Jump to content

Astronomia


Robson_g
 Share

Recommended Posts

Witam, nie bardzo wiedziałem w którym dziale zamieścić mój temat...proszę wiec adminów o wyrozumiałość. Chciałem, jeśli można zapytać, o Wasze spostrzeżenia, jeśli chodzi o sprawy astro. Jak odnajdujecie się w astronomii amatorskiej, jak postrzegacie tę najstarszą z nauk. Czy traktujecie ją jako może sposób na życie? Czy są wśród nas może fanatycy, przepraszam za brzydkie słowo ...którzy wydają ostatnie zarobione pieniądze na sprzęt? Czy wszyscy traktujecie tę naukę poważnie, tzn np odhaczacie w kajecikach pokolei wszystkie obiekty messiera itd? Bardzo proszę o kilka słów od osób zaznajomionych z tematem.

Dziękuję

Link to comment
Share on other sites

Witam, nie bardzo wiedziałem w którym dziale zamieścić mój temat...proszę wiec adminów o wyrozumiałość. Chciałem, jeśli można zapytać, o Wasze spostrzeżenia, jeśli chodzi o sprawy astro. Jak odnajdujecie się w astronomii amatorskiej, jak postrzegacie tę najstarszą z nauk. Czy traktujecie ją jako może sposób na życie? Czy są wśród nas może fanatycy, przepraszam za brzydkie słowo ...którzy wydają ostatnie zarobione pieniądze na sprzęt? Czy wszyscy traktujecie tę naukę poważnie, tzn np odhaczacie w kajecikach pokolei wszystkie obiekty messiera itd? Bardzo proszę o kilka słów od osób zaznajomionych z tematem.

Dziękuję

 

Swego czasu byłem autentycznym fanatykiem astronomii. Uważałem ją za moją życiową pasję, niemal za cel wyżej wymienionego.

Każdą wolną chwilę poświęcałem temu hobby. Bo faktycznie - radość z wyników zabawy potrafi być początkowo wręcz odurzająca. W kilku momentach mojej przygody adrenalina była niesamowita!

 

Pamiętam obserwacje gromad kulistych w M31, przeróbki kamery internetowej na "prawdziwą" kamerę CCD. Pamiętam, kiedy udało mi się zaobserwować jednego z mniej znanych księżyców Jowisza (Pasipae?). Emocje sięgały zenitu, gdy webcamem wyznaczyłem okres obrotu planetoidy Eunomia na podstawie krzywej jasności. Były spotkania z dzikami po nocy. Cudem zobaczone całkowite zaćmienie słońca. Pamiętam gromadę Omega Centauri w mojej lornetce... No i działalność popularyzatorska, na skalę, która dzisiaj trochę mnie żenuje. Ale taki był stan mojego rozpalonego umysłu. ;)

Wtedy też wielokrotnie widywałem wschody słońca. Potrafiłem odpuścić wieczerzę wigilijną, bo coś ciekawszego działo się na niebie.

 

Bardzo skrupulatnie notowałem i przechowywałem wyniki. Mnóstwo danych mam gdzieś na strychu, na CDromach. Kiedyś je odkopię i pokażę córkom. ;)

 

Astronomia amatorska potrafi być niewiarygodną przygodą. Jednak przez ostatnie kilka lat diametralnie się w Polsce zmieniła. W sumie na lepsze, bo sprzęt jest o wiele łatwiej dostępny.

Dawniej było to znacznie szersze hobby dla "zaradnych". Żeby obserwować, trzeba było inwencji w kompletowaniu sprzętu. Z braku GOTO, każdy aktywny obserwator stawał się mistrzem w rozpoznawaniu gwiazd i odnajdywaniu słabych obiektów. To nie było wcale łatwe, ale dawało diabelną satysfakcję. Ale nie drażnijmy fanów GOTO.

Link to comment
Share on other sites

OOOOOOOOO...kolega ze Szczecina, miło mi bardzo mieszkam ok 50 km od miasta. Od niedawna czynnie uprawiam ten sport, chociaż astronomia chodzi za mną od....nie pamiętam, bardzo dawna. chyba od momentu w którym otrzymałem pewną książkę w latach 80..."Ewolucja kosmosu i kosmologii" Michała Hellera.

Dziękuję bardzo za piękną opowiastkę, miło czyta się takie teksty naprawdę.

Pozdrawiam

Robert

Link to comment
Share on other sites

Astronomia była moim pierwszym poważnym hobby i przez to piękno nieba na zawsze zostanie w moim sercu. Od 13 roku życia marze o tym, żeby studiować astronomie ale matematyka nie jest moją mocną stroną a to na prawde ciężkie studia. Pożyjemy zobaczymy. A jeżeli chodzi o fanatyzm to myśle, że gdybym miał odpowiedni budżet to dużo kasy bym w to hobby wpakował i myśle, że tak się stanie ale jak skończe studia i wyjde na swoje. Narazie pozostaje sprzęt z niższej półki, AF no i zloty... :)

Link to comment
Share on other sites

Astronomia była moim pierwszym poważnym hobby i przez to piękno nieba na zawsze zostanie w moim sercu. Od 13 roku życia marze o tym, żeby studiować astronomie ale matematyka nie jest moją mocną stroną a to na prawde ciężkie studia. Pożyjemy zobaczymy. A jeżeli chodzi o fanatyzm to myśle, że gdybym miał odpowiedni budżet to dużo kasy bym w to hobby wpakował i myśle, że tak się stanie ale jak skończe studia i wyjde na swoje. Narazie pozostaje sprzęt z niższej półki, AF no i zloty... :)

Bez przesady, że matematyka to ciężkie studia - moim zdaniem jedne z najłatwiejszych (wystarczy naprawdę odrobina inteligencji a nauki praktycznie nie ma wcale). Najtrudniejsza jest podstawówka potem już z górki.

Link to comment
Share on other sites

To ja Wam powiem moje zdanie oparte na obserwacji naprawdę dużej grupy ludzi - zarówno tych, których znam "live", jak i tych "internetowych". Jest pewna prawidłowość w żywotności pasji astronomicznej. Jeżeli astronomię traktujemy tylko jako pasję polegającą na patrzeniu, tudzież pstrykaniu, to ona przemija. Wcześniej, czy później zobaczymy tak dużo, że przestanie nam się chcieć drążyć temat.

 

Jeżeli jednak odnajdziemy sobie cel, badania, naukę, to myślę, że temat wtedy przechodzi na wieczność. Ten "cel" jest właśnie tu bardzo istotny. Jeżeli jego nie odnajdziemy, to pasja przeminie, uśpi się, żeby pewnie kiedyś znowu ożyć.

Link to comment
Share on other sites

Bez przesady, że matematyka to ciężkie studia - moim zdaniem jedne z najłatwiejszych (wystarczy naprawdę odrobina inteligencji a nauki praktycznie nie ma wcale). Najtrudniejsza jest podstawówka potem już z górki.

 

 

Witam, dziwna sprawa...znajomość matematyki, przejawem inteligencji???? :blink: Najtrudniejsza podstawówka?

Niezła teoria... :D

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

To ja Wam powiem moje zdanie oparte na obserwacji naprawdę dużej grupy ludzi - zarówno tych, których znam "live", jak i tych "internetowych". Jest pewna prawidłowość w żywotności pasji astronomicznej. Jeżeli astronomię traktujemy tylko jako pasję polegającą na patrzeniu, tudzież pstrykaniu, to ona przemija. Wcześniej, czy później zobaczymy tak dużo, że przestanie nam się chcieć drążyć temat.

 

Jeżeli jednak odnajdziemy sobie cel, badania, naukę, to myślę, że temat wtedy przechodzi na wieczność. Ten "cel" jest właśnie tu bardzo istotny. Jeżeli jego nie odnajdziemy, to pasja przeminie, uśpi się, żeby pewnie kiedyś znowu ożyć.

 

Adamie trudno mi się zgodzić z tą tezą .... znam wiele osób z wieloletnim stażem które nie potwierdzają tego :)

 

Jednak ja bym powiedział na swoim przykładzie że z tą pasją i tym zainteresowaniem jest tak jak z sinusoidą.

W 1985 roku (listopad) kiedy zobaczyłem świadomie pierwszy raz coś na niebie a dokładnie kometę Halleya, którą pokazali mi starsi koledzy z podwórka przez coś co przypominało lornetkę połknąłem bakcyla do astronomii.

Miałem wtedy 8 lat - okres szkoły podstawowej, pamiętam jak dziś w ciągu kilku miesięcy przeczytałem wszystkie książki astronomiczne dostępne w szkolnej bibliotece, później przyszedł czas na bibliotekę osiedlową, czy później bibliotekę naukową gdzie przez kilka lat siedziałem przerysowałem mapy, przepisywałem różne dane do zeszytu itp ponieważ ksero nie było za bardzo dostępne w tych czasach a książek o astronomii w księgarniach po prostu nie było.

 

Pamiętam jak dziś że książkę Niebo na Dłoni miałem w połowie przepisaną i przekalkowaną która służyła mi bardzo długo :)

Odkryłem wtedy że Młody Technik regularnie zamieszczał ciekawe artykuły w kąciku astronomicznym w końcu przyszedł rok 1988 gdzie właśnie w tym periodyku pojawiło się kilka artykułów dotyczących budowy własnego teleskopu który zacząłem budować sam (taki tekturowy porządnie wyczerniony , z okularami zrobionymi z szkieł ze Smieny).

Pamiętam pierwsze obserwacje Księżyca czy Jowisza wraz z jego Księżycami zaobserwowane przez niego, regularne przez kilka miesięcy notowane pozycje Jowiszowych księżyców wobec niego.

Pierwsza luneta zakupiona u przyjaciół z za wschodu na bazarze (Turist 20x50) pozwoliła oglądnąć pierwsze DS'y... i tekturowa luneta poszła w odstawkę :)

 

Przyszła szkoła średnia tu nieco trochę zainteresowanie opadło...brak bodźców...i możliwości ale i też może bardziej się skupiłem na nauce. Przyszedł rok 2004 i artykuł w Uranii dotyczący obserwacji Perseidów który zaraził mnie obserwacjami meteorów na dobre kilkanaście lat i na poznanie wielu bardzo ciekawych ludzi w PKiM w którym zacząłem się rozwijać.

 

Pamiętam że w 1995-1997 2 komety Hyakutake i Hale-Bopp obserwowałem z małego parku w osiedlu w ponad 100 tysięcznym mieście, warunki były dobre (widoczność drogi mlecznej bezproblemowa) ponieważ działające latarnie ( tylko stare słabe rtęciówki) w okolicy mogłem wtedy policzyć na obu rękach.

 

Pierwszy dostęp do internetu rok 1995 (w szkole), i czasy gdzie człowiek wchodząc na stronę encke.jpl.nasa.gov ładowała się kilkanaście minut w przeglądarce mosaics przez modem ponieważ na tej stronie były piękne zdjęcia i obserwaje komet które człowiek zapragnął zobaczyć;)

Myślę że pierwsza polska astrospołeczność w internecie to był kanał #astropl na sieci IRCNET kótra zrzeszała w tamtych czasach kilkanaście do kilkudziesięciu astro-miłośników, wtedy podczas astrowydarzeń na żywo można było usłyszeć co z drugiej strony Polski czy też swiata widać gdy u nas nie dopisuje pogoda :) (zaćmienia Księżyca, maksima rojów meteorów itp...)

 

Później studia, działalność w PKiM i stworzenie kilku ciekawych polskich stron astronomicznych które jak na tamte czasy miały sporo ciekawych treści (od mniej więcej roku 1997...) i sporą ilość odwiedzających :)

 

Niestety po studiach moja aktywność astro zaczeła się wygaszać ... i tak przez kilka lat była w uśpieniu - a teraz mam nadzieję że przychodzi czas na wzrost (pomysłów mam co najmniej 2) :)

 

 

Podsumowywując - przerzyłem 2 maksima i minima - teraz czas na maksimum :)

 

Ach sie rozpisałem :)

 

Pozdrawiam

 

Andrzej (ax) Skoczewski

Edited by ax
Link to comment
Share on other sites

...Przyszedł rok 2004 i artykuł w Uranii dotyczący obserwacji Perseidów...

 

Już nie zdążyłem poprawić :)

Miałem na myśli rok 1994 i artykuł o meteorach Arka Olecha lub Przemka Woźniaka o ile dobrze pamiętam :)

Link to comment
Share on other sites

Pamiętam jak dziś że książkę Niebo na Dłoni ...

Odkryłem wtedy że Młody Technik regularnie zamieszczał ciekawe artykuły w kąciku astronomicznym

 

 

Ja do dziś mam "Niebo na dłoni". Traktowałem ją niemalże jak Biblię. Wcześniej, z braku jakichkolwiek map, kupowałem "Młodego Technika". Był tam kącik astronomiczny, w któym opisywano poszczególne gwiazdozbiory. Jeździłem po wszystkich antykwariatach w Warszawie w poszukiwaniu archiwalnych numerów. Następnie delikatnie, za pomocą żyletki, wycinałem strony i wklejałem do specjalnego zeszytu. To dopiero był Atlas, przez duże A.

Link to comment
Share on other sites

Wszystko o czym piszecie, szczególnie historia ax i częściowo bodla_point jest bardzo podobna do tego, co sam przeżywałem.

 

Na początku było dosłownie zachłyśnięcie się astronomią, dobra pogoda do obserwacji była największym możliwym szczęściem. Cały wolny czas spędzałem na czytaniu for, stron astronomicznych itp. Później, chyba właśnie wraz z pójściem do liceum, przyszedł kryzys. Najzwyczajniej w świecie nie miałem czasu na obserwacje (częściowo ten stan trwa nadal), w pewnym momencie przestałem nawet czytać fora, bo nic ciekawego na nich nie znajdowałem. Skupiłem się na moich innych pasjach: programowaniu i fotografii, chociaż cały czas byłem na bieżąco z najciekawszymi zjawiskami na niebie. Od niedawna moje hobby nieco odżyło, ale ciągle nie jest to to samo, co na początku i chyba raczej już nie będzie...

 

Wydaje mi się, że to, o czym pisze Adam_Jesion nie do końca się sprawdza. Na moim przykładzie mogę powiedzieć, że chciałem (i nadal chcę) zająć się pomiarami gwiazd podwójnych. Ot, taka fanaberia. Mimo naukowego celu (którego nota bene nie udało mi się osiągnąć, mikrometr leży w częściach...) moja pasja nie przetrwała próby czasu niezachwianie, chociaż to czego się nauczyłem na pewno pozostanie na całe życie.

Link to comment
Share on other sites

Skupiłem się na moich innych pasjach: programowaniu i fotografii,

 

A może połączyć dwie pasje i zająć się astrofotografią? Ładne zdjęcia astronomiczne można robić także bez teleskopu. Nie trzeba od razu konkurować z HST :)

 

Choć jak mojemu bratu pokazałem kiedyś Jowisza i Saturna przez teleskop to stwierdził tylko "łee" myśląc, że zobaczy coś takiego jak na zdjęciach sond Voyager.

Edited by majer
Link to comment
Share on other sites

Od niedawna moje hobby nieco odżyło, ale ciągle nie jest to to samo, co na początku i chyba raczej już nie będzie...

 

 

Nie jesteś wyjatkiem. Wystarczy przejrzeć posty pisane na forum choćby kilka lat temu. Znaczna cześć aktywnych i wartościowych uczestnikow tamtych dyskusji dzisiaj jest już nieobecna. Świat się zmienia, technika idzie naprzód , być może rozwijają swoje inne, nowe pasje.

Link to comment
Share on other sites

Astronomia interesuje sie przypuszczalnie od 94 r (program bodajze Romana Kanciruka "przewidujacy" zderzenie komety SL z Jowiszem jest jednym z moich najstarszych wspomnien z dziecinstwa). Zainteresowanie rozkwitalo w latach 98-04 (Wiedza i Zycie - szczegolnie konkurs astroonomiczny i wklad w popularyzacje Prof. Michala Rozyczki, Urania, Swiat Nauki, Gwiazdy swieca noca...). Pozniej uzyskalem dostep do Internetu, zdobylem mase ksiazek... Pasja pozostaje do dzis. Niestety ilosc obserwacji nieba jest u mnie odwrotnie proporcjonalna do ilosci posiadanego sprzetu optycznego. Obecnie bardzo rzadko spogladam w rozgwiezdzone niebo (brak czasu, generalnie bardzo zle znosze zimno - niedobor tkanki tluszczowej :P). Niewielkie dochody zaczalem odkladac na inne cele - np zamiast na wymarzona tube optyczna 200/1000 - na wytrzymalego laptopa, ktory pozwolilby swobodnie korzystac z pakietow typu Mathematica, Gnuplot, Eclipse wraz z kompilatorami, ktorego moznaby bez obaw transportowac w przepelnionych busach... Swoja przyszlosc chcialbym jak najblizej zwiazac z fizyka (najlepiej w polaczeniu z astronomia - kosmologia...?), oby tylko nie w roli nauczyciela... Czy mi sie to uda - watpie, ale na pewno bede sie staral. Sadze, ze warto.

 

Bez przesady, że matematyka to ciężkie studia - moim zdaniem jedne z najłatwiejszych (wystarczy naprawdę odrobina inteligencji a nauki praktycznie nie ma wcale). Najtrudniejsza jest podstawówka potem już z górki.
Nie do konca moge zgodzic sie z tym zdaniem. Studiowanie wymaga wiele pracy. Pierwszy rok, to glownie zapoznanie sie z podrecznikiem G.M. Fichtenholtz "Rachunek rozniczkowy i calkowy" czy tez Drużkowski, "Analiza matematyczna dla fizykow" oraz na pewnej krakowskiej uczelni - Andrzej Herdegen, "Wykłady z algebry liniowej i geometrii". Zdanie egzaminu okupione jest wieloma godzinami spedzonymi nad ksiazkami. Niestety nie wszystkie twierdzenia wraz z dowodami daja sie latwo "odtworzyc w sadnym momencie" bez nauki pamieciowej. Oczywiscie do nauki nie da sie podchodzic w sposob tylko "zapamietawczo-odtworczy".

 

Skupiłem się na moich innych pasjach: programowaniu i fotografii, chociaż cały czas byłem na bieżąco z najciekawszymi zjawiskami na niebie.
Takie zainteresowania mozna pozniej polaczyc na studiach z astronomia, zajmujac sie np modelowaniem matematycznym.

 

Myślę że pierwsza polska astrospołeczność w internecie to był kanał #astropl na sieci IRCNET kótra zrzeszała w tamtych czasach kilkanaście do kilkudziesięciu astro-miłośników, wtedy podczas astrowydarzeń na żywo można było usłyszeć co z drugiej strony Polski czy też swiata widać gdy u nas nie dopisuje pogoda :) (zaćmienia Księżyca, maksima rojów meteorów itp...)
Lata swietnosci kanal ma juz pewnie za soba (ach te chaty...:(, ale nadal jest aktywny. W wolnych chwilach - zapraszam.

 

W kazdym razie IMHO trudno znalezc sobie bardziej pasjonujace studia, niz fizyka/astronomia (tudziez matematyka). Nie moge sobie wyobrazic, by pokonywanie jakichkolwiek innych przeszkod, rozwiazywanie bardziej "przyziemnych" problemow moglo sprawiac tyle satysfakcji.

Edited by r.ziomber
Link to comment
Share on other sites

A może połączyć dwie pasje i zająć się astrofotografią? Ładne zdjęcia astronomiczne można robić także bez teleskopu. Nie trzeba od razu konkurować z HST :)

Robiłem trochę zdjęć astronomicznych i nadal zdarza mi się jeszcze coś sfotografować na niebie, ale niestety, aby zająć się tym poważniej to jest to strasznie droga zabawa. Niewątpliwie przynosi dużo satysfakcji, ale wymaga też odpowiednich warunków, że tak powiem "terenowych", których ja po prostu nie mam.

 

Takie zainteresowania mozna pozniej polaczyc na studiach z astronomia, zajmujac sie np modelowaniem matematycznym.

Studia astronomiczne mnie nie interesują, za to informatyka i inżynieria oprogramowania jak najbardziej. Teraz jak piszę jakieś programy dla zabawy, to większość jest związana właśnie z astronomią, chociaż to chyba nie będzie dokładnie ten kierunek mojej przyszłej działalności.

Link to comment
Share on other sites

Studia astronomiczne mnie nie interesują, za to informatyka i inżynieria oprogramowania jak najbardziej. Teraz jak piszę jakieś programy dla zabawy, to większość jest związana właśnie z astronomią, chociaż to chyba nie będzie dokładnie ten kierunek mojej przyszłej działalności.
Mowie wlasnie o studiowaniu informatyki i pozniejszej specjalizacji na tym kierunku. Oczywiscie nie musisz wiazac swojej przyszlosci zawodowej z takimi obliczeniami. Jesli jednak znajdziesz odpowiedniego promotora (np studiujac informatyke na jakims wydziale fizyki) - mozesz pisac dzieki temu prace magisterska. Edited by r.ziomber
Link to comment
Share on other sites

Ciekawy temat, juz wiele się w nim już powiedziało (a raczej napisało).

Bycie fanatykiem w tej dziedzinie może byc dośc niebezpieczne. Bo potem jak wyda się te ostatnie pieniądze na sprzęt lub akcesoria, okaże sie że nie mamy co jeść, lub za co światła opłacić:P

Nie, ja tak nie mam. To jest moje hobby w które inwestuje (lub chcę inwestować) wtedy, kiedy moge sobie na to pozwolić, ale też nie bez przesady. Ja wychodzę z założenia że poprzez sprzęt który kupuję to ja mam się rozwijać, a nie sprzęt poprzez moje hobby:).

Poza tym równiez jak większośc uważam że owe zajęcie bardzo wciąga, i żałuję, że noc trwa tak krótko:)

 

I jedna jeszcze taka uwaga. Astronomia nie jest najstarszą z nauk;). Matematyka i filozofia były wcześniej;) (ojj dobra, juz się nie czepiam:P)

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Witam.

Kiedy jeszcze byłem w gimnazjum, każdą wolną chwilę spędzałem na obserwacjach.

Teraz moja aktywność astro nieco opadła - jestem w liceum więc póki co matura najważniejsza. :)

 

Jeżeli jednak odnajdziemy sobie cel, badania, naukę, to myślę, że temat wtedy przechodzi na wieczność. Ten "cel" jest właśnie tu bardzo istotny. Jeżeli jego nie odnajdziemy, to pasja przeminie, uśpi się, żeby pewnie kiedyś znowu ożyć.
Zgadzam się.

W tej pasji trzeba sobie znaleźć cel. Przecież wcale nie musisz być naukowcem by prowadzić fascynujące badania oraz uzyskiwać satysfakcjonujące i ważne dla nauki efekty. Ot przykład – projekty obserwacyjne np. EU-HOU - poszukiwanie nowych planetoid, a efekty – sukcesy polskich uczniów w tej dziedzinie. ^_^

 

Od 13 roku życia marze o tym, żeby studiować astronomie ale matematyka nie jest moją mocną stroną a to na prawde ciężkie studia. Pożyjemy zobaczymy.
Dwa lata temu myślałem o studiowaniu astronomii, ale jakoś mi to przeszło.

Co prawda na studia nie jest się trudno dostać, ale bardzo łatwo można z nich wylecieć.

Astronomię kończy zazwyczaj kilkanaście osób spośród 30-40 osobowej grupy. ;)

 

Pozdrawiam,

Astrokrzychu

Link to comment
Share on other sites

Witam,

Witam.

 

(...) Co prawda na studia nie jest się trudno dostać, ale bardzo łatwo można z nich wylecieć.

Astronomię kończy zazwyczaj kilkanaście osób spośród 30-40 osobowej grupy. ;)

 

Pozdrawiam,

Astrokrzychu

Kiedy ja studiowałem astronomię, to I rok Astronomii (i Fizyki) na UW był swego rodzaju rokiem eksperymentalnym i program był szokiem dla studentów. Przyjęto 10 grup studentów na I rok: 7 grup Fizyki, 2 Geologii i 1 grupa Astronomii (grupy średnio po 30 osób ). Tak więc przyjęto ogółem ok. 300 osób ( egzaminy wstępne zdawało prawie 800 osób ).

Wylecieć było bardzo łatwo - głównie z matematyki (Analizę wykładał prof. K. Maurin - nie było jeszcze na rynku książek z tym materiałem, a w trakcie I roku ukazały się pisane niemal odręcznie tzw. "Skrypty Maurina" - mam do dziś zachowane 4 tomy !!) oraz z fizyki - ten przedmiot wykładał znany fizyk i astronom, autor wielu książek z tych dziedzin (specjalnie nie wymienię jego nazwiska :angry: ). Wykłady prowadził interesująco, ale jak odnosił się do studentów w czasie egzaminów ? - nie będę wyjaśniał. Podobnie asystenci z obu przedmiotów - student dla nich to było zero (chyba wyraziłem się delikatnie ?)

 

Jeśli dziś astronomię kończy kilkanaście osób z 30 osobowej grupy, to i tak bardzo dużo. W "moich czasach" z 30 osób przyjętych na I rok, na drugi przeszło chyba 12, a studia w terminie, bez powtarzania roku, ukończyły 3-4 osoby.

Kiedyś w Obserwatorium Astronomicznym UW, gdzie wywieszano listę studentów wszystkich lat, zauważyłem terminy egzaminów dla studentów I, II, III i V roku. IV roku nie było - wszyscy albo zrezygnowali, albo oblali egzaminy (może lepiej - zostali oblani...). A na przestrzeni kilku lat była chyba tylko jedna studentka (A. Ż.), :o która ukończyła studia astronomiczne (i to bardzo dobrze) ...

Link to comment
Share on other sites

Bo to jest bolesna prawda! A ja dodam, że na astronomii trzeba mieć także mocną psychike by wytrzymać zarówno presje ze strony wykładowców jak i ilość materiału ;) Zauważyłem to obserwując ludzi którzy studiują kierunki pokrewne, fizyka, matematyka. Mój znajomy (astronom) powiedział mi kiedyś, że u niego w trakcie studiów jeden kolega był słaby z matematyki i fizyki ale tak skupiał się na nauce i tak starał się sprostać wymaganiom, że trafił do wariatkowa...

Edited by wolforzech
Link to comment
Share on other sites

A ja dodam, że na astronomii trzeba mieć także mocną psychike by wytrzymać zarówno presje ze strony wykładowców
Gdybym wczesniej przeczytal wiecej takich opinii - pewnie wybralbym inny kierunek :)

Z wlasnego doswiadczenia: atmosfera wsrod kolegow jest przyjacielska, nie ma wyscigu szczurow, raczej wzajemna pomoc i zacheta do dalszej pracy. Studia nie sa latwe, wymagaja znacznego zaangazowania. Jak do tej pory natrafilem jedynie na bardzo wymagajacych, ale rownoczesnie wyrozumialych wykladowcow (ulatwiajacych np zdawanie w innym terminie egz. ustnych, czasem ustalajacych dodatkowe terminy zaliczen).

Boli mnie tylko to, ze niektorzy "lotni" i zaangazowani ludzie nie zaliczyli pierwszego roku, powiesc sie moglo natomiast osobie uczacej sie "na pamiec" (lacznie z rozwiazaniami zadan...), bedacej na dodatek totalnym egoista... Jak widac - tak tez sie da skonczyc te studia.

BTW: studiowanie informatyki na UJ (szczegolnie na wydziale matematyki) do latwiejszych zadan nie nalezy.

Edited by r.ziomber
Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...
Witam, nie bardzo wiedziałem w którym dziale zamieścić mój temat...proszę wiec adminów o wyrozumiałość. Chciałem, jeśli można zapytać, o Wasze spostrzeżenia, jeśli chodzi o sprawy astro. Jak odnajdujecie się w astronomii amatorskiej, jak postrzegacie tę najstarszą z nauk. Czy traktujecie ją jako może sposób na życie? Czy są wśród nas może fanatycy, przepraszam za brzydkie słowo ...którzy wydają ostatnie zarobione pieniądze na sprzęt? Czy wszyscy traktujecie tę naukę poważnie, tzn np odhaczacie w kajecikach pokolei wszystkie obiekty messiera itd? Bardzo proszę o kilka słów od osób zaznajomionych z tematem.

Dziękuję

 

Cześć.

Temat troszkę przyprószony ale dodam co nieco.

Z racji mojego już nie młodego wieku mam raczej z górki w przeciwieństwie do wielu młodszych kolegów i chciałbym się podzielić moimi spostrzeżeniami.

Zachwyt astronomią wszczepiła mi moja matka ,która nauczyła mnie rozpoznawać Wielką i Małą Niedźwiedzicę we wczesnych latach mojego dzieciństwa,to doświadczenie życiowe pamiętam do dziś.Na lata szkolne przypadły takie wydarzenia jak lądowanie człowieka na Księżycu, odwiedziny Komety Halle"a i wiele innych ciekawych rzeczy które wówczas zapierały dech w piersiach.W tych latach wiedzę czerpałem właśnie z Młodego Technika wiadomo wieś biblioteki nie było,sytuacja zmieniła się kiedy rozpocząłem naukę w technikum.Nie studiowałem po zdaniu matury dla mnie najważniejsze było coś zarobić i tak zostało- praca ,rodzina, dom,praca.W tym czasie kupowałem książki z astronomii i geografii bo to mnie interesowało najbardziej. Od grudnia jestem na emeryturze i teraz dopiero cieszę się astronomią,na którą mam naprawdę czas. Z perspektywy lat uważam iż dobrze się tak stało ,że całe życie ta astronomia się przewijała w moim życiu raz mniej ,raz bardziej.I tak sobie myślę że z astronomia jest jak ze wszystkim w życiu żeby coś smakowało całe życie nie należy się przejadać.Na pewno się jej nie uczę ja ją staram się poznać w zakresie moich możliwości. A sposób i środki jakich do tego używam dla mnie nie są na pierwszym planie. Astronomia dla mnie jest na pewno w jakimś zakresie może nie sposobem na życie lecz urozmaicenia go.

To tyle.

Pozdrawiam.

Janek

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
  • Our picks

    • Droga Mleczna w dwóch gigapikselach
      Zdjęcie jest mozaiką 110 kadrów, każdy po 4 minuty ekspozycji na ISO 400. Wykorzystałem dwa teleskopy Takahashi Epsilon 130D i dwa aparaty Nikon D810A zamocowane na montażu Losmandy G11 wynajętym na miejscu. Teleskopy były ustawione względem siebie pod lekkim kątem, aby umożliwić fotografowanie dwóch fragmentów mozaiki za jednym razem.
        • Love
        • Thanks
        • Like
      • 47 replies
    • Przelot ISS z ogniskowej 2350 mm
      Cześć, po kilku podejściach w końcu udało mi się odpowiednio przygotować cały sprzęt i nadążyć za ISS bez stracenia jej ani razu z pola widzenia. Wykorzystałem do tego montaż Rainbow RST-135, który posiada sprzętową możliwość śledzenia satelitów.
      Celestron Edge 9,25" + ZWO ASI183MM. Czas ekspozycji 6 ms na klatkę, końcowy film składa się z grup 40 klatek stackowanych, wyostrzanych i powiększonych 250%.
      W przyszłości chciałbym wrócić do tematu z kamerką ASI174MM, która z barlowem 2x da mi podobną skalę, ale 5-6 razy większą liczbę klatek na sekundę.
      Poniżej film z przelotu, na dole najlepsza klatka.
        • Love
        • Thanks
        • Like
      • 70 replies
    • Big Bang remnant - Ursa Major Arc or UMa Arc
      Tytuł nieco przekorny bo nie chodzi tu oczywiście o Wielki Wybuch ale ... zacznijmy od początku.
       
      W roku 1997 Peter McCullough używając eksperymentalnej kamery nagrał w paśmie Ha długą na 2 stopnie prostą linie przecinajacą niebo.
       
      Peter McCullough na konferencji pokazał fotografię Robertowi Benjamin i obaj byli pod wrażeniem - padło nawet stwierdzenie: “In astronomy, you never see perfectly straight lines in the sky,”
        • Love
        • Thanks
        • Like
      • 16 replies
    • Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie - o nietypowych rozwiązaniach sprzętowych
      Sformułowanie, które można znaleźć w internetach jako jedno z "praw Murphy'ego" przyszło mi na myśl, gdy kolejny raz przeglądałem zdjęcia na telefonie z ostatniego zlotu, mając z tyłu głowy najgłośniejszy marsjański temat na forum. Do rzeczy - jakie macie (bardzo) nietypowe patenty na usprawnienie sprzętu astronomicznego bądź jakieś kreatywne improwizacje w razie awarii czy niezabrania jakiegoś elementu sprzętu  Obstawiam, że @HAMAL mógłby samodzielnie wypełnić treścią taki wątek.
        • Haha
        • Like
      • 43 replies
    • MARS 2020 - mapa albedo powierzchni + pełny obrót 3D  (tutorial gratis)
      Dzisiejszej nocy mamy opozycję Marsa więc to chyba dobry moment żeby zaprezentować wyniki mojego wrześniowego projektu. Pogody ostatnio jak na lekarstwo – od początku października praktycznie nie udało mi się fotografować. Na szczęście wrzesień dopisał jeśli chodzi o warunki seeingowe i udało mi się skończyć długo planowany projekt pełnej mapy powierzchni (struktur albedo) Marsa.
        • Love
        • Thanks
        • Like
      • 134 replies
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.