Skocz do zawartości
ekolog

Ciemna materia - chyba optymistczna wiadomość

Rekomendowane odpowiedzi

W marcowym numerze Swiata Nauki na stronie 22-giej zamieszczono doniesienie

o ciemnej materii zakończone stwierdzeniem, że astronomowie są zdumieni

uzyskanym wynikiem. Zanalizowali gwiazdy powyrywane w ciągu miliarda lat z galaktyk

karłowatych kręcacych sie w pobliżu naszej Galaktyki - przez grawitację od ciemnej materii.

Okazało się, że ciemna materia otaczająca naszą Galaktyke ma kształt trójosiowej

elipsoidy wyciągniętej nie w płaszczyźnie Drogi Mlecznej (jak sie spodziewano) lecz

prostopadle do niej. Na rysunku widzę, że ma ona kształt stojącego jajka, które w połowie

jego wysokości przecięto i wsunięto tam płaską spiralną galaktykę.

 

{spodziewano sie zapewne czegoś w rodzaju płaskiego pączka z Drogą Mleczną w środku}

 

Moim zdaniem istnieje spora szansa (nie twierdzę że 100%), że jest to wiadomość optymistyczna!

 

Najprostsze wyjaśnienie jakie mi sie narzuca (oczywiście moge sie mylić) jest takie,

że grawitacja naszej Galaktyki oddziaływuje na ciemną materie i - tym samym - deformuje jej

kształt. Jest oczywiste, nawet bez podawania wzorów na siłę grawitacji

(tym bardzieju ze tu nie Fizyko-Forum), że płaska okrągła galaktyka najmocniej przyciąga

drobiny znajdujące się od jej centrum w dowolnej odległości X gdy znajduja sie one w jej

płaszczyżnie a nie "NAD NIĄ". Ideę wzoru pokazuje na rysunku.

 

Zatem - gdyby ciemna materia - oprócz podatności na siły grawitacji - sama na siebie oddziaływała

jakąś siłą odpychającą (ale mniej dalekozasięgową niż grawitacja) to nasza galaktyka

jej pierwotny kulisty kształt zdeformwała by własnie do takiego jajka.

 

Obrazowo to przedstawiając - podobnie zachowałaby się w przestrzeni chmura pewnego rodzaju protonów,

odpychających się elekrostatycznie, gdyby na dużych odległościach dominować zaczynała siła ich wzajemnej

grawitacji i utrzmywała je w obszarze o kształcie kuli. Gdyby teraz wsunąć w nią gigantyczną płaską,

neutralną elektrostatycznie monetę to uzyskanoby deformację jak wyżej podano.

 

Być może że siła opychająca wynika z czegoś innego lub jest wynikiem specyficznej natury

ruchu drobin tej ciemnej materii ale jakikolwiek w swej genezie niemniej "odpychający" efekt

jest tu najprostszym wyjaśnieniem tego niby zdumiewającego kształtu.

 

A co jest w tym optymistycznego? To, że w takim przypadku, możemy liczyć na to, że ciemna

materia "mniej chętnie" - niż nasza materia - buduje skupiska typu czarna dziura lub duża

gwiazda. To oznacza, że raczej przez naszą planetę nie przeleci któregoś dnia gęste skupisko

ciemnej materii wywołując utrate części atmosfery, trzesienia ziemi i tym podobne.

 

Co jeszcze jest optymistyczne - a to, że potwierdziło się cos, co dla mnie nie było takie

oczywiste. Że nie tylko ciemna materia oddziaływuje na naszą materię ale i nasza materia

na Ciemną materię. Czyli to nie taki "duch" co robi co chce, a sam jest "nietykalny" :)

 

 

p.s.

ponieważ poniżej "Copyright" tego czasopisma napisano, że

... żaden fragment ... ani fotokopii ... bez zgody ...

więc nie odważyłem się pokazać tego artykułu, a tym bardziej RYSUNKU

w cytadeli bo w kwestii interpretacji praw autorskich wkładanych

na forum jestem jeszcze wciąż zielonkawy ;)

Na wszelki wypadek wszystko "narysowałem" i napisałem "swoimi słowami".

ciemnamateria2.jpg

Edytowane przez ekolog
  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zatem - gdyby ciemna materia - oprócz podatności na siły grawitacji - sama na siebie oddziaływała

jakąś siłą odpychającą (ale mniej dalekozasięgową niż grawitacja) to nasza galaktyka

jej pierwotny kulisty kształt zdeformwała by własnie do takiego jajka.

 

Obrazowo to przedstawiając - podobnie zachowałaby się w przestrzeni chmura pewnego rodzaju protonów,

odpychających się elekrostatycznie, gdyby na dużych odległościach dominować zaczynała siła ich wzajemnej

grawitacji i utrzmywała je w obszarze o kształcie kuli. Gdyby teraz wsunąć w nią gigantyczną płaską,

neutralną elektrostatycznie monetę to uzyskanoby deformację jak wyżej podano.

moim zdaniem te wnioski są całkowicie nieuprawnione

jedyny wniosek jaki można wyciągnąć to, że kinematyka ciemnej materii nie ma nic wspólnego z kinematyką dysku i zachowuje się podobnie jak halo gwiazdowe czyli jej cząstki krążą wokół centrum Galaktyki po własnych orbitach. Zresztą można było się tego spodziewać skoro dysk jest tworem względnie młodym i jedynie halo ciemnej materii oraz halo gwiazdowe mają podobną genezę

 

powyższe wyniki są zgodne zarówno z teorią ELS jak i Searle i Zinna

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czyli jej cząstki krążą wokół centrum Galaktyki po własnych orbitach.

...

Zresztą można było się tego spodziewać skoro dysk jest tworem względnie młodym

 

Czy zwróciłeś uwagę, że środki ciężkości tej CM i DM pokrywają się. Czyli musiało upłynąć sporo czasu zanim doszło do takiej stabilizacji. Mimo to CM pozostała prawie kulista !

 

Tak na marginesie to chyba wszyscy wiemy, że i Ty i ja mało mamy konkretnych podstaw do ZDECYDOWANYCH twierdzeń o ciemnej materii z wiadomych powodów (zero pomiarów szczegółowych :szczerbaty: ). I każda teoria może być prawdziwa.

Twoja też mi pasuje - jako taka. Ciekawe jak to sie naprawdę wyjaśni i kiedy.

 

Bardzo sie cieszę i z Twojej hipotezy! (nawet dopuszczałem taką możliwość w zdaniu od "Byc może").

Negując oddziaływanie odpychające w CM zakładasz, że - pewnym szcześliwym trafem (dziwne to moim zdaniem ale być może) - że porcje ciemnej materii krążą tak indywidualnie i po GIGANTYCZNYCH ORBITACH {jak 3/2 DM}, aż tworzą coś wstępnie zbliżonego do kuli i mało podatnego na opadanie na DM. {gdyby orbity (tych dalszych od DM) były malutkie to by z czasem poopadały - czyż nie?}.

 

Nawet przy Twojej hipotezie moje dwie optymistyczne uwagi nadal mają szansę sie utrzymać - nieprawdaż?

 

Pierwsza, że raczej owa materia nie tworzy tak gęstych/masywnych skupisk jak materia naszej galaktyki i tym samym małe są szanse, że nam zaszkodzi kiedyś przypadkiem.

{w tym artykule napisali, że CM stanowi 80% masy Wszechswiata ale w naszym przypadku jak widać wypełnia duuużo większy obszar niż przypuszczalnie 4xlżejsza od niej Droga Mleczna}

 

Druga, że nie jest "bezkarna" lecz podlega grawitacji od naszej materii - bo najprawdopodobniej to grawitacja naszej galaktyki spłaszczyła=spowodowała ten jej jajowaty kształt {zacieśniająć orbity owego "gazu"}. Jak to inaczej wyjaśnisz ?

 

dziekuję za uzmysłowienie mi tych innych opcji i

 

Pozdrawiam :yes:

 

EDIT:

Mój obrazek był rachityczny ale na astropolis umieściłem post/link do tego oryginalnego obrazka wraz z oryginalnym doniesieniem.

Przy okazji. Twoją Zbyszku koncepcję coraz bardziej doceniam i ubrałbym (tak na mój gust) w metaforyczne przedstawienie typu "Ciemna Materia to jakby nie zerowo-masowe "promieniowanie tła" które normalnie pędzi we wszystkie strony swoimi drobinami ale dookoła zwykłej materii utyka i zaczyna krążyc po najróżniejszych elipsach itp"

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moja wypowiedź była dość sporym skrótem myślowym

obiecuję ją rozwinąć jak tylko znajdę czas (może jutro?)

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie będę opisywał poszukiwania ciemnej materii w przeciągu ostatnich 30 lat i wspomnę tylko o efektach tych poszukiwań. Z dużym prawdopodobieństwem ciemna materia składa się z ciężkich cząstek elementarnych nie ujętych w Modelu Standardowym. Cząstki te nie oddziałują z polem elektromagnetycznym bo w przeciwnym razie zostałyby zaobserwowane ale podlegają grawitacji (dzięki temu zostały odkryte). Ogólne argumenty dotyczące kosmicznej ekspansji pozwoliły oszacować przekrój czynny na oddziaływanie cząstek WIMP (weakly interacting massive particle), który wynosi około 10-36cm2 czyli jest typowy dla oddziaływań słabych (stąd ich nazwa). W efekcie cząstki te bardzo rzadko oddziałują ze sobą oraz zwykłą materią

 

powyższe cechy WIMP-ów tłumaczą dlaczego nie tworzą one zwartych skupisk jak zwykła materia. W jej przypadku wzrost gęstości prowadzi do zwiększenia temperatury (czyli energii) i dalsze skupianie jest możliwe po ochłodzeniu czyli wypromieniowaniu nadmiaru energii (promieniowanie termiczne). WIMP-y tego nie potrafią bo nie promieniują. Nie mogą się więc schłodzić i zwiększyć swojej gęstości. Wobec tego posiadają one nadal energię z jaką powstały, a ich torami ruchu rządzi jedynie grawitacja i tylko ona może wpływać na ich gęstość

 

model Wielkiego Wybuchu przewiduje, że widoczna i ciemna materia powstały w tym samym czasie i kształtowały ewolucję Wszechświata. Galaktyki i gromady galaktyk powstały w miejscach zagęszczenia ciemnej materii, której jest około 10 razy więcej. W tych samych miejscach dzięki grawitacji skupiała się też zwykła materia. Można więc przypuszczać, że w początkowym okresie powstawania galaktyk skupiska obu rodzajów materii wyglądały podobnie ale później materia barionowa mogła się dalej zagęszczać dzięki wypromieniowaniu energii, podczas gdy ciemna materia podlegała już tylko niewielkim przemianom

 

w tym momencie dochodzimy do teorii ELS. Eggen, Lyndel-Bell i Sandage na podstawie badania kinematyki i metaliczności gwiazd halo postulowali powstanie Galaktyki w wyniku zapadania gigantycznych obłoków gazu pod wpływem grawitacji. Zapadanie miało być procesem dość szybkim i miało doprowadzić do powstania gwiazdowego halo czyli kulistego skupiska gwiazd, które jako całość nie wykazuje rotacji (wcześniej Lindbald na podstawie ruchu gwiazd halo wykazał rotację dysku Galaktyki). Sądzili też, że dysk powstał gdy obłoki zaczęły wpadać na siebie i tracić prędkość. Jak się później okazało ta część ich teorii okazała się błędna. Wyjaśnienie tego zagadnienia zaproponowali Seatrle i Zinn. Twierdzili oni, że Galaktyka powstała przez przyłączanie kolejnych mniejszych galaktyk. W ten sposób miało powstać zewnętrzne halo oraz obracający się dysk

 

teraz wracamy do ciemnej materii w Drodze Mlecznej. W trakcie narodzin Galaktyki doszło do powstania kulistego halo gwiazdowego oraz ciemnej materii. W trakcie jak Galaktyka zaczęła rosnąć pochłaniając mniejsze sąsiadki zwiększyła swoją masę głównie w płaszczyźnie dysku co musiało doprowadzić do zwiększenia grawitacji w tejże płaszczyźnie. Musiało się to odbić na kształcie halo ciemnej materii przez jej "ściśnięcie" gdyż WIMP-y krążące w pobliżu płaszczyzny dysku odczuwają zwiększoną grawitację wzdłuż całej orbity

 

pozdrawiam

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jedyny wniosek jaki można wyciągnąć to, że kinematyka ciemnej materii nie ma nic wspólnego z kinematyką dysku i zachowuje się podobnie jak halo gwiazdowe czyli jej cząstki krążą wokół centrum Galaktyki po własnych orbitach.

 

Odnośnie tego halo gwiazdowego napisałeś dużo w komentarzu na astropolis:

 

http://www.astropoli...szej-galaktyki/

 

I tu zaciekawia mnie sprawa jego genezy albo - bardziej praktycznie - jak stare są gwiazdy tego halo i czy mają szansę przeżyć nasze Słońce? Pytam chociażby dlatego, że one, jak opisałeś, przemieszczają się często bardzo szybko i w nietypowych kierunkach. To stwarza (a może nie? - ktoś coś wie?) szansę, że zanim za wiele miliardów lat Słońce zamieni się w czerwonego olbrzyma i wypali Ziemię w pobliże Słońca może dolecieć taka gwiazda (oby z planetami - o ile są możliwe przy nich?). Gdyby była bardzo blisko, to można by wysłać tam nawet "osadników". Poniekąd nawet wygasła - ale z planetą - miałaby swoje znaczenie - bo przynajmniej nie wypalała okolicy. Rakietą na dziesiatki czy setki lat światła to ciężko dolecieć ale na tydzień czy miesiąc - to już jest pokusa {ostatecznie można by wysłać tam rakietę z mikroorganizmami opakowanymi w bryłę lodu - ponoć dobry nośnik do realizacji "Panspermii"}.

 

Nasuwa mi się refleksja, że zaawansowane technicznie cywilizacje to - aby żyć wiecznie - muszą uprawiać taki, trochę inny "STAR-HOPPING".

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pouczony koleżensko nabrałem odwagi i piszę ;)

Ponieważ zadałem powyżej pytanie troche niefortunnie - zbyt zawężająco (jedynie do gwiazd HALO) - a EDIT-acji system nie raportuje więc przenoszę EDIT tu właśnie.

 

...cywilizacje...

Przy założeniu, że czekałyby zazwyczaj na przelatujące w pobliżu układy planetarne byłby to star-hopping w wersji "autostopem przez galaktykę".

 

Przypuszczam, że ludziom głęboko siedzącym/śledącym tematy w astronomii (raczej tej dużej) udało by się powiedzieć coś na temat:

 

Jak często gwiazdy mijają się w naszej części galaktyki o włos. Dajmy na to w odlegości kilku tygodni światła ?

Bo z tego można by chyba (na przestrzeni miliardów lat) wywnioskować jakie mamy szanse - na przesiadkę.

My ale i inne istoty dysponujące technikami rakietowymi w kosmosie.

 

Odległości kątowe gwiazd, jak i (z grubsza) odległość "od nas" są jako tako znane - ale czy ktoś rozpatrywał/dostrzegł/wydedukował bliskie mijanie się ?

{naturalnie nie pytam o układy wielokrotne - bo cóż to za mijanie :D )

 

A może gestość gwiazd (np na sześcian o boku 50 lat światła) oraz wzajemnie nieidealne zsynchronizowanie ruchu ich watah (lub "osobników" w watahach) z racji samego rachunku prawdopodobieństwa generuje takie minięcia o włos na przykład co dwa miliardy lat ?

 

I to nie jest teoretyzowanie - dlaczego? - bo czytałem jakieś poważne doniesienie naukowe - analizujące pewne anomalie bodajże w peryferyjnych obszarach Układu Słonecznego - którego autorzy rozważali hipotezę, że mogła ona powstać na skutek bliskiego "przelotu" innej gwiazdy!

Ponadto ZbyT w materiale linkowanym wyżej napisał o solidnych prędkościach wzglednych tych szczególnych gwiazd wobec Słońca. Nie będę podawał obliczeń (można łatwo sprawdzić) że nawet gdyby jakaś gwiazda minęła nas STO RAZY wolniej niż owe, ale dawno temu (miliard lat) to byłaby już bardzo daleko - wmieszana w wiele innych. Czyli brak obecności takiej oddalającej się od nas gwiazdy w pobliżu niczego tu nie obala.

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Odin

"Jak często gwiazdy mijają się w naszej części galaktyki o włos. Dajmy na to w odlegości kilku tygodni światła ?

Bo z tego można by chyba (na przestrzeni miliardów lat) wywnioskować jakie mamy szanse - na przesiadkę.

My ale i inne istoty dysponujące technikami rakietowymi w kosmosie."

 

 

szanse na przesiadke?, a poco ? czyzbysmy byli wyjatkowi ? ze beznas wszelka cywilizacja wymrze ?

ja niemam najmniejszego zamiaru gdziekolwiek uciekac,w kosmos sie nieda-przy obecnej technice

daleko od ziemi sie nieodleci,promieniowanie zniszcze wszelkiego rodzaju satelity i statki kosmiczne

w pierwszym slonecznym podmuchu ...

 

dobra i godna rada;kup to co najlepiej lubisz,siac na bujaku twarza skierowanu ku sloncu

iii nieumieraj na sucho/trzezwo , przypuszczam ze bedzie piekne widowisko,dla tych kilku

sekund warto umrzec :lightning:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest dobra wiadomość!

 

Załóżmy że tylko połowa gwiazd w naszej częsci Galaktyki nie jest ściśle skorelowana swym ruchem

ze Słońcem(a druga połowa niestety utrzymuje ściśle tę samą odległość od Słońca).

 

Załóżmy że ich średnia prędkość (gwiazd z tej nieściśle skorelowanej grupy) w układzie związanym ze Słońcem jest aż 500 razy mniejsza

od rekordzistek (z Hallo - opisanych wcześniej tu i na astropolis) i wynosi zaledwie 1 Kilometr na sekunde.

 

Jeżeli wszystkie gwiazdy w naszej części Galaktyki są (statystycznie) rozmieszczone w narożach sześcianów o boku 5 lat swiatła

to połowa z nich byłaby rozmieszczona w narożach co około 6 lat światła

(nie wdająć się w szczegóły - wynika to z tego, że "potęgujemy do 3-ciej").

 

"Z punktu widzenia rachunku pradopodobienstwa" możemy założyć, że to nie owe gwiazdy

(średnio co 6 lat światła) poruszają się średnio 1km/sek (w różnych kierunkach - zbliżając lub oddalając się) lecz że one stoją,

a nasze słońce leci przez Galaktykę z tą prędkościa (też zbliżając sie do jednych i oddalając od drugich)

Statystycznie każdy kierunek stwarza podobne szanse. Przyjmijmy ze Słońce leci prawie prostopadle

do ścian sześcianów, na narożach których znajdują sie owe gwiazdy.

 

Zatem średnio po przebyciu kazdych 6 lat światała Słońce trafia w płaszczyzne, na której ma szansę

zbliżyć się bardzo do innej gwiazdy.

 

Ta płaszczyzna to kwadrat, który ma bok 6 lat światła. Pozielmy ją na kwadraciki o boku miesiac światła.

Bo na taką odległość (dziś szacując przyszłość - coś trzeba założyć) widnieją jakieś szanse na udany lot załogowy.

 

Zatem mamy na niej 12x6 x 12x6 miesiąco-świetlnych kwadracików. Czyli 5184 kwadraciki.

A nas interesuja tylko cztery z nich (w narożach => bliziutko gwiazd).

 

Zatem szanse na bliziutki przelot mamy raz na 5184/4 czyli raz na 1296 przelotów przez plaszczyzne co 6 lat światła.

Bo szanse na trafienie w każdy z kwadracików są takie same.

 

Dotarcie do kolejnej płaszczyzny zajmuje Słońcu 300000x6lat (bo lecimy 300000 razy wolniej od światła)

czyli 1 milion 800 tys lat.

 

Na bliziutki przelot będziemy zatem najprawdopodoniej czekac 1296 * 1800000 lat. Czyli

 

2 332 800 000 Lat. Czyli około dwa miliardy lat.

 

Do końca żywota Słońca mamy więcej czasu. Zatem ze dwie-trzy szanse na przesiadkę do innego uładu planetarnego mamy!

 

p.s.

nie pogniewam się za rzeczowe krytczne uwagi do tych założeń i obliczeń

od fachowców-ścisłowców (astronomia,fizyka,matematyka,informatyka,...) i od wszystkich forumowiczów

ale pamiętajcie - mamy wspólny cel - znaleźć jakąś realną nadzieję na przeżycie Słońca.

 

na rysunku pomaranczowa kropeczka to stojące Słońce, czerwone to inne gwiazdy. Druga sytuacja odpowiada trzeciej (nienarysowanej - gdy Słońce tylko leci - jak w całym poście)

TOSAMOINACZEJ.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

musisz jeszcze uwzględnić że nie każde spotkanie będzie warte przesiadki.

jeżeli za kryterium przyjmiemy "pozostałą długość świecenia" to jeżeli teraz spotkamy gwiazdę taką jak słońce to mamy 50% szans że warto sie przesiadać. im później tym szansa będzie większa bo słońce będzie starsze. ale teraz jeszcze trzeba uwzględnić że gwiazdy o innych masach i innej długości życia - znając rozkład statystyczny ich występowania w galaktyce możemy obliczyć to prawdopodobieństwo.

ale tak czy inaczej ta szansa będzie mniejsza niż 100% więc oczekiwany czas do przesiadki będzie większy niż 2,3mld lat :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale pamiętajcie - mamy wspólny cel - znaleźć jakąś realną nadzieję na przeżycie Słońca. :)

będzie ciężko :szczerbaty:

Słońce pożyje jeszcze przynajmniej 5 mld lat

 

co do obliczeń to nic z tego nie zrozumiałem ale błędem wydaje mi się branie pod uwagę prędkości gwiazd względem Słońca. Dla gwiazd dysku dyspersja prędkości wynosi około 20-30km/s (zależy od wieku grupy gwiazd). Należałoby jeszcze wziąć pod uwagę kierunki ruchu (w płaszczyźnie dysku oraz prostopadle do niej)

 

lepsze rezultaty da (tak mi się wydaje) przyjęcie, że prędkości i kierunki gwiazd są przypadkowe lub gwiazdy są w spoczynku, a porusza się wśród nich Słońce

 

kiedyś przeczytałem, że w pobliżu Słońca w promieniu 12 lat świetlnych znajduje się 30 gwiazd. Możemy stąd wyznaczyć typową gęstość gwiazd w tej odległości od centrum Galaktyki, a następnie ilość gwiazd napotykanych po drodze w ruchu wokół tegoż centrum

 

nasza odległość od centrum Galaktyki to około 28 tys. lś. Jeśli interesuje nas przejście w odległości 1/12 lś od innej gwiazdy to potrzebna nam objętość takiego torusa (zakładamy kołową orbitę Słońca). Zamiast torusa możemy w przybliżeniu przyjąć objętość walca o podstawie 1/12 lś i długości 176 tys. lś (długość orbity) co daje 3,8 tys. lś3. Po pomnożeniu przez gęstość gwiazd otrzymamy około 15 gwiazd w tej objętości co oznacza, że tyle ich spotkamy podczas jednego okrążenia Galaktyki, a to z kolei oznacza około 15 mln lat między kolejnymi spotkaniami

 

to oczywiście tylko oszacowanie na podstawie uproszczonych założeń ale oznacza, ze czas oczekiwania na bliskie spotkanie z inną gwiazdą jest rzędu milionów lat, a nie miliardów (nadal mam obawy czy uda mi się tego dożyć :D )

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak już ustalicie, kiedy przesiadka, to dajcie znać.biggrin.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na bliziutki przelot będziemy zatem najprawdopodoniej czekac 1296 * 1800000 lat. Czyli

 

2 332 800 000 Lat. Czyli około dwa miliardy lat.

 

Do końca żywota Słońca mamy więcej czasu. Zatem ze dwie-trzy szanse na przesiadkę do innego uładu planetarnego mamy! :)

 

Tylko jest chyba jeden mały problem. Życie na Ziemi zniknie przed tym jak zakończy się żywot Słońca...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co do obliczeń to nic z tego nie zrozumiałem ale błędem wydaje mi się branie pod uwagę prędkości gwiazd względem Słońca.

 

Edytowałem mój poprzedni post usuwając literówki i rozwijając skróty myślowe i to może już coś wyjaśni (czyli konkretnie wstawki "w układzie związanym ze Słońcem" oraz "zbliżając lub oddalając się") BOLD-owałem dla ułatwienia. ORAZ dodałem obrazek komentujący tę wstawkę.

 

"Dyspersja" może coś więcej o niej?

Albo powiedz wprost (bo chyba wiesz wiecej) jakie byłyby te średnie ich prędkości wobec układu zaczepionego w Słoncu?

Bo coś czuje, że ta dyspersja - pośrednio/dedukcyjnie - pozwoliła by mi znacznie podnieść ten 1km/sekunde i szanse rosną!?!

 

{Twoje obliczenia sprawdzę sobie na spokojnie - ale zwróć uwagę, że ja też przecież zapropnowałem pseudo ruch Słońca wśród nieruchomych gwiazd - CO 6 LAT ŚWIATŁA DROGI SŁOŃCE ZDEJMUJE CZARNE OKULARY I PATRZY CZY TRAFIŁO [losowanie]

z całą pewnością jest wtedy pomiędzy czterama gwiazdami - pytanie tylko jak blisko którejś z nich :szczerbaty: }

 

Rzuciłem sposób szacowania ale najbardziej interesuje mnie (i chyba nas wszystkich) po prostu dobrze oszacowany czas "od mijania do mijania" :)

 

A też (przy okazji) konkretna wiedza o gęstości gwiazd na "kubik" i ich średnich prędkościach "nieuporządkowanych"

WOBEC SŁOŃCA - tu będę "nacjonalistą" :szczerbaty:

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest dobra wiadomość!

 

Załóżmy że tylko połowa gwiazd w naszej częsci Galaktyki nie jest ściśle skorelowana swym ruchem

ze Słońcem(a druga połowa niestety utrzymuje ściśle tę samą odległość od Słońca).

 

Przyznam szczerze, że już tu wymiękam. Założenie, że duża grupa gwiazd z Galaktyki jest jednakowo odległych od Słońca jest mało sensowne. Nie znalazłem też miejsca, gdzie byłoby wykorzystywane. Nie bardzo też rozumiem poco jest mowa o "ścisłym skorelowaniu" skoro potem prowadzony jest wywód statystyczny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Założenie, że duża grupa gwiazd z Galaktyki jest jednakowo odległych od Słońca jest mało sensowne.

 

Ciesze się, że zwróciłeś na to uwagę. No to mamy już 5 na 5 lat swietlnych i szanse rosną - chyba dwukrotnie :)

 

A teraz się wytłumaczę. Jak głoszę jakieś twierdzenie "paranaukowe". Na przykład, że "autostopem przez galaktyke" jest realnym wariantem.

To muszę dmuchać na zimne i (wstępnie) rozstrzygać argumenty oponentów na ich rzecz. Jacyś oponenci mogli by twierdzić, że spora

grupa gwiazd powstała jakoś "kompatbilnie" ze Słoncem i z tej racji leci ze Słońcem bardzo "równolegle". Od poczęcia. Dlatego "oddałem im" połowę gwiazd.

 

Przy okazji prosze wszystkich (a zwłaszcza ZbytA) o odpowiedź na mój poprzedni post ;)

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twoje oszacowanie "nie podoba" mi się z kilku powodów, a najbardziej z powodu silnej zależności od prędkości względnej gwiazd, a ma ona wpływ jedynie na długość bliskiego przejścia. Tymczasem w ogóle nie bierzesz pod uwagę, że większość gwiazd nigdy nie tylko nie zbliży się do Słońca ale nawet do jego orbity wokół centrum Galaktyki (nawet wtedy gdy Słońce mogłoby być w innej części Galaktyki)

 

w celu uporządkowania własności kinematycznych gwiazd wprowadzono specyficzny układ odniesienia. Układ ten porusza się wokół centrum Galaktyki w tej samej odległości co Słońce po kołowej orbicie leżącej w płaszczyźnie dysku. Prędkości gwiazd mierzy się względem tego układu odniesienia w trzech składowych: od centrum na zewnątrz, prostopadle do płaszczyzny dysku oraz wzdłuż kierunku ruchu. Słońce porusza się w tym układzie z niewielkimi prędkościami (nie pamiętam dokładnie) rzędu kilku km/h, co oznacza, że jego orbita jest niemal kołowa i zawsze znajduje się w pobliżu płaszczyzny dysku (obecnie około 50 lś przy grubości cienkiego dysku około 5 tys. lś). Typowe prędkości gwiazd w każdej składowej są rzędu kilkudziesięciu km/h. Gwiazdy mijają się więc jak samochody jadące różnymi drogami. Nawet jeśli drogi się przecinają to samochody mogą się mijać w olbrzymich odległościach

 

zadanie jakie nam zadałeś jest typowo statystyczne a ja w tej dziedzinie jestem cienki jak barszczyk :szczerbaty:

dlatego zaproponowałem bardzo uproszczone oszacowanie

 

pozdrawiam

 

EDIT

chciałbym jeszcze przypomnieć, ze względne prędkości gwiazd są małe w porównaniu z prędkościami orbitalnymi. Dla Słońca i gwiazd w pobliżu to około 230 km/h

Edytowane przez ZbyT

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ZbyT, ale prędkości gwiazd nie podaje się raczej w km/h ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ZbyT, ale prędkości gwiazd nie podaje się raczej w km/h ;)

jasne :Boink:

dzięki Tomi

powinno być oczywiście km/s

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w poście #14

dokonałem edycji (BOLD) tworząc obrazowy opis mojego podejścia.

 

Słońce leci w dół trafiając co 6 lat światła drogi na kolejne szachownice. A w narożach pól czekają gwiazdy. Trzba tylko mieć szczęście i trafic blisko takiego naroża pola tej szachownicy. Pole ma boczek też 6 lat światła. Ale nas interesuje pod-kwadracik miesiąc światła w jego rogu.

 

Używam tej metafory (szachowej) chyba dlatego bo grywałem zawodniczo odrobinkę onegdaj (bez wielkich sukcesów ale i bez PRACY nad nimi) ;)

 

Ile w końcu tych 230 czegoś na coś ? Bo sie zgubiłem ?!!

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Polecana zawartość

    • Małe porównanie mgławic planetarnych
      Postanowiłem zrobić taki kolaż będący podsumowaniem moich tegorocznych zmagań z mgławicami planetarnymi a jednocześnie pokazujący różnice w wielkości kątowe tych obiektów.
      Wszystkie mgławice na tej składance prezentowałem i opisywałem w formie odrębnych tematów na forum więc nie będę się rozpisywał o każdym obiekcie z osobna - jak ktoś jest zainteresowany szczegółami bez problemu znajdzie fotkę danej mgławicy na forum.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 20 odpowiedzi
    • SN 2018hhn - "polska" supernowa w UGC 12222
      Dziś mam przyjemność poinformować, że jest już potwierdzenie - obserwacja spektroskopowa wykonana na 2-metrowym Liverpool Telescope (La Palma, Wyspy Kanaryjskie). Okazuje się, że mamy do czynienia z supernową typu Ia. Poniżej widmo SN 2018hhn z charakterystyczną, silną linią absorpcyjną SiII.
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 11 odpowiedzi
    • Zbiórka: Obserwatorium do poszukiwania nowych planet pozasłonecznych
      W związku z sąsiednim wątkiem o zasadach przyjmowania stypendiów, po Waszej radzie zdecydowałem się założyć zbiórkę crowdfundingową na portalu zrzutka.pl. W tym wątku będę informował o wszelkich aktualizacjach, przychodzących także po zakończeniu.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 85 odpowiedzi
    • Mamy polską zmienną z zaćmieniowym dyskiem protoplanetarnym
      W ten weekend, korzystając z danych ASAS-SN (All Sky Automated Survey for Supernovae), wykryłem nieznaną do tej pory zmienną typu R Coronae Borealis. To jedna z najrzadszych typów gwiazd zmiennych - do tej pory odnaleziono zaledwie ~150. Ich poszukiwanie nie należy do najprostszych, gdyż swoimi wskaźnikami barwy (B-V, J-K etc.) nie wyróżniają się zbytnio, dlatego szybciej jest przeszukać krzywe blasku.
        • Lubię
      • 19 odpowiedzi
    • Odkrycia 144 gwiazd zmiennych
      W tym temacie przedstawiam wyniki trwającego pół roku amatorskiego projektu, którego celem było wyszukiwanie nowych gwiazd zmiennych. Podsumowując, udało mi się znaleźć 144 gwiazdy zmienne, jedna z nich to współodkrycie z Gabrielem Murawskim - układ binarny o znacznej ekscentryczności. Postanowiłem więc zakończyć projekt, by móc zając się tematem spektroskopii średnich rozdzielczości.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 9 odpowiedzi
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.