Słysząc radioastronomia większosci z nas pojawia się przed oczami obrazek z Arecibo i pokręcone tableki częstotliwości i sinusoid z jakis magicznych radiozródeł które cholera wie gdzie są. Jakies propagacje, modulacje, amplitudy dzikie węże. Hmmm... A czy potrzebuje naprawde wielkiego talerza anteny i szafki wypelnionej trzeszczącymi wzmacniaczami itd? A czy przypadkiem nie wystarczy radyjko babci które nie bedzie mialo permanentnego RDSa na stacje upa upa UKF, aby usłyszeć coś niesamowitego? Ni