Jump to content
wimmer

Polacy na Astronomy Sketch of the Day

Recommended Posts

To nie byłoby takie proste. Cała strona musiałaby być w języku angielskim jeśli ma to podbijać świat ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem i tu jest pies pogrzebany.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 28.07.2015 o 14:39, Paether napisał:

Wygląda na to, że ASOD, podobnie jak i same szkice (niestety), przechodzą powoli do historii :(

 

Dlaczego tak się dzieje, a może raczej: już się stało? Ucieczka w astrofoto czy porzucone pasje? Patrząc na ten dział nie mogę pojąć, aby przed laty będąc tak nieraz i pewnie obleganym zamarł dziś już niemal całkowicie. Teraz widzę, że to chyba nie jest tylko lokalny trend.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Alfa Bundis napisał:

Ucieczka w astrofoto czy porzucone pasje?

Raczej to pierwsze. Szczególnie "astrofoto" (cudzysłów żeby nasi mistrzowie fotografii się nie obrazili za takie użycie słowa :happy:) bardzo proste i niskobudżetowe. Teraz wystarczy przyłożyć smartfona do okularu, żeby mieć szybszą i bardziej efektowną dokumentację widoku ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Paether napisał:

Teraz wystarczy przyłożyć smartfona do okularu, żeby mieć szybszą i bardziej efektowną dokumentację widoku ;)

Tylko: jakiego widoku? Przykładowo: czy można w ten sposób utrwalić słabiuteńką mgiełkę jakiejś galaktyki?

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Alfa Bundis napisał:

Tylko: jakiego widoku? Przykładowo: czy można w ten sposób utrwalić słabiuteńką mgiełkę jakiejś galaktyki?

Nie, nie da się. Wiem, bo próbowałem. Normalny aparat w normalnym smartfonie nie pokaże wiele. Albo nie pokaże nic. Gdyby to było takie proste, to mielibyśmy mnóstwo fotek DSów robionych smarfonami. Te najjaśniejsze obiekty jak M42 można uchwycić, ale ciemniejsze niekoniecznie.
Owszem w necie można znaleźć kilka zdjęć robionych smartfonem, głównie Iphonami z zainstalowanym programem do jakiegoś tam substytutu "astrofoto". Z tego co wyczytałem, to zdjęcia, na których w miarę coś widać, to też stacki kilku czy kilkunastu klatek, a więc i tak metoda przybliża do astrofotografii.

Odpowiem na Twoje pytanie Alfa Bundis, ponieważ przez lata byłem aktywnym "szkicerem" i osoby z większym stażem na forum pewnie pamiętają, że dawniej mocno promowałem szkice astronomiczne.
ASOD, czyli ten zbiór szkiców z całego świata umarł śmiercią naturalną. Prowadzili go amerykańscy miłośnicy astronomii, którzy związani są z forum Cloudy Nights, przynajmniej jeden z nich współpracuje też z magazynem Astronomy Now. Szkice miały więc dość dobrą drogę do promocji. Z resztą mój szkic ISS również pojawił się w jednym numerze Astronomy Now. Na Cloudy Nights dział szkiców jeszcze jako tako żyje, ale szkicuje już coraz mniej osób. U nas jest już znacznie słabiej. Na Forumastronomicznym i Astromaniaku widać wciąż trochę szkiców. Na Astropolis umarły niemal całkowicie. Wydaje mi się, że jest to spowodowane trochę profilem astrofotograficznym AP.
Dlaczego kiedyś dużo i często szkicowałem, a teraz tego nie robię?
Astrofotografia przyćmiewa szkice. Nie zrozumcie mnie źle; ja nie mówię, że astrofotografowie szkodzą komuś. Nic z tych rzeczy; astrofotografia jest piękną metodą uprawiania astronomii. No ale często odnosiłem wrażenie, że szkic przy ładnej, kolorowej fotografii jest takim "brzydkim kaczątkiem", takim "młodszym, gorszym bratem". Nawet trochę ułomną, pełną wad namiastką foto.
Wiele razy spotkałem się z opinią, nawet tu na forum, że szkice to takie astrofoto dla biednych. Serio. Takich słów niektórzy używają, nie zdając sobie sprawy z tego, że takie wyrażenia, nawet jeśli w żartach, bardzo dyskredytują dyscyplinę szkiców astronomicznych.
Znam również osoby, które bezpośrednio od szkiców przeszły do astrofotografii. Ja sam czasem jeszcze wykonam jakiś szkic, ale po porzuceniu aktywnego szkicowania i promowania tej dyscypliny wykonałem kilka astrofotografii Jowisza, czy Ksieżyca. Uważam, że jak na moją niewielką aperturę 5" Jowisz wyszedł mi całkiem niezły. I zrobiłem to z balkonu w Warszawie, w zasadzie nie ruszając się z krzesła. O porównaniu astrofotografii księżycowej i szkicowania powierzchni Ksieżyca nawet nie będę mówił, bo to niebo i ziemia. Po prostu przy znacznie mniejszym nakładzie czasu i pracy można osiągnąć efekt nieporównywalnie lepszy niż w szkicu.
To jest właśnie moim zdaniem kolejny powód śmierci szkiców. To podobnie jak z budową teleskopów. Wielu ludzi uznaje, że zamiast łazić godzinami wokół stolika i szorować proszkiem po szklanym blanku żeby zrobić sobie lustro, szybciej i skuteczniej będzie takie gotowe lustro kupić. Jeśli komuś zależy na jakości, to prócz dostępnych SW, czy GSO może wybrać lepszą optykę z Oriona UK.
I znów: Proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja nie sugeruję, że astrofotograf to próżny człowiek, a osoba wykonująca szkice, to pracowity, szlachetny artysta. Nic z tych rzeczy. To świat się zmienia. I społeczeństwo się zmienia. Również ewoluuje nasza astronomiczna pasja. Mamy coraz łatwiejszy dostęp do sprzętu astronomicznego, coraz mniej czasu i poddając się pędowi do ulepszenia swojego życia (w różnych aspektach) dążymy do większej efektywności, a także i efektowności. Osoba szkicująca siedzi w polu, zgarbiona nad teleskopem i załóżmy, że 2 godziny robi jeden szkic. Otrzymuje w miarę realistyczny obraz obiektu, ale to jest ten "gorszy brat" fotki, tego samego obiektu, który własnie wrzucił na forum astrofotograf. Nie oszukujmy się. Zarówno w szkicach jak i astrofotografii są zawarte elementy artystyczne. I każdy artysta, nawet jeśli upiera się, że wcale nie liczy na uznanie, że robi to tylko i wyłącznie dla siebie, to podświadomie liczy na jakieś tam uznanie. To naturalna cecha każdego z nas. Po prostu chcemy, żeby nasze dzieło spodobało się innym osobom. To nie jest próżność. To absolutnie normalna rzecz. Chcemy podobać się płci przeciwnej, chcemy być uznawani wśród kolegów za spoko gości, chcemy, aby nasza praca była doceniana i chcemy również żeby nasz szkic czy astrofotografia podobała się ludziom. W tym kryje się jeden z moich osobistych "gwoździ do trumny szkicowania". Z czym do ludzi? Patrząc na dynamiczny, gwałtowny postęp astrofotografów i coraz to lepsze prezentowane zdjęcia, a także skłonność postronnych obserwatorów do doceniania tego co ładne, duże, kolorowe, czadowe, zapierające dech w piersiach, z czym ja mam wyskoczyć? Z jakąś tam szarą, narysowaną ołówkiem maziajką na zwykłej kartce papieru? Według mnie nie istnieje taka sytuacja, żeby jakakolwiek osoba pomyślała, że szkic zapiera dech w piersi :D 
Czy astrofoto ubiło szkicowanie? Tylko pośrednio i tylko w pewnym sensie. Transport samochodowy ubił transport konny. Nowoczesne smartfony ubiły tradycyjne telefony, choć pewnie znajdzie się garstka miłośników "cegieł z klawiaturą" upierających się, że "cegła" jest lepsza (mimo, że nie jest). To postęp. Na postęp nie można się złościć. Można iść z postępem albo nie iść i potem psioczyć, że zostało się w tyle.
Każda nisza musi mieć też swoich odbiorców. Jeśli ich nie ma, to ginie. Musi pojawić się jakiś "trend", jakiś "come back". Powiem z punktu widzenia pisania i wydawania dzieł literackich. Co ma zrobić poeta ze swoim zbiorem wierszy, podczas gdy na rynku książki (rynek=biznes) dominują: kryminały ze Skandynawii lub w stylu skandynawskim, literatura kobieca, literatura sensacyjna o wyimaginowanych konfliktach, lekkie s-f z motywem silnych podziałów społecznych oraz erotyka z motywami zboczeń? Wielu wydawców wręcz informuje na swoich stronach, że "Poezji nie wydajemy!". I teraz albo taki poeta próbuje przebić głową ścianę albo pisze dla kilku najbliższych przyjaciół albo do szuflady. Może oczywiście oszukiwać świat, że pisze tylko dla siebie, ale to nieprawda, bo każdy artysta liczy na publikację i chce być dostrzeżony, słuchany, czytany, oglądany. Podobnie jest ze szkicami. One nie mają tak dużej siły oddziaływania jak astrofoto. One podobają się zaledwie garstce ludzi. Nie są nawet szczególnie atrakcyjne.
Raz jeden bardzo doświadczony astrofotograf powiedział mi, że mój szkic Saturna wygląda trochę jak rysunek pięciolatka. Oczywiście nie chciał mi dopiec, i ja również tego tak nie odebrałem. Faktycznie kolorowa pastel może kojarzyć się z kredką świecową. Jednak tak się właśnie zastanowiłem wtedy, jaką faktyczną wartość ma taki szkic. Szkice również należałoby wykonywać "z głową". Sięgać może dalej, może wybierać trudne obiekty, może nawet pokazywać to, czego nie widać, a co widać w astrofoto. Żeby szkic niósł jakąś faktyczną wartość. W przeciwnym razie będzie to tylko "obrazek". I na tym polu astrofotografia też już jest daleko, daleko w przodzie.
A więc, istnieje znacznie więcej rzeczy zniechęcających mnie do szkicowania, niż tych zachęcających.

tl;dr? ;) Sorki, "wylewny jestem, bo mnie boli" ;)

Edited by wimmer
  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, wimmer napisał:

 

Dowaliłeś do pieca tą wylewnością. Powiem krótko tak: transport samochodowy ubił ten konny, ale jednak samo jeździectwo ostało się, ponieważ prócz samego tylko traktowania po macoszemu znalazło się jeszcze miejsce na pasję, miłość. Stąd moje zastanowienie, dlaczego, nawet mimo eksplozji astrofoto nie zachowuje się garstka maniaków "szkicerów", ale w świetle Twojego wytłumaczenia nie sposób się dziwić: To było traktowanie po macoszemu, próba uprawiania astrofoto ołówkiem. Kompletene nieporozumienie.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się z Tobą w pełni @Alfa Bundis
Jak najbardziej można doceniać i kochać jeździectwo, widzieć w nim wiele wartości. Jednak jechać na koniu z Krakowa do Gdańska w celu jakimkolwiek innym niż hobbystycznym czy w próbie pobicia jakiegoś rekordu, mija się absolutnie z celem. W aucie masz wygodniej, szybciej i znacznie mniej problematycznie. "Pendolinem" też. A samolotem to już w ogóle świetnie, biorąc pod uwagę, że obecne ceny lotów często są niższe niż koszt zużytego paliwa w samochodzie.

Długo szukałem słowa, które w dobry sposób odwzorowywałoby tę cechę, która zdaje się dominować nie tylko nasze życie, ale także naszą astronomiczną pasję. I chyba znalazłem. To "skuteczność".
Obiekt zobrazujesz znacznie skuteczniej za pomocą astrofotografii, niż kartki i ołówka.
Polujesz na jakiś obiekt, ale nie widzisz? Prędzej sprzedasz swoje 5" i kupisz 16", niż polecisz w najciemniejsze miejsce na świecie żeby polować na niego godzinami w swoich 5-ciu calach.
Nadal nie widzisz tego wymarzonego obiektu? Prędzej sprzedasz swoje 16" i kupisz sprzęt astrofotograficzy, niż będziesz taszczył 16" w najciemniejsze miejsce na Ziemii.
Nadal nie widać na fotce wystarczająco dobrze tego wymarzonego obiektu? Prędzej zakupisz lepszy sprzęt, czulszą kamerę, niż będziesz się mordował z materiałem słabej jakości ze słabego sprzętu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stoimy na straconej pozycji,  już przegrani z mającą nadejść prędzej czy później sztuczną inteligencją, pod każdym względem.

 

Na astrofanie przedstawiono w artykule obserwatorium obejmujące jednocześnie całe niebo. Przemnóżmy ich liczbę, upowszechnimy na świecie, dodajmy do obsługi nawet nie przyszłą, a obecną AI i astrofoto w ludzkim wykonaniu odchodzi do lamusa z konieczności: pragniesz wykonać jakieś ujęcie, coś uchwycić, wiedz, że system w przeciągu kilkunastu godzin zrobił już kilka takich, właściwie identycznych. Nie ma potrzeby zakupu sprzętu, co najwyżej możesz udostępnić swoje moce obliczeniowe, nie ma pasji innej niż podziw e-tworów już podanych na tacy.

 

...To chyba nie miejsce na takie dyskusje.

 

-edit-

 

Powiedz Wimmer, to gdzie ta miłość w obliczu skuteczności?

Edited by Alfa Bundis

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie. Ciekawe czy i astrofotografowie za 10 czy 20 lat nie będą pisali tego samego o astrofoto, co my teraz o szkicach :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie stoicie. Zawsze podziwiam szkice. Albo to wypływa z nas albo nie. Też miałem zastój w astrofot (nie jeden) i miałem wszystkiego dość. Astrofoto to nakład pracy, szkice również. I jeśli ktoś komuś otwarcie mówi że szkic to jak rysunek pięciolatka to chyba brakuje mu odrobiny wrażliwości - nie artystycznej tylko ludzkiej. Nie rozpisuję się bo temat wracał już wielokrotnie.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stoimy, jako ludzkość. Nie bardzo wiem, co zostanie nam do roboty.

 

Wimmer! Jeżdżąc konno marzyła Ci się audica, z kolei wielu tutaj, mam takie wrażenie: marząc o jeździe konnej, nigdy nie dosiadając, zakupiło sobie audice.

 

Nie tykasz już ołówka? Przykre. Czuję zgorzknienie jak Cię czytam ;-)

Edited by Alfa Bundis

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

I jeśli ktoś komuś otwarcie mówi że szkic to jak rysunek pięciolatka to chyba brakuje mu odrobiny wrażliwości - nie artystycznej tylko ludzkiej.

Czy ja wiem. Jeśli coś wygląda jak obrazek pięciolatka, to tak wygląda. Każdy ma prawo do własnego osądu, porównania, a przy tym nie musi posiadać wrażliwości artystycznej. Może być tym "skutecznym". Robić dobrze, a nie pięknie. Dążenie do technicznej doskonałości, zamiast wariacji kolorów płynących z jakiejś tam wrażliwości. Tu akurat chyba trafiłem w pewien wrażliwy punkt astrofotografii: Dążenie do technicznej perfekcji, czy astrofotografii z większą dawką estetyki? Szukamy wyrazu artystycznego, czy choćby i jednego piksela szumu? Astrofotografię traktujesz jako produkt czy wyraz artystyczny?
Ale to już nie moja sprawa, a sprawa do rozważenia dla astrofotografów, może w jakimś wątku tegoż dotyczącym.
 

Dziękuję, że zawsze doceniałeś szkice @_Spirit_. Ale biorąc jedną z moich powyższych analogii jesteś jednym z tych niewielu, którzy doceniają poezję, a nie szukają czytadła i historii modnych. To oczywiście płynie bezpośrednio z Twojej wrażliwości artystycznej. Mimo wszystko należysz do tej garstki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, wimmer napisał:

To oczywiście płynie bezpośrednio z Twojej wrażliwości artystycznej. Mimo wszystko należysz do tej garstki.

Nie pi....ol :)

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeby nie było że tu się umiera dla rozweselania tematu (tak mi się przypomniało):

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szkice mają jedną wartość jaką astrofotografia nie ma (przynajmniej na chwilę obecną) - pokazują jak faktycznie wygląda obiekt w danym teleskopie - jest jest ogromną wartością dodaną dla początkujących astronomów zastanawiających się jaki sprzęt wybrać. Wielokrotnie na pytania "co zobaczę" i "co mogę obserwować" wskazywałem szkice i tabelę @wimmera - która de facto jest zbiorem szkiców! :-)

 

Dodatkowo, jako astrofotograf - bardzo lubię czytać relacje obserwacyjne ze szkicami.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Alfa Bundis napisał:

Wimmer! Jeżdżąc konno marzyła Ci się audica, z kolei wielu tutaj, mam takie wrażenie: marząc o jeździe konnej, nigdy nie dosiadając, zakupiło sobie audice.

 

Nie tykasz już ołówka? Przykre. Czuję zgorzknienie jak Cię czytam ;-)

:)
Z tą audicą, to fajne porównanie :)

Czy nie tykam ołówka? Tak, w zasadzie nie widzę już większego sensu wykonywać szkice. Co ciekawe, na każde obserwacje zabieram szkicownik, ale najczęściej nie wyciągam go z torby :D Może to wyraz jakiejś takiej tęsknoty, albo po prostu taka "pamiątka".
Czy to zgorzknienie? Myślę, że nie. Bardziej skostnienie, albo zrezygnowanie.
Przykład z całkiem niedawna: Podczas spotkania obserwacyjnego w pięcioosobowej grupie pada pomysł: "Dawajcie, zapolujemy na te słabe komety, które teraz są na niebie". No i polujemy, polujemy... i dupa... nic nie upolowaliśmy. Na następny dzień wchodzę na forum. Rach-ciach - astrofotografia tych komet. Potem następna, i zaś kolejna. Patrzę na fotki i myślę: no, no, no, całkiem ciekawie widać te kometki i takie zielonkawe są... To po jaką cholerę pięć osób się wczoraj mordowało przez godzinę, żeby coś wypatrzeć?
Mogłem wtedy ślęczeć godzinę ze szkicownikiem i uparcie próbować wypatrzeć kometę. Straciłbym nie tylko czas, ale i motywację jeszcze bardziej.

"Skuteczność".
A jak już bym wypatrzył tę kometę i narysował kropkę i lekko ją rozmazał, to nazajutrz pojawiłyby się te oto zdjęcia, które sam bardzo bym podziwiał utwierdzając się w bezsensowności ślęczenia godzinami nad kropką z ołówka na kartce :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Pav1007 napisał:

Szkice mają jedną wartość jaką astrofotografia nie ma (przynajmniej na chwilę obecną) - pokazują jak faktycznie wygląda obiekt w danym teleskopie - jest jest ogromną wartością dodaną dla początkujących astronomów zastanawiających się jaki sprzęt wybrać. Wielokrotnie na pytania "co zobaczę" i "co mogę obserwować" wskazywałem szkice i tabelę @wimmera - która de facto jest zbiorem szkiców! :-)

 

Dodatkowo, jako astrofotograf - bardzo lubię czytać relacje obserwacyjne ze szkicami.

 

 

Tak, zgadza się. To jest ich największa wartość.
Przy okazji: Nie pomyślcie sobie, że ja się tu jakoś użalam, czy wyżalam, że świat zły, że forum złe, że astrofotografowie mnie demotywują :D
Gdybym chciał, to bym nadal szkicował. Nie szkicuję, bo nie chcę. Mojego zniechęcenia nie mogę zwalić na kogoś innego. Wystarczyłoby ciut więcej ambicji i chęci, jak dawniej.
Po prostu z biegiem lat znacznie bardziej człowiek dostrzega, że swój czas, którego wielu z nas ma niewiele musi być wykorzystany optymalnie. Skutecznie. Jeśli szkice wymagają za dużo i dają za mało, to tak... odkładam ołówek.
Może czasem coś skrobnę jeszcze... ale sądzę, że mniej więcej raz w roku. A to za mało, żeby podtrzymać zainteresowanie społeczności szkicami. I koło się zamyka :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sam czuję zgorzknienie. Bierz za ołówek! Umówmy się: szkice to szkice, a foto to foto, przykład komet i w ogóle odnoszenie jednego do drugiego na gruncie skuteczności do mnie nie trafia.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może i wezmę. Ale złożyć obietnicy, że zrobię to skutecznie - nie mogę :)
 

Spytałeś:

Cytat

Powiedz Wimmer, to gdzie ta miłość w obliczu skuteczności?

Tam, gdzie biblioteki w obliczu Internetu, tam gdzie nauka ortografii w obliczu możliwości uzyskania orzeczenia o dysleksji, dysgrafii i dys-czegoś-tam-jeszcze, tam gdzie prawdziwa kobiecość w obliczu "plastiku" po plastycznych operacjach oraz tam, gdzie wartość płynąca z tekstu w utworze w obliczu teledysku z gołymi dupami i dziecinnie prostego beatu :D
-to tak oczywiście półżartem :)

  • Like 1
  • Love 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, wimmer napisał:

Tam, gdzie biblioteki w obliczu Internetu, tam gdzie nauka ortografii w obliczu możliwości uzyskania orzeczenia o dysleksji, dysgrafii i dys-czegoś-tam-jeszcze, tam gdzie prawdziwa kobiecość w obliczu "plastiku" po plastycznych operacjach oraz tam, gdzie wartość płynąca z tekstu w utworze w obliczu teledysku z gołymi dupami i dziecinnie prostego beatu

 

Czyli wciąż trzyma się świetnie. 

  • Love 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przekonałeś mnie :D Skutecznie :)
Z następnych obserwacji przywiozę szkic - obiecuję.

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Our picks

    • Zobaczyć powierzchnię Wenus.... - mapa promieniowania termicznego (sezon 2020)
      Zacznę od zdjęcia a potem będą technikalia, opisy zbierania materiału oraz informacje o obróbce
      6 maja faza Wenus zmalała poniżej 20% więc zaczął się najlepszy okres kiedy możemy podejmować próby rejestracji promieniowania termicznego powierzchni Wenus. Czas ten potrwa mnie więcej 17-18 maja kiedy to planeta będzie już zbyt blisko Słońca i kontrast zmaleje uniemożliwiając (lub utrudniając) rejestrację tego zjawiska.
        • Like
      • 30 replies
    • Własny guider? Ależ to bardzo proste !
      "Guider? Ależ to bardzo proste". Co to jest guider to raczej większość z nas wie. Jak dobrać jego parametry do posiadanego setupu - uuuuu... tu już gorzej. Nie wdając się w rozważania naukowe chcę Wam dziś zaproponować prosty i świetnie działający guider dla setupów głównych o skali obrazu 1.5 arcsec/piksel i mniejszej, czyli od 1.5 do nieskończoności ( wiadomość dla Taysona).
        • Haha
      • 44 replies
    • Montaż "Wirus 2020"
      A właściwie montażyk. Ponieważ mam od niedawna drukarkę 3D zająłem się analizą projektu podlinkowanego przez Gayosa w temacie o wydrukach 3D.
      • 117 replies
    • Astropolis w czasie pandemii - informacje o reklamie
      Nie chcę w tym miejsc rozwodzić się na temat aktualnej sytuacji epidemicznej (słyszymy to wszędzie z dużą intensywnością) więc przejdę od razu do rzeczy. Wielu członkom naszej społeczności wirus skomplikuje życie w sferze ekonomicznej i ten post chciałbym dedykować dla nich (dla nas?).
        • Like
      • 17 replies
    • MGAB-V249 - nowy rodzaj gwiazd zmiennych!
      Gwiazdy zmienne można poszukiwać na dwa sposoby. Obserwujemy losowy fragment nieba w poszukiwaniu obiektów zmieniających swój blask lub korzystamy z archiwalnych danych pomiarowych wykonanych przez różne obserwatoria astronomiczne (np. ASAS-SN, ZTF).
        • Thanks
      • 11 replies
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.