Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Jak stabilizowałbyś takie siłą rzeczy bardzo wiotkie konstrukcje o dużych rozmiarach. Parę innych drobiazgów pewnie jeszcze by sie znalazło.

Kwestię stabilizacji z założenia rozwiązywałby stały ruch obrotowy, wyzwalający siłę odśrodkową, oraz ciśnienie zarówno powietrza we wnętrzu balonu, jak i większe w komorach osłonowych.

Warto zauważyć, że różnica ciśnień 1 at. jaka jest konieczna dla życia człowieka - a taka musiałaby podstawowo panować między wnętrzem balonu a próżnią kosmiczną.. to mniej więcej różnica ciśnień między wnętrzem opony samochodowej a ciśnieniem powietrza... Zakładam też, że będą działały napędy stabilizujące sam ruch obrotowy, oraz napęd główny elementarnej stacji. .. W środku ciężkości gdzie nic nie waży mogłaby znajdować się nawet elektrownia atomowa... Istnieją już (podobno?) niewielkie przenośne siłownie atomowe.

Traktuję ten swój pomysł jako naśladownictwo naturalnych rozwiązań, które realizuje przyroda... w postaci np komórek życiowych, które są takimi elastycznymi naczyniami w których zasadniczo odbywa się życie... często w niesprzyjających warunkach zewnętrznych

 

Jest jeszcze taki detal jak sens takiego przedsięwzięcia, dla ciebie oczywisty, dla innych nie. Życie w przestrzeni to raczej nie będzie "the pleasure cruise" cytując Freddie Mercury. Co takiego musiałoby stac się na Ziemi czy innych planetach by czlowieka do tego zmusić?

Zty sensem to problem i filozoficzny i egzystencjalny. Rzeczywiście jeśli ludzkość nie odnajdzie swego RENESANSU i nie wznieci wielkiej idei życia w przyszłości, to cała sprawa nie ma sensu. Ale zakładam, że

ludzie, którzy przetrwali nie jedną ciemność epokową, będą mieli na tyle silnej i dobrej woli, żeby zechcieć nieograniczonej ekspansji kosmicznej.

Poruszam te kwestie na swojej stronie: http://comporecordeyros.cba.pl

 

 

Może jak juz chcesz sie zabawić to pomyśl o moim (pewnie nie tylko) pomyśle sprzed wielu lat polegającym na wykorzystaniu planetoid jako stacji kosmicznych czy też statków kosmicznych. Wystarczy zrobić dziure i wleść do środka, przymocowac rakiety i tyle. masz twardą osłonę, masz jakieś tam źródło surowców. Co ty na to?

Wbrew pozorom też mam już swoje lata, i dokładnie takimi pomysłami zajmowałem się dawno temu. Były jeszcze potężne torusy z książki popularnonaukowej radzieckich uczonych z początku lat 60' ... Tytułu niestety już nie pamiętam. Mam jeszcze w zanadrzu wersję ze specjalnymi piankami np. tytanowymi, które w postaci spraju wypryskuje się w kosmos, by po ich zastygnięciu wydrążyć wewnątrz miejsce do życia.

Rozważałem także pomysły mikrobiologów o materiałach biotechnologicznych samoprzyrastających w warunkach próżni kosmicznej...

Rzecz w tym, że takie balony w eksperymentalnej postaci (z nylonu, kevlaru...) można by już zacząć wysyłać na orbitę, jako tanie i wygodne stacje kosmiczne. Bo już powszechnie znany stan technologi

conajmniej teoretycznie wykazuje do tego zdolność.

Pierwsze balony mogłyby mieć średnicę kilkunastu metrów... to i tak daje przestrzeń życiową dużo większą niż w jakiejkolwiek stacji kosmicznej. I prawdopodobnie te kilkanaście metrów średnicy już umożliwia uzyskanie samowystarczalności biologicznej (tlen, żywność... w postaci uprawy roślin)

Wnętrze byłoby wielopoziomowe, więc powierzchnia egzystencjalna byłaby duża.

Chodzi o mikroekosferę - jako coś jakby komórkę życiową w kosmosie. :Beer:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
exec    145

Dobrze izolowana od potężnego chłodu i pustki, zdolna utrzymywać i rozwijać życie i niejako zdolna się "rozmnażać " - dobudowywać siłą woli i przemyślności mieszkańców nowe karuzele... I to przynajmniej teoretycznie w nieskończoność.

(...)

Każda karuzela będzie zapewne posiadała własne żródło energii, zdolne utrzymywać życie i zapewniać "mnożenie się" - doprodukowywanie nowych karuzel z własnymi żródłami energii... Myślę, że to najrealniejsze rozwiązanie kwestii życia w kosmosie z jakim się spotkałem.

Czyli w Twoim wyobrażeniu mieszkańcy 'karuzel' sami by dobudowywali nowe karuzele? Tylko jak to zrobić bez ciężkiego przemysłu? Do zasilenia i ogrzania takiej karuzeli faktycznie trzeba by użyć jakiejś siłowni nuklearnej - tylko jak na orbicie wyprodukować paliwo do takiej siłowni? Skąd wziąć hutę i inne obiekty przemysłowe do produkcji reaktora i elementów konstrukcyjnych karuzeli? Samą siłą woli (nawet jak bardzo mocno chcesz) niczego nie zbudujesz. Potrzeba infrastruktury i środków produkcji. Dodam, że chodzi o bardzo ciężki przemył, dziesiątki tysięcy ton stali (nie mówiąc o innych surowcach)

 

A w jeszcze dalszej przyszłości wielka karawana tysięcy karuzel wyprawiająca się na wielowiekową podróż do innych układów planetarnych...:astronom:

...która siłą woli będzie wytwarzała jedzenie dla siebie (z dala od źródeł światła) tak samo jak i paliwo do swojego pokładowego reaktora?

 

Kosmos jest przecież "wypełniony" bogactwem materiałów wszelkich, więc o opłacalność jego eksplotatacji wogóle nie powinniśmy się martwić. Wciąż pozostaje problem jak... :compress:

Ty albo nie rozumiesz, albo nie chcesz zrozumieć, że nawet powietrze, którym będziesz musiał wypełnić balon karuzeli będzie cenniejsze od złota. To przepraszam bardzo - co Ty takiego chcesz tymi balonami wydobywać? Nawet jeśli byś celował w złoto, to jak wyobrażasz sobie przemysł przetwórczy na takim balonie? Jak ma wyglądać przeróbka milionów ton skalnej rudy i odzyskiwanie z niej złota? Nawet tak w przybliżeniu - bo ja jakoś tego nie widzę.

 

Warto zauważyć, że różnica ciśnień 1 at. jaka jest konieczna dla życia człowieka - a taka musiałaby podstawowo panować między wnętrzem balonu a próżnią kosmiczną.. to mniej więcej różnica ciśnień między wnętrzem opony samochodowej a ciśnieniem powietrza...

Warto zauważyć, że opona jest sztywna, dosyć ciężka, ma stalowy szkielet (siatkę).

 

Zakładam też, że będą działały napędy stabilizujące sam ruch obrotowy, oraz napęd główny elementarnej stacji. .. W środku ciężkości gdzie nic nie waży mogłaby znajdować się nawet elektrownia atomowa... Istnieją już (podobno?) niewielkie przenośne siłownie atomowe.

Istnieją projekty/prototypy niewielkich reaktorów atomowych (nie całych siłowni!) o małej mocy. Nie są to żadne 'przenośne' urządzenia, bo cała elektrownia to wiele budynków i urządzeń infrastruktury. Tak samo jak lokomotywa to coś więcej niż tylko samo palenisko gdzie wrzucasz węgiel. Potrzeba kotłów, generatorów pary, wymienników ciepła, turbin elektrycznych itd itp.

Tego typu reaktor ma paliwo na dosyć długo, bo ok 10 lat. Co potem? Jak tu widzisz samowystarczalność takiej stacji?

  • Lubię 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Krawat    1229

exec,

takie dyskusje chyba nie mają sensu, przecież widzisz, że autor wątku wydaje się ignorować podstawowe, oczywiste wady tego pomysłu, powtarzając swoje idee. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Widzę to rozwiązanie na zasadzie infrastrukturalnej...

1. Budowa pierwszych eksperymentalnych karuzel balonowych na orbicie ziemi.

(w nich laboratoria i dopracowanie konstrukcji w praktyce) (XXI w.)

2. Budowa wielu karuzel balonowych i stworzenie infrastruktury dążącej do stopniowego osiągania samowystarczalności. (XXII - XXIII w.)

3. Lokalizacja wiosek orbitalnych wokół innych planet, już z jasnym ekonomicznie zamiarem czerpania bogactw naturalnych tych planet. (XXIV - XXVIII)

4. Infrastruktura przemysłowa w pełni zautomatyzowana budowana niezależnie od samych mieszkalnych karuzel balonowych jako zupełnie oddzielne machiny. część z nich na orbicie (zwłaszcza sektor transportowy i przetwórczy), a część na powierzchni planet, w pobliżu złóż poszukiwanych pierwiastków. (XXV - XXX w.)

5. Przemysł całkowicie przenosi się w kosmos, gdzie nie musi martwić się zatruciem środowiska i składowaniem odpadów... Wszystko co zbędne wyrzuca w stronę słońca....

Na ziemi powstaje globalny park krajobrazowy, pełen kompleksów turystycznych, zieleni, zwierząt.. czystej wody i czystego powietrza... (XXX w.)

6.Pobyt na Ziemi drożeje, zaczyna się bardziej opłacać mieszkanie w karuzelach balonowych ... Ludzkość zadomawia się w kosmosie. Ziemia staje się legendarną Matką, która stanowiła macicę cywilizacji kosmicznej. Ludzkość zaczyna myśleć o wysłaniu niezależnej infrastruktury wielu tysięcy karuzel balonowych w stronę najbardziej obiecującej gwiazdy... (XXX >>>>>)

 

(Proszę o dokładniejsze zrozumienie mojej idei, bo zarzuty jej stawiane mają słaby sens, jeśli spojrzeć na skok technologiczny ostatnich 50 lat... Trzeba uruchomić wyobraźnię + optymizm )

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Tomek_P    274

exec,

takie dyskusje chyba nie mają sensu, przecież widzisz, że autor wątku wydaje się ignorować podstawowe, oczywiste wady tego pomysłu, powtarzając swoje idee. :)

 

 

A niektórzy interlokutorzy starają się ustawiać przebieg "dyskusji" mocą autorytetu i prawd uniwersalnych towarzystw wzajemnej adoracji a nie siłą argumentów.

 

Pomysł równie fantastyczny, jak lot na księżyc w inny sposób niż jako pocisk armatni w XIXw. W perspektywie mojego życia nie mający prawdopodobnie żadnego sensu ekonomicznego ale ani ja ani nikt inny nie może się pod tym podpisać. Całe jednak szczęście w tym że to właśnie chęć zysku zaczyna żądzić naszym podbojem kosmou więc pewnie szybko okaże się że nawet tak szalone pomysły mają szansę realizacji

 

Pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Kuba J.    73

(Proszę o dokładniejsze zrozumienie mojej idei, bo zarzuty jej stawiane mają słaby sens, jeśli spojrzeć na skok technologiczny ostatnich 50 lat... Trzeba uruchomić wyobraźnię + optymizm )

 

Właśnie argumenty przez nas stawiane mają sens. Jak wyobrażasz sobie budowę tak złożonych konstrukcji, skoro człowiek ma problem z powtórnym wybraniem się na Księżyc!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Tomek_P    274
Napisano (edytowane)

Właśnie argumenty przez nas stawiane mają sens. Jak wyobrażasz sobie budowę tak złożonych konstrukcji, skoro człowiek ma problem z powtórnym wybraniem się na Księżyc!

 

 

Bo powtórne wybranie się na księżyc nie ma specjalnego sensu. Lądowanie na nim było jedynie wynikiem politycznej konieczności. Z drugiej strony samowystarczalność człowieka w kosmosie to jednak pieśni odległej przyszłości chociażby ze względu na to że potrzebna jest do tego odpowiednia wielkość takiej społeczności, wielkość zaplecza technologicznego itd.

Edytowane przez Tomek_P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

...No może trochę się zapędziłem.. z tą prostotą...

Ale rzecz jednak cały czas pozostaje w formie idei, a praktyka jest przynajmniej dla mnie niedostępna.

Spodobała mi się wizja kosmicznych namiotów, a w nich kosmicznych nomadów...

Może nawet stała się dla mnie lekką obsesją.

Dzielę się nią już po kilku latach od jej powstania.

Film został ulokowany na YouTube w 2009 r.

Na różne sposoby sam próbowałem ją obalać, ale wciąż jeszcze się trzyma...

Edytowane przez comporecordeyros

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Krawat    1229
Napisano (edytowane)

Konstrukcja balonu jest niewyobrażalnie prostsza od konstrukcji Sojuza...

 

Pozdrawiam

1) Sojuzy to nie stacje orbitalne w których ludzie mogą się zadomowić na stałe i przenieść tam rozwój cywilizacyjny, i śmiem twierdzić że nawet jeśli są bardziej skomplikowane, to i tak łatwiej nam je esploatować ze względów chociażby logistycznych (o czym świadczą ich loty),

2) nie wiemy czy konstrukcja zaproponowana przez Ciebie wytrzyma ciśnienie potrzebne do życia, jeśli masz jakieś wiarygodne źródła badające wytrzymałość takich konstrukcji, to proszę podaj,

3) powtarzam po raz kolejny, żeby napełnić balony (same balony) karuzeli, zakładając, że mają promień 50m potrzebujesz milion metrów sześciennych powietrza. Jeśli miałyby średnicę 100m- potrzebujesz 8mln m^3. Wiesz ile to waży? Jaki jest koszt wyniesienia tego? A rozpatrujemy jedną karuzelę! A gdzie jeszcze transport ludzi, sprzętu do budowy jakiejś inrfastruktury w środku? Dostarczenia żywności, wody, wymiany powietrza?

Nie, nie, jeszcze raz nie! Nie widzę najmniejszych szans na realizację tej idei rodem z S-F w ciągu najbliższych 300-500 lat, a i nawet później.

Edytowane przez Krawat

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
JanN    21
Napisano (edytowane)

01comporecordeyros

 

Może wyjaśnisz jak bańki się będą zaopatrywać?

To co musisz uzasadnić:

- skąd:

światło, woda, powietrze, energia, materiały? Pewnie z planet, które mają te produkty. Ale kosmos to w rzeczywistości głównie pustka. Nie wszędzie znajdziesz: materiały, wodę. powietrze. Energii nie stworzysz z niczego.

DZIELĄ NAS OLBRZYMIE ODLEGŁOŚCI DO RESZTY PLANET nie mówiąc o najbliższych układach słonecznych, gwiazd. Bańki nie są samowystarczalne, potrzebują planety macierzystej. Wystarczy że nie masz jednego z czynników i bańka pada. A jak nie ma np. wody na Plutonie sugerujesz podróż na Marsa jakieś lata podróży może nawet wieki, aby zdobyć wodę a potem na Plutona bo kończy nam się żelazo? A w czasie podróży jestes odcięty od wszystkich potrzebnych czynników. Może gdybyśmy wymyślili teleporty, albo poruszali się z prędkościa światła to byłoby to możliwe, a to już jest zupełna bujda. Może takie bańki istniałyby tylko wokół Ziemii ale nadal nic byśmy nie zyskali - nadal czerpiemy z jednogo źródła - Ziemii = globalny głód i niedostatek. Już większy sens ma zamieszkiwanie oceanów w tych bańkach.

Edytowane przez JanN

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

.

01comporecordeyros

 

Może wyjaśnisz jak bańki się będą zaopatrywać?

To co musisz uzasadnić:

- skąd:

światło, woda, powietrze, energia, materiały? Pewnie z planet, które mają te produkty. Ale kosmos to w rzeczywistości głównie pustka. Nie wszędzie znajdziesz: materiały, wodę. powietrze. Energii nie stworzysz z niczego.

DZIELĄ NAS OLBRZYMIE ODLEGŁOŚCI DO RESZTY PLANET nie mówiąc o najbliższych układach słonecznych, gwiazd. Bańki nie są samowystarczalne, potrzebują planety macierzystej. Wystarczy że nie masz jednego z czynników i bańka pada. A jak nie ma np. wody na Plutonie sugerujesz podróż na Marsa jakieś lata podróży może nawet wieki, aby zdobyć wodę a potem na Plutona bo kończy nam się żelazo? A w czasie podróży jestes odcięty od wszystkich potrzebnych czynników. Może gdybyśmy wymyślili teleporty, albo poruszali się z prędkościa światła to byłoby to możliwe, a to już jest zupełna bujda. Może takie bańki istniałyby tylko wokół Ziemii ale nadal nic byśmy nie zyskali - nadal czerpiemy z jednogo źródła - Ziemii = globalny głód i niedostatek. Już większy sens ma zamieszkiwanie oceanów w tych bańkach.

 

1. Woda w obiegu zamkniętym, składowana w środku ciężkości karuzeli, aby nie obciążać wirujących balonów. w środku ciężkości też doki transportowe, magazyny i moduły napędu całości - tam nic nie waży!... Tam też knajpa pozbawiona grawitacji...(centrum rozrywkowe)

( same balony będące w ciągłym ruchu obrotowym też będą posiadały napędy na szczycie, służące do koordynacji ruchu obrotowego)

2. Cała konstrukcja "porośnięta" zielenią i uprawami - ogrody tworzące tlen i pożywienie.

3. Łatwiej jest przenosić w kosmosie niezależne zautomatyzowane urządzenia infrastrukturalne niż człowieka wraz z polem życiowym... Takie zautomatyzowane maszyny nie obawiają się przeciążeń, nie muszą być chronione przed promieniowaniem, nawet mogą być odporne na wstrząsy (start, lądowanie są mniej wymagającą operacją w przypadku maszyny niż w przypadku człowieka ... można je wystrzelić np z działa magnetycznego...)

4. Te urządzenia sterowane z orbit stanowiłyby klucz do rozwoju przemysłowego.

Człowiek sterowałby wszelkimi maszynami za pomocą laptopa wprost ze swego orbitalnego ogrodu.

5. Koordynacja, współpraca, wizja... umożliwiły budowę piramid, które do dziś trudno byłoby powtórzyć.

6. Już dziś jesteśmy coraz bardziej cyfrowo zorganizowani, a to ledwo co 30 - 50 lat cyfrowej rewolucji.

Nikt nie wyobrażał sobie komputera w telefonie jeszcze 50 lat temu...

 

Istnieją żródła energii których jeszcze nie używamy... Energia wszechobecnego promieniowania kosmicznego... Światło potrafimy wytwarzać sami.

 

Trudno mi tak na szybko odpowiedzieć na wszystkie wątpliwości,

ale ożywioną dyskusją zmobilizowaliście mnie do wykonania precyzyjniejszego opracowania...

(Bardzo fajne forum...)

 

:compress:

 

http://www.comporecordeyros.cba.pl

/Myśli/Życie na orbicie

Edytowane przez comporecordeyros

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szuu    3729

budowa miast w himalajach, na dnie oceanów albo na składowiskach odpadów atomowych wydaje się o wiele tańsza, bezpieczeniejsza dla ludzi i dająca większą szansę na samowystarczalność - ale jakoś nikt tego nie robi? dlaczego? bo jest to równie opłacalne jak budowa takich konstrukcji na orbicie ^_^

 

z kolei myśląc o naprawdę odległej przyszłości, nie jest powiedziane że nasi potomkowie będą potrzebowali do życia powietrza lub ochrony przed promieniowaniem albo że nie będą żyli po 10000 lat... w takiej perspektywie projektowanie dzisiaj "przyszłościowych" konstrukcji może się okazać zupełnie absurdalne bo zupełnie inne będą ograniczenia, warunki i potrzeby.

  • Lubię 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
JanN    21
Napisano (edytowane)
1. Woda w obiegu zamkniętym, składowana w środku ciężkości karuzeli, aby nie obciążać wirujących balonów.
- ale skąd ta woda i energia?

 

2. Cała konstrukcja "porośnięta" zielenią i uprawami - ogrody tworzące tlen i pożywienie.
- ale skąd gleba? gleba też się "zużywa", jeśli dostarczłbyś odpadki byłby straszny smród - wiele misji odwołano z powodu smrodu, jest nie do zniesienia, filtry pomagają - dodatkowy problem
3. Łatwiej jest przenosić w kosmosie niezależne zautomatyzowane urządzenia infrastrukturalne niż człowieka wraz z polem życiowym... Takie zautomatyzowane maszyny nie obawiają się przeciążeń, nie muszą być chronione przed promieniowaniem, nawet mogą być odporne na wstrząsy (start, lądowanie są mniej wymagającą operacją w przypadku maszyny niż w przypadku człowieka ... można je wystrzelić np z działa magnetycznego...)
- jest to bardziej skomplikowane a i tak podróż trwa baardzo długo ( ruchy planet, siły przyciągania) wiatr słoneczny oddziałuje też na materię przesunięcie w skali 1cm początkowo może przerodzić się w miliardy km, zasada zachowania pędu - jak strzelisz działem to ono poleci w drugą stronę - więc musi mieć dużą masę coś tak dużego jak planetoida, znacznie większą od ładunku, ciekawe jak takie coś skonstruujesz, a jeszcze lepiej wystrzelisz na orbitę. Jak strzelisz na planetoidzie to też ją ruszy. A ładunki muszą być solidne - są potrzebne w bańkach np transport wody do Plutona. My nawet nie potrafimy dokładnie policzyć trajektorrii ruchu pocisku, a co dopiero ładunku wysyłanego na straszne odległości, a ciekawe jak takie coś zatrzymać, bo porusza się z 2 prędkością kosmiczną jak przyładuje w taką bańke = apokalipsa
5. Koordynacja, współpraca, wizja... umożliwiły budowę piramid, które do dziś trudno byłoby powtórzyć.
- niewolnicza praca rzeszy ludzi dla szczęścia jednego faraona
6. Już dziś jesteśmy coraz bardziej cyfrowo zorganizowani, a to ledwo co 30 - 50 lat cyfrowej rewolucji.

Nikt nie wyobrażał sobie komputera w telefonie jeszcze 50 lat temu...

- telefony to mały pikuś z tym co chcesz zrobić, tego nawet nie będzie po mileniach - brak technologii, niektórych granic nie przeskoczysz, podstawa w twoim pomyśle wali się na koncepcji żródła energii - reaktory to kiepski pomysł, tak jak wszystkie źródła prądu potrzebujące dużo wkładu

 

Istnieją żródła energii których jeszcze nie używamy... Energia wszechobecnego promieniowania kosmicznego... Światło potrafimy wytwarzać sami.
- jest to energia znikoma, tak jak światło które nie wszędzie jest, do światła potrzebujesz energii. Wszystko się wali z każdej strony w twoim pomyśle i nie pisz tego samego.

 

Nadal nie wytłumaczyłeś jak chcesz się poruszać po kosmosie i nie masz żródła energii, materiały inaczej zachowują się w próżni, Oblicz sobie wszystko matematycznie, fizycznie - ruch obrotowy bańki potrzebny do przyciągania, ilość jedzenia, prądu, ilość roślin i zwierząt potrzebnych do wyżywienia jednego człowiek (trochę nam się ta bańka rozrasta). Ilość prądu, masa bańki. Ten pomysł jest tragiczny, dopóki nie wyczarujesz sobie potężnej energii znikąd i z niczego zakop ten pomysł, niewarty jest realizacji. Nie bez powodu jeszcze tego nie zrobiono. Jeśli chcesz pisz dalej ale powoli koledzy tracą już zainteresowanie. Jeśli chcesz to ciągnąć zacznij od praktyki a nie od idei, licz przeciążenia, wytrzymałości materiałów - sam dojdziesz do wniosku że jest to bez sensu, jeśli spojrzysz z drugiej strony, tej krytycznej strony. Wady projektu wygrywają z jego zaletami.g.gif

 

 

 

budowa miast w himalajach, na dnie oceanów albo na składowiskach odpadów atomowych wydaje się o wiele tańsza, bezpieczeniejsza dla ludzi i dająca większą szansę na samowystarczalność - ale jakoś nikt tego nie robi? dlaczego? bo jest to równie opłacalne jak budowa takich konstrukcji na orbicie ^_^

I tutaj kolega ma rację, zaczynajmy od małych rzeczy, potrzebnych rzeczy, od rzeczy opłacalnych i korzystnych, jak pojawią się inne potrzeby już wszyscy się tym zajmą.

Źródłem wynalazku jest potrzeba.

Edytowane przez JanN
  • Lubię 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
perm    46
Napisano (edytowane)

budowa miast w himalajach, na dnie oceanów albo na składowiskach odpadów atomowych wydaje się o wiele tańsza, bezpieczeniejsza dla ludzi i dająca większą szansę na samowystarczalność - ale jakoś nikt tego nie robi? dlaczego? bo jest to równie opłacalne jak budowa takich konstrukcji na orbicie ^_^

 

z kolei myśląc o naprawdę odległej przyszłości, nie jest powiedziane że nasi potomkowie będą potrzebowali do życia powietrza lub ochrony przed promieniowaniem albo że nie będą żyli po 10000 lat... w takiej perspektywie projektowanie dzisiaj "przyszłościowych" konstrukcji może się okazać zupełnie absurdalne bo zupełnie inne będą ograniczenia, warunki i potrzeby.

No własnie. Wyobraźmy sobie podobnego wizjonera z czasów Fritza Langa i jego filmu "Metropolis" który zastanawia się nad tym jakimi latającymi środkami transportu powinni w takim mieście poruszać się ludzie i stwierdza że będą to np sterowce. To bardzo podobny tok myślenia. Koncentrowanie sie na szczegółach technicznych rozwiązań problemów które najprawdopodobniej nigdy w takiej, wymagającej podobnych rozważań skali przed nami nie staną. Jeżeli staną to materiał czy też kształt takich stacji będzie najmniejszym problemem.

Edytowane przez perm
  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Kuba J.    73

Bo powtórne wybranie się na księżyc nie ma specjalnego sensu. Lądowanie na nim było jedynie wynikiem politycznej konieczności. Z drugiej strony samowystarczalność człowieka w kosmosie to jednak pieśni odległej przyszłości chociażby ze względu na to że potrzebna jest do tego odpowiednia wielkość takiej społeczności, wielkość zaplecza technologicznego itd.

 

Przywołałem tutaj przykład Księżyca, w zamyśle ogólnikowego porównania poziomu skomplikowania całego pomysłu - od A do Z :Beer:

 

I zgadzam się tutaj z przedmówcami, takie orbitalne konstrukcje to śmiały pomysł S-F.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
exec    145

1. Woda w obiegu zamkniętym, składowana w środku ciężkości karuzeli, aby nie obciążać wirujących balonów. w środku ciężkości też doki transportowe, magazyny i moduły napędu całości - tam nic nie waży!... Tam też knajpa pozbawiona grawitacji...(centrum rozrywkowe)

 

2. Cała konstrukcja "porośnięta" zielenią i uprawami - ogrody tworzące tlen i pożywienie.

I dalej nie wiadomo jak i czym te tysiące ton wody, powietrza, gleby i innych rzeczy wynieść na orbitę...

 

3. Łatwiej jest przenosić w kosmosie niezależne zautomatyzowane urządzenia infrastrukturalne niż człowieka wraz z polem życiowym... Takie zautomatyzowane maszyny nie obawiają się przeciążeń, nie muszą być chronione przed promieniowaniem, nawet mogą być odporne na wstrząsy (start, lądowanie są mniej wymagającą operacją w przypadku maszyny niż w przypadku człowieka ... można je wystrzelić np z działa magnetycznego...)

4. Te urządzenia sterowane z orbit stanowiłyby klucz do rozwoju przemysłowego.

Właśnie. W takim razie po co robić megakosztowne orbitalne centrum sterowania, skoro równie dobrze sterować można z Ziemi?

 

 

5. Koordynacja, współpraca, wizja... umożliwiły budowę piramid, które do dziś trudno byłoby powtórzyć.

Co by było trudno powtórzyć? Chyba nie budowę piramid....?

 

 

Istnieją żródła energii których jeszcze nie używamy... Energia wszechobecnego promieniowania kosmicznego... Światło potrafimy wytwarzać sami.

Do wytworzenia światła potrzeba ZUŻYĆ energię, a nie na odwrót.

 

Kolejna rzecz - jeśli chcesz wydobywać minerały z innych ciał niebieskich jak chcesz je stamtąd przetransportować? Czy wiesz ile do tego potrzeba energii? Jeśli wiesz, to pewnie wiesz też, że jest to kompletnie bezsensowne, bo o wiele łatwiej sięgnąć do gorszych jakościowo złóż na Ziemi, niż do bogatych złóż gdzieś w kosmosie.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No to sprawa trochę się przybliżyła do rzeczywistości.

Fachowcy z forum astronautyka.pl właśnie odpowiedzieli na mój post na ich forum.

I okazało się, że ten pomysł jest już w produkcji...

Podaję adres wątku, który wiele wyjaśnia.

http://83.238.216.20/index.php/topic,134.0.html

 

Oczywiście pozostaje do dyskutowania cała dalekosiężna kwestia życia na orbicie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
JanN    21

No to sprawa trochę się przybliżyła do rzeczywistości.

Fachowcy z forum astronautyka.pl właśnie odpowiedzieli na mój post na ich forum.

I okazało się, że ten pomysł jest już w produkcji...

Podaję adres wątku, który wiele wyjaśnia.

http://83.238.216.20...opic,134.0.html

 

Oczywiście pozostaje do dyskutowania cała dalekosiężna kwestia życia na orbicie.

 

 

 

Są tam plany stacji badawczo-rekreacyjnej a do tego ten projekt jest idealny.. A my mówimy o życiu na orbicie, sam projekt zły nie jest, ale nie nadaje się do niezależnego życia na orbicie, stacja jest stale wspomagana z Ziemi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
perm    46
Napisano (edytowane)

No to sprawa trochę się przybliżyła do rzeczywistości.

Fachowcy z forum astronautyka.pl właśnie odpowiedzieli na mój post na ich forum.

I okazało się, że ten pomysł jest już w produkcji...

Podaję adres wątku, który wiele wyjaśnia.

http://83.238.216.20/index.php/topic,134.0.html

 

Oczywiście pozostaje do dyskutowania cała dalekosiężna kwestia życia na orbicie.

Ty masz faktycznie różowe okulary. :) Po czym poznałeś że to fachowcy? Tacy sami scientomaniacy jak my. Zwróć może uwagę na taki drobiazg jak koszty. Utrzymanie stacji z 32 osobami na pokładzie wymaga 15 lotów rocznie. Wyniesienie na orbitę jednego balononauty :) to jakieś 30 mln dolarów, jego utrzymanie miesięczne to 3 mln. Nawet obniżenie kosztów o 90% wskutek rozwoju technologii nie sprawi że będzie to możliwe na skalę większą niz stacje do celów badawczych. Zrozum wreszcie że wybór balonu jako formy stacji kosmicznej jest najmniej istotną stroną takiego przedsięwzięcia. Taka stacja równie dobrze może mieć formę stelaża z materiałem na pokrycie. Też będzie zajmował mało miejsca i niewiele ważył. Do stacji czy też statków kosmicznych z twojej wizji dzielą Bigelow Aerospace lata świetlne. Jeszcze raz to napiszę - zacząłeś swoje rozważania od końca pomijając etapy których pominąć się w rzeczywistości nie da.

Edytowane przez perm

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


×