a teraz nagle znalazł się w cudownie odprężającym stanie nieważkości, którego tłem była cicha symfonia dźwięków urządzeń pokładowych. Poczuł że kapsuła zaczyna obracać się, a posłuszne programowi lotu silniczki manewrowe utrzymały przestrzenną orientację statku.

 

Rozpoczęła się najbardziej przyjemna część lotu, w której Alan zamienił automatycznego pilota na ręczne sterowanie. Był to istotny krok do przodu w porównaniu z lotem Rosjan, w którym Gagarin był tylko biernym pasażerem automatycznie sterowanego Wostoka. Shepard był zaskoczony precyzyjną sterownością swego małego statku. Po przećwiczeni manewrów pozostała chwila czasu na podziwianie widoku Ziemi z tej niezwykłej perspektywy. Po osiągnięciu apogeum na wys. 185 km statek zaczął opadać a Alan ustawił go do próby silników hamujących. Potem przeszedł na sterowanie ręczne dopóki małe silniczki korekcyjne dawały sobie radę z rosnącym przyciąganiem, po czym włączył autopilota.

W tym czasie bezużyteczna rakieta koziołkowała bezwładnie poniżej kapsuły, a drobne części które odpadły rozgrzewały się od tarcia. Redstone zakończyła efektownie żywot w oceanie wzbijając gejzer wody i wprawiając w osłupienie załogę przepływającego nieopodal statku.

Wkrótce Alan miał za sobą najbardziej uciążliwe etapy hamowania, gdy przeciążenie sięgało 9g a temperatura w kabinie rosła do 39*C. Kiedy po kolei rozwinęły się spadochrony - pilotujący i główny, Alan mógł wreszcie odetchnąć. Dalej wszystko poszło jak na ćwiczeniach. Kabina wodowała pomyślnie w zaplanowanej strefie lądowania, a astronauta został wkrótce wciągnięty na pokład helikoptera Rescue One i przetransportowany na pokład lotniskowca US Champlain, gdzie powitano go z honorami.

na podstawie: Alan Shepard, Deke Slayton - Kierunek Księżyc

 

05_LaunchOfMR3.jpg Start rakiety z kapsułą Freedom Seven (MR-3)

06_ShepardInsideFreedom_7.jpg07_MR_3EarthObservations.jpg Shepard wewnątrz kapsuły / widok Ziemi z wnętrza

08_ShepardRescuedByHelicopter.jpg09_ShepardOnUSChamplainAfterRecovery.jpg Shepard - znaleziony przez helikopter Rescue One / na pokładzie US Champlain

Link to comment
Share on other sites

Wiem że rakieta ratunkowa była na paliwo stałe (pewnie kwestia bezpieczeństwa). Większa moc by mnie nie zdziwiła, bo powinna móc uciec rakiecie głównej. Za to na pewno krótkodystansowa, więc mała i zapas paliwa niewielki.

 

Miło że ktoś się zainteresował :unsure:

Link to comment
Share on other sites

1961r. c.d.

 

ShepardReceivesAward.jpg

ShepardsTriumph.jpg

Shepard odbiera nagrodę NASA Distinguished Service / przejazd tryumfalny w Waszyngtonie

 

* * * * * * * * * * * * * * * * * *

 

Kennedy przemawiając w Kongresie zapowiedział, że celem Ameryki do końca dekady będzie wysłanie człowieka na Księżyc, a tym samym zdobycie przewagi w Kosmosie. Kongresmani przyjęli to przemówienie owacją na stojąco. Wkrótce Kongres zatwierdził budżet NASA na rozpoczęcie projektu w wysokości 1,7 miliarda dolarów. Szef NASA, Jim Webb, rozpoczął polowanie na największe talenty w USA oraz podjął dyplomatyczne podchody chcąc zjednać wszystkich gubernatorów i kongresmanów. Misja księżycowa zmieniła naukę i przemysł całego kraju a nawet styl życia Amerykanów. Do współpracy z NASA zaproszono ponad 20 tys. kontrahentów przemysłowych oraz 400 tys. techników, inżynierów i przedstawicieli innych profesji.

Cel planowano osiągnąć w 3 krokach będących odrębnymi programami opartymi na statkach:

1-osobowych – program Mercury,

2-osobowych – program Gemini,

3-osobowych – program Apollo.

Jednak był dopiero rok 1961, trudności związane ze startem, nawigacją i lądowaniem na Księżycu były ogromne, a doświadczenie USA niewielkie – jak dotąd tylko jeden Amerykanin spędził 5 min w stanie nieważkości.

 

Drugim krokiem w ramach programu Merkury było powtórzenie pierwszego lotu suborbitalnego, połączone z potwierdzeniem wyników i zebraniem dodatkowych danych. Drugą rakietą miał polecieć Gus Grissom, który przygotował swoją kapsułę do podjęcia z wody przez helikopter. Gus był bardzo wymagający wobec zespołu technicznego i nie tolerował powtarzania błędów. Kiedy wszystko było zapięte na ostatni guzik pozostał tylko jeden problem - potrzeby fizjologicznej. Rozwiązano go za pomocą ogólnodostępnej bielizny damskiej, a konkretnie – gumowych majtek wyszczuplających :-)

 

Zestaw Mercury-Redstone Grissoma (MR-4) wystartował 21 lipca. Gus gładko wykonał w swojej kapsule ‘Liberty Bell Seven’ niemal identyczny lot jak Shepard we ‘Freedom Seven’ – 185 km wysokości i prawie 500 km zasięgu. Jednak po udanym wodowaniu z niewiadomych powodów odstrzelił właz awaryjny i fale zaczęły wdzierać się do wnętrza kapsuły. Grissom musiał uciekać z kapsuły po czym został bezpiecznie przetransportowany na pokład statku. Podjęto nieudaną próbę ratowania tonącej kapsuły (waga 1,5 t), która zabrała ze sobą swoją tajemnicę na głębokość 4,5 tys. m. Być może zewnętrzna linka detonatora zaplątała się w spadochron...

 

LibertyBell7Grissom.jpg

GG_OnBoard.jpg
AttemptRecoveryLB7.jpg

Gus Grissom i 'Liberty Bell 7' / Gus na pokładzie USS Randolph / próba ratowania kapsuły

 

Strata ‘Liberty Bell Seven’ ujęła kolejnemu lotowi część świetności a reszta sukcesu została zatarta 6 sierpnia. Tego dnia z wyrzutni w Bajkonurze wystrzeliła kolejna rakieta SS-6 wynosząc na orbitę 5-tonowy statek Wostok 2 z majorem Hermanem Titowem na pokładzie. W ciągu 25 godzin lotu, Titow 17 razy okrążył Ziemię.

 

W tej sytuacji szefowie NASA zarzucili szkolenie astronautów w ramach kolejnych lotów podorbitalnych. Najważniejszym celem Ameryki stało się okrążenie Ziemi przed końcem roku, w którym Rosjanie zrobili to jako pierwsi i to dwa razy. Tym bardziej że Kongres przekazał NASA kolejne 1,8 miliarda dolarów jako fundusz dodatkowy, wliczając w to rozpoczęcie programu Apollo.

 

Jednak ze wszystkich ówczesnych rakiet amerykańskich tylko jedna była dość potężna aby wynieść kapsułę Merkurego na orbitę. Międzykontynentalna rakieta ‘Atlas’ sprawnie przenosiła głowice bojowe ale jej wiotka konstrukcja nie wytrzymywała ciężaru Merkurego. Rakiety ‘Atlas’ trzykrotnie próbowały tego dokonać w testach bezzałogowych, z czego dwie próby zakończyły się eksplozją rakiety. Dyrektor Programu Mercury, Walt Williams, chciał poczekać na zakończenie prac nad nową rakietą Sił Powietrznych - ‘Titan’, ale oznaczałoby to opóźnienie realizacji programu. Dlatego Williams rozmówił się stanowczo z szefem firmy Convair grożąc rezygnacją z ich usług na rzecz ‘Titana’, jeśli szybko nie naprawią ‘Atlasa’. Zadanie powierzono najlepszemu specjaliście Convair i szefowi testów, Tomowi O’Malley, który dzięki nieugiętej postawie doprowadził do tego że ‘Atlas’ został radykalnie zmodyfikowany i wkrótce stał się niemal doskonałym wehikułem.

 

Wtedy przyszła kolej na Glenna. Jego lot wyznaczono na 20 grudnia – miał to być ‘prezent gwiazdkowy’ dla Ameryki. Jednak przeciwności losu w postaci problemów technicznych i złych warunków pogodowych tak się spiętrzyły się, że start trzeba było przełożyć.

 

na podstawie: Alan Shepard, Deke Slayton - Kierunek Księżyc

Link to comment
Share on other sites

1962r.

 

00_Friendship7.jpg

01_PuttingSuit.jpg
02_PressureSuit.jpg

 

20 lutego 1962r. udała się dziesiąta próba startu i John Glenn na pokładzie Mercury ‘Friendship Seven’ wreszcie wystartował do lotu orbitalnego. Cały personel oraz liczni obserwatorzy wspomagali go jak mogli - trzymając kciuki lub modląc się o pomyślność. Wzmocniona i zmodernizowana rakieta ‘Atlas’ dobrze zniosła ogromne parcie powietrza przy przekraczaniu bariery dźwięku i gładko wyniosła statek na orbitę. W trakcie lotu Glenn relacjonował niezwykłe widoki jakich doświadczał: zachód słońca nad Oceanem Indyjskim, zielone wody wokół Bahamów, pustynie, ognie wulkanów i pioruny rozświetlające horyzont. Po zachodzie słońca w głębokiej ciemności mógł obserwować gwiazdy w pełnej krasie.

Kiedy skończył pierwszą z 3 zaplanowanych rund i podziwiał wschód słońca zauważył niezwykłe zjawisko: Friendship 7 otaczały chmary duszków z krainy baśni – świeciły jasnożółtozielono i przybierały cudowne kształty. Po chwili stwierdził że muszą to być drobinki lodu. Gdy Friendship 7 wszedł w strefę nasłonecznioną, ‘świetliki’ szybko zniknęły.

 

03_OrbitalSunset.jpg

04_ViewOfEarth.jpg
05_GlennsSpaceFlight.jpg

 

Kiedy Glenn zastanawiał się nad pochodzeniem zjawiska, kontrolerzy na Ziemi stanęli przed poważniejszym problemem – czujniki sygnalizowały możliwość obluzowania się osłony termicznej. Oznaczało to możliwość spalenia kapsuły podczas wchodzenia w atmosferę, gdy tarcie rozpalało jej powłokę do 2000 C*. W trakcie burzy mózgów szybko ustalono, że szansę uratowania daje zestaw 6 silników hamujących. 3 mniejsze silniki pomocnicze odpaliły już aby oddzielić statek od rakiety gdy zgasły jej silniki. 3 większe pozostały aby spowolnić statek i zainicjować wejście w atmosferę po zakończeniu misji – wówczas miał być wysłany sygnał do rozerwania metalowych pasów spinających silniki i odrzucenia całego zestawu. Jeśli po odpaleniu silników hamujących pozostawić cały zestaw, to jest szansa że pasy spinające utrzymają osłonę termiczną na miejscu do wysokości, na której przytrzyma ją samo ciśnienie powietrza (po spaleniu się silników).

 

Kapkom z wyspy Canton poinstruował Glenna, żeby nie odrzucał pakietu silników hamujących, ale nie wyjaśnł dokładnie o co chodzi. Problem nie tylko w tym, że nikt nie wiedział czy pomysł się sprawdzi, ale też nikt nie był w stanie przewidzieć skutków odstępstwa od zaplanowanych procedur. Jeśli nie odrzuci się silników, to peryskop nie schowa się automatycznie i nie zamknie chroniąca go klapa. Aby zrealizować pomysł kontrolerów, Glenn musiał przejść na ręczne sterowanie. John był gotów zrobić co należy, ale nie rozumiał dlaczego zmieniono doskonały plan lotu. Jego serce przyspieszyło z 86 do 96 uderzeń/minutę. Kapkom z Teksasu potwierdził żądanie pozostawienia silników i przejścia na ręczne sterowanie w 4 godzinie, 43 minucie i 53 sekundzie lotu. John wściekł się że go nie poinformowano wcześniej, gdy w końcu Alan Shepard wyjaśnił mu całą sytuację. W czwartej godz. lotu odpalono silniki hamujące gdy statek przelatywał nad wybrzeżem Kalifornii. Kiedy zaczął wchodzić w atmosferę i temperatura rosła, serce Glenna biło z prędkością 109 uderzeń na minutę. Zamknięty w płonącym pocisku Glenn był zupełnie sam, pozbawiony nawet łączności przez zjonizowane warstwy powietrza. W iluminatorze widział łamiący się i uderzający w okno pas silników, który zapalił się i odpadł. Statek kołysał się na boki, a pilot walczył aby utrzymać go w równowadze. Alan cały czas próbował nawiązać łączność z Glennem co w końcu się udało gdy statek zaczął zwalniać w gęstych warstwach atmosfery. Na wysokości 16 800 metrów, gdy już nie dało się sterować ręcznie, John przeszedł na autopilota i przygotował się do otwarcia spadochronu. Serce biło mu z prędkością 134 uderzeń/min. W końcu spadochron otworzył się a Frendship 7 wodował niepodal czekającego na niego niszczyciela Noa.

 

John Glenn wrócił do Waszyngtonu, zaproszony do Białego Domu, jako bohater miary Lindbergha. Pomimo deszczu jego przejazd oglądało ćwierć miliona ludzi, a w Nowym Jorku oczekiwał go czteromilionowy tłum. Przewaga Rosjan zmalała do akceptowalnego poziomu.

 

06_MissionControl_duringMR_6.jpg

07_CapsuleRecovery.jpg
08_withJFK.jpg

 

 

na podstawie: Alan Shepard, Deke Slayton - Kierunek Księżyc

Link to comment
Share on other sites

Dodam jeszcze osobistą refleksję na temat przeznaczenia albo fatum.

W czasie wojny koreańskiej John Glenn brał udział w ciężkich walkach, zestrzelił trzy migi, i nie raz lądował podziurawionym samolotem-wrakiem, którego potem nawet nie próbowano remontować tylko od razu przeznaczano na części. Jego "bad luck" dał znać o sobie także w locie orbitalnym. Dopiero dziesiąta próba startu powiodła się, a mistrzostwo pilotażu przydało się jeszcze raz, bo pozwoliło bezpiecznie wylądować uszkodzonym statkiem kosmicznym. Nigdy nie miał łatwo więc i tym razem też nie.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
Dopiero dziesiąta próba startu powiodła się, a mistrzostwo pilotażu przydało się jeszcze raz, bo pozwoliło bezpiecznie wylądować uszkodzonym statkiem kosmicznym. Nigdy nie miał łatwo więc i tym razem też nie.

 

Prob startu zawsze bylo sporo i naprawde rzadko we wczesnych latach podboju kosmosu udawalo sie wystartowac juz przy pierwszej probie. Nie nazwalbym tego 'bad luckiem' tylko proza zycia astronautycznego.

Inaczej rowniez oceniam lot Friendship 7 - nie byl to statek uszkodzony w wersji 'bad luckowej'. Okazalo sie po ladowaniu przeciez, ze oslona termiczna w czasie lotu sie nie poluzowala i ze tylko system ostrzegania nawalil. A takie pikusie jak ten zdarzaja sie w kazdej misji (zainteresowanych odsylam np do dokumentow awarii na wahadlowcach).

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
To najciekawszy wątek na forum.

Czekamy na ciąg dalszy! :notworthy:

No nie! Pochwały są zawsze miłe, nawet jeśli przesadzone i na wyrost :rolleyes:

Nie bardzo mam czas i siły na szczegółowe i wszechstronne studia tematu. Poprzestając na podstawowym wątku, liczę na uwagi i uzupełnienia (w szczególności kanarkusmaximusa).

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
  • Our picks

    • Droga Mleczna w dwóch gigapikselach
      Zdjęcie jest mozaiką 110 kadrów, każdy po 4 minuty ekspozycji na ISO 400. Wykorzystałem dwa teleskopy Takahashi Epsilon 130D i dwa aparaty Nikon D810A zamocowane na montażu Losmandy G11 wynajętym na miejscu. Teleskopy były ustawione względem siebie pod lekkim kątem, aby umożliwić fotografowanie dwóch fragmentów mozaiki za jednym razem.
        • Like
      • 48 replies
    • Przelot ISS z ogniskowej 2350 mm
      Cześć, po kilku podejściach w końcu udało mi się odpowiednio przygotować cały sprzęt i nadążyć za ISS bez stracenia jej ani razu z pola widzenia. Wykorzystałem do tego montaż Rainbow RST-135, który posiada sprzętową możliwość śledzenia satelitów.
      Celestron Edge 9,25" + ZWO ASI183MM. Czas ekspozycji 6 ms na klatkę, końcowy film składa się z grup 40 klatek stackowanych, wyostrzanych i powiększonych 250%.
      W przyszłości chciałbym wrócić do tematu z kamerką ASI174MM, która z barlowem 2x da mi podobną skalę, ale 5-6 razy większą liczbę klatek na sekundę.
      Poniżej film z przelotu, na dole najlepsza klatka.
        • Like
      • 72 replies
    • Big Bang remnant - Ursa Major Arc or UMa Arc
      Tytuł nieco przekorny bo nie chodzi tu oczywiście o Wielki Wybuch ale ... zacznijmy od początku.
       
      W roku 1997 Peter McCullough używając eksperymentalnej kamery nagrał w paśmie Ha długą na 2 stopnie prostą linie przecinajacą niebo.
       
      Peter McCullough na konferencji pokazał fotografię Robertowi Benjamin i obaj byli pod wrażeniem - padło nawet stwierdzenie: “In astronomy, you never see perfectly straight lines in the sky,”
        • Like
      • 16 replies
    • Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie - o nietypowych rozwiązaniach sprzętowych
      Sformułowanie, które można znaleźć w internetach jako jedno z "praw Murphy'ego" przyszło mi na myśl, gdy kolejny raz przeglądałem zdjęcia na telefonie z ostatniego zlotu, mając z tyłu głowy najgłośniejszy marsjański temat na forum. Do rzeczy - jakie macie (bardzo) nietypowe patenty na usprawnienie sprzętu astronomicznego bądź jakieś kreatywne improwizacje w razie awarii czy niezabrania jakiegoś elementu sprzętu  Obstawiam, że @HAMAL mógłby samodzielnie wypełnić treścią taki wątek.
        • Haha
        • Like
      • 43 replies
    • MARS 2020 - mapa albedo powierzchni + pełny obrót 3D  (tutorial gratis)
      Dzisiejszej nocy mamy opozycję Marsa więc to chyba dobry moment żeby zaprezentować wyniki mojego wrześniowego projektu. Pogody ostatnio jak na lekarstwo – od początku października praktycznie nie udało mi się fotografować. Na szczęście wrzesień dopisał jeśli chodzi o warunki seeingowe i udało mi się skończyć długo planowany projekt pełnej mapy powierzchni (struktur albedo) Marsa.
        • Like
      • 134 replies
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.